Skocz do zawartości




Zdjęcie

Prezydent Kaczyński NIE ŻYJE. Katastrofa pod Smoleńskiem


379 odpowiedzi w tym temacie

#201 sedno

sedno

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 189 postów

Napisano 13 luty 2013 - 10:08

Krzysztof Parulski, były szef Naczelnej Prokuratury Wojskowej, zostanie jutro przesłuchany w poznańskiej prokuraturze – donosi „Nasz Dziennik”.

Jak przypomina gazeta, toczy się tam śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków przez polskich prokuratorów wojskowych w Smoleńsku w 2010 roku. Zostało ono wszczęte po złożonym w zeszłym roku zawiadomieniu mec. Piotra Pszczółkowskiego, reprezentującego w śledztwie smoleńskim Jarosława Kaczyńskiego.

Wniosek dotyczy możliwości popełnienia przestępstwa mataczenia i zaniedbania obowiązków przez prokuratorów, głównie z racji nieprzeprowadzenia w Polsce powtórnych sekcji zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej.

Prowadzone przez nas śledztwo pomoże ustalić, w jakich realiach i na jakiej podstawie odbywały się czynności prokuratorów wojskowych w Rosji i potem w Polsce oraz czy doszło do niedopełnienia obowiązków, jak twierdzi zawiadamiający

– informował ppłk Sławomir Schewe, rzecznik prasowy poznańskiej prokuratury wojskowej.

Pytań, na które do dziś nie ma odpowiedzi jest mnóstwo.

W jaki sposób zapadła ta decyzja, że nie przeprowadzamy sekcji w Polsce, kto przekazał z Rosji informację o braku udziału polskich prokuratorów w sekcjach w Rosji, czy ta informacja była w ogóle przekazana, przez kogo i w jaki sposób? Czy była jakaś rekomendacja ze strony zespołu prokuratorów delegowanych do Rosji, żeby te sekcje robić i ktoś tego nie uwzględnił, czy żeby ich nie robić? A jeżeli decyzja powstała tylko w Polsce w oparciu o decyzje prokuratorów, którzy byli w Polsce, to jaką oni mieli wiedzę, że nie podjęli decyzji o przeprowadzeniu tych badań?

– wylicza w „ND” mec. Pszczółkowski.

Prokuratora nie potwierdza jednoznacznie planowanego przesłuchania Krzysztofa Parulskiego (informuje jedynie, że przesłuchany zostanie „istotny świadek, któryś z prokuratorów”), ani nie ujawnia dalszych czynności w śledztwie.

#202 Krh01

Krh01

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 36 postów

Napisano 14 luty 2013 - 10:52

Wypowiedz ze strony Niepoprawni.pl
autorstwa POP:

Z lotu ptaka nad Polska

POP, 14 lutego, 2013 - 05:39
Ja nie pisze dobrze po polsku ale czuje ból polaków. Mam wiec pytanie do wszystkich gawędziarzy którzy siedzą na wygodnych kanapach rozprawiając “co by.., gdyby…, jakby…, oby…, to by ..etc. Stara Polska próżność…
Drodzy panowie i panie nie widze nic dobrego dla POLSKI od zwolenników jak i od przeciwników co by pomogli temu krajowi teraz.
Po pierwsze:- kraj upada na twarz po przez ekonomie morderców, złodziej, i bandytów politycznych którzy się przebrali z ubranek czerwonych w garniturki czarne dla dobrego kamuflażu i rozbioru POLSKI ! Po drugie: -Gdyby nawet zostały odkryte i udowodnione fakty zamachu, to co kraj tak UPADŁY jak POLSKA w obecny stanie mógłby zrobić żeby żądać sprawiedliwości czy tez śledztwa? Moja odpowiedz jest: !! * N I C * !!! To byłaby tylko dodatkowa klęska niemocy narodu i pogrążenia.
Po trzecie: – Zamach stanu był na rękę zachodnioeuropejskiej Elicie jak również Wschodnim Bandytom. Obie grupy maiły z tego korzyść o czym wszyscy wiedza co się tym interesują oprócz polaków (patrzą ale nie chcą widzieć). Musi istnieć polityczny pragmatyzmy i polityczno-patryjotyczny ruch w POLSCE !!
Po czwarte: Polacy są rozbitym narodem bez szacunku, braterstwa, więzi narodowych które grały role wiele lat temu. Nie znam bardziej rozwydrzonego, rozbitego, podzielonego, skorumpowanego narodu niż jest Polska. Na koniec dodając: – pijaństwo, wulgaryzm, sprzedajność, zakłamanie, oszustwo …etc..
Konkluzja z tych czterech punktów jest bardzo prosta: Nigdy nie poznacie prawdy bo nie posiadacie jednego silnego głosu który by was reprezentował jak również wpływów finasowo-politycznych. – Nigdy się nie pogodzicie aby współpracować razem a ludzie autorytatywni i naprawdę obyci z polityka i wiedza trzymają się od głównych wulgarnych nurtów polaków w ukryciu i z daleka. Wyszydzacie modrych polaków, z nienawiścią niszczycie dobrych i oddanych liderów, dzielicie się na wiele odłamów jak gęsi i chcecie znaleźć w tym sile narodu i państwa.
Finalna konkluzja: Musicie stworzyć jedna grupę w której możecie dyskutować różnice ale dzilac wspólnie i na poziomie obecnej wysoko wyrafinowanej polityki jak również utajonych polskich interesów nordowych które so tylko wam bliskie i znane. Nigdy się na te wyżyny nie wzniesiecie bo to nie są cnoty walory polaków. Szlachetni Polacy rozpierzchli się po świecie niepozostawiając śladu za sobą.
Wiem bo odwiedziłem 28 krajów i poznałem małą cześć. Polska miała żydów przez prawie 600 lat którym udzieliła schronienia i przygarnęła ale zamiast nauczyć się mądrości, partnerstwa od nich to wyhodował nienawiść i antysemityzm.
Jedno buduje a drugie rujnuje. Po co chcecie dochodzić prawdy jak nie chcecie znać prawdy o sobie.
Polska przestanie istnieć w ciągu następnych 10-15 lat a wy dalej klepiecie o Smoleńsku. Pamiętać o tym należy !! Odłożyć ta pamięć na później jak “dzwony zadzwoni”. TERAZ MACIE KRAJ KTÓRY JEST ROZPARCELOWYWANY I ZALEŻNY OD UE KTÓRA NIE MA ZAMIARU INWESTOWAĆ w ten Kraj OPRÓCZ DRÓG KTÓRYCH TEZ NIE POTRAFICIE POPRAWNIE ZBUDOWAĆ a fundusze są rozkradzione. CZAS NA PRAWDĘ I “ORGANIZACJE POLSKICH PATRIOTÓW i INTELEKT a nie gawędziarzy”. Nie macie nic co by wam w tym dochodzeniu pomogło. Jesteście ofiarami politycznych manipulacji, intryg, bardzo brudnych interesów rozbrajających kraj i emigracje. CZY POTRAFISZ POLAKU…? Ci co mogą dostrzec prawdę niech piszą a ci co maja jad nienawiść nich go sami strawja i się nim wypełnią. “Lepsza gorzka prawda od najsłodszego kłamstwa i zakłamania”. Powodzenia!.. choć nie uwierzę aż zobaczę! Nigdy taki związek nie powstanie żeby złączył polaków. To jest smutny fakt Polski i polaczków.


#203 gkemilk

gkemilk

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 393 postów

Napisano 14 luty 2013 - 13:01

Do kogo ta mowa. Chyba do zasad demokracji czyli najlepszego ustroju pod słońcem, który ludzkość wymyśliła.

#204 sky99

sky99

    1

  • Members
  • PipPip
  • 26 postów

Napisano 18 luty 2013 - 09:16


"W Smoleńsku musiało zdarzyć się coś ekstremalnego"
1 godz. 34 minuty temu Aktualizacja: 32 minuty temu

Jak dowódca powie "odchodzimy", to jest to święte. A oni nie odeszli. Uważam, że musiało się zdarzyć coś tak niesamowicie ekstremalnego, że do tego nie doszło. Albo nastąpiła usterka techniczna samolotu - mówi o tym, co wydarzyło się w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 roku w wywiadzie dla "Wprost" ppłk Bartosz Stroiński, były dowódca eskadry w 36 pułku.

Ppłk Bartosz Stroiński, były dowódca eskadry w 36 pułku, fot. P. Bławicki /East News
Ppłk Stroiński jako ostatni wylądował w Smoleńsku tupolewem - 7 kwietnia 2010 roku z premierem Donaldem Tuskiem. Rozmowa z "Wprost" to pierwszy jego obszerny wywiad w polskich mediach po katastrofie smoleńskiej.

"Wszyscy w 36. specpułku mieli zakaz rozmów z mediami. A to właśnie piloci są oskarżeni o spowodowanie katastrofy smoleńskiej, więc nie mieliśmy jak bronić ich dobrego imienia" - przyznaje były szef eskadry w 36 pułku.

Jego zdaniem wiele tez z raportu Millera jest nieprawdziwych: "Choćby stwierdzenie, że piloci byli źle wyszkoleni. Według mojej opinii piloci w 36 Pułku byli bardzo dobrze wyszkoleni. Arek (kpt. Protasiuk - przyp. red) lądował w Smoleńsku wielokrotnie, w tym trzy dni przed katastrofą, 7 kwietnia, na prawym fotelu. Ja siedziałem na lewym".

Kolejną teza, z którą Stroiński się nie zgadza, jest to, że kpt. Protasiuk przestawił sobie ciśnienie z aktualnego panującego na lotnisku na standard, na ciśnienie 1013: "Moim zdaniem to nie tak, że ktoś chciał wyłączyć EGWPS (system ostrzegający pilotów o zbliżaniu się ziemi - przyp. red), bo do EGWPS mamy drugi przycisk, który można nacisnąć i nie ma głosu. Moim zdaniem mogło chodzić o to, że wysokościomierz był w stopach, a Arek być może chciał go przełączyć w metry. I się pomylił".

Stroiński twierdzi, że hipoteza z naciśnięciem "uchodu" też jest wątpliwa: "Nie wierzę w takie rzeczy, że pilot przez ileś sekund naciska przycisk odejścia i nic nie robi. To jest totalna bzdura (...) Byliśmy tak wyćwiczeni, że jeśli nie zadziałał, to od razu, natychmiast robilismy to w rękach".

"Zastanawiam się nad postępowaniem załogi, nad tym, że oni wbrew własnej woli wykonywali dalej lot. Bo nie wiemy przecież, czy nastąpiła usterka techniczna samolotu" - mówi "Wprost" ppłk Stroiński. Według niego mogło to być na przykład zablokowanie sterów samolotu.
link:
http://fakty.interia.pl/raport/lech-kaczynski-nie-zyje/news/w-smolensku-musialo-zdarzyc-sie-cos-ekstremalnego,1894197,6911#pst58769494

#205 sedno

sedno

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 189 postów

Napisano 28 luty 2013 - 22:50

Naczelna Prokuratura Wojskowa wydała komunikat, w którym zamieściła fragmenty opinii sądowo-medycznej sporządzonej w Polsce sekcji zwłok śp. Anny Walentynowicz. Lakoniczny tekst zawiera ogólny wniosek, iż do śmierć legendy „Solidarności” mogła nastąpić w trakcie katastrofy lotniczej. Jednocześnie dokument zawiera wrażliwe informacje – opis obrażeń Anny Walentynowicz.

CZYTAJ WIĘCEJ: Rosjanie przysłali częstotliwości. Nie chodzi o koncesje, ale dane prądu w moskiewskiej sieci. Wreszcie czas na analizę nagrań z jaka-40

Prokuratorzy oświadczyli, że „powiadomili rodziny obu ofiar katastrofy oraz ich pełnomocników o możliwości zapoznania się z opiniami”. Nie pisze jednak całej prawdy. Janusz Walentynowicz (syn Anny Walentynowicz) dowiedział się o możliwości wglądu w dokumenty telefonicznie 26 lutego, Piotr Walentynowicz (wnuk) 25 lutego, a z ich pełnomocnikiem mec. Stefanem Hamburą śledczy nie kontaktowali się wcale.

Zachowanie prokuratury komentuje dla portalu wPolityce.pl syn Anny „Solidarność” Janusz Walentynowicz.



wPolityce.pl: - Jak pan przyjął to oświadczenie? Wiedział pan, że takowe się pojawi?

Janusz Walentynowicz: - Przyznam szczerze, że nie czytałem jeszcze osobiście tego komunikatu. Jestem bardzo zadziwiony tym, że prokuratura go opublikowała bez pytania nas o jakąkolwiek zgodę. Może nie życzylibyśmy sobie, by te informacje były podawane publicznie. Poza tym wydaje mi się, że w pierwszej kolejności my, rodzina, powinniśmy się z nimi zapoznać. Cóż, to są standardowe działania prokuratury, która ma wszystko i wszystkich w nosie.



A czy wie pan, jakie informacje w tym komunikacie się znalazły?

Tak, większość przeczytał mi telefonicznie mój pełnomocnik, mec. Stefan Hambura. Nie za bardzo wiem, co posłużyło tym panom do stworzenia takiego właśnie opisu. Oglądałem mamę w czasie identyfikacji w Rosji oraz podczas sekcji w Polsce. Trudno stwierdzić obrażenia głowy, mózgu, skoro tego w trumnie po prostu nie było. Twarzy mamy nie było. A szereg osób, oprócz mnie, na moskiewskiej identyfikacji rozpoznało mamę po twarzy – m.in. pan Antoni Wolański, krewny pani Teresy Przyjałkowskiej, a także lekarz oraz psycholog, która nam towarzyszyła. Nie jest tak, że ja sobie coś wymyśliłem. Rozpoznaliśmy ją po twarzy, która była nienaruszona, z malutką ranką po ubytku pieprzyka pod nosem. To było jedyne obrażenie na całym ciele, jakie zauważyłem. Siniaków, zadrapań, rozcięć – nie było. Gdy natomiast ciało zostało wyjęte z trumny (rzekomo mojej mamy) twarzy nie miało. Praktycznie nie było głowy. Wszystko, co zostało z kości czaszki mieściłoby się mniej więcej w jednej dłoni. Gdzie jest reszta? Nie wiem, skąd w ekspertyzie pojawił się „uraz mózgu”, skoro mózgu tam w ogóle nie było. Zupełnie nie rozumiem tej radosnej twórczości panów prokuratorów. Ale może ja się na czymś nie znam…



W komunikacie czytamy m.in.: „Przyczyną zgonu obu ofiar katastrofy były rozległe obrażenia czaszkowo – mózgowe i obrażenia klatki piersiowej, co koresponduje z wnioskami zawartymi w opiniach wydanych po sekcjach zwłok przeprowadzonych w Moskwie.” Pan wie najlepiej, jak znacząco różniło się ciało w Rosji i Polsce. Jak więc może jedno z drugim korespondować?

To jest pytanie do prokuratorów i kogoś, kto pisał te bzdury. Nie potrafię wytłumaczyć, jak ma się jedno do drugiego.



Czy ktokolwiek próbował panu wyjaśnić tak radykalną różnicę w wyglądzie ciała pana mamy?

Nie. Doznałem potężnego szoku, gdy odwinięto ciało mamy z worka i zobaczyłem, że praktycznie nie ma ono głowy. Myślałem, że zwariuję. Dokładnie widziałem, jak mama wyglądała w Moskwie przed sekcją. Ciało było przewracane z pleców na brzuch, mogłem więc dostrzec, że nie ma żadnych blizn posekcyjnych. To, co zobaczyłem po wyjęciu ciała mamy z trumny, przyprawiło mnie więc o zawrót głowy. Pytałem: co się stało, gdzie są kości? Nikt nie potrafił mi odpowiedzieć.



Czyli to się musiało stać w Moskwie – pomiędzy identyfikacją a złożeniem ciała w trumnie.

Tak. Być może przed, a być może po sekcji w Rosji. Ciało mamy po ekshumacji nosiło wyraźne ślady sekcyjne. W trumnie znajdowały się też rzeczy, których być tam nie powinno – śmieci, szmaty. To, co się stało z ciałem mamy musiało się stać po identyfikacji w Zakładzie Medycyny Sądowej w Moskwie.



Jak pan ocenia, że ten komunikat – już abstra***ąc nawet od tego, że został opublikowany bez pytania pana o zgodę – jest tak zdawkowy? Dotyczy bardzo ogólnych wniosków, nie ma w nim ani słowa o wynikach badań fizykochemicznych czy o tych dziwnych znaleziskach w czasie sekcji – m.in. nicie z tupolewa.

Właśnie ciekawi mnie, co się stał z badaniami tego nita wyjętego z ciała mamy… Mogę powiedzieć, że to jest kolejny komunikat typu: wina pilotów, zeszli za nisko, uderzyli w brzozę, odłamali skrzydło i się rozbili. Poziom analizy jest mniej więcej taki sam.



Będzie pan występował o udostępnienie dokumentacji?

Oczywiście, tylko jeszcze nie teraz. Muszę wracać do pracy do Niemiec. Zapewne więc w okresie świątecznym wybiorę się do prokuratury, by przestudiować te wypociny. Nie wiem nawet, jak to nazwać. Po prostu brakuje mi słów.



Dlaczego pana zdaniem prokuratura tak się zachowuje – nie informuje rodzin o upublicznianiu szczegółowych opisów stanu ciał ofiar, nie czeka aż bliscy zgłoszą się po dokumenty? To przypadek?

To jest otwarta wojna prokuratury z rodzinami ofiar. W świetle prawa teoretycznie możemy wszystko – składać wnioski czy powoływać biegłych. Ale gdy przychodzi co do czego, śledczy mówią: "nie" i jest pozamiatane. Wszystko, z czym zwracaliśmy się do prokuratorów, było ignorowane. Składałem wniosek o odwołanie pani prof. Świątek. Nie ujmuję jej kwalifikacji zawodowych, broń Boże. Nie od tego jestem i się na tym nie znam. Ale kwestionuję jej uczciwość.



Dlaczego?

To ona stwierdziła, że Stanisław Pyjas spadł ze schodów. Generalna konkluzja nadzorowanej przez nią sekcji była taka, że był sam winien swojej śmierci – gdyby nie właził po schodach, to by nie spadł; a gdyby nie spadł, to by się nie zabił. Chciałem więc, aby tę panią wykluczono z zespołu biegłych, by nie przewodniczyła lekarzom przeprowadzającym sekcje. Złożyłem wniosek, a prokurator Pyra powiedział: wniosek został odrzucony. I rozmowa się skończyła. To jest totalne lekceważenie wszystkiego i wszystkich, co wiąże się z katastrofą smoleńską. A już najmocniej w łeb dostają rodziny ofiar.

#206 sedno

sedno

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 189 postów

Napisano 02 marzec 2013 - 20:13





Prokuratorzy wojskowi znaleźli w smoleńskiej brzozie około 40 kawałków metalu, w tym jeden o długości 11 centymetrów. Po śladach trotylu, po ujawnieniu półtorametrowego błędu w pomiarach brzozy to kolejne ciekawe ustalenie. W trzecim roku śledztwa smoleńskiego zaczynają się podstawowe badania, które w sprawach o zwykłe wypadki drogowe przeprowadza się w kilka godzin po katastrofie.

CZYTAJ WIĘCEJ: 40 metalowych pytań o smoleńską brzozę. Biegli badają "pancerne drzewo". Rosjanie też. Trzy lata po tragedii...



2. Na początku trzeciego roku śledztwa smoleńskiego, 12 kwietnia ub. roku, piątka senatorów Prawa i Sprawiedliwości – Beata Gosiewska, Alicja Zając, Bogdan Pęk, Wojciech Skurkiewicz i Grzegorz Wojciechowski – zadali Prokuratorowi Generalnemu Andrzejowi Seremetowi kilka pytań odnośnie śledztwa smoleńskiego,a wśród nich i takie:

czy w ramach śledztwa w sprawie katastrofy polscy eksperci, powołani przez prokuraturę, badali wrak samolotu, czy badali oryginalne zapisy czarnych skrzynek, a także, czy dokonali bezpośrednich oględzin brzozy, która - według ustaleń komisji ministra Millera - spowodowała oderwanie się fragmentu skrzydła samolotu wskutek zderzenia.


Prokurator Generalny odpowiedział dość enigmatycznie, że owszem, dokonano oględzin przeszkód terenowych, w tym drzew, znajdujących się na drodze podejścia do lotniska, ale o brzozie konkretnie nie wspominał.

Wtedy, 14 czerwca 2012 roku wymienieni senatorowie zwrócili się jeszcze raz – to niech w takim razie prokuratura upubliczni wyniki tych oględzin, co jej szkodzi? Niech opinia publiczna się dowie!

Prokurator Generalny odpowiedział, że owszem, jak najbardziej, ale na razie nie jest to możliwe, bo akta śledztwa są u biegłych i trzeba czekać, aż powrócą.


3. To chyba wtedy Prokurator Generalny zorientował się, że nie ma żadnych oględzin brzozy, tej brzozy, od której miała się zacząć katastrofa. Że nikt tam nie był, nikt drabiny nie przystawiał, nikt niczego nie badał, nikt nawet nieszczęsnej brzozy nie zmierzył!

I chyba wtedy Prokurator Generalny pogonił śledcze towarzystwo do roboty i prokuratorzy z biegłymi pojechali do Smoleńska, żeby tam wreszcie przeprowadzić oględziny.

I okazało się, że brzoza była ścięta nie na 5 metrach, jak twierdziła na oko komisja Millera, tylko na 666 centymetrach (ponoć diabelska liczba, jakby diabeł tę brzozę ścinał). A teraz, jak donosi na podstawie przecieków z prokuratury „Nasz Dziennik”, okazuje się, że brzoza jest naszpikowana kawałkami metalu. Wygląda na to, ze skrzydło nie tylko się urwało na tej brzozie, ale się na niej w puch rozsypało.


4. W trzecim roku prowadzenia śledztwo smoleńskie daje coraz ciekawsze rezultaty. Do dalszych badań niezbędny jest jednak wrak.

Gdybyśmy mieli w Polsce wrak, fachowcy mogliby zbadać, czy kawałki metalu w brzozie wbiły się tam podczas katastrofy, czy jakiś diabeł na 666 centymetrach młotkiem je nawbijał.

