Skocz do zawartości




Zdjęcie

Odżywianie się Światłem?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
196 odpowiedzi w tym temacie

Katalogi.pl

Katalogi.pl
  • Bywalec

#1 xami

xami

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 36 postów

Napisano 14 grudzień 2005 - 14:35



Prahlad Jani żyje w jaskini od dziesięcioleci



Hinduski pustelnik Prahlad Jani przeszedł testy w szpitalu w zachodnich Indiach w mieście Ahmedabad. Lekarze są w szoku - ten człowiek nie potrzebuje żywności i wody!


Prahlad Jani ma 70 lat, jest w doskonałej kondycji i zdrowiu. Utrzymuje, że od wielu dziesięcioleci jest "bretarianinem", czyli żyje bez jedzenia i wody. Lekarze z miejscowego szpitala zdecydowali się przeprowadzić eksperyment, o którym poinformowała telewizja BBC. Fakir spędził 10 dni w szpitalu, przez cały czas był obserwowany i przez ten czas nie spożywał żadnych pokarmów, ani nie pił wody. Normalny człowiek po 3-4 dniach powinien zaczął omdlewać z wyczerpania, tymczasem Prahlad Jani jest w perfekcyjnej kondycji. Lekarze i eksperci są zdumieni. Potwierdzają, że przez cały czas ten niezwykły człowiek nie wykonywał żadnych innych czynności fizjologicznych i nie korzystał z ubikacji. Potwierdził to dyrektor szpitala, Dr Dinesh Dasai.

Fakir jest w znakomitej kondycji fizycznej i psychicznej, co potwierdzają eksperci.

Sprawa jest intrygująca, gdyż każdy normalny człowiek może przeżyć bez jedzenia nawet kilka tygodni korzystając z zapasów tłuszczu oraz protein zgromadzonych wcześniej przez organizm, ale bez wody może wytrzymać najwyżej 3-4 dni. Możliwości hinduskich świętych i fakirów były znane od dawna, ale dopiero sprawa "inkarnowanego Buddy" czyli Ramy Bamjana sprawiła, że fakir zdecydował się poddać badaniom medycznym. "Wszystkie testy przeprowadzone na Prahlad Jani wykazały, że jest to normalny, zdrowy człowiek" - powiedział Dr Desai.

Większość czasu spędza w jaskini blisko Świątyni Ambaji w hinduskim stanie Gujarat. Nigdy nie był chory i jest gotowy dalej żyć w ten sam sposób. Eksperyment był możliwy dzięki Bhiku Prajapati, który zainteresował się tym przypadkiem i stał się zwolennikiem sprawdzenia go przez ekspertów i lekarzy. Fakir spędził 10 dni w pomieszczeniu zamkniętym, z zablokowaną umywalką, pod ścisłym nadzorem kamer wideo. Aby pomóc zweryfikować jego niezwykłe umiejętności, fakir zrezygnował nawet z przysługującej mu w szpitalu możliwości kąpieli. Jedynym płynem obecnym w pokoju była szklanka z małą ilością wody do przepłukania ust. Było tam 100 mililitrów wody, z których nie ubywało nic (było to specjalnie mierzone), aby upewnić się, że woda nie została wypita przez fakira.


Lekarze byli zdumieni wynikami badań



Wszystko dzięki Bogini

Stowarzyszenie Lekarzy z Ahmedabad stwierdziło, że do jego ciała nie dostawały się żadne płyny, a także żaden płyn nie powstawał w jego pęcherzu. Ich zdaniem prawdopodobnie woda znajdująca się w organizmie była ponownie wchłaniana przez ścianki pęcherza.
Po zakończeniu obserwacji lekarze nie zanotowali ani pogorszenia jego samopoczucia, ani spadku jego wagi.

"Nie potrzebuję jedzenia ani wody" - twierdzi Prahlad Jani. Wyjaśnił, że jego tajemnica wiąże się z błogosławieństwem, które otrzymał w wieku 8 lat od bogini Ambaji i od tej pory żyje samotnie w jaskini. Dorastał we wsi Charod w dystrykcie Mehsana, nosił czerwone sari, bransolety i kwiaty we włosach - które są symbolem bogini Ambaji. Na jego czole jest tzw. "tika", czyli plamka, którą można zobaczyć przeważnie na czołach hinduskich zamężnych kobiet. Jego miłośnicy wołają na niego "Mataji" albo "Bogini".


Więcej testów

Fakir twierdzi, że żyje od dziesiątków lat bez jedzenia i wody dzięki dziurze, która jest w jego podniebieniu. To przez tę dziurę są filtrowane krople wody, które go podtrzymują przy życiu. Ten niezwykły otwór w podniebieniu był badany przez lekarzy. "Ten otwór w podniebieniu to jakiś paranormalny fenomen" - stwierdził Dr Desai. Jego kolega Dr Urman Dhruv stwierdził dla telewizji BBC, że jest przygotowywany naukowy raport po jego pobycie w szpitalu. Lekarze nie są w stanie zagwarantować, że fakir nic nie jadł przez ostatnie dziesiątki lat, ale podczas obserwacji tego niezwykłego człowieka dowiedzieli się wiele o możliwościach ludzkiego ciała. Jest bardzo prawdopodobne, że lekarze ponownie zdecydują się poddać Prahlad Jani kolejnym testom, aby lepiej poznać jego tajemniczy fenomen, który został dowiedziony w szpitalu w Ahmedabad.






Tekst: Fundacja NAUTILUS http://www.nautilus.org.pl/

Źródło: BBC http://news.bbc.co.u...sia/3236118.stm



#2 xami

xami

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 36 postów

Napisano 14 grudzień 2005 - 14:41



Rama Bamjan - "Nowy Budda" ??? też podobno odżywia sie swiatłem...



Nepalski „chłopiec Budda” jest obecnie badany przez władze, które nie wierzą w twierdzenia, iż nie jadł nic od sześciu miesięcy. Sprawdzany jest również stan finansów jego zwolenników.

Rząd wuważa, że Ram Bomjon może przerywać post w nocy, gdy to święte miejsce zamknięte jest dla zwiedzających. Buddyjscy eksperci, przedstwiciele ministerstwa spraw wewnętrznych oraz nepalskie instytucje naukowe zebrały się, by zbadać ten przyciągającu rzesze pielgrzymów pudzący coraz ro rosnące emocje na całym świecie fenomen.

Powiedzieliśmy kierownictwu: Jeżeli nie będziemy wiedzieć wszystkiego, o tym co ma tu miejsce, będziemy zmuszeniu uzanać to za oszustwo i doprowadzić do jego zakończenia" - powiedział Hari Har Dahal, przedstawiciel miejscowych władz. Wieść o tym rozeszła się we wszystkich światowych mediach. "Jeśli rzeczywiście mam do czynienia z oszustwem, to może to wpłynąć neegatywnie na nasz kraj".


PRZYBYWAJĄ, ABY ZOBACZYĆ NOWEGO BUDDĘ

Jednak pomimo tych wątpliwości, pielgrzymi masowo przybywają do dżungli niedaleko wioski Ratanpuri, aby zobaczyć Rama, choć władze starają się odciągnąć ludzi od odwiedzania tego miejsca.

„Zatrzymujemy się po wioskach i zabieramy ludzi, którzy chcą zobaczyć Rama” - mówi Amit Bartola, kierowca autobusu, w którego 36-miejscowym pojeździe stłoczono już 80 osób. Pielgrzymi, jak podaje The Daily Telegraph, naprawdę wierzą, że chłopiec nie je i nie pije od sześciu miesięcy. Niezwykła popularności tego fenomenu wynika z jego zbieżności z pewnym epizodem z życia Buddy, który de facto urodził się w 543 roku przed naszą erą jedyne 250 kilometrów od miejsca, w którym teraz medytuje Ram BamjOn. Budda osiągnął wyzwolenie, medytując przez okres 49 dni, ale podobno wytrwałość Rama jest jeszcze większa. Ganga Jeet Bomjon, starszy brat Rama, stanowczo odrzuca oskarżenia o oszustwo. „Badacze mówią, że wy chłopaki karmicie go bateriami, aby dać mu energię, albo coś - żartuje. "Spróbuj posiedzieć przez trzy godziny ze skrzyżowanymi nogami, ale nigdy 6 miesięcy.” - dodaje.


Wiecej w Serwisie "NPN" http://tiny.pl/xj1l


Źródło: www.telegraph.co.uk


#3 rybcio

rybcio

    1

  • Members
  • Pip
  • 9 postów

Napisano 14 grudzień 2005 - 23:22

ciekawe, żywność jest droga zaoszczędzą na jedzeniu

#4 wortal

wortal

    1

  • Members
  • PipPip
  • 11 postów

Napisano 14 grudzień 2005 - 23:45

słowo "podobno" jest kluczwe dla tego typu informacji

i jakże prawdziwe


#5 Kenji_82

Kenji_82

    1

  • Members
  • Pip
  • 1 postów

Napisano 15 grudzień 2005 - 00:07

Nigdy nigdy nie oddam nikomu mojej wolności i salcesonu!!! (i karkówki z grilla popitej Tyskim)

A światłożerni fakirzy nie wiedzą co tracą. Chwała pizzy, kiełbasom, mięsom dobrze przyżądzonym, batonom Snickers, Chałwie Bakaliowej, chipsom Lays i Piwu Dobremu!!!

Na co komu 200 lat życia, jeśli to życie będzie bez smaku.


#6 Grundman

Grundman

    1

  • Members
  • Pip
  • 9 postów

Napisano 15 grudzień 2005 - 08:27

Tak naprawde "żywienie sie światłem" to etap pośredni. A raczej zależny od stanu umysłu - bo ostatecznie nie trzeba sie żywić niczym, nawet jakąś absorbcją światła ;) Powiem może inaczej - kwestia wyobraźni - większość nie może sobie wyobe
azić że mogą żyć nie żywiąć sie niczym, to wyobrażają sobie i wierzą że żywią sie światłem lub powietrzem. Jeśli będą w stanie wyobrazić sobie więcej, to tak sie stanie.....


W Polsce też mamy niejedzących! Ich liczba to z lekka setki, albo i więcej. Sam znam, lub miałem okazje poznać kilku. Najbardziej znany to Joachim M. Verdin z Poznania.

Zmieniony przez - Grundman w dniu 2005-12-15 08:28:36

#7 masti

masti

    1

  • Members
  • PipPip
  • 10 postów

Napisano 15 grudzień 2005 - 09:35

sa to sciemniacze:) tez kilku znam z poznania.dziwne ,ze po swietach waza zawsze kilka kilogramowe wiecej...czyzby wiecej swiatla???:)
wg mnie jest to schorzenie psychiczne podobne do anoreksji i bulimi....samym swiatlem nawet rosliny sie nie zywia:)....
nie dajcie sie na to nabrac:)

#8 Cioś

Cioś

    Advanced Member

  • Members
  • PipPipPip
  • 58 postów

Napisano 15 grudzień 2005 - 10:04

Zapachem też można się żywić. Może wąchają wigilijnego karpia.

#9 GDC

GDC

    1

  • Members
  • Pip
  • 1 postów

Napisano 15 grudzień 2005 - 10:05

Kiedys sie odchodzalem. I w akcie despercji nie jadlem tydzien, oczywiscie nawet kg nie zchudlem. po takim czasie nie jedzenie jedn dzien - dwa przychodzioo mi latwo.
Jesli ktos siedzi po 10 lat w jaskini, to moze nauczyc swoj organizm nie jesc tydzien, pewnie i miesiąc i nie pic tak samo..
Wszystko zalezy od treningu, tlen niby tez jest potrzebny, a freediverzy po 10 minut nie oddychają i zyją.

Jakby go na rok zamkneli - pod kontrolą, uwiezylbym, a tak .. 10 dni... z mocnym samozaprciem moze i bez wody by kazdy z nas wytrzymał.


#10 emir_82

emir_82

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 583 postów

Napisano 15 grudzień 2005 - 10:44

GDC, wody tez przez ten tydzien nie piles?? Bo nie jesc przez tydzien, a nie pic i nie jessc przez tydzien, to jest spora roznica gdybys nie zauwazyl. Wiec nawet tego nie porownuj.. On najwyrazniej nie je i nie pije, a mimo to jest w dobrej kondycji psychicznej i fizycznej... Oczywiscie latwo jest negowac cos takiego w momencie gdy 99% spoleczensta nie wierzy w takie rzeczy i pewnie nawet gdyby niektorym przedstawilo sie 100% dowody, to wielu i tak by nie uwierzylo... Oni sie czuja normalni, bo nie wierza w takie rzeczy, a tych co wierza maja za swirow - masa jest takich ludzi... Wiec normalne, ze tutaj pojawia sie glosy ze to sciema i ze nie nalezy w to wierzyc... Jak na razie nie ma podstaw, zeby w to nie wierzyc, w Indiach pod wzgledem duchowym dzialy sie rozne dziwne rzeczy, ale nam zapracowanym europejczykom, ktorzy spedzaja cale dnie w pracy, szkole, albo przed kompem, czy telewizorem trudno w cos takiego wierzyc...

#11 GDC

GDC

    1

  • Members
  • Pip
  • 1 postów

Napisano 15 grudzień 2005 - 10:55

przez tydzien wypilem ok 2,5 litra wody..
to chyba duzo nie jest..
a organizm nawet nie zauwazyl :/
Odchudznie sie nie ma sensu

#12 emir_82

emir_82

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 583 postów

Napisano 15 grudzień 2005 - 11:12

Widzisz, Ty nie wierzysz w to co pisza o tym czlowieku, a ja nie wierze absolutnie w to co Ty piszesz... Tydzien bez jedzenia i z 2,5 litrami wody i organizm nawet tego nie zauwazyl?? Nie wierze:)... Natomist w powyzszym przypadku jest wszystko przebadane przez lekarzy, w dodatku jest to fakir (a oni maja rozne dziwne zdolnosci), wiec mam podstawy, zeby wierzyc..

#13 zimny głaz

zimny głaz

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 195 postów

Napisano 15 grudzień 2005 - 11:17

Ja też nie jem i nie piję... i co? Pies z kulawą nogą o tym nie pisze

#14 Grundman

Grundman

    1

  • Members
  • Pip
  • 9 postów

Napisano 15 grudzień 2005 - 11:56

Nie no - spokojnie można żyć bez jedzenia i nie tracić na wadze, a jak! Ale wcześniej trzeba sie przygotować. Podświadomość musi być przekonana bo inaczej kicha... wyląduje sie na drugim świecie jak nic :)


[u]No ale pytanie podstawowe po co żyć bez jedzenia???[/u]
Przecież Budda sie oświecił po zjedzeniu smacznego, sytego posiłku ;) Najczęściej jest tak że bez jedzenia chcą żyć istoty zwane UA.... To są te same istoty co to by chciały żyć bez seksu, pieniędzy itp

#15 GDC

GDC

    1

  • Members
  • Pip
  • 1 postów

Napisano 15 grudzień 2005 - 14:01

Nie napisalem nigdzie ze niz z beczki ni z owieczki sobie
wizialem i zaczolem nie jesc..
odchudzalem sie prawie rok i wciaz mialem wdl mnie z 9 kg nadwagi.
Dieta w stylu 4 kawalki chleba dziennie i pare pomidorów nie dialala, choc robilem po nascie km rowerka i czwiczylem kiedy tylko moglem.
Zaczolem robic rzeczy w stylu glodówka 1 dzien i do tego z 50-100 km rowerem..
W koncu odechcialo mi sie cwiczen, i przestalo mi sie chcec jesc...
PO tygodniu zmusilem sie do jedzenia bo sie przestraszylem ze na jakąs bulimie zachoruje, pozatym zaczelo mi sie robic słabo.
By nie jesc i pic - to zaden problem, trzeba tyklo miec zajęcie zeby o jedzeniu nie myslec.


#16 Riverside

Riverside

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 88 postów

Napisano 16 grudzień 2005 - 05:09

Ładnych parę lat temu słyszałem już kiedyś o tym człowieku który przeżył ale to grubo ponad kilkadziesiąt lat nie przyjmując żadnego pokarmu i wody w co i tak zresztą zapewne wielu z was nigdy nie uwierzy chociaż tak naprawdę gdzie nam biednym europejczykom przystoi ingerować w zupełnie nieznane tajniki indyjskiej kultury.Wniosek z tego jest jeden.Jesteśmy po prostu zbyt ograniczeni duchowo poprzez gwałtowne tempo rozwoju naszej nad wyraz już dzisiaj mocno ztechnicyzowanej cywilizacji ażeby nagle zaraz niewiadomo z kąd ogarnąć te wszystkie czysto duchowe sfery.Niestety nie osiągalne dla takich jak my zwykłych zjadaczy chleba.A propo uzasadnie na koniec tutaj jeszcze jedno bo co ma przykładowo do rzeczy czy ktoś uwierzy sobie w ten artykuł napisany przez xami czy nie skoro Prahlad Jani istnieje naprawdę i potrafił dokonać przysłowiowego cudu obchodząc się przez kilkadziesiąt dobrych lat bez jedzenia jak i wody.

#17 STRUMYŚ

STRUMYŚ

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 257 postów

Napisano 16 grudzień 2005 - 23:04

Ech... zastanawia mnie jedno... Czy naprawdę trzeba jeść, by przeżyć?
Wydaje mi się, że powyższe pytanie można zawrzeć w stwierdzeniu: "Jem, ponieważ dostarczam organizmowi energii z pożywienia". Ten Prahad widocznie wmówił sobie, że "nie jem, dostarczam energii dla ciała w inny sposób, więc przeżyję dzień, miesiąc, rok". I to dla niego jest dobre. Ale on jest fakirem, a nie zwykłym człowiekiem . Jeszcze raz. Spożywamy pokarmy różnej treści po to, by ciało mogło pozyskać z tego energię potrzebną do funkcjonowania komórek. A więc zawsze chodzi to o jakąś energię. Nieważne jest czy nasze jedzenie pięknie wyglada, ważne jest, że posiada samo w sobie pewien potencjał energetyczny. I to ciało nasze interesuje. Odżywianie się światłem, o ile jest faktem, polega na mechanizmach, które nie do końca są nam znane. Być może jest to prostszy sposób pozyskiwania energii dla ciała. Pomijamy produkcje żywności, zabijanie zwierząt, uprawę roślin. Wydaje mi się, że dla fizycznego organizmu niezbęde jest przyjęcie wody i pokarmu, by to wszystko jakoś funkcjonowało. Przecież sami składamy się w wielu procentach z wody a także z różnych minerałów i surowców jakby nie patrzeć .

#18 xami

xami

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 36 postów

Napisano 17 grudzień 2005 - 16:03



Nastepny przykład to Teresa Neumann z Konnersreuth w Bawarii. Może przypadek nie zakwalifikowany do odżywiania sie światłem.

Przez 36 lat Teresa obywała się bez jedzenia i picia, przyjmując w tym czasie jedynie codziennie przyjmowała Komunię św.
Lekarz kontrolujący Teresę Neumann, która pościła przez 36 lat, dr Seidl, uważał, że ma do czynienia z histerią.

Na jej ciele zaczęły pojawiać się stygmaty: ślady po gwoździach, uderzeniach bicza i koronie cierniowej. Z jej oczu płynęła krew. Kobietę poddano dokładnym badaniom lekarskim, ale nauka nie znalazła wytłumaczenia obserwowanych o niej objawów.

Władze kościelne dokonały kiedyś badań uryny Teresy Neumann i w czasie gdy była pod obserwacją, jej uryna nie wykazywała na spożycie pokarmu, ale po zakończeniu obserwacji, po 15 dniach i zbadaniu uryny, natrafiono na wskaźniki normalnego spożycia pokarmu.

