Skocz do zawartości




Zdjęcie

zdazyc przed Panem Bogiem


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
7 odpowiedzi w tym temacie

Katalogi.pl

Katalogi.pl
  • Bywalec

#1 ojj_zmorka

ojj_zmorka

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 685 postów

Napisano 18 luty 2005 - 12:41

1) Geneza ?Zdążyć przed Panem Bogiem? Hanny Krall.
Ř Wszystko zaczęło się od rozmów z Markiem Edelmanem. Hanna Krall jako młoda reporterka pisała o życiu codziennym, o problemach ludzi współczesnych. Marka Edelmana poznała przypadkowo w Łodzi, kiedy pisała reportaż o operacji serca. Pracował wtedy łódzkiej klinice. Krall dała mu do fachowego sprawdzenia swój artykuł. Wtedy właśnie niechcący zapytała o getto. Tak zrodził się pomysł długiej rozmowy z Markiem Edelmanem, jako naocznym świadkiem przeżyć getta. Od tamtej pory zagmatwane losy Żydów zajęły jej pisarskie życie. Uważała, że to, o czym pisze jest niezmiernie ważne i ludzie powinni o tym się dowiedzieć.
Ř Zrezygnowała z wielu wątków. Od początku była onieśmielona tematem, który wymagał pokory. Zdawała sobie sprawę, że to jest temat jedyny na świecie, niepowtarzalny. Bała się, że go nie uniesie. Wybrała jednak wątek jednego bohatera: Marka Edelmana. Patrzyła na wszystko jego oczami, korygował jej wyobraźnię, stał się jej punktem odniesienia.
Ř Jest to książka napisana bardzo spokojnym tonem, rzeczowo. Została ona zaadresowana do takich, jak sama autorka- którzy nic nie wiedzą lub prawie nic. Nad książka pracowała bardzo długo. Najpierw był wywiad z Edelmanem w ?Odrze?. Potem różne o tym refleksje- cudze i własne. Potem projekt, żeby rozmowę kontynuować, choć sama Krall nie wiedziała jeszcze, po co. Potem rozmowy z samym bohaterem dziesiątki rozmów, również lektury. W końcu pisanie. Krall przez miesiąc nie wychodziła z domu, nie pokazywała się w redakcji. Obłożona książkami i notatkami, przeniosła się do getta, żyła tam.
Ř Było to dla niej koszmarne uczucie. W dodatku nie umiała znaleźć klucza- rytmu, klimatu. Obracała bezmyślnie zdania. Próbowała pierwszej osoby- nic, trzeciej, też nic. Wiele razy zaczynała od nowa, nim wreszcie usłyszała rytm, czy też wydawało jej się, że słyszy: ?Nosiłeś tego dnia sweter z czerwonej, puszystej wełny. To był piękny sweter, dodałeś, a angory. Po bardzo bogatym Żydzie.... Na nim były dwa skórzane pasy na krzyż, a po środku- na piersi- latarka. Słuchaj, jak ja wyglądałem!- mówiłeś mi, kiedy zapytałam o dzień 19 kwietnia...? To był ten rytm

