Skocz do zawartości




Zdjęcie

Odżywianie się Światłem?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
196 odpowiedzi w tym temacie

Katalogi.pl

Katalogi.pl
  • Bywalec
Tekst alternatywny

#1 xami

xami

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 36 postów

Napisano 14 grudzień 2005 - 14:35



Prahlad Jani żyje w jaskini od dziesięcioleci



Hinduski pustelnik Prahlad Jani przeszedł testy w szpitalu w zachodnich Indiach w mieście Ahmedabad. Lekarze są w szoku - ten człowiek nie potrzebuje żywności i wody!


Prahlad Jani ma 70 lat, jest w doskonałej kondycji i zdrowiu. Utrzymuje, że od wielu dziesięcioleci jest "bretarianinem", czyli żyje bez jedzenia i wody. Lekarze z miejscowego szpitala zdecydowali się przeprowadzić eksperyment, o którym poinformowała telewizja BBC. Fakir spędził 10 dni w szpitalu, przez cały czas był obserwowany i przez ten czas nie spożywał żadnych pokarmów, ani nie pił wody. Normalny człowiek po 3-4 dniach powinien zaczął omdlewać z wyczerpania, tymczasem Prahlad Jani jest w perfekcyjnej kondycji. Lekarze i eksperci są zdumieni. Potwierdzają, że przez cały czas ten niezwykły człowiek nie wykonywał żadnych innych czynności fizjologicznych i nie korzystał z ubikacji. Potwierdził to dyrektor szpitala, Dr Dinesh Dasai.

Fakir jest w znakomitej kondycji fizycznej i psychicznej, co potwierdzają eksperci.

Sprawa jest intrygująca, gdyż każdy normalny człowiek może przeżyć bez jedzenia nawet kilka tygodni korzystając z zapasów tłuszczu oraz protein zgromadzonych wcześniej przez organizm, ale bez wody może wytrzymać najwyżej 3-4 dni. Możliwości hinduskich świętych i fakirów były znane od dawna, ale dopiero sprawa "inkarnowanego Buddy" czyli Ramy Bamjana sprawiła, że fakir zdecydował się poddać badaniom medycznym. "Wszystkie testy przeprowadzone na Prahlad Jani wykazały, że jest to normalny, zdrowy człowiek" - powiedział Dr Desai.

Większość czasu spędza w jaskini blisko Świątyni Ambaji w hinduskim stanie Gujarat. Nigdy nie był chory i jest gotowy dalej żyć w ten sam sposób. Eksperyment był możliwy dzięki Bhiku Prajapati, który zainteresował się tym przypadkiem i stał się zwolennikiem sprawdzenia go przez ekspertów i lekarzy. Fakir spędził 10 dni w pomieszczeniu zamkniętym, z zablokowaną umywalką, pod ścisłym nadzorem kamer wideo. Aby pomóc zweryfikować jego niezwykłe umiejętności, fakir zrezygnował nawet z przysługującej mu w szpitalu możliwości kąpieli. Jedynym płynem obecnym w pokoju była szklanka z małą ilością wody do przepłukania ust. Było tam 100 mililitrów wody, z których nie ubywało nic (było to specjalnie mierzone), aby upewnić się, że woda nie została wypita przez fakira.


Lekarze byli zdumieni wynikami badań



Wszystko dzięki Bogini

Stowarzyszenie Lekarzy z Ahmedabad stwierdziło, że do jego ciała nie dostawały się żadne płyny, a także żaden płyn nie powstawał w jego pęcherzu. Ich zdaniem prawdopodobnie woda znajdująca się w organizmie była ponownie wchłaniana przez ścianki pęcherza.
Po zakończeniu obserwacji lekarze nie zanotowali ani pogorszenia jego samopoczucia, ani spadku jego wagi.

"Nie potrzebuję jedzenia ani wody" - twierdzi Prahlad Jani. Wyjaśnił, że jego tajemnica wiąże się z błogosławieństwem, które otrzymał w wieku 8 lat od bogini Ambaji i od tej pory żyje samotnie w jaskini. Dorastał we wsi Charod w dystrykcie Mehsana, nosił czerwone sari, bransolety i kwiaty we włosach - które są symbolem bogini Ambaji. Na jego czole jest tzw. "tika", czyli plamka, którą można zobaczyć przeważnie na czołach hinduskich zamężnych kobiet. Jego miłośnicy wołają na niego "Mataji" albo "Bogini".


Więcej testów

Fakir twierdzi, że żyje od dziesiątków lat bez jedzenia i wody dzięki dziurze, która jest w jego podniebieniu. To przez tę dziurę są filtrowane krople wody, które go podtrzymują przy życiu. Ten niezwykły otwór w podniebieniu był badany przez lekarzy. "Ten otwór w podniebieniu to jakiś paranormalny fenomen" - stwierdził Dr Desai. Jego kolega Dr Urman Dhruv stwierdził dla telewizji BBC, że jest przygotowywany naukowy raport po jego pobycie w szpitalu. Lekarze nie są w stanie zagwarantować, że fakir nic nie jadł przez ostatnie dziesiątki lat, ale podczas obserwacji tego niezwykłego człowieka dowiedzieli się wiele o możliwościach ludzkiego ciała. Jest bardzo prawdopodobne, że lekarze ponownie zdecydują się poddać Prahlad Jani kolejnym testom, aby lepiej poznać jego tajemniczy fenomen, który został dowiedziony w szpitalu w Ahmedabad.






Tekst: Fundacja NAUTILUS http://www.nautilus.org.pl/

Źródło: BBC http://news.bbc.co.u...sia/3236118.stm



#2 xami

xami

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 36 postów

Napisano 14 grudzień 2005 - 14:41



Rama Bamjan - "Nowy Budda" ??? też podobno odżywia sie swiatłem...



Nepalski „chłopiec Budda” jest obecnie badany przez władze, które nie wierzą w twierdzenia, iż nie jadł nic od sześciu miesięcy. Sprawdzany jest również stan finansów jego zwolenników.

Rząd wuważa, że Ram Bomjon może przerywać post w nocy, gdy to święte miejsce zamknięte jest dla zwiedzających. Buddyjscy eksperci, przedstwiciele ministerstwa spraw wewnętrznych oraz nepalskie instytucje naukowe zebrały się, by zbadać ten przyciągającu rzesze pielgrzymów pudzący coraz ro rosnące emocje na całym świecie fenomen.

Powiedzieliśmy kierownictwu: Jeżeli nie będziemy wiedzieć wszystkiego, o tym co ma tu miejsce, będziemy zmuszeniu uzanać to za oszustwo i doprowadzić do jego zakończenia" - powiedział Hari Har Dahal, przedstawiciel miejscowych władz. Wieść o tym rozeszła się we wszystkich światowych mediach. "Jeśli rzeczywiście mam do czynienia z oszustwem, to może to wpłynąć neegatywnie na nasz kraj".


PRZYBYWAJĄ, ABY ZOBACZYĆ NOWEGO BUDDĘ

Jednak pomimo tych wątpliwości, pielgrzymi masowo przybywają do dżungli niedaleko wioski Ratanpuri, aby zobaczyć Rama, choć władze starają się odciągnąć ludzi od odwiedzania tego miejsca.

„Zatrzymujemy się po wioskach i zabieramy ludzi, którzy chcą zobaczyć Rama” - mówi Amit Bartola, kierowca autobusu, w którego 36-miejscowym pojeździe stłoczono już 80 osób. Pielgrzymi, jak podaje The Daily Telegraph, naprawdę wierzą, że chłopiec nie je i nie pije od sześciu miesięcy. Niezwykła popularności tego fenomenu wynika z jego zbieżności z pewnym epizodem z życia Buddy, który de facto urodził się w 543 roku przed naszą erą jedyne 250 kilometrów od miejsca, w którym teraz medytuje Ram BamjOn. Budda osiągnął wyzwolenie, medytując przez okres 49 dni, ale podobno wytrwałość Rama jest jeszcze większa. Ganga Jeet Bomjon, starszy brat Rama, stanowczo odrzuca oskarżenia o oszustwo. „Badacze mówią, że wy chłopaki karmicie go bateriami, aby dać mu energię, albo coś - żartuje. "Spróbuj posiedzieć przez trzy godziny ze skrzyżowanymi nogami, ale nigdy 6 miesięcy.” - dodaje.


Wiecej w Serwisie "NPN" http://tiny.pl/xj1l


Źródło: www.telegraph.co.uk


#3 rybcio

rybcio

    1

  • Members
  • Pip
  • 9 postów

Napisano 14 grudzień 2005 - 23:22

ciekawe, żywność jest droga zaoszczędzą na jedzeniu

#4 wortal

wortal

    1

  • Members
  • PipPip
  • 11 postów

Napisano 14 grudzień 2005 - 23:45

słowo "podobno" jest kluczwe dla tego typu informacji

i jakże prawdziwe


#5 Kenji_82

Kenji_82

    1

  • Members
  • Pip
  • 1 postów

Napisano 15 grudzień 2005 - 00:07

Nigdy nigdy nie oddam nikomu mojej wolności i salcesonu!!! (i karkówki z grilla popitej Tyskim)

A światłożerni fakirzy nie wiedzą co tracą. Chwała pizzy, kiełbasom, mięsom dobrze przyżądzonym, batonom Snickers, Chałwie Bakaliowej, chipsom Lays i Piwu Dobremu!!!

Na co komu 200 lat życia, jeśli to życie będzie bez smaku.


#6 Grundman

Grundman

    1

  • Members
  • Pip
  • 9 postów

Napisano 15 grudzień 2005 - 08:27

Tak naprawde "żywienie sie światłem" to etap pośredni. A raczej zależny od stanu umysłu - bo ostatecznie nie trzeba sie żywić niczym, nawet jakąś absorbcją światła ;) Powiem może inaczej - kwestia wyobraźni - większość nie może sobie wyobe
azić że mogą żyć nie żywiąć sie niczym, to wyobrażają sobie i wierzą że żywią sie światłem lub powietrzem. Jeśli będą w stanie wyobrazić sobie więcej, to tak sie stanie.....


W Polsce też mamy niejedzących! Ich liczba to z lekka setki, albo i więcej. Sam znam, lub miałem okazje poznać kilku. Najbardziej znany to Joachim M. Verdin z Poznania.

Zmieniony przez - Grundman w dniu 2005-12-15 08:28:36

#7 masti

masti

    1

  • Members
  • PipPip
  • 10 postów

Napisano 15 grudzień 2005 - 09:35

sa to sciemniacze:) tez kilku znam z poznania.dziwne ,ze po swietach waza zawsze kilka kilogramowe wiecej...czyzby wiecej swiatla???:)
wg mnie jest to schorzenie psychiczne podobne do anoreksji i bulimi....samym swiatlem nawet rosliny sie nie zywia:)....
nie dajcie sie na to nabrac:)

#8 Cioś

Cioś

    Advanced Member

  • Members
  • PipPipPip
  • 69 postów

Napisano 15 grudzień 2005 - 10:04

Zapachem też można się żywić. Może wąchają wigilijnego karpia.

#9 GDC

GDC

    1

  • Members
  • Pip
  • 1 postów

Napisano 15 grudzień 2005 - 10:05

Kiedys sie odchodzalem. I w akcie despercji nie jadlem tydzien, oczywiscie nawet kg nie zchudlem. po takim czasie nie jedzenie jedn dzien - dwa przychodzioo mi latwo.
Jesli ktos siedzi po 10 lat w jaskini, to moze nauczyc swoj organizm nie jesc tydzien, pewnie i miesiąc i nie pic tak samo..
Wszystko zalezy od treningu, tlen niby tez jest potrzebny, a freediverzy po 10 minut nie oddychają i zyją.

Jakby go na rok zamkneli - pod kontrolą, uwiezylbym, a tak .. 10 dni... z mocnym samozaprciem moze i bez wody by kazdy z nas wytrzymał.


#10 emir_82

emir_82

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 583 postów

Napisano 15 grudzień 2005 - 10:44

GDC, wody tez przez ten tydzien nie piles?? Bo nie jesc przez tydzien, a nie pic i nie jessc przez tydzien, to jest spora roznica gdybys nie zauwazyl. Wiec nawet tego nie porownuj.. On najwyrazniej nie je i nie pije, a mimo to jest w dobrej kondycji psychicznej i fizycznej... Oczywiscie latwo jest negowac cos takiego w momencie gdy 99% spoleczensta nie wierzy w takie rzeczy i pewnie nawet gdyby niektorym przedstawilo sie 100% dowody, to wielu i tak by nie uwierzylo... Oni sie czuja normalni, bo nie wierza w takie rzeczy, a tych co wierza maja za swirow - masa jest takich ludzi... Wiec normalne, ze tutaj pojawia sie glosy ze to sciema i ze nie nalezy w to wierzyc... Jak na razie nie ma podstaw, zeby w to nie wierzyc, w Indiach pod wzgledem duchowym dzialy sie rozne dziwne rzeczy, ale nam zapracowanym europejczykom, ktorzy spedzaja cale dnie w pracy, szkole, albo przed kompem, czy telewizorem trudno w cos takiego wierzyc...

#11 GDC

GDC

    1

  • Members
  • Pip
  • 1 postów

Napisano 15 grudzień 2005 - 10:55

przez tydzien wypilem ok 2,5 litra wody..
to chyba duzo nie jest..
a organizm nawet nie zauwazyl :/
Odchudznie sie nie ma sensu

#12 emir_82

emir_82

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 583 postów

Napisano 15 grudzień 2005 - 11:12

Widzisz, Ty nie wierzysz w to co pisza o tym czlowieku, a ja nie wierze absolutnie w to co Ty piszesz... Tydzien bez jedzenia i z 2,5 litrami wody i organizm nawet tego nie zauwazyl?? Nie wierze:)... Natomist w powyzszym przypadku jest wszystko przebadane przez lekarzy, w dodatku jest to fakir (a oni maja rozne dziwne zdolnosci), wiec mam podstawy, zeby wierzyc..

#13 zimny głaz

zimny głaz

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 195 postów

Napisano 15 grudzień 2005 - 11:17

Ja też nie jem i nie piję... i co? Pies z kulawą nogą o tym nie pisze

#14 Grundman

Grundman

    1

  • Members
  • Pip
  • 9 postów

Napisano 15 grudzień 2005 - 11:56

Nie no - spokojnie można żyć bez jedzenia i nie tracić na wadze, a jak! Ale wcześniej trzeba sie przygotować. Podświadomość musi być przekonana bo inaczej kicha... wyląduje sie na drugim świecie jak nic :)


[u]No ale pytanie podstawowe po co żyć bez jedzenia???[/u]
Przecież Budda sie oświecił po zjedzeniu smacznego, sytego posiłku ;) Najczęściej jest tak że bez jedzenia chcą żyć istoty zwane UA.... To są te same istoty co to by chciały żyć bez seksu, pieniędzy itp

#15 GDC

GDC

    1

  • Members
  • Pip
  • 1 postów

Napisano 15 grudzień 2005 - 14:01

Nie napisalem nigdzie ze niz z beczki ni z owieczki sobie
wizialem i zaczolem nie jesc..
odchudzalem sie prawie rok i wciaz mialem wdl mnie z 9 kg nadwagi.
Dieta w stylu 4 kawalki chleba dziennie i pare pomidorów nie dialala, choc robilem po nascie km rowerka i czwiczylem kiedy tylko moglem.
Zaczolem robic rzeczy w stylu glodówka 1 dzien i do tego z 50-100 km rowerem..
W koncu odechcialo mi sie cwiczen, i przestalo mi sie chcec jesc...
PO tygodniu zmusilem sie do jedzenia bo sie przestraszylem ze na jakąs bulimie zachoruje, pozatym zaczelo mi sie robic słabo.
By nie jesc i pic - to zaden problem, trzeba tyklo miec zajęcie zeby o jedzeniu nie myslec.


#16 Riverside

Riverside

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 88 postów

Napisano 16 grudzień 2005 - 05:09

Ładnych parę lat temu słyszałem już kiedyś o tym człowieku który przeżył ale to grubo ponad kilkadziesiąt lat nie przyjmując żadnego pokarmu i wody w co i tak zresztą zapewne wielu z was nigdy nie uwierzy chociaż tak naprawdę gdzie nam biednym europejczykom przystoi ingerować w zupełnie nieznane tajniki indyjskiej kultury.Wniosek z tego jest jeden.Jesteśmy po prostu zbyt ograniczeni duchowo poprzez gwałtowne tempo rozwoju naszej nad wyraz już dzisiaj mocno ztechnicyzowanej cywilizacji ażeby nagle zaraz niewiadomo z kąd ogarnąć te wszystkie czysto duchowe sfery.Niestety nie osiągalne dla takich jak my zwykłych zjadaczy chleba.A propo uzasadnie na koniec tutaj jeszcze jedno bo co ma przykładowo do rzeczy czy ktoś uwierzy sobie w ten artykuł napisany przez xami czy nie skoro Prahlad Jani istnieje naprawdę i potrafił dokonać przysłowiowego cudu obchodząc się przez kilkadziesiąt dobrych lat bez jedzenia jak i wody.

#17 STRUMYŚ

STRUMYŚ

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 257 postów

Napisano 16 grudzień 2005 - 23:04

Ech... zastanawia mnie jedno... Czy naprawdę trzeba jeść, by przeżyć?
Wydaje mi się, że powyższe pytanie można zawrzeć w stwierdzeniu: "Jem, ponieważ dostarczam organizmowi energii z pożywienia". Ten Prahad widocznie wmówił sobie, że "nie jem, dostarczam energii dla ciała w inny sposób, więc przeżyję dzień, miesiąc, rok". I to dla niego jest dobre. Ale on jest fakirem, a nie zwykłym człowiekiem . Jeszcze raz. Spożywamy pokarmy różnej treści po to, by ciało mogło pozyskać z tego energię potrzebną do funkcjonowania komórek. A więc zawsze chodzi to o jakąś energię. Nieważne jest czy nasze jedzenie pięknie wyglada, ważne jest, że posiada samo w sobie pewien potencjał energetyczny. I to ciało nasze interesuje. Odżywianie się światłem, o ile jest faktem, polega na mechanizmach, które nie do końca są nam znane. Być może jest to prostszy sposób pozyskiwania energii dla ciała. Pomijamy produkcje żywności, zabijanie zwierząt, uprawę roślin. Wydaje mi się, że dla fizycznego organizmu niezbęde jest przyjęcie wody i pokarmu, by to wszystko jakoś funkcjonowało. Przecież sami składamy się w wielu procentach z wody a także z różnych minerałów i surowców jakby nie patrzeć .

#18 xami

xami

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 36 postów

Napisano 17 grudzień 2005 - 16:03



Nastepny przykład to Teresa Neumann z Konnersreuth w Bawarii. Może przypadek nie zakwalifikowany do odżywiania sie światłem.

Przez 36 lat Teresa obywała się bez jedzenia i picia, przyjmując w tym czasie jedynie codziennie przyjmowała Komunię św.
Lekarz kontrolujący Teresę Neumann, która pościła przez 36 lat, dr Seidl, uważał, że ma do czynienia z histerią.

Na jej ciele zaczęły pojawiać się stygmaty: ślady po gwoździach, uderzeniach bicza i koronie cierniowej. Z jej oczu płynęła krew. Kobietę poddano dokładnym badaniom lekarskim, ale nauka nie znalazła wytłumaczenia obserwowanych o niej objawów.

Władze kościelne dokonały kiedyś badań uryny Teresy Neumann i w czasie gdy była pod obserwacją, jej uryna nie wykazywała na spożycie pokarmu, ale po zakończeniu obserwacji, po 15 dniach i zbadaniu uryny, natrafiono na wskaźniki normalnego spożycia pokarmu.

"Kontrola wagi ciała dała rezultaty całkowicie niezgodne z naszą klasyczną wiedzą. Waga człowieka wzrasta wraz z przyjętym pożywieniem i spada następnie, kiedy wydziela się dwutlenek węgla i woda. Kiedy się nie je ani nie pije, waga też spada, normalne reakcje biologiczne powodują wydzielanie.
Tymczasem waga Teresy pozostawała niezmienna, wynosiła 55 kilogramów. Od niedzieli rano do czwartku wieczorem, bo podczas każdej ekstazy piątkowej traciła około 4 kilogramów, na które składała się krew ze stygmatów oraz pot. Te stracone w piątki kilogramy odzyskiwała podczas sobót. Kontrola dr. Seidla trwała dwa tygodnie (14-28 lipiec 1927r) i obejmowała dwie ekstazy. Strata i odzyskiwanie 4 kilogramów płynu były za każdym razem identyczne".
Nie wiadomo czy była to próba Boga czy w tej opowieści jest tylko próba podważenia za wszelką cenę nadprzyrodzonych cech Teresy Neumann.
Teresa Neumann zmarła w 1962 r.
http://tiny.pl/xplw


#19 rybcio

rybcio

    1

  • Members
  • Pip
  • 9 postów

Napisano 17 grudzień 2005 - 18:26

są pewni nadzwyczajni ludzie , których fenomenu nie da się na razie wytłumaczyć

#20 Skaneer

Skaneer

    1

  • Members
  • Pip
  • 8 postów

Napisano 17 grudzień 2005 - 18:46



MOŻNA ŻYĆ BEZ JEDZENIA
Twierdzi Jasmuheen


Coraz głośniej jest o ludziach, którzy nie muszą jeść, gdyż energię do życia, pranę, czerpią prosto z otoczenia.Nic więc dziwnego, że na dwudniowe warszawskie seminarium Jasmuheen, propagatorki takiego stylu życia, przyszło ponad 100 osób.

Wiele z nich słyszało już o odżywianiu się światłem, kilka przyznało, że od niedawna stara się nic nie jeść. Niektórzy przyszli z ciekawości, jeszcze inni z nadzieją, że Jasmuheen wyleczy ich z różnych dolegliwości.
- Jeśli ta kobieta przekona mnie, że mogę żyć bez jedzenia, uratuje mi życie - mówił bardzo otyły mężczyzna, który od lat bezskutecznie próbuje schudnąć.
Gdy w sali Muzeum Etnograficznego pojawiła się Jasmuheen, przywitano ją długimi oklaskami. Odpowiadała na pytania, wyjaśniała wątpliwości. W przeciwieństwie do tłumacza ani razu nie sięgnęła po szklankę z wodą, a mimo to nie straciła głosu. Dla niektórych słuchaczy był to dowód, że naprawdę można nie pić i nie jeść.
Jasmuheen przyznaje, że czasami coś je. Codziennie też wypija filiżankę herbaty posłodzonej miodem. Nie dlatego, że musi, ale dlatego, że chce. To potrzeba czysto psychiczna. 37-letnia Australijka waży 47 kilo i ma wysportowaną sylwetkę. Uwielbia taniec i gimnastykę. Uważa, że codzienne ćwiczenia przedłużają życie. Podobnie jak prawidłowe oddychanie. - Większość ludzi nie wie, że 70% energii człowieka pochodzi z oddychania. Ci, którzy oddychają głęboko, przeponowo, są silniejsi i spokojniejsi - twierdzi.

Nie ma głodu ani chorób

Jasmuheen nie je od 1993 roku. Od tamtej pory potrzebuje też zaledwie 2 godzin snu na dobę. Pozostałe 22 godziny wykorzystuje na pracę, pisanie książek i podróże. Żyje pełnią życia.
Co roku bada się u lekarza - cieszy się doskonałym zdrowiem i tryska energią. Zanim jednak zaczęła odżywiać się światłem, była chora na raka.
Według Jasmuheen wszystkie choroby mają związek z emocjami, a odżywianie się światłem uwalnia różne blokady emocjonalne. Sama w ten sposób zwalczyła swoją chorobę. Ostrzega jednak, że wszyscy, którzy decydują się żyć praną, muszą bezgranicznie sobie zaufać, zwłaszcza kiedy zaczną się zmieniać na różnych poziomach: fizycznym, duchowym i emocjonalnym.
Ona sama cztery miesiące po tym, jak zaczęła odżywiać się światłem, przeszła coś w rodzaju ataku serca. Czuła silny ból w klatce piersiowej, który trwał kilka dni. Źródło tego bólu odkryła w czasie medytacji: - Moje serce zbyt długo było zamknięte na miłość. Zaczęłam nad tym pracować. Dziś wiem, że aby odżywiać się światłem, trzeba się otworzyć na miłość i promieniować nią. Trzeba zacząć od pracy nad sobą, nad pozytywnym stosunkiem do świata. Ważne jest, jak spędzamy każdy moment naszego życia. Nie można gromadzić w sobie negatywnej energii. Skupianie się na cierpieniu sprawia, że dalej cierpimy. Jeżeli skupimy się na doświadczaniu boskości, właśnie tego doświadczymy.
Jasmuheen cały czas przypomina, że odżywiając się praną, nie można zapomnieć o medytacjach, modlitwie, prawidłowym oddychaniu, ćwiczeniach fizycznych, diecie wegetariańskiej (to dla tych, którzy nie rezygnują całkowicie z jedzenia), służeniu innym i jak najczęstszym przebywaniu na łonie natury.

Nie każdy może żyć oddechem

Jasmuheen twierdzi, że światłem może odżywiać się ten, kto uzna, że odpowiada mu taki styl życia (bo to właśnie styl życia a nie dieta).
Ale nie można ot tak, z dnia na dzień, przestać jeść i żyć jak do tej pory. Taka głodówka może się źle skończyć.
Na seminarium przyszła starsza pani, która dokładnie wypytywała, na czym polega odżywianie się praną.
- Od 15 lat jestem wegetarianką. Od dawna myślałam o odstawieniu pokarmów, ale nie byłam do tego gotowa. Jasmuheen pomogła mi zrozumieć pewne sprawy - powiedziała.
Bycie gotowym jest sprawą pierwszorzędną. Mieszkająca w Londynie Polka, Kamilla, która nie je już od dwóch lat, opowiada, że w jej przypadku przejście na odżywianie się praną było poprzedzone wieloletnimi, podświadomymi przygotowaniami. Interesowała się ezoteryką, medytowała, rozwijała się duchowo. Potem nagle rzuciła mięso, następnie papierosy, kawę i herbatę, a na kilka miesięcy przed spotkaniem z Jasmuheen przeszła - nie wiadomo, dlaczego; jakby ktoś jej kazał - na dietę sokową. Rozmowa z Jasmuheen uświadomiła jej, że odżywianie się praną jest następnym krokiem w jej rozwoju duchowym.
Trzeba to podkreślić - odżywianie się światłem jest uzależnione od rozwoju duchowego. Jest to inicjacja wyższego rzędu. Są ludzie, którzy samodzielnie przeszli na breatharianizm (życie oddechem) dzięki przekazom duchowym. Pozostałym może pomóc metoda Jasmuheen. - Odżywianie się praną jest możliwe, jeśli się uwierzy, że można tak żyć - mówiła na warszawskim seminarium Jasmuheen. - Potrzebny jest do tego program, który dostraja do absorbowania światła.
Taki program można było kupić podczas warsztatów - niestety, był drogi. Mimo to uczestnicy seminarium kupowali go jak świeże bułeczki (heheh -przy.mój ).

Kilka słów o programowaniu

Możemy jedynie w ogólnym zarysie opisać, na czym polega programowanie się niezbędne do tego, aby odżywiać się praną.
Dostrajanie się do boskiej energii, trwające czasem wiele lat, to praca z oddechem, światłem i dźwiękiem. Nie ma jednej techniki, dzięki której wszyscy automatycznie mogliby być szczęśliwi - każdy sam musi stworzyć najbardziej odpowiednią dla siebie. Zawsze jednak, aby rozpocząć odżywianie się światłem, należy:

-poznać swoją boską naturę i zaufać jej;

-uwierzyć w siłę prany i zapoznać się z wiedzą na temat odżywiania się światłem;

-dostroić się do kanału prany, np. wyobrazić sobie, że kiedy bierze się prysznic, to nie woda spływa po ciele, lecz światło, i że absorbują je pory w skórze;

-umocnić się na poziomach: fizycznym, emocjonalnym i umysłowym;

-pomyśleć o korzyściach z odżywiania się praną, np. o tym, że chroni się w ten sposób środowisko naturalne i nie uśmierca zwierząt.

DAJ DOWÓD!

Kiedy Jasmuheen stała się popularna w USA, dziennikarze zaczęli nalegać, aby udowodniła, że potrafi żyć bez jedzenia.
- Powiedzieli: "Skoro to takie proste, to dlaczego miliony ludzi umierają z głodu w krajach Trzeciego Świata?". Zaczęto mnie obwiniać o śmierć wszystkich dziewcząt, które umierały z powodu anoreksji - wspomina Jasmuheen. Powtarzałam w mediach wielokrotnie, że dieta to tylko jeden z elementów odżywiania się światłem; że najważniejszy jest duchowy styl życia; że nie chodzi wcale o to, by nagle przestać jeść.
W końcu Jasmuheen zdecydowała się na wzięcie udziału w programie telewizyjnym. Zgodziła się, żeby zamknięto ją na 7 dni w pomieszczeniu, gdzie nie było nic do jedzenia ani do picia i gdzie przez cały czas obserwowało ją kilka kamer.
- Umieszczono mnie na ostatnim piętrze wieżowca, w centrum Nowego Yorku. Do toalety wchodziła ze mną kobieta, by sprawdzić, czy nie piję wody z muszli. Traciłam 1 kilogram dziennie, co było całkiem normalne, bo gdy człowiek przestaje jeść i pić, przez trzy tygodnie chudnie (to zdanie, wg mnie, przeczy wszystkiemu co jest napisane wyżej, skoro nie jadła już wcześniej, to dlaczego zaczęła chudnąć akurat podczas eksperymentu - przyp.mój ) . Chudłam także dlatego, że bardzo się denerwowałam. Po 4 dniach telewizja przerwała program, bo lekarz, który mnie zbadał, stwierdził, że umieram. Nikogo nie interesowało, co miałam do powiedzenia w tej sprawie.
Następnego dnia wszystkie gazety napisały, że Jasmuheen kłamie.


Tekst i zdjęcie Beata Maj

źródło: http://www.gwiazdy.com.pl/24_01/4.html



#21 xami

xami

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 36 postów

Napisano 17 grudzień 2005 - 19:15

Teraz o Franciszku Rychnowskim, Wilhelmie Reichu i ich teoriach o eteroidzie i orgonie.

Rychnowski o odkryciu praenergii - etoroidzie.
A Wilhelm Reich o .. eksperymentach erotycznych, orgazmie i orgonie.
Zdjęć nie bedzie




ETEROID I ORGON


największe odkrycie czy największa afera XX wieku? Przeczytałem znakomity artykuł Andrzeja Pilipiuka o Franciszku Rychnowskim, genialnym wynalazcy. Autor skupił się na Rychnowskim, o odkrytej przez niego energii, zwanej w drugiej wersji eteroidem pisze niewiele. Chciałbym te rewelacje uzupełnić. Energię, którą Rychnowski chwytał i którą potrafił skraplać, w latach trzydziestych odkrył także lwowianin Wilhelm Reich. Doszedł do niej od strony psychologicznej, a właściwie erotycznej. Orgon, bo tak nazwał tę energię, zrobił niebywałą karierą. Reich zapoczątkował kilka wybitnych szkół terapeutycznych - wystarczy wspomnieć ich przywódców: Bodella, Lowena, Mindella. Stał się także przyczyną tragedii Reicha.

ZACZNĘ OD GŁODÓWKI
Wiadomo, że zwierzęta i dzieci, kiedy są chore - nie jedzą. Dość dobrze znana jest rola głodówek w leczeniu właściwie wszystkich schorzeń. Mówi się, że wtedy organizm sam "wyżera" niepotrzebne złogi, oczyszcza się, przypomina swoją młodość, odkuwa ją niejako z ciała. Ale co dzieje się z organizmem człowieka, kiedy głoduje nie dni, tygodnie, miesiące, lecz lata? A takie fakty są współcześnie notowane, udokumentowane i pozostają zawieszone w naukowej próżni.
Lekarz kontrolujący Teresę Neumann z Konnersreuth w Bawarii, która pościła przez 36 lat, niejaki dr Seidl, uważał, że ma do czynienia z histerią. Teresa Neumann nie jadła nic z wyjątkiem hostii. Przyjmowała ją także (dziennie 22 miligramy chleba i 3 gramy wody, w której hostię moczono) Maria Robin, niejedząca nic przez 51 lat. W obydwu wypadkach prawdziwość tych doniesień potwierdzają zgodnie władze kościelne i lekarze.
Paramhansa Yogananda pisze, że mistyk indyjski Giri Bala pościł całkowicie przez 56 lat. U Luise Latteau następowała powoli niechęć do jedzenia, przestała przyjmować pokarm całkowicie w roku 1871, do 1876 codziennie ciężko pracowała w polu, w 1878 roku biskup odebrał od niej przysięgę, że mówi prawdę, iż nie jadła i nie piła niczego od siedmiu lat. Najlepiej, od strony formalnej ścisłości, przebadany jest przypadek Teresy Neumann. "Kontrola wagi ciała dała rezultaty całkowicie niezgodne z naszą klasyczną wiedzą. Waga człowieka wzrasta wraz z przyjętym pożywieniem i spada następnie, kiedy wydziela się dwutlenek węgla i woda. Kiedy się nie je ani nie pije, waga też spada, normalne reakcje biologiczne powodują wydzielanie.
Tymczasem waga Teresy pozostawała niezmienna, wynosiła 55 kilogramów. Od niedzieli rano do czwartku wieczorem, bo podczas każdej ekstazy piątkowej traciła około 4 kilogramów, na które składała się krew ze stygmatów oraz pot. Te stracone w piątki kilogramy odzyskiwała podczas sobót. Kontrola dr. Seidla trwała dwa tygodnie i obejmowała dwie ekstazy. Strata i odzyskiwanie 4 kilogramów płynu były za każdym razem identyczne".
Solidnie uzbrojony w powyższą wiedzę - wątpliwości mam tylko co do szczegółów (gdyby zważyć piątkowy "ubytek" krwi i potu Teresy, to z pewnością nie były to aż 4 kilogramy, chociaż nie kwestionuję odczytu wagi. Co więcej, myślę, że gdyby postawić łóżko na wadze i prowadzić odczyty, kiedy była w ekstazie, to okazałoby się, że Teresa nie "traci" 4 kilogramów, a w bezpośredniej ekstazie znacznie więcej) - rozpocząłem dwutygodniową głodówkę. Głodówka ta nie była zamierzona jako zdrowotna, chciałem dzięki niej "zrozumieć", jak możliwe jest niejedzenie.
Po trzech dobach zacząłem odczuwać zmienione stany świadomości, także poza okresami medytacji. Zaczęła działać niewyczerpalna biblioteka podświadomości. Moja "osobista świadomość", jak "osobisty komputer", uchwyciła się tylko tego problemu niejedzenia. Teresa Neumann kilka razy wyznała, że odżywia się światłem. Ale przecież nie była zielona, nie asymilowała jak roślina. Podobne wyznania czynili głodujący Hindusi. O odżywianiu się światłem mówili także Indianie obu Ameryk. Ks. Andrzej Klimuszko twierdził, że pobieramy jakąś świetlistą energię za pomocą włosów. Pewna moja znajoma twierdziła, że w naturalny sposób na kilka dni przestaje jeść, kiedy zdarza się jej przeżyć niezwykły, ekstatyczny orgazm. Teresa Neumann i Luise Lateau przeżywały co piątek ekstazy stygmatyczne. Po tygodniu niejedzenia byłem pewien, że długotrwałe głodówki są możliwe dzięki odpowiedniemu stanowi umysłu, który się "rozluźnia", ale jest w najwyższym stopniu skoncentrowany na "teraz", oraz dzięki energii, która związana jest ze światłem, polem magnetycznym i grawitacją. Stany szczęścia, uniesienia powodowały u mnie mimowolne, nieraz dość gwałtowne skurcze i rozkurcze ciała.
Obserwowałem zmienioną świadomość, Wszystko Wydawało Się Znaczące - tak bym określił jeden aspekt tego stanu, a drugi - byłem Jakby Prowadzony przez głos wewnętrzny, dajmoniona z zaskakującą logiką.
Ósmego dnia głodówki zjawił się pewien mężczyzna, żeby kupić książkę, którą wydałem. Zaczęliśmy rozmawiać o niewyjaśnionych przez naukę faktach. On - zupełnie nie wiedząc, w jakim znajduję się stanie - opowiedział mi, że kiedy przed laty dowodził (SB-cką - bo jaką) obstawą prof. Kalickiego, który pracował nad syntezą jądrową "na zimno", miał podwładnego kapitana, który tygodniami nic nie jadł, pił dużo płynów i dwa razy dziennie szukał pożywienia w bezpośrednim promieniowaniu słonecznym, naświetlał wnętrze dłoni. Kiedy nie było słońca, wychodził na dwór o świcie i o zmierzchu. Kapitan ten nie pił wódki, nigdy nie brał zwolnień lekarskich i choć nie był zbyt przystojny, ganiały za nim chmary kobiet. Niestety, nie mogłem żadnym sposobem wydusić z mojego rozmówcy adresu owego kapitana. Ale, jak powiedziałem wyżej, byłem w stanie, kiedy Wszystko Jest Znaczące. Po wyjściu byłego esbeka byłem już na tropie wiodącym do wyjaśnienia fenomenu długotrwałych głodówek.
Obraz człowieka, który szuka "pożywienia" w pierwszych i w ostatnich promieniach słońca! Z biblioteki podświadomości wyłoniły się odpowiednie dane: Franciszek Rychnowski, a właściwie Franciszek Dionizy de Welehrad Rychnowski, inżynier mieszkający we Lwowie, kończył studia w Wiedniu. Wsławił się m.in. tym, że przekonał rajców miasta Lwowa do tramwaju elektrycznego. Rajcy - przekupieni zdaniem Rychnowskiego przez zagraniczne firmy - byli za tramwajem parowym lub z silnikiem Diesla.

Dziesiątego dnia głodówki pojechałem do Biblioteki Narodowej i zacząłem czytanie dwunastu znajdujących się tam broszur Rychnowskiego. Ale to, co czytałem, Rychnowski musiał pisać w dziwnym stanie umysłu. Obok wyrzekań i gromów na zapatrzoną w siebie naukę - opisy niezwykłych eksperymentów, fantastyczne hipotezy i genialne odkrycia. Rychnowski nie był teoretykiem, zajmował się w konkretami, zauważył dziwne jego zdaniem zjawiska na izolowanych jedwabiem przewodach elektrycznych, a wiedział już na początku wieku, że prąd płynie po powierzchni przewodnika i - utrzymując istotę swego odkrycia w tajemnicy - ogłosił, że odkrył nowy rodzaj energii, a właściwie podstawową siłę przyrody. Raz mówi o niej, że jest praenergią, innym razem, że pramaterią. Nazwał ją najpierw elektroidem, a następnie eteroidem.

Eteroid (i tylko on) emitowany jest ze słońca, wchodząc w atmosferę ziemską postrzegany jest przez nasze zmysły jako światło, ciepło, elektryczność, grawitacja. "Pod wpływem tego (skondensowanego przez urządzenie, które Rychnowski wynalazł - przyp. J.M.) promieniowania rozpadają się wszelkie, znajdujące się w parowym lub gazowym stanie, połączenia chemiczne na swoje zasadnicze pierwiastki elementarne. Krzemień, umieszczony w próżni szklanego naczynia, rozgrzewa się pod wpływem koncentrycznego opromieniowania do czerwonego żaru". Wiązka promieni przechodząca przez pole magnetyczne nie tylko ulega zakrzywieniu, lecz rozszczepia się na dwie smugi świetlne, zieloną i czerwoną, w miejscu rozszczepienia widać ultramarynę. Zieleń ujawnia własności absorbcyjne, czerwień emisyjne. "Odnośna cudowna materia słoneczna ujawnia się w formie eterycznej*, wymaga dla swojego pomieszczenia przestrzeni trójwymiarowej, skrapla się w stanie spokoju w formie kuleczek o kolorze zielonkawo-różowym, widzialnych już przy lekkim zaciemnieniu, przy delikatnym nacisku wykazujących elastyczną podatność, przy silniejszym zaś nacisku rozpryskujących się na świecący pył, przypominający rozpryśnięcie się kuleczek rtęci". Roślina wystawiona na stężone promieniowanie eteroidem przyspiesza swój wzrost i rozwój, ludzie odczuwają gwałtowny przypływ fizycznej i duchowej energii. Jako istota wyżej zorganizowana

CZŁOWIEK ODŻYWIA SIĘ ETEROIDEM,
zaś pożywienie, które spożywa, potrzebne jest do budowania anteny, chwytnika eteroidu. Najpotężniejszą anteną, jaką dysponujemy, jest krew. Rychnowski obliczył, że nasze czerwone ciałka krwi dysponują łączną powierzchnią ok. 3500-4000 metrów kwadratowych. Ta płaszczyzna w ciągu jednego dnia 2880 razy przebiega przez płuca, co daje aktywnej powierzchni 11,5 miliona metrów kwadratowych, czyli 11,5 kilometrów kwadratowych! Niezłe żagle.

W innym miejscu Rychnowski pyta tych, "co reprezentują świat mądrości naukowej..., którzy bez trudu i żmudu ograbiają cały ogół myślących i pracujących baranów" - jakim to sposobem pompa serca, która wytwarza ciśnienie rzędu 1/3 atmosfery ziemskiej, jest w stanie poruszyć tę powierzchnię. Rychnowski zbudował model układu krążenia i musiał użyć do uruchomienia tego modelu pompy, która wytwarzała 30 atmosfer, przy czym tłoczyła nie lepką krew, tylko czystą wodę.

Rychnowski skonstruował maszynę, która chwytała i koncentrowała eteroid. Jaka była konstrukcja tej maszyny - zostało to jego tajemnicą. Stosunkowo szybko zauważył dobroczynny wpływ skoncentrowanego eteroidu na ludzki organizm - i zaczął leczyć nim ludzi ze wszystkich możliwych chorób, od syfilisa i impotencji do raka i gruźlicy. Leczył we Lwowie, w Wiedniu, Paryżu, Londynie. Szeroko pisały o tym gazety. Zawiązała się spółka do wykorzystania jego wynalazku. Ale zdaje się, że spółka wykorzystała tylko Rychnowskiego. Ostatnie doniesienia o Rychnowskim pochodzą z roku 1928, kiedy jedni podają, że wygrał, inni, że przegrał proces ze swoimi wspólnikami. Rok później zmarł, i pewnie poszedłby w absolutne zapomnienie, gdyby nie jego rodak - urodzony 24 marca 1897 roku w Dobrzynicy w okolicach Lwowa (Jujinetz według transkrypcji angielskiej, Dobzau wedle biografii w j. niemieckim) - Wilhelm Reich.
Reich w 1922 r. uzyskał w Wiedniu dyplom lekarza, został uczniem i współpracownikiem Freuda. W latach trzydziestych Reich zaczął m.in. przeprowadzać


EKSPERYMENTY EROTYCZNE
Na swoją partnerkę i na siebie zakładał mnóstwo czujników do rejestrowania energii, która przepływa przez ludzkie ciało podczas kopulacji i orgazmu. Kiedy uwolniwszy swoją partnerkę z więzów przyrządów, zabierał się do sumowania energii
- wychodziły mu zawrotne liczby. Doszedł więc do wniosku, że w czasie seksualnych uniesień ludzkie ciało otwiera się na przepływ jakiejś energii, która, choć niewidzialna, jest wokół. W 1939 roku Reich ogłosił w Oslo, że odkrył przenikającą cały wszechświat energię, podstawowy składnik życia, pramaterię i praenergię zarazem.Energię tę nazwał orgonem. Został natychmiast okrzyknięty "żydowskim pornografem", "seksualnym zboczeńcem", a światłe Międzynarodowe Towarzystwo Psychoanalityków odcięło się od niego.

Reich mówił: Metafizyczna intuicja ma fizyczną podstawę, Bóg i kosmiczna energia są jednym. Nie ma różnicy między nauką a religią, nauką a sztuką, fizyką i psychologią... Napisałem na początku tego artykułu, że gdyby podstawić wagę pod łóżko, na którym Teresa Neumann przeżywała swoje piątkowe ekstazy, to mogłoby się okazać, że Teresa w momentach "uniesienia" waży jeszcze mniej niż 51 kilogramów. Zetknąłem się z wiarygodnymi doniesieniami, że kiedy ćwiczono kosmonautów radzieckich m.in. do przebywania w stanie kosmicznej nieważkości, stosowano do tego hipnozę. Hipnotyzer mówił: a teraz, Iwan Iwanowicz, jesteście w stanie nieważkości, wasza ręka nie waży nic, wasza noga... itd. Asystujący temu radzieccy materialiści podstawili wagę pod cały przyrząd, na którym leżał przyszły kosmonauta - i ze zdumieniem stwierdzali nawet kilkunastokilogramowe ubytki wagi ciała.

Tak więc wynika z tego, że głębsza świadomość, jeśli tylko jest w pełni o tym przekonana, może zmieniać wagę naszego ciała, co zresztą nie jest żadną rewelacją, bo doniesienia o lewitacjach czy "chodzących po wodzie" są starsze niż historia pisana.
Reich wyszedł od badania orgazmu i stwierdził, że w zmienionym stanie świadomości jesteśmy najbardziej otwarci na ową kosmicznę energię, że wtedy najbardziej się nią żywimy.
Wyszły po polsku dwie książki Reicha, obie z oficyny Jacka Santorskiego: Mordercy Chrystusa i Funkcja orgazmu. O tych książkach, o bioenergoterapii, o działach orgonalnych zmieniających pogodę, a także o tym, co wspólnego ma orgon z UFO

zródło: "CZWARTY WYMIAR" Numer luty 2003 roku


Zmieniony przez - xami w dniu 2005-12-17 22:51:41

#22 atlant

atlant

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 49 postów

Napisano 19 grudzień 2005 - 12:17

Organizm ludzki przerabia pokarm na ENERGIĘ. Czyż nie jest rzeczą oczywistą, że można pominąć etap pośredni i bezpośrednio czerpać energię konieczną do życia...
Historia notuje od wieków osoby które nie potrzebowały spożywać by żyć. W naszych czasach dopiero Jasmuheen zaczęła propagować życie światłem i wielu osobom się to udało. Ale do tego trzeba dojrzeć duchowo.

#23 AN a EL

AN a EL

    JAM JEST

  • Members
  • PipPipPip
  • 9903 postów

Napisano 15 lipiec 2011 - 21:53

CZY MOŻNA ŻYC POWIETRZEM?




W czasach kiedy nasze pożywienia może być w sposób genetycznie wymanipulowane, kiedy obawiamy się dotknąć mięsa krów, które mogą mieć wściekliznę wskutek żywienia ich proszkiem z martwych innych krów, należałoby sobie zadać pytanie: czy jest jakiś pożywienie, któremu można zaufać? W czasie moich badań nad mistycyzmem dotarłem do niezwykle ciekawych możliwości. Czy nowa forma żywienia może zaprowadzić pokój i harmonię na świecie i odnowić kontakt człowieka z Bogiem i wszechświatem?

Breatharianizm: mit czy fakt?

Gdy po raz pierwszy usłyszałem o osobach, które nie muszą przyjmować pokarmów, pomyślałem, że żyją oni w całkowitym wycieńczeniu organizmu, na granicy życia i śmierci. Tak było, gdy usłyszałem o św. Teresie Naumann czy Francuzce Marcie Robin. Wydawało mi się, że żeby żyć bez jedzenia trzeba być niezwykłym mistykiem, który poddaje się ascetycznym procesom współcierpienia z Bogiem w celu zbawiania świata: taką to rolę pełniły wymienione osobowości.

Zajmując się tematem ‘niejedzenia’ przez wiele lat, będąc w kontakcie z wieloma osobami, które nie jedzą, dochodzę do wniosku, że tak popularne i szybko rozprzestrzeniające się zjawisko może być totalnym przewrotem dotychczasowych poglądów o życiu człowieka na Ziemi i przyczynić się do niezwykłego uduchowienia ludzkości.

Tak. To prawda. Jest to możliwe, aby człowiek dostroił się do takiego stanu, w którym nie musi przyjmować pokarmów, witamin czy minerałów i żyje; utrzymuje własną wagę ciała, jest zdrowy i pogodny, wrażliwy i pełen sił – nawet fizycznych.

Takie zjawisko zostało nazwane breatharianizmem od angielskiego słowa breath – oddech. W historii wielu yoginów, mistyków a nawet na pozór zupełnie przeciętnych ludzi odżywiało się w ten sposób.

W Kulturze Zachodniej najbardziej przebadaną medycznie w tej dziedzinie była Teresa Naumann, niemiecka stygmatyczka, która ani nic nie jadła ani nic nie piła przez 17 lat oprócz codziennej komunii św. i czasem nawilżania ust wodą. Prześwietlenie pokazało, że jej jelito grube skurczyło się do grubości ołówka.

Inna Niemka Maria Further z Bawarii żyła 52 lata pijąc tylko wodę z pobliskiego źródła. Po 3 tygodniowej, ściśle naukowo przeprowadzonej obserwacji w monachijskim szpitalu uniwersyteckim Maria wróciła do domu pieszo 60 km bez jakichkolwiek problemów.

Dużo badań w tej dziedzinie zostało przeprowadzonych przez dr Karla Graningera. Odkrył on, że wszyscy, którym udało się dostroić do ‘odżywiania pranicznego’ – bez przyjmowania pokarmów odznaczali się niezwykłymi cechami charakteru jak: cierpliwość, zaangażowanie, wiara i wręcz Boska dobroć. Poddanie próbom dostrajania się do breatharianizmu osób, które nie miały metafizycznego połączenia po 12 dniach musiało być przerwane ze względu na utratę wagi, osłabienie i dokuczliwą gorączkę.

W tradycji Wschodniej rozwinął się natomiast fenomen pod nazwą bigu, który jest też znany w USA. Polega on na tym, że ludzie pod wpływem praktyk Qigong-u w obecności niezwykłych mistrzów tej praktyki stają się wolni od potrzeby przyjmowania pokarmów. Qigong polega z jednej strony na odpowiednich energetyzujących ruchach ciała, powodujących zharmonizowanie człowieka i dostrojenie go do duchowej czy Boskiej natury życia, z drugiej na wypracowaniu w człowieku cnót w każdym aspekcie: poprzez doskonałość serca, charakteru i działań możemy osiągnąć harmonię z otoczeniem. Stan bigu dzieje się spontanicznie i nawet może się przytrafić nawet tysiącom osób.

Czasem jednak może on powodować nieprzyjemne konflikty w środowisku ludzi, którzy się mu poddają: protesty ze strony ludzi, którzy nie są w stanie pojąć tego zjawiska. Procesowi temu towarzyszy niezwykły rozwój intuicji i wrażliwości, odczucie lekkości, mała potrzeba snu, polepszenie zdrowia oraz poprawienie się podejścia do życia.

Najbardziej znaną osobistością w dziedzinie propagowania breatharianizmu oraz z tym związanego podejścia do życia jest 44 letnia Australijka Jasmuheen. Już od 8 lat nie musi ona przyjmować pokarmów. Mając okazję do spotkań z nią byłem zachwycony jej pogodą ducha, intelektualną błyskotliwością i nowoczesnym aczkolwiek duchowym podejściem do życia. Napisała wiele książek, inicjuje i koordynuje badania naukowe, inicjuje międzynarodowe działania mające na celu wyeliminowanie głodu na świecie i budowanie bardziej zdrowego społeczeństwa, bierze aktywny udział w wielu międzynarodowych konferencjach do spraw globalnego żywienia i zdrowia. Według jej opinii w ciągu następnych 20 lat proces dostrajania się do jak to nazywa ‘odżywiania światłem’ będzie tak popularny i powszechny, że praktycznie każdy na tej planecie mógłby się do niego dostroić bez większych komplikacji. Jasmuheen proponuje 21 dniowy proces dostrajania organizmu do odżywiania energią, poprzedzony miesiącami a może i dłużej oczyszczania. Chodzi tutaj o dostrojenie się do duchowej świadomości a także obudzenie w organiźmie ciała świetlistego (coś w rodzaju aury – pola energetycznego), poprzez które energia z kosmosu mogłaby się asymilować bezpośrednio na poziomie komórek poprzez nadnercza. Wg Jasmuheen ten proces odżywiania światłem mógłby przyczynić się do wyeliminowania głodu na świecie. MAPS – organizacja, którą koordynuje Jasmuheen mówi, że teraz na świecie będzie już około 10 tysięcy ludzi, którzy odżywiają się światłem, bądź udowodnili sobie poprzez dłuższy czas, że są to w stanie czynić.

Wśród pionierów breatharianizmu znajduje się też Polka Kamilla, która mieszka w Wielkiej Brytanii. Jest ona pierwszą Polką i pierwszą osobą w Wielkiej Brytanii, która zaczęła odżywiać się światłem. Miałem okazję śledzić rozwój Kamilli w tej dziedzinie. Chociaż ma już 68 lat jest pełna energii i życia. Z wręcz zdumiewającym przyspieszeniem rozwija się intelektualnie. Na spotkaniu w Warszawie oprócz szczegółowych relacji z przejścia procesu dostrajania się wyłożyła teorię energetycznej i świetlistej budowy wszechświata z niezwykłą precyzją porównywalną do Toma Hopkinsa?

Kamilla już od 2 lat odżywia się pranicznie i jakkolwiek wcześniej miała choroby krwi i inne schorzenia tak teraz cieszy się wspaniałym zdrowiem. Spotykam się w Polsce z wieloma osobami, które kierowane intuicją czują, że powinny dostroić się do żywienia pranicznego, wiele eksperymentują. Doświadczenie Kamilli staje się dla nich utwierdzeniem. A oto co jedna anonimowa polska breatharianka powiedziała: ‘W pierwszym tygodniu było mi bardzo ciężko, tak jakby moja dusza uciekła z ciała, ale już od drugiego tygodnia przestałam tracić wagę, przestałam być głodna i czuję ciągły przypływ energii i pomysłów. Nie jest możliwe dostrajanie się do tego procesu bez całkowitej miłości i akceptacji siebie....zrobiłam to dla siebie, więc nie mam potrzeby ujawniania się publicznie, chciałabym trochę spokoju w życiu.”

Trzeba by podkreślić, że ani autor ani osoby, którym ten proces się udał nie ponoszą odpowiedzialności za czyjeś niepowodzenie w tej dziedzinie. Były znane przypadki osób w Szkocji, które nieodpowiednio przygotowując się straciły życie – więc przestroga i zachęta do nabycia wszelkiej szczegółowej informacji.

