Skocz do zawartości




Zdjęcie

Obraz miasta


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
5 odpowiedzi w tym temacie

Katalogi.pl

Katalogi.pl
  • Bywalec

#1 monika19

monika19

    1

  • Members
  • Pip
  • 3 postów

Napisano 01 marzec 2005 - 13:20

Obraz miasta jako przestrzeni życiowej.Omów zagadnienie,dokonując analizy porównawczej wybranych utworów literackich i innych dzieł sztuki.To mój maturalny przedmiot.Jeśli wiecie z jakich książek lub obrazów mogę skorzystać napiszcie bo mam za malo materiałów.

#2 Jolka86

Jolka86

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 670 postów

Napisano 01 marzec 2005 - 13:26

Motyw Miasta

Współczesne metropolie, pełne pięknych budynków ze stali i szkła, nie przypominają dawnych miast, otoczonych murami, ciasnych, z wąskimi uliczkami pełnymi nieczystości. A jednak mają z nimi wiele wspólnego. Ci, którzy rozważają, czym jest fenomen miasta, widzą w nim nie tylko świadectwo rozwoju cywilizacji, ale także ogromne zagrożenie. Anonimowy tłum mieszkańców miasta jest groźny. Agresywne, destrukcyjne zachowania, spowodowane stłoczeniem na małej powierzchni, jak u zwierząt zamkniętych w klatkach, nie są czymś niezwykłym we współczesnym mieście. Dziś mamy miejskie gangi, kiedyś istniały szajki rzezimieszków... Miasto czyni człowieka anonimowym, a to dla niektórych oznacza bezkarność.

Centralne dzielnice miast są na ogół piękne i zadbane. Ale i we współczesnych stolicach znajdziemy przedmieścia i slumsy, które przerażają nas, tak jak Powiśle przeraziło Wokulskiego. Bohater Lalki zachwycał się Paryżem. Ale nie znał tych dzielnic francuskiej stolicy, które zwiedzamy, czytając Ojca Goriot... Każde miasto ma swoją twarz piękną i szpetna, dzielnice bogactwa i nędzy. I w każdym spotkamy się z występkiem, jak w opisanych w Biblii Sodomie i Gomorze, jak w Petersburgu, który Raskolnikow poznawał od strony dzielnic prostytutek i pijaków.

Jacy są zwykli mieszkańcy miasta? Ci przyzwoici i moralni? Literatura nie wyrażała się o nich zbyt pochlebnie. Są powierzchowni, przyziemni, zajęci zwykłymi, codziennymi sprawami, żyją, nie podejrzewając, że istnieją wartości duchowe i rzeczy wzniosłe. Poznajemy takich ludzi, czytając wiersz Mieszkańcy J. Tuwima, Odwiedzając Oran, miasto bez podejrzeń wraz z A. Camusem, zaglądając do kawiarni, ukazanej w Początku, w której Żyd, Henryczek, ośmielił się zamówić ciastko... czy nie oburza nas zachowanie mieszczuchów, którzy, przerażeni, krzyczą ja tego Żyda nie widziałem, by nikt nie posądził ich O udzielanie pomocy?

Miasto zmienia się radykalnie w czasie każdej dziejowej zawieruchy. Pojawiają się wtedy zniszczenia, pożary i śmierć, a wraz z nimi - pospolita grabież, gwałt, choroby i głód... sytuację w ogarniętym przez rewolucję Baku przedstawił S. Żeromski w Przedwiośniu.Jest to bardzo okrutne, realistyczne studium przemocy.

Obraz miasta jest kształtowany przez warunki panujące w danym kraju z niedomagań gospodarki lub systemu społecznego rodzi się nędza, a wraz z nią przestępczość. Państwa rządzone silną ręką wprowadzą do swych miast atrybuty potęgi i władzy: policjanta czy żandarma. Mieszkaniec takiego miasta często będzie szpiclem, karierowiczem, tchórzem.

Taki właśnie był Petersburg, opisany przez Mickiewicza; wnikliwy wzrok wygnańca dostrzegł fałsz w pięknie carskiej stolicy, wtórność budowli, zastraszenie ludzi. Petersburg, zbudowany na bagnach na ciałach stu tysięcy chłopów, nie wygląda jak miasto postawione przez ludzi: kto widział Petersburg, ten powie: / Że budowały go chyba Szatany. Taka była też Moskwa z czasów Stalina, opisana przez M. Bułhakowa w Mistrzu i Małgorzacie miasto zastraszonych, sprzedajnych, małych ludzi, którzy budzą wstręt nawet w... szatanie.

Miasto. Jego piękno i brzydota, bogactwo i nędza - zależą do ludzi. To my uczynimy miasta przyszłości albo ośrodkami kultury i świadectwem rozwoju cywilizacji, albo zadymionymi, śmierdzącymi slumsami, opanowanymi przez zbrodnię.

Biblia

Co uczynili, czym zawinili mieszkańcy Sodomy i Gomory, że Bóg zesłał na nich z nieba deszcz ognia i siarki i wygubif wszystkich?

Sodoma i sąsiadująca z nią Gomora, dwa miasta nad Morzem Martwym w Palestynie, nie były bezpieczne. Panoszyło się w nich zło i zepsucie. Ludzie mieszkający tam, zuchwali i pewni siebie, zapomnieli o Boskich przykazaniach. Byli występni, pyszni, zdemoralizowani, pogardzali świętym prawem gościnności. Prowadzili rozwiązłe i bezbożne życie, popełniali obrzydliwości

Bóg, który wszystko widział i słyszał, zapowiedział Abrahamowi wytępienie zła - zniszczenie Sodomy. Kiedy ojciec narodu wybranego wstawił się za miastem, Jahwe zgodził się je ocalić, jeśli znajdzie się w nim choćby dziesięciu sprawiedliwych. Niestety, Abraham nie znalazł nawet tak niewielu prawych ludzi. Stwórca ocalił jedynie Lota, jego żonę i córki. Był on bowiem jedynym człowiekiem bogobojnym Sodoma i Gomora - siedlisko występku, miejsce rozpusty i grzechu - to motyw, który często pojawia się w utworach literackich. Do tej biblijnej historii między innymi odwołali się: J. Słowacki, K.I. Gałczyński, M. Proust czy G. Giraudouk. Adam Mickiewicz - Ustęp do „Dziadów" części III

Romantyzm

Przedmieścia stolicy, Petersburg i Pomnik Piotra Wielkiego, to trzy utwory wstępu do Dziadów części III, w których narrator zawarł obraz Petersburga - stolicy imperium carskiego.

