Skocz do zawartości




Zdjęcie

MOTYW ZDRADY


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
4 odpowiedzi w tym temacie

Katalogi.pl

Katalogi.pl
  • Bywalec

#1 basienka19

basienka19

    1

  • Members
  • PipPip
  • 17 postów

Napisano 06 marzec 2005 - 12:57

potrzebuje informacji na temat motywu zdrady w różnych epokach!!!
>>>>Z GÓRY DZIĘKUJE<<<<

#2 suchutki00

suchutki00

    1

  • Members
  • PipPip
  • 18 postów

Napisano 06 marzec 2005 - 13:11

Witaj mam tyle:

Motyw zdrady w literaturze z różnych epok

Zdrada jest skazą, która zostaje na całe życie i trudno zaufać drugi raz komuś, kto się jej dopuścił. Zostawia niezatarty ślad nieuczciwości, działalności na szkodę innemu człowiekowi, lub całemu narodowi. Trudno mi jest usprawiedliwić ludzi, którzy nie potrafili oprzeć się pokusie korzyści, nawet za cenę moralności. Człowiek nie lubi być zniewolony i ograniczany, a przecież wszelkie obietnice i przyrzeczenia wymuszają na nim wierność danemu słowu. Myślę, że żadna zdrada nie jest godna przebaczenia, dlatego, że wynika ona z braku silnej woli oraz umiejętności radzenia sobie z żądzą i chciwością. Po co zawierać małżeństwa, wyrzekać się różnych przyjemności na rzecz jednej osoby, krępować się zobowiązaniami, jeśli nie umiemy dotrzymać danych wcześniej obietnic? A jednak wielu ludzi decyduje się na wierność i nie tylko swojej żonie, czy mężowi, lecz również wartościom, ideałom, które pozwalają godnie żyć. Zdrada powoduje, iż człowiek zatraca moralność, zapomina o tym, co w życiu najważniejsze, by czerpać z niego jak najwięcej nic nie dając w zamian. Literatura opisuje wiele różnorodnych odmian niewierności, myślę jednak, że tak naprawdę bez względu na to jak ją nazwiemy zawsze pozostanie zdradą.

Najstarszym i chyba najbardziej potępianym zdrajcą jest Judasz. Człowiek ten za kilka srebrników wydał na śmierć Jezusa Chrystusa. Dla wyznających wiarę rzymsko – katolicką Judasz jest postacią, która uosabia nieuczciwość, małość oraz chciwość istoty ludzkiej. Człowiek ten mimo, iż był jednym z uczniów Jezusa, stał się przykładem miernoty i niedoskonałości, których odrobinę każdy w sobie posiada. Późniejsze losy Judasza dają do zrozumienia, iż popełnienie zbrodni zawsze niesie za sobą karę. Są to jakby dwie nierozłączne istoty, które nie mogą bez siebie istnieć. Nie długo po tym, jak Judasz wydał Jezusa na śmierć, zaczęły dręczyć go wyrzuty sumienia, a świadomość popełnienia tak potwornego czynu nie dawała mu spokoju. Jak podaje Biblia, jeszcze w ten sam dzień, kiedy Judasz odebrał pieniądze, chciał je zwrócić, bo zrozumiał, że przyczynił się do śmierci Mesjasza. Kapłani jednak nie przyjęli srebrników z powrotem, nie odwołali również wyroku by ukrzyżować Chrystusa. Rozpacz Judasza była ogromna i wieczorem, by dać ulgę swemu cierpieniu, powiesił się. Można domyślać się, że żałował popełnionego czynu i gdyby mógł cofnąć czas, na pewno by to zrobił. Niestety, nie ma takiej zdrady, którą można usprawiedliwić, ani takiej zbrodni, która nie pociąga za sobą przykrych konsekwencji.

„Konrad Wallenrod” to powieść poetycka napisana przez Adama Mickiewicza. Utwór ten porusza temat zdrady dając jej nowe oblicze, bowiem jest ona wymuszona przez chęć dochowania wierności wyznawanym wartościom i ojczyźnie. Alf Walter jest Litwinem, lecz został porwany i wychowany przez mistrza krzyżackiego. Pewnego dnia spotkał litewskiego walejdotę, który obudził w nim miłość do prawdziwej ojczyzny. Wkrótce Alf przeszedł na stronę rodaków i ożenił się z córką Kiejstuta, Aldoną. Kiedy nadchodzi groźba wojny z Krzyżakami postanawia wstąpić na drogę zdrady, by pokonać przeciwnika od „środka”. Walter został giermkiem Konrada Wallenroda, a po jego śmierci podszył się pod niego i zyskał miano Wielkiego Mistrza Krzyżackiego, wiedział bowiem, iż Litwa nigdy nie wygrałaby wojny z przeciwnikiem tak mocnym i silnym jak Krzyżacy. Konrad decyduje się więc na walkę niehonorową i podstępną, lecz pod sztandarem miłości do ukochanej ojczyzny i w trosce o jej bezpieczeństwo. Wallenrod prowadzi wojnę niedbale, wciąż to opóźniając, to znów źle prowadząc walkę Krzyżaków przeciw Litwie. Po klęsce armii, którą dowodził zostaje oskarżony o zdradę przez Tajny Trybunał i wkrótce umiera samobójczą śmiercią. Mimo, że pobudki Wallenroda były bardzo szlachetne, to jednak dopuścił się on czynu nagannego i musiał za to odpokutować. Zrozumiał, iż przez jego umyślne, niesprawne dowodzenia wojskiem zginęło wielu ludzi, którzy oddaliby życie za swoją ojczyznę, tak jak on dopuścił się zdrady, by ratować swoją.
Dlaczego ludzie są niewierni i co popycha ich do zerwania obietnic złożonych ukochanej osobie? Powodów jest wiele i trudno je wszystkie zliczyć, bo tak naprawdę, jeśli chcemy, to zawsze możemy znaleźć nawet najbanalniejsze wytłumaczenie. Niepohamowana żądza, chęć wyrwania się z codziennej rutyny, przeżycia czegoś nowego to tylko kilka motywów, które zachęcają do zdrady. Literaturze podejmuje wiele tematów i wątek nieuczciwości wobec drugiej osoby również jest spotykany. Zarówno Słowacki w „Balladynie”, Dostojewski w „Zbrodni i karze”, jak i Mrożek w „Tangu” ukazują zdradę małżeńską, lecz każdy z nich uwidacznia zupełnie odmienne jej powody.

Balladyna, to kobieta władcza, dwulicowa, zdolna do największych zbrodni, nie ma żadnych skrupułów i za wszelką cenę chce dojść do władzy. Najpierw morduje swą siostrę, a gdy już zostaję żoną króla Kirkora planuje również jego zabójstwo. Balladyna pod nieobecność swojego męża zdradza go z Fon Kostrynem i razem z nim planuje uśmiercić małżonka, oraz zagarnąć tron. Kobieta ta nie posiada żadnej lojalności, jest wyzuta z zasad moralnych i nic się dla niej nie liczy, a chciwość przesłania jej cały świat.

Swidrygajłow ze „Zbrodni i Kary” to rozpustnik i nędznik. Każda kobieta stanowi dla niego jedynie obiekt seksualny, swoją żonę zdradzał wiele razy i nigdy nie wstydził się swojego zachowania. Bohater powieści to lubieżnik bez zasad, człowiek lubiący zabawę i hazard. Dostojewski ukazuje go jako osobę zdolną do popełnienia każdego z nikczemnych czynów, mimo, że nie wiemy tego dokładnie wszystko wskazuje na to, iż zamordował swoją żonę. Swidrygajłow nigdy nie żałował zdrad, których się dopuścił, mimo iż każda z nich była jedynie wynikiem dzikiej żądzy.
„Tango” Sławomira Mrożka, to dramat, który opowiada o zniszczeniu wszelkich zasad i norm ograniczających życie człowieka, oraz tego skutkach. Część bohaterów utworu, to ludzie, którzy całą swą młodość buntowali się i walczyli, aby unicestwić formy, które krępują wolność człowieka. Wierność, miłość, uporządkowanie to wszystkie cechy starego świata, które nie mogą istnieć w tym, który wywalczyli sobie Eleonora i Stomil z dramatu. Mrożka. Ich małżeństwo to tylko formalność, która ostała się jeszcze z tradycyjnego, „starego” życia. Teraz według nowych zasad Eleonora może zdradzać swego męża z lokajem, bo coś takiego jak „wierność” nie istnieje. Mrożek stworzył świat wolny od zasad i reguł, świat, w którym wszystko jest dopuszczalne i nie ma żadnych ograniczeń. Zdrada małżeńska nie jest w tej rzeczywistości czymś nagannym, ani godnym potępienia, lecz jedynie sposobem spędzania wolnego czasu.