#207 sedno

sedno

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 189 postów

Napisano 14 marzec 2013 - 20:00

TRZY PYTANIA do mec. Piotra Pszczółkowskiego: "Komisja Millera była bezprawna, czyli jakby jej nie było. A skoro jej nie było, to nie ma też raportu"

Jestem głęboko przekonany o tym, że mam rację - mówi pełnomocnik kilku rodzin ofiar katastrofy mecenas Piotr Pszczółkowski, który złożył do ministra obrony wniosek o unieważnienie decyzji o powołaniu Państwowej Komisji Badającej Przyczyny Katastrofy Smoleńskiej, zwanej także Komisją Millera. Informację podało radio RMF. Według mecenasa Pszczółkowskiego komisja Jerzego Millera powstała bez podstawy prawnej.



wPolityce.pl: Co spowodowało, że ma pan wątpliwości, co do podstaw prawnych powstania tej komisji?

Mec. Piotr Pszczółkowski: Chodzi o to, że delegacją do działań komisji Millera jest rozporządzenie z 2004 roku, które w dniu katastrofy było aktem wykonawczym umożliwiającym i warunkującym przesłanki do powstania komisji. W tym rozporządzeniu w paragrafie szóstym jest napisane, że generalnie komisja bada wypadki na terenie kraju. Natomiast wypadki, do których doszło za granicą może badać jeśli zajdą ku temu przesłanki. Po pierwsze: gdy państwo obce nie podejmie działania - co w tym przypadku nie miało miejsca. Po drugie - gdy państwo obce udzieli plenipotencji do badania naszemu państwu - to też nie miało miejsca. Po trzecie - przewiduje to przepis, bądź umowa międzynarodowa. Otóż żadna umowa z Rosją i żaden przepis tego nie przewiduje. Można by było co prawda wywodzić, że takim przepisem jest paragraf 11 z 14 grudnia 2003 roku pomiędzy ministrem obrony Federacji Rosyjskiej, a ministrem obrony Rzeczpospolitej Polskiej, problem jest tylko taki, że tego rozporządzenia polska strona w przypadku badania katastrofy TU-154M nie stosowała. A jest to jedyny przepis, który mógłby być podstawą materialną-prawną dla komisji Millera. Nie ma innej podstawy, do działania tej komisji.

Konwencja Chicagowska, na podstawie której mandat akredytacyjny dostał Edmund Klich nie mogła być podstawą do badania tej sprawy, bo ona dotyczy lotów niepaństwowych, a to był państwowy lot wojskowy. Dla Rosji te niejasności to był jasny sygnał, że nie stosuje się porozumienia z 1993 roku, nie ma zatem mowy o wspólnym badaniu, nie ma też mowy o wspólnym raporcie, co podkreślił rzecznik komisji MAK w dniu, którym wpłynęły polskie poprawki do raportu.

Administracja rządowa próbowała argumentować, że wybiera lepszy, a nie gorszy wariant prawny do wyjaśnienia tej sprawy. To błąd merytoryczny, bo w prawie nie wybiera się lepszych, czy gorszych wariantów - stosuje się ten, który należy zastosować. Do tego zdarzenia, jedynym aktem prawnym w oparciu o polskie prawo było porozumienie z 14 grudnia 1993 roku. Jeżeli decyzja o powołaniu tej komisji jest niezgodna z polskim prawem, to nie było żadnej komisji. A jak nie było komisji, to nie było raportu.



wPolityce.pl: Co może dać unieważnienie prac tej komisji, a zatem unieważnienie także sporządzonego przez nią raportu?

Mec. Piotr Pszczółkowski: Ten raport w ogóle merytorycznie jest bezwartościowy, ale staram się nawet w to nie wnikać. Nie ma się co zastanawiać, czy panowie wszystko, czy nie zrobili wszystkiego, w sytuacji, w której pewnie przyjdzie taki czas, że sami Rosjanie powiedzą, że ten raport jest nieważny. Choć z powodu sprzeczności z polskim prawem, bo jest autorstwa komisji, która nie miała racji bytu. Co to da? Trzeba będzie sięgnąć po instrumenty zgodne z polskim prawem, powołać stosowna komisję i raz jeszcze jako państwo polskie zbadać przyczyny tej katastrofy. Tak mnie się wydaje.



wPolityce.pl: Czy uważa pan, że minister Siemoniak jest w stanie uwzględnić pański wniosek i tym samym zanegować decyzję swojego poprzednika, ministra Klicha?

Mec. Piotr Pszczółkowski: Jestem głęboko przekonany o tym, że ja mam rację. Byłbym bardzo mile zaskoczony, gdyby pan minister przyznał mi racje i uchylił decyzję poprzednika już na etapie postępowania, które zostało zainicjowane moim wnioskiem z 28 lutego. Ale jestem też głęboko przekonany, że minister Siemoniak z przyczyn politycznych, a nie prawniczych nie podzieli tej argumentacji. Mamy na szczęście drogę sądową. A wtedy sądy nie będą już, mam nadzieję opowiadały społeczeństwu tak, jak administracja sądowa, że przyjęto inny akt prawny, bo był wygodny dla nas.

Rozmawiał Marcin Wikło


#208 Ell777

Ell777

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 647 postów

Napisano 04 kwiecień 2013 - 01:55

Sztab widmo

Czwartek, 4 kwietnia 2013 (02:11)

Czy premier kłamał, mówiąc w Sejmie o 2 tysiącach urzędników oddelegowanych do pomocy rodzinom ofiar katastrofy smoleńskiej? Z odpowiedzi na interpelację poselską wynika, że państwo zaangażowało nieco ponad 60 osób.



27 września ubiegłego roku z mównicy sejmowej Donald Tusk przekonywał, że od pierwszych chwil po katastrofie smoleńskiej tysiące ludzi – urzędników państwowych, lekarzy, żołnierzy, prokuratorów, policjantów – było „zaangażowanych w operację, przed jaką stanęło państwo polskie”.

Wystąpienie miało miejsce niedługo po tym, jak okazało się, że ciała ofiar katastrofy smoleńskiej zostały zamienione na terenie Federacji Rosyjskiej, za co szef rządu przepraszał w Sejmie.

– Mówię „przepraszam”, bo zdaję sobie sprawę, że przy pracy 2 tysięcy osób mogły zdarzyć się błędy i pomyłki – powiedział premier.

Poseł Bartosz Kownacki (PiS) w interpelacji zapytał więc, ilu urzędników państwowych przebywało od 10 do 30 kwietnia 2010 r. na terenie Federacji Rosyjskiej i uczestniczyło w czynnościach związanych z katastrofą Tu-154M.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych, które odpowiadało w imieniu premiera, deklaruje, że w ramach wsparcia do Moskwy skierowano pięciu pracowników departamentu konsularnego, konsulatom w Sankt Petersburgu, Kaliningradzie, Irkucku, Mińsku, Wilnie, Kijowie, Lwowie i Łucku polecono oddelegowanie wyznaczonych dyplomatów do wsparcia Ambasady RP w Moskwie.

Łącznie w Moskwie i w Smoleńsku czynności konsularne wykonywało 61 osób: w tym 25 urzędników konsularnych z 8 placówek w regionie, 23 dyplomatów z Ambasady RP w Moskwie oraz 13 pracowników centrali MSZ. Trzech konsulów uczestniczyło w przeszukiwaniu wraku samolotu. Dyplomaci uczestniczyli też w poszukiwaniach i wstępnym rozpoznaniu ofiar na miejscu tragedii, pomagali w organizacji wcześniejszego wyjazdu osób, które przyjechały na uroczystości katyńskie do kraju.

Problem w tym, że liczba urzędników podanych przez MSZ zasadniczo odbiega od 2 tysięcy urzędników, o których w Sejmie fantazjował Tusk. Na tę liczbę na pewno nie złoży się kilku prokuratorów czy grupa Żandarmerii Wojskowej i policji.

– Panu premierowi najwidoczniej troi się w oczach, kiedy widzi ten sztab tysięcy ludzi. Nic dziwnego, zważywszy na to, że w pierwszych dniach po katastrofie był zajęty raczej obsadzaniem wakujących stanowisk, a nie samą katastrofą – konkluduje Witold Waszczykowski, były wiceminister spraw zagranicznych.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych zaznacza, że zadaniem polskich dyplomatów obecnych w Smoleńsku i Moskwie było przede wszystkim zapewnienie należytej opieki i pomocy rodzinom ofiar.

– Która była kiepska. Żaden z polskich konsulów nie był obecny podczas mojego przesłuchania przez stronę rosyjską. Był tylko jakiś polski tłumacz i psycholog – wspomina Andrzej Melak, brat Stefana Melaka.

– Żaden z polskich dyplomatów nie starał się nawet sprostować pomyłki, jaka zaszła przy określeniu personaliów mego ciotecznego brata Józefa Melaka. Został on podany w hotelu w Moskwie jako Jan Waś. Przez wszystkie dni naszego pobytu w Moskwie tego błędu nie sprostowano. A wystarczyło tylko przefaksować listę pasażerów z Warszawy. Potrafiłoby to zrobić dziecko z piątej klasy – kwituje Melak.

– Ta grupa 61 osób z MSZ nie była wystarczająca – z perspektywy zamiany ciał, całego tego niechlujstwa, do jakiego doszło przy sekcjach, bezczeszczenia ciał ofiar okazuje się, że to było za mało. Na miejsce tragedii powinna przede wszystkim pojechać kompania ABW, która obstawiłaby teren katastrofy, tak by żadne osoby postronne nie mogły na niego wejść. Grupa specsłużb, która chroniłaby ciało pana prezydenta, które leżało w kostnicy bez żadnej ochrony. Grupa polskich lekarzy, która uczestniczyłaby w sekcjach ciał – ocenia Witold Waszczykowski.

W tym samym wystąpieniu sejmowym z 27 września Donald Tusk nie omieszkał wspomnieć, iż pewnym osobom, zwłaszcza tym krytykującym działania rządu, nie starczyło „odwagi i determinacji”, by udać się do Moskwy, dokąd zostały przewiezione ciała ofiar. – Mogę wymienić listę urzędników państwowych, którzy powinni się znaleźć z różnych względów w Moskwie, ale nie starczyło im ani odwagi, ani determinacji, żeby przez wiele dni pomagać rodzinom przy identyfikacji – podkreślał.

Tej samej argumentacji kancelaria premiera użyła w odpowiedzi na kolejną interpelację posła Bartosza Kownackiego z 9 października 2012 roku. Polityk pytał o liczbę, personalia oraz funkcję tychże urzędników państwowych, którzy mimo ciążących na nich obowiązków nie stawili się podczas czynności podejmowanych w Moskwie. Prosił również o podanie podstawy prawnej, z której miałby wynikać obowiązek określonego ich działania.

Pytanie to pozostało bez konkretnej odpowiedzi. W odpowiedzi z 26 marca skierowanej do Kownackiego, sygnowanej przez zastępcę szefa KPRM Michała Deskura, padają argumenty powtórzone z wystąpienia Tuska.

Jest mowa o tym, że szef rządu bierze na siebie pełną odpowiedzialność za działania państwa polskiego i podległych rządowi służb w Smoleńsku i w Moskwie po katastrofie. I że niektórzy urzędnicy nie mieli odwagi, by udać się do Moskwy i tam pomagać rodzinom przy identyfikacji ciał ofiar.

„Ocenę, jakie inne osoby, nie podlegające nadzorowi Prezesa Rady Ministrów, powinny znaleźć się w Moskwie po 10 kwietnia 2010 r. w celu pomocy rodzinom ofiar, należy pozostawić panu posłowi” – czytamy w piśmie.

– Na taką odpowiedź czekałem pół roku. To po prostu jakiś żart – ocenia autor interpelacji Bartosz Kownacki. – Prosiłem o listę urzędników państwowych, którzy powinni być w Moskwie. I tego nie otrzymałem – dodaje. Adwokat jest przekonany, że słowa Tuska były skierowane pod adresem pracowników Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, w tym ministrów: Jacka Sasina i Andrzeja Dudy.

– Jeżeli pan premier mówi, że może wskazać listę urzędników, którzy mieli obowiązek stawić się w Moskwie, a potem przez pół roku nie jest w stanie mi tych nazwisk podać, to to jest żenujące – ocenia Kownacki.

Jego zdaniem, wypowiedź Tuska miała na celu stworzenie sztucznego podziału na grupę tych, którzy czynnie zaangażowali się we wszelkie konieczne działania po katastrofie – czytaj: strona rządowa, oraz tych, którzy z miejsca tragedii właściwie uciekli.

– To zwykłe judzenie i atakowanie, ordynarne wykorzystanie katastrofy smoleńskiej, by podzielić ludzi – ocenia polityk. Pamiętajmy – słowa Tuska padły zaraz po tym, jak opinię publiczną zszokowała informacja prokuratury o zamianie ciał katastrofy. Wskazanie, iż pewni urzędnicy uchybili swym obowiązkom, miało więc wskazać, że skutkowało to pomyłkami w identyfikacji zwłok i de facto – utrudniało wyjaśnienie przyczyn katastrofy.

Adwokat wskazuje też, że podczas oględzin miejsca zdarzenia czy przy identyfikacji zwłok nie powinno być osób postronnych. Ich udział może skutkować zatarciem śladów zdarzenia, uniemożliwić dokumentację poszczególnych czynności lub po prostu utrudniać pracę urzędnikom wykonującym swoje obowiązki.

– Wielokrotnie przy okazji tego rodzaju zdarzeń podkreślają tę oczywistą prawdę zarówno praktycy, jak i teoretycy z zakresu kryminalistyki. Wielokrotnie również zdarza się, że udział osób postronnych utrudnia lub wręcz uniemożliwia wyjaśnienie przyczyn określonego zdarzenia – zaznacza Kownacki.

Do Moskwy rzeczywiście nie udał się minister Sasin, zastępca szefa Kancelarii Prezydenta, który po śmierci Władysława Stasiaka stawał się automatycznie pełniącym obowiązki szefa kancelarii.

Był tam natomiast inny minister prezydenckiej kancelarii – Andrzej Duda. Była to noc z 12 na 13 kwietnia – Duda organizował transport ciała Marii Kaczyńskiej do Polski.

– Byłem w Moskwie, powiedziałem to już panu premierowi we wrześniu. Ale on podtrzymuje to, co mówił wcześniej, by podkreślać, jaka to dzielna była pani minister Ewa Kopacz – kwituje Duda.


Zmieniony przez - Ell777 w dniu 2013-04-04 03:00:21

#209 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 10 kwiecień 2013 - 07:41












(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#210 sedno

sedno

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 189 postów

Napisano 11 kwiecień 2013 - 10:43

"Zachodzi uzasadnione podejrzenie przekazania zmanipulowanej kopii nagrań CVR z Tu-154M". Zawiadomienie do prokuratury

http://wpolityce.pl/artykuly/51156-tylko-u-nas-zachodzi-uzasadnione-podejrzenie-przekazania-zmanipulowanej-kopii-nagran-cvr-z-tu-154m-zawiadomienie-do-prokuratury


#211 sedno

sedno

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 189 postów

Napisano 14 kwiecień 2013 - 11:21

- Poszukiwania ciał załogi nie przeszkadzały prokuratorowi rosyjskiemu w przedłożeniu do podpisu, jak się później okazało, aktu zgonu mojego brata – opowiada Krzysztof Protasiuk, brat mjr Arkadiusza Protasiuka dowódcy lotu PLF 101 do Smoleńska w rozmowie z "Naszym Dziennikiem".


Brat dowódcy feralnego lotu wspomina szczegóły swego pobytu w Moskwie, gdzie przyjechał, by zidentyfikować ciało brata. Jak twierdzi, spotkał się tam z chaosem, dezorganizacją i zakłamaniem.

-Od początku do końca karmiono nas kłamliwą wersją wydarzeń: że kabina pilotów wbiła się głęboko pod ziemię z uwagi na bagnisty teren i że potrzeba specjalistycznego sprzętu i kilku dni na jej wyciągnięcie. Rosjanie zachęcali nas, żebyśmy wrócili do domu i tam czekali na dalsze informacje

- opowiada brat pilota.

Opowiada, że próbowano go skłonić do podpisania aktu zgonu brata jeszcze przed odnalezieniem ciała, na co oczywiście się nie zgodził.

Krzysztof Protasiuk uważa, że rodzinom ofiar nie zapewniono w Moskwie wystarczającej pomocy prawnej.

Brakowało doradztwa prawnego podczas przesłuchań ze strony prokuratury rosyjskiej. Nikt też nie poinformował mnie o możliwości uczestnictwa w sekcji brata

– mówi. Brat Arkadiusza Protasiuka nie ma też wysokiego mniemania o kwalifikacjach rosyjskich prokuratorów:


Przesłuchiwał mnie młody rosyjski prokurator, sprawiający wrażenie niedoświadczonego. Pamiętam, że co chwilę wychodził i wszystko konsultował przez telefon. Sprawiał wrażenie marionetki, która tak naprawdę nie wie, co robi

- wspomina.
Opowiadając o roli przedstawicieli polskiego rządu, którzy mieli opiekować się rodzinami ofiar Krzysztof Protasiuk mówi:


Tam, w Moskwie, pani Ewa Kopacz sprawiała wrażenie osoby najbardziej odpowiedzialnej w tym całym bałaganie. Niemniej jednak gdy zestawić to, co mówiła o rzekomo świetnej współpracy polsko-rosyjskiej, z faktami, których osobiście doświadczyłem jeszcze w Moskwie, to sama wystawiła sobie świadectwo i nie za bardzo jest co komentować. Do dzisiaj bolą mnie jednak słowa, które powiedziała przy stoliku w hotelu z papierosem w ręku, że jeśli ta tragedia miała się gdzieś wydarzyć, to dobrze, że wydarzyła się u Rosjan, a nie u nas, bo w Polsce – jak dodała – byłby jeszcze większy bałagan i chaos. Postawę towarzyszącego jej pana Tomasza Arabskiego najlepiej zobrazuje spuszczona głowa, wzrok wbity w ziemię i wymowne milczenie po moim zapytaniu, czy kiedykolwiek mamy szansę dowiedzieć się prawdy. Odnośnie zaś do postępowania premiera, to wolę się z grzeczności nie wypowiadać, bo byłyby to wyłącznie słowa niecenzuralne. Do dziś nie mogę uwierzyć, że to premier Polski, a nie minister spraw zagranicznych Rosji



Krzysztof Protasiuk krytycznie ocenia decyzję o rozwiązaniu 36. specpułku, w którym pracował brat.



W moim odczuciu, rozwiązanie pułku to był zły pomysł, który skrzywdził wiele rzetelnie pracujących tam osób, ludzi oddanych swojej pracy i znających się na niej. Pod publiczkę potraktowano jedną miotłą wszystkich, a powinno się rozliczyć zapewne tylko nielicznych. Osoby odpowiedzialne jednak ominęły jakiekolwiek konsekwencje

– mówi.

Brat dowódcy tupolewa wciąż nie wie, co się tak naprawdę wydarzyło w Smoleńsku.


Pomimo informacji z wielu bezpośrednich źródeł, innych niż media, wciąż ciężko – z uwagi na metodyczne działania dezinformacyjne i utrudniające prawdziwe śledztwo – stwierdzić, co się stało. Właściwie ciężko wyobrazić sobie, co jeszcze można było zrobić, żeby zatuszować to, co realnie się wydarzyło. Pluje nam się w twarz, a w głównych mediach słychać, że deszcz pada. (...) Niemniej jednak na bazie dostępnych dowodów i informacji z całą stanowczością można stwierdzić, że raporty MAK i Millera rozmijają się znacznie z prawdą

– twierdzi Krzysztof Protasiuk.

#212 Ell777

Ell777

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 647 postów

Napisano 20 maj 2013 - 02:31


Nowe dowody na eksplozję w powietrzu

niezalezna.pl

Kadłub Tu-154 zaczął się rozpadać około 120–140 metrów przed pierwszym zetknięciem się maszyny z ziemią. Świadczą o tym liczne jego części odnalezione w tej odległości od wrakowiska, dokładnie opisane w oficjalnych dokumentach z 10 i 11 kwietnia 2010 r. Zdaniem Antoniego Macierewicza, to przesądzający dowód, że w tupolewie doszło do eksplozji.

Aż kilkadziesiąt elementów samolotu – pochodzących zarówno ze skrzydeł, jak i z kadłuba – odnaleziono tuż po katastrofie na obszarze, nad którym leciał tupolew, w odległości ok. 300 m przed miejscem pierwszego kontaktu maszyny z ziemią.

Jak podkreśla w rozmowie z „GP” Antoni Macierewicz, przewodniczący zespołu parlamentarnego ds. zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej, część tych fragmentów znajdowała się na szosie i w rowie za jezdnią, a więc w znacznej odległości od wrakowiska (ok. 120–140 m).

Dlaczego kadłub rozpadał się, skoro samolot był jeszcze w powietrzu? Na pewno nie w wyniku kontaktu z drzewami, bo niemożliwe jest, aby mogły one spowodować aż tak duże uszkodzenia – i to nie skrzydeł, lecz kadłuba. „GP” dowiedziała się, że wśród odnalezionych elementów kadłuba są części długości 70 cm i szerokości kilkunastu cm. Tylko eksplozja samolotu w powietrzu może wytłumaczyć fakt, że tak pokaźne elementy znalazły się aż 140 m przed pierwszym zetknięciem się maszyny z ziemią.

Części znalezione 10 kwietnia

Skąd wiemy o odnalezieniu kilkudziesięciu części samolotu, w tym elementów kadłuba, w okolicy szosy Kutuzowa?

Zespół parlamentarny pod przewodnictwem Antoniego Macierewicza dotarł do trzech oficjalnych dokumentów rosyjskich z 10 i 11 kwietnia 2010 r. – Są to protokoły z podpisami urzędników państwowych. Pierwsze dwa dokumenty pochodzą z dnia katastrofy, dokładnie z godzin popołudniowych, trzeci datowany jest na 11 kwietnia 2010 r. – ujawnia Antoni Macierewicz.

Pisma zawierają precyzyjny opis, łącznie z rozmiarami, kilkudziesięciu elementów samolotu, a wyliczono ich ponad 100. W dokumentach zaznaczono m.in., że opisywane części zostały sfotografowane. O dokładności badania elementów świadczy fakt, że skatalogowano nawet najdrobniejsze szczątki (np. fragment o długości 68 mm i szerokości 14 mm leżący, jak stwierdzono, w odległości 291 cm od linii rozdzielającej pasy ruchu na szosie Kutuzowa). W dokumentach wyraźnie wyszczególniono, które części pochodzą ze skrzydeł, a które z kadłuba. Największy znaleziony element ma ok. 70 cm długości i kilkanaście centymetrów szerokości.