W Przedmieściach stolicy znajdujemy swoistą zapowiedź, przedsmak widoków, które Petersburg ukaże nam w całej swojej okazałości i przepychu. Narrator-pielgrzym, odbywając długą wędrówkę do stolicy carskiej Rosji, już z daleka dostrzega, że zbliża się do celu swej podróży. Zaczyna bowiem mijać wystawne pałace, okazałe kościoły i posągi - budowle niebywale różnorodne, lecz pozbawione smaku. Widok przepysznych budynków nie zachwyca więc narratora, który w rozmaitości stylów architektonicznych, wykorzystanych do ich stworzenia, nie odnajduje oryginalności, a jedynie ślepe naśladownictwo obcych wzorów.

Przyglądając się okazałym przedmieściom Petersburga, narrator goryczą stwierdza, że bogactwa, którymi może poszczycić się stolica Rosji, pochodzą z grabieży na polskim, ukraińskim i litewskim narodzie. Wielkość tego bezdusznego miasta zestawia z pięknem i prawdziwym majestatem antycznego Rzymu.

Poemat pod tytułem Petersburg rozpoczyna się refleksją dotyczącą istoty prawdziwej wielkości i potęgi najwspanialszych antycznych miast: Rzymu, Aten i Sparty. W przeciwieństwie do rosyjskiej stolicy, powstawały one jakby samorzutnie i naturalnie, w miejscach, do których przybywali ludzie, by wznosić swe domy i żyć w szczęściu i dostatku. z czasem, stopniowo i z oddaniem budowano tam piękne pałace i kościoły, które służyły wszystkim i wszystkich cieszyły. Nikogo nie zmuszano do nadludzkiego wysiłku, nie podbijano obcych narodów, by na ich szczątkach i krwi wznosić kamienne budowle.

z tym idealnym obrazem kontrastuje wizerunek Petersburga, stolicy wybudowanej dla zaspokojenia kaprysu i próżności cara. Miasto wzniesione w wyjątkowo surowej i nieprzyjaznej okolicy, na pustkowiu, w najdalszym zakątku Rosji, pochłonęło wiele istnień, wiele ludzkich łez i krwi. Jego budowie nie towarzyszyła żadna wielka idea, żaden szczytny cel, a jedynie chęć ukazania światu wszechmocności cara.

Petersburg, podobnie jak jego przedmieścia, jest miastem eklektycznym. Mieszają się tu różnorodne style architektoniczne, przeniesione z wielu zakątków świata. Stolica Rosji posiada więc elementy charakterystyczne dla Paryża i Wenecji, Rzymu i Londynu, lecz brak jej własnego charakteru oraz osobliwego piękna swych pierwowzorów.

zwykli ludzie żyją tu w niedostatku i biedzie. Przepych miasta służy bowiem wyłącznie carowi, który upodobał sobie spacery głównymi, najbardziej wystawnymi ulicami, by podziwiać dzieło swego despotyzmu. Pośród tłumu ludzi uciemiężonych i pogodzonych ze swym losem znajduje się zaledwie garstka tych, którzy trzeźwo i nienawistnie spoglądają na zimne mury miasta. Tylko oni postrzegają

Petersburg jako symbol tyranii i despotyzmu cara. Są to jednak osoby z zewnątrz, o czym świadczy ich ubiór, wyróżniający się na tle masy petersburżan.

W monumentalny krajobraz Petersburga wkomponowany został pomnik cara - Piotra Wielkiego. Ten posąg, przedstawiający władcę Rosji pędzącego na rumaku, stanowi zaprzeczenie wszelkich klasycznych zasad harmonii i równowagi. Oglądający go Pielgrzym i jego przyjaciel - wieszcz ruskiego narodu dochodzą do wniosku, że monument dokładnie odzwierciedla cechy cara jako despotycznego władcy.

Równolegle z opisem carskiego pomnika ukazany jest wizerunek posągu Marka Aureliusza, cesarza rzymskiego - idealnego władcy, kochanego i szanowanego przez swój lud.

Petersburg, jaki wyłania się z trzech poematów ilstępu do Dziadów części III, jest miastem opanowanym przez totalitaryzm, opartym na hierarchizacji społecznej. Na samym jej szczycie znajduje się car, pośrodku swoje miejsce mająjego bliscy współpracownicy - zuchwali i dumni ze swych stanowisk, które zyskali dzięki ślepemu poddaństwu. Narrator ukazał członków elity narodu poprzez porównanie ich do robactwa, szarańczy, bezgranicznie posłusznej swemu przywódcy.

Ludzie z nizin społecznych ukazani zostali jako zastraszony, wynędzniały i odarty z godności tłum, niezdolny do działani obronie swoich praw.

Miasto zbudowane przez przywódcę dynastii despotów jest więc opanowane przez zło, które tkwi tu w każdym zakątku. Fiodor Dostojewski „Zbrodnia i kara"

Pozytywizm

Akcja powieści Fiodora Dostojewskiego pt. Zbrodnia i kara rozgrywa się w Petersburgu, w latach sześddziesiątych XIX stulecia. Są to czasy, w których miasto przeżywa głębokie przeobrażenia, nasila się pogoń za pieniądzem, tworzą się nowe elity, a w ślad za nimi postępuje deklasacja warstw najuboższych. Potęguje to dystans pomiędzy biedotą a burżuazją.

Świat powieści Dostojewskiego zostaje jednak zawężony wyłącznie do dzielnic biedoty. Takie środowisko było dobrze znane autorowi powieści, jako że przez kilka lat sam skazany był na egzystencję w podobnych warunkach. Żyjąc w Petersburgu na granicy nędzy, najlepiej poznał problemy ludzi skazanych na obcowanie z brudem, biedą i chorobą. Właśnie tym przeżyciom samego autora zawdzięczamy realistyczne opisy miasta, które swą przytłaczającą atmosferą może wywierać zgubny wpływ na swoich mieszkańców

Ofarą Petersburga jest z całą pewnością Rodion Raskolnikow. Jednak trudne warunki życiowe doprowadzają do upadku także wielu innych bohaterów Zbrodni i kary. Na kartach powieści zapisane są liczne historie ludzi, skazanych na wegetację z dnia na dzień, ludzi zdegradowanych fizycznie i zdemoralizowanych brakiem podstawowych środków do życia.