2) Literatura faktu.
Ř Czym jest ta książka? Reportażem, esejem, powieścią, konfesją? Niespójna, rwąca się, nękająca nawrotami, tym wydzieraniem słów, pauzami, przemilczeniami. Natrętna i wyrozumiała, balansująca na pograniczu banału i przeraźliwie precyzyjna, chłodna. W gruncie rzeczy, jest to książka o niemożności nazywania, o lichocie słowa wietrzejącego od nadmiernego użycia.
Ř Hanna Krall zadaje Markowi Edelmanowi pytania, które każdemu z nas cisną się na usta. Oczekuje patosu, opowieści, która wzmocniłaby u czytelnika poczucie bezpieczeństwa. A okazuje się, że Edelman nie spełnia nadziei. Mówi zupełnie nie to, czego się oczekuje. Autorka wczuwa się w mentalność zwykłego człowieka, który ma pewne, stereotypowe oczekiwania względem głównej postaci.
Ř W świadomości zbiorowej społeczeństwa funkcjonuje zwykle jakiś archetyp bohatera. Bohaterstwo uświadamia nam możliwość bycia kimś wielkim. Bohater to ?ktoś?, kto zrobił ?coś? dla nas lub w naszym imieniu.
Ř Kiedy rozpoczynała się walka, a więc 19 kwietnia 1943 roku, powstańców było zaledwie 220. Ich oręż stanowiły tylko pistolety i niewielka ilość granatów. Decyzję podjęli zbyt późno. Przecież do obozu zagłady w Treblince hitlerowcy zdążyli już wywieźć 450 tysięcy ludzi. Pozostał jeszcze 60 tysięcy do zabicia, a pośród nich 220 powstańców.
Ř Marek Edelman wymijająco relacjonuje te sprawy. Wymiguje się oświadczeniem, że psychiczny stan mieszkańców getta był katastrofalny, że chodziło już tylko o sposób umierania i że śmierć w komorze gazowej jest na pewno straszniejsza niż śmierć z bronią w ręku.
Ř Prawie wszyscy Żydzi uwięzieni w gettcie, poddali się apatycznie swojemu losowi. Byli wycieńczeni, zastraszeni, schorowani i zdeterminowani postępowaniem oprawców. Wszystko to odarło ich z jakiejkolwiek nadziei, spowodowało zanik woli działania, zanik instynktu życia.
Ř Jest to książka o bohaterstwie bez bohaterów, jakich by się chciało wyobrazić.

3) Porządek historyczny i porządek umierania.
Ř Relacja zawarta w książce ?Zdążyć przed Panem Bogiem? nie jest wywiadem, aczkolwiek opiera się na rozmowie. Jest to oczywiście rozmowa dwojga osób, z których jedna podejmuje wysiłek rozumienia, a druga trud przekazania swojego unikalnego doświadczenia. Edelman nie jest łatwym rozmówcą, niechętnie wraca do wspomnień. Sytuacja rozmówcy stwarza poczucie autentyzmu, wzmaga wiarygodność wyznań. Dla Edelmana jedynie fakty kardynalne mają znaczenie. Jako naoczny świadek ma stosunek sceptyczny do własnej zdolności pamięciowej.