Jak mówi nam Antoni Macierewicz, niezwykle interesujące byłoby obejrzenie fotografii stanowiących uzupełnienie pisemnej dokumentacji. Na ich podstawie można by bowiem stwierdzić, czy opisane elementy pochodzą z jednego określonego miejsca w kadłubie, czy też z kilku różnych miejsc. – Ten opis to przełomowy dowód w badaniu katastrofy, gdyż stanowi on udokumentowany fakt rozpadu kadłuba w powietrzu. Jeżeli zwolennicy wersji MAK i Millera będą chcieli podważyć te ustalenia, najpierw zmuszeni będą przesłuchać autorów tych dokumentów i udowodnić im kłamstwo – twierdzi przewodniczący zespołu parlamentarnego.

Przypomnijmy, że dotychczas przed punktem zetknięcia się samolotu z ziemią znajdowano jedynie fragmenty skrzydeł. Tłumaczono to rzekomym faktem uderzenia tupolewa w brzozę, a wcześniej – jego kontaktem z innymi drzewami. Odnalezienie w odległości 140 m od miejsca katastrofy dużych, kilkudziesięciocentymetrowych elementów kadłuba całkowicie podważa tę wersję.

Zniszczenia nastąpiły w powietrzu

O tym, że kadłub Tu-154 zaczął rozpadać się już w powietrzu, wielokrotnie mówili eksperci zespołu parlamentarnego. Prof. Kazimierz Nowaczyk wskazywał, że ok. 35 m nad ziemią system TAWS zapisał ostatni komunikat (nr 38), a towarzyszyły temu dwa odnotowane przez rejestrator wstrząsy: jeden słabszy, drugi silniejszy. Dr inż. Grzegorz Szuladziński z australijskiej firmy Pty Ltd dokonał analizy, z której wynika, że zniszczenia widoczne po rozbiciu się Tu-154 mogły zostać spowodowane jedynie wybuchami, jakie nastąpiły wewnątrz samolotu. Według dr. Szuladzińskiego, tylko eksplozja mogła doprowadzić do powstania tak dużej liczby odłamków. Dr inż. Wacław Berczyński, były konstruktor Działu Wojskowo-Kosmicznego Boeinga, zbadał z kolei naprężenia w elementach struktury Tu-154 po jego rozpadzie. „Struktura samolotu, części jego powłoki zostały poddane ciśnieniom, które nie były przewidziane w konstrukcji. Musiała być jakaś duża siła, a raczej – nazwijmy rzecz po imieniu – eksplozja, która spowodowała wyrwanie nitów, a następnie rozerwanie poszycia” – skonstatował.

Za hipotezą rozpadu samolotu nad ziemią przemawia też ujawniona przez „Gazetę Polską” – a potwierdzona przez polską prokuraturę wojskową – informacja dotycząca przerwania działania komputera pokładowego (FMS). Według danych zawartych w końcowym raporcie MAK, przestał on funkcjonować kilkanaście metrów nad poziomem lotniska, o godz. 10:41:05.

Podane przez MAK współrzędne miejsca pierwszego zderzenia się samolotu z gruntem i współrzędne zatrzymania się komputera pokładowego FMS dzieli ok. 60 m, choć powinno to być to samo miejsce. Ważna jest też odległość od miejsca pierwszego uderzenia w ziemię. Gdy nastąpił zanik zasilania FMS, polski Tu-154 znajdował się około 60 m przed miejscem pierwszego zderzenia z gruntem i około 600 m od progu pasa.

Autor: Leszek Misiak, Grzegorz Wierzchołowski
Żródło: Gazeta Polska

#213 sedno

sedno

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 189 postów

Napisano 23 maj 2013 - 15:21

W rządowych przekazach dnia pojawiły się najwyraźniej nowe wytyczne jak opisywać tragedię smoleńską. W sumie było to do przewidzenia - rocznica 10 kwietnia 2010 roku przypomni Polakom o śmierci narodowej elity, ze śp. Prezydentem Lechem Kaczyńskim na czele. Rządzący znów będą musieli publicznie zapewniać jak bardzo zdali egzamin, uśmiechać się w samozadowoleniu, a w domach i biurach zaciskać zęby by nie wybuchnąć płaczem. Ze wstydu.

Ktoś tam w Kancelarii Premiera, gdzie układa się przekazy większości mediów i wypowiedzi polityków obozu władzy, uznał więc iż trzeba wymyślić coś, co pozwoli przetrwać ludziom Tuska ten trudny czas. Co zmniejszy dyskomfort i wstyd jaki przeżywają.






Stanęło na lekko ironicznym przeciwstawieniu dwóch sformułowań by w ten sposób zmusić do tłumaczenia obóz opozycyjny. Pierwszy wrzucił to Radosław Sikorski wołając w Sejmie do posła PiS, który użył słowa "katastrofa":

Albo zamach, albo katastrofa, logicznie nie da się tego pogodzić.

Ha, spryciula. Jakby ów poseł powiedział "zamach" wybuchło by święte oburzenie, rzucono by się na człowieka jak wcześniej na Jarosława Kaczyńskiego, że oskarża bezpodstawnie. A jak powiedział ostrożniej "katastrofa", to rzekomo znaczy, że zamachu nie było.

W psychologii nazywa się to "wyuczoną bezradnością". Złe żony często trenują tak mężów, źli mężowie żony, a źli rodzice dzieci. Co nie zrobisz - dostajesz po głowie. Efekt też jest opisany - bierność, kapitulacja, bezradność.

O to tu chodzi i dlatego temat ciągnie, zgodnie z wytycznymi, "Gazeta Wyborcza".

Jeśli to zamach to, to Arabski jest niewinny, bo nie miał na to wpływu

- dowodzi stojący zawsze po stronie władzy Paweł Wroński, chłopak, który budzi mój podziw, bo wszystko co trzeba bez żadnego wstrętu uzasadni. Tylko skąd ta pewność, że "jeśli to zamach, to Arabski nie miał na to wpływu"? Nie twierdzę, że miał. Podnoszę tylko, że na żadne pytanie nie mamy wiarygodnej odpowiedzi. Na to zatem także.

Osobiście chętnie bym się dowiedział o czym rozmawiał w Moskwie jako specjalny wysłannik premiera, przed decyzją o podjęciu gry Warszawa-Kreml skierowanej przeciwko prezydentowi Rzeczypospolitej? Pan minister nigdy na to pytanie nie odpowiedział, jak zresztą nikt nie był o 10 kwietnia 2010 roku przez nikogo na serio przez pytany. Teraz wyjeżdża daleko, daleko - tam przez kilka lat nie da się go zapytać. Jestem jednak jakoś dziwnie spokojny, że w Moskwie są nagrania i kiedy Moskwa uzna to za wygodne dla siebie, poznamy ich treść. Smutne, ale prawdziwe.

Na razie dziennikarz "Wyborczej" dowodzi jednocześnie także tego, że

Arabski wraz z minister zdrowia Ewą Kopacz byli jedynymi politykami, którzy mieli dość ludzkiej siły, by z własnej inicjatywy pomagać rodzinom ofiar w trudnych chwilach w moskiewskiej kostnicy.

Zadziwiające zdania. Z jakiej "własnej inicjatywy"? Czyżby nie byli ministrami, których podstawowym obowiązkiem było udzielić pomocy i zabezpieczyć dowody? Tego też zresztą nie zrobili. Fraza ta jest jednak Wrońskiemu potrzebna by gładko usprawiedliwić kompromitujące zaniedbania, a precyzyjniej oszustwa, do jakich wówczas doszło:

Nie wszystko poszło jak trzeba? Cóż, on przynajmniej próbował.

Jak próbowali i co zrobiła Ewa Kopacz, najlepiej narysował w tygodniku "Sieci" Michał Korsun. Na ilustracji powyżej. A co zrobił Arabski wiedzą rodziny, którym zakazał otwierania trumien.

By zabić taki wstyd jedno pióro jednak nie wystarczy. A zatem wkracza do gry, w tym samym numerze "GW", Waldemar Kuczyński, człowiek, który już niecały tydzień po tragedii smoleńskiej wołał by kończyć tą żałobę i oburzał się ile można o tym mówić. Po tygodniu! Siedem dni smutku i rozmowy po śmierci 96 przedstawicieli elity było dla niego nie do zniesienia... Cóż, PO brała wtedy całą władzę, to wymagało ciszy nad tym dlaczego, z jakiego powodu bierze.

Mimo ówczesnych nawoływań Kuczyński od tamtej pory co najmniej raz na miesiąc odzywa się w temacie 10 kwietnia 2010 roku. I dziś dowodzi, także zgodnie z przekazem dnia:

Wszystkie badania i dochodzenia, które zrobiono i są robione, potwierdzają, że nie ma dowodu ani poszlaki, że TU-154 padł ofiarą zamachu. Nie może więc być winnych zamachu! (...) Tu-154 spadł przez błędy, a nie zamach.

Pytanie pierwsze: jak oni te tezy uzgadniają? Mejlowo czy telefonicznie?

Pytanie drugie: jakie badania? Te powierzone Rosjanom? Fałszywe pomiary brzozy? Sfałszowane protokoły sekcji zwłok? A może te profesora Wiesława Biniendy pokazujące, że brzoza nie mogła oderwać skrzydła tupolewa? Czy też wyniki badań prokuratury wskazujące na obecność trotylu na wraku?

Pytanie trzecie: nawet jeśli stwierdzono "błędy", to kto za nie odpowiedział? Gdzie winni? Gdzie choć jeden ukarany? Janickiego awansowano, Arabski dostaje słoneczny Madryt. Itp., itd.

Kolejne efekciarskie frazy przekazów dnia nie ukryją podstawowych faktów: sprawy poważnie nie wyjaśniono. Obóz władzy odpowiada za tę "tragedię posmoleńską" jednoznacznie i bezsprzecznie. Przeciwstawienie "katastrofa - zamach" niczego nie wyjaśnia. Przeciwnie - pokazuje, że sprawy nie wyjaśniono. Władza zachowuje się jakby nie zdarzyło się nic, po prostu jakby 10 kwietnia 2010 roku nie doszło do żadnej tragedii. Ten kto wymazuje takie zdarzenie nie ma prawa rozliczania kogokolwiek z użytych słów.

Czy i w jaki sposób odpowiada za samą tragedię 10 kwietnia, za śmierć prezydenta, jego Małżonki i dużej części elity kraju? Tu też mamy jasny obraz: obecnie rządzący skorzystali na tragedii w stopniu ogromnym. Nie zrobili niczego na serio by zatrzymać rosyjskie manipulacje, fałszerstwa, kłamstwa, niszczenie dowodów. Nie poprosili nawet o pomoc Zachodu. Nic. Tylko nas uciszali i uciszają.

Podtrzymuję zatem to, co napisałem rok temu: tragedia smoleńska wygląda jak zamach. Wszystko co dzieje się wokół sprawia wrażenie zacierania śladów. Po kolejnym roku jeszcze bardziej. Tłumaczyć muszą się zatem ci, którzy dowodzą, że to nie był zamach, a nic ci, którzy odczytują i podsumowują, spokojnie, analitycznie, fakty.
Michał Karnowski


#214 Iurista

Iurista

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 36 postów

Napisano 23 maj 2013 - 17:30

Pan Karnowski jak zwykle ze zdrowym sceptycyzmem podchodzi do retoryki PO, tego co piszę GW i niektóre inne media - szkoda, że podobnie zdrowego sceptycyzmu brakuje mu, gdy jego myśli schodzą na wątek zamachu, gdy słucha słów Macierewicza, który niejednokrotnie w żywe oczy okłamywał ludzi.

Dlaczego do tej pory nie mieliśmy debaty ekspertów, na którą czeka opinia publiczna? Odpowiedź jest prosta, bo Macierewicz jej nie chce i wymyśla wszelakie powody, by debaty uniknąć...





#215 sedno

sedno

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 189 postów

Napisano 24 maj 2013 - 22:41

Macierewicz przecież chce debaty, wystarczy że łgarze z rządowych komisji zgodzą się na obecność kamer - nic więcej!


#216 sedno

sedno

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 189 postów

Napisano 27 maj 2013 - 20:17



Istnieją dokumenty, które każą postawić pytanie, jak to możliwe, że w ciałach pasażerów Tu-154M stwierdzono ponadnormatywną, dającą się wytłumaczyć tylko wybuchem, obecność tlenku węgla? I jak to możliwe, że do dziś nikt tego jeszcze nie zweryfikował?

- stawia pytania tygodnik „Sieci”.

WIDEO: Marek Pyza - Tygodnik "Sieci": Krew mówi za ofiary - nowe fakty ws. tragedii smoleńskiej

Marek Pyza pisze o badaniach krwi czworga osób, które zginęły 10 kwietnia.

Przeprowadzili je sami Rosjanie w pierwszych dniach po katastrofie na zlecenie polskich medyków sądowych. Chodzi o stężenie hemoglobiny tlenkowęglowej (COHb). Jej poziom jest badany m.in. u osób zmarłych w wyniku zaczadzenia niesprawnym piecykiem gazowym czy pożaru. Pozwala zweryfikować np., czy ofiara żyła w momencie wybuchu ognia (zdarzają się przypadki podpalenia w celu zatarcia śladów np. zabójstwa). Może też odgrywać ważną rolę w dochodzeniu przyczyn zagadkowych katastrof lotniczych. Jak w Smoleńsku.

Naturalne stężenie karboksyhemoglobiny w organizmie nie przekracza 2-3 proc., u palaczy – nawet 12 proc.

Tymczasem trzy osoby, o których pisze „Sieci” (bez ujawniania nazwisk) były niepalące, a poziom hemoglobiny tlenkowęglowej wyniósł u nich 6 proc., 12 proc. oraz 16 proc. Czwarta – gen. Andrzej Błasik (protokół z badań jego krwi był upubliczniony przez MAK) – palił, więc w jego przypadku stężenie na poziomie 7,7 proc. nie dziwi.

W jaki sposób mogło dojść do związania się hemoglobiny z tlenkiem węgla w stężeniu na poziomie nawet 16 proc.?

Zdaniem dr Grażyny Przybylskiej-Wendt, ekspert medycyny sądowej cytowanej przez „Sieci” stężenie COHb musiało być „przyżyciowe”, co oznacza, że jeszcze przed śmiercią ofiary zaczerpnęły powietrza zawierającego tlenek węgla.

Tygodnik przywołuje też badania polskich naukowców z dwóch uniwersytetów medycznych wykluczające możliwość przeniknięcia CO do krwi w wyniku przebywania ciała w ogniu.

Inną okolicznością jest fakt, że jedno z ciał z podwyższoną COHb zostało znalezione poza strefą działania ognia.

Te dane powinny być znane prokuratorom od dawna. Choć Rosjanie nie zawarli ich w dokumentach wprost.

W protokole dotyczącym jednej z opisywanych wyżej ofiar, strona rosyjska podała wyniki cząstkowe badania na stężenie COHb i szczegółową metodę przeprowadzania analizy, ale we wnioskach zapisała zdanie ignorujące te dane: „We krwi badanej metodą Fretwurst- Meinecke nie stwierdzono obecności karboksyhemoglobiny”.

Analogiczny wpis dotyczy kolejnej osoby. W przypadku trzeciej nawet nie zająknięto się o COHb. U czwartej z ofiar stwierdzono 11-procentowy poziom hemoglobiny tlenkowęglowej (de facto 12-procentowy – licząc bez zaokrąglania wartości wynikowych), ale rosyjski chemik napisał, że taka ilość „nie ma znaczenia toksykologicznego”.


#217 grzech..

grzech..

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 31 postów

Napisano 29 maj 2013 - 23:15

^
HEMOGLOBINA TLENKOWĘGLOWA WE KRWI OFIAR, A HIPOTEZA WYBUCHU
http://martynka78.salon24.pl/510145,hemoglobina-tlenkoweglowa-we-krwi-ofiar-a-hipoteza-wybuchu



#218 Misiowit

Misiowit

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 41 postów

Napisano 30 maj 2013 - 21:54

Bzdura, wybuch materiału wybuchowego na pokładzie na pewno nie mógł się do tego przyczynić...

#219 gkemilk

gkemilk

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 393 postów

Napisano 31 maj 2013 - 13:46

Nie jestem znawcą, ale na zwykłą logikę wybuch powinien zniszczyc płuca większości ofiar. Ciekawe czy pod tym względem są badania i ich wyniki?
Najpewniej nie ma, a jeśli są, to pewnie negatywne.

#220 sedno

sedno

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 189 postów

Napisano 10 lipiec 2013 - 15:50

Parlamentarny zespół badający przyczynę katastrofy smoleńskiej ujawnił zapisy pracy detektorów, których śledczy i prokuratura używali w Smoleńsku. Na wydruku zapisu pracy spektrometrów zaznaczono kilkadziesiąt miejsc, w których urządzenia sygnalizowały obecność materiałów wybuchowych. W ocenie członków zespołu prokuratura wojskowa do dziś nie przeprowadziła rzetelnych badań dot. weryfikacji hipotezy, że na pokładzie Tu-154M w Smoleńsku doszło do wybuchu. Co więcej, ukrywa prawdę o całej sprawie. W związku z tym zespół kieruje do Prokuratora Generalnego zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa.

NASZA RELACJA z posiedzenia parlamentarnego zespołu badającego przyczyny katastrofy smoleńskiej.

Poseł Antoni Macierewicz wskazał na początku, że śledczy zajmowali się sprawą obecności materiałów wybuchowych na pokładzie tupolewa wielokrotnie.

W 99,9 proc. wypadków mówiła, że nie doszło do wybuchu już na wstępnym etapie działania

- wskazywał.

Przewodniczący poinformował, że w czasie prac prokuratury w tej sprawie doszło do tylu zaniedbań i zaniechań, że "jesteśmy zobligowani jako posłowie do złożenia zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa, dotyczącego oszukiwania i mataczenia opinią publiczną".

Macierewicz wskazuje, że przykładów na mataczenie śledczych ws. materiałów wybuchowych można mnożyć.

To pokazuje, że mamy do czynienia nie z przypadkiem, ale działalnością systematyczną i stałą. (...) Prokuratura winna jest zaciemniania prawdy o obecności materiałów wybuchowych w tupolewie

- mówił Macierewicz.

W czasie prezentacji zespół przedstawił dowody na działanie śledczych NPW, niezgodne z prawem.

Wśród nich znalazły się:

- nie wykorzystanie możliwości wzięcia udziału we wszystkich czynnościach śledczych, w tym w oględzinach wraku;

- pozostawienie wraku Tu-154 w rękach Rosjan;

- nie wymuszenie na Rosji rzetelnej ochrony wraku i zabezpieczenia materiałów wrażliwych na warunki atmosferyczne;

- nie uzyskanie wszystkich rejestratorów lotu;

- poświadczania nieprawdy wykluczając wybuch, np. manipulując ekspertyzą Wojskowego Instytutu Chemii i Radiometrii, czy fałszując ekspertyzę firmy Small Giss, która wskazywała na miejsca wybuchów w Smoleńsku (NPW zaprzeczała wręcz, by taka ekspertyza istniała);

- markowanie działań dot. szukania śladów materiałów wybuchowych

- nie użycie chromatografów, które mogłyby wykryć ślady materiałów powybuchowych w Smoleńsku

- zaniechanie badań dot. istnienia śladów materiałów powybuchowych, które przywieziono w workach po katastrofie

- nie pobranie próbek z 3/4 obszaru tragedii smoleńskiej

- nie wzięcie udziału w czynnościach oględzin miejsca tragedii i wraku

- posługiwanie się instytucjami, które nie miały prawa robić ekspertyz dotyczących materiałów wybuchowych.

Poseł Macierewicz wskazał również na ekspertyzę rosyjską, która miała sprawdzić czy w tupolewie doszło do wybuchu. Taką ekspertyzę zlecono na wiosnę 2011 roku i do dziś - jak się okazuje - nie wiadomo, co się w niej dzieje.

Rosjanie zlecili ekspertyzę, ale polska prokuratura nie starała się dowiedzieć, co się w niej znajduje

- tłumaczył Macierewicz.

W czasie posiedzenia zespołu ujawniono również zapisy ze spektrometrów, które były używane w Smoleńsku. Na wydrukach pokazano moment wskazania materiału wybuchowego przez detektor. Urządzenia alarmowały co chwilę.

Macierewicz odniósł się również do konferencji prasowej prokuratury wojskowej, która prezentowała wyniki badań próbek pobranych w Smoleńsku.

Byliśmy świadkami konferencji prasowej, na której poinformowano nas, że po 8 miesiącach prezentowane są wyniki badań przesiewowych. Pokazano nam, że badania nie wskazały obecności materiałów wybuchowych, że w żadnej ich nie stwierdzono. Okazało się, że próbek z wnętrza samolotu nie tylko nie badano, nie tylko nie zabezpieczono, ale wręcz nie pobrano. Wskazano jedynie Rosjanom, że takie miejsca są. Potem prokuratura i biegli wrócili ze Smoleńska. To jest działanie na szkodę śledztwa. To może się skończyć zniszczeniem materiału dowodowego

- tłumaczył Macierewicz.

Wskazuje, że fakt niepobrania przez śledczych próbek z wnętrza maszyny oznacza, że w całej sprawie zaprzepaszczono szanse na wykorzystanie niezmiernie ważnych dowodów. W związku z tym zespół parlamentarny chce wezwać Prokuratora Generalnego, by wyznaczył prokuraturę, która zajmie się sprawą działań prokuratury wojskowej ws. materiałów wybuchowych.

Te fakty - zważywszy na skalę, systematyczność i długotrwałość działań prokuratury wojskowej muszą prowadzić nie tylko do postawienia zarzutów prokuratorom, ale również do zmiany prokuratury prowadzącej śledztwo. Tak dłużej najważniejszego śledztwa w Polsce prowadzić nie sposób

- tłumaczył Macierewicz.
 


  • fantom (ista) lubi to

#221 sedno

sedno

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 189 postów

Napisano 10 lipiec 2013 - 15:51

Z ostatnią opinią zgodził się poseł PiS Stanisław Piotrowicz. Wskazał, że zdziwił go brak sprawy śledztwa smoleńskiego w sprawozdaniu z działań prokuratury w 2012 roku.

W sprawozdaniu prokuratora generalnego nie ma słowa o najważniejszym śledztwie w Polsce. Również w uwagach ministra sprawiedliwości do sprawozdania nie znalazłem żadnych uwag dotyczących śledztwa smoleńskiego

- tłumaczył Piotrowicz.

