Skocz do zawartości




Zdjęcie

Jesteś Ateistą? Dlaczego?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
71 odpowiedzi w tym temacie

#1 JIIIS

JIIIS

    1

  • Members
  • Pip
  • 2 postów

Napisano 28 styczeń 2013 - 00:17

Chciałbym tutaj tak zwanych ateistów i agnostyków zapytać, dlaczego przyjęli taką postawę. Nie chodzi tutaj o nawracanie do Jezusa czy Kryszny itd, tylko o wyłożenie mechanizmu utraty sensu egzystencji i brnięcia w nicość, lub w "ave makdonald" - będę wdzięczny za ciekawe wypowiedzi :)

#2 serhamesar

serhamesar

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 220 postów

Napisano 28 styczeń 2013 - 09:31

Jako były albo i obecny ateista, zależy jak spojrzeć, powiem krótko. Ateizm najbardziej odpowiadał mojemu widzeniu świata. W moim widzeniu świata nie było miejsca na siłę wyższą, która stworzyła mnie i świat oraz kierowała wszystkim i wszystkimi. Ateizm najbardziej odpowiadał/odpowiada mojemu światopoglądowi.

#3 karpik87

karpik87

    1

  • Validating
  • PipPipPip
  • 374 postów

Napisano 28 styczeń 2013 - 10:01

Czy aby 'ateizm' nie jest wiarą w to, że nie ma czegoś takiego jak moc stwórcza, czyli taka inna 'wiara', religia bez rytuałów.
Do tego, że to swoista religia przekonuje mnie ilość Apostołów tejże religii, szczególnie w necie



















#4 gkemilk

gkemilk

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 387 postów

Napisano 28 styczeń 2013 - 10:39

W Polsce ateiści to najczęściej ci, którzy wychowali się w ateistycznych rodzinach. Specyfika Polski jako przedmurza chrześcijaństwa polega na tym, że religia niejako jest narzucona bo odpowiedzialni chrześcijanie wiedzą, ze bobasa trzeba ochrzcić a potem to już automat działa i presja środowiska zdominowanego przez religię. Czy to jest złe czy dobre - nie wiem. Chyba lepsze to niż ateizm. Tak mi się wydaje. Aczkolwiek nie jestem ateistą.

#5 serhamesar

serhamesar

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 220 postów

Napisano 28 styczeń 2013 - 11:26

"Do tego, że to swoista religia przekonuje mnie ilość Apostołów tejże religii, szczególnie w necie"

Apostołów w necie można znaleźć w jakimkolwiek temacie: brzoza smoleńska, elvis żyje i tym podobne co nie oznacza, że są one religiami. Samo słowo religia oznacza z łaciny ponowne łączenie się z. W tym wypadku z bogiem. Ateiści z niczym się nie chcą łączyć o ile mi wiadomo
Chociaż chyba można zgodzić się z twierdzeniem, że "bogiem" ateistów jest nauka.

#6 karpik87

karpik87

    1

  • Validating
  • PipPipPip
  • 374 postów

Napisano 28 styczeń 2013 - 12:01

Ateiści z niczym się nie chcą łączyć o ile mi wiadomo

Zależy jacy ateiści
pamiętam takich których chasłem było " proletariusze wszystkich krajów łączcie się"
Fajnie się potem patrzało jak ci wszyscy (no spora grupa) doznała objawienia i sznurem na kolanach do kościoła

Pawda jest bowiem taka, że w obliczu śmierci nie ma ateistów

p.s.
swoją drogą większość ateistów łączy się z netem - takie bóstwo naszych czasów

#7 serhamesar

serhamesar

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 220 postów

Napisano 28 styczeń 2013 - 13:22

Prawda jest bowiem taka, że w obliczu śmierci nie ma ateistów

No to fakt
ale odbiegliśmy od tematu i zaraz nas zaczną kasować za 4 pkt regulaminu

#8 lesny

lesny

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 4870 postów

Napisano 28 styczeń 2013 - 13:38

Oj tam, zależy od moderatora. Ja zauważyłem, że pod tym względem stosuję dosyć wybiórcze kryteria klasyfikacji

#9 karpik87

karpik87

    1

  • Validating
  • PipPipPip
  • 374 postów

Napisano 28 styczeń 2013 - 14:24

Ateizm też bywa wybiórczy W zależności od okoliczności, przeżyć czy zdarzeń.
Z reguły w nagłej niespodziewanej opresji ateiści wołają "O Boże!" tudzież "Jezus Maryja!", ale nigdy jeszcze nie słyszałem aby wołali "O nauko!"

#10 wasiut15

wasiut15

    Michnik

  • Members
  • PipPipPip
  • 1799 postów

Napisano 28 styczeń 2013 - 14:40

Ja dziele ateistów na kilka grup
-Normalni ludzie chętni to merytorycznych rozmów
-Gimbusy kościół je be nie wierze bo to modne
-Idioci,palikociarnia fanatycy jak senyszyn

#11 serhamesar

serhamesar

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 220 postów

Napisano 28 styczeń 2013 - 14:58

Z reguły w nagłej niespodziewanej opresji ateiści wołają "O Boże!" tudzież "Jezus Maryja!", ale nigdy jeszcze nie słyszałem aby wołali "O nauko!"

W niepodziewnych sytuacjach wołam też "o ku**a" lub "o ja pier****" co nie znaczy, że jestem wyznawcą tego szlachetnego zawodu tudzież tej aktywności

#12 karpik87

karpik87

    1

  • Validating
  • PipPipPip
  • 374 postów

Napisano 28 styczeń 2013 - 15:10

O takim bożku nie słyszałem

#13 wasiut15

wasiut15

    Michnik

  • Members
  • PipPipPip
  • 1799 postów

Napisano 28 styczeń 2013 - 15:12

poczytaj o kulcie fallusa ;)

#14 serhamesar

serhamesar

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 220 postów

Napisano 28 styczeń 2013 - 16:27

lol, chociaż częściej słyszy się "Ty fallusie" niż "O fallusie!". Ewentualnie "a niech to psi fallus"

#15 Fallout152 Godzilla152

Fallout152 Godzilla152

    capo di tótti capi

  • Moderators
  • 777 postów
  • LocationPonyville152

Napisano 28 styczeń 2013 - 18:08

Jak już pisałem: bo ludzie zabijają się na wzajem i wszystko dookoła.

t2742732_jqicu.gif


#16 JIIIS

JIIIS

    1

  • Members
  • Pip
  • 2 postów

Napisano 28 styczeń 2013 - 21:18

[u]wartki[/u]

A jak Ty podchodzisz do tych zagadnień? Czy jesteś ateistą albo agnostykiem? I jakie jest Twoje rozumienie słowa Bóg?



Bardzo ciekawa wypowiedź, zacytowałem tylko ostatnie zdanie, ale odniosę się do całości.

Dobrym przykładem jest owa roślina, ale ma feler. Zakładasz, że jakaś osoba w ogóle nie zgłębiała duchowości i Boga, bo na starcie trzeba uznać, że to jest bezcelowe i niemożliwe. Co za tym idzie, szkoda nawet próbować? Mam rację? Czy siedzi gdzieś w tym błąd?
Brnąc dalej w porównanie, nie do końca nie można nic powiedzieć o jakiejś roślinie, bowiem niemal każda działa na podobnej zasadzie, i ma niemal podobną strukturę, różnią się tylko dodatkami, czyli zawartością lateksu.
Pokazuje to, co ciekawe, że jeżeli człowiek potrafi coś nazwać i stworzyć jakąś ideę, to jest w stanie rozwinąć jej opis i "budowę".

Mam nadzieję, że to nikogo nie obrazi, ale dla mnie agnostyk to osoba leniwa, bowiem myśli takim samym schematem jak przeciętny katolik. Chciałby odpowiedzi z jakiejś książki, ale nie tej, tylko takiej innej.

W odpowiedzi na pytanie:

A jak Ty podchodzisz do tych zagadnień?

Odpowiem dość prosto a zarazem skomplikowanie: Mój umysł to możliwości, żadnych ograniczeń, i zamkniętych drzwi, tylko otwarty umysł. Nie ma to związku z żadną religią, ani systemem, bardzo cenię sobie samodzielność, a nie sznurek szuflady ateo agno, czy wyznawcy danego herosa niebiańskiego. Tym bardziej brzydzi mnie uzależnienie od mistrzów. Starsi FZNowicze pamiętają moje zajadłe dyskusje o medytacji, lubię takie niemal zamknięte tematy, jak cudowny lek na wszystko bez skutków ubocznych - czyli medytacja. Nie dla mnie, to tylko forma modlitwy, tyle że ze wschodu, a nie z północy czy południa, formą skierowana w odpowiednią stronę.

Dlatego też utrata sensu i poszukiwanie, wiąże się niestety, z zaszufladkowaniem siebie w coś bezpiecznego, np Ateizm, Agnostycyzm, Zielonoświatkowców, Kabałę czy kolegów Toma Cruisa.


#17 karpik87

karpik87

    1

  • Validating
  • PipPipPip
  • 374 postów

Napisano 29 styczeń 2013 - 09:22

Tzw. 'ateizm' ma niebezpieczne konotacje, albowiem prowadzi ludzi do poglądu, że po przykryciu wiekiem nic nie ma, wobec powyższego za żywota można robić wszystko (łącznie z najbardziej parszywymi czynami) i nigdy kara żadna sprawcy nie dosięgnie...

Można domniemywać, że większość katów i oprawców ludzkości (czasem wbrew deklaracjom) było ateistami. Gdyby bowiem tak nie było można by ich posądzić jedynie o masochizm (kara za czyny po śmierci tudzież w kolejnym wcieleniu) w najgorszym wydaniu (tego nie można wykluczyć).

W kwestiach światopoglądowych jestem wyznawcą maksymy komunistycznej : każdemu według potrzeb
Ktoś chce wierzyć z Boga (jakkolwiek Go nazwie) powinien mieć nieskrępowane do tego prawo. Ktoś chce być ateistą, jego problem, niech się z tym przebuja w tym wcieleniu

Póki ktoś nie wcina się na siłę na moje podwórko, nie gryzę.









#18 serhamesar

serhamesar

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 220 postów

Napisano 29 styczeń 2013 - 10:01

"prowadzi ludzi do poglądu, że po przykryciu wiekiem nic nie ma"
Kiedyś to się nihilizm nazywało

wobec powyższego za żywota można robić wszystko (łącznie z najbardziej parszywymi czynami)
Ale to chyba nie do końca musi mieć związek? niektórzy przestrzegają przepisów i zasad bezpiecznej jazdy nawet jeśli wiedzą, że droga czysta i "muminki" nie stoją

Ktoś chce być ateistą, jego problem, niech się z tym przebuja w tym wcieleniu
Jak już pisałem - kwestia światopoglądu. Każdy wybiera taki obraz świata jaki mu najbardziej odpowiada albo jaki na jaki mu karma/klapki na oczach/doświadczenie pozwala (niepotrzebne skreślić)

#19 karpik87

karpik87

    1

  • Validating
  • PipPipPip
  • 374 postów

Napisano 29 styczeń 2013 - 10:23

Kiedyś to się nihilizm nazywało
No i stąd wzięła się anihilacja zapewne.

Ale to chyba nie do końca musi mieć związek? niektórzy przestrzegają przepisów i zasad bezpiecznej jazdy nawet jeśli wiedzą, że droga czysta i "muminki" nie stoją

Związek? Religijny zapewne
"Niektórzy" to dobre określenie, ale ile przy tym 'panienek' leci od użytkowników szos I wszyscy go znają, bo każdy się przygląda jak wyprzedza z myślą w oczach "co za de.bil...**?"

