Skocz do zawartości




Zdjęcie

ŚWIADECTWA NAWRÓCONYCH..... księży :o


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
27 odpowiedzi w tym temacie

Katalogi.pl

Katalogi.pl
  • Bywalec

#1 JakSieMasz

JakSieMasz

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 402 postów

Napisano 13 czerwiec 2007 - 10:14

Podaję link do darmowej, i bardzo ciekawej książki:

http://www.kosciolbozy.org/ulotki/daleko_od_rzymu.pdf

a także jej fragment:




Richard Bennett (jeden z piecdziesieciu osmiu)


Nietrudno dostrzec watek biegnacy przez doswiadczenia tych blisko szescdziesieciu byłych ksiezy: Kierowało nami silne pragnienie dróznienia sie od otoczenia. Chcielismy byc czystsi, blizsi Bogu, miec przed Nim nieskalane sumienie. Wybralismy kapłanstwo, liczac, iz pozwoli nam to krok po kroku udzielac zbawienia bliznim. Fascynowały nas szacunek społeczny i romantyzm tego powołania; znani nam ksieza cieszyli sie powazaniem i szczególnymi przywilejami. Wysłuchiwanie spowiedzi, odpuszczanie grzechów, sprowadzanie na ołtarz Chrystusa, niezwykłosc roli "zastepcy Chrystusa" to nas pociagało. Mówiac słowami Grahama Greena z jego powiesci poswieconej tej tematyce, pociagała nas "moc i chwała". Nasze doznania zwiazane z pełnieniem roli kapłana sa róznorakie, lecz główny watek jest wspólny. Dobrze oddaje go Jose Fernandez: "Chwała kapłanskiego zycia, tajemniczosc klasztoru i roztaczana przede mna perspektywa zbawienia duszy przytłumiły naturalny smutek,
jaki budził sie w sercu na mysli o opuszczeniu rodziny i dziecinnego domu". Celso Muniz wspomina:

Od dziecinstwa głeboko pragnałem tego, co rzeczywiste i pewne. Jako młody chłopak doszedłem do wniosku, ze kapłanstwo to najlepszy sposób, aby doswiadczyc prawdy i uzyskac zbawienie duszy. Nauczyciel w szkole powiedział mi kiedys: "Predzej kamien pływałby po powierzchni wody, niz ksiadz miałby znalezc sie w piekle"

Decyzja o kapłanstwie wiazała sie tez z przywilejami przynaleznymi ksiedzu rzymskokatolickiemu z nadzieja na "moc i chwałe" systemu sakramentalnego, którego najoczywistszym szafarzem jest własnie kapłan miejscowej parafii. Jako dzieci i nastoletni chłopcy, a nawet
juz jako młodzi kapłani, nie zastanawialismy sie natomiast nad pewnymi podstawowymi tezami, których nikt nigdy nie wyjasniał, ale i nikt nigdy nie kwestionował. A były to tezy nastepujace:

1. W Nowym Testamencie istnieje taki własnie urzad kapłana składajacego ofiary,
2. Zycie kapłana obraca sie wokół sakramentów,
3. Jestesmy godni tego zaszczytu.

Mocno trudzilismy sie, aby byc "swietymi" totez uznajemy, ze zasłuzylismy sobie na nasz niepodwazalny status przed Bogiem.

Urzad kapłanski

Czyz mozna wiec wyobrazic sobie szok, jaki przezył kazdy z nas zaszczycony honorem urzedu kapłanskiego, kiedy na poczatku lat siedemdziesiatych poznał opinie jednego z najlepszych biblistów katolickich Raymonda E. Browna?