Wszystkie działania bohaterów powieści ogniskują się wokół Placu Siennego i jego najbliższych okolic. Są to miejsca najuboższe, obftujące w zaśmiecone podwórka, zniszczone uliczki i zaułki oraz małe i duszne mieszkania, podobne do tego, w którym mieszkał Raskolnikowi

Życie w takich warunkach wywiera wydatny wpływ na kondycję psychiczną i fzyczną bohatera. Choć jest on jeszcze bardzo młodym człowiekiem, już dawno stracił motywację do działania. Od chwili gdy brak pieniędzy zmusił go do przerwania studiów, Raskolnikow nie robi nic pożytecznego. Całymi dniami przesiaduje w swej izdebce lub włóczy się po brudnych ulicach Petersburga, których odpychający wygląd drażni go i przytłacza, potęgując niechęć do świata i ludzi.

Petersburg, widziany oczyma głównego bohatera, jest miastem, które doprowadza swych mieszkańców do demoralizacji i upadku Nędza odziera z godności nawet jednostki najbardziej dumne i honorowe. Tragicznym przykładem tej prawidłowości są losy Katarzyny Marmieładow i jej pasierbicy - Soni. Obie kobiety zmuszone są podjąć trud utrzymania rodziny, gdyż pogrążony w alkoholizmie Marmieładow nie jest w stanie sprostać temu wysiłkowi. Widzimy, jak bieda stopniowo niszczy Katarzynę, która czuje się stworzona do lepszego życia. Tragiczny los spotyka też Sonię - dziewczynę skromna, pełną pokory i współczucia, która pomimo swej delikatności, chcąc wspomóc rodzinę, schodzi na hańbiącą drogę prostytucji.

Postać Marmieładowa, głowy rodziny, nie jest jednak ukazana jednoznacznie negatywnie. To człowiek obdarzony specyfczną wrażliwościa, głęboko przeżywający tragedię rodziny i w pełni świadomy własnej bezsilności. Popadł w alkoholizm, gdy wskutek przesunięć personelu został zwolniony z pracy. Swoją historię opowiada Raskolnikowowi, tłumacząc się z pokorą i wstydem z nałogu, do którego przywiodła go bieda.

Petersburg ukazany jest w powieści jako miasto, które determinuje losy bohaterów. Jest miejscem odpychającym i bezdusznym, miejscem, w którym może narodzić się idea dokonania zbrodni. Tak wykreowana wizja miasta sprawia, iż staje się ono nie tylko tłem wydarzeń, ale i ich bohaterem. Atmosfera miejsc, w których przebywają i działają wszystkie postaci Zbrodni i kary, pozwala czytelnikowi dokładniej zrozumieć motywację ich działań i zachowań.

Stefan Żeromski „Przedwiośnie"

XX-LECIE MIĘDZYWOIENNE

Stefan Żeromski, dostrzegając w Polsce konflikty społeczne, nierówność, wyzysk oraz narastającą sympatię dla ideologii komunistów, starał się ostrzec rodaków przed groźbą komunistycznej rewolucji, niosącej zbrodnię i niesprawiedliwość. Aby wnikliwie ukazać, czym jest ona w istocie i jak tragiczne mogel być jej skutki, autor kreśli obraz codziennego życia tysięcy mieszkańców niewielkiego rosyjskiego miasta - Baku.

W okresie pokoju było to miasto, w którym żyła wielonarodowa społeczność. Władze, pamiętając krwawe zamieszki z 1905 roku, nie dopuszczały do wybuchu konfliktu pomiędzy zwaśnionymi narodami, toteż w Baku panował spokój i porządek. Pierwsze sygnały o nadchodzącej rewolcie wywołały w mieście zamieszanie i chaos. Początkowe rozprzężenie wpłynęło zwłaszcza na postępowanie młodzieży. Główny bohater powieści, młody Cezary Baryka, natychmiast przestał uczęszczać do szkoły. Nie pomogły ani prośby zatroskanej matki, ani nawet autorytet samego dyrektora gimnazjum, który został znieważony przez wychowanka. Cezary nie musiał jednak obawiać się konsekwencji swego czynu, gdyż w miejskim urzędzie wymiaru sprawiedliwości, podobnie jak w innych instytucjach państwowych, zapanował niespotykany dotąd bałagan.

Wkrótce nastały burzliwe dni rewolucji, a wraz z nimi zmiany w mieście:

Nowe bolszewickie władze wydały dekret zobowiązujący mieszkańców Baku do oddania wszystkich cennych rzeczy. Wkrótce pojawiło się także rozporządzenie o konfiskacie mieszkań. Zatrwożona ludność, nękana nędzą i głodem, pozbywała się majątków, gdyż niedostosowanie się do przepisów groziło surowymi karami. Z dnia na dzień w mieście coraz trudniej było o żywność i bezpieczne schronienie. Jednak najgorsze zmiany miały dopiero nadejść. Wmarcu 1918 roku rozpoczęły się walki skłóconych od wieków Ormian i Tatarów. Rewolucja stworzyła bowiem okazję do porachunków pomiędzy tymi zwaśnionymi społecznościami Kaukazu.

Wkrótce Tatarom przybyła na pomoc armia turecka. Baku znalazło się w samym centrum konfliktu. Choć bronione było przez Ormian i armię angielska, to jednak, by nie ulec nadciągającym tureckim wojskom, musiało powiększyć swe siły o nowych ludzi.

Pod naporem armii tureckiej Baku zostało doszczętnie zniszczone. Od tego momentu rozpoczęły się tu krwawe dni panowania Tatarów.

Mieszkańcy miasta pracowali teraz przy grzebaniu ciał tysięcy ofiar rewolucji. Masowe mogiły znajdowały się na wzgórzach, za przedmieściami Baku. Wywożenie zwłok i składanie ich w masowej mogile wymagało pracy wielu ludzi. Na trupiej górze stworzono więc prowizoryczny obóz, w którym mieszkali teraz karawaniarze i grabarze, pilnowani przez tureckich żołnierzy. Tutaj też znaleźli schronienie pozostali mieszkańcy zniszczonego miasta, których głód wypędził z domów.

Rewolucja, która miała dać równość, szczęście i sprawiedliwość, przyniosła całkowite zniszczenie. Pozamykane sklepy, puste ulice - to obraz porewolucyjnego Baku, niegdyś pięknego miasta z wielowiekową tradycja, zamieszkiwanego przez spokojnych i uczciwych obywateli.