Każdy wybiera taki obraz świata jaki mu najbardziej odpowiada

Słusznie. Ja wybieram akwarelę, bo lubię pastelowe kolory


** de.bil = czytane fonetycznie - the bill = rachunek

Zmieniony przez - karpik87 w dniu 2013-01-29 10:26:31

#20 Guest_alexp11_*

Guest_alexp11_*
  • Guests

Napisano 29 styczeń 2013 - 11:45

Nie mam czytac watku ale wypowiem sie inaczej. Otoz dlugo sie zastanawialem skad bierze sie wiara, niewiara w Boga. Otoz z naukowego punktu widzenia i dowodu przyczynowo-skutkowego nie mozna podwazyc istnienia jednej i niefizycznej prapczyczyny, ktorej intelignecja jest bardzo prawdopodobna (wynika z zasady antropicznej). Nie o tym jednak. Przeczytalem caly ciag ksiazek dr Newtona, ktory badal wspomnienia ludzi z okresu miedzy zyciami (tzw. wspomnienia duszy, badania hipnozy, 15 lat, ponad 7 tys. przypadkow) i jesli ktos chce moze to negowac ale dla mnie spojne i podobne relacje ponad 7 tys niezaleznych od siebie osob sa przekonujace. Otoz osoby te mowia o Bogu w zyciu jako dusze jako o obecnosci, ktora sie czuje. Tam nie jest to kwestia wiary ale postrzegania. I teraz wydaje mi sie ze w zyciu na Ziemi jest podobnie. Ktos np. nie wierzy w milosc bo nigdy jej nie doswiadczyl albo nie spotkal osoby ktora pokochal albo ktora go pokochala i nie doswiadczyl ani tej sytuacji ani doznan, ani odczuc. Ktos inny wierzy bo to odczul. Podobnie z Bogiem, ktorego rola jest bycie naszym Ojcem. Jesli ktos szuka Ojca, probuje z nim rozmawiac, probuje nawiazac relacje to zaczyna to realnie odczuwac, Jesli go to nie interesuje to w rzeczywistosci nie wierzy bo nie ma doswiadczenia i tego nie odczuwa jak w przypadku opisanym powyzej. Ta "realnosc" jest taka sama jak uczucia o ktorych mowimy: milosc, przyjazn, zazdrosc, nienawisc, itp. Niektore z nich maja nawet umocowanie w realnym prawodastwie sa wiec realne. Naturalne jest wiec ze w zyciu na Ziemi, w ktorym niematerialna relacja z Ojcem oparta na uczuciach ma miejsce (jest realna) tylko wtedy kiedy jest chciana i praktykowana. Kiedy nie jest praktykowana jest nierealna i nierzeczywista. To jest Oczywiste. Dyskusja wiec na temat istnienia Boga czy nieistnienia jest czysto akademicka jak pomiedzy dwoma osobami na temat milosci, kiedy jedna z tych osob ja doswiadczyla a inna nie. To nie jest kwestia relanosci istnienia ale naszego doswiadczenia.

#21 serhamesar

serhamesar

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 220 postów

Napisano 29 styczeń 2013 - 11:52

A ateista na to "Entia non sunt multiplicanda praeter necessitatem"

#22 Guest_alexp11_*

Guest_alexp11_*
  • Guests

Napisano 29 styczeń 2013 - 13:22

"Scientia(s)? non habet osorem nisi ignorantem".

#23 karpik87

karpik87

    1

  • Validating
  • PipPipPip
  • 374 postów

Napisano 29 styczeń 2013 - 14:01

zbadań prowadzonych na więźniach wynika, że ateizm nie deprawuje.

Boskie! Daje soga

A więc można by wywnioskować, że skazani i uwięzieni ateiści juz się dalej nie zdeprawują
Siegnęli już dna, czy jak?


Czy w krajach z wysokim odsetkiem ateistów (Japonia, Szwecja, Czechy), społeczeństwa są jakoś bardziej zdeprawowane?

Wszystkie te kraje mają zbiór obowiązujących praw wyrosły na bazie konkretnej wiary i kodeksu moralnego z niej wynikającego.
Gdyby wyrosły na bazie ateizmu w kompletnej izolacji wówczas można by cokolwiek porównywać, ale takich przykładów niestety brak.


Moralnośćnie musi opierać się na wierze w Boga, właściwie to nawet lepiej jak się nie opiera moim zdaniem, wtedy moralne czyny są faktycznie moralne, a nie wymuszone lękiem.

Nie musi, ale niestety sam przyznasz, że zasady moralne obowiązujące w kraju, jak i w sąsiedztwie wywodzą się z zasad chrześcijańskich i chcąc nie chcąc zasady te nawet ateisci uznają albowiem są one w naszej kulturze dość uniwersalne.

Zmieniony przez - karpik87 w dniu 2013-01-29 14:02:43

#24 serhamesar

serhamesar

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 220 postów

Napisano 29 styczeń 2013 - 14:32

alexp11
Najpierw piszesz o wierze/braku wiary, a potem wrzucasz, że wrogiem nauki są ignoranci? Nie kumam. Albo wiara albo nauka

karpik87
Generalnie pełna zgoda ale moralność wywodzi się z zasad chrześcijańskich albo hinduistycznych albo innych. Zależy gdzie się spojrzy. Są rejony gdzie moralność można określić prafrazą "kamieniowanko na prawo, wysadzanko na lewno"



#25 karpik87

karpik87

    1

  • Validating
  • PipPipPip
  • 374 postów

Napisano 29 styczeń 2013 - 14:57

No i tam w krajach cieplejszych nieco ateiści za moralne uważają przywalenie komuś kamieniem, zapewne
Samo życie
Większość "ateistów" bierze się z buntu czy protestu, a nie z "wiary" w ateizm

#26 serhamesar

serhamesar

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 220 postów

Napisano 29 styczeń 2013 - 15:35

Większość "ateistów" bierze się z buntu czy protestu, a nie z "wiary" w ateizm

No i tu wracamy do sedna tego wątku. Część na pewno z buntu, potrzeby odmienności etc etc. Ale jeśli do kogoś nie trafiają takie koncepcje jak niepokalane poczęcie, święta trójca czy 72 dziewice w raju to jaką ma alternatywę w tym kraju?
Jeśli ktoś nie wierzy, tak po prostu nie trafia to do niego, to zostaje ateistą.

#27 serhamesar

serhamesar

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 220 postów

Napisano 29 styczeń 2013 - 16:58

Ale o czym wogóle mowa? Pobożny muzułmanin ukamieniuje za zdradę, utnie rękę za kradzież i zabije konwertytę. Zrobi to w świetle prawa swojego boga, a często i w świetle prawa klanowego lub karnego swego kraju. Kto jest bardziej zdeprawowany, on czy ateista w europie? . W świetle swojej moralności jest ok ale w świetle naszej już nie za bardzo.

Ateizm prowadzi do tego, że jednosta czuje się bezkarna? Bez jaj. Bardzo mało ludzi kieruje się lękiem przed karą wieczystą ale wielu kieruje się normami społecznymi czy kodeksem karnym, a te już z ateizmem nie mają wiele wspólnego.

Ludzie nie kierują się swoją wiarą czy jej brakiem. Kierują się swoimi emocjami, chęcią posiadania itp itd. A te są wspólne i niezależne od wyznawanej religii (albo jej braku). Ilu katolików w Polsce, a ilu przestrzega "nie cudzołóż" lub "nie kradnij"?

#28 karpik87

karpik87

    1

  • Validating
  • PipPipPip
  • 374 postów

Napisano 29 styczeń 2013 - 19:47

serhamser

Alejeśli do kogoś nie trafiają takie koncepcje jak niepokalane poczęcie, święta trójca czy 72 dziewice w raju to jaką ma alternatywę w tym kraju?
Jeśli ktoś nie wierzy, tak po prostu nie trafia to do niego, to zostaje ateistą.


Nie, no nie mylmy dogmatów religijnych z wiarą... :/
Religie pełne są różnych mniej lub bardziej naciąganych dogmatów które trudno zaakceptować człowiekowi myślącemu, ale religie tez nie mają ani patentu, ani monopolu na "Boga". Religie to mniej lub bardziej udane próby zrozumienia Boga. Problem w tym, że tworzone często tysiące lat temu trącą tzw. myszką i to w wersji uproszczonej dla niepiśmiennych
Można przecież być przekonanym/wiedzieć/ wierzyć w istnienie Boga/ Siły Wszechstwórczej nie wyznając żadnej religii.

Nawiązując do wątku - większość "ateistów" wzięło się z powodów obrażenia się na religie, tudzież z rozważań 'rozumowych' tychże dogmatów religijnych


Ateizm prowadzi do tego, że jednosta czuje się bezkarna? Bez jaj. Bardzo mało ludzi kieruje się lękiem przed karą wieczystą ale wielu kieruje się normami społecznymi czy kodeksem karnym, a te już z ateizmem nie mają wiele wspólnego.

Kodeks kodeksem, ale weź pod uwagę osoby o nieograniczonych możliwościach i przy tym bezkarne - potrafią mordować milionami w imię swoich idei. Mimo wszystko osobę faktycznie (nie pseudo) wierzącą strach przed karą, lub zwykły kod moralny powstrzyma.
To, że osób rzeczywiście wierzących jest niewielki procent to już inna para kaloszy. Pozostali są owcami, które nie chcą się wychylać ze stada, a niekoniecznie wierzą, czy kierują się jakimikolwiek zasadami religijnymi.




wartki

Nie można tego wywnioskować, badanie pokazuje, że wśród ateistów nie ma więcej ludzi zdeprawowanych niż w innych grupach, więc wniosek z tego, że ateizm nie degeneruje

Czyli nie poprawia też moralności tychże żyjących w realiach moralności o wiadomych korzeniach.

dlaczego? Przecież jakby był jak piszesz jak piszesz, ze ateizm prowadzi do tego, ze jednostka czuje sie bezkarna i bardziej sklonna do przestepstwa, to powinno sie to objawiac nie tylko w jednolitych państwach, ale tych z wiekszoscią też.

Czy istnieje/istniało w historii państwo w którym od zarania dziejów żyli sami ateiści? Czy wytworzyli oni swój własny 'kod moralny' i jeśli możesz przytocz go tutaj w skrócie.
Ateizm niestety nie posiada innych wzorców moralnych jak wzorce zaczerpnięte z religii...


Jakie np. zasady moralne? Nie wiem dokładnie o czym mowa.
Czyżby? Np. dekalog

Prawo prawem, ale osobnik może być moralny i nie wierzyć w Boga, mowa była o jednostkach.
Tak jak wcześniej - podaj co to jest "moralność ateistyczna" - masz szansę zapisać się w historii poprzez stworzenie 'dekalogu moralnego ateisty"

Zmieniony przez - karpik87 w dniu 2013-01-29 20:01:40

#29 serhamesar

serhamesar

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 220 postów

Napisano 30 styczeń 2013 - 10:11

karpik87
Dogmaty są nierozerwanie związane z wiarą. Zgoda, można wierzyć w siłę wyższą/boga/zwał-jak-zwał i odrzucać otoczkę dogamtyczno-tradycyjną ale obawiam się, że kongregacja wiary lub imamowie by się z tym nie zgodzili. Jeśli nazywasz się np katolikiem bierzesz to z dobrodziejstwem inwentarza czyli między innymi z dogmatami. Jeśli odrzucasz dogmaty ale wierzysz w boga to sam nie wiem jak to nazwać wierzący niezdecydowany?

Osoby wierzącej strach przed karą wiekuistą nie powstrzyma. Dorobi do tego ideologię i będzie cacy. Napisze na pasku "Gott mit uns" czy coś, kapłan powie, że to w obronie wiary i narodu wybranego i już wszystko będzie z zgodzie z wiarą, religią etc etc.

Reasumując. Można być dobrym człowiekiem będąc osobą wierzącą i będąc ateistą. Kwestia wiary ma tu niewielkie znaczenie. Bardziej wychowanie, to co kto ma w czaszce i jakie ma nastawienie do świata i do innych.
Takie jest moje podejście, nie każdy musi się z nim zgadzać i nie mam zamiaru przekonywać. Lubię różnorodność poglądów

#30 Guest_alexp11_*

Guest_alexp11_*
  • Guests

Napisano 30 styczeń 2013 - 10:22

"Najpierw piszesz o wierze/braku wiary, a potem wrzucasz, że wrogiem nauki są ignoranci? Nie kumam. Albo wiara albo nauka"

Badania to nie tylko pomiary widma albo roznych fizycznych wielkosci ale rowniez systematyczne badania nad swiadomoscia i wspomnieniami. Ja przytoczylem wyniki badan dr Newtona, ktory poddawal ludzi hipnozie i docieral do wspomnien z przed momentu urodzenia sie. Podobna terapie eliminacji lekow stosuje sie docierajac do wspomnien z dziecinstwa ale zdarza sie ze zrodlo tych lekow lezy wczesniej. W 5 ksiazkach Newton opisal systematycznie spojne relacje roznych osob dotyczacych zycia miedzy wcieleniami. Samych wspomnien nie mozna podwazyc gdyz okreslona aktywnosc mozgu wyklucza np. halucynacje. Zreszta nikt tego nie podwaza. Kwestia jest jak tego typu wspomnienia interpretowac. Dla mnie to jest nauka poniewaz badania prezentuja spojne wyniki i byly wykonane na duzej liczbie przypadkow a tu juz statystyka zaczyna dowodzic pewnych rzeczy. Mnie tylko dziwi ze ludzie sie fascynuja zyciem po zyciu, itp. problemami a nie wiedza ze przeprowadzono systematyczne badania w tym kierunku. Rowniez w roznych krajach prowadzone sa badania nad swiadomoscia nie koniecznie upubliczniane. Podobnie dzis operujemy roznymi pojeciami opartymi na naszych wyobrazeniach prehistorii a dzieki zabytkom pismiennictwa np. sumeryjskiego mozemy je zobaczyc zupelnie inaczej. Ludzie sie zastanawiaja jak to bylo, jak powstal czlowiek a to jest przeciez szczegolowo opisane. Ignorancja jest wlasnie niewiedza i odrzucanie wynikow badan, ktore moze nie sa latwo dostepne ale istnieja. Kiedy rozmawialem z kims, kto opiera swoja wiedze na doswiadczeniu. Rozmawialismy na arguemty na temat pochodzenia czlowieka i cywilizacji. Ta osoba (wybitnie inteligenta) powiedziala ze prawdopodobnie mam racje ale ona nie chce juz zmieniac swojego swiadopogladu. Dlatego uwazam ze zmiany w mysleniu i patrzeniu sa zmianami pokoleniowymi. A jesli ktos nie wierzy to czemu nie poddac sie konfrontacji z wlasnymi wspomnieniami i nie poddac sie specjalnej odmianie hipnozy dotyczacej okresu miedzy zyciami? Po odblokowaniu wspomnien kazdy sam bedzie sie mogl zmierzyc z tym co zobaczy. I to beda jego osobiste doswiadczenia, ktorych nikt nie bedzie mogl podwazyc. Zawsze istnieja ludzie myslacy inaczej ale dziela sie tez na poszukujacych i ignorantow, czasami tez zarozumialcow.