Przejscie z Testamentu Starego do Nowego zadziwia nas faktem, ze choc na arenie pozostaja kapłani poganscy i zydowscy, to zaden pojedynczy chrzescijanin nie otrzymuje wyłacznie
dla siebie tytułu kapłana. List do Hebrajczyków mówi o arcykapłanstwie Jezusa, porównujac
Jego smierc i wstapienie do nieba z czynnosciami zydowskiego arcykapłana, który raz
w roku wchodził do Miejsca Najswietszego w Przybytku z ofiara krwi za siebie i za grzechy
ludu (Hbr 9,6–7). Zauwazmy, ze autor nie kojarzy kapłanstwa Jezusa z pojeciem Eucharystii
czy Ostatniej Wieczerzy, nie sugeruje tez, ze chrzescijanie sa kapłanami na podobienstwo
Jezusa.Wrazenie jedynosci i ostatecznosci znamionujacych kapłanstwo Jezusa, jakie emanuje z Listu do Hebrajczyków 10,12–14, wyjasnia, dlaczego w okresie nowotestamentowym nie
ma kapłanów chrzescijanskich.1
W dalszej czesci tego samego rozdziału Brown opowiada sie za kapłanstwem na wzór
klasy lewickiej w Starym Testamencie. Argumentacje na rzecz takiego stanowiska doktrynalnego
opiera jednak wyłacznie na pojeciu tradycji. Nawet jesli o Biblii wiedzielismy niewiele,
pamietalismy, ze to faryzeusze stawiali tradycje ponad Słowem Bozym. Brown wiec miast
ukoic nasze wzburzone mysli, zachwiał pewnoscia, iz istotnie jestesmy kapłanami. Dzis wiem,
ze jego twierdzenia sa zarówno z biblijnego punktu widzenia jak i bezwzglednie prawdziwe.
WNowym Testamencie poza królewskim kapłanstwem, obejmujacym wszystkich prawdziwie
wierzacych, nie ma miejsca na urzad kapłana. Jakze trafnie głosi List do Hebrajczyków:
„Wiec tez onych wiele bywało kapłanów dlatego, iz im smierc nie dopusciła zawsze trwac.
Ale ten, iz na wieki zostaje, wieczne ma kapłanstwo, Przetoz i doskonale zbawic moze tych,
którzy przez niego przystepuja do Boga, zawsze zyjac, aby oredował za nimi” (Hbr 7,23–25).
Wspomniane tu „kapłanstwo nieprzechodnie” okreslono po grecku słowem aparabatos,
„nieprzekazywalne”. Nie moze byc ono przekazane ludziom, bo w swej istocie nalezy do
Pana, zgodnie z kolejnym wersetem:
„Takiegoc zaiste przystało nam miec najwyzszego kapłana, swietego, niewinnego, niepokalanego,
odłaczonego od grzeszników i który by sie stał wyzszy nad niebiosa”.

