Skocz do zawartości




Zdjęcie

POŻEGNANIE Z MARIĄ!!!


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
5 odpowiedzi w tym temacie

Katalogi.pl

Katalogi.pl
  • Bywalec

#1 maggdzik

maggdzik

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 45 postów

Napisano 14 grudzień 2004 - 18:54

czy ktos ma cos na temat tego opowiadania T.BOROWSKIEGO???????BEDE WDZIECZNA ZA KAZDA POMOC !!!POZDRAWIAM!!!!!

#2 _psycha_

_psycha_

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 55 postów

Napisano 14 grudzień 2004 - 19:00

Pożegnanie z Marią
Jest to tytuł opowiadania, nawiązującego do doświadczeń T. Borowskiego z czasu okupacji, przed uwięzieniem go i wywiezieniem do Oświęcimia. Miejscem akcji jest Warszawa (bardziej szczegółowo: mieszkanie przyjaciół Tadka i Marii, magazyn materiałów budowlanych, gdzie zatrudniono Tadka (bohatera i narratora w jednej osobie) oraz ulica. Ukazano tu również, w pośredniej relacji, getto.

Tadek jest młodym, wrażliwym człowiekiem o ambicjach literackich (pisze wiersze, lubi rozmawiać o poezji, studiuje polonistykę na tajnych kompletach), zakochanym w Marii. Zatrudniony jako magazynier potrafi wykorzystać tę sytuację, by jak najlepiej przetrwać wojnę: kradnie, oszukuje, kłamie. Uważa, że okupacyjna rzeczywistość usprawiedliwia takie działania. Podejmuje zajęcia, które pozwalają zdobyć pieniądze, ale same w sobie są naganne, np. oszukiwanie czy pomoc w pędzeniu bimbru.
Maria, narzeczona Tadka, również studentka, jest młodą zakochaną dziewczyną, która zajmuje się wytwarzaniem, przewożeniem i handlem bimbrem. Chętnie angażuje się w spotkania towarzyskie, lubi czytać poezję, ale wojna zmusiła ją do zajęć sprzecznych z jej naturą.
Kierownik (Jan) wykorzystuje swoją funkcję (prowadzi filię przedsiębiorstwa budowlanego) do zdobywania dodatkowych środków do życia. Zajmuje się pędzeniem bimbru, który później sprzedaje Maria. Przed wojną był zatrudniony w firmie Żydówki doktorowej. Potrafi wykorzystać swoje handlowe zdolności w różnych dziedzinach, np. w sprzedaży biżuterii i lokali. Dawne kontakty z Żydami utrzymuje w czasie wojny, bogacąc się na usługach dla mieszkańców getta.
Inżynier - to człowiek żyjący z rozmachem, który dostosował się do nowej sytuacji w ten sposób, że skorzystał z kontaktów z Niemcami, żeby rozbudować i z zyskiem prowadzić swoje przedsiębiorstwo budowlane. Dzięki bocznicy kolejowej, przy której wybudował magazyny, jego dochody znacznie wzrosły. Jest człowiekiem skłonnym do finansowej pomocy innym - np. Tadkowi (studia). Jest to brzuchacz opięty kraciastą kamizelką z brelokiem, patriarchalnie siwy, apoplektycznie nerwowy (37).
Doktorowa jest osobą w starszym wieku, Żydówką. Przed wojną była bogatą właścicielką przedsiębiorstwa budowlanego, teraz chodzi biednie ubrana, głoduje. Rezygnuje z szansy na wolność - po ucieczce z getta wraca tam z powrotem, by zostać razem z córką i zięciem, którym nie udało się wydostać. Jest wrażliwa, odważna, uczuciowa, spokojna, uparta.