#31 karpik87

karpik87

    1

  • Validating
  • PipPipPip
  • 374 postów

Napisano 30 styczeń 2013 - 10:42

wartki

Z badania wynika, że poprawia, ale byłbym ostrożny z takimi twierdzeniami, moje słowa odnoszą się do tego, jak napisałeś, że ateizm degeneruje, bo znika lęk przed karą po śmierci.

Badania, badaniami, byłbym z tym ostrożny zależy kto wyłożył fundusze i jakiego efeku prac badawczych oczekiwał.
Moje obserwacje otaczającego świata są dość nieprzyjemne w tej kwestii. Spotkałem się wielokrotnie z postawą osobników (przekonanych o tym, że jedyne co go czeka to wieczna nicość) ateistycznych, którzy bez najmniejszych skrupułów potrafili dokonywać czynów powszechnie uznawanych za niemoralne, krzywdzące czy hańbiące.


moje słowa odnosiły się do jednostek które nie wierzą w karę po śmierci, a jednak nie są zdegenerowani, tu już nie ma znaczenia czy wzorce moralne pochodzą z chrześcijaństwa, chodzi o sam fakt, że można trzymać się zasad etyki bez uprawomacniania ich pośmiertnym batem, bez wiary w transcendencje.

Jednostek, powiadasz? Hmm... sądzę, że większość tzw. ateistów nie jest w jakiś szczególny sposób zdemoralizowana, wprost przeciwnie postępuje według powszechnie przyjętych norm społecznych. Jedynym 'problemem' jest to, że w większości społeczeństw obowiązują zasady współżycia społecznego oparte na wielowiekowych tradycjach religijnych, do których owi ateiści automatycznie się dostosowują Czyli chcąc nie chcąc akceptują zasady moralne wywodzące się z dominującej na danym terenie religii.
Uprzedzając 'wątpliwości' - wyobraź sobie (teoretycznie) sytuację w Polsce za kilkadziesiąt lat... Większość młodych wyjechała za chlebem na zmywak za granicę, starych - niczym w Holandii- poddaje się eutanazji. Natomiast lokalne marionetki w ramach multi-kulti pozwlają się osiedlać w Polsce milionom przybyszy z krajów Bliskiego Wschodu. Owi 'przybysze' zdobywają z czasem przewagę liczebną nad tubylczą populacją i wprowadzają (demokratycznie) swoje prawa oraz zwyczaje... Odtąd moralnym i normalnym jest posiadanie kilku żon (to akurat większości facetów nie zmartwi), za gwałt faceta conajwyżej kijem obiją, ale boguduchawinną kobietę będą kamieniować na śmierć. Itd. itp.
Z czasem, z upływem lat, owe nowe "normy moralne" staną się powszechnie obowiązujące i akceptowane. Ba, przestrzegać ich będą wszyscy, nawet ateiści, ale tym razem ze strachu, aby i ich nie ukamieniowano

Moimzdaniem altruizm i moralność jest pochodzenia naturalnego i znalazł swój wyraz w tych różnych wzrocach na których były budowane społeczeństwa, czy to chrześcijańskie czy buddysjkie.
Oczywiście, że naturalne jest wszystko, a najbardziej naturalne normy to na przykłąd w ramach gościnności spożycie gościa w charakterze głównego dania na obiad (viede: Cook). Proceder dość powszechny jakiś czas temu na wyspach Pacyfiku, tudzież w Afryce, a dziś (na skutek ekspansji religijnych i kulturowych) zakazany.


Dekalog? Z dekalogu są to tylko te uniwersalne normy, obecne też w innych kulturach.
Szkoda tylko, że ludożercy spożywający Cooka ich nie znali
Hindusi za to krowy nigdy nie skrzywdzą, ale ludzia to już tak. Jak widać 'uniwersalizm' pewnych zasad moralnych jest dość lokalny

nie widziałem dekalogu moralnego ateisty, są różne systemy etyczne nie bazujące na wierze, np. humanizm, ale mi nie chodziło o formalne kodeksy tylko o moralność w sensie moralnego postępowania.
Jak wskazałem powyżej są różne zasady moralne w zależności od rejonu ich występowania (a raczej religii która je ukształtowała).
Ateiści jak dotychczas nie dopracowali się swojego specyficznego (tylko dla nich) kodeksu moralnego.

#32 karpik87

karpik87

    1

  • Validating
  • PipPipPip
  • 374 postów

Napisano 30 styczeń 2013 - 11:06

serhamesar (sorry, chyba przekręciłem niezamierzenie twój nick poprzednim razem)

można wierzyć w siłę wyższą/boga/zwał-jak-zwał i odrzucać otoczkę dogamtyczno-tradycyjną ale obawiam się, że kongregacja wiary lub imamowie by się z tym nie zgodzili.
To chyba oczywiste. Rząd dusz i monopol na ich 'pasienie' nie pozwala na uznanie takiej wersji niezorganizowanej 'wiary'

Jeślinazywasz się np katolikiem bierzesz to z dobrodziejstwem inwentarza czyli między innymi z dogmatami.
Tak by było najuczciwiej. Problem w tym, że czasem można się z czymś nie zgadzać, czy mieć wątpliwości i kiedy wątpliwości powodują konieczność 'wykluczenia'? Ot, taka dygresja. Albowiem, całkowite bezwątpliwościowe zgadzanie się na wszystkie reguły wskazywały by na spowolniony przepływ prądów miedzysynapsowych ;)

Jeśli odrzucasz dogmaty ale wierzysz w boga to sam nie wiem jak to nazwać wierzący niezdecydowany?
Można pójść jeszcze dalej. Nieakceptujący żadnych religii, a mimo to świadomy istnienia Boga/Siły Wszechstwórczej.

Osoby wierzącej strach przed karą wiekuistą nie powstrzyma. Dorobi do tego ideologię i będzie cacy. Napisze na pasku "Gott mit uns" czy coś, kapłan powie, że to w obronie wiary i narodu wybranego i już wszystko będzie z zgodzie z wiarą, religią etc etc.
Reasumując. Można być dobrym człowiekiem będąc osobą wierzącą i będąc ateistą. Kwestia wiary ma tu niewielkie znaczenie. Bardziej wychowanie, to co kto ma w czaszce i jakie ma nastawienie do świata i do innych.


Przede wszystkim bym zdefiniował kto to jest osoba wierząca...
Popularne rozumienie tego słowa jest błędne określa bowiem każdego kto, z tych czy innych powodów, podąża regularnie do świątyni czy też inne rytuały odprawia. Problem w tym, że przeważająca liczba tych osób jest nie wierząca... Większość z tych osób robi to, bo kontynuje tradycje, bo nie chce odstawać od otoczenia, bo nie chce być obłudnie napiętnowana itd., ale w swej głębi jest nie wierząca... reszta to tylko maska/fasada.
I z jednym się zgadzam w pełni - to jakim jest się człowiekiem nie zależy od tego czy i jaką (o ile) wyznaje się wiarę.



#33 serhamesar

serhamesar

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 220 postów

Napisano 30 styczeń 2013 - 13:16

alexp11
Nie wiem czy Cię dobrze zrozumiałem ale ateizm nie musi wykluczać doświadczeń sprzed urodzin i pośmiertnych. Nie musi implikować "czarnej dziury" po śmierci. Ateizm tylko odrzuca boga, jest to taki anty-teizm. Dobrze to obrazuje stopka, którą podpisuje się tutaj jedna osoba:

"Wszyscy jestesmy JEDNYM nieskończonym UMYSŁEM, jedna nieskończona SWIADOMOSCIA, a ILUZJA oddzielenia jest tylko doswiadczeniem tej rzeczywistosci"

Możesz przyjąć pogląd jak w cytacie powyżej + odrzucić istnienie boga-stworzyciela i od razu masz ateistę, który uważa że istnieje kontynuacja świadomości po śmierci. Nie wiem czy to dobrze opisałem.

Badania o których piszesz obiły mi się o oczy. Nie wiem czy konkretnie te ale czytałem o nich. Ja sam odrzucam ideę boga stworzyciela ale jednocześnie nie twierdzę, że moja zdolność do doświadczania zjawisk/bycia świadomym skończy się wraz ze śmiercią fizycznego ciała.



#34 AN a EL

AN a EL

    JAM JEST

  • Members
  • PipPipPip
  • 9908 postów

Napisano 30 styczeń 2013 - 14:02

Może się wtrącę, bo widzę, że ktoś użył mojego podpisu w kwestii niewiary w Boga.

Te słowa:

Wszyscy jestesmy JEDNYM nieskończonym UMYSŁEM, jedna nieskończona SWIADOMOSCIA, a ILUZJA oddzielenia jest tylko doswiadczeniem tej rzeczywistosci

nie negują wiary w Boga. Wręcz przeciwnie, te słowa pokazują, że Bóg jest wszędzie i we wszystkim, że tworzy JEDNO - JAM JEST. Ja wierzę w Boga, w Stwórcę, Źródło, Ojca, Nadświadomość (czy jak ktoś chce Go sobie nazywać), ale nie utożsamiam się z żadną konkretną religią, która Go wyznaje. Nie chodzę do kościoła, mimo że się modlę i potrafię z Bogiem 'rozmawiać', bo mam z Nim bliski kontakt. Mam swoje zdanie i doświadczenia w kwestii Stwórcy, co nie znaczy, że ktoś musi mnie zaszufladkować do konkretnego wyznania. Szanuję wszystkie religie, potrafię pójść i godnie zachować się w każdej świątyni, ale mam swoje zdanie na temat prawd, którymi religie się posługują, które wyznają. Potrafię jednak myśleć samodzielnie, mam swoje osobiste doświadczenia związane ze Źródłem, dlatego nie muszę zgadzać się ze wszystkim.



Zmieniony przez - Anael w dniu 2013-01-30 14:06:31

WSZYSCY jesteśmy

jednym umysłem,

JEDNĄ nieskończoną ŚWIADOMOŚCIĄ,

a ILUZJA ODDZIELENIA jest tylko DOŚWIADCZENIEM tej rzeczywistości... 

Cute_Puppy_Eyes_Pic_3.jpg


#35 serhamesar

serhamesar

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 220 postów

Napisano 30 styczeń 2013 - 14:07

Anael
Wybacz za kradzież Twojego podpisu ale to był taki roboczy przykład tylko

#36 AN a EL

AN a EL

    JAM JEST

  • Members
  • PipPipPip
  • 9908 postów

Napisano 30 styczeń 2013 - 14:15

Spoko Tylko psze mnie nie zaliczać do ateistów

Zmieniony przez - Anael w dniu 2013-01-30 14:21:20

WSZYSCY jesteśmy

jednym umysłem,

JEDNĄ nieskończoną ŚWIADOMOŚCIĄ,

a ILUZJA ODDZIELENIA jest tylko DOŚWIADCZENIEM tej rzeczywistości... 