Zapowiedział, że podejmie działania mające na celu zainteresowanie się wnioskiem o możliwość popełnienia przestępstwa w NPW przez sejmową komisję sprawiedliwości.

Zabierając głos Andrzej Melak również odniósł się do konferencji prasowej NPW. Przypomniał, że jeden z dziennikarzy pytał, jak zabezpieczono próbki pobrane w Rosji.

Śledczy mówili, że mają pełne zaufanie do strony rosyjskiej oraz, że próbki po prostu zabezpieczono i przekazano Rosji

- tłumaczył.

Przypomniał również, że śledczy zaznaczyli, że prokuratura nie badała żadnych szczątków tupolewa, które przywiezione zostały przez osoby prywatne ze Smoleńska.

To, co jest w zasięgu ręki prokuratury i mogłoby dać ważne wyniki, nie jest badane. Badane jest jedynie to, co można poddać kontroli rosyjskiej

- tłumaczył.

Podsumowując konferencję NPW Melak powiedział, że "to gra na zwłokę, wprowadzanie opinii publicznej w błąd".

Antoni Macierewicz podkreślił z kolei na kolejny skandal związany z czynnościami śledczymi. Poseł zaznaczył, że w Smoleńsku nie pobrano żadnych próbek z wnętrza samolotu.

Dzień po konferencji prokuratury wojskowej prokurator Andrzej Seremet mówił, że na przełomie lipca i sierpnia mówił śledczy muszą pojechać do Smoleńska i pobrać próbki z wnętrza samolotu

- tłumaczył, zaznaczając, że próbki badane dotąd dotyczą jedynie warstw zewnętrznych.

Wskazano Rosjanom miejsca, powiedziano, że Polacy wrócą na rok, a w tym czasie strona rosyjska może robić, co chce

- mówił, dodając, że w Smoleńsku na samych fotelach spektrometry wskazały aż 60 miejsc, w których wykryto materiały wybuchowe.

Poseł Piotrowicz zaznaczy, że "wystarczy popatrzeć na działania władz, na stosunek do tej sprawy, by wyciągnąć wniosek, że sprawa jest niejasna, nieoczywista".

Dla mnie coraz więcej dowodów wskazuje na to, że mamy do czynienia z przestępczym działaniem

- tłumaczył Piotrowicz.

Jednym z takich działań zdaniem posła Macierewicza jest sprawa wyznaczanych do prowadzenia ekspertyz instytucji.

Żadna z ekspertyz przywoływanych przez prokuraturę nie była przeprowadzona zgodnie z prawem. Zrobiono analizy jedynie tam, gdzie można było. Żadna instytucja, wyznaczona do prowadzenia ekspertyz nie miała uprawnień pozwalających badać obecność materiałów wybuchowych

- tłumaczył.

Jego zdaniem "mamy do czynienia ze świadomym działaniem na szkodę śledztwa, opinii publicznej oraz na rzecz organów państwowych".

Andrzej Melak odnosząc się do działań prokuratury wskazywał, że "wszystko się robi, żeby nam utrudnić dostęp rodzin do materiałów".

Czekam na wyniki badań dot. obecności materiałów wybuchowych, które powinny dotyczyć ekshumowanych zwłok. To już trwa półtora roku. Zdaje się, że śledczy starają się opracować sposób, by wyjaśnić i wytłumaczyć tę sprawę opinii publicznej

- tłumaczył Melak.

Na zakończenie omawiania działań wojskowych śledczych Ewa Błasik wskazała, że działania dotyczące katastrofy smoleńskiej przypominają działania w czasach PRL i tamte śledztwa dotyczące tragedii lotniczych.

Wspomniała również o tym, że jej mąż przed wylotem do Katynia miał złe przeczucia.

Mąż przed wylotem do Katynia otrzymał informacje, że jest sygnał o planowanym zamachu na statek powietrzny. Mówił, że ma nadzieję, że służby specjalne wiedzą, co robią. To było kilka dni przed 10 kwietnia. On tak, jakby czuł ogromne zagrożenie. Być może dlatego nie chciał lecieć tupolewem, być może dlatego chciał wziąć dowódców wojskowych do JAK-a. Jeździł po Polsce i żegnał się z ludźmi. Dwa dni przed lotem mówił kogo widzi, na swoje stanowisko

- tłumaczyła Ewa Błasik.

 

 

 

 


 



#222 grzech..

grzech..

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 31 postów

Napisano 24 lipiec 2013 - 20:28

Bzdura, wybuch materiału wybuchowego na pokładzie na pewno nie mógł się do tego przyczynić...

 

Misiowit

bzdura ale jaka?

możesz napisać co wg Ciebie do tego się przyczyniło?



#223 grzech..

grzech..

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 31 postów

Napisano 05 sierpień 2013 - 18:02

7lbu.jpg

 

http://wiadomosci.on...buchowych/0y3yy

 

przecież poprzednio nic nie wykryli, jakąś paste do butów i kiełbase



#224 Ell777

Ell777

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 647 postów

Napisano 13 sierpień 2013 - 20:30

<iframe width="560" height="315" src="//www.youtube.com/embed/ovKcqSY12Nw" frameborder="0" allowfullscreen></iframe>



#225 Ell777

Ell777

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 647 postów

Napisano 13 sierpień 2013 - 20:32

<iframe width="560" height="315" src="//www.youtube.com/embed/ovKcqSY12Nw" frameborder="0" allowfullscreen></iframe>

 

Prosze o poprawienie, nie wiem jak to tutaj dziala.



#226 Ell777

Ell777

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 647 postów

Napisano 13 sierpień 2013 - 20:33

 

 

 



#227 Ell777

Ell777

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 647 postów

Napisano 10 wrzesień 2013 - 21:30

 

 

 

 

 

Szokujące doniesienia w sprawie katastrofy w Smoleńsku! „Gazeta Polska" miała dotrzeć do pominiętej przez komisję Jerzego Millera części raportu płk. Edmunda Klicha, akredytowanego przez komisję MAK. Wynika z niej jednoznacznie, że to obsługa rosyjskiego lotniska odpowiada za rozbicie się rządowego Tupolewa

 

Zdaniem płk. Edmunda Klicha Rosjanie wprowadzili załogę Tu-154 M w błąd odnośnie położenia maszyny. Tym samym w pełni odpowiadają za śmierć 96 osób na pokładzie samolotu.

 

W swoim raporcie płk. Klich pisze m.in.: „(…) Osoby odpowiedzialne w Moskwie nakazały służbom kierowania lotami lotniska Smoleńsk „Północny” sprowadzenie samolotu Tu-154 M do lądowania pomimo wielokrotnych monitów w tym zakresie kierownika lotów i wiedzy, że warunki na lotniku są wielokrotnie niższe niż minimalnie dopuszczalne do lądowania tego typu samolotu i bezpieczne lądowanie jest praktycznie niemożliwe". W innym miejscu dodaje: „(…) zbyt późne podanie komendy „Horyzont” uniemożliwiło załodze bezpieczne wyprowadzenie samolotu do lotu poziomego i było jedną z przyczyn katastrofy (…)."

 

Dokument sporządzony przez polskiego akredytowanego przy komisji MAK został włączony do materiałów przekazanych komisji Jerzego Millera. Ta jednak nie uwzględniła fragmentów raportu, które przesądzały o winie Rosjan. Tezy te zostały z raportu Klicha wyjęte. Tym samym komisja całą odpowiedzialnością obarczyła pilotów Tupolewa.

Zdaniem dziennikarzy „Gazety Polskiej" dokument potwierdza to, co płk. Klich przekazał ówczesnego ministrowi obrony narodowej Bogdanowi Klichowi oraz ówczesnego szefowi Sztabu Generalnego gen. Mieczysławowi Cieniuchowi. Mianowicie, że całą winę za katastrofę w Smoleńsku ponoszą Rosjanie. Z czasem płk. Klich wycofał się jednak z tej tezy. Dlaczego? Nie wiadomo...

Zdaniem płk. Edmunda Klicha Rosjanie wprowadzili załogę Tu-154 M w błąd odnośnie położenia maszyny. Tym samym w pełni odpowiadają za śmierć 96 osób na pokładzie samolotu.

 

W swoim raporcie płk. Klich pisze m.in.: „(…) Osoby odpowiedzialne w Moskwie nakazały służbom kierowania lotami lotniska Smoleńsk „Północny” sprowadzenie samolotu Tu-154 M do lądowania pomimo wielokrotnych monitów w tym zakresie kierownika lotów i wiedzy, że warunki na lotniku są wielokrotnie niższe niż minimalnie dopuszczalne do lądowania tego typu samolotu i bezpieczne lądowanie jest praktycznie niemożliwe". W innym miejscu dodaje: „(…) zbyt późne podanie komendy „Horyzont” uniemożliwiło załodze bezpieczne wyprowadzenie samolotu do lotu poziomego i było jedną z przyczyn katastrofy (…)."

 

Dokument sporządzony przez polskiego akredytowanego przy komisji MAK został włączony do materiałów przekazanych komisji Jerzego Millera. Ta jednak nie uwzględniła fragmentów raportu, które przesądzały o winie Rosjan. Tezy te zostały z raportu Klicha wyjęte. Tym samym komisja całą odpowiedzialnością obarczyła pilotów Tupolewa.

Zdaniem dziennikarzy „Gazety Polskiej" dokument potwierdza to, co płk. Klich przekazał ówczesnego ministrowi obrony narodowej Bogdanowi Klichowi oraz ówczesnego szefowi Sztabu Generalnego gen. Mieczysławowi Cieniuchowi. Mianowicie, że całą winę za katastrofę w Smoleńsku ponoszą Rosjanie. Z czasem płk. Klich wycofał się jednak z tej tezy. Dlaczego? Nie wiadomo...

 

 



#228 Fallout152 Godzilla152

Fallout152 Godzilla152

    capo di tótti capi

  • Moderators
  • 779 postów
  • LocationPonyville152

Napisano 18 październik 2013 - 01:50

Na Portalu TVN 24 znalazłem wcześniej niepublikowane zdjęcia z miejsca katastrofy. W zasadzie mógłbym dać linka, ale najciekawsze jest zdjęcie słynnej brzozy. Na korze drzewa widać ślady nadpalenia przez paliwo samolotowe, ale już w miejscach gdzie kora została zdarta, drewno jest jaśniuteńkie, co oznacza, że nawet mój piec osiąga wyższe temperatury. Ale nawet to jest niczym wobec widocznych na zdjęciu kawałków metalu.

 

1&srcw=640&srch=2000&dstw=640&dsth=2000

 

Dla porównania zawias od szafki:

m267404944.jpg



#229 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 28 listopad 2013 - 08:55

48779-554081385533575.jpg  

 

Prestiżowa nagroda dla prof. Wiesława Biniendy. Został najlepszym redaktorem pisma naukowego  

Aktualizacja: 2013-11-27 1:20 pm


Prof. Wiesław Binienda został laureatem konkursu na najlepszego redaktora naczelnego pisma naukowego spośród 33 redaktorów naczelnych pism naukowych wydawanych przez Amerykańskie Stowarzyszenie Inżynierii Cywilnej (ASCE) w roku 2013. W listopadzie 2013 roku w Waszyngtonie otrzymał Nagrodę Torrensa za wybitne osiągnięcia w kierowaniu pismem naukowym “Journal of Aerospacie Engineering” oraz za wkład w rozwój tego pisma.
 
Dzięki wybitnym zasługom prof. Biniendy w roku 2014 pismo to zwiększy częstotliwość publikacji – przekształci się z kwartalnika w dwumiesięcznik.

Nagroda Torrensa jest przyznawana najwybitniejszemu redaktorowi naczelnemu za zasługi w rozwoju publikacji naukowych ASCE. Brano pod uwagę takie kryteria jak konkurencyjność pisma, szybkość publikowania zgłoszonych referatów, rozwój pisma oraz kreatywność i innowacyjność redaktora naczelnego.
 
Profesor Binienda zwraca uwagę, że na tą prestiżową nagrodę zapracował cały zespół redakcyjny pisma, w tym redaktorzy działów, redaktorzy wydań specjalnych (w szczególności wydania specjalnego z kwietnia 2013 r. poświęconego siedemdziesiątej rocznicy powstania NASA Glenn Research Center) oraz redaktorzy działu wydarzeń bieżących. Ugruntowanie wysokiej renomy pisma w środowisku amerykańskich naukowców w dziedzinie nauk ścisłych to jednak w głównej mierze zasługa Polaka.      
 
Uhonorowanie prof. Biniendy zbiegło się również z wielkim sukcesem jego studentów. Oddział ASCE studentów Wydziału Inżynierii Cywilnej Uniwersytetu Akron zdobył pierwsze miejsce oraz Nagrodę Roberta Ridgway’a jako najlepszy odział studencki ASCE w roku 2013.

Autor: mg
Źródło: niezalezna.pl

http://www.bibula.com/?p=71706


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#230 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 24 styczeń 2014 - 11:15

Zaginiony świadek z 10-04  

Aktualizacja: 2014-01-23 10:01 am


10 Kwietnia, parę godzin po „katastrofie smoleńskiej” na antenie rządowej telewizji pojawia się – nieco w cieniu jednego z głównych „świadków lotniczego wypadku”, mechanika I. Fomina – świadek-mechanik, który przemyka się gdzieś na marginesie medialnego przekazu (). To słynny później za sprawą wrześniowej (2010) Misji specjalnej ( od 3’33’’) Oleg Starostienkow (http://centralaantyk...specjalnej.html; por. też http://www.fakt.pl/Z...ly,83059,1.html). Tak, tak, ten sam, który opowiadać będzie, że „nie katastrofę widział, a co innego” i uśmiechał się będzie od ucha do ucha na wieść, że mógł pójść z kolegami oglądać „miejsce wypadku”. 

21092010-05810.jpg

W materiale z 10-04 dopowiada on parę słów do relacji Fomina:

TVN24: „Co pan widział?”

Oleg Starostienkow: 'Ja nie katastrofę widziałem, ale inne rzeczy. No ale nie będziemy mówić o smutnych sprawach' (śmieje się szeroko)

 

IF: „Co widziałem? Samolot leciał. Nisko bardzo leciał. Miał przechył w lewą stronę. Zaczepił skrzydłem o drzewo. Tam drzewo było ścięte, które rosło wyżej niż inne i kawałek skrzydła leżał. I były porozrzucane szczątki samolotu na dwus-, na długości 200, 100 metrów. A i był płomień. Był taki głuchy stuk. Nie było wybuchu, ale głuchy stuk i płomień. Wybuchu nie było żadnego. Po prostu głuchy stuk i płomień strzelił.”

TVN24: „(Jak powiedzieć „ciało”?) Ofiary ty widział? Ty smatrieł?”

IF: „Nie poniał.”

TVN24: „(Ty smatrieł… ludzi?) Czy było widać ludzi?”

TVN24: „(Sałon, sałon? Gdie sałon?) Gdzie kabina samolotu?”

TVN24: „Ludzi jakichś? Ofiary, tej, tej tragedii?”

IF: (zakłopotana mina)

TVN24: „Czy było widać, gdzie są pasażerowie?”

IF: „(Ja nie widieł ludiej). Ja nie widziałem, gdzie byli pasażerowie. Nie widziałem. Samolot był… rozpadł się na kawałki i… najdalej odleciało podwozie.”

TVN24: „(Sałon? Sałon? On lieżał…?)”

IF: „Wszystkie kawałki samolotu… Tutaj przecież było widać na tym (niezr.)… Leżały kawałki samolotu wzdłuż jednej linii na odległości… Nie podszedłem tak blisko, żeby widzieć dokładnie, czy było widać jakichś ludzi… Być może oni zostali w kabinie… No, stąd nie było widać. (ogląda się na OS) Jak on leciał, ten samolot?”

video17-1297.jpg

OS: „Leciał dość nisko (pokazuje) i jeśli nie schodziłby w dół i nie miałby przechyłu na lewą stronę, to przeszedłby nad drzewami.”

TVN24: „A eksplozju ty słyszał? Eksplozju?” (koniec fragmentu nagrania)

Dla przypomnienia stenogram relacji Starostienkowa z Misji specjalnej:

OS: „Ja zwyczajnie wyszedłem odpocząć, pooddychać świeżym powietrzem. Reperowałem samochód. Po prostu chciałem odpocząć, rozumiecie?”

MS: „I co pan wtedy zrobił?”

O: „No nic. Wróciłem do warsztatu i powiedziałem chłopakom, że rozbił się samolot. Nie wiedzieliśmy, rzecz jasna, co to za samolot, że to Prezydent Polski.”

MS: „Poszedł pan zobaczyć, co się stało?”

O: „Nie, nie poszedłem zobaczyć, miałem dużo pracy.”

MS: „Dlaczego pan nie poszedł?”
(Starostienko się śmieje w odpowiedzi)

MS: „To przecież niezwykłe wydarzenie zobaczyć spadający samolot.”

O (śmiejąc się): „Ja już widziałem nie takie rzeczy.”
(poza warsztatem): „Ja nie katastrofę widziałem, ale inne rzeczy. No ale nie będziemy mówić o smutnych sprawach (śmieje się szeroko).”

MS: „A co pan widział?”

O: „Służyłem w armii.”

MS: „A gdzie? W Afganistanie? W Czeczenii?”

O: „Nie, nie Czeczenia. Co za różnica. Daleko. Kończcie, dziewczynki, nie chcę o tym mówić.”

Co jest ciekawego w postaci Starostienkowa? Czy tylko to, że co innego mówi (jakoby widział) 10-go Kwietnia, a co innego kilka miesięcy później? Także to, że w Gargasowej Anatomii upadku już Starostienkowa nie widzimy (http://www.youtube.com/watch?v=oyPrYygsum8). Podobnie zresztą nie ma i Fomina, i Safonienki-Iwanowa (mimo że fragmenty filmiku Koli, przypisywanego przecież temu „świadkowi”, są emitowane już w drugiej minucie Anatomii…; fragmentami filmiku Fomina też się Gargas posiłkuje w 21. minucie) – i w ogóle jakiegokolwiek mechanika z zakładu sąsiadującego z polanką samosiejek, na którą miał spaść „prezydencki tupolew”; zwłaszcza Siergieja, co miał widzieć przez okno „kolosa wielkości dziesięciopiętrowego bloku spadającego z nieba” (http://fymreport.pol...02/FYM-cz-1.pdf s. 75). Wprawdzie pojawia się, tak po 30 minutach filmu mniej więcej,  niejaki E. Czarnokniżnik „pracownik pobliskiego salonu KIA” (Przed upadkiem oderwała się część ogonowa, samolot był jeszcze w powietrzu – oderwał się ogon, upadł. Rozbłysk i ogień), 

Eduard-Czarnokni%C5%BCnik-Anatomia-upadk

lecz jest to wypowiedź dla „Nowosti24”, a nie do kamery polskiej ekipy.

Skąd tak wielka absencja na planie Anatomii… wśród pierwszych „naocznych świadków katastrofy”? Dlaczego ich miejsce musieli z czasem zająć inni „naoczni świadkowie”, jak kierowca autobusu N. Szewczenko (http://freeyourmind....nki-do-a-gargas) czy S. Mikiszanow „właściciel garażu” w czarnej skórze, pomijając „nieosiągalnego” wcześniej, tj. w ramach prac nad filmem 10.04.10, N. Bodina „lekarza, właściciela działki” oraz A. Żujewa „mieszkańca osiedla przy lotnisku w Smoleńsku”, czy wreszcie Rustama „pracownika hotelu Nowyj”? Może odpowiedzi na te pytania przyniesie jakiś następny film czołowej dziennikarki śledczej szkoły Macierewicza.

gniazdo-w-Anatomii-upadku.png

Tak czy tak bowiem chyba nikt z nas nie może się doczekać kolejnego śledczego wideo Gargas ws. „katastrofy smoleńskiej”. Może będzie to film z nowymi świadkami i nowymi odkryciami w kwestii „eksplozji w przestworzach”, o której tak wiele powiedziano i w Anatomii, i na niejednej konferencji tudzież na spotkaniach w salach wypełnionych po brzegi – na całym świecie. A może tym razem będzie kwestia „pompażu silnika”?

znikaj%C4%85ce-obiekty-w-Smole%C5%84sku-

znikaj%C4%85ce-obiekty-w-Smole%C5%84sku-

sk%C5%82ad-Anatomia-upadku.png

worki-Anatomia-upadku.png

nosze-Anatomia-upadku.png

 Free Your Mind

P.S. A propos filmów. Do grona producentów Lotów do Katynia (http://freeyourmind....loty-do-katynia ) dołączył niedawno Rolex, którego serdecznie witam w tym zacnym gronie :).


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#231 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 10 kwiecień 2014 - 09:41

Warszawa%203.Rocznica%20katastrofy%20TU1

 

4 rocznica zamachu smoleńskiego i 74 ludobójstwa w Katyniu..

2014-04-09 14:05 Czwarta rocznica zamachu smoleńskiego...Jutro mijają już 4 lata od tragedii smoleńskiej, największej hekatomby polskich elit w historii. Przez ten okres wiele razy pisałem o moim smutku, ale też o zmienności emocji: od rozpaczy poprzez złość, modlitwę, gniew i chęć zemsty. Emocje w końcu trochę opadły a dziś niemal pewna hipoteza zamachu tylko potwierdza moje pierwsze tragiczne przypuszczenia: dokonano zbrodni na pasażerach.

Osobiście mój zasób słów na wyrażenie mojego bólu po stracie tylu wielkich Polaków już się wyczerpał, podobnie jak wyczerpał się ów zasób słów, którymi opisałem haniebne, rządzące nami elity tzw. III RP lub lepiej chyba PRL-bis. Pozostaje mi tylko dziś wołanie o jak najszybsze znalezienie winnych zamachu i odpowiednie ich ukaranie oraz poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: Dlaczego?

Inną kwestią, która musi zostać rozstrzygnięta, jest sposób dokonania zamachu. Dla mnie osobiście sprawa jest jasna. Istnieją trzy hipotezy jego przebiegu:

1) W samolocie lecącym do Smoleńska w powietrzu (tuż przed lądowaniem) nastąpiły wewnętrzne wybuchy, które spowodowały tragedię i śmierć wszystkich pasażerów,
2) Ładunki znajdujące się w samolocie zostały zdetonowane tuż po wylądowaniu a żyjących jeszcze rannych pasażerów lotu "dobito" lub uprowadzono,
3) Dokonano wcześniejszej "maskirowki" w miejscu ewentualnego lądowania a pasażerów zabito gdzie indziej. Pozostaje pytanie gdzie oraz czy wszystkich wymordowano.