"Kontrola wagi ciała dała rezultaty całkowicie niezgodne z naszą klasyczną wiedzą. Waga człowieka wzrasta wraz z przyjętym pożywieniem i spada następnie, kiedy wydziela się dwutlenek węgla i woda. Kiedy się nie je ani nie pije, waga też spada, normalne reakcje biologiczne powodują wydzielanie.
Tymczasem waga Teresy pozostawała niezmienna, wynosiła 55 kilogramów. Od niedzieli rano do czwartku wieczorem, bo podczas każdej ekstazy piątkowej traciła około 4 kilogramów, na które składała się krew ze stygmatów oraz pot. Te stracone w piątki kilogramy odzyskiwała podczas sobót. Kontrola dr. Seidla trwała dwa tygodnie (14-28 lipiec 1927r) i obejmowała dwie ekstazy. Strata i odzyskiwanie 4 kilogramów płynu były za każdym razem identyczne".
Nie wiadomo czy była to próba Boga czy w tej opowieści jest tylko próba podważenia za wszelką cenę nadprzyrodzonych cech Teresy Neumann.
Teresa Neumann zmarła w 1962 r.
http://tiny.pl/xplw


#19 rybcio

rybcio

    1

  • Members
  • Pip
  • 9 postów

Napisano 17 grudzień 2005 - 18:26

są pewni nadzwyczajni ludzie , których fenomenu nie da się na razie wytłumaczyć

#20 Skaneer

Skaneer

    1

  • Members
  • Pip
  • 8 postów

Napisano 17 grudzień 2005 - 18:46



MOŻNA ŻYĆ BEZ JEDZENIA
Twierdzi Jasmuheen


Coraz głośniej jest o ludziach, którzy nie muszą jeść, gdyż energię do życia, pranę, czerpią prosto z otoczenia.Nic więc dziwnego, że na dwudniowe warszawskie seminarium Jasmuheen, propagatorki takiego stylu życia, przyszło ponad 100 osób.

Wiele z nich słyszało już o odżywianiu się światłem, kilka przyznało, że od niedawna stara się nic nie jeść. Niektórzy przyszli z ciekawości, jeszcze inni z nadzieją, że Jasmuheen wyleczy ich z różnych dolegliwości.
- Jeśli ta kobieta przekona mnie, że mogę żyć bez jedzenia, uratuje mi życie - mówił bardzo otyły mężczyzna, który od lat bezskutecznie próbuje schudnąć.
Gdy w sali Muzeum Etnograficznego pojawiła się Jasmuheen, przywitano ją długimi oklaskami. Odpowiadała na pytania, wyjaśniała wątpliwości. W przeciwieństwie do tłumacza ani razu nie sięgnęła po szklankę z wodą, a mimo to nie straciła głosu. Dla niektórych słuchaczy był to dowód, że naprawdę można nie pić i nie jeść.
Jasmuheen przyznaje, że czasami coś je. Codziennie też wypija filiżankę herbaty posłodzonej miodem. Nie dlatego, że musi, ale dlatego, że chce. To potrzeba czysto psychiczna. 37-letnia Australijka waży 47 kilo i ma wysportowaną sylwetkę. Uwielbia taniec i gimnastykę. Uważa, że codzienne ćwiczenia przedłużają życie. Podobnie jak prawidłowe oddychanie. - Większość ludzi nie wie, że 70% energii człowieka pochodzi z oddychania. Ci, którzy oddychają głęboko, przeponowo, są silniejsi i spokojniejsi - twierdzi.

Nie ma głodu ani chorób

Jasmuheen nie je od 1993 roku. Od tamtej pory potrzebuje też zaledwie 2 godzin snu na dobę. Pozostałe 22 godziny wykorzystuje na pracę, pisanie książek i podróże. Żyje pełnią życia.
Co roku bada się u lekarza - cieszy się doskonałym zdrowiem i tryska energią. Zanim jednak zaczęła odżywiać się światłem, była chora na raka.
Według Jasmuheen wszystkie choroby mają związek z emocjami, a odżywianie się światłem uwalnia różne blokady emocjonalne. Sama w ten sposób zwalczyła swoją chorobę. Ostrzega jednak, że wszyscy, którzy decydują się żyć praną, muszą bezgranicznie sobie zaufać, zwłaszcza kiedy zaczną się zmieniać na różnych poziomach: fizycznym, duchowym i emocjonalnym.
Ona sama cztery miesiące po tym, jak zaczęła odżywiać się światłem, przeszła coś w rodzaju ataku serca. Czuła silny ból w klatce piersiowej, który trwał kilka dni. Źródło tego bólu odkryła w czasie medytacji: - Moje serce zbyt długo było zamknięte na miłość. Zaczęłam nad tym pracować. Dziś wiem, że aby odżywiać się światłem, trzeba się otworzyć na miłość i promieniować nią. Trzeba zacząć od pracy nad sobą, nad pozytywnym stosunkiem do świata. Ważne jest, jak spędzamy każdy moment naszego życia. Nie można gromadzić w sobie negatywnej energii. Skupianie się na cierpieniu sprawia, że dalej cierpimy. Jeżeli skupimy się na doświadczaniu boskości, właśnie tego doświadczymy.
Jasmuheen cały czas przypomina, że odżywiając się praną, nie można zapomnieć o medytacjach, modlitwie, prawidłowym oddychaniu, ćwiczeniach fizycznych, diecie wegetariańskiej (to dla tych, którzy nie rezygnują całkowicie z jedzenia), służeniu innym i jak najczęstszym przebywaniu na łonie natury.

Nie każdy może żyć oddechem

Jasmuheen twierdzi, że światłem może odżywiać się ten, kto uzna, że odpowiada mu taki styl życia (bo to właśnie styl życia a nie dieta).
Ale nie można ot tak, z dnia na dzień, przestać jeść i żyć jak do tej pory. Taka głodówka może się źle skończyć.
Na seminarium przyszła starsza pani, która dokładnie wypytywała, na czym polega odżywianie się praną.
- Od 15 lat jestem wegetarianką. Od dawna myślałam o odstawieniu pokarmów, ale nie byłam do tego gotowa. Jasmuheen pomogła mi zrozumieć pewne sprawy - powiedziała.
Bycie gotowym jest sprawą pierwszorzędną. Mieszkająca w Londynie Polka, Kamilla, która nie je już od dwóch lat, opowiada, że w jej przypadku przejście na odżywianie się praną było poprzedzone wieloletnimi, podświadomymi przygotowaniami. Interesowała się ezoteryką, medytowała, rozwijała się duchowo. Potem nagle rzuciła mięso, następnie papierosy, kawę i herbatę, a na kilka miesięcy przed spotkaniem z Jasmuheen przeszła - nie wiadomo, dlaczego; jakby ktoś jej kazał - na dietę sokową. Rozmowa z Jasmuheen uświadomiła jej, że odżywianie się praną jest następnym krokiem w jej rozwoju duchowym.
Trzeba to podkreślić - odżywianie się światłem jest uzależnione od rozwoju duchowego. Jest to inicjacja wyższego rzędu. Są ludzie, którzy samodzielnie przeszli na breatharianizm (życie oddechem) dzięki przekazom duchowym. Pozostałym może pomóc metoda Jasmuheen. - Odżywianie się praną jest możliwe, jeśli się uwierzy, że można tak żyć - mówiła na warszawskim seminarium Jasmuheen. - Potrzebny jest do tego program, który dostraja do absorbowania światła.
Taki program można było kupić podczas warsztatów - niestety, był drogi. Mimo to uczestnicy seminarium kupowali go jak świeże bułeczki (heheh -przy.mój ).

Kilka słów o programowaniu

Możemy jedynie w ogólnym zarysie opisać, na czym polega programowanie się niezbędne do tego, aby odżywiać się praną.
Dostrajanie się do boskiej energii, trwające czasem wiele lat, to praca z oddechem, światłem i dźwiękiem. Nie ma jednej techniki, dzięki której wszyscy automatycznie mogliby być szczęśliwi - każdy sam musi stworzyć najbardziej odpowiednią dla siebie. Zawsze jednak, aby rozpocząć odżywianie się światłem, należy:

-poznać swoją boską naturę i zaufać jej;

-uwierzyć w siłę prany i zapoznać się z wiedzą na temat odżywiania się światłem;

-dostroić się do kanału prany, np. wyobrazić sobie, że kiedy bierze się prysznic, to nie woda spływa po ciele, lecz światło, i że absorbują je pory w skórze;

-umocnić się na poziomach: fizycznym, emocjonalnym i umysłowym;

-pomyśleć o korzyściach z odżywiania się praną, np. o tym, że chroni się w ten sposób środowisko naturalne i nie uśmierca zwierząt.

DAJ DOWÓD!

Kiedy Jasmuheen stała się popularna w USA, dziennikarze zaczęli nalegać, aby udowodniła, że potrafi żyć bez jedzenia.
- Powiedzieli: "Skoro to takie proste, to dlaczego miliony ludzi umierają z głodu w krajach Trzeciego Świata?". Zaczęto mnie obwiniać o śmierć wszystkich dziewcząt, które umierały z powodu anoreksji - wspomina Jasmuheen. Powtarzałam w mediach wielokrotnie, że dieta to tylko jeden z elementów odżywiania się światłem; że najważniejszy jest duchowy styl życia; że nie chodzi wcale o to, by nagle przestać jeść.
W końcu Jasmuheen zdecydowała się na wzięcie udziału w programie telewizyjnym. Zgodziła się, żeby zamknięto ją na 7 dni w pomieszczeniu, gdzie nie było nic do jedzenia ani do picia i gdzie przez cały czas obserwowało ją kilka kamer.
- Umieszczono mnie na ostatnim piętrze wieżowca, w centrum Nowego Yorku. Do toalety wchodziła ze mną kobieta, by sprawdzić, czy nie piję wody z muszli. Traciłam 1 kilogram dziennie, co było całkiem normalne, bo gdy człowiek przestaje jeść i pić, przez trzy tygodnie chudnie (to zdanie, wg mnie, przeczy wszystkiemu co jest napisane wyżej, skoro nie jadła już wcześniej, to dlaczego zaczęła chudnąć akurat podczas eksperymentu - przyp.mój ) . Chudłam także dlatego, że bardzo się denerwowałam. Po 4 dniach telewizja przerwała program, bo lekarz, który mnie zbadał, stwierdził, że umieram. Nikogo nie interesowało, co miałam do powiedzenia w tej sprawie.
Następnego dnia wszystkie gazety napisały, że Jasmuheen kłamie.


Tekst i zdjęcie Beata Maj

źródło: http://www.gwiazdy.com.pl/24_01/4.html



#21 xami

xami

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 36 postów

Napisano 17 grudzień 2005 - 19:15

Teraz o Franciszku Rychnowskim, Wilhelmie Reichu i ich teoriach o eteroidzie i orgonie.

Rychnowski o odkryciu praenergii - etoroidzie.
A Wilhelm Reich o .. eksperymentach erotycznych, orgazmie i orgonie.
Zdjęć nie bedzie




ETEROID I ORGON


największe odkrycie czy największa afera XX wieku? Przeczytałem znakomity artykuł Andrzeja Pilipiuka o Franciszku Rychnowskim, genialnym wynalazcy. Autor skupił się na Rychnowskim, o odkrytej przez niego energii, zwanej w drugiej wersji eteroidem pisze niewiele. Chciałbym te rewelacje uzupełnić. Energię, którą Rychnowski chwytał i którą potrafił skraplać, w latach trzydziestych odkrył także lwowianin Wilhelm Reich. Doszedł do niej od strony psychologicznej, a właściwie erotycznej. Orgon, bo tak nazwał tę energię, zrobił niebywałą karierą. Reich zapoczątkował kilka wybitnych szkół terapeutycznych - wystarczy wspomnieć ich przywódców: Bodella, Lowena, Mindella. Stał się także przyczyną tragedii Reicha.

ZACZNĘ OD GŁODÓWKI
Wiadomo, że zwierzęta i dzieci, kiedy są chore - nie jedzą. Dość dobrze znana jest rola głodówek w leczeniu właściwie wszystkich schorzeń. Mówi się, że wtedy organizm sam "wyżera" niepotrzebne złogi, oczyszcza się, przypomina swoją młodość, odkuwa ją niejako z ciała. Ale co dzieje się z organizmem człowieka, kiedy głoduje nie dni, tygodnie, miesiące, lecz lata? A takie fakty są współcześnie notowane, udokumentowane i pozostają zawieszone w naukowej próżni.
Lekarz kontrolujący Teresę Neumann z Konnersreuth w Bawarii, która pościła przez 36 lat, niejaki dr Seidl, uważał, że ma do czynienia z histerią. Teresa Neumann nie jadła nic z wyjątkiem hostii. Przyjmowała ją także (dziennie 22 miligramy chleba i 3 gramy wody, w której hostię moczono) Maria Robin, niejedząca nic przez 51 lat. W obydwu wypadkach prawdziwość tych doniesień potwierdzają zgodnie władze kościelne i lekarze.
Paramhansa Yogananda pisze, że mistyk indyjski Giri Bala pościł całkowicie przez 56 lat. U Luise Latteau następowała powoli niechęć do jedzenia, przestała przyjmować pokarm całkowicie w roku 1871, do 1876 codziennie ciężko pracowała w polu, w 1878 roku biskup odebrał od niej przysięgę, że mówi prawdę, iż nie jadła i nie piła niczego od siedmiu lat. Najlepiej, od strony formalnej ścisłości, przebadany jest przypadek Teresy Neumann. "Kontrola wagi ciała dała rezultaty całkowicie niezgodne z naszą klasyczną wiedzą. Waga człowieka wzrasta wraz z przyjętym pożywieniem i spada następnie, kiedy wydziela się dwutlenek węgla i woda. Kiedy się nie je ani nie pije, waga też spada, normalne reakcje biologiczne powodują wydzielanie.
Tymczasem waga Teresy pozostawała niezmienna, wynosiła 55 kilogramów. Od niedzieli rano do czwartku wieczorem, bo podczas każdej ekstazy piątkowej traciła około 4 kilogramów, na które składała się krew ze stygmatów oraz pot. Te stracone w piątki kilogramy odzyskiwała podczas sobót. Kontrola dr. Seidla trwała dwa tygodnie i obejmowała dwie ekstazy. Strata i odzyskiwanie 4 kilogramów płynu były za każdym razem identyczne".
Solidnie uzbrojony w powyższą wiedzę - wątpliwości mam tylko co do szczegółów (gdyby zważyć piątkowy "ubytek" krwi i potu Teresy, to z pewnością nie były to aż 4 kilogramy, chociaż nie kwestionuję odczytu wagi. Co więcej, myślę, że gdyby postawić łóżko na wadze i prowadzić odczyty, kiedy była w ekstazie, to okazałoby się, że Teresa nie "traci" 4 kilogramów, a w bezpośredniej ekstazie znacznie więcej) - rozpocząłem dwutygodniową głodówkę. Głodówka ta nie była zamierzona jako zdrowotna, chciałem dzięki niej "zrozumieć", jak możliwe jest niejedzenie.
Po trzech dobach zacząłem odczuwać zmienione stany świadomości, także poza okresami medytacji. Zaczęła działać niewyczerpalna biblioteka podświadomości. Moja "osobista świadomość", jak "osobisty komputer", uchwyciła się tylko tego problemu niejedzenia. Teresa Neumann kilka razy wyznała, że odżywia się światłem. Ale przecież nie była zielona, nie asymilowała jak roślina. Podobne wyznania czynili głodujący Hindusi. O odżywianiu się światłem mówili także Indianie obu Ameryk. Ks. Andrzej Klimuszko twierdził, że pobieramy jakąś świetlistą energię za pomocą włosów. Pewna moja znajoma twierdziła, że w naturalny sposób na kilka dni przestaje jeść, kiedy zdarza się jej przeżyć niezwykły, ekstatyczny orgazm. Teresa Neumann i Luise Lateau przeżywały co piątek ekstazy stygmatyczne. Po tygodniu niejedzenia byłem pewien, że długotrwałe głodówki są możliwe dzięki odpowiedniemu stanowi umysłu, który się "rozluźnia", ale jest w najwyższym stopniu skoncentrowany na "teraz", oraz dzięki energii, która związana jest ze światłem, polem magnetycznym i grawitacją. Stany szczęścia, uniesienia powodowały u mnie mimowolne, nieraz dość gwałtowne skurcze i rozkurcze ciała.
Obserwowałem zmienioną świadomość, Wszystko Wydawało Się Znaczące - tak bym określił jeden aspekt tego stanu, a drugi - byłem Jakby Prowadzony przez głos wewnętrzny, dajmoniona z zaskakującą logiką.
Ósmego dnia głodówki zjawił się pewien mężczyzna, żeby kupić książkę, którą wydałem. Zaczęliśmy rozmawiać o niewyjaśnionych przez naukę faktach. On - zupełnie nie wiedząc, w jakim znajduję się stanie - opowiedział mi, że kiedy przed laty dowodził (SB-cką - bo jaką) obstawą prof. Kalickiego, który pracował nad syntezą jądrową "na zimno", miał podwładnego kapitana, który tygodniami nic nie jadł, pił dużo płynów i dwa razy dziennie szukał pożywienia w bezpośrednim promieniowaniu słonecznym, naświetlał wnętrze dłoni. Kiedy nie było słońca, wychodził na dwór o świcie i o zmierzchu. Kapitan ten nie pił wódki, nigdy nie brał zwolnień lekarskich i choć nie był zbyt przystojny, ganiały za nim chmary kobiet. Niestety, nie mogłem żadnym sposobem wydusić z mojego rozmówcy adresu owego kapitana. Ale, jak powiedziałem wyżej, byłem w stanie, kiedy Wszystko Jest Znaczące. Po wyjściu byłego esbeka byłem już na tropie wiodącym do wyjaśnienia fenomenu długotrwałych głodówek.
Obraz człowieka, który szuka "pożywienia" w pierwszych i w ostatnich promieniach słońca! Z biblioteki podświadomości wyłoniły się odpowiednie dane: Franciszek Rychnowski, a właściwie Franciszek Dionizy de Welehrad Rychnowski, inżynier mieszkający we Lwowie, kończył studia w Wiedniu. Wsławił się m.in. tym, że przekonał rajców miasta Lwowa do tramwaju elektrycznego. Rajcy - przekupieni zdaniem Rychnowskiego przez zagraniczne firmy - byli za tramwajem parowym lub z silnikiem Diesla.

Dziesiątego dnia głodówki pojechałem do Biblioteki Narodowej i zacząłem czytanie dwunastu znajdujących się tam broszur Rychnowskiego. Ale to, co czytałem, Rychnowski musiał pisać w dziwnym stanie umysłu. Obok wyrzekań i gromów na zapatrzoną w siebie naukę - opisy niezwykłych eksperymentów, fantastyczne hipotezy i genialne odkrycia. Rychnowski nie był teoretykiem, zajmował się w konkretami, zauważył dziwne jego zdaniem zjawiska na izolowanych jedwabiem przewodach elektrycznych, a wiedział już na początku wieku, że prąd płynie po powierzchni przewodnika i - utrzymując istotę swego odkrycia w tajemnicy - ogłosił, że odkrył nowy rodzaj energii, a właściwie podstawową siłę przyrody. Raz mówi o niej, że jest praenergią, innym razem, że pramaterią. Nazwał ją najpierw elektroidem, a następnie eteroidem.

