Skocz do zawartości




Zdjęcie

Postacie historyczne jako bohaterowie utworów literackich


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
7 odpowiedzi w tym temacie

#1 eskarina

eskarina

    1

  • Members
  • PipPip
  • 11 postów

Napisano 27 styczeń 2005 - 21:48

"Postacie historyczne jako bohaterowie utworów literackich" - postanowiłam uściślić ten temat do "Sposoby kreowania postaci historycznych w utworach...(tu się jeszcze zastanawiam czy wybrać epoki czy raczej autorów)", w każdym razie zastanawiam się co z tym dalej zrobić, czy ktoś mógłby mi pomóc? A może lepiej funkcje postaci historycznych, chciałabym się dowiedzieć jakie utwory mogły by zostać użyte ( narazie postanowiłam użyć "wesele" i "ogniem i mieczem")itd. Liczę na pomoc, rozdaję sogi:P (no i oczywiście wieczysta wdzięczność, nie wiem czy to się liczy;))

#2 eskarina

eskarina

    1

  • Members
  • PipPip
  • 11 postów

Napisano 22 kwiecień 2005 - 09:51

no tak z powodu braku odpowiedzi musiałam sama opracować moją maturę:) dostałam 20/20:D zamieszczę to co opracowałam na ten temat (tzn. o książkach, pominę wstęp i zakończenie), może kogoś to zainteresuje. Oczywiście dużo skróciłam mówiąc.

#3 eskarina

eskarina

    1

  • Members
  • PipPip
  • 11 postów

Napisano 22 kwiecień 2005 - 09:52

WOJNA CHOCIMSKA

XII wiek był okresem w historii Polski szczególnie barwnym, obfitującym zarówno w ciekawe, związane z rozkwitem sarmatyzmu, zjawiska z zakresu mody, stylu życia, jak i, niestety, w liczne wojny, z czasem wyniszczające państwo. Ukształtowana wówczas ideologia sarmacka, czyniąca ze szlachty najważniejszą grupę społeczną, oddziaływała na kulturę polską nie tylko w samym XVII wieku. Był to tak silny nurt kulturowy, że kształtował wyobrażenia Polaków o sobie aż po wiek XX. Bagaż stworzonych wówczas przekonań o wyższości Polaków, zwłaszcza szlachty, nad innymi stanami czy wręcz narodami, przekonań o heroizmie, waleczności czy wyjątkowym patriotyzmie, nie raz prowokował do przedstawienia w literaturze wzorcowych Sarmatów. Mieli oni być ideałami, nosicielami cnót wszelakich, służącymi za wzór pożądanych zachowań.

Wacław Potocki, autor „Wojny chocimskiej”, był pisarzem sarmackim, jednak prezentował inne poglądy niż większość pisarzy tego okresu. Z jednej strony był przekonany o wyższości stanu szlacheckiego nad innymi warstwami społecznymi, z drugiej jednak jego twórczość przeniknięta jest krytycznymi zapatrywaniami na „złotą wolność”, niesprawiedliwość społeczną i fanatyzm religijny panujący w ówczesnych czasach. Może to być związane z faktem, że będąc arianinem, zgodnie z uchwałą z 1658 roku musiał przyjąć katolicyzm i na własnej skórze odczuł szlacheckie dążenie do podporządkowania obywateli jednej wizji państwa Rzeczpospolitej Szlacheckiej. Pisząc „Wojnę chocimską” Potocki chciał stworzyć dzieło nawiązujące do wielkich zwycięstw, pokazujące postacie godne naśladowania.
Postacią szczególnie wyeksponowaną w tym utworze stał się Jan Karol Chodkiewicz, dowódca wojsk polskich pod Chocimiem. Była to bitwa przełomowa dla historii politycznej całej Europy. Polska będące wówczas mocarstwem była jedynym krajem w Europie mogącym stawić czoła najeźdźcom tureckim. Polacy uważali się za „przedmurze chrześcijaństwa”, za państwo mające chronić cały kontynent przed atakującymi poganami. Tego argumentu używał Chodkiewicz zagrzewając swoich rycerzy do walki z wrogiem. Przed walka próbował podnieść morale wojska wygłaszając płomienne mowy, mimo że, jak sam podkreślił, nie był dobrym mówcą. Wrogów przedstawiał pogardliwie, jako tchórzy i barbarzyńców, kontrastując ich z walczącymi dzielnie chrześcijanami. Próbował uświadomić rycerzom ogrom nadziei pokładanej w nich przez ich rodziny, króla i cały naród. W swych mowach budował wizje przyszłego zwycięstwa, zdobytych łupów i podkreślał sprawiedliwość przyczyn walki. Przywoływał przykłady wielkich wojowników ze starożytności i z historii Polski, odwoływał się do tradycji batalistycznych. Z jednej strony wódz był zwykłym człowiekiem, stosował proste argumenty, jego kodeks moralny nie stapiał się z kodeksem rycerskim, z drugiej porównany został do mitologicznych herosów. O jego miłości do ojczyzny świadczy fakt, że nawet w chwili śmierci myślał o jej losach, o królu i rycerstwie.
Chodkiewicz został poddany zabiegowi idealizacji, a także cała bitwa jest heroizowana, przedstawiona na podobieństwo greckich bojów. Utwór jednak miał za zadanie zburzyć zbytnią pewność siebie Polaków, nie myślących o zapobiegliwości, o pracy, ani o rozsądku politycznym. Jednym słowem jest to utwór łączący miłość do tradycji i wzniosły stosunek do przeszłości z mądrym krytycyzmem i umiejętnością dostrzegania błędów popełnionych w przeszłości, zaś mocno wybijająca się w treści postać hetmana Chodkiewicza staje się uosobieniem pożądanej postawy pełnego poświęcenia dla ojczyzny, woli walki i dumy narodowej.