Aleksander Dumas napisał powieść - „Hrabia Monte Christo” o losach człowieka, który doświadczył nielojalności ze strony swoich przyjaciół. Edmund Dantes był spokojnym i prostolinijnym młodzieńcem, który zamierzał ożenić się z piękną Mercedes. Niestety, jego najlepszy przyjaciel Fernand, który również pragnął tej kobiety, złożył na niego fałszywy donos. Edmund został bezprawnie skazany i niesprawiedliwie uwięziony w ponurej twierdzy If, w której spędził kilkanaście lat. Jednak z pomocą współwięźnia udaje mu się uciec z więzienia i owładnięty chęcią zemsty poprzysięga rewanż zdrajcom. Wkrótce przemienia się w hrabiego Monte Christo, aby z ukrycia zniszczyć ludzi, którzy przyczynili się do jego poniżenia. Przykre, ze ci, z którymi się przyjaźnił i którym ufał najbardziej potrafili „wtrącić” go do lochu i „zakuć” w kajdany, mimo iż wiedzieli, że był niewinny zarzucanych mu czynów.

W czasach okupacji niemieckiej, było wielu, którzy myśląc, iż zachowają się przy życiu współpracowali z agresorem. Bronek Blutman z „Początku” Szczypiorskiego jest przykładem człowieka, który poświęcił wiele żywotów ludzkich, aby samemu uniknąć śmierci. Nie wiem jak to możliwe, by nie miał wyrzutów sumienia, wydawał bowiem na śmierć nie tylko Polaków, lecz Żydów, mimo że był jednym z nich. Składał donosy, podawał adresy, naprowadzał Niemców na swych braci, jak pies gończy na zwierzynę. Doskonale wiedział co stanie się z tymi wszystkimi nieszczęśnikami, pójdą albo do obozów, gdzie zostaną uduszeni gazem, albo zginą na miejscu, od razu po wprowadzeniu na ulicę Szucha. Taka zdrada jest najgorsza, wynikająca z potrzeby własnych korzyści; zachowania życia lub wzbogacenia się. I cóż im po takim życiu, okupionym ludzkim cierpieniem? Cóż im po tych bogactwach, pieniądzach, z których każdy grosz stanowił ludzką duszę? Nie mogę uwierzyć, że mogliby po dokonaniu tych godnych pożałowania czynów nie czuć smutku ani „bólu”.

Zdrada nie popłaca, nie przynosi ulgi lecz tylko zniszczone życie i sumienie. Brak moralności, zaprzepaszczenie wszelkich wartości to przyczyny działań przeciw drugiemu człowiekowi. Lecz skąd się to bierze? Skąd czerpiemy tyle nienawiści? Dlaczego zawsze pożądamy rzeczy, które mogą stać się nasze jedynie poprzez złamanie zasad i norm? Życie karze nam wybierać między dobrem a złem i od nas zależy, którą drogą pójdziemy. Człowiek, który zdradził staje się niejako naznaczony tym grzechem, niczym Balladyna z czerwoną plamą na czole, której nie można zmyć, musi żyć z tym piętnem. Nieważne, czy dopuszczamy się nielojalności, czy niewierności, bowiem wszystkie nasze czyny mają swoje konsekwencje. Zdrada jednak jest najgorszym występkiem, którego może dopuścić się istota ludzka, bo niszczy wszystkie wartości jednocześnie, zarówno miłość, przyjaźń, jak i wiarę w drugiego człowieka oraz zaufanie. Burzy wszystko co czyni człowieka dobrym i mądrzejszym, wszystko to, co karze mu starać się i być kimś lepszym




#3 basienka19

basienka19

    1

  • Members
  • PipPip
  • 17 postów

Napisano 06 marzec 2005 - 13:19

>>>>>>>>>>WIELKIE DZIEKI!!!!!!!!!!<<<<<<<<<
POZDRAWIAM

#4 Jolka86

Jolka86

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 670 postów

Napisano 06 marzec 2005 - 13:40

Wstęp do motywu ZDRADA
Zdrada. Czyn potępiany, przynoszący hańbę temu, kto się go dopuścił. Człowiek, który zdradził, jest potępiony, wszyscy uczciwi i szlachetni się od niego odwrócą. Pozostanie mu straszliwa samotność lub towarzystwo takich samych jak on łajdaków.
Najbardziej znaną w naszym kręgu kulturowym postacią zdrajcy jest Judasz, który sprzedał Jezusa za garść srebrników. Czyż człowiek, który dopuścił się takiej podłości, może zasługiwać na czyjekolwiek współczucie? A jednak los Judasza jest tragiczny; w jego postępku dostrzegamy coś nieodwołalnego. Zdrada nawet tak oczywista - nie zawsze jest do końca jednoznaczna. Nie wszystko potrafmy ocenić.

Najłatwiej potępić tych, którzy zdradzili, by zdobyć władzę lub zrobić karierę. W. Szekspir ukazał w Hamlecie świat pełen fałszu i kłamstwa, w którym rządzą przemoc, chciwość i okrucieństwo. Brat zabija tu brata, by odebrać mu wszystko. władzę,
bogactwo, ukochaną kobietę. Żona sprzeniewierzy się pamięci męża. Książę, syn zamordowanego, cudem uniknie śmierci, wykrywając podstęp swoich wrogów; nie uchroni się jednak przed następną intrygą... Tego świata nie sposób naprawić, tu nawet nie piętnuje się zła; to dobro jest w Elzynorze czymś nienaturalnym.
Po władzę w Polsce usiłowali sięgnąć bohaterowie Na plebanii w Wyszkowie S. Żeromskiego. Władzę tę miały zagwarantować im bagnety bolszewickiej armii. Dla Juliana Marchlewskiego, Feliksa Dzierżyńskiego i Feliksa Kohna nie ma przebaczenia. Zdradzili ojczyznę, popełnili czyn haniebny. wystapili przeciw własnemu narodowi.

Karierowiczów, dla których nie liczy się własny kraj, można odnaleźć w różnych miejscach i w różnych czasach. Byli tacy i wśród Polaków. Portrety zdrajców, którzy wybrali karierę w carskiej służbie, ukazał A. Mickiewicz w III części Dziadów. Warszawska arystokracja czy służalczy profesorowie z Wilna stracili honor, sprzedali się wrogowi.

Czasem zdrada wydaje się czymś nieuchronnym i niezawinionym, jak sprzeniewierzenie się Tristana i Izoldy, złamanie przez nich wcześniej złożonych przysiąg. Straszliwa moc miłosnego napoju, który nie był dla nich przeznaczony, połącZyła ich na zawsze. Nie zdradzili z własnego wyboru. Ich uczucie jest okupione udręką. Tracą godność, skazują się na życie w lęku i stałym zagrożeniu.

Natomiast z zimną precyzją przygotował swą zdradę Ganelon. By zdobyć bogactwa i pozbyć się pasierba, który był mu przeszkodą, uknuł intrygę, której skutkiem była straszliwa klęska tylnej straży wojsk Karola Wielkiego, dowodzonych przez Rolanda. Ganelona, który zdradził swego suwerena i sprzymierzył się z poganami, słusznie spotkała straszliwa kara.

