Skocz do zawartości




Zdjęcie

Zdążyć przed Panem Bogiem


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
4 odpowiedzi w tym temacie

Katalogi.pl

Katalogi.pl
  • Bywalec

#1 KaSiooLka

KaSiooLka

    1

  • Members
  • PipPip
  • 18 postów

Napisano 06 marzec 2005 - 16:26

Tej, potrzebuję Waszej pomocy :P Poczębuję siakieś info na mmmm dzieś 3 stronki zeszytowe na temat: "Obraz powstania w getcie żydowskim i sylwetka Marka Edelmana". WIELKIE DZIEX za jakies info :) /ps. jakby co to czytaLam to: http://www.ufd.pl/temat10690/ i tam tego nie ma :( :( ysz/

#2 Kasia_18_

Kasia_18_

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 65 postów

Napisano 06 marzec 2005 - 16:37



Przedstaw Marka Edelmana - bohatera reportażu H.Krall - i jego sposób relacji z wydarzeń w Getcie Warszawskim
Marek Edelman był zastępcą komendanta powstania w getcie warszawskim i ŻOB-u, ostatni przywódca tego powstania, działacz żydowskiego podziemia, obecnie lekarz.
W czasie rozmowy z Hanną Krall był małomówny, nie chciał wracać do przeszłości (milczał ponad 20 lat), odpowiadał zwykle: „Jakie to ma teraz znaczenie.”.
W 1942 r. Pracował jako goniec w szpitalu w getcie, posiadał stałą przepustkę umożliwiającą mu poruszanie się po mieście, ale nie wykorzystał tej okazji, nie chciał opuścić getta, był związany ze swoją organizacją polityczną, prowadzącą działalność propagandową. Przez 6 tygodni był świadkiem odprawionych na śmierć 400000 ludzi, wywiezionych do Treblinki. Obraz ten pozostał na zawsze w jego świadomości. Gdy powstała Żydowska organizacja Bojowa znalazł się w pięcioosobowej komendanturze, jako jeden z zastępców komendanta. Swój udział w powstaniu traktował jako działanie konieczne, chociaż niezgodne z jego charakterem. Jako dowódca czuł się samotny i przytłoczony odpowiedzialnością. Na wiadomość o zbiorowym samobójstwie jego kompanów w bunkrze powiedział : „Tego nie należało robić. Mimo, że jest to bardzo dobry symbol. Nie poświęca się życia dla symboli ”. Resztę ocalałych wyprowadził z getta kanałami. Później brał udział również w powstaniu warszawskim. Po wojnie pozostał w Polsce i został wybitnym lekarzem - kardiochirurgiem, jako lekarz stara się zawsze walczyć o życie swoich pacjentów.
- Marek Edelman – ostatni żyjący przywódca powstania w getcie warszawskim, lekarz
- Krallowa wypracowała swoisty typ reportażu, krótkiej, oszczędnej relacji, której wyrazistość wynika z odpowiedniej relacji, której wyrazistość wynika z odpowiedniej konstrukcji wypowiedzi bohatera (dialog – monolog) i prawie zupełnego braku komentarza odautorskiego
- W wypowiedzi Edelmana ciągle powraca motyw placu Umschagplaz na którym zbierali Żydzi, których wywożono do Treblinki. Edelman wraca w swoich wspomnieniach do tego placu, ma świadomość, że przeszło koło niego kilkaset tysięcy ludzi idących na śmierć. Jego zadaniem było uratować tylu ilu się dało, tych, którzy byli potrzebni w ruchu oporu; on osłaniał promyczek życia tych ludzi, których Bóg chciał już zdmuchnąć. Podobne zadanie ma teraz w swojej pracy, ratując ciężko chorych ludzi. Wtedy i teraz musi zdążyć przed Panem Bogiem. Czasem ludzie zastanawiają się, czy to miało sens – ratować kilku ludzi z tak wielu idących na śmierć „Ale każde życie stanowi dla każdego całe 100 %, więc może ma to jakiś sens” . Chciał ochronić chociaż jedno życie, jedno przeciwko 400 tys. Ludzi; osłania promień życia w chwili nieuwagi Boga