Michał Bułhakow „Mistrz i Małgorzata"

XX-LECIE MIĘDZYWOJENNE

Zdarzenia opisane w powieści rozgrywają się na trzech ściśle ze sobą związanych planach, które splatają się ze soba, tworząc w efekcie niezwykle złożony i oryginalny obraz. Pierwszy z nich ukazuje groteskową wizję moskiewskiej rzeczywistości. Plan drugi tworzą bohaterowie fantastyczni - Szatan i jego towarzysze, którzy przez trzy dni przebywać będą w stolicy totalitarnego państwa. Na trzecim, ostatnim planie, autor usytuował historię o Jeszui i Poncjuszu Piłacie. Wątek ten nie tylko rozszerza ramy czasowe akcji, lecz także znacznie wzbogaca pole interpretacyjne powieści.

Najwięcej miejsca w utworze zajmują opisy wydarzeń, które odsłaniają absurd totalitarnej rzeczywistości. W każdej sferze moskiewskiego życia obserwujemy chaos, demoralizację i zakłamanie. Wypaczenia osiągają tu tak niewiarygodne rozmiary, że nawet przybywające do Moskwy sity nieczyste nie sąjuż w stanie pogorszyć istniejącej sytuacji.

W mieście opanowanym przez ideologię totalitarną panuje bezład, dezinformacja oraz wszechobecna, posunięta do granic absurdu, biurokracja. Artyści działający pod egidą tejże instytucji zmuszeni są podporządkować się panującej ideologii. Ich twórczość jest zatem odpowiedzią na zamówienie władz państwowych i realizuje program zgodny z doktrynami panującego ustroju. W zamian za podporządkowanie się systemowi, korzystają oni z rozmaitych przywilejów, niedostępnych dla większości mieszkańców Moskwy. Mają więc pierwszeństwo w przydziałach mieszkań, możliwość wykupienia tanich wczasów w dobrze wyposażonych ośrodkach, czy wreszcie ułatwiony dostęp do deficytowych towarów.

Na co dzień zaś korzystają z jeszcze jednego „dobrodziejstwa" Massolitu, jakim jest luksusowa restauracja, serwująca wyszukane potrawy po wyjątkowo niskich cenach.

Z gribojedowskiej restauracji nie mogel korzystać wszyscy mieszkańcy Moskwy, gdyż jest ona zarezerwowana wyłącznie dla osób posiadających legitymację członkowską Massolitu. Jest to jeden z wielu absurdów totalitarnego miasta.

Obok biurokracji i jawnej nierówności społecznej, w Moskwie króluje też zjawisko łapówkarstwa. Ten niechlubny proceder stał się tu nagminny i usankcjonowany społecznie. Bez łapówki nie można tu już w zasadzie niczego załatwić. Jaskrawy przykład tego stanu rzeczy stanowią perypetie, związane z próbą wynajęcia mieszkania po zaginionym dyrektorze teatru Varietes. Deficyt mieszkaniowy powoduje, że każdy pusty lokal w mieście stanowi dla moskwiczan niezwykle łakomy kąsek. Jednak decyzję o przyznaniu mieszkania może podjąć tylko prezes spółdzielni Nikanor Iwanowicz Bosy. Jest to człowiek zdemoralizowany przez posiadaną władzę, który w zamian za wydanie swej zgody oczekuje propozycji łapówki. W Moskwie, stolicy sowieckiego imperium, panuje także wszechobowiązująca cenzura. Artyści, którzy nie chcą być piewcami wypaczonej ideologii, stają się ofiarami tego narzędzia totalitaryzmu. Jednostki wolne zmuszone są więc podążać bocznymi drogami oficjalnej kultury, ryzykując konflikt z władzą. rezygnują z jakiejkolwiek twórczości. Pisząc powieść poświęconą Piłatowi i Chrystusowi, Mistrz przeciwstawił się ateizmowi, który przecież był istotnym elementem obowiązującego ustroju. Natchniony artysta naiwnie wierzył, że książka spodoba się krytykom i zostanie wydana. Jednak środowisko literatów obeszło się z nią bezlitośnie i wkrótce Mistrz swój idealizm i ufność opłacił głębokim załamaniem psychicznym. Panujący w Moskwie ustrój niszczy ludzi, którzy nie chcą mu się podporządkowad. Demoralizuje również całe społeczeństwo, doprowadzając do anarchii. Ludzie nie szanują tu prawa, które stworzone jedynie w celu ochrony i umacniania systemu, ignoruje podstawowe potrzeby jednostki. I tak moskwiczanie wbrew zakazowi przechowują w swoich domach obcą walutę, szerzy się ponadto wspomniane już łapówkarstwo, które przecież także jest nielegalne.

Jednak najbardziej zbrodniczym narzędziem totalitarnych rząddw jest terror. Zastraszone społeczeństwo moskiewskie panicznie boi się inwigilacji, czego dowodem jest koszmarny sen Nikanora Iwanowicza, wyobrażający absurdalne przesłuchanie,

odbywające się na deskach estrady.

Zniewoleni i zastraszeni ludzie starają się za wszelką cenę unikać kontaktów z władzą. Nie interesują się więc przypadkami tajemniczych zaginięć, nie reagują też na przejawy ograniczania wolności, takie jak zamykanie zdrowych osób w szpitalach psychiatrycznych, co jest tu praktyką codzienną.

Ukazane w powieści totalitarne miasto pełne jest absurdów i wypaczeń. Na każdym kroku obserwujemy postępującą degradację podstawowych wartości, jak: wolność, uczciwość czy sprawiedliwość. Przybywające do Moskwy nieczyste siły obnażająjedynie panujące tu od dawna bezład i zakłamanie.

Julian Tuwim „Mieszkańcy"

XX-LECIE MIĘDZYWOIENNE

W latach trzydziestych, kiedy powstał utwór pt. Mieszkańcy, Tuwim przeżywał okres krytycyzmu w stosunku do przemian społeczno-politycznych, wywołanych kryzysem ekonomicznym oraz nasilającymi się tendencjami faszystowskimi.

Wiersz pt. Mieszkańcy stanowi próbę zdemaskowania i ośmieszenia mieszczańskiego stylu życia. Już pierwsze dwa wersy utworu, w których czterokrotnie użyto epitetu straszny, zdradzają stosunek podmiotu lirycznego do opisywanego tematu. Ukazany tu został przeciętny dzień z życia mieszczan - ludzi małostkowych i nudnych. Sens ich życia rozmywa się w potopie błahych czynności, wyznaczających rytm dnia. Wykreowani w utworze mieszkańcy miasta są ludźmi powielającymi stereotyp kołtuna, troszczącego się wyłącznie o własną wygodę i spokój. Czas upływający na krzątaninie wokół małych, monotonnych spraw czyni ich życie bezproduktywnym i nieciekawym. Tylko pośród najbardziej przyziemnych zajęć odnajdują oni komfort i zadowolenie. Absurd takiej egzystencji potęgują słowa, w których podmiot liryczny ujawnia, że dla mieszczan świat jest wiadomy. Oznacza to, że nie są oni świadomi jałowości własnej egzystencji. Można przypuszczać, że nawet w swojej wyobraźni czy w marzeniach nigdy nie zetknęli się z czymś, co wykraczałoby poza dostępną im materialną rzeczywistość.