Eteroid (i tylko on) emitowany jest ze słońca, wchodząc w atmosferę ziemską postrzegany jest przez nasze zmysły jako światło, ciepło, elektryczność, grawitacja. "Pod wpływem tego (skondensowanego przez urządzenie, które Rychnowski wynalazł - przyp. J.M.) promieniowania rozpadają się wszelkie, znajdujące się w parowym lub gazowym stanie, połączenia chemiczne na swoje zasadnicze pierwiastki elementarne. Krzemień, umieszczony w próżni szklanego naczynia, rozgrzewa się pod wpływem koncentrycznego opromieniowania do czerwonego żaru". Wiązka promieni przechodząca przez pole magnetyczne nie tylko ulega zakrzywieniu, lecz rozszczepia się na dwie smugi świetlne, zieloną i czerwoną, w miejscu rozszczepienia widać ultramarynę. Zieleń ujawnia własności absorbcyjne, czerwień emisyjne. "Odnośna cudowna materia słoneczna ujawnia się w formie eterycznej*, wymaga dla swojego pomieszczenia przestrzeni trójwymiarowej, skrapla się w stanie spokoju w formie kuleczek o kolorze zielonkawo-różowym, widzialnych już przy lekkim zaciemnieniu, przy delikatnym nacisku wykazujących elastyczną podatność, przy silniejszym zaś nacisku rozpryskujących się na świecący pył, przypominający rozpryśnięcie się kuleczek rtęci". Roślina wystawiona na stężone promieniowanie eteroidem przyspiesza swój wzrost i rozwój, ludzie odczuwają gwałtowny przypływ fizycznej i duchowej energii. Jako istota wyżej zorganizowana

CZŁOWIEK ODŻYWIA SIĘ ETEROIDEM,
zaś pożywienie, które spożywa, potrzebne jest do budowania anteny, chwytnika eteroidu. Najpotężniejszą anteną, jaką dysponujemy, jest krew. Rychnowski obliczył, że nasze czerwone ciałka krwi dysponują łączną powierzchnią ok. 3500-4000 metrów kwadratowych. Ta płaszczyzna w ciągu jednego dnia 2880 razy przebiega przez płuca, co daje aktywnej powierzchni 11,5 miliona metrów kwadratowych, czyli 11,5 kilometrów kwadratowych! Niezłe żagle.

W innym miejscu Rychnowski pyta tych, "co reprezentują świat mądrości naukowej..., którzy bez trudu i żmudu ograbiają cały ogół myślących i pracujących baranów" - jakim to sposobem pompa serca, która wytwarza ciśnienie rzędu 1/3 atmosfery ziemskiej, jest w stanie poruszyć tę powierzchnię. Rychnowski zbudował model układu krążenia i musiał użyć do uruchomienia tego modelu pompy, która wytwarzała 30 atmosfer, przy czym tłoczyła nie lepką krew, tylko czystą wodę.

Rychnowski skonstruował maszynę, która chwytała i koncentrowała eteroid. Jaka była konstrukcja tej maszyny - zostało to jego tajemnicą. Stosunkowo szybko zauważył dobroczynny wpływ skoncentrowanego eteroidu na ludzki organizm - i zaczął leczyć nim ludzi ze wszystkich możliwych chorób, od syfilisa i impotencji do raka i gruźlicy. Leczył we Lwowie, w Wiedniu, Paryżu, Londynie. Szeroko pisały o tym gazety. Zawiązała się spółka do wykorzystania jego wynalazku. Ale zdaje się, że spółka wykorzystała tylko Rychnowskiego. Ostatnie doniesienia o Rychnowskim pochodzą z roku 1928, kiedy jedni podają, że wygrał, inni, że przegrał proces ze swoimi wspólnikami. Rok później zmarł, i pewnie poszedłby w absolutne zapomnienie, gdyby nie jego rodak - urodzony 24 marca 1897 roku w Dobrzynicy w okolicach Lwowa (Jujinetz według transkrypcji angielskiej, Dobzau wedle biografii w j. niemieckim) - Wilhelm Reich.
Reich w 1922 r. uzyskał w Wiedniu dyplom lekarza, został uczniem i współpracownikiem Freuda. W latach trzydziestych Reich zaczął m.in. przeprowadzać


EKSPERYMENTY EROTYCZNE
Na swoją partnerkę i na siebie zakładał mnóstwo czujników do rejestrowania energii, która przepływa przez ludzkie ciało podczas kopulacji i orgazmu. Kiedy uwolniwszy swoją partnerkę z więzów przyrządów, zabierał się do sumowania energii
- wychodziły mu zawrotne liczby. Doszedł więc do wniosku, że w czasie seksualnych uniesień ludzkie ciało otwiera się na przepływ jakiejś energii, która, choć niewidzialna, jest wokół. W 1939 roku Reich ogłosił w Oslo, że odkrył przenikającą cały wszechświat energię, podstawowy składnik życia, pramaterię i praenergię zarazem.Energię tę nazwał orgonem. Został natychmiast okrzyknięty "żydowskim pornografem", "seksualnym zboczeńcem", a światłe Międzynarodowe Towarzystwo Psychoanalityków odcięło się od niego.

Reich mówił: Metafizyczna intuicja ma fizyczną podstawę, Bóg i kosmiczna energia są jednym. Nie ma różnicy między nauką a religią, nauką a sztuką, fizyką i psychologią... Napisałem na początku tego artykułu, że gdyby podstawić wagę pod łóżko, na którym Teresa Neumann przeżywała swoje piątkowe ekstazy, to mogłoby się okazać, że Teresa w momentach "uniesienia" waży jeszcze mniej niż 51 kilogramów. Zetknąłem się z wiarygodnymi doniesieniami, że kiedy ćwiczono kosmonautów radzieckich m.in. do przebywania w stanie kosmicznej nieważkości, stosowano do tego hipnozę. Hipnotyzer mówił: a teraz, Iwan Iwanowicz, jesteście w stanie nieważkości, wasza ręka nie waży nic, wasza noga... itd. Asystujący temu radzieccy materialiści podstawili wagę pod cały przyrząd, na którym leżał przyszły kosmonauta - i ze zdumieniem stwierdzali nawet kilkunastokilogramowe ubytki wagi ciała.

Tak więc wynika z tego, że głębsza świadomość, jeśli tylko jest w pełni o tym przekonana, może zmieniać wagę naszego ciała, co zresztą nie jest żadną rewelacją, bo doniesienia o lewitacjach czy "chodzących po wodzie" są starsze niż historia pisana.
Reich wyszedł od badania orgazmu i stwierdził, że w zmienionym stanie świadomości jesteśmy najbardziej otwarci na ową kosmicznę energię, że wtedy najbardziej się nią żywimy.
Wyszły po polsku dwie książki Reicha, obie z oficyny Jacka Santorskiego: Mordercy Chrystusa i Funkcja orgazmu. O tych książkach, o bioenergoterapii, o działach orgonalnych zmieniających pogodę, a także o tym, co wspólnego ma orgon z UFO

zródło: "CZWARTY WYMIAR" Numer luty 2003 roku


Zmieniony przez - xami w dniu 2005-12-17 22:51:41

#22 atlant

atlant

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 49 postów

Napisano 19 grudzień 2005 - 12:17

Organizm ludzki przerabia pokarm na ENERGIĘ. Czyż nie jest rzeczą oczywistą, że można pominąć etap pośredni i bezpośrednio czerpać energię konieczną do życia...
Historia notuje od wieków osoby które nie potrzebowały spożywać by żyć. W naszych czasach dopiero Jasmuheen zaczęła propagować życie światłem i wielu osobom się to udało. Ale do tego trzeba dojrzeć duchowo.

#23 Leana

Leana

    Trenerka Tresera

  • Members
  • PipPipPip
  • 9674 postów

Napisano 15 lipiec 2011 - 21:53

CZY MOŻNA ŻYC POWIETRZEM?




W czasach kiedy nasze pożywienia może być w sposób genetycznie wymanipulowane, kiedy obawiamy się dotknąć mięsa krów, które mogą mieć wściekliznę wskutek żywienia ich proszkiem z martwych innych krów, należałoby sobie zadać pytanie: czy jest jakiś pożywienie, któremu można zaufać? W czasie moich badań nad mistycyzmem dotarłem do niezwykle ciekawych możliwości. Czy nowa forma żywienia może zaprowadzić pokój i harmonię na świecie i odnowić kontakt człowieka z Bogiem i wszechświatem?

Breatharianizm: mit czy fakt?

Gdy po raz pierwszy usłyszałem o osobach, które nie muszą przyjmować pokarmów, pomyślałem, że żyją oni w całkowitym wycieńczeniu organizmu, na granicy życia i śmierci. Tak było, gdy usłyszałem o św. Teresie Naumann czy Francuzce Marcie Robin. Wydawało mi się, że żeby żyć bez jedzenia trzeba być niezwykłym mistykiem, który poddaje się ascetycznym procesom współcierpienia z Bogiem w celu zbawiania świata: taką to rolę pełniły wymienione osobowości.

Zajmując się tematem ‘niejedzenia’ przez wiele lat, będąc w kontakcie z wieloma osobami, które nie jedzą, dochodzę do wniosku, że tak popularne i szybko rozprzestrzeniające się zjawisko może być totalnym przewrotem dotychczasowych poglądów o życiu człowieka na Ziemi i przyczynić się do niezwykłego uduchowienia ludzkości.

Tak. To prawda. Jest to możliwe, aby człowiek dostroił się do takiego stanu, w którym nie musi przyjmować pokarmów, witamin czy minerałów i żyje; utrzymuje własną wagę ciała, jest zdrowy i pogodny, wrażliwy i pełen sił – nawet fizycznych.

Takie zjawisko zostało nazwane breatharianizmem od angielskiego słowa breath – oddech. W historii wielu yoginów, mistyków a nawet na pozór zupełnie przeciętnych ludzi odżywiało się w ten sposób.

W Kulturze Zachodniej najbardziej przebadaną medycznie w tej dziedzinie była Teresa Naumann, niemiecka stygmatyczka, która ani nic nie jadła ani nic nie piła przez 17 lat oprócz codziennej komunii św. i czasem nawilżania ust wodą. Prześwietlenie pokazało, że jej jelito grube skurczyło się do grubości ołówka.

Inna Niemka Maria Further z Bawarii żyła 52 lata pijąc tylko wodę z pobliskiego źródła. Po 3 tygodniowej, ściśle naukowo przeprowadzonej obserwacji w monachijskim szpitalu uniwersyteckim Maria wróciła do domu pieszo 60 km bez jakichkolwiek problemów.

Dużo badań w tej dziedzinie zostało przeprowadzonych przez dr Karla Graningera. Odkrył on, że wszyscy, którym udało się dostroić do ‘odżywiania pranicznego’ – bez przyjmowania pokarmów odznaczali się niezwykłymi cechami charakteru jak: cierpliwość, zaangażowanie, wiara i wręcz Boska dobroć. Poddanie próbom dostrajania się do breatharianizmu osób, które nie miały metafizycznego połączenia po 12 dniach musiało być przerwane ze względu na utratę wagi, osłabienie i dokuczliwą gorączkę.

W tradycji Wschodniej rozwinął się natomiast fenomen pod nazwą bigu, który jest też znany w USA. Polega on na tym, że ludzie pod wpływem praktyk Qigong-u w obecności niezwykłych mistrzów tej praktyki stają się wolni od potrzeby przyjmowania pokarmów. Qigong polega z jednej strony na odpowiednich energetyzujących ruchach ciała, powodujących zharmonizowanie człowieka i dostrojenie go do duchowej czy Boskiej natury życia, z drugiej na wypracowaniu w człowieku cnót w każdym aspekcie: poprzez doskonałość serca, charakteru i działań możemy osiągnąć harmonię z otoczeniem. Stan bigu dzieje się spontanicznie i nawet może się przytrafić nawet tysiącom osób.

Czasem jednak może on powodować nieprzyjemne konflikty w środowisku ludzi, którzy się mu poddają: protesty ze strony ludzi, którzy nie są w stanie pojąć tego zjawiska. Procesowi temu towarzyszy niezwykły rozwój intuicji i wrażliwości, odczucie lekkości, mała potrzeba snu, polepszenie zdrowia oraz poprawienie się podejścia do życia.

Najbardziej znaną osobistością w dziedzinie propagowania breatharianizmu oraz z tym związanego podejścia do życia jest 44 letnia Australijka Jasmuheen. Już od 8 lat nie musi ona przyjmować pokarmów. Mając okazję do spotkań z nią byłem zachwycony jej pogodą ducha, intelektualną błyskotliwością i nowoczesnym aczkolwiek duchowym podejściem do życia. Napisała wiele książek, inicjuje i koordynuje badania naukowe, inicjuje międzynarodowe działania mające na celu wyeliminowanie głodu na świecie i budowanie bardziej zdrowego społeczeństwa, bierze aktywny udział w wielu międzynarodowych konferencjach do spraw globalnego żywienia i zdrowia. Według jej opinii w ciągu następnych 20 lat proces dostrajania się do jak to nazywa ‘odżywiania światłem’ będzie tak popularny i powszechny, że praktycznie każdy na tej planecie mógłby się do niego dostroić bez większych komplikacji. Jasmuheen proponuje 21 dniowy proces dostrajania organizmu do odżywiania energią, poprzedzony miesiącami a może i dłużej oczyszczania. Chodzi tutaj o dostrojenie się do duchowej świadomości a także obudzenie w organiźmie ciała świetlistego (coś w rodzaju aury – pola energetycznego), poprzez które energia z kosmosu mogłaby się asymilować bezpośrednio na poziomie komórek poprzez nadnercza. Wg Jasmuheen ten proces odżywiania światłem mógłby przyczynić się do wyeliminowania głodu na świecie. MAPS – organizacja, którą koordynuje Jasmuheen mówi, że teraz na świecie będzie już około 10 tysięcy ludzi, którzy odżywiają się światłem, bądź udowodnili sobie poprzez dłuższy czas, że są to w stanie czynić.

Wśród pionierów breatharianizmu znajduje się też Polka Kamilla, która mieszka w Wielkiej Brytanii. Jest ona pierwszą Polką i pierwszą osobą w Wielkiej Brytanii, która zaczęła odżywiać się światłem. Miałem okazję śledzić rozwój Kamilli w tej dziedzinie. Chociaż ma już 68 lat jest pełna energii i życia. Z wręcz zdumiewającym przyspieszeniem rozwija się intelektualnie. Na spotkaniu w Warszawie oprócz szczegółowych relacji z przejścia procesu dostrajania się wyłożyła teorię energetycznej i świetlistej budowy wszechświata z niezwykłą precyzją porównywalną do Toma Hopkinsa?

Kamilla już od 2 lat odżywia się pranicznie i jakkolwiek wcześniej miała choroby krwi i inne schorzenia tak teraz cieszy się wspaniałym zdrowiem. Spotykam się w Polsce z wieloma osobami, które kierowane intuicją czują, że powinny dostroić się do żywienia pranicznego, wiele eksperymentują. Doświadczenie Kamilli staje się dla nich utwierdzeniem. A oto co jedna anonimowa polska breatharianka powiedziała: ‘W pierwszym tygodniu było mi bardzo ciężko, tak jakby moja dusza uciekła z ciała, ale już od drugiego tygodnia przestałam tracić wagę, przestałam być głodna i czuję ciągły przypływ energii i pomysłów. Nie jest możliwe dostrajanie się do tego procesu bez całkowitej miłości i akceptacji siebie....zrobiłam to dla siebie, więc nie mam potrzeby ujawniania się publicznie, chciałabym trochę spokoju w życiu.”

Trzeba by podkreślić, że ani autor ani osoby, którym ten proces się udał nie ponoszą odpowiedzialności za czyjeś niepowodzenie w tej dziedzinie. Były znane przypadki osób w Szkocji, które nieodpowiednio przygotowując się straciły życie – więc przestroga i zachęta do nabycia wszelkiej szczegółowej informacji.

Pracując jako terapeuta uwzględniający energie subtelne człowieka, widzę niezwykły efekt jaki przynosi dostrajanie się człowieka do jego duchowej natury. Widzę też efekty harmonijnego z otoczeniem działania. Te elementy przyczyniają się do wzrostu sił witalnych człowieka, które w sposób zdumiewający mogą wpłynąć na odzyskanie zdrowia: fizycznego i psychicznego, wyleczenie z chorób, czy nawet poprawienia jakości życia. Gdyby nawet nie kusić się na porzucenie jedzenia, do którego jesteśmy tak bardzo emocjonalnie przywiązani, dostrajanie się do naszej Boskiej natury byłoby z pożytkiem dla nas i dla ludzi, którzy są zdani na przebywanie z nami.

Antoni Przechrzta Luty 2001 Instytut Realizacji Siebie, Londyn-Warszawa






------------------------------------------------------------------





CZY MOŻNA ŻYĆ BEZ JEDZENIA?







Można, ale....

...nie wolno tego czynić bez
odpowiedniego przygotowania
duchowego i psychofizycznego.







... Czy można żyć bez jedzenia?
Z przekazanych przez redakcję informacji wynika, że mój artykuł we wrześniowym Numerze nieznanego Świata o breatharianiźmie, czyli o odżywianiu pranicznym wywołał duże zainteresowanie Czytelników. Przedstawiłem w nim dwie pionierskie postacie w tej dziedzinie: Australijkę Jashmuheen, która już od 7 lat nie musi spożywać jedzenia, oraz Kamillę – mieszkającą w Wielkiej Brytanii Polkę. Jest ona pierwszą osobą w Wielkiej Brytanii, która zaczęła odżywiać się ciekłym światłem.

Od powstania tej publikacji sporo się zmieniło. Przede wszystkim powiększyła się liczba osób eksperymentujących w tej dziedzinie. Wzrosła również liczba badań naukowych, które dopuszczają możliwość pranicznego odżywiania, empirycznie potwierdzając ten fakt, jakkolwiek do końca nie są w stanie go wytłumaczyć.

Obecna liczba osób w Wielkiej Brytanii, które odrzuciły tradycyjne odżywianie wynosi około 100, a Niemczech aż 2000. Prawie codziennie słyszy się o kimś nowym, kto w zadziwiający sposób dostroił swój organizm do tego procesu, a przeciętna wieku ludzi, dojrzewających do pranicznego odżywiania oblicza się na 47 lat, choć są w tej grupie zarówno osoby bardzo młode, jak i zdecydowanie starsze.

Na czym polega odżywianie praną
Zacznijmy od przypomnienia, że odżywianie praną nie ma nic wspólnego z dietą ani postem. W ujęciu chrześcijańskim, jeśli ktoś nie ma bardzo mocnego powiązania z Bogiem, to tym samym nie posiada warunków i możliwości takiego odżywiania. Kamilla uważa, że na odżywianie się tym sposobem pozwala jedynie nasza głęboka wiara w istnienie Siły Wyższej i osobiste doświadczanie tej siły. Dochodzi do tego w wyniku złożonej inicjacji duchowej, w żadnym, więc przypadku nie poleca się tej metody osobom nieprzygotowanym (były już trzy przypadki śmierci w skutek zignorowanych zaleceń!). Cały proces nie ma także nic wspólnego z anoreksją. Polega ona na czerpaniu energii potrzebnej do odżywiania organizmu bezpośrednio ze Źródła – innymi słowy ze świata duchowego i utylizacji tego odżywiania dla prawidłowego funkcjonowania całego organizmu. Mówi się w tym kontekście o ciekłym świetle lub pranie, a ludzie, którzy dostroili się do tej formy odżywiania, są nazwani breatharianami – od angielskiego słowa breath – oddech.

Nauka, ezoteryka,mistycyzm czy kosmologia?
Istnieje wiele płaszczyzn, na których można rozważać i udowadniać prawidłowość tego fenomenu. Procesowi odżywiania światłem towarzyszy na przykład dobre zdrowie. To ważne, biorąc pod uwagę, że wielkie koncerny farmaceutyczne każdego roku inkasują 179 bilionów dolarów za sprzedawane leki zażywane przez miliardy ludzi na świecie. To właśnie stanowi podstawowy powód, dla którego centra naukowe sponsorowane przez potentatów przemysłu żywieniowego i farmaceutycznego albo nie podejmują badań tego typu zjawisk, albo ukrywają ich rezultaty. Łatwo, bowiem sobie wyobrazić. Co by się stało- z punktu widzenia ich krociowych zarobków- gdyby coraz więcej osób przestało jeść i przestały ich nękać różnorakie choroby?