Zasady honoru rycerskiego złamał również Konrad Wallenrod. Nie zrobił on tego jednak, powodowany niskimi pobudkami. Nie kierowała nim żądza zysku czy władzy. Chciał jedynie ocalić swoją prawdziwą ojczyznę, Litwę; innego sposobu nie było. Zapłacił za to utratą godności, spokoju sumienia, osobistego szczęścia. Przez lata żył pod przybranym nazwiskiem, udając człowieka, którego wcześniej musiał zabić. Jego życie było wypełnione bólem, rozpaczą i świadomością okrutnej konieczności.
Zdrada Wallenroda, choć popełniona ze szlachetnych pobudek, pozostaje jednak czynem nieetycznym. W innej sytuacji jest oskarżony o zdradę bohater Omyłki B. Prusa; niesprawiedliwa, krzywdząca ocena jego postawy, która spowodowała jego śmierć, była efektem niedomówień, błędnych sąddw, nieporozumień. Samotny człowiek, uważany za zdrajcę i szpiega, niczemu się nie sprzeniewierzył; ośmielił się tylko mieć inne zdanie niż ogół.

Różne są oblicza zdrady, ale nie zawsze jest tak, że odstępca można być jedynie potępiony. Nie tylko chęć zysku czy żądza władzy skłaniają ludzi do zdrady. Czasem postępują tak ci, którzy nie mają innego wyjścia albo nie potrafą pokonać własnej słabości. Czy zdradę można jednak wybaczyć? Na to pytanie nie sposób udzielić jednoznacznej odpowiedzi.

Biblia – Postać Judasza
ANTYK
Wtedy jeden z Dwunastu, imieniem Judasz
Iskariota, udaf się do arcykapłanów i rzekł.
„Co chcecie mi dać, a ja wam Go wydam". A oni wyznaczyli mu trzydzieści srebrników. Odtąd szukaf sposobności, żeby Go wydać. W refektarzu mediolańskiego klasztoru Santa Maria delta Grazie namalował Leonardo da Vinci jeden z najsłynniejszych obrazów świata. Jest to Ostatnia Wieczerza. Obraz przedstawia moment, w którym Chrystus wypowiada słowa. jeden z was Mnie zdradzi. Apostołowie zareagowali gwałtownie na te słowa; ich gesty i mimika twarzy wyrażają zdziwienie, przerażenie, dramatyczne pytanie, chęć odsunięcia zarzutu od siebie... Jeden z nich jednak milczy, jakby wszystko było dla niego wiadome i oczywiste, a jego i Chrystusa łączyło tajemnicze porozumienie.
Ten milczący apostoł to Judasz - ten, który wydał Jezusa, sprzedał Go za trzydzieści srebrników. Judasz jest w naszej kulturze symbolem łotra i ohydnego, tchórzliwego zdrajcy. Czy taki portret tej postaci nie jest jednak zbytnim uproszczeniem?

z całą pewnością nie można nazwać Judasza, syna Szymona Iskarioty, człowiekiem dobrym i szlachetnym, gdyż nie jest dobrym i szlachetnym uczynkiem - zdrada. Ale nie jest on też człowiekiem szczęśliwym, nie jest również do końca łajdakiem, gdyż uświadamia sobie swoją winę.

Wina Judasza pozostaje jego sprawą, nikt jej z nim nie podzieli. Był to dlań ciężar nie do udźwignięcia - dlatego odebrał sobie życie. Wszak sam Nauczyciel powiedział, że byłoby dla niego lepiej, gdyby się nie narodzif (Mt 26, 24J.
Dlaczego Judasz wydał Jezusa?

Nie znamy odpowiedzi na to pytanie. Wiemy jedynie, że było w tej zdradzie coś nieuchronnego, jakby działało tu antyczne fatum. aby zbawić ludzkość, wyzwolić z okowów śmierci i grzechu, zbawiciel musiał ponieść haniebną śmierć na krzyżu. Musiał więc zostać pojmany, osądzony i skazany. I musiał znaleźć się ktoś, kto wskazałby Go Jego wrogom. Obrona nie była tu możliwa; jakże inaczej dopełniłoby się to, co dopełnić się musiało? Gdy Jezus modlił się w ogrodzie Getsemani, pełen lęku, będącego udziałem jego ludzkiego jestestwa, błagał. Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich? Ale to nie było możliwe. Musiała spełnić się wola Boga. Musiała zjawić się zgraja z mieczami i k~~ami i zawlec Jezusa przed sąd.

Gdy Nauczyciel ujawnił podczas Ostatniej Wieczerzy apostołom, którym przed chwilą umywał nogi, bolesną prawdę, że jeden z nich wyda Go wrogom, znał tożsamość zdrajcy. Imimo to nie zrobił niczego, by zdradzie zapobiec; wręcz przeciwnie, jak pisze św. Jan, napominał Judasza, by się pospieszył. Co chcesz czynić, czyń prędzej? Judasz nie został przez zbawiciela odtrącony ani pominięty, choć los zdrajcy został określony jako wyjątkowo trudny, okrutny.

Jak zatem powinniśmy widzieć Judasza? Jako podłego, pazernego tchórza, który chciał zarobić trzydzieści srebrników i sprzedał Jezusa wrogom? Czy jako człowieka przeżywającego głęboką osobistą tragedię, którego zdrada była nieunikniona, a poczucie winy uniemożliwiło dalsze życie? Nie ma tu jednoznacznych odpowiedzi i łatwych ocen. Pewne jest jednak, że nie potrafmy zaakceptować zdrady. Jest to jedna z najgorszych rzeczy, których może dopuścić się człowiek. Zdrajca może z nami mieszkać, pracować, łamać się chlebem, odmawiać modlitwę... i oto pewnego dnia nas opuszcza, staje przeciw nam, sprzymierzony z naszymi wrogami.

Zanim jednak potępimy Judasza, wstrząśnięci ohydąjego czynu, rozważmy postępowanie innego apostoła, Szymona zwanego Piotrem, któremu Jezus powiedział. Ty jesteś Piotr oczyli Skała], na tej Skale zbuduję Kościóf mój, a bramy piekielne go nie przemogą (Mt 16, 19J.
Ujawniwszy wśród Dwunastu zdrajcę, Nauczyciel wyjaśnił im, że wszyscy przeżyją chwile zwątpienia, gdy przyjdzie tłuszcza, aby go pojmać. Apostołowie nie mogli się z tym pogodzić.

Piotr udał się za ludźmi, którzy ujęli Jezusa, na dziedziniec pałacu arcykapłana.

zaparcie się Piotra mówi wiele o słabości i sile człowieka. Uświadamia nam też, że nie można ocenić jednoznacznie czyjegoś postępowania. Jezus, który wiedział o zdradzie Judasza, nie potępiał go, raczej bolał nad jego niegodnym istnieniem, a tego, który się Go wyparł, ustanowił najważniejszym z Dwunastu. Jest tu zawarta także głęboka prawda o miłości i przebaczeniu.

Pieśń o Rolandzie”
Średniowiecze

Pieśń o Rolandzie to arcydzieło francuskiej średniowiecznej epiki rycerskiej. Anonimowy autor prezentuje w utworze godne naśladowania postawy rycerza i władcy; wyidealizowane postacie Rolanda czy króla Karola Wielkiego były wzorami dla europejskiego rycerstwa czasów krucjat. Jednak choć uwaga odbiorcy skupia się właśnie na tych najszlachetniejszych postaciach, wielokrotnie przedstawiono w utworze także najohydniejszą zdradę i jej następstwa. Autor świadomie i celowo posłużył się metodą kontrastu. na tle podstępnych knowań króla Marsyla czy hrabiego Ganelona tym bardziej godne naśladowania wydają nam się czyny pozytywnych bohaterów.

Pogański władca Hiszpanii ma powody, by obawiać się Karola i jego wojsk. Francuzi są potężni, Marsyl nie potraf ich pokonać, dysponuje zbyt małymi siłami. By nie utracić panowania w Hiszpanii, postanawia za radąjednego ze swoich ludzi, Blankandryna, posłużyć się podstępem. Karol zostanie wprowadzony w ółąd.

Karol Wielki jako doświadczony dowódca podejrzewa, że obietnice przeciwnika nie są szczere. Podobnie sądzi Roland, jego ukochany siostrzeniec, Marsyl bowiem już raz dopuścił się zdrady . Ale jest w obozie Franków ktoś, kto jest innego zdania i sądzi, że odrzucenie oferty Marsyla byłoby nieroztropne. To Ganelon, ojczym Rolanda. Jako rozsądny i doświadczony rycerz zostaje wysłany z poselstwem do Marsyla.