Cute_Puppy_Eyes_Pic_3.jpg


#37 karpik87

karpik87

    1

  • Validating
  • PipPipPip
  • 374 postów

Napisano 30 styczeń 2013 - 14:30

Anael

Już tę koncepcję tu gdzieś czytałem

#38 AN a EL

AN a EL

    JAM JEST

  • Members
  • PipPipPip
  • 9908 postów

Napisano 30 styczeń 2013 - 14:58

Karpik87, no nie gadaj Sam tak napisałeś:

Można przecież być przekonanym/wiedzieć/ wierzyć w istnienie Boga/ Siły Wszechstwórczej nie wyznając żadnej religii.

No i ja właśnie tak mam Nie wyznaję żadnej religii, do kościoła nie chodzę, a w Boga wierzę.

Myślę więc, że czytałeś sam siebie na poprzedniej stronie

Bym się tu nawet nie odezwała, gdyby nie mój podpis, który rzucił mi się w oczy

Zmieniony przez - Anael w dniu 2013-01-30 15:01:13

WSZYSCY jesteśmy

jednym umysłem,

JEDNĄ nieskończoną ŚWIADOMOŚCIĄ,

a ILUZJA ODDZIELENIA jest tylko DOŚWIADCZENIEM tej rzeczywistości... 

Cute_Puppy_Eyes_Pic_3.jpg


#39 karpik87

karpik87

    1

  • Validating
  • PipPipPip
  • 374 postów

Napisano 30 styczeń 2013 - 15:09

Dobra, dobra...

#40 AN a EL

AN a EL

    JAM JEST

  • Members
  • PipPipPip
  • 9908 postów

Napisano 30 styczeń 2013 - 15:11

No ale o co chodzi?

Jak widzę takie działanie:

mój podpis + odrzucenie wiary w istnienie Boga = ateista

no to... muszę się odezwać, bo nie wytrzymam

Karpik87, Ty pięknie opisałeś tę koncepcję w tym temacie jako pierwszy. Już? Teraz dobzie jest?

Ale nie moja wina, że ja myślę podobnie. Na temat wiary w Boga wyraziłam już swoją opinię w wielu tematach

Zmieniony przez - Anael w dniu 2013-01-30 15:46:01

WSZYSCY jesteśmy

jednym umysłem,

JEDNĄ nieskończoną ŚWIADOMOŚCIĄ,

a ILUZJA ODDZIELENIA jest tylko DOŚWIADCZENIEM tej rzeczywistości... 

Cute_Puppy_Eyes_Pic_3.jpg


#41 serhamesar

serhamesar

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 220 postów

Napisano 30 styczeń 2013 - 16:50

mój podpis + odrzucenie wiary w istnienie Boga = ateista

Twój? a to nie David Icke?

Jeśli ktoś odrzuca wiarę w boga to jest chyba ateistą?. Jeśli doda do tego ten cytat też jest ateistą. To nie rozumiem czym tu się obruszać

#42 AN a EL

AN a EL

    JAM JEST

  • Members
  • PipPipPip
  • 9908 postów

Napisano 30 styczeń 2013 - 17:24

Twój? a to nie David Icke

No mój, toć ja go mam Ale co David Icke? David Icke też go ma?


Jeśli ktoś odrzuca wiarę w boga to jest chyba ateistą?. Jeśli doda do tego ten cytat też jest ateistą. To nie rozumiem czym tu się obruszać

Eee, za bardzo to chyba bierzesz do siebie Musisz wiedzieć, że ja już tak mam - cokolwiek, co się ze mną w jakikolwiek sposób wiąże (nawet podpis) plus gdzieś zauważone przeze mnie słowo 'ateista' wywołuje moją reakcję zwrotną. Personalnie nic do Ciebie nie mam
Rozumiem, o co Ci chodziło

Zmieniony przez - Anael w dniu 2013-01-30 17:25:45

WSZYSCY jesteśmy

jednym umysłem,

JEDNĄ nieskończoną ŚWIADOMOŚCIĄ,

a ILUZJA ODDZIELENIA jest tylko DOŚWIADCZENIEM tej rzeczywistości... 

Cute_Puppy_Eyes_Pic_3.jpg


#43 serhamesar

serhamesar

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 220 postów

Napisano 30 styczeń 2013 - 17:26

Aha, kumam. Alergia

Peace

#44 AN a EL

AN a EL

    JAM JEST

  • Members
  • PipPipPip
  • 9908 postów

Napisano 30 styczeń 2013 - 17:36




WSZYSCY jesteśmy

jednym umysłem,

JEDNĄ nieskończoną ŚWIADOMOŚCIĄ,

a ILUZJA ODDZIELENIA jest tylko DOŚWIADCZENIEM tej rzeczywistości... 

Cute_Puppy_Eyes_Pic_3.jpg


#45 JIIIS

JIIIS

    1

  • Members
  • Pip
  • 2 postów

Napisano 30 styczeń 2013 - 23:48

wartki

Nie masz wrażenia, że się sam ograniczasz?? Ja byłem agnostyko ateistą itd - ale gdzieś w liceum. Co jakiś czas można mnie było nazywać wszystkim, magiem, buddystą, katolikiem, libertynem, faszystą, dresiarzem, inteligentem w sweterku z rombami, żądnym krwi żołnierzem (nie takim z gier), itd itp.

Ileś tam lat temu usłyszałem taki włoski kawał:

- Mój ojciec jest tak bogaty, że co miesiąc zmienia samochód.
- A mój jest tak biedny, że nawet poglądów nie zmienia.

Agnostycyzm, to pogląd początkowy, swoiste Katharsis, oczyszczenie i pozbawienie złudzeń. Ale pozostanie w tym stanie jest nieco niebezpieczne. Bez wejścia w głębsze pojmowanie i zrozumienie i wielopoziomową inteligencję z minimalnym elementem obliczeniowym, co niektórzy uważają za szczyt inteligencji, czyli zdolność obliczeniowa tabliczki mnożenia. Szczyt rozwojowy umysłu, to abstrakcja, zdolność do kreacji i nieszablonowość. Liczby ładują człowieka w szablon, a szablon nakazuje człowiekowi myśleć tak - duchowość to złudzenia mistyczne czy coś w tym rodzaju. Tymczasem, Tak zwani naukowcy, uważają, ze poznanie umysłu, obdziera człowieka z mistyczności i niszczy religię. Zgadzam się, ale tylko dla prymitywów. Im bardziej poznaję możliwości umysłu, tym bardziej świat staje się piękniejszy, mistyczniejszy, bardziej zrozumiały.

Tęgie umysły, to byli najwyższej maści idioci, bo stracili prawdziwe życie na penetrację... kosmosu, tworząc brednie. Każdemu Einsteinowi powiedziałbym tylko jedno, chłopie, zajmij się sobą, pomyśl o sobie, zrozum siebie, a będziesz szczęśliwszy. A tak, Einstein miał depresje, myśli samobójcze, był uzależniony... psychicznie rozchwiany.

Szkoda życia na kosmos i tulenie Sziwy, gdy rodzina z dnia na dzień bardziej usycha, pozbawiona ciepła które żre "Sziwa"!

Czytać abstrakcyjnie, nie matematycznie i nie ad person, ale ad idea


#46 JIIIS

JIIIS

    1

  • Members
  • Pip
  • 2 postów

Napisano 30 styczeń 2013 - 23:52

Wszyscy jestesmy JEDNYM nieskończonym UMYSŁEM, jedna nieskończona SWIADOMOSCIA, a ILUZJA oddzielenia jest tylko doswiadczeniem tej rzeczywistosci...

Bzdura

Jeden umysł, zbiorowy umysł, jest możliwy tylko u zbiorowości prymitywnych, czyli nieświadomych w pełni, jak mrówki, pszczoły, barany, zebry. Spowodowane jest to identycznym mechanizmem, programem, bez większej możliwości modyfikacji. Więc, jeżeli całe stado ma identyczne potrzeby i identyczne zadania, to ma zbiorową świadomość, którą pewnie zaobserwowali stojący na głowie jogini, którzy też mają zbiorową świadomość stadną.

Człowiek nie jest zdolny do Jedności Umysłu z innymi, a tym bardziej z mrówkami czy zebrami, bo ma inne potrzeby, cele, wychowanie, i większą kombinację możliwości, bez sztywnego programu.

Znam ludzi, którzy doświadczają owej rzeczywistości, chcących być jednością. Bardzo słabi ludzie, zamknięci, nieufni, zamknięci tylko w swojej mrówczej społeczności o identycznym prymitywnym programie.

Zmieniony przez - JIIIS w dniu 2013-01-31 00:01:23

#47 AN a EL

AN a EL

    JAM JEST

  • Members
  • PipPipPip
  • 9908 postów

Napisano 31 styczeń 2013 - 02:09

Bzdura - rzekł "nieprymitywny" oraz nad wyraz mądry i rozwinięty JIIIS, który nigdy nawet owego "bzdurnego" stanu nie doświadczył

Nie wiem jednak, kto owe bzdury wypisuje, bełkocąc coś o zebrach i innych baranach, a jest to całkowite pomieszanie z poplątaniem, wynikające zapewne z nieświadomości, a przede wszystkim z braku własnego doświadczenia w tym względzie

Nie mam jednak najmniejszego zamiaru wdawać się w dyskusje z tak "wszystkowiedzącym" człowiekiem i czegokolwiek tłumaczyć, albowiem mój jednostkowy umysł jest zbyt prymitywny, by mierzyć się z jego wszeogarniającą "mądrością", a ja sama jestem na to zbyt słaba, nieufna i zamknięta w sobie.
Poziom mój stadny mi na to nie pozwala.

Dziękuję za uwagę, więcej słów mych do pełnego "wiedzy" oraz własnego doświadczenia JIIIS-a nie skieruję i oddalę się skromnie, by zmienić pozycję na górnonożną i stanąć na głowie

WSZYSCY jesteśmy

jednym umysłem,

JEDNĄ nieskończoną ŚWIADOMOŚCIĄ,

a ILUZJA ODDZIELENIA jest tylko DOŚWIADCZENIEM tej rzeczywistości... 

Cute_Puppy_Eyes_Pic_3.jpg


#48 karpik87

karpik87

    1

  • Validating
  • PipPipPip
  • 374 postów

Napisano 31 styczeń 2013 - 11:03

wartki

Skąd pewność, że to wynik ateizmu? Ja np. znam wierzących którzy są zdemoralizowani, ale nie zakładam, że ich wiara odgrywa w ich postawie kluczową rolę.

Z tego samego 'źródła' na podstawie którego uważasz, że ateiści są fajni i kochani
I poprawka - vide poprzednie posty z określeniem co to jest osoba wierząca, a co osoba podająca sie za wierzącą


czy te normy pochodzą od chrześcijaństwa, czy od innych religii i kultur to już inna (...)sprawa.
Nie, to jest podstawa do dyskusji.


A więc I teza: ateizm prowadzi do poglądu, że wszystko wolno i demoralizuje.
Przykłady państw gdzie jest duży procent ateistów pokazują, że nie, lub, że nie musi, bo załóżmy (choć nie jest to dla mnie wcale takie pewne), że dzisiejsze normy pochodzą od chrześcijaństwa i tylko dzięki tym normom ateiści są moralni to i tak wiary w życie po śmierci nie mają i nie są zdemoralizowani, czyli teza pierwsza jest nieprawdziwa.


Chwilę wcześniej rozpisujesz się na jednostkowe podejście do wiary czy nie wiary, a teraz ujmujesz sprawę całokrajowo, uśredniając niejako wyniki. Czyli jeśli 99 ateistów jest w porzo, a jeden jest najgorszym ********em, to generalnie mamy ateistów w 99% dobrych
To co pisałem, pisałem z własnego doświadczenia. Znam ludzi o typowo ateistycznych poglądach którzy bez krępacji potrafią robić różne paskudne rzeczy z podstawową tezą 'raz się żyje, a co mi tam i tak mnie przyklepia i tyle', czyli brak jakichkolwiek hamulców moralnych, bo co mi tam... hulaj dusza, piekła nie ma
Czyli pierwsza teza jak najbardziej prawdziwa.



A więc skoro pojawiła się już II teza to myślę, że takie normy jak 'nie kradnij', 'nie zabijaj', prawo własności, wolności, są to normy na które wpływ miało chrześcijaństwo, ale również epoka oświecenia, również naturalne predyspozycje (empatia) i są to normy uniwersalne, potrzebne w każdych większych społeczeństwach które funkcjonują dobrze i poziom dobrobytu jednostki jest na wysokim poziomie.