Streszczenie
Opowiadanie rozpoczyna ponury opis wojennej rzeczywistości: spalony dom czernieje po drugiej stronie ulicy - 24; „opuchłe chmury"; „burzliwe niebo"; „bezlistne drzewo"). Studenci polonistyki, Maria i Tadeusz, rozmawiają o poezji. Ona widzi w niej niepojętą siłę, która, jako jedyna, umie wiernie pokazać człowieka (25). On dodaje: miarą poezji, a może i religii, jest miłość człowieka do człowieka (25). W drugim pomieszczeniu odbywa się spotkanie towarzyskie przy dźwiękach patefonu i zapachu alkoholu: ślub zaprzyjaźnionej pary (ponieważ panna młoda wybrała sobie partnera wyznania narodowego, jej rodzice nie wyrazili zgody na ten związek, „wesele" odbywało się więc w pomieszczeniu należącym do składu towarów budowlanych).
Maria postanowiła przygotować Hamleta Szekspira na komplet (tajne zajęcia uniwersyteckie). Młoda Żydówka, uciekinierka z getta, rozmawia z nią o tym, że dawno nie znajdowała się w tak przychylnym środowisku. Cieszy się, że opuściła dzielnicę żydowską, ale martwi się losem bliskich, którzy tam zostali. Dawniej była śpiewaczką, osobą opływającą w luksusy, teraz stała się nędzarką, dla której wielkim osiągnięciem jest posiadanie szczoteczki do zębów lub zjedzenie kanapki. Apoloniusz opowiada, jak to św. Augustyn umarł .przy korekcie swojej książki, gdy Wandalowie oblegli Kartaginę i stwierdza, że wojna minie, a poezja zostanie (29).
Przed magazyn podjechała furmanka wyładowana meblami i różnymi przedmiotami należącymi do doktorowej, która opuściła getto, korzystając z zezwolenia załatwionego jej przez zięcia. Jej córka wraz z mężem pozostali jeszcze na dzień lub dwa, żeby dopilnować rozpoczętych wcześniej interesów. Stara Żydówka liczy na pomoc w znalezieniu odpowiedniego mieszkania. Pomaga jej kierownik magazynu w dowód wdzięczności za to, że dała mu kiedyś możliwość wzbogacenia się (pracował w przedsiębiorstwie należącym do niej). Nie robi tego jednak bezinteresownie. Kobieta wygląda biednie, ale ma jeszcze kosztowności, złote zęby. Furman opowiada, jak straszne rzeczy widział w getcie.
Tadeusz ustala z woźnicą, że nazajutrz o świcie ma przewieźć wapno do „lewego" klienta, potem odprowadza Marię do furtki. Dziewczyna wraca do domu na noc, by rano wrócić do „pracy" - rozlania
i rozwiezienia bimbru. Tadek codziennie zaopatruje się w sklepiku w żywność. Sprzedawca stale oszukuje na wadze i przy obliczeniach jest to jego sposób na utrzymanie rodziny na lepszym poziomie. Okazuje się, że wszyscy pracownicy bazy materiałów budowlanych kradną lub zwiększają zasoby towarów poprzez dolewanie wody do wapna i dosypywanie piasku do lepiku. Wchodzą także w złodziejskie interesy z dostawcami kolejowymi, którzy odstępują im część towaru, spisując go na straty. Nikogo nie dziwi taki sposób życia. Młoda studentka polonistyki wytwarza i sprzedaje alkohol, jej narzeczony oszukuje jako magazynier-to typowe przykłady postaw ukazanych w opowiadaniu. Przed budynkiem szkoły czuwa żandarm pilnujący ludzi przeznaczonych do wywózki na roboty do Niemiec. On i inni policjanci również parają się zyskownym interesem - „sprzedają" ludzi (za stosowną opłatą pozwalają im uciec).
Tadeusz sprząta pomieszczenie i przystępuje do powielania domowym sposobem tomiku swoich wierszy. Narrator opisuje wygląd zewnętrzny i liczne zajęcia Inżyniera, właściciela przedsiębiorstwa, który dorobił się, skupując ziemię, rozwijając firmę, budując własną bocznicę kolejową i magazyny przeładunkowe (pertraktacje ze Wschodnią Koleją Niemiecką). Środki te - wyjaśnia narrator - obraca na utrzymanie żony dewotki i syna erotomana. Dobrze płaci swoim pracownikom (do 100 zł za tydzień), mimo ograniczeń wynikających z okupacyjnego ustawodawstwa (pozwalało na zapłatę do 73 zł). Sfinansował nawet trzy miesiące studiów Tadka, pod warunkiem, że będzie się uczył dla Ojczyzny (38). Zdumiony niskimi zyskami umieścił w magazynie urzędniczkę, żeby dopilnowała pracowników.
Podobnie niejednoznaczną postacią jest kierownik Jan, który wespół z innymi para się „lewymi" interesami. Z jego inicjatywy w magazynie pojawiają się towary nielegalnego pochodzenia oraz produkuje się alkohol. Zajmuje się on również handlem złotem, lokalami i wymianą towarową z gettem. W przeciwieństwie do Inżyniera, który stara się nie narażać Niemcom i handlować przede wszystkim z nimi, kierownik jest przedsiębiorczy i współpracuje z każdym, kto oferuje odpowiednie warunki. Przy całym współczuciu dla Żydów korzysta z oferty zakupu drzewa z pożydowskich domów z getta w Otwocku. Przed wojną dorobił się w firmie doktorowej i nie zerwał z nią kontaktu, kiedy znalazła się w kłopotach. Zwraca się do niej z szacunkiem, jednak pomoc dla jej rodziny również traktuje jako okazję do zarobku. Stara Żydówka (także postać złożona) opowiada o swoim losie i doli innych Żydów, również dzieci. Przede wszystkim jednak martwi się o swoich bliskich.
Woźnica przywozi nowiny z miasta: wszędzie blokady ulic i łapanki. Przewiduje, że gdy Niemcy skończą wywozić Żydów, to samo zrobią z Polakami. W bramach kwitnie handel mięsem i bimbrem. Zza szkoły dobiegają odgłosy wesołej zabawy, kręci się karuzela - oto zwykły warszawski dzień targowy. Kierownik przekazuje wiadomość od Marii: dotrze z Ochoty wieczorem, bo wszędzie łapanki. Jan interesuje się, czy Tadeusz sprzeda z zyskiem swoje wiersze. Poeta czuje się tym urażony. Apoloniusz przygotowuje okładkę do tomiku. Niskiej jakości farba drukarska długo schnie.
Pod nieobecność kierownika doktorowa telefonuje do córki i dowiaduje się, że bliskim nie uda się już opuścić getta. Podejmuje decyzję o powrocie. Woźnica i lasownik (pracownik gaszący wodą palone wapno) układają jej rzeczy na platformie wozu. Kierownik bezskutecznie stara się odwieźć ją od zgubnego zamiaru. Tymczasem przed magazynem hamuje niemiecka ciężarówka z cementem. Przy okazji Tadeusz dodatkowo kupuje po niskiej cenie pięć worków. Kierownik i niemiecki szofer umawiają się na kolejną dostawę towaru. Doktorowa wraz z dobytkiem odjeżdża do getta.
Tadeusz niepokoi się o Marię. Wraz z kierownikiem, sklepikarzem i policjantem przygląda się kolumnie samochodów wiozących ludzi z łapanek. Pojazdy zatrzymują się, ponieważ na zakręcie powstał zator. W jednym z nich Tadeusz dostrzega białą przerażoną twarz Marii, która podniosła dłonie jak w geście pożegnania (56). Później Tadeusz dowiedział się, że jego narzeczoną, jako aryjsko-semickiego mischlinga [mieszańca], wywieziono wraz z transportem żydowskim do osławionego obozu nad morzem, zagazowano w komorze krematoryjnej, a ciało jej zapewne przerobiono na mydło (56). Tym suchym, pozbawionym emocji zdaniem kończy się tekst opowiadania.