- Edelman nie chce z siebie robić bohatera, nie mówi o swoim udziale w powstaniu w konwencji heroicznej. Więcej pamięta swoich pacjentów niż wydarzenia z kwietnia 1943
- Symboliczna śmierć – samobójstwo – „nie poświęca się życia dla symboli” (Edelman o Czerniakowskim)
- Nie opowiada w sposób chronologiczny, wypowiedzi z powstania przeplatane są ze współczesnością, pracą; myśli i wspomnienia są wywoływane, jakby wydzierane. Mówi o takich faktach, jakie czasem nie są mile widziane, do których czytelnicy nie są przyzwyczajeni. Ludzie myślą, że jeżeli ktoś zachował się bohatersko, to nie pasuje do niego jakiś zwyczajny, prozaiczny, niechwalebny czyn (np. jak Anielewicz malował skrzela ryb na czerwono, aby jego matka mogła sprzedawać ryby na drugi dzień)
- Umieranie z bronią w ręku jest piękniejsze niż bez niej – tak uważają ludzie; im chodziło tylko o wybór sposobu umierania, wiadomo było, że powstanie nie ma żadnych szans
- Krallowa wplata fakty historyczne, charakterystyczna dla Edelmana niechęć do tworzenia legendy, staranne dobieranie słów
- Nie malował sobie wspaniałej twarzy bohatera kosztem tych, którzy zginęli
- Rozmowa celowo jest chaotyczna, autorka jakby wyrywa informacje z rozmówcy; nie ma dat, liczb, ściśle podanych faktów – bo nie miał to być dziennik powstania ani książka wspomnieniowa
- Sytuacja w getcie – numerki na życie, nikt nie miał praw2a rozporządzać życiem drugiego; różne postawy, niektóre heroiczne, choć ludzie nie znają ich (np. mało kto wie o Poli Lifszyc, każdy wie o Korczaku)
- Opowiada o ludzkich historiach, tragediach. Nikt nie zrozumiał niektórych postaw ludzkich z getta tamtych czasów (np. o kobiecie, która oddała własną truciznę obcym dzieciom – aby nie cierpiały w komorach gazowych), także trudno jest zrozumieć ludzi, którzy za chleb dobrowolnie szli na śmierć. Głód zdominował życie w getcie, lekarze prowadzili badania nad głodem i jego konsekwencjami. Życie i śmierć w getcie nieestetyczna, przejście z życia do śmierci szybkie, śmierć jest wszechobecna.
- Bycie z kimś w tamtych tragicznych czasach było jedyną ucieczką od rzeczywistości i formą przetrwania. Ludzie lgnęli do siebie jak nigdy dotąd, zawierali małżeństwa.
- Powstanie – aby nie iść na śmierć bezwładnie, dobrowolnie; podjęli próbę przeciwstawienia się
- „Zdążyć przed Panem Bogiem” to zapis rozmowy z Markiem Edelmanem. Jego relacja jest zwięzła, sceptyczna wobec legendy heroizującej samą walkę powstańczą. Edelman wyławia z pamięci i przekazuje wartość najwyższą w sytuacjach ostatecznych – bohaterstwo postaw i aktów ludzkiej solidarności
- „Zdążyć przed panem Bogiem” ukazuje zagładę Żydów w getcie w 1943, oryginalność reportażu polega na podwójnym ukazaniu wydarzeń:
a) wspomnienia M. Edelmana z getta
B) praca Edelmana jako kardiochirurga po wojnie