#4 eskarina

eskarina

    1

  • Members
  • PipPip
  • 11 postów

Napisano 22 kwiecień 2005 - 09:53

„OGNIEM I MIECZEM”

W rzeczywistości już na początku XVII wieku sytuacja w Rzeczpospolitej wyglądała tragicznie. Postacie jednostkowe silnych wodzów takich jak Chodkiewicz nie były w stanie zmienić sarmackiej mentalności. Szlachta objęła prawie całkowicie władzę nad państwem, pozbawiając jej tym samym króla. Duch militarny RP upadł, co widzieli nawet posłowie obcych mocarstw. Klasa rządząca rozpadła się na trzy grupy (król, magnateria, szlachta), które walczyły ze sobą. W bardzo złej sytuacji byli chłopi, wyzyskiwani przez chciwych panów. Z tego m.in. powodu wybuchła wojna polsko-kozacka, podczas której (jak podczas każdej wojny) zostały dostrzeżone jednostki wybitne.
Książę Jeremi Michał Korybut Wiśniowiecki jest jedną z kluczowych postaci w powieści Henryka Sienkiewicza pt. „Ogniem i mieczem”. Jako dowódca wojsk Rzeczpospolitej odgrywał bardzo ważna rolę w stłumieniu buntu kozackiego na Ukrainie w 1648 roku. Sienkiewicz przypisuje księciu cechy, które pozwalają mu poprowadzić żołnierzy do zwycięskiej walki nad sprzymierzonymi siłami hetmana Bohdana Chmielnickiego i tatarskiego chana. Lecz czy charakterystyka ta jest zgodna z prawdą historyczną?
W „Ogniem i mieczem” Jeremi Wiśniowiecki obdarzony był licznymi zaletami. Sam jego wygląd był niepozorny – został on skontrastowany z niepospolitym charakterem księcia. Jaremę, jak nazywali go Kozacy, cechowała nieugięta wola, spokój i stateczność. Posiadał on niezwykły majestat, godny nawet króla. Zresztą Jeremi na swoich latyfundiach był traktowany jak król, a także niekiedy zachowywał się, jakby nim był. Dowodzi to jego pychy. Wiśniowiecki czuł się lepszy od Chmielnickiego, kiedy był zmuszony do układów z nim, to uderzało w dumę księcia, odbierał to jako dyshonor. Wielokrotnie w powieści jest podkreślana głęboka wiara księcia. Ufał Bogu zawierzając mu swoje życie przed walką. Był dobrym mężem, swoich poddanych traktował miłosiernie. Natomiast nie miał litości zarówno dla przeciwników, jak i zwykłych ludzi (mordowanie chłopów kozackich). Wojaczkę traktował jak styl życia. Sienkiewicz opisuje, że „ młody był jeszcze, liczył dopiero 36 rok życia, ale na twarzy widne już były trudy wojenne. O ile bowiem w Łubniach żył jak król prawdziwy, o tyle w czasie licznych wypraw i pochodów dzielił niewczasy prostego towarzysz, jadał czarny chleb i sypiał na ziemi na wojłoku(...)”. Dzięki temu, jak i zdolnościom strategicznym, zyskał szacunek, miłość i oddanie swoich żołnierzy. On sam zaś „(...) kochając żołnierzy poufalił się z nimi, z nim nikt nie śmiał się poufalić(...)”. Walczył za ojczyznę i na chwałę Boga. Jednocześnie, paradoksalnie, potrafił być okrutny, brutalny i bezlitosny. Jeremi lubił zabijać, przelał zbyt wiele krwi i miał z tego powodu wyrzuty sumienia. Jak stwierdził jeden z jego żołnierzy: „wielki to wódz, ale miary w karaniu nie zna”. Przez wrogów uważany za postać na wpół legendarną, nadprzyrodzoną. Kozacy podziwiali go bardziej niż ich własnego wodza – Chmielnickiego, a jednocześnie „(...) nie trudów bali się dzielni mołojcy, nie niewczasów, nie szturmów i ognia i krwi i śmierci – ale bali się Jaremy”. Książę był wielkim patriotą – nie mógł znieść myśli o zdradzie, uważał, że honor ojczyzny jest ważniejszy od życia. Jednocześnie był rozgoryczony, że za jego poświęcenie dla Rzeczpospolitej doznaje upokorzeń, twierdził, że dla ojczyzny poświęcił wszystko: życie i fortunę. Jego duma, pycha, a jednocześnie chęć służenia Polsce, „poczucie własnej siły i wielkich przeznaczeń” doprowadzają do momentu, w którym musi wybrać drogę życiową – albo podporządkować się królowi albo dążyć do władzy. Zadał sobie wtedy pytanie „(...) gdzie to koniec tego pędu? Gdzie koniec sławy, siły, potęgi?”. Z tej walki wyszedł zwycięsko – z pomocą Boga wybrał właściwe rozwiązanie.
Henryk Sienkiewicz niewątpliwie idealizuje Wiśniowieckiego. Przedstawia go jako osobę o prawie samych zaletach, „rozgrzesza” go z nielicznych ukazanych w powieści wad. Takie przedstawienie postaci spowodowało dyskusję historyków na temat zgodności tego opisu z historią. Kwestia ta podzieliła naukowców – część z nich twierdzi, że książę z „Ogniem i mieczem” nie ma nic wspólnego z historycznym Jeremim, natomiast inni uważają, że opis ten jest w części zgodny z prawdą.