Ich zainteresowanie światem, przejawiające się w czytywaniu prasy, jest tak samo powierzchowne jak całe ich życie. Postrzegają tylko te fragmenty rzeczywistości, które potrafą przełożyć na język znanych im pojęć, a są to pojęcia najbardziej prozaiczne, jak dom, koń czy drzewo. Jałowość intelektualna przejawia się także w widzeniu wszystkiego oddzielnie, a więc w niedostrzeganiu związków zachodzących pomiędzy zjawiskami. Pogrążony w doczesności filister całą swoją uwagę i aktywność skupia na zdobywaniu dóbr materialnych, bo wartość ma tylko to, co swoje, wyłączne, zapracowane. Dzień typowego mieszczucha kończy się bezmyślnym odmawianiem modlitwy, przepełnionej prośbami o długi i spokojny żywot.

Tuwim posłużył się tu językiem mowy potocznej, przeładowanej wulgaryzmami wzmacniającymi ekspresyjną tonację utworu. Dzięki takiemu zabiegowi udało mu się wykreować budzący odrazę i niesmak portret filistra.

Andrzej Szczypiorski „Początek"

współczesność

Akcja powieści Andrzeja Szczypiorskiego została osadzona w wojennej Warszawie. Mimo to narrator opowiada również o czasach przedwojennych i o tym, co działo się w stolicy po zakończeniu wojny. Zajmijmy się głównie opisem Warszawy i jej mieszkańców w czasie okupacji, jako że sam autor poświęcił temu okresowi najwięcej uwagi. Szczypiorskiemu udało się doskonale oddać atmosferę miejsc, w których żyją bohaterowie powieści, miejsc niegdyś tak im bliskich i znajomych, które teraz, wraz z nadejściem wojny, stały się wrogie iniebezpieczne.

W pamięci Pawła Kryńskiego, jednego z bohaterów powieści, Warszawa przedwojenna jawi się jako miasto wolne od ksenofobii, przyjazne wszystkim ludziom, bez względu na narodowość, pochodzenie czy wyznanie. z nostalgią i wzruszeniem wspomina on zwłaszcza Ogród Saski, który na zawsze pozostał sercem jego miasta.

W okresie okupacji Warszawa przechodziła stopniowe przeobrażenia. Ostateczne zniszczenie dotychczasowego porządku miasta, jego tożsamości, dokonało się wraz z powstaniem getta - dzielnicy żydowskiej, do której przymusowo przesiedlano Żydów z całej stolicy. Od tego momentu miasto nie było już takie samo. Bohaterowie Początku, Polacy, niektórzy Żydzi i Niemcy, żyją w aryjskiej części Warszawy, toteż właśnie ona stanowi główny przedmiot opisów narratora. Od czasu utworzenia getta ulice stolicy stwarzają największe zagrożenie dla ukrywających się tu Żydów, ale i Polacy, dręczeni łapankami, godziną policyjną czy nieustannie pojawiającymi się patrolami gestapo, nie mogel czuć się tu bezpiecznie.

Wojna ustanowiła nowy porządek i nowe prawa. Ekstremalne warunki doprowadziły do ujawnienia prawdziwej natury obywateli miasta. Wielu Polaków, ryzykując własnym życiem, ukrywało w swoich domach Żydów lub pomagało im w ucieczce z getta. Jednak nie wszyscy mieszkańcy Warszawy okazywali szlachetność i braterstwo. Część z nich, w imię własnej wygody, zysku czy też antysemickich pogląddw, nie tylko pozostawała obojętna wobec holocaustu, ale często nawet pomagała Niemcom dokonującym dzieła zagłady. Strach i permanentne poczucie zagrożenia często stawały się przyczyną ujawnienia postaw konformistycznych. Na ulicach Warszawy nie brak też ludzi pokroju Pięknego Lola młodzieńca kierującego się najniższymi pobudkami. Ten pozbawiony wrażliwości antysemita czerpał satysfakcję z poniżania i zastraszania osób pochodzenia żydowskiego. Zdarza się, że w mieście, gdzie ratowanie ludzkiego życia karane jest jak najcięższe przestępstwo, ludzie boją się nawet przebywać w bliskości Żyda.

Duża część warszawiaków w obliczu zagrożenia coraz bardziej ulega konformizmowi. Ludzie zaczynają przyzwyczajać się do odgłosu wystrzałów dochodzących zza muru getta. Widok kolorowej karuzeli, wirującej tuż obok ściany dzielącej dwa światy, zdaje się nie wywoływać powszechnego oburzenia. zdarzają się nawet ludzie, którzy nie dostrzegają tragizmu tego widoku, a zagładę tysięcy żydowskich istnień uznają za dziejową sprawiedliwość. Pośród setek ludzi godzących się na triumf zła zdarzały się jednostki gotowe w każdej sytuacji nieść bezinteresowną pomoc, nie troszcząc się o własny spokój i bezpieczeństwo. Dzięki ich odwadze i poświęceniu udało się ocalić Irmę Seidenman, zadenuncjowaną przez Bronka Blutmana. Tacy ludzie chronili w swych domach Żydów, nierzadko przypłacając to własnym życiem. Dzięki nim wreszcie Warszawa, nawet w najcięższym okresie walki z okupantem nie stała się miastem zhańbionym.