W tym momencie zarysował się wyraźnie konflikt między Rolandem i jego ojczymem, konflikt, który zakończy się tragicznie - zdradą Ganelona i śmiercią Rolanda.

Ganelon złamał podstawowe zasady kodeksu rycerskiego, sprzymierzył się z poganami przeciwko swemu chrześcijańskiemu władcy, dążąc do osłabienia jego armii, Rolanda zaś wydał na pewną śmierć. Obdarowany kosztownościami, wraca do swego obozu. Przekazuje Karolowi dary od Marsyla, zakładników i kłamliwe słowa. Oszukany władca zamierza opuścić Hiszpanię. Wieszcze sny ostrzegają króla; nie domyślił się jednak prawdy, choć pełen jest niepokoju. Rankiem wybiera dowódcę tylnej straży.

Honor nie pozwala Rolandowi odmówić wykonania niebezpiecznego zadania; rycerz nie może okazać strachu. Uważa się za kogoś lepszego od ojczyma, którego w podobnej chwili ogarnął lęk. Tak samo dumnie przyjmie bitwę z armil pogan, choć nie będzie miał nadziei na zwycięstwo. Polegną wszyscy Francuzi.
Roland wie, czym jest wierność i dzielność rycerska. Jest pełen dumy i dba o swoją sławę. Sam najdalszy od zdrady i słabości, nie pozwala jednak mówić o zdradzie Ganelona.

Dumny Roland nie wezwie pomocy, choć na dźwięk jego rogu zawróciłoby całe wojsko Karola.

Przyjdzie jeszcze chwila wahania. Zginęło wielu dzielnych rycerzy; ROland chce zadąć w róg, by ocalić pozostałych. Teraz Oliwier odwodzi go od tego, spierają się gorąco. Róg Rolanda odezwie się w końcu. Karol powróci jednak nie po to, by ratować pozostałych przy życiu rycerzy; jego roll będzie pomszczenie i pochowanie zabitych. Gdy rozległ się daleki dźwięk rogu Rolanda, zuchwały Ganelon przekonuje króla, że to tylko igraszka, któż bowiem mógłby wydać Francuzom bitwę? nie przekona jednak Francuzów.

Ganelon, którego nienawiść oślepiła tak dalece, że ośmielił si wręcz szydzić ze swojego króla, przegrał. Ujawniła się jego zdrada. Teraz czeka go już tylko hańba - i kara.

Karol pomścił śmierć swoich rycerzy, rozgromił pogan i zdobył Saragossę. ROland, jego przyjaciel Oliwier i arcybiskup Turpin zostali pochowani w kościele św. Romana w Blaye.
Przychodzi wreszcie moment powrotu do Akwizgranu. Oda, siostra Oliwiera i narzeczona Rolanda, na wieść o jego śmierci umiera z rozpaczy. I jej sprawił król piękny pogrzeb. Teraz nadszedł czas, by osądzić zdrajcę Ganelona.

„Dzieje Tristana i Izoldy"
Średniowiecz
Ze świata celtyckich legend wywodzi się jedna z najpiękniejszych opowieści o miłości. Dzieje Tristana i Izoldy. Uczucie, które połączyło bohaterów, było skutkiem straszliwej omyłki - oboje wypili napój miłosny nie dla nich przeznaczony. I to tragiczne uczucie określiło ich los, Izoldę zmusiło do zdrady męża, Tristana - do zdrady seniora. Nauczyło ich kłamstwa, a nawet zapominania o wdzięczności należnej przyjaciołom. Izolda i Tristan kochają głęboko i straszliwie cierpią, ale potrafą też być podejrzliwi, okrutni czy posłużyć się zdradą... Nie oszczędza ich też świat, w którym żyją, pełen fałszu, obłudy, intryg i podłości.

gdy Tristan i Izolda ujrzeli się po raz pierwszy, ona pragnęła jego śmierci, on - kłamał, by ocalić życie...
Miłość Tristana i Izoldy niosła ze soóą zdradę, rozpacz i cierpienie...

Królowa zawdzięczała poświęceniu Brangien życie; nie była jednak szczęśliwa.

Udręczona Izolda kazała zabić Brangien, na szczęście słudzy ni wykonali rozkazu.
Kochankowie nie są bezpieczni; śledzą ich nienawistne oczy, zazdrośni baronowie chętnie oczernią Tristana przed królem Markiem.

Uwikłani w sieć intryg i zdrady, kochankowie też posługują się podstępem.

zrozpaczona Izolda kłamie, by ratować życie Tristana, i składa przysięgę, której treść może zrozumieć tylko ona sama. wszak król Marek nie wie, że w noc poślubną trzymał w ramionach nie jasnowłosą piękność, ale wiernąjej służebnicę, Brangien! Nie możemy jednak obwiniać kochanków za te zdrady i kłamstwa. Tłumaczy ich i usprawiedliwia tajemna moc uczucia, którego nie pragnęli, które zostało im narzucone.
Kochankowie stanęli jeszcze przed jeszcze jedną próbą. Nie zrezygnowali zawistni baronowie, uknuli kolejną zdradę. Tristan i Izolda mają spłonąć na stosie...

Nie zginęli jednak. Schronili się w lesie moreńskim. Aż nadszedł wreszcie dzień, w którym Izolda miała pojednać się z królem Markiem i opuścić Tristana. Gdy wróciła na dwór, znów przypomnieli o sobie ich wrogowie.

Izolda znów musi posłużyć się podstępem. Jej zdrada nie jest niegodna; jest skutkiem zagubienia i lęku. Królowa, będąc winną, wydaje nam się niewinna. Bezradna i przerażona, ma oparcie jedynie w Tristanie, który podejmie dla niej straszliwe ryzyko.

Dla Tristana i Izoldy nadszedł czas rozstania. . By móc zobaczyć ukochaną, Tristan musi udawać szaleńca. I to przebranie nie uchroniło go przed podejrzliwymi spojrzeniami, musi odjechać, wiedząc, że nie zobaczą się już nigdy.
Długie rozstanie, tęsknota, brak wiadomości powodują, że w kochankach narasta nieufność i niechęć. za dużo było w ich życiu goryczy, za wiele cierpienia. Może dlatego, w chwili zapomnienia, Tristan pozwolił, by w jego życiu pojawiła się druga Izolda - siostra przyjaciela? Izolda o Białych Dłoniach została żoną Tristana. Nie była jednak szczęśliwa - w sercu rycerza było miejsce tylko dla jednej Izoldy, tej o złotym warkoczu. I znów Tristan musi kłamać. I znów zdradza.

Izolda o Białych Dłoniach nie była szczęśliwa. Domyśliła się wreszcie, że nie jest kochana; , poznała całą prawdę. Ranny śmiertelnie Tristan błaga przyjaciela, by przywiózł do Karhenia Izoldę Jasnowłosą, i wspomina, że dotrzymał przysięgi. nie pokochał nigdy nikogo - oprócz niej.

Nadszedł wreszcie wyczekiwany przez Tristana dzień powrotu Kaherdyna.

Tristan nie ujrzał już ukochanej; oszukany przez odtrąconą kobietę, umiera z rozpaczy. Umiera również Izolda Jasnowłosa.

Miłość przyniosła Tristanowi i Izoldzie rozpacz i ból. Uczyniła ich ofiarami ludzkiej podłości i zdrady, ale i ich samych nauczyła kłamać i zdradzać. Unieszczęśliwiła nie tylko ich, ale i bliskie im osoby. Legło w gruzach życie Izoldy o Białych Dłoniach, rozpacz trawiła króla Marka, który nie mógł przestać kochać żony i siostrzeńca, ale czasem w odruchu nienawiści był gotów ich zabić... Prastara bretońska opowieść jest pełna smutku, los ludzki jest nieodgadniony i jakże tragiczny. Przecież gdyby nie zaczarowany napój, Tristan pozostałby najwierniejszym i najbardziej ukochanym rycerzem króla Marka, a Izolda byłaby szczęśliwą i uwielbianą żoną. Los zadrwił jednak z nich, odebrał im szczęście i sprawił, że unieszczęśliwili innych. To jednak zostaje im wybaczone, ich zdrada jest zdradą niezawinioną. Nie wybacza się natomiast tym, którzy posłużyli się fałszem i zdradą w odruchu zemsty lub z zawiści; tych spotka zasłużona kara,
William Szekspir - „Hamlet"
Renesans
Dramat Wiliama Szekspira Hamlet jest jednym z arcydzieł literatury światowej Jest to opowieść o żądzy władzy, zbrodni, zemście i nienawiści. Jest to także opowieść o zdradzie.