Zarówno prof. Olgierd Górka, jak i znany polski pisarz Bolesław Prus nie zgadzają się z Henrykiem Sienkiewiczem w sprawie „kniazia Jaremy”. Wręcz przeciwnie, zdają się przypisywać mu najgorsze cechy: okrucieństwo, warcholstwo, łamanie prawa, tchórzostwo. Górka twierdzi nawet, że dopuścił się on zdrady ojczyzny, sprzymierzając się z Chmielnickim w celu podporządkowania sobie większego terytorium. Natomiast faktem historycznym jest zarówno jego podstępne zajęcie Hadziacza (zajął go niezgodnie z prawem, gdyż właścicielem był jego kuzyn – Koniecpolski), jak i kradzież majątku zmarłego kuzyna (należącego się wdowie po nim). Górka uważa, że Wiśniowiecki w rzeczywistości nie miał wpływu na szlachtę (zdarzały się dezercje i nieposłuszeństwa wśród żołnierzy), a walczył wyłącznie dla własnych korzyści. Poddaje w wątpliwość nawet jego zasługi w obronie Zbaraża – sugeruje, że był on tylko jednym z 5 wodzów, nie wyróżniającym się niczym. Prus twierdzi, że Jeremi jednak bronił dzielnie Zbaraża, aczkolwiek tylko w obawie o własną skórę. Obaj historycy podkreślają hipokryzję księcia, który – według nich - zmienił wiarę z pobudek politycznych (z prawosławia na katolicyzm), później każąc bić „pogan” – czyli prawosławnych Kozaków.
Część naukowców nie zgadza się na tak ostrą krytykę Wiśniowieckiego. Nowsze badania dowodzą, że aczkolwiek książę był okrutnikiem łamiącym prawo, to jednak posiadał talenty dowódcze i nie sprzymierzał się z Chmielnickim. Prof. Wiesław Majewski zgadza się z Sienkiewiczem, że Jeremi odegrał w obronie Zbaraża bardzo istotną rolę. Uważa, że chwilą chwały księcia było zorganizowanie szarży na wroga pod Beresteczkiem (30 VI 1651). Zgadza się z tym też Krzysztof Kęciek, jednocześnie podkreślając jego odwagę. Twierdzi on także, że zmiana religii przez kniazia była samodzielną, odpowiedzialną decyzją, nie wynikającą z przyczyn politycznych.
Postać Jeremiego Wiśniowieckiego wzbudza wiele kontrowersji. Nie ma wątpliwości jednak, że osiągnął on władzę, potęgę i szacunek, dzięki któremu jego syn mógł zostać królem Polski. Może właśnie z tej przyczyny Sienkiewicz zainteresował się Wiśniowieckim? Może chciał pokazać rodzinę magnacka zamieszana w politykę, posiadającą potęgę tak wielką, że może wpływać nawet na wolna elekcję? Postacie silne, posiadające władzę zawsze interesowały Sienkiewicza. Przykładem mogą być chociażby bracia Radziwiłłowie w „Potopie”. Jednak w przeciwieństwie do nich postać Jeremiego została poddana zabiegowi idealizacji. Miało to najprawdopodobniej na celu stworzenie wzoru do naśladowania dla czytelników. Jednak Wiśniowiecki opisany jest w publikacjach historycznych bardzo różnie, więc może autor po prostu opierał się wyłącznie na tych ukazujących księcia w pozytywnym świetle?
Sam Henryk Sienkiewicz twierdził, że powieść historyczna nie potrzebuje przekręcać historii, może natomiast być jej objaśnieniem i dopełnieniem. Uważał on, że pisarz ma osobisty pogląd na historię, dlatego jedno wydarzenie może być opisane w dwa skrajnie różne sposoby. Ponadto dowodził, że fantazja ożywia i uplastycznia bohaterów. „Ogniem i mieczem” miało być utworem „ku pokrzepieniu serc”, dlatego są w nim kreowane postacie wybitne, zarówno fikcyjne jak Jan Skrzetuski, Michał Wołodyjowski jak i realne, jak Jeremi Wiśniowiecki.
Pogląd Sienkiewicza, że literatura narodowa powinna w sytuacjach tragicznych „krzepić serca” Polaków wydaje się być zrozumiały, póki weźmiemy pod uwagę tragiczny los narodu poddanego represjom i wynarodowieniu po upadku powstania styczniowego. Polacy rzeczywiście potrzebowali otuchy. Nie zmienia to jednak faktu, że późniejsze teksty twórców zarówno z kręgów literatury popularnej, jak i wysokiej, idą raczej w stronę analizy błędów popełnianych przez Polaków, w stronę obnażania prawdy o niszczącym wpływie tworzonych wcześniej mitów narodowych, np. sarmackiego, na stan świadomości narodowej Polaków.