Pracując jako terapeuta uwzględniający energie subtelne człowieka, widzę niezwykły efekt jaki przynosi dostrajanie się człowieka do jego duchowej natury. Widzę też efekty harmonijnego z otoczeniem działania. Te elementy przyczyniają się do wzrostu sił witalnych człowieka, które w sposób zdumiewający mogą wpłynąć na odzyskanie zdrowia: fizycznego i psychicznego, wyleczenie z chorób, czy nawet poprawienia jakości życia. Gdyby nawet nie kusić się na porzucenie jedzenia, do którego jesteśmy tak bardzo emocjonalnie przywiązani, dostrajanie się do naszej Boskiej natury byłoby z pożytkiem dla nas i dla ludzi, którzy są zdani na przebywanie z nami.

Antoni Przechrzta Luty 2001 Instytut Realizacji Siebie, Londyn-Warszawa






------------------------------------------------------------------





CZY MOŻNA ŻYĆ BEZ JEDZENIA?







Można, ale....

...nie wolno tego czynić bez
odpowiedniego przygotowania
duchowego i psychofizycznego.







... Czy można żyć bez jedzenia?
Z przekazanych przez redakcję informacji wynika, że mój artykuł we wrześniowym Numerze nieznanego Świata o breatharianiźmie, czyli o odżywianiu pranicznym wywołał duże zainteresowanie Czytelników. Przedstawiłem w nim dwie pionierskie postacie w tej dziedzinie: Australijkę Jashmuheen, która już od 7 lat nie musi spożywać jedzenia, oraz Kamillę – mieszkającą w Wielkiej Brytanii Polkę. Jest ona pierwszą osobą w Wielkiej Brytanii, która zaczęła odżywiać się ciekłym światłem.

Od powstania tej publikacji sporo się zmieniło. Przede wszystkim powiększyła się liczba osób eksperymentujących w tej dziedzinie. Wzrosła również liczba badań naukowych, które dopuszczają możliwość pranicznego odżywiania, empirycznie potwierdzając ten fakt, jakkolwiek do końca nie są w stanie go wytłumaczyć.

Obecna liczba osób w Wielkiej Brytanii, które odrzuciły tradycyjne odżywianie wynosi około 100, a Niemczech aż 2000. Prawie codziennie słyszy się o kimś nowym, kto w zadziwiający sposób dostroił swój organizm do tego procesu, a przeciętna wieku ludzi, dojrzewających do pranicznego odżywiania oblicza się na 47 lat, choć są w tej grupie zarówno osoby bardzo młode, jak i zdecydowanie starsze.

Na czym polega odżywianie praną
Zacznijmy od przypomnienia, że odżywianie praną nie ma nic wspólnego z dietą ani postem. W ujęciu chrześcijańskim, jeśli ktoś nie ma bardzo mocnego powiązania z Bogiem, to tym samym nie posiada warunków i możliwości takiego odżywiania. Kamilla uważa, że na odżywianie się tym sposobem pozwala jedynie nasza głęboka wiara w istnienie Siły Wyższej i osobiste doświadczanie tej siły. Dochodzi do tego w wyniku złożonej inicjacji duchowej, w żadnym, więc przypadku nie poleca się tej metody osobom nieprzygotowanym (były już trzy przypadki śmierci w skutek zignorowanych zaleceń!). Cały proces nie ma także nic wspólnego z anoreksją. Polega ona na czerpaniu energii potrzebnej do odżywiania organizmu bezpośrednio ze Źródła – innymi słowy ze świata duchowego i utylizacji tego odżywiania dla prawidłowego funkcjonowania całego organizmu. Mówi się w tym kontekście o ciekłym świetle lub pranie, a ludzie, którzy dostroili się do tej formy odżywiania, są nazwani breatharianami – od angielskiego słowa breath – oddech.

Nauka, ezoteryka,mistycyzm czy kosmologia?
Istnieje wiele płaszczyzn, na których można rozważać i udowadniać prawidłowość tego fenomenu. Procesowi odżywiania światłem towarzyszy na przykład dobre zdrowie. To ważne, biorąc pod uwagę, że wielkie koncerny farmaceutyczne każdego roku inkasują 179 bilionów dolarów za sprzedawane leki zażywane przez miliardy ludzi na świecie. To właśnie stanowi podstawowy powód, dla którego centra naukowe sponsorowane przez potentatów przemysłu żywieniowego i farmaceutycznego albo nie podejmują badań tego typu zjawisk, albo ukrywają ich rezultaty. Łatwo, bowiem sobie wyobrazić. Co by się stało- z punktu widzenia ich krociowych zarobków- gdyby coraz więcej osób przestało jeść i przestały ich nękać różnorakie choroby?

Tymczasem 10 lat badań naukowych prowadzonych w USA przez fizyków nuklearnych udowodniło, że ludzie nie muszą rzeczywiście jeść i są w stanie zastąpić żywienie praną, czyli energią życiową.

Niestety, informacje na ten temat nie są publikowane. Naukowcy ograniczają się jedynie do ogłaszania rezultatów badań za pomocą tej formy energii w sferze leczenia AIDS i raka. Dzięki temu unikają konfrontacji z amerykańskim przemysłem żywieniowym.

Wiadomo, że 99,5% atomu to pusta przestrzeń, w której, według hipotez, może znajdować się energia praniczna i może ona w specyficzny sposób uwalniać się i być absorbowana (z Kosmosu - coś w rodzaju fotosyntezy) z pominięciem bazy węgla.

Kamilla, pierwsza Polka – breatharianka podkreśla, że oprócz ciała fizycznego oraz aury (ciało astralne, emocjonalne, mentalne itd.) istnieją jeszcze ciała świetliste, np. ,ciało diamentowe, na poziomie którego – najczęściej w trakcie snu - może nastąpić transfer ciekłego światła, czyli energii życiowej. Mówi ona też o zjawisku, które, jej zdaniem rozpoczęło się w 1972 r., kiedy Ziemia jako planeta znalazła się w najbardziej destrukcyjnym w ostatnich czasach stanie. Na pomoc miały nam pośpieszyć istoty z systemu Syriusza, które poprzez utworzone kanały energetyczne przesyłają nam w tej ważnej dla Ziemi chwili specjalną energię i informację, chcąc nas uchronić i podciągnąć energetycznie. Kamilla mówi, że nigdy wcześniej w naszych czasach odżywianie się praniczne nie było możliwe na wielką skalę. Trzeba bowiem wcześniej wejść na wyższe poziomy energetyczne, gdzie już dawno, dawno temu znajdowaliśmy się jako ludzie ( być może przed skonsumowaniem z Drzewa Dobra i Zła i wygnaniem z raju za przyzwoleniem Boga?).

Na podstawie informacji otrzymanych drogą wizji Jasmuheen utrzymuje, że w przyszłości proces dostrajania się do wspomnianych możliwości okaże się powszechny, że ludzkość będzie z łatwością mogła go przejść w ciągu 100lat. Mówi ona o dostrajaniu się poprzez oddychanie, pracę ze światłem, a także dźwiękiem.

Prana jest wytwarzana w organizmie w sposób naturalny. Jeżeli ludzie medytują, wznoszą swoją energię kundalini i w wskutek tego produkują i absorbują więcej prany.

Energia nie zużywa się i nie znika, może ona tylko zmienić swoją formę. Tu warto zauważyć, że dla chińskich praktyków Qui Gongu uzdrawianie np. złamanej kości przedramieniowej nie nastręcza większych trudności. Wystarczy oddziaływanie przez nich energią chi przez parę godzin, a czasem zaledwie kilka minut, by prześwietlenie pokazało brak jakiegokolwiek śladu złamania.

W Chinach, podobnie jak w krajach kultury Zachodu, także rozwija się trend do odżywiania pranicznego. Jest on znany pod hasłem BIGU. Tam proces przechodzenia jest spontaniczny. Pod wpływem zbiorowych spotkań z nie zwykłymi mistrzami chi uczestnicy natychmiast osiągają taki stopień oczyszczenia, połączenia i energii, że po spotkaniu 300, 600, a często nawet więcej ludzi zostaje dostrojonych do odżywiania pranicznego.

Istnieją w tej mierze konkretne badania naukowe, prowadzone przez profesora Lu Luzn, który koordynuje współpracę pomiędzy praktykami energii życiowej chi i naukowcami. Na chińskim rynku zostało opublikowanych na ten temat około 60 pozycji książkowych, z których tylko parę przetłumaczono na język angielski (np. Pong Dong – Chinease Superpsychics).

Niemiecka mistyczka, Teresa Nauman, która już w latach powojennych była wolna od przyjmowania pokarmów – bardzo cierpiała, gdyż dobrowolnie łączyła się ze świadomością Chrystusa, z jego dziełem jako drogą rozwoju i doskonalenia się duchowego. W jej przypadku można mówić o mistycznym kontakcie z Bogiem, Jezusem i aniołami jako siła napędową fenomenu. Ze swojej strony Jasmuheen potwierdza niezbędność okazania przez człowieka zaufania Bogu i otwarcie się na Jego działanie. Natomiast Kamilla dygresyjnie wspomina - Był czas, kiedy odczuwałam trudny do zniesienia ból w okolicy dłoni i stóp. Myślałam, że to pewnie Bóg chce mnie obdarować stygmatami. Natychmiast powiedziałam: jeżeli dasz mi, Boże, stygmaty, to koniec. Nie wyjdę nigdzie i nikomu się nie pokażę. I ból przeszedł.

Jak przygotować się do odżywiania pranicznego?
Po pierwsze należy oddać wszystko woli Boga. Bazą dla takiego modelu życia jest bowiem rozwój duchowy i kontakt ze Źródłem (Bogiem). Dla osób o mniejszym duchowym zaangażowaniu wstępną fazą do dostrajania się musi być pozbycie się z organizmu toksyn. W osiągnięciu tego celu pomaga również harmonia życiowa oraz pełnia zdrowia i sił fizycznych.

Na czym polega proces dostrajania się pranicznego?
Dostrajanie może odbywać się stopniowo przez wiele lat, kiedy zapotrzebowanie na tradycyjnie pojętą żywność sukcesywnie zmniejsza się. Jest to również możliwe w efekcie 21- dniowego procesu inicjacji, zgodnie ze ścisłymi instrukcjami osób, które proces ten przeszły.

Czy odżywianie praniczne mogłoby być globalne?
W wyniku dwóch lat obserwacji prowadzonych przez Jasmuheen na 100 osobach są następujące : 66% z nich twierdzi, że ich stan zdrowia poprawił się, mimo iż 80% było zdrowych przed przystąpieniem do procesu inicjacji. Kamilla przed wspomnianym 21- dniowym okresem miała słabe wyniki krwi, podejrzewano u niej cukrzycę. Po dostrojeniu organizmu jej wyniki stały się bardzo dobre. Do procesu o jakim mowa, najczęściej przystępują ludzie (87% ankietowanych) od wielu lat praktykujący medytację i bardzo rozumiejący metafizykę. Wszyscy oni podkreślają, że odżywianie praniczne pomogłoby w likwidacji głodu na świecie. Gdyby wszyscy nauczyli odżywiać się pranicznie (efektem towarzyszącym jest uczucie altruizmu), pozwoliłoby to, ich zdaniem, na bardziej sprawiedliwy podział dóbr. Ponadto wyeliminowałoby w ten sposób wszystkie choroby, ponieważ organizm zasilany tymi energiami nie choruje.

Jest wiele bardzo istotnych pytań, które Jasmuheen zaleca zadawać sobie samemu przed podjęciem finalnej decyzji. Najważniejsze z nich to: czy jestem przekonany na 100%, że to jest dla mnie, czy jestem przygotowany na wszystko co może się wydarzyć i wreszcie, czy jestem w stanie – o ile zajdzie taka potrzeba – zrezygnować z dotychczasowych poglądów, pracy, znajomości i powiązań itd.

Najcięższe momenty dla Kamilli
W czasie 21- dniowego procesu dostrajania się, którego duża część polegała na nie przyjmowaniu ani pokarmów ani napojów, Kamilla czuła się tak osłabiona, że nie była w stanie nawet sama usiąć na toalecie. Nogi – szczególnie stawy- powodowały wielki wręcz nie do zniesieia ból. W strefach organizmu, w którym znajdowało się najwięcej toksyn, oczyszczanie przebiegało najwolniej.

Czy breatherianie nic nie jedzą?
Na początku drogi breatharianie nie mogli niczego jeść, ponieważ media – dostrzegając ich z listeczkiem rośliny w ustach – natychmiast podważyłyby ich wiarygodność. Dzisiaj nie chodzi już o całkowite niejedzenie. Chodzi o wolność i udowodnienie sobie, że człowiek może być odżywiany bezpośrednio przez Boga. Stosunkowo trudne do pokonania jest emocjonalne i mentalne przywiązanie do smaków i zapachów. Dlatego Kamilla niekiedy całymi tygodniami nic nie je ani nic nie pije, czasami jednak lubi spożyć szklankę dobrego wina, cappucino czy nawet śledzika. Jej kuchnia wygląda jak mała szafka, w której trzyma ciasteczka dla znajomych i coś do picia.

Czy waga ciała utrzymuje się na zdrowym stabilnym poziomie?
Przekazanie organizmowi instrukcji powoduje utrzymanie wagi na tym samym, określonym przez nas poziomie. W przypadku utraty paru kilogramów często wystarczy odpowiednio zaprogramować się i po paru godzinach waga powraca do normy.

Istota breatharianizmu
Praktycy Qui Gongu rozwijają u siebie trzy walory życia. Są nim Boska Miłość, Boska Mądrość i Boska Moc. Podobnie postępuje Jasmuheen. Samo odżywianie praną nie jest istotą życia ludzi, którzy na nie przechodzą. Istotą tą jest niesienie innym miłości i mądrości pochodzącej od Boga. Dlatego ci, którzy się dostroili, nie chcą mówić o breatharianizmie jak o niejedzeniu samym w sobie. Mówią oni o potrzebie dzielenia się duchowością i tym sposobem wspomagania całej planety i jej społeczności. Zwracają uwagę na codzienną medytację jako kontakt z Bogiem; na rozumienie praw uniwersalnych i działania twórczego umysłu; na dietę wegetariańską stosowaną z pożytkiem dla własnego zdrowia, codzienne ćwiczenia fizyczne, aby nasze ciało jako świątynia ducha było sprawne, a także bezinteresowną służbę innym. Ważne jest traktowanie siebie nawzajem z miłością, honorem i szacunkiem.

Zdrowo pojęta religia i rozwój duchowy zmierzają w tym samym kierunku. Te aspekty duchowości są przerabiane na kursach duchowego uzdrawiania, są one też niezbędne do wyleczenia i nadania życiu sensu. To coś w rodzaju regulaminu gry na tej planecie, jeśli chcemy być zdrowi i szczęśliwi, bez względu na to, czy pragniemy zostać breatharianami czy wolimy absorbować siły życiowe z klasycznie podanego obiadu.

Antoni Przechrzta
Nieznany Świat 01/2001
Więcej informacji Nieznany Świat 09/2000


http://www.uzdrawianie.com/artykuly/art_1.html

WSZYSCY jesteśmy

jednym umysłem,

JEDNĄ nieskończoną ŚWIADOMOŚCIĄ,

a ILUZJA ODDZIELENIA jest tylko DOŚWIADCZENIEM tej rzeczywistości... 

Cute_Puppy_Eyes_Pic_3.jpg


#24 AN a EL

AN a EL

    JAM JEST

  • Members
  • PipPipPip
  • 9903 postów

Napisano 15 lipiec 2011 - 21:53

Dr CHRISTOPHER SCHNEIDER - naukowiec bretarianin











[u]Dr Schneider:[/u] Witajcie! Jesteście istotami światła i chciałbym dać wam szansę, abyście mogli ponownie tego doświadczyć. Aby ponownie doświadczyć, jak każdy z nas może odżywiać się praną, światłem, chi, jak możemy się tym uzdrowić, jak możemy dzięki temu wrócić do naszego źródła, bo jako boskie istoty jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Jestem trenerem bretarianizmu. Towarzyszę ludziom w tzw. procesie bretariańskim, spopularyzowanym przez Jasmuheen, australijską kobietę, dzięki której możemy uczyć się, jak żyć praną.

[u]SMTV:[/u] Dr Christopher Schneider jest chemikiem i naturopatą. Jest też bretarianinem, przez wiele lat żyjącym bez pożywienia. Prowadzenie bretariańskiego stylu życia nie było czymś, o czym myślał, dorastając.

[u]dr Schneider:[/u] Dorastałem w Hanowerze, na północy Niemiec. Tam studiowałem chemię. A potem zacząłem pracę dla ONZ - przez 2 lata brałem udział w pewnym projekcie. Po 2 latach pomyślałem, że zostanę naturopatą. Pół roku później rozpocząłem naukę w szkole dla naturopatów, do której uczęszczałem przez kilka lat. I zabawne, medycyną interesowałem się już wcześniej, ale kiedy byłem młodszy, zawsze gdy widziałem krew albo igłę, mdlałem, więc nigdy nie brałem pod uwagę medycyny, więc studiowałem chemię. Teraz wróciłem do medycyny. Studiując naturopatię, uczy się wielu rzeczy, robi się wiele kursów, ucząc się określonych rzeczy, które chce się robić. I tam właśnie poznałem najwięcej rzeczy, które robię teraz, które robię jako naturopata. Na przykład, aby uczyć się akupunktury, pojechałem do Sri Lanki. Uczyłem się tam także „dotyku zdrowia” polegającego na sprawdzaniu mięśni, uczęszczałem tam na wiele kursów. Tam zostałem nauczycielem.

[u]SMTV:[/u] Niezwykły uzdrowiciel bardzo dbający o swoich pacjentów, dr Schneider, starał się dać im natychmiastowe wyniki.

[u]dr Schneider:[/u] Kocham moich pacjentów. Ale nie chcę, żeby byli zależni ode mnie. Kiedy masz problem z kręgosłupem, może potrzebujesz 10 sesji, by było lepiej. Ale ja nie chcę ich widzieć aż 10 razy, chcę, żeby czerpali korzyści od pierwszej minuty. Zatem pracuję w taki sposób, że rozmawiam z nimi o ich potrzebach, a ciało płacze, ponieważ może czujecie ból. Robię więc coś dla ciała, ale staram się też znaleźć klucz, wskazówkę, co nie jest w porządku. I kiedy się to robi, ludziom szybko się poprawia.

[u]SMTV:[/u] Wolisz raczej, żeby pomogli sobie sami, niż…

[u]dr Schneider:[/u] Tak. Dokładnie. Myślę, że nie mogę ich wyleczyć – nie ma sposobu. Może Bóg, nie wiem. Ale czegoś brakuje lub coś jest nie w porządku, a kiedy przywróci się to do porządku, lub gdy oni znajdą właściwy porządek, cała energia płynie i czują się lepiej lub przynajmniej wiedzą, co robią. Czasami nie chcą tego zmienić - niektórzy ludzie chcą zostać uzależnieni od kogoś innego lub chcą tkwić trochę dłużej w swojej starej historii, więc ich zostawiam. Ale często, gdy to dostrzegą, przestają polegać na tej historii, która zadaje im cierpienie. Widzą, że to jest wolność, że mogą mieć tę historię lub nie. To tak jak możecie pić kawę lub nie, ale nie musicie pić kawy.

[u]SMTV: [/u]Jak wiele osób wolnych od jedzenia, dr Schneider odkrył odżywianie praniczne przez przypadek.

[u]dr Schneider:[/u] Miałem dobrego przyjaciela, który był małym wydawcą, miał swoje własne książki i jeszcze parę innych. Kiedyś poszedł na kurs medytacji i była tam osoba, która nie jadła, co mogło być postem. Ale on miał dobre wyczucie ludzi i odkrył, że to było coś innego, zapytał ją więc o to, a ona dała mu adres Charmaine Harley. Jest ona wspomniana w książce Jasmuheen. Ona przysłała mu tylko kilka kartek, a wewnętrzna część była zapieczętowana i zawierała instrukcje. Było tam opisane to, co znamy jako 21-dniowy proces przemiany: nie pić przez siedem dni, przez następne siedem dni pić jedynie rozcieńczone soki i robić to w innym środowisku. Więc pokazał to przyjacielowi i miesiąc, czy dwa później, przyjaciel zaczął to stosować. W tym samym czasie skontaktował się z Jasmuheen, która przybyła do Europy na wykłady i była w telewizji, w talk show. Nawiązał pewne kontakty, a później pewnego dnia przyszedł do mnie i zapytał: „Czy możesz zorganizować jej seminarium razem ze mną?”

[u]SMTV:[/u] Być może była to okazja, lub moglibyśmy nazwać to „przeznaczeniem” - od momentu, kiedy dr Schneider dowiedział się o możliwości życia bez jedzenia, wszystko zdawało się sprzyjać rozpoczęciu jego 21-dniowego procesu adaptacji.

[u]dr Schneider:[/u] W trakcie seminarium, które zorganizowaliśmy ludzie udzielili mi wielu informacji, zadawali też pytania, więc musiałem się wszystkiego dowiedzieć. Udałem się więc na inne seminarium, by przygotować się samemu i zobaczyć, jak ludzie reagują. Na tym seminarium była mowa o tak wielu rzeczach, więc powiedziałem: „W porządku, anioły i duchowi przewodnicy, kimkolwiek jesteście, jeśli to prawda, dajcie mi znać, czy powinienem przejść przez proces”. Potrzebowałem jednak pieniędzy, bo przez trzy tygodnie nie mogłem praktykować, zarabiać i potrzebowałem czasu - ponieważ uczestniczyłem w tak wielu seminariach, że praktycznie nie było czasu. Ale kiedy wróciłem, to było w Berlinie, otworzyłem mój dziennik i były trzy tygodnie w lecie, kiedy miałem czas. A potem pojawiła się pacjentka, która powiedziała: „Tak bardzo mi pomogłeś. Chcę dać ci prezent”. „Tak, kup mi CD lub jakieś kwiaty, cokolwiek”. Ale ona zaprosiła mnie na obiad i dała mi książkę, i powiedziała: „Nie otwieraj jej tutaj”. Otworzyłem ją w domu, a wewnątrz były pieniądze. To była wskazówka, że mam wszystko, i wtedy przeszedłem proces w lecie. Latem ’98. Byłem przesiąknięty energią życia światłem, której nie mogłem zatrzymać. Zrobiłem to w domu, ponieważ nie znałem innego miejsca, które byłoby odpowiednie.

[u]SMTV:[/u] Bazując na swoim osobistym doświadczeniu, dr Schneider radzi ludziom, którzy mogą być zainteresowani uwolnieniem się od jedzenia: słuchać swojego serca.

[u]dr Schneider:[/u] Zrozumiałem, że kryterium wyboru czy sprawdzianem, czy jesteśmy przygotowani jest po prostu to, że – jak powiedziała kiedyś Jasmuheen – jeżeli wasze serce śpiewa, to znaczy, że to jest właściwe dla was. Jeżeli macie wątpliwości, zostawcie to lub poczekajcie trochę. Ten proces nie jest dla wszystkich - nie musicie tego robić, ale jeśli czujecie wołanie, możecie podjąć konieczne kroki i zawsze są wskazówki, że jest to właściwe.

[u]SMTV: [/u]Dr Schneider kocha swoją obecną pracę, pomaga innym swoimi umiejętnościami naturopaty. Aktualnie pracuje także jako trener bretarian, aby pomóc innym w podjęciu pierwszych kroków w przejściu do życia praną czy energią kosmiczną.

[u]dr Schneider:[/u] To jest coś, co mamy wewnątrz i myślę, że po prostu pamiętamy kim byliśmy, jak zostaliśmy stworzeni i co możemy zrobić. Życie światłem jest jednym ze sposobów wyrażenia tego. Ale prana – co to jest? To duch, do Boska energia, to boskość, kosmiczna energia. Co to jest prana? Muszę powiedzieć, że nie wiem dokładnie – mogę tylko to poczuć, mogę to odczuwać, i tylko to mogę opisać. To tak jakbym zapytał cię: Co to jest elektryczność? Prana, czi, od. Ostatnio widziałem długą listę terminów z różnych kultur; większość grup etnicznych i kulturowych zna to jako czi, prana lub od. I naprawdę możliwe jest życie tym. Tutaj, w Niemczech, nazywamy to „Lichtnahrung” (życie światłem). Moim zdaniem kulturowo i historycznie, dawno temu wszyscy wiedzieli o tym – jak żyć praną, jak żyć światłem, jak niczego nie potrzebować. Żyć światłem oznacza … Zawsze wskazuję do góry, ponieważ symbolicznie zawsze myślę o słońcu czy promieniach słońca z góry, ale światło przychodzi zewsząd, a to oznacza, że mogę odżywiać się praną także w ciemnym pokoju. I jeśli mamy wiele deszczowych, pochmurnych dni, to nadal działa tak, jakby było słonecznie. Innymi słowy, nie musimy mieszkać na południu Włoch, aby lepiej odżywiać się praną.

Sądzę, że kiedy ludzkość przybyła na Ziemię, nie było potrzeby spożywania czegokolwiek, ale potem oczywiście pojawił się… jak mówi Biblia, owoc z ogrodu Eden. Owoce istnieją i oczywiście dobrze smakują. I to jest czysty luksus – tak samo dla mnie również teraz. Nie muszę jeść. To naprawdę jest bardzo, bardzo wygodne, kiedy odżywiamy się światłem – nie ma potrzeby jedzenia.

Proces życia światłem jest też inicjacją ponieważ poprzez zmiany zachodzące w ciele i w komórkach, następuje też zmiana w świadomości.

[u]SMTV:[/u] Podobnie jak wiele innych niejedzących osób, dr Schneider doświadczył natychmiastowych korzyści ze stylu życia bez jedzenia.

[u]dr Schneider:[/u] Nie musicie wiele spać. Mieszkałem wtedy na wsi i późną nocą jeździłem na łyżwach, na wrotkach, po prostu, aby coś robić. Chodziłem na spacery, patrzyłem na księżyc. Ma się mnóstwo czasu. Nie myśli się o jedzeniu, nie przygotowuje się jedzenia, nie potrzeba kuchni.

[u]SMTV:[/u] Poza mniejszą potrzebą snu, mając mnóstwo wolnego czasu do dyspozycji, dr Schneider dokonał kilku zaskakujących odkryć jako bretarianin.

[u]dr Schneider:[/u] Ma się dużo lepsze połączenie. To tak jakby wcześniej używać małego przewodu do połączenia z wyższym Ja, a teraz jest to duży przewód. Pojawia się duża jasność. to jest jak sprzątanie bez robienia czegokolwiek. To jest tak, że przychodzą myśli: „Ach tak!”, i to może być związek, to może być twoja piwnica, która została posprzątana, ale potem myślisz o czymś i bierzesz tę rzecz i wyrzucasz ją. To tak jak rzeczy, które już mi nie służyły, to jak wysprzątanie wszystkiego, w sposób fizyczny. A następnie moja praca. Nagle stało się tak, że gdy leczyłem ludzi, bardziej jasne było dla mnie to, co mogę zrobić, co mogę im dać.

[u]SMTV:[/u] Stałeś się bardziej intuicyjny?

[u]dr Schneider:[/u] Tak, ale nie odczuwałem tego jako intuicji, czułem, jakbym to wiedział. To było jasne - nie musiałem spierać się ze sobą w głowie, np.: „Czy zastosować to czy tamto w tym celu?” Ale to nie było na ekranie, nie jestem wizjonerem. Po prostu było jasne, co powinno być zrobione. Poza tym, zmiana w komunikacji. Byłem dużo bardziej skuteczny, nie musiałem tak dużo mówić, dużo słuchałem.

[u]SMTV:[/u] Zyskałeś skupienie, (Tak.) i w wyniku tego oszczędziłeś mnóstwo czasu.

[u]dr Schneider:[/u] Tak. Dokładnie. Było to bardzo miłe, ponieważ to jest tak, jakbyście znali wewnętrzną tajemnicę czy coś takiego. Jest w tym również dużo estetyki. To odżywiało moje serce. Mogłem widzieć więcej tego, co stało za czymś, i dlaczego ludzie coś robili, a także fizyczne rzeczy, piękno.

[u]SMTV:[/u] Oprócz posiadania wyższego poczucia klarowności i intuicji, dr Schneider doświadczył także zmian w swoim fizycznym ciele. Co stało się z twoimi organami? Co stało się z bakteriami z żołądku?

[u]dr Schneider:[/u] Po tylu latach bycia pranarianinem, organy są może trochę mniejsze, bo nie napełniacie ich cały czas, ale wciąż zachowują swoją funkcję. I błona śluzowa wciąż regeneruje się; zatem macie nowe komórki, jak też skórę, rosną włosy. Oczywiście wszystko to przechodzi przez ciało.

[u]SMTV:[/u] W niektórych przypadkach ludzie, którzy żyją praną, przechodzą zmianę masy ciała, która wydaje się właściwa dla ich typu ciała.

[u]dr Schneider:[/u] Raz byłem na spotkaniu pranarian, gdzie jedną z uczestniczek była osoba, która była anorektyczką a teraz, po procesie, uzyskała większą wolność. Po procesie miała swobodę jedzenia tego, co chce, mimo że nie jadła. Opisała to bardzo przekonująco, a potem nawet powiedziała, że od tego czasu już nie traci wagi. To jest efekt życia światłem, czyli podczas niejedzenia nie tracicie wagi, kiedy żyjecie światłem. To jest zjawisko, którego do tej pory nie można wytłumaczyć fizycznie. W rzeczywistości, niektórzy pranarianie po procesie przybierają na wadze. Cóż, ja osobiście, też doświadczyłem tego - to było 13 kilogramów w 3 do 4 dni, ale tego nie czułem. To było bardzo gładkie, naprawdę komfortowe. A potem sapiecie, jeśli waga idzie w dół, ale uświadamiacie sobie jednocześnie, że czujecie się świetnie. A niektórzy zauważają, że ich waga nie zmniejsza się.

[u]SMTV:[/u] Kiedy przeszedł przez proces transformacji, by stać się wolnym od jedzenia, dr Schneider zrozumiał, że jedzenie jest tylko nawykiem.

[u]dr Schneider:[/u] Co faktycznie oznacza… żywność? Oznacza coś, co nas odżywia, pożywienie. Ale co nas odżywia? Co nas wspomaga? Czy to jest prana, czy stałe rzeczy, które wkładamy do naszych ust, czy jest to jeszcze coś innego, gdzieś tam na zewnątrz. Wyobraź sobie, że zdasz sobie sprawę, że żywność, którą tak bardzo lubiłeś już cię nie karmi, nawet zupełnie cię już nie interesuje. Z jednej strony nie jest to przyjemne doświadczenie, ale dla mnie to było bardzo głębokie doświadczenie, bo faktycznie wszyscy wiemy: „Nie mogę tak dalej, to był tylko mój nawyk, do którego przyzwyczaiłem się w codziennym życiu. Rano śniadanie, potem na lunch zjeść to czy tamto, a wieczorem – to i to”. Pewnie rano siadacie razem, i wtedy popijacie kawę i macie do tego bułkę. A wieczorem jecie dlatego, że np. lubicie spędzać z kimś czas. I wszyscy to wiedzą – robicie to czy jesteście głodni czy nie, nawet o tym nie myślicie. Przynajmniej, ja nigdy nie myślałem. I to po prostu tak się toczy. A kiedy szczęka przeżuwa, widelec jest już znów załadowany, prawda? Po procesie doświadczyłem samego tego nawyku, obserwowałem siebie i myślałem: „Hej, co tak naprawdę tu się dzieje?” I to był wielki szok, bo zrozumiałem, że ten straszny mechanizm nadal funkcjonuje i że chodzi tak naprawdę o dogadzanie sobie. To nie ma nic wspólnego ze zdrowiem czy byciem razem, zamiast tego chodzi o to „czego potrzebuję”. A nie potrzebuję żywności.

[u]SMTV:[/u] Według dr Schneidera, jednym ze stanów, który ktoś osiąga podczas procesu transformacji by stać się wolnym od jedzenia, jest ponowne odkrycie swojej tożsamości.

[u]dr Schneider:[/u] Możemy ostatecznie powiedzieć: „Dobrze, poddaję się teraz”. I jest to coś, co zdarza się wielu podczas procesu przechodzenia do życia światłem, bo to jest moment, w którym powracamy do swojego serca. Bo jeśli wtedy odpuszczam, jeżeli już spędziłem 5, 6 albo 7 dni ze sobą, wtedy osiągam etap, gdy faktycznie rozumiem: „Chwileczkę, kim ja faktycznie jestem?” Dla mnie to jest przypomnienie sobie naszej natury Światła. Jesteśmy istotami Światła, pamiętamy, że w rzeczywistości jesteśmy odżywieni, i że nie pochodzi to z fizycznego jedzenia, nie od mojego partnera, nie z szybkiego auta, czy jakiegoś rodzaju muzyki czy drogich kamieni, które mogą nas wspomagać, ale dostaję pożywienie z wnętrza siebie; to jest z prany. I dla mnie związek jest jasny, że faktycznie sami się odżywiamy, to jest tak naprawdę nasza Boska natura. Jesteśmy więc boskimi istotami, które przenika Bóg.

[u]SMTV:[/u] Dla każdego zainteresowanego bretariańskim stylem życia, dr Schneider przekazał pewne rady, jedną z nich jest wegetarianizm lub dieta frutariańska przedtem.

[u]dr Schneider:[/u] By przejść ten proces do życia światłem, trzeba naprawdę mieć silną motywację. Generalnie, powiedziałbym, że każdy może to zrobić, jeśli jest zdrowy i czuje się powołany. Ale jest kryterium wyboru: czy naprawdę możesz to znieść? Miłą rzeczą jest wrażenie, jakby ktoś trzymał nad wami ochronną rękę. Niepicie przez 7 dni zniechęca tych, którzy mają zbyt wiele wątpliwości, że może nie podołaliby. Przez proces przeprowadziłem wiele osób. Zazwyczaj robię to w grupach, w stylu seminarium, choć nazywamy to „odosobnieniem”, bo to nie jest właściwie seminarium, prana jest jakby stanem bycia. W ten sposób wiele osób, które to słyszą, ci, którzy czują do tego powołanie, dosyć szybko przechodzi przez proces odżywiania światłem. Są ludzie, którzy mówią: „Tydzień temu widziałem książkę i na pewno chcę przejść przez ten proces. Gdzie mogę to zrobić? Jak to zrobić?” Są nawet ludzie, którzy dzwonią i mówią: „Mój wewnętrzny głos powiedział mi, aby przestać jeść i pić. Dwa dni później poszedłem do księgarni i teraz wiem, że to prawda”. Takie coś naprawdę mnie wzrusza. Staram się im wszystko wyjaśnić, a nie atrakcyjnie przedstawić. Nie chodzi o to, żeby to było atrakcyjne, ponieważ ktoś, kto przechodzi ten proces, może nie być przygotowany, a wtedy jest to nieprzyjemne doświadczenie, i chciałbym wszystkim tego oszczędzić.

[u]SMTV:[/u] W celu przejścia do stanu bez jedzenia, dr Schneider poleca wcześniej pewne przygotowania.

[u]dr Schneider:[/u] Korzystnie jest, jeśli przygotowałeś się do przejścia procesu życia światłem, nastroiłeś się wewnętrznie i zewnętrznie. Dobrze jest trochę przygotować swoje ciało. Powiedz sobie: Wyruszam w podróż z moim ciałem. Wyruszam w podróż, która nazywa się ‘7 dni bez picia, 21 dni bez jedzenia’. Wcześniej jedz zdrowo: spróbuj diety wegetariańskiej co najmniej 3 miesiące wcześniej albo nawet surowego jedzenia. Powinieneś trochę pościć, aby twoje ciało już wiedziało, jak to jest czuć się lżej. A jeśli myślisz, że coś szczególnego trzeba zrobić, jak np. oczyszczanie jelita grubego lub detoksykacja, to rób takie rzeczy. Nie ma stałych reguł, ale są zalecenia. Nielogiczne jest również poszczenie przed procesem, ponieważ to trochę osłabia ciało, gdyż na początku występuje duże wydalanie, a w tym momencie ciało pracuje bardzo ciężko. Dobrze jest żyć normalnie przez jeden lub dwa tygodnie lub jeść tylko owoce albo surowe jedzenie, może tylko jakieś soki. Ale zdałem sobie sprawę, że jeśli moje ciało jeszcze się nie przestawiło, to nie jest to rozsądne. Potem możecie zacząć proces. Jeszcze raz wam mówię, zdałem sobie sprawę, że kryterium wyboru czy kryterium przygotowawcze jest po prostu takie: jeśli wasze serce śpiewa, jak powiedziała Jasmuheen, to jest to dla was dobra rzecz. Jeśli macie wątpliwości, zostawcie to lub trochę zaczekajcie. Ten proces nie jest dla każdego, nie musicie tego robić, lecz jeśli czujecie powołanie, możecie podjąć konieczne środki i zawsze pojawią się wskazówki, że to jest właściwa rzecz.

[u]SMTV:[/u] Powiedz nam o ubocznych skutkach, których można doświadczyć podczas przechodzenia procesu, aby stać się wolnym od jedzenia.

[u]dr Schneider:[/u] Patrząc z medycznego punktu widzenia, muszę powiedzieć wam, że powinniście spojrzeć na swój stan zdrowia: czy macie chorobę serca, czy macie cukrzycę - jest na to dużo kuracji w medycynie zachodniej, wschodniej czy medycynie alternatywnej, i prawdopodobnie w tym 21–dniowym procesie także. Nie możecie mówić: „Przejdź przez ten proces, ponieważ masz to, to i to”. W tym jest duża moc, ale wciąż to może być bardzo niebezpieczne. Na przykład jeśli macie cukrzycę lub jeśli macie jakąś chorobę serca, ktoś naprawdę musi być bardzo blisko was i przeprowadzić was przez to, i musi powiedzieć, kiedy trzeba zrezygnować lub zaprzestać, czy… (SMTV: Może jakiś lekarz?) Tak, tak. Ale i tak myślę, że jest pewne przewodnictwo, Boskie duchowe przewodnictwo i ci ludzie wiedzą o tym.

Myślę, że największy skutek uboczny dotyczy sfery psychologicznej - wzorce, złość, potrzeby, które widzimy, jak wychodzą. W każdej komórce wszystko jest zapisane - wszystkie nasze wspomnienia, wszystko - więc podczas procesu, to wychodzi, dużo rzeczy sobie przypominacie. To samo z radością. Niektórzy ludzie są szczęśliwi, więc przypominają sobie, jak miło było być dzieckiem lub być ze swoim chłopakiem albo z rodzicami, kiedy pojechali na wakacje. To, co oni mówią, jest bardzo wzruszające, ponieważ mają kontakt ze swoim sercem; oni mówią z serca i naprawdę to czują. Miło jest więc przechodzić przez ten proces i myślę, że to jest jedna z najbardziej intensywnych, najszybszych inicjacyjnych terapii, o jakich mogę pomyśleć.

Często zdarza się, że stare choroby zanikając ujawniają się. Powiedzmy, że ktoś ma przewlekłe zapalenie pęcherza i nerek, wtedy może stać się tak, że się wystraszy, i gdy doświadczy nawrotu choroby, będzie myślał: „Rety, to znów się zaczyna. Jestem w środku procesu, czy naprawdę mogę to zrobić, czy mam przerwać? itd.” Wtedy dobrze jest, jeśli jest tam ktoś, kto wie, co się dzieje. Dobrze, jeśli jest to ktoś, kto wspiera czy prowadzi, a nie tylko trzyma za ręce. Trzymanie za ręce jest również dobre. Pierwszy tydzień dla niektórych jest trochę ciężki, ale inni łatwo go przechodzą. Zazwyczaj około 4-tego, 5-tego czy 6-tego dnia, jeden z tych dni jest dość uciążliwy. W moim przypadku, miałem ślinę aż do szóstego dnia, ale niektórzy mają suche usta już na drugi dzień i wtedy to jest po prostu przykre. I wtedy byłoby dobrze mieć kogoś, kto wspiera i mówi nam, co możecie zrobić, że możecie płukać jamę ustną, ale nie połykać, możecie ssać kostkę lodu i wypluć to i być może wypluć drugi raz, ponieważ pozostało wewnątrz trochę wody. Możecie gryźć cytrynę lub żuć ją i później wypluć. Te rzeczy wprowadzają trochę więcej komfortu.

Inne symptomy są często nie związane ze zdrowiem i psychicznie są mniej wymagające. Właściwie ciało jest w stałym stresie. Tak dzieje się z powodu podwyższonej temperatury, na przykład. Wielu ludzi wchodzi do zimnej wanny. ponieważ ciało staje się gorące. Ktoś opowiadał, że do wody przygotowanej do kąpieli dodał trochę kostek lodu. Stare rzeczy są spalane, co nazywa się „eterycznym ciepłem” lub „eteryczną gorączką”. Ja jestem kimś, kto naprawdę uwielbia ciepłą wodę i nie chce mieć nic wspólnego z zimną wodą, a nalewałem wodę raczej zimną, taką że naprawdę prawie zamarzałem z powodu nawyku, ale to było przyjemne, dawało chłód. Nasze ciało pracuje wtedy maksymalnie i jest to ważne, by być świadomym swojego ciała. Nasze ciało podejmuje tę podróż z nami. Przejściowe symptomy zwykle znikają po pierwszym tygodniu.

W drugim tygodniu ciało zaczyna zdrowieć. Drugi tydzień nazywam „okresem rekonwalescencji”. Podczas rekonwalescencji, w ortodoksyjnej medycynie, kiedy system się regeneruje, ta część, która była pod wielkim napięciem, w tym przypadku ciało, wraca do normalnego stanu. Jest właśnie czas zdrowienia. Gdy się kładłem, byłem tak naprawdę gdzieś poza, jak w głębokiej drzemce, ale w głębokiej drzemce z marzeniami i to przez trzy godziny. A w jakieś fazie zdałem sobie sprawę, że „To się skończyło”. I to nazywam zdrowieniem, ponieważ później naprawdę czułem się inaczej, jakbym coś przepracował. To nie były halucynacje, ponieważ zauważyłem, że byłem w pełni obecny, zupełnie normalny. Nie widziałem rzeczy w dziwny sposób. Naprawdę zrozumiałem, że coś się zmieniło w moim ciele. To było zdumiewające, to było interesujące i to zawsze się zdarzało, gdy byłem spokojny, gdy byłem w kontakcie ze sobą. I to jest bardzo miły czas, robiłem to również później. Powinniście naprawdę spędzać czas ze sobą.

Dochodząc do trzeciego tygodnia procesu, zaczyna się rozumieć niezależność życia wolnego od jedzenia. Trzeci tydzień nazwałbym fazą reorganizacji. Wtedy przychodzą takie myśli jak: „Co to będzie później? Co później zrobię z jedzeniem? Co później zrobię z moją rodziną? Co zrobię z tym, co zrobię z tamtym?” I teraz przydarzają się interesujące rzeczy - nagle faktycznie wiem co chcę, widzę sprawy bardzo jasno: „W porządku, zrobię właśnie to. I zrobię to tak i tak”. Taki jest trzeci tydzień, i teraz możesz zająć się bardziej światowymi sprawami. Może nie dzwoniłbyś nigdzie, nie zajmowałbyś się żadną korespondencją, czy podobnymi rzeczami. W moim przypadku, wszystkie te rzeczy zostały odłożone. Możecie odbudować się na nowo. To jest to, za czym wszyscy tak bardzo tęsknimy. Wielu z nas mówiło sobie: „Dobrze, w tym roku po Bożym Narodzeniu zaplanuję następny rok lub resztę mojego życia”. Wszyscy z was znają te swoje dobre chęci.

W 21 dniu wszyscy są gotowi: mogą naprawdę żyć praną, kiedy ich ciało jest zreorganizowane. To jest proces transformacji, są wolni i mogą robić z tym, co chcą.

[u]SMTV:[/u] Dr Schneiderowi przejście przez proces transformacji, by stać się wolnym od jedzenia i żyć jedynie praną, pomogło dostroić się do siebie i zobaczyć świat w nowym świetle.

[u]dr Schneider: [/u]Jedną z rzeczy, której nauczyłem się w procesie jest wdzięczność, o wiele wiele większej wdzięczności. Po przejściu procesu i później, gdy robiłem to z pierwszą grupą, byłem jakby przestraszony, wstrząśnięty tym, jak wielu rzeczy przedtem nie doceniałem. Było we mnie tak dużo uznania dla natury, ludzi, energii, ducha, rzeczy, które złożyłem na ołtarzu i obserwowałem siebie, kładącego tam te rzeczy, czego wcześniej nie robiłem. To uczy was również pokory. To uczy was współczucia, radości, to uczy was tak wiele.

By skontaktować się z dr Christopherem Schneiderem,
prosimy pisać na adres: govind@web.de

http://www.quanyin.p..._schneider.html










WSZYSCY jesteśmy

jednym umysłem,

JEDNĄ nieskończoną ŚWIADOMOŚCIĄ,

a ILUZJA ODDZIELENIA jest tylko DOŚWIADCZENIEM tej rzeczywistości... 

Cute_Puppy_Eyes_Pic_3.jpg


#25 TheFinger

TheFinger

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 1161 postów

Napisano 15 lipiec 2011 - 23:54

Anael, robiłaś próby?

Ja kiedyś byłem zafascynowany lekturą i robilem próby, ale nie przechodziłem przez 21 dniowy proces. Robiłem raczej testy i docelowo nie chciałem porzucać jedzenia. Niemniej, myśl o tym nadal mnie fascynuje i obecnie uważam, że wkrótce będzie to jedyna droga, aby "nie dać zakuć się w kajdany".

Jeśli robiłaś próby, to podziel się wrażeniami. Ja chętnie też coś od siebie skrobnę w tej sprawie

#26 AN a EL

AN a EL

    JAM JEST

  • Members
  • PipPipPip
  • 9903 postów

Napisano 16 lipiec 2011 - 10:20

Nie podejmowałam żadnych prób, bo nie czuję jeszcze wystarczającej wewnętrznej potrzeby, by zacząć tak żyć.

Chyba, że próbami można nazwać okres w moim życiu, kiedy krzykiem zmuszano mnie do jedzenia, bo mogłam nie jeść nic przez więcej niż jeden dzień i nie czułam głodu Pić też mi się nie chciało.

Ale to był po prostu brak głodu i pragnienia, a nie żadne świadome próby przejścia na bretarianizm.
Jedzenie jeszcze za bardzo mnie 'trzyma', zwłaszcza przyjemność z jedzenia słodyczy


Ale znając siebie, kiedyś tego spróbuję A co mi z tego wyjdzie i czy mnie osobiście coś w ogóle z tego wyjdzie, to sie okaże w praniu.

WSZYSCY jesteśmy

jednym umysłem,

JEDNĄ nieskończoną ŚWIADOMOŚCIĄ,

a ILUZJA ODDZIELENIA jest tylko DOŚWIADCZENIEM tej rzeczywistości... 

Cute_Puppy_Eyes_Pic_3.jpg


#27 AN a EL

AN a EL

    JAM JEST

  • Members
  • PipPipPip
  • 9903 postów

Napisano 16 lipiec 2011 - 11:36

ZINAIDA BARANOVA








Zinaida Baranowa jest współczesną bretarianką z Rosji. Chociaż ma 70 lat, naukowcy, którzy ją badali, zdumieni byli odkryciem, że ma ona system biologiczny 30-letniej kobiety. Jak to możliwe?

Zinaida przypisywała swoje odmłodzenie bretariańskiemu stylowi życia, w którym całkowicie polega się na odżywianiu kosmiczną energią. W 2006 r., reporter wiadomości online, Pravda, był zdumiony, kiedy zobaczył ją pierwszy raz. Spodziewał się spotkać „wychudzoną kobietę w podeszłym wieku”, był zaskoczony tym, że „...Zinaida Baranowa nie była staruszką. Wyglądała raczej atrakcyjnie, z rumianymi policzkami i jasnymi włosami. Wtedy, Zinaida żyła bez jedzenia od ponad 4 lat i straciła około 18 kilogramów. Jak doszła do tego niezwykłego stanu psychicznego i fizycznego dobrego samopoczucia.

W młodości Zinaida Baranova zdobyła kwalifikacje inżyniera-technologa i pracowała przez pięć lat w rodzinnym Swierdłowsku (obecnie Jekaterynburgu) w Rosji. Później przeprowadziła się do Krasnodara, gdzie w instytucie badawczym zajmowała stanowisko głównego technologa.

Gdy miała około 45 lat, przytrafiła się seria nieszczęśliwych wypadków, które na zawsze zmieniły bieg jej życia. Najpierw, nagle zmarli rodzice, będący jeszcze w kwiecie wieku, a zaraz potem jej 18-letni syn zginął w wypadku samochodowym. Zinaida była w ciężkiej depresji i zaczęły rozwijać się u niej zaburzenia układu krążenia i inne dolegliwości.

Aby poradzić sobie z żalem, oddała się modlitwom. Podczas rozmowy z australijską autorką i bretarianką, Jasmuheen, w 2007r., Zinaida podzieliła się przeszłym doświadczeniem: Wielu z was być może już to zna i doświadczyło tego samemu, że głęboki smutek może obrócić człowieka i zmienić jego ścieżkę życia. Ostatecznie uzyskałam wewnętrzną odpowiedź, której nie mogłam przedtem otrzymać od ludzi wokół mnie - kim jest Bóg? Dlaczego jest w nas, a my jesteśmy Nim? ... Zrozumiałam, że Bóg jest energią i trochę później doświadczyłam, że Bóg jest wielkim ogniem galaktyki. Chociaż to wiele nie wyjaśnia, poczułam nagle, że wszystko jest dla mnie jasne. Dlatego kupiłam Biblię - czytałam ją wiele razy, podkreślałam ją i na koniec cała Biblia była podkreślona.

Potrzeba było dziesięciu lat, by ostatecznie wyszła z depresji i podjęła decyzję, by zmienić swoje życie.
Potrzebowałam uzdrowienia, ponieważ miałam ogromną ilość chorób. Skłoniło mnie to do rozpoczęcia samodzielnego oczyszczenia mojego systemu. Z punktu widzenia ziemskiej pomocy, pomocy z tego planu, korzystałam z książki: „Pomóż sobie”, która opisuje systemem wewnętrznego oczyszczania.

Zinaida kupiła domek u podnóża gór Kaukazu i mieszkała tam sama, mając nadzieję, że świeże powietrze i czysta górska woda, pomogą jej w odzyskaniu zdrowia. Ponadto przestała jeść jakiekolwiek mięso i ryby, jadła tylko rośliny, częściowo samodzielnie przez nią uprawiane. Kontynuowała taż swoje modlitwy, poszukując przewodnictwa Jezusa Chrystusa. W ten sposób żyła przez siedem lat do roku 2000, kiedy to otrzymała wewnętrzny przekaz, który doprowadził ją do rozpoczęcia podróży do życia bez jedzenia.

Zostałam przełączona. To nie była moja własna inicjatywa. To był eksperyment stworzony przez Najwyższe Moce, które, najwidoczniej, opiekują się nami. Pamiętam ten dzień. To wydarzyło się 29 marca 2000 roku. Zbliżała się Wielkanoc i zamierzałam powstrzymywać się od jedzenia. Nagle, czyjaś myśl pojawiła się w moim umyśle, jak gdyby ktoś mówił mi: „Od tego momentu nie będziesz spożywała stałego pokarmu”. Nie przestraszyłam się, byłam zdumiona. Tak, nie miałam żadnego pragnienia, żeby cokolwiek jeść, podczas gdy dni mijały.

Pełna wiary i zaufania w Niebo, Zinaida natychmiast przestała przyjmować stałe pożywienie i przyjmowała jedynie płyny. Doświadczyła tak wiele ulgi i radości, gdy żyła bez jedzenia. Prawie miesiąc później miała kolejny wewnętrzny przekaz, aby przestać przyjmować płyny: Wtedy kolejna wiadomość pojawiła się w mojej głowie 18 kwietnia. Głosiła: „Teraz możesz obyć się bez wody”. Z łatwością podporządkowałam się poleceniom, gdyż do tego czasu nabrałam wielkiego zaufania do moich Nauczycieli. Tak się też stało. Nie odczuwałam żadnej potrzeby picia płynów. Co więcej, przestałam odczuwać zapach jedzenia, jak gdyby mój zmysł zapachu został wyłączony. Ale nadal mogę odczuwać zapach wielu innych rzeczy. Wszystkie te zmiany ułatwiły moją transformację.”.

W przeciwieństwie do jej doświadczeń po zaprzestaniu jedzenia, Zinaida zaczęła doświadczać trudności fizycznych, gdy zdecydowała się zaprzestać przyjmowania płynów. Według artykułu „Trzy lata bez jedzenia” autorstwa Dymitra Pisarenki opublikowanego w 2004 roku: „ciało Zinaidy przechodziło głębokie oczyszczanie: towarzyszyła temu słabość, mrowienia, suchość w ustach, wibracje w całym ciele. Skóra łuszczyła się i wkrótce pokryła się ukąszeniami komarów”. Artykuł wyjawił, że reakcja ukąszenia komarów mogła być spowodowana faktem, iż jej ciało czerpało wilgoć z powietrza poprzez skórę. Podczas tego początkowego procesu stawania się bretarianką, Zinaida miała również problemy z chodzeniem, a wchodzenie po schodach było prawie niemożliwe. To było dla niej przerażające doświadczenie; jednakże wytrwała w nim i po sześciu tygodniach jej ciało ustabilizowało się: zaledwie sześć tygodni później mój stan się unormował. Od tego czasu poruszam się bez jedzenia i picia, to znaczy bez fizycznego pożywienia. W zasadzie moje ciało jest odżywiane, tylko za pomocą innych źródeł.

Ale próba jeszcze się nie skończyła. Przez następne sześć miesięcy Zinaida była opanowana przez negatywne myśli. Aby sobie z tym poradzić, polegała na mocy modlitwy. Przy każdej negatywnej myśli, która się pojawiała powtarzała Modlitwę Jezusa trzykrotnie.
Pewnego ranka zrozumiałam, że coś bardzo ważnego przeszło przeze mnie. Obudziłam się o świcie i poczułam ogromny spokój i wyciszenie w swoim sercu. Zrozumiałam to tak, że nowa wartość pojawiła się na mojej drodze i od tej chwili będę odporna na negatywne wpływy. Mój nowy stan nazwałam ‘wewnętrznym światłem’. Wierzę, że bez tego nie byłabym w stanie żyć.

Kiedy zaprzestała jedzenia i picia, polegając na kosmicznej energii jako pokarmie, Zinaida wolała nie mówić przyjaciołom i sąsiadom o swoim bretariańskim stylu życia. Faktycznie, kiedy odwiedzała przyjaciół i podawano jedzenie, grzecznie odmawiała i mówiła, że nie jest głodna. Kiedy przyjaciele odwiedzili ją, była szczęśliwa kupując jedzenie i gotując dla nich, bo uwielbiała gotować chociaż nie miała pragnienia, by go próbować.