No tak, wpływ miały też kozy pasące się na łące i fazy Ksieżyca, o właśnie zapomnieliśmy o oddziaływaniu sfer niebieskich na moralność społeczeństw, a także o tradycji obcinania członków (chodzi o ręce oczywiście) złodziejom i głów (nie główek) zdrajcom. To też miało wpływ na 'wychowanie' moralne społeczeństw. Tylko skąd wzięła się myśl, że kraść nie wolno?
no bo przecież chyba nie z tego znienawidzonego chrześcijaństwa


I myślę, że pojawienie się tych norm jest wynikiem przede wszystkim tej potrzeby dobrego funkcjonowania społeczeństw i dobrobytu jednostki.

Ba, znam takie 'normy' zaczerpnięte z pewnej starodawnej księgi religijnej które 'nakazywały' wyrżnąć wszystkich co stali na drodze, a ich włości zajmować i dobytek kraść. Chcesz dam ci namiary
Problem polega na tym, że ateiści z tamtego regionu nadal kierują się tymi samymi podstawami "moralnymi".

Bo załóżmy roboczo, że pojawiłaby się norma 'kradnij', na takiej normie nikt by nie skorzystał, społeczeństwo by się nie rozwijało, nie byłoby spójne, jednostka żyła by w ciągłym strachu o swój dobytek.
A co jeśli pojawia się norma "kradnij wszystkim byle nie swoim" ? Wtedy społeczeństwo bogaci się na potęgę i uznaje to za przymiot.


Kanibalizm to już są ekstrema, a trudno z ekstremów wyciągać ogólne wnioski
Dlaczego? Gdyby kanibalizm był bardziej ekspansyjny, to być może nie dyskutowalibyśmy dzisiaj tutaj


Co do systemu etycznego, który dotyczy tylko ateistów, nie widzę w sumie powodu by mieli taki tworzyć, choć może by się takie znalazły.
Podaj przykłady takich (możliwych) zasad etycznych dla ateistów

Prawa człowieka właśnie, są normami uniwersalnymi, są to prawa ponadwyznaniowe do których mogą się odwoływać ateiści.

Zrób analizę jakie to 'prawa człowieka' nie wywodzą się z sytemu moralnego mającego podstawy religijne.
Problem polega na tym, że wszystkie prawa moralne zostały pierwotnie zdefiniowane, a społeczeństwa zdyscyplinowane do ich przestrzegania, przez systemy religijne. Nie zabijaj, nie kradnij, nie cudzołóż... Te normy mają dziś powszechne znaczenie i uznanie w społeczeństwach wywodzących się z danych kręgów kulturowych.
Co by było gdyby nigdy nie zostały zdefiniowane?

Ja tam nie gryzę, dopóki ktoś mnie nie wciska na siłę własnych (albo i nie) tez i propagandy.



JIIIS

Bzdura

No właśnie, nieprawda. Jesteśmy wszyscy połączeni, bo jesteśmy jednością
Dowód?

Proszę bardzo.
Wczoraj popołudniu pomyślałem, że to tak głupio wygląda trochę. Założyłeś sobie temat w środku nocy (Wysłana 28 styczeń 2013 00:17), a już o piątej rano (Wyslana 28 styczeń 2013 05:11) user 'wartki' (no 5 godzin w nocy to nie tak wartko, ale przyjmijmy, że musiał trochę posiedzieć nad dość obszernym materiałem) był gotowy do dyskusji (coż za bezsenność) w zamian autora (albo i nie) topiku. Otóż pomyślałem sobie, że aby ktoś sobie nie daj Boże nie pomyślał czegoś głupiego (np. że chciałeś dyskutować pod innym nickiem, albo coś równie nieprawdopodobnego), to powinieneś coś napisać, zabrać głos w dyskusji logując się przedtem jako JIIIS na forum i niezgodzić się z tezami 'wartkiego'. No tak na początek chociaż potem możesz się dać przekonać.
Niestety nie miałem czasu wczoraj na siedzenie przy kompie aby odpowiedzieć wartkiemu, wiec sobie pomyślałem, że zrobię to dzisiaj. Wchodzę do tematu, patrzę i co? Cud autor się zjawił - znaczy się moja myśl została odczytana przez adresata - i to jest dowód właśnie na to, że jesteśmy Jednością



Zmieniony przez - karpik87 w dniu 2013-01-31 11:05:40

#49 karpik87

karpik87

    1

  • Validating
  • PipPipPip
  • 374 postów

Napisano 31 styczeń 2013 - 12:50

wartki

Gdybyś jeszcze w jakiś sposób wyróżniał jasno co jest co i czyje oraz co jest cytatem, a co komentarzem byłoby fajnie
Niestety, przeleciałem wzorkiem ten potok wartki słów bez ładu, składu czy rozróżnienia i stwierdziłem, że masz racje, twój przekaz jest bardzo jasny - piszesz by pisać,a z kimś takim ciężko się dyskutuje.

Znudziłeś mnie, nie będę się bawił w rozszyfrowywanie twoich bezskładnych tekstów, są ciekawsze rzeczy, więc bywaj, dużo zdrufka i kasiorki życzę

#50 GroszekGN

GroszekGN

    1

  • Validating
  • PipPipPip
  • 31 postów

Napisano 31 styczeń 2013 - 20:02

Co jest prawdą pierwotną; rzecz czy istota?

Prawda pierwotna to coś bez początku. Gdyby prawdą pierwotną był stan atomowy z którego powstał nasz świat w wielkim wybuchu to trzeba spojrzeć że coś bez początku jest czymś bez końca wstecz a więc ten stan atomowy miałby nieskończoną ilość czasu by dojrzeć do wybuchu. Dojrzewanie musiałoby zacząć się od 0 - pierwotnego monotematycznego stanu; byłaby to monotematyczność nieskończona wstecz. Patrząc na tą nieskończoność wstecz, nieskończoność bez początku - tylko wybór (nie dojrzewanie) mógłby odmienić tą pierwotną nieskończoność więc rzecz nie jest prawdą pierwotną lecz istota.

Skoro już wiemy, że to Bóg stworzył świat, a nie świat powstał sam warto by zainteresować się Jego pismem - biblią.

Dlaczego jesteś ateistą?

#51 Guest_alexp11_*

Guest_alexp11_*
  • Guests

Napisano 04 luty 2013 - 10:55

Pare podsumowan:

I. "regularnie do świątyni czy też inne rytuały odprawia. Problem w tym, że przeważająca liczba tych osób jest nie wierząca"
Sa przeciez dostepne dane statystyczne, w Polsce okola polowa ludnosci jest wierzaca, z czego regularnie do kosciola uczeszcza nieco mniej a 1/4 z tego regularnie korzysta z sakramentow. Jesli przyjmiemy za kryterium regularna praktyke to osob naprawde wierzacych nie jest duzo w spoleczenstwie (ponizej 20%). Wydaje mi sie, ze to obnizenie mozna wiazac z upadkiem obyczajow i moralnosci wogole.

II. "Możesz przyjąć pogląd jak w cytacie powyżej + odrzucić istnienie boga-stworzyciela i od razu masz ateistę, który uważa że istnieje kontynuacja świadomości po śmierci. Nie wiem czy to dobrze opisałem."
Poniewaz formalnie nie wiemy co jest po smierci (trzeba by bylo tego swiadomie doswiadczyc i zachowac tego pamiec - odsylam do hipnozy) to istnieja rozne sposoby opisu i definicji swiadomosci i zycia po smierci. Ja jednak wole trzymac sie wynikow badan i ludzie poddani hipnozie, opisywali tamta rzeczywistosc jako pelna zrozumienia, gdzie zyli w grupie bliskim im dusz, nic nie mowili o swiadomosci zbiorowej ale o mozliwosci poznania mysli innych juz tak. Wg. tych relacji dusze podlegaja ewolucji wiec swiadomosci zbiorowej, nadswiadomosci nie mozna wykluczyc jednak nie byla ona dostepna dla dusz tych ludzi na ich poziomie doswiadczenia. Pozostaje jeszcze kwestia prapczyczyny. Nie mozna obalic dowodu przyczynowo-skutkowego co oznacza ze jedna prapczyczyna istnieje. Mozna sie zastanawiac czy jest ona inteligentna czy nie. Jesli jest to oznacza ze jest superinteligencja. Mysle ze badania nad zachowaniem materii na najnizszych poziomach percepcji wyjasnia te kwestie bo juz dzis obserwujemy zjawiska, ktora pokazuja ze wynik eksperymentu zalezy od naszych mysli. A jesli materia tez w jakis sposob mysli?

III."Człowiek nie jest zdolny do Jedności Umysłu z innymi, a tym bardziej z mrówkami czy zebrami, bo ma inne potrzeby, cele, wychowanie, i większą kombinację możliwości, bez sztywnego programu."
Skad takie myslenie. Percepcje i mozliwosci dzialania, w tym myslenia ksztaltuje uklad - warunki. One sa inne np. po smierci. Jesli nie odczuwasz np. bolu, zazdrosci to zupelnie inaczej bedziesz odczuwal te same "fakty", ktore widziales na Ziemi, np. na Ziemi jestes zazdrosny o zone a po smierci cieszysz sie ze moze ona byc szczesliwa z kims innym. Jesli juz teraz mozna sobie wyobrazic calkowite dzielenie sie soba, przy zachowaniu odrebnosci w swiecie duchowym to jakie faktycznie niesamowite mozliwosci sie tam znajduja? Ze mozna dzielic sie z innymi myslami, ze mozna odczuwac doswiadczenie innych? Dla mnie jest to oczywiste.

IV. Normy. Fakty sa takie ze czlowiek jest istota, ktora przekazuje cywilizacje z pokolenia na pokolenie (pojecia, zasady postepowania). Dlatego cywilizacja czlowiekowi zostala dana (moze przez inna cywilizacje?). Badac najbardziej starozytne cywilizacje zawsze obserwuje sie ich nagle pojawienie sie a potem regres, nigdy progres. I to jest bardzo zastanawiajace.

V. Uzgodnijmy pojecia. WW byl zjawiskiem fizycznym. Podobnie powstanie wymiarow bylo zjawiskiem fizycznym (oddzialywanie sa fizyczne i zalezne od kierunku - patrz grawitacja w zakresie wrzeswiatowym). Czas jest pojeciem sztucznym opisujacym w sposob ulomny chronologie zaleznosci przyczynowo-skutkowych. Czas jako taki nie istnieje, jest tylko pojeciem. Jesli wystepuje w zapisie matematycznym to w sposob ulomny (uproszczony) opisuje "sile" zjawiska w danym "czasie" przez calke.

VI. W ST mamy rozne rodzaje "objawien", ktore mozna podzielic na 3 grupy. Sa to obserwacje paleoastronautyczne, swiadoma dzialalnosc innej cywilizacji oraz objawienia duchowe. W NT mamy przyklad i drogie zycia zbawiciela dla nas. Nie dopisujmy tutaj nadinterpretacji.



#52 Guest_alexp11_*

Guest_alexp11_*
  • Guests

Napisano 04 luty 2013 - 11:40

Pojecie programu. Pojawilo sie tutaj pojecie programu. Otoz program zycia nazywamy przeznaczeniem, los to jest to co wynika z wyboru czlowieka. Sa to zupelnie rozne pojecia. Z relacji dusz (wpomnien) wynika ze wyboru programu zycia dokonujemy przed urodzeniem. Oznacza to ze przyszle wybory w zyciu sie pojawiaja i sa w kwestii wolnej woli sa one jednak z pewnej puli (przeznaczenie) po to zeby czlowiek mogl sie nauczyc okreslonych rzeczy. Wybor jest wiec wielopoziomowy. Inaczej na Ziemi panowalby chaos lub kazdy pragnalby tego samego (nieco uproszczone ale oddaje sens). Los mozna zmienic, przeznaczenie nie choc jest to mozliwe ale jest bardzo trudne i musi byc celowe. W tekstach starozytnych oba te pojecia maja rozne znaczenie. Dzis blednie operuje sie nimi jak synonimami).

Pojecie istoty i stworzenia (rzeczy). To pojecie dotyczy glownie materii ozywionej. Wg. tekstow starozytnych podzial jest na istoty i stworzenie. Kiedy z najprawdopodobniej z Homo Erectus "zrobiono" Homo Sapiens czytamy "istota jakiej potrzebujemy istnieje, musimy tylko odcisnas na niej swoje pietno". Istota to cecha materii zywej, ktora posiada swiadoma dusze. Stworzenia (zwykle zwierzeta) posiadaja prostsze ciala duchowe, dzieki czemu odczuwaja ale nie sa istotami czyli w istocie predysponowanymi do ewolucji duszami.