Obraz okupowanej Warszawy
Pożegnanie z Marią ukazuje życie warszawiaków pod niemiecką okupacją. Przedstawione tu miasto nie jest mniej groźne niż obóz koncentracyjny. Wojna wymusiła nowe reguły egzystencji, odmieniła postawy ludzkie i oblicze stolicy. Jak przed 1939r., funkcjonują tu przedsiębiorstwa przemysłowe i handlowe, jednak teraz są one podporządkowane prawu i interesom niemieckim. Kierujący nimi Polacy współpracują z okupantem (w przeciwnym razie Inżynier nie wybudowałby bocznicy kolejowej, a kierownik nie rozwijałby handlu cementem). Ponieważ brakuje żywności, trzeba zdobywać ją wszelkimi sposobami. W ulicznych bramach odbywa się sprzedaż przemyconego ze wsi mięsa. Ludzie nauczyli się handlu wymiennego. Korzystną „walutą" jest bimber. Polacy zdobywają pewne środki, prowadząc interesy z bogatymi Żydami z getta. Wszystkie te działania są zakazane i wiążą się z groźbą uwięzienia.
Rozmowy ludzi ujawniają sytuację w mieście. Wiele mówi się o łapankach, wywózkach z getta, prześladowaniu Żydów. Na ulicach pusto, aż strach jechać. Mówią, że jak z Żydami skończą, to nas będą wywozić. I u nas też łapią. Koło cerkwi i przy dworcu aż zielono od żandarmów (43). Ponury obraz miasta dopełniają kolumny samochodów wywożących stłoczonych ludzi. Przerażające wiadomości z dzielnicy żydowskiej wskazują, że machina śmierci stale przyspiesza.
Okna domów są zazwyczaj puste, twarze wywożonych zastygłe, przerażone, przyroda ogołocona z liści, pochmurna pogoda. Nastrój warszawskich ulic przytłacza. Nie można być pewnym jutra. Przy całej tej grozie i ponurości gdzieniegdzie słychać odgłosy zabawy, w szarym pejzażu placu kręci się kolorowa karuzela. Jest to miasto kontrastów: na swój sposób tętni w nim życie i czyha śmierć. Żargon miejski został uzupełniony o nowe słownictwo: wywózka, łapanka, itp. Słyszy się o betach i tłumokach. Rozlegają się pokrzykiwania po niemiecku (aus, aus, aus 42). Ludzie czerpią wiadomości z rozmów i konspiracyjnych gazetek.
Kontrasty wkradają się do rozmów zakochanych w sobie studentów, Marii i Tadeusza: z jednej strony słownictwo handlowo-zawodowe (bimber, wapno, lepik itp.), z drugiej - dotyczące poezji, sytuacji lirycznych między młodymi. Ludzie kradną i oszukują„ale również się kształcą, pomagają sobie. Nerwowość, strach, pośpiech splatają się z radością, zabawą (koleżeńskie „wesele", karuzela), wyznaniami miłosnymi. Zasady walki o byt ukształtowały nową rzeczywistość, w której na porządku dziennym są interesy z okupantem, oszustwa, handel ludźmi.
Przedstawiając życie w czasie wojny w Warszawie, Borowski chętnie stosuje środki literackie pomocne w obrazowaniu i kształtowaniu nastroju. Gromadzi serie epitetów i porównań, chętnie stosuje ożywienie, np. Spalony dom czernieje po drugiej stronie ulicy, na wprost furtki w ochronnej siatce zakończonej srebrzystym drutem kolczastym, po którym jak dźwięk po strunie ślizga się fioletowy odblask migocącej latami ulicznej. Na tle burzliwego nieba, na prawo od domu, omotane mlecznymi kłębami przelotnego dymu lokomotyw, patetycznie rysuje się bezlistne drzewo, nieruchome w wichrze. Naładowane towarowe wagony mijają je i z łoskotem ciągną na front (24). Nastrój grozy i ponurości przybiera na sile w ostatnim cytowanym zdaniu, następującym po opisie miejsca-oto jest czas okrucieństw, nienormalnego życia, zagrożenia śmiercią. Nieprzychylność pejzażu koresponduje z opisem postaw ludzkich - jeszcze bardziej niepokojących.