#5 eskarina

eskarina

    1

  • Members
  • PipPip
  • 11 postów

Napisano 22 kwiecień 2005 - 09:55

„WESELE”

Wyspiański często podejmował problemy historyczne w swoich utworach. Interesowała go zarówno historia Polski („Warszawianka”, „Noc listopadowa”), jak i historia antyczna („Meleager”, „Protesilas i Laodamia”). Wątki historyczne są także w „Weselu”. Utwór ten jest dramatem symboliczno-poetyckim, który charakteryzuje się: zainteresowaniem problematyką narodową, ludową, fantastyczną i międzyludzką, przywoływaniem postaci z utworów wieszczów, symbolami, nastrojowością (ważniejszymi nawet od akcji), synkretyzmem. W „Weselu” Wyspiański umieścił wiele postaci historycznych, zarówno z czasów jemu współczesnych (goście weselni), jak i dawniejszych (zjawy). Dla przesłania utworu ważniejsze są jednak te drugie. Warto zauważyć, że Wyspiański wprowadza postacie historyczne w nietypowy sposób. Zwykle pojawiają się one w utworach realistycznych, przy dużej dbałości o prawdziwość realiów, tymczasem u Wyspiańskiego postacie te egzystują na granicy świata rzeczywistego i fantastyki.
Zjawy pojawiające się na weselu podzielić można na dwie grupy. Pierwsza to osoby, na wpół legendarne, znane nam z opowieści ludowych, drugą grupę tworzą natomiast postacie, które odegrały realną rolę w historii.
Do pierwszej grupy zaliczyć możemy Wernyhorę. Żył on w XVIII w., był to półlegendarny kozak-wróżbita, bohater ukraiński, który przepowiedział rozbiory Polski, czasy napoleońskie. Postać Wernyhory była wykorzystywana już w twórczości artystów polskich. Pojawia się on w dramacie „Sen srebrny Salomei” Juliusza Słowackiego, w utworach Goszczyńskiego, Siemieńskiego i Czajkowskiego. W chacie bronowickiej wisiał obraz Matejki pt. „Wernyhora”, a sam Wyspiański często nawiązywał do tej postaci (m.in. niedokończony rapsod „Wernyhora” i obrazy). Wernyhora różni się od innych zjaw, przede wszystkim tym, że jest żywy, pozostawia widoczne, dotykalne ślady (podkowę i róg) i jest widziany przez więcej niż jedną osobę. Ukazuje się on Gospodarzowi (Włodzimierzowi Tetmajerowi), który symbolizował połączenie warstw społecznych (wywodząc się z inteligencji ożenił się z chłopką i żył na chłopski sposóB), a jednocześnie był najważniejszą osobą na weselu. Zjawa jest urzeczywistnieniem marzeń Gospodarza, który pragnął solidaryzmu społecznego i wspólnej walki z wrogiem. Wernyhora symbolizuje ducha walki, patriotyzm, nadzieje na wolność, jest wysłannikiem narodowej sprawy. Powrót Wernyhory miał być znakiem odrodzenia Polski. Jednak w dramacie Wyspiańskiego następuje skompromitowanie mitu męża opatrznościowego (tajemniczego wysłannika, mającego uratować naród polski). Wernyhora zapowiada bowiem w tym utworze swoje ponowne pojawienie się i objęcie przywództwa, jednak do tego nie dochodzi. Według niektórych badaczy jest to piekielny duch, głos powinności narodowej, czy ironiczny majak ludu, demaskujący chaos myślowy Gospodarza i jego brak woli.
Postacią nie do końca historyczną jest też Zawisza Czarny, zjawiający się w utworze jako Rycerz. Wprawdzie walczył on z Krzyżakami pod Grunwaldem, ale był tylko jednym z wielu walczących tam żołnierzy, nie wyróżniał się specjalnie. Natomiast w wyobraźni Polaków stał się on symbolem cnot rycerskich, odwagi, posłuszeństwa Bogu i królowi. Postać Zawiszy, według niektórych badaczy, pojawia się na obrazie „Rycerz u studni” Malczewskiego, niewątpliwie zaś występuje w utworze Kazimierza Przerwy-Tetmajera pt. „Zawisza Czarny”. Właśnie Kazimierz Przerwa-Tetmajer jest prototypem Poety, któremu ukazuje się Rycerz. Poeta jest dekadentem, ale marzy o wielkich, wzniosłych czynach, Zawisza jest dla niego inspiracją do stworzenia portretu wielkiego bohatera narodowego. Pojawienie się więc Rycerza powinno być dla Poety przeżyciem wyjątkowym, popychającym do działania i przełamywania postawy dekadenckiej. Tymczasem Poeta widzi w tej postaci jedynie śmierć i nicość.
Zarówno Wernyhora, jak i Rycerz, czy nawet sam Stańczyk, posłużyły Wyspiańskiemu do zdemaskowania rzeczywistej pustki, kryjącej się pod powszechnie uznawanymi i rozpoznawalnymi symbolami.