Tymczasem 10 lat badań naukowych prowadzonych w USA przez fizyków nuklearnych udowodniło, że ludzie nie muszą rzeczywiście jeść i są w stanie zastąpić żywienie praną, czyli energią życiową.

Niestety, informacje na ten temat nie są publikowane. Naukowcy ograniczają się jedynie do ogłaszania rezultatów badań za pomocą tej formy energii w sferze leczenia AIDS i raka. Dzięki temu unikają konfrontacji z amerykańskim przemysłem żywieniowym.

Wiadomo, że 99,5% atomu to pusta przestrzeń, w której, według hipotez, może znajdować się energia praniczna i może ona w specyficzny sposób uwalniać się i być absorbowana (z Kosmosu - coś w rodzaju fotosyntezy) z pominięciem bazy węgla.

Kamilla, pierwsza Polka – breatharianka podkreśla, że oprócz ciała fizycznego oraz aury (ciało astralne, emocjonalne, mentalne itd.) istnieją jeszcze ciała świetliste, np. ,ciało diamentowe, na poziomie którego – najczęściej w trakcie snu - może nastąpić transfer ciekłego światła, czyli energii życiowej. Mówi ona też o zjawisku, które, jej zdaniem rozpoczęło się w 1972 r., kiedy Ziemia jako planeta znalazła się w najbardziej destrukcyjnym w ostatnich czasach stanie. Na pomoc miały nam pośpieszyć istoty z systemu Syriusza, które poprzez utworzone kanały energetyczne przesyłają nam w tej ważnej dla Ziemi chwili specjalną energię i informację, chcąc nas uchronić i podciągnąć energetycznie. Kamilla mówi, że nigdy wcześniej w naszych czasach odżywianie się praniczne nie było możliwe na wielką skalę. Trzeba bowiem wcześniej wejść na wyższe poziomy energetyczne, gdzie już dawno, dawno temu znajdowaliśmy się jako ludzie ( być może przed skonsumowaniem z Drzewa Dobra i Zła i wygnaniem z raju za przyzwoleniem Boga?).

Na podstawie informacji otrzymanych drogą wizji Jasmuheen utrzymuje, że w przyszłości proces dostrajania się do wspomnianych możliwości okaże się powszechny, że ludzkość będzie z łatwością mogła go przejść w ciągu 100lat. Mówi ona o dostrajaniu się poprzez oddychanie, pracę ze światłem, a także dźwiękiem.

Prana jest wytwarzana w organizmie w sposób naturalny. Jeżeli ludzie medytują, wznoszą swoją energię kundalini i w wskutek tego produkują i absorbują więcej prany.

Energia nie zużywa się i nie znika, może ona tylko zmienić swoją formę. Tu warto zauważyć, że dla chińskich praktyków Qui Gongu uzdrawianie np. złamanej kości przedramieniowej nie nastręcza większych trudności. Wystarczy oddziaływanie przez nich energią chi przez parę godzin, a czasem zaledwie kilka minut, by prześwietlenie pokazało brak jakiegokolwiek śladu złamania.

W Chinach, podobnie jak w krajach kultury Zachodu, także rozwija się trend do odżywiania pranicznego. Jest on znany pod hasłem BIGU. Tam proces przechodzenia jest spontaniczny. Pod wpływem zbiorowych spotkań z nie zwykłymi mistrzami chi uczestnicy natychmiast osiągają taki stopień oczyszczenia, połączenia i energii, że po spotkaniu 300, 600, a często nawet więcej ludzi zostaje dostrojonych do odżywiania pranicznego.

Istnieją w tej mierze konkretne badania naukowe, prowadzone przez profesora Lu Luzn, który koordynuje współpracę pomiędzy praktykami energii życiowej chi i naukowcami. Na chińskim rynku zostało opublikowanych na ten temat około 60 pozycji książkowych, z których tylko parę przetłumaczono na język angielski (np. Pong Dong – Chinease Superpsychics).

Niemiecka mistyczka, Teresa Nauman, która już w latach powojennych była wolna od przyjmowania pokarmów – bardzo cierpiała, gdyż dobrowolnie łączyła się ze świadomością Chrystusa, z jego dziełem jako drogą rozwoju i doskonalenia się duchowego. W jej przypadku można mówić o mistycznym kontakcie z Bogiem, Jezusem i aniołami jako siła napędową fenomenu. Ze swojej strony Jasmuheen potwierdza niezbędność okazania przez człowieka zaufania Bogu i otwarcie się na Jego działanie. Natomiast Kamilla dygresyjnie wspomina - Był czas, kiedy odczuwałam trudny do zniesienia ból w okolicy dłoni i stóp. Myślałam, że to pewnie Bóg chce mnie obdarować stygmatami. Natychmiast powiedziałam: jeżeli dasz mi, Boże, stygmaty, to koniec. Nie wyjdę nigdzie i nikomu się nie pokażę. I ból przeszedł.

Jak przygotować się do odżywiania pranicznego?
Po pierwsze należy oddać wszystko woli Boga. Bazą dla takiego modelu życia jest bowiem rozwój duchowy i kontakt ze Źródłem (Bogiem). Dla osób o mniejszym duchowym zaangażowaniu wstępną fazą do dostrajania się musi być pozbycie się z organizmu toksyn. W osiągnięciu tego celu pomaga również harmonia życiowa oraz pełnia zdrowia i sił fizycznych.

Na czym polega proces dostrajania się pranicznego?
Dostrajanie może odbywać się stopniowo przez wiele lat, kiedy zapotrzebowanie na tradycyjnie pojętą żywność sukcesywnie zmniejsza się. Jest to również możliwe w efekcie 21- dniowego procesu inicjacji, zgodnie ze ścisłymi instrukcjami osób, które proces ten przeszły.

Czy odżywianie praniczne mogłoby być globalne?
W wyniku dwóch lat obserwacji prowadzonych przez Jasmuheen na 100 osobach są następujące : 66% z nich twierdzi, że ich stan zdrowia poprawił się, mimo iż 80% było zdrowych przed przystąpieniem do procesu inicjacji. Kamilla przed wspomnianym 21- dniowym okresem miała słabe wyniki krwi, podejrzewano u niej cukrzycę. Po dostrojeniu organizmu jej wyniki stały się bardzo dobre. Do procesu o jakim mowa, najczęściej przystępują ludzie (87% ankietowanych) od wielu lat praktykujący medytację i bardzo rozumiejący metafizykę. Wszyscy oni podkreślają, że odżywianie praniczne pomogłoby w likwidacji głodu na świecie. Gdyby wszyscy nauczyli odżywiać się pranicznie (efektem towarzyszącym jest uczucie altruizmu), pozwoliłoby to, ich zdaniem, na bardziej sprawiedliwy podział dóbr. Ponadto wyeliminowałoby w ten sposób wszystkie choroby, ponieważ organizm zasilany tymi energiami nie choruje.

Jest wiele bardzo istotnych pytań, które Jasmuheen zaleca zadawać sobie samemu przed podjęciem finalnej decyzji. Najważniejsze z nich to: czy jestem przekonany na 100%, że to jest dla mnie, czy jestem przygotowany na wszystko co może się wydarzyć i wreszcie, czy jestem w stanie – o ile zajdzie taka potrzeba – zrezygnować z dotychczasowych poglądów, pracy, znajomości i powiązań itd.

Najcięższe momenty dla Kamilli
W czasie 21- dniowego procesu dostrajania się, którego duża część polegała na nie przyjmowaniu ani pokarmów ani napojów, Kamilla czuła się tak osłabiona, że nie była w stanie nawet sama usiąć na toalecie. Nogi – szczególnie stawy- powodowały wielki wręcz nie do zniesieia ból. W strefach organizmu, w którym znajdowało się najwięcej toksyn, oczyszczanie przebiegało najwolniej.

Czy breatherianie nic nie jedzą?
Na początku drogi breatharianie nie mogli niczego jeść, ponieważ media – dostrzegając ich z listeczkiem rośliny w ustach – natychmiast podważyłyby ich wiarygodność. Dzisiaj nie chodzi już o całkowite niejedzenie. Chodzi o wolność i udowodnienie sobie, że człowiek może być odżywiany bezpośrednio przez Boga. Stosunkowo trudne do pokonania jest emocjonalne i mentalne przywiązanie do smaków i zapachów. Dlatego Kamilla niekiedy całymi tygodniami nic nie je ani nic nie pije, czasami jednak lubi spożyć szklankę dobrego wina, cappucino czy nawet śledzika. Jej kuchnia wygląda jak mała szafka, w której trzyma ciasteczka dla znajomych i coś do picia.

Czy waga ciała utrzymuje się na zdrowym stabilnym poziomie?
Przekazanie organizmowi instrukcji powoduje utrzymanie wagi na tym samym, określonym przez nas poziomie. W przypadku utraty paru kilogramów często wystarczy odpowiednio zaprogramować się i po paru godzinach waga powraca do normy.

Istota breatharianizmu
Praktycy Qui Gongu rozwijają u siebie trzy walory życia. Są nim Boska Miłość, Boska Mądrość i Boska Moc. Podobnie postępuje Jasmuheen. Samo odżywianie praną nie jest istotą życia ludzi, którzy na nie przechodzą. Istotą tą jest niesienie innym miłości i mądrości pochodzącej od Boga. Dlatego ci, którzy się dostroili, nie chcą mówić o breatharianizmie jak o niejedzeniu samym w sobie. Mówią oni o potrzebie dzielenia się duchowością i tym sposobem wspomagania całej planety i jej społeczności. Zwracają uwagę na codzienną medytację jako kontakt z Bogiem; na rozumienie praw uniwersalnych i działania twórczego umysłu; na dietę wegetariańską stosowaną z pożytkiem dla własnego zdrowia, codzienne ćwiczenia fizyczne, aby nasze ciało jako świątynia ducha było sprawne, a także bezinteresowną służbę innym. Ważne jest traktowanie siebie nawzajem z miłością, honorem i szacunkiem.

Zdrowo pojęta religia i rozwój duchowy zmierzają w tym samym kierunku. Te aspekty duchowości są przerabiane na kursach duchowego uzdrawiania, są one też niezbędne do wyleczenia i nadania życiu sensu. To coś w rodzaju regulaminu gry na tej planecie, jeśli chcemy być zdrowi i szczęśliwi, bez względu na to, czy pragniemy zostać breatharianami czy wolimy absorbować siły życiowe z klasycznie podanego obiadu.

Antoni Przechrzta
Nieznany Świat 01/2001
Więcej informacji Nieznany Świat 09/2000


http://www.uzdrawianie.com/artykuly/art_1.html

#24 Leana

Leana

    Trenerka Tresera

  • Members
  • PipPipPip
  • 9674 postów

Napisano 15 lipiec 2011 - 21:53

Dr CHRISTOPHER SCHNEIDER - naukowiec bretarianin











[u]Dr Schneider:[/u] Witajcie! Jesteście istotami światła i chciałbym dać wam szansę, abyście mogli ponownie tego doświadczyć. Aby ponownie doświadczyć, jak każdy z nas może odżywiać się praną, światłem, chi, jak możemy się tym uzdrowić, jak możemy dzięki temu wrócić do naszego źródła, bo jako boskie istoty jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Jestem trenerem bretarianizmu. Towarzyszę ludziom w tzw. procesie bretariańskim, spopularyzowanym przez Jasmuheen, australijską kobietę, dzięki której możemy uczyć się, jak żyć praną.

[u]SMTV:[/u] Dr Christopher Schneider jest chemikiem i naturopatą. Jest też bretarianinem, przez wiele lat żyjącym bez pożywienia. Prowadzenie bretariańskiego stylu życia nie było czymś, o czym myślał, dorastając.

[u]dr Schneider:[/u] Dorastałem w Hanowerze, na północy Niemiec. Tam studiowałem chemię. A potem zacząłem pracę dla ONZ - przez 2 lata brałem udział w pewnym projekcie. Po 2 latach pomyślałem, że zostanę naturopatą. Pół roku później rozpocząłem naukę w szkole dla naturopatów, do której uczęszczałem przez kilka lat. I zabawne, medycyną interesowałem się już wcześniej, ale kiedy byłem młodszy, zawsze gdy widziałem krew albo igłę, mdlałem, więc nigdy nie brałem pod uwagę medycyny, więc studiowałem chemię. Teraz wróciłem do medycyny. Studiując naturopatię, uczy się wielu rzeczy, robi się wiele kursów, ucząc się określonych rzeczy, które chce się robić. I tam właśnie poznałem najwięcej rzeczy, które robię teraz, które robię jako naturopata. Na przykład, aby uczyć się akupunktury, pojechałem do Sri Lanki. Uczyłem się tam także „dotyku zdrowia” polegającego na sprawdzaniu mięśni, uczęszczałem tam na wiele kursów. Tam zostałem nauczycielem.

[u]SMTV:[/u] Niezwykły uzdrowiciel bardzo dbający o swoich pacjentów, dr Schneider, starał się dać im natychmiastowe wyniki.

[u]dr Schneider:[/u] Kocham moich pacjentów. Ale nie chcę, żeby byli zależni ode mnie. Kiedy masz problem z kręgosłupem, może potrzebujesz 10 sesji, by było lepiej. Ale ja nie chcę ich widzieć aż 10 razy, chcę, żeby czerpali korzyści od pierwszej minuty. Zatem pracuję w taki sposób, że rozmawiam z nimi o ich potrzebach, a ciało płacze, ponieważ może czujecie ból. Robię więc coś dla ciała, ale staram się też znaleźć klucz, wskazówkę, co nie jest w porządku. I kiedy się to robi, ludziom szybko się poprawia.

[u]SMTV:[/u] Wolisz raczej, żeby pomogli sobie sami, niż…

[u]dr Schneider:[/u] Tak. Dokładnie. Myślę, że nie mogę ich wyleczyć – nie ma sposobu. Może Bóg, nie wiem. Ale czegoś brakuje lub coś jest nie w porządku, a kiedy przywróci się to do porządku, lub gdy oni znajdą właściwy porządek, cała energia płynie i czują się lepiej lub przynajmniej wiedzą, co robią. Czasami nie chcą tego zmienić - niektórzy ludzie chcą zostać uzależnieni od kogoś innego lub chcą tkwić trochę dłużej w swojej starej historii, więc ich zostawiam. Ale często, gdy to dostrzegą, przestają polegać na tej historii, która zadaje im cierpienie. Widzą, że to jest wolność, że mogą mieć tę historię lub nie. To tak jak możecie pić kawę lub nie, ale nie musicie pić kawy.

[u]SMTV: [/u]Jak wiele osób wolnych od jedzenia, dr Schneider odkrył odżywianie praniczne przez przypadek.

[u]dr Schneider:[/u] Miałem dobrego przyjaciela, który był małym wydawcą, miał swoje własne książki i jeszcze parę innych. Kiedyś poszedł na kurs medytacji i była tam osoba, która nie jadła, co mogło być postem. Ale on miał dobre wyczucie ludzi i odkrył, że to było coś innego, zapytał ją więc o to, a ona dała mu adres Charmaine Harley. Jest ona wspomniana w książce Jasmuheen. Ona przysłała mu tylko kilka kartek, a wewnętrzna część była zapieczętowana i zawierała instrukcje. Było tam opisane to, co znamy jako 21-dniowy proces przemiany: nie pić przez siedem dni, przez następne siedem dni pić jedynie rozcieńczone soki i robić to w innym środowisku. Więc pokazał to przyjacielowi i miesiąc, czy dwa później, przyjaciel zaczął to stosować. W tym samym czasie skontaktował się z Jasmuheen, która przybyła do Europy na wykłady i była w telewizji, w talk show. Nawiązał pewne kontakty, a później pewnego dnia przyszedł do mnie i zapytał: „Czy możesz zorganizować jej seminarium razem ze mną?”

[u]SMTV:[/u] Być może była to okazja, lub moglibyśmy nazwać to „przeznaczeniem” - od momentu, kiedy dr Schneider dowiedział się o możliwości życia bez jedzenia, wszystko zdawało się sprzyjać rozpoczęciu jego 21-dniowego procesu adaptacji.

[u]dr Schneider:[/u] W trakcie seminarium, które zorganizowaliśmy ludzie udzielili mi wielu informacji, zadawali też pytania, więc musiałem się wszystkiego dowiedzieć. Udałem się więc na inne seminarium, by przygotować się samemu i zobaczyć, jak ludzie reagują. Na tym seminarium była mowa o tak wielu rzeczach, więc powiedziałem: „W porządku, anioły i duchowi przewodnicy, kimkolwiek jesteście, jeśli to prawda, dajcie mi znać, czy powinienem przejść przez proces”. Potrzebowałem jednak pieniędzy, bo przez trzy tygodnie nie mogłem praktykować, zarabiać i potrzebowałem czasu - ponieważ uczestniczyłem w tak wielu seminariach, że praktycznie nie było czasu. Ale kiedy wróciłem, to było w Berlinie, otworzyłem mój dziennik i były trzy tygodnie w lecie, kiedy miałem czas. A potem pojawiła się pacjentka, która powiedziała: „Tak bardzo mi pomogłeś. Chcę dać ci prezent”. „Tak, kup mi CD lub jakieś kwiaty, cokolwiek”. Ale ona zaprosiła mnie na obiad i dała mi książkę, i powiedziała: „Nie otwieraj jej tutaj”. Otworzyłem ją w domu, a wewnątrz były pieniądze. To była wskazówka, że mam wszystko, i wtedy przeszedłem proces w lecie. Latem ’98. Byłem przesiąknięty energią życia światłem, której nie mogłem zatrzymać. Zrobiłem to w domu, ponieważ nie znałem innego miejsca, które byłoby odpowiednie.

[u]SMTV:[/u] Bazując na swoim osobistym doświadczeniu, dr Schneider radzi ludziom, którzy mogą być zainteresowani uwolnieniem się od jedzenia: słuchać swojego serca.

[u]dr Schneider:[/u] Zrozumiałem, że kryterium wyboru czy sprawdzianem, czy jesteśmy przygotowani jest po prostu to, że – jak powiedziała kiedyś Jasmuheen – jeżeli wasze serce śpiewa, to znaczy, że to jest właściwe dla was. Jeżeli macie wątpliwości, zostawcie to lub poczekajcie trochę. Ten proces nie jest dla wszystkich - nie musicie tego robić, ale jeśli czujecie wołanie, możecie podjąć konieczne kroki i zawsze są wskazówki, że jest to właściwe.

[u]SMTV: [/u]Dr Schneider kocha swoją obecną pracę, pomaga innym swoimi umiejętnościami naturopaty. Aktualnie pracuje także jako trener bretarian, aby pomóc innym w podjęciu pierwszych kroków w przejściu do życia praną czy energią kosmiczną.