Toma, lokator, który wynajmował u niej pokój, relacjonował, że przez trzy lata nigdy nie widział Zinaidy jedzącej ani pijącej. Kiedy pewna dziennikarka usłyszała o jej zdolności do życia bez jedzenia, chciała sama naocznie sprawdzić, czy to prawda. Pozostawała z nią przez pięć dni i nie znalazła żadnego dowodu na to, że Zinaida coś piła czy jadła.

Kilka lat później, ponaglana przez przyjaciół, by zrobić badania lekarskie, Zinaida przeszła serię testów, gdzie lekarze ustalili jej biologiczny wiek na 30 lat, chociaż, tak naprawdę, miała lat 67. Ponadto, jej przekwitanie zatrzymało się, a zamiast tego ma teraz normalny cykl owulacyjny – może naprawdę rodzić dzieci.
Oprócz przemiany fizycznej Zinaida zauważyła, że jej postrzeganie świata nie jest już takie samo. Uzyskała wewnętrzną wiedzę wszechświata. Oczywiście wszystkie zmiany były radosne.
To nie zawsze były zwyczajne zmiany. Przede wszystkim postrzegałam świat zupełnie inaczej… Moja świadomość otworzyła się, co pozwoliło mi uzyskać dostęp do międzyplanetarnej wiedzy.

Zinaida wierzy, że w efekcie życia bez jedzenia odkryła wewnętrzne światło, nowy stan istnienia, który daje jej energię. Moje wewnętrzne światło podtrzymuje mnie…To jest jak fundament wewnętrznej stabilności. Jestem bardzo szczęśliwa, będąc tym owładnięta, inaczej moje życie byłoby bardzo skomplikowane. Nie mogłam ujawnić publicznie moich możliwości przez ponad dwa lata, bo nie miałam pozwolenia z Nieba. Musiałam milczeć przez pewien czas.

A czym jest wewnętrzne światło? Zinaida wyjaśniła to jako: czystość, współczucie i miłość.

Przez swoje głębokie modlitwy i oparcie w Bogu jako przewodniku, w czasie największego smutku, Zinaida nabyła zdolności do życia kosmiczną energią, bez potrzeby jedzenia i picia. Jej własnymi słowami: „To jest alternatywny sposób odżywiania, żywienie się pierwotną energią: jak robią to minerały, rośliny i plankton”.

http://www.quanyin.pl/a248-zinaida_baranowa_.html

Zmieniony przez - Anael w dniu 2011-07-16 12:39:00

WSZYSCY jesteśmy

jednym umysłem,

JEDNĄ nieskończoną ŚWIADOMOŚCIĄ,

a ILUZJA ODDZIELENIA jest tylko DOŚWIADCZENIEM tej rzeczywistości... 

Cute_Puppy_Eyes_Pic_3.jpg


#28 AN a EL

AN a EL

    JAM JEST

  • Members
  • PipPipPip
  • 9903 postów

Napisano 16 lipiec 2011 - 11:53







BARBARA MOORE - brytyjska lekarka











W 1950 roku brytyjska lekarka, przyciągnęła uwagę świata swoim samotnym marszem po całym globie. Jeszcze bardziej unikalna była jej dieta - była bretarianką.

W wiadomościach zamieszczonych w gazecie London Sunday Chronicle z 17 czerwca 1951 r. czytamy: „Kobieta w wieku 50 lat, która wygląda tylko na 30, stwierdziła wczoraj, że... pokonała starość i spodziewa się żyć przynajmniej 150 lat. Postanowiła zrobić to przez zaniechanie jedzenia. 20 lat temu jadła trzy normalne posiłki dziennie. Powoli przez 12 lat zredukowała swoje jedzenie, przy zachowaniu dobrej kondycji, do jednego posiłku dziennie z trawy, gwiazdnicy, koniczyny, mniszka lekarskiego i czasami szklanki soku owocowego. Pięć lat temu przestawiła się całkowicie na soki i surowe pomidory, pomarańcze, trawy i zioła. Teraz nie pije nic oprócz szklanki wody przyprawionej kilkoma kroplami soku z cytryny. Mówi, że "w słońcu i powietrzu jest dużo więcej niż możemy ujrzeć gołym okiem czy naukowymi instrumentami. Sekretem jest znalezienie sposobu absorpcji tego kosmicznego promieniowania i zamiany go w pożywienie”.

Barbara Moore żyła także praną, czyli podstawową siłą życiową, jako pożywieniem.

Urodziła się w 1903 roku, uczęszczała do szkoły i studiowała w Anglii, gdzie została doktorem medycyny. Jak większość ludzi, jadła trzy posiłki dziennie, aż do 30 roku życia. Wtedy stopniowo zaczęła zmniejszać ilość jedzenia, tak że wieku 42 lat zasilała swój żywiołowy temperament codziennie jednym, prostym, opartym na roślinach posiłkiem, składającym się z gwiazdnicy, trawy i mniszka lekarskiego. Kiedy nie czuła już potrzeby stałej żywności, stała się liquidarianką, żyjącą głównie na sokach owocowych i ziołowych. Po jakimś czasie nawet to przestała spożywać i piła po prostu wodę z kilkoma kroplami soku cytrynowego.

Barbara Moore była przykładem doskonałego zdrowia, pokonywała tysiące mil na całym świecie: wspinała się po szwajcarskich górach, przeszła tysiąc mil przez Wielką Brytanię w 23 dni, i to samo zrobiła w USA, pokonując dystans ponad 3 tysięcy mil z San Francisco do Nowego Jorku - w 46 dni.

Anne Wigmore napisała w The Wheatgrass Book: „Przez lata Barbara Moore miała zwyczaj podróżowania do Szwajcarii, by chodzić po Alpach... ukończyła też marsz przez całą Anglię (ok. 1.600 km), utrzymując tempo 8-10 km na godzinę przez 16 do 18 godzin dziennie. W wieku 56 lat, dr Moore rozbiła powszechne przekonanie, że potrzebujemy mięsa i dużo gotowanego jedzenia, by być silnymi i mieć dużą wytrzymałość.”

Barbara Moore była wegetarianką przez większość swojego życia. Ukończywszy studia medyczne, posiadała dobrą wiedzę na temat żywności i jej wpływu na ludzkie ciało. Wygłaszała wiele wykładów i pisała wiele artykułów na temat zdrowia. Dr Barbara Moore była przerażona rosnącą tendencją śmieciowego jedzenia (rok 1946). Była zszokowana tym co stało się standardową dietą w Anglii, a zwłaszcza brakiem wartości w tym, co nazwała 'crunchy-munchy' - rodzaj płatków śniadaniowych, rozgotowane ziemniaki, jak również ciężkie puddingi mleczne, i robiła co mogła, by podnieść świadomość ludzi, że takie pożywienie nie jest dobre dla zdrowia. Podeszła w sposób zdecydowanie naukowy do tego, jak odżywiać swe ciało, ostrożnie eksperymentując na samej sobie i obserwując odpowiedzi ciała na każdą zmianę żywieniową. Mówiła: „musiałam powoli przechodzić z wegetarianizmu na surowe owoce, a potem na płyny. Teraz pracuję nad Kosmicznym Jedzeniem. Minęłam stadium jedzenia i mogę nie jeść jeśli zechcę, bo mój przewód pokarmowy znacznie się zmienił. Nie jest już brudną rurą, która nie jest w stanie poradzić sobie z błonnikiem”.

Dr Barbara Moore pierwszy raz odkryła, że może żyć bez jedzenia, kiedy była na swoich corocznych wakacjach w górach w Szwajcarii. Wędrowała i wspinała się w Alpach codziennie, tygodniami a nawet miesiącami, w końcu bez potrzeby jakiegokolwiek jedzenia. Jej ciało trwało po prostu na czystej wodzie, świetle słonecznym i świeżym górskim powietrzu. Była zafascynowana tym, w jaki sposób ludzkie ciało uzyskuje tę energię i ciepło. Przez swoje naukowe eksperymenty odkryła, że ani jej energia ani ciepło nie pochodzi od jedzenia. Wyjaśniała to w jednym ze swoich wykładów: „Spędziłam trzy miesiące w górach Szwajcarii i we Włoszech nie jedząc nic oprócz śniegu i pijąc tylko wodę ze śniegu. Codziennie chodziłam po górach. Nie pościłam siedząc jedynie i czytając książkę, albo wpatrując się w niebo. Nie. Codziennie wędrowałam z mojego hotelu w góry, często 15 mil, wspinałam się na siedem, osiem tysięcy stóp, i schodziłam na dół idąc następne 15-20 mil do mojego hotelu. Podczas mojego postu codziennie wspinałam się po górach; a jeśli nie mogłam, np. z powodu złej pogody, chodziłam 30-40 mil. To mnie przekonało. Rok po roku robiłam to samo, aby przekonać się, czy to prawda, czy nie”.

Fakt, że jej ciało było w stanie przetrwać przez tak długi czas bez jedzenia zdumiał ją i po powrocie do domu nadal kontynuowała sprawdzanie tej teorii. „Gdy to odkryłam, poszłam krok dalej, chciałam sprawdzić, czy mogłam żyć zupełnie bez jedzenia; nie przez 2 czy 3 miesiące, ale przez dłuższy czas. Odkryłam, że to też jest możliwe…”

Zafascynowany jej niesamowitym stylem życia bez jedzenia, dziennikarz gazety London Sunday Chronicle, przeprowadzając wywiad z Dr Barbarą Moore był zdumiony jej młodością i witalnością. Odnośnie swojego wyglądu Barbara Moore odpowiedziała: „Zamiast myśleć, że moje życie skończy się za dziesięć lat, jestem coraz młodsza. Każdy może zrobić to samo, jeśli spróbuje. Tragedią jest, że jedzenie to jedna z wielkich przyjemności w życiu. Zaprzestanie jedzenia jest doświadczeniem dyskomfortu do chwili, gdy ciało dostosuje się do nowego trybu, który był oryginalnym sposobem funkcjonowania. Teraz mdli mnie nawet zapach jedzenia”.

W odpowiedzi na pytania dotyczące jej zdrowia, stwierdziła: „Jestem silna jak mężczyzna i potrzebuję jedynie trzech godzin snu dla umysłowego odpoczynku. Ponieważ moje ciało jest wolne od toksyn, nigdy nie jestem chora”.

Chemia jej ciała zmieniła się na lepsze: „Komórki mojego ciała i krew zmieniły znacząco strukturę. Jestem obojętna na gorąco, głód i zmęczenie... Zima, lato - nawet w Szwajcarii, noszę tylko sweter z krótkim rękawem i spódnicę. Gdy jest zimno, ludzie gapią się na mnie. Podczas gdy oni się trzęsą… mnie jest ciepło”.

Niestety, w 1977 roku, podczas ekspedycji w USA, idąc od wybrzeża do wybrzeża, została potrącona przez samochód i wkrótce potem zmarła. Gdyby to się nie wydarzyło, zapewne żyłaby szczęśliwie do 150 lat jedynie dzięki kosmicznej energii.

http://www.quanyin.pl/a244-barbara_moore.html



WSZYSCY jesteśmy

jednym umysłem,

JEDNĄ nieskończoną ŚWIADOMOŚCIĄ,

a ILUZJA ODDZIELENIA jest tylko DOŚWIADCZENIEM tej rzeczywistości... 

Cute_Puppy_Eyes_Pic_3.jpg


#29 AN a EL

AN a EL

    JAM JEST

  • Members
  • PipPipPip
  • 9903 postów

Napisano 16 lipiec 2011 - 12:18

AKAHI - tancerz i artysta malarz z Ekwadoru








Akahi jest tancerzem i artystą malarzem, który znalazł zadziwiające szczęście poprzez swój styl życia bez jedzenia.

Zanim zostałem bretarianinem moje życie też było szczęśliwe, byłem artystą, dużo podróżowałem, ale to był inny rodzaj szczęścia. To było szczęście, które nigdy nie było kompletne. Byłem szczęśliwy przez chwilę – nigdy całkowicie – dlatego nigdy nie mogłem powiedzieć, że jestem naprawdę szczęśliwy. Kiedy jest się bretarianinem (ang. breath = oddech), jest się świadomym tego, że oddychamy tą piękną miłością – tę energię nazywam miłością. Dla mnie, to jest miłość.

Akahi pochodzi z ubogiej rodziny. Ma dwóch braci i jedną siostrę, i wszystkie dzieci uczone były od wczesnego wieku niezależności i samowystarczalności. Dlatego, jako dziecko już pracował. Akahi wie, że doświadczenie, które zyskał dzięki takiemu wychowaniu, dało mu inne spojrzenie na życie. Ale nawet z wolnością, jaką miał, nie mógł znaleźć nic, co by go interesowało. Zawsze gdzieś z tyłu umysłu czuł, że musi być coś więcej niż to fizyczne życie.

To było jak czekanie na taki moment, kiedy będę mógł naprawdę znaleźć coś swojego. Wiedziałem, że jest inna droga dla mnie, że coś na mnie czeka, coś, co chcę odnaleźć.

Podczas swoich szkolnych lat, Akahi zainteresował się muzyką i sztuką, a w wieku 18 lat zaczął tworzyć i sprzedawać swoje własne obrazy.

Zdałem sobie sprawę, że to było naprawdę fantastyczne dla mnie, uczynić z malowania pracę dla siebie, sposób w jaki siebie znajduję. Zatem zacząłem podróżować po Ameryce Południowej, sprzedając moją sztukę oraz moje obrazy. I w czasie tej wyprawy, tej podróży, wszystkie te piękne rzeczy zaczęły mi wydarzać się, kiedy cała ta wiedza, ta miłość, zaczęła przychodzić do mojego życia...
Dla mnie bycie bretarianinem to bycie świadomym, że istnieje źródło miłości i ja oddycham tą miłością w każdej sekundzie. Dlatego teraz, to jest naprawdę szczęście. W moim sercu jest pełnia radości. Jestem świadomy, że mogę robić cokolwiek chcę, mogę być kimkolwiek chcę, mogę mieć cokolwiek chcę. A tak naprawdę jestem świadomy, że nie potrzebuję teraz niczego innego. Po tym procesie przestałem jeść i to jest piękne. Dla mnie, to było jak… to wciąż jest piękne, ponieważ to się nie kończy, nie zatrzymuje się. Za każdym razem to rośnie, rośnie we mnie ten stan świadomości, który sprawia, że czuję się zawsze szczęśliwy. Sprawia, że jestem pełen radości i wdzięczności z każdym oddechem, jaki biorę.


A jaki byłeś, zanim stałeś się bretharianinem?

Przechodziłem przez świadomy proces. Kiedy podróżowałem po Ameryce Południowej, zacząłem być wegetarianinem. Moja rodzina, gdy byłem dzieckiem, dawała mi różne rodzaje jedzenia. Nie byli wegetarianami, więc znalazłem tę drogę jako moją własną. Byłem wegetarianinem przez około trzy lata. Kroki, które podjąłem, żeby stać się bretarianinem miały poważne uzasadnienie w moim życiu. W 2006 r. moja partnerka – obecnie moja żona – miała mały fizyczny problem w swoim ciele i przeszliśmy przez szczególne momenty w naszym życiu z intencją, żeby to uzdrowić. W ten sposób miałem wewnątrz potężne pragnienie, by być kimś, kto może pomagać ludziom, aby zostali uleczeni. Tak zdecydowałem, tak myślałem. Modliłem się do Boga: “Proszę, pozwól mi być kimś, kto może pomóc ludziom powrócić do zdrowia”.

Gdy Akahi zrezygnował z jedzenia mięsa i przeszedł na dietę roślinną, doświadczył niezapomnianej i niesamowitej zmiany.

Bycie wegetarianinem było dla mnie naprawdę łatwe, nigdy nie miałem problemów z odstawieniem mięsa. Później, po trochu, zaczęło rosnąć życzenie bycia całkowicie uzdrowionym czy całkowicie zdrowym, lub całkowicie czystym. Dlatego przestałem być wegetarianinem, aby stać się weganinem przez jakiś czas, a następnie przestawiłem się na surowe jedzenie. Przez parę miesięcy jadłem surowe jedzenie. To było naprawdę fantastyczne czuć świeżość takiego jedzenia, czuć energię, jaką ma surowe jedzenie. Wtedy po raz pierwszy czułem, jak wibruję inną energią, czułem, ze napełniam się innego rodzaju energią, która we mnie wchodzi, szczególnym rodzajem energii, która była lżejsza.
Gdy Akahi przestawił się z surowej diety na frutarianizm, jego fizyczna istota rozszerzyła się do tego stopnia, że czuł bliższe połączenie ze światem natury.
Czułem tę energię, lżejszą, czułem więcej światła w moim ciele. Mówiłem: “Och!. Teraz czuję się naprawdę dobrze”. Wtedy przestawiłem się na owoce. Stałem się frutarianinem, jadłem owoce przez parę miesięcy. To były najlepsze miesiące. Nauczyłem się odczuwać prawdziwy smak owoców bez cukru. Czułem prawdziwy smak i zacząłem bardziej doceniać naturalne rzeczy, które mamy i również je szanować. To sprawiło, że doceniłem Matkę Ziemię. Naprawdę kocham Matkę Ziemię. W jakiejś części życia uznaję czy czuję, że mogę być połączony, albo że jestem połączony ze wszystkimi elementami, które mnie otaczają.


Dzięki zupełnemu wykluczeniu jedzenia, polegając całkowicie na przyswajaniu energii kosmicznej, Akahi czuje większą komunię z uniwersalną siłą życiową.

Jestem świadomy, że współistnieję z deszczem, z powietrzem, z wodą. Porozumiewam się z nimi, docierają do mnie informacje od nich; odbieram ich wskazówki. To było dla mnie naprawdę ciekawe, bo jest tak, że kiedy wasza świadomość zaczyna się otwierać, wy zaczynacie odbierać informacje. Te informacje otwierają coraz bardziej i bardziej wasze oczy. I wtedy właśnie zaczynacie uświadamiać sobie połączenie z Matką Ziemią i tymi wszystkimi istotami i zjawiskami. A wtedy to połączenie z Matką Ziemią kieruje was do połączenia z wszechświatem.
W wyniku modlitw do Boga o przewodnictwo i wiedzę, by mógł służyć ludzkości, we właściwym czasie w jego życiu pojawił się przyjaciel i zainspirował go do całkowitego rzucenia jedzenia i stania się bretarianinem.
Zrozumiałem, że mam możliwość stania się bretarianinem. Odnalazłem kogoś. W moim życiu pojawił się ktoś, ponieważ prosiłem o ludzi i przewodników, którzy mogą sprawić, że stanę się kimś kto będzie w stanie pomóc ludziom. Ten człowiek, mój przyjaciel, przyszedł, i on był już bretarianinem, więc zrozumiałem, że jest to możliwe. Pierwszy raz, kiedy o tym usłyszałem, zaakceptowałem to i powiedziałem: „Dobrze, chcę to robić”.


Kiedy już przeszedł na życie bez jedzenia, Akahi zauważył, że jego spojrzenie na życie też się zmieniło. Na nowo odkrywał prawdy, które całkowicie odmieniły jego życie.

Przeszedłem 21-dniowy proces bretariański, i po tym, poprzez ten proces zrozumiałem, że wiele informacji nie było prawdziwych. Wiele informacji, które brałem za prawdziwe, nie były takie. Widzę rzeczywiste prawdy wewnątrz siebie. Odkryłem moją własną prawdę wewnątrz mnie. I ta prawda mówi mi, że jestem wolny, że nie potrzebuję niczego fizycznego, by żyć. Ta prawda mówi mi, że jedyna rzecz, którą muszę mieć w swoim życiu to wiara w miłość, w tę piękną energię, która tworzy wszystko, co istnieje we wszechświecie.

Akahi przez ostatnie dwa lata, żywi się energią kosmiczną. Jego podróż do bretarianizmu zaczęła się od szczerej chęci niesienia pomocy ludziom. W rezultacie tego szlachetnego pragnienia, Akahi zmienił swoje nawyki żywieniowe przechodząc od diety wegetariańskiej na dietę wegańską, a następnie na pożywienie surowe, i dalej na fruitarianizm. Dzięki spotkaniu przyjaciela – bretarianina, Akahi rozpoczął swoją podróż wyzwalającą go od jedzenia. Czym była dla niego transformacja od fruitarianizmu do życia bez jedzenia, do całkowitego polegania na kosmicznej energii dla podtrzymania ciała?

Rzeczywiście, był to niesamowity skok wiary. To nie było łatwe na początku. To potężna zmiana wszystkiego. To jak zmiana wszystkich własnych wzorców, wszystkich informacji, które wam społeczeństwo narzuciło. To sięga naprawdę głęboko - to sięga do waszego DNA. Żeby przeprogramować swoje DNA, musicie stawić czoło naprawdę ciężkim rzeczom, wydarzającym się w życiu. Dla mnie dziwne i trudne było zrozumienie, że mam możliwość przeprogramowania siebie.

Akahi przeszedł proces oczyszczania, który był dla niego wyzwaniem na wszystkich poziomach.

Wiele emocji, które miałem wewnątrz, zaczęło ze mnie wychodzić - wszystkie emocje, które nie były szczęściem. Trudno było widzieć te wychodzące ze mnie emocje, ponieważ to sprawiało, że w tym momencie także czułem złe emocje; ale uświadomiłem sobie, że to część oczyszczania doprowadziła do tego, że one wychodziły ze mnie.

To również było wyzwaniem dla systemu wierzeń Akahi i sposobu życia, od dzieciństwa zaszczepionego w nim przez społeczeństwo.

To samo stało się również z moim umysłem. Te wszystkie silne poglądy, które miałem w sobie... Np. wierzyłem, że potrzebuję jedzenia, aby żyć. Wierzyłem, że istnieje choroba. Wierzyłem, że muszę być stary. Wierzyłem, że muszę umrzeć. Zdałem sobie sprawę, że wszystkie te informacje nie są prawdziwe. Dla mnie śmierć nie istnieje, choroba nie istnieje. Wiele potrzeb stworzonych przez społeczeństwo nie istnieje. Kiedy stawiłem temu czoło, to było jak złamanie wszystkich moich wewnętrznych zasad, złamanie wszystkich moich wewnętrznych wzorców. To było coś potężnego, co w rzeczywistości zmieniło moje życie i przemieniło wszystko od wewnątrz.

Pomimo wyzwań, przez jakie musiał przejść podczas przemiany do życia bez jedzenia, Akahi nigdy nie był w lepszej formie.

Czuję, że moje ciało stało się silniejsze. Za każdym razem czuję, że jestem w lepszym stanie. Czuję się naprawdę zdrowy, naprawdę, prawdziwie zdrowy. Moje ciało normalnie nauczyło się bardziej oddychać. Każdy oddech jest dla mnie głęboki, więc moja klatka piersiowa rośnie. Moje całe ciało jest inne. Teraz czuję się naprawdę dobrze. Czuję, że mam doskonałe ciało i doskonałe rozpoznanie siebie.

Akahi wierzy, że ludzkość zmierza ku zaraniu nowej epoki, gdzie może istnieć tylko nadzieja, miłość i światło, pochodzące z wyższej, globalnej świadomości.
Świadomość nowego czasu nadziei jest obecna na całej planecie. Wszyscy na planecie poszukują teraz czegoś lepszego, czegoś pięknego w swoim życiu. Mogę powiedzieć, że naprawdę łatwo jest być wolnym od wszystkiego w społeczeństwie.
Po tym, jak osobiście doświadczył procesu przemiany, aby móc żyć bez jedzenia, Akahi wyjaśnił, że istnieje tylko jeden wymóg, aby stać się bretarianinem: wiara.


Jedyną rzeczą, którą musicie mieć, jest wiara: wiara w was samych, wiara, że możecie to zrobić, wiara, że jesteście kimś, kto nie ma żadnych ograniczeń i mieć potężne pragnienie z głębi waszego serca.

Co więcej, Akahi wyjaśnił, że każdy z nas ma wrodzoną umiejętność życia bez żadnej potrzeby jedzenia.

Bardzo łatwo jest stać się bretarianinem czy stać się wolnym od jedzenia, czy stać się kimś, kto pamięta tę świadomość. Muszę powiedzieć ludziom, że teraz każdy na planecie jest bretarianinem. Każdy z was już jest bretarianinem. Już jesteście odżywiani za pomocą kosmicznej energii, która płynie w powietrzu. Teraz, w tym życiu, i w innych życiach, też byliście bretarianami, ponieważ to jest pierwotny sposób pobierania pokarmu – bo nie jesteśmy tylko istotami fizycznymi, jesteśmy świetlistymi ciałami. I jako świetliste ciało, przyjmujecie wasz pokarm ze źródła światła. I to źródło światła może też leczyć, może pomagać waszemu ciału, by było w doskonałym stanie. Po prostu pamiętajcie, by wnieść tę wiedzę do waszej świadomości w tej chwili, że macie mnóstwo energii z sobą w każdej sekundzie. Macie mnóstwo źródeł dla siebie w każdej sekundzie i musicie tylko wnieść je do swojego życia, sprawiając, że ta piękna energia urośnie w was.

Akahi wyjaśnił, że istnieje wiedza i nasza dusza ją zna. Musimy tylko otworzyć nasz umysł na tę możliwość i nasze ciało będzie pamiętało.

Nasze ciało dokładnie zna wszystkie te rzeczy. Pradawna pamięć naszego ciała w naszej duszy posiada całą tę wiedzę, która jest wewnątrz. Tak jak ciało świetliste, my też otrzymujemy tę energię ze światła. Kiedy więc jesteście otwarci na tę świadomość, że nie jesteście jedynie istotami fizycznymi, że macie świetliste ciało i wasze świetliste ciało jest połączone ze źródłem, uświadamiacie sobie, że wasza dusza, duch, jest większy i potężniejszy niż wasze fizyczne ciało. Kiedy więc karmicie waszą duszę tym światłem, wasze fizyczne ciało po prostu to przyjmuje i też jest odżywione. Myślę, że to jest naturalne dla całej ludzkości, by stać się bretarianinem, by być spełnionym.
To jest dar od Boga, bo to jest coś naturalnego dla każdego na planecie. Każdy może to zrobić. Żyć jako bretarianin, to być zanurzonym w uniwersalnej miłości, w dokładnie każdym momencie dnia. Czuję jakby moja droga się kończyła, czuję jakbym już odnalazł to czego szukałem, więc już tego nie szukam. Czuję się naprawdę szczęśliwy z tym, co mam i jak żyję. I teraz po prostu cieszę się tym pięknym stanem świadomości, który za każdym razem wzrasta i zabiera mnie ku innym uczuciom. To tak, jakbym badał nowe sposoby odczuwania miłości w tej chwili. To tak, jakbym teraz znalazł naprawdę znaczącą miłość.


Akahi wierzy, że to dzięki intensywnemu i szczeremu pragnieniu służenia ludzkości, Bóg spełnił jego życzenie uwolnienia się od jedzenia, od materialnych potrzeb. I tak rozpoczęła się duchowa podróż Akahi. Jako bretarianin, Akahi zyskał nowe spojrzenie na życie.

Miłość naprawdę istnieje. Miłość jest podstawą wszystkiego i moja filozofia mówi, że miłość czeka na was, kiedy na nią zezwolicie. Pozwalacie miłości stać się częścią waszego życia i ona da wam najlepsze doświadczenia.

Chociaż proces przemiany był na początku trudny na wielu poziomach, Akahi głęboko wierzył, że ludzkość ma wrodzoną zdolność do życia bez jedzenia. Faktycznie, Akahi był przekonany, że kosmiczna energia była naszym jedynym źródłem odżywienia w dawnych czasach, zanim wyrobiliśmy w sobie nawyk jedzenia.

Wy też możecie żyć bez jedzenia i bez picia. Tylko że, jak powiedziałem, trzeba mieć wiarę. Tego wam trzeba, wielkiej wiary. To jest test wiary. Jeśli przejdziecie ten test, znajdziecie źródło miłości, a kiedy je znajdziecie, ono da wam wszystko.
Są różne typy ludzi żyjących bez jedzenia - niektórzy nie spożywają ani jedzenia, ani wody, tak jak joginka Giri Bala; niektórzy piją tylko herbatę, jak aulacki (wietnamski) rolnik, Phan Tấn Lộc; podczas gdy inni tylko piją wodę, kiedy potrzebują, np. stygmatyczka Louise Lateau czy wiecznie młody jogin, Devraha Baba.
Nadal czasem piję soki i herbatę, a czasem wodę, kiedy chcę mieć jakiś smak w ustach. Mój przyjaciel nie pije nawet wody od prawie dwóch lat i ma się naprawdę dobrze. Jest to więc rzeczywistość, że możemy żyć bez jedzenia i bez picia czegokolwiek. Chodzi o wiarę. Jeśli całą swoją wiarę skierujecie na wiedzę, że to źródło jest w stanie zapewnić wam wszystko, czego potrzebujecie, to macie wszystko. Otrzymujecie też całą wilgoć z ziemi, kiedy macie wiarę i odkrywacie tę zdolność.


Jak wygląda zwyczajny dzień kogoś, kto w ogóle nie je? Jak wygląda twój typowy dzień jako bretarianina?

W niektóre dni wykonuję moje ćwiczenia albo zaczynam medytować, bo bardzo lubię światło słoneczne. Uwielbiam patrzeć w słońce i otrzymywać rano energię. Czasami udaję się w różne części miasta, by je poznać czy na obrzeża miasta. Lubię podróżować. Lubię codziennie doświadczać czegoś innego, to właśnie naprawdę lubię, ponieważ teraz nadal przeprogramowuję wszystkie moje wewnętrzne informacje, więc usuwam z mojego DNA wiele informacji o tym, co działo się w moim życiu wcześniej, informacji, których już nie chcę. Tak więc teraz przeprogramowuję moje DNA informacją miłości. To tak jakbym tworzył nowe wspomnienia, chcę mieć te wspomnienia po prostu po to, by być szczęśliwym.
Zdolność do życia bez jedzenia nie jest zarezerwowana dla kilku wybrańców czy ludzi o specjalnych zdolnościach. Nie trzeba być świętym czy praktykującym duchowo, by odnosić korzyści z praktyki życia praną. Czy polecasz ten styl życia innym?
Tak, oczywiście, polecam to wszystkim, bo to jest naprawdę łatwe i daje prawdziwe szczęście. To najłatwiejsza rzecz zostać bretarianinem; to jest naprawdę łatwe. I odkryjecie, że to naprawdę jest stan radości. Odnajdziecie tę wolność, którą bretarianizm daje wam w zamian. Potrzeba tylko serca i pięknego pragnienia, by rozpoznać siebie jako kogoś, kto nie ma żadnych ograniczeń.


Dla tych, którzy chcą spróbować stylu życia bretarianina, Akahi przekazuje swą wiedzę i kilka rad.

Najważniejsza wskazówka jest taka, że już jesteście bretarianami. Oddychacie teraz kosmicznym światłem. W tej chwili już jesteście bretarianami. Ten proces zaczął się dla was, bo teraz wiecie, że to źródło istnieje i oddychacie tym źródłem w każdej sekundzie. Kiedy po prostu akceptujecie tę energię, ta energia wie, że ją akceptujecie. Ta energia też jest mądra i świadoma. I kiedy ta energia wie, że o niej wiecie, zaczyna łatwiej do was napływać. Wtedy zaczyna się proces i później zaczniecie czuć różne zmiany zachodzące w was. Chodzi tylko o otwarcie świadomości na to, że to źródło istnieje i że tym oddychacie. Kiedy to robicie, to się zaczyna. Widziałem wiele pięknych przejawów u wielu ludzi. U wielu ludzi, którzy przechodzili trudne chwile w swoim życiu, po tym doświadczeniu całe życie się zmienia - i to jest wspaniałe usłyszeć o tym od ludzi. Kiedy otrzymują tę wiedzę i akceptują tę wiedzę, w tym momencie rozpoznają, że to jest naprawdę łatwe i że zawsze to wiedzieli. Ale musicie przejść ten proces, by to rozpoznać czy przypomnieć sobie. Ten proces służy w szczególności otwarciu świadomości praniczej w ludziach. Kiedy więc przechodzicie przez ten proces, bardziej oczywiste, łatwe, staje się bycie bretarianinem czy bycie wolnym od jedzenia.

Akahi prowadzi warsztaty, by pomóc innym uwolnić się od potrzeby jedzenia.

Znalazłem radość w moim życiu i czuję, że każdy ma tę miłość w swoim sercu, że każda osoba na planecie musi posiąść tę miłość, by to poczuć. Czuję się tak dobrze z moim życiem, ze wszystkim, co jest wokół mnie. Czując to w sobie, chcę by inni mogli czuć to samo i to skłoniło mnie do zostawienia wszystkiego, z mojego dawnego życia, by robić to, co teraz robię.

Akahi wierzy, że ludzkość jest u progu przejścia do wyższej globalnej świadomości. Istotnie, przyszłość planety zależy od naszego stylu życia, czy to opartego na roślinach, czy też całkiem wolnego od jedzenia.

Szczególnie ważne, w tym momencie, dla planety i dla ludzi jest znalezienie wewnętrznego spokoju, wewnętrznej radości. W ten sposób też pomagacie innym, pomagacie planecie. To stwarza atmosferę do przejścia od planety pełnej problemów do planety pełnej miłości.
http://www.quanyin.pl/a251-akahi.html

WSZYSCY jesteśmy

jednym umysłem,

JEDNĄ nieskończoną ŚWIADOMOŚCIĄ,

a ILUZJA ODDZIELENIA jest tylko DOŚWIADCZENIEM tej rzeczywistości... 

Cute_Puppy_Eyes_Pic_3.jpg


#30 AN a EL

AN a EL

    JAM JEST

  • Members
  • PipPipPip
  • 9903 postów

Napisano 16 lipiec 2011 - 12:38



CAMILA CASTILLOS - artystka i tancerka



Z programu wyemitowanego przez Supreme Master Television
27.XII.2009 r. i 3.I. 2010 r.

SMTV: W pięknym Ekwadorze spotykamy bretariankę, tancerkę i artystkę Camilę Castillos. Camila jest także ukochaną żoną bretarianina Akahi. Są szczęśliwym małżeństwem od 5 lat, pracują razem jako artyści i dzielą ze sobą bretariański styl życia. Podobnie jak jej mąż, Camila jest wolna od jedzenia od około 2 lat.

Camila: Będąc parą dzieli się wiele rzeczy, ale jest się też indywidualistą. Tak więc nasza wspólna droga, którą podążamy, jest jedna, ale też oboje czujemy inaczej i żyjemy innymi sprawami. Jeżeli chodzi o proces bretarianizmu, to było coś niewypowiedzianego. Nie potrzebowaliśmy siadać i ustalać: „Dobrze, ty chcesz zrobić to, a ja chcę zrobić to”; to było coś, co potoczyło się w sposób naturalny. Oboje byliśmy wegetarianami przed długi czas, a potem naturalnie, kiedy dzieli się ze sobą życie jako para, po prostu robi się postępy, zmiany zachodzą naturalnie. I w ten sposób odbyliśmy proces bretariański. Zdecydowaliśmy się ten 21-dniowy bretariański proces przejść razem.
Żyjemy życiem bardzo prostym, bardzo skromnym, bardzo szczęśliwym. Spotkaliśmy się, ponieważ oboje jesteśmy artystami. I w tamtym momencie oboje, tak myślę, czuliśmy, że czegoś szukamy i kiedy się spotkaliśmy, wszystkie te rzeczy same zaczęły się układać. To wspólne życie jest takie, że razem dużo się uczymy i rozwijamy się razem.


SMTV: Camila dorastała w kochającej rodzinie, podobnie jak inni młodzi Amerykanie - niezależna i umocniona wiarą w siebie.
Myśl o byciu wolną od jedzenia nigdy nie przyszła jej do głowy. Inaczej niż u świętej Katarzyny z Sieny, świętego Mikołaja z Flüe, czy Mistrza Fu Hui, których oddanie Bogu od dzieciństwa doprowadziło ich do sposobu życia bez jedzenia, Camila nie doświadczyła żadnego boskiego powołania, które sprawiłoby, że porzuciłaby jedzenie dla formy ascetycznej praktyki. Jej dzieciństwo było szczęśliwie, zwyczajne.


Camila: Urodziłam się w Kalifornii jako córka Herberta Michaela i Christiny Elizabeth.
Mój ojciec pochodzi z Salwadoru, matka jest Irlandką, a ja jestem mieszanką ich dwojga. Mam 23 lata, gdy dorastałam, moje życie było bardzo udane. Żyłam bardzo szczęśliwie z moją rodziną. Mam brata Miguela i siostrę Sierrę. Moi rodzice zawsze uczyli nas pracować, aby znaleźć w życiu własną ścieżkę, na której będziemy szczęśliwi.
Od młodości zawsze znajdowałam różne rzeczy do zrobienia, aby zarobić trochę pieniędzy dla siebie i aby coś zaoszczędzić, bo wiedziałam, że pewnego dnia będę chciała podróżować. Chciałam wyjść na zewnątrz tego, co znałam i uczyć się nowych rzeczy w różnych miejscach. Mam cudowną rodzinę. Mogę powiedzieć, że moja rodzina zawsze była cudowna. Moi rodzice uczyli nas, że powinniśmy mieć wiarę. Moja mama nauczyła mnie, abym w coś wierzyła, że moje życie pochodzi od czegoś wielkiego, jakiekolwiek ma to imię - czy to był Bóg, czy cokolwiek by to było - zaszczepiła we mnie tę wiarę w to coś wielkiego.


SMTV: Być może boskie wewnętrzne wołanie było bardzo subtelne, lub może to przeznaczenie ostatecznie doprowadziło ją do bardziej współczującego stylu życia. Dla Camili przejście na roślinną, bezmięsną dietę było tak naturalne, jak oddychanie powietrzem.

Camila: Gdy byłam nastolatką, zdecydowałam, że zostanę wegetarianką i to był pierwszy krok, który zrobiłam, aby otworzyć te nowe drzwi i nowy stan życia dla siebie. W mojej rodzinie zawsze jedliśmy mięso, ale nadszedł moment, kiedy po prostu poczułam, że nie chcę już uczestniczyć w tej konsumpcji, byłam więc wegetarianką przez może 6 lat. W pewnym momencie zostałam weganką, nie jadłam żadnych zwierzęcych produktów. A potem jadałam tylko surowe owoce i warzywa. Zbliżając się do zostania bretarianką i do wkroczenia naprawdę w ten stan istnienia, piłam tylko soki i jadłam jakieś owoce.

SMTV: Chociaż Camila nie była wtedy tego świadoma, naturalny postęp w jej życiu, wiodący ją do stanu życia bez jedzenia, był pod wieloma względami odzwierciedleniem tego, co pojawia się u mędrców i świętych. „Nie będziesz zabijał” jest jednym z przykazań, którego wszyscy oświeceni Mistrzowie i praktykujący duchowo - Kriszna, Jezus Chrystus, Budda Siakjamuni, Prorok Mahomet - niech pokój będzie z nim, Guru Nanak Devji, Mistrzowie dżinizmu i Mistrzowie sikhizmu, i inni – przestrzegali od starożytności, aby czynić postęp na swojej duchowej ścieżce i być bliżej Boga czy Boskiej Mocy. Ta zasada, lub przykazanie, odzwierciedla jedność wszelkiego stworzenia.
Co więcej, szacunek dla życia, współczucie dla wszystkich istot, by żyć i pozwolić żyć - to cechy charakterystyczne prawdziwej i szlachetnej istoty ludzkiej, istoty, która jest stworzona na obraz Boga.
Dla Camili zostanie bretarianką było naturalnym procesem. Nie poszukiwała tego. Gdy nadszedł właściwy czas, gdy osiągnęła właściwy stan umysłu, nadarzyła się okazja.


Camila: Tak. Kiedy mieszkaliśmy w Boliwii, przyszła kiedyś do naszego domu kobieta, zapukała do drzwi i powiedziała: „Szukam miejsca, gdzie mogę zrealizować mój proces bretarianizmu. Chcę przejść 21-dniowy proces, a to miejsce, gdzie mieszkacie, jest piękne. Czy jest możliwość, abym zrobiła to tutaj?” Słyszałam o tym wcześniej, że są ludzie, którzy to robią i że to się zdarza, ale ona przyszła i dosłownie zapukała do drzwi, więc w tym momencie powiedziałam: „To musi się dziać z jakiegoś powodu”.
Myślę, że wiele doświadczeń, które pojawiły się w moim życiu, prawdopodobnie wiodły mnie do stanu otwartości na bretarianizm. Wiem, że pewne szczególne zdarzenie miało duże znaczenie. Było to kilka lat temu, kiedy przydarzyła mi się pewna fizyczna dolegliwość i zdałam sobie sprawę, że moje ciało oczyszcza się z czegoś, żebym mogła wejść w nowy stan bycia. I myślę, że to był moment, kiedy fizycznie przekazano mi wiadomość: „Dobrze, teraz zostawiasz wiele starych rzeczy za sobą i zaczniesz nową drogę”.
Bycie bretarianką zmieniło moje życie na wiele sposobów. To, co automatycznie przychodzi mi do głowy, to moje szczęście. Stan, który teraz czuję jest bezwarunkowy, jest stanem, który się nie zmienia. Zanim zostałam bretarianką, może miałam więcej wzlotów i upadków w moim życiu, momentów, kiedy czułam się bardzo dobrze i momentów, gdzie może nie wiedziałam dlaczego, ale nie czułam się dobrze. A teraz wszystko, co mi się przydarza, czyni mnie szczęśliwą.
Myślę, że zostanie bretarianką pozwoliło mi odkryć, że jest jedna droga odczuwania i jedyny prąd życia - jest nim dobro i szczęście.

Camila: Nie wiem, jak nazwać tę esencję. Wiele osób nazywa ją „Bogiem” czy „kosmiczną energią”, „Boskim Światłem”. Jest dużo imion, jakie możemy temu nadać. Uwielbiam frazę: „Boskie Światło”, a także: „Kosmiczna Miłość”. Jest wiele pięknych słów i fraz, którymi możemy starać się nazwać ten stan, ale dla mnie to jest ta esencja życia, która daje życie wszystkiemu co żyje. Rośliny i zwierzęta, ludzie, planety, wszystko jest połączone nicią życia, która daje nam pożywienie i to jest życie.
SMTV: Jak to możliwe, że ludzkość może żyć bez jedzenia? Camila wierzy, że zdolność podtrzymania życia dzięki kosmicznej energii czy pranie jest darem z Nieba.

SMTV: Teraz, gdy żyje bez jedzenia, jakich doświadcza emocjonalnych lub fizycznych zmian?

Camila: Były różne zmiany fizyczne i energetyczne, ponieważ to fizyczne ciało jest najbardziej gęste, jakie możemy zobaczyć – możemy go dotknąć, jest namacalne. Tak więc w tym ciele, będąc bretarianką czuję się dużo bardziej czysta. Czuję, jakbym nigdy nie doświadczała żadnych stanów złego samopoczucia. Moje ciało fizyczne zawsze czuje się dobrze. Zawsze czuję się pełna energii. Nigdy nie czuję się zmęczona albo bez energii. Mogę aktywować swoją energię w każdej chwili. Energetycznie, moje emocje i mój umysł, mój duch – jest wolny, jakbym cały czas się unosiła.
Uważam, że materialnym słowem, którego mogę użyć, aby opisać ten stan, jest szczęście. Myślę, że ta energia oraz to uczucie dobrego samopoczucia tutaj w naszych sercach, które nazywamy szczęściem, jest teraz stałe i stabilne w moim życiu.


SMTV: Proces przemiany Camili w bretariankę był podobny to tego, który przechodził rolnik waterianin Phan Tấn Lộc, solarianin Hira Ratan Manek, czy bretarianka dr Barbara Moore – był stosunkowo łatwy i nie powodował wiele dyskomfortu. Całe jej dotychczasowe doświadczenie było uwznioślające.

Camila: Wcale nie chorowałam. Moje zdrowie poprawiło się milion razy, odkąd stałam się bretarianką. Wcześniej może byłabym chora lub miałabym ból brzucha, czy coś w tym rodzaju. A teraz... nigdy, nie mam przeziębienia, kaszlu czy bólu brzucha.

SMTV: Czy każdy ma tę umiejętność życia bez jedzenia i zapobiegania chorobom, czy jest to przeznaczone dla nielicznych? Najwyraźniej, gdy ludzie są na diecie bez produktów pochodzenia zwierzęcego – weganie, solarianie, waterianie czy żywiący się praną – rezultaty są korzystne.

Camila: Wiem, że moje ciało jest samowystarczalne, że mogę poprosić o wszystko, czego potrzebuję, i to się wydarzy wewnątrz. Wszyscy jesteśmy istotami boskimi, wszyscy mamy moc uzdrawiania, bycia uzdrowionym i to jest coś, co istnieje wewnątrz każdego z nas. Im więcej szukamy wewnątrz nas, aby odkryć tę możliwość, tym silniejsze to się stanie i ujawnienie się tej mocy stanie się możliwe.

SMTV: Zaufanie, że Bóg zapewnia nam wszystko, czego potrzebujemy – to koncepcja, którą wyrażało wielu innych bretarian.
Mieć odwagę, aby całkowicie zrezygnować z jedzenia i zignorować społeczny system wierzeń oparty na jedzeniu i uzależnieniu – wymaga wielkiej wiary i całkowitego poddania się woli Boga
.

Camila: Zawsze byłam osobą wierzącą w coś większego. Teraz wiem, że to coś większego istnieje we mnie, ale także w każdej żyjącej istocie. Religia i duchowość opierają się na tej Boskiej Istocie, która istnieje i utrzymuje wszystkie te rzeczy, te cudowne cnoty jak miłość i szczęście, i spokój, ciszę. I myślę, że ta wiara jest naturalną częścią naszej istoty. Myślę, że dla nas, istot ludzkich, posiadanie wiary jest czymś, o czym my wszyscy wiemy, że jest dobre. A im więcej wiary mamy w coś, tym bardziej to coś nam pokazuje: „Tak, jestem tutaj. To prawda, więc możesz mieć wiarę we Mnie”. Jest wiele ścieżek i wiele sposobów poszukiwania tej jedynej esencji, którą wszyscy znajdujemy w naszej doskonałej chwili. A ja szanuję każdą ścieżkę, bo wiem, że to jest doskonałe w ich własnym stadium istnienia.

SMTV: Na podstawie jej własnych osobistych doświadczeń istnienia bez jedzenia, Camila wierzy, że każdy ogromnie skorzysta z tego stylu życia.

Camila: To pozwoliło mi znaleźć mój własny stan szczęścia i wiem, że właśnie teraz, gdy rozmawiamy, wielu ludzi doświadcza tego poszukiwania. Wiem, że ten sposób życia daje możliwość znalezienia wszystkiego, czego poszukujecie. Bo moje poszukiwanie jest skończone, wszystkie te rzeczy, których szukałam, są teraz we mnie i w mojej teraźniejszości, i ten sposób życia mogę polecić każdemu.

SMTV: Dla tych odważnych dusz, które chciałyby żyć bez jedzenia, Camila ma kilka pomocnych wskazówek.

Camila: Myślę, że najlepsza wskazówka, którą mogę dać to: rozpoznajcie że to, czego szukacie, jest właśnie tutaj, wewnątrz was, teraz, w tym właśnie momencie. Nie szukajcie zbyt dużo na zewnątrz mądrości i wiedzy, która już jest w was zawarta. Wiele razy w życiu byliśmy uczeni, że nie wiemy, że musimy się uczyć, by wiedzieć. Ale ja wiem, że każda istota jest boska i każda osoba wie dokładnie, co jest jej potrzebne. I moja wskazówka byłaby taka: pozwólcie własnemu wewnętrznemu mistrzowi wykonywać jego pracę. Pozwólcie na to, by istota, którą ja jestem, ta boskość, ten Bóg, cokolwiek to jest, jakkolwiek byście to nazwali, pozwólcie tej istocie przepływać przez was. Pozwólcie sobie otworzyć się na nowe możliwości i nieograniczone sposoby życia. Postawcie wyzwanie – nie w sposób wymuszający coś - ale postawcie wyzwanie sprawom czy nawykom, które macie w życiu, uzależnieniom, i zakwestionuje je, zapytajcie siebie czy naprawdę są niezbędne, jaką rolę te aspekty grają w waszym życiu.
Ale rzeczą, która jest bardzo ważna, jest to, że każdy z was jest swoim własnym mistrzem. Myślę, że im bardziej akceptujemy doskonałość, która istnieje i akceptujemy, że nie jesteśmy tymi, którzy wszystko kontrolują, ale raczej że to boska energia przez nas przepływa, im bardziej jesteśmy świadomi tego, tym bardziej prawe i doskonałe, szczęśliwe i stabilne będzie nasze życie.


http://www.quanyin.pl/a275-camila_castillos.html

WSZYSCY jesteśmy

jednym umysłem,

JEDNĄ nieskończoną ŚWIADOMOŚCIĄ,

a ILUZJA ODDZIELENIA jest tylko DOŚWIADCZENIEM tej rzeczywistości... 

Cute_Puppy_Eyes_Pic_3.jpg


#31 AN a EL

AN a EL

    JAM JEST

  • Members
  • PipPipPip
  • 9903 postów

Napisano 16 lipiec 2011 - 12:49

CAMILA I AKAHI - oczekujący bretariańscy rodzice










Z programu wyemitowanego przez Supreme Master Television
17, 24 i 31 października 2010 r.

SMTV: Obecnie, jest wiele jednostek na całym świecie, które udowodniły ludzkości, że naprawdę można żyć bez potrzeby fizycznego jedzenia. I tu pojawia się pytanie: czy jest możliwe, aby dzieci wiodły zdrowe, wolne od jedzenia życie? Czy możliwe jest, aby bretarianie rodzili dzieci bez przyjmowania jedzenia jako niezbędnego pokarmu? Jest to nie tylko możliwość, ale fakt, że bretarianie mogą i rodzą dzieci bez stosowania żadnego fizycznego pożywienia.

Wyruszmy jeszcze raz w podróż do Ekwadoru, żeby odwiedzić Camilę i Akahiego, oczekujących bretariańskich rodziców. Pozostają oni bez jedzenia prawie 3 lata.

Witajcie przyjaciele. Akahi i Camila, jak się macie? Dobrze, że znów jesteście z nami w Supreme Master Television. Minął prawie rok od czasu naszego poprzedniego spotkania. Jak jest w stanie pranicznym?

Akahi: Przez ostatni rok, od tamtego wywiadu, możemy powiedzieć, że tak, że były zmiany, ale... to bardziej jak... nowy wgląd, nowy wgląd w to, czym naprawdę jest życie w pranicznej świadomości. Doświadczanie tej pranicznej świadomości w nieustającej radości, to jest stabilny stan mentalny, emocjonalny, fizyczny; również świadomość. Mam na myśli ustabilizowaną świadomość w tym stanie. Mnóstwo inspiracji. Mnóstwo inspiracji, by kontynuować tworzenie lub być pojazdem, poprzez który ta boska energia może swobodnie płynąć, wyrażając się w pełni. To otwarcie świadomości, to pozwolenie, otwiera możliwości nowych form komunikacji, które łączą ze wszechświatem. Teraz jest tak, że wszechświat komunikuje się przez nas, przez te ciała ze światła; a to, co nam przekazuje jest pełne nadziei dla nowej ludzkości, która ciągle rozkwita. A poza tym, to sprawia, że czujesz ten praniczny stan, i jest to całkowita jasność, wiedza, że moje życie jest całkowicie wolne, że ono należy do mnie całkowicie, i zrozumienie, że moja miłość jest tym, co tworzy wszystko na zewnątrz mnie, i uczenie się większego odczuwania mojej miłości, dzięki czemu to co zostało stworzone również jest kochane.

SMTV: Czy ta inspiracja, to szczęście, ta miłość spowodowały, że stworzyliście nowe życie? Jaki jest ten stan praniczny w tym nowym życiu?

Camila: O tak, to jest ta sama miłość, która doprowadziła nas do nowego doświadczenia tworzenia życia świadomie. A dla mnie osobiście, stan praniczny rozwija się teraz w inny sposób: teraz to rozumiem i żyję nim z nowej perspektywy, te stany wrażeń, których dostarcza stan praniczny, albo stan całkowitej wolności - przeżywanie i doświadczanie tego z tworzeniem nowej istoty. A wszystko jest tak bardzo miłe, tak!

SMTV: Jako bretarianie, zarówno Camila jak i Akahi są mocno zestrojeni z naturalną pracą ich ciał. Odkryli również nowe zrozumienie życia na poziomie komórkowym. Z tą nową świadomością przychodzą nowe wglądy o tworzeniu życia i podtrzymaniu tego życia „tchnieniem życia", albo praną. Czy możesz powiedzieć nam coś o świadomym oddychaniu?

Akahi: Oczywiście. Oddychanie jest najlepiej wykorzystane, jeśli jest robione świadomie. Oddychanie zawsze jest obecne i zawsze jest otwarte na wasze badania, zawsze jest otwarte, abyście mogli poczuć jego moc. Zawsze więc możemy sięgnąć jeszcze głębiej w nasze oddychanie, podnosząc je do poziomu, kiedy będzie jeszcze bardziej świadome, poprzez które możemy mieć głębsze zrozumienie tego, jak życie naprawdę w nas pracuje. Jesteśmy świadomi, że możemy istnieć bez jedzenia, ale nie możecie bez oddychania, prawda? Fizycznie życie manifestuje się poprzez oddech i stan, w którym pozwalam sobie żyć, który jest innym stanem świadomości, w którym widzę życie jako coś naturalnego, co we mnie płynie z każdym oddechem. I ten stan sprawia, że rozumiem, iż oddychanie to kanał życia dla ciała fizycznego i przejawia się w fizycznej formie poprzez oddech, w tej przestrzeni, która pojawia się z każdym wydechem i wdechem. To jest pusta przestrzeń, gdzie nie czujecie, że coś się dzieje. I to właśnie w tej pustej przestrzeni, która pojawia się po każdym wydechu i przed każdym wdechem, cząstki światła, które wydychamy, zderzają się z tymi, które wydychamy. W tym zderzeniu cząsteczek, które odbywa się w tym pustym punkcie, kwitnie życie. Manifestuje się w waszej istocie, w każdej istocie. Wtedy, kiedy obudzicie waszą świadomość by to pojąć... W oddechu jest życie i jest w tym punkcie pustki, gdzie zderzają się cząsteczki, aktywując waszą świadomość, która prowadzi was do zrozumienia, że życie zawsze jest z wami, że życie w was jest zawsze naturalne, i w tym tkwi zrozumienie, że już nawet nie potrzebujecie jedzenia. Pomyślicie: „Dlaczego jem? Dlaczego potrzebuję jedzenia? Jaki jest powód, dla którego potrzebuję jedzenia? Dla podtrzymania czego?" Ponieważ będąc w tej świadomości nie musicie niczego podtrzymywać; wszystko samo się podtrzymuje - wasze życie się podtrzymuje dzięki naturalnej konsekwencji bycia częścią wszechświata. Wtedy nie potrzebujecie już więcej jedzenia, ponieważ już żyjecie i jesteście podtrzymywani zasadniczo przez waszą własną istotę.