Albert Camus „Dżuma"

Współczesność

Akcja Dżumy Alberta Camusa rozgrywa się w Oranie ­francuskim mieście portowym, położonym na wybrzeżu Morza Śródziemnego w Algierii. Charakterystyka Oranu, z którą stykamy się na pierwszych stronach powieści, odsłania przed czytelnikiem obraz miasta „nowoczesnego", żyjącego zgodnie z leniwym, od dawna ustalonym rytmem. ów rytm wyznaczają tu sprawy dnia codziennego - interesy, transakcje handlowe oraz krótkie chwile odpoczynku w sobotnie i niedzielne popołudnia. Narrator opisuje te realia z pewną dozą ironii.

z powyższym opisem harmonizuje także wygląd Oranu, jakby symbolicznie odarty przez narratora z piękna:

W takich warunkach nie ma miejsca na rodzenie się wielkich uczuć czy poważnych refleksji, to miejsce zupełnie nieprzygotowane na tragedię, jaka ma się tu wkrótce rozegrać. Narrator nie mówi o tym wprost, wymowna pozostaje jednak refleksja o trudności, z jaką umiera się w bezdusznym Oranie:

I tak wiosna, w skwarnym mieście, symbolicznego 194... roku zjawiła się śmierć, ale nie pojedyncza, która jak dotychczas mogłaby pozostać niezauważona. Śmierć, która przybyła do Oranu, miała zabrać tysiące ofiar, miała zburzyć banalny świat przyzwyczajeń orańczyków, zmusić ich do myślenia, pogrążyć w strachu i w samotności, by po dziesięciu miesiącach odejść równie niespodziewanie, jak nadeszła. W powieści ukazane są kolejne etapy walki z dżuma, zmiany, jakie stopniowo dokonują się w mieszkańcach Oranu i w samym mieście.

Początkowo społeczność miejska zdaje się nie przyjmować do wiadomości faktu obecności epidemii. Jednak, wraz z upływem czasu, nie może już dłużej pozostawać głucha na statystyki, które informują o nieubłaganym wzroście zachorowań.

Ostatecznym dowodem powagi sytuacji jest decyzja władz o zamknięciu granic miasta, które od tej chwili, przez okres dziesięciu miesięcy, dżuma będzie trzymała zgięte w swym uścisku.

Początkowo orańczycy żyją i zachowują się tak, jak zwykli to robić przed epidemią. Jednak, wskutek wstrzymania działalności większości urzędów, zmienia się rytm dnia. Coraz więcej ludzi chodzi po ulicach bądź przesiaduje w kawiarniach. Wydłużają się kolejki do kas kinowych, pustoszeją dworce i okolice portu. Często też słyszy się głosy niezadowolenia z niedogodności spowodowanych zamknięciem niektórych instytucji.

Nie były to zmiany trwałe, lecz dowodziły, że mieszkańcy zadżumionego miasta nadal wysuwali na plan pierwszy ~...] uczucia osobiste.

Sytuacja zaczyna się zmieniać wraz z kolejnymi komunikatami o ciągłym rozprzestrzenianiu się choroby. Przytłaczający nastrój potęgują także upały, które w zamkniętym mieście stają się wyjątkowo nieznośne. Ludzie zaczynają zamykać się w domach i samotnie przeżywać kolejne dni, przynoszące strach i poczucie osaczenia.

W tych trudnych dniach obcowania z nieszczęściem mieszkańcy Oranu stopniowo dojrzewaja, przeobrażają się wewnętrznie, usiłując podźwignąć ciężar wszechobecnej śmierci. Dawny egoizm przemienia się we współczucie i chęć niesienia pomocy. Rambert, który dotychczas myślał o ucieczce z miasta, zaczyna wraz z innymi pracować w ochotniczej formacji sanitarnej. Ksiądz PanelouK, jeszcze niedawno oskarżający orańczyków o grzech pychy, teraz głosi z ambony słowa otuchy i nadziei.

Wraz z nadejściem jesieni Oran przeżywa kolejne przeobrażenie. Ludzie, zmęczeni upałami i dżuma, szukają teraz ukojenia w przebywaniu wśród tłumu. Miasto na powrót staje się zaludnione, nikt nie śledzi już nowin dotyczących epidemii. Uwięzieni pomiędzy niebem a murami miasta mieszkańcy Oranu zaczynają zdążać ku zbytkowi i szerokiemu życiu ~...], ku wyuzdanej rozkoszy. Takie zbiorowe reakcje na permanentny stan zagrożenia będą towarzyszyły orańczykom do końca epidemii.

Nadszedł on w lutym, wzbudzając powszechną radość i entuzjazm.

Narrator nie daje ostatecznej odpowiedzi na pytanie, czy dżuma nauczyła czegoś mieszkańców Oranu, czy zmieniła miasto? Kończy swą kronikę na opisie zewnętrznych oznak radości tłumu. Sam jednak, w wyniku własnych przeżyć i obserwacji, wyciąga jeden szczególny wniosek: że w ludziach więcej rzeczy zasługuje na podziw niż na pogardę.


#3 Jolka86

Jolka86

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 670 postów

Napisano 01 marzec 2005 - 13:27

http://gacek33online...ywy/miasto.html
Mam nadzieję że się przyda

#4 kasiabunia

kasiabunia

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 212 postów

Napisano 01 marzec 2005 - 13:36

Motywy literackie - Miasto.


Domy, ulice, autobusy, tramwaje, kina, teatry, sklepy, hałas i tłumy mieszkańców na ulicach oto jak można krótko scharakteryzować współczesne miasto. Niektóre miasta można łatwo rozpoznać po charakterystycznych budowlach, takich jak Wieża Eiffla w Paryżu, Big Ben w Londynie, Statua Wolności w Nowym Jorku czy Pałac Kultury i Nauki w Warszawie. Inne są tylko anonimowymi skupiskami ludzi, podobnymi do siebie kompleksami mieszkalnymi, rozrzuconymi po całym świecie, ostatnio bardzo często nazywanym "globalną wioską".

Zanim miasto stało się strukturą administracyjną, było w przeszłości , np. w starożytności lub średniowieczu, zbiorowiskiem domów skupionych wokół zamku czy grodu. Nie wszystkie miasta powstawały samoistnie ale zostały stworzone na rozkaz władcy, np. egipska Aleksandria, zbudowana przez Aleksandra Macedońskiego, czy Petersburg, dzieło cara Piotra Wielkiego. Historia i powstałe na jej bazie legenddy uczyniły niektóre miasta sławnymi, a nawet nadały im rangę symboliczną: Babilon to metafora pychy i upadku cywilizacji, Jerycho słynie murami zburzonymi dźwiękami siedmiu trąb, Jerozolima stała się symbolem wewnętrznej odnowy. Rzym to Wieczne Miasto.

W literaturze i sztuce miasto pojawia się na tyle często, że zyskało status motywu kulturowego.