Inną zjawą pojawiającą się na weselu jest właśnie Stańczyk – nadworny błazen trzech ostatnich Jagiellonów, wsławiony ostrym i trafnym dowcipem. Malowany kilka razy przez Matejkę, m.in. w obrazach „Hołd pruski”, „Stańczyk (na dworze królowej Bony)”. Postacią Stańczyka dla własnych celów politycznych posłużyli się twórcy obozu konserwatystów krakowskich – Szujski, Tarnowski, Koźmian, Wodzicki – pisząc „Tekę Stańczyka”, pamflet na dążenia niepodległościowe, powstańcze i demokratyczne. Dlatego polityków tych nazywano „stańczykami”. Stańczyk ukazuje się Dziennikarzowi (Rudolfowi Starzewskiemu – redaktorowi krakowskiego „Czasu”, należącemu do „stańczyków”). Błazen w rozmowie z Dziennikarzem buntuje się przeciw wysługiwaniu się przez inteligencję aktualnej polityce kapitulanctwa wobec zaborców. Zarzuca Polakom, że cierpią za miliony przyjmują na siebie winy innych, nie widząc własnych, jednostkowych. W rozmowie zostają wytknięte także inne wady Polaków, takie jak: fałsz, obłuda, tchórzostwo, głupota, nieodpowiedzialność. Wielki błazen twierdzi, że Polacy sami doprowadzili do upadku Polski, a teraz już przyzwyczaili się do niewoli i przestali myśleć o jedności i wolności. Społeczeństwo jest sztuczne, obciążone wadami sarmackimi, nieszczęśliwe. Stańczyk ironizuje, że przy aktualnym stanie ducha Polacy potrzebują całej rzeszy Błaznów, by nie tkwić dłużej w marazmie. Jego słowa brzmią jak wypowiedziane na głos, podświadome wyrzuty sumienia Dziennikarza, który boi się, że działa na niekorzyść Polski, nie widzi przyszłości i nadziei. Stańczyk symbolizuje mądrość, przenikliwość, dar przewidywania przyszłości, rozwagę.
Postacią, która odegrała istotną rolę w historii jest Franciszek Ksawery Branicki w dramacie zjawiający się jako Hetman. Był to hetman wielki koronny, współtwórca konfederacji targowickiej. Wraz z Sewerynem Rzewuskim i Szczęsnym Potockim zorganizował spisek magnatów zawiązany w 1792 roku w celu obalenia Konstytucji 3 maja. Doprowadził on do interwencji Rosji w Polsce, zniesienia reform Sejmu Czteroletniego i przeprowadzenia II rozbioru Polski. O Branickim wiadomo, że jako pupilek Katarzyny II, ożenił się z jej córką. Jest symbolem zdrady i hańby narodowej. Jego postać znajduje się na obrazie Matejki pt. „Rejtan” W utworze pokazuje się Panu Młodemu (Lucjanowi Rydlowi, autorowi m.in. „Zaczarowanego koła”), łączy ich to, że jak mówi Hetman ożenili się bez miłości i zdradzili swoje warstwy społeczne. Hetman cierpi męki za zdradę, przyjęcie rosyjskich pieniędzy (które palą mu ręce), diabły prześladują go po śmierci. Oskarża Polaków o chciwość, wyrachowanie materializm („Polska to wszystko hołota, tylko im złota”). Z Pana Młodego kpi, nazywając jego ożenek kaprysem. Sugeruje, że zachowana jest ciągłość tradycji między dawną arystokracja a inteligencją („Jesteś szlachcic to się ze mną pocałuj”). Wyspiański za pomocą tej postaci wskazywał na dziedziczenie wad szlachty przez inteligencję.
Ukazujący się Dziadowi Upiór to Jakub Szela, który w 1846 roku stanął na czele „poruszenia chłopskiego” przeciw szlachcie, sprowokowanego przez administrację austriacką w Galicji dla rozbicia przygotowań do powstania narodowego (tzw. rabacji galicyjskiej). Symbolizuje on różnice między szlachtą i chłopami, których nie da się przezwyciężyć, a które mogą prowadzić do tragedii narodowej. Podczas rabacji chłopi zabijali panów dla własnej korzyści (dostawali pieniądze za każdą przyniesioną głowę). Jak widzimy, także chłopi mają swoje wyrzuty sumienia, ucieleśniane przez Szelę.
Zagadnienie zasady pojawiania się zjaw ma swoja bogatą literaturę i wywołało najzaciętsze spory krytyków. Według najczęściej przyjmowanej interpretacji są wcieleniami wewnętrznych przeżyć postaci realnych, opierającymi się na ich rysach psychologicznych. Według innej interpretacji zjawy są obrazem przeszłości, żyjącej w duszy narodu, symbolem tradycji narodowej, niestety – funkcjonują, w tej tradycji, powierzchownie.
Konstanty Puzyna pisze: „Zjawy to postacie konwencjonalne, zbudowane z utartych wyobrażeń malarskich, literackich i historycznych, (…) które Wyspiański konfrontuje z gośćmi weselnymi po to, aby przypieczętować ideową klęskę zebranych. Rycerz w całej swojej warstwie stylistycznej jest bardzo cienką parodia liryki Tetmajera i jego dramatu „Zawisza Czarny”, obnaża jego efekciarstwo stylistyczne, chaos ideowy, tani pesymizm, mętne młodopolskie sny o potędze. Inaczej z Hetmanem (…), tu uderza w snoba i chłopomana [o Rydlu] (…) Tym samym demaskatorskim sarkazmem kipią i inne sceny wizyjne. Popatrzmy na Szelę. (…) Jest to tylko szyderstwo z chłopów, bratających się z panami, z Dziada, który kręci się po weselu.”