SMTV: Moja ciekawość jest teraz większa. Jak widzisz to w swoim stanie?

Camila: Akahi również wyjaśnia ten sposób świadomego oddychania, poprzez który możemy przywoływać nieskończone, ten symbol, prawda? W takim razie, jak ja to rozumiem, jak ja tym żyję... Nieskończone przejawia się przeze mnie normalnie i naturalnie, cały czas, poprzez moje świadome oddychanie i bycie żywą tutaj na tym planie, w tym fizycznym życiu, i niefizycznym też. Moje ciało samo jest tym punktem, gdzie zderzają się cząsteczki, jak również wasze ciało, jak również ciało Akahiego, jak ciała wszystkich innych. A teraz jestem świadoma, że to się dzieje. To tak, jakby moje ciało było punktem, gdzie zderzają się cząsteczki, w centrum tego nieskończonego, i to istnienie i to ciało, które się tworzy, jest również punktem swojej własnej nieskończoności. Więc teraz czuję, że moje życie, moja energia, mój byt jest bardzo rozległy i czuję, że całe stworzenie jest we mnie żywo obecne, w tym. To zrozumienie zderzania się cząsteczek, tego, jak tworzone jest życie, jest teraz również głębsze, i uczucie, że to istnienie również żyje - zarówno poprzez moje ciało jak i poprzez swoje własne ciało.

SMTV: Wyglądacie bardzo promiennie, bardzo pięknie. Jesteście w tak unikalnym stanie, i żyjecie praną, i to jest naprawdę piękne, całkowite tworzenie wszechświata. Przyjaciele, porozmawiajmy teraz o waszych uczuciach, co poczuliście, gdy dowiedzieliście się, że będziecie rodzicami.

Akahi: Dla mnie to było jak radosne słońce, które weszło w moje życie i oczywiście przejawiło się w całej mojej istocie. Jestem bardzo szczęśliwy będąc częścią boskiego współtworzenia. Szczęśliwy, by móc żyć z tym pięknym uczuciem miłości w ten sposób, tak nowym, nieznanym dla mnie. To jest emocjonalne, czyż nie? Tak ekscytujące, gdy zdałem sobie sprawę, że „tak, to jest prawdziwe!" Bardzo ekscytujące. Podskakiwałem, skakałem... wszystko to, co możesz sobie wyobrazić i jeszcze więcej - wszystkie formy bycia szczęśliwym.

Camila: Tak, ja również. To jest taka niewypowiedziana radość, bardzo mocna, bez słów, i tak dużo emocji w moim sercu, tak dużo miłości. To jest jak uświadomienie sobie innej części mojej istoty teraz i również spełnienie pragnienia. Tak, szczęście, dużo szczęścia. To jest całkiem nowa miłość, której tutaj doświadczam dla Akahiego i dla naszego syna. O tak, dużo emocji. Trochę trudno wyjaśnić to słowami.

SMTV: Czy planowaliście to, będąc bretarianami, żyjąc praną? Czy rozmawialiście o tym?

Akahi: Oczywiście. Tak, tak, rozmawialiśmy. To było obopólne porozumienie, które osiągnęliśmy po zrozumieniu... widząc magię życia, i z tego magicznego życia osiągnęliśmy porozumienie, że moglibyśmy stworzyć życie razem. To było pragnienie, które dojrzewało w naszych sercach przez pewien czas. I tak zrozumieliśmy, że jesteśmy już w najlepszym stanie, żeby stworzyć to życie. Kiedy osiągnęliśmy porozumienie, powiedzieliśmy: "Tak, jesteśmy gotowi. Dajmy sobie szansę, by być jeszcze szczęśliwszymi".

Camila: Tak, ja podobnie. Zrozumieliśmy, że jesteśmy bardzo, bardzo zdrowi, by świadomie stworzyć życie, by z wielką miłością przyjąć nowe życie, by rozszerzyć nasze szczęście jako rodziny i głębsze poznanie miłości. Tak, to był nowy krok. Poczuliśmy się gotowi, by dawać i już dajemy.

SMTV: Młodzi przyszli rodzice wierzą, że na skutek ich stylu życia jako bretarian, mają do przekazania swemu nienarodzonemu dziecku jedne z najczystszych informacji komórkowych.

Akahi: W tym pranicznym stanie to było całkiem nowe doświadczenie, ponieważ jestem świadomy, że moje DNA, informacja jakoś napełniła tę istotę. To bardzo czysta informacja, DNA które nie zawiera żadnych ograniczeń czy pamięci, mogących blokować coś w jego rozwoju. To DNA, które nie zawiera wymagań ani więzów, więc czuję się szczęśliwy będąc częścią tej wolnej demonstracji tworzenia i chciałbym też pozwolić mu kontynuować jego rozwój w sposób naturalny.

SMTV: Mamusiu, powiedz nam, proszę, o swoim szczególnym doświadczeniu.

Camila: Jako istota praniczna, to jest pierwszy raz, kiedy przeżywam to doświadczenie i nie mogę porównać tego do niczego innego. Cóż, z mojego punktu widzenia i z moich doświadczeń to było bardzo lekkie, gdy przyzwyczaiłam się do noszenia życia wewnątrz. To było jak moje własne ciało i byłam całkiem przygotowana, cała moja istota. Wszystkie moje genetyczne informacje czy pamięci, które noszę wewnątrz są bardzo czyste - to, co świadomie wybrałam, by mieć ze sobą, to, co jest dla mnie dobre, dla mojego życia i moich doświadczeń. Wiem, że ta istota, że moje dziecko, otrzymuje tylko to co najlepsze, że otrzymuje czystą miłość, informacje miłości, czystości. Czuję się dobrze wiedząc to. Czuję się z tym bezpiecznie.

SMTV: Czy miałaś jakieś symptomy? Sławne poranne nudności, nie?






Camila: Ta ciąża i to doświadczenie są bardzo łagodne, w odniesieniu do wielu symptomów ciążowych. Prawda jest taka, że nie miałam żadnych objawów, które zwykle ma wiele kobiet - zawroty głowy, nudności. Nie miałam tego. Może wrażliwość na zapachy, ponieważ i tak mój zmysł powonienia jest bardzo, bardzo ostry. I bez ciąży jest taki. Czuję też zapachy, które są daleko, ale może jeszcze bardziej podczas ciąży.

SMTV: Odnośnie spania, czy dużo śpisz? Mniej spisz?

Camila: Nie, na początku może... chciałam odpoczywać trochę więcej; ale nie dlatego, że byłam śpiąca czy coś, może żeby być bliżej z moim dzieckiem, bardziej przyzwyczaić się do tego stanu, do tego doświadczenia.

SMTV: Czy byłaś głodna? Miałaś pragnienia?

Camila: Nie, nic z tego. Szczerze, nie miałam. Tak czy owak byłam otwarta by przeżyć to doświadczenie takim jakie ono było. Ale nie, nie miałam pragnienia ani głodu, żadnej potrzeby zewnętrznych rzeczy.

SMTV: A teraz tata. Wyjaśnij zmiany, które widziałeś zachodzące u Camili przez ten cały okres jej ciąży.

Akahi: Widziałem tylko jej poprawę, od początku tego stanu. Tak, widziałem, że ona żyje tym w bardzo radosny sposób, jej duch pływał w miłości poprzez to doświadczenie. Widziałem tak wiele światła promieniującego od niej; jest bardzo jasne. Czuję, że jej cała istota promieniuje esencją jeszcze piękniejszą, bardziej kochającą. Nie widziałem jej, jako kobiety będącej w ciąży, która nie jest w stanie czegoś zrobić. Nie, ona jest zawsze pełna energii. Czasami to ja jestem tym, który chce, żeby trochę zwolniła, odpoczęła, ale nie ona. Zawsze jest pełna energii i zawsze szczęśliwa, zawsze bardzo radosna. Czuję, że dużo się uczy z tego doświadczenia, bardzo dużo. Ja też uczę się poprzez nią. Uczę się bardziej rozumieć intuicję i rodzaj miłości, który widzę, że rodzi się w niej, aktywuje się w niej. Nie widziałem u niej też żadnych nudności, nie, żadnej z tych dziwnych rzeczy, które myślę, że nie są dla niej normalne. Co do żywności, to ma możliwość wyboru jeśli tylko by chciała. Ale nie czułem, żeby była nią choć trochę zainteresowana. Widzę ją bardzo odprężoną, rozumiejącą więcej, że wszystko już tam jest, że wszystko już jest całkowicie doskonałe, a my musimy tylko pozostawać szczęśliwymi i pozwolić rozwojowi trwać.

SMTV: Odnośnie praktycznych zabiegów, które trzeba wykonać, żeby być zdrową matką, to czy robiłaś jakieś testy?

Camila: Tak. Czuję również, że wszystko jest w porządku, że moje ciało jest całkiem zdrowe, ale z ciekawości zrobiłam wszystkie badania krwi, których wymaga się od ciężarnych matek. Poza tym, do tej pory nie wiedziałam jaką mam grupę krwi. Również to chciałam wiedzieć. Odkąd jestem w stanie pranicznym, nigdy się nie badałam, więc medyczne testy zrobiłam z powodu ciekawości, żeby dowiedzieć się, gdzie się zakwalifikuję z wynikami. I wyniki testów wyszły naprawdę doskonałe. Gdy tylko wzięłam je do mojej położnej - do kobiety, która pomoże mi przy porodzie, ona przeglądała wyniki i jakoś nie mogła uwierzyć w to za pierwszym razem. Mówiła „Naprawdę? One są twoje?" Jak na kobietę ciężarną miałam doskonałe wyniki. Wszystko poszło doskonale, więc byliśmy spokojni.

SMTV: Co czułeś?

Akahi: Moje rozemocjonowanie w tym czasie... cóż, tak, pamiętam to. Camilla przyniosła swoje wyniki, swoje wyniki krwi, hematokryt żelaza, żeby sprawdzić, czy nie ma anemii i wszystko inne. To było bardzo interesujące, bo pokazaliśmy te wyniki dwóm osobom. Pierwszą była lekarka z tutejszego szpitala w Ekwadorze. Gdy je zobaczyła, z początku również była bardzo zaskoczona. Zaraz potem gratulowała nam i była bardzo szczęśliwa i zaskoczona. Powiedziała nam, że Camila ma czystą krew, która jest stabilna. Powiedziała nam, że zwykle gdy są badania krwi, zawsze znajdują brak równowagi lub więcej cukru bądź mniej tego lub brak tamtego albo nadmiar czegoś innego. Ale w przypadku Camili, była bardzo zaskoczona, ponieważ znalazła w pełni zrównoważoną krew. Powiedziała nam, że ona ma 41 dla żelaza. Wyjaśniła, że to jest liczba, do której ludzie muszą dążyć. Cudownie jest rozumieć, jak ten inny sposób życia, ten sposób utrzymywania się przy życiu, ten stan, objawia się w tym fizycznym ciele. Fizycznie manifestuje się w czystości, w komórkowej równowadze, w mocnym fizycznie ciele, doskonałym dla każdego. Bardzo miło jest to widzieć. Tak, to jest rzeczywiste... i również nauka jest zaskoczona widząc, że w naszych fizycznych ciałach jest równowaga. Tak, bardzo ekscytujące, bardzo radosne.

SMTV: Aby dowiedzieć się czegoś więcej o stanie zdrowia Camili z medycznej perspektywy, Supreme Master Television odwiedziło położną, która opiekuje się Camilą, przygotowując ją do porodu. Tina, jesteśmy bardzo podekscytowani ciążą Camili i chcemy dowiedzieć się czegoś więcej. Jesteśmy świadomi twoich sukcesów w odbieraniu dzieci w naturalny sposób od wielu lat. Chcielibyśmy wiedzieć: czy jesteś świadoma faktu, że Camila jest bretarianką?

Tina: Tak, byłam tego świadoma od dawna, zanim jeszcze zaszła w ciążę. Są tacy cudowni. Powinni mieć wiele dzieci. Miałam obawy. Początkowo obawiałam się wyników laboratoryjnych - jaki będzie jej poziom żelaza, hemoglobiny, nalegałam, żebyśmy przeprowadzili badania laboratoryjne, aby wypełnić moje karty o jej żywieniu. Byłam ogromnie szczęśliwa, że mogę szczerze powiedzieć, iż ze wszystkich kobiet w ciąży, którymi się opiekowałam przez te wszystkie lata, nikt nigdy nie miał lepszych wyników krwi. Jest w znakomitym zdrowiu. Ma wielkie zapasy żelaza i energii. Jej krew jest idealna, na samym szczycie ideału. Dla mnie jest to bardzo miłe i budujące. Wiem z ich ogólnego zdrowia i poziomu aktywności, że fizycznie wszystko jest z nimi w porządku, więc nie obawiałam się. Ale robiłam testy i przestrzegałam standardów badań medycznych - i ona jest wyjątkowo zdrowa. Czuję się naprawdę spokojna i jestem zadowolona z ciąży Camili. Czuję, że traktuje swoje ciało dobrze i wie, że niekoniecznie potrzebuje jedzenia, używa tylko tego, czego potrzebuje jej ciało. Jest ze sobą w wystarczającym kontakcie i rozumie własne procesy, aby wiedzieć, czego potrzebuje. Tak więc bretarianizm Camili i Akahiego to dla mnie zachodzący proces wpajania całkowitej pewności każdej kobiecie, aby miała naturalny poród i wiedziała, czego potrzebuje jej ciało, a Camila ma to w wielkiej ilości.

SMTV: Wspaniale to słyszeć. Jako przyszli rodzice, Akahi i Camila przechodzą też rozwój swojej własnej transformacji. Akahi: Nauczyłem się bardziej kochać... kochać siebie samego, sam z siebie, z tej miłości, która chce promieniować, kochać bardziej wszystkie istoty wokół mnie, każdego.

Camila: Czuję, że cała ta podróż, doświadczenie ciąży dojrzało, może obudziło instynkty, które zawsze miałam wewnątrz, ale nie byłam świadoma, że one tam są. Może są to rzeczy, które matka, które kobieta odkrywa, kiedy przeżywa to doświadczenie. I tak jak w stanie pranicznym, zmysły i percepcja bardzo się rozszerzają. Od początku czułam, że te instynkty... na przykład instynkt miłości, kochania wszystkich istot jeszcze bardziej. Doświadczyłam zrozumienia, że każda istota ma swoją matkę, ma istoty, które ją kochają, i że widzę i czuję to teraz w ludziach bardziej.

SMTV: Doprawdy, są to dwie piękne dusze zjednoczone w miłości. Przesyłamy Camili i Akahiemu nasze najlepsze życzenia bezpiecznego porodu i życzymy wam wielu szczęśliwych chwil z waszym synem.

http://www.quanyin.pl/a276-camila_i_akahi.html





Zmieniony przez - Anael w dniu 2011-07-16 14:30:53

WSZYSCY jesteśmy

jednym umysłem,

JEDNĄ nieskończoną ŚWIADOMOŚCIĄ,

a ILUZJA ODDZIELENIA jest tylko DOŚWIADCZENIEM tej rzeczywistości... 

Cute_Puppy_Eyes_Pic_3.jpg


#32 AN a EL

AN a EL

    JAM JEST

  • Members
  • PipPipPip
  • 9903 postów

Napisano 16 lipiec 2011 - 13:55

HIRA RATAN MANEK - patrzenie w słońce dla pokoju i zdrowia












Mimo swych 73 lat, Hira Ratan Manek, podróżuje po kuli ziemskiej, nauczając ludzi sztuki patrzenia w słońce. Ideą, która ciągle go inspiruje jest globalne uzdrowienie i pokój. Nie będzie kryzysu energetycznego, gdyż energia słońca nie skończy się nigdy; nie będzie zanieczyszczenia, ponieważ energia słońca nigdy nie zanieczyszcza; nie będzie otyłości i głodu; nie będzie AIDS i raka. Wszyscy będą mentalnie, fizycznie i duchowo zdrowi.
Poprzez sztukę wpatrywania się w słońce Hira Ratan Manek uzyskał umiejętność życia bez jedzenia przez długi czas. Najdłużej pozostawał bez jedzenia przez 411 dni. Był wówczas pod obserwacją międzynarodowego zespołu lekarzy oraz naukowców w Ahmedabad, w Indiach.

Hira Ratan Manek, inżynier mechanik, urodził się 12 września 1937 r. w Bodhavad, w Indiach. Dorastał w Kalkucie, w stanie Kerala, gdzie uczęszczał do szkoły i ostatecznie uzyskał stopień inżyniera mechanika na Uniwersytecie Kerala.
Wychowywałem się w południowo-zachodnich Indiach, w stanie Kerala, o którym mówi się, że to „Boska ziemia, gdzie zawsze jest pogodnie”. Rośnie tam herbata, kawa, kardamon, nerkowiec, pieprz, imbir - wiele kosztownych przypraw. Kształciłem się w języku angielskim. W dzisiejszych Indiach, większość z nas kształci się po angielsku. Tak więc jesteśmy w nim bardzo biegli.

Po ukończeniu szkoły Hira Ratan Manek pomagał swojej rodzinie w firmie zajmującej się transportem i handlem przyprawami. Zajmowałem się pracą na moich statkach. Rodzina posiadała wiele oceanicznych, pasażerskich i handlowych statków. Znajomość mechaniki, którą studiowałem pomagała mi w prowadzeniu firmy. W 1975 r. statki zaskoczyła burza. Musieliśmy zamknąć naszą firmę.
Kiedy upadł biznes rodzinny, zaczął swój własny - z przyprawami. Zajmowałem się eksportem przypraw do różnych części świata. W tym czasie ożeniłem się. Mam żonę, jednego syna, jedną córkę, dwoje wnucząt.
W 1992 r. rozpocząłem wpatrywanie się w słońce, o czym czytałem przez 25 lat. Od dzieciństwa bardzo interesowało mnie rozprzestrzenianie się starożytnych kultur po całym świecie. Również kultury Inków z Ameryki Południowej, Vira Kocha z Peru, Majów z Meksyku, Indian ze Stanów Zjednoczonych, bardzo mnie intrygowały. Istnieje wiele podobieństw do tego, w co wierzymy w Indiach o oddawaniu czci słońcu. To prowadziło mnie coraz głębiej w praktykę wpatrywania się w słońce. Dlaczego na całym świecie, w różnych kulturach w starożytnych czasach, oddawano cześć słońcu? Zabrało mi to 30 lat, aby ostatecznie poznać sekret, dlaczego to robiono i jakie były z tego korzyści.


W czasie swojej praktyki Hira Ratan Manek zdał sobie sprawę, że regularne wpatrywanie się w słonce wspaniale wpływa na mentalne i fizyczne samopoczucie każdego, kto to praktykuje. Ze swoim naukowym przygotowaniem Hira Ratan Manek zaadaptował starożytną sztukę wpatrywania się w słońce i uczynił ją bardziej dostępną dla współczesnego świata.
Zastosowałem mój naukowy umysł, stworzyłem protokół praktyki zgodny z przekonaniami współczesnej nauki i mądrości. Odniosłem sukces. Miałem wiele problemów z bezsennością, depresją i tymi wszystkim rzeczami z powodu mojej działalności gospodarczej – zostałem z tego uleczony. I wtedy pomyślałem, że to jest najlepsza rzecz, aby przedstawić to lekarzom i udowodnić im to. Trzy razy mnie badali, zgodzili się, że te rzeczy są możliwe.

Od 1995 r. do 1996 r. Hira Ratan Manek nie jadł przez 211 dni, będąc pod obserwacją dr C.K. Ramachandran, medycznego eksperta z dziedziny alopatii i medycyny ajurwedyjskiej.
Cztery lata później międzynarodowy zespół 21 lekarzy medycyny i naukowców prowadzony przez dr Sudhir Shah i dr K.K. Shah obserwował go podczas jego stanu bez jedzenia trwającego 411 dni. Po tej obserwacji dr Navneet Shah, endokrynolog, oświadczył: 14 marca 2001 r. Pan Hira Ratan Manek zakończył szczęśliwie 411 dni głodówki rozpoczętej 1 stycznia 2000 r. Codziennie, między godziną 11 a 16, spożywał tylko przegotowaną wodę. Żadnych innych napoi i żadnego innego jedzenia, żadnych zastrzyków I\V czy I\M. Przebywał w całkowitej izolacji, pod ścisłą obserwacją. Kontrolę medyczną rozpoczęto kilka dni przed głodówką i kontynuowano aż do dziś. Składała się ona z codziennych zapisów pulsu, ciśnienia krwi, oddychania, temperatury, przyjmowania wody… EKG robione były regularnie, ultrasonografia, EEG, tomografia komputerowa i rezonans magnetyczny zostały wykonane pod koniec roku. Zespół, składający się z lekarzy medycyny ogólnej, lekarzy, chirurgów, kardiologów, endokrynologów i neurologów badał go regularnie od pierwszego dnia głodówki… nie ma żadnych medycznych anomalii. Nawet mózg i zdolności umysłowe są zupełnie normalne… Pozostałe parametry są także w normie.


Trzeci raz, lekarze i naukowcy na Uniwersytecie Thomasa Jeffersona i Uniwersytecie Pensylwanii w Stanach Zjednoczonych obserwowali pana Hirę Ratana Maneka przez 130 dni. Podczas obserwacji odkryli, że szare komórki regenerowały się; zostało zrobionych 700 fotografii, na których neurony wykazywały aktywność i nie obumierały. Ponadto, jego szyszynka rozszerzała się, a nie kurczyła (co jest typowym objawem po pięćdziesiątce, kiedy to jej maksymalna przeciętna wielkość wynosi ok. 6 x 6 mm), bowiem okazało się, że rozmiar szyszynki Hiry Ratana Maneka wynosi 8 x 11 mm.

Po trzech latach praktyki Hira Ratan Manek zdecydował się zamknąć swoją firmę i poświęcić życie nauczaniu innych starożytnej sztuki patrzenia w słońce, by poprawić jakość ich życia. Podróżuje teraz po całym świecie, dając prawie 300 wykładów i warsztatów rocznie. Ta praktyka nic nie kosztuje. Ludzkość nie powinna tracić takiej okazji. Zlikwidowałem swoją firmę, wycofałem się z biznesu. Od 1995 r. podróżuję bez przerwy, po całym świecie, przez wszystkie ostatnie lata. Nie jest to dla mnie trudne, bo dostaję dużo energii bezpośrednio ze słońca, moje ciało jest zestrojone ze słońcem. I głoszę ludziom to, że aby rozwiązać wszystkie problemy w życiu, zwłaszcza problemy zdrowotne, słońce jest nie tylko najprostszym środkiem, ale też darmowym źródłem zdrowia. I obecnie, kiedy stajemy wobec problemów ekonomicznych, kiedy każdy chce rozwiązać swoje problemy minimalnym kosztem, to przypatrywanie się słońcu staje się bardzo popularne na całym świecie.

Poprzez tę metodę praktyki Hira Ratan Manek osiągnął zdolność życia bez jedzenia przez długi czas.
W moim umyśle pojawiła się intuicja. Sporządziłem protokół praktyki. Sam stosuję tę praktykę i ku mojemu zdziwieniu uczucie głodu zaczęło zanikać.

Pyt. - Kiedy ludzie słyszą o stylu życia bez jedzenia pierwszy raz, mogą zastanawiać się jak to jest możliwe, że ludzkie ciało może obyć się bez potrzeby jedzenia i picia.

HRM - Nie, ciało po prostu domaga się energii. Jemy, pijemy, wszystko to dla energii. Jeśli ciało może uzyskać energię z innego źródła, wtedy ciało można podtrzymać. I my wiemy, dzięki starożytnej wiedzy naukowej, że ludzkie ciało zależy od pięciu elementów: słońca, powietrza, wody, ziemi i kosmosu tj. przestrzeni. A więc te źródła mogą dostarczać energii. Wszyscy używamy pośredniej energii słońca. Ale ciało ma mechanizm bezpośredniego jej użycia. To nic szczególnego, tylko że my nie jesteśmy do tego przyzwyczajeni, albo kiedy ludzie nie wiedzą, mogą być zaskoczeni; a tak naprawdę jest to naukowe.
Metoda jest bardzo prosta. Najpierw musicie naenergetyzować wasz mózg, później ciało. Mózg jest energetyzowany przez światło pochodzące od słońca, które wchodzi przez oko. Dlatego musicie patrzeć na słońce. Generalnie, wszyscy boimy się patrzeć w słońce, ale teraz naukowo dowiedziono, że pierwsza godzina słońca o poranku lub ostatnia godzina słońca wieczorem nie ma wcale szkodliwego wpływu. W tym czasie, jeśli zaczniecie patrzeć powoli, zaczynając od dziesięciu sekund, każdego dnia zwiększając o dziesięć sekund, wtedy energia pochodząca ze słońca, nazywana fotonami, dociera do mózgu i to wywiera korzystny wpływ na ludzkie ciało.
Według Hiry Ratana Maneka spokój umysłu i zdrowie fizyczne można osiągnąć poprzez wpatrywanie się w słońce. A co z efektami ubocznymi? Hira Ratan Manek podzielił się swoimi doświadczeniami i opinią na temat praktyki wpatrywania się w słońce.


Pyt. - Jak czułeś się w fazie przejściowej?

HRM - Czułem się normalnie, ponieważ czytałem, że to jest możliwe, więc dla mnie to nie było niespodzianką. Nikt nie będzie zmęczony stosując tę metodę, ponieważ, ostatecznie, energetyzujecie swoje ciało. Gdy jesteście napełnieni energią, jak możecie się męczyć? Nie ma więc pytania o jakieś niepożądane efekty, lub efekty uboczne. Właściwie, ludzie przezwyciężą kryzys energetyczny; będziecie otrzymywać coraz więcej energii. Również z medycznego punktu widzenia, ludzkie ciało zbudowane jest ze światła. Jeśli jesteśmy zbudowani ze światła, światło może nas uleczyć. Więc wszystkie moce natury są po to, aby pomóc naszemu zdrowiu, podtrzymywać nas. Ale jeśli pozostaniemy z dala od natury, to z pewnością będziemy cierpieli.
Moją misją jest, aby ludzie żyli w dobrobycie na tej planecie, co automatycznie doprowadzi do światowego pokoju. Chcę zobaczyć każdą istotę ludzką na tej planecie całkowicie pozbawioną problemów w tym życiu.


Podczas wykładu w Madrycie, Hira Ratan Manek przedstawił wiele korzyści płynących z wpatrywania się w słońce.
Jeśli kochacie słońce, da wam ono wszystko, czego potrzebujecie, szczególnie najlepsze zdrowie, i to bez żadnych kosztów. Jeśli chcecie otrzymać od słońca miłość, musicie wykonać małą praktykę, a ta praktyka znana jest na całym świecie jako wpatrywanie się w słońce. Jest to starożytna praktyka. Ja ją tylko wskrzesiłem. To było praktykowane przez naszych przodków od samego początku dziejów ludzkości, tysiące lat. Tylko podczas ostatnich kilku tysięcy lat, kiedy materialistyczne spojrzenie na świat zaczęło dominować, ludzkość straciła kontakt z praktyką wpatrywania się w słońce.

Hira Ratan Manek opisywał również, jak ciało ludzkie i całe środowisko, może czerpać uzdrawiające właściwości od wszystko dającego słońca.
Patrząc na słońce przez bezpieczny czas, i ogrzewając ciało bezpiecznym słońcem, łatwo wyleczycie wszystkie wasze problemy zdrowotne. Nie ma lepszego leku na Ziemi niż słońce. Słońce nigdy was nie skrzywdzi, jeśli korzystacie z niego właściwie. Staniecie się mentalnie zdrowi i mentalnie spokojni, i to stanie się waszym wkładem w pokój i dobrobyt na świecie. Cały świat można bardzo łatwo przekształcić poprzez wpatrywanie się w słońce. Jeśli naprawdę, prawdziwie chcemy pokoju na świecie, trwałego światowego pokoju, wszyscy musimy stać się mentalnie zdrowi i mentalnie spokojni, a wpatrywanie się w słońce jest odpowiedzią.
Słońce również redukuje zanieczyszczenie, równoważy ekologię i środowisko, oczyszcza nasz mózg z całej naszej słabej natury. A boskość, która jest w nas ukryta, wypływa na wierzch. Depresja, schizofrenia, fobia psychiczna, nałogi takie jak alkoholowe, nikotynowe, narkotykowe, wszystko to znika automatycznie.


Oprócz psychicznych i fizycznych aspektów, są też korzyści duchowe praktyki wpatrywania się w słońce.
Gdy wpatrujecie się w słońce, stajecie się mentalnie i fizycznie zdrowi, słońce powoli wiedzie was ku medytacji cały czas. Nawet z otwartymi oczami, wykonując codzienną pracę w życiu, będziecie zawsze w trybie medytacyjnym, nie będziecie mieć zakłócających myśli – będziecie zawsze zanurzeni w boskich myślach.

Wpatrywanie się w słońce pomaga też zmniejszyć potrzebę jedzenia. Kiedy człowiek jest odżywiany energią słoneczną, głód i potrzeba jedzenia z czasem znikają.
Jeśli podążacie za tą metodą, wasz głód powoli zniknie. Ale wasze ciało dostanie energię bezpośrednio od słońca i nie macie potrzeby gromadzenia energii z jedzenia. Głód przychodzi, bo ciało żąda energii. Ale ciało ma mechanizm, by polegać na energii ze słońca. Wiele osób w przeszłości żyło na świetle słonecznym przez całe lata. Nie kontrolujecie głodu. Głód u was zanika. A kiedy jesteście w 270 dniu praktyki, kiedy możecie 45 minut wpatrywać się w słońce, wasz głód znika na zawsze.

Motywowany przez swoje współczucie dla ludzi, Hira Ratan Manek wciąż dzieli się swoją metodą wpatrywania się w słońce, dając blisko 300 wykładów rocznie na całym świecie. Ma on misję szerzenia swojego przesłania globalnego uzdrowienia i pokoju: aby wszystko było właściwe pod względem mentalnym, fizycznym i duchowym. Tak, bo podążamy ku złotemu wiekowi satja jugi z obecnego wieku kali jugi - ze zła do wiecznego dobra.
http://www.quanyin.pl/a253-hira_ratan_manek.html

WSZYSCY jesteśmy

jednym umysłem,

JEDNĄ nieskończoną ŚWIADOMOŚCIĄ,

a ILUZJA ODDZIELENIA jest tylko DOŚWIADCZENIEM tej rzeczywistości... 

Cute_Puppy_Eyes_Pic_3.jpg


#33 Vetinari

Vetinari

    Jaszczur

  • Members
  • PipPipPip
  • 8439 postów

Napisano 16 lipiec 2011 - 15:07

Nie będzie kryzysu energetycznego, gdyż energia słońca nie skończy się nigdy

Niestety. Z racji tego, że słońce jest gwiazdą , skończy tak jak inne gwiazdy. Co prawda to prawda, ze do tego czasu cywilizacje powstaną i upadną razy kilka ale koniec będzie właśnie taki.



#34 AN a EL

AN a EL

    JAM JEST

  • Members
  • PipPipPip
  • 9903 postów

Napisano 16 lipiec 2011 - 15:46

JERICHO SUNFIRE








Jericho Sunfire był zawodowym graczem rugby, grał w Oldham Rugby League Football Club i w London Crusaders w Wielkiej Brytanii.
Po latach bycia frutarianinem, liquidarianinem i waterianinem, skłonił się ku bretarianizmowi. Wyjaśnia, że bycie wolnym od jedzenia pomaga nam rozwijać i odkrywać nasze wewnętrzne Ja.

Dlaczego bycie bretarianinem jest dla ciebie takie ważne?

J.S. - W fakcie bycia bretarianinem chodzi po prostu o to, by rozwijać swój ludzki potencjał i swoje intuicyjne Ja.

Czy możesz powiedzieć coś na temat ludzkiego potencjału?

J.S. - Cóż, myślę, że ludzki potencjał jest zasadniczo tym, co z nim zrobisz. Jesteśmy już zdolni do nieograniczonych rzeczy, takich, że nawet o nich nie wiemy, nauka nawet ich nie dotknęła – nie mogą ich nawet wyjaśnić. A więc dla mnie, ludzki potencjał jest zasadniczo – przekładając na laicki termin – usunięciem z drogi wszystkiego, co może sabotować twój rozwój.

Jakie jest maksimum ludzkich możliwości w twoim pojęciu?

J.S. - chcesz, i co jesteś skłonny rzeczywiście zrobić, aby być najlepszym, jakim możesz być, a nawet przewyższyć to, kim myślisz, że możesz być.

Co musimy zrobić, aby uzyskać maksymalny ludzki potencjał?

J.S. - Musisz być gotów, według mnie, przeżyć swoje życie i podążać drogą. Musisz chcieć zacząć działać, musisz być gotów na poświęcenia, musisz być gotów przejść przez ogień, to całkiem sporo. To jest dla mnie życiem i osobistym rozwojem, coś w rodzaju etapu inicjacji, a jeśli nie przejdziesz tych inicjacji, to nie przejdziesz przez pewne części życia.

Jakie przeszkody trzeba pokonać, aby osiągnąć maksimum ludzkiego potencjału?

J.S. - Mentalne, to jest główna sprawa. W rzeczywistości dla mnie to jest duża sprawa. Jeśli nie możecie rozwinąć sztuki odpuszczenia, to nie zajdziecie zbyt daleko.

Gdy mówisz o odpuszczeniu, to masz na myśli nawyki, uzależnienia?

J.S. - Tak, sabotujące zachowania, poprzednie związki, ogólnie mówiąc to, co was powstrzymuje. Musicie być otwarci, musicie być wrażliwi i otwarci na zmianę.

Aby pomóc sobie w swoim rozwoju, zdecydował się przybrać imię „Jericho Sunfire”.

J.S. - Jericho Sunfire - to niezniszczalna, nie do zatrzymania siła natury, którą, jak czułem, koniecznie musiałem rozwinąć na nowym etapie mojego życia.

Być może, że jego poczucie pewności siebie i wewnętrzna siła są rezultatem wychowania. Był samotnie wychowywany przez matkę, dlatego nauczył się troszczyć o siebie już w młodym wieku i rozwinął miłość do zwierząt.

J.S. - Moje życie jako dziecka było dość trudne w porównaniu do innych. Moja matka jest Hinduską, a mój ojciec pochodzi z Ameryki Południowej, dlatego dyscyplina lub metody dyscyplinarne były dość rygorystyczne i czasami bezceremonialne. Cofając się w lata 70-te, moja matka była sama, i była młoda. Może nie dokonywała właściwych wyborów, ale dokonywała takie, jakich dokonywała. I w moim dzieciństwie, chociaż zapewniła mi wszystko, czego potrzebowałem, bardzo rzadko dostawałem to co chciałem w sferze miłości i uwagi, musiałem więc sam troszczyć się o siebie. Byłem samotnikiem jako dziecko i trzymałem sam ze sobą. Byłem bardzo wrażliwy, niezwykle wrażliwy. Kochałem wszystko do kości.

Był dobrym uczniem w szkole i został uznany wybitnym sportowcem.
A jak toczyły się twoje szkolne lata?


J.S. - Fantastycznie. Byłem bardzo aktywny. Byłem kujonem, jednym z klasowych kujonów. Jedną z rzeczy, które moja matka zawsze robiła, było dawanie mi książek, które chciałem. Mówię wam, miałem prawie wszystkie książki o ptakach, o gwiazdach, rybach – o wszystkim, co było związane z naturą, Miałem te książki i naprawdę je czytałem, i wiedziałem całkiem dużo. Szkoła była więc dla mnie bardzo przyjemnym czasem.

Kiedy byłeś już nieco starszy, jako nastolatek, i młody dorosły, czym był dla ciebie sport?

J.S. - Sport był dla mnie ważny, mogę powiedzieć, że nawet w przedszkolu zawsze biegałem. Zawsze byłem zwycięzcą w sprincie podczas szkolnych dni sportu. W szkole podstawowej błyszczałem, i szkoła podstawowa była miejscem, gdzie naprawdę się wyróżniałem. Sprint był moją specjalnością. Wygrywałem, dostawałem wiele medali podczas dni sportu, dostawałem puchary itd. Otrzymywałem wiele wyróżnień. To była wielka przyjemność, ścigać się ze swoimi przyjaciółmi, i ta cała wibracja sprintu, tak szybko, jak możesz, ten cały wiatr w twoich włosach, lot stóp, wiesz. To było jakbym był w innym świecie.

Jego „lot stóp” dał mu miejsce w zawodowej drużynie rugby w wyjątkowo młodym wieku.

J.S. - Jeszcze zanim poszedłem do gimnazjum, zostałem wprowadzony do ligi rugby przez człowieka, który zwał się Nick Smithe - nauczyciela wychowania fizycznego. W tym samym czasie był on trenerem szkolnej drużyny rugby i zauważył moją szybkość, a także moją postawę i dał mi spróbować w jego drużynie, i mogę uczciwie powiedzieć, że reszta, jak mówią, to historia. Prowadził drużynę dorosłych, a ja miałem wtedy 13-14 lat, byłem za młody, a jednak byłem w tej drużynie. I rezultatem było to, że usłyszano o mnie, i skauci z Yorkshire - amatorska drużyna z Yorkshire, drużyna juniorów do 17 lat - dowiedzieli się o mnie i przyjechali mnie zobaczyć. Podobało im się to, co zobaczyli i zaproponowali mi, żebym spróbował. I pojechałem na próbę. Nie dostałem się za pierwszym razem, nie z powodu tego, jak grałem, ale dlatego, że byłem za młody. Miałem wciąż 14 lat, powiedzieli więc, żebym wrócił za rok i mnie przyjmą. Za rok przyjęli mnie i przeszedłem do Yorkshire do zawodników do 19 lat i do reprezentacji miasta, a potem reprezentowałem Wielką Brytanię jako amator, poniżej 19 lat. Grałem tam trochę meczy i zostałem zawodowcem w wieku 19 lat. Grałem dla klubu Oldham, mojego pierwszego klubu, i mogę powiedzieć, że to był najlepszy czas mojego życia, chociaż moje życie wciąż trwa… Liga rugby nauczyła mnie, jak być mężczyzną. Nauczyła mnie, czy miałem serce, czy nie. Nauczyła mnie, jak szanować innych ludzi. Nauczyła mnie wartości życia i umiejętności życiowych, których nadal używam.
W szóstym roku zawodowego grania w rugby Jericho podjął decyzję o zmianie kariery, by robić to, co robi najlepiej - pracować jako profesjonalny osobisty trener fitnessu.


Kiedy zacząłeś odchodzić od regularnej zachodniej diety?

J.S. - To było około roku lub dwóch po tym, jak skończyłem grać w rugby. Zacząłem studia, chciałem zajmować się grafiką. Pewnego dnia obudziłem się, czułem się bardzo źle… Kiedy patrzę na to wstecz, mogę tylko powiedzieć, że zawsze czułem się źle. Ale pewnego dnia obudziłem się i to nie miało sensu. To nie miało sensu, by czuć się tak źle. Stałem się bardzo wrażliwy na fakt, że czuję się tak źle. Słyszałem swój świszczący oddech. Czułem, że moja klatka piersiowa stała się ciężka. Ponieważ wszystkie odpady po prostu tam się gromadziły i to było jakby blokowanie moich płuc itd. Moje myślenie było leniwe, cały czas byłem przygnębiony. To nie miało sensu. Wtedy, dzień po tym, postanowiłem, że jeśli zjem trochę więcej czy chociażby kęs gotowanego posiłku, to zwymiotuję. Równocześnie miałem silny intuicyjny pęd ku owocom. I pamiętam to do dziś - to były mango, 2 mango, melon, kiść winogron, zielonych winogron i świeże figi, to były te rzeczy, które przyniosłem ze sklepu. To był duży zachodnioindyjski sklep, jeden z tych sklepów, gdzie możecie dostać owoce z całego świata i cieszyć się nimi. I to właśnie zrobiłem. Wróciłem do domu i po prostu delektowałem się nimi. To było jak powiew świeżego powietrza, naprawdę! Cieszyłem się tym tak bardzo, ponieważ naprawdę mogłem oddychać. Miałem energię, mogłem myśleć. Jak powiedziałem: cieszyłem się tym bardzo i zrobiłem to samo następnego dnia. To samo, taki sam efekt. Uwielbiałem to. Dla mnie było to jak znalezienie Świętego Grala. Jak znalezienie brakującego puzzla, którego szukałem tak długo, znalezienie klucza, który otwiera drzwi, odblokowuje drzwi.

Od tego momentu Jericho całkowicie przestał jeść mięso i gotowane jedzenie, żywił się tylko owocami.
Zostawiłeś to wszystko jednego dnia i zacząłeś jeść tylko surową żywność?


J.S. - Zostałem frutarianinem. I moje ego powiedziałoby wam, tak, dokonałem zmiany od razu. Nie byłem zainteresowany niczym innym, ścisły frutarianizm. To były tylko owoce - bez orzechów, nasion, bez wody, żadnej zieleniny, tylko owoce. Po prostu pomyślałem: hej, skoro są wegetarianie, to jeśli jem tylko owoce, to uczyni mnie frutarianinem. I uczciwie uwierzyłem, że mogę jeść owoce przez resztę życia. Nie było we mnie strachu, żadnej obawy, że mógłbym zachorować, stać się anorektykiem czy coś takiego. W zasadzie tak właśnie zacząłem. I robiłem to przez 10 lat.

Ponieważ nie mógł znaleźć żadnych informacji ani grup wsparcia, Jerycho uczył się na własnym przykładzie, jak być mentalnie i fizycznie zdrowym będąc frutarianinem:

J.S. - Musiałem nauczyć się mojej drogi sam. Uczyłem się o oczyszczaniu, o detoksykacji, uczyłem się o oczyszczaniu emocjonalnym i jak ekstremalnie intensywne mogą być. Dostałem cyfrową kamerę, i kiedy ją dostałem wtedy wszystko się zmieniło. Ponieważ zacząłem nagrywać obrazy, zacząłem zapisywać moją wagę, mój rozmiar, nagrywałem ćwiczenia, które robiłem, i tego rodzaju rzeczy. I to właśnie wtedy wszystko naprawdę się zmieniło. Zapytajcie jakiegokolwiek guru z grupy surowego jedzenia, powiedzą wam, że kiedy przechodzicie przez swój detox, po prostu siedzicie, leżycie w łóżku, nie jesteście w stanie ćwiczyć. To sprawiało, że czułem się gorzej, postanowiłem więc pewnego dnia wrócić do formy, doprowadzić się do porządku, przestać grać ofiarę, przestać być w takiej depresji i sprawić, żeby sprawy znowu były jak trzeba. I to właśnie zrobiłem. Jak mówiłem, dostałem kamerę cyfrową, zacząłem wychodzić i sam uczyć się zaawansowanych ćwiczeń, i wiedziałem, że to było we mnie, że mogę to zrobić. I zacząłem pościć. Jak już mówiłem, wtedy naprawdę zaczęły się zmiany, jeżeli chodzi o bycie frutarianinem. Wtedy zrobiłem skok, niespodziewany skok do liquidarianizmu. Myślę, że trwało to 3 lata. Kiedy patrzę wstecz zauważam, że ilości soków i owoców, które przyjmowałem, zmieniały się. Ilość soku, którą przyjmowałem zmniejszała się i owoców, które jadłem, zmieniała się, aż do punktu, kiedy doszedłem do tego, że jadłem tylko pomarańcze, wiosną i latem, a grejpfruty jesienią i był też arbuz latem. Wtedy dotarłem do punktu, gdzie jadłem tylko pomarańcze jesienią, zimą, wiosną i arbuz w lecie. A potem doszło do tego, że były tylko pomarańcze przez cały czas, okrągły rok, może przez rok. A potem, w ubiegłym roku, była tylko woda.

Żadnych owoców, tylko woda?

J.S. - Żadnych owoców, tylko woda. I to również trwało przez krótki czas, i osiągnęło punkt, kiedy piłem może parę łyków od czasu do czasu w ciągu dnia. A nawet wtedy wydawało mi się, że powodem tego była obawa.
Na tym etapie, to było naturalne dla Jerycho, by eksperymentować z bretarianizmem, żywieniem się energią kosmiczną.


Wtedy przestawiłeś się z bycia waterianinem na bretarianizm?

J.S. - Tak. Próbowałem bretarianizmu już wtedy gdy byłem liquidarianinem, w tym czasie nawet bardziej się w to bawiłem, nawet bardziej w ciągu ostatnich sześciu miesięcy bycia waterianinem, i w zasadzie czułem się dobrze. Łapałem to. Zaczynałem myśleć: Zaczekaj chwilę, coś może w tym być. Robię to w gorącym, intensywnym, lejącym się upale, który sprawia, że myślisz, iż mógłbyś wypić ocean, że musisz wypić ocean, aby się schłodzić. Są więc tego rodzaju obawy i uwarunkowania, z którymi musimy się borykać, ponieważ, gdy na to patrzysz, gdy pójdziesz na jakąkolwiek sesję fitness, co widzisz? Ćwiczący ludzie ze swoimi butelkami, z lodem w środku, i te duże 1,5 litrowe butelki, całe oszronione i nasze całe uwarunkowanie podczas treningu i po treningu jest takie, że musimy pić. Dla byłego gracza w rugby, to było jak powrót do domu, silne. Musiałem radzić sobie z takimi rzeczami; to nie było łatwe.

Ale ewoluowałeś.

J.S. - To nie był tylko jeden krok. To była ewolucja. Była, była…powiem ci teraz, że to była piękna ewolucja. Ale, jak powiedziałem, walczyłem o to, cały czas walczyłem. A teraz, w ciągu ostatniego roku, jestem w dużej mierze zaciętym bretarianinem, za wyjątkiem okresów oczyszczania. Są momenty, gdy uważałem, że potrzebuję oczyszczenia, muszę się oczyszczać, więc to robiłem.

Więc nikt tak naprawdę nie może obyć się bez wody? Chyba że przejdzie przez proces ewolucji i odtrucia i oczyszczania... Więc nie można po prostu obyć się bez wody?

J.S. - Zawsze miałem kłopoty w próbach obycia się bez wody. Na przestrzeni lat to stało się łatwiejsze, ale, jak powiedziałem, uczyłem się w bardzo trudnym klimacie, musiałem się więc uczyć. Uwarunkowania, jakie mamy, aby obyć się bez wody, ponieważ, praktycznie, obywanie się bez jedzenia czy owoców jest dostatecznie trudną koncepcją dla każdego. To znaczy, wyobraźcie sobie, że ktoś wam powiedział iż dzisiaj, od tego momentu już nigdy więcej nie zjecie kolejnego posiłku. To stwierdzenie zwykle powoduje strach u każdego. Obycie się bez wody, dla mnie, lub myślenie o tym, było jak ostateczne odpuszczenie i walczyłem z tym całą swoją mocą.

Kiedy po raz pierwszy zacząłeś myśleć o zostaniu bretarianinem?

J.S. - Nie myślałem. Byłem temu przeciwny. Dwie rzeczy szły ze sobą w parze. Moja intuicja nadała bieg tej sprawie, ale mentalnie nie byłem na to przygotowany - strach przed odpuszczeniem. Moja pierwotna natura już wiedziała głęboko wewnątrz, że wszystko idzie w kierunku wielkiego uwolnienia, ale to nie chciało odpuścić. Zatem nie miałem zamiaru w jakimkolwiek momencie zostać bretarianinem.

Co zatem stało się w twoim życiu, co spowodowało, że zostałeś bretarianinem?

J.S. - Szczerze mówiąc, ewolucja, i moi przewodnicy, moi pozaziemscy przewodnicy, i nadchodzące zmiany na świecie, w środowisku, na Ziemi. Coś się dzieje i naprawdę musimy teraz wprowadzić zmiany. Muszę teraz iść dalej z moją misją. Moje przesłanie musi wyjść na zewnątrz, teraz. Ludzie, którzy są tacy jak ja, którzy rezonują z tym, co robię, intuicyjnie wiedzą coś w głębi duszy, ale nie wiedzą, co to jest, po to tu jestem, by być przygotowanym, by się przystosować, żebyśmy mogli pójść do domu i przejść przez te zmiany.

Jakiego rodzaju psychologicznych zmian doświadcza ciało podczas przejścia na bretarianizm?

J.S. - Kiedy przechodzisz ten proces – udręka, męka odejścia od dawnego. Kiedy przechodzisz proces zmian ciała, twoje organy kurczą się, twoje ciało wraca do swojej naturalnej wielkości, do stanu, w jakim chce być, ponieważ twoje ciało zawsze to robi. Ludzie myślą, że są głodni, ale nie są. To są tylko wrażenia, które oni czują, gdy ich ciało stara się wrócić do naturalnej wielkości. Ale my cały czas wkładamy w siebie jedzenie i zagłuszamy to uczucie, myśląc, że zaspakajamy swoje uczucie głodu, ale tak nie jest. Jedną z rzeczy, których nauczyłem się jako bretarianin jest to, że w nadmiarze zaspakajacie swoje potrzeby. Nie tyle karmicie siebie, ile karmicie swoją potrzebę. Osobiście nazywam to emocjonalnym przywiązaniem, waszym emocjonalnym ja. Żywności używa się w każdej sytuacji w naszym społeczeństwie. Nasze społeczeństwo obraca się wokół jedzenia i picia…

Czy ty masz jakąś taką wiarę czy wierzenie?

J.S. - Tak. Jak powiedziałem, wierzę, że mój duch jest pozaziemski i wierzę, że jestem tu, by pokazać możliwości diety bretariańskiej ludziom, którzy są tacy jak ja. A dla innych - po prostu otworzyć umysły. Nie próbuję nikogo uczyć. Nie wierzę, że jestem nauczycielem. Całkowicie wierzę, że jestem tu, by pokazać i żyć dla przykładu. Jak mówiłem, nie jestem najbardziej uduchowionym facetem w mieście. Ledwo nawet medytuję. Szedłem ściśle z intuicją i uporem, i wierzę, że każdy potrzebuje swojego własnego systemu wiary, by wykonać pracę.
Żyjąc bez jedzenia, Jerycho wierzy, że swój pokarm dostaje ze światła słonecznego, z powietrza, z ulubionej muzyki i miłosnego stanu emocji.


Znamy z fizyki kwantowej iluzję fizyczności i znamy także transcendentny dźwięk i transcendentne światło. Czy możesz powiedzieć, co jest źródłem energii czy czymkolwiek, co cię podtrzymuje?

J.S. - Wierzę, że jestem tu, by pokazać, że to nie wymaga wielkiej wiedzy. Wierzę, na mój własny prosty sposób, że światło słoneczne jest bardzo ważne, nie w taki sposób, że musielibyście pozostawać na zewnątrz, na słońcu co do minuty przez cały dzień, aż zajdzie, bo szczerze w to nie wierzę. Wierzę, że jest czas, kiedy słońce nie jest zdrowe. Ale jest światło w powietrzu. Tak jak my teraz jesteśmy w cieniu, ale nadal jest światło, nadal jest energia, która rezonuje ze mną - istotą, którą pierwotnie jestem, i tym się karmię. Faktycznie, są momenty, kiedy czuję się taki lekki, że jestem częścią powietrza, częścią wiatru. Czasem prawie widzę siebie unoszącego się w powietrzu. Kocham moją muzykę. Zawsze mam ze sobą moje MP3 i kiedy trenuję, słucham muzyki. Muzyka jest ze mną przez wszystkie trudne chwile na tej planecie. Jak wygodne jedzenie, moja muzyka była moim partnerem, więc na pewno karmię się dźwiękiem, jestem tego pewny. Chodzi tylko o zmianę waszego stanu emocjonalnego, a według mnie dźwięk robi to bardzo skutecznie. Utrzymujecie się w pozytywnym, szczerym, kochającym, wspierającym stanie emocjonalnym, a następnie przecinacie wszelkie emocjonalne przywiązanie do jedzenia, wody, czegokolwiek, po prostu zmieniając swój stan emocjonalny na stałe… Ciało dostaje wszystko ze swojego otoczenia. Produkuje wszystko, jeśli otrzyma taką szansę, będzie produkować wszystko, czego potrzebuje - to jest moja teoria, osobista teoria. Jeśli będzie miało szansę, wszystko, czego potrzebuje weźmie ze środowiska, więc nie musimy produkować sztucznych środków spożywczych i nabywać nawyku jedzenia, zależności emocjonalnej. Moje ciało zajmuje się sprawami technicznymi. Moją pracą jest po prostu żyć i być przykładem, być szczęśliwym…

* * * * *

Historia zmiany życia Jericho zaczęła się, kiedy przestał jeść gotowaną żywność i żył tylko na owocach.

J.S. - Przeszedłem na frutarianizm w czasie, kiedy mieszkałem w Bristolu. To było traumatyczne doświadczenie, delikatnie mówiąc. Powiedziałbym, ponieważ nawet teraz trudno mi znaleźć słowa, by faktycznie opisać, co się stało, jaki był pierwszy moment. Ale pewnego dnia wstałem, normalnego dnia, normalnego ranka i poczułem się zapchany, zahamowany, przygnębiony - nie mogłem pojąć dlaczego. Kiedy przyszła pora coś zjeść, nie chciałem tego w ogóle zrobić. Coś było nie w porządku. Wtedy starałem się jednak coś zjeść, ale nie mogłem tego zrobić, coś nie było w porządku. I zasadniczo, zmusiłem się do zjedzenia czegoś, ale naprawdę nie chciałem tego robić. Próbowałem myśleć dlaczego, co się dzieje i po prostu zostawić to, pozwolić odejść czy coś takiego, ale po prostu nie chciałem tego robić. A więc po prostu usiadłem i myślałem i po prostu przyszło mi do głowy, że nie czuję się dobrze. Naprawdę nie czułem się dobrze. Siedziałem tam, czułem burzę mózgu na temat tego, dlaczego nie czuję się dobrze. Byłem wypełniony śluzem. Nie mogłem nawet wziąć pełnego oddechu, ponieważ miałem tutaj tyle odpadów. Czułem się przygnębiony i to było coś co zauważałem, że powoli działo się od jakiegoś czasu. I zacząłem się zastanawiać, ponieważ nic z tego, co czułem, nie miało sensu.

Zamiast kontynuować akceptację swojego obecnego stanu bycia i pozwolić depresji, by wyniszczała go dalej, Jericho wziął sprawy w swoje ręce i spróbował czegoś nowego.