Ja - uwzględniając wyniki prac Komisji Parlamentarnej pod przewodnictwem A. Macierewicza -  skłaniam się do hipotezy pierwszej, choć oczywiście trzeba badać je wszystkie. Niezależnie jednak od sposobu dokonania zamachu pewnym jest to, że był to zamach na polskie elity, było to morderstwo z premedytacją.

Dokonałem dziś po raz kolejny retrospekcji moich notek na temat tej tragedii i ponownie odkryłem, że tak naprawdę od pierwszego dnia gdzieś w podświadomości czułem, że przystąpiono do ostatecznej bitwy z Narodem Polskim… w wojnie o pozbawienie Polaków Ojczyzny, tożsamości narodowej, wiary, majątku i zasobów naturalnych, poczucia wspólnoty a w końcu utratę przez Polskę suwerenności i niepodległości.

To, co się stało tego kwietniowego dnia 2010 roku jest jakby ukoronowaniem zdrady narodowej dokonanej przy "okrągłym stole", gdzie w imię „pojednania” do rozmów przystąpiły dwie strony: kaci i ofiary. Chociaż i to jest kłamstwo, bo tak naprawdę przy okrągłym stole ofiar nie było, tak naprawdę to też byli to tylko prawie kaci udający pokrzywdzonych ludzi opozycji.

Większość przecież tzw. strony opozycyjnej to byli socjaliści, trockiści, dla których internacjonalistyczne idee socjalistyczne były zawsze najważniejsze. Wielu z nich było przecież TW a w większości dla tych, którzy nimi nie byli, raczej idea odrodzenia wolnej i suwerennej Polski była zupełnie obca, tym bardziej, że wielu z nich było i jest nam etnicznie obca. Kiedyś ktoś powiedział, że przy okrągłym stole spotkali się czerwoni i różowi, TW i ich prowadzący oraz, że chcieli tylko jednego: aby w spokoju przejść okres transformacji i znów być największymi beneficjentami nowej Polski lub też po prostu chcieli ją choć w części zawłaszczyć dla siebie w imię budowy wyimaginowanej w chorej wyobraźni tzw.: Judeopolonii.

Teraz już wiemy, że "okrągły stół" był w sumie wymyślony przez sowieckie KGB i GRU (w sensie dopuszczenia do współrządzenia tzw.: „konstruktywnej opozycji”). Wiedzieli o tym "nasi" opozycjoniści z Bolkiem na czele, którzy wyeliminowali z obrad niemal wszystkich polskich patriotycznie nastawionych opozycjonistów. Wiedzieli o tym dobrze wstrętni prosowieccy komuniści w postaci Wolskiego czy Kiszczaka.

 

Nieżyjący już profesor Wieczorkiewicz w wywiadzie opublikowanym po jego śmierci przez Rzeczpospolitą tak przedstawiał sytuację (wytłuszczenie - pytania dziennikarza):

…Panie profesorze, czy w swoich analizach nie przecenia pan roli tajnych agentów i służb?
Historyk, który mówi krytycznie o tak zwanej spiskowej teorii dziejów, jest historykiem niepoważnym, hołdującym historii dla idiotów lub prostaczków, którzy wierzą w to, co widzą w telewizji i czytają w gazetach. Jest bowiem historia prawdziwa i historia medialna, fasadowa. Ta prawdziwa w dużej mierze toczy się za kulisami. A za nimi działają przede wszystkim tajne służby.

W Polsce także?
Oczywiście. Weźmy choćby sprawę wyjazdu Michnika do Moskwy w 1989 roku...

Nie sugeruje pan chyba, że Michnik był agentem?
Agentem nie był. Był natomiast potężnym graczem, działającym właśnie za kulisami. W 1989 roku pojechał do Związku Sowieckiego, aby dogadać się z tamtejszymi towarzyszami ponad głową Jaruzelskiego. Był zbyt inteligentnym, zbyt ambitnym człowiekiem, żeby nie dojść do wniosku, że sam III RP nie zbuduje i nie zrealizuje swoich koncepcji. Dlatego próbował podjąć współpracę z Moskwą, ale podkreślam – nie była to współpraca natury agenturalnej, tylko rodzaj gry politycznej. Michnik tłumaczył to sobie zapewne mniej więcej tak, że idzie z tymi progresywnymi, liberalnymi towarzyszami spod znaku Gorbaczowa, żeby poprawić komunizm. Hasło Michnika i Gorbaczowa było przecież takie samo: socjalizm z ludzką twarzą.
(…)
Rozumiem, że skłania się pan do tezy, że upadek komunizmu był operacją służb specjalnych?
Tak. Wiele źródeł wskazuje, że była to gigantyczna, przemyślana i kontrolowana operacja. W szczegółach oczywiście mogła się wymknąć spod kontroli, bo każda taka akcja ma swoją dynamikę. Ale ostatecznie wszystko się udało. Celem służb było bowiem zachowanie kontroli nad finansami podczas transformacji ustrojowej. Następnie zaś dzięki tym pieniądzom oraz powiązaniom i doświadczeniu przejęcie kontroli nad państwami byłego imperium i nowo powstałą Rosją.

Dlaczego komunistyczne służby miałyby coś takiego zrobić?
KGB doszło do wniosku, że należy położyć kres istnieniu pasożyta, za jaki uważało partię. Przecież organizacja ta stała się całkowicie zbędnym czynnikiem. Służby były tak potężne, że za pomocą zakulisowej gry mogły doskonale same kontrolować imperium. Mieć władze i zarabiać pieniądze. Aby to jednak osiągnąć, trzeba było usunąć komunistów. Już wcześniej ludzie, którzy kierowali bezpieką – Jeżow, Beria i inni – próbowali zrobić mniej więcej coś podobnego. Stalin, a później Chruszczow potrafili się jednak obronić (…)”.

Czyż w takim ujęciu śmierć tylu Wybitnych Polaków, Patriotów z prezydentem na czele mogła być przypadkiem? Oczywiście nie!

Pytanie jest jedno (wraz z uzupełniającym): Kto był inicjatorem a kto bezpośrednim wykonawcą zamachu i czy oni działali wspólnie i w porozumieniu? Można postawić dodatkowe pytanie: Kto najbardziej - wewnętrznie i zewnętrznie wobec Polski - na tym zyskał?

Nie znamy ostatecznych odpowiedzi na te pytania. Niemniej uważam, że beneficjenci III RP postawili wszystko na jedną kartę lub ten "wypadek" tylko przyspieszył bieg zdarzeń. Postawili wszystko ponownie na powrót do dawnych stref wpływów ustalonych po II Wojnie Światowej z uwzględnieniem późniejszych zmian geopolitycznych… teraz już bez przewodniej roli ideologii komunistycznej, ale liberalno-globalistycznej. Ich kierunek jest dla mnie jasny: wasalizacja Polski wobec Rosji, międzynarodowych lichwiarzy i niemieckiej Unii Europejskiej z domieszką apriorycznie chorych celów judaizacji naszej Ojczyzny.

I mam takie przeczucie, graniczące z pewnością, że ta śmierć była na rękę właśnie zarówno chyba Rosji, UE i polskim piewcom III RP… ale także być  może USA czy Izraelowi, a szczególnie międzynarodowym instytucjom finansowym o czym piszę m.in. w notce: "Konflikt ukraiński a zamach smoleński (1)"

Bo tak naprawdę obecnie w świecie liczą się własne interesy największych.

O’Bama jest miałkim politykiem, figurantem realizującym cele syjonistycznego gremium nadrzędnego. Europa stała się dla Ameryki Północnej w sumie garbem i ciężarem. "Reset" USA w stosunkach z Moskwą przyniósł opłakane skutki, co widać teraz w czasie konfliktu rosyjsko-ukraińskiego. UE zaś jest zdominowana przez Niemcy, które są przychylne wobec Rosji i gotowe zawsze porozumieć się w sprawie „zasięgu wzajemnych wpływów”. Rosja od lat próbuje odbudować swoją potęgę imperialną ponownie „skupiając” wokół siebie dawne republiki radzieckie i kraje postsocjalistyczne. To „skupianie” ma nieraz formę uzależnienia ekonomicznego, energetycznego (Polska i inne kraje z przewagą rosyjskich dostaw nośników energii), nieraz oficjalnej wojny (jak z Gruzją w 2008 roku a teraz konflikt na Ukrainie), dokonywania przewrotów rękami swoich agentów (Kirgistan w kwietniu 2010), czy też poprzez „demokratyczne” wybory, które wygrywają prorosyjscy kandydaci (Armenia). Organizacje żydowskich syjonistów natomiast cały czas żądają od nas zapłaty wyimaginowanych przez nich odszkodowań za mienie utracone podczas II WS w wysokości niebotycznych 65-67 mld USD i prowadzą antypolską kampanię na całym świecie, która próbuje nas obarczyć o wojenny holocaust.

W tym kontekście przede wszystkim polityka wschodnia L. Kaczyńskiego, który skupił wokół siebie takie kraje jak: Litwa, Łotwa, Estonia, Ukraina, Gruzja, częściowo Kazachstan i Azerbejdżan… była szczególnie dla Putina ciosem i musiała wzbudzać po prostu wściekłość. Mało tego L. Kaczyński potrafił powstrzymać Rosję przed zaanektowaniem Gruzji, uratował jej niepodległość i stał się Bohaterem Narodu Gruzińskiego.

L. Kaczyński mając poparcie owych krajów i stając na ich czele zbudował bardzo silny geopolitycznie „podmiot międzynarodowy”, z którym zaczęli się liczyć już wszyscy: i z zaciśniętymi zębami oraz ze zdziwieniem Unia Europejska, i w sumie z podziwem, ale i irytacją USA oraz z nieskrywaną złością Rosja.

Jakże symptomatycznie brzmią dzisiaj więc słowa Prezydenta Kazachstanu Nursułtana Nazarbajewa (z początku marca 2010 roku), który stwierdził: „…w czasie (…) spotkania z prezydentem Rumunii Traianem Basescu w Astanie wyraził przekonanie, że kazachska ropa mogłaby być dostarczana nowo zbudowanym rurociągiem przez Azerbejdżan i Gruzję do Morza Czarnego, skąd tankowcami byłaby przewożona do rumuńskiego portu Konstanca, a stamtąd rurociągiem docierałaby do Triestu nad Adriatykiem”.

Według zaś Financial Times: „Nowy szlak eksportowy dopomógłby Kazachstanowi w zmniejszeniu zależności od rosyjskich rurociągów, przez które obecnie przepływa większość kazachskiej ropy eksportowanej na rynki zachodnie (…) W ocenie analityków Nazarbajew znów jest przekonany, że kaukaska ropa może być eksportowana na Zachód przez region płd. Kaukazu. W czasie krótkiej wojny rosyjsko-gruzińskiej w sierpniu 2008 roku miał co do tego wątpliwości”.

Polska w osobie Głowy Państwa i jego współpracowników byłaby jednym z sygnatariuszy podpisania umowy o budowie takiego rurociągu, co było już całkiem realne po przedwstępnym podpisaniem przez L. Kaczyńskiego listu intencyjnego dotyczącego jego budowy. Dodatkowo rozpoczęcie intensywnej eksploatacji polskich: gazu łupkowego i ropy łupkowej uniezależniłoby Polskę od rosyjskich dostaw a rurociąg bałtycki stałby się nieefektywny ekonomicznie...


Odnosząc się natomiast do ewentualnych wewnętrznych przyczyn dokonania zamachu nie pozostaje mi nic innego jak przytoczyć moje własne słowa z postu "Dlaczego zginął Lech Kaczyński?" (wciąż polecam analizę przedstawionej tam grafiki): "...W sumie nałożyło się na prawdopodobną konieczność zamachu wiele powodów, ale najważniejszym, który może dać odpowiedzieć na inne oraz przybliżyć moment odkrycia sprawców jest odkrycie kto w Polsce zyskiwał najbardziej na zgładzeniu polskich elit, a szczególnie na śmierci śp. Lecha Kaczyńskiego. Otóż - odnosząc się tylko do wewnętrznych powodów zgładzenia śp. Lecha Kaczyńskiego - skłaniam się do postawienia hipotezy, że osobą, która najbardziej - sensu stricto - zyskiwała na śmierci śp. Lecha Kaczyńskiego był B. Komorowski a - sensu largo - ludzie, którzy postanowili usadowić go na fotelu prezydenta Polski...".

Analizując wszystko to, co działo się przed i po tragedii można jednoznacznie stwierdzić, że 10 kwietnia 2010 roku wewnętrznie dokonano w Polsce  szczegółowo zaplanowanego zamachu stanu, niemalże wypowiedziano Polsce wojnę!

Zauważmy tylko, że B. Komorowski zanim została potwierdzona śmierć Prezydenta przejął jego obowiązki! Było to złamanie Konstytucji RP i stanowiło bezsprzecznie znamiona zamachu stanu! Dalej potoczyły się wypadki jak w rozpisanym scenariuszu: włamania i przeszukania pokoi sejmowych i nawet mieszkań wybranych tragicznie zmarłych osób, przejęcie Kancelarii Prezydenta oraz BBN-u (w poszukiwaniu aneksu do raportu z likwidacji WSI), buszowanie zastępczyni w gabinecie szefa IPN, niejasności w śledztwie i przekazanie go Rosjanom. Wcześniej było celowe rozdzielenie wizyt D. Tuska i śp. Prezydenta, na miejscu tragedii zaś nie zabezpieczono wraku ani miejsca rozbicia się samolotu, dopuszczono do przewiezienia zwłok do Moskwy (nie do Polski!), umożliwiono przejęcie czarnych skrzynek przez Rosjan. Żadne istotne dowody (wrak, czarne skrzynki i inne ) do tej pory nie wróciły do Polski i nie zostały przez polskich specjalistów przebadane...


Nie mogę też oprzeć się wrażeniu, że B. Komorowskiemu strasznie się spieszyło dotrzeć do urzędów Prezydenta L. Kaczyńskiego zanim wejdą do nich jego jeszcze żyjący urzędnicy (był dzień wolny). Ponadto wymowa splotu tych działań jest porażająco pozbawiona emocji oraz jakiegokolwiek przejawu szoku i zdziwienia tragedią. Zresztą do dzisiaj B. Komorowski cały czas jest zimny i egoistycznie oraz bezwzględnie spokojny. Pamiętamy te jego uśmiechy wymieniane z D. Tuskiem podczas przylotu trumny ze śp. prezydentem L. Kaczyńskim....

Pisząc o tym niczego oczywiście nie insynuuję, ale przedstawiam po prostu fakty wewnętrzne i zewnętrzne, które spowodowały m.in. brak na pogrzebie śp. Pary Prezydenckiej przywódców USA i UE… a przybycie np. Włodarza Rosji. Pamiętam też jak jeszcze przed wyborami prezydenckimi gen. M. Dukaczewski (ostatni szef WSI) już mroził szampana, którego zamierzał wypić za zwycięstwo wyborcze B. Komorowskiego.

Jaka jest przecież sytuacja wewnętrzna w Polsce to wszyscy wiemy. Pisałem o tym wielokrotnie… niech kwintesencją będzie tylko stwierdzenie, że po 1989 roku (a tak naprawdę od czasów Wolskiego, czyli 1980) Polską nieformalnie prawdopodobnie rządzi środowisko związane z dawnymi wojskowymi służbami specjalnymi powiązane bardzo mocno z czarną i szarą strefą mafijno-biznesową a także z obecnym prezydentem Polski.

Pisząc o zamachu smoleńskim warto jednak zastanowić się nad pewną cienką granicą pomiędzy opisywaniem i demonstrowaniem przeciwko znanym nam realnie faktom i wydarzeniom, które wedle nas są tragiczne dla Polski a faktami lub wydarzeniami, które relatywnie i w odniesieniu do przeszłości, teraźniejszości oraz przyszłości wydawały się równie negatywnie wpływać na losy Polski i Polaków.

Apeluję tedy, aby w ogólnej dyskusji nad zbrodnią smoleńską nie zapominać o ludobójczej zbrodni katyńskiej z roku 1940 ani innych zbrodniach dokonanych na narodzie polskim. Przy całej tragicznej wymowie i konsekwencjach zamachu smoleńskiego nie możemy przestać mówić i pamiętać w tych dniach o okrutnym, sowieckim mordzie z roku 1940!

Zbrodnia smoleńska mogła bowiem wydarzyć się niejako tylko w wyniku ludobójstwa i mordu katyńskiego, dokonanego na Polakach w kwietniu 1940 roku i to w okrutny przecież sposób przez komunistycznych, marksistowskich Sowietów...  Dokładnie 70 lat po tej zbrodni ludobójstwa zginęło w tym samym niemal dniu i miejscu znów wielu Polaków, z których większość stanowiła prawdziwe elity mogące w przyszłości zrobić wiele dobrego dla naszej Ojczyzny. W tym kontekście te dwie zbrodnie niejako są tym samym, czyli  "ścięciem głowy" Polsce i należy o obydwóch należycie pamiętać!

Te dwie zbrodnie skłaniać też winny do zastanowienia się nad ich konsekwencjami, podobnie jak i w przypadku innych zbrodni i działań, które mają na celu zniszczenie Polski.

Prezydent Lech Kaczyński z pozostałymi pasażerami feralnego samolotu leciał uczcić śmierć 22 tysięcy najznamienitszych Polakóww, którzy mogliby stanowić "trzon" powojennych elit budujących ponownie wolną Polskę. Tych ludzi po II WŚ zabrakło a później również zabrakło też relatywnego przywódcy im podobnych - generała W. Sikorskiego, który też w przedziwny sposób zginął w katastrofie lotniczej...

Wielu naszych rodaków zabrakło po II WŚ. Też tych, których mordowali marksistowscy, nazistowscy Niemcy... Zabili wielu naukowców, ale też zwykłych ludzi... Zabrakło też tych, którzy zginęli w Powstaniu Warszawskim. Jakże nasza Ojczyzna musiała też zubożeć tracąc żołnierzy wyklętych i ich sprzymierzeńców... Ilu też Polaków wymordowało polskie i sowieckie tzw. "bezpieczeństwo" po wojnie a ilu zmuszono do emigracji po ogłoszeniu Stanu Wojennego (1,5 mln osób?)... Jakże wszystkich ich zabrało i brakuje nam do dzisiaj...

Pamiętajmy zawsze o nich wszystkich tak, aby nowe zbrodnie nie zacierały wagi zbrodni przeszłych.

Na koniec jeszcze tak refleksyjnie...

Wymordowanie w kwietniu 1940 roku około 22 tysięcy, elitarnych pod względem wiedzy, wykształcenia i wielu innych cech, Polaków przez sowieckie - w większości składające się na tym obszarze z ludzi pochodzenia żydowskiego - hordy NKWD nie pozwoliło nam odbudować prawdziwie wolnej Polski aż do dziś! Obawiam się, że zbrodnia smoleńska może niestety okazać się dla Polski równie negatywna i długookresowo  zaprzepaścić nasz wysiłek w odbudowę naszej, wolnej Ojczyzny...

Pozdrawiam
 

http://naszeblogi.pl...jstwa-w-katyniu


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#232 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 17 kwiecień 2014 - 11:44

Sikorski w 2007 r. bał się latać TU-154M, bo „w tysiącach kilometrów kabli można ukryć wszystko”!!! Kiedy przestał się bać?

opublikowano: 16 kwietnia 2014, 21:04 · aktualizacja: 16 kwietnia 2014, 21:12

344e1ea6a3496afa80f28169d6752727.jpgFot. PAP / EPA

 

Czy Rosjanie mogli podłożyć bombę w TU-154M? Dla Jerzego Millera, Macieja Laska, Donalda Tuska i ich propagandystów brzmi to oszołomsko, nieprawdaż?

 

Podobnie dla Radosława Sikorskiego, który wszelkie teorie ocierające się o http://wpolityce.pl/...mpaign=sikorski

 

 

%-)

 


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#233 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 27 październik 2014 - 09:20

Gwiazda: W sprawie wybuchów mamy jawne oszustwo

24.10.2014

 

180px-Andrzej_Gwiazda.jpg

Gwiazda: W sprawie wybuchów mamy jawne oszustwo

 

Rozmowa z Andrzejem Gwiazdą, legendą polskiej opozycji antykomunistycznej.

 

Stefczyk.info: Prokuratura wojskowa kolejny raz nakazała policyjnemu laboratorium wyjaśnienie wątpliwości związanych z badaniem obecności materiałów wybuchowych w Smoleńsku. Okazuje się, że to wciąż nierozwiązana sprawa. Jak Pan to ocenia?

 

Andrzej Gwiazda: W ostatnim czasie kilka wydarzeń wskazywało, że organa ścigania i aparat sądowniczy odchodzą od politycznych dyspozycji. Te organa jakby zaczynały działać bez instrukcji. Być może mamy do czynienia z takim wydarzeniem w tej sytuacji.

 

Może po prostu działania CLKP były partactwem?

 

Całe badanie rzeczywiście budzi ogromne wątpliwości. Przecież w wielu próbkach pobranych w Smoleńsku wykryto heksogen. Z trotylem jest gorzej, ponieważ on jest sześciokrotnie słabszy, więc trzeba by go użyć sześć razy więcej. Te badania były zdaje się robione wedle wadliwego schematu: cztery próby, jeśli w jednej nie wykryje się materiałów wybuchowych, to mamy komunikat, że materiałów wybuchowych nie ma. To jest absurd. To nawet na głowie nie stoi. To już jest jawne oszustwo. W tym wypadku również zbrodnia, ponieważ to jest rodzaj krycia zbrodniarzy.

 

Może jednak wykrycie tych materiałów jest zbyt trudne?

 

Zajmowałem się podobnymi badaniami 30 lat temu. W tej chwili technika poszła bardzo do przodu, a już wtedy w Gdańsku byliśmy w stanie wykrywać 1/100-milionową grama materiałów wybuchowych. Dziś te możliwości się znacznie rozwinęły.

 

Sądzi Pan, że dowiemy się czegoś więcej w tej sprawie?

 

Warto wskazać, że ostatnio widać było serię wyroków, które jawnie nie trzymały się logiki i wyglądały jakby zapadały w związku z politycznymi instrukcjami. W tej chwili funkcjonariusze sądownictwa czy organów ścigania albo instrukcji nie dostają, albo przestali ich słuchać. To bardzo ważne zjawisko, korzystne dla państwa i społeczeństwa.