Postawy ludzi
W opowiadaniu Pożegnanie z Marią pisarz ukazał wielu bohaterów, za każdym razem złożonych, niejednorodnych, nie podlegających łatwej ocenie. Spotykamy tu: Polaków, Żydów i Niemców, reprezentantów wielu zawodów i funkcji (inżynier, kierownik przedsiębiorstwa budowlanego, magazynier, furman, policjant, sklepikarz, pallotyn, poeta, student itd.), zróżnicowanych pod względem wieku i płci. Ich wzajemne relacje pozwalają ocenić postawy ludzi dostosowujących się do okupacyjnych realiów.
Pisarz nie kontrastuje postaci według schematu: Niemcy - wyłącznie źli, Polacy i Żydzi - dobrzy.
Po jednej i drugiej stronie dostrzega przejawy postaw pozytywnych i negatywnych. Inżynier współpracuje z Niemcami, ale interesuje się pracownikami, których rodziny cierpią z powodu uwięzienia, pomaga studentowi w kształceniu - dla Ojczyzny. Jest postacią niejako programowo dwulicową. Przez swoją działalność i ugodowe relacje z Niemcami uzyskuje środki, którymi wspiera Polaków. Kierownik zdobywa towary, korzystając z nieszczęścia Żydów w Otwocku i stosunków z dostawcami niemieckimi, zajmuje się bimbrownictwem, ale przecież nie pozostawia bez pomocy swojej dawnej szefowej. Zarabia na tym, ale wiele ryzykuje, kontaktując się z ludźmi z getta. Tadeusz jest artystą, stara się zdobyć gruntowne wykształcenie, pięknie mówi o miłości, ale przy tym co dzień oszukuje i kradnie lub pomaga w takim procederze. Maria jest wrażliwą dziewczyną o humanistycznych zainteresowaniach, a przecież zarabia na produkcji i handlu bimbrem. Żandarm pilnuje Polaków przeznaczonych do wywózki na roboty, ale skłonny jest ich uwolnić za odpowiednią kwotę - sam na tym korzysta, jednak stwarza też szansę przeżycia zagrożonym (oczywiście tym, za których zapłacono).
Na uwagę zasługuje stosunek poszczególnych bohaterów do Żydów. Polacy litują się, współczują, ale w ich postawach kryje się pogłos antysemityzmu. Furman z przejęciem opowiada o losie mieszkańców getta i dodaje: Dzieciaki, kobity…. Chociaż i żydowskie, ale wiesz pan... (32). Stara doktorowa została ukazana jako kobieta zdegradowana do roli opiekunki kilku pakunków i mebli, chociaż jeszcze niedawno prowadziła duże przedsiębiorstwo, miała spory majątek. Jej decyzja o powrocie do córki nie dla wszystkich jest zrozumiała. Sklepikarz stara się wyjaśnić jej wybór: Przynajmniej umrze z nią jak człowiek (56). Polacy mają poczucie, że nie znajdują się w lepszym położeniu: po wywiezieniu Żydów przyjdzie pewnie kolej na nich - ten motyw często przewija się w rozmowach.
Codzienna rzeczywistość ludzi została niemal całkowicie zdominowana troską o przetrwanie. Zajmując się nieuczciwym handlem i kradzieżą, współpracując z okupantem, warszawiacy zapewniają sobie kolejny dzień życia. Mimo tych starań i odstępstw od zasad moralnych nie mają pewności, że nie dosięgnie ich śmierć: Niemcy organizują łapanki, wywożą ludzi do pracy i do obozów zagłady. Próba ucieczki od tej rzeczywistości wiedzie poprzez układy, znajomości, ugodową postawę.
Autor z całą bezwzględnością przedstawił zachowania ludzkie w okupowanej Warszawie. Ujawnił, jak dalece wojna odmieniła ludzi, jakimi muszą być, by przetrwać okropny czas terroru. Poza obozem śmierci czy murami getta także nie czują się bezpieczni. Faszyzm doprowadził do odarcia człowieka z godności ludzkiej, z zasad moralnych, ideałów humanistycznych. Takie określenia są już tylko pustymi frazesami. Brutalne realia okupacji sprowadziły ludzi do pozycji istot rządzących się instynktem samozachowawczym, do zezwierzęcenia.
Dotychczasowa tradycja literacka broniła bohaterów szlachetnych, gotowych ginąć za najwyższe ideały. Borowski starał się ukazać jej fałsz. Naraził się tym samym na atak, że zbyt jednostronnie przedstawiał swoich bohaterów, że nie docenił wielkości ludzkiego ducha, wierności zasadom. Przedstawiony w Pożegnaniu z Marią obraz człowieka wystawionego na próbę przez wojnę przekształca się w jeszcze wyrazistszą i brutalniejszą wizję w opowiadaniach obozowych.