Młody książę duński, Hamlet, dowiaduje się od ducha swego ojca straszliwej prawdy. została popełniona zbrodnia, ten, kto dziś rządzi królestwem, stryj Hamleta, Klaudiusz, to nikczemnik i zdrajca. Hamlet jest wrażliwym, inteligentnym młodym człowiekiem, który nie potraf pogodzić się z podłością świata, stąd często zastanawia się nad sensem życia i rozważa możliwość samobójstwa. Obowiązek pomszczenia ojca jest dlań oczywisty, ale jest jednocześnie ciężkim brzemieniem.

Gdy Hamlet upewnił się już co do winy stryja, był gotów wypełnić swój obowiązek, choć nie do końca go akceptował, . Młody książę nie jest człowiekiem, którego łatwo zrozumieć. Chwilami jawi się jako nieśmiały, wrażliwy marzyciel, który od podłości ludzkiej i nędzy tego świata najchętniej uciekłby w śmierć. Kiedy indziej wydaje się dzielny, zdecydowany, nawet zdeterminowany. Bywa złośliwy, okrutny i ironiczny. Czasem patrzy na ludzi jak na marnych aktorów grających w jakiejś sztuce, a czasem głęboko wzrusza go ich los. Teraz nadarza się okazja do zemsty. widzi Klaudiusza pogrążonego modlitwie.

Żyjąc w świecie zdrady, Hamlet musi nauczyć się okrucieństwa, jeśli chce wypełnić swoje zobowiązanie wobec ojca. Musi też nauczyć się sprytu - inaczej nie przetrwa wśród zdrajców, kłamców i niegodziwców, którzy go otaczają w Elzynorze.
Gdy młody książę dowiedział się prawdy o śmierci króla, podjął ryzykowną grę; zaczął wobec matki, stryja i całego dworu udawać szaleńca. To mogło mu przez pewien czas zapewnić bezpieczeństwo; prawdę znało jedynie kilku jego przyjaciół. Na dworze dociekano oczywiście przyczyn dziwnego zachowania się Hamleta, śledzono go, próbowano podstępnie wybadać. Nie zawahano się posłużyć jego ukochaną Ofelią, by dociec tajemnicy.

Przyjaciele, którzy odwiedzali księcia, byli szpiegami. Dworzanie obserwowali go i podsłuchiwali.

Hamlet chciałby wpłynąć na postępowanie matki ze względu na pamięć drogiego mu ojca, ale nie wierzy, że mu się to uda. Miłość do matki ściera się z pogardą i nienawiścią. Kobieta to według duńskiego księcia istota słaba, kłamliwa i podła,
Hamlet żąda od matki rzeczy, które są dla niej za trudne. Pełen goryczy stwierdza, że nie potraf ona naprawić swych błędów, za daleko zaszła w czynieniu zła, zbyt wielki wpływ ma bowiem na nią Klaudiusz. Już dawno zapomniała o Hamlecie, swym poprzednim mężu. Utraciła godność. Teraz uczy się być takąjak nowy władca - okrutna i zdradliwa. Syn nie sądzi, aby utrzymała w tajemnicy to, co jej wyznał - że jego obłęd jest tylko grą, udaniem,

Rosencrantz i Guildenstern, bo o nich tu mowa, byli dawnymi przyjaciółmi Hamleta, teraz jednak służą królowi. Książę prędko przejrzał ich obłudną grę, co zresztą dał im wyraźnie do zrozumienia - bowiem chociaż był otoczony zdradliwymi kłamcami, sam posługiwał się podstępem jedynie wtedy, kiedy nie miał innego wyjścia. Żyjąc w świecie, który wydawał mu się więzieniem, świecie, w którym nie liczyły się uczciwość, szlachetność, honor i dobro, chciał ocalić resztki człowieczeństwa. Jego ostrzeżenie nie zostało jednak zrozumiane; ludzie nie doceniali intelektu Hamleta, nie potrafili rozszyfrować subtelnych aluzji zawartych w jego
wypowiedziach, nie zauważali szyderstwa i ironii. Dla przenikliwego, błyskotliwego młodzieńca tchórzliwi prostacy i służalcy, którzy go otaczali, nie byli godnymi przeciwnikami.

Hamlet jest zafascynowany teatrem. zaplątany w królewską intrygę, zmuszony do wyjazdu do Anglii, teraz on odegra rolę reżysera.

Gra jednak toczy się dalej. Hamletowi tylko wydaje się, że jest reżyserem spektaklu. Wszak człowiek może odegrać w teatrze świata wiele ról - jest wśród nich i rola zwycięzcy, i rola pokonanego, i rola błazna... Fascynacja sylwetką królewskiego błazna Yoricka, którego czaszkę, wykopaną z grobu, trzyma Hamlet przez chwilę w dłoni, jest znacząca wobec faktu, że świat jest niedorzeczny i absurdalny; prawdziwą mądrość trzeba umieć dostrzec w błazeństwie, a szaleństwo uznać za skuteczny sposób zmierzenia się z taką rzeczywistością. Nie oznacza to jednak wygranej człowieka; dopóki bowiem sztuka trwa, nie zna on jej zakończenia.

Hamlet, który rozprawił się z fałszywymi przyjaciółmi i udaremnił knowania stryja, zmieniając treść królewskiego pisma i uciekając ze statku, na chwilę tylko oszukał podstępny los. Nie wie, że ma straszliwego wroga. jest to Laertes, który stracił z powodu księcia dwie najbliższe osoby - ojca i siostrę. POloniusza zabił Hamlet w komnacie swej matki; odrzucona przez księcia Ofelia popadła w obłęd i utonęła. Nietrudno namówić nieszczęśliwego Laertesa do zemsty; nie dziwi nas również to, że zgadza się on, w rozpaczy, użyć środków niegodnych. Laertes i Hamlet są obaj biegli w szermierce. Klaudiusz chce sprawić, by książę zmierzył się z synem POloniusza, wymyśla warunki zakładu, ale tak naprawdę zwycięzca jest z góry ustalony. ostrze floretu Laertesa ma być bowiem zatrute, a zmęczonemu Hamletowi poda się do wypicia nasycone trucizną wino...

Reszta jest milczeniem. Władzę przejmie Fortynbras. Poseł oznajmi jeszcze, że zgodnie z rozkazem Rosencrantz i Guildenstern zostali straceni. Okrutny spektakl dobiegł końca. P odkryto prawdy wśród omamień, złud i pozorów. Hamlet nie zrozumiał sensu absurdalnej gonitwy za władzą, bogactwem, użyciem. Nie pojął fenomenu zbrodni, która miała doprowadzić jego stryja na szczyty, a zawiodła - do grobu. Własne istnienie też pozostało dla niego zagadką i trudnym do udźwignięcia ciężarem, od którego uwolniła go śmierć.

Adam Mickiewicz - „Konrad Wallenrod"
Romantyzm

Bohater powieści poetyckiej A. Mickiewicza to średniowieczny rycerz, który musiał w imię tego, co było dla niego najświętsze ojczyzny - wyrzec się godności i honoru, stać się nikczemnym zdrajcą, podstępnie gubiącym tych, którzy mu zaufali. Poświęci wszystko, także miłość ukochanej żony, wybierze dramatyczną samotność, codzienne kłamstwa, obcą, nienawistną osobowość, tęsknotę. Kiedy dokona już zemsty, wyrzeknie się także życia, które stało się zbyt dużym ciężarem.
Nie znamy prawdziwego imienia bohatera, tego imienia, którym wołała go matka. Jako dziecko został on bowiem porwany przez Krzyżaków i na wiele lat utracił więź ze swoją ojczyzną.