Zycie kapłana obraca sie wokół sakramentów

Według drugiego załozenia katolickie sakramenty to — jak głosiły nasze katechizmy —
„zewnetrzne znaki wewnetrznej łaski”. Zgodnie wiec z kanonem 840 wierzylismy, iz sakramenty,
w najwiekszym stopniu przyczyniaja sie do wprowadzenia „umocnienia i zamanifestowania
koscielnej wspólnoty”.2 Stały one dla nas w centrum kwestii zbawienia i uswiecenia.
Kanon 960 uczył, ze spowiedz i rozgrzeszenie to „jedyny zwyczajny sposób, przez który
wierny, swiadomy grzechu ciezkiego, dostepuje pojednania z Bogiem”. Miast głosic dokonane
dzieło Chrystusa Jezusa, jedynego Leku na problem naszej grzesznej natury i nagminnych
upadków, zniewolono nas przekonaniem, iz kazdy dzien ma sie obracac wokół tych fizycznych
znaków. Doznawalismy wstrzasu, czytajac u Dollingera, najznakomitszego historyka
rzymskokatolickiego, iz spowiedz nie była znana w kosciele zachodnim przez całe 1100 lat,
a w kosciele wschodnim nie wystepowała nigdy: „Podobnie z pokuta. To, co uchodzi za
zasadnicza forme tego sakramentu, nie było znane w kosciele zachodnim przez jedenascie
stuleci, w greckim zas nigdy”.3 Jak to? Przeciez arcykapłanami zostali ogłoszeni „najpierw
biskupi!” (kanon 835). Czyz wiec i my jako kapłani nie jestesmy szafarzami sakramentów?
Niestety, w swietle Słowa Bozego poglad taki to raczej magia niz ewangeliczne poselstwo.
W Nowym Testamencie znajdujemy dwa znaki ustanowione przez Pana; czołowe miejsce
w Biblii zajmuja jednak nie one, lecz głoszone poselstwo. Dla nas sakramenty miały wage
kardynalna; przeciez kazdy dzien rozpoczynał sie msza. Watpliwosci co do tak wielkiej wagi
fizycznych znaków w zyciu z Bogiem rodziły sie z osobistych doswiadczen. Przez lata pracy
kapłanskiej ochrzcilismy rzesze niemowlat, a słowa: „Przez posługe Koscioła ja odpuszczam
tobie grzechy” wypowiadalismy nad tysiacami głów. Namaszczalismy dłonie starych, chorych
i ofiar wypadków, mówiac: „Niech Pan, który odpuszcza ci grzechy, bedzie ci ratunkiem
i podzwignie cie”. Rok po roku patrzylismy, jak ochrzczone przez nas dzieci wyrastaja na
takich samych pogan, jakich mozna spotkac na najodleglejszej misji. Ludzie, którym udzielalismy
rozgrzeszenia, podnosili sie z kleczek jako tacy sami grzesznicy jak dotad. Gdy zas
chorzy i starzy nie zostawali ani zbawieni, ani „podzwignieci”, niektórzy z nas decydowali
sie w koncu zajrzec do Biblii. A tam odkrywalismy, ze:
„Duchci jest, który ozywia, ciało nic nie pomaga; słowa, które ja wam mówie, duch sa
i zywot sa” (J 6,63).
„Odpowiedział Jezus i rzekł mu: Zaprawde, zaprawde powiadam ci: Jezli sie kto nie
narodzi znowu, nie moze widziec królestwa Bozego” (J 3,3). „Albowiem łaska jestescie zbawieni przez wiare, i to nie jest z was, dar to Bozy jest; Nie
z uczynków, aby sie kto nie chlubił” (Ef 2,8–9).
Najwiekszym zaskoczeniem były słowa z Listu do Efezjan. Główne definicje okreslały
przeciez sakrament jako „uczynek”, jak chocby kanon 8 soboru trydenckiego o sakramentach
w ogólnosci: „Jesli ktos twierdzi, ze sakramenty Nowego Przymierza nie udzielaja łaski
moca samego aktu (ex opere operato), ale ze wystarcza wiara w obietnice Boza do uzyskania
łaski, niech bedzie wyłaczony ze społecznosci wiernych”.4 Z trudem przychodziła nam próba
podwazenia wagi sakramentów — sprawowanie tych i innych fizycznych znaków zajmowało
przeciez wiekszosc naszego czasu. Oto w czasie Wielkiego Postu i Wielkiego Tygodnia musielismy
dbac o nabycie i przygotowanie nowo poswieconych olejów, paschału, palm, popiołu
z palm z ubiegłego roku, krzyza noszonego podczas procesji, kadzielnicy, wegli i kadzidła,
szkarłatnych, czerwonych i białych szat itd. Jakzeby ktos z nas mógł zdobyc sie w tych
okolicznosciach na posłuszenstwo słowom Pana, brzmiacym tak jednoznacznie w Ewangelii
Jana 6,63?
Duch daje zycie; ciało na nic sie nie przyda. Słowa, które Ja wam powiedziałem, sa
duchem i sa zyciem (J 6,63).
Lecz trudno było zatykac uszy na ich dzwiek — co potwierdza ponad piecdziesiat swiadectw
w tej ksiazce. Ojciec pociagnał nas ku Sobie, obnazajac nasza niegodnosc i objawiajac
Swa wystarczajaca prawde, zawarta w słowach:
Poswiec je w prawdzie twojej; słowo twoje jest prawda (J 17,17).