Pozostaje pytanie skad tak zaawansowana wiedza w starozytnych tekstach?!

#53 Guest_alexp11_*

Guest_alexp11_*
  • Guests

Napisano 04 luty 2013 - 11:49

Pojecie programu jest bardzo istotne i jest zaznaczone w ST. Jesli przyjmiemy ze w ST znajduja sie "okruchy wiedzy" jakiejs wczesniejszej cywilizacji czy duchowej to zastanawiajaca jest przypowiesc o Onanie. Onan zostal pokazany w zlym swietle nie dlatego ze zabija jakis dziecko albo zarodek. Onan stosujac stosunek przerywany wystapil przeciwko planowi pojawienia sie dziecka. Dzis liczba dzieci jest kwestia wyboru. Jednak czesto zdarzaja sie przypadki, kiedy ktos wystepuja przeciwko planowi z jakis powodow. Sa tez przypadki odwrotne, kiedy w wyniku smierci dziecka rodzi sie kolejne z ta sama dusza. Brak realizacji planu (w koncu sami go wybralismy przed urodzeniem sie) to brak rozwoju duszy lub inny rozwoj. To jest potrzebne ale tego dzis nie widzimy. A przeciez kazdy chce sie rozwijac. Nie konczymy np. nauki na poziomie szkoly podstawowej. To nam nie wystarcza. Dzisiejsze podszepty obecnej cywilizacji wlasnie ograniczaja ten rozwoj i dzialania czlowieka. To widac na kazdym kroku. Plan jest wiec najwazniejszy bo duszy nie mozna zabic. Podobnie inne pojecia jak wierza Babel czy grzech pierworodny maja swoja geneze w zupelnie innych, zle zinterpretowanych wydarzeniach.

#54 Iurista

Iurista

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 36 postów

Napisano 08 maj 2013 - 01:14

JIIIS

"Nie chodzi tutaj o nawracanie do Jezusa czy Kryszny itd, tylko o wyłożenie mechanizmu utraty sensu egzystencji i brnięcia w nicość, lub w ave makdonald"""

Ateizm nie jest brnięciem w nicość, ani utratą sensu egzystencji, zupełnie bezpodstawne założenie.

Co raz więcej ludzi odrzuca religie (szczególnie Chrześcijaństwo, Islam i judaizm), bo dostrzegają nonsensowne dogmaty w nich zawarte, zło jakie z nich wynika. Gdy odrzucamy religie, która jest nam narzucana od małego, naturalnym następnym krokiem jest agnostycyzm - od niego już niedaleko do ateizmu, zresztą chyba każdy myślący ateista jest właściwie agnostykiem.

"Szczyt rozwojowy umysłu, to abstrakcja, zdolność do kreacji i nieszablonowość."

Czy to szczyt nie wiem, ale na pewno ważny element naszego rozwoju. Tylko, że dotyczy on praktycznie każdego człowieka. Naukowcy, myśliciele, filozofowie, to jedni z najbardziej kreatywnych ludzi, uwierz mi, że nie brakuje im kreatywnego i abstrakcyjnego myślenia.

"Liczby ładują człowieka w szablon, a szablon nakazuje człowiekowi myśleć tak - duchowość to złudzenia mistyczne czy coś w tym rodzaju. Tymczasem, Tak zwani naukowcy, uważają, ze poznanie umysłu, obdziera człowieka z mistyczności i niszczy religię. Zgadzam się, ale tylko dla prymitywów. Im bardziej poznaję możliwości umysłu, tym bardziej świat staje się piękniejszy, mistyczniejszy, bardziej zrozumiały."

Masz błędne wyobrażenie o nauce, naukowcach i ateistach. Jest ono bardzo płytkie i krzywdzące według mnie...
Oskarżasz kogoś ("Tak zwanych naukowców) o jakieś twierdzenia (które powinieneś przypisać raczej sobie, bo odzwierciedlają one raczej twoje postrzeganie naukowców), a później jeszcze piszesz, że to dowód ich prymitywności...

Nauka nie jest prymitywna, nie obdziera świata z mistyczności, nie obdziera go z piękna, wręcz przeciwnie - nauka pozwala nam lepiej zrozumieć otaczający nas świat, który jest absolutnie niesamowitym miejscem.

"Tęgie umysły, to byli najwyższej maści idioci, bo stracili prawdziwe życie na penetrację... kosmosu, tworząc brednie. Każdemu Einsteinowi powiedziałbym tylko jedno, chłopie, zajmij się sobą, pomyśl o sobie, zrozum siebie, a będziesz szczęśliwszy. A tak, Einstein miał depresje, myśli samobójcze, był uzależniony... psychicznie rozchwiany."

Pisząc w ten sposób dajesz świadectwo o sobie.
Spójrz jak wiele zawdzięczasz nauce i tęgim głową, jak często korzystasz z ich dokonań. Nauka nie oznacza życia w depresji, albo zaniedbywanie rodziny... Odwrotnie - badanie otaczającego nas świata dla większości z nas jest tylko i wyłącznie powodem do radości.

***

karpik87

"Można domniemywać, że większość katów i oprawców ludzkości (czasem wbrew deklaracjom) było ateistami. Gdyby bowiem tak nie było można by ich posądzić jedynie o masochizm (kara za czyny po śmierci tudzież w kolejnym wcieleniu) w najgorszym wydaniu (tego nie można wykluczyć)."

Ty możesz domniemywać co chcesz, ale to jeszcze nie znaczy, że ma to jakiś sens
Owych katów i oprawców nie należy posądzać o masochizm, a raczej zwyczajny fanatyzm religijny. Mamy całkowicie jasne dowody historyczne dające przykład do czego prowadzi wiara w to, że Bóg każe mi najechać ten kraj, zabić tych ludzi, zniszczyć innowierców, pogan lub kogokolwiek innego. Nie da się zaprzeczyć, że religia była i jest powodem rzezi na świecie. Także obecnie.

* Ateizm nie prowadzi do poglądu, że wszystko wolno i demoralizuje. To, że znasz ateistów, którzy odrzucają moralność jeszcze nie dowodzi tej tezy. Niektórzy ludzie odrzucają normy społeczne i moralność, a wymówką do tego może być wszystko. Osoby religijne też bywają niemoralne (po coś ta spowiedź powstała ), czasami swoje zachowania tłumaczą nawet wolą Bożą.

"Jedynym 'problemem' jest to, że w większości społeczeństw obowiązują zasady współżycia społecznego oparte na wielowiekowych tradycjach religijnych, do których owi ateiści automatycznie się dostosowują Czyli chcąc nie chcąc akceptują zasady moralne wywodzące się z dominującej na danym terenie religii."

Ludzie od dziecka podlegają socjalizacji, to w ten sposób uczą się norm społecznych, moralnych i norm prawnych. W obecnych czasach w większości rozwiniętych krajów socjalizacja zachodzi często bez żadnego udziału instytucji religijnych. Ale czy zasady moralne i normy społeczne wywodzą się oryginalnie od religii dominującej na danym terenie?

Odpowiedź jest oczywista - Nie!
To cywilizacje i ich kultura (w tym normy społeczne i zasady moralne) kształtowały religie, które później stawały się nośnikiem pewnych wybranych zasad (mniej lub bardziej skutecznym).
Niektóre kultury były bardziej brutalne i prymitywne, co owocowało powstaniem religii o takim charakterze.

"To też miało wpływ na 'wychowanie' moralne społeczeństw. Tylko skąd wzięła się myśl, że kraść nie wolno?
no bo przecież chyba nie z tego znienawidzonego chrześcijaństwa"


Z pewnością nie z Chrześcijaństwa, skoro dużo wcześniej istniały prawa zabraniające kradzieży, choćby ustawa XII tablic, by nie cofać się zbyt daleko.

"Zrób analizę jakie to 'prawa człowieka' nie wywodzą się z sytemu moralnego mającego podstawy religijne.
Problem polega na tym, że wszystkie prawa moralne zostały pierwotnie zdefiniowane, a społeczeństwa zdyscyplinowane do ich przestrzegania, przez systemy religijne. Nie zabijaj, nie kradnij, nie cudzołóż... Te normy mają dziś powszechne znaczenie i uznanie w społeczeństwach wywodzących się z danych kręgów kulturowych.
Co by było gdyby nigdy nie zostały zdefiniowane?"


Bzdura do kwadratu.
Spójrz na Europę - w jaki sposób zdefiniowały się normy społeczne i moralne? Co dyscyplinowało do ich przestrzegania? Nie system religijny. System prawny. Szczególnie ważny dla losów europy był system prawa rzymskiego, na długo nim chrześcijaństwo zadomowiło się w europie. Oczywiście można też prześledzić jak owo prawo ewoluowało i skąd czerpało inspiracje - zapewniam cię, z żadnej religii.

#55 JIIIS

JIIIS

    1

  • Members
  • Pip
  • 2 postów

Napisano 04 czerwiec 2013 - 01:06

Iurista

Pisząc w ten sposób dajesz świadectwo o sobie.
Spójrz jak wiele zawdzięczasz nauce i tęgim głową, jak często korzystasz z ich dokonań. Nauka nie oznacza życia w depresji, albo zaniedbywanie rodziny... Odwrotnie - badanie otaczającego nas świata dla większości z nas jest tylko i wyłącznie powodem do radości.


Współczesne społeczeństwo jakoś nie obrazuje Twojej tezy, raczej potęguje aspekty zwichnięć psychicznych, Polskę to dopiero zaczyna dopadać, albo już mocno nadgryza.

Nie wiem co zawdzięczam tęgim głowom, zasadniczo to NIC, albo... chemiczne jedzenie, smród fabryk, zniewalany i manipulowany umysł na każdym kroku. Tęgie głowy rozwaliły inteligencję prostego człowieka.

Próba zbadania otaczającego świata już od wieków odciąga ludzi od samych siebie, teraz coraz bardziej oczekują, by ktoś za nich to zrobił i dał im gotową odpowiedź, wkładając się w szablon.

Twoja wersja ateizmu jest bardzo smutną rzeczywistością.

"Tęgie umysły, to byli najwyższej maści idioci, bo stracili prawdziwe życie na penetrację... kosmosu, tworząc brednie."

Nadal tak uważam, a nawet proponuję zauważyć sedno tego zdania, takie bardziej pod UFO brednie, a nie latania na księżyc. Trzeba być bardzo nieszczęśliwym człowiekiem, by brnąć w kosmos, zamiast swoją indywidualną radość. Gdyby każdy chciał iść w swoją indywidualną radość, a nie próbować komuś coś odkrywać i tłumaczyć jak świat funkcjonuje i jak on powinien, to ziemia była by mitycznym rajem.

#56 katjak

katjak

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 164 postów

Napisano 11 czerwiec 2013 - 13:45

Sorki, zdublowało się



#57 katjak

katjak

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 164 postów

Napisano 11 czerwiec 2013 - 13:46

Nie jestem ateistką,od urodzenia jestem katoliczką wierzącą i praktykującą, ale chyba mogę coś skrobnąć? Ateista to także człowiek, dlaczego go potępiać? To kim kto jest, to tylko i wyłącznie jego wybór, nikt,ani nic nie może mieć wpływu na nasze wybory, ani życie.



#58 katjak

katjak

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 164 postów

Napisano 11 czerwiec 2013 - 13:46

Nie jestem ateistką,od urodzenia jestem katoliczką wierzącą i praktykującą, ale chyba mogę coś skrobnąć? Ateista to także człowiek, dlaczego go potępiać? To kim kto jest, to tylko i wyłącznie jego wybór, nikt,ani nic nie może mieć wpływu na nasze wybory, ani życie.

 



#59 katjak

katjak

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 164 postów

Napisano 11 czerwiec 2013 - 13:48

Przepraszam za duble



#60 GroszekGN

GroszekGN

    1

  • Validating
  • PipPipPip
  • 31 postów

Napisano 16 czerwiec 2013 - 20:48

Dowód na istnienie Boga:

         Skoro tu jesteśmy to znaczy, że musiało być coś bez początku, gdyby nie było nic to i nas by nie było - to logiczne; inaczej - zero pozostałoby zerem. Te coś bez początku nazywam prawdą pierwotną. Gdyby prawdą pierwotną była rzecz tj: pierwotny stan atomowy to powstanie naszego świata z tego stanu mogłoby jedynie wyniknąć z dojrzewania a jako, że jest nieskończona ilość czasu wstecz jest to alogiczne. Powstanie świata z rzeczy jest alogiczne, prawdą pierwotną jest istota-Bóg bez początku.