Porwanemu dziecku nadano imię Walter i nazwisko Alf; chłopiec żyl śród Niemców jak Niemiec, traktowany jak syn przez starego mistrza, Winrycha. Ale choć imię byto niemieckie, dusza litewska została; Walter słucha opowieści starego wajdeloty, tłumacza Krzyżaków, o Litwie, wraz z nim z brzegu Niemna patrzy na mile góry ojczyste, wypuszcza się w tajemnicy łddką na litewskie brzegi. Stary Halban świadomie podsyca w Walterze tęsknotę. Litwa wiele lat już opiera się atakom krzyżackim. Może jednak nadejść dzień, gdy nie starczy sił do obrony; wówczas potrzebny będzie ktoś, kto zna Niemców i komu oni ufają, ktoś, kto uśpi ich czujność i przywiedzie do zguby. Nadzieją Halbana i Litwy - był właśnie wychowanek Winrycha.

Tajemniczy sposób, który ma umożliwić osłabionej Litwie skruszenie potęgi krzyżackiej, to zdrada. Naród jest już zbyt osłabiony, by skutecznie odeprzeć wroga, a klęskę ostateczną ponoszą Litwini na błoniach Rudawy; niewielu ich ocalało, Kiejstut i Walter z garstką mężów przebili się w góry, l Z wyszczerbionymi szablami, z porąbanymi tarczami... W tej to właśnie przeklętej godzinie zapadła nieodwołalna decyzja, która miała zniszczyć życie Waltera i Aldony, ale ocalić - Litwę. Walter rozmawiający po niemiecku z wajdelotą i Kiejstutem pozostawił już dawne życie za sobą. Teraz zrealizuje to, do czego od dawna przygotowywał go Halban.

Walter pamięta, że uczciwa, rycerska walka - to przywilej silnych. On nie może być lwem. Będzie lisem; użyje podstępu, wkradnie się między Krzyżaków, wykorzysta znajomość ich języka, obyczajów, strategii - i zniszczy. Klęska Zakonu to zwycięstwo jego prawdziwej ojczyzny. Dla niego jednak będzie ono zgubne. jako zdrajca utraci to, co najcenniejsze dla rycerza - honor.

Pisząc o zdradzie jako metodzie walki z silniejszym przeciwnikiem odwołał się A. Mickiewicz do myśli N. Machiavellego; mottem swego utworu uczynił słowa Macie bowiem wiedzieć, że dwa są sposoby walczenia - trzeba być lisem i lwem. Poruszony przez poetę problem był szczególnie aktualny właśnie w tym czasie; zaczęły powstawać organizacje spiskowe, Polacy uczyli się, jak można odzyskać niepodległość, nie mogąc walczyć otwarcie. A. Mickiewicz zastanawia się, jakie są moralne konsekwencje przyjęcia takiej postawy. Zdrada jest przecież czymś haniebnym. Czy usprawiedliwia ją miłość do ojczyzny?

Dzieje bohatera utworu i jego głęboka życiowa tragedia uprzytomnią nam, że zdrada pozostaje czynem nieetycznym, a ten, kto się jej dopuścił, nie odzyska już spokoju sumienia. Konieczność wyboru między dwiema wartościami dla rycerza jednakowo istotnymi - miłością do ojczyzny i honorem powoduje silny konflikt wewnętrzny, konflikt, który nosi znamiona tragizmu. Tak więc utwór A. Mickiewicza nie zachęca do spiskowania, nie jest podręcznikiem skutecznej walki z zaborcą. Mówi natomiast o tragicznej sytuacji młodych ludzi, którzy muszel wybierać zło i nikczemność, gdyż nie mają innego wyjścia.
Rycerskie zasady walki odeszły dziś w przeszłość. W czasach międzynarodowego terroryzmu, prowokacji i zamachów politycznych, ludobójstwa - mogel one wydawać się anachroniczne i śmieszne. W czasach A. Mickiewicza jednak mentalność była inna. Uświadomienie sobie, że można posłużyć się podstępem, zdradą, szlachetnemu człowiekowi nie przychodziło łatwo. A rezygnacja z dumy i honoru była ogromną tragedią. Jednak potępiona zostaje w utworze jedynie zdrada popełniona z egoistycznych pobudek, dla osobistych korzyści, wygody czy po prostu ze strachu. Dla takich ludzi nie ma usprawiedliwienia; bohaterowi Konrada Wallenroda przysługuje prawo do dumnej rozpaczy. Dla zdrajców ojczyzny jest tylko pogarda.

A. Mickiewicz nakreślił portret człowieka straszliwie udręczonego, szukającego zapomnienia w alkoholu, czasem - w grze na lutni . Konrad cierpi jednak nie tylko z powodu tego, że musi ukrywać swoją prawdziwą tożsamość, a jego dotychczasowe życie zostało przekreślone. Najgorsze jest przed nim. teraz, gdy ma w ręku władzę, przyszedł czas, by zrealizować straszliwy zamiar. Zakon musi zostać zniszczony.

. Wallenrod dla ojczyzny poświęcił wszystko, nawet spokój sumienia.

Jeżeli cokolwiek mogło jeszcze go cieszyć, to fakt, że uwolnił się od zobowiązania, wypełnił to, co było konieczne, upokorzył dumny Zakon, pomścił krzywdy swojej ojczyzny i dopełnił w pewnym sensie dziejowej sprawiedliwości. Ma jednak świadomość, że jego zemsta przyniosła cierpienie i zło.

Wallenrod to człowiek wewnętrznie wypalony. Dopóki miał przed sobą cel - zemstę na Zakonie - potrafił odnaleźć wolę do działania. Teraz jest to już niemożliwe. Powrót do normalnego życia również - choć przez chwilę bohater rozważa taką możliwość. Dla niego jednak nie ma już powrotu, wydarzyło się zbyt wiele, za wiele wartości zostało podeptanych, zbyt dużo zła popełniono. Jedyne, co mu pozostało, to czara z zatrutym winem - samobójstwo popełnia nie ze strachu przed krzyżacką sprawiedliwością, lecz dlatego, że tylko tak, odbierając ludziom prawo sądzenia go, może ocalić swą dumę.

Ze swojej odwagi Wallenrod jest dumny. Ma do tego prawo. Zasłużył na sławę wyrzeczeniem się wszystkiego, co w jego życiu było ważne, dramatem samotnego życia wśród wrogów, poświęceniem. Musi jednak pogodzić się z tym, że choć jego czyn z pewnością był wielki, to metody, którymi musiał się posłużyć, były niegodne. Dlatego nie zazna za życia sławy, zapewni mu ją dopiero pieśń Halóana.

Adam Mickiewicz - „Dziady" cz. III
Romantyzm

występują w dramacie lojaliści oraz zdrajcy i serwiliści, ludzie, dla których własna kariera i bezpieczeństwo są ważniejsze od ojczyzny. Portrety zdrajców nakreślone zostały w sposób mistrzowski; poeta nie ograniczył się do potępienia tych ludzi, przedstawił także dokładnie przyczyny ich odstępstwa oraz jego skutki. Sługusi carscy stanowią dość precyzyjnie określoną grupę ludzi o ustabilizowanej pozycji społecznej w dojrzałym wieku, o zachowawczych poglądach. Spotkać ich można w salonach; w dramacie występują dwie takie sceny, SALON WARSZAWSKI oraz PAN SENATOR.

na tronie rosyjskim zasiadał car Aleksander I, którego polityka przez pewien czas cechowała się pewnym liberalizmem; pod wpływem jednak zaostrzenia się sytuacji politycznej w Europie i narastania nastrojów rewolucyjnych kierunek ten uległ zasadniczej zmianie. Zwolennikiem surowego traktowania Polaków był właśnie senator Nowosilcow. Był to człowiek chciwy, ambitny, okrutny i nie Iiczący się z niczym. Miał swoich szpiegów i ludzi zaufanych, ale skupiało się wokół niego także wielu karierowiczów i zdrajców, których wykorzystywał, jednocześnie nimi gardząc. Zależało mu bardzo na wykryciu tajnych organizacji spiskowych; by dowieść, że takowe istnieją, gotów był przeinaczyć fakty, przeprowadzić okrutne śledztwo, posłużyć się prowokacją. Dla niego filomaci, którzy wcale nie uważali się za konspiratorów, jak najbardziej nimi byli;

Doktor wykazuje się wyjątkową gorliwością w śledzeniu spisku młodzieży wileńskiej - przekracza wręcz swoje kompetencje.