#3 Kasia_18_

Kasia_18_

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 65 postów

Napisano 06 marzec 2005 - 16:40



Jak opowiadał o powstaniu w getcie Marek Edelman, a jak Jurgen Strop?
Należy najpierw wyjaśnić kim były te dwie postacie. Marek Edelman (Hanna Krall “Zdąży przed panem Bogiem”) był uczestnikiem powstania w getcie, a więc walczył przeciwko Niemcom. Jurgen Stroop (Kazimierz Moczarski “Rozmowy z katem”) był natomiast dowódcą akcji likwidacji getta warszawskiego. Był hitlerowcem, który dla idei zdolny był zrobić wszystko. Zauważamy jednak pewne podobieństwo między opowieściami tych postaci. Obaj są kontrowersyjni. Marek Edelman w swoich opowieściach próbuje obalić mit wielkiego bohaterstwa powstańców warszawskich. Edelman jest niezwykle szczery. Uważa iż historia układana jest na murami placówek powstańczych. Ostatni świadek powstania warszawskiego z niemal fotograficzną dokładnością przywołuje prawdziwe wydarzenia. Edelman zdaje sobie sprawę, że mit potrzebny jest do posiadania “świadomości narodowej” ale jednocześnie nie chce upiększać historii. Edelman chce pomniejszyć bohaterstwo powstańców. Według niego historia zbyt bardzo idealizuje ich postacie. W rzeczywistości byli ludźmi, którzy również okłamywali innych. Powtarza tu przykład Anielewicza, którego matka sprzedawała ryby zaś on malował farbą skrzela by wyglądały na świeże. Również przykładem kolegi obala mit o niezwykłym bohaterstwie. Kolega według niego wytrzymywał nie przez miesiąc , lecz przez tydzień. Edelman jest świadkiem bardzo niewiarygodnym, jednak zgadza się na utrzymywanie legendy, która według niego jest przejawem tęsknoty do ideału.
Kontrowersyjność Stroopa polega nie tylko na dokładnym odtworzeniu wydarzeń, ale na fakcie o byciu hitlerowcem, który wymordował 50 tyś ludzi. Stroop jako rasista hołduje idei, która była wpajana u niego od młodości. Służebność i posłuszeństwo zdegradowały w nim wartość człowieka. Żydów uważał za rasę zbędną, która zajmuje miejsce w Europie. Żyd był dla niego sprytny i próżny dlatego trzeba było go eksterminować. Stroop opowiada historię niezwykle spokojnie Nie ma wyrzutów sumienia za to co zrobił. Do końca pozostaje wierny idei faszystowskiej.
Przekaz Edelmana może wywoływać u czytelnika niechęć do polskiego powstania podobnie jak usprawiedliwiona niechęć do Stroopa. Obaj bardzo dokładnie przywołują wspomnienia. Edelman bez wstydu mówi o Niemcach, których zabijał podczas gdy oni chcieli zaproponować zawieszenie broni, a to rzeczywiście może stawiać postawę powstania w złym świetle