Rzeczpospolita szlachecka jest okresem który budził sprzeczne emocje wśród pisarzy na przestrzeni wieków. Niektórzy twórcy idealizowali postacie wielkich wodzów, starając się stworzyć wzorce osobowe do naśladowania i próbując krzepić serca Polaków ( Henryk Sienkiewicz i Wacław Potocki), inni patrzyli w sposób krytyczny na okres sarmatyzmu, który charakteryzował się korupcją, nietolerancją i tchórzostwem, te wady wytykają społeczeństwu Stanisław Wyspiański i Waldemar Łysiak. Zaś w literaturze XX wieku postacie historyczne służą pokazaniu degeneracji osobowości poprzez władzę (Kazimierz Moczarski, Ryszard Kapuściński).






#6 eskarina

eskarina

    1

  • Members
  • PipPip
  • 11 postów

Napisano 22 kwiecień 2005 - 09:56

ROZMOWY Z KATEM

W „Rozmowach z katem” Kazimierza Moczarskiego postać historyczna została wpleciona w powieść reportażową, charakteryzującą się połączeniem formy narracji pamiętnikarskiej, sytuacyjnego dialogu i zamierzonego „wywiadu” z rozmówcą. Wszystko to ma na celu podkreślić autentyzm opisywanych zdarzeń i postaci.
Sam Moczarski jest interesującym bohaterem, jednak w książce, to Stroop jest postacią pierwszoplanową. Osobowość tego zbrodniarza stała się dla autora punktem wyjścia do zaprezentowania kariery typowego nazistowskiego funkcjonariusza. Moczarski i Stroop stali podczas II wojny światowej po przeciwnych stronach barykady. Autor „walczył zgodnie z sumieniem o człowieczeństwo, demokrację i niepodległość Polski. Narażał życie przez pięć lat okupacji.” Uczestniczył w powstaniu warszawskim. Skazany w 1946 roku na 10 lat więzienia, a następnie na karę śmierci, w ramach dodatkowych tortur został umieszczony w celi z hitlerowskim oprawcą generałem SS Jurgenem Stroopem. Przebywając razem przez 255 dni, prowadzili ze sobą rozmowy, które Moczarski zapamiętywał i spisał po wyjściu z więzienia. Tak powstały „Rozmowy z katem”.
W utworze przeplatają się trzy różne poziomy wiedzy o postaci bohatera: nabyta przed więzieniem, nabyta przez narratora-świadka oraz wynikająca z edukacji powięziennej narratora. Stroop charakteryzowany jest też poprzez autoprezentację oraz komentarze współwięźniów. Moczarski nie występuje w książce jako informator bezpośrednio relacjonujący wydarzenia z przeszłości, lecz jako przekaziciel wspomnień, oglądów i opinii Stroopa.
Stroop wychowany został w tradycyjnej niemieckiej rodzinie. Od dziecka przyzwyczajony był do służalczości i dyscypliny. Matka – dewotka i ojciec – dowódca policji w księstwie Lippe-Detmold wpajali mu kult sławy, posłuszeństwo wobec silniejszych i wymuszanie swoich racji przemocą. Jurgen nie potrafił się sprzeciwić jakiejkolwiek władzy, dlatego już w szkole został donosicielem i nie mógł zawiązać przyjaźni. Był mało inteligentny, starał się nadrobić to ambicją i systematycznością, ale w rezultacie skończył tylko szkołę podstawową, co mu przeszkadzało w karierze wojskowej. W czasie I Wojny Światowej wyjechał na front, jednak udało mu się uniknąć prawie wszystkich niebezpieczeństw, nie potrafił ukryć jednak, że dość często ogarniał go strach. Jednocześnie w krwi miał „kult wojny jako instrumentu porachunków i metody zagarnięcia dóbr dla swojego kraju i dla siebie”. Stroop miał bardzo wiele kobiet, z miłością swojego życia się nie ożenił gdyż była ona z tzw. „niższej sfery”. Natomiast małżeństwo zawarł z rozsądku, nie kochał żony i traktował ją jak swoją własność. Nawet w celi śmierci wierzył bezwarunkowo w propagandę hitlerowską, także w teorię o rasie nordyckiej i jej wyższości nad innymi. Sam właściwie nie wyglądał całkowicie jak nordyk, dlatego ukrywał to ścinając charakterystycznie włosy, w 1941 roku zmienił imię z Józefa na Jurgena, a kiedy urodził mu się syn, nazwał go Olafem.
Stroop został mianowany dowódcą Grossaktion – „pacyfikacji” getta warszawskiego. Nie miał oporów przed zabijaniem Żydów, gdyż przez hitlerowców uważani byli oni za „podludzi”, gorszą rasę. Relację z pogromu tysięcy ludzi przeprowadzał spokojnie, bez wstydu, skruchy czy chociażby litości. Elegancki i dystyngowany, do samego końca wierzył, że Niemcy będą rządzić światem, był bezgranicznie lojalny wobec Adolfa Hitlera i Heinricha Himmlera.
Moczarski nie zamierzał dostarczać obyczajowo-politycznego świadectwa, ale pragnął dociec socjo-psychologicznego mechanizmu ludobójstwa. Chciał nam uświadomić, że pokusa totalitarna to niebezpieczeństwo zagrażające nadal cywilizacji. Autor sam podaje przyczynę napisania tej książki: „(...) jeżeli już jestem ze zbrodniarzami wojennymi, to niech ich poznam, niech próbuję rozłożyć na włókna ich życiorysy i osobowość. (...) mam możność (...) odpowiedzieć sobie na pytanie, jaki mechanizm historyczny, psychologiczny, socjologiczny doprowadził część Niemców do uformowania się w zespół ludobójców, którzy kierowali Rzeszą i usiłowali zaprowadzić swój Ordnung w Europie i świecie”.
Książkę Moczarskiego, jak i reportażową powieść Kapuścińskiego łączy to, że obaj twórcy – analizując postawy i psychikę opisywanych przez siebie postaci historycznych – dotykali problematyki bardzo złożonej, związanej z odkrywaniem mechanizmów władzy. Trudno nie zauważyć w obu tekstach – „Rozmowach z katem” Moczarskiego i „Cesarzu” Kapuścińskiego – bardzo wyrazistego kontekstu realiów, w których żyli bohaterowie tych utworów. W pewnym sensie obserwując realnie żyjące postacie, obserwujemy jednocześnie, jaki one wywierały wpływ na bieg wydarzeń historycznych, ale też, w jaki sposób wydarzenia czy ustrój wpływały na nich samych.