J.S. - Patrzyłem w lustro i badałem duszę i coś po prostu powiedziało: „Weź wolny dzień. Wyjdź i kup jakieś owoce”. Z jakiegoś powodu, to właśnie do mnie przemawiało. I to właśnie zrobiłem. Posłuchałem swojej intuicji i to właśnie zrobiłem. Poszedłem na miejscowy indyjski rynek - był tam duży sklep z owocami z całego świata - i kupiłem melona, winogrona, kilka mango oraz – zapamiętam to na zawsze, kupiłem trochę suszonych fig. Wróciłem rowerem do domu i pochłonąłem je natychmiast. Poczułem się fantastycznie, tak naturalnie, jakbym to robił zawsze. W rzeczywistości było odwrotnie, bardzo rzadko zjadłem jakiś owoc. Niebo wie, dlaczego w ogóle chciałem owoce, ale jak powiedziałem, coś naprawdę zadzwoniło na alarm, to był właściwie pierwszy raz, kiedy byłem świadomy swojej intuicji i posłuchałem jej. I jak powiedziałem, poczułem się fantastycznie. To było jak pełny łyk świeżego powietrza, to była całkowita ulga i mogłem dosłownie poczuć swoje ciało, jakby: „Och nie musimy już wkładać wszystkich tych innych rzeczy”.

Jericho tak spodobało się to, co czuł, że spróbował znowu następnego dnia i od tego czasu zaczął eksperymentować z różnymi owocami. Jego nowa dieta spotkała się z początkowym sukcesem, ale w końcu napotkał pierwsze wyzwanie.

J.S. - Robiłem to przez cały tydzień i nie miałem żadnych pragnień czegoś innego – chciałem jedynie owoców. Po siódmym dniu, bum! - uderzenie oczyszczania. Byłem zupełnie tego nieświadomy. Przeczytałem lub przejrzałem może jedną książkę czy coś w tym rodzaju, lecz naprawdę nie miałem dostępu do internetu, aby sprawdzić lub poszukać czegoś na ten temat. Pamiętam, że zamawiałem jakieś frutariańskie magazyny – to nawet nie były magazyny, raczej broszurki. A wcześniej nie zdawałem sobie nawet sprawy, że frutarianie istnieją, myślałem, że byłem jedynym. Myślałem, że stworzę słowo, bo myślałem „weganizm, a ja jem owoce, więc to jest frutarianizm”.

Jak Jerycho czuł się po siedmiu dniach frutarianizmu? Ponieważ Jericho nie miał żadnej grupy wsparcia ani informacji o procesie bycia frutarianinem, uczył się w miarę postępów, polegając na swojej intuicji, aby przeprowadziła go przez ciężkie chwile, szczególnie po pierwszych siedmiu dniach bycia frutarianinem.

J.S. - Miodowy miesiąc się skończył. Uderzenie oczyszczania. Nie było mnie przez siedem dni, przez siedem kolejnych dni leżałem w łóżku z symptomami grypy, i nawet o tym nie wiedziałem. Dla mnie to była po prostu grypa. Dla mnie to było: „Dobrze, w porządku, mam grypę, zła koordynacja”. Nie chodziło nawet o oczyszczanie, ponieważ nic o tym nie wiedziałem. Tak więc potem robiłem to, co wszyscy inni, obwiniałem owoce: to przez owoce się rozchorowałem, to przez owoce miałem grypę. Gdyby owoce były takie zdrowe, nie zachorowałbym na grypę”. Wróciłem więc do gotowanego jedzenia i ponownie było to dla mnie potwierdzenie, że to jest zły kierunek, że to było głównym powodem moich problemów. Ponieważ po tym, jak czułem się tak wspaniale… czułem drobną poprawę wewnątrz siebie. Czułem się odrobinę lżejszy, Czułem się bardziej pozytywny, czułem, jak gdyby odebrany mi został ciężar. A gdy powróciłem do normalnego jedzenia, gotowanego i przetworzonego jedzenia, to wszystko powróciło naprawdę szybko. Było to dla mnie potwierdzeniem, że miałem rację, że to gotowane jedzenie było problemem, i dlatego nie chciałem jeść. To było tak, jakby moje ciało miało już dosyć.

Gdy jego ciało przechodziło proces detoksykacji, Jericho nigdy nie przyszło do głowy, aby szukać pomocy lekarza z powodu swojego stanu. Z odwagą i intuicją kontynuował swoją nową dietę, eksperymentował ze swoim ciałem, co mogło znieść, i posuwał się naprzód, aby pozbyć się zależności od gotowanego jedzenia.

JS - Środki, których używałem by przetrwać dany dzień - na początku nie miałem żadnego. Faktycznie, środki, które stosowałem by przetrwać dany dzień, to było gotowane jedzenie. I właśnie robiąc to odkryłem naszą zależność od tego jak od narkotyku. Ludzie, wymykałem się o drugiej, wpół do trzeciej rano, by kupić frytki. Bóg wie, dlaczego musiałem się wymykać, ale mówiłem sobie: „Będę frutarianinem, będę frutarianinem, będę frutarianinem”, potem się łamałem. I wymykałem się, jakby wymykałem się od siebie, by iść kupić te frytki i szedłem pohulać. I gołym okiem ludzie widzieli i mówili: „Wiesz, masz zaburzenia odżywiania. Skończ z tymi owocami i zjedz coś odpowiedniego”. Ale to był cały proces odstawiania narkotyku. I robiłem te same rzeczy, jakie robiłby uzależniony czy zdrowiejący alkoholik, który może się ześlizgnąć - dokładnie to samo.

Ale my nie postrzegamy rzeczy gotowanych jako narkotyku. Okres detoksu był dla Jericho doświadczeniem uczącym pokory. Jego duma i poczucie siebie napotkały ciężkie wyzwanie.

JS - Moje dzieciństwo było ciężkie, że dalej poszło w twardy sport - liga rugby, na profesjonalnym poziomie. Grałem dla mojego kraju jako amator - i to jest nie lada wyczyn, i grałem z zespołem profesjonalnym przeciw międzynarodowym sławom z różnych krajów, wielkim gwiazdom. Toteż uważałem, że ten frutarianizm będzie jak wietrzyk. Ale nie, było przeciwnie. Konieczność zaakceptowania tego poważnie mnie załamała. To było wielkie uderzenie w moje ego i zrozumiałem, że siła woli nie miała z tym nic wspólnego, zupełnie nic, by osiągnąć sukces. Bo, tak jak mówiłem, objadałem się i cofałem się znowu do gotowanego jedzenia wiele razy. I to stało się wzorcem i w ważnych momentach, jak mówiłem, wasz umysł jest zawsze krok przed wami. W ważnych momentach, kiedy wasz umysł staje się zdesperowany i płata wam figle, kończycie na tym, że w jednej minucie jesteś tak silni jak walec, a w następnej minucie jecie frytki lub wielką szarlotkę czy cokolwiek.

Dla Jericho proces detoksykacji zaczął się dotkliwymi symptomami podobnymi do grypy, które musiał znosić przez cały tydzień. Podczas gdy jego ciało przechodziło oczyszczanie, Jericho sądził, że może to z powodu owocowej diety, więc powrócił do jedzenia gotowanej żywności. Kiedy jednak to zrobił, uświadomił sobie, że gotowana żywność powoduje, że czuje się jeszcze gorzej. Zmagał się, przeskakując pomiędzy jedzeniem gotowanej żywności a jedzeniem samych owoców.

J.S. - Złapiecie się na tym, że wychodzicie i kupujecie najdziwniejszy produkt, jaki możecie znaleźć, którego normalnie byście nie zjedli, gdybyście byli na gotowanym jedzeniu. Ale tylko, żeby zyskać usprawiedliwienie: „Cóż, co, jeśli to kupię? Będzie w porządku, bo to tylko to”. Będziecie tak spragnieni. Ten uzależniający pęd zmusi was do wybrania najbardziej szalonych rzeczy.

Bez żadnego systemu wsparcia, Jericho polegał na własnej dyscyplinie i własnej wiedzy, by przejść przez to wyzwanie.

J.S. - Często to nie było łatwe i nie udawało się. Próbowałem wszystkiego. Próbowałem całej swej twardości: „Nie zamierzam tego robić, nie zamierzam”. Próbowałem każdej motywującej rzeczy znanej człowiekowi. To zostało wywrócone, rozbite w drobny mak, nie było szans. Mój proces detoksykacji, moje uzależnienie od gotowanego jedzenia po prostu szerzyło się, nic nie mogło tego zatrzymać. Jedyna rzecz, o której mogę szczerze powiedzieć, że zrobiła wyrwę, to oczyszczanie.

Na szczęście odkrył płukanie słoną wodą, co pomogło mu znacznie w procesie detoksykacji.

J.S. - Dla mnie płukanie słoną wodą było bardzo skuteczne i byłem zaszokowany, gdy zdałem sobie sprawę z ilości brudu, jaki miałem, nawet po 7 dniach, wciąż był we mnie. I to uświadomiło mi pracę, jaką musiałem wykonać. Dzień życia jako frutarianin - to było dla mnie piekło. To było piekło, aż odkryłem płukanie słoną wodą. Spędziłem wiele dni odtruwając się, oczyszczając, ponieważ to jest bardzo długi proces. Płukanie słoną wodą to była moja najefektywniejsza amunicja przeciwko temu, przez co przechodziłem. To była mała kropka światła na końcu mojego tunelu, bardzo długiego, ciemnego tunelu. Nie mogę nawet zacząć mówić wam, jak ciężki był wtedy dla mnie ten proces.

Jericho wierzy, że bycie frutarianinem jest pierwszym krokiem w podróży do odkrycia naszego duchowego Ja. Proces pokonywania wyzwań ustawionych przez nasz umysł ostatecznie zabierze nas do odkrycia własnego Ja i z czasem, opanowania siebie.

J.S. - Ludzie myślą, że mogą zostać frutarianami w kilka tygodni i będzie w porządku - to wcale nie jest tak. To pierwsza inicjacja na wyższe poziomy świadomości i sposobem dostania się na nie jest wyeliminowanie tego, co obniża waszą świadomość, czyli stworzona przez człowieka przetworzona żywność. Ponieważ, jeśli o tym pomyślicie, jedzenie wytworzone przez człowieka nie ma nic wspólnego z waszym ciałem. Przez większość czasu czułem się marnie. Ale intuicyjnie, czułem się wspaniale. Był to proces pozbywania się gotowanego jedzenia i musiałem przez niego przejść.

Jak wyglądało przejście przez detoksykację i oczyszczanie? Jericho musiał przez to przejść zarówno na poziomie mentalnym jak i fizycznym.

J.S. - Musiałem poradzić sobie z oczyszczaniem, z detoksykacją. Musiałem poradzić sobie z syndromami odstawienia jedzenia, uzależnieniem od jedzeniem. Mój mózg mówił: „Czemu nie mogę tego jeść? Zawsze to robiłem i właśnie to robię. A tu nagle muszę jeść owoce”. Uwarunkowanie na wielu poziomach, i to nie było miłe.

Jericho przeszedł przez całą gamę doświadczeń podczas procesu detoksykacji.

J.S. - Jestem pewny, że wiele z symptomów detoksykacji pochodziło z niejedzenia gotowanych potraw w procesie ich odstawienia, z całego tego uzależnienia. Były to bóle głowy - nigdy nie cierpiałem na bóle głowy, a miałem bóle głowy, u nasady szyi, te denerwujące bóle głowy, silnie drażniące. Pewnego razu dosłownie byłem gotowy wywołać walkę uliczną. Byłem gotowy pobić kogokolwiek. Ktoś wpadł na mnie na ulicy, a ja byłem gotowy do kłótni i walki. Jeśli ktoś spojrzał na mnie źle w kolejce do kasy, kłótnia. Na początkowym etapie, objawy detoksykacji przypominały chorobę, grypę. Często byłem bardzo senny, bardzo przygnębiony, i wiedziałem, że było to związane z tym procesem. Wiedziałem, że to nie przez owoce czuję się chory. Wiedziałem, że to z detoksykacji. Małe, pięcioletnie dzieci podchodziły do mnie i pytały: „Dlaczego jesteś taki chudy?” I to bardzo mnie bolało. Nie radziłem sobie zbyt dobrze z sytuacją utraty wagi.

Po przejściu procesu od bycia frutarianinem do przyjmowania tylko płynów i po dojściu do stanu życia bez jedzenia, z wiedzą, którą zdobył w ciągu całego procesu, Jerycho może spojrzeć wstecz i wyjaśnić wyzwanie, jakiem była utrata wagi.

Całe moje ego wyszło na wierzch. A w rzeczywistości, to była sprawa utraty wagi. Zasadniczo, na przestrzeni lat budowałem moje ciało z wody i tłuszczu. To, co jadłem, stawało się toksyczne, więc moje ciało zatrzymywało wodę, żeby zneutralizować toksyny, i miałem tłuszcz, i byłem spuchnięty. Każdy, kto przechodzi na surową dietę, kto przeskakuje między surowym a gotowanym, będzie wiedział, że się puchnie, że tworzy się opuchlizna. A ja miałem tyle doświadczenia z ciągłym zmianami żywności frutariańskiej i gotowanej, że widziałem, że jestem spuchnięty. Widziałem skutki i zrozumiałem, że byłem spuchnięty przez wszystkie te przeszłe lata. To nie były mięśnie, po prostu byłem spuchnięty, i tego właśnie się pozbywałem. Kiedy przeszedłem na frutarianizm i skończyłem z gotowanym jedzeniem nie byłem już spuchnięty, nie zatrzymywałem wody, bo nie było potrzeby.

Po jedzeniu gotowanej żywności przez całe życie, ciało Jericha potrzebowało teraz czasu, by pozbyć się toksyn, wszystkich, które zgromadził.

A więc moje ciało uwalniało płyny, które były zatrzymywane tak długo. I jeśli możecie sobie wyobrazić zatrzymywanie płynu przez tak długo, to czy wyobrażacie sobie, jak jest brudny? I to wszystko w środku was, wraz z tłuszczami, częściowo strawione odpady, diabelnie toksyczne. Nie wszystko, co oczyszczacie, wychodzi od razu. Nawet po płukaniu wodą z solą. Dlatego musicie robić to przez siedem dni. Nasze jelita są zniekształcone z powodu jedzenia gotowanej żywności. Wasze organy są zniekształcone, przeładowane. Tak więc nie wszystko wychodzi, część ukrywa się w kącikach i uchyłkach jelit i nigdy nie wychodzi, dopóki się nie skurczą i dopóki wszystko nie wróci do swojego pierwotnego stanu.

Pomimo wyzwań, przez które musiał przejść fizycznie i mentalnie, Jerycho nigdy nie czuł się zagrożony ani też nie musiał szukać pomocy medycznej.

Przyjmowałem spadek wagi jakby to był ślepy los - nawet nie myślałem o tym. To raniło mnie, martwiło, że nie wyglądałem tak seksownie. Nigdy nie chodziło mi o zdrowie. Nigdy się nie martwiłem o moje zdrowie, bo nie czułem się zagrożony. Nigdy nie czułem się chory. Czułem się tak, jakbym przechodził przez proces, bardzo ekstremalny proces, ale intuicyjnie nigdy nie czułem, abym był chory i że powinienem szukać pomocy. Zawsze się czułem tak: „Wiesz co? Przejdź to, będzie dobrze”. Zawsze czułem to samo.

Inaczej niż inni frutarianie, którzy mieli pewne trudności z zębami, doświadczenia Jerycho były inne.

To zmieniło moje usta. Były dużo świeższe, było dużo lepiej. Moje zęby były mocniejsze. Nie odkładała się cała ta płytka nazębna od gotowanych potraw. Tak więc nie miałem problemów, o których mówili ludzie. Regularnie poddawałem się działaniu kwasu cytrynowego. Jednak doświadczyłem zmiany - moje zęby zmieniły się, bo nie byłem już opuchnięty, i wtedy zrozumiałem, że jesteśmy opuchnięci na każdym poziomie. To nie tylko skóra czy wasze ciało, wasze usta też są opuchnięte. Tak więc, kiedy wszystko schodzi z powrotem do swojego pierwotnego rozmiaru, wszystko zaczyna się kurczyć i przesuwać, a zwłaszcza wasze zęby – zaczynają się ruszać i myślę, że stąd jest cały ten ból. Miałem ból zębów przez pewien okres czasu. Jako frutarianin miałem zęby w lepszym stanie. Żyłem pewnie ze trzy lata na owocach. całych owocach i sokach owocowych, cytrusowych Wyciskałem sok z cytrusów. Tak było w późnym stadium frutarianizmu, kiedy miałem zasadniczo opanowany frutarianizm. Kiedy przechodziłem dalej na picie płynów, niczego nie doświadczyłem, tylko odmłodzenia moich zębów, całych ust. W tamtym punkcie większość mojego detoksu już była zrobiona, najtrudniejsza część. Wszystko więc było w równowadze, jeśli chodzi o doświadczenie z odorem ciała, brzydkim oddechem, i tego typu rzeczami. Moje usta nigdy nie czuły się lepiej, nigdy.

Od frutarianizmu Jerycho w sposób naturalny przeszedł do życia tylko na płynach. Tym razem, proces był dużo łatwiejszy ponieważ przeszedł przez najtrudniejsze części detoksykacji podczas etapu frutariańskiego.

Nie planowałem przejść na picie płynów. Dowiedziałem się o piciu płynów, jak tylko opanowałem frutarianizm. Potem uświadomiłem sobie, że już i tak w naturalny sposób przechodziłem na picie płynów 3 lata przed tym jak opanowałem frutarianizm. O jednej rzeczy ludzie zapominają albo nie wiedzą, to znaczy, kiedy się przejdzie cały proces, inicjacje się nakładają. Zatem, kiedy jesteśmy w trakcie, na przykład, opanowywania frutarianizmu, to już zaczyna się inicjacja w picie płynów.

Jericho odkrył, że już przechodził subtelny proces przejścia na picie płynów podczas ostatnich 3 lat frutariańskiego stylu życia.

Byłem frutarianinem od około 10 lat. Podczas tych 10 lat, ostatnie kilka lat to było przejście na picie płynów. I jak mówiłem, nie wiedziałem nawet o życiu na płynach, do czasu aż zobaczyłem to w internecie i uświadomiłem sobie, że to właśnie robię!

Kiedy przeszedł na życie tylko na sokach, ten proces był dużo łatwiejszy, gdyż przeżył on już większą część trudnej detoksykacji podczas etapu frutarianizmu. Tym razem było to bardziej duchowe doświadczenie i rozwój.

Doświadczyłem ponownie uwarunkowań, gier umysłu. Ponieważ myślałem o tym, mój umysł współpracował ze mną. Nie biłem go. Umysł pozwolił mi przejść, współpracował ze mną, dokładnie wiedział, co chcę zrobić i współpracował. Ale tym razem było inaczej. Nie chodziło o sprawy fizyczne. Większość mojej fizycznej pracy została wykonana. Większość mojego odmłodzenia, rozbicia i odbudowy została zakończona. Większość całego emocjonalnego przywiązania została wykonana. Pozbycie się uzależnienia od gotowanego jedzenia zostało zrobione. Picie płynów, to było uczenie się, ale w inny sposób. Tym razem wiele mnie to nauczyło o moim umyśle. To bardziej dotyczyło umysłu. Czy chciałem pozostać w strefie komfortu czy też chciałem podążać ścieżką i brać wszystko cokolwiek przyjdzie? Musiałem usiąść i spojrzeć w duszę, i zdecydować, co chcę robić. Musiałem wziąć pod uwagę futarianizm, picie płynów – wszystko, przez co przechodziłem. Musiałem zdecydować, co chcę robić. Musiałem rozważyć gdzie jestem, czego się nauczyłem i zaakceptować powołanie do bretarianizmu. Zajęło to trochę czasu. Zastanawiałem się, przez co przeszedłem, gdzie jestem. Śmiałem się, płakałem, przeszedłem przez wszystkie emocje. Byłem zły, kopałem kamienie, byłem zły na wszystko przez długi wieczór. Tak potężna była cała ta podróż, to było jak podróż samo-odkrywania, której nigdy nie przeszedłem. Myślę, że niewiele osób by ją przeszło.

Odkąd przeszedł proces detoksykacji i oczyszczania podczas etapów frutarianizmu i odżywiania się płynami, poradzenie sobie z przejściem na niejedzenie było dla Jericho stosunkowo proste.

J.S. - Większość pracy zrobiłem. Teraz odnoszę korzyści z odżywiania się płynami. Nadal mam do przejścia mój proces z bretarianizmem, ale większość pracy zrobiłem. I stałem się takim twardzielem, że proces, jaki mam do przejścia z bretarianizmem jest niczym.

Jednym z jego głównych zmartwień podczas fazy frutariańskiej była utrata wagi. Jednakże, jako bretarianin i z większym doświadczeniem, to już nie był problem dla Jericho.

J.S. - Tak jakby wszystko, przez co przeszedłem jako frutarianin, przygotowało mnie na teraz, na przyszłość. Pewnego dnia, po wielkim odczuciu dobrego samopoczucia – w późniejszym czasie, gdy nakładał się frutarianizm i odżywianie płynami - wskoczyłem na wagę, i nagle przytyłem 10 kilo, tak po prostu. Musiałem pogratulować ciału. To było niesamowite. Wiedziałem więc, że mogą przydarzać się takie cudowne rzeczy, jak to. Przeszedłem więc przez nałożenie się odżywiania płynami i bretarianizmu i zdecydowałem się żyć bez wody. Schudłem trochę, ale na tym etapie nawet mnie to nie ruszyło. Nadal trenowałem. Wszystko było świetne. Byłem większy, niż większość gości na gotowanym jedzeniu.

Pomimo iż Jerycho już nie je, jego energia życiowa jest fantastyczna.

J.S. - Sprawiałem, że ludzie w parku zatrzymywali się i patrzyli z zachwytem na to, co robię, jak rzucałem się dookoła. Chodziłem do parku, gdzie zwykle trenuję i gdy tylko dotarłem do drabinek, ludzie siadali na ławkach i przyglądali się.

Odkąd stał się niejedzącym, Jerycho nigdy nie chorował, nawet w ciągu fazy przejściowej.

J.S. - Czy chorowałem jako bretarianin? Nie, po prostu ewoluowałem z odżywiania płynami, bez żadnych problemów. Nie szamotałem się, nie miałem kaszlu, nie miałem niczego. Nie, nie, nawet żadnego strachu, że robię coś złego, nic takiego.

Jak Jerycho odczuwał całkowite przejście na bretarianizm? Jerycho nie potrafił ukryć radości, kiedy opowiadał o swoim doświadczeniu.

J.S. - Och, to było niesamowite, niesamowite, niesamowite. Gdybym miał kilka czirliderek, krzyczałyby teraz „Daj mi ‘B!’”. To było niesamowite, niesamowite, niesamowite. Spędziłem 15, 16 lat przechodząc przez to, a dopiero teraz czerpię z tego korzyści. Czuję, że jeszcze będę czerpał korzyści z bretarianizmu. To było niesamowite! Przeżywanie mojego własnego życia jest słodkie. Frutarianizm zrobił ze nie mężczyznę, więc mogę sobie z tym poradzić, nie ma problemu.

Przez jaki rodzaj zmian mentalnych i fizycznych przechodził Jerycho?


J.S. - Nie straciłem siły. Pewności siebie miałem na tony, bo widziałem korzyści z samego przejścia przez tą małą rzecz w ciągu trzech, czterech tygodni Przebrnięcie przez cały głód - to nie był prawdziwy głód, to tylko doznania mojego ciała pozbywającego się czegoś, czego potrzebowało się pozbyć, a potem powrót do swojego pierwotnego stanu. Zmiany, które przeszedłem jako bretarianin, to były zmiany mentalne. Moje myślenie się zmieniło – byłem bardziej pozytywny, stałem się bardziej świadomy i bardziej otwarty na rzeczy duchowe. Inna zmiana, którą odnotowałem, to to, że byłem lekki jak piórko i to naprawdę pogmatwało troszkę w moim umyśle, bo to było tak, jakby uczyć się chodzić od nowa. To było jak ponowna nauka biegania, we wszystko wkładałem za dużo siły, bo byłem tak dużo lżejszy. Były momenty, kiedy wstawałem i po prostu przechylałem się na jedną stronę, albo kiedy szedłem byłem całkowicie poza rytmem i wszystkim. Z bieganiem było tak samo – całkowicie poza rytmem i zajęło mi chwilę, by dostosować się do tej całej lekkości.

Jerycho wierzy, że by stać się wolnym od jedzenia, potrzebujemy połączenia z boskością. Nie każdy może stać się bretarianinem. Musimy polegać na swoim instynkcie i intuicji, by ocenić czy możemy wieść życie wolne od jedzenia, polegając całkowicie na kosmicznej energii jako wyżywieniu.

J.S. - Dla mnie osobiście to było duchowe połączenie. Osobiście, nie miałem żadnego pojęcia jak ludzkie ciało może obywać się bez jedzenia, ale wierzę, że dla niektórych ludzi to stan naturalny. Szczerze wierzę, że to nie jest dla każdego. I wierzę, że mam połączenie duchowe, które umożliwia mi powrót do mojego naturalnego stanu, którym jest niejedzenie. To nie było naginanie mojej siły charakteru – to nie miało nic wspólnego ze mną. Jak mówiłem wcześniej, czułem się jak dopuszczony do rozwoju i to wszystko było boską synchronizacją dla mnie i nie było w tym żadnej mojej inspiracji, byłem zdumiony — zupełnie nie miałem nic do tego.

Dla Jerycha prowadzenie życia bez jedzenia jest wciąż trwającym procesem. Chociaż jest on bretarianinem od ponad dwóch lat, nadal czuje, że jest jeszcze wiele do nauki.

J.S. - Nadal uważam siebie za dziecko, uczę się. Wciąż czuję, że mam dużo do oczyszczenia, dużo do ujawnienia. To wciąż jest proces. Przez tę całą podróż, dużo mieszałem, poślizgiwałem się przechodząc na frutarianizm, picie płynów, bretarianizm. I to zawsze będzie proces uczenia się. A wtedy podnosisz się i ruszasz naprzód. Nawet teraz to jest wciąż proces, uczenie się nowych rzeczy.
http://www.quanyin.pl/a258-jericho_sunfire.html



http://www.youtube.com/watch?v=55rMJJY4xn4&feature=player_embedded
http://www.youtube.com/watch?v=cqCOduw7aSw&feature=player_embedded
http://www.youtube.com/watch?v=zpX0QKSTDTI&feature=player_embedded

WSZYSCY jesteśmy

jednym umysłem,

JEDNĄ nieskończoną ŚWIADOMOŚCIĄ,

a ILUZJA ODDZIELENIA jest tylko DOŚWIADCZENIEM tej rzeczywistości... 

Cute_Puppy_Eyes_Pic_3.jpg


#35 AN a EL

AN a EL

    JAM JEST

  • Members
  • PipPipPip
  • 9903 postów

Napisano 16 lipiec 2011 - 16:05



Dr MONY VITAL - prawdziwie wolny styl życia




Supreme Master Television, Między Mistrzem a uczniami: 23, 30.05.2010 r.

Dr Mony Vital mieszka w Stanach Zjednoczonych. Jest dyrektorem Instytutu Badawczego Nieograniczone Życie i autorem książek: „Nieograniczone życie” oraz „Życie bez wieku: wolność od kultury śmierci”. Żył bez jedzenia przez 18 miesięcy.
Jako dziecko, dr Vital miał skłonność do liberalnego myślenia, badał świat wokół siebie.


dr Vital : Urodziłem się w Iraku. Przeprowadziliśmy się z rodziną do Izraela, kiedy miałem 5 lat i tam dorastałem. W kulturze Izraela wszystko jest tradycją. „Tradycja” jest pierwszym i ostatnim słowem. W pewnym sensie zdecydowałem się nie być częścią tej tradycji - rozsądnie jeść, myśleć, i zachowywać się. Byłem bardziej niezależny. Już w wieku 5 lat zdałem sobie sprawę, że wszystko jest uwarunkowane i już wtedy nie mogłem zaakceptować uwarunkowania. Dorastając uświadomiłem sobie, że każdy musi zostać ukształtowany przez kulturę i musi być dokładnie taki sam; inaczej, jesteście dziwni, coś jest z wami nie tak. Wybrałem inną drogę. Zawsze chciałem wiedzieć, czego brakuje.

W rezultacie swojej otwartej i dociekliwej natury, dr Vital chętnie zaakceptował możliwość stylu życia bez jedzenia.

dr Vital : Spotkałem przyjaciółkę, nazywa się Jasmuheen. Napisała świetną książkę: „Życie Światłem” - „Pranic Nourishment” czy „Living on Light”. To inny tytuł tej książki. Przeczytałem ją chyba pięć razy. Wszystko, co powiedziała w książce jest w 100% poprawne i prawdziwe, ponieważ przeżyłem to kiedy zaniechałem jedzenia. I wiem, że ona ma rację. To było doskonałe. Tak więc, kiedy ją spotkałem i zapytała: „Kto przestaje?”, podniosłem rękę i powiedziałem: „Ja”. Wtedy odparła: „Kiedy?” Powiedziałem: „Dzisiaj”. Tak to było.

Skoro dr Vital podjął decyzję, aby stać się wolnym od jedzenia, proces transformacji był zaskakująco łatwym żeglowaniem.

dr Vital : Nie musiałem przechodzić przez proces przestawiania się. Normalnie to jest 21–dniowy proces. Nie musiałem robić tego, ponieważ nie miałem żadnego bagażu. Nie miałem żadnych tematów do uporządkowania... moja rodzina, mój ojciec, matka. Nie miałem wszystkich tych rzeczy. Już przerobiłem te rzeczy. Więc kiedy się zdecydowałem, było po wszystkim. Nawet przez chwilę nie chciałem pić wody, i pracowałem w tym czasie.

Jaka była reakcja twojego ciała?

dr Vital : Cóż, wiedziałem co ma się wydarzyć. To nie było działanie po omacku. Znałem każdy krok na tej drodze, ponieważ czytałem o tym w jej książce. I znałem również samego siebie. Mam na myśli, że wszystko było w porządku.
Podczas pierwszych trzech dni traci się dużo na wadze i dużo toksyn wychodzi z ciała - krew jest bardzo zatruta. Kiedy oddaje się mocz, piecze, ponieważ przez pierwszy tydzień toksyny opuszczają ciało. Ale najważniejsze są trzy pierwsze dni. Ponieważ wyrzuca się wszelkiego rodzaju rzeczy, które gromadziło się podczas życia. Nie ma potrzeby spać - śpi się jedną czy dwie godziny, i czujesz się dobrze przez kolejnych 8 godzin. A następnie całą dobę, naprawdę nie czujesz się zmęczony, nie ma zmęczenia; jeśli się nie je, nie marnuje się energii. W czasie trzech pierwszych dni traci się najwięcej na wadze, bo wtedy ciało wydobywa i używa tłuszczu … i traci się na wadze. Straciłem łącznie około 13 funtów (6 kg). Wtedy dociera się do punktu optymalnej wagi. Ciało wie - nie trzeba nic mówić. Traci się to, co nie jest potrzebne i wtedy się zatrzymuje. Ale kluczem są ćwiczenia: trzeba ćwiczyć. Trzeba być w dobrym stanie. Robicie to świadomie, i wyglądacie dobrze, czujecie się dobrze, ćwiczycie codziennie… Mam na myśli, przez cały dzień. Macie dużo czasu na ćwiczenia.


Kiedy jego ciało dopasowało się do optymalnego stanu, dr Vital zaczął czerpać korzyści ze swojego stylu życia wolnego od jedzenia.

dr Vital : Macie więcej energii i więcej mocy, siły fizycznej, niż wtedy gdy jecie. Na siłowni robiłbym 10 razy więcej rzeczy, silniej, niż robiłem wcześniej. Och, czujecie się lepiej. Tak, to niesamowite uczucie.

Dr Vital wierzy, że spożywanie jedzenia generalnie nie zapewnia optymalnego zdrowia.

dr Vital : Widzicie, gdy ludzie jedzą, jedzenie jest pochłaniaczem numer jeden energii waszego ciała fizycznego. Za każdym razem, gdy jecie, jedzenie zamyka w waszym ciele systemy, aby przetwarzać to jedzenie. Dlatego na świecie są sjesty. Po posiłku muszą iść spać. Jak myślisz, dlaczego to robią? To się stało zjawiskiem społecznym. Ponieważ przejadają się, ciało się zamyka; muszą spać przez godzinę lub dwie, aby pozwolić ciału przetworzyć jedzenie, gdy śpią. Gdy żołądek pracuje, zamyka się wiele systemów, więc jeśli nie jecie, nie macie tego problemu. Nie macie problemu karmienia siebie dla przetwarzania jedzenia i wydalania. Wtedy nie tracicie żadnej energii. Prawdziwa energia, którą wytwarzacie – i tak jest z oddychania. Jeśli sądzicie, że to wasze jedzenie utrzymuje was przy życiu, to wielka pomyłka. Ponieważ wszystko, co dzieje się w waszym ciele, jest w waszym umyśle – nie w waszym żołądku. Wasz żołądek jest na drugim miejscu.

Podobnie do doświadczeń innych osób żyjących bez jedzenia, dr Vital odkrył, że ludzkie ciało jest w pełni wyposażone do tego, by optymalnie odżywiać się i samo siebie podtrzymywać.

dr Vital : Nasze płuca są najlepszym procesorem energii w organizmie i jesteśmy zaprojektowani tak, by nie jeść. Mamy dwa systemy odżywiania. Są nimi płuca a potem jelita. Jeśli jelita nie otrzymują żadnej żywności, zamykają się. Co 3 tygodnie wychodzi z was bobek, taki jak ptasi bobek, ptasie odchody. A po jakimś czasie, co miesiąc czy co 2 miesiące zawsze coś wychodzi. I nie musicie się martwić o jedzenie. Jest po prostu doskonale: żyjecie, energia przepływa, nie ma przeszkód. Jesteście po prostu niesamowitą istotą. Macie mnóstwo energii, ale musicie odnowić ją po 8 godzinach. Zatem, co 8 godzin robiłem 15 minut przerwy, po prostu zamykałem oczy na 15 minut… nie śpiąc, po prostu zamykam oczy, dostarczam energii. To prawie jak w Gwiezdnych Wojnach. Wchodzicie do tej kabiny, zamykacie się w niej, naciskacie przycisk, odnawiacie energię, wychodzicie… i jest w porządku przez kolejne 8 godzin. Nadal to robię. I nie musicie spać w nocy. Śpicie może 2, 3 godzimy - to wystarczy. Macie czas, by czytać książki, macie czas na myślenie, czas na kochanie siebie, czas na robienie tego, co chcecie.

Z perspektywy czasu, dr Vital zrozumiał, że decyzja, by zostać bretarianinem nie była tak nagła, jak sądził. W rzeczywistości, przygotowywał się do życia bez jedzenia przez długi czas.
Wspomniałeś, że jednego dnia zdecydowałeś, że przejdziesz na bretarianizm, ale że mnóstwo innych ludzi potrzebuje przejść przez 21-dniowy okres przygotowania. Z czym to się wiąże?


dr Vital : Już wcześniej wiedziałem, że tego chcę. Tamten dzień był tylko początkiem. Ale planowałem to lata wcześniej. Najpierw trzeba zbadać temat. Najpierw dowiedz się, na co się decydujesz, zanim podejmiesz proces. 21 dni dostarcza ci jedynie wszelkich szczegółów, które musisz znać – co robić czy czego nie robić, bo to jest bardzo ważne. Ludzie myślą, że są bardzo dzielni: „Stawię temu odważnie czoła. Nie zamierzam przestać, i zamierzam robić to i owo”, ale nie są gotowi i robią sobie krzywdę - psychicznie, mentalnie, emocjonalnie. Jeśli wierzysz w jedzenie, idź i jedz. Dopóki wierzysz, że jedzenie jest dla ciebie odżywcze, musisz jeść, inaczej umrzesz. Stanie się tak, jak u każdego innego, u głodujących ludzi na świecie. Niejedzenie to wiedza w 100%, że tego nie potrzebujesz. Gdy do tego dojdziesz, wtedy przestajesz. Możecie spróbować. Mam na myśli, że ludzie próbują tego tydzień, dwa albo trzy – wszystko jedno. Koncepcja „życia światłem” niekoniecznie znaczy, że potrzebujemy światła, by żyć.

Według dr Vitala, wszystko wokół nas odżywia naszą istotę. Innymi słowy, pożywieniem ludzkiego ciała jest prana czy kosmiczna energia.

dr Vital : Odbyłem coś zwanego „odosobnieniem w ciemni”, w ciemności. W Tajlandii. Bez jednej wiązki światła przez 2 tygodnie, żadnego światła, nigdzie. Było nas tam około 30 osób. Oni nie są bretarianami, to nie jest życie światłem – my pijemy wodę. (SMTV: Gdy mówisz o świetle, mówisz o świetle duchowym?) Cóż, to jest powietrze i prawdziwe światło, światło słoneczne. Jesteśmy istotami słonecznymi – jesteśmy częścią słońca. Naturalne światło pochodzi ze słońca, ale wszystko w nim jest tym, co utrzymuje nas przy życiu: pole magnetyczne, cała energia, którą z niego otrzymujemy, to utrzymuje nas przy życiu. Podtrzyma nasze życie nawet wtedy, gdy jest się w ciemni. Nawet w ciemności, tak. Ciemny pokój jest dobrym doświadczeniem, ponieważ wasze organy zamkną się i będą skołowane w ciemności; dla nich działanie w ciemności byłoby dużą zmianą. Potem, po kilku dniach, ponownie się uruchamiają i to jest prawie tak, jakbyś uruchamiał ponownie to, kim jesteś. Mógłbyś się „przeprojektować”, jeśli chcesz, jeśli wiesz, co robić, możesz to wykorzystać. Dla mnie to był niesamowity czas.

Z powodów społecznych dr Vital zdecydował się żyć bez jedzenia jedynie przez 18 miesięcy.

dr Vital : Zdecydowałem się trwać w tym przez 18 miesięcy. Miałem przyjaciela, który liczył dni. Każdego dnia, za każdym razem, gdy go widziałem, mówił: „Dobrze, kolejny dzień”. Trudno było utrzymać to przez dłuższy okres, ponieważ społecznie, to było prawie nie do zniesienia.

Gdy więc zakończyłeś ten okres, gdy byłeś bretarianinem i znów zacząłeś jeść, jaki wpływ miało to na twoje ciało? Czy twoje ciało po prostu się przestawiło i poradziło sobie z trawieniem? Czy był to szok dla twojego systemu, czy…?

dr Vital : Jedzenie zawsze jest szokiem. Chociaż przyzwyczajamy się do tego, i nawet tego nie wiemy. W tamtym czasie piłem po prostu zupy i tylko trochę na raz, żeby moje ciało mogło się przyzwyczaić. Rozmawiałem ze swoim ciałem i wiem, czego chce moje ciało. Nie jem dla odżywiania się, na pewno nie. Nieważne, co w nim jest, czy dobrze pachnie, czy dobrze wygląda, czy dobrze smakuje. Im mniej, tym lepiej. Nie chodzi o to, ile jesz; to jest bez znaczenia. To nie ilość, ale jakość i radość, radość uczestniczenia, miłość, którą wkładasz w tworzenie tego, albo to z kim jesz. Nie chodzi więc o jedzenie – jedzenie jest tylko czymś, co robisz, jest zdarzeniem społecznym.

Dr Vital wierzy, że miłość jest istotną częścią stylu życia bretarian.

dr Vital : W odżywianiu się światłem chodzi o kochanie siebie. Wiesz, że nic ci się nie stanie. Chodzi tylko o miłość do siebie. Od A do Z – miłość własna. Jeśli nie kochasz siebie lub jeśli masz jakieś wątpliwości co do tego, kim jesteś, jako istota ludzka, co do twojej własnej mocy, to nie możesz tego zrobić. Wszystko zaczyna się i kończy na miłości do samego siebie.
http://www.quanyin.pl/a288-dr_mony_vital.html




WSZYSCY jesteśmy

jednym umysłem,

JEDNĄ nieskończoną ŚWIADOMOŚCIĄ,

a ILUZJA ODDZIELENIA jest tylko DOŚWIADCZENIEM tej rzeczywistości... 

Cute_Puppy_Eyes_Pic_3.jpg


#36 AN a EL

AN a EL

    JAM JEST

  • Members
  • PipPipPip
  • 9903 postów

Napisano 16 lipiec 2011 - 16:19

Phan Tấn Lộc - wietnamski rolnik











Prawie 20 lat bez jedzenia...i wciąż żyje.

Artykuł dalej wyjaśnia to niezwykłe zjawisko: trzy miesiące temu lekarze z Centralnego Szpitala Ogólnego w Cần Thơ byli niezwykle zdumieni, kiedy wykonali pacjentowi Phan Tấn Lộc’s ultrasonografię żołądka i nie znaleźli żadnych soków trawiennych ani resztek jedzenia w jelitach oraz całym obszarze żołądka... Tę wiadomość natychmiast rozgłoszono po całym szpitalu. Lekarz powiedział panu Lộc, żeby poszedł do domu i poczekał kilka dni, gdyż potrzebują czasu na omówienie sprawy.
Pan Lộc wrócił do szpitala i ponownie wynik był taki sam jak poprzednio. Lekarze nie umieli wytłumaczyć tej wyjątkowej sytuacji.


Ale dla tego człowieka nie jest to nic niezwykłego, ponieważ od prawie 20 lat do jego żołądka dostaje się tylko herbata. Phan Tấn Lộc stał się przedmiotem dyskusji i cudem dla wielu osób, które dowiedziały się o jego unikalnej zdolności.
Zagłębiając się w jego historię odkryjemy, że jego życie jest zwyczajne, nie różni się od życia innych ludzi. Dla mieszkańców Bình Phước, Phan Tấn Lộc znany jest jako Ba Nhị, 65-letni rolnik, który mieszka przez całe swoje życie w południowej części Au Lac (Wietnamie).

Urodził się 25 lutego 1944 r. w Long Tuyền, Cần Thơ. Jego rodzice byli rolnikami mającymi 9 dzieci; on był ich piątym dzieckiem. Uczył się w technikum Vĩnh Long. Następnie studiował medycynę ogólną przez rok i służył jako oficer w armii. W 1975 r. został rolnikiem. Wziął ślub w wieku 25 lat i został pobłogosławiony pięciorgiem dzieci. Phan Tấn Lộc żyje prostym życiem rolnika. Podobnie do innych wokół - czci Buddę i szanuje swoich przodków.
Co spowodowało, że zwrócił się w kierunku życia wolnego od jedzenia?

Po urodzeniu przez żonę ich ostatniego dziecka nagle doświadczył nudności i czuł nieprzyjemny zapach, kiedy jadł mięso i ryby. Początkowo myślał, że to normalna reakcja ciała będąca skutkiem opieki nad żoną podczas jej porodu, co, jak sądził, minie. Ale sytuacja trwała i stawała się coraz bardziej skrajna. W końcu przeszedł na dietę roślinną. Po latach życia na diecie roślinnej, czuł, że nie musi już jeść. Jadł tylko dlatego, że wierzył, iż dzięki temu utrzyma swoją siłę.
„Trwało to do 49 roku życia i zacząłem być zmęczony jedzeniem ryżu. Chociaż byłem zmęczony jedzeniem ryżu, to ponieważ wykonywałem ciężką pracę… gdybym nie jadł, to jak mógłbym kontynuować pracę? Jedzenie wegetariańskie to nadal jedzenie… Więc starałem się jeść ryż z liściastymi warzywami”.

Chociaż wierzył, że musi próbować jeść, by pozostać zdrowym i nadal pracować na swoim poletku ryżowym, Phan Tấn Lộc uświadomił sobie, że nie doświadcza żadnych dolegliwości. Ostatecznie, przestał zmuszać się do jedzenia, a kiedy jadł, to tylko, by dotrzymać towarzystwa rodzinie i sprawić jej przyjemność, być częścią rodziny podczas posiłków. Prosił ich, by robili trochę przypalonego ryżu dla niego.
„Każdego dnia róbcie dla mnie ryż w taki sposób, żeby był trochę przypalony, na samym dnie, tak bym mógł uczestniczyć z wami w posiłkach. To przynajmniej będzie lepiej smakować. Moja rodzina robiła to. Przy każdym posiłku było trochę przypalonego ryżu dla mnie do jedzenia. Nie było dużo, tylko troszeczkę”.

Z czasem przestał w ogóle jeść przypalony ryż i zasmakował w innym roślinnym jedzeniu. „Czas, gdy jadłem przypalony ryż, trwał około 2 lat, 2-3 lata. Gdy przestałem jeść ryż, przerzuciłem się na kandyzowane orzeszki ziemne; prażone orzeszki ziemne też były dobre. Jadłem orzeszki i piłem wodę przez parę lat i przestałem. Wtedy zapragnąłem kokosa. Nie jadłem świeżych kokosów, jadłem suszone, takie używane do deserów. Otwierałem i po prostu jadłem.
Ten rodzaj kokosa jest naprawdę dobry. Miałem na niego wielką ochotę. Moja rodzina często je dla mnie kupowała, i gdy miałem ochotę, otwierałem je i mogłem jeść ile chciałem”.


Ostatecznie jego pragnienie kokosa również dobiegło końca. Nie miał więcej pragnienia jedzenia. Od tego momentu nie tknął jedzenia. „Po pewnym czasie, po paru latach, przestałem zupełnie jeść. Przerzuciłem się na picie mrożonej kawy. Czegokolwiek chce moje ciało, ja się odpowiednio przestawiam. Chciało mrożonej kawy, piłem ją więc przez cały dzień. Gdy miałem na nią ochotę, po prostu piłem. Po paru latach przestałem pić mrożoną kawę i przestawiłem się na słodzoną mrożoną herbatę, aż do teraz”.

Minęło już około 14 lat odkąd zupełnie przestał jeść. Teraz pije tylko herbatę i wygląda solidnie jak na swój wiek. Były różne opinie co do jego zdolności do pozostawania w zdrowiu bez potrzeby jedzenia. Według dr Nguyễn Thị Thư, szefa Centrum Farmakologii, przypadek Phan Tấn Lộc „jest czymś rzadko spotykanym. Poprzednio były przypadki, kiedy ludzie żyli tylko na kokosie i soku i nadal byli zdolni pracować przez wiele miesięcy; ale miąższ orzecha kokosowego to nadal rodzaj pokarmu. Może sytuacja pana Lộca jest wyjątkowa w Wietnamie”. Inny lekarz, dr Nguyễn Xuân Hương, Dyrektor Onkologii Centralnego Szpitala Ogólnego w Cần Thơ powiedział: „fenomen życia bez jedzenia przez miesiące, nawet lata, miał na świecie miejsce już przedtem”.
Pomimo faktu, że przez ostatnie 14 lat pił tylko herbatę, Phan Tấn Lộc zachowuje dobre zdrowie jak na człowieka w jego wieku. Tak dobre, że zdolny jest wykonywać pracę fizyczną, taką jak przenoszenie kilku 50 kg worków cementu z całkiem dużej odległości do swojego domu.

„Torby z cementem, który zamówiłem, pozostawiono na moście, dowieźli je tylko do tego miejsca. Nie przekroczyli mostu, by dostarczyć je do mojego domu; musieli je tam zostawić i ja po prostu przeniosłem je do domu”.

Psychicznie również czuje się lżej i bardziej komfortowo. „Czuję się bardzo zrelaksowany, lekki i bardziej inteligentny, mój umysł jest bystrzejszy. Obecnie, moje oczy nadal potrafią przeczytać takie litery, jak te, nadal są wyraźne; nie są zamglone. Nie noszę okularów. Ktoś powiedział: Och, masz ponad sześćdziesiąt lat, jak to możliwe, że nie nosisz okularów? Mój wzrok nie jest zły, więc po co mam nosić okulary?”

Nie zachęca nikogo, aby porzucił jedzenie. Według jego filozofii, "powinniśmy pozwolić wypadkom toczyć się naturalnie; nie powinniśmy się umartwiać, aby zaspokoić ciekawość lub pragnienie". Jest wdzięczny, że Bóg błogosławi go, utrzymując go przy życiu, mimo iż nic nie je, a jedynie od czasu do czasu pije herbatę. Jego jedynym życzeniem jest: „aby żyć długo z moją żoną i dziećmi. Przez resztę mojego życia… Jestem już wolny od pragnień. Jestem wolny od pragnienia jedzenia. Jeśli otrzymam przedłużenie mojego życia, pijąc słodką herbatę i żyjąc razem z żoną i dziećmi, to już jest wygodne, to już jest dobre. Nie potrzebuję jedzenia. Wydaje mi się, że teraz nie lubię już jeść. Nawet, gdyby pozwolono mi jeść, nie sądzę, żebym mógł.”

Dodatkowo, zachęca ludzi do prowadzenia moralnego i duchowego życia w celu otrzymania łaski z Nieba. Ma motto, które chce dzielić ze swoją rodziną, sąsiadami, przyjaciółmi, jak również wszystkimi mieszkańcami Ziemi: „Zawsze uważałem, że sąsiedzi powinni żyć w harmonii. Nie powinniśmy walczyć między sobą, to samo dotyczy wszystkiego innego. Lepiej jest dyskutować, proponować - tak jest najlepiej. Nie powinniśmy się kłócić. Na przykład, jeśli ktoś powie coś przykrego, wtedy możemy trochę to zlekceważyć, zachowujemy spokój w tym momencie. Następnego dnia możemy wyjaśnić sytuację, jak ona wygląda; to uspokaja nasz umysł i minimalizuje wzajemne konflikty. Jesteśmy istotami ludzkimi, wiele rozumiemy, więc jeśli walczymy, to jest to bardzo złe”.

Jeśli chodzi o życie bez jedzenia, szczerze wierzy w Buddę i czuje, że to poprzez Boże błogosławieństwo jest w stanie dalej żyć.

Pyt.: Czy odczuwasz, że posiadasz błogosławieństwa Buddy, jak również od Boga w Niebie, dzięki którym jesteś w stanie żyć bez potrzeby jedzenia?

PTL: O, tak! Zawsze w to wierzę. Wierzę, że Bóg mnie umacnia, pociesza mnie, pozwala mi żyć, abym mógł być z moją żoną i dziećmi. W przeciwnym razie, według innych ludzi, jeśli nie jadłbym przez tydzień lub pół miesiąca, już prawdopodobnie bym nie żył. Taki styl życia wymaga Bożego wsparcia, aby przeżyć.

Phan Tấn Lộc mieszka teraz ze swoją żoną i rodziną w Cần Thơ, w Au Lac (Wietnamie). Z powodu wieku nie pracuje już na polu ryżowym. Zamiast tego pracuje w domu i troszczy się o rodzinny ogród.
http://www.quanyin.pl/a245-phan_tấn_lộc.html




Zmieniony przez - Anael w dniu 2011-07-16 17:21:08

WSZYSCY jesteśmy

jednym umysłem,

JEDNĄ nieskończoną ŚWIADOMOŚCIĄ,

a ILUZJA ODDZIELENIA jest tylko DOŚWIADCZENIEM tej rzeczywistości... 

Cute_Puppy_Eyes_Pic_3.jpg


#37 AN a EL

AN a EL

    JAM JEST

  • Members
  • PipPipPip
  • 9903 postów

Napisano 16 lipiec 2011 - 16:39



Reine-Claire Lussier - pranarianka prowadząca aktywny tryb życia





Supreme Master Television, Między Mistrzem a uczniami: 14, 21,28.XI., 5.XII.2010 r.

63 letnia Reine-Claire Lussier żyje jako pranarianka od 10 lat i jest dyrektorem Szkoły Świadomego Życia w Kanadzie - miejsca stworzonego z myślą o tych, którzy chcą przejść głęboki proces transformacji, ludzi świadomych tego, co dzieje się na planecie i którzy chcą uczestniczyć w przebudzeniu ludzkości.

SMTV: Nic w jej przeszłości nie przygotowało jej do życia bez jedzenia.

Reine-Claire : Mam bardzo zwyczajne życie z bardzo zwyczajną rodziną w zwyczajnym mieście. Nic specjalnego, wielka rodzina, najzwyklejsza, z normalną edukacją, nic nie mogło przygotować mnie na to, jak żyję dzisiaj. Nigdy nie planowałam, nie pragnęłam niczego, co dzieje się obecnie w moim życiu. Po prostu podążam za nicią wewnętrznego rozwoju mojej duszy. Taki był rezultat. Uczyłam się normalnie, byłam nauczycielką, więc skończyłam kursy na uniwersytecie. Uczyłam dzieci, uczyłam dorosłych - uczyłam od przedszkola po uniwersytet. Potem opuściłam instytucjonalne środowisko, ponieważ w tamtym czasie nie znałam słowa „matrix”. Ale czułam to wewnątrz, żyłam tym, więc opuściłam tamten świat.

SMTV: Reine-Claire nie zamierzała zostać pranarianką, ale słuchając swojego wewnętrznego Ja i wewnętrznych wskazówek, powoli została naprowadzona na drogę bez jedzenia. Jej pierwszy krok w tym kierunku zaczął się od eliminacji z diety wszystkich produktów pochodzenia zwierzęcego.