#4 Kasia_18_

Kasia_18_

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 65 postów

Napisano 06 marzec 2005 - 16:41



Dzieje getta jako historia umierania (Hanna Krall „Zdążyć przed Panem Bogiem”)
Hanna Krall słynna warszawska dziennikarka oparła książkę „Zdążyć przed Panem Bogiem” na reportażu przeprowadzonym z Markiem Edelmanem, ostatnim żyjącym przywódcą powstania w getcie warszawskim. Utwór Hanny Krall ma charakter dokumentalny, jest relacją bezpośredniego, wiarygodnego świadka uczestnika wydarzeń w getcie. Specyficzną cechą tego reportażu jest zupełny brak komentarza odautorskiego. Autorka ogranicza się do zadawania pytań i rejestrowania odpowiedzi.
Akcja książki rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych.
Płaszczyzna pierwsza to powstanie w getcie warszawskim, walki uliczne, walki w domach i bunkrach, walki drobnych grup w ruinach getta. Do fazy pierwszej można też zaliczyć wspomnienie Edelmana na temat transportu Żydów na Umschlagplatz, a stamtąd do Treblinki.
Drugą płaszczyznę czasową utworu stanowią wydarzenia współczesne, zwłaszcza praca Marka Edelmana jako kardiochirurga.
Tematem reportażu Hanny Krall „Zdążyć przed Panem Bogiem” jest powstanie w getcie warszawskim. Marek Edelman oprócz opisu powstania w getcie, przytacza fakty i zdarzenia rozgrywające się przed jego wybuchem. Wspomnienia Edelmana są wstrząsające i przerażające. Bohater w sposób prostu przedstawia dramatyczne wydarzenia rozgrywające się w getcie. Wstrząsające wrażenia robią wspomnienia o głodzie.
„Śmierć z głodu była równie nieestetyczna jak życie. Niektórzy zasypiają na ulicy z kęsem chleba w ustach lub w czasie próby wysiłku fizycznego, na przykład w czasie biegu za zdobyciem chleba.”
Edelman przytacza wyniki badań nad głodem:
„Lekarze w getcie prowadzili badania nad głodem, bowiem mechanizm śmierci głodowej był dla medycyny wtedy niejasny...”
Badania wyszczególniły trzy stopnie wychudzenia, odnoszące się do utraty nadmiaru tłuszczu z organizmu, spadek wagi, która przeciętnie wynosiła od 30 do 40 kg, skóra stawała się blada, a nieraz i sina. Ludzie pod wpływem głodu z czynnych zmieniali się w apatycznych i ospałych, zawsze byli senni.
„O głodzie nie pamiętali, nie zdawali sobie sprawy z jego istnienia, jednakże na widok chleba stawali się nagle agresywni, pożerali łapczywie mimo, że narażali się na bicie...”
Edelman porównuje śmierć głodową do śmierci fizjologicznej ze starości.
Jedyną szansą na przetrwanie były tzw. numerki życia - było ich 40-tysięcy. Niemcy dali je Gminie, aby je rozdzieliła.
„Ten, kto będzie miał numerek, zostanie w getcie. Wszyscy inni pójdą na Umschlagplatz.”
Przy Umschlagplatz mieściło się ambulatorium, pracowały w nim uczennice szkoły pielęgniarskiej. Niemcy do ostatnich chwil podtrzymywali w ludziach przekonanie, że jadą z Umschlagplatzu do pracy. Niestety była to nieprawda. Ta akcja hitlerowska miała na celu eksterminację narodu Żydowskiego. Aby uchronić ludzi od wywózki pielęgniarki łamały nogi ludziom - ratując ich w ten sposób przed pewną śmiercią. Numerki życia chroniły także od wywózki:
„Komu się należą. Czy jest taka miara, według której można rozstrzygnąć, kto ma prawo żyć ? ”
Bardzo bohaterską postawą wykazała Tenenbaumowa - przełożona pielęgniarek. Miała córkę, która nie dostała numerka. Tenenbaumowa dała jej swój numerek, mówiąc:
„Potrzymaj chwilę, ja zaraz wrócę..., poszła na górę i połknęła fiolkę luminalu.”
Prawie wszystkie historie o ludziach, które Edelman przytacza kończą się śmiercią. Jest to wyścig z Panem Bogiem oznaczonym celem „zdążyć” - przeszłość, na przykład zdążyć połknąć cyjanek.
Utwór ma także rzeczywistość teraźniejszą na przykład „zdążyć” operować pacjenta. Edelman nie bał się ryzyka, jeżeli chodziło o dobro chorych. To on namawiał profesora do podejmowania decyzji operowania w przypadkach beznadziejnych. Marek Edelman wyjaśnia, że robił to dlatego że:
„Każda, najmniejsza nawet szansa życia staje się bardzo ważna.”