Współpracownikom Senatora wydaje się, że są bezpieczni; jest to tylko iluzja, o czym świadczy los nadgorliwego Doktora. Słowo Nowosilcowa, jak widać, warte jest niewiele; w atmosferze ciągłych podejrzeń i wzajemnej zawiści nikt nie może być pewien swojego losu. Sam Senator nie ma pojęcia, czy lada moment nie popadnie w niełaskę u cara ; to samo dotyczy jego współpracowników. Podstęp i zdrada są w tym środowisku na porządku dziennym - jako skuteczne metody działania. Bardzo wyraźnie widoczna jest również hierarchia; Pelikan gardzi Doktorem, stara się odsunąć go od Nowosilcowa, przerywa jego wypowiedzi, wyraźnie starając się wysunąć na plan pierwszy, ale kiedy to Doktor odnosi sukces (pozorny, co prawda), zachowanie Pelikana zmienia się, staje się grzeczny, wręcz uniżony. W środowisku zdrajców i służalców nie można być szczerym i uczciwym. Silnym trzeba się kłaniać, słabych można traktować z pogardą.

Współpracownicy Senatora, by się wykazać i zasłużyć na jego uznanie, zdolni są do największej podłości. Nie wahają się uderzyć w twarz księdza czy upozorować samobójstwo pobitego podczas śledztwa więźnia.

Gdy Doktor polecił Pelikanowi, by wymierzył policzek Ks. Piotrowi (co miało go nauczyć szacunku dla Senatora), ten przepowiedział mu bliską śmierć. Już wkrótce Doktor zauważył, że zatrzymał mu się zegarek.

Dotarliśmy do kresu tego, co może osiągnąć zło. Przywrócenie ładu w wymiarze metafizycznym nastapi w momencie uderzenia pioruna.

Senator próbuje wyjaśnić wypadek przyczynami naturalnymi , ale ludzie dostrzegają w tym zdarzeniu dopełnienie się nadludzkiej sprawiedliwości. Wiadomo było, że Doktor wysługiwał się Rosjanom. Niejednego ogarnęła groza. Senator nie pojął wymowy tego, co się stało; jemu cała ta historia jedynie zepsuła bal. Los Doktora niewiele go obchodzi; gdy zginął, jego gorliwość przestała być niebezpieczna.

W społeczeństwie polskim było więcej ludzi, którzy w sprzyjających okolicznościach mogliby stać się tacy jak Doktor. Arystokraci, których opisał Mickiewicz w scenie VII swojego dramatu, są wystarczająco tchórzliwi, małoduszni i egoistyczni, by zacząć postępować tak samo. Potrafą wyrzec się godności, płaszczyć się przed Rosjanami, boją się wysłuchać opowieści o polskim spiskowcu . Piotr Wysocki, mdwiąc o nich, określił ich jako wystygłą, martwą skorupę zastygłej lawy, pod którą wre płomień; tam dopiero ukryte są prawdziwe wartości narodu.

Bolesław Prus – „Omyłka”
Pozytywizm

W 1884 roku, dwadzieścia lat po upadku powstania styczniowego, w czasopiśmie „Kraj" ukazało się opowiadanie B. Prusa Omyłka. Utwór ten, zawierający gorzki rozrachunek z nieudanym powstańczym zrywem, nie obudził jednak czujności cenzury; rzeczywistość polityczną pierwszej połowy lat 60. ukazał bowiem pisarz, posługując się narratorem dziecięcym. Mały Antoś opowiada o tym, czego był świadkiem, w sposób naiwny, co wynika z jego niewielkiej jeszcze wiedzy o świecie. Wykorzystując specyfikę postrzegania rzeczywistości przez dziecko, mógł pisarz zawrzeć w swoim utworze prawdy gorzkie i dramatyczne, stwierdzenia bardzo trudne do zaakceptowania, budzące niechęć Polaków. B. Prus, rozsądny pozytywista, odważył się bowiem zakwestionować sens powstań, potępić kierunek polskiej polityki i naiwną wiarę w pomoc Francji - a więc według swoich rodaków podniósł rękę na narodowe świętości, wręcz otarł się o zdradę... Pisarz znał doskonale stan świadomości współczesnych, toteż zawarł w swoim utworze nie tylko ocenę powstania styczniowego, ale i mentalności ludzi oraz popełnianych przez nich błędów. Służą temu celowi zarówno symboliczny tytuł opowiadania, jak ukształtowanie fabuły oraz przeciwstawienie dwóch niejednoznacznych bohaterów, kasjera i samotnego mieszkańca zaniedbanej chaty.

na kasjera poznajemy jako odważnego młodego człowieka, ewającego przy akompaniamencie gitary zakazane triotyczne piosenki.

Samotny mieszkaniec chaty, o której ludzie wspominali z niechęcią, a niekiedy z przekleratwem, budził lęk i wstręt. Kiedy pan kasjer śpiewał w gronie mieszkańców miasteczka swoje patriotyczne ballady, zawsze starannie sprawdzano, czy t e n... nie podsłuchuje pod oknem..., starego człowieka uważano bowiem powszechnie za zdrajcę i szpiega . Ludzie nie zastanawiali się, skąd wzięła się ta opinia, co złego uczynił potępiony przez nich samotnik. Takie było powszechne przekonanie, tak sądzili wszyscy - to wystarczyło. B. Prus ukazał tu, jak potężną siłą może być opinia publiczna, ów głos ludu, vox populi - nawet jeśli się myli ( . Stosunek mieszkańców miasteczka do „szpiega i zdrajcy" był jednoznaczny i zdecydowanie negatywny.

Jedynym wyjątkiem jest stary nauczyciel, Dobrzański; wie on o samotnym starcu więcej niż inni, ale nie staje w jego obronie, raczej okazuje zrozumienie sytuacji.

Niechęć do tajemniczego starca była tak silna, że nawet kiedy potrzebował pomocy, gdyż omal nie zamarzł w czasie burzy śnieżnej, ludzie nie potrafili pokonać odrazy i zabobonnego lęku.

Gdy gość już odszedł, garnczek, z którego pił, wyrzucono ze wstrętem.
B. Prus pozwolił nam jednak poznać prawdziwe oblicze swoich bohaterów. Pan kasjer okazał się tchórzem, który zamiast przystapić do powstania - siedzi w domu, a panny, dotychczas nim zafascynowane, przysyłają mu regularnie zajęczą skórkę i kądziel. Kim okazał się być samotnik? Jego prawdziwe oblicze poznajemy, gdy przyprowadza do domu bohatera jego rannego brata, powstańca, którego uratował, ukrywając go przed Rosjanami.

Znamienne jest, że stary człowiek mógł uratować życie powstańca tylko dzięki temu, że wszyscy uznali go za zdrajcę nawet oficer carski odsunął się od niego z pogardą.

Kim naprawdę był człowiek, przez wszystkich odtrącony z pogardą, szykanowany i wyklinany, zawsze samotny, gdyż odsunął się od niego nawet przyjaciel - Dobrzański? Czy był rzeczywiście tchórzem i zdrajcą? Gdy trzeba było ratować życie młodego powstańca, nie zawahał się przecież. Dlaczego narażał własne życie, by mu pomóc, zamiast wydać go żołnierzom carskim lub po prostu zostawić na pastwę losu?
Odpowiedź na te pytania może być tylko jedna - zarzut zdrady postawiono mu niesłusznie. Dlaczego tak się stało, wyjaśnia nam rozmowa starego człowieka z przyjacielem. Samotnik z chaty pod lasem i nauczyciel walczyli kiedyś razem w powstaniu listopadowym. Obaj byli na emigracji we Francji i dzielili niepewny los wygnańców. ŁącZyła ich nędza tułaczego życia iświadomość poniesionej klęski, dzieliły natomiast wyraźnie - poglądy polityczne. Doórzański, jak większość Polaków, niezachwianie wierzył w to, że kolejne powstanie przyniesie Polsce wymarzoną wolność, a Francja udzieli pomocy. Jego przyjaciel tego poglądu nie podzielał.