Sodoma i Gomora. Miasto bezprawia (jak w westernach) czy siedlisko przestępców (jak w filmie Johna Hustona "Asfaltowa dżungla") to nie wynalazki czasów najnowszych. W "Apokalipsie św. Jana" czytamy: "Chodź ukażę ci wyrok na Wielką Nierządnicę (...). Wielki Babilon. Macierz nierządnic i obrzydliwości ziemi." Miejsce zamieszkałe przez wielu ludzi staje się źródłem zła, wszelkiego występku, gdyż zazwyczaj jest siedzibą władzy, ta zaś deprawuje nie tylko rządzących, lecz również poddanych. Taką wizje Warszawy przedstawia Juliusz Słowacki w "Kordianie". Żadny sensacji tłum gapiów zapełnia ulice, przyglądając się z jednakowym ożywieniem zarówno carskim żołnierzom, jak i skazańcom. Gdzieś w podziemiach kryją się spiskowcy, niezdolni jednak tchnąć w społeczeństwo ducha walki o wolność. Warszawę zdemoralizowaną ty ranią przedstawia także Adam Mickiewicz w III części "Dziadów" Salon Warszawski.

W szczególny sposób przedstawił Mickiewicz Petersburg w "Ustępie": "Ale kto widział Petersburg ten powie: / Że budowały go chyba szatany". Wzniesiona na rozkaz cara stolica pozbawiona jest pierwiastków narodowych, zapełniają ją bowiem budowle przypominające Paryż, Wenecję, Amsterdam. Rozbrzmiewa gwarem wielu języków niczym biblijna wieża Babel, skupia kosmopolitów i wojsko demonstrujące militarną siłę caratu. Swoją wspaniałości i przepychem ma symbolizować potęgę Rosji, jednak Mickiewicz widzi w niej kolosa na glinianych nogach, który runie, gdy tylko zgaśnie słońce tyranii cara.

Przyczyną miejskiej deprawacji bywa również, oprócz władzy, ekspansja nowoczesności, która szybciej dociera do ośrodków miejskich niż na wieś; jej wpływy niszczą klimat starej, dobrej tradycji. W "Sklepach cynamonowych" Brunona Schulza takim przemianom podlega Drohobycz, a znakiem czasu staje się Ulica Krokodyli: "(...) w tej nowej dzielnicy rozwinęły się od razu nowoczesne, trzeźwe formy komercjalizmu. Pseudoamerykanizm, zaszczepiony na starym, zmurszałym gruncie miasta, wystrzelił tu bujną, lecz pustą i bezbarwną wegetacją tandetnej, lichej pretensjalności. Nie dziwi więc, że miejsce to zamieszkiwane jest przez szumowiny (...) przez kreatury bez charakteru, bez gęstości, przez istną lichotę moralną, tę tandetną odmianę człowieka, która rodzi się w takich efemerycznych środowiskach."

Miasto jako mnogie zbiorowisko ludzi podatnych na działanie zła, przeciwstawione bywa często obrazowi wsi, postrzeganej często jako arkadia ostoja szczęścia i wartości moralnych. Wyraz temu przekonaniu dał w "Pieśni świętojańskiej o Sobótce" Jan Kochanowski.

Piekło

"Spróbuj, spróbuj zrobić dwa kroki w Paryżu, nie napotykając się na piekielne machinacje" mówi Vautrin do Eugeniusza w "Ojcu Goriot" Honoriusza Balzaka. Zbiegły galernik zna dobrze ciemne strony metropolii, w której rozpanoszył się kult pieniądza i kariery, a młodzieńcza naiwność studenta z prowincji zostaje zniszczona przez cynizm i bezwzględność. Salonowe gry i obłuda budzą tutaj odrazę, podobnie jak błotniste ulice i zatęchły pensjonat pani Vauquer. Butne wyzwanie, jakie miastu rzuca Eugeniusz w zakończeniu powieści, nie jest zapowiedzią zwycięstwa bohatera, lecz raczej jego moralnej klęski wkrótce stanie się on ofiarą własnych ambicji. Wytworem drapieżnych praw XIXwiecznego kapitalizmu są miejskie dzielnice nędzy. Brudne ulice, stare i ponure budynki z ciasnymi mieszkaniami, w których zabijają czas urzędnicy bez pracy, studenci bez przyszłości i prostytutki oto obraz Petersburga w "Zbrodni i karze" Fiodora Dostojewskiego. Wrażenie piekła na ziemi potęguje dodatkowo okres w jakim rozgrywa się akcja powieści upalny lipiec. W tym świecie funkcjonują twa typy ludzi: zwycięzcy wykorzystujący innych (Łużyn, lichwiarka) i ofiary niezdolne do walki o przetrwanie (Katarzyna Iwanowna, Sonia). W atmosferze jaką rodzi nędza nie trudno o zbrodnię, więc nie dziwne jest to, że się ona pojawia. W powieści Dostojewskiego nie jest widoczny Petersburg znany jako Wenecja Północy, nie ma tu kontrastów jakie wydobył Bolesław Prus przedstawiając Warszawę w "Lalce". Uroda Ogrodu Saskiego, Łazienek, salonów arystokratycznych, dynamika Krakowskiego Przedmieścia rażąco odstają od obrazu nędzy i rozpaczy warszawskiego Powiśla: "(...)rudery zapadnięte niżej bruku, z dachami porośniętymi mchem, lokale z okiennicami dnie i nocą zamkniętymi na sztaby, drzwi zabite gwoździami, naprzód i w tył powychylane ściany, okna łatane papierem lub zatkane łachmanem." Wegetujący w tej przestrzeni ludzie, chorzy i bezrobotni, różnią się od bohaterów obrazów Gierymskiego(np. "Powiśle", "Piaskarze"), ubogich lecz pracujących. W powieści Warszawa jest bezpieczną przystanią jedynie dla Rzeckiego, inni lepiej czują się w leśnym zaciszu Zasławka.

Miejski bruk, choć nieprzyjazny, kusi zrujnowanych ziemian i migrujących ze wsi chłopów szukających pracy. Jednak owe nadzieje na lepszy los znikają po przekroczeniu iście piekielnych, niczym u Dantego, bram fabrycznych. Obraz niekończącej się udręki robotników przedstawia Stefan Żeromski w "Ludziach bezdomnych", opisując fabrykę cygar. Kobiety i mężczuźni poruszają się jak automaty, bezskutecznie walczą z wciskającym się wszędzie tytoniowym pyłem, zamieniając się szybko w zmęczonych ciężką pracą starców. Zachwycony Paryżem Judym przyjeżdża do Warszawy na ulicę Krochmalną: "Żar słoneczny zalewał ten rynsztok w kształcie ulicy. Z wąskiej szyi między Ciepłą a placem wydzielał się fetor jak z cmentarza (...) Z prawej i lewej strony stały otworem sklepiki (...) W każdym z takich sklepików czerniała na podłodze kupa błota, która nawet w upale zachowuje właściwą sobie, przyjemną wilgotność. Po tym gnoju pełzały dzieci okryte w brudne łachmany i same brudne nad wyraz.". te wstrząsające obrazy budzą bezsilny gniew młodego doktora, znającego przecież czyste i eleganckie salony warszawskich lekarzy, specjalizujących się w leczeniu bogatych ludzi.