Hanna Krall rozpoczyna swój reportaż pytaniem o dzień 19 kwietnia, gdy wybuchło powstanie. Marek Edelman w pewien sposób zostaje sprowokowany tym pytaniem przez dziennikarkę. Udziela autorce wywiadu o wybuchu powstania, o jego uczestnikach, przywódcach i o motywach działania powstańców. Edelman mówiąc o powstaniu usuwa swą osobą na drugi plan. O dramatycznych zdarzeniach mówi bez wzniosłości, bez idealizowania - zwyczajnie. W 1942 r. 22 lipca przez sześć tygodni trwała akcja likwidacji getta. W tym czasie wywieziono do Treblinki około 400 tys. ludzi. Gdy 19 kwietnia 1943 r. hitlerowcy przystąpili do likwidacji getta, powitały ich strzały. Powstanie w getcie było kierowane przez żydowską organizację bojową. Niemcy dysponowali lotnictwem, 82 karabinami maszynowymi, 135 pistoletami, 1358 karabinami. Na jednego powstańca przypadał jeden rewolwer, pięć granatów, pięć butelek zapalających, na każdy teren trzy karabiny, dwie miny, jeden automatyczny pistolet. Powstańcy zdołali zadać wrogowi duże straty w walce. Ważne były motywy powstańców. Edelman wielokrotnie mówił, że strzelał, bo chcieli pokazać światu, że „Ludzie zawsze uważali, że strzelanie jest największym bohaterstwem.”
Powstańcy byli bardzo młodzi. Sam Marek Edelman miał wtedy 22 lata i pasmo wstrząsających przeżyć za sobą. Anielewicz - późniejszy przywódca powstania w getcie był młodszy o rok. Anielewicz został przywódcą, gdyż sam Edelman miał być jego zastępcą. Był ambitny, trochę dziecinny, ale zdolny i oczytany. Wspomina, że przed wojną: „...mieszkał na Solcu. Jego matka sprzedawała ryby, jak zostawały, to kazała mu kupować czerwoną farbę i farbować skrzela, żeby wyglądały jak świeże. Był stale głodny. Kiedy przyjechał z Zagłębia do nas i daliśmy mu jeść, zasłaniał talerz ręką, żeby mu nie zabrano”.
Anielewicz przez cały czas wierzył w zwycięstwo, pragnął wyświadczyć Ojczyźnie przysługę, jako prawdziwy patriota: „Idziemy na śmierć - wołał. - Nie ma odwrotu, zginiemy dla honoru, dla historii...” 18 maja Niemcy wykryli i opanowali siedzibę powstańczego dowództwa w bunkrze przy ulicy Miłej, a jego członkowie z Anielewiczem na czele popełnili samobójstwo. Edelman stwierdził, że: „Tego nie należało robić, mimo że to bardzo dobry symbol”.
Spytany przez dziennikarkę, czy się bał odpowiedział, że nie: „Nie denerwowałem się - pewnie dlatego, że właściwie nic nie mogło się zdarzyć. Nic większego niż śmierć, zawsze chodziło przecież o śmierć, nigdy o życie”.
Po początkowym zaskoczeniu Niemców do akcji wkroczyły wzmocnione siły SS i Wermachtu pod dowództwem Jurgena Stroopa, niszcząc i paląc dom po domu. Opór w getcie gasł, przenosząc się do podziemnych kryjówek, systematycznie niszczonych przez wroga.
W bardzo ciekawy sposób Edelman porównuje powstanie w getcie z powstaniem z sierpnia 1944 r. w Warszawie. Bohater był jego uczestnikiem.
„Cóż to za piękne życie i piękna śmierć. Prawdziwie estetyczna śmierć. Tylko tak należy umierać. Ale tak żyją i umierają piękni i jaśni ludzie. Czarni i brzydcy żyją i umierają nieefektownie w strachu i ciemności”.
To co nastąpiło 19 kwietnia „...było tęsknotą za pięknym umieraniem. Dokonanie wyboru między życiem a śmiercią jest ostatnią szansą na zachowanie godności”.
Świat uważał w relacji Edelmana, że pięknie jest umierać w walce, a więc pragnęli pokazać, że potrafią:
„Ludzie zawsze uważali, że strzelanie jest największym bohaterstwem. Chodziło tylko o wybór umierania”.
Reportaż Hanny Krall jest przejmującą książką o holokauście, o umieraniu i walce o życie. Autorka przedstawiła nam głównego bohatera jako prostego skromnego człowieka, który został bohaterem. Ten reportaż dotyczy konkretnych jednostek, a nie masy ginących i walczących Żydów. Dramat świadka polega na tym, że nigdy nie można przekazać wszystkiego, tym bardziej że zdarzenia obrastają legendą. Czytając utwór wyczuwamy dramat bohatera i razem uczestniczymy w nim. Główną problematyką jest zagłada narodu żydowskiego, oraz Żydzi, którzy pragnął pokazać światu, że jako wolni ludzie mogą wybrać sobie rodzaj i moment śmierci. Do tego dochodzi problematyka egzystencjalna - pytanie o wartość życia i śmierci, o postawę i zachowanie człowieka.
Po przeczytaniu „Zdążyć przed Panem Bogiem” doszedłem do wniosku, że powinniśmy cenić życie ludzkie. Jest ono najważniejszą wartością ukazującą prawdziwą postawę godności człowieka. Za podstawową wartość moralną Edelman uważa życie ludzkie, troskę o drugiego człowieka, odpowiedzialność za niego. Młodzi powstańcy dowiedli swojego bohaterstwa i troski o bliźniego:
„...każde życie stanowi dla każdego całe sto procent...”



#5 KaSiooLka

KaSiooLka

    1

  • Members
  • PipPip
  • 18 postów

Napisano 06 marzec 2005 - 16:56

dziex kasiu !! uratowaŁaś moją nedzną egzystencję z pol jutro :) sog for you :D



Similar Topics Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych


Inne serwisy: IFD