[u]dr Schneider:[/u] To jest coś, co mamy wewnątrz i myślę, że po prostu pamiętamy kim byliśmy, jak zostaliśmy stworzeni i co możemy zrobić. Życie światłem jest jednym ze sposobów wyrażenia tego. Ale prana – co to jest? To duch, do Boska energia, to boskość, kosmiczna energia. Co to jest prana? Muszę powiedzieć, że nie wiem dokładnie – mogę tylko to poczuć, mogę to odczuwać, i tylko to mogę opisać. To tak jakbym zapytał cię: Co to jest elektryczność? Prana, czi, od. Ostatnio widziałem długą listę terminów z różnych kultur; większość grup etnicznych i kulturowych zna to jako czi, prana lub od. I naprawdę możliwe jest życie tym. Tutaj, w Niemczech, nazywamy to „Lichtnahrung” (życie światłem). Moim zdaniem kulturowo i historycznie, dawno temu wszyscy wiedzieli o tym – jak żyć praną, jak żyć światłem, jak niczego nie potrzebować. Żyć światłem oznacza … Zawsze wskazuję do góry, ponieważ symbolicznie zawsze myślę o słońcu czy promieniach słońca z góry, ale światło przychodzi zewsząd, a to oznacza, że mogę odżywiać się praną także w ciemnym pokoju. I jeśli mamy wiele deszczowych, pochmurnych dni, to nadal działa tak, jakby było słonecznie. Innymi słowy, nie musimy mieszkać na południu Włoch, aby lepiej odżywiać się praną.

Sądzę, że kiedy ludzkość przybyła na Ziemię, nie było potrzeby spożywania czegokolwiek, ale potem oczywiście pojawił się… jak mówi Biblia, owoc z ogrodu Eden. Owoce istnieją i oczywiście dobrze smakują. I to jest czysty luksus – tak samo dla mnie również teraz. Nie muszę jeść. To naprawdę jest bardzo, bardzo wygodne, kiedy odżywiamy się światłem – nie ma potrzeby jedzenia.

Proces życia światłem jest też inicjacją ponieważ poprzez zmiany zachodzące w ciele i w komórkach, następuje też zmiana w świadomości.

[u]SMTV:[/u] Podobnie jak wiele innych niejedzących osób, dr Schneider doświadczył natychmiastowych korzyści ze stylu życia bez jedzenia.

[u]dr Schneider:[/u] Nie musicie wiele spać. Mieszkałem wtedy na wsi i późną nocą jeździłem na łyżwach, na wrotkach, po prostu, aby coś robić. Chodziłem na spacery, patrzyłem na księżyc. Ma się mnóstwo czasu. Nie myśli się o jedzeniu, nie przygotowuje się jedzenia, nie potrzeba kuchni.

[u]SMTV:[/u] Poza mniejszą potrzebą snu, mając mnóstwo wolnego czasu do dyspozycji, dr Schneider dokonał kilku zaskakujących odkryć jako bretarianin.

[u]dr Schneider:[/u] Ma się dużo lepsze połączenie. To tak jakby wcześniej używać małego przewodu do połączenia z wyższym Ja, a teraz jest to duży przewód. Pojawia się duża jasność. to jest jak sprzątanie bez robienia czegokolwiek. To jest tak, że przychodzą myśli: „Ach tak!”, i to może być związek, to może być twoja piwnica, która została posprzątana, ale potem myślisz o czymś i bierzesz tę rzecz i wyrzucasz ją. To tak jak rzeczy, które już mi nie służyły, to jak wysprzątanie wszystkiego, w sposób fizyczny. A następnie moja praca. Nagle stało się tak, że gdy leczyłem ludzi, bardziej jasne było dla mnie to, co mogę zrobić, co mogę im dać.

[u]SMTV:[/u] Stałeś się bardziej intuicyjny?

[u]dr Schneider:[/u] Tak, ale nie odczuwałem tego jako intuicji, czułem, jakbym to wiedział. To było jasne - nie musiałem spierać się ze sobą w głowie, np.: „Czy zastosować to czy tamto w tym celu?” Ale to nie było na ekranie, nie jestem wizjonerem. Po prostu było jasne, co powinno być zrobione. Poza tym, zmiana w komunikacji. Byłem dużo bardziej skuteczny, nie musiałem tak dużo mówić, dużo słuchałem.

[u]SMTV:[/u] Zyskałeś skupienie, (Tak.) i w wyniku tego oszczędziłeś mnóstwo czasu.

[u]dr Schneider:[/u] Tak. Dokładnie. Było to bardzo miłe, ponieważ to jest tak, jakbyście znali wewnętrzną tajemnicę czy coś takiego. Jest w tym również dużo estetyki. To odżywiało moje serce. Mogłem widzieć więcej tego, co stało za czymś, i dlaczego ludzie coś robili, a także fizyczne rzeczy, piękno.

[u]SMTV:[/u] Oprócz posiadania wyższego poczucia klarowności i intuicji, dr Schneider doświadczył także zmian w swoim fizycznym ciele. Co stało się z twoimi organami? Co stało się z bakteriami z żołądku?

[u]dr Schneider:[/u] Po tylu latach bycia pranarianinem, organy są może trochę mniejsze, bo nie napełniacie ich cały czas, ale wciąż zachowują swoją funkcję. I błona śluzowa wciąż regeneruje się; zatem macie nowe komórki, jak też skórę, rosną włosy. Oczywiście wszystko to przechodzi przez ciało.

[u]SMTV:[/u] W niektórych przypadkach ludzie, którzy żyją praną, przechodzą zmianę masy ciała, która wydaje się właściwa dla ich typu ciała.

[u]dr Schneider:[/u] Raz byłem na spotkaniu pranarian, gdzie jedną z uczestniczek była osoba, która była anorektyczką a teraz, po procesie, uzyskała większą wolność. Po procesie miała swobodę jedzenia tego, co chce, mimo że nie jadła. Opisała to bardzo przekonująco, a potem nawet powiedziała, że od tego czasu już nie traci wagi. To jest efekt życia światłem, czyli podczas niejedzenia nie tracicie wagi, kiedy żyjecie światłem. To jest zjawisko, którego do tej pory nie można wytłumaczyć fizycznie. W rzeczywistości, niektórzy pranarianie po procesie przybierają na wadze. Cóż, ja osobiście, też doświadczyłem tego - to było 13 kilogramów w 3 do 4 dni, ale tego nie czułem. To było bardzo gładkie, naprawdę komfortowe. A potem sapiecie, jeśli waga idzie w dół, ale uświadamiacie sobie jednocześnie, że czujecie się świetnie. A niektórzy zauważają, że ich waga nie zmniejsza się.

[u]SMTV:[/u] Kiedy przeszedł przez proces transformacji, by stać się wolnym od jedzenia, dr Schneider zrozumiał, że jedzenie jest tylko nawykiem.

[u]dr Schneider:[/u] Co faktycznie oznacza… żywność? Oznacza coś, co nas odżywia, pożywienie. Ale co nas odżywia? Co nas wspomaga? Czy to jest prana, czy stałe rzeczy, które wkładamy do naszych ust, czy jest to jeszcze coś innego, gdzieś tam na zewnątrz. Wyobraź sobie, że zdasz sobie sprawę, że żywność, którą tak bardzo lubiłeś już cię nie karmi, nawet zupełnie cię już nie interesuje. Z jednej strony nie jest to przyjemne doświadczenie, ale dla mnie to było bardzo głębokie doświadczenie, bo faktycznie wszyscy wiemy: „Nie mogę tak dalej, to był tylko mój nawyk, do którego przyzwyczaiłem się w codziennym życiu. Rano śniadanie, potem na lunch zjeść to czy tamto, a wieczorem – to i to”. Pewnie rano siadacie razem, i wtedy popijacie kawę i macie do tego bułkę. A wieczorem jecie dlatego, że np. lubicie spędzać z kimś czas. I wszyscy to wiedzą – robicie to czy jesteście głodni czy nie, nawet o tym nie myślicie. Przynajmniej, ja nigdy nie myślałem. I to po prostu tak się toczy. A kiedy szczęka przeżuwa, widelec jest już znów załadowany, prawda? Po procesie doświadczyłem samego tego nawyku, obserwowałem siebie i myślałem: „Hej, co tak naprawdę tu się dzieje?” I to był wielki szok, bo zrozumiałem, że ten straszny mechanizm nadal funkcjonuje i że chodzi tak naprawdę o dogadzanie sobie. To nie ma nic wspólnego ze zdrowiem czy byciem razem, zamiast tego chodzi o to „czego potrzebuję”. A nie potrzebuję żywności.

[u]SMTV:[/u] Według dr Schneidera, jednym ze stanów, który ktoś osiąga podczas procesu transformacji by stać się wolnym od jedzenia, jest ponowne odkrycie swojej tożsamości.

[u]dr Schneider:[/u] Możemy ostatecznie powiedzieć: „Dobrze, poddaję się teraz”. I jest to coś, co zdarza się wielu podczas procesu przechodzenia do życia światłem, bo to jest moment, w którym powracamy do swojego serca. Bo jeśli wtedy odpuszczam, jeżeli już spędziłem 5, 6 albo 7 dni ze sobą, wtedy osiągam etap, gdy faktycznie rozumiem: „Chwileczkę, kim ja faktycznie jestem?” Dla mnie to jest przypomnienie sobie naszej natury Światła. Jesteśmy istotami Światła, pamiętamy, że w rzeczywistości jesteśmy odżywieni, i że nie pochodzi to z fizycznego jedzenia, nie od mojego partnera, nie z szybkiego auta, czy jakiegoś rodzaju muzyki czy drogich kamieni, które mogą nas wspomagać, ale dostaję pożywienie z wnętrza siebie; to jest z prany. I dla mnie związek jest jasny, że faktycznie sami się odżywiamy, to jest tak naprawdę nasza Boska natura. Jesteśmy więc boskimi istotami, które przenika Bóg.

[u]SMTV:[/u] Dla każdego zainteresowanego bretariańskim stylem życia, dr Schneider przekazał pewne rady, jedną z nich jest wegetarianizm lub dieta frutariańska przedtem.

[u]dr Schneider:[/u] By przejść ten proces do życia światłem, trzeba naprawdę mieć silną motywację. Generalnie, powiedziałbym, że każdy może to zrobić, jeśli jest zdrowy i czuje się powołany. Ale jest kryterium wyboru: czy naprawdę możesz to znieść? Miłą rzeczą jest wrażenie, jakby ktoś trzymał nad wami ochronną rękę. Niepicie przez 7 dni zniechęca tych, którzy mają zbyt wiele wątpliwości, że może nie podołaliby. Przez proces przeprowadziłem wiele osób. Zazwyczaj robię to w grupach, w stylu seminarium, choć nazywamy to „odosobnieniem”, bo to nie jest właściwie seminarium, prana jest jakby stanem bycia. W ten sposób wiele osób, które to słyszą, ci, którzy czują do tego powołanie, dosyć szybko przechodzi przez proces odżywiania światłem. Są ludzie, którzy mówią: „Tydzień temu widziałem książkę i na pewno chcę przejść przez ten proces. Gdzie mogę to zrobić? Jak to zrobić?” Są nawet ludzie, którzy dzwonią i mówią: „Mój wewnętrzny głos powiedział mi, aby przestać jeść i pić. Dwa dni później poszedłem do księgarni i teraz wiem, że to prawda”. Takie coś naprawdę mnie wzrusza. Staram się im wszystko wyjaśnić, a nie atrakcyjnie przedstawić. Nie chodzi o to, żeby to było atrakcyjne, ponieważ ktoś, kto przechodzi ten proces, może nie być przygotowany, a wtedy jest to nieprzyjemne doświadczenie, i chciałbym wszystkim tego oszczędzić.

[u]SMTV:[/u] W celu przejścia do stanu bez jedzenia, dr Schneider poleca wcześniej pewne przygotowania.

[u]dr Schneider:[/u] Korzystnie jest, jeśli przygotowałeś się do przejścia procesu życia światłem, nastroiłeś się wewnętrznie i zewnętrznie. Dobrze jest trochę przygotować swoje ciało. Powiedz sobie: Wyruszam w podróż z moim ciałem. Wyruszam w podróż, która nazywa się ‘7 dni bez picia, 21 dni bez jedzenia’. Wcześniej jedz zdrowo: spróbuj diety wegetariańskiej co najmniej 3 miesiące wcześniej albo nawet surowego jedzenia. Powinieneś trochę pościć, aby twoje ciało już wiedziało, jak to jest czuć się lżej. A jeśli myślisz, że coś szczególnego trzeba zrobić, jak np. oczyszczanie jelita grubego lub detoksykacja, to rób takie rzeczy. Nie ma stałych reguł, ale są zalecenia. Nielogiczne jest również poszczenie przed procesem, ponieważ to trochę osłabia ciało, gdyż na początku występuje duże wydalanie, a w tym momencie ciało pracuje bardzo ciężko. Dobrze jest żyć normalnie przez jeden lub dwa tygodnie lub jeść tylko owoce albo surowe jedzenie, może tylko jakieś soki. Ale zdałem sobie sprawę, że jeśli moje ciało jeszcze się nie przestawiło, to nie jest to rozsądne. Potem możecie zacząć proces. Jeszcze raz wam mówię, zdałem sobie sprawę, że kryterium wyboru czy kryterium przygotowawcze jest po prostu takie: jeśli wasze serce śpiewa, jak powiedziała Jasmuheen, to jest to dla was dobra rzecz. Jeśli macie wątpliwości, zostawcie to lub trochę zaczekajcie. Ten proces nie jest dla każdego, nie musicie tego robić, lecz jeśli czujecie powołanie, możecie podjąć konieczne środki i zawsze pojawią się wskazówki, że to jest właściwa rzecz.

[u]SMTV:[/u] Powiedz nam o ubocznych skutkach, których można doświadczyć podczas przechodzenia procesu, aby stać się wolnym od jedzenia.

[u]dr Schneider:[/u] Patrząc z medycznego punktu widzenia, muszę powiedzieć wam, że powinniście spojrzeć na swój stan zdrowia: czy macie chorobę serca, czy macie cukrzycę - jest na to dużo kuracji w medycynie zachodniej, wschodniej czy medycynie alternatywnej, i prawdopodobnie w tym 21–dniowym procesie także. Nie możecie mówić: „Przejdź przez ten proces, ponieważ masz to, to i to”. W tym jest duża moc, ale wciąż to może być bardzo niebezpieczne. Na przykład jeśli macie cukrzycę lub jeśli macie jakąś chorobę serca, ktoś naprawdę musi być bardzo blisko was i przeprowadzić was przez to, i musi powiedzieć, kiedy trzeba zrezygnować lub zaprzestać, czy… (SMTV: Może jakiś lekarz?) Tak, tak. Ale i tak myślę, że jest pewne przewodnictwo, Boskie duchowe przewodnictwo i ci ludzie wiedzą o tym.

Myślę, że największy skutek uboczny dotyczy sfery psychologicznej - wzorce, złość, potrzeby, które widzimy, jak wychodzą. W każdej komórce wszystko jest zapisane - wszystkie nasze wspomnienia, wszystko - więc podczas procesu, to wychodzi, dużo rzeczy sobie przypominacie. To samo z radością. Niektórzy ludzie są szczęśliwi, więc przypominają sobie, jak miło było być dzieckiem lub być ze swoim chłopakiem albo z rodzicami, kiedy pojechali na wakacje. To, co oni mówią, jest bardzo wzruszające, ponieważ mają kontakt ze swoim sercem; oni mówią z serca i naprawdę to czują. Miło jest więc przechodzić przez ten proces i myślę, że to jest jedna z najbardziej intensywnych, najszybszych inicjacyjnych terapii, o jakich mogę pomyśleć.

Często zdarza się, że stare choroby zanikając ujawniają się. Powiedzmy, że ktoś ma przewlekłe zapalenie pęcherza i nerek, wtedy może stać się tak, że się wystraszy, i gdy doświadczy nawrotu choroby, będzie myślał: „Rety, to znów się zaczyna. Jestem w środku procesu, czy naprawdę mogę to zrobić, czy mam przerwać? itd.” Wtedy dobrze jest, jeśli jest tam ktoś, kto wie, co się dzieje. Dobrze, jeśli jest to ktoś, kto wspiera czy prowadzi, a nie tylko trzyma za ręce. Trzymanie za ręce jest również dobre. Pierwszy tydzień dla niektórych jest trochę ciężki, ale inni łatwo go przechodzą. Zazwyczaj około 4-tego, 5-tego czy 6-tego dnia, jeden z tych dni jest dość uciążliwy. W moim przypadku, miałem ślinę aż do szóstego dnia, ale niektórzy mają suche usta już na drugi dzień i wtedy to jest po prostu przykre. I wtedy byłoby dobrze mieć kogoś, kto wspiera i mówi nam, co możecie zrobić, że możecie płukać jamę ustną, ale nie połykać, możecie ssać kostkę lodu i wypluć to i być może wypluć drugi raz, ponieważ pozostało wewnątrz trochę wody. Możecie gryźć cytrynę lub żuć ją i później wypluć. Te rzeczy wprowadzają trochę więcej komfortu.

Inne symptomy są często nie związane ze zdrowiem i psychicznie są mniej wymagające. Właściwie ciało jest w stałym stresie. Tak dzieje się z powodu podwyższonej temperatury, na przykład. Wielu ludzi wchodzi do zimnej wanny. ponieważ ciało staje się gorące. Ktoś opowiadał, że do wody przygotowanej do kąpieli dodał trochę kostek lodu. Stare rzeczy są spalane, co nazywa się „eterycznym ciepłem” lub „eteryczną gorączką”. Ja jestem kimś, kto naprawdę uwielbia ciepłą wodę i nie chce mieć nic wspólnego z zimną wodą, a nalewałem wodę raczej zimną, taką że naprawdę prawie zamarzałem z powodu nawyku, ale to było przyjemne, dawało chłód. Nasze ciało pracuje wtedy maksymalnie i jest to ważne, by być świadomym swojego ciała. Nasze ciało podejmuje tę podróż z nami. Przejściowe symptomy zwykle znikają po pierwszym tygodniu.

W drugim tygodniu ciało zaczyna zdrowieć. Drugi tydzień nazywam „okresem rekonwalescencji”. Podczas rekonwalescencji, w ortodoksyjnej medycynie, kiedy system się regeneruje, ta część, która była pod wielkim napięciem, w tym przypadku ciało, wraca do normalnego stanu. Jest właśnie czas zdrowienia. Gdy się kładłem, byłem tak naprawdę gdzieś poza, jak w głębokiej drzemce, ale w głębokiej drzemce z marzeniami i to przez trzy godziny. A w jakieś fazie zdałem sobie sprawę, że „To się skończyło”. I to nazywam zdrowieniem, ponieważ później naprawdę czułem się inaczej, jakbym coś przepracował. To nie były halucynacje, ponieważ zauważyłem, że byłem w pełni obecny, zupełnie normalny. Nie widziałem rzeczy w dziwny sposób. Naprawdę zrozumiałem, że coś się zmieniło w moim ciele. To było zdumiewające, to było interesujące i to zawsze się zdarzało, gdy byłem spokojny, gdy byłem w kontakcie ze sobą. I to jest bardzo miły czas, robiłem to również później. Powinniście naprawdę spędzać czas ze sobą.

Dochodząc do trzeciego tygodnia procesu, zaczyna się rozumieć niezależność życia wolnego od jedzenia. Trzeci tydzień nazwałbym fazą reorganizacji. Wtedy przychodzą takie myśli jak: „Co to będzie później? Co później zrobię z jedzeniem? Co później zrobię z moją rodziną? Co zrobię z tym, co zrobię z tamtym?” I teraz przydarzają się interesujące rzeczy - nagle faktycznie wiem co chcę, widzę sprawy bardzo jasno: „W porządku, zrobię właśnie to. I zrobię to tak i tak”. Taki jest trzeci tydzień, i teraz możesz zająć się bardziej światowymi sprawami. Może nie dzwoniłbyś nigdzie, nie zajmowałbyś się żadną korespondencją, czy podobnymi rzeczami. W moim przypadku, wszystkie te rzeczy zostały odłożone. Możecie odbudować się na nowo. To jest to, za czym wszyscy tak bardzo tęsknimy. Wielu z nas mówiło sobie: „Dobrze, w tym roku po Bożym Narodzeniu zaplanuję następny rok lub resztę mojego życia”. Wszyscy z was znają te swoje dobre chęci.