Niegodni czci

Ostatnia z zasad była najdonioslejsza i najgłebiej w nas zakorzeniona. Juz jako dziecko,
nim jeszcze pomyslałem o kapłanstwie, starałem sie byc „swietym”. W Wielkim Poscie rezygnowałem
ze słodyczy i słodkich napojów, pragnac byc lepszym katolikiem. W ciagu jednego
dnia odwiedzałem dziewiec kosciołów, w kazdym odmawiajac po szesc „Ojcze nasz”, szesc
„Zdrowas Mario” i szesc „Chwała Ojcu”; w tym samym czasie moi rówiesnicy czynili ze
„swietosci” przedmiot zabawy, wkładajac do ust kleczacym kolegom białe mietówki, tak
jak ksiadz rozdaje komunikanty. Juz jako ksieza, przyjelismy w wiekszosci z entuzjazmem
II sobór watykanski. Po ukazaniu sie drukiem jego dokumentów wielu z nas głosiło na ich
podstawie kazania. Do najpopularniejszych nalezała Konstytucja Duszpasterska o Kosciele
w swiecie Współczesnym. Ale gdy emocje nieco opadły, niejeden z nas spostrzegł, ze poselstwo
Vaticanum II jest tym samym, czym od lat zylismy i czego od lat nauczalismy:
Ale człowiek zraniony przez grzech [. . . ] wraca do tych wewnetrznych głebi, gdy zwraca
sie do swego serca, gdzie oczekuje go Bóg, który bada serce, i gdzie on sam pod okiem Boga
decyduje o własnym losie. . . [par. 14]. Wolnosc ludzka, zraniona grzechem, jedynie z pomoca
łaski Bozej moze to nastawienie ku Bogu uczynic w pełni skutecznym [par. 17].5
Nowe nauczanie mocno przypominało stare poselstwo. Moglismy je równiez odnalezc
w nieco mniej znanym dokumencie numer 6: Indulgentiarum Doctrina. Jego paragraf 6 głosi:
Od najdawniejszych czasów w kosciele dobre uczynki były takze ofiarowywane Bogu dla
zbawienia grzeszników, zwłaszcza zas uczynki trudne dla ludzkiej słabosci [. . . ] modlitwom
i dobrym uczynkom ludzi swietych przypisywano wartosc tak wielka, iz mozna przyjac, ze
grzesznik bywał obmyty, oczyszczony i odkupiony z pomoca całego ludu chrzescijanskiego.
Nauki te znalazły potwierdzenie w poselstwach z Lourdes i Fatimy. W ramach trzeciej,
najwazniejszej zasady miesciła sie wiara, ze wiele dusz idzie do piekła tylko dlatego,
iz nikt nie modli sie za nie i nie czyni pokuty. Nie zapominalismy o łasce, ale jednak to
człowiek przez cierpienia i dobre uczynki miał wysłuzyc zbawienie sobie i innym. W tej
to, drogi Czytelniku, sieci zaciagnietej mocno przez rzymski katolicyzm tkwilismy, zyjac
podług ewangelii uczynków. Przeswiadczenie, iz z jakiejs racji jestesmy swieci i sprawiedliwi
w oczach swietego Boga, bo modlimy sie i cierpimy, i ze jako sprawiedliwi i swieci bedziemy nadal praktykowac nasza religie, stało sie nasza najwieksza zguba. Jesli bowiem uwazam
sie za sprawiedliwego i dobrego, tyle tylko ze „zranionego”, powinienem przypomniec sobie
wersety 7,20–23 z Ewangelii Marka:
„I powiedział, ze co pochodzi z człowieka, to pokala człowieka. Bo z wnetrznosci serca
ludzkiego pochodza złe mysli, cudzołóstwa, wszeteczenstwa, mezobójstwa, Kradzieze, łakomstwa,
złosci, zdrada, niewstyd, oko złe, bluznierstwo, pycha, głupstwo. Wszystkie te złe
rzeczy pochodza z wnetrznosci, i pokalaja człowieka. A stamtad wstawszy, poszedł na granice
Tyru i Sydonu, a wszedłszy w dom, nie chciał, aby kto wiedział; lecz sie utaic nie mógł”.
Trudno pogodzic tak diametralnie rózne podejscia; słowa z Ksiegi Jeremiasza 17,9:
„Najzdradliwsze jest serce nadewszystko i najprzewrotniejsze, któz je pozna?,
proponuja nam bowiem zupełnie inne od katolickiego rozumienie ludzkiej natury”.

Człowiek w oczach Bozych

Jesli uswiadamiamy sobie własne zmagania duchowe i pojmujemy, ze skutkiem grzechu
Adamowego było nie tyle „zranienie”, co smierc wszystkich ludzi — jak wyraznie wynika
z Ksiegi Rodzaju 2,17 — to zaczynamy całkiem inaczej rozumiec własne połozenie w oczach
Bozych. Czytajac Ksiege Ezechiela 18,20:
Dusza, która grzeszy, ta umrze; i List do Rzymian 6,23:
. . . zapłata za grzech jest smierc,
stajemy wobec dylematu. Dylemat ten musiałem rozstrzygnac i ja: albo prawda jest moja
katolicka nauka, albo tez prawda jest Biblia. Jedno nie da sie pogodzic z drugim.