Rozmawiał Stanisław Żaryn
[Fot. Blogpress.pl]


Czytaj oryginalny artykuł na: http://www.stefczyk....6#ixzz3HKY4LNg0

  • Elizia lubi to

(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#234 sedno

sedno

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 189 postów

Napisano 29 listopad 2014 - 13:18

Gwiazda: W sprawie wybuchów mamy jawne oszustwo

24.10.2014

 

180px-Andrzej_Gwiazda.jpg

Gwiazda: W sprawie wybuchów mamy jawne oszustwo

 

Rozmowa z Andrzejem Gwiazdą, legendą polskiej opozycji antykomunistycznej.

 

Stefczyk.info: Prokuratura wojskowa kolejny raz nakazała policyjnemu laboratorium wyjaśnienie wątpliwości związanych z badaniem obecności materiałów wybuchowych w Smoleńsku. Okazuje się, że to wciąż nierozwiązana sprawa. Jak Pan to ocenia?

 

Andrzej Gwiazda: W ostatnim czasie kilka wydarzeń wskazywało, że organa ścigania i aparat sądowniczy odchodzą od politycznych dyspozycji. Te organa jakby zaczynały działać bez instrukcji. Być może mamy do czynienia z takim wydarzeniem w tej sytuacji.

 

Może po prostu działania CLKP były partactwem?

 

Całe badanie rzeczywiście budzi ogromne wątpliwości. Przecież w wielu próbkach pobranych w Smoleńsku wykryto heksogen. Z trotylem jest gorzej, ponieważ on jest sześciokrotnie słabszy, więc trzeba by go użyć sześć razy więcej. Te badania były zdaje się robione wedle wadliwego schematu: cztery próby, jeśli w jednej nie wykryje się materiałów wybuchowych, to mamy komunikat, że materiałów wybuchowych nie ma. To jest absurd. To nawet na głowie nie stoi. To już jest jawne oszustwo. W tym wypadku również zbrodnia, ponieważ to jest rodzaj krycia zbrodniarzy.

 

Może jednak wykrycie tych materiałów jest zbyt trudne?

 

Zajmowałem się podobnymi badaniami 30 lat temu. W tej chwili technika poszła bardzo do przodu, a już wtedy w Gdańsku byliśmy w stanie wykrywać 1/100-milionową grama materiałów wybuchowych. Dziś te możliwości się znacznie rozwinęły.

 

Sądzi Pan, że dowiemy się czegoś więcej w tej sprawie?

 

Warto wskazać, że ostatnio widać było serię wyroków, które jawnie nie trzymały się logiki i wyglądały jakby zapadały w związku z politycznymi instrukcjami. W tej chwili funkcjonariusze sądownictwa czy organów ścigania albo instrukcji nie dostają, albo przestali ich słuchać. To bardzo ważne zjawisko, korzystne dla państwa i społeczeństwa.

Rozmawiał Stanisław Żaryn
[Fot. Blogpress.pl]


Czytaj oryginalny artykuł na: http://www.stefczyk....6#ixzz3HKY4LNg0

 

 

 

 

 

 

Żadne drzewo, żadna brzoza nie była w stanie zniszczyć skrzydła takiego samolotu. To jest absolutnie jasne. I dlatego musimy wiedzieć, co się naprawdę stało. Musimy zadawać pytania. Dużo osób zadawało pytania do rządu i władz, ale nie mamy odpowiedzi

— mówił zaskoczonym dziennikarzom były doradca Władimira Putina.

 

Widzowie TVN w szoku, nie mniejszym gwiazdy tej stacji – Dorota Wellman i Marcin Prokop. Słowa gościa Dzień Dobry TVN Andrieja Iłlarionowa, byłego doradcy Władimira Putina, musiały zapewne wywołać niemałą konsternację w całej stacji z Wiertniczej.

Gość, witany jak gwiazda i przedstawiany jak ekspert od geopolityki tłumaczył, że oficjalna wersja wydarzeń dotycząca tragedii smoleńskiej jest niewiarygodna.

Pytany, czy wierzy, że w Smoleńsku doszło do zamachu Iłłarionow wskazuje:

Nigdy nie powiedziałem, że wiemy, jak doszło do tej tragedii. Jednak sporo wiemy na temat wydarzeń z kwietnia 2010 roku. Wiele pytań pozostaje wciąż otwartych, zarówno technicznych jak i logistycznych.

Był doradca Putina wskazał, że w maju 2010 roku sformułował siedem pytań dotyczących tragedii.

Przez te lata nie otrzymaliśmy od strony rosyjskiej żadnej odpowiedzi. Nadal nie wiemy, dlaczego samolot, który spadł z wysokości 50 metrów, rozpadł się na małe kawałki i naprawdę na dużym terenie. Z tego, co wiemy z innych katastrof na podobnej wysokości, nie było żadnego przypadku, gdzie zniszczenia byłyby podobne do tych w Smoleńsku

— mówił Iłłarionow.

Dodał, że po innych, podobnych katastrofach wielu ludzi przeżyło.

Nie było przypadku, by cała załoga, wszyscy pasażerowie zginęli w takiej katastrofie. Jest wiele otwartych pytań

— tłumaczył były doradca Putina, poruszając coraz groźniejsze wątki.

Żadne drzewo, żadna brzoza nie była w stanie zniszczyć skrzydła takiego samolotu. To jest absolutnie jasne. I dlatego musimy wiedzieć, co się naprawdę stało. Musimy zadawać pytania. Dużo osób zadawało pytania do rządu i władz, ale nie mamy odpowiedzi

— mówił zaskoczonym dziennikarzom były doradca Władimira Putina.

Wiemy również, że oficjalny raport MAKu zawiera pewne elementy, czy odpowiedzi, które nie odnoszą się do rzeczywistości, do warunków panujących na lotnisku. Ale mimo to wrak samolotu nadal jest w Smoleńsku, nadal nie został przekazany stronie polskiej. Powstaje pytanie dlaczego

— ciągnął Iłłarionow.

Dodał, że po tragedii „pojawiali się tzw. świadkowie tej sytuacji i okazało się, że to byli agenci służb specjalnych, a nie prawdziwi świadkowie tej sytuacji”.

Dlatego musimy wiedzieć, co się stało

— zakończył były doradca Putina.

 



#235 Siewcaplew

Siewcaplew

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 857 postów

Napisano 30 listopad 2014 - 11:42

Za każdym razem, gdy wracam myślami, do tej niewyjaśnionej historii, przygnębia mnie świadomość osamotnienia, nikomu z poza Polski nie wolno powiedzieć, że wszystkim to na rękę...  :(



#236 gkemilk

gkemilk

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 393 postów

Napisano 30 listopad 2014 - 15:01

Niewyjaśniona historia czyli każda ewntualnośc jest niewykluczona. Chciałem tylko przypomnieć w tym miejscu rzekomą wypowiedź Jezusa przekazaną przez niejaką Mieczysławę,  z której wynika, że nigdy nie dowiemy się prawdy a palce w tym maczało kilka wywiadów z różnych państw. Polska jest na straconej pozycji jak zawsze. Nie ma własnej polityki, a kolejne rządy to kupa śmiechu.



#237 vitas77

vitas77

    Advanced Member

  • Members
  • PipPipPip
  • 186 postów

Napisano 30 listopad 2014 - 17:43

te samoloty mogą lądować w lesie

 

 



#238 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 30 listopad 2014 - 19:00

Niewyjaśniona historia czyli każda ewntualnośc jest niewykluczona. Chciałem tylko przypomnieć w tym miejscu rzekomą wypowiedź Jezusa przekazaną przez niejaką Mieczysławę,  z której wynika, że nigdy nie dowiemy się prawdy a palce w tym maczało kilka wywiadów z różnych państw. Polska jest na straconej pozycji jak zawsze. Nie ma własnej polityki, a kolejne rządy to kupa śmiechu.

 

W rzeczy samej, doskonale przygotowana akcja służb, nie tylko rosyjskich i polskich, zleceniodawcy są jeszcze gdzie indziej.

 

= = =

 

Duńczycy mocniej interesują się katastrofą smoleńską

28.11.2014

 
 

 

Duńczycy mocniej interesują się katastrofą smoleńską

 

Wzrasta zainteresowanie katastrofą smoleńską w Danii. Dziś od godz 10 do 12 duński inżynier Glenn Arthur Jorgensen był po raz trzeci gościem w jednej z największych rozgłośni radia publicznego w Danii ”Radio 24-7”, aby opowiedzieć o najnowszych wynikach badan dotyczących katastrofy w Smoleńsku.

Pierwszy program dotyczący Smoleńska, który był wyemitowany na całą Danię w marcu 2014, pobił rekord słuchalności, od początku istnienia tej stacji.

Podczas dzisiejszego programu na stronie internetowej radia po raz pierwszy został zaprezentowany krotki materiał filmowy w języku angielskim o katastrofie smoleńskiej.

Polecamy ten film!


Czytaj oryginalny artykuł na: http://www.stefczyk....8#ixzz3KZHprnrc

(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#239 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 07 grudzień 2014 - 15:03

Ukrywana ekspertyza: Tu-154 przeleciał nad brzozą

Smoleńsk \ Eksperci Macierewicza mieli rację

10 kwietnia 2010 r. polski samolot Tu-154 przeleciał przynajmniej kilka metrów nad tzw. smoleńską brzozą – wynika z profesjonalnej ekspertyzy, która od 2011 r. znajduje się w posiadaniu prokuratury wojskowej. Do treści opinii dotarła „Gazeta Polska”

Rzekome zderzenie się tupolewa z brzozą to filar oficjalnej wersji zdarzeń z 10 kwietnia 2010 r., lansowanej przez Rosjan i polski rząd. Ekspertyza oparta na badaniu tzw. polskiej czarnej skrzynki (ATM-QAR), wykonana wkrótce po katastrofie smoleńskiej (już w kwietniu 2010 r.) i znajdująca się w posiadaniu prokuratury, jednoznacznie przeczy ustaleniom Tatiany Anodiny i komisji Millera.
Liczby nie kłamią
Chodzi o ekspertyzę techniczną zatytułowaną „Deszyfracja i analiza danych z pokładowych rejestratorów parametrów samolotu Tu-154M nr boczny 101 Sił Powietrznych RP, który uległ katastrofie 10 kwietnia 2010 r.”. Wpłynęła ona do prokuratury wojskowej w lipcu 2011 r. i według informacji „GP” znajduje się w tomie nr 203 akt śledztwa smoleńskiego.
W ekspertyzie – sporządzonej przez producenta tzw. polskiej czarnej skrzynki w tupolewie, firmę ATM – kluczowy jest załącznik nr 3, noszący nazwę „Tabela odtworzonych wartości wysokości lotu i odległości od początku pasa trzech ostatnich minut zapisu”. Zawarte są w nim dane pozwalające na odtworzenie ostatnich sekund lotu, a więc wysokość Tu-154 w odniesieniu do poziomu początku pasa startowego (położonego, przypomnijmy, 255 m nad poziomem morza) oraz odległość samolotu od początku pasa startowego.

(...)

http://www.gazetapol...cial-nad-brzoza


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#240 gkemilk

gkemilk

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 393 postów

Napisano 07 grudzień 2014 - 18:16

Ukrywana ekspertyza: Tu-154 przeleciał nad brzozą

Smoleńsk \ Eksperci Macierewicza mieli rację

10 kwietnia 2010 r. polski samolot Tu-154 przeleciał przynajmniej kilka metrów nad tzw. smoleńską brzozą – wynika z profesjonalnej ekspertyzy, która od 2011 r. znajduje się w posiadaniu prokuratury wojskowej. Do treści opinii dotarła „Gazeta Polska”

Rzekome zderzenie się tupolewa z brzozą to filar oficjalnej wersji zdarzeń z 10 kwietnia 2010 r., lansowanej przez Rosjan i polski rząd. Ekspertyza oparta na badaniu tzw. polskiej czarnej skrzynki (ATM-QAR), wykonana wkrótce po katastrofie smoleńskiej (już w kwietniu 2010 r.) i znajdująca się w posiadaniu prokuratury, jednoznacznie przeczy ustaleniom Tatiany Anodiny i komisji Millera.
Liczby nie kłamią
Chodzi o ekspertyzę techniczną zatytułowaną „Deszyfracja i analiza danych z pokładowych rejestratorów parametrów samolotu Tu-154M nr boczny 101 Sił Powietrznych RP, który uległ katastrofie 10 kwietnia 2010 r.”. Wpłynęła ona do prokuratury wojskowej w lipcu 2011 r. i według informacji „GP” znajduje się w tomie nr 203 akt śledztwa smoleńskiego.
W ekspertyzie – sporządzonej przez producenta tzw. polskiej czarnej skrzynki w tupolewie, firmę ATM – kluczowy jest załącznik nr 3, noszący nazwę „Tabela odtworzonych wartości wysokości lotu i odległości od początku pasa trzech ostatnich minut zapisu”. Zawarte są w nim dane pozwalające na odtworzenie ostatnich sekund lotu, a więc wysokość Tu-154 w odniesieniu do poziomu początku pasa startowego (położonego, przypomnijmy, 255 m nad poziomem morza) oraz odległość samolotu od początku pasa startowego.

(...)

http://www.gazetapol...cial-nad-brzoza

 

 

Przyszła mi do głowy taka układanka zw. z tzw. katastrofą smoleńską. Otóż za tym kryją się o wiele dalsze siły niz tylko Rosjanie. Owe siły mylślały, że jak Putin zgodzi się na upadek TU-154M na swoim terytorium to tego nie wykorzysta. A ja na jego miejscu zrobiłbym tak samo jak on zrobił. To znaczy zaczął łamać dotychczasowe ustalenia z zachodem i przyjął nazwałbym to parawojenny styl prowadzenia polityki. Polakom wyraźnie pokazał, że ta cała hucpa ze śledztwem powinna nam dać wiele do myślenia o czym świadczą wypowiedzi jego byłego doradcy. Zatem jeśli zachód zacznie podskakiwać za bardzo Rosja ujawni prawdę o TU 154 M. Jak będziemy w tym kontekście wyglądać. Chyba okropnie.

Dziwne ale miałem w lutym tego roku(jeszcze przed zajęciem krymu) dziwny sen z udziałem Putina. "Siedzieliśmy nie wiem gdzie w wielkim pustym gmachu bez okien na jakiejś górnej kondygnacji w taki sposób, że siedzenia były tak blisko, że fizycznie stykaliśmy się. Obserwowaliśmy jakby wojnę ale te odgłosy były dosyć odległe i nie widoczne bezposrednio. Czułem się bezpiecznie w jego obecności, ale w pewnym momencie nagle zniknął. Wystraszyłem się i chciałem go szukać". koniec snu.



#241 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 26 styczeń 2015 - 14:22

Ruskie 'wietrzą' i myją wrak samolotu już 5 lat, żeby nic a nic nie zostało ze jakichkolwiek śladów, a tubylcze "zielone ludki" likwidują dowody które nieopatrznie znalazły się w Polsce i mogłyby się dostać w niepowołane ręce...

 

 

 

 


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#242 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 23 marzec 2015 - 09:44

Czy Jürgen Roth - znany niemiecki pisarz śledczy - odpali w sprawie 10/04 „bombę atomową”, która pogrąży Komorowskiego?

opublikowano:

wczoraj, g. 21:04

· aktualizacja: wczoraj, g. 21:12

 

6249870ec36c2da5b29d1d85ad1e4c94.jpg

Słynny fragment filmu z oczekiwania na przylot trumien z ciałami ofiar katastrofy smoleńskiej

 

Książka niemieckiego dziennikarza śledczego Jürgena Rotha na temat katastrofy smoleńskiej zapowiada się na sensację Na pewno z punktu widzenia niemieckiego czytelnika, który w o wiele większym stopniu, niż polski, przekonany jest do rosyjskiej wersji http://wpolityce.pl/...y-komorowskiego

 

 

 

=== === === === ===

 

Autor książki o Smoleńsku zaskoczy świat? Jürgen Roth: według niemieckich służb 10/04 to zamach!

opublikowano:

wczoraj, g. 16:18 · aktualizacja: wczoraj, g. 21:58e1ff8b8167fa0434f189bfd9b09d356a.jpgFot. Faktysmolensk.gov.pl

 

W kwietniu szykuje się prawdziwe trzęsienie ziemi. Niemiecki dziennikarz, pracujący nad książką o katastrofie smoleńskiej, ujawnia pierwsze szczegóły swojej narracji. Okazuje się, że zgromadzony przez niego materiał potwierdza, że w Smoleńsku mogło dojść do zamachu.

Na swoim profilu na Twitterze Jürgen Roth publikuje znamienny tekst.

Od 8 kwietnia nowa książka „Zamknięte akta S.” w tłumaczył dziennikarz.

Ciekawe dokąd zaprowadziły Rotha jego wątpliwości. Wydaje się, że w to samo miejsce, co niezależnych naukowców, którzy badają przyczyny tragedii smoleńskiej.

Odnosząc się do http://wpolityce.pl/...-1004-to-zamach


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#243 gmarecki

gmarecki

    1

  • Members
  • PipPip
  • 26 postów

Napisano 02 kwiecień 2015 - 13:01

cd. na temat:

 

Jürgen Roth, niemiecki dziennikarz i autor książki o katastrofie smoleńskiej, dysponuje raportami niemieckiego wywiadu wskazującymi na przyczyny tragedii w Smoleńsku.

 

 

Czemu tęsprawę zamieciono pod dywan?!

 

Całość w załączniku, plik pdf.



#244 gmarecki

gmarecki

    1

  • Members
  • PipPip
  • 26 postów

Napisano 02 kwiecień 2015 - 13:02

teraz zalącznik dodałem

Załączone pliki



#245 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 13 kwiecień 2015 - 11:06

Roth: Ktoś w polskim rządzie puścił farbę

1 godz. 13 minut temu

 

Raport niemieckiego wywiadu mówiący o eksplozji na pokładzie Tu-154M istnieje, agent BND, który go sporządził istnieje, jego źródła także istnieją. Będę to powtarzał do upadłego - mówi Jurgen Roth, autor książki "Tajne akta. Smoleńsk" w rozmowie z tygodnikiem "wSieci".

 

00044STZ4P7VWUMI-C116-F4.jpg

Wrak tupolewa

/Stanisław Kowalczuk /East News

 

Niemiecki dziennikarz śledczy skomentował oświadczenie niemieckiego wywiadu BND, który w reakcji na publikację książki "Tajne akta. Smoleńsk" stwierdził, iż raport mówiący o eksplozji na pokładzie polskiego tupolewa nie istnieje. Jurgen Roth stwierdza, że BND "pewnie nie ma innego wyjścia". "Trudno się spodziewać, by niemiecki wywiad teraz przyznał, że od lat wiedział o tym, że w Smoleńsku doszło do zamachu i ukrywał to z powodów politycznych" - uważa.

 

Dodaje, że zna źródła, z których korzystał agent BND przy sporządzeniu raportu i przekonuje, że są "bardzo wiarygodne". Jedno ma być w Rosji, a drugie w Polsce i jest to "źródło rządowe". "To ktoś w polskim rządzie puścił farbę i przekazał tę informację niemieckim służbom" - ujawnia. 

 

 

Jurgen Roth mówi, że te źródła się nie znają, dlatego należy wykluczyć, by doszło między nimi do zmowy. "Powiedziały dokładnie to samo: (...) że na pokładzie Tu-154M doszło do eksplozji" - powtarza dziennikarz. I przypomina, że z raportu BND wynika, że zamach przeprowadziła jedna z jednostek FSB. "W raporcie znajduje się skan dowodu osobistego generała Jurijego D. ten człowiek istnieje. (...) to on miał dowodzić całą operacją" - wyjaśnia.

 

Pytany o doniesienia, iż to jeden z polskich polityków miał zlecić ten zamach, precyzuje, że "to polityk z kręgów rządowych, który jest wymieniany w raporcie BND z imienia i nazwiska". Jurgen Roth tłumaczy, że nie ujawnił jego danych, bo "kocha życie i nie ma tendencji samobójczych".

Autor książki "Tajne akta. Smoleńsk" odniósł się także do publikacji przez radio RMF FM nowych stenogramów z kokpitów tupolewa. Ocenia, że jest to "typowa propagandowa wrzutka" i powrót od wersji z raportu rosyjskiego MAK. "Dziwię się, że są w Polsce ludzie, którzy dają sobie wciskać takie bzdury" - powiedział w rozmowie z "wSieci" Jurgen Roth.

Rzecznik niemieckiego wywiadu Martin Heinemann mówił w ubiegłym tygodniu, że Federalna Służba Wywiadowcza "w żadnym momencie nie reprezentowała poglądu, że w Smoleńsku w kwietniu 2010 roku mogło dojść do zamachu". Podkreślał, że Jürgen Roth nigdy z nim się nie kontaktował. Odnosząc się do notatki, na którą powołuje się dziennikarz, oświadczył: "Zaczęliśmy szukać tych dokumentów w naszej bazie, ale bez sukcesu".

 


Czytaj więcej na http://fakty.interia...ampaign=firefox

http://fakty.interia...rbe,nId,1715420

 

 

= = = = = =

 

Panie prezydencie, czy ma pan nas za idiotów?
Napisano 4 dni temu | Ilość komentarzy 10

Wojciech Niebielski jest realizatorem dźwięku i serwisantem analogowych konsol mikserskich. Karierę zawodową zaczynał jako technik i asystent realizatora, następnie jako samodzielny realizator w studiach nagraniowych w Wielkiej Brytanii. W roku 2007 przeprowadził się do Paryża, gdzie jako realizator i serwisant konsolet pracował dla największych studiów nagraniowych. Do Polski wrócił w 2009 r. Współtwórca i współwłaściciel United Records. Obecnie pracuje przy rekonstrukcji i konserwacji aparatury elektronicznej zabytków lotniczych.


- Kanał pierwszy rejestruje wypowiedzi (interkomowe i radiowe) lewego pilota, sygnał jest pobierany z obwodu interkomu SPU.
Kanał drugi rejestruje wypowiedzi (interkomowe i radiowe) prawego pilota. sygnał jest pobierany z obwodu interkomu SPU.
Kanał trzeci rejestruje sumę sygnałów z trzech mikrofonów zainstalowanych w kabinie:
a) dwa mikrofony są zamontowane na górnej części środkowego panela przyrządów
B) jeden z lewej strony panela przyrządów mechanika pokładowego.
Te mikrofony rejestrują także wszelkie dźwięki samolotu (dźwięki silników, sygnały dźwiękowe jakie rozlegają się w kabinie, rozmowy osób bez słuchawek na uszach czyli nie rejestrowanych na kan 1 i 2, rejestrujących rozmowy po interkomie SPU, dźwięki przełączeń przełączników, wszelkie trzaski – typu drzewa szorujące po kadłubie, trzaski konstrukcji)
- KANAŁ CZWARTY REJESTRUJE CYFROWY SYGNAŁ z rejestratora parametrów lotu MSRP-64 (dla synchronizacja nagrań obu rejestratorów).