mam nadzieje ze cos znajdziesz

#3 _psycha_

_psycha_

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 55 postów

Napisano 14 grudzień 2004 - 19:14

jeszcze cos znalazlam ale juz bardziej o jego tworczosci
moze Cie sie przydac


Tematyka doświadczeń wojennych, w szczególności zaś obozowych, zawarta jest w dwóch powojennych tomach T. Borowskiego: "Pożegnanie z Marią" i "Kamienny świat". Głównym motywem tych opowiadań jest moralna degeneracja i zanik godności człowieka skazanego na obóz koncentracyjny.

Tej wstrząsającej prozie autora towarzyszy charakterystyczna narracja, na którą niewątpliwie wpływ miała proza amerykańska, zwłaszcza E. Hemingwaya. Była to proza kształtowana pod wpływem odkryć psychologii behawiorystycznej. Mówiła ona o człowieku poprzez opisywanie jego zachowania się, tak więc proza ta ma charakter antypsychologiczny, odrzuca możliwości bezpośredniego relacjonowania uczuć i myśli bohaterów. Jednak w "Opowiadaniach" T. Borowskiego ta teoria behawioryzmu została przerażająco zdeformowana i sprowadzona do karykatury. Opisywana tu rzeczywistość nie jest znana przeciętnemu czytelnikowi, ani też nie mieści się w jego wyobraźni. Aby mógł uwierzyć w jej istnienie, musi otrzymać jej wiarygodny, realistyczny opis. Dotyczy to również przeżyć żyjącego w tej rzeczywistości człowieka.

W obozowych opowiadaniach T. Borowskiego nie ma bohaterów indywidualnych. Jest natomiast grupa ludzi skazanych na wspólny, tragiczny los. Jedyną wyróżniającą się postacią jest narrator - znany z imienia i z funkcji obozowej. Jednak i on znika czasami w grupie więźniów, od których wcale nie jest ani lepszy, ani też bardziej wytrzymalszy. W tekście opowiadań ciągle zmieniają się formy gramatyczne, które charakteryzują nam narratora - pierwsza osoba liczby pojedynczej przechodzi w pierwszą osobę liczby mnogiej. W opowiadaniu "Ludzie, którzy szli" narrator rozpoczyna opowiadanie w liczbie mnogiej: "budowaliśmy boisko", "skończyliśmy boisko", "myśmy grali". Ta forma określa niejako wspólnotę grupy i istnienie w niej więzi. Jednak występująca obocznie forma bezosobowa: "tak się nie mówiło", "szło się", "stało się" podkreśla anonimowość masy ludzkiej. Postać narratora wyłania się z tłumu nieco dalej:

"Raz stałem na bramce. Była niedziela. (...) Stałem na bramce." [1]
Wyodrębnienie postaci narratora sprawia, że myślimy, że oto za chwilę będziemy czytać relację z przebiegi meczu, w którym narrator - bramkarz będzie głównym bohaterem. Nic podobnego jednak się nie dzieje, gdyż pozory normalnego życia posłużyły jedynie autorowi do podkreślenia grozy prawdziwego rytmu obozowego, gdzie:
"Piłka poszła na aut (...). Podnosząc ją z ziemi spojrzałem na rampę. Na rampę zajechał właśnie pociąg. Z towarowych wagonów poczęli wysiadać ludzie i szli w kierunku lasku." [2]
W dalszej części opowiadania "Ludzie, którzy szli", zwyczajność i codzienność życia obozowego ciągle zderza się z atmosferą grozy i strachu. W zdaniach:
"Rampa była pusta. Nie pozostał na niej ani jeden z barwnego, letniego tłumu.(...)Wróciłem z piłką i podałem na róg. Między jednym a drugim kornerem za moimi plecami zagazowano trzy tysiące ludzi." [3]ukazany został niezwykły dramat - zarówno jak też zabijanie ludzi upodobniły się do siebie, stając się zabawą.

Cykl opowiadań: "Dzień na Harmenzach", "Proszę państwa do gazu", "U nas w Auschwitzu", "Chłopiec z Biblią" spaja i wiąże narrator - bohater Tadek, więzień Oświęcimia i innych obozów koncentracyjnych. Borowski dał mu własne imię, a także wyposażył w wiele cech własnej osobowości. Bohater tych opowiadań jest studentem Uniwersytetu Warszawskiego i młodym, początkującym poetą, odwiedza obóz kobiecy, w którym przebywa jego narzeczona, pisze do niej listy, jest obozowym flegerem, pracuje jako dekarz. Takie ukształtowanie narracji pozwala uprawdopodobnić fikcyjne, a także trudne do zrozumienia i moralnej akceptacji wydarzenia oświęcimskie. Swojego narratora Borowski obdarzył funkcją pomocnika kapo, a więc uczynił go nie tylko ofiarą, ale też człowiekiem mającym władze nad innymi więźniami - chociaż Tadeusz nigdy nie wykonuje kar osobiście. Udaje mu się to dzięki stosowaniu skomplikowanej taktyki uników, lawirując na bardzo wąskiej i niebezpiecznej krawędzi. Ta specyficzna konstrukcja postaci narratora posłużyła pisarzowi opisaniu bardzo trudnej relacji między dobrem a złem w szczególnych warunkach obozowych.

Pobyt w obozie powoduje u narratora opowiadań T. Borowskiego szczególny typ amnezji, zapominania wszystkiego, co było wcześniej. W "Pożegnaniu z Marią" i "Chłopcu z Biblią" wspomnienia odgrywają ważną rolę, ale w innych opowiadaniach, jak np.:: Dzień na Harmenzach", czy "Proszę państwa do gazu" wspomnienia z wolności są coraz rzadsze. Dzieje się tak dlatego, że dla ludzi "zlagrowanych" liczy się teraźniejszość. Przed wspomnieniami należy się bronić, gdyż mogą one być przyczyną załamań, a przez to prowadzić do gazu.

Wyjątkiem jest tu opowiadanie "U nas w Auschwitzu", które jest najbardziej osobiste, gdyż ma postać listów do narzeczonej.

Fabuła i akcja utworu "Chłopiec z Biblią" skupia się na monotonnej prezentacji więźniów. Poznajemy: zecera Kowalskiego z ulicy Bednarskiej, przemytnika kozerę z Małkini, urzędnika Szrajera z Mokotowa, Matulę, który udając gestapowca, rekwirował chłopom świnie, narratora i "chłopca z Biblią". W kontekście rozmów z przybyłym chłopcem powtarzane są pewne cykle zbliżeń i prezentacji, które wzbogacają naszą wiedzę o więźniach, poprzez informacje zawarte w dopowiedzeniach narratora, np. o Szrajerze:
"Oprócz gazetek wyszperali u niego jeszcze jakieś pokwitowanie ze zbieranych pieniędzy na organizację." [4]

Z innego fragmentu opowiadania dowiadujemy się również o tym, że:
"Miał dwie córki, które chodziły na gimnazjalne komplety. Miał nadzieję, że dostanie z domu paczkę żywnościową." [5]