Biblijne poselstwo o zbawieniu

Ustepy takie jak 1List Piotra 1,18–19:
Wiedzac, iz nie skazitelnemi rzeczami, srebrem albo złotem, wykupieni jestescie od marnego
obcowania waszego, od ojców podanego. Ale droga krwia, jako baranka niewinnego
i niepokalanego, Chrystusa;
Ksiega Izajasza 53,5–6:
Lecz on zraniony jest dla wystepków naszych, starty jest dla nieprawosci naszych; kazn
pokoju naszego jest na nim, a sinoscia jego jestesmy uzdrowieni. Wszyscysmy jako owce
zbładzili, kazdy na droge swa obrócilismy sie, a Pan włozył nan nieprawosc wszystkich nas.
oraz 1List Jana 2,2:
A on jest ubłaganiem za grzechy nasze; a nie tylko za nasze, ale tez za grzechy wszystkiego
swiata,
pozwoliły mi pojac, iz według Biblii zbawienie jest bezsprzecznie dziełem samego Jezusa
i tylko Jego. List do Hebrajczyków 1,3 podsumowuje:
. . . oczyszczenie grzechów naszych przez samego siebie uczyniwszy. . .
Wersety te otworzyły mi oczy na prawdziwa istote zbawienia i odkupienia: dokonczone
dzieło Chrystusa Jezusa. Drogi Czytelniku, według Listu do Rzymian 3,26 Bóg jest
„sprawiedliwym i usprawiedliwiajacym tego, który jest z wiary Jezusowej”.
Zbawienie człowieka to dzieło tylko samego Boga, dzieło niepojete, lecz dokonczone.
Swiadectwo temu daje tych z góra piecdziesieciu mezczyzn, którzy tylko Jemu zawierzyli.
Odsłonili oni przed nami materie całego swojego zycia, przetykana w kazdym przypadku
szkarłatna nicia łaski Bozej. Dla Boga kazdy człowiek jest martwy w swoich grzechach. Łaska
jestesmy zbawieni, przez wiare. Jako katoliccy ksieza, bylismy w tej posłudze szczerzy, pobozni
i z serca oddani kosciołowi rzymskiemu. I wtedy własnie — jak mówi Robert Julien —
usłyszelismy, Jego cichy „łagodny głos”. Serdecznie zachecam do lektury swiadectw o dziele
łaski Bozej w zyciu człowieka — gdyz w tym własnie tkwi sedno ksiazki. Stosunek biblijnej
nauki o kapłanstwie do naszego dawniejszego rozumienia pojecia „kapłanstwo” stanie sie jasny
w miare lektury osobistych swiadectw, złozonych przez ludzi, którzy doswiadczyli zarówno
kapłanstwa fałszywego, jak i kapłanstwa prawdziwego: kapłanstwa wszystkich wierzacych
w ofiare Chrystusa Jezusa, złozona raz na zawsze. Najlepsze podsumowanie doswiadczen,
przez jakie bohaterowie tej ksiazki przechodzili jako kapłani koscioła rzymskokatolickiego,
znajdziemy w słowach Drugiego Listu do Koryntian 4,1–2: „Dlatego majac to usługiwanie, tak jakosmy miłosierdzie otrzymali, nie słabiejemy. 2
Alesmy sie odrzekli skrytej sromoty, nie obchodzac sie chytrze, ani fałszujac słowa Bozego; ale
objawieniem prawdy zalecajac samych siebie u kazdego sumienia ludzkiego przed obliczem
Bozem”.

Richard M. Bennett, Portland, Oregon 7 VIII 1995 roku





1 Raymond E. Brown, Priest and Bishop: Biblical Reflections, Paulist Press, New York 1970, s. 13.
2 Kodeks prawa kanonicznego, Pallottinum, 1984. Wszystkie cytaty z prawa kanonicznego pochodza
z tego wydania; chyba ze zaznaczono inaczej.
3 Ignaz von Dollinger, The Pope and the Council by Janus (autoryzowany przekład z niemieckiego
„Janus”: Der Papst und das Concil), Roberts Brothers, Boston 1870, s. 50.
4 XIX Sobór Powszechny, Trydencki, VII sesja (1547). O sakramentach; [w:] Breviarium Fidei, Ksiegarnia
sw. Wojciecha, Poznan 1964, s. 435.
5 Dokumenty II soboru watykanskiego, nr 64 Gaudium et Spes, Wydawnictwo Wrocławskiej
Archidiecezjalnej, 1986.
6 Tłumaczenie własne na podstawie Documents of Vatican II, Vatican Collection, t. 1, red.
P. Flannery, O. P., Eerdmans, Grand Rapids 1984. (Choc nr 6, Indulgentiarum Doctrina z dnia 1I1967,
jak najbardziej oficjalnym podstawowym dokumentem zródłowym i bywa czasem zaliczany do dokumentów
Vaticanum II, to scisle rzecz biorac jest to dokument posoborowy, autorstwa Pawła VI).