Dantejskie sceny dzieją się także w Baku ("Przedwiośnie" Żeromskiego), mieści zamieszkałym przez Rosjan, Tatarów, Ormian i Polaków. Niesprawiedliwości społeczne, tłumione przez lata antagonizmy narodowościowe i religijne uczyniły z tego skupiska różnych ludzi prawdziwy wulkan, którego wybuch spowodowany rewolucyjną iskrą dał początek zanikowi norm społecznych i moralnych. Doprowadziło to do rzezi, gwałtów i ogólnego chaosu. Obraz porewolucyjnego Baku to obraz piekła wyzwolonego ludzką nienawiścią.

Samotny w mieście

Mechanizmy rządzące metropolią nie pozostają bez wpływu na jednostkę ludzką. Wielu mogłoby zakrzyknąć jak biblijny Jeremiasz: "Miasto tak ludne, ach, jakoż jest samotne" zgieł wielkiego miasta przytłacza człowieka, który wkrótce staje się istotą anonimową i wyobcowaną. Romantyczny poeta przynoszący z miasta "uszy pełne stuku" ("Pan Tadeusz" A. Mickiewicz), marzył o ucieczce z "paryskiego bruku do kraju lat dziecinnych, nadniemeńskiej sielskiej krainy". Jednak XIXwieczne urojenia o wiejskiej arkadii w następnym stuleciu ustąpiły miejsca przekonaniu o niezdolności jednostki do wyrwania się z paszczy molocha. Józef K., bohater powieści Franza Kafki "Proces", nawet nie próbuje wymknąć się biurokratycznemu systemowi, bezwolnie przemierza labirynt ulic. Korytarzy, strychów, nie znajdując zrozumienia i pomocy. Równie nieprzyjazna człowiekowi jest przestrzeń w "Małej Apokalipsie" Tadeusza Konwickiego. Na oczach przeżywającego niemoc twórczą pisarza miasto stołeczne Warszawa rozpada się bezustannie. Z jednej strony zaniedbane mieszkania, brudne klatki schodowe rozsypujące się domy, kolejki za towarami pierwszej potrzeby; z drugiej niemal karnawałowe realia: transparenty, zespoły folklorystyczne, po chody, okrzyki, pijani dygnitarze i chuligani. Widoczny z każdego miejsca Pałac Kultury i Nauki, wszechobecni tajni agenci, wciąż włączone telewizory huczące propagandą odbierającą człowiekowi tożsamość składają się na koszmarną rzeczywistość.

Samotni, choć w tłumie są też mieszkańcy Oranu ("Dżuma" Albert Camus), przeciętnego, typowego miasta, niespodziewanie ogarniętego zarazą. Staje się ono więzieniem dla paryskiego dziennikarza Ramberta. Zmuszony do egzystencji w zamknięciu, owładnięty chęcią ucieczki, ulegnie ostatecznie metamorfozie i odczuje więź ze społecznością, której ustabilizowane dotąd życie zamienia się w koszmar.

Gloria cywilizacji

Nowoczesne miasto, jak widać, często bywa źródłem lęków. Jednak na początku XX wieku budziło także fascynację i nadzieję na lepsze życie. Wykreowana przez Żeromskiego w "Przedwiośniu" wizja szklanych domów, aczkolwiek przewidywanych tylko dla mieszkańców wsi, zrodziła się pod wpływem nowych tendencji urbanistycznych i technicznych rozwiązań, którym kształt nadały zrealizowane później projekty nowoczesnych architektów.

Zdarzają się miasta o niepowtarzalnej atmosferze i trzadycji, takie jak Kraków z czasów modernizmu, gdzie w szczególny sposób przejawia się duch władający danym miejscem. Położona u stóp Wawelu dawna stolica Polski na przełomie XIX i XX wieku ożyła na nowo. Tutaj ton życiu kulturalnemu nadawała cyganeria ze Stanisławem Przybyszewskim na czele; tu bulwersowały prowokacyjne manifesty w rodzaju "Confiteora" czy "Szał uniesień" Władysława Podkowińskiego. Tu rozkwitało życie kawiarniane Jamy Michalikowej i zrodził się kabaret Zielony Balonik; tu wreszcie Stanisław Wyspiański wyznawał: "O, kocham Kraków".

Swoistym klimatem zasłynął także Lwów. To ni tylko, podobnie jak Kraków, uznany ośrodek uniwersytecki i pierwsza siedziba Ossolineum, lecz także dynamicznie rozwijająca się kultura miejskiego proletariatu, "baciarów" śpiewających skoczne piosenki nawet o mordercach : "Widzisz Lewicki, co miłość może w zimnej mogile kochanki trup". Lwowskiego ducha noszą w sobie wszyscy ludzie pochodzący stamtąd, nawet jeśli historyczne losy zmusiły ich do emigracji.

Miasto ma różne oblicza niezależnie od czasu i przestrzeni, w jakiej się znajduje. Bywa targowiskiem próżności, Mekką dla żądnych sukcesu i turystów, labiryntem blokowisk i drapaczy chmur. Udziela schronienia szukającym anonimowości, ale i przeraża zawrotnym tempem życia, hałasem i smogiem. Wszystko jednak wskazuje na to, że współczesna cywilizacja nieprędko się od niego uwolni.



#5 monika19

monika19

    1

  • Members
  • Pip
  • 3 postów

Napisano 01 marzec 2005 - 14:15

Dziękuję za podpowiedzi,bardzo mi się przydadzą.Jeśli macie coś jeszcze to bardzo prosze.Może jakieś obrazy miasta lub jakieś filmy o tej tematyce.

#6 kasiabunia

kasiabunia

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 212 postów

Napisano 02 marzec 2005 - 17:12

filmy to te same co ksiązki: Lalka, Ziemia Obiecana, Przedwiosnie, i inne fimy których akcja rozgrywa sie w mieście np. Kiler, Ekastradycja etc



Similar Topics Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych


Inne serwisy: IFD