Poniżej jego tekst opublikowany na PressManii:

SZANOWNI KOLEDZY TECHNICY LOTNICZY I DRODZY ZNAJOMI! W Teleekspresie oraz artykule RMF-FM z 07.04.2015 na temat zapisów z czarnych skrzynek Tupolewa jest mnóstwo tajemniczych informacji które nie składają mi się w całość. Jak wiecie jestem realizatorem dźwięku oraz miłośnikiem lotnictwa i mimo ograniczonej wiedzy śmierdzi mi tu coś na kilometr!!

………..
Po pierwsze.
Jak dowiedzieliśmy się wszyscy po blisko 5 latach, kopie nagrań wykonane z MARS-BM (rekordera dźwięku) przez stronę rosyjską były wykonane w częstotliwości próbkowania 11 kHz.
CZY TO JAKIŚ KIEPSKI DOWCIP?
Pierwszy magnetofon cyfrowy zaprezentowany w 1974 roku w Nowym Jorku nagrywał z częstotliwościowa próbkowania 37.5 kHz.
Dla niewtajemniczonych – dźwięk cyfrowy nie mogąc być zapisany w sposób ciągły (byłby on nieskończenie duży) zapisywany jest w formie próbek pobieranych przez komputer w określonej ilości na sekundę. Oznacza to, że w nagraniu CD-AUDIO (44.1 kHz) jest pobieranych 44100 próbek na sekundę.
Ten standard próbkowania (44.1 kHz) jest powszechnie uznany za niezbędne minimum jeśli chodzi o jakość dźwięku.
Od częstotliwości próbkowania zależny ile „dźwięku jest w dźwięku” i tak kiedy to standard HiFi (20Hz do 20000Hz) da się zapisać przy częstotliwości 44.1 tak przy częstotliwości 11.025k Hz jesteśmy w stanie zapisać dźwięk tylko w zakresie (20 Hz do 5kHz). A cytując za anglojęzyczna Wikipedia oznacza to NIEZMIERNIE NISKĄ JAKOŚĆ DZWIĘKU.
“11.025 kHz (often lazily called „11 kHz”) gives 5 kHz maximum recorded frequency. Very poor sound quality.”
Urządzenie MARS-BM zapisuje dźwięk w formie analogowej na taśmie magnetycznej z prędkością 8cm/s czyli dwa razy szybciej, a co za tym idzie dwa razy lepiej niż magnetofon kasetowy (mniej szumu, więcej wysokich tonów). A WIĘC ZAPIS CYFROWY KTÓRY W TAK FATALNYM ZAPISIE DOSTAŁA STRONA POLSKA WYKONALI ROSJANIE KTÓRZY CHYBA CHCIELI ZAKPIĆ Z POLSKI!

…………..
Po drugie
Producent MARS-MB podaje, że urządzenie zapisuje tylko w zakresie 300 Hz do 3 kHz, a wiec bardzo wąskim. Jeśli tak, to NOWA JAKOŚĆ ZAPISU ABSOLUTNIE NIE WPŁYWA NA CZYTELNOŚĆ MATERIAŁU DŹWIĘKOWEGO! Tak więc opublikowane przez RMF zdanie TO WIERUTNA BZDURA:
„Niewłaściwie dobrana częstotliwość próbkowania sprawiła, że silnie zaszumiony sygnał mowy, w większości wypowiedzi cichych i powyżej szumu, przez sztuczne zawężenie filtrem w paśmie poniżej 5 kHz pozbawiony został m.in. istotnych głosek ć, ś, ź ż, sz oraz spółgłosek świszczących, sięgających pasmem ponad 10 kHz.”

………………..
Po trzecie
JAKIM CUDEM KOPIE Z TAŚM SĄ RÓŻNEJ DŁUGOŚCI? Skoro urządzenie MARS-BM zapisuje informacje na taśmie na czterech śladach.

Wynika z tego jasno iż bez względu na błędy maszyny odczytującej jak i prędkości pracy samego rejestratora NIE ISTNIEJE MOŻLIWOŚĆ WYDŁUŻENIA LUB SKRÓCENIA realnego wskaźnika czasu!
……………..

Po piąte:
TU JUŻ CAŁKIEM ZGŁUPIAŁEM
„Biegli prokuratury wykorzystali zaś własną kopię zapisu, zarejestrowaną podczas specjalnej, dodatkowej wizyty w Moskwie w lutym 2014. Dopiero oni ujawnili, że w zamontowanym w tupolewie recorderze użyto taśmy niezgodnej ze specyfikacją producenta” – podaje RMF-FM.
Moi drodzy, przedstawiam fragment artykułu z dnia 22 marca 2011 roku pt: „Tajemnice autopilota”.

„Co ciekawe Rosjanie w raporcie końcowym przyznają, że czas zapisu skrzynki CVR wynosi ok.30 minut podczas gdy stenogramy z tego zapisu przekazane polskiej stronie w czerwcu 2010 wynosiły ku zaskoczeniu wielu ekspertów ponad 38 minut. Tak jak było wspomniane w wcześniejszym artykule, Rosjanie tłumaczyli się zamontowaniem w Tu-154 m, cieńszej – niestandardowej taśmy ale nigdzie nie ma dokumentu potwierdzającego taką wymianę w czasie remontów w Rosji lub Polsce. Polski prokurator wojskowy płk.Rzepa przebywający w Moskwie w czasie otwarcia i kopiowania taśmy w kwietniu 2010 roku zdecydowanie wykluczył obecność w kokpicie osób nie stanowiących załogę samolotu. Polski akredytowany przy komisji MAK płk.E.Klich, który podobno również odsłuchiwał oryginały taśm w wielu oświadczeniach stwierdzał, że na oryginalnych taśmach nie słyszał nikogo spoza załogi Tu-154m.”
Tak więc, nie tylko JUŻ W 2011 ROKU WIADOMO BYŁO, ŻE TAŚMY ZAMONTOWANE W TUPOLEWIE BYŁY NIESTANDARDOWE, ale i na odsłuchiwanych wówczas po raz pierwszy taśmach nie słychać było nikogo poza pilotami!
Dodać należy, że posiadając wieloletnie doświadczenie w pracy z taśmami i magnetofonami szpulowymi wiem, że zamontowanie innego rodzaju taśmy skutkuje zwiększeniem poziomu szumów w zapisie magnetycznym taśmy oraz zmniejszeniem poziomu nagrywanego sygnału (w związku ze złym BIASem – prądem podkładu). Jest to jednak dla technika błąd niewybaczalny i można podejrzewać w tym wypadku za działanie celowe.
Jest jeszcze wiele detali technicznych budzących w mojej opinii ogromne wątpliwości z technicznej strony, zarówno technik badania materiału dźwiękowego, jak i samych okoliczności wykonania kopi. Zainteresowanych detalami zapraszam do kontaktu drogą mailową.”
http://pressmania.pl/?p=12839

Tyle zdaniem profesjonalisty.
Również wikipedia podaje, że częstotliwość próbkowania to wartość określająca liczbę próbek w jednostce czasu (zwykle sekundzie) pobranych z sygnału ciągłego w celu uzyskania sygnału dyskretnego.
Dla uzyskania jakości hi-fi częstotliwość próbkowania musi wynosić co najmniej 40 kHz.
Zdaniem redaktorów RMF FM zmiana częstotliwości ujawnić miała nieznane do tej pory wypowiedzi. Ale mamy do czynienia z materiałem już nagranym, i to z określonymi parametrami. To prawie tak, jakby ktoś twierdził, że zmiana częstotliwości próbkowania płyty CD z nagranym przemówieniem premier Kopacz ujawniła V symfonię Beethovena.
Tymczasem dla dobrego zrozumienia mowy wystarczy pasmo od 300 Hz do 3400 Hz. I takie wg ETSI jest pasmo telefoniczne. Czy ktoś z nas, dziennie używający czasem i kilkanaście razy telefonu, na poważnie stwierdzi, że poza tym, co usłyszał, w słuchawce były jeszcze inne głosy?
Urządzenie w „tupolewie” praktycznie obejmowało więc zakres wystarczający do rzetelnego nagrania rozmów.
Dodajmy, że głosy w kokpicie były głosami męskimi, choć urządzenie rejestrujące nagrałoby nawet najwyższy głos żeński – sopran! W chórach sopran obejmuje bowiem zakres od c1 do a2, czyli do 880Hz! Jedynie solistki sięgają wyżej, aż do częstotliwości dochodzącej do 2000 Hz.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Wysoko%C5%9B%C4%87_d%C5%BAwi%C4%99ku
http://pl.wikipedia.org/wiki/Sopran
Wygląda na to, że w Sprawie Smoleńskiej pokazano nam nowe kłamstwo.
Tym razem jako tzw. „fakt prasowy”, wynikający po części z niewiedzy redaktorów RFM, po części jednak z potrzeby szukania przed wyborami jakiegokolwiek argumentu p-ko Andrzejowi Dudzie i formacji go wspierającej.
Dlatego nie sposób pozbyć się wrażenia, że za „przeciekiem” stoi sztab wyborczy urzędującego prezydenta, marzącego o reelekcji.

Ale… jeszcze nie wszyscy jesteśmy idiotami, panie Bronisławie Komorowski!

http://3obieg.pl/pan...-nas-za-idiotow


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#246 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 17 kwiecień 2015 - 11:25

Hmmm... kilka ciekawostek.

 


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#247 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 29 maj 2015 - 10:43

I taka wypowiedź (nie anonimowa) w sieci:

 

Piotr Grześkowiak Drodzy internauci: ujawniam coś co przesłałem do TVN24. O tym jest cicho. 21.04.2010. Pogrzeb śp. Pana Marszałka Macieja Płażyńskiego. Bazylika Mariacka, Gdańsk. Było kazanie, wyszedłem na papierosa, patrzę rzecznik rządu, ówczesny, Paweł Graś, rozmawia przez telefon, nie wiem z kim rozmawiał, ale słyszałem słowa: ,, Chodziło o zlikwidowanie Kaczyńskiego, reszta ludzi nie była ważna." Sprawdziłbym jego bilingi między 12 a 13. Nie robię jaj. Wiem co słyszałem. Stałem 2,5 metra od niego. To nie jest element kampanii. Takie są fakty. ja to zamarkuje swoim nazwiskiem. Bo to prawda! Z góry Dziękuję. Pozdrawiam.

 

 

Może, gdy w Polsce będzie polska prokuratura i polskie sądy zeznania takich ludzi otworzą ludziom oczy...


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#248 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 20 czerwiec 2015 - 21:49

Dla inteligentnych:

 

944598_305696866233899_834376232_n.jpg?o


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#249 grzech..

grzech..

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 31 postów

Napisano 21 czerwiec 2015 - 21:33

Pytanie o Smoleńsk



#250 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 24 czerwiec 2015 - 12:07

...

To "nasze" WSIarskie służby w porozumieniu z ruskimi, z którymi przecież współpracują od lat, wyrżnęły watahę. Nasi w noc przed odlotem załadowali do samolotu bomby, które tamci zdetonowali zdalnie tuż przed lądowaniem. Wspólna akcja, wspólne cele, w obu przypadkach zemsta, wspólne zacieranie śladów i wspólne uciszanie potencjalnych świadków po obu stronach granicy. U nas drastyczniejsze, bo całkiem sporo osób dopadł seryjny samobójca lub nieszczęśliwy wypadek w związku z tą sprawą. Ludzie nie mogą w to uwierzyć, bo musieliby wreszcie przyjąć do wiadomości, że okrągły stół był tylko ubecką mistyfikacją i że wolnej Polski od wojny nie było i nie ma. A niemiłościwie nam panującydo niedawna prezydent tuż po ogłoszeniu, że zamach się udał, bezprawnie wkroczył do apartamentów prezydenta i dorwał aneks do raportu o WSI z listą nazwisk agentów. Pewnie sprawdzał, czy sam na niej figuruje.

Sam fakt, że Platforma nie chce wraku i blokuje wszelkie próby podjęcia międzynarodowych kroków celem wyjaśnienia sprawy jest już znaczącym dowodem. Po drodze pojawiły się tysiące innych jednak media sterroryzowane przez WSI bacznie odwróciły od nich uwagę Mamą Madzi, posiłkiem Pawłowicz czy ekscesami Kamila Durczoka

 

video_732_text.jpg

 


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#251 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 11 sierpień 2015 - 11:42

BRZOZA SMOLEŃSKA i PODSTAWOWE PRAWA FIZYKI.

 

 

https://www.facebook...50/?pnref=story


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#252 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 02 listopad 2015 - 11:29

No cóż, każdy kto ma coś na sumieniu zaciera ślady przestępstwa...

"Gazeta Polska Codziennie": 1 listopada zostaną zniszczone akta smoleńskie

W czwartek szefowa MSW Teresa Piotrowska wydała specjalne zarządzenie, kt&oacute;rego celem jest "zniszczenie na olbrzymią skalę dokumentów w ministerstwie i instytucjach mu podległych - informuje "Gazeta Polska Codziennie". Według ustaleń dziennikarzy "GPC", mają zostać zniszczone m.in. dokumenty wytworzone przez komisję, kt&oacute;ra badała sprawę katastrofy smoleńskiej.

wiki_smolensk_625.jpeg
Wikipedia / Serge Serebro, Vitebsk Popular News
Zarządzenie, kt&oacute;re podpisała Piotrowska, wchodzi w życie 1 listopada. Wśr&oacute;d instytucji nim objętych, oprócz ministerstwa spraw wewnętrznych, jest też m.in. Straż Graniczna i policja.

"Gazeta Polska Codziennie" i TV Republika we wrześniu ujawniły, że 1 listopada br. wchodzi w życie ustawa "umożliwiająca brakowanie (niszczenie) dokument&oacute;w w instytucjach państwowych. Wtedy też przekazano wykazy dokument&oacute;w, które mają być wybrakowane.

Alarmowano w&oacute;wczas, że "służby specjalne chcą zniszczyć pozostające w ich zasobach materiały dotyczące m.in. operacji zagranicznych Agencji Wywiadu, raport&oacute;w w sprawie przygotowywania wizyty prezydenta prof. Lecha Kaczyńskiego w Katyniu oraz raportów powstałych po katastrofie smoleńskiej w Agencji Wywiadu oraz Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego".

Jak poinformowała w sobotę "GPC", według ustaleń jej dziennikarzy, wśród dokumentów przeznaczonych do zniszczenia, znalazły się te, które wytworzyła komisja Jerzego Millera, byłego ministra spraw wewnętrznych i administracji, kt&oacute;ra badała okoliczności katastrofy smoleńskiej.

http://wiadomosci.wp...l?ticaid=115deb


= = =

Prof. Binienda: Wyniki Jorgensena są poprawne. W Smoleńsku doszło do trzech wybuch&oacute;w
opublikowano:
30 października
&middot; aktualizacja:
30 października
4ee7a5be8d09436eb46cd2e96c5495c4.jpg

Fot. wPolityce.pl/TV Republika



Prof. Wiesław Binienda wskazuje, że udało mu się potwierdzić tezy Glenna Jorgensena.

Cytat
My naukowcy staramy weryfikować się nawzajem, ja weryfikowałem obliczenia pana Jorgensena. Dziś mogę powiedzieć, że jego wyniki są dokładne i dowodzą tego, co się stało w Smoleńsku

-&ndash; m&oacute;wił w Telewizji Republika prof. Binienda.
Wskazał, że brzoza nie ma żadnego związku z przyczynami tragedii smoleńskiej.

Cytat
Samolot nie leciał poniżej 50 m, nigdy nie uderzył z drzewo, utracił kawałek skrzydła w wyniku wybuch&oacute;w. Nastąpiły trzy wybuchy, można nawet pokazać dokładnie, w kt&oacute;rym miejscu

-&ndash; podkreślał fizyk.

Cytat
W ostatnim czasie rozpoczęliśmy badania aerodynamiczne, używamy drukarek przestrzennych. Te wszystkie wyniki, jak do tej pory, potwierdziły rezultaty pracy pana Jorgensena, kt&oacute;ry zrobił to wcześniej

-&ndash; m&oacute;wił prof. Binienda.
Naukowiec wskazał, że liczy na powr&oacute;t wraku i najważniejszych dowod&oacute;w do Polski.

Cytat
Chciałbym wierzyć, że nowy rząd będzie w stanie odzyskać wrak i czarne skrzynki. Rząd holenderski był w stanie odebrać swoją własność z rejonu wojny, dlaczego Polsce miałoby się to nie udać?

-&ndash; zastanawiał się.

Cytat
Na pewno polski rząd będzie potrzebował poparcia światowego i na pewno takie wsparcie otrzyma, w&oacute;wczas Rosja będzie musiała ulec presji

-&ndash; dodał.
Zaznaczył, że dopiero odzyskanie wraku pozwoli odpowiedzieć na wiele pytań.

Cytat
Gdzie były ładunki, jak były zainstalowane, jaka była technika zapłonu, kto to zrobił i dlaczego?

-&ndash; wymieniał.

http://wpolityce.pl/...trzech-wybuchow


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#253 OSTOJA2

OSTOJA2

    Jam ci to!

  • Members
  • PipPipPip
  • 2074 postów

Napisano 07 listopad 2015 - 10:20

Tatiana Anodina uciekła z Rosji. Czy teraz dowiemy się prawdy i katastrofie smoleńskiej?

 

Szefowa rosyjskiego Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK) Tatiana Anodina wyjechała z kraju i dołączyła do swego syna oraz synowej, założycieli zadłużonych linii Transaero Aleksandra i Olgi Pleszakowów - poinformował rosyjskojęzyczny „Forbes”.

 

 

http://www.fronda.pl...kiej,59978.html

 

http://tvn24bis.pl/z...ero,592401.html



#254 takitamse

takitamse

    mysikrólik

  • Members
  • PipPipPip
  • 1060 postów

Napisano 16 listopad 2015 - 02:17

„W samolocie była instalacja detonująca”

Ostatni skręt rządowego tupolewa był „poza technicznymi możliwościami samolotu” - wynika z referatu prof. Zbigniewa Jelonka z Instytutu Matematyki Polskiej Akademii Nauk. W Warszawie trwa IV Konferencja Smoleńska.

http://www.fronda.pl...jaca,60478.html



#255 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 19 listopad 2015 - 09:55

Porażający materiał, który dziś z perspektywy czasu rzuca nowe światła na wszystko co miało miejsce w Smoleńsku i na całą medialną nagonkę po katastrofie. (w linku)

 

 

video_855_text.jpg

 

http://demotypatriot...-po-katastrofie


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#256 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 19 listopad 2015 - 09:57

86e8e67edae9219d12d438efd5f5a939_XL.jpg


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#257 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 02 styczeń 2016 - 19:56

12368983_1664791413805385_39673389010666

 

;)


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#258 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 07 luty 2016 - 17:04

Szef MON zgłosi do prokuratury sprawę meldunków z 10 kwietnia 2010 roku

Piątek, 5 lutego (16:31)

Szef MON Antoni Macierewicz zapowiedział w piątek, że zgłosi do prokuratury sprawę "zniszczenia wszystkich meldunków dotyczących sprawy smoleńskiej, które napływały do Sztabu Generalnego w dniu 10 kwietnia" 2010. Dodał, że odtajnił dokument o zniszczeniu tych informacji.

 

00050UMGXYY04MRY-C116-F4.jpg

 

Antoni Macierewicz

/Rafał Guz /PAP

"Dokument, mówiący o zniszczeniu (meldunków - red.) został przeze mnie odtajniony i będzie przekazany do opinii publicznej. Chodzi o zniszczenie wszystkich meldunków dotyczących sprawy smoleńskiej, które napływały do Sztabu Generalnego w dniu 10 kwietnia (2010 roku). Było to ponad 400 stron" - powiedział Macierewicz dziennikarzom w Amsterdamie.

"W dwóch fazach: w końcu 2011 roku i na początku 2012 roku, nastąpiło ich kompletne zniszczenie. Najpierw podarcie, a później takie zniszczenie, by nie można było tego w żaden sposób odtworzyć" - dodał.

"To tylko może taki bardzo szokujący, ale jeden z przykładów tego typu działań, z jakimi mieliśmy do czynienia, mających na celu utrudnienie, albo wręcz uniemożliwienie w niektórych aspektach dojścia do prawdy w sprawie tragedii smoleńskiej - na szczęście nieskutecznych" - powiedział minister.

Dopytywany, czy zgłosi tę sprawę do prokuratury, minister odparł: "To jest oczywiste".

W czwartek MON wznowiło badanie katastrofy smoleńskiej. Przy Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego została powołana podkomisja, która - jak zapowiedział Macierewicz - zbada "całość tragedii smoleńskiej". Jej pierwsze posiedzenie zaplanowano na początku marca.

Na czwartkowej konferencji prasowej w Warszawie szef MON wymienił "zniszczenie ponad 400 kart informacji i meldunków, jakie zostały dostarczone 10 kwietnia do Sztabu Generalnego Wojska Polskiego" wśród faktów, które miały zostać ukryte w trakcie badania przyczyn katastrofy, a które "w sposób zasadniczy zmieniają ogląd wydarzeń". 


Czytaj więcej na http://fakty.interia...ampaign=firefox

 

= = = =

Pewnie tak istotne dokumenty się niszczy, bo mało ważne były...

 

TVP Info: Jest protokół zniszczenia dokumentów z 10 kwietnia 2010

Wczoraj, 6 lutego (18:30)

TVP Info dotarła do protokołu zniszczenia niejawnych dokumentów z 10 kwietnia 2010 roku. Chodzi o "Dziennik Działania Dyżurnych Sił Operacyjnych Sił Zbrojnych RP" z dnia katastrofy smoleńskiej. O zniszczeniu ponad 400 stron tajnych dokumentów i meldunków mówił kilka dni temu podczas powołania podkomisji smoleńskiej szef MON Antoni Macierewicz.