Zmieniony przez - JakSieMasz w dniu 2007-06-13 11:25:27

#2 JakSieMasz

JakSieMasz

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 402 postów

Napisano 13 czerwiec 2007 - 10:33

Gdy znalazłem Chrystusa, znalazłem wszystko

Swiadectwo nawróconego ksiedza Anthony’ego Pezzotty

Anthony Pezzotta, urodzony na północy Włoch, od najmłodszych lat pragnał byc misjonarzem. Aby zrealizowac ten zamysł, w wieku 11 lat wstapił do seminarium duchownego. Po 12 latach otrzymał tytuł magistra greki i bakalaureat z filozofii. Potem odbywał magisterskie studia teologiczne w Anglii, Niemczech, Hiszpanii, wreszcie w Rzymie, gdzie przyjał swiecenia
kapłanskie. Wysłany na misje na Filipiny, pracował tam 15 lat, pełniac funkcje dyrektora szkół technicznych oraz rektora nizszego i wyzszego seminarium duchownego.Wchwili swego nawrócenia był tam wykładowca teologii.

Praca lekarstwem na watpliwosci

Na studiach teologicznych w Anglii zaczałem zywic powazne watpliwosci co do pewnych nauk mojego koscioła, których nie umiałem pogodzic z Pismem. Watpliwosci dreczyły mnie nawet po swieceniach, ale tłumiłem je, zajety studiami i praca wykładowcza. Plan zajec miałem tak napiety, iz niewiele czasu zostało na zgłebianie róznych spraw i na modlitwe. Po dziesieciu latach wyczerpujacego trudu pojechałem na rok do domu, do Włoch, aby odpoczac i podreperowac zdrowie. Tam watpliwosci odzyły i rozmnozyły sie jeszcze bardziej, umocniłem sie tez w postanowieniu, by szukac zadowalajacej odpowiedzi na niepokojace mnie kwestie. Bez przerwy czytałem, wnikałem w słowa naszych wielkich teologów, watpliwosci jednak nie znikały, ciazac coraz dotkliwiej.

Ksiazki i Ksiega

Po powrocie na Filipiny postanowiłem odłozyc na bok cała moja biblioteke teologiczna i poswiecic sie studiowaniu jednej tylko Ksiegi: Słowa Bozego, w szczególnosci zas Nowego Testamentu. We wszystkich praktycznych sprawach Biblia stała sie jedynym moim przewodnikiem; to do niej odwoływałem sie w ewangelizacji, nauczaniu, rozmyslaniach i lekturze.
Niebawem czasie watpliwosci zaczeły znikac: jedna po drugiej znajdowały bowiem rozwiazanie w moim studium Pisma.

Poczatek drogi krzyzowej

Pod koniec stycznia 1974 roku udałem sie do Santa Cruz, na południe od Manili. Natknałem sie tam na bardzo elegancka nowa kaplice konserwatywnego Koscioła Baptystycznego. Nigdy dotad nie byłem w kosciele protestanckim, postanowiłem wiec wsliznac sie do srodka i rozejrzec sie. Ledwie znalazłem sie wewnatrz, przywitał mnie jakis sympatyczny wierzacy,
nalegajac, ze przedstawi mnie pastorowi. Pastorem tym okazał sie Ernesto Montalegre, wspaniały maz Bozy. Rozmawialismy pare godzin. Ja starałem sie z całych sił zrobic z niego dobrego katolika, on zas spokojnie odpowiadał na moje pytania. Nie zdołałem nawrócic go na katolicyzm, ale i on nie przerobił mnie na protestanta. Mimo to wiele jego wypowiedzi
uderzyło mnie, tak ze po dwóch godzinach rozmowy miałem w sercu natłok watpliwosci. Zaczał sie dla mnie czas gehenny: bezsenne noce, bezradnosc i przerazajacy brak odwagi, aby opowiedziec sie za prawda Pisma. Powoli zaczynałem pojmowac Prawde, nie wiedziałem jednak, co mam poczac. Az nadeszła noc 20 lutego 1974 roku.