W 21 dniu wszyscy są gotowi: mogą naprawdę żyć praną, kiedy ich ciało jest zreorganizowane. To jest proces transformacji, są wolni i mogą robić z tym, co chcą.

[u]SMTV:[/u] Dr Schneiderowi przejście przez proces transformacji, by stać się wolnym od jedzenia i żyć jedynie praną, pomogło dostroić się do siebie i zobaczyć świat w nowym świetle.

[u]dr Schneider: [/u]Jedną z rzeczy, której nauczyłem się w procesie jest wdzięczność, o wiele wiele większej wdzięczności. Po przejściu procesu i później, gdy robiłem to z pierwszą grupą, byłem jakby przestraszony, wstrząśnięty tym, jak wielu rzeczy przedtem nie doceniałem. Było we mnie tak dużo uznania dla natury, ludzi, energii, ducha, rzeczy, które złożyłem na ołtarzu i obserwowałem siebie, kładącego tam te rzeczy, czego wcześniej nie robiłem. To uczy was również pokory. To uczy was współczucia, radości, to uczy was tak wiele.

By skontaktować się z dr Christopherem Schneiderem,
prosimy pisać na adres: govind@web.de

http://www.quanyin.p..._schneider.html











#25 TheFinger

TheFinger

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 1161 postów

Napisano 15 lipiec 2011 - 23:54

Anael, robiłaś próby?

Ja kiedyś byłem zafascynowany lekturą i robilem próby, ale nie przechodziłem przez 21 dniowy proces. Robiłem raczej testy i docelowo nie chciałem porzucać jedzenia. Niemniej, myśl o tym nadal mnie fascynuje i obecnie uważam, że wkrótce będzie to jedyna droga, aby "nie dać zakuć się w kajdany".

Jeśli robiłaś próby, to podziel się wrażeniami. Ja chętnie też coś od siebie skrobnę w tej sprawie

#26 Leana

Leana

    Trenerka Tresera

  • Members
  • PipPipPip
  • 9674 postów

Napisano 16 lipiec 2011 - 10:20

Nie podejmowałam żadnych prób, bo nie czuję jeszcze wystarczającej wewnętrznej potrzeby, by zacząć tak żyć.

Chyba, że próbami można nazwać okres w moim życiu, kiedy krzykiem zmuszano mnie do jedzenia, bo mogłam nie jeść nic przez więcej niż jeden dzień i nie czułam głodu Pić też mi się nie chciało.

Ale to był po prostu brak głodu i pragnienia, a nie żadne świadome próby przejścia na bretarianizm.
Jedzenie jeszcze za bardzo mnie 'trzyma', zwłaszcza przyjemność z jedzenia słodyczy


Ale znając siebie, kiedyś tego spróbuję A co mi z tego wyjdzie i czy mnie osobiście coś w ogóle z tego wyjdzie, to sie okaże w praniu.

#27 Leana

Leana

    Trenerka Tresera

  • Members
  • PipPipPip
  • 9674 postów

Napisano 16 lipiec 2011 - 11:36

ZINAIDA BARANOVA








Zinaida Baranowa jest współczesną bretarianką z Rosji. Chociaż ma 70 lat, naukowcy, którzy ją badali, zdumieni byli odkryciem, że ma ona system biologiczny 30-letniej kobiety. Jak to możliwe?

Zinaida przypisywała swoje odmłodzenie bretariańskiemu stylowi życia, w którym całkowicie polega się na odżywianiu kosmiczną energią. W 2006 r., reporter wiadomości online, Pravda, był zdumiony, kiedy zobaczył ją pierwszy raz. Spodziewał się spotkać „wychudzoną kobietę w podeszłym wieku”, był zaskoczony tym, że „...Zinaida Baranowa nie była staruszką. Wyglądała raczej atrakcyjnie, z rumianymi policzkami i jasnymi włosami. Wtedy, Zinaida żyła bez jedzenia od ponad 4 lat i straciła około 18 kilogramów. Jak doszła do tego niezwykłego stanu psychicznego i fizycznego dobrego samopoczucia.

W młodości Zinaida Baranova zdobyła kwalifikacje inżyniera-technologa i pracowała przez pięć lat w rodzinnym Swierdłowsku (obecnie Jekaterynburgu) w Rosji. Później przeprowadziła się do Krasnodara, gdzie w instytucie badawczym zajmowała stanowisko głównego technologa.

Gdy miała około 45 lat, przytrafiła się seria nieszczęśliwych wypadków, które na zawsze zmieniły bieg jej życia. Najpierw, nagle zmarli rodzice, będący jeszcze w kwiecie wieku, a zaraz potem jej 18-letni syn zginął w wypadku samochodowym. Zinaida była w ciężkiej depresji i zaczęły rozwijać się u niej zaburzenia układu krążenia i inne dolegliwości.

Aby poradzić sobie z żalem, oddała się modlitwom. Podczas rozmowy z australijską autorką i bretarianką, Jasmuheen, w 2007r., Zinaida podzieliła się przeszłym doświadczeniem: Wielu z was być może już to zna i doświadczyło tego samemu, że głęboki smutek może obrócić człowieka i zmienić jego ścieżkę życia. Ostatecznie uzyskałam wewnętrzną odpowiedź, której nie mogłam przedtem otrzymać od ludzi wokół mnie - kim jest Bóg? Dlaczego jest w nas, a my jesteśmy Nim? ... Zrozumiałam, że Bóg jest energią i trochę później doświadczyłam, że Bóg jest wielkim ogniem galaktyki. Chociaż to wiele nie wyjaśnia, poczułam nagle, że wszystko jest dla mnie jasne. Dlatego kupiłam Biblię - czytałam ją wiele razy, podkreślałam ją i na koniec cała Biblia była podkreślona.

Potrzeba było dziesięciu lat, by ostatecznie wyszła z depresji i podjęła decyzję, by zmienić swoje życie.
Potrzebowałam uzdrowienia, ponieważ miałam ogromną ilość chorób. Skłoniło mnie to do rozpoczęcia samodzielnego oczyszczenia mojego systemu. Z punktu widzenia ziemskiej pomocy, pomocy z tego planu, korzystałam z książki: „Pomóż sobie”, która opisuje systemem wewnętrznego oczyszczania.

Zinaida kupiła domek u podnóża gór Kaukazu i mieszkała tam sama, mając nadzieję, że świeże powietrze i czysta górska woda, pomogą jej w odzyskaniu zdrowia. Ponadto przestała jeść jakiekolwiek mięso i ryby, jadła tylko rośliny, częściowo samodzielnie przez nią uprawiane. Kontynuowała taż swoje modlitwy, poszukując przewodnictwa Jezusa Chrystusa. W ten sposób żyła przez siedem lat do roku 2000, kiedy to otrzymała wewnętrzny przekaz, który doprowadził ją do rozpoczęcia podróży do życia bez jedzenia.

Zostałam przełączona. To nie była moja własna inicjatywa. To był eksperyment stworzony przez Najwyższe Moce, które, najwidoczniej, opiekują się nami. Pamiętam ten dzień. To wydarzyło się 29 marca 2000 roku. Zbliżała się Wielkanoc i zamierzałam powstrzymywać się od jedzenia. Nagle, czyjaś myśl pojawiła się w moim umyśle, jak gdyby ktoś mówił mi: „Od tego momentu nie będziesz spożywała stałego pokarmu”. Nie przestraszyłam się, byłam zdumiona. Tak, nie miałam żadnego pragnienia, żeby cokolwiek jeść, podczas gdy dni mijały.

Pełna wiary i zaufania w Niebo, Zinaida natychmiast przestała przyjmować stałe pożywienie i przyjmowała jedynie płyny. Doświadczyła tak wiele ulgi i radości, gdy żyła bez jedzenia. Prawie miesiąc później miała kolejny wewnętrzny przekaz, aby przestać przyjmować płyny: Wtedy kolejna wiadomość pojawiła się w mojej głowie 18 kwietnia. Głosiła: „Teraz możesz obyć się bez wody”. Z łatwością podporządkowałam się poleceniom, gdyż do tego czasu nabrałam wielkiego zaufania do moich Nauczycieli. Tak się też stało. Nie odczuwałam żadnej potrzeby picia płynów. Co więcej, przestałam odczuwać zapach jedzenia, jak gdyby mój zmysł zapachu został wyłączony. Ale nadal mogę odczuwać zapach wielu innych rzeczy. Wszystkie te zmiany ułatwiły moją transformację.”.

W przeciwieństwie do jej doświadczeń po zaprzestaniu jedzenia, Zinaida zaczęła doświadczać trudności fizycznych, gdy zdecydowała się zaprzestać przyjmowania płynów. Według artykułu „Trzy lata bez jedzenia” autorstwa Dymitra Pisarenki opublikowanego w 2004 roku: „ciało Zinaidy przechodziło głębokie oczyszczanie: towarzyszyła temu słabość, mrowienia, suchość w ustach, wibracje w całym ciele. Skóra łuszczyła się i wkrótce pokryła się ukąszeniami komarów”. Artykuł wyjawił, że reakcja ukąszenia komarów mogła być spowodowana faktem, iż jej ciało czerpało wilgoć z powietrza poprzez skórę. Podczas tego początkowego procesu stawania się bretarianką, Zinaida miała również problemy z chodzeniem, a wchodzenie po schodach było prawie niemożliwe. To było dla niej przerażające doświadczenie; jednakże wytrwała w nim i po sześciu tygodniach jej ciało ustabilizowało się: zaledwie sześć tygodni później mój stan się unormował. Od tego czasu poruszam się bez jedzenia i picia, to znaczy bez fizycznego pożywienia. W zasadzie moje ciało jest odżywiane, tylko za pomocą innych źródeł.

Ale próba jeszcze się nie skończyła. Przez następne sześć miesięcy Zinaida była opanowana przez negatywne myśli. Aby sobie z tym poradzić, polegała na mocy modlitwy. Przy każdej negatywnej myśli, która się pojawiała powtarzała Modlitwę Jezusa trzykrotnie.
Pewnego ranka zrozumiałam, że coś bardzo ważnego przeszło przeze mnie. Obudziłam się o świcie i poczułam ogromny spokój i wyciszenie w swoim sercu. Zrozumiałam to tak, że nowa wartość pojawiła się na mojej drodze i od tej chwili będę odporna na negatywne wpływy. Mój nowy stan nazwałam ‘wewnętrznym światłem’. Wierzę, że bez tego nie byłabym w stanie żyć.

Kiedy zaprzestała jedzenia i picia, polegając na kosmicznej energii jako pokarmie, Zinaida wolała nie mówić przyjaciołom i sąsiadom o swoim bretariańskim stylu życia. Faktycznie, kiedy odwiedzała przyjaciół i podawano jedzenie, grzecznie odmawiała i mówiła, że nie jest głodna. Kiedy przyjaciele odwiedzili ją, była szczęśliwa kupując jedzenie i gotując dla nich, bo uwielbiała gotować chociaż nie miała pragnienia, by go próbować.

Toma, lokator, który wynajmował u niej pokój, relacjonował, że przez trzy lata nigdy nie widział Zinaidy jedzącej ani pijącej. Kiedy pewna dziennikarka usłyszała o jej zdolności do życia bez jedzenia, chciała sama naocznie sprawdzić, czy to prawda. Pozostawała z nią przez pięć dni i nie znalazła żadnego dowodu na to, że Zinaida coś piła czy jadła.

Kilka lat później, ponaglana przez przyjaciół, by zrobić badania lekarskie, Zinaida przeszła serię testów, gdzie lekarze ustalili jej biologiczny wiek na 30 lat, chociaż, tak naprawdę, miała lat 67. Ponadto, jej przekwitanie zatrzymało się, a zamiast tego ma teraz normalny cykl owulacyjny – może naprawdę rodzić dzieci.
Oprócz przemiany fizycznej Zinaida zauważyła, że jej postrzeganie świata nie jest już takie samo. Uzyskała wewnętrzną wiedzę wszechświata. Oczywiście wszystkie zmiany były radosne.
To nie zawsze były zwyczajne zmiany. Przede wszystkim postrzegałam świat zupełnie inaczej… Moja świadomość otworzyła się, co pozwoliło mi uzyskać dostęp do międzyplanetarnej wiedzy.

Zinaida wierzy, że w efekcie życia bez jedzenia odkryła wewnętrzne światło, nowy stan istnienia, który daje jej energię. Moje wewnętrzne światło podtrzymuje mnie…To jest jak fundament wewnętrznej stabilności. Jestem bardzo szczęśliwa, będąc tym owładnięta, inaczej moje życie byłoby bardzo skomplikowane. Nie mogłam ujawnić publicznie moich możliwości przez ponad dwa lata, bo nie miałam pozwolenia z Nieba. Musiałam milczeć przez pewien czas.

A czym jest wewnętrzne światło? Zinaida wyjaśniła to jako: czystość, współczucie i miłość.

Przez swoje głębokie modlitwy i oparcie w Bogu jako przewodniku, w czasie największego smutku, Zinaida nabyła zdolności do życia kosmiczną energią, bez potrzeby jedzenia i picia. Jej własnymi słowami: „To jest alternatywny sposób odżywiania, żywienie się pierwotną energią: jak robią to minerały, rośliny i plankton”.

http://www.quanyin.pl/a248-zinaida_baranowa_.html

Zmieniony przez - Anael w dniu 2011-07-16 12:39:00

#28 Leana

Leana

    Trenerka Tresera

  • Members
  • PipPipPip
  • 9674 postów

Napisano 16 lipiec 2011 - 11:53







BARBARA MOORE - brytyjska lekarka











W 1950 roku brytyjska lekarka, przyciągnęła uwagę świata swoim samotnym marszem po całym globie. Jeszcze bardziej unikalna była jej dieta - była bretarianką.

W wiadomościach zamieszczonych w gazecie London Sunday Chronicle z 17 czerwca 1951 r. czytamy: „Kobieta w wieku 50 lat, która wygląda tylko na 30, stwierdziła wczoraj, że... pokonała starość i spodziewa się żyć przynajmniej 150 lat. Postanowiła zrobić to przez zaniechanie jedzenia. 20 lat temu jadła trzy normalne posiłki dziennie. Powoli przez 12 lat zredukowała swoje jedzenie, przy zachowaniu dobrej kondycji, do jednego posiłku dziennie z trawy, gwiazdnicy, koniczyny, mniszka lekarskiego i czasami szklanki soku owocowego. Pięć lat temu przestawiła się całkowicie na soki i surowe pomidory, pomarańcze, trawy i zioła. Teraz nie pije nic oprócz szklanki wody przyprawionej kilkoma kroplami soku z cytryny. Mówi, że "w słońcu i powietrzu jest dużo więcej niż możemy ujrzeć gołym okiem czy naukowymi instrumentami. Sekretem jest znalezienie sposobu absorpcji tego kosmicznego promieniowania i zamiany go w pożywienie”.

Barbara Moore żyła także praną, czyli podstawową siłą życiową, jako pożywieniem.

Urodziła się w 1903 roku, uczęszczała do szkoły i studiowała w Anglii, gdzie została doktorem medycyny. Jak większość ludzi, jadła trzy posiłki dziennie, aż do 30 roku życia. Wtedy stopniowo zaczęła zmniejszać ilość jedzenia, tak że wieku 42 lat zasilała swój żywiołowy temperament codziennie jednym, prostym, opartym na roślinach posiłkiem, składającym się z gwiazdnicy, trawy i mniszka lekarskiego. Kiedy nie czuła już potrzeby stałej żywności, stała się liquidarianką, żyjącą głównie na sokach owocowych i ziołowych. Po jakimś czasie nawet to przestała spożywać i piła po prostu wodę z kilkoma kroplami soku cytrynowego.

Barbara Moore była przykładem doskonałego zdrowia, pokonywała tysiące mil na całym świecie: wspinała się po szwajcarskich górach, przeszła tysiąc mil przez Wielką Brytanię w 23 dni, i to samo zrobiła w USA, pokonując dystans ponad 3 tysięcy mil z San Francisco do Nowego Jorku - w 46 dni.

Anne Wigmore napisała w The Wheatgrass Book: „Przez lata Barbara Moore miała zwyczaj podróżowania do Szwajcarii, by chodzić po Alpach... ukończyła też marsz przez całą Anglię (ok. 1.600 km), utrzymując tempo 8-10 km na godzinę przez 16 do 18 godzin dziennie. W wieku 56 lat, dr Moore rozbiła powszechne przekonanie, że potrzebujemy mięsa i dużo gotowanego jedzenia, by być silnymi i mieć dużą wytrzymałość.”

Barbara Moore była wegetarianką przez większość swojego życia. Ukończywszy studia medyczne, posiadała dobrą wiedzę na temat żywności i jej wpływu na ludzkie ciało. Wygłaszała wiele wykładów i pisała wiele artykułów na temat zdrowia. Dr Barbara Moore była przerażona rosnącą tendencją śmieciowego jedzenia (rok 1946). Była zszokowana tym co stało się standardową dietą w Anglii, a zwłaszcza brakiem wartości w tym, co nazwała 'crunchy-munchy' - rodzaj płatków śniadaniowych, rozgotowane ziemniaki, jak również ciężkie puddingi mleczne, i robiła co mogła, by podnieść świadomość ludzi, że takie pożywienie nie jest dobre dla zdrowia. Podeszła w sposób zdecydowanie naukowy do tego, jak odżywiać swe ciało, ostrożnie eksperymentując na samej sobie i obserwując odpowiedzi ciała na każdą zmianę żywieniową. Mówiła: „musiałam powoli przechodzić z wegetarianizmu na surowe owoce, a potem na płyny. Teraz pracuję nad Kosmicznym Jedzeniem. Minęłam stadium jedzenia i mogę nie jeść jeśli zechcę, bo mój przewód pokarmowy znacznie się zmienił. Nie jest już brudną rurą, która nie jest w stanie poradzić sobie z błonnikiem”.

Dr Barbara Moore pierwszy raz odkryła, że może żyć bez jedzenia, kiedy była na swoich corocznych wakacjach w górach w Szwajcarii. Wędrowała i wspinała się w Alpach codziennie, tygodniami a nawet miesiącami, w końcu bez potrzeby jakiegokolwiek jedzenia. Jej ciało trwało po prostu na czystej wodzie, świetle słonecznym i świeżym górskim powietrzu. Była zafascynowana tym, w jaki sposób ludzkie ciało uzyskuje tę energię i ciepło. Przez swoje naukowe eksperymenty odkryła, że ani jej energia ani ciepło nie pochodzi od jedzenia. Wyjaśniała to w jednym ze swoich wykładów: „Spędziłam trzy miesiące w górach Szwajcarii i we Włoszech nie jedząc nic oprócz śniegu i pijąc tylko wodę ze śniegu. Codziennie chodziłam po górach. Nie pościłam siedząc jedynie i czytając książkę, albo wpatrując się w niebo. Nie. Codziennie wędrowałam z mojego hotelu w góry, często 15 mil, wspinałam się na siedem, osiem tysięcy stóp, i schodziłam na dół idąc następne 15-20 mil do mojego hotelu. Podczas mojego postu codziennie wspinałam się po górach; a jeśli nie mogłam, np. z powodu złej pogody, chodziłam 30-40 mil. To mnie przekonało. Rok po roku robiłam to samo, aby przekonać się, czy to prawda, czy nie”.