#7 eskarina

eskarina

    1

  • Members
  • PipPip
  • 11 postów

Napisano 22 kwiecień 2005 - 09:57

CESARZ

Ryszard Kapuściński od lat podróżuje po całej ziemi, po krajach objętych wojną domową, rządzonych przez tyranów, egzotycznych i niebezpiecznych. W karierze reportera został 4 razy przeznaczony do rozstrzelania. Przyznaje, że był w ponad 100 krajach. Swoje wyprawy opisuje w formie reportaży literackich. Podróżował w czasach, kiedy otrzymanie paszportu graniczyło z cudem, jego książki były powiewem świata w komunistycznej Polsce. Szczególnie interesowały go silne osobowości, rządzące narodami, sprawujące władzę absolutną. Jednym z takich tyranów jest Haile Selassie.
Haile Selassie (przydomek Ras Tafari – książę nieustraszony) panował w Etiopii w latach 1916 –1964. Kontynuował reformy modernizacyjne poprzednika m.in. tworząc konstytucję (i zmieniając ustrój na monarchię konstytucyjną), zakazał niewolnictwa i niehumanitarnych kar za przestępstwa. Podczas wojny uciekł za granicę, na tron powrócił po interwencji Wielkiej Brytanii w Etiopii i pokonaniu Włochów. Jego nowa, konserwatywna polityka, połączona z gigantycznymi wydatkami na rozbudowane do absurdu ceremoniały dworskie, doprowadziła w końcu do ruiny ekonomicznej Etiopii. Na fali ostrego niezadowolenia społecznego odbył się w 1974 r. udany pucz wojskowy, który definitywnie odebrał cesarzowi władzę.
Według komunikatów prasowych nowego rządu wojskowego, Hajle Sellasje zmarł 27 sierpnia 1974 w więzieniu na skutek nieudanej operacji prostaty. Jednakże, wielu historyków, na podstawie zeznań naocznych świadków twierdzi, że został on prawdopodobnie zamordowany w kilka dni po zamachu, a jego zwłoki zakopano w podziemiach nowego pałacu prezydenckiego.
Kapuściński pragnął zaprezentować człowieka, który stworzył dwór, rządził w sposób absolutny, był postrachem dla poddanych. Jednocześnie autora zainteresowała dwojakość relacji między władcą a dworem.
Cała książka składa się z zeznań osób, które uczestniczyły w życiu cesarza. Nawet wówczas, kiedy jego reżim został obalony, bały się one występować pod prawdziwymi nazwiskami. To dowodzi, że Hajle Sellasje miał ogromny wpływ na ludzi, którymi się otaczał. Zresztą nie traktowali go oni jak zwykłego człowieka, wręcz przeciwnie, uważali go za istotę nadnaturalną, prawie Boga. Wszyscy chcieli mu się przypodobać (ważne było nawet spojrzenie cesarza), istotne było też miejsce w orszaku – im bliżej monarchy, tym większy prestiż. Orszak składał się z bardzo wielu osób, dwór był niezwykle liczny, gdyż do każdej czynności przydzielony był inny człowiek. Jeden otwierał drzwi przed cesarzem, inny podkładał mu poduszkę pod nogi gdy siadał na tronie (gdyż jest bardzo niski), jeszcze inny ścierał mocz psa z butów dostojników. Już sam fakt, że pies cesarz mógł bezkarnie oddawać mocz na buty podwładnych świadczy, że monarcha nie miał dla nich szacunku. Nie przejmował się także losem swoich poddanych, żył w iluzji, że zarządza krajem sprawiedliwie i ludzie żyją w dobrobycie. Tymczasem setki tysięcy Etiopczyków umierało z głodu, jednak monarcha nie mógł tego zauważyć, gdyż podróżował tylko w miejsca, gdzie poinstruowani