Moc łaski Bozej

Byłem w domu sam —i pierwszy raz w zyciu szczerze sie modliłem. Prosiłem Chrystusa, aby przejał panowanie nad moim zyciem. Czułem sie jak najwiekszy z grzeszników. Ktos byc moze spyta: Jaki tam ze mnie mógł byc grzesznik? Fakt, nigdy nie paliłem, nie piłem, nie złamałem slubów czystosci. Nie miałem na koncie zadnych wystepków, za to wiele zasług
w roli proboszcza. Lecz moim grzechem była. . . pycha. To ona nie pozwalała Chrystusowi zagoscic w moim zyciu, bo bałem sie reakcji biskupa. Myslałem: „Jesli uznam Chrystusa za swego Zbawiciela, co na to powiedza przełozeni? Co sobie pomysla koledzy, studenci? Szanuja mnie; nie wolno ich zawiesc!” Brakowało mi odwagi na szczerosc; szacunek ludzi
ceniłem wyzej niz umiłowanie Prawdy. W te jednak noc podczas modlitwy wzrok mój padł na taki oto fragment z Ewangelii Jana:
„. . . Wszakze jednak i z ksiazat wiele ich wen uwierzyło; ale dla Faryzeuszów nie wyznali, aby z bóznicy nie byli wyłaczeni” (J 12,42).
Te słowa przeszyły mi serce jak miecz obosieczny, ale dodały siły i odwagi. Byłem wolny! Tej nocy nie meczył mnie juz ból i dojmujaca niepewnosc strasznych ostatnich tygodni. Gdy obudziłem sie nazajutrz, w głowie pojawił mi sie obraz przyjacielskiego pastora baptystów. Ubrałem sie szybko i pojechałem do jego koscioła. Rozmawialismy. Dał mi broszury i ulotki, które chetnie wziałem. Juz przy wyjsciu odwróciłem sie i spytałem: „Gdybym opuscił swój kosciół, mógłbym zamieszkac zwami? Przyjelibyscie mnie?” Usmiechnał sie i odparł: „Mamy wolny pokój, wierzacy sie toba zaopiekuja”.

Prawda zwycieza
Piec dni zwlekałem z decyzja modlac sie i czytajac Pismo. 26lutego uznałem Chrystusa za swego Zbawce i Pana. Poprosiłem, aby przejał władanie nad moim zyciem, miałem bowiem zamiar zostawic wszystko: samochód, biblioteke, majetnosci. Napisałem do biskupa list z rezygnacja i zamieszkałem wsród moich nowych duchowych przyjaciół w Santa Cruz. 3 marca o jedenastej publicznie wyznałem wiare w Ewangelie i zostałem ochrzczony w rzece Santa Cruz, płynacej tuz za budynkiem koscielnym. Musze koniecznie napomknac, ze od dnia, gdy przyjałem Chrystusa, nigdy nie pozałowałem tego kroku i nie odczułem tesknoty za dawnym zyciem. Dosłownie przepełniony radoscia, poznałem nieopisany smak wolnosci od zwatpien. Pare dni po tym wydarzeniu odwiedził mnie pewien ksiadz, pytajac: „Tony, jak mogłes w ciagu zaledwie pieciu dni podjac taka decyzje? Porzuciłes kosciół katolicki: dwadziescia stuleci kultury, papiezy, swietych, wszystkiego, czego sie uczyłes, co zawsze kochałes!” Odrzekłem mu prosto z serca:, Nie czuje sie tak, jakbym cos porzucił; to jest, raczej tak, ze gdy znalazłem Chrystusa, znalazłem wszystko”. Katolik, który przyjmuje Chrystusa jako Zbawce i Pana, opusci swój kosciół, gdyz nie jest juz rzymskim katolikiem. Jesli wierzysz, ze zostałes zbawiony przez wiare w Chrystusa, i jesli uznałes Jego Słowo za ostateczny autorytet, to nie jestes rzymskim katolikiem, ale protestantem, nawet jesli słowo „protestant” zle ci sie kojarzy. Zbawienie przez wiare i wyłaczny autorytet Pisma to fundamenty protestantyzmu, przeciwstawne idei zbawienia dzieki uczynkom i sakramentom oraz autorytetowi tradycji, za którymi opowiada sie katolicyzm. Na koniec chciałbym zauwazyc, ze wielu katolików zywi do swego koscioła głeboki sentyment, nazywajac go czesto „Matka”. Taka postawa i takie uczucia znamionuja osobe, która za dawce zycia duchowego uwaza kosciół, czyniacy ja wierzaca przez chrzest i utrzymujacy ja przy zyciu duchowym dzieki pozostałym sakramentom. Z Biblii wynika jednak, ze to nie kosciół tworzy wierzacych, ale wierzacy tworza kosciół. A poniewaz to łaska przez wiare stajemy sie zywymi kamieniami Chrystusowego koscioła, to prawdziwym jego budowniczym jest Chrystus.