Reine-Claire : Zawsze podążałam za tym, co czułam wewnątrz. Miałam bardzo tradycyjną edukację w ramach religii, ale odeszłam od tego. Porzuciłam wszystko, po cichu, stopniowo, po prostu podążając za wewnętrznym wołaniem; moja dusza mnie popychała. Oczywiście zmieniłam dietę; zaczęłam dawno temu, w wieku trzydziestu lat, zmieniłam moją dietę, która była czysto mięsna. Ponadto życie dostarczało mi wydarzeń, które popychały mnie w stronę koniecznych zmian. Zaczęłam od wegetarianizmu, potem surowa żywność, następnie zmniejszyłam ilość jedzenia, ponieważ, kiedy jesteśmy na surowym, kiedy jemy żywy pokarm, nie musimy dużo jeść. Przez kilka lat jadłam bardzo, bardzo mało i żyłam sama. Myślałam, że opanowałam ciało, ponieważ potrzebowałam bardzo mało i zaspakajało mnie bardzo mało. Ponadto, łatwo było mi odmówić wszystkiego, co ludzie mi ofiarują. Naprawdę myślałam, że osiągnęłam opanowanie mojego ciała. Czułam się dobrze, ale gdy spotkałam mojego partnera, który pojawił się w moim życiu, zrozumiałam, że nie opanowałam swojego ciała, bo zaledwie prosty, bardzo ludzki i emocjonalny wpływ sprawił, że zmieniłam moje menu i jadłam więcej niż to konieczne, i po prostu nie mogłam nadal szanować tego, co robię. I wtedy zobaczyłam, że nie opanowałam swego ciała. To było złudzenie. Po prostu łatwiej było żyć samej. Jeśli nie jadłam pewnych rzeczy, po prostu ich nie kupowałam, ale kiedy były w domu, nie mogłam ich nie jeść. Naprawdę zszokowało mnie to, że w końcu zobaczyłam, że nie panuję nad swoim ciałem. Wtedy się zezłościłam.
I to sprawiło, że zrozumiałam, iż muszę zrobić coś, by odzyskać kontrolę. Jako że byłam już w kontakcie z moimi Przewodnikami Światła przez kilka lat, po prostu poprosiłam ich o pomoc, zapytałam ich, co mogę zrobić. Wiedziałam już od dawna o pranie, że mogę włączyć pranę w moje życie, włączyć pranę jako jedzenie. Stało się to powoli. Choć wtedy, gdy się zezłościłam, przestałam całkiem jeść na dzień czy dwa. Nie wiedziałam, co robić, ale wiedziałam, że coś musi wydarzyć się w moim życiu. Poprosiłam Przewodników, by mi poradzili, a oni zasugerowali, bym spróbowała przetransformować mój mechanizm biologiczny na mechanizm praniczny. A ponieważ ufałam tym Przewodnikom, bo prowadzili mnie przez lata i na wszystkich poziomach, podjęłam tę grę. Ale myślałam, że zrobię to na pewien okres, na jakiś czas. Oczywiście codziennie widziałam, co się dzieje w moim ciele, widziałam, jak dobrze się czuję i że dało mi to wzmocnienie wszystkich zdolności, które już miałam, serce, które się otworzyło, i zobaczyłam, że moja biologia się zmienia i po prostu myślałam, że to interesujące. Ale nigdy nie podjęłam decyzji, ostatecznej decyzji; żyłam z dnia na dzień. Przewodnicy powiedzieli nam: ,,Nie bądźcie pranicznymi istotami, ale żywymi istotami, które znajdują swoją drogę krok po kroku, na każdym kroku”. Tak zrobiłam. Nigdy nie podjęłam ostatecznej decyzji. Dlatego doświadczyłam wolności, naprawdę doświadczyłam wolności z tą dietą. Ponieważ jest to codzienny wybór i nikt mnie nie zmusza, nikt nie mówi mi, co mam robić. To ja codziennie decyduję o dobrym samopoczuciu i mogę prowadzić ludzi, bo zaczęłam od mojego własnego doświadczenia, nie od zasady lub wiedzy. Tak więc, w zasadzie odżywiam się praną już przez dekadę.


SMTV: Reine-Claire wyjaśnia, co może potencjalnie wystąpić podczas procesu przechodzenia od konsumowania jedzenia do życia praną, gdzie większość przeszkód objawia się na poziomie umysłu.

Reine-Claire : Tak naprawdę chodzi o odkrycie mechanizmów zapisanych w ludzkim ciele przez tysiąclecia. Wtedy pojawia się skręcające, szarpiące działanie, które wyzwala się w materii i trudno to opisać, ponieważ jest to coś, co żyje wewnątrz komórek i jest inne dla każdej osoby, więc nie mogłabym nigdy dokładnie opisać, co się dzieje. Ale fizycznie dla organizmu, to nie jest takie trudne. Przychodzi taki czas, kiedy słabość może potrwać zaledwie kilka dni, może tydzień, gdy umysł stara się przekonać ciało fizyczne, że to co robi, nie jest w porządku „To niebezpieczne, to strata energii, i możesz nawet umrzeć”. Ale to trwa kilka dni. W całej tej grze „tortury” są bardziej emocjonalne i na poziomie mentalnym. Ciało robi wszystko, by utrzymać nas w starych strukturach, w starym trybie pracy. Za każdym razem, kiedy komuś uda się zmienić mechanizmy biologiczne na praniczne, wpływa to na całą ludzkość. Na poziomie atomowym wpływa to na całą ludzkość, wszyscy bowiem jesteśmy połączeni ze sobą energią. Więc jedna osoba wprowadza zmiany, a wszyscy ludzie to czują. To dlatego nawet ja, świadomie, bez udziału fizycznej osoby, która by mnie prowadziła czy zachęcała do tego, wiem, że otrzymałam w moich komórkach sygnały od wielu ludzi, którzy zrobili to przede mną lub w tym samym czasie co ja, i to wszystko.

SMTV: Reine-Claire uważa, że styl życia pranarianina jest czymś więcej niż tylko zaprzestaniem konsumpcji fizycznej żywności - jest to podróż do osobistej przemiany, którą ktoś wybiera.

Reine-Claire : Prana jest energią życiową. Jest we wszystkim. Nie ma nic żywego, co nie zawiera prany. Ale jedno jest pewne, że ani Bóg, ani anioł nie przyjdzie i nie umieści prany w naszym ciele. To istota ludzka musi zadecydować, wybrać. Jest to proces dobrowolny, jest to proces przebudzenia lub głęboki osobisty wybór. Chyba że otrzymaliście szczególną łaskę - niektórzy ludzie otrzymali ją, by stać się przykładem dla innych. Ale w przypadku zwyczajnej osoby, która jadła przez 20 lat, 30 lat, 40 lat, nie ma anioła, który przyjdzie wlać pranę do ust lub przez nos. To jest naprawdę osobista podróż, bardzo osobisty wybór, aby przekształcić ciało. I jest to całkowita przemiana. Ponieważ to dotyczy kodu przetrwania fizycznego ciała, więc ciało się buntuje i większość ludzi zatrzymuje się na tym etapie.

SMTV: Reine-Claire jest dyrektorem Szkoły Świadomego Życia - specjalistycznej i unikalnej instytucji, która prowadzi dorosłych, rodziców i dzieci w każdym wieku do zdrowego wegańskiego stylu życia na surowym pokarmie, oraz prowadzi wstępne kursy odżywiania pranicznego i medytacji.

Reine-Claire : Fakt, że przez trzydzieści lat, które tu przeżyłam, miałam trudności, żeby uwierzyć, że nadal możemy jeść mięso na planecie Ziemi. Gdy jadę do miasta, ciągle są jakieś zapachy, które znam. Widzę to, lecz czuję się tak, jakbym zbliżała się do piekła, za każdym razem, gdy uświadamiam sobie, że ciągle są ludzie, którzy jedzą mięso, którzy akceptują masakrę zwierząt, którzy akceptują, że inni zarzynają zwierzęta po to, aby oni mogli mieć mięso na swoim talerzu. To taki ogrom cierpienia.

SMTV: Od dziesięciu lat Reine-Claire żyje praną. Podobnie do wielu innych niejedzących osób, podczas tej podróży do osiągnięcia panowania nad swoim ciałem, dietę zmieniała stopniowo - od jedzenia mięsa poprzez wegetarianizm do surowego weganizmu. Jej ostateczny cel: odżywanie praniczne.

Reine-Claire : Najważniejszą rzeczą jaką trzeba wiedzieć, żeby naprawdę zaangażować się w proces praniczny jest to, że to nie są formalne kroki, że najpierw musimy być wegetarianami, potem surowymi weganami, etc., etc.; tu chodzi o świadomość. W moim procesie było tak, że zostałam wegetarianką, a potem surową weganką, a potem jadłam bardzo mało. Ale nie sądzę, że to jest zawsze niezbędne, ponieważ są ludzie, którzy zrobili to przez przypadek. Czytałam historię o rozbitku, który zanim został rozbitkiem jadł mięso, a potem by nie umrzeć, nieświadomie wdychał pranę, a następnie świadomie się nią odżywiał. Ważna jest świadomość lub że jakieś wydarzenie w życiu zaprowadzi nas do tego.

SMTV: Na pewno bycie wegetarianinem, potem surowym weganinem pomaga wprowadzić naszą świadomość. Są osoby, które żyją wyłącznie praną i nie potrzebują wody, takie jak Akahi i Camila - pranarianie z Ekwadoru. Jednak dla Reine- Claire woda jest kluczowym elementem jej życia bez jedzenia.

Reine-Claire : Są przykłady ludzi, którzy nie jedzą, ani nie piją – bretarian. To fakt, to istnieje na ziemi. Ale ja otrzymałam inną naukę od moich Przewodników Światła, którzy mocno zachęcali mnie, by nie odrzucać wody, nie przestawać pić wody, bo woda jest zbyt cenna dla ludzkiego ciała. Więc w moim własnym procesie woda była bardzo ważna. Każdy wie, że nasze ciało jest w dużej mierze zbudowane z wody. Nie wszyscy zgadzają się co do ilości – wartości wahają się między 75- 90% - ale biorąc średnią, 80-85% naszego ciała to woda. To oznacza, że za każdym razem kiedy biorę świadomie łyk wody, wpływam na 80-85% mojego ciała. To naprawdę zbyt cenne, aby z tego zrezygnować. Jeśli nie chcę po prostu osiągnąć celu bycia zdolną do niejedzenia fizycznego pokarmu, ale jeśli naprawdę chcę tego głębiej doświadczyć i prawdziwie zmienić ludzką maszynę, ludzkie zwierzę lub ludzki pojazd, jeśli naprawdę chcę zmienić go w świętą świątynię i być tego świadomą, cóż, powinnam pracować nad przemianą komórkową i to tak szybko jak to możliwe. Za każdym razem, kiedy biorę świadomie łyk wody, wpływam na 85% swojego ciała, to niesamowite. Więc jeśli o mnie chodzi, to nie zachęcałabym nikogo do odrzucenia wody, ale musimy się nauczyć wybierać naszą wodę, zmieniać ją, oczyszczać, aby usunąć negatywne wspomnienia, tworzyć ją, programować, aby ją zmienić. Zachęcam więc ludzi, którzy chcą podjąć tę podróż, by zaprzestali odżywiania się materialnym pokarmem i zastąpili go praną. Może to być niebezpieczne, jeśli osoba nie jest dobrze prowadzona. Ja byłam prowadzona przez Przewodników Światła. Nie powinniście robić tego sami. Musicie mieć pomoc.

SMTV: Podobnie do wielu innych niejedzących osób, Reine-Claire również doświadczyła pewnych symptomów, które pojawiły się podczas procesu przechodzenia od jedzenia fizycznego pożywienia do niejedzenia. W trakcie procesu doświadczyła chwil, kiedy była słabsza, bo zaczął działać instynkt przetrwania.

Reine-Claire : Tak, ale to nie trwało długo; kilka godzin, kilka dni. Tak, przechodziłam przez słabość a także zimno. To było lato, a ja chodziłam w wielkim wełnianym swetrze, spodniach, skarpetkach i półrękawiczkach. To oczywiste, że cały metabolizm się zmienia, więc ma to wpływ na ciało. Potem słabość… Ale to wszystko jest umysł. Jest moment, kiedy umysł się uspakaja i rozumie: „Rób, co chcesz, mów, co chcesz, ja nie zmienię zdania”. Kiedy umysł to zrozumie, nie może już grać w swoje „gierki”, jak to mówią. Komórki poddadzą się temu, kto krzyczy najgłośniej. Więc na początku, kiedy nie jesteśmy przebudzeni, to umysł krzyczy najgłośniej; jest królem i panem naszego „pojazdu”. Od chwili, gdy zaczniesz identyfikować się z istotą Światła, umysł nie ma już tego, co pozwala mu krzyczeć najgłośniej.

SMTV: Czy to, co czujemy po spożyciu prany, pomaga również przekonać umysł?

Reine-Claire : Tak, musimy doświadczać ekstatycznych chwil, by mieć smak. Uważam, że dla kogoś, kto miał obydwa doświadczenia: całkowicie na pranie a także jedzenia pożywienia, staje się to tak jasne w ciele, że ono szuka wolności, lekkości. W ten sposób przekonanie bierze się z doświadczenia. Nie jest to idea, To nie jest teoria, to nie jest to religia, nie prawo, nie tabu, nie że „Ślubowałam nie jeść. Nie mogę jeść!" Jest odwrotnie. Wybrałam i wtedy mogę doświadczyć innych rzeczy, a następnie wracam do moich wyborów cały czas, za każdym razem.

SMTV: Jak byłaś w stanie walczyć z instynktem przetrwania, w jaki sposób go zmieniłaś?

Reine-Claire : Patrząc potworowi w oczy możemy pokonać nasze instynkty przetrwania. Dlatego mówię „Najpierw musimy rozpocząć proces przekształcania siebie przed rozpoczęciem procesu pranicznego”. Naprawdę nie można rozpocząć procesu pranicznego bez zmiany najpierw swojego życia. Kiedy zaczynamy proces praniczny, to w pierwszych tygodniach jesteśmy w totalnej euforii, bo czujemy się dobrze. Kiedy dochodzi instynkt przetrwania, manifestuje się: „O nie, to nie działa!" Więc, aby opanować instynkt przetrwania, musimy pracować bardzo ciężko. W naszej książce „Przejrzystość Ja" mówimy dużo o procesie oczyszczania w życiu nas samych i jako par, z otwartością, świadomą komunikacją i przejrzystością. Tak więc byliśmy w procesie głębokiej transformacji, a żywność stała się narzędziem. Nawet ja wpadłam w pułapkę osiągnięcia. Na początku naprawdę mówiłam „Tak, tak, udało mi się. To niezwykłe, to cudowne". A pewnego dnia zapytałam moich Przewodników: „Cóż, teraz moje życie stało się zwyczajne, przyzwyczaiłam się do życia praną i co teraz? Co mam teraz zrobić, by stać się lepszą?” I oni zmniejszyli moją dumę, ponieważ powiedzieli mi: „Nic nie zrozumiałaś. To nie był cel, to było tylko narzędzie. Używasz tego narzędzia. To mogłoby być narzędzie na resztę twojego życia, ale to jest tylko narzędzie. Komórkowa transmutacja i transformacja świętej świątyni. nie ma nic wspólnego z jedzeniem”. To oznacza, że dziś mogę wybrać czy jeść - oczywiście jeść zdrowo, jedzenie żywego jedzenia itp. – wtedy nie stracę wszystkiego, co przekształciłam we mnie poprzez proces praniczny, jeśli znów nie wpadnę w pułapkę nieświadomego jedzenia.

SMTV: Aby uczynić przejście przez proces łatwiejszym, Reine- Claire poleca przygotowanie, aby przyzwyczaić ciało i umysł do życia bez jedzenia. Tak więc w twojej książce „Objawienie II” Przewodnicy pokazali ci drogę do zrobienia tego poprzez wzięcie nieco fizycznego jedzenia i trochę prany.

Reine-Claire : Kiedy Przewodnicy powiedzieli, abym wzięła kęs fizycznego jedzenia i odrobinę prany, nie miałam w ogóle zamiaru żyć praną. Nadal jadłam i nawet miałam taki okres czasu, kiedy trochę straciłam kontrolę, ponieważ byłam w związku, a szkoła tutaj zaczęła być bardzo zajmująca. Przygotowałam dużo jedzenia. Dużo podróżowałam, aby promować gaiajogę i zawsze jest trudniej jeść w innych krajach, więc jadłam o wiele więcej niż w ciągu całych 10 lat, kiedy żyłam sama. To było jak przejście, którego Przewodnicy nauczyli mnie, aby przygotować się delikatnie. Wiedzieli, dokąd zmierzam, ale ja tego nie wiedziałam. Musimy zrobić dokładnie to samo ze wszystkimi - trzeba zacząć „jeść” pranę, włączać to do naszego życia, a dopiero potem eliminować fizyczne jedzenie. I w ten sposób wszyscy, nieważne kto - nawet ci ludzie, którzy nie mogą pozwolić sobie na utratę wagi, muszą najpierw nauczyć się integrować pranę, żywić się nią, aż ich to „utuczy”. Kiedy uświadomimy sobie, że bez zmiany naszego materialnego pożywienia, że przez „oddychanie” praną, zyskujemy trochę wagi, tylko wtedy możemy być przekonani, że mechanizm praniczny zaczął się ponownie ożywiać, i powoli możemy zredukować jedzenie bo mamy już praniczne wsparcie.

SMTV: Przez dziesięć ostatnich lat Reine-Claire żyła jako pranarianka. Podobnie do licznych wolnych od jedzenia osób, doświadczyła symptomów takich jak emocjonalne i psychologiczne zmagania, jak też uczucie zmęczenia i zimna podczas procesu transformacji do życia praną.

Reine-Claire : Na początku jest stan – mogłabym go nazwać stanem euforii – kiedy ciało fizyczne uświadamia sobie, że jest zwolnione z tego uwarunkowania, z tego więzienia, z tego automatu, by zawsze coś wkładać do ust; to jest prawdziwa euforia. Ale to się dzieje na poziomie fizycznym i czujemy ochotę na wykrzykiwanie tego światu. Pamiętam, jak chciałam, by świat się dowiedział: to wielkie kłamstwo, że jesteśmy zmuszeni, by jeść. Ale jeśli ta euforia się nie uspakaja, nie możemy podjąć ważnych kroków ku dokonaniu naprawdę głębokiego wyboru. Jesteśmy złapani w pułapkę społeczeństwa i emocji, które znajdują wszelkiego rodzaju powody, by się usprawiedliwić. Ten stan euforii - w moim doświadczeniu – przyszedł dość szybko, po kilku tygodniach. Ani na chwilę nie przestałam pracować. Pamiętam, że pod koniec sześciu tygodni nie mogłam za wszystkim nadążyć. Nie wycofałam się na trzy tygodnie do pokoju, by siedzieć w medytacji, by przestać jeść. Nie zmieniłam moich zajęć poza domem – szkoła była otwarta, miałam tutaj ludzi, pracowałam, miałam międzynarodowe tygodnie z dziećmi, obozy dla dzieci, jeden międzynarodowy tydzień z dorosłymi, gotowałam dla wszystkich – nie zaprzestałam niczego. Miałam żywność koło domu; przechodziłam przez pudła rupieci itd. I wtedy to było jasne, to była przyjemność dla mnie, żeby iść do sklepu spożywczego, kupić coś do jedzenia i nie mieć pragnienia, by cokolwiek zjeść, tylko robić to dla ludzi, którzy przebywali blisko mnie, nie osądzając nikogo za to, że oni nadal potrzebowali jeść. To było bardzo osobiste i indywidualne doświadczenie, przez które przeszłam w tamtym czasie. Po sześciu tygodniach nikogo nie osądzałam i sprawiało mi wielką przyjemność siedzenie koło jedzenia i mówienie: „Nawet nie mam pragnienia”, pójście do sklepu spożywczego i stwierdzenie: „Nawet nie czuję na to ochoty”. Nie tylko nie byłam głodna, ale nawet nie czułam ochoty na jedzenie, czegokolwiek, zwłaszcza czegoś, co jest kupione. W tym rzecz.

SMTV: To była głęboka chwila wglądu, kiedy Reine-Claire uświadomiła sobie, że osiągnęła panowanie nad swym ciałem i nie czuje już potrzeby jedzenia fizycznego pokarmu.

Reine-Claire : Jest we mnie coś, co może decydować, że to ciało będzie posłuszne mnie, a nie że zawsze to ja będę zdana na łaskę i niełaskę ciała, które może być głodne, słabe, zmęczone, gorąco mu i zimno. I zaczęłam rozumieć, że istoty ludzkie identyfikują się ze swoim „pojazdem” zamiast z osobą, którą są: świetlistą istotą, która pochodzi nie stąd i decyduje się, by doświadczać w ludzkim ciele, które jest „pojazdem” czy „domem”. Zrozumiałam lepiej co to znaczy i bardziej zaczęłam identyfikować się z istotą, która mieszka we mnie, i w rezultacie zaczęłam uczyć tego innych.
Oczywiście, nie użyłabym słowa „kontrola”, bo to nie pasuje do kierunku, w którym się rozwijam. Rozwijam się bardziej kiedy to idzie w kierunku opanowywania, mistrzostwa, bo nigdy nie wiecie, kiedy stracicie kontrolę. Każdy, kto ma kontrolę, może ją w każdej chwili stracić, kiedy ktoś silniejszy od niego pojawi się, czy to na poziomie ludzkim, czy jakimś innym; ktoś silniejszy przyjdzie przed ciebie i stracicie kontrolę. Opanowywanie czegoś przywołuje boską moc i tego nauczam. Tego nauczyłam się robić - by opanować moje ciało. To znaczy, że traktuję je z miłością i odnawiam je, i uznaję je za boską świątynię, opanowuję jego podstawowe instynkty, kody przeżycia, które były w nie wszczepione; ale to dzieje się z miłością. Podczas gdy jest dużo sposobów, by zyskać kontrolę, rzadko jest to robione z miłością i delikatnością. Podczas gdy opanowując coś, musimy absolutnie przechodzić przez potęgę miłości, która mieszka wewnątrz nas. Tak więc, uczę się opanowywać moje ciało i to wydaje mi się dużo ważniejsze, niż stanie się w 100% czystym bretarianinem. Bo kiedy dokona się wyboru, jest tak: absolutnie nie, w żadnym wypadku. Wiemy, że możemy, ale mówimy „nie”. To jest trochę poprzez negację. Podczas gdy opanowanie oznacza nadal możliwość dotykania jedzenia, ale nigdy do przesady i nigdy nie odpowiadając na zwierzęce instynkty albo emocjonalne impulsy, lub mentalne impulsy, ale naprawdę spełnienie minimalnych wymagań ciała, a potem jeszcze dalsze przesuwanie granic materialnej transformacji


SMTV: Praniczny styl życia na wiele sposobów poprawił życie Reine-Claire.

Reine-Claire : Czuję się dobrze. Czuję się o wiele bardziej żywa, niż gdy miałam 20 lat, a teraz mam 63. Moje ciało jest dużo bardziej żwawe, dużo bardziej dynamiczne i dużo spokojniejsze, o wiele bardziej zwinne, a nawet silniejsze, niż gdy miałam 20 lat. To jest inny wymiar życia. Teraz zostałam drwalem, aby ponownie zbudować moją masę mięśniową i to dzięki temu naprawdę zrozumiałam, jak naprawdę krąży prana, i co składa się na naszą siłę. Mając tak drobną budowę, pracowałam narzędziami. Pracowałam w lesie, gdy było -20°C. Prana musiała trzymać mnie przy życiu, ponieważ po ludzku zrobienie tego nie było możliwe.

SMTV: Z wiedzą o pranicznym odżywianiu, Rene-Claire wie, jak radzić sobie z wszelkim fizycznym dyskomfortem, jaki może się pojawić. W wyniku stylu życia bez jedzenia, od długiego czasu nie choruje.

Reine-Claire : Nie byłam chora, choć mogłam. Miałam wiele objawów w moim fizycznym ciele i gdybym poddała się symptomom, mogłabym być bardzo chora. Ale to jest coś, czego nauczyłam się wcześniej, aby naprawdę wejść w proces praniczny. Nauczyłam się już wcześniej, aby nie ulegać symptomom ciała i używać prany, aby bezpośrednio się uzdrowić. Często ograniczamy pranę do jedzenia, mówimy o pranie jako o jedzeniu, ale możecie używać prany do wielu innych rzeczy poza jedzeniem. Nasi Przewodnicy nauczyli nas 4 głównych funkcji prany, z których jedną jest leczenie, więc gdy ciało buntuje się i pojawiają się symptomy, może to wyglądać jak choroba albo zakłócenia w ciele. Tutaj potrzeba wiele siły woli, aby nie myśleć schematami i nie biec do pierwszego czy drugiego lekarza. Byłam już niezależna od mojego zdrowia. Przez lata wybrałam, aby nie stosować konwencjonalnej medycyny. Dlatego było mi stosunkowo łatwo sprzeciwić się tym cielesnym objawom. Tego nie można opisać. To naprawdę jest przemiana i może być bardzo bolesna, i wymaga wiele odwagi, aby nie wpaść w pułapkę mówienia „Boli, więc jestem chora. Muszę iść do lekarza”.
Poznałam momenty, kiedy czułam się jak kryształowy kieliszek, który pęka. Kiedy się opróżnicie, w sensie fizycznego jedzenia, opróżniacie wasze ciało, nie tylko żołądek, ale całe jelita. To zadziwiające, jak wiele może znaleźć się w naszych jelitach, to naprawdę niewiarygodne. Opróżnienie ich ze wszystkiego zabiera dwa do trzech tygodni, bez jedzenia czegokolwiek na początku. To niewiarygodne; i to waży. Kiedy opróżnimy się z tego na poziomie fizycznym i emocjonalnym, wtedy bardzo czyścimy nasze myśli. Czujemy, jak byśmy stali się kryształem, i rzeczywiście jesteśmy kryształem. Ponieważ tutaj, w naszej szkole, uczą, że w miejscu czakry serca jest kryształ, który jest zmaterializowaną częścią boskości w innym wymiarze. Uczymy się więc żyć z tym wymiarem, że jesteśmy kryształem, i naprawdę czułam to wrażenie, naprawdę czułam to w moim ciele; czułam, że moje ciało stało się kryształem. A kiedy pojawiły się zaburzenia, czułam, że szkło się stłukło. To było jak potłuczona szyba samochodowa w milionach małych kawałków, i to bolało. To jest jak rwanie, jakby wszystkie żyły i tętnice były porwane, trudno to opisać, ale tak jest. Ale wiedziałam, że to minie i musiałam po prostu oddychać. Aby to wiedzieć, musicie być naprawdę w kontakcie ze swoim wewnętrznym źródłem i musieliście dokonać wyborów życiowych, zanim zaczęliście próby życia praną. To jest jeden z przykładów. Inne przykłady bólu, którego nie można wyjaśnić i tych wszystkich rzeczy opisałam w naszej książce - wszystko. Wiele, wiele fizycznych dolegliwości, które miałam, zostały wyjaśnione przez naszych Przewodników, by pomóc ludziom. Kiedy ludzie mają zamiar przejść przez te dolegliwości, a nie martwić się, muszą po prostu wiedzieć, że to jest normalne, że nie ma problemu. Nawet jeśli nie są takie same jakich ja doświadczyłam, widząc serię problemów fizycznych, których ja doświadczyłam i proste rozwiązanie ich poprzez oddychanie i wiarę, będą potem w stanie przyjąć inne zmiany, które mogą być różne, ale to naprawdę pomoże im przejść przez ten proces. Tak więc oczywiście nie chorujemy, kiedy żyjemy praną, ale w ciele zachodzi wiele przypadków, które muszą być rozpoznane.


SMTV: Czy ludziom, którzy zaczynają, doradziłabyś, aby nie jedli, kiedy czują głód?

Reine-Claire : Tak. Krokiem do sukcesu jest, by nigdy nie jeść, kiedy jesteśmy głodni i uczyć nasze komórki, ćwiczyć je, żeby pamiętały o odżywianiu się praną, a wtedy przeprogramują ten fałszywy kod, że musimy spożywać materialne jedzenie. Zatem ćwiczenie tego, by nigdy nie jeść, kiedy jesteśmy głodni, jest jak mówienie: „nigdy nie jedz w stanie…”, więc w ten sposób nasze ciało wyciszamy praną. Odżywamy się praną, a kiedy ciało jest już wyciszone, to od tego momentu możemy pozwolić mu na trochę przyjemności. Łagodnie przyzwyczajamy się do jedzenia mniej i jedzenia dla przyjemności i z przyzwyczajenia, a nie, by się odżywiać. Musimy przestać jeść, żeby już nie mieć uczucia głodu, ponieważ mózg wysyła sygnał, który potrzebuje około 20 minut, aby do nas dotrzeć, co oznacza, że zawsze jemy 20 minut za wcześnie. To niewiarygodne, jaką ilość wkładamy w nasze ciała, więc potem, jak jesteśmy ciężcy, stajemy się zmęczeni. To zwyczajny proces, o którym każdy wie i na który każdy narzeka: „Och, zjadłem za dużo! Zjadłem tego za dużo! Och, nie mogę przetrawić!” Każdy narzeka, ale każdy trwa przy tym sposobie. Ludzie w rzeczywistości śpią. Nasz umysł jest znieczulony z powodu wszystkich trucizn. Te trucizny w jedzeniu znieczulają ludzki mózg, co uniemożliwia podejmowanie przez nas lepszych decyzji, oraz zatruwają komórki, abyśmy stali się chorzy i umarli. Zatem przestańcie jeść, zostańcie z głodem przez chwilę i wypełnijcie się praną, a potem dodajcie pranę gdy oddychacie, a potem trochę materialnego jedzenia. Nigdy nie jedzcie, kiedy jesteście głodni, a kiedy naprawdę jesteście głodni, umyjcie zęby, wypijcie wodę i tego typu rzeczy. To wszystko są sztuczki i każdy z nas musi znaleźć swój osobisty trik. To są moje osobiste triki, ale skuteczne.

SMTV: Według Reine-Claire, powszechnie my, ludzie, nie jesteśmy zestrojeni z naszym ciałem i dlatego mamy skłonność do błędnego odczytywania jego sygnałów.

Reine-Claire : Fałszywe sygnały głodu, które są wibracją splotu słonecznego - „splotu słonecznego”, bo jest on nad żołądkiem - to błędne rozróżnienie między wibracją splotu słonecznego a głodem. Uczono nas, że palenie, które odczuwamy, pochodzi z żołądka, ale to błąd, ponieważ poprzez jedzenie zdławiamy wibracje splotu słonecznego. I potem, kiedy trawienie jest skończone, splot słoneczny zaczyna wibrować znowu, ale my myślimy, że jesteśmy głodni i zaczynamy znowu jeść, nigdy nie udaje nam się prawdziwie nawiązać kontaktu z naszym ciałem. Jest tak wiele mylących sygnałów, one są opisane w naszych książkach. Warto dokładnie przeczytać nasze książki: „Nowy świat” oraz książkę o pranie, gdyż jest to kopalnia złota, jest tam cała ścieżka krok po kroku, godzina po godzinie. To nie jest jak dawanie ludziom recepty i mówienie: ,,Zrób to, w ten sposób, w tamten sposób’’. Godzina za godziną towarzyszyli mi Przewodnicy z informacjami o tym, co naprawdę się dzieje w każdej chwili. I to samo z moim małżonkiem, kiedy Mario Gaal zrobił swój trzytygodniowy proces, lekcje były tak wartościowe i cenne, że są dla wszystkich. Musimy to wykorzystać.

SMTV: I zapraszacie ludzi, by przyszli do waszej szkoły?

Reine-Claire : Tak. Robimy stopnie inicjacji w pranę, by pomóc ludziom jasno zrozumieć i nie pozwolić im być w duchowej bańce, i by nie byli sami, ale czuli się wspierani. Można być wspieranym na odległość i przynajmniej wiedzieć, że jeśli coś jest, można z tego skorzystać. Można w każdej chwili otworzyć książkę. Są tam odpowiedzi na wszystko, niemal wszystko, co dotyczy procesu.

SMTV: Są również doświadczenia występujące w trakcie procesu pranicznego, kiedy tracimy mięśnie, masę. Mogłabyś coś o tym powiedzieć?

Reine-Claire : Cóż, masa mięśniowa znika, jeśli proces praniczny zrobiony jest za szybko. Ale też musi być wystarczająco długo. Ale tak jest, kiedy nie mamy informacji. Jestem pewna, że nie utraciłabym masy mięśniowej, gdybym to wiedziała, ale nie wiedziałam. Zatem dziś wiedza o tym wszystkim pozwala mi radzić i ostrzegać ludzi, by byli ostrożni. Woda, o której wcześniej wspomniałam, bardzo pomaga. Picie dużej ilości wody utrzymuje nasze mięśnie w dobrym zdrowiu. I musimy pozostawać aktywni.

SMTV: Czy dzieci też mogą wieść zdrowy styl życia na samej pranie? Reine-Claire mocno w to wierzy. W rzeczywistości w jej Szkole Świadomego Życia, Reine-Claire i jej mąż przeprowadzają zarówno dorosłych, jak i dzieci przez proces życia praną.

Reine-Claire : Wiele nowych niemowląt, które przychodzą na tę planetę, jest gotowych do życia praną. To rodzice są tymi, którzy nie są gotowi. Jest wiele niemowląt, które odmawiają picia z matczynej piersi, a matki szaleją ze strachu, z niepokoju, z powodu braku informacji; i zmuszają dzieci do picia. Jeśli nie mogą zmusić ich do piersi, zmuszą je do butelki. Jest wiele dzieci, które przychodzą z tym nowym kodem przebudzonym w swych ciałach. Bo kiedy dusza zstępuje do tego fizycznego ciała, tworzy swoje własne fizyczne ciało. Kwestia dziedziczności i genetyki to jest bardzo mały procent. Dusza tworzy swoje ciało. Po pierwsze wybierze rodziców, połączenie dwóch rodziców, którzy będą pasować do jej programu, jej programu inkarnacji. Ale gdy dusza jest gotowa się inkarnować, pobudza kody, których będzie potrzebować. Ponieważ wszystkie kody są we wszystkich komórkach. Nie było żadnych zmian w formułach od milleniów. Są tam wszystkie możliwości, ale z wielu powodów są uśpione. Więc dusza, która przybywa, przebudzi w materii, w której będzie mieszkać, w swoim przyszłym ciele, przebudzi te kody, których będzie potrzebować, żeby zrealizować swój plan życia. Więc, nowe dzieci, które przybywają, myślą: „Zmieniam kod na praniczny, ponieważ mam zamiar żyć praną”.
Ale rodzice je powstrzymują. Ponieważ one są w „pojeździe”, którym nie mogą z początku kierować, a rodzice nie są gotowi powitać nowych dzieci - nie tylko na poziomie prany, na wszystkich poziomach. Wiele dzieci na początku odmawia jedzenia mięsa, i odmawiają jedzenia dużych ilości, odmawiają jedzenia przez cały czas, a rodzice ściągają je z ich ścieżki, ponieważ się martwią. Mają złe informacje i ciągle chodzą do lekarzy, ciągle otrzymując złe informacje. A szkoda, bo to jest nowa generacja. To jest nowa ludzkość, która przybywa dobrze zakodowana, a tu „bach!” - my anulujemy te programy. Ale rodzice, którzy urodzili te nowe dzieci, oni to czują. Te nowe dzieci w rzeczywistości nie wybiorą rodziców, którzy nie są w stanie mieć dostępu do nowych informacji. Więc to jest odpowiedzialność tych rodziców, którzy urodzili te nowe dzieci, żeby zdobywać informacje, żeby kształcić się, żeby iść do szkoły uczyć się, w jaki sposób witać nowe dzieci. Ale co się dzieje z całą literaturą o dzieciach Indygo, Kryształowych dzieciach, paranormalnych dzieciach i o tym wszystkim – jaka szkoda, ale większość rodziców wpada w pułapkę ego. Są tak dumni z posiadania szczególnego dziecka, że nawet nie myślą, by pójść do szkoły, żeby się kształcić, żeby uczyć się po to, by móc uczyć te dzieci. Te dzieci są bardzo rozwiniętymi duszami. Wchodzą w ludzką materię, która jest fizyczna, emocjonalna i mentalna. A ego nie jest fizyczne, jest zbudowane z połączenia tych trzech. A więc nie ma żadnego „dziecka”, nawet jeśli ono jest nowym dzieckiem i przyszłym mistrzem, nie ma żadnego dziecka, które byłoby chronione przed rozwijającym się ego. Rodzice wpadają w tę pułapkę, czyniąc swoje dzieci wyjątkowymi, zamiast pokazywać im drogę serca. Spowalniamy, opóźniamy ten nowy świat. Jest to więc odpowiedzialność rodziców, i z tego właśnie powodu mamy „Szkołę Świadomego Życia”. Zapraszamy rodziców z dziećmi i zapraszamy dzieci bez rodziców, i uczymy ich najlepiej jak potrafimy tego, co wiemy teraz. Edukujemy rodziców, aby byli w stanie przyjąć swoje dzieci, a następnie wprowadzić je na ścieżkę serca. Niektóre podążą nową drogą i będą lepsze niż my. Ale cóż, jeśli rodzice nawet nie są wegetarianami, w jaki sposób chcą pomóc swoim dzieciom, by jadły żywe jedzenie, a potem stały się pranicznymi?


SMTV: Gdy wywiad z Reine-Claire dobiegał końca, podzieliła się ona z naszym korespondentem Supreme Master Television swoim spojrzeniem na ludzkie życie.

Reine-Claire : Mam tę samą misję co każdy człowiek na Ziemi. Dla mnie misją człowieka jest ucieleśnienie boskości w naszej fizycznej istocie, przekształcenie naszego ludzkiego pojazdu w świadomy pojazd, tak by boska świadomość czy świadomość miłości i kosmiczna świadomość - jakąkolwiek nazwę temu nadajemy - mogła przejawiać się poprzez nasz świadomy pojazd. Tak więc moja misja nie różni się od innych, poza tym, że prawdopodobnie zrozumiałam to i zaakceptowałam bardziej niż wielu ludzi, którzy nadal śpią. Ale kiedy się obudzą, zrozumieją, że mają tę samą misję co ja. I robię to w ramach mojej profesji, którą jest nauczanie. Może gdybym była artystką, to przejawiałabym tę misję poprzez moją sztukę. Ale skoro byłam nauczycielką, kontynuuję nauczanie.
http://www.quanyin.pl/a290-reine_claire_lussier.html






http://www.youtube.com/watch?v=MRKfPypYdOk
http://www.youtube.com/watch?v=bVjy5syIhYY




Zmieniony przez - Anael w dniu 2011-07-16 17:41:13

WSZYSCY jesteśmy

jednym umysłem,

JEDNĄ nieskończoną ŚWIADOMOŚCIĄ,

a ILUZJA ODDZIELENIA jest tylko DOŚWIADCZENIEM tej rzeczywistości... 

Cute_Puppy_Eyes_Pic_3.jpg


#38 Guest_Ambient_*

Guest_Ambient_*
  • Guests

Napisano 17 lipiec 2011 - 12:28

Pomyślcie co by było gdyby więszość naszej cywilizacji osiągnęła ten poziom.
- Supermarkety i rolnicy bankrutują.
- Lasy znów się pojawią na terenach rolniczych.
- Nasza planeta odrodziłaby się.

Jestem pewien ze to się wydarzy w tym millenium - nadejdzie wielkie odrodzenie.


Zmieniony przez - Ambient w dniu 2011-07-17 19:33:13

#39 Kesja

Kesja

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 902 postów

Napisano 18 lipiec 2011 - 12:40

to EDEN SZATANA , nie widzicie tego ,to Kainowe nasienie
Jesli siedza w jaskiniach to jakim światłem sie żywia - lucyfera ?

Jeus powiedział JA JESTEM ŚWIATŁEM świata - On JEST ŻYCIEM
a nie jakieś nasienie kakola

/Ef 5/11 Nie miejcie z ich uczynkami nic wspólnego a raczej karccie
023. Agenda new Age - prof. Walter Veith 4 z 7 TOTALNY ATAK.avi


Ktos bardzo nie nawidzi Jezusa lucyfer i jego prawe ramie które wg Biblii jest papiestwo .

#40 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 4726 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 18 lipiec 2011 - 13:06

Kesja
Uważasz, ze Boskie Światło dociera tylko tam gdzie widać światło słoneczne? czy w nocy (wg. Ciebie) też kontrolę nad światem przejmuje lucyfer?
Nie boisz sie wychodzić z domu po zmroku?
Śpisz przy zapalonym świetle co by cię zły nie dopadł?

Phoenix_thumb.jpg  

(...) A jesli komu droga otwarta do nieba,

Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

Na pohybel zdrajcom!


#41 metody11

metody11

    1

  • Members
  • PipPip
  • 16 postów

Napisano 18 lipiec 2011 - 13:56

Ambient to zależy, czym się kierujemy czy tym, że ktoś może zbankrutować czy że my jesteśmy jego produktami zatruwani. Prawie już nic nie jest naturalne, co nie znaczy ze potrzebne dla naszego organizmu, ale np. w każdym produkcie jest element sztuczny i enigmatyczny typu emulgatory, barwniki i środki smakowe zbliżone do naturalnych, konserwanty itp. jakaś paranoja. A gdyby tak się zastanowić to, co jadł pierwszy człowiek powiedzmy, że jagody owoce i to, co go skusiło kolorem lub smakiem to jest alegoria do zjedzonego pierwszego jabłka z drzewa przez Ewę. I w ten sposób przez setki lata a nawet miliony człowiek sam się przerobił na fabrykę przetwarzania jedzenia na nawóz i tak w kółko bez zastanawiania czy mu to potrzebne jednak wymknęło się to spod kontroli i teraz człowiek człowiekowi produkuje różne świństwa pod tytułem smaczne i zdrowe i by się nie zorientował to wszystko przyprawia coraz bardziej różnymi przyprawami tak, że nie znamy już prawdziwego smaku danego produktu a majonez może stać na półce nawet chyba 3 miesiące. Żyjemy dłużej z powodu naszej większej świadomości a nie z powodu różnorodności jedzenia jedzenie było i jest szkodliwe, dlatego ci ludzie mają rację i też prawdę piszą, że nie jest łatwo pozbyć się przyzwyczajeń a jedzenie to jedno z najgorszych przyzwyczajeń po nim są używki (papierosy, alkohol, kawa, praca czy brudne narkotyki, które uzależniają itp.)., Jeśli sami za siebie się nie weźmiemy rozsądnie to będziemy glutami, które pracują by jeść i się leczyć. Każdy, kto mądrze podejdzie do nie jedzenia będzie zdrowy i poza systemem niewolniczym, ale do tego trzeba się bardzo dobrze przygotować by nie zrobić sobie krzywdy. Przeczytałem ostatnio książkę, z którą do końca się nie zgadzam, ale jest w niej bardzo dużo istotnych wskazówek jak się do tego zabrać i jak się przygotować: Jasmuheen - Życie Światłem. No, ale trzeba bardzo chcieć, bo przeciwnik to nie tylko organizm, ale i otoczenie zakodowane na tzw. trzeba jeść, bo ktoś tak powiedział tylko, że nie wielu to sprawdziło.

Kesja to nie jest kółko różańcowe i nie pisz tu takich pierdoł.

#42 kerayt

kerayt

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 679 postów

Napisano 18 lipiec 2011 - 14:07

Kesja to nie jest kółko różańcowe i nie pisz tu takich pierdoł.

Za to SOG

#43 TheFinger

TheFinger

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 1161 postów

Napisano 18 lipiec 2011 - 21:03

Anael, przeczytałem. Dzięki za te wstawki Przynajmniej teraz mam pewność, co do jednego, że to Życie podsuwa nam moment, w którym mamy szansę dokonać skoku ewolucyjnego (może to złe określenie). Przychodzi taki moment, który niejako wymusza na nas refleksję na tym zagadnieniem. To otwiera z kolei drzwi do dalszych zmian oraz udziela nam siły i wiary, że może być zupełnie inaczej, niż było do tej pory. Niektórzy dostają silny impuls z ciała, inni z ducha. Już sama wiedza, że może być inaczej jest momentem, w którym rozpoczął się proces. Jestem pewny, że prędzej, czy później TO nastąpi.

Im więcej będziemy poświęcać uwagi temu niezwykłemu zjawisku, tym bardziej będziemy otwierać drzwi świadomości na fakt, że jesteśmy LUDŹMI, którzy mogą wybrać. Mało kto zdaje sobie z tego sprawę, że nasza wola nie ogranicza się do tego, jakie skarpetki założymy rano... "Odżywianie się światłem" jest dowodem na to, że nasza wola wykracza poza materię i jest w stanie dokonać, wydawałoby się, rzeczy niemożliwych. Czym tak naprawdę jest nasza wiara, w to, że możemy żyć bez jedzenia? Czym są programy, które wpaja się nam od urodzenia? Kim byśmy byli, gdyby tego nie robiono, gdyby nie wmawiano nam, że białe jest czarne i na odwrót?

Jeśli te programy istnieją i są jedynie po to, aby przykryć Prawdę, to na pewno korzenie tego stanu należy szukać w bardzo odległych czasach. Te nawyki nie pojawiły się same z siebie, one musiały zostać nam wpisane, bo nie wierzę w to, aby człowiek Świadomy mógł porzucić taki stan egzystencji i zacząć spożywać jedzenie, jako "doskonalsze" źródło "światła". Współczesnego człowieka o takie absurdalne posunięcie bym posądził, ale nie Świadomego swojej natury. Zastanawiam się teraz, dlaczego zezwolono na to... Hmmm. Czy to TEST?

Reasumując, każdy, kto zetknął się z tym fenomenem czy osobiście, czy słownie, rozpoczął proces, który ostatecznie zaprowadzi go do odkrycia własnej, prawdziwej natury. Choć dla niektórych może wydać się to teraz absurdalne, to pewnie za 10 lat już nie... Wszystko ma swoje miejsce, swoje tempo i czas. Jestem tego pewny w 100%

Jeśli chodzi o mnie, to pozostało mi oczekiwać "sygnału", a kiedy on przyjdzie, nie będę wahał się ani przez chwilę, bo dla mnie wszystko jest już jasne.

Pozdrawiam wszystkich ciepło, czytających ten wątek! Was też to czeka

#44 Guest_Ambient_*

Guest_Ambient_*
  • Guests

Napisano 19 lipiec 2011 - 13:55

Te nawyki nie pojawiły się same z siebie, one musiały zostać nam wpisane, bo nie wierzę w to, aby człowiek Świadomy mógł porzucić taki stan egzystencji i zacząć spożywać jedzenie, jako "doskonalsze" źródło "światła"

TheFinger


Nie rozumiem dlaczego sądzisz że najwcześniejsze hominidy osiągnęły tak wysoki poziom.
Jesteśmy przecież rasą ewoluującą i w przeszłości wcale nie byliśmy bardziej rozwinięci.


#45 TheFinger

TheFinger

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 1161 postów

Napisano 19 lipiec 2011 - 16:07

Ambient, a czy współczesny człowiek osiągnął wysoki poziom? Po czym to można wywnioskować?

#46 Guest_Ambient_*

Guest_Ambient_*
  • Guests

Napisano 22 lipiec 2011 - 09:17

Ambient, a czy współczesny człowiek osiągnął wysoki poziom? Po czym to można wywnioskować?

TheFinger zagladam na to forum coraz rzadziej bo zle na mnie wplywa. Jest tutaj za duzo negatywnych emocji, dlatego jak chcesz rozmawiac to spotkaj sie ze mna na privat.

Zmieniony przez - Ambient w dniu 2011-07-22 22:41:27

#47 Krh01

Krh01

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 34 postów

Napisano 22 lipiec 2011 - 21:58

Только энергетически сильный человек может быть по-настоящему добрым человеком.

#48 AN a EL

AN a EL

    JAM JEST

  • Members
  • PipPipPip
  • 9903 postów

Napisano 07 sierpień 2011 - 12:11

NIE JEM, BO NIE MUSZĘ







Dziewięć lat temu Oberom Silva poszedł w ślady krewnych i przestał jeść. Najpierw tracił kilogramy, potem w zadziwiający sposób zaczął przybierać na wadze. Dziś przekonuje, że istnieje inny, lepszy sposób odżywiania się niż ten, który uznaliśmy za jedyny.


Oberom Silva o sobie: Mam 26 lat i jestem Brazylijczykiem. Pracuję jako nauczyciel jogi. Mieszkam ze swoją życiową partnerką, nie mamy dzieci. Wierzę, że istnieje kosmiczna inteligencja. Jeśli popracujesz nad swoją świadomością, nauczysz się żyć praną, otaczającą nas subtelną energią.

La Vanguardia: Słyszałem, że pan nic nie je.
Prawdę mówiąc wolałbym nie zaczynać naszej rozmowy od tej kwestii.


A zatem jest pan joginem?
Jogę uprawiam od dziecka. Nauczyli mnie tego rodzice. Sami jeszcze w młodości porzucili miasto i osiedlili się na wsi, by tam żyć z owoców własnej pracy. Tam też przyszło na świat ich dziesięcioro dzieci.

Dziesięcioro?!
Postanowili podporządkować się życzeniom natury. Nigdy nie korzystali z metod regulowania płodności. Ani z telewizora.

Co urzekło ich w wiejskim życiu?
Pragnęli żyć świadomie, zgodnie z naturą. Zostali wegetarianami i wychowali nas na bezmięsnej diecie.

A więc nigdy nie skosztował pan mięsa?
Nie. W dodatku wraz z moją partnerką jesteśmy weganami. Nie tylko nie jemy mięsa, lecz także w żaden sposób nie korzystamy ze zwierząt i nie przyczyniamy się do ich cierpienia.

Na przykład…
Nie jeździmy konno, nie używamy zwierząt do orki. Nie sięgamy po kosmetyki, jeśli były testowane na zwierzętach.

Ale proszę pamiętać, że człowiek jest zwierzęciem wszystkożernym i jada także mięso.
Proszę jednak zwrócić uwagę, że nasi przodkowie myśliwi-zbieracze spożywali bardzo mało mięsa. A odkąd przyjęliśmy osiadły tryb życia, właściciele stad zaczęli toczyć spory o tereny do wypasu, te zaś prowadziły do wojen. Krótko mówiąc dieta mięsna prowadzi do nieszczęść.

Inny przykład?
Żeby wyżywić stado, trzeba uprawiać tysiące hektarów ziemi na paszę dla bydła. Te zboża mogłyby przecież służyć za pokarm dla ludzi. (…) Kolejna sprawa: szkody dla środowiska naturalnego. Hodowla bydła mięsnego zanieczyszcza ziemię, wodę, powietrze. Każda krowa jest źródłem 500 litrów metanu, a to prawdziwa trucizna.

I tak dorastał pan jako jogin-wegetarianin….
Tak. I przed dziewięciu laty zaczęto nazywać nas szaleńcami.

Słucham? A to dlaczego?
Moja mama postanowiła pójść w ślady Teresy Neumann, Paramahansy Yoganandy, Giri Bali…

Co to za ludzie?
Osoby, które do tego stopnia zapanowały nad swoim metabolizmem, że nie muszą przyjmować pokarmów stałych. Innymi słowy: oni nic nie jedzą. Moja mama najpierw zdecydowała się na próbny okres inicjacyjny, w sumie 21 dni ścisłego postu. I zakończyła tę głodówkę jako inna osoba: zadowolona, szczęśliwa, spokojna.


To niemożliwe. Jeśli przestaniesz jeść, umrzesz.Zmieniając struktury swojej świadomości, możesz doprowadzić do zmian w pamięci komórkowej.

Prawdę mówiąc nic z tego nie rozumiem.
Mija już dziewięć lat odkąd nic nie jem. Wystarczy mi, jeśli cztery razy w tygodniu napiję się soku.

Trudno mi w to uwierzyć. Wcale nie wygląda pan na zagłodzonego.
Rozumiem, że mi pan nie wierzy, bo mój przypadek może wydawać się dziwny. Rzecz w tym, że chociaż nie przyjmuję pokarmów stałych, to wcale nie oznacza, że się nie odżywiam.

Ale czym się pan odżywia? Tymi soczkami?
Żywię się praną. To subtelna energia, w której wszyscy jesteśmy zanurzeni, jest wszędzie, we wszystkich atomach. Aktywna medytacja, stan świadomego czuwania, gdy jesteśmy w pełni obecni, pozwala nam przechwycić tę energię i się nią żywić.

Cóż, ja w każdym razie nie zamierzam igrać ze swoim zdrowiem. Pańskie wyjaśnienia w ogóle do mnie nie przemawiają.
To dlatego, że mówię o diecie, która przynosi wewnętrzny spokój, a nie takiej, które obiecują szczupłą sylwetkę?

Ok, jeżeli przestaniesz jeść, z pewnością schudniesz. Ale potem zapadniesz w letarg, a ostatecznie – umrzesz.
Przez pierwsze 21 dni głodówki straciłem sześć kilo. Ale już po trzech miesiącach żywienia się praną przybrałem siedem kilogramów.

Czyli nawet nie skosztuje pan tych wspaniałych oliwek?Dziękuję, ale nie. Pewnego dnia pracowałem z wieśniakami w polu i poczęstowali mnie potrawą z batatów i manioku. Nie mogłem odmówić, bo bym ich uraził.

I?
To było przepyszne.

No właśnie. A co na to wszystko nauka?
Niektórzy lekarze zainteresowali się przypadkiem Hiry Ratama Maneka i innych, którzy nie jedzą od lat. Albo Prahlada Janiego, 80-latka, który głoduje już dekadę.

No a co się dzieje z układem pokarmowym takiego człowieka?Niektóre jego funkcje zanikają, takie jak wchłanianie i wydalanie, a jednak układ hormonalny wciąż działa bez zarzutu.

Czy zachęca pan innych do pójścia w pańskie ślady?
Nie. Zachęcam za to do zwiększania wiedzy o sobie samym. Chciałbym jeszcze raz podkreślić: tu nie chodzi ani o przybranie na wadze, ani o schudnięcie, ani o leczenie chorób, ani o religijny post.

Czy takich jak pan poszukiwaczy samych siebie jest wielu?Wiem o przynajmniej 500 osobach w Brazylii, które pod moim kierownictwem, bądź pod opieką moich krewnych zaczęły odżywiać się praną. Bo, to podkreślam, odżywania energią nie powinno się rozpoczynać na własną rękę. 10 proc. ochotników zrezygnuje po paru dniach, reszta wytrwa 21 dni, lecz tylko 5 proc. wytrwa w swoim zamierzeniu.


Nikt nie spróbował zdelegalizować działalności takiej jak pańska?
Evelyn, zwolenniczka nauk Jasmuheen, wystąpiła w telewizji, gdzie opowiedziała, jak odżywia się światłem. Inna kobieta chciała pójść w jej ślady i… zmarła. Jej mąż oskarżył Evelyn o namawianie do samobójstwa. Trudno przewiedzieć, jaki przebieg będzie miała ta sprawa…

Mówi się, że Evelyn jest przedstawicielką groźnej sekty.Zastrzegam, że ja tylko należę do grupy ludzi poszukujących samorealizacji i szczęścia.

A jeśli kiedyś urodzi się panu dziecko, co mu pan powie?Na pewno nie powiem mu, że ma przestać jeść. Zalecę mu jednak, by szukało szczęścia. Kiedy siadam przy stole z przyjaciółmi raczącymi się winem i przysmakami, cieszę się ich radością.

(M. Mikołajska)

Autor: Victor M. Amela
Źródło: La Vanguardia
http://zdrowie.onet.pl/zycie-i-zdrowie/nie-jem-bo-nie-musze,1,4812543,artykul.html




http://www.youtube.com/watch?v=0risMKVrWdE&feature=player_embedded
http://www.youtube.com/watch?v=hvRGLiSZc1A&feature=player_embedded
http://www.youtube.com/watch?v=ss60KuU-FUk&feature=player_embedded


Zmieniony przez - Anael w dniu 2011-08-07 13:17:59

WSZYSCY jesteśmy

jednym umysłem,

JEDNĄ nieskończoną ŚWIADOMOŚCIĄ,

a ILUZJA ODDZIELENIA jest tylko DOŚWIADCZENIEM tej rzeczywistości... 