         Istota jako prawda pierwotna jest logiczna, atrybutem istoty może być wybór. Bóg nie mając początku trwał nieskończoną ilość czasu wstecz w "Jestem" i wyborem uzewnętrznił się. Jego pierwotna świadomość była monotematyczna i myślenie wstecz jest nieistotne, dopiero wybór poprowadził go do określenia swojej doskonałej natury; coś z pisma: (J 1, 1-2) "Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga."

 

PS. Już nie musicie być ateistami



#61 Mariusz_1979

Mariusz_1979

    RIP KFD

  • Members
  • PipPipPip
  • 7227 postów

Napisano 19 czerwiec 2013 - 13:41

no więc ode mnie:
http://katalogi.pl/2...chrystusa?.html - nikt nie odpowiedział jaki sens ma torturowanie kogoś w tak nieludzki sposób.

poza tym: gdyby nie postawa księży w KK to nigdy bym się nie zastanawiał nad tym czy Bóg jest czy go nie ma i bym w to ślepo wierzył, ale widok polskiego kleru zaprzecza wszystkiemu - łase na kase i majątek, z monopolem na prawdę, za darmo nic nie zrobią, ale spodziewają się że im się wszystko zrobi/da za darmo. drą kasę z ludzi w imię Boże i nie interesuje ich czy masz zcy nei masz, i nie ma co łaska tylko jest cennkik) - można mówić że nie muszę tam dawać/chodzić - i nie chodzę, z tym że tak swoje kłamstwa wpoili ludzio m, że ich nauki i zachowanie jest dalekie od zachowań promowanych w Nowym Testamencie, i tak wpoili swoje sakramenty w tradycję że każdego kto stoi z boku pospólstwo (w imię Boże?) wytknie palcem a na wiosce to i ksiądz z ambony wyszydzi. widze zachowania mocherów to mam wrażenie że jak ojciec grzybek by im kazał założyć bombe na szyje to połowa by tak zrobiła. 

 

zacząłem grzebać w historii i doiszedłem do wniosku że gdyby nie masowe mordy i zmuszanie do tej religii siłą to nie przetrwałaby ona nawet 300 lat. - w samej Polsce ponad 1000 lat rządzi kler - od początku łakomy na kasę i majątek, dojący biednego człowieka ale wmawiającego im Boga. czytając źródła historyczne trudno mi sobie wyobrazić cierpienie jakie w imię Boga, krucjat itp ludzie doświadczali. palenie żywcem - przecież to jest tortura jedna z najokrutniejszych, a były jeszcze gorsze. i mi nie mówcie że to nie kler, że to cywile, bo nigdzie się nie doszukałem jednej wzmianki gdzie ksiądz byłby przeciw. 
przez kilkaset lat hamowali rozwój nauki, a za stwierdzenie że ziemia jest okrągła szło się na stos. 

dziś kler w PL jest przeciwko invitro - że niby nie wolno poprawiać Boga - obłuda kk sięga granic, opasłe nieroby łase na kase z dogmatem niomylności i monopolem na prawdę, o dziwo ludzie w pierś się biją za tą religią jak ślepi

może tylko stalin więcej ludzi wymordował niż religia katolicka

wieżę że istnieje jakiś Bóg ale nie wierzę w bajki kk - bo nawet kler sam w to nie wierzy. ja wierzę w to że trzeba być dobrym człowiekiem i nikogo nie krzywdzić oraz uczyć swoje dzieci tego samego.

teraz widze nowego papierza - widać że chłop chce coś zmienić ale pewnie skońzcy jak Jan Paweł I - zje "niestrawny posiłek" i pochowają go bez sekcji zwłok

taka to religia



#62 Najsampierw

Najsampierw

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 191 postów

Napisano 22 czerwiec 2013 - 19:45

Wrzucasz wszystkich księży do jednego worka. Masz jakiś uraz z dzieciństwa? Owszem, nie wszyscy są dobrzy. Jest wśród nich wielu złych ludzi,  to te biblijne "wilki w owczych skórach", jednak przydzielanie wszystkich osób duchownych do jednego schematu jest delikatnie mówiąc, grubą przesadą. 

 

zacząłem grzebać w historii i doiszedłem do wniosku że gdyby nie masowe mordy i zmuszanie do tej religii siłą to nie przetrwałaby ona nawet 300 lat.

 

Widać nie grzebałeś w historii dostatecznie głęboko. :lol: To Chrześcijaństwo od początku swojego istnienia było religią intensywnie zwalczaną siłą, czy to przez Żydów, czy też Cesarstwo Rzymskie. Nikt siłą nikogo nie zmuszał do wiary, pierwsi Chrześcijanie wręcz musieli się ukrywać. Ciekawe jest to, że odrzucili wiarę w rzymskich bożków nastawianą na przyjemności cielesne, orgie, libacje i zabawę, a zaczęli przyjmowali religie trudniejszą w praktykowaniu, gdzie pokuta, skromne pobożne życie jest  jednym  z filarów wiary. Coś dziwnego patrząc przez pryzmat dzisiejszych czasów. :) Nie trzeba w sumie daleko grzebać, patrz czasy komuny gdzie religia też była zwalczana i co? Nie została wykorzeniona, dawała ludziom nadzieje i otuchę, pomogła obalić tamten system i przejść w coś... niekoniecznie lepszego :)

 

czytając źródła historyczne trudno mi sobie wyobrazić cierpienie jakie w imię Boga, krucjat itp ludzie doświadczali. palenie żywcem - przecież to jest tortura jedna z najokrutniejszych, a były jeszcze gorsze. i mi nie mówcie że to nie kler, że to cywile, bo nigdzie się nie doszukałem jednej wzmianki gdzie ksiądz byłby przeciw. 

 

Nie będę bronił tej okrutnej formy egzekucji, jednak i tu do końca nie masz racji. Więźniowie często przed spaleniem na stosie byli duszeni, było to swoistą formą łaski, oczywiście jeżeli skazany przyznał się podczas tortur do winy  :) ale to już inna para kaloszy...



#63 Mariusz_1979

Mariusz_1979

    RIP KFD

  • Members
  • PipPipPip
  • 7227 postów

Napisano 22 czerwiec 2013 - 20:26

Wrzucasz wszystkich księży do jednego worka. Masz jakiś uraz z dzieciństwa? Owszem, nie wszyscy są dobrzy. Jest wśród nich wielu złych ludzi,  to te biblijne "wilki w owczych skórach", jednak przydzielanie wszystkich osób duchownych do jednego schematu jest delikatnie mówiąc, grubą przesadą. 

 

nie twierdzę że wszyscy są źle ale większość z którymi miałem doczynienia była łasa na kasę i nic by za darmo nie zrobiła, do tego sama instytucja jest chora. jak miałem ochrzcić mojego syna w Anglii to popytałem ludzi jak polski ksiądz traktuje ludzi przed chrztem a jak angielski. Polski wymagał jakichś zaświadczeń z PL i niewiadomo czego jeszcze. olałem bo znam mentalność polskiego kleru, pewnie bym jeszcze musiał w pierścień całować. poszedłem do angielskiego księdza katolickiego: dostałem karteczkę o wymiarach A4 gdzie było miejsce na imiona i nazwiska dziecka, chrzestnych i rodziców. I TO WSZYSTKO i zero gadki o kasie - a i tak dałem, ale i ile fajniej jest jak ksiądz nie śpiewa ceny jak z cennika? Polski ksiądz chciał tak głupich formalności że szczęka opadła

 

Widać nie grzebałeś w historii dostatecznie głęboko. :lol: To Chrześcijaństwo od początku swojego istnienia było religią intensywnie zwalczaną siłą, czy to przez Żydów, czy też Cesarstwo Rzymskie. Nikt siłą nikogo nie zmuszał do wiary, pierwsi Chrześcijanie wręcz musieli się ukrywać. Ciekawe jest to, że odrzucili wiarę w rzymskich bożków nastawianą na przyjemności cielesne, orgie, libacje i zabawę, a zaczęli przyjmowali religie trudniejszą w praktykowaniu, gdzie pokuta, skromne pobożne życie jest  jednym  z filarów wiary. Coś dziwnego patrząc przez pryzmat dzisiejszych czasów. :) Nie trzeba w sumie daleko grzebać, patrz czasy komuny gdzie religia też była zwalczana i co? Nie została wykorzeniona, dawała ludziom nadzieje i otuchę, pomogła obalić tamten system i przejść w coś... niekoniecznie lepszego :)

 

na początku chrześcijaństwo było zwalczane, a jak się stąło główną religią szybko zaczęło zwalczać konkurencję jak i krzewic religie milosci i pokoju na zasadzie albo jestes z nami albo poderzniemy ci gardlo

 

Nie będę bronił tej okrutnej formy egzekucji, jednak i tu do końca nie masz racji. Więźniowie często przed spaleniem na stosie byli duszeni, było to swoistą formą łaski, oczywiście jeżeli skazany przyznał się podczas tortur do winy  :) ale to już inna para kaloszy...

 

no duszenie przed spaleniem na stosie to wyjatkowy przejaw humanitaryzmu - szkoda ze nie przetrwal do dzisiejszych czasow



#64 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5171 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 24 czerwiec 2013 - 07:52

jak miałem ochrzcić mojego syna

 

Nie dostrzegasz niespójności między włąsnym podejściem do chrześcijaństwa, a działaniem? 18.gif


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#65 Mariusz_1979

Mariusz_1979

    RIP KFD

  • Members
  • PipPipPip
  • 7227 postów

Napisano 24 czerwiec 2013 - 08:58

jak miałem ochrzcić mojego syna

 

Nie dostrzegasz niespójności między włąsnym podejściem do chrześcijaństwa, a działaniem? 18.gif

 

nie. po pierwsze to Żona chce wychować syna w wierze katolickiej, a po drugie trzeba młodemu dać wybór żeby sam zdecydował czy chce w to wierzyć czy nie. 



#66 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5171 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 24 czerwiec 2013 - 10:56

nie. po pierwsze to Żona chce wychować syna w wierze katolickiej, a po drugie trzeba młodemu dać wybór żeby sam zdecydował czy chce w to wierzyć czy nie. 

 

A., to sorry, sformułowanie "miałem ochrzcić" sugerowało Twoją wolę w tym akcie, a niekoniecznie małżonki 3.gif

 

Co do drugiego i "dania wyboru" - czy od razu też obrzezaliście małego? 27.gif


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#67 katjak

katjak

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 164 postów

Napisano 29 lipiec 2013 - 12:47

nie. po pierwsze to Żona chce wychować syna w wierze katolickiej, a po drugie trzeba młodemu dać wybór żeby sam zdecydował czy chce w to wierzyć czy nie. 

Sorki, ale to znaczy, że do czasu aż dokona tego (rozumiem jak będzie dorosłym) wyboru,będzie w takiej jak gdyby "próżni"?Bo ani katolik, ani żadna inna wiara?.A swoją drogą mądrą masz żonę. :) Bez urazy. Sorki,niczego złego nie miałam na myśli (pierwsze moje zdanie). POzdrawiam. :)



#68 123hopp

123hopp

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 435 postów

Napisano 03 wrzesień 2013 - 12:20

Jesteśmy wyobcowani od pierwotnej jedności z Naturą. Bóg początkowo był z Nią jednoznaczny. Słowa Jezusa przy Ostatniej Wieczerzy - "Oto Krew moja, oto Ciało moje, itd.", mówią o tej Jedności, w sformułowaniu przejętym prawdopodobnie ze zhellenizowanego kultu Ozyrysa. (Googluj Sarapis / Aleksandria). Egipskie korzenie zostały "wycięte" przez KRK i pojęcie Boga "immanentnego" w Naturze odłożone na półkę.

 

Stąd pochodzi ta gmatwanina teologiczna, w której nie rozróżnia się Jezusa od Chrystusa. Absolutnie skandaliczny przypadek to naprzemienne używanie tych nazw w kolejnych zdaniach. Sygnalizuje to niepewność, kogo właściwie się czci w Kościele - Chrystusa, Jezusa czy też Jezusa Chrystusa. (Kolejno : Duch - Człowiek - Człowiek przepojony Duchem)

 

Chrystus jest to Duch Świata. W przypadku faraonów ptolemejskich (tytulatura: Kristos Soter = Chrystus Zbawca) ograniczony był w swym działaniu do Egiptu. Z drugiej strony; INRI nad głową Jezusa na krzyżu to nie szyderstwo Poncjusza Piata tylko potwierdzenie inicjacji królewskiej do roli Chrystusa ("świętego króla") Izraela. A więc Chrystusa można było dzielić na porcje terytorialne!? - To właśnie zrobił KRK. Podstawowym terenem działania katolickiego Chrystusa jest Watykan, gdzie rezyduje jego namiestnik. Ale tenże trąbi, że podlega mu cały świat, przy lada okazji. A kto został Królem Polski - Chrystus, jak być powinno, czy rabbi Jezus!?