Anthony Pezzotta, Nawrócony ksiadz

Zmieniony przez - JakSieMasz w dniu 2007-06-13 11:34:13

#3 Klejcun

Klejcun

    jaszczur

  • Members
  • PipPipPip
  • 38 postów

Napisano 13 czerwiec 2007 - 10:46

nie ten dzial: --> Insomnia --> Wiara, Fizlozofia, Religie. Radze zapoznac sie z regulaminem:

Jak kazdy wie jest to Forum Zjawisk Niewyjasnionych wiec nie ma tu miejsca na religie i polityke - tematy takie beda zamykane lub kasowane. Oczywiscie tematy religijne ktore beda wnosily cos do Zagadek ludzkosci (a jak wiadomo wiele zagadek jest opartych wlasnie o religie i wierzenia) zostana. Z polityka podobnie.

http://www.niewyjasnione.pl/NOWY_REGULAMIN_%2D_29%2E03%2E2006-t6487.html

A ten temat jest typowo religijny, a nie zagadkowy, jego celem jest wyrazna chec nawracania, a to nie jest forum od tego.

Zmieniony przez - Klejcun w dniu 2007-06-13 11:49:31

#4 xami

xami

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 36 postów

Napisano 13 czerwiec 2007 - 11:29

Temat do przeniesienia do nowego działu (jak powstanie).

#5 Fluff.y

Fluff.y

    1

  • Members
  • PipPip
  • 24 postów

Napisano 13 czerwiec 2007 - 21:22

Taki temat już chyba nawet był, co? Klejcun nie zakładałeś podobnego?

#6 czorlito

czorlito

    1

  • Members
  • Pip
  • 9 postów

Napisano 13 czerwiec 2007 - 22:36

z pewnoscia

#7 Klejcun

Klejcun

    jaszczur

  • Members
  • PipPipPip
  • 38 postów

Napisano 13 czerwiec 2007 - 23:12

ja zakladalem o ksiazce "Bylem ksiedzem"

#8 Fluff.y

Fluff.y

    1

  • Members
  • PipPip
  • 24 postów

Napisano 13 czerwiec 2007 - 23:27

a tak. prawda

W sumie, to nie widze różnicy.

Zmieniony przez - Fluff.y w dniu 2007-06-14 00:27:32

#9 zee.k

zee.k

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 94 postów

Napisano 13 czerwiec 2007 - 23:37

Znakomita książka, można ją przeczytać "jedym tchem".

#10 Mielona250

Mielona250

    1

  • Members
  • Pip
  • 1 postów

Napisano 13 czerwiec 2007 - 23:44



Ostatnio poprosilem mlodszego brata (33lata) zeby narysowal ksiedza.. bardzo zdziwilem sie gdy narysowal taki dziwny rysunek.. co to moze znaczyc?

#11 xami

xami

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 36 postów

Napisano 13 czerwiec 2007 - 23:51

nudzisz się





#12 Fluff.y

Fluff.y

    1

  • Members
  • PipPip
  • 24 postów

Napisano 14 czerwiec 2007 - 00:03

ROTFL

:DDDDDD

#13 Mielona250

Mielona250

    1

  • Members
  • Pip
  • 1 postów

Napisano 14 czerwiec 2007 - 00:04

na inso to samo zrobilem w temacie o 'okraglym stole'
to wina forum

#14 Fluff.y

Fluff.y

    1

  • Members
  • PipPip
  • 24 postów

Napisano 14 czerwiec 2007 - 00:15

słoń w składzie porcelany?

#15 Fluff.y

Fluff.y

    1

  • Members
  • PipPip
  • 24 postów

Napisano 14 czerwiec 2007 - 00:15

słoń w składzie porcelany?

#16 xami

xami

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 36 postów

Napisano 14 czerwiec 2007 - 00:53

Przecież to Gerard jak będziesz go obrażał, dostaniesz bana (jak już przejmie forum)

Zmieniony przez - xami w dniu 2007-06-14 01:57:55

#17 audiofil

audiofil

    1

  • Members
  • Pip
  • 1 postów

Napisano 14 czerwiec 2007 - 07:34

Mielona250 i co kłamiesz, że narysował to twój młodszy brat jak to obrazek z tego komiksu ze strony nazistowskiej...

#18 xigof

xigof

    1

  • Members
  • PipPip
  • 14 postów

Napisano 15 czerwiec 2007 - 16:27

nieważne:P w każdym razie Adam(ten z raju) to sie za krzakiem chował jak golasek był :P może i jemu to dolega ? :P



Similar Topics Collapse

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych


Inne serwisy: IFD