politycy przygotowywali się na jego przyjazd. W ten sposób omijał miejsca, w których mógłby zobaczyć prawdziwy obraz Etiopii. Politykę w ogóle prowadził dość „specyficzną”: ministrami mianował ludzi złych i nieodpowiedzialnych, pragnąc ich skontrastować z własną „dobrocią”. „Dobroć” ta objawiała się tym, że rzucał pieniędzmi w zgromadzony tłum, jednak za najmniejsze przewinienie ścinał głowę. Nieracjonalna była także jego polityka finansowa. Wydawał pieniądze na rzeczy zbędne (np. na pałac w każdej prowincji), a jednak każda wydana kwota większa niż 10$ potrzebowała jego osobistej akceptacji. Autor stwierdza: „istniały dwa wizerunki H.S. Jeden – znany opinii międzynarodowej- przedstawiał cesarza jako nieco egzotycznego, ale dzielnego monarchę, odznaczającego się niespożytą energią, bystrym umysłem i głęboką wrażliwością (...). Drugi – formowany stopniowo przez krytyczną i początkowo niewielką część opinii rodzimej – ukazywał monarchę jako władcę zdecydowanego za wszelką cenę bronić swojej władzy i przede wszystkim jako wielkiego demagoga i teatralnego paternalistę, który słowami i gestami osłaniał sprzedajność, tępotę i serwilizm rządzącej elity, przez niego stworzony i hołubiony. Oba te wizerunki były zresztą, jak to w życiu, prawdziwe”. Cesarz łączył w sobie wiele sprzeczności, „był wielce sympatyczną postacią, przenikliwym politykiem, tragicznym ojcem, chorobliwym sknerą, skazywał niewinnych na śmierć, winnych ułaskawiał, ot, kaprysy władzy”
Czytając „Cesarza”, powoli zaczynamy widzieć w pełnym świetle przerażającą, ale i groteskową postać, mającą niewyobrażalny wręcz wpływ na losy swojego narodu. Kapuściński opisując Haile Selassie zbudował szerszy, sugestywny obraz zagrożeń dla świata, płynących ze strony ludzi o silnej osobowości, umiejących wzbudzać strach i wymuszać ślepe posłuszeństwo. Sam Kapuściński tak zresztą skomentował swoje intencje:
„Zbierałem materiały do normalnego cyklu reportaży, ale jak wróciłem z tym materiałem, poczułem, że już tak nie mogę pisać. Przewroty wojskowe mają mniej więcej ten sam scenariusz. Przyjeżdża się na lotnisko to jest kontrola, potem są czołgi, potem są barykady na ulicach, potem trzeba się iść meldować, potem trzeba nieść swój materiał do cenzury wojskowej. Wszystko zaczyna się powtarzać, a ja nie mogę sam siebie powtarzać i opowiadać tego wszystkiego co przy okazji innych przewrotów”.
„Ja sam protestowałem, mówiłem, że to nie jest ścisłe, że to jest książka o reżimie Gierka i o tym co w Polsce panowało, gdyż chciałem żeby miała ona wymiar bardziej uniwersalny. Mnie chodziło o to, żeby to była książka o mechanizmach władzy dyktatorskiej. I żeby to była książka o tym, jak udział we władzy demoralizuje, deprawuje i wykrzywia. W „Cesarzu” ten cesarz właściwie się nie pojawia. To jest książka o ludziach dworu, o tym jak dwór tworzy dyktaturę.”


#8 eskarina

eskarina

    1

  • Members
  • PipPip
  • 11 postów

Napisano 22 kwiecień 2005 - 09:59

O 'Milczących psach' Łysiaka nie zamieszczam, ale jak ktos będzie potrzebował to proszę się zgłaszać:)




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych


Pozycjonowanie strony: Virtual Development