Cute_Puppy_Eyes_Pic_3.jpg


#49 suchoj

suchoj

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 43 postów

Napisano 07 sierpień 2011 - 23:47

Ktoś z użytkowników ma doświadczenie jakieś z odżywiania się światłem?

#50 TheFinger

TheFinger

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 1161 postów

Napisano 08 sierpień 2011 - 07:57

Masz na myśli takie długotrwałe niejedzenie? Wątpię, aby ktokolwiek na forum.

#51 suchoj

suchoj

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 43 postów

Napisano 08 sierpień 2011 - 08:18

Kiedyś pisałem z osobą co zrobiła post miesięczny lub 40dniowy, nie pamiętam już, ale to robiła pod kątem oczyszczenia ciała. Więc myślę, że i osoby żyjące światłem się znajdą.

#52 TheFinger

TheFinger

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 1161 postów

Napisano 08 sierpień 2011 - 08:30

To już zupełnie inna para kaloszy. Post, to nie to samo, co niejedzenie.

#53 suchoj

suchoj

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 43 postów

Napisano 08 sierpień 2011 - 09:29

W sumie to niedaleko od jednego do drugiego.

Zmieniony przez - suchoj w dniu 2011-08-08 10:29:57

#54 TheFinger

TheFinger

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 1161 postów

Napisano 08 sierpień 2011 - 09:52

Nie wydaje mi się. Każdy post kiedyś się kończy i wracasz do jedzenia. Spowolnienie metabolizmu może w tym przypadku wydłużyć jego długość. Natomiast niejedzenie, to kompletna zmiana całego programu podtrzymującego życie ciała. Technicznie post jest możliwy, zaś niejedzenie jest niemożliwe, patrząc z punktu biologicznego. Niejedzenie jest ostatecznym dowodem na istnienie sił w przyrodzie, których aktualnie nauka nie akceptuje. A tym bardziej tego, że człowiek może tę siłę asymilować i przetwarzać na własne potrzeby. Bo cóż wtedy jest źródłem energii potrzebnej do nie tylko podtrzymania funkcji życiowych, ale także do rozwoju psycho-fizycznego człowieka.

Post, to przede wszystkim proces metaboliczny, zaś niejedzenie to przede wszystkim proces duchowej przemiany.

#55 suchoj

suchoj

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 43 postów

Napisano 08 sierpień 2011 - 10:03

Dlatego pisałem, że niedaleko od jednego do drugiego, bo podczas postu bardzo oczyszcza się umysł, wbrew pozorom człowiek ma więcej energii niż po dobrym odżywianiu. Takiej jasności umysłu jak wtedy nie miałem po argyrei nervosie, tyle energi nie było po wypiciu kawy. Zrób post przykładowo minimum tygodniowy to zobaczysz jak jedzenie zaciemnia naszą świadomość. I dlatego pytam czy ktoś ma pojęcie o tym bo jednak trzeba doprowadzić ten proces do całkowitego przestawienia się na odżywianie energią.

Nie będę się spierał czy post jest czymś zupełnie innym od niejedzenia i życia światłem, bo jest czymś innym.

#56 TheFinger

TheFinger

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 1161 postów

Napisano 08 sierpień 2011 - 11:42

No właśnie mam w planach post kilkudniowy Aczkolwiek, jak jakiś czas temu zrobiłem sobie 7 dniowy, to wytrzymałem 6, bo ostatniego dnia myślałem wyłącznie o tym, co zjem, gdy post się skończy. To był najpoważniejszy błąd w tym całym procesie.

#57 Guest_Ambient_*

Guest_Ambient_*
  • Guests

Napisano 08 sierpień 2011 - 12:27

TheFinger

Post, to przede wszystkim proces metaboliczny, zaś niejedzenie to przede wszystkim proces duchowej przemiany.

Tak się zastanawiam jak to naukowo można wyjaśnić.
Co się właściwie dzieje podczas duchowej przemiany i osiągnięciu wyższej świadomości?

Czy można to wyjaśnić tak że osiągnięcie wyższej świadomości skutkuje szybszymi wibracjami duszy, które po przekroczeniu krytycznego punktu są w stanie zasilać ludzkie ciało? Energia ta byłaby przesyłana przez srebrny sznur, który w tym wypadku nie tylko stanowiłby kotwicę dla duszy w ciele ale również byłby swoistym kablem przesyłającym energię.

Natomiast ktoś kto ma mniejszą świadomość, emanuje niskie wibracje i w konsekwencji jego dusza przesyła zbyt mało energii by zasilić swoje ciało ludzkie i dlatego ono umiera.


Zmieniony przez - Ambient w dniu 2011-08-08 13:29:43

Zmieniony przez - Ambient w dniu 2011-08-08 13:30:20

Zmieniony przez - Ambient w dniu 2011-08-08 13:32:56

#58 lesny

lesny

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 4870 postów

Napisano 08 sierpień 2011 - 13:08

Do odżywiania się bezpośrednio Światłem może prowadzić proces świadomego odżywiania się.
Cytat z publikacji Joachima Werdin:


[...]

Dzięki ŚJ możesz stawać się niejedzącym bardziej świadomie,
bez zmuszania (walki) i nieporozumień, bez robienia wielu
błędów raniących ciało. Odkrywasz prawdziwy związek
między Ziemią a twoim ciałem i psychiką. Kiedy w końcu
jedzenie przestanie odgrywać rolę w tym związku, w sposób
naturalny stanie się niepotrzebne i odpadnie od ciebie jako
niepotrzebna część tej gry zwanej życiem na Ziemi.
ŚJ jest jedną z tych czynności, które powodują, że stajesz się
bardziej świadomy JA. Im bardziej JA przejawia się przez
umysł (a co za tym idzie — ciało), tym więcej rozwiązań
poznajesz, tym lepiej widzisz, czujesz i rozumiesz, a mniej
masz pytań. JA jest źródłem Świadomości, Światła, Miłości,
Życia, dlatego jest jedynym czynnikiem utrzymującym
istnienie, życie i działanie twojego umysłu oraz ciała. Tak
naprawdę, to nic nie potrzebujesz, ponieważ jesteś źródłem
wszystkiego. Jedynie możesz (albo nie) POZWOLIĆ źródłu
przejawiać się.
W codziennej rzeczywistości JA jest zasłonięte intelektualną
działalnością umysłu. Ta część (intelekt) zajmuje prawie całą
sferę ludzkiego umysłu. ŚJ i inne świadomie techniki robienia
czegoś, pozwalają intelektowi uciszyć się, stać się bardziej
pasywnym i, co za tym idzie, bardziej odbiorczym na zawsze
istniejący głos intuicji. A ponieważ intuicja jest bezpośrednim
łącznikiem do JA, wie wszystko, ma rozwiązania na wszystko,
daje ci cokolwiek naprawdę potrzebujesz.
Świadome jedzenie, świadome spanie, świadome mówienie ...
cokolwiek by to było innego robionego świadomie, pozwala ci
rozszerzać sferę Świadomości, w której żyjesz. Kiedy
wystarczająco ją rozszerzysz, nie będziesz miał więcej żadnych
pytań, ponieważ będziesz naprawdę wiedział. W takim
przypadku, stanie się niejedzącym, osobą żyjącą w pełni
światłem, bycie niezależnym od temperatury itd. (co sobie
wyobrazisz) jest tylko sprawą zwykłej decyzji.



Werdin Joachim M. - Zasady wlasciwego odżywiania str.7-8

#59 TheFinger

TheFinger

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 1161 postów

Napisano 08 sierpień 2011 - 13:12

Zapomniałeś o czakramach. Według mnie, to są przetworniki energii. Prawdopodobnie w tym procesie biorą udział wszystkie czakramy, ponieważ niejedzenie dotyczy całego ciała, ale jeden z nich odpowiada przede wszystkim za ten proces. Czakram, który zarządza całą energią przepływającą przez pozostałe.

Od strony empirycznej, to zmienia się niewiele. Przestajesz jeść, zaś w niewyjaśniony sposób krew nadal zachowuje swój prawidłowy skład. Nie wiadomo, skąd w organizmie pojawiają się związki, które potrzebne są do utrzymania funkcji życiowych. Nawet tomografia w tym względzie nic nie wykryje. Wszystko wygląda normalnie, a nawet wzorcowo i nie wiadomo dlaczego - ot i cała nauka. Prawdopodobnie dopatrzono by się pewnych procesów, które nie powinny zachodzić... Innymi słowy, więcej byłoby znaków zapytania niż odpowiedzi.

Chciałbyś zostać króliczkiem doświadczalnym przez najbliższe 10 lat? Bo ja nie i naprawdę nie obchodziłby mnie postęp naukowy, skoro i bez niego osiągnąłbym, to co osiągnąłem (hipotetycznie, gdybym nie jadł). Postęp naukowy w tym względzie byłby mi zbędny. Naukowcy mają szeroki dostęp do bioenergoterapeutów, a chętnych na badania na pewno by nie brakowało.

Tak na marginesie, ciekawe że do tej pory nikt nie pokusił się o rzetelne i szczegółowe badania tych zjawisk. Ale czegóż można się spodziewać po naszych egoistycznych i chciwych rządach...?


Lesnyjegor, ten cytat jest świetną wskazówką i zarazem podsumowaniem tej idei. Wszystko zmierza ku jednemu - podniesieniu świadomości i uzmysłowieniu sobie naszego źródła, naszych korzeni.

Zmieniony przez - TheFinger w dniu 2011-08-08 14:16:02

#60 metody11

metody11

    1

  • Members
  • PipPip
  • 16 postów

Napisano 08 sierpień 2011 - 14:17

Dojrzewam do tego by odstawić jedzenie całkowicie, ale by to uzmysłowić, z czym człowiek ma do czynienia to przyrównam to do pociągu, który pędzi 120 km/h i ciągnie za sobą 60 wagonów po 60 ton. Zatrzymanie jest nie możliwe od razu, ale stopniowo to i można zatrzymać ziemię by się nie obracała. Więc od jakiegoś czasu przechodzę pewne etapy by decyzja miała podstawy faktu a wtedy powiedzenie od dziś nie jej i nie pije będzie tylko powiedzeniem tak jak to powiedziałem po 30 latach palenia papierosów. Jestem pewien, że wszystkie używki są zapotrzebowaniem umysłu z powodu przyzwyczajenia i to od świadomości umysłu zależy czy jest nam coś "potrzebne" jest to na pewno zaszczepione uwarunkowanie spowodowane postępem cywilizacji konsumpcyjnej. Jednak przy przeprogramowywaniu umysłu nie należy nazywać wybiórczo tego, czym się odżywiamy a ogólnie np. nie(światłem, powietrzem, wodą itp.), ponieważ brak tych czynników może spowodować zaburzenia a raczej takiego terminu ogólnikowego „Energią Życiową” świadomość to byt niezależny i będzie dostarczał nam tej energii bez względu na to czy ją widzimy uznając, że jest wszędzie i zawsze. Spokojny umysł to szczęśliwy umysł a i za tym idzie ciało.

#61 Guest_Ambient_*

Guest_Ambient_*
  • Guests

Napisano 08 sierpień 2011 - 20:27

Spróbuję zacząć żyć bez jedzenia, zacznę w przyszłym tygodniu.

TheFinger

bo ostatniego dnia myślałem wyłącznie o tym, co zjem, gdy post się skończy. To był najpoważniejszy błąd w tym całym procesie.

Właśnie dlatego dobrze jest oderwać umysł od myślenia o jedzeniu i skoncentrować się na przykład na swoim hobby.


Zapomniałeś o czakramach. Według mnie, to są przetworniki energii. Prawdopodobnie w tym procesie biorą udział wszystkie czakramy, ponieważ niejedzenie dotyczy całego ciała, ale jeden z nich odpowiada przede wszystkim za ten proces. Czakram, który zarządza całą energią przepływającą przez pozostałe.

To nie wyjaśnia skąd ta energia pochodzi dlatego trzymam się swojej teorii. Zostanie ona obalona jeśli ktoś taki jak pan
Anders Behring Breivik obejdzie się kilka mięsiecy bez jedzenia.



Zmieniony przez - Ambient w dniu 2011-08-08 21:27:20

Zmieniony przez - Ambient w dniu 2011-08-08 21:27:38

#62 metody11

metody11

    1

  • Members
  • PipPip
  • 16 postów

Napisano 09 sierpień 2011 - 16:25



Zmieniony przez - metody11 w dniu 2011-08-09 17:27:58

#63 AN a EL

AN a EL

    JAM JEST

  • Members
  • PipPipPip
  • 9903 postów

Napisano 13 sierpień 2011 - 12:23

JOACHIM i BRETARIANIZM






Do życia wszyscy potrzebujemy światła, tak samo jak każda roślinka na tej Ziemi. Odżywiamy się światłem od chwili poczęcia do chwili śmierci. Jeśli nie ma światła, nie ma życia - powiedział Joachim.


Do życia wszyscy potrzebujemy światła, tak samo jak każda roślinka na tej Ziemi. Odżywiamy się światłem od chwili poczęcia do chwili śmierci. Jeśli nie ma światła, nie ma życia - powiedział Joachim i choć w pierwszej chwili nie wydaje się to zbyt odkrywcze, jednak jego opowieść jest o czymś zupełnie nieprawdopodobnym, o czymś, co jednak wydarzyło się naprawdę.

Dla Joachima światło, to przejawianie się świadomości. To świadomość tworzy życie. Jednak Joachim zagłębiając się w ten temat dalej, odróżnia czerpanie życia ze światła od stanu, kiedy człowiek nie je i nie pije. Stan niejedzenia i niepicia nazywa inedią. Jest to stan, w którym ciało i umysł pozostają w świetnej formie. Według niego człowiek może dokonać wszystkiego – jest nawet w stanie żyć bez jedzenia i picia. Cały sekret polega na tym, czy jesteśmy w stanie w to uwierzyć.

Joachim twierdzi, że celem jego 2-letniego doświadczenia z niejedzeniem było “rozpowszechnienie informacji, które mają pomóc w przywróceniu na Ziemi naturalnych warunków życia”, takich, jakie istniały przed rozwojem obecnej cywilizacji. Joachim twierdzi, że może rozbudzić w ludziach pragnienie życia zgodnie z tym, co Ziemia im daje. Uważa, że społeczeństwo powinno opierać się na organicznych uprawach warzyw i owoców, na indywidualnych przydomowych ogródkach, które zapewnią każdemu zdrowe pożywienie.

Przygoda z niejedzeniem zaczęła się dla Joachima od głodówek, które stosował, kiedy zachorował, wierząc, że będą one skuteczne. Wyzdrowiał w ciągu bardzo krótkiego czasu. I odtąd doświadczenia z inedią dały podstawy Joachimowi do stworzenia filozofii o nieskończonych możliwościach woli i ciała. Człowiek jest zdolny do życia bez jakichkolwiek pokarmów, nie potrzebuje niczego z zewnątrz, czyli przestaje być kimś, kto pobiera fizyczną energię, i sam staje się energią, światłem, czyli, jak Joachim to ujął, zamienia się w coś, co można nazwać słońcem.

Człowiek staje się wtedy zupełnie wolny: nie potrzebuje pokarmu, picia, nie odczuwa zmian temperatury. I mimo że nie mamy do czynienia z joginem, a nasz Joachim mieszka w Polsce, nagle to, o czym mówi, dla wielu z nas wydaje się bardzo egzotyczne, ale jest jak najbardziej ”domowe”.

Joachim po raz pierwszy postanowił przestać jeść w 2001r. Nie przygotowywał do tego swojego ciała, ale zaczął wytwarzać projekcje tego procesu w swoim umyśle. Kiedy rozpoczął “niejedzenie”, miał za sobą już wiele doświadczeń z różnymi głodówkami i wiedział, że potrafią wyprowadzić ciało z choroby. Dlatego też ta głodówka “absolutna” potraktowana została przez Joachima jako następny etap. Trwało to kilka miesięcy, choć, jak przyznaje, kilka razy ją przerywał, kiedy uznał to za słuszne ze względów rodzinnych. Zaskoczony był tym, że czuł się gorzej, kiedy coś zjadł niż kiedy znów powracał do niejedzenia. Organizm jego świetnie sobie radził podczas inedii. W dniach zupełnego niejedzenia i niepicia Joachim czuł się najlepiej, a wypicie choćby herbaty z cukrem powodowało u niego “żołądkowe perturbacje”.

Po tej długiej głodówce doszedł do wniosku, że to, co człowiek je, jest w pewnym sensie uzależnione od wewnętrznego przekonania jednostki, co powinna jeść. Wówczas umysł projektuje i jakby uzależnia ciało od tego rodzaju jedzenia. Dodając do tego emocje, mamy do czynienia z silną wizualizacją, która z kolei tworzy instynkt człowieka. Ciało działa wówczas według tego programu, albo też współ-reaguje z otoczeniem i domaga się tego, czego oczekują od niego inni ludzie, Joachim nazywa to instynktem narzuconym przez środowisko. Dlatego w różnych miejscach naszego globu ludzie stosują różne diety. Dla przeciętnego człowieka dieta jest średnią wypadkową jego środowiska, które zakodowało mu pewne sugestie od momentu narodzin.

Można z tego wywnioskować, że są to nie potrzeby ciała, tylko twory umysłu, a te przecież możemy w każdej chwili zmienić. Podsumowując Joachim mówi: ,,człowiek do życia potrzebuje tak naprawdę tylko woli, ale woli opartej o swoją wewnętrzną moc”. Postanowienie o życiu bez jedzenia i picia jest możliwe dla każdego, kto się na to zdecyduje.

No cóż, wydaje się to nam zupełnie nieosiągalne, ale Joachim uważa, że wystarczy uświadomić sobie, że człowiek nie jest tylko tym ciałem i umysłem, jest istotą wyższą, a umysł i ciało są tylko jego narzędziami. Jeżeli będziemy kierowali się naszym wewnętrznym Ja, możemy zaprogramować sobie taką dietę, jaką chcemy. Z drugiej strony, jeżeli nie jesteśmy tego świadomi, potrzebujemy tych wszystkich substytutów, szczególnie ciężkich energetycznie produktów mięsnych.

Joachim w życiu właśnie kieruje się swoim wewnętrznym Ja. Źródłem działania jest dla niego jego wewnętrzna moc. W czasie inedii szczególnie mocno Joachim doświadczał istnienia tej Najwyższej Energii, tej wewnętrznej mocy. Bywało, że w czasie niejedzenia Joachim korzystał z prany – energii Ziemi, Słońca, i to także było dla niego wspaniałym przeżyciem. Działo się to wtedy, kiedy boso wychodził na zewnątrz, stawał na gołej ziemi w promieniach słońca... i starał się czerpać z tej energii jak najwięcej i rozprowadzać ja po całym ciele.

Można by się spodziewać, że taki tryb życia niechybnie doprowadziłby do śmierci lub ciężkiej choroby. I tu znów niespodzianka. W czasie tych prób tylko raz, po kilku miesiącach niejedzenia, Joachim poczuł silny ból i musiał skorzystać z opieki lekarskiej. W innych sytuacjach, mimo obcowania z ludźmi chorymi na choroby zakaźne, nigdy nie zdarzyło się, żeby zachorował. Joachim jednak nie poleca inedii jako sposobu na leczenie się z chorób. To nie jest dobra motywacja. Najpierw należy właściwie zaprojektować swój umysł, uświadomić sobie wewnętrzną Najwyższą Jaźń.

Według Joachima podczas przechodzenia w stan niejedzenia i wychodzenia z tego stanu, występują takie same objawy, jak przy odchodzeniu od uzależnień, np. od kofeiny, tytoniu, narkotyków. Dlatego zbyt pochopne przerwanie nawyku jedzenia może skończyć się tragicznie, ponieważ jedzenie jest “największym narkotykiem”. Ilość podobnych symptomów, jak bóle głowy, omdlenia, uczucie marznięcia, podczas próby przechodzenia na inedię i ich natężenie zależy od tego, w jakim stopniu organizm danego człowieka został zanieczyszczony. W pierwszym stadium bowiem organizm przestawia się na proces oczyszczania ze wszystkich substancji, które są mu niepotrzebne i które mu szkodzą. Ten proces ma za zadanie przywrócić organizm do stanu idealnego. Jest przeprogramowywaniem organizmu, zmienia się ciśnienie krążenia krwi, zmniejsza się żołądek itd. Takie ćwiczenia jak Tai czy joga, pomagają w procesie oczyszczania.

Każdy człowiek ma w sobie ogromną moc. Moc tworzenia i moc niszczenia. I tylko od nas zależy, którą moc w sobie wyzwolimy. Tysiące lat temu, gleba, woda i powietrze były tak czyste, że człowiek mógł schylić się i napić się wody z rzeki. Dziś jest to niemożliwe. Swoim działaniem, mimo inteligencji, człowiek zdąża do samounicestwienia. Mimo że produkuje zbyt dużo żywności, którą później wyrzuca, w pewnych rejonach Ziemi panuje głód.

Joachim marzy, aby żyć w sposób zbliżony do naturalnego. Podziwiam jego silną wolę i to, że udostępnia swoją wiedzę na ten temat. Nie każdy z nas jednak jest na tyle silny, aby zupełnie zrezygnować z jedzenia. Dlatego w obecnym świecie należy stosować dietę wegańską, która oczyszcza organizm i nie powoduje zatrucia środowiska w takim stopniu jak tradycyjna dieta.

http://www.wiadomosci24.pl/artykul/joachim_i_bretarianizm_124539-1--1-d.html

WSZYSCY jesteśmy

jednym umysłem,

JEDNĄ nieskończoną ŚWIADOMOŚCIĄ,

a ILUZJA ODDZIELENIA jest tylko DOŚWIADCZENIEM tej rzeczywistości... 

Cute_Puppy_Eyes_Pic_3.jpg


#64 hulio

hulio

    1

  • Members
  • Pip
  • 0 postów

Napisano 14 sierpień 2011 - 14:03

To tego goscia chyba widzialem u Ewy Drzyzgi, mowil ze nie je a raz na tydzien dwa sobie strzeli kawke, ale kto go tam wie. Dajcie jednego co nie je, udwodnijcie to bedziecie miec rewolucje w nauce. Zaden z niejedzocych przejsc do historii nie chce, udowodnic swiatu sily transcendentalne jakies? Jeden by sie taki znalazl to by tak porzadzil ze ludzie by go chcieli nasladowac. A nie jakies fotki z krolikami itp. badzmy powazni.

#65 lesny

lesny

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 4870 postów

Napisano 14 sierpień 2011 - 21:14

badzmy powazni

Bądźmy Artykuły w temacie czytałeś?

#66 hulio

hulio

    1

  • Members
  • Pip
  • 0 postów

Napisano 14 sierpień 2011 - 21:28

Niekoniecznie ale tv go widziałem.

#67 lesny

lesny

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 4870 postów

Napisano 14 sierpień 2011 - 21:37

Znajdziesz w tym temacie kilka artykułów o niejedzących fizycznego pożywienia, tylko uważaj, żeby nie zauważyć przez przypadek wzmianek o badaniach .

Zaś co się tyczy Joachima Werdin i jego stanowiska wobec zbadania go przez naukowców/lekarzy:

Książka Joachima Werdin - Styl Życia Bez Jedzenia:

Ta książka nie ma praw autorskich. Możesz z niej dowolnie korzystać. Możesz ją przetłumaczyć, kopiować i rozpowszechniać w dowolnej formie, nawet mnie o tym nie informując.

http://niejedzenie.info/tekst/szbj.pdf

Zajrzyj na strony nr 180-181.

Zmieniony przez - lesnyjegor w dniu 2011-08-14 22:38:10

#68 hulio

hulio

    1

  • Members
  • Pip
  • 0 postów

Napisano 14 sierpień 2011 - 21:44

Dzięki.

#69 Virescens

Virescens

    1

  • Members
  • Pip
  • 1 postów

Napisano 14 sierpień 2011 - 22:24

Moim zdaniem odżywianie światłem jest faktycznie możliwe tylko muszą być spełnione 3 warunki: Zmienione DNA, odpowiednio rozwinięta duchowo osoba potrafiąca świadomie pobierać energię i najważniejsze, odpowiednia ilość i jakość tej energii.

Każdy kto spełniłby nawet te dwa pierwsze warunki to po przyjechaniu do pełnego zanieczyszczeń miasta, zamknięciu się w jakimś szpitalu jako królik doświadczalny szybciutko padłby z głodu.

Moim zdaniem, możliwe ale nierealne w obecnym świecie.

#70 Guest_Ambient_*

Guest_Ambient_*
  • Guests

Napisano 18 sierpień 2011 - 19:27

Virescens zgadzam się z tobą te całe „odżywianie się światłem” to czyste kpiny z rozumu.
Ciało ludzkie nie ma predyspozycji do absorbowania energii świetlnej. Energia życiowa którą mają osoby przedstawione w artykułach ma inne źródło.


Zmieniony przez - Ambient w dniu 2011-08-18 20:28:26

#71 metody11

metody11

    1

  • Members
  • PipPip
  • 16 postów

Napisano 18 sierpień 2011 - 20:18

Nasz rozum to instytucja jak nią zarządzamy tak ona wykonuje. Virescens chyba jest odwrotnie przez przeprogramowanie umysłu zachodzą zmiany w ciele i przez to zmienia się DNA. Zainspirowany tym art., ale i wcześniejszymi wnioskami od jakiegoś czasu wprowadziłem zmiany żywnościowe by przygotować organizm do odstawienia jedzenia i picia. Np. jestem dziś na etapie picia soków i opycham się pomidorami jednak decyzje podjąłem i wcześniej czy później przejdę na odżywianie się energią życiową i nie ma dla mnie to znaczenia jak się ona nazywa. Tak, że trzymajcie za mnie kciuki i energetycznie wspierajcie mnie.

#72 kerayt

kerayt

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 679 postów

Napisano 18 sierpień 2011 - 20:37

Informuj o postępach, na pewno nie tylko ja chętnie przeczytam

#73 Guest_Ambient_*

Guest_Ambient_*
  • Guests

Napisano 18 sierpień 2011 - 21:23

Metody
Tak,że trzymajcie za mnie kciuki i energetycznie wspierajcie mnie.

Za mnie tez. Rowniez na to przeszedlem.

#74 metody11

metody11

    1

  • Members
  • PipPip
  • 16 postów

Napisano 18 sierpień 2011 - 21:53

kerayt ok. Ambient napisz, w jakim momencie jesteś.

#75 gorus

gorus

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 219 postów

Napisano 19 sierpień 2011 - 00:32

Myśliwy polujący na króliki odkrywa w lesie zmumifikowane ciało 40-letniego mężczyzny. Lekarze twierdzą, że zgon nastąpił około stu dni wcześniej. Zmarły prowadził dziennik, z którego możemy odtworzyć ostatnie dwa miesiące jego życia. Pod koniec sierpnia udał się w góry, które kiedyś odwiedził jako student. Zachwycony ich dostojnym pięknem, pomyślał, że to idealne miejsce na śmierć. Po kilkunastu latach zjawia się tu ponownie. Notuje: ?w plecaku mam wszystko, co potrzebne do samobójstwa?. Nie zamierza się wieszać ani skakać ze skały. Wybrawszy ustronne miejsce, z folii i gałęzi buduje namiot, w którym postanawia zagłodzić się na śmierć. Ma ze sobą kilka książek (Beckett, Dante), trochę lekarstw przeciwbólowych, kilka świec i radio. Pije wyłącznie wodę deszczową.
Nie dowiadujemy się wiele o motywach jego decyzji. Jego dziennik to szczegółowy, szokująco naturalistyczny zapis zbliżającej się śmierci. Rozpisana na wiele dni opowieść o mierzeniu się świeckiego umysłu z największą zagadką, jaką zna ludzkość. Bohater ze zdumieniem stwierdza, że jego ciało buntuje się przeciw decyzji umysłu ? organizm wykorzystuje ukryte zapasy energii, by tylko utrzymać się przy życiu. Jego serce wcale nie chce umierać ? by podtrzymać temperaturę gasnącego ciała, szaleńczo pompuje krew, pobudzając zastygłe członki. Z podobną uwagą bohater obserwuje swoje myśli i sny, z biegiem czasu coraz bardziej metaforyczne i wizyjne. Przytomnie zauważa, że jego postępowanie z racjonalnego punktu widzenia nie ma sensu ? wszak dla niewierzącego cierpienie nie jest wartością. Jednak coś w nim pragnie zapisać każdy detal powolnego umierania. Pobrzmiewają tu echa Tybetańskiej Księgi Umarłych, opisującej szczegółowo sytuację człowieka, który rozstał się już z życiem, a nie wszedł jeszcze w nową formę istnienia. Jego dusza zadaje sobie wówczas ostateczne pytanie, wspólne dla wielu religii ? ?czy po śmierci człowiek jest, czy nie jest?. Bohater konsekwentnie widzi śmierć jako wybawienie od cierpienia i z tego powodu z utęsknieniem oczekuje jej nadejścia.

"Odgłosy robaków - zapiski mumii" to kino graniczne - uświadamia nam, że nasza natura z jednej strony odrzuca taką apoteozę śmierci, a z drugiej potrzebuje świadectwa reakcji duszy na jej nadejście.
Osobną opowieścią jest warstwa wizualna ? twórcy przez wiele dni filmowali otoczenie namiotu, w którym umierał mężczyzna. Wyciszonym, kontemplacyjnym ujęciom zmieniającej się natury, obojętnej na cierpienie bohatera towarzyszą wizyjne, metaforyczne obrazy świata, który zostawił za sobą. Reżyser kroczy ścieżką wyznaczoną przez największych wizjonerów kina - takich jak Tarkowski czy Herzog. Podobnie jak u nich, również tutaj niepojęty świat natury jest świadkiem i zwierciadłem ludzkiego losu.

Film może nie jest bezpośrednio związany z tematyką odżywiania się światłem, ale warto go obejrzeć.
LINK: http://www.iplex.pl/...iski-mumii,2041

#76 metody11

metody11

    1

  • Members
  • PipPip
  • 16 postów

Napisano 02 wrzesień 2011 - 22:03

No cóż minęło dopiero 14 dni a ja bez cierpienia zszedłem z ilości pożywienia do 1/6 z tego, co jadłem. Z tym, że mięso odstawiłem od razu. Teraz zauważyłem, że siły mi wróciły jestem sprawniejszy mniej się męczę. Moja waga przy 177cm była 71kg teraz tylko 4 kg mniej jednak jakbym chciał to bym mógł już nie jeść, ale wymyśliłem swój sposób na dojście do nie jedzenia tzn. zmniejszanie tak długa dawek jedzenia aż organizm się oczyści i swobodnie zaakceptuje brak jedzenia. Co się dzieje w trakcie u mnie, co dziwne nie odczuwam głodu i ssania, co dla mnie jest bardzo korzystne, ale odczuwam jak mi się wszystko kurczy w środku i dlatego tylko jeszcze dostarczam jedzenie takie jak pomidory, sok z marchwi, jabłek, pomarańczy, kwaśne mleko, ale kupuje u rolnika i stawiam by się zsiadło. Oczywiście każdy, kto się decyduje powinien znać dobrze temat, bo to bułka z masłem, ale nie u każdego. Podjąłem decyzję i na pewno już się nie cofnę, ale z tego, co widzę to trzeba być mocny i konsekwentny, ponieważ wszystko kusi no w końcu to najsilniejszy narkotyk brany przez pół wieku. A największym wrogiem jest umysł tylko, że mam z nim doświadczenie po 20 latach palenia innego narkotyku, jakim są papierosy rzuciłem z dnia na dzień i przeszedłem prawdziwy bój z umysłem i już 10 lat nie palę. Myślę, że to mi teraz pomaga, bo czuję się świetnie i ja decyduje a nie umysł czy otoczenie, bo to jeszcze groźniejszy przeciwnik i też ktoś słaby może nie wytrzymać, ponieważ otoczenie ma zakodowane, że kto nie je ten umrze i to prawda, ale tylko dotyczy tych, co tak myślą.

#77 metody11

metody11

    1

  • Members
  • PipPip
  • 16 postów

Napisano 08 październik 2011 - 12:09

Tak to już 40 dni, waga 63 kg stan zdrowia bardzo dobry siła jak u zdrowego 20-sto latka jeszcze jem jabłka i gruszki a czasami wodę z miodem jednak to są śladowe ilości jeszcze trochę i przestanę całkowicie. Obrałem plan odzwyczajenia się po woli i to działa dla mnie dobrze. Proponuję przeczytać e-boka autor udostępnia go darmowo w sieci. Przeczytałem wczoraj i widzę, że pisze prawdę jednak dla każdego prawda jest inna, więc każdy sam wybiera.

Joachim Werdin - Styl życia bez jedzenia

#78 Spichris

Spichris

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 3547 postów

Napisano 08 październik 2011 - 13:42

Witam wszystkich ponownie :)

Proszę o podanie swoich danych w celu sprawdzenia prawdziwości wypowiedzi. Brak możliwości sprawdzenia faktycznego zaprzestania jedzenia uznam za celowe wprowadzanie w błąd i narażanie innych na poważne konsekwencje zdrowotne.
Do zobaczenia...

#79 metody11

metody11

    1

  • Members
  • PipPip
  • 16 postów

Napisano 08 październik 2011 - 14:33

Spichris jak Ciebie zadowolę tzn., że od tej pory Ty będziesz innym udowadniał, że to prawda i do Ciebie się będą zgłaszać niedowiarki? czy tzn., że każdy będzie sprawdzał po kolei czy może ja zrobię zjazd by wszyscy się przekonali czy może puknij się w głowę, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto zechce dowodów a może sam spróbujesz według tej książki i zostaniesz królikiem doświadczalno-udowodniającym. Niedowiarkowi nie da się nic udowodnić, bo i tak znajdzie wątpliwość i wiecznie będzie chciał dowodów, bo to najprościej nic nie zrobić a żądać. A ten Pan Ci udowodni jak bardzo chcesz. http://www.karwot1.pl/
Chyba, że Cię nie przekona to wtedy ja podam Ci swój adres, ale pamiętaj 1 miesiąc będziesz moim cieniem byś nie mówił głupot w stylu, że jem nocą w piwnicy lub w lesie. I pomyśl nim coś durnego napiszesz.


#80 lesny

lesny

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 4870 postów

Napisano 08 październik 2011 - 18:54

metody11

Życzę powodzenia na kolejne dni.
Kiedy odstawisz płyny to dobrze, żeby jelita były oczyszczone, w innym przypadku możesz cierpieć niepotrzebnie.
Podejrzewam, że myślałeś o tym? Lewatywy, czy co innego?

Zmieniony przez - lesnyjegor w dniu 2011-10-08 19:56:35

#81 AN a EL

AN a EL

    JAM JEST

  • Members
  • PipPipPip
  • 9903 postów

Napisano 08 październik 2011 - 19:13

metody11 nie dawaj sie zastraszać i prowokować. Życzę powodzenia

Zmieniony przez - Anael w dniu 2011-10-08 20:20:33

WSZYSCY jesteśmy

jednym umysłem,

JEDNĄ nieskończoną ŚWIADOMOŚCIĄ,

a ILUZJA ODDZIELENIA jest tylko DOŚWIADCZENIEM tej rzeczywistości... 

Cute_Puppy_Eyes_Pic_3.jpg


#82 metody11

metody11

    1

  • Members
  • PipPip
  • 16 postów

Napisano 08 październik 2011 - 19:49

lesnyjegor i Anael dzięki za życzenia. Widzę, że masz pojęcie o tym, co i jak, tak to podstawa i dopóki cokolwiek się je to jelita są zanieczyszczone prawie tak samo jakby się jadło normalnie i już po przestaniu przyjmowania nawet płynów trzeba oczyszczać się lewatywami by organizm nie zatruwać. I na prawdę trzeba bardzo dużo wiedzieć być ostrożnym i przewidującym by sobie nie zrobić krzywdy a i sam proces przejść z uśmiechem na twarzy. Bo z odpowiednim przygotowaniem to można to przejść tak jak się rzuca palenie papierosów po 30 latach palenie namiętnie.

#83 lesny

lesny

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 4870 postów

Napisano 08 październik 2011 - 20:14

po przestaniu przyjmowania nawet płynów trzeba oczyszczać się lewatywami by organizm nie zatruwać.

Ja sobie tak myślę, żeby stosować lewatywy jak jeszcze przyjmuje się doustnie płyny (w końcowej fazie samą wodę). W końcu poprzez lewatywę też dostarcza się organizmowi wodę (wchłanianą w jelitach). Gdy jelita będą już całkowicie czyste - jednocześnie zaprzestać stosowania lewatyw i picia wody.

Ja jakiś czas temu postanowiłem stosować technikę Świadomego Jedzenia, opisaną przez Joachima Werdin w jego ebooku. Potrzeba do tego sporo cierpliwości, ale z pewnych względów postanowiłem obrać tą łagodną i jak mi się wydaje najbardziej naturalną drogę, przy której 'odpadnięcie' potrzeby jedzenia jest skutkiem ubocznym, a celem jest poszerzanie sfery świadomości.

A uśmiech, traktowanie ciała z miłością i troską na pewno pomaga przy wszelkich zmianach jakie chcemy w nim uzyskać.

Pozdr.

#84 AN a EL

AN a EL

    JAM JEST

  • Members
  • PipPipPip
  • 9903 postów

Napisano 08 październik 2011 - 20:18

Kurde, a ja jestem ciągle głodna i myślę o piklach albo o lodach czekoladowych

WSZYSCY jesteśmy

jednym umysłem,

JEDNĄ nieskończoną ŚWIADOMOŚCIĄ,

a ILUZJA ODDZIELENIA jest tylko DOŚWIADCZENIEM tej rzeczywistości... 

Cute_Puppy_Eyes_Pic_3.jpg


#85 TheFinger

TheFinger

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 1161 postów

Napisano 08 październik 2011 - 20:27

Bo to twoja słabość, to słodycze. Musiałabyś zastosować autoterapię.

#86 metody11

metody11

    1

  • Members
  • PipPip
  • 16 postów

Napisano 08 październik 2011 - 20:57

lesnyjegor to, co organizm wchłonie to nie ma znaczenia jednak trzeba pamiętać, że dużo łatwiej jest wypłukać nieczystości niż złogi i kamienie a to opuszcza jelita na końcu i dla tego trzeba je czyścić one najbardziej szkodzą, bo nie tylko są przyczyną wielu chorób, ale i w nich i dzięki nim mamy wiele pasożytów i bakterii bardzo szkodliwych tak, że trzeba znać anatomie by wiedzieć, co i jak trzeba zrobić by się z tego oczyścić. Dlatego że ludzie nie piszą o wszystkim, mimo że to przeszli i mają dogłębną wiedzę, ale gdyby ją opisali dokładnie to nikt by nie podjął próby by to przejść a tak jak osoba jest na tyle uświadomiona podejmie się tego procesu a w trakcie szybko się dostosuje do wynikających problemów czy wymogów. Po przejściu pewnego etapu już człowiek wie, że nie ma, czego żałować, bo te wszystkie smakołyki już mu nie tylko nie smakują, ale ewidentnie szkodzą, wiem to z doświadczenia, że czasami mnie naszła wielka ochota by zjeść, ¼ chociaż obiadu i zaraz zaczynały się bule żołądka nadkwaśność i złe samopoczucie a przecież nie było powodu jedzenie było domowej roboty i już i tak bez przypraw a ugotowane wręcz ekologicznie. Wygląda na to, że nie ma znaczenia jedzenie a szczególnie przetworzone jest bardzo szkodliwe i każdy, kto zacznie ten proces szybko się przekona jednak musi, chociaż zacząć. Ja już wiem, że trzeba się do tego przygotować, bo z marszu to tylko może być tragedia, na szczęście jest bardzo dużo literatury i nie trzeba się ze wszystkim w niej zgadzać trzeba być świadomym obserwatorem i najważniejsze nie robić cokolwiek na siłę. Organizm cały czas podpowiada, co mu szkodzi a co nie i nie robić wtedy niekończących się prób czy na pewno szkodzi. Anael masz dużo robaków i pasożytów i one to powodują gdzieś w sieci jest filmik jak robaki potrafią domagać się tego, co lubią od gospodarza a ich nie pozbędziesz się inaczej jak oczyszczeniem poczytaj Życie bez pasożytów Giennadij Małachow a zrozumiesz, o czym mówię.

#87 Spichris

Spichris

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 3547 postów

Napisano 08 październik 2011 - 22:05

może puknij się w głowę, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto zechce dowodów

Chcesz przez to powiedzieć iż domaganie się dowodów jest głupie ? No to chłopie bystry jesteś niesłychanie :) Przy takim podejściu możesz równie dobrze napisać że umiesz latać czy też oddychać wodą czy co tam sobie umamisz. Pozatym skoro naprawdę można odżywiać się "światłem" to czemu nie chcesz pokazać tego całemu światu ? Wiesz ile głodujących byś uratował ? Pomyślałeś o tym wogóle ? Czy jesteś skończonym egoistą ?




#88 hulio

hulio

    1

  • Members
  • Pip
  • 0 postów

Napisano 09 październik 2011 - 10:43

Papierosy nie są organizmowi do życia potrzebne, więc rzucić fajki nawet po 40latach palenia to jednak nie to samo co przestać jeść.
Metody chłopie, zacznij jeść bo się wykończysz. Stosuj odpowiednią dietę która nie będzie źle na Ciebie wpływać i tyle, aż tak Ci to jedzenie zalazło za skórę. Co chcesz udowodnić/osiągnąć tym niejedzeniem?

#89 lesny

lesny

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 4870 postów

Napisano 09 październik 2011 - 12:16

Papierosy nie są organizmowi do życia potrzebne, więc rzucić fajki nawet po 40latach palenia to jednak nie to samo co przestać jeść.

A jednak organizmowi nałogowego palacza wydają się potrzebne, czyż nie?
Tak samo jest z jedzeniem.
Tylko, że sugestia środowiskowa związana z potrzebą jedzenia jest bardzo silna. Jeśli chodzi o papierosy, to ludzie powszechnie wiedzą, że mogą się bez nich obejść, więc i łatwiej odejść od tego nałogu.

Jeśli ma się taką wolę i tak się postanowi. Wtedy wszystko można...

Zmieniony przez - lesnyjegor w dniu 2011-10-09 13:17:04

#90 XairaW

XairaW

    Artist

  • Moderators
  • 5195 postów

Napisano 09 październik 2011 - 14:28

Porównywanie jedzenia do papierosów to chybiony pomysł.
Człowiek ma cały układ pokarmowy, bardzo skomplikowany, skoro go posiada, to do czegoś służy no nie? Jeśli nie do jedzenia to do czego? Pytam poważnie, nie żeby się kłócić czy przekonywać do swojego zdania.

Nie mamy specjalnie stworzonego układu, który by służył tylko do palenia papierosów. Układ oddechowy służy do oddychania powietrzem i do tego został stworzony. Więc skoro układ pokarmowy służy do czegoś innego jak jedzenie, to chciałbym wiedzieć do czego?

#91 lesny

lesny

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 4870 postów

Napisano 09 październik 2011 - 15:54

Człowiek ma cały układ pokarmowy, bardzo skomplikowany, skoro go posiada, to do czegoś służy no nie? Jeśli nie do jedzenia to do czego?

Coś w tym jest. Nie spotkałem się jeszcze z jedzeniem układu pokarmowego .

Służy do spożywania materialnego pożywienia .

Póki instynkt człowieka będzie zaprogramowany na jedzenie materialnego pożywienia, póty będzie utrzymywał/regenerował w ciele układ pokarmowy.

To JA, które jest Świadomością jest Szefem, a wszystko inne to jego stworzenie.

#92 metody11

metody11

    1

  • Members
  • PipPip
  • 16 postów

Napisano 09 październik 2011 - 16:06

The WariaX skoro pytasz poważnie to Ci odpowiem. 1. Porównanie jedzenie do palenia papierosów nie jest chybionym pomysłem, ponieważ jedzenia to taki sam nałóg jak papierosy czy narkotyki czy alkohol itp. Faktycznie ten układ pokarmowy wytworzył się nam w drodze ewolucji, bo nie wiem czy wiesz wszystkie żyjące stworzenia pochodzą od jednej komórki i cały czas się rozbudowuje, dlatego że pożywienie jest coraz bardziej modyfikowane na potrzeby oczyszczenia się ze szkodliwych substancji z organizmu. 2. Jednak jak nie dostarczamy trucizny w postaci jedzenia to układ się oczyszcza i na pozór staje się nieużyteczny, ponieważ wtedy przerabia energie życiową na nasze potrzeby, które też są materią tylko o innej gęstości i nie szkodzą. Do tego właśnie służył pierwotnie, ale człowiek zaczął smakować owoce rośliny i poprzez to zaczął się rozbudowywać układ pokarmowy.3. I tu nie chodzi by namawiać kogokolwiek na nie jedzenie to decyzja indywidualna każdego, ale też nie można straszyć innych przed tym tylko dla tego, że jest się w tej dziedzinie nieświadomym. To tyle tak ładnie. I nie będę odpowiadał tylko dla tego, że ktoś jest leniwy i nie zapozna się z tematem tylko pyta, aby pytać i straszy a nawet nie wie, czym. Lesnyjegor bardzo mądrze piszesz.

#93 hulio

hulio

    1

  • Members
  • Pip
  • 0 postów

Napisano 09 październik 2011 - 17:05

A jednak organizmowi nałogowego palacza wydają się potrzebne, czyż nie?

Wydają się ale nie są bo niktoyna nie jest potrzebna do życia.

Tak samo jest z jedzeniem.

Nie tak samo, bo składniki odżywcze są potrzebne do życia, w przeciwieństwie do nikotyny.

#94 metody11

metody11

    1

  • Members
  • PipPip
  • 16 postów

Napisano 09 październik 2011 - 18:06

Jak myślisz tak jest, ale tylko dla Ciebie.

#95 hulio

hulio

    1

  • Members
  • Pip
  • 0 postów

Napisano 09 październik 2011 - 19:29

Życie polega na wymianie coś za coś. Pokarm jest właśnie takim czymś. Rośliny nie myślą a też potrzebują odpowiednich składników odżywczych.

#96 metody11

metody11

    1

  • Members
  • PipPip
  • 16 postów

Napisano 09 październik 2011 - 20:03

Skąd wiesz że nie myślą? i skąd wiesz że potrzebują? udowodnij!!!.

#97 hulio

hulio

    1

  • Members
  • Pip
  • 0 postów

Napisano 09 październik 2011 - 21:17

Uczyli mnie na biologii tego, zajrzyj do książek, a znakiem że nie myślą jest w nich brak układu nerwowego.

#98 metody11

metody11

    1

  • Members
  • PipPip
  • 16 postów

Napisano 09 październik 2011 - 21:54

hulio skoro Cię tak nauczyli to wstawaj rano idź do pracy po pracy kładź się spać rano wstawaj i idź do pracy itd., nie myśl, bo to boli a jak masz czas to oglądaj TVP. i nic nie rób ze swoim życiem, bo przecież tak Cię nauczyli na biologii. Powiem Ci, że kiedyś za cara w Rosji każdy uczeń musiał znać wszystkich z rodziny cara na pamięć i pewnie im to wystarczyło do życia też jak Tobie.

#99 XairaW

XairaW

    Artist

  • Moderators
  • 5195 postów

Napisano 09 październik 2011 - 22:08

Coś w tym jest. Nie spotkałem się jeszcze z jedzeniem układu pokarmowego

Hmm jakby się tak czepiać w Twoim stylu to, każdy mięsożerca w pewnym stopniu może zjadać czyjś (zwierzęcy) układ pokarmowy


metody11

Pytam, bo sprawa jest dla mnie ciekawa, ale trochę mimo wszystko jest też również bardzo egzotyczna. Cały nasz świat jaki znamy, ten tutaj używa układu pokarmowego do jedzenia aby przeżyć. Ok rośliny może nie, chociaż są takie, które jedzą owady, mniejsza już o pierdoły. Po prostu jest to dla mnie tak samo trudne do uwierzenia jak możliwość przechodzenia przez ściany czy bycie niewidzialnym.

Leśny, widzę, że brniesz tą drogą, powodzenia Będę bacznie obserwować jakie z tego będą efekty, no chyba, że gdzieś znikniesz na amen Ja ze względu na swoje zdrowie nie będę z czymś takim obecnie eksperymentował.

#100 metody11

metody11

    1

  • Members
  • PipPip
  • 16 postów

Napisano 09 październik 2011 - 22:39

The WariaX jeśli Ci zależy na własnym zdrowiu to właśnie dla tego powinieneś poczytać odpowiednie materiały i spróbować a się zdziwisz jak zobaczysz, co to prawdziwe zdrowie, wszystko jest opisane w podanej książce, którą podałem, ale bez spróbowania nigdy się nie dowiesz. A Twoja nerka jest bardzo powiększona i wątroba szwankuje jelito grube ma poważne zaburzenia a właściwie cały układ pokarmowy, masz pasożyty itd., o czym wiesz.

#101 XairaW

XairaW

    Artist

  • Moderators
  • 5195 postów

Napisano 09 październik 2011 - 22:55

Metody, a czy ja Cie prosiłem o skan? i jeszcze żebyś to publicznie zamieszczał?

Wiem, że osoby Twojego pokroju racjonalne myślenie już zgubiły, ale znajdź się na moim miejscu i pomyśl, tak całkiem logicznie. Czy byłoby normalne (tak, to dobre określenie), żeby nagle, znając swoje zdrowie, EKSPERYMENTOWAŁ (te słowo pasuje tu idealnie) z jakimiś CUDAMI ? Sorry, a co jak coś zrobię nie tak? Kto będzie mnie ratował? Jezus zbawiciel hm? Książki mają to do siebie, że są suchą teorią z praktyką już gorzej. Chociaż jak znajdę czas to przeczytam, a nóż będzie tam coś wartościowego.

ale bez spróbowania nigdy się nie dowiesz.
albo się coś robi, albo nie. Próbując nigdy się niczego nie osiągnie, no ale rozumiem o co Ci chodziło.


Wysłałem Ci pm'kę

Zmieniony przez - The WariaX w dniu 2011-10-10 00:07:08

#102 hulio

hulio

    1

  • Members
  • Pip
  • 0 postów

Napisano 09 październik 2011 - 23:17

hulio skoro Cię tak nauczyli to wstawaj rano idź do pracy po pracy kładź się spać rano wstawaj i idź do pracy itd., nie myśl, bo to boli a jak masz czas to oglądaj TVP. i nic nie rób ze swoim życiem, bo przecież tak Cię nauczyli na biologii. Powiem Ci, że kiedyś za cara w Rosji każdy uczeń musiał znać wszystkich z rodziny cara na pamięć i pewnie im to wystarczyło do życia też jak Tobie.

Wypraszam sobie, poza tym nie masz pojęcia co mi wystarcza do życia, nie znasz mnie więc nie pisz głupot w swoim zacietrzewieniu. Wiele różnych rzeczy utwierdziło mnie w tym, że jedzenie jest potrzebne do życia człowiekowi i wystarcza odrobina krytycznego myślenia by uznać to co wypisujesz za bzdury, chłopie żyć bez jedzenia się nie nauczysz, ale mógłbyś chociaż trochę z zasadami kulturalnego dyskutowania się zapoznać.
Wymagasz by inni wierzyli Ci na słowo czego jeszcze sam nie spróbowałeś, i co stawia na głowie wiele dotychczasowej wiedzy o świecie. Na serio myślałeś, że każdy jeden Ci uwierzy, trochę realizmu. Mało tego, jestem przekonany, że używasz dużo wiedzy nabytej, co mnie przed chwilą zarzuciłeś i wyszydziłeś. Trochę mniej hipokryzji.
Eot bo na takim poziomie nie zamierzam więcej dyskutować.

#103 suchoj

suchoj

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 43 postów

Napisano 09 październik 2011 - 23:32

Myślę, że w przyszłości też powoli będę przestawiał się na niejedzenie. A do tej pory oczyszczam się. Mam już za sobą kurację oczyszczania się z robaków, skuteczna, którą opracowałem na podstawie książek Małachowa i Siemionowej o pasożytach i paru tekstów na internecie i z małą pomocą Metodego. Służę pomocą jakby ktoś chciał. A robaków miałem sporo, jedna glista mimo, że zatruta została to wyszła dopiero po ok miesiącu, bo długo jej zeszło z przejściem z jelita cienkiego do końca Teraz zaczynam kolejne oczyszczanie wątroby przy pomocy oleju i soku z cytryny. Jedno mam za sobą. Przy nim wyszło parenaście kamieni żółciowych, największy to na oko miał ok 2-3cm, coś zwanego kaszanką, czyli ok 5 cm smoły, masa białych strzępków po robakach, jakieś zielone śluzy i masę dziwnych rzeczy.

Jak pisałem już to jest dla mnie czymś oczywistym to, żeby się rozwijać to niejedzenie jest podstawą.

#104 metody11

metody11

    1

  • Members
  • PipPip
  • 16 postów

Napisano 09 październik 2011 - 23:35

Przepraszam, ale mnie sprowokowałeś a ja to zrobiłem po to byś mnie nie atakował a innych nie pozbywał się możliwości wyboru no i by Ciebie przekonać, jeśli się zgadza to, co powiedziałem jednak ja jestem też omylny, więc nie zwracaj uwagi na to, co pisze. A propos e-boka to nic się nie stanie jak się przeczyta a lepiej wiedzieć niż nie. Joachim Werdin - Styl życia bez jedzenia hulio przepraszam przegiąłem masz rację szanuję Twój wybór, ale nie mów, że się nie da, bo nic nie wiesz a nie możesz narzucać skoro mi to zarzucasz.

#105 TheFinger

TheFinger

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 1161 postów

Napisano 10 październik 2011 - 06:04

A nie wiem, czy wiecie, ale pan Joachim zarzucił niejedzenie. Ostatni wpis jaki widziałem dotyczył tego, że jego sposób życia prowadzi wprost do raka. Ma to sens, gdyż z niejedzeniem wyłącznie eksperymentował

#106 hulio

hulio

    1

  • Members
  • Pip
  • 0 postów

Napisano 10 październik 2011 - 08:07

Ok spoko spoko metody, ja nie narzucam, wyraziłem tylko swoje zdanie na ten temat, a to żebyś jadł pisałem w dobrych intencjach, ale Twoje zdrowie także jak nie będziesz chciał jeść, to nie będziesz jadł. Pozdrawiam.

#107 lesny

lesny

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 4870 postów

Napisano 10 październik 2011 - 13:11

hulio

A jednak organizmowi nałogowego palacza wydają się potrzebne, czyż nie?