 

BXVI przy wstępowaniu na swój urząd wygłosił "słowa skrzydlate" (por. Homer) : CAŁY ŚWIAT CZEKA NA CHRYSTUSA", - mając na myśli jedynie tego rzymskiego, jak sądzę. No więc, biedne ludki odcięte od kontaktu z Bogiem - Naturą; przemyślcie to sobie a zrozumiecie może dlaczego ten modny  "ateizm" pogłębia jeszcze waszą izolację i wreszcie kieruje was z powrotem na łono przemyślnego KRK. Wszystko dzieje się w jednym i tym samym umysłowym bąblowatym więzieniu, które powstało poprzez redukcję kryteriów oglądu świata.

 

Chcecie zobaczyć "prawdziwego" Chrystusa? Wrzućcie na wikipedii "Kristos Pantokrator" (po grecku:

Chrystus Wszechwładca) a zobaczycie Go na greckich ikonach. Jezus - prorok żydowski, był tylko jego "tubą", dopóki żył. Umierając na krzyżu, Jezus miał wołać - "Panie, panie, - czemuś mnie opuścił?" Jakie tam więc z niego za "bóstwo"? Natomiast Chrystus żyje wiecznie.

 

c.d.n.



#69 123hopp

123hopp

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 435 postów

Napisano 03 wrzesień 2013 - 21:42

Petrus napisał powyżej : "...pierwsi Chrześcijanie wręcz musieli się ukrywać. Ciekawe jest to, że odrzucili wiarę w rzymskich bożków nastawioną na przyjemności cielesne, orgie, libacje i zabawę, a zaczęli przyjmować religie trudniejszą w praktykowaniu, gdzie pokuta, skromne pobożne życie jest  jednym  z filarów wiary."... No i tak jak ty, Petrus, nie zajmowali się wogóle religioznawstwem, uważając, że posiedli jedyną prawdę. Religia Natury, o której piszesz z pogardą i brakiem zrozumienia, miała na celu pobudzanie tejże Natury do twórczego fizycznego działania - np. rozmnażania się, poprzez ludzki przykład. Inne znowu ludzkie festyny miały na celu powitanie lub pożegnanie tych twórczych sił w rocznym cyklu wegetacji. Zostały one zdesakralizowane i przejęte przez barbarzyńskich "chrześcijan", jak np. karnawał.

 

Trzy wielkie religie monoteistyczne to właściwie niszczycielskie ideologie wygnańców pustynnych. Sami nie potrafiąc budować - np. kanałów nawadniających zapewniających dostatek pożywienia, - agresywni przymierający głodem nomadzi poczęli czcić niedostatek oraz niewiedzę jako godne uwielbienia. Jedna z tych ideologii dotarła na północ na zasadzie pozornego podobieństwa do opowieści heroicznych. W takiej Skandynawii nikt by nie zaakceptował ukrzyżowanego Jezusa jako kogoś godnego czci. Wojownicy, wracający na północ po służbie w Rzymie, czy Bizancjum, - wiedzieli dobrze, że śmierć na krzyżu była losem zbuntowanego niewolnika a nie "Syna Bożego".  Dlatego np. we wczesnej Szwecji Jezus wyskakuje z "mandorli" na krucyfiksie tryumfalnym, jak nie przymierzając Odyseusz po powrocie zza progu Hadesu - a nie wisi na nim w pokorze.

 

Krótka kariera Jezusa pasuje również do sylwetki takiego herosa jak Achilles, który wybrał krótkie sławne życie zamiast losu ojca i dziada trudzącego się na roli rodu. Ci wszyscy heroiczni narwańcy realizowali program życiowy mężczyzny o super-wysokim libido, opracowany na początku neolitu przez kapłanki Matki Ziemi. Aby zapewnić stabilność istnienia rodu, plemienia lub mini-królestwa, należało konfrontować ze sobą tych mężczyzn i propagować szybką śmierć w pojedynku lub bitwie jako cel ich istnienia. Najlepsze przyklady tej ideologii można znaleźć w legendach arturiańskich. Możliwie szybka męczeńska śmierć była również ideałem wczesnego chrześcijaństwa, które powielało dalej neolityczny program w innej formie.

 

Uwielbienie niewiedzy i biedy lub agresji i szybkiej śmierci wojownika - czy te ideały są nam potrzebne w dzisiejszych czasach!? - Chyba nie. Lecz ty może za bardzo uogólniasz Petrusie - "...Zaczęli przyjmować religie trudniejszą w praktykowaniu, gdzie pokuta, skromne pobożne życie jest  jednym  z filarów wiary."  - Jeśli ludzie nie mają pełnowartościowego pożywienia, w tym głównie zwierzęcych protein - wówczas występuje skłonność właśnie do takiego "pokutnego życia", szczególnie po 60-tce. A ta nowa "religia" to był początkowo bigos, do którego wchodziły komponenty egipskiej religii Ozyrysa, religii jahwistycznej ale i również najbardziej wzniosłe warstwy hellenistycznej religii dionizyjskiej, tj. orfizmu. Ale ci, którzy brali się za łby między sobą w imię Jezusa w pierwszych wiekach, byli chyba jak najdalsi od "skromnego pobożnego życia"?

 

Ten starożytny religijny bigos formowały impulsy pochodzące od władzy świeckiej. Aby przekonać cesarza Konstantyna Wielkiego do uznania chrześcijaństwa za religię oficjalną, jego otoczenie lansowało pogląd, że jest to nowa wersja kultu cesarzy. On potraktował to na tyle poważnie, że uznał się za nowego Mesjasza - następcę Jezusa. Kazał dla siebie wybudować mauzoleum, w którym spoczywał w otoczeniu 12 grobów zawierających domniemane prochy Apostołów.  Dopiero później jego zdegustowany syn Konstancjusz kazał je rozebrać.

 

Na tym chyba skończę moją filipikę... Bye



#70 123hopp

123hopp

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 435 postów

Napisano 05 wrzesień 2013 - 22:53

Moja odpowiedź na pytanie dlaczego ktoś jest ateistą brzmi : - "BO NIE MA CZASU BYĆ FILOZOFEM." Filozof kontemplujący jakieś starożytne pojęcia wystawia się nieostrożnie na działanie "wichru czasów", który unosi go aż do "początków" . W naszym przypadku, filozof staje przed murem egipskiej świątyni, na którym widnieje pytanie : - "Kim byli pierwsi chrześcijanie i kto był czczony jako "pierwszy" Chrystus"?  W warunkach egipskich, kult  Sarapisa Kristosa był ewidentnie misteryjnym kultem ubóstwionego ptolemejskiego faraona - "Syna Bożego", który zainicjował Ptolemeusz I Soter (Zbawca), założyciel Biblioteki Aleksandryjskiej. (Dla jej potrzeb podobno zlecił 70 mędrcom - por.Septuaginta, krytyczne tłumaczenie Starego Testamentu) Po przejęciu funkcji faraona przez cesarzy rzymskich, niektórzy z nich (np. Wespazjan) przechodzili nadal inicjację faraońską i byli czczeni jako wcielenia Sarapisa.

 

Na początku II stulecia, z innych części Imperium dowiadujemy się o istnieniu grup wyznawców jakiegoś misteryjnego nauczyciela o imieniu Kristos. Pliniusz Młodszy - zarządca Bitynii,  zapytuje cesarza Trajana w zachowanym liście, czy dobrze czyni poddając te zakamuflowane grupy ostremu badaniu, Powodem była odmowa tych (judeo?-)chrześcijan oddawania czci boskiej aktualnie urzędującemu cesarzowi. Cesarz pochwala gorliwość Pliniusza, co świadczy imo o tym, że Trajan nie był inicjowany do egipskiego kultu władcy - Kristosa.

 

Niestety, polscy autorzy nie ryzykują narażania się KRK poprzez tłumaczenie dziwnych fragmentów "Scriptores Historiae Augustae". Tylko jeśli znacie łacinę lub angielski możecie łatwo dotrzeć do listu, który napisał cesarz Hadrian - następca Trajana, do swojego sekretarza Servianusa. (II w.n.e.) na temat wyznawców Sarapisa   w Aleksandrii, którzy "jednocześnie czczą Chrystusa" i zwą się "pierwszymi chrześcijanami". Ten zanik inicjacji faraońskiej w stosunku do cesarzy rzymskich uważam za ważną okoliczność. Być może, już całkiem wcześnie kapłani Sarapisa zaczęli przeprowadzać inicjację z udziałem ludzi o osobowościach mesjańskich i profetycznych, spośród niższych warstw. 

 

Egipskie początki chrześcijaństwa są najprościej kamuflowane poprzez oświadczenie, iż "Chrystus" oznacza to samo co "Mesjasz" i nie kryje się za tym żaden godny uwagi problem. Takie tłumaczenie zwalnia hierarchię KRK od znajomości misteryjnych początków ich własnego kościoła. Niemniej te dwa określenia bynajmniej nie pokrywają się. "Mesjasz" to zwycięski w boju władca namaszczony przez żydowskiego proroka, poprzez którego ma działać Jahve w obronie Izraela. Pierwszym znanym mesjaszem był król Saul, namaszczony przez proroka Samuela. Grecko-egipski Kristos może oznaczać również "namaszczony" w potocznym sensie, jednak nazwa ta powstała w odniesieniu do władców Egiptu i oznaczała prawdziwego "świętego króla".  Poprzez swoje pośrednictwo duchowe, gwarantował on przede wszystkim regularność wylewów Nilu i obfitość plonów.

 

W tym miejscu należałoby chyba powrócić do obecnie czczonego grecko-prawosławnego Kristosa Pantokratora (Chrystus Wszechwładca) i zastanowić się, co może mieć wspólnego z grecko-egipskim Sarapisem-Kristosem, duchowym prawzorem ptolemejskiego faraona - świętego króla Egiptu. Zostawiam to filozoficzne badanie tym z was, którzy byliby osobiście i sami dla siebie takim tematem zainteresowani.

P.S. Jakoś tak po drodze zniknął nam rabbi Jezus, prawdopodobnie inicjowany w młodości do stopnia Chrystusa (tj."świętego króla" - por. INRI) w świątyni Sarapisa w Aleksandrii. Wykorzystywanie rabbiego Jezusa przez chrześcijan przeciw jego własnemu żydowskiemu narodowi to faktycznie tragiczna karta historii i nadaje się ona chyba na osobny obszerny temat.

 

Howgh


  • 123hopp lubi to

#71 Najsampierw

Najsampierw

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 191 postów

Napisano 22 październik 2013 - 16:35

123hopp

 

No i tak jak ty, Petrus, nie zajmowali się wogóle religioznawstwem, uważając, że posiedli jedyną prawdę. Religia Natury, o której piszesz z pogardą i brakiem zrozumienia, miała na celu pobudzanie tejże Natury do twórczego fizycznego działania - np. rozmnażania się, poprzez ludzki przykład.

 

Nie wiem najogólniej o co Ci chodzi. :)  Nigdy nie czułem i podkreślam, że nie czuje się osobą, która pozjadała wszystkie rozumy, posiadła tą ​jedyną prawdę o której tak piszesz. Uważam że całe nasze życie jest nauką, pewnym doświadczeniem, dzięki któremu możemy zbliżyć się do Boga. Tylko od nas zależy jak bardzo to nam się uda. Nie uważam za to natury za religie, dla mnie jest to prezent, dar od Boga, o który musimy dbać i pod to pojęcie podpinam wszystko, zwierzęta, rośliny czy nas samych, nasz organizm. Z pogardą za to odnoszę się, ale to wszelkiej formy niszczenia natury czyli przesadnej industrializacji, chemizacji i ingerencji genetycznej w naturalny ład.

 

Na zakończenie wklejam ciekawy film (niestety po angielsku).

 

Jest to ponoć wizja pewnej pobożnej koreańskiej artystki, której podczas gorliwej modlitwy ukazał się widok piekła.

Co tam niby zobaczyła, przełożyła na rysunki.

Miłego oglądania  :D

 



#72 Endin

Endin

    Advanced Member

  • Members
  • PipPipPip
  • 33 postów

Napisano 22 lipiec 2014 - 14:11

Według mnie ateiści to są osoby które żeby w coś uwierzyły to muszą najpierw to zobaczyć






Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych


Pozycjonowanie strony: Virtual Development