I choć wypowiadać swoje przekonania jest obowiązkiem obywatelskim, naszemu bohaterowi nie tylko nie przyznano racji , ale wręcz okrzyczano go zdrajcą. Ogół nie zaakceptował odmienności, w dodatku odmienności niewygodnej, bo ukazującej bezzasadność, a nawet wręcz głupotę romantycznych porywów. Szlachetne, aczkolwiek nierozsądne mierzenie sif na zamiary i tym razem zwyciężyło. Doszło do wybuchu kolejnego powstania, styczniowego, w którym bohatersko walczyli i ginęli bez szansy zwycięstwa tacy ludzie jak brat bohatera, Władek, student, którego wykształcenie kosztowało matkę bardzo wiele; zaprzepaszczenie tej szansy byłoby nie tylko jego sprawą, byłaby to klęska całej rodziny. Władek po prostu nie mógł zginąć. był innym potrzebny.

B. Prus wyraźnie pokazuje tu, jaką drogą powinno pójść społeczeństwo polskie. potrzebuje ono lekarzy, nauczycieli, inżynierów, ekonomistów - nie martwych bohaterów. Nie jest to droga łatwa do zaakceptowania dla ludzi o romantycznej duszy. Ten, kto potępia koncepcję powstania, wydaje się nie być patriotą, wszak odrzuca to, co najświętsze - jeśli mierzy się miłość ojczyzny tylko poświęceniem dla niej życia. Nie dziwi więc fakt, że tak skwapliwie okrzyczano zdrajcą tego, kto ośmielił się powiedzieć, że powstanie nie ma sensu, Francja nie pomoże, chłopi nie pójdą walczyć, broni nie ma... tym
Dla starego człowieka nie ma już nadziei, nie tylko dlatego, że opinia ludzka to potężna siła i nie sposób jej zmienić. Jako ten, który przepowiedział klęskę, stanie się ludziom tym bardziej nienawistny. Śmierć nadeszła. Los pozwolił panu kasjerowi wykazać się wreszcie bohaterskim czynem. wskazał dowódcy oddziału powstańczego, który poniósł klęskę w bitwie, chatę samotnikaszpiega. „Sprawiedliwości" stało się zadość; „zdrajcę" powieszono, tchórz poczuł się bohaterem... Popełniono kolejną straszliwą omyłkę.

Prawda o drugim człowieku nigdy nie jest dla nas w pełni dostępna. Łatwo ulec presji opinii publicznej, bezmyślnie powtórzyć za innymi. „Zdrajca!". Popełnić omyłkę. Nie jest również trudno źle zinterpretować czyjeś postępowanie, dostrzec zdradę tam, gdzie w rzeczywistości - nigdy jej nie było...
Symboliczny tytuł opowiadania B. Prusa odnosi się nie tylko do sytuacji naszego bohatera. Wielką omyłkąjest również według autora przyjęcie niewłaściwej koncepcji naszego polskiego losu, założenie, że odzyskamy niepodległość dzięki pomocy obcych, że męstwo i wiara w zwycięstwo wystarczą, by pokonać wroga... Ale choć w rzeczywistości popowstaniowej zdecydowanie należałoby przyznać pisarzowi rację, postawiono mu zarzut braku patriotyzmu!... Czy nie czuł się on wówczas tak jak bohater jego opowiadania, gdy stwierdził, że głos rozsądku jest ludziom nienawistny, gdy mówi on, że nie ma nadziei? Chcemy mieć nadzieję wbrew wszystkiemu. Jak łatwo potępić tych, którzy chcą nam ukazać prawdę...

Jeżeli chcemy zrozumieć sens naszej historii, powinniśmy ten utwór przeczytać i głęboko przemyśleć. Jest to głos człowieka, który odważył się wypowiedzieć pogląd niepopularny, wiedząc, jak może to zostać przyjęte przez ogół. Jest to głos prawdy.

Stefan Żeromski - „Na plebanii w Wyszkowie"
XX-LECIE Międzywojenne

Utwór ma charakter dokumentu; dwa tygodnie po bitwie pod Radzyminem, zwanej „cudem nad Wisłą", autor dociera do Wyszkowa. W mijanych po drodze miejscowościach widać ślady niedawnych walk.

Na plebanii w Wyszkowie przebywali przez pewien czas członkowie „rządu polskiego" z ramienia Rosyjskiej Republiki Rad, złożonego z rodaków naszych - dr. Juliana Marchlewskiego, Feliksa Dzierżyńskiego i Feliksa Kohna. Kiedy panowie ci wycofywali się w pośpiechu, pozostawili na plebanii... cukier, który potraktowany został jako „łup wojenny".

W typowy dla siebie sposób dostrzega pisarz akcenty komizmu w sytuacjach dramatycznych, unikając dzięki temu nadmiernej emocjonalności i patosu. Innym motywem, który urozmaica początek opowiadania, jest obraz trudności komunikacyjnych wynikających z niesprzyjającej aury oraz występujących wszędzie zniszczeń. Po fabularnym wstępie, opowiadającym dość szczegółowo, w jakich okolicznościach i w czyim towarzystwie dotarł pisarz do Wyszkowa, nastapi dłuższy fragment poświęcony refleksji na temat wymienionych wyżej „gości" i ich roli w naszej historii. Przemyślenia te mogel być bardzo pomocne w zrozumieniu idei powieści Przedwiośnie, a w szczególności problematyki stosunku pisarza do rewolucji i komunizmu oraz problemów odrodzonego państwa.

S. Żeromski jednoznacznie ocenia rolę Marchlewskiego, Dzierżyńskiego i Kohna. Są to zdrajcy własnego narodu, którzy mając wsparcie obcych bagnetów, nie zastanawiając się nad tym, jaką potwornością będzie wojna dla Polaków, którzy właśnie odzyskali wolność po ponad stuletniej niewoli, sięgnęli po władzę w kraju.

Trzej niedoszli władcy Polski nie są jedynymi obwinionymi w tym utworze. Pojęcia zdrady, sprzeniewierzenia się, odstępstwa uzyskują tu szerszy wymiar. S. Żeromski pisze o odpowiedzialności, o krzywdzie ludzkiej, o konieczności uświadomienia sobie, że nie walka o pozycję i stanowiska, ale dążenie do poprawy sytuacji kraju powinny zaprzątać Polaków.

W czasie gdy na szczycie toczyła się walka o władzę, wielu ludzi cierpiało nędzę, nie mając niczego - pracy, domu, możliwości zdobycia wykształcenia. Według pisarza to do nich przyjechali w goście trzej komisarze wyszkowscy.

Wydziedziczeni, ci, o których zapomniano, dla których nie znalazło się godne miejsce w wyzwolonym kraju - obronili ten kraj przed najeźdźcą. To stawia przed Polakami ogromne zobowiązanie. Tym ludziom należy się nie ochłap faski, ale oddanie wszystkiego, co jest w ojczyźnie. Kraj wymaga reform. Potrzebuje też wielkiej idei. Zapominanie o tym i zamykanie się w kręgu własnych egoistycznych interesów także jest zdradą.

S. Żeromski uświadamia Polakom, że stoją dopiero u początku drogi. Wiele jest jeszcze spraw nie załatwionych, dramatycznie zaniedbanych, wiele trzeba zmienić na polskiej ziemi... i w polskiej duszy.

Pisarz wierzy jednak w duchową moc Polaków. Ojczyzną nie będą rządzić zdrajcy, narzuceni nam siłą przez obcych. Nadzieję widzi S. Żeromski w młodym pokoleniu.

Pozdrawiam

#5 basienka19

basienka19

    1

  • Members
  • PipPip
  • 17 postów

Napisano 06 marzec 2005 - 13:59

>>>>>>>>>>WIELKIE DZIEKI!!!!!!!!!!<<<<<<<<<
POZDRAWIAM



Similar Topics Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych


Inne serwisy: IFD