Wydają się ale nie są bo niktoyna nie jest potrzebna do życia.

Tak samo jest z jedzeniem.

Nie tak samo, bo składniki odżywcze są potrzebne do życia, w przeciwieństwie do nikotyny.



Nie zrozumiałeś mnie. I nikotyna i materialne pożywienie są nałogiem, tylko materialne pożywienie jest dużo silniejszym (u statystycznego Ziemianina). Organizm widzi je jako potrzebne do przetrwania, bo tak jest zaprogramowany instyknt, który jest plastyczny, a można go zmienić, przeprogramować, dlatego m.in. udaje się wyjść z nałogu przyjmowania, tak bardzo potrzebnej (z "punktu widzenia" wyczuwanej potrzeby) przedtem nikotyny.


Wariax

Leśny, widzę, że brniesz tą drogą, powodzenia

Dzięki, ciągle trenuję swoją konsekwencję w podejmowanych działaniach, wsparcie się przyda .

Będę bacznie obserwować jakie z tego będą efekty, no chyba, że gdzieś znikniesz na amen

W samotności na pewno łatwiej odciąć swoją energetykę od 'bombardowania' cudzymi 'przeciwstawnymi' programami. M.in. z tego powodu wynająłem takie, a nie inne lokum.

Ja ze względu na swoje zdrowie nie będę z czymś takim obecnie eksperymentował.

Dla każdego jest coś dobrego... a Tobie niejedna ze wspomnianych terapii/technik w wymienionych tu książkach może na to zdrowie pomóc. Naprawdę warto.


suchoj, metody11

Czy możecie coś napisać o tym (czy macie doświadczenie)
w jakim stopniu posty wpływają na odrobaczenie?




Zmieniony przez - lesnyjegor w dniu 2011-10-10 14:15:22

Zmieniony przez - lesnyjegor w dniu 2011-10-10 14:17:25

#108 Spichris

Spichris

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 3547 postów

Napisano 10 październik 2011 - 13:37

I nikotyna i materialne pożywienie są nałogiem

Dziwne że tylu ludzi na całym świecie umiera z głodu a przecież to tylko nałóg, wprost niesamowite. A wystarczyłoby że kupiliby książkę jak żyć bez jedzenia i przestaliby umierać... :)

Ja ostatnio przeczytałem książke o lewitacji i dziś uniosłem się jakieś 10cm nad podłogę. Poćwiczę troche to przylecę do was sprawdzić czy macie puste lodówki...

Zmieniony przez - Spichris w dniu 2011-10-10 14:40:46

#109 XairaW

XairaW

    Artist

  • Moderators
  • 5195 postów

Napisano 10 październik 2011 - 14:25

Spichris
Idź trollować gdzieś indziej.

TheFinger
Zapodał byś linka do tego jego ostatniego wpisu? Nie bardzo wiem gdzie szukać.

Dla każdego jest coś dobrego... a Tobie niejedna ze wspomnianych terapii/technik w wymienionych tu książkach może na to zdrowie pomóc. Naprawdę warto.
Skoro tak mówisz, no nic, to będę musiał przeczytać, aczkolwiek dalej pozostanę sceptycznie nastawiony.

Zmieniony przez - The WariaX w dniu 2011-10-10 15:26:02

#110 lesny

lesny

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 4870 postów

Napisano 10 październik 2011 - 14:26

Spichris

A dalej juz nie poczytał?
Instynkt tworzy ciało, sposób jego funkcjonowania.


Wariax

Sceptycyzm to dobra rzecz o ile nie jest tak naprawdę pseudosceptycyzmem.

Zmieniony przez - lesnyjegor w dniu 2011-10-10 15:30:05

#111 TheFinger

TheFinger

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 1161 postów

Napisano 10 październik 2011 - 17:23

Szukaj tu: http://niejedzenie.i...forum/index.php

#112 suchoj

suchoj

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 43 postów

Napisano 10 październik 2011 - 22:11

lesnyjegor
Ja nie odrobaczałem się poprzez post. Ale bez częstych lewatyw to się w takim przypadku nie obejdzie.

Ja na początku gdy zaobserwowałem w swojej kupce różne przykładowo białe kulki , zaparcia, schudnięcie, a to było z pół roku temu to zacząłem stosować nawet dwa razy dziennie sok z kapusty kwaszonej. No wiadomo, działanie przeczyszczające ma bardzo dobre. Po takich 3 dniach stosowania myślałem, że powinno być już dobrze. Ale jednak nie. Zakupiłem książkę Małachowa "Życie bez pasożytów" jak się nie mylę taki tytuł jest, i przy okazji przeczytałem na necie książkę Siemionowej o podobnym tytule.

No i rozpocząłem kuracje.
Przez pierwszy tydzień 2 razy dziennie, na czczo i wieczorem mieszankę ziół - liść orzecha włoskiego, tymianek, korzeń omanu, piołun, mięta i kłącze tataraku. I przez cały czas stosowałem sporo soku z kapusty kwaszonej. Przez kolejny tydzień stosowałem kolejną mieszankę ziół: wrotyczu, piołunu, glistnika i goździka, tak samo jak poprzednio 2 razy dziennie, parzone pół godziny. Po tym wszystkim zakupiłem nasiona dyni i posadziłem je na kiełki. Kiełki dyni po tym się nie dziwiłem dlaczego są polecane na robaki, w smaku piołun czy goździk to nie najgorsze ziółka w porównaniu z tym. I przy okazji robiłem różne eksperymenty z ostrymi smakami a głównie z papryczką chili.

Po tym wszelkie dziwne rzeczy w kupce się nie pojawiają do tej pory, prócz glisty co wyskoczyła po sporym czasie, choć nie wykluczam, że kiedyś też może się coś złapię, wszystko jest możliwe.
Wg mnie to co tutaj opisałem to doskonała alternatywa dla chemicznych leków typu pyrantelum. Choć kolejnym razem bym zastosował do tego wszystkiego sporo lewatyw ale nie z samej wody.
I oczywiście ostrzegam przed tymi ziołami, mogą wywołać zatrucie, zwłaszcza wrotycz a u kobiet poronienie.

Zmieniony przez - suchoj w dniu 2011-10-10 23:13:12

Zmieniony przez - suchoj w dniu 2011-10-10 23:14:20

#113 XairaW

XairaW

    Artist

  • Moderators
  • 5195 postów

Napisano 10 październik 2011 - 22:23

Znalazłem trochę czasu i jak na razie przeczytałem coś ponad 60 stron tej książki. Wiele spraw o których mowa wiedziałem, ale warte przypomnienia Język prosty, a raczej zrozumiały więc pewne wytłumaczenia mi się podobały (nie anulowało to mojego sceptycyzmu). Chociaż zdarzyło się parę tekstów, które mi się nie podobały, jak lekki bełkot marketingowy, no ale rozumiem, że jest to pisane dla ludzi prostych, którym trzeba tłumaczyć efekty ekonomiczne wynikające z niejedzenia . Swoją drogą uważam, że gospodarki by się zawaliły jeśli ludzie przestali by jeść, no ale to inny temat . Inna rzecz to powtarzanie dokładnie tego samego sensu parę stron później używając innego szyku zdań, słów. No ale ogólnie, jak na razie pozycja warta przeczytania, ciekaw co będzie dalej

I tak jak myślałem, żeby być inedykiem, trzeba mieć "poprawnie w głowie" i mieć "kontrolę" nad podświadomością. Z tym to jednak dużo więcej pracy

#114 hulio

hulio

    1

  • Members
  • Pip
  • 0 postów

Napisano 11 październik 2011 - 08:26

The Wariax po przeczytaniu tekstu, zmieniłeś swoje sceptyczne podejście do możliwości niejedzenia?

#115 XairaW

XairaW

    Artist

  • Moderators
  • 5195 postów

Napisano 11 październik 2011 - 12:16

hulio, czytanie ze zrozumieniem się kłania

#116 hulio

hulio

    1

  • Members
  • Pip
  • 0 postów

Napisano 11 październik 2011 - 13:16

Joachim Werdin napisał:
Zdaję sobie sprawę, że możemy budzić różne odczucia. Gotowy jestem poddać się badaniom lekarskim, nawet w warunkach szpitalnych, które mogłyby naukowo potwierdzić fakt, że życie bez jedzenia jest możliwe.

Czy to nastąpiło?

#117 XairaW

XairaW

    Artist

  • Moderators
  • 5195 postów

Napisano 11 październik 2011 - 14:17

Hulio, serio nie potrafisz czytać ze zrozumieniem? Czy po prostu pytasz mnie, czy: "o tak teraz w to wierzę ! przecież to genialne !"
Problem taki, że nie uznaje słowa "wiara". Dla mnie, żeby coś istniało, musi być PRZEZE MNIE doświadczone. Resztę przyjmuję za możliwą, po prostu nie odrzucam. Rzeczy błahe, które mnie nie interesują też mam w tej szufladce "możliwych, ale nie doświadczonych'. W 90% przypadków jak o tym mówię, ludzie nie są wstanie zrozumieć tego światopoglądu i na siłę próbują mi wmówić, że to .... (tutaj sobie napisz co chcesz). Cóż, ale to ich problem, mi się wg tego systemu żyje bardzo fajnie i tyle Więc nie wiem czy jest sens, żebyś mnie dalej o coś pytał w tej kwestii.

TheFinger
Przekopałem się przez tamto forum i nie znalazłem. Kojarzysz może chociaż temat jaki to był?

#118 hulio

hulio

    1

  • Members
  • Pip
  • 0 postów

Napisano 11 październik 2011 - 14:19

A czy Ty potrafisz czytać ze zrozumieniem? Pytałem o Werdina, niekoniecznie Ciebie.

#119 XairaW

XairaW

    Artist

  • Moderators
  • 5195 postów

Napisano 11 październik 2011 - 14:26

Lol, a skąd ja mam wiedzieć, przez te 60 stron co przeczytałem, nic takiego nie było Sam byś poczytał to byś takich pytań nie zadawał

#120 agnika

agnika

    jasna cholera

  • Members
  • PipPipPip
  • 12031 postów

Napisano 11 październik 2011 - 14:32

Żeby nie było, nikogo nie atakuję, tylko wydaje mi się, że niejedzenie nie ma sensu.

...że życie bez jedzenia jest możliwe, jest możliwe, ale wbrew naturze, bo skoro jesteśmy wyposażeni w łaknienie i zmysł smaku, to chyba jasne, że powinniśmy tego używać.

To natury wysiłek, żeby wydać plon, żeby nas wyżywić ma iść na marne?

Zmieniony przez - agnika w dniu 2011-10-11 15:32:30

#121 hulio

hulio

    1

  • Members
  • Pip
  • 0 postów

Napisano 11 październik 2011 - 16:19

Lol, a skąd ja mam wiedzieć, przez te 60 stron co przeczytałem, nic takiego nie było.

Toć tłumacze, że nie spytałem konkretnie Ciebie, a ogół ludzi wypowiadających się w tym temacie, bo oni się interesują tymi sprawami, to może wiedzą.

jest możliwe, ale wbrew naturze

Agnika skąd wiesz, że możliwe? ;)

#122 TheFinger

TheFinger

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 1161 postów

Napisano 11 październik 2011 - 17:10

The Wariax, proszę:

http://forum.niejedzenie.info/viewtopic.php?p=7579#7579

Kluczowymi słowami do sukcesu były "eksperyment" oraz "JMW". Trochę posiedziałem zanim znalazłem

#123 agnika

agnika

    jasna cholera

  • Members
  • PipPipPip
  • 12031 postów

Napisano 11 październik 2011 - 17:33

hulio, a dla ciebie relacje ludzi niejedzących czym są?


str.4, nie są to jakieś tłumy, ale pojedyńcze przypadki jednak są i żyją.

#124 XairaW

XairaW

    Artist

  • Moderators
  • 5195 postów

Napisano 11 październik 2011 - 17:56

TheFinger

Faktycznie Ciekawy koleś, osiągnąć coś takiego, żeby znowu powrócić do zabijania siebie (w jego opinii). Widocznie przeraziła go wizja życia dłużej niż jego rówieśnicy. Żyć wśród ludzi, którzy są już po prostu z "innego" świata, tudzież coś jeszcze innego.

Ja na jego miejscu brnął bym dalej. Skoro organizm potrafi sam sobie dostarczać energię, to czemu nie spróbować materializować tę energię po za ciałem hmm.

#125 hulio

hulio

    1

  • Members
  • Pip
  • 0 postów

Napisano 11 październik 2011 - 18:40

hulio, a dla ciebie relacje ludzi niejedzących czym są?

Ściemą. Jakby jakiś poddał się badaniom tak jak ten Joachim zapowiedział i udowodnił naukowcom, że faktycznie można to bym uwierzył.

#126 TheFinger

TheFinger

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 1161 postów

Napisano 11 październik 2011 - 18:46

A nie poddał się? Chyba BBC obserwowało jakiegoś chłopca z Nepalu i jakiś staruszek poddał się badaniom lekarskim. Hulio, dlaczego jest to dla Ciebie mało wiarygodne?

#127 agnika

agnika

    jasna cholera

  • Members
  • PipPipPip
  • 12031 postów

Napisano 11 październik 2011 - 18:49

hulio, pisałam że nie są to tłumy tylko pojedyńcze przypadki, więc skoro takiemu Joachimowi byś uwierzył tzn. że się da żyć światłem, co nie?

Zmieniony przez - agnika w dniu 2011-10-11 19:50:38

#128 hulio

hulio

    1

  • Members
  • Pip
  • 0 postów

Napisano 11 październik 2011 - 18:54

Agnika uwierzyłbym nie tylko Joachimowi, ale innemu który by się poddał badaniom też. Niestety ani Joachim ani inny się nie poddał badaniom.
The Finger tamten dziadek to słyszałem, że nie był pod stałą obserwacją, a szefem kliniki był jakiś nawiedzony typek.

#129 agnika

agnika

    jasna cholera

  • Members
  • PipPipPip
  • 12031 postów

Napisano 11 październik 2011 - 18:57

hulio, ciekawe czy chciałbyś być królikiem doświadczalnym, tylko dlatego żeby coś udowodnić, bo ja nie

wiem, odpowiedź będzie tak

#130 hulio

hulio

    1

  • Members
  • Pip
  • 0 postów

Napisano 11 październik 2011 - 19:00

Pewnie, że tak, tylu ludzi by wokół mnie chodziło, a w dodatku kasa jaka by wpadła.

#131 agnika

agnika

    jasna cholera

  • Members
  • PipPipPip
  • 12031 postów

Napisano 11 październik 2011 - 19:11

to może zacznij odżywiać się światłem, potem poddasz się badaniom i udowodnisz takim niedowiarkom jak ty, że to możliwe, oczywiście zrobisz to tylko dla kasy, a nie dla siebie, żeby była jasność

#132 hulio

hulio

    1

  • Members
  • Pip
  • 0 postów

Napisano 11 październik 2011 - 19:36

Nie, można to zrobić dla siebie, ale przy okazji dobrze zarobić, pokazać światu, że można, Joachim pisał się na to i co? I nic.
Już nie mówię o tym co Spichris napisał, tyle ludzi umiera z głodu, a niejedzący nie chca pokazać, że można nie jeść, tacy są samolubni?

#133 AN a EL

AN a EL

    JAM JEST

  • Members
  • PipPipPip
  • 9903 postów

Napisano 11 październik 2011 - 20:01

Niektórzy to naprawdę przeczytają temat po łebkach, a potem żądają jakiś dowodów naukowych



Psze bardzo, cytat z 4 strony tego tematu:



Od 1995 r. do 1996 r. Hira Ratan Manek nie jadł przez 211 dni, będąc pod obserwacją dr C.K. Ramachandran, medycznego eksperta z dziedziny alopatii i medycyny ajurwedyjskiej.
Cztery lata później międzynarodowy zespół 21 lekarzy medycyny i naukowców prowadzony przez dr Sudhir Shah i dr K.K. Shah obserwował go podczas jego stanu bez jedzenia trwającego 411 dni. Po tej obserwacji dr Navneet Shah, endokrynolog, oświadczył: 14 marca 2001 r. Pan Hira Ratan Manek zakończył szczęśliwie 411 dni głodówki rozpoczętej 1 stycznia 2000 r. Codziennie, między godziną 11 a 16, spożywał tylko przegotowaną wodę. Żadnych innych napoi i żadnego innego jedzenia, żadnych zastrzyków I\V czy I\M. Przebywał w całkowitej izolacji, pod ścisłą obserwacją. Kontrolę medyczną rozpoczęto kilka dni przed głodówką i kontynuowano aż do dziś. Składała się ona z codziennych zapisów pulsu, ciśnienia krwi, oddychania, temperatury, przyjmowania wody EKG robione były regularnie, ultrasonografia, EEG, tomografia komputerowa i rezonans magnetyczny zostały wykonane pod koniec roku. Zespół, składający się z lekarzy medycyny ogólnej, lekarzy, chirurgów, kardiologów, endokrynologów i neurologów badał go regularnie od pierwszego dnia głodówki nie ma żadnych medycznych anomalii. Nawet mózg i zdolności umysłowe są zupełnie normalne Pozostałe parametry są także w normie.



szare komórki regenerowały się; zostało zrobionych 700 fotografii, na których neurony wykazywały aktywność i nie obumierały. Ponadto, jego szyszynka rozszerzała się, a nie kurczyła (co jest typowym objawem po pięćdziesiątce, kiedy to jej maksymalna przeciętna wielkość wynosi ok. 6 x 6 mm), bowiem okazało się, że rozmiar szyszynki Hiry Ratana Maneka wynosi 8 x 11 mm.

http://forumzn.katalogi.pl/Od%C5%BCywianie_si%C4%99_%C5%9Awiat%C5%82em_-t5353-s4.html




A tu następny, też z 4 strony:


Prawie 20 lat bez jedzenia...i wciąż żyje.

Artykuł dalej wyjaśnia to niezwykłe zjawisko: trzy miesiące temu lekarze z Centralnego Szpitala Ogólnego w Cần Thơ byli niezwykle zdumieni, kiedy wykonali pacjentowi Phan Tấn Lộc's ultrasonografię żołądka i nie znaleźli żadnych soków trawiennych ani resztek jedzenia w jelitach oraz całym obszarze żołądka... Tę wiadomość natychmiast rozgłoszono po całym szpitalu. Lekarz powiedział panu Lộc, żeby poszedł do domu i poczekał kilka dni, gdyż potrzebują czasu na omówienie sprawy.
Pan Lộc wrócił do szpitala i ponownie wynik był taki sam jak poprzednio. Lekarze nie umieli wytłumaczyć tej wyjątkowej sytuacji.



Według dr Nguyễn Thị Thư, szefa Centrum Farmakologii, przypadek Phan Tấn Lộc "jest czymś rzadko spotykanym. Poprzednio były przypadki, kiedy ludzie żyli tylko na kokosie i soku i nadal byli zdolni pracować przez wiele miesięcy; ale miąższ orzecha kokosowego to nadal rodzaj pokarmu. Może sytuacja pana Lộca jest wyjątkowa w Wietnamie". Inny lekarz, dr Nguyễn Xuân Hương, Dyrektor Onkologii Centralnego Szpitala Ogólnego w Cần Thơ powiedział: "fenomen życia bez jedzenia przez miesiące, nawet lata, miał na świecie miejsce już przedtem".
Pomimo faktu, że przez ostatnie 14 lat pił tylko herbatę, Phan Tấn Lộc zachowuje dobre zdrowie jak na człowieka w jego wieku. Tak dobre, że zdolny jest wykonywać pracę fizyczną, taką jak przenoszenie kilku 50 kg worków cementu z całkiem dużej odległości do swojego domu.





I z 3 strony cytat:

Zinaida Baranowa jest współczesną bretarianką z Rosji. Chociaż ma 70 lat, naukowcy, którzy ją badali, zdumieni byli odkryciem, że ma ona system biologiczny 30-letniej kobiety. Jak to możliwe?

Zinaida przeszła serię testów, gdzie lekarze ustalili jej biologiczny wiek na 30 lat, chociaż, tak naprawdę, miała lat 67. Ponadto, jej przekwitanie zatrzymało się, a zamiast tego ma teraz normalny cykl owulacyjny - może naprawdę rodzić dzieci.



Zmieniony przez - Anael w dniu 2011-10-11 21:04:32

WSZYSCY jesteśmy

jednym umysłem,

JEDNĄ nieskończoną ŚWIADOMOŚCIĄ,

a ILUZJA ODDZIELENIA jest tylko DOŚWIADCZENIEM tej rzeczywistości... 

Cute_Puppy_Eyes_Pic_3.jpg


#134 hulio

hulio

    1

  • Members
  • Pip
  • 0 postów

Napisano 11 październik 2011 - 21:47

Pierwszy pod obserwacją gościa od medycyny ajurwedyjskiej, to się dobrali wszystko jasne.

Drugi mógł sobie robić jakieś hydrokolanoskopie, zresztą nie był pod obserwacją.

Trzeci przypadek nie ma związku z niejedzeniem.

#135 TheFinger

TheFinger

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 1161 postów

Napisano 11 październik 2011 - 22:05

Hulio, a ja tak z ciekawości zapytam: co by Cię przekonało? Ja nie jestem jakimś tam łatwowiernym gościem i też chciałbym takiego dowodu, ale ja sam dokładnie nie wiem, co by to mogło być... Na pewno dowodem byłbym ja sam i moje doświadczenie w tym względzie, ale tak ktoś ze świata... Hm, na pewno zaufany przyjaciel, którego znam kopę lat i jego relacja.

Żeby była jasność, nikomu tutaj na forum nie uwierzyłbym na słowo. Przykro mi i przepraszam

#136 hulio

hulio

    1

  • Members
  • Pip
  • 0 postów

Napisano 11 październik 2011 - 22:10

Hmm, dobre pytanie, poza tym co już wymieniłeś, przekonałoby mnie oficjalne stanowisko nauki, lub jakaś rzetelna obserwacja naukowa, badanie naukowe np. u Randiego. Wiem jak to brzmi.

#137 Spichris

Spichris

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 3547 postów

Napisano 12 październik 2011 - 01:15

http://www.rationali...20031201_en.htm

#138 lesny

lesny

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 4870 postów

Napisano 12 październik 2011 - 08:42

hulio

Pierwszy pod obserwacją gościa od medycyny ajurwedyjskiej, to się dobrali wszystko jasne.

Przeczytałeś tylko pierwsze zdanie, umknęła Ci reszta tekstu?
Czy celowo nie skomentowałeś?
Do sceptycyzmu i obiektywności Ci daleko.


Cztery lata później międzynarodowy zespół 21 lekarzy medycyny i naukowców prowadzony przez dr Sudhir Shah i dr K.K. Shah obserwował go podczas jego stanu bez jedzenia trwającego 411 dni. Po tej obserwacji dr Navneet Shah, endokrynolog, oświadczył: 14 marca 2001 r. Pan Hira Ratan Manek zakończył szczęśliwie 411 dni głodówki rozpoczętej 1 stycznia 2000 r. Codziennie, między godziną 11 a 16, spożywał tylko przegotowaną wodę. Żadnych innych napoi i żadnego innego jedzenia, żadnych zastrzyków I\V czy I\M. Przebywał w całkowitej izolacji, pod ścisłą obserwacją. Kontrolę medyczną rozpoczęto kilka dni przed głodówką i kontynuowano aż do dziś. Składała się ona z codziennych zapisów pulsu, ciśnienia krwi, oddychania, temperatury, przyjmowania wody EKG robione były regularnie, ultrasonografia, EEG, tomografia komputerowa i rezonans magnetyczny zostały wykonane pod koniec roku. Zespół, składający się z lekarzy medycyny ogólnej, lekarzy, chirurgów, kardiologów, endokrynologów i neurologów badał go regularnie od pierwszego dnia głodówki nie ma żadnych medycznych anomalii. Nawet mózg i zdolności umysłowe są zupełnie normalne Pozostałe parametry są także w normie.


szare komórki regenerowały się; zostało zrobionych 700 fotografii, na których neurony wykazywały aktywność i nie obumierały. Ponadto, jego szyszynka rozszerzała się, a nie kurczyła (co jest typowym objawem po pięćdziesiątce, kiedy to jej maksymalna przeciętna wielkość wynosi ok. 6 x 6 mm), bowiem okazało się, że rozmiar szyszynki Hiry Ratana Maneka wynosi 8 x 11 mm.



Trzeci przypadek nie ma związku z niejedzeniem.

Zinaida Baranowa jest współczesną [u]bretarianką[/u]

Aha. Czyli bretarianizm (ang. breatharianism, pobieranie wystarczającej energii życiowej poprzez oddychanie) uznajesz jako jedzenie materialnego pożywienia? (materii w takiej formie, jaka jest przez społeczeństwo uznawana za materię)?

No w sumie po części to prawda...

Zmieniony przez - lesnyjegor w dniu 2011-10-12 09:49:45

#139 hulio

hulio

    1

  • Members
  • Pip
  • 0 postów

Napisano 12 październik 2011 - 11:23

Chodzi o to, że tam były przekręty, na podobnej zasadzie co ten pod ziemią sobie siedział w wygodnym pokoiku. Lub jogin lewitował przed białym domem. Ale jak nie uda wam się nie jeść to nie wkręcajcie sobie, że coś z wami nie tak, że jesteści jakoś duchowo zanieczyszczeni, to ci którzy bezczelnie wprowadzają ludzi w błąd, że nie jedzą, są zanieczyszczeni.

I co, napisali, że jest bretarianką to już wierzysz, taki tekścik miałby podważyć dotychczasową wiedzę biologiczną? Bez żartów.

Zmieniony przez - hulio w dniu 2011-10-12 12:25:32

#140 lesny

lesny

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 4870 postów

Napisano 12 październik 2011 - 12:54

Chodzi o to, że tam były przekręty

No jasne, przekręty... jakżeby inaczej.

Mógłbyś je wskazać?


I co, napisali, że jest bretarianką to już wierzysz, taki tekścik miałby podważyć dotychczasową wiedzę biologiczną? Bez żartów.

Zwyczajnie się tym interesuję, znam więcej przypadków i wiem, że to możliwe.


Jeśli chcesz, możesz nadal wierzyć w nieomylność współczesnej oficjalnej nauki.

#141 TheFinger

TheFinger

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 1161 postów

Napisano 12 październik 2011 - 13:32

Leśny, a spotkałeś taką osobę osobiście i miałeś okazję z nią trochę porozmawiać? Teoretycznie również możliwe było, że kometa Elenin to Nibiru, a jak wyszło, to wszyscy wiemy

Zmieniony przez - TheFinger w dniu 2011-10-12 14:33:10

#142 hulio

hulio

    1

  • Members
  • Pip
  • 0 postów

Napisano 12 październik 2011 - 15:40

W mojej opini przkręt, leśnyjegor i spółka, czego ode mnie chcecie, przkonać mnie, że można nie jeść i żyć? Daremny trud. Ja się tylko pytam czemu wierzycie i wyjaśniam czemu ja nie wierze.

#143 AN a EL

AN a EL

    JAM JEST

  • Members
  • PipPipPip
  • 9903 postów

Napisano 12 październik 2011 - 20:51

Każdy ma święte prawo wierzyć w to, co chce.

Jeśli ktoś kiedyś zrezygnuje ze spożywania materialnego pożywienia i zacznie żywić się praną - to zrobi to wyłącznie sam dla siebie, a nie dla kogoś, by jakiemuś niedowiarkowi cokolwiek udowodnić.

Ktoś nie chce wierzyć - niech nie wierzy.


Jeśli ktoś chce przejść na bretarianizm - zrobi to tylko i wyłącznie dla siebie, nie dla kogoś innego i nie dla hulia po to, żeby powołać zespół lekarzy, który dostarczy mu wiarygodnych dowodów.

Mnie osobiście to np. lata i powiewa, czy ktoś mi uwierzy, że nie jem mięsa, ani ryb. Co mnie obchodzi zdanie innych? Ja sama wiem najlepiej, jaka jest prawda. Ja WIEM, a inni niech się wściekają, że im żadnego dowodu nie dostarczę, ich sprawa

To oni mają problem, nie ja


A co do bretarianizmu - w ten sposób nie może 'żywić' się każdy, bo większośc skończyłaby wąchając kwiatki od spodu. Do tego potrzebny jest impuls z wewnątrz, z serca, że nadszedł już czas, aby odstawić materialne pożywienie i rozpocząć następny etap w rozwoju. To musi być coś więcej niż: 'chcę i zobaczę, czy mi się uda i czy przeżyję'

Bretarianizm nie jest dla każdego.

WSZYSCY jesteśmy

jednym umysłem,

JEDNĄ nieskończoną ŚWIADOMOŚCIĄ,

a ILUZJA ODDZIELENIA jest tylko DOŚWIADCZENIEM tej rzeczywistości... 

Cute_Puppy_Eyes_Pic_3.jpg


#144 TheFinger

TheFinger

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 1161 postów

Napisano 12 październik 2011 - 23:34

Anael, jeśli oni mają problem, to uwierz mi, Ty również.

#145 hulio

hulio

    1

  • Members
  • Pip
  • 0 postów

Napisano 13 październik 2011 - 08:44

Jeśli ktoś chce przejść na bretarianizm - zrobi to tylko i wyłącznie dla siebie, nie dla kogoś innego i nie dla hulia po to, żeby powołać zespół lekarzy, który dostarczy mu wiarygodnych dowodów.

Ja nie twierdzę, że dla mnie, ale jeśli mi o tym mówi, to niech się nie dziwi, że mu nie wierze, dopóki nie dostarczy jakichś dowodów, a to czy mu się będzie chciało udowodnić, to jego sprawa, ja wcale nie wymagam, tylko nie pisz, że nikomu kto by nie jadł nie chciało by się udowodnić, że nie je, bo np. Joachim, twierdził, że jest gotów poddać się badaniom.

Mnie osobiście to np. lata i powiewa, czy ktoś mi uwierzy, że nie jem mięsa, ani ryb. Co mnie obchodzi zdanie innych? Ja sama wiem najlepiej, jaka jest prawda. Ja WIEM, a inni niech się wściekają, że im żadnego dowodu nie dostarczę, ich sprawa

Żeby nie było ja się nie wściekam.

#146 lesny

lesny

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 4870 postów

Napisano 13 październik 2011 - 11:44

Hulio, w zasadzie już napisałem na poprzednich stronach, dlaczego uważam za możliwe to co uważam za możliwe, krótko i treściwie. Możesz się wrócić i spróbować lepiej zrozumieć mój punkt widzenia, jeśli chesz. Tyle o tym.
TheFinger, nie spotkałem osoby która się stale odżywia w ten sposób, ale czego to ma dowodzić? Że wszystkie wiadomości o inedykach, czy bretharianach są fałszem? Zresztą, tak naprawdę nic mnie i nikomu innemu po prawdziwości każdej jednej relacji.

Ja jestem zainteresowany swoją własną drogą, aktualnie eksperymentuje z techniką Świadomego Jedzenia, opisaną przez Joachima (każdy może o niej za darmo przeczytać). Aktualnie jestem w stadium dostosowywania się do tej techniki, potrzeba naprawdę sporą dawkę samodyscypliny. Są już pewne efekty. Może kiedyś napiszę coś w stylu relacji.

#147 Spichris

Spichris

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 3547 postów

Napisano 15 październik 2011 - 08:45

I jak tam panom wychodzi na zdrowie odrzucenie nałogów ? Oddychania też uczycie się oduczyć ? Skoro złożony układ pokarmowy to tylko wynik błędu natury to oddechowy czy krwionośny chyba także ? :)

Przypuszczam iż wogóle się nie pocicie - także podczas wzmożonego wysiłku ? Bo jeśli tak to w jaki sposób uzupełniacie ubytki odparowanej wody ? :) No chyba że powoli zamieniacie się w zasuszone mumie... ;)

#148 metody11

metody11

    1

  • Members
  • PipPip
  • 16 postów

Napisano 18 październik 2011 - 09:59

Wczoraj zdecydowałem się na oczyszczanie wątroby nie robiłem tego do tej pory, ponieważ bałem się, że to, co nazbierałem przez ponad 50 lat może mnie przerosnąć. Tradycyjnie olej z oliwek i sok z cytryny, co 10 min. po 1 łyżce oraz grzanie wątroby termoforem i nie było tak źle taki olej i sok z cytryny okazały się przyjmowalny. Jednak wczoraj nic się nie wydarzyło, ponieważ jestem czysty w środku a dziś musiałem użyć lewatywy by zobaczyć, co wyhodowałem, Jakie było moje wielkie przerażenie, gdy ze okropnym "smrodem" wylatywało ze mnie kocie jedzenia tzw., lekko rozmoczona sucha karma tak to wyglądało około 500 szt. +-. domniemam, że to kamienie, które już wcześniej organizm zaczął rozpuszczać i usuwać. Może jednak nie będę wdawał się w szczegóły, co jeszcze ze mnie wyleciało, bo to nawet trudno określić, każdy może sobie takie oczyszczanie zrobić profilaktycznie koszt około 15 zł samopoczucie na drugi dzień niewyobrażalne nawet jak człowiek myśli, że jest zdrowy a zobaczy, że wiek nawet nie ma znaczenia tyle tego, co tam jest. Nie tylko polecam tą naprawdę prostą i nawet przyjemną kurację, ale i namawiam, bo wiemy, co to WĄTROBA.

#149 suchoj

suchoj

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 43 postów

Napisano 20 październik 2011 - 06:22

Ja robiłem już 2 razy czyszczenie olejem i cytryną. Mimo, że mam ponad 2 razy lat mniej niż Metody To to co ze mnie wyszło to niewyobrażalne. Nie spodziewałem się, że w wieku dwudziestuparulat można tyle uzbierać syfu, kamieni wszelakich kolorów, od żółtych cholesterolowych, ciemnozielonych, wapniowych, czarnych jak smoła, rozmiarów dochodzących do 3cm albo i większe, i po każdym czyszczeniu od groma ich było. No i do tego kaszanka, parę osób które mają to za sobą będą wiedzieć o co chodzi. Jeszcze można powiedzieć, że bardzo dobrze większe robaki wyrzuca ta metoda.

#150 wasiut15

wasiut15

    Michnik

  • Members
  • PipPipPip
  • 1799 postów

Napisano 20 październik 2011 - 19:33

Przed oczyszczeniem najpierw się zważcie żeby zobaczyć ile te syfy ważyły;)

#151 metody11

metody11

    1

  • Members
  • PipPip
  • 16 postów

Napisano 20 październik 2011 - 20:10

U mnie prawie 0,5 kg, a teraz też piłem olej z oliwek tylko, że z grejpfrutem to zobaczę ile jutro wyleci i co.

#152 Vetinari

Vetinari

    Jaszczur

  • Members
  • PipPipPip
  • 8439 postów

Napisano 21 październik 2011 - 12:21

serio..nie wiem jak inni ale osobiście niespecjalnie mam ochote czytac o tym co i ile wydalasz.

#153 metody11

metody11

    1

  • Members
  • PipPip
  • 16 postów

Napisano 21 październik 2011 - 13:33

Vetinari to, co piszę tu to dla wybranych, ja po prostu nie czytam tematów, które mnie nie interesują, bo są ludzie, których interesują, więc to uszanuj.

#154 Vetinari

Vetinari

    Jaszczur

  • Members
  • PipPipPip
  • 8439 postów

Napisano 22 październik 2011 - 17:31

znaczy sie dla narodu wybranego ?

Mam pewne podstawy by twierdzić, ze wiem nieco lepiej jaki temat mnie interesuje a jaki nie. Ten akurat mnie interesuje bo jest dość zabawny. Ale nie widzę jaki związek z tematem ma opis efektów posiadówy na klopie.

Zmieniony przez - Vetinari w dniu 2011-10-22 18:32:12

#155 metody11

metody11

    1

  • Members
  • PipPip
  • 16 postów

Napisano 22 październik 2011 - 18:44

A w takim razie Ci wytłumaczę. By dojść do odżywiania się światłem a sobie poważnie nie zaszkodzić trzeba uzmysłowić chętnym tej tematyce by wiedzieli jak bardzo ważne jest oczyszczenie organizmu, bo to jest wielki proces składający się z wielu czynników. Dla Ciebie jest "dość zabawny" a dla mnie i zainteresowanych nie ma żartów, bo różni to czytają ludzie i ktoś może to opacznie zrozumieć robiąc sobie krzywdę łykając światło a nie wypróżniając się. Ten temat akurat to nie żart.

#156 gorus

gorus

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 219 postów

Napisano 23 październik 2011 - 17:38

Vetinari - jak nie masz ochoty czytać to nie czytaj. Każdy ma prawo do wyrażania swoich opinii (oczywiście w sposób zgodny z przyjętymi zasadami, w tym przypadku z regulaminem forum) i nikt nie będzie powstrzymywał się przed wyrażaniem tych opinii tylko dlatego, że jakiś jaśnie wielmożny hrabia nie ma ochoty ich czytać. Możesz się tymi opiniami zgadzać lub nie, ale nie narzucaj innym co mają pisać bo narażasz się na śmieszność.

#157 metody11

metody11

    1

  • Members
  • PipPip
  • 16 postów

Napisano 23 październik 2011 - 19:22

I tak po drugim oczyszczaniu wątroby wyszło 5 kamieni wielkości kasztanów i z 200 szt., pomniejszych o reszcie nie wspomnę. Aż się zdziwiłem jak to możliwe, jak człowiek ma być zdrowy, gdy jest tak zatkany a by odżywiać się światłem trzeba być czysty. Ale mam dobrą wiadomość wczoraj na targach Niezwykłości Znachor nie pamiętam nazwiska a szkoda, bo by nie jednemu mógł pomóc, który mnie pół roku temu zdiagnozował bardzo źle to teraz jego diagnoza była CZYSTY, co mnie bardzo zdziwiło, że aż taki efekt odniosłem tylko oczyszczając się i jedząc minimalne ilości by układ trawienny mógł się oczyszczać jeszcze. Jeszcze nie wierząc sprawdziłem u P. Kazimierza Lewandowskiego on potwierdził, więc jestem pewien, że odniosłem pełny sukces i życzę wszystkim tego, którzy będą wytrwali.

#158 TheFinger

TheFinger

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 1161 postów

Napisano 23 październik 2011 - 22:17

Zastanawiam się nad czymś. Otóż, czy natura wyposażyła człowieka w naturalne procesy oczyszczające?

Według mnie jest to bardzo poważna ingerencja w organizm. Porównałbym to do *****netycznych implantów. Jeśli proces przechodzenia "na światło" jest naturalny, to oczyszczanie organizmu powinno nastąpić automatycznie. Coś analogicznego do wypadania chorych zębów (pisał o tym JMW). Myślę, że organizm sam wie kiedy, co i jak należy zrobić, by osiągnąć określony stan. Nie uważam też, że ślepe wykonywanie "instrukcji" jest zawsze pozytywne w efektach.

Jeżeli mój samochód nie chce palić jak należy, to wymiana świec (bo ktoś tak powiedział) nie musi wcale pomóc, a tym bardziej umycie silnika wodą (co często kończy się nieszczęśliwie). Jeżeli już ktoś podejmuje się naprawy na własną rękę, to jego świadomość zależności składających się na poprawną pracę silnika musi stać na co najmniej ponadprzeciętnym poziomie. Tak samo jest z ludzkim ciałem oraz świadomością jego funkcjonowania (przede wszystkim energetycznego, bo to pierwszorzędny problem).

Co o tym sądzicie?

#159 hulio

hulio

    1

  • Members
  • Pip
  • 0 postów

Napisano 24 październik 2011 - 00:03

Co może zaszkodzić pozbycie się syfu z organizmu?

#160 metody11

metody11

    1

  • Members
  • PipPip
  • 16 postów

Napisano 24 październik 2011 - 10:13

TheFinger to Twoje pytanie to nie jest całkiem bezzasadne a odpowiedź jest taka, że do pewnego stopnie przy minimalnym jedzeniu jest w stanie sie oczyścić jednak jemy i za dużo i byle co i byle jak a wtedy organizm nie nadąża z przerobieniem dokładnym i wydalaniem, więc po latach mamy to, co mamy i dla tego jest tak ważne by to pomóc organizmowi z tego się oczyścić. Dlatego też jako jeden z nielicznych piszę o tym, co wychodzi by uzmysłowić, chociaż co mądrzejszym, że to można sprawdzić nie szkodząc sobie a pomagając.

Zmieniony przez - metody11 w dniu 2011-10-24 11:14:32

#161 hulio

hulio

    1

  • Members
  • Pip
  • 0 postów

Napisano 24 październik 2011 - 10:34

Ile kosztuje takie całkowite oczyszczenie organizmu?

#162 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 4726 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 24 październik 2011 - 11:20

Ile kosztuje?

Materialne spojrzenie na świat bywa przytłaczające...

Takie oczyszczenie jest bezcenne, a wymaga odrobiny dobrej woli i chęci.

Phoenix_thumb.jpg  

(...) A jesli komu droga otwarta do nieba,

Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

Na pohybel zdrajcom!


#163 hulio

hulio

    1

  • Members
  • Pip
  • 0 postów

Napisano 24 październik 2011 - 11:36

Chodziło mi o czysto fizjologiczne oczyszczenie. A tu metody proponowane przez medycynę z tego co się orientuje kosztują. :)

#164 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 4726 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 24 październik 2011 - 11:42

Jeśli zamierzasz dokonywać "oczyszczenia" w renomowanej klinice pod nadzorem suto opłacanego konsylium to współczuję

Domowym sposobem będzie taniej Koszt rycyny, cytryn, tudzież oleju z oliwek nie jest aż tak wysoki

Phoenix_thumb.jpg  

(...) A jesli komu droga otwarta do nieba,

Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

Na pohybel zdrajcom!


#165 metody11

metody11

    1

  • Members
  • PipPip
  • 16 postów

Napisano 24 październik 2011 - 11:46

hulio to się źle orientujesz medytacją możesz oczyścić umysł a przez to ciało, ale to trwa długo i jest tylko dla bardzo wytrwałych. Jest też droga na skróty i tu trzeba zastosować to, co pisze fantomista a w złotówkach to około 20 zł.

#166 hulio

hulio

    1

  • Members
  • Pip
  • 0 postów

Napisano 24 październik 2011 - 11:58

Są też domowe sposoby czyli. No to dobrze. Tu wiedza wskazana. http://www.domowe-sp...rganizmu-detoks

Medytacja dla wytrwałych? Hmm, stopniowo można się wytrwalić w niej chyba. Zacząć od 5 minutek a po pół roku już godzina np.

Zmieniony przez - hulio w dniu 2011-10-24 12:59:51

#167 XairaW

XairaW

    Artist

  • Moderators
  • 5195 postów

Napisano 24 październik 2011 - 19:52

@metody11

Czy składanie "jajek" jest bolesne? bo z tego co piszesz to do małych rozmiarów to to nie należy. Dokładna instrukcja oczyszczania za pomocą cytryn jest w tej książce? Tutaj się przyznam, że nie czytałem więcej.

#168 metody11

metody11

    1

  • Members
  • PipPip
  • 16 postów

Napisano 24 październik 2011 - 20:10

O dziwo nie jest bolesne, ponieważ dobrze nagrzałem wątrobę, ale nie przyjemne jednak byłem osłabiony przez dwa dni, co w niczym nie przeszkadzało mi, bo jestem wolnym człowiekiem i nic nie muszę, więc się dostosowałem do sytuacji. Jednak jest to nic w porównaniu, co bym musiał przejść po najlepszym chirurgu. Ale trzeba pamiętać, że ja ponad 50 lat pracowałem dość dobrze by wyhodować te brylanty i inni mogą mieć przyzwoite wielkości.

Zmieniony przez - metody11 w dniu 2011-10-24 21:13:54

#169 lesny

lesny

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 4870 postów

Napisano 26 październik 2011 - 08:53

W książce JMW nic na ten temat nie ma. Za to w necie można znaleźć co najmniej dwie wersje (jedna lajtowa, druga wymagająca większej determinacji).

http://oczyszczanieorganizmu.biz.pl/2010/12/27/oczyszczanie-cytrynami/

http://www.enji.pl/pl/aktualnosci/125-oczyszczenie-watroby-za-pomoca-cytryn-i-oleju-z-oliwek


Żadnej z nich nie stosowałem.

#170 XairaW

XairaW

    Artist

  • Moderators
  • 5195 postów

Napisano 26 październik 2011 - 10:11

Z I linka:

Oczyszczanie organizmu cytrynami

Potrzeba do tego dwudziestu pięciu cytryn, które zużyjemy w ciągu dziewięciu dni. Każdego dnia przygotowujemy sok z cytryn (wyciskając je dowolnym sposobem do dowolnego naczynia). Rozkład oczyszczania jest następujący:
w pierwszym dniu pijemy sok z jednej cytryny
w drugim z dwóch cytryn
w trzecim z trzech
w czwartym z czterech
w piątym wypijamy sok z pięciu cytryn (co jest już nie lada osiągnięciem!)
w dniu szóstym wypijamy sok z 4 cytryn
w siódmym z trzech
w ósmym z dwóch
w dziewiątym (na zakończenie kuracji) wypijamy sok z jednej cytryny – dokładnie tak, jak na początku.
Kiedy pić sok? Zdecydowanie pomiędzy posiłkami. Ja osobiście stosując tę kurację sok piłam pomiędzy śniadaniem a obiadem, z zachowaniem mniej więcej półtoragodzinnej przerwy pomiędzy sokiem a posiłkami (jednym i drugim).
Picie czystego soku nie należy do najprzyjemniejszych, ale można się przemóc. Słodzić soku nie warto, bo nie po to oczyszczamy organizm, by jednocześnie zanieczyszczać go cukrem rafinowanym.
Czy to pomaga? O ile pamiętam czułam się lepiej, tyle że nie jestem w stanie stwierdzić osobiście na ile było to efektem oczyszczającego działania cytryny, a na ile był to efekt placebo. Przypuszczam jednak, że jakieś działanie oczyszczające cytryny wykazują na pewno, są źródłem witamin, olejków eterycznych, substancji roślinnych i kwasów zdolnych rozpuścić nawet kamień, a co dopiero złogi organiczne zalegające gdzieś w organizmie.



hmmm co jest takiego strasznego w piciu soku z cytryny? Kurcze, aż mnie nabrała ochota. Kiedyś byłem wstanie na żywca zjadać całe surowe cytryny

#171 hulio

hulio

    1

  • Members
  • Pip
  • 0 postów

Napisano 26 październik 2011 - 11:15

Ja jestem uczulony na owoce cytrusowe, co myslicie o oczyszczaniu z mojego linka kilka postow wyzej?

#172 wasiut15

wasiut15

    Michnik

  • Members
  • PipPipPip
  • 1799 postów

Napisano 26 październik 2011 - 23:40

Jabłka też chyba pomagają w oczyszczaniu mają dużo błonnika

#173 metody11

metody11

    1

  • Members
  • PipPip
  • 16 postów

Napisano 27 październik 2011 - 08:41

hulio. Ja osobiście uważam, że każdy sam powinien sobie wybierać sposób oczyszczania, więc zrób tak jak czujesz, że będzie dla Ciebie dobre. wasiut15 wszystko coś ma najważniejsze by coś robić by stan zdrowia poprawiać a nie jemu szkodzić tylko.

#174 hulio

hulio

    1

  • Members
  • Pip
  • 0 postów

Napisano 27 październik 2011 - 12:11

Ja nie mówie przecież, żebyście mi wybrali sposób, a jedynie dowiaduje się by móc rozsądnie samemu podjąc decyzję.

#175 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 4726 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 27 październik 2011 - 12:50

hulio zamierzasz czynić przygotowania do odżywiania światłem?
No, no 'cymes' bym rzekł

Phoenix_thumb.jpg  

(...) A jesli komu droga otwarta do nieba,

Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

Na pohybel zdrajcom!


#176 hulio

hulio

    1

  • Members
  • Pip
  • 0 postów

Napisano 27 październik 2011 - 19:39

Nie o tym myślałem, ale jak przeczytałem ile różnego syfu jest to lżej bym się czuł bez tego.

#177 XairaW

XairaW

    Artist

  • Moderators
  • 5195 postów

Napisano 10 listopad 2011 - 11:09

Tak więc, jestem po kuracji cytrynowej. Zaiste wypicie soku z 5 cytryn można uznać za hardcore. Mogę to porównać do picia wódki bez zapity, z tym, że po nie jesteśmy pijani Kuracje stosowałem wg tam podanego linku. I dzień 1 cytryna i tak po kolei aż do 5 cytryn. Następnie dawka cytryn malała z jednej cytryny na dzień.
Jakie efekty? hmmm no na pewno odporność organizmu się mocno zwiększyła. Jak wszyscy w koło chorują tak mi nic kompletnie nie jest. Czy jakieś inne efekty to ciężko mi stwierdzić, mogę rzec, że ogólna poprawa samopoczucia. Chociaż na to mogą mieć wpływ też inne czynniki.

Dzięki tej kuracji na pewno też wiem, że cytryna cytrynie nie równa. Ważne jest skąd się cytryny bierze jedne są takie, jakby napompowanym workiem soku, inne zaś są prawie suche lecz mają gęsty miąższ. Które lepsze, w sensie bardziej bogate w witaminy/minerały/czy co to ma być? nie mam pojęcia.

Aha, jeszcze podczas picia soku z dużej dawki, organizm trochę dziwnie się zachowuje. Tzn nie wiem jak to opisać, jakby trochę głowa bolała, nie wiem. Jednak stan zaraz po wypiciu cec***e się znaczą poprawą. Jako, że kompletnie nie znam się na medycynie ani na biologii organizmu ludzkiego nie wiem co to może oznaczać.

Podsumowując, kuracje uznaję, za bardzo ciekawym eksperymentem i z pewnością ją kiedyś powtórzę. Choćby dla samego faktu zwiększenia odporności.

#178 metody11

metody11

    1

  • Members
  • PipPip
  • 16 postów

Napisano 10 listopad 2011 - 19:18

The WariaX SOG za działanie a nie za gadanie.

#179 caa68

caa68

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 74 postów

Napisano 18 listopad 2011 - 21:17

Jeśli zamierzasz dokonywać "oczyszczenia" w renomowanej klinice pod nadzorem suto opłacanego konsylium to współczuję

Domowym sposobem będzie taniej Koszt rycyny, cytryn, tudzież oleju z oliwek nie jest aż tak wysoki


Fantek głodówka, też dobrajest

#180 metody11

metody11

    1

  • Members
  • PipPip
  • 16 postów

Napisano 18 listopad 2011 - 21:49

Ja osobiście uważam, że sama głodówka bez przygotowania się do niej wcześniejszym oczyszczeniem jest niewiele wnosząca, ponieważ organizm potrzebuje odpowiedniego czasu by strawić złogi czy kamienie a wtedy człowiek nie przygotowany umrze z powodu braku pożywienia lub zacznie jeść, więc głodówka może nic nie dać. Jednak jak się ograniczy jedzenie znacznie i pije się soki, które już same w sobie mają właściwości oczyszczające i rozpuszczające pewne niepotrzebne a zgromadzone z wielu lat odpady to w odpowiednim czasie głodówka zadziała skutecznie. Gdyby było takie urządzenie, które powiedzmy prześwietlałoby organizm i pokazywałoby, co jest niepotrzebne i szkodliwe to byłoby wielkie przerażenie ludzi, ponieważ 60% to jest brud złogi kamienie i szlam itp. Jesteśmy tak zaprogramowani by tego nie widzieć i nie dopuszczać do wiadomości. Tylko ludzie, którzy podjęli się oczyszczania organizmu uczciwie to tylko ci ludzie przejdą na odżywianie się światłem, ponieważ czysty organizm nie przyjmie brudów żadnych a gdybacze będą ciągle wymyślać, że coś innego tzn., 1000 sposobów, że jest też dobre, ale nie zrobią nic dla siebie by, choć sprawdzić, co jest niepotrzebne w nich.

#181 lesny

lesny

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 4870 postów

Napisano 23 grudzień 2011 - 03:29

Jasmuheen - The Amazing Avatar of Pranic Living [PL]




Z polskimi napisami

Zmieniony przez - lesnyjegor w dniu 2011-12-23 03:29:53

#182 gkemilk

gkemilk

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 377 postów

Napisano 23 grudzień 2011 - 21:15

Niech ta pani w tym filmiku poopowiada to górnikowi, który zjeżdża na szychtę do kopalni.

#183 lesny

lesny

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 4870 postów

Napisano 23 grudzień 2011 - 21:30

Chyba będzie prościej, jeśli górnik po szychcie pójdzie prosto du dom i obejrzy se te video w necie. Szczęść Boże! Wszakże, niezbadane są wyroki boskie i mono sie taki hajer przodowy znajdzie, kierymu tako godka spasuje .

#184 AN a EL

AN a EL

    JAM JEST

  • Members
  • PipPipPip
  • 9903 postów

Napisano 31 styczeń 2012 - 03:23


WSZYSCY jesteśmy

jednym umysłem,

JEDNĄ nieskończoną ŚWIADOMOŚCIĄ,

a ILUZJA ODDZIELENIA jest tylko DOŚWIADCZENIEM tej rzeczywistości... 

Cute_Puppy_Eyes_Pic_3.jpg


#185 suchoj

suchoj

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 43 postów

Napisano 02 luty 2012 - 01:36

Świetny dokument.

Mistrz z gościa co po drugim dniu niejedzenia nie miał siły już zdawać relacji

Zmieniony przez - suchoj w dniu 2012-02-02 11:17:13

#186 suchoj

suchoj

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 43 postów

Napisano 11 kwiecień 2012 - 18:12

http://www.vismaya-m...unfire_cz1.html

Ciekawy wywiad, i na tej stronce wywiady z innymi niejedzącymi.

#187 suchoj

suchoj

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 43 postów

Napisano 11 kwiecień 2012 - 18:14

Dalej

Julek z Kielc.



#188 suchoj

suchoj

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 43 postów

Napisano 11 kwiecień 2012 - 18:17

Dalej Joachim.



#189 suchoj

suchoj

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 43 postów

Napisano 11 kwiecień 2012 - 18:20



Jakiś Oleg Maslow

#190 suchoj

suchoj

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 43 postów

Napisano 11 kwiecień 2012 - 18:26



Jakaś Baranowa, tylko, że bez tłumaczenia.

#191 suchoj

suchoj

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 43 postów

Napisano 12 kwiecień 2012 - 11:09

Lekarz o postach
http://ewahankiewicz.w.interia.pl/weg4.htm


Dr med. G. A. Wojtowicz i jego książka

http://webcache.googleusercontent.com/search?q=cache:547EP8koskwJ:www.druk-pl.com/progresywnie/zdrowie/Dr_med._G._A._Wojtowicz_-_Ulecz_sam_siebie