4) ?Zdążyć przed Panem Bogiem? rozpatrywane w różnych kontekstach
Ř Choroba i śmierć. Marek Edelman tłumaczy wybranie zawodu lekarza doświadczeniami wojennymi, przeżyciami w gettcie. Tam ludzie mogli biernie oczekiwać śmierci lub ?zdążyć przed Panem Bogiem? w jednym sensie: odebrać sobie życie, dowolnie wybierając przynajmniej rodzaj śmierci i jej moment. ?Zdążenie przed Panem Bogiem? ma dla Edelmana- lekarza zupełnie inne znaczenie- to wyścig ze śmiercią, którego stawka jest przedłużenie życia pacjenta chociaż o parę dni, miesięcy. Śmierć jest szybka, podstępna, Bóg w każdej chwili może zdmuchnąć świeczkę ciężko chorego na serce, ale niekiedy udaje się uprzedzić Jego decyzję. Przed laty na Umschlagplatzu Edelman mógł niektórym z setek tysięcy skazanych na zagładę uratować życie, po wojnie, jako kardiochirurg, także walczy o to samo- już nie z wrogiem, ale z chorobą, metaforycznie ujmowanym Bogiem, naturą. To rodzaj posłannictwa, zachowanie przy życiu chociaż jednego pacjenta nadaje sens zawodowi lekarza. Jednak i w szpitalu nie da się ocalić wszystkich, znów trzeba wybierać tych, którzy zostaną poddani ryzykownej operacji- może się ona nie udać, ale bez niej chorego czeka pewna śmierć.
Ř Żydzi. Opowieść Marka Edelmana mówi o powstaniu w warszawskim gettcie, o tych, którzy w zupełnie beznadziejnej sytuacji zdecydowali się chwycić za broń, stawić zbrojny opór SS, gestapo, oddziałom litewskich i łotewskich morderców. Wybrali śmierć żołnierską, postanowili sprzeciwić się wyrokowi historii. Chociaż od samego początku ich akcja była skazana na klęskę, nie mieli cienia szansy na zwycięstwo. Mogli liczyć tylko na ograniczoną pomoc ze strony aryjskiej, zza muru, pomoc polskiego zbrojnego podziemia. Walczyli jednak nie o militarne zwycięstwo, mniej liczyły się wygrane potyczki, co sama postawa: wyprostowana, zmuszająca faszystów do przyznania prawa do godnej śmierci tym, których uznawali za podludzi. Śmierci w boju, nie zaś w bydlęcym wagonie zmierzającym do Treblinki z jej gazowymi komorami. Edelman mówi, że ?chodziło sposób umierania?. Już samo dokonanie wyboru wymagało bohaterstwa. ?Ważne było przecież, że się strzela?- powiedział Edelman. Zatem strzelali, bronili się w gruzach, namiastkach schronów. Mieli mało broni, amunicji, żywności, żadnego żołnierskiego doświadczenia, brakowało nawet racjonalnego planu działania. Zmusili Niemców do wielkiego wysiłku militarnego, zaangażowania znacznych sił, pacyfikacji całego getta. Edelman opowiadając o Żydowskiej Organizacji Bojowej, całkowicie przemilczał bohaterski udział w powstaniu Żydowskiego Związku Wojskowego, dowodzonego przez Żydów będących przed wojną oficerami Wojska Polskiego. Była to organizacja znacznie lepiej przygotowana niż ŻOB, jej żołnierze dysponowali lepszym uzbrojeniem, a historia tej formacji pozostaje w Polsce pozostaje praktycznie zupełnie nieznana, czci się bojowników jedynie Żydowskiej Organizacji Bojowej. Powstanie miało zwrócić uwagę świata, opinii publicznej na apokaliptyczną tragedię getta i Żydów w ogóle, na cały holocaust. Relacja Edelmana nie przynosi wielkich scen batalistycznych, przykładów szaleńczej odwagi, widowiskowego heroizmu walki i poświęcenia. Świat przed laty nie pomógł gettu, natomiast sama opowieść Marka Edelmana stałą się jednym z najbardziej wstrząsających oskarżeń faszyzmu.




#2 aisunia

aisunia

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 5370 postów

Napisano 18 luty 2005 - 12:44

mam pytanko
sama piszesz te prace czy sa one z internetu czy pisane na podstawnie interneru?

#3 ojj_zmorka

ojj_zmorka

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 685 postów

Napisano 18 luty 2005 - 12:49

pisze sama! studiuje filologie polska a jako przyszly pedagog sama musze byc tworcza, zeby moi uczniowie nie byli odtworczy:)))))

#4 aisunia

aisunia

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 5370 postów

Napisano 18 luty 2005 - 12:52

gratuluje!! bardzo przyda sie twoja pomoc
pozdrawiam

#5 ARNII

ARNII

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 375 postów

Napisano 18 luty 2005 - 12:59

no wlasnie... jestem mile zaoskoczony jako przyszły nauczyciel polskiego nadajesz się chyba najbardziej do tego dzialu ze wszystkich.
ciesze sie ze tu zajrzalas

#6 ojj_zmorka

ojj_zmorka

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 685 postów

Napisano 18 luty 2005 - 13:01

alez dziekuje bardzo:) widzisz przydalo mi sie uczestniczenie w cwiczeniach z pedeutologii:)))))))) a tak poza tym kocham to co robie:))))))))))))

#7 coxik

coxik

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 58 postów

Napisano 22 luty 2005 - 15:29

Umschlagplatzu - moge wiedziec co t oznaczy ??

#8 ojj_zmorka

ojj_zmorka

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 685 postów

Napisano 22 luty 2005 - 15:38

byl to plac na ktory wypedzano zydow ktorych przygotowywano do wywozu do komor gazowych. dostawali na miejscu dla zmylki chleb i marmolade. musieli sie oni tam ustawiac czworkami, a edelman jako goniec dawal karteczki tym ktorzy byli chorzy i ktorych mogl ty samym uratowac od komory gazowej!



Similar Topics Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych


Inne serwisy: IFD