Fakt, że jej ciało było w stanie przetrwać przez tak długi czas bez jedzenia zdumiał ją i po powrocie do domu nadal kontynuowała sprawdzanie tej teorii. „Gdy to odkryłam, poszłam krok dalej, chciałam sprawdzić, czy mogłam żyć zupełnie bez jedzenia; nie przez 2 czy 3 miesiące, ale przez dłuższy czas. Odkryłam, że to też jest możliwe…”

Zafascynowany jej niesamowitym stylem życia bez jedzenia, dziennikarz gazety London Sunday Chronicle, przeprowadzając wywiad z Dr Barbarą Moore był zdumiony jej młodością i witalnością. Odnośnie swojego wyglądu Barbara Moore odpowiedziała: „Zamiast myśleć, że moje życie skończy się za dziesięć lat, jestem coraz młodsza. Każdy może zrobić to samo, jeśli spróbuje. Tragedią jest, że jedzenie to jedna z wielkich przyjemności w życiu. Zaprzestanie jedzenia jest doświadczeniem dyskomfortu do chwili, gdy ciało dostosuje się do nowego trybu, który był oryginalnym sposobem funkcjonowania. Teraz mdli mnie nawet zapach jedzenia”.

W odpowiedzi na pytania dotyczące jej zdrowia, stwierdziła: „Jestem silna jak mężczyzna i potrzebuję jedynie trzech godzin snu dla umysłowego odpoczynku. Ponieważ moje ciało jest wolne od toksyn, nigdy nie jestem chora”.

Chemia jej ciała zmieniła się na lepsze: „Komórki mojego ciała i krew zmieniły znacząco strukturę. Jestem obojętna na gorąco, głód i zmęczenie... Zima, lato - nawet w Szwajcarii, noszę tylko sweter z krótkim rękawem i spódnicę. Gdy jest zimno, ludzie gapią się na mnie. Podczas gdy oni się trzęsą… mnie jest ciepło”.

Niestety, w 1977 roku, podczas ekspedycji w USA, idąc od wybrzeża do wybrzeża, została potrącona przez samochód i wkrótce potem zmarła. Gdyby to się nie wydarzyło, zapewne żyłaby szczęśliwie do 150 lat jedynie dzięki kosmicznej energii.

http://www.quanyin.pl/a244-barbara_moore.html




#29 Leana

Leana

    Trenerka Tresera

  • Members
  • PipPipPip
  • 9674 postów

Napisano 16 lipiec 2011 - 12:18

AKAHI - tancerz i artysta malarz z Ekwadoru








Akahi jest tancerzem i artystą malarzem, który znalazł zadziwiające szczęście poprzez swój styl życia bez jedzenia.

Zanim zostałem bretarianinem moje życie też było szczęśliwe, byłem artystą, dużo podróżowałem, ale to był inny rodzaj szczęścia. To było szczęście, które nigdy nie było kompletne. Byłem szczęśliwy przez chwilę – nigdy całkowicie – dlatego nigdy nie mogłem powiedzieć, że jestem naprawdę szczęśliwy. Kiedy jest się bretarianinem (ang. breath = oddech), jest się świadomym tego, że oddychamy tą piękną miłością – tę energię nazywam miłością. Dla mnie, to jest miłość.

Akahi pochodzi z ubogiej rodziny. Ma dwóch braci i jedną siostrę, i wszystkie dzieci uczone były od wczesnego wieku niezależności i samowystarczalności. Dlatego, jako dziecko już pracował. Akahi wie, że doświadczenie, które zyskał dzięki takiemu wychowaniu, dało mu inne spojrzenie na życie. Ale nawet z wolnością, jaką miał, nie mógł znaleźć nic, co by go interesowało. Zawsze gdzieś z tyłu umysłu czuł, że musi być coś więcej niż to fizyczne życie.

To było jak czekanie na taki moment, kiedy będę mógł naprawdę znaleźć coś swojego. Wiedziałem, że jest inna droga dla mnie, że coś na mnie czeka, coś, co chcę odnaleźć.

Podczas swoich szkolnych lat, Akahi zainteresował się muzyką i sztuką, a w wieku 18 lat zaczął tworzyć i sprzedawać swoje własne obrazy.

Zdałem sobie sprawę, że to było naprawdę fantastyczne dla mnie, uczynić z malowania pracę dla siebie, sposób w jaki siebie znajduję. Zatem zacząłem podróżować po Ameryce Południowej, sprzedając moją sztukę oraz moje obrazy. I w czasie tej wyprawy, tej podróży, wszystkie te piękne rzeczy zaczęły mi wydarzać się, kiedy cała ta wiedza, ta miłość, zaczęła przychodzić do mojego życia...
Dla mnie bycie bretarianinem to bycie świadomym, że istnieje źródło miłości i ja oddycham tą miłością w każdej sekundzie. Dlatego teraz, to jest naprawdę szczęście. W moim sercu jest pełnia radości. Jestem świadomy, że mogę robić cokolwiek chcę, mogę być kimkolwiek chcę, mogę mieć cokolwiek chcę. A tak naprawdę jestem świadomy, że nie potrzebuję teraz niczego innego. Po tym procesie przestałem jeść i to jest piękne. Dla mnie, to było jak… to wciąż jest piękne, ponieważ to się nie kończy, nie zatrzymuje się. Za każdym razem to rośnie, rośnie we mnie ten stan świadomości, który sprawia, że czuję się zawsze szczęśliwy. Sprawia, że jestem pełen radości i wdzięczności z każdym oddechem, jaki biorę.


A jaki byłeś, zanim stałeś się bretharianinem?

Przechodziłem przez świadomy proces. Kiedy podróżowałem po Ameryce Południowej, zacząłem być wegetarianinem. Moja rodzina, gdy byłem dzieckiem, dawała mi różne rodzaje jedzenia. Nie byli wegetarianami, więc znalazłem tę drogę jako moją własną. Byłem wegetarianinem przez około trzy lata. Kroki, które podjąłem, żeby stać się bretarianinem miały poważne uzasadnienie w moim życiu. W 2006 r. moja partnerka – obecnie moja żona – miała mały fizyczny problem w swoim ciele i przeszliśmy przez szczególne momenty w naszym życiu z intencją, żeby to uzdrowić. W ten sposób miałem wewnątrz potężne pragnienie, by być kimś, kto może pomagać ludziom, aby zostali uleczeni. Tak zdecydowałem, tak myślałem. Modliłem się do Boga: “Proszę, pozwól mi być kimś, kto może pomóc ludziom powrócić do zdrowia”.

Gdy Akahi zrezygnował z jedzenia mięsa i przeszedł na dietę roślinną, doświadczył niezapomnianej i niesamowitej zmiany.

Bycie wegetarianinem było dla mnie naprawdę łatwe, nigdy nie miałem problemów z odstawieniem mięsa. Później, po trochu, zaczęło rosnąć życzenie bycia całkowicie uzdrowionym czy całkowicie zdrowym, lub całkowicie czystym. Dlatego przestałem być wegetarianinem, aby stać się weganinem przez jakiś czas, a następnie przestawiłem się na surowe jedzenie. Przez parę miesięcy jadłem surowe jedzenie. To było naprawdę fantastyczne czuć świeżość takiego jedzenia, czuć energię, jaką ma surowe jedzenie. Wtedy po raz pierwszy czułem, jak wibruję inną energią, czułem, ze napełniam się innego rodzaju energią, która we mnie wchodzi, szczególnym rodzajem energii, która była lżejsza.
Gdy Akahi przestawił się z surowej diety na frutarianizm, jego fizyczna istota rozszerzyła się do tego stopnia, że czuł bliższe połączenie ze światem natury.
Czułem tę energię, lżejszą, czułem więcej światła w moim ciele. Mówiłem: “Och!. Teraz czuję się naprawdę dobrze”. Wtedy przestawiłem się na owoce. Stałem się frutarianinem, jadłem owoce przez parę miesięcy. To były najlepsze miesiące. Nauczyłem się odczuwać prawdziwy smak owoców bez cukru. Czułem prawdziwy smak i zacząłem bardziej doceniać naturalne rzeczy, które mamy i również je szanować. To sprawiło, że doceniłem Matkę Ziemię. Naprawdę kocham Matkę Ziemię. W jakiejś części życia uznaję czy czuję, że mogę być połączony, albo że jestem połączony ze wszystkimi elementami, które mnie otaczają.


Dzięki zupełnemu wykluczeniu jedzenia, polegając całkowicie na przyswajaniu energii kosmicznej, Akahi czuje większą komunię z uniwersalną siłą życiową.

Jestem świadomy, że współistnieję z deszczem, z powietrzem, z wodą. Porozumiewam się z nimi, docierają do mnie informacje od nich; odbieram ich wskazówki. To było dla mnie naprawdę ciekawe, bo jest tak, że kiedy wasza świadomość zaczyna się otwierać, wy zaczynacie odbierać informacje. Te informacje otwierają coraz bardziej i bardziej wasze oczy. I wtedy właśnie zaczynacie uświadamiać sobie połączenie z Matką Ziemią i tymi wszystkimi istotami i zjawiskami. A wtedy to połączenie z Matką Ziemią kieruje was do połączenia z wszechświatem.
W wyniku modlitw do Boga o przewodnictwo i wiedzę, by mógł służyć ludzkości, we właściwym czasie w jego życiu pojawił się przyjaciel i zainspirował go do całkowitego rzucenia jedzenia i stania się bretarianinem.
Zrozumiałem, że mam możliwość stania się bretarianinem. Odnalazłem kogoś. W moim życiu pojawił się ktoś, ponieważ prosiłem o ludzi i przewodników, którzy mogą sprawić, że stanę się kimś kto będzie w stanie pomóc ludziom. Ten człowiek, mój przyjaciel, przyszedł, i on był już bretarianinem, więc zrozumiałem, że jest to możliwe. Pierwszy raz, kiedy o tym usłyszałem, zaakceptowałem to i powiedziałem: „Dobrze, chcę to robić”.


Kiedy już przeszedł na życie bez jedzenia, Akahi zauważył, że jego spojrzenie na życie też się zmieniło. Na nowo odkrywał prawdy, które całkowicie odmieniły jego życie.

Przeszedłem 21-dniowy proces bretariański, i po tym, poprzez ten proces zrozumiałem, że wiele informacji nie było prawdziwych. Wiele informacji, które brałem za prawdziwe, nie były takie. Widzę rzeczywiste prawdy wewnątrz siebie. Odkryłem moją własną prawdę wewnątrz mnie. I ta prawda mówi mi, że jestem wolny, że nie potrzebuję niczego fizycznego, by żyć. Ta prawda mówi mi, że jedyna rzecz, którą muszę mieć w swoim życiu to wiara w miłość, w tę piękną energię, która tworzy wszystko, co istnieje we wszechświecie.

Akahi przez ostatnie dwa lata, żywi się energią kosmiczną. Jego podróż do bretarianizmu zaczęła się od szczerej chęci niesienia pomocy ludziom. W rezultacie tego szlachetnego pragnienia, Akahi zmienił swoje nawyki żywieniowe przechodząc od diety wegetariańskiej na dietę wegańską, a następnie na pożywienie surowe, i dalej na fruitarianizm. Dzięki spotkaniu przyjaciela – bretarianina, Akahi rozpoczął swoją podróż wyzwalającą go od jedzenia. Czym była dla niego transformacja od fruitarianizmu do życia bez jedzenia, do całkowitego polegania na kosmicznej energii dla podtrzymania ciała?

Rzeczywiście, był to niesamowity skok wiary. To nie było łatwe na początku. To potężna zmiana wszystkiego. To jak zmiana wszystkich własnych wzorców, wszystkich informacji, które wam społeczeństwo narzuciło. To sięga naprawdę głęboko - to sięga do waszego DNA. Żeby przeprogramować swoje DNA, musicie stawić czoło naprawdę ciężkim rzeczom, wydarzającym się w życiu. Dla mnie dziwne i trudne było zrozumienie, że mam możliwość przeprogramowania siebie.

Akahi przeszedł proces oczyszczania, który był dla niego wyzwaniem na wszystkich poziomach.

Wiele emocji, które miałem wewnątrz, zaczęło ze mnie wychodzić - wszystkie emocje, które nie były szczęściem. Trudno było widzieć te wychodzące ze mnie emocje, ponieważ to sprawiało, że w tym momencie także czułem złe emocje; ale uświadomiłem sobie, że to część oczyszczania doprowadziła do tego, że one wychodziły ze mnie.

To również było wyzwaniem dla systemu wierzeń Akahi i sposobu życia, od dzieciństwa zaszczepionego w nim przez społeczeństwo.

To samo stało się również z moim umysłem. Te wszystkie silne poglądy, które miałem w sobie... Np. wierzyłem, że potrzebuję jedzenia, aby żyć. Wierzyłem, że istnieje choroba. Wierzyłem, że muszę być stary. Wierzyłem, że muszę umrzeć. Zdałem sobie sprawę, że wszystkie te informacje nie są prawdziwe. Dla mnie śmierć nie istnieje, choroba nie istnieje. Wiele potrzeb stworzonych przez społeczeństwo nie istnieje. Kiedy stawiłem temu czoło, to było jak złamanie wszystkich moich wewnętrznych zasad, złamanie wszystkich moich wewnętrznych wzorców. To było coś potężnego, co w rzeczywistości zmieniło moje życie i przemieniło wszystko od wewnątrz.

Pomimo wyzwań, przez jakie musiał przejść podczas przemiany do życia bez jedzenia, Akahi nigdy nie był w lepszej formie.

Czuję, że moje ciało stało się silniejsze. Za każdym razem czuję, że jestem w lepszym stanie. Czuję się naprawdę zdrowy, naprawdę, prawdziwie zdrowy. Moje ciało normalnie nauczyło się bardziej oddychać. Każdy oddech jest dla mnie głęboki, więc moja klatka piersiowa rośnie. Moje całe ciało jest inne. Teraz czuję się naprawdę dobrze. Czuję, że mam doskonałe ciało i doskonałe rozpoznanie siebie.

Akahi wierzy, że ludzkość zmierza ku zaraniu nowej epoki, gdzie może istnieć tylko nadzieja, miłość i światło, pochodzące z wyższej, globalnej świadomości.
Świadomość nowego czasu nadziei jest obecna na całej planecie. Wszyscy na planecie poszukują teraz czegoś lepszego, czegoś pięknego w swoim życiu. Mogę powiedzieć, że naprawdę łatwo jest być wolnym od wszystkiego w społeczeństwie.
Po tym, jak osobiście doświadczył procesu przemiany, aby móc żyć bez jedzenia, Akahi wyjaśnił, że istnieje tylko jeden wymóg, aby stać się bretarianinem: wiara.


Jedyną rzeczą, którą musicie mieć, jest wiara: wiara w was samych, wiara, że możecie to zrobić, wiara, że jesteście kimś, kto nie ma żadnych ograniczeń i mieć potężne pragnienie z głębi waszego serca.

Co więcej, Akahi wyjaśnił, że każdy z nas ma wrodzoną umiejętność życia bez żadnej potrzeby jedzenia.

Bardzo łatwo jest stać się bretarianinem czy stać się wolnym od jedzenia, czy stać się kimś, kto pamięta tę świadomość. Muszę powiedzieć ludziom, że teraz każdy na planecie jest bretarianinem. Każdy z was już jest bretarianinem. Już jesteście odżywiani za pomocą kosmicznej energii, która płynie w powietrzu. Teraz, w tym życiu, i w innych życiach, też byliście bretarianami, ponieważ to jest pierwotny sposób pobierania pokarmu – bo nie jesteśmy tylko istotami fizycznymi, jesteśmy świetlistymi ciałami. I jako świetliste ciało, przyjmujecie wasz pokarm ze źródła światła. I to źródło światła może też leczyć, może pomagać waszemu ciału, by było w doskonałym stanie. Po prostu pamiętajcie, by wnieść tę wiedzę do waszej świadomości w tej chwili, że macie mnóstwo energii z sobą w każdej sekundzie. Macie mnóstwo źródeł dla siebie w każdej sekundzie i musicie tylko wnieść je do swojego życia, sprawiając, że ta piękna energia urośnie w was.

Akahi wyjaśnił, że istnieje wiedza i nasza dusza ją zna. Musimy tylko otworzyć nasz umysł na tę możliwość i nasze ciało będzie pamiętało.

Nasze ciało dokładnie zna wszystkie te rzeczy. Pradawna pamięć naszego ciała w naszej duszy posiada całą tę wiedzę, która jest wewnątrz. Tak jak ciało świetliste, my też otrzymujemy tę energię ze światła. Kiedy więc jesteście otwarci na tę świadomość, że nie jesteście jedynie istotami fizycznymi, że macie świetliste ciało i wasze świetliste ciało jest połączone ze źródłem, uświadamiacie sobie, że wasza dusza, duch, jest większy i potężniejszy niż wasze fizyczne ciało. Kiedy więc karmicie waszą duszę tym światłem, wasze fizyczne ciało po prostu to przyjmuje i też jest odżywione. Myślę, że to jest naturalne dla całej ludzkości, by stać się bretarianinem, by być spełnionym.
To jest dar od Boga, bo to jest coś naturalnego dla każdego na planecie. Każdy może to zrobić. Żyć jako bretarianin, to być zanurzonym w uniwersalnej miłości, w dokładnie każdym momencie dnia. Czuję jakby moja droga się kończyła, czuję jakbym już odnalazł to czego szukałem, więc już tego nie szukam. Czuję się naprawdę szczęśliwy z tym, co mam i jak żyję. I teraz po prostu cieszę się tym pięknym stanem świadomości, który za każdym razem wzrasta i zabiera mnie ku innym uczuciom. To tak, jakbym badał nowe sposoby odczuwania miłości w tej chwili. To tak, jakbym teraz znalazł naprawdę znaczącą miłość.


Akahi wierzy, że to dzięki intensywnemu i szczeremu pragnieniu służenia ludzkości, Bóg spełnił jego życzenie uwolnienia się od jedzenia, od materialnych potrzeb. I tak rozpoczęła się duchowa podróż Akahi. Jako bretarianin, Akahi zyskał nowe spojrzenie na życie.

Miłość naprawdę istnieje. Miłość jest podstawą wszystkiego i moja filozofia mówi, że miłość czeka na was, kiedy na nią zezwolicie. Pozwalacie miłości stać się częścią waszego życia i ona da wam najlepsze doświadczenia.

Chociaż proces przemiany był na początku trudny na wielu poziomach, Akahi głęboko wierzył, że ludzkość ma wrodzoną zdolność do życia bez jedzenia. Faktycznie, Akahi był przekonany, że kosmiczna energia była naszym jedynym źródłem odżywienia w dawnych czasach, zanim wyrobiliśmy w sobie nawyk jedzenia.

Wy też możecie żyć bez jedzenia i bez picia. Tylko że, jak powiedziałem, trzeba mieć wiarę. Tego wam trzeba, wielkiej wiary. To jest test wiary. Jeśli przejdziecie ten test, znajdziecie źródło miłości, a kiedy je znajdziecie, ono da wam wszystko.
Są różne typy ludzi żyjących bez jedzenia - niektórzy nie spożywają ani jedzenia, ani wody, tak jak joginka Giri Bala; niektórzy piją tylko herbatę, jak aulacki (wietnamski) rolnik, Phan Tấn Lộc; podczas gdy inni tylko piją wodę, kiedy potrzebują, np. stygmatyczka Louise Lateau czy wiecznie młody jogin, Devraha Baba.
Nadal czasem piję soki i herbatę, a czasem wodę, kiedy chcę mieć jakiś smak w ustach. Mój przyjaciel nie pije nawet wody od prawie dwóch lat i ma się naprawdę dobrze. Jest to więc rzeczywistość, że możemy żyć bez jedzenia i bez picia czegokolwiek. Chodzi o wiarę. Jeśli całą swoją wiarę skierujecie na wiedzę, że to źródło jest w stanie zapewnić wam wszystko, czego potrzebujecie, to macie wszystko. Otrzymujecie też całą wilgoć z ziemi, kiedy macie wiarę i odkrywacie tę zdolność.


Jak wygląda zwyczajny dzień kogoś, kto w ogóle nie je? Jak wygląda twój typowy dzień jako bretarianina?