Tą metodą dopowiedzeń autor szkicuje pełne sylwetki przedstawionych postaci.
"Technika konstruowania biografii bohatera (zwłaszcza tej jej części, która należy do przedakcji) przy pomocy pojemnego skrótu jest charakterystyczną oryginalną cechą prozy narracyjnej Borowskiego, stanowi zdobycz artystyczną tej prozy." [6]

Atmosferę wyczekiwania bohaterów opowiadania "Chłopiec z Biblią" podkreśla powolny rytm gry w karty. Jednak spokój więźniów jest tylko maską, psychiczną obroną przed przeżywanym dramatem. Chociaż narrator nie relacjonuje ich przeżyć, to jednak wiemy o tym z reakcji jednego z więźniów, gdy inny więźień zaprasza "chłopca z Biblią", by usiadł na sienniku:

"Niech nie siada, bo to miejsce Mławskiego. Może zaraz wrócić z badania." [7]

W gestapo wszystko jest możliwe, wszystko może się zdarzyć, człowiek może zostać unicestwiony. Ten tłumiony, nieopisany lęk o własne życie znajduje swoje odbicie w miejsca dla nieobecnego.

Narrator, poeta Tadek, patrząc na chłopca trzymającego Biblię, nie jest już bierny i bezradny. Potrafi z przerażającą trzeźwością ocenić sytuację i stara się wykorzystać wszystkie szanse.Ogrywając współwięźnia w karty skraca sobie czas, ale przede wszystkim zdobywa dodatkowe porcje chleba, ponieważ chce żyć.

W opowiadaniu tym, tak jak i w innych, w sposobie przedstawiania postaci, wyraźnemu ograniczeniu podlega sfera życia wewnętrznego: narrator rzadko posługuje się introspekcją w zasadzie nie odwołuje się od wspomnień, zaś postaci unikają w dialogach prezentacji swych emocji. Najważniejszą część informacji o narratorze i bohaterach uzyskujemy z opisu ich zachowań, z wykonywanych przez nich gestów, ze sposobu ich poruszania się. Wiele mówiącymi znakami słownymi są również rozmowy prowadzone w celi między więźniami, którzy bardzo starannie kryją przed sobą swoje sekrety. Rozmowy te nacechowane są nieufnością i potrzebą zachowania tajemnicy. Dlatego też jedyną pewną informacją o przeżyciach ludzi, jest ich zachowanie. Ważniejsze więc staje się nie to, co się mówi, ale jak się mówi. Narrator bardzo dokładnie zapisuje zachowania ludzkie, w których ukryte są ich przeżycia. Nie wiemy, jakie one są, możemy jedynie domyślać się ich.

Narrator ani razu nie podjął też próby referowania myśli przybyłego, stąd też nie mamy okazji, aby dowiedzieć się, co on czuje. Możemy tylko obserwować jego zachowanie. "Zastosowana tu przez Borowskiego taka właśnie technika pisarska miała charakter programowy. Pisarz wiedział dobrze o tym, że tradycyjnie stosowaną od wielu, wielu lat techniką analizy psychologicznej nie można pokazać całej złożoności i całej grozy "czasów pogardy". [8]
Narrator opowiadań T. Borowskiego jest postacią fikcyjną, prezentującą czytelnikowi świat obozów koncentracyjnych. To, że jest on jednym z przeciętnych więźniów lagrowych, daje mu moralne prawo występowania w ich imieniu i reprezentowania ich. Chociaż był, tak jak inni, narażony na śmierć, to jednak przeżył i stał się przedstawicielem tych, którzy mieli szansę przeżyć.

Narrator oświęcimskich opowiadań T. Borowski to zwykły więzień, ale jednocześnie więzień doświadczony, pozbawiony złudzeń, uodporniony na szerzące się wokół niego zło, mordowanie i poniżanie setek tysięcy ludzi. Narrator potrafił znaleźć się i odpowiednio "ustawić" w dość wygodnej funkcji obozowej. Jest sanitariuszem w ("U nas w Auschwitzu"), innym razem pomocnikiem kapo ("Dzień na Harmenzach"), czy też ustosunkowanym lagrowcem uzyskującym przydział do dobrego komanda ("Proszę państwa do gazu"), jednak zawsze jest człowiekiem doskonale znającym mechanizm funkcjonowania obozu, a nawet przystosowany do tego mechanizmu choćby za cenę zupełnej utraty wrażliwości.

W opowiadaniu "Dzień na Harmenzach", jako voraibeiter, wyraża zadowolenie ze swojej sytuacji, choć obok ludzie umierają z głodu:
"Dobrze jest pracować, jak się zjadło na śniadanie ćwierć boczku z chlebem i czosnkiem i zapiło się puszką skondensowanego mleka." [9]

Narrator patrzy codziennie na to, jak w systemie obozów koncentracyjnych człowiek zmuszony jest do łamania zasad moralnych. Im większa wewnętrzna aprobata panujących tam praw, tym większy upadek moralności.