W niektóre dni wykonuję moje ćwiczenia albo zaczynam medytować, bo bardzo lubię światło słoneczne. Uwielbiam patrzeć w słońce i otrzymywać rano energię. Czasami udaję się w różne części miasta, by je poznać czy na obrzeża miasta. Lubię podróżować. Lubię codziennie doświadczać czegoś innego, to właśnie naprawdę lubię, ponieważ teraz nadal przeprogramowuję wszystkie moje wewnętrzne informacje, więc usuwam z mojego DNA wiele informacji o tym, co działo się w moim życiu wcześniej, informacji, których już nie chcę. Tak więc teraz przeprogramowuję moje DNA informacją miłości. To tak jakbym tworzył nowe wspomnienia, chcę mieć te wspomnienia po prostu po to, by być szczęśliwym.
Zdolność do życia bez jedzenia nie jest zarezerwowana dla kilku wybrańców czy ludzi o specjalnych zdolnościach. Nie trzeba być świętym czy praktykującym duchowo, by odnosić korzyści z praktyki życia praną. Czy polecasz ten styl życia innym?
Tak, oczywiście, polecam to wszystkim, bo to jest naprawdę łatwe i daje prawdziwe szczęście. To najłatwiejsza rzecz zostać bretarianinem; to jest naprawdę łatwe. I odkryjecie, że to naprawdę jest stan radości. Odnajdziecie tę wolność, którą bretarianizm daje wam w zamian. Potrzeba tylko serca i pięknego pragnienia, by rozpoznać siebie jako kogoś, kto nie ma żadnych ograniczeń.


Dla tych, którzy chcą spróbować stylu życia bretarianina, Akahi przekazuje swą wiedzę i kilka rad.

Najważniejsza wskazówka jest taka, że już jesteście bretarianami. Oddychacie teraz kosmicznym światłem. W tej chwili już jesteście bretarianami. Ten proces zaczął się dla was, bo teraz wiecie, że to źródło istnieje i oddychacie tym źródłem w każdej sekundzie. Kiedy po prostu akceptujecie tę energię, ta energia wie, że ją akceptujecie. Ta energia też jest mądra i świadoma. I kiedy ta energia wie, że o niej wiecie, zaczyna łatwiej do was napływać. Wtedy zaczyna się proces i później zaczniecie czuć różne zmiany zachodzące w was. Chodzi tylko o otwarcie świadomości na to, że to źródło istnieje i że tym oddychacie. Kiedy to robicie, to się zaczyna. Widziałem wiele pięknych przejawów u wielu ludzi. U wielu ludzi, którzy przechodzili trudne chwile w swoim życiu, po tym doświadczeniu całe życie się zmienia - i to jest wspaniałe usłyszeć o tym od ludzi. Kiedy otrzymują tę wiedzę i akceptują tę wiedzę, w tym momencie rozpoznają, że to jest naprawdę łatwe i że zawsze to wiedzieli. Ale musicie przejść ten proces, by to rozpoznać czy przypomnieć sobie. Ten proces służy w szczególności otwarciu świadomości praniczej w ludziach. Kiedy więc przechodzicie przez ten proces, bardziej oczywiste, łatwe, staje się bycie bretarianinem czy bycie wolnym od jedzenia.

Akahi prowadzi warsztaty, by pomóc innym uwolnić się od potrzeby jedzenia.

Znalazłem radość w moim życiu i czuję, że każdy ma tę miłość w swoim sercu, że każda osoba na planecie musi posiąść tę miłość, by to poczuć. Czuję się tak dobrze z moim życiem, ze wszystkim, co jest wokół mnie. Czując to w sobie, chcę by inni mogli czuć to samo i to skłoniło mnie do zostawienia wszystkiego, z mojego dawnego życia, by robić to, co teraz robię.

Akahi wierzy, że ludzkość jest u progu przejścia do wyższej globalnej świadomości. Istotnie, przyszłość planety zależy od naszego stylu życia, czy to opartego na roślinach, czy też całkiem wolnego od jedzenia.

Szczególnie ważne, w tym momencie, dla planety i dla ludzi jest znalezienie wewnętrznego spokoju, wewnętrznej radości. W ten sposób też pomagacie innym, pomagacie planecie. To stwarza atmosferę do przejścia od planety pełnej problemów do planety pełnej miłości.
http://www.quanyin.pl/a251-akahi.html

#30 Leana

Leana

    Trenerka Tresera

  • Members
  • PipPipPip
  • 9674 postów

Napisano 16 lipiec 2011 - 12:38



CAMILA CASTILLOS - artystka i tancerka



Z programu wyemitowanego przez Supreme Master Television
27.XII.2009 r. i 3.I. 2010 r.

SMTV: W pięknym Ekwadorze spotykamy bretariankę, tancerkę i artystkę Camilę Castillos. Camila jest także ukochaną żoną bretarianina Akahi. Są szczęśliwym małżeństwem od 5 lat, pracują razem jako artyści i dzielą ze sobą bretariański styl życia. Podobnie jak jej mąż, Camila jest wolna od jedzenia od około 2 lat.

Camila: Będąc parą dzieli się wiele rzeczy, ale jest się też indywidualistą. Tak więc nasza wspólna droga, którą podążamy, jest jedna, ale też oboje czujemy inaczej i żyjemy innymi sprawami. Jeżeli chodzi o proces bretarianizmu, to było coś niewypowiedzianego. Nie potrzebowaliśmy siadać i ustalać: „Dobrze, ty chcesz zrobić to, a ja chcę zrobić to”; to było coś, co potoczyło się w sposób naturalny. Oboje byliśmy wegetarianami przed długi czas, a potem naturalnie, kiedy dzieli się ze sobą życie jako para, po prostu robi się postępy, zmiany zachodzą naturalnie. I w ten sposób odbyliśmy proces bretariański. Zdecydowaliśmy się ten 21-dniowy bretariański proces przejść razem.
Żyjemy życiem bardzo prostym, bardzo skromnym, bardzo szczęśliwym. Spotkaliśmy się, ponieważ oboje jesteśmy artystami. I w tamtym momencie oboje, tak myślę, czuliśmy, że czegoś szukamy i kiedy się spotkaliśmy, wszystkie te rzeczy same zaczęły się układać. To wspólne życie jest takie, że razem dużo się uczymy i rozwijamy się razem.


SMTV: Camila dorastała w kochającej rodzinie, podobnie jak inni młodzi Amerykanie - niezależna i umocniona wiarą w siebie.
Myśl o byciu wolną od jedzenia nigdy nie przyszła jej do głowy. Inaczej niż u świętej Katarzyny z Sieny, świętego Mikołaja z Flüe, czy Mistrza Fu Hui, których oddanie Bogu od dzieciństwa doprowadziło ich do sposobu życia bez jedzenia, Camila nie doświadczyła żadnego boskiego powołania, które sprawiłoby, że porzuciłaby jedzenie dla formy ascetycznej praktyki. Jej dzieciństwo było szczęśliwie, zwyczajne.


Camila: Urodziłam się w Kalifornii jako córka Herberta Michaela i Christiny Elizabeth.
Mój ojciec pochodzi z Salwadoru, matka jest Irlandką, a ja jestem mieszanką ich dwojga. Mam 23 lata, gdy dorastałam, moje życie było bardzo udane. Żyłam bardzo szczęśliwie z moją rodziną. Mam brata Miguela i siostrę Sierrę. Moi rodzice zawsze uczyli nas pracować, aby znaleźć w życiu własną ścieżkę, na której będziemy szczęśliwi.
Od młodości zawsze znajdowałam różne rzeczy do zrobienia, aby zarobić trochę pieniędzy dla siebie i aby coś zaoszczędzić, bo wiedziałam, że pewnego dnia będę chciała podróżować. Chciałam wyjść na zewnątrz tego, co znałam i uczyć się nowych rzeczy w różnych miejscach. Mam cudowną rodzinę. Mogę powiedzieć, że moja rodzina zawsze była cudowna. Moi rodzice uczyli nas, że powinniśmy mieć wiarę. Moja mama nauczyła mnie, abym w coś wierzyła, że moje życie pochodzi od czegoś wielkiego, jakiekolwiek ma to imię - czy to był Bóg, czy cokolwiek by to było - zaszczepiła we mnie tę wiarę w to coś wielkiego.


SMTV: Być może boskie wewnętrzne wołanie było bardzo subtelne, lub może to przeznaczenie ostatecznie doprowadziło ją do bardziej współczującego stylu życia. Dla Camili przejście na roślinną, bezmięsną dietę było tak naturalne, jak oddychanie powietrzem.

Camila: Gdy byłam nastolatką, zdecydowałam, że zostanę wegetarianką i to był pierwszy krok, który zrobiłam, aby otworzyć te nowe drzwi i nowy stan życia dla siebie. W mojej rodzinie zawsze jedliśmy mięso, ale nadszedł moment, kiedy po prostu poczułam, że nie chcę już uczestniczyć w tej konsumpcji, byłam więc wegetarianką przez może 6 lat. W pewnym momencie zostałam weganką, nie jadłam żadnych zwierzęcych produktów. A potem jadałam tylko surowe owoce i warzywa. Zbliżając się do zostania bretarianką i do wkroczenia naprawdę w ten stan istnienia, piłam tylko soki i jadłam jakieś owoce.

SMTV: Chociaż Camila nie była wtedy tego świadoma, naturalny postęp w jej życiu, wiodący ją do stanu życia bez jedzenia, był pod wieloma względami odzwierciedleniem tego, co pojawia się u mędrców i świętych. „Nie będziesz zabijał” jest jednym z przykazań, którego wszyscy oświeceni Mistrzowie i praktykujący duchowo - Kriszna, Jezus Chrystus, Budda Siakjamuni, Prorok Mahomet - niech pokój będzie z nim, Guru Nanak Devji, Mistrzowie dżinizmu i Mistrzowie sikhizmu, i inni – przestrzegali od starożytności, aby czynić postęp na swojej duchowej ścieżce i być bliżej Boga czy Boskiej Mocy. Ta zasada, lub przykazanie, odzwierciedla jedność wszelkiego stworzenia.
Co więcej, szacunek dla życia, współczucie dla wszystkich istot, by żyć i pozwolić żyć - to cechy charakterystyczne prawdziwej i szlachetnej istoty ludzkiej, istoty, która jest stworzona na obraz Boga.
Dla Camili zostanie bretarianką było naturalnym procesem. Nie poszukiwała tego. Gdy nadszedł właściwy czas, gdy osiągnęła właściwy stan umysłu, nadarzyła się okazja.


Camila: Tak. Kiedy mieszkaliśmy w Boliwii, przyszła kiedyś do naszego domu kobieta, zapukała do drzwi i powiedziała: „Szukam miejsca, gdzie mogę zrealizować mój proces bretarianizmu. Chcę przejść 21-dniowy proces, a to miejsce, gdzie mieszkacie, jest piękne. Czy jest możliwość, abym zrobiła to tutaj?” Słyszałam o tym wcześniej, że są ludzie, którzy to robią i że to się zdarza, ale ona przyszła i dosłownie zapukała do drzwi, więc w tym momencie powiedziałam: „To musi się dziać z jakiegoś powodu”.
Myślę, że wiele doświadczeń, które pojawiły się w moim życiu, prawdopodobnie wiodły mnie do stanu otwartości na bretarianizm. Wiem, że pewne szczególne zdarzenie miało duże znaczenie. Było to kilka lat temu, kiedy przydarzyła mi się pewna fizyczna dolegliwość i zdałam sobie sprawę, że moje ciało oczyszcza się z czegoś, żebym mogła wejść w nowy stan bycia. I myślę, że to był moment, kiedy fizycznie przekazano mi wiadomość: „Dobrze, teraz zostawiasz wiele starych rzeczy za sobą i zaczniesz nową drogę”.
Bycie bretarianką zmieniło moje życie na wiele sposobów. To, co automatycznie przychodzi mi do głowy, to moje szczęście. Stan, który teraz czuję jest bezwarunkowy, jest stanem, który się nie zmienia. Zanim zostałam bretarianką, może miałam więcej wzlotów i upadków w moim życiu, momentów, kiedy czułam się bardzo dobrze i momentów, gdzie może nie wiedziałam dlaczego, ale nie czułam się dobrze. A teraz wszystko, co mi się przydarza, czyni mnie szczęśliwą.
Myślę, że zostanie bretarianką pozwoliło mi odkryć, że jest jedna droga odczuwania i jedyny prąd życia - jest nim dobro i szczęście.

Camila: Nie wiem, jak nazwać tę esencję. Wiele osób nazywa ją „Bogiem” czy „kosmiczną energią”, „Boskim Światłem”. Jest dużo imion, jakie możemy temu nadać. Uwielbiam frazę: „Boskie Światło”, a także: „Kosmiczna Miłość”. Jest wiele pięknych słów i fraz, którymi możemy starać się nazwać ten stan, ale dla mnie to jest ta esencja życia, która daje życie wszystkiemu co żyje. Rośliny i zwierzęta, ludzie, planety, wszystko jest połączone nicią życia, która daje nam pożywienie i to jest życie.
SMTV: Jak to możliwe, że ludzkość może żyć bez jedzenia? Camila wierzy, że zdolność podtrzymania życia dzięki kosmicznej energii czy pranie jest darem z Nieba.

SMTV: Teraz, gdy żyje bez jedzenia, jakich doświadcza emocjonalnych lub fizycznych zmian?

Camila: Były różne zmiany fizyczne i energetyczne, ponieważ to fizyczne ciało jest najbardziej gęste, jakie możemy zobaczyć – możemy go dotknąć, jest namacalne. Tak więc w tym ciele, będąc bretarianką czuję się dużo bardziej czysta. Czuję, jakbym nigdy nie doświadczała żadnych stanów złego samopoczucia. Moje ciało fizyczne zawsze czuje się dobrze. Zawsze czuję się pełna energii. Nigdy nie czuję się zmęczona albo bez energii. Mogę aktywować swoją energię w każdej chwili. Energetycznie, moje emocje i mój umysł, mój duch – jest wolny, jakbym cały czas się unosiła.
Uważam, że materialnym słowem, którego mogę użyć, aby opisać ten stan, jest szczęście. Myślę, że ta energia oraz to uczucie dobrego samopoczucia tutaj w naszych sercach, które nazywamy szczęściem, jest teraz stałe i stabilne w moim życiu.


SMTV: Proces przemiany Camili w bretariankę był podobny to tego, który przechodził rolnik waterianin Phan Tấn Lộc, solarianin Hira Ratan Manek, czy bretarianka dr Barbara Moore – był stosunkowo łatwy i nie powodował wiele dyskomfortu. Całe jej dotychczasowe doświadczenie było uwznioślające.

Camila: Wcale nie chorowałam. Moje zdrowie poprawiło się milion razy, odkąd stałam się bretarianką. Wcześniej może byłabym chora lub miałabym ból brzucha, czy coś w tym rodzaju. A teraz... nigdy, nie mam przeziębienia, kaszlu czy bólu brzucha.

SMTV: Czy każdy ma tę umiejętność życia bez jedzenia i zapobiegania chorobom, czy jest to przeznaczone dla nielicznych? Najwyraźniej, gdy ludzie są na diecie bez produktów pochodzenia zwierzęcego – weganie, solarianie, waterianie czy żywiący się praną – rezultaty są korzystne.

Camila: Wiem, że moje ciało jest samowystarczalne, że mogę poprosić o wszystko, czego potrzebuję, i to się wydarzy wewnątrz. Wszyscy jesteśmy istotami boskimi, wszyscy mamy moc uzdrawiania, bycia uzdrowionym i to jest coś, co istnieje wewnątrz każdego z nas. Im więcej szukamy wewnątrz nas, aby odkryć tę możliwość, tym silniejsze to się stanie i ujawnienie się tej mocy stanie się możliwe.

SMTV: Zaufanie, że Bóg zapewnia nam wszystko, czego potrzebujemy – to koncepcja, którą wyrażało wielu innych bretarian.
Mieć odwagę, aby całkowicie zrezygnować z jedzenia i zignorować społeczny system wierzeń oparty na jedzeniu i uzależnieniu – wymaga wielkiej wiary i całkowitego poddania się woli Boga
.

Camila: Zawsze byłam osobą wierzącą w coś większego. Teraz wiem, że to coś większego istnieje we mnie, ale także w każdej żyjącej istocie. Religia i duchowość opierają się na tej Boskiej Istocie, która istnieje i utrzymuje wszystkie te rzeczy, te cudowne cnoty jak miłość i szczęście, i spokój, ciszę. I myślę, że ta wiara jest naturalną częścią naszej istoty. Myślę, że dla nas, istot ludzkich, posiadanie wiary jest czymś, o czym my wszyscy wiemy, że jest dobre. A im więcej wiary mamy w coś, tym bardziej to coś nam pokazuje: „Tak, jestem tutaj. To prawda, więc możesz mieć wiarę we Mnie”. Jest wiele ścieżek i wiele sposobów poszukiwania tej jedynej esencji, którą wszyscy znajdujemy w naszej doskonałej chwili. A ja szanuję każdą ścieżkę, bo wiem, że to jest doskonałe w ich własnym stadium istnienia.

SMTV: Na podstawie jej własnych osobistych doświadczeń istnienia bez jedzenia, Camila wierzy, że każdy ogromnie skorzysta z tego stylu życia.

Camila: To pozwoliło mi znaleźć mój własny stan szczęścia i wiem, że właśnie teraz, gdy rozmawiamy, wielu ludzi doświadcza tego poszukiwania. Wiem, że ten sposób życia daje możliwość znalezienia wszystkiego, czego poszukujecie. Bo moje poszukiwanie jest skończone, wszystkie te rzeczy, których szukałam, są teraz we mnie i w mojej teraźniejszości, i ten sposób życia mogę polecić każdemu.

SMTV: Dla tych odważnych dusz, które chciałyby żyć bez jedzenia, Camila ma kilka pomocnych wskazówek.

Camila: Myślę, że najlepsza wskazówka, którą mogę dać to: rozpoznajcie że to, czego szukacie, jest właśnie tutaj, wewnątrz was, teraz, w tym właśnie momencie. Nie szukajcie zbyt dużo na zewnątrz mądrości i wiedzy, która już jest w was zawarta. Wiele razy w życiu byliśmy uczeni, że nie wiemy, że musimy się uczyć, by wiedzieć. Ale ja wiem, że każda istota jest boska i każda osoba wie dokładnie, co jest jej potrzebne. I moja wskazówka byłaby taka: pozwólcie własnemu wewnętrznemu mistrzowi wykonywać jego pracę. Pozwólcie na to, by istota, którą ja jestem, ta boskość, ten Bóg, cokolwiek to jest, jakkolwiek byście to nazwali, pozwólcie tej istocie przepływać przez was. Pozwólcie sobie otworzyć się na nowe możliwości i nieograniczone sposoby życia. Postawcie wyzwanie – nie w sposób wymuszający coś - ale postawcie wyzwanie sprawom czy nawykom, które macie w życiu, uzależnieniom, i zakwestionuje je, zapytajcie siebie czy naprawdę są niezbędne, jaką rolę te aspekty grają w waszym życiu.
Ale rzeczą, która jest bardzo ważna, jest to, że każdy z was jest swoim własnym mistrzem. Myślę, że im bardziej akceptujemy doskonałość, która istnieje i akceptujemy, że nie jesteśmy tymi, którzy wszystko kontrolują, ale raczej że to boska energia przez nas przepływa, im bardziej jesteśmy świadomi tego, tym bardziej prawe i doskonałe, szczęśliwe i stabilne będzie nasze życie.


http://www.quanyin.pl/a275-camila_castillos.html



Similar Topics Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych


Inne serwisy: IFD