"Jesteśmy niewrażliwi jak drzewa, jak kamienie. I milczymy jak ścinane drzewa, jak rąbane kamienie." [10]

Na podstawie tego samego opowiadania możemy zaobserwować zachowanie narratora wobec przechwałek Abramka:
"... wykombinowaliśmy nowy sposób palenia w kominie. A wiesz jaki?
Byłem bardzo uprzejmie ciekaw.
- A taki, że bierzemy cztery dzieciaki z włosami, przytykamy głowy do kupy i podpalamy włosy. Potem pali się samo i jest gemacht.
- Winszuję - rzekłem sucho i bez entuzjazmu." [11]

Narrator "winszuje" Abramkowi ulepszeń systemu "maszyny zagłady", ale czyni to "sucho i bez entuzjazmu." Przykład ten otwiera przed nami nowy aspekt funkcji narratora w analizowanych opowiadaniach oświęcimskich. Narrator ów uznaje bowiem konieczność odstępowania w obozie od przyjętych norm moralnych, ale w ściśle określonych granicach - wtedy, gdy nie tłumaczy się już ono potrzebą walki o życie, gdy przeradza się w nienormalną przyjemność, wówczas narrator cofa swoje przyzwolenie. Jako przykład może nam posłużyć jego stosunek do Bekera i do kapo w opowiadaniu "Dzień na Harmenzach", który: idzie na dwór na wyżerkę." Wówczas to narrator dodaje z satysfakcją, że "tam mu nic nie dadzą - bije ludzi." [12]

Lub też, kiedy kapo przytakuje kommandofuchrerowi stwierdzającemu, że więźniowie to są "świńskie psy", które trzeba wybić do nogi, sytuacja ta otrzymuje jednoznaczny osąd moralny narratora:

"Rzuciłem na nich nienawistne spojrzenie." [13]
Konstrukcja takiego narratora, który, żyjąc obok zbrodni, w jakimś stopniu odpowiedzialny jest za zło, stanowi dramatyczną formę samooskarżenia Borowskiego, który, nadając narratorowi własne imię i wyposażając go w wiele szczegółów własnej biografii, solidaryzował się z cierpiącymi i upodlonymi - skoro przyszło im żyć w okrutnych czasach, w których, aby przeżyć, trzeba było iść złu na ustępstwa, to on, pozostawszy przy życiu, jest współodpowiedzialny za to, czym wówczas musiał człowiek płacić za życie.

Konstrukcja tekstu opowiadań T. Borowskiego prowokuje czytelnika i zmusza go do przemyśleń. Narrator jest tu rozumiejącym obserwatorem, nie chwali jednak i nie potępia, nie stawia też ocen moralnych.

"Podobnie zatem jak w liryce powojennej Tadeusza Różewicza, opowiadania Borowskiego niosą katastroficzne przesłanie moralne: nie ma niewinnych, nie ma ocalonych. Wojna odsłoniła prymat biologii i materii nad duchem; w imię ocalenia życia człowiek gotów jest poświęcić każdą moralną wartość." [14]

BIBLIOGRAFIA
Bartelski Lesław M.: Genealogia ocalonych. Szkice o latach 1939-1944. Kraków 1985, Wydawnictwo Literackie.
Drewnowski Tadeusz: Ucieczka z kamiennego świata (o Tadeuszu Borowskim). Warszawa 1977, PJW.
Werner Andrzej: Zwyczajna apokalipsa. Tadeusz Borowski i jego wizja świata obozów. Warszawa 1981, Czytelnik.
Wroczyński Tomasz: Literatura polska po 1939 roku. (Proza wobec wojny). Warszawa 1993, WSiP.




#4 maggdzik

maggdzik

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 45 postów

Napisano 14 grudzień 2004 - 19:34

DZIEKI PRZYDA MI SIE:)!!!!!!!!!!!!!!!

#5 agata_901

agata_901

    1

  • Members
  • Pip
  • 6 postów

Napisano 15 grudzień 2008 - 21:41

mam takie polecenie:
jaką rolę, funkcję w życiu bohatera opowiadania odegrał ślub i wesele?
Jeśli ktoś wie coś na ten temat to bardzo proszę o pomoc-zadanie mam na czwartek

#6 a4kadiusz

a4kadiusz

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 51 postów

Napisano 16 grudzień 2008 - 20:18

nie zamieszczaj tych samych pytań w różnych miejsca forum



Similar Topics Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych


Inne serwisy: IFD