 

00050WEYAXTCAD26-C116-F4.jpg

 

fot. TVP Info

/

Autentyczność protokołu zniszczenia potwierdził TVP Info rzecznik resortu obrony Bartłomiej Misiewicz. Decyzję o zniszczeniu dziennika działania podjęto 1 grudnia 2011 roku. Protokół sporządzono z polecenia szefa Centrum Zarządzania Kryzysowego w lutym 2012 roku. Dokument wystawiono 21 lutego. Natomiast ostateczne zniszczenie nastąpiło 6 dni później "poprzez rozdrobnienie mechaniczne w niszczarkach przemysłowych" w Centralnym Punkcie Niszczenia Dokumentów.

W sumie zniszczono 400 stron kart lub dokumentów. W protokole nie pojawiają się żadne nazwiska. Wcześniej Bartłomiej Misiewicz mówił, że wie, kto odpowiada za zniszczenie informacji i meldunków, które 10 kwietnia 2010 roku trafiły do Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. 

W czwartek szef MON powołał podkomisję ds. zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej. Nowy organ będzie działał w ramach Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego.

Antoni Macierewicz, mówiąc o powodach powołania nowej podkomisji, wskazywał m.in. na zniszczenie 400 kart informacji i meldunków z 10 kwietnia 2010 roku. 


Czytaj więcej na http://fakty.interia...ampaign=firefox


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#259 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 09 luty 2016 - 13:47

12647481_589726014517166_276326726757249


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#260 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 05 marzec 2016 - 23:18

12688179_486430721543976_621127347189114

 

ONI nie cofną się przed niczym.

 

Kurvica ich trzesie, że Kaczyński ma ochronę Gromu, 24 godz. na dobę, bo nie mogą się do niego dorwać.

 

To był 'zamach' czy też chińskie ostrzeżenie??

 

Samoloty z prezydentami nie spadają, tak samo nie wybuchają specjalne kuloodporne opony w pancernych limuzynach prezydenckich nawet jeśli ktos by do nich strzelał... to oczywiste dla każdego kto coś na ten temat wie. No chyba, że ktoś celowo umieścił tam ładunek wybuchowy...

 

 

 

Limuzyna-Prezydenta-RP-Andrzeja-Dudy-mia

 

Zamach na Prezydenta R.P. Andrzeja Dudę!

To nie był kolejny wypadek samochodowy lecz ordynarny zamach na Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej!

Rozpocznę od chronologii faktów:
– Najpierw zorganizowano nagonkę szkodników wszelkiej maści i zagranicznych propagandystów przeciw Andrzejowi Dudzie.
-Następnie przeprowadzono kampanię antypolską w stolicy Eurokołchozu w Brukseli.
– Potem jakaś wredna Komisja Wenecka przyjechała jak banda barbarzyńców, aby siać zamęt wewnątrz Rzeczpospolitej.
– Aż wreszcie nastąpił kontrolowany przez tych samych barbarzyńców przeciek do mediów, ostrzegający władze Polski, że jak będą bronić niepodległości, to Komisja Wenecka dokona inwazji ideologicznej.
– Gdy te „perswazje” nie pomogły, to najprawdopodobniej klika, złożona ze szkodników oraz zwolenników zarówno Komisji Weneckiej jak i cara Putina, postanowiła przejść do radykalnych metod i zorganizować zamach na Prezydenta R.P. Andrzeja Dudę.

Kto w to uwierzy, że na równej autostradzie przy temperaturze poniżej 15 stopni Celsjusza w ultranowoczesnej limuzynie pęka tylna opona tak sobie bez zewnętrznej przyczyny?

Ja w takie zbiegi okoliczności nie wierzę, bo jestem z zawodu inżynierem mechanikiem o specjalności samochody i ciągniki i znam konstrukcję oraz trwałość aktualnie produkowanych opon.

Nie będę opisywał z ilu warstw i z czego składa się nowoczesna opona, ale wspomnę tylko, że przejechałem w swoim życiu ponad 1.000 000 km (milion) w przeróżnych samochodach i nigdy nie słyszałem, aby przy temperaturze poniżej 15 stopni Celsjusza na jakiejkolwiek autostradzie w Europie samoczynnie całkowicie pękła akurat tylna opona. Zdarzało mi się oczywiście złapać „kapcia” , lub nawet przeciąć oponę na leżącym na autostradzie kawałku blachy, ale nawet wtedy nie dochodziło do wystrzału całej opony.

Poza tym w dniu 4 marca 2016 roku limuzyna Prezydenta RP nie jechała jako pierwsza w kolumnie i zapewne funkcjonariusze BOR zauważyliby ostry przedmiot leżący na autostradzie. Wystrzał opony w środku kolumny jest dalece mało prawdopodobny bez działań osób trzecich, czyli… zamachowców.

Mnie się wydaje zbyt podejrzany ten dziwny zbieg okoliczności, natomiast mam wrażenie, że co wybuchnie jakaś afera, to mamy albo zawał serca, albo samobójstwo, albo katastrofę lotniczą, albo wypadek drogowy!

Przypomnę!

Ciało księdza Sylwestra Zycha znaleziono 11 lipca 1989 r. na dworcu autobusowym w Krynicy Morskiej. Ofiara była pobita i posiniaczona. Prowadzone przez prokuraturę wojewódzką w Elblągu śledztwo szybko umorzono. Uznano oficjalnie, że….. duchowny zmarł z powodu nadmiernej ilości alkoholu we krwi.

Niemal od początku wiedziano, że było to zabójstwo dokonane przez fachowców, a alkohol odkryty przez lekarzy w organizmie został przemocą wlany przez gardło. Wskazywały na to liczne zasinienia górnej części ciała i głowy. Ksiądz Zych był od kilku lat kapelanem najbardziej wówczas radykalnego ugrupowania politycznego – Konfederacji Polski Niepodległej.

Aferę FOZZ nagłośnił inspektor NIK Michał Falzmann, który pełnił funkcję głównego specjalisty w Najwyższej Izbie Kontroli. Falzmann próbował przekazać władzom, działaczom politycznym i opinii publicznej informacje o defraudacji zasobów finansowych Polski. 16 lipca 1991 skierował do dyrektora Oddziału Okręgowego Narodowego Banku Polskiego w Warszawie pismo o następującej treści:

„Działając na podstawie upoważnienia nr 01321 z dn. 27 maja 1991 Najwyższej Izby Kontroli do przeprowadzenia kontroli w Narodowym Banku Polskim, proszę o udostępnienie informacji, objętych tajemnicą bankową, o obrotach i stanach środków pieniężnych (gotówkowych i bezgotówkowych) Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego.”

Jakimś dziwnym….”zbiegiem okoliczności” ( oficjalnie) … zmarł na zawał serca już dwa dni później 18 lipca 1991 roku. Warto dodać, że przeżył zaledwie 38 lat.

Tropem jego kontroli poszedł ówczesny Prezes NIK Walerian Pańko, który był odkrył nazwiska odpowiedzialnych za miliardowe przekręty na wysokich szczeblach władzy, ale… 7 października 1991 roku znowu przez …”tragiczny zbieg okoliczności” …. zginął w wypadku samochodowym w Słostowicach. Prezes NIK poniósł śmierć na kilka dni przed planowanym wystąpieniem Sejmowym, w którym miał przedstawić raport na temat nieprawidłowości związanych z FOZZ.

Ocalał jego kierowca, ale …. nie na długo, bo wkrótce potem zmarł.

Dwa lata po śmierci Pańki na skutek…”nieszczęśliwego zbiegu okoliczności” straciło życie dwóch policjantów, którzy przybyli jako pierwsi na miejsce wypadku Prezesa NIK podobno… „utonęli na rybach”.

Mieczysław Zapiór (Pancernik), kluczowy świadek w sprawie śmierci generała Papały znał też dobrze oficerów BOR ochraniających Pańkę. Prowadził również wspólne interesy z Ireneuszem Sekułą, który zginął w tajemniczych okolicznościach w marcu 2000 r. Latem 2000 r. Zapiór zaginął podczas wycieczki do Egiptu, gdzie pojechał nurkować.

Prezesa GUC Ireneusza Sekułę znalazła 23 marca 2000 r. żona wraz z córką w jego biurze w centrum Warszawy. Miał trzy rany w klatce piersiowej i brzuchu po pociskach z pistoletu. Zmarł ponad miesiąc później w szpitalu, będąc cały czas nieprzytomny. Po kilku latach umorzono śledztwo, przyjmując wersję biegłych, że było to prawdopodobnie samobójstwo.

Gankster Jeremiasz Barański (Baranina) odszedł z tego świata w bardzo specyficznym momencie. Mógł zaszkodzić co najmniej kilkuset osobom w Polsce, a także w Austrii, Niemczech i Wielkiej Brytanii: od zwykłych policjantów po polityków z pierwszych stron gazet. . Groziło mu w Wiedniu dożywocie, przez co stał się niebezpieczną postacią, bo mógł się mścić na tych, którzy nie potrafili go ochronić przed karą. Najbardziej niebezpieczny byłby podczas mających się niebawem odbyć przesłuchań przez polskich prokuratorów w sprawie zabójstwa Jacka Dębskiego, ministra sportu w rządzie Jerzego Buzka.

W samobójstwo Barańskiego nie wierzyli nawet byli ministrowie spraw wewnętrznychMarek Biernacki, ani Krzysztof Janik. – Baranina to był wyjątkowy bandzior, morderca bez skrupułów, mający na sumieniu szereg zabójstw na zlecenie. Trudno mi uwierzyć, że popełnił samobójstwo, a jednak!

Z kolei wybuchła afera Starachowicka .

W listopadzie 2004 roku „niespodziewanie” popełnił samobójstwo major BOR, który wcześniej pełnił funkcję ochroniarza i kierowcy wiceministra spraw wewnętrznych Zbigniewa Sobotki, oskarżonego w aferze starachowickiej. Jedną z hipotez była teoria, że podobno oficer ten …”zagrał w rosyjską ruletkę”.

Marek Karp zmarł 12 września 2004r. wskutek powikłań po wypadku samochodowym. 13 sierpnia w Białej Podlaskiej białoruski tir wepchnął jego auto pod pędzącą betoniarkę. Ciężko ranny Karp mówił w szpitalu znajomym, że to był zamach.

Białoruskiego kierowcę szybko wypuszczono. Zniknął.

Co przed wypadkiem robił były szef rządowego ośrodka zajmującego się tzw. białym wywiadem (analizy ogólnodostępnych informacji) w dawnym ZSRR?

Marek Karp 10 sierpnia spotkał się ze Zbigniewem Wassermannem, wiceprzewodniczącym komisji śledczej ds. Orlenu. – Umówiliśmy się na współpracę – mówi poseł PiS. – Na następnym spotkaniu miał mi przekazać informację na temat osoby związanej z biznesem paliwowym. Mówił, że czuje się fizycznie zagrożony. Nie potraktowałem tego wystarczająco poważnie.

Dzień wcześniej Karp był w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Przyjaciel rozmawiał z nim 9 sierpnia po południu: – Marek powiadomił ABW, że ostatnio na Białorusi, w Rosji i w Gruzji doszło do ataków na trzy osoby związane z Ośrodkiem. Dwie próbowano przejechać samochodem i autobusem, jedną ktoś ostrzelał z broni maszynowej.

Po raz pierwszy spotkał się z posłem Wassermanem na początku lipca w Ośrodku Studiów Wschodnich, którego Karp był twórcą i szefem do początku 2004 r. Zbigniew Wassermann prosił ekspertów Ośrodka o pomoc. – Chodziło przede wszystkim o ekspertyzy oparte na ogromnej wiedzy pracowników OSW – tłumaczy Wassermann.

Według posła Karp skontaktował się z nim później już sam, 10 sierpnia. – Zaoferował osobistą pomoc w pracach komisji śledczej w sprawie Orlenu i materiały na temat bardzo ważnego w sprawach paliwowych człowieka. Byłem zaskoczony, bo nie mówiłem mu wcześniej, że interesuje mnie właśnie ten człowiek – relacjonował Wassermann.

Marek Karp zmarł 12 września 2004r. wskutek powikłań po wypadku samochodowym. 13 sierpnia w Białej Podlaskiej białoruski tir wepchnął jego auto pod pędzącą betoniarkę. Ciężko ranny Karp mówił w szpitalu znajomym, że to był zamach.

Białoruskiego kierowcę szybko wypuszczono. Zniknął.

Epidemia samobójstw dotknęła potem bandytów odpowiedzialnych za porwanie i zamordowanie Krzysztofa Olewnika.

W czerwcu 2007 r. w olsztyńskim areszcie powiesił się Wojciech Franiewski w czerwcu 2008 roku z zakładzie karnym stwierdzono, że powiesił się na prześcieradle Sławomira Kościuka, natomiast już 2009 Robert Pazik skazany na dożywocie za porwanie i zabójstwo wykazał się niezwykłym sprytem, bo podobno powiesił się akurat w tym miejscu celi, którego nie obejmowała kamera.

Największą tragedię narodową III Rzeczypospolitej przeżyliśmy 10 kwietnia 2010 roku, kiedy pod Smoleńskiem poniósł śmierć Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński i wiele znamienitych Polek i Polaków.
Liberałowie i wielbiciele Putina twierdzą, że to był tylko nieszczęśliwy wypadek lotniczy, ale czy nie nazbyt wiele zbiegów okoliczności miało miejsce przed i zaraz po 10 kwietnia 2010 roku?

W 2011 roku nagle popełnia samobójstwo były wicepremier Andrzej Lepper, który podobno coś chciał ujawnić na temat afery hazardowej i kilku innych afer.

W styczniu 2012 roku wpadł pod ciężarówkę na jednej z ulic Moskwy rosyjski prokurator Giennadij Nisiforow . W wyniku obrażeń zmarł. Część rosyjskich mediów nie wierzy, by był to przypadek. Nisiforow był jednym z weryfikatorów zarzutów wobec grupy prokuratorów oskarżonych o chronienie ludzi zajmujących się nielegalnym hazardem. Wypadek mógł mieć związek z aresztowaniem w Polsce innego rosyjskiego prokuratora.

Nisiforow, jako inspektor Prokuratury Generalnej FR, weryfikował zarzuty wobec podmoskiewskich prokuratorów. Zdaniem Komitetu Śledczego Rosji i Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) mogli oni osłaniać ludzi zajmujących się nielegalnym hazardem . Ignatienko jest jednym z oskarżonych w tej sprawie, ściganym międzynarodowym listem gończym. 1 stycznia został zatrzymany w Polsce przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego w pobliżu Zakopanego. Ciekawe co on tam robił? A może jest jakieś powiązanie hazardu polskiego z rosyjskim?

Nasuwa się teraz istotne pytanie:

Czy wśród rosyjskich prokuratorów „hazardzistów” są również niektórzy z tych, co prowadzą w Moskwie śledztwo w sprawie tragedii smoleńskiej z 10.04.2010 roku???

W czerwcu 2012 roku wszystkie telewizje publiczne i komercyjne podają wiadomość, że twórca i dowódca GROM generał Sławomir Petelicki strzelił sobie w głowę w garażu apartamentowca na Mokotowie. Czyli znowu samobójstwo?

Natomiast gdy w sierpniu 2012 roku zginął ksiądz Tadeusz Kiersztyn, to w telewizjach już nie było o tej tragicznej śmierci tak głośno, a źródła oficjalne podały tylko, że był to wypadek samochodowy. Nasuwa się proste pytanie :

Komu naraził się aż tak bardzo ks. Tadeusz Kiersztyn ?

Zacytuję fragment jednej z jego prac pt.: „Czas prawdy!”:

…”liberalizm jest nie tylko absolutnym buntem wobec Boga, wobec Jego władzy i wobec Jego praw, które są obiektywne, sprawiedliwe i niezmienne, ale jest najbardziej wyrafinowanym z dotychczasowych totalitaryzmem, niosącym ludzkości niewyobrażalną w skutkach niewolę fizyczną i duchową. Trzeba przy tym pamiętać, że jego piewcy, podobnie jak antyczne Syreny, przemawiają językiem zdolnym uwieść masy ludzkie, bo strojnym w piękne hasła i piękne obietnice”….

Po co przytoczyłem tę listę rzekomych wypadków, samobójstw i katastrof?

Otóż uważam, że dnia 4 marca 2016 roku jacyś szkodnicy Rzeczpospolitej lub tajne służby Federacji Rosyjskiej próbowały znowu upozorować tragiczny wypadek! Tym razem zamach był skierowany przeciw aktualnemu prezydentowi R.P. Andrzejowi Dudzie.

Dziękujmy Panu Bogu, że Prezydent Duda żyje, ale tym bardziej należy wzmocnić jego ochronę i lepiej sprawdzać stan techniczny środków lokomocji, którymi się porusza Głowa Państwa!

Autor Rajmund Pollak|Marzec 4th, 2016

http://pressmania.pl/?p=27282


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#261 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 06 marzec 2016 - 00:31

495f9f6088bcd88333cb9e81b89d00443338.png

 

 

Co firma, która miała być założona przez byłych SB-eków, robiła w BOR?! Kilka uwag z pobocza zdarzenia na A4…

opublikowano: 

8 godzin temu · aktualizacja:  5 godzin temu6119d9ef29bf4fd99a502e0ccdead1ee.jpegfot. PAP/reprodukcja/wSieci

Zimna krew i profesjonalizm oficera BOR, który podczas wypadku na autostradzie A4 prowadził limuzynę z Andrzejem Dudą, prawdopodobnie uratowały życie prezydenta RP. Pęknięcie opony - do czego wedle specjalistów nie miało prawa dojść - mogło skończyć się tragicznie.

CZYTAJ WIĘCEJ: Należy przyjąć, że próbowano zabić prezydenta. Być może śledztwo to wykluczy, ale poważne państwo nie może przyjąć na wyjściu innej optyki

Perfekcyjne zachowanie kierowcy Biura Ochrony Rządu, nie zwalnia z obowiązku dokładnego zbadania nie tylko okoliczności zdarzenia na A4, ale wszystkich procedur i ludzi związanych z ochroną głowy państwa.

Pytanie o to, czy Andrzej Duda jako prezydent RP będzie bezpieczny, stawialiśmy zanim objął on najwyższy urząd w państwie.

— pytał w tygodniku „wSieci” Marek Pyza.

Czy można mieć zaufanie do służb, które albo obecny układ cementowały, albo zrywały się spod jakiejkolwiek kontroli, prowadząc własne gry?

Na portalu wPolityce.pl zwracaliśmy uwagę na co najmniej wątpliwe praktyki w BORza czasów rządów PO-PSL, o których alarmowali politycy ówczesnej opozycji.

— ostrzegał Józef Rojek, ówczesny poseł Zjednoczonej Prawicy

Skutkiem postkomunistycznego myślenia i działania jest sprawa szkoleń prowadzonych w Biurze Ochrony Rządu przez firmę Konsalnet. Przed laty firmę założyła grupa oficerów Służby Bezpieczeństwa, którzy w przeszłości i obecnie czerpią zyski z intratnych kontraktów, z których niektóre zakończyły się skandalem

— podkreślał parlamentarzysta.

Założyciele Konsalnetu to oficerowie SB i wywiadu wojskowego, którzy m.in. zajmowali się zwalczaniem opozycji demokratycznej i działalnością wywiadowczą na terenie państwNATO

Poprzednie kierownictwo BOR tłumaczyło, że Konsalnet – jako zewnętrzna firma - szkoli funkcjonariuszy w obsłudze aparatów rentgenowskich do wykrywania materiałów wybuchowych i niebezpiecznych przedmiotów, ponieważ Biuro nie ma u siebie instruktorów od tego systemu.

Czy dzieje się tak nadal? Czy firma, która – jak twierdzi były poseł – została założona przez dawnych SB-eków – nadal ma jakikolwiek związek z BOR?

Na uwagę zasługują też zastanawiające sygnały mogące świadczyć o tym, że ktoś politycznie gra BOR-em.

Przed niespełna miesiącem „Rzeczpospolita” pisała o anonimowych funkcjonariuszach, którzy mieli skarżyć się, iż nie mogą dobrze dbać o bezpieczeństwo głowy państwa.

Gazeta donosiła o incydentach w krakowskiej Tauron Arenie podczas mistrzostw Europy w piłce ręcznej oraz w czasie gali Człowieka Roku „Gazety Polskiej”, które miały zagrozić bezpieczeństwu Andrzeja Dudy.

Tak, to jakaś lewizna. Chodzi o krytykę dla samej krytyki

— komentował te zarzuty płk Tomasz Grudziński, były wiceszef Biura Ochrony Rządu, sugerując, że komuś może zależeć na „dokopaniu” prezydentowi lub obecnemu szefowiBOR.

Biuro Ochrony Rządu podlega szefowi MSWiA Mariuszowi Błaszczakowi, którego dymisji domaga się opozycja. Wniosek o odwołanie Błaszczaka niedawno złożyła w Sejmie Platforma Obywatelska. Incydent z prezydencką limuzyną, który o włos nie stał się tragicznym wypadkiem, może więc posłużyć do ataków na ministra i rząd PiS.

Tym bardziej trzeba sprawdzić każdy element zdarzenia na autostradzie A4. Do ostatniej śrubki BMW i ostatniego strzępu rozdartej opony.

http://wpolityce.pl/...-na-a4?strona=2


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#262 takitamse

takitamse

    mysikrólik

  • Members
  • PipPipPip
  • 1060 postów

Napisano 06 marzec 2016 - 07:55

.....Opona typu Run on Flat pozwala kontynuować jazdę po jej uszkodzeniu. Ma ona inną konstrukcję niż zwykła opona, dzięki czemu można jechać na niej bez powietrza. Oczywiście taka eksploatacja możliwa jest tylko na krótkim dystansie oraz przy niewielkiej prędkości (ograniczenie to około 80 km/h oraz odległość 80–200 km, w zależności od modelu). To wystarczy, aby bezpieczne dojechać do najbliższego warsztatu, eliminuje również konieczność natychmiastowej wymiany koła.......

.....

Najczęściej montowane ogumienie RoF to wzmocnione opony z gumową wkładką. Ich zastosowanie wymusza jednak również inne rozwiązania konstrukcyjne. Ponieważ moment utraty ciśnienia powietrza jest w nich niemal niezauważalny, trzeba monitorować wartość ciśnienia i odpowiednio informować o tym kierowcę.

.....

Jakie są zalety stosowania opon RoF? Podstawową jest bezpieczeństwo. Eliminują one ryzyko nagłej utraty panowania nad pojazdem, spowodowane przebiciem opony.

.........

http://autokult.pl/1...run-on-flat-rof

 

--------------------------------------

Na miejscu firmy która wyprodukowała feralną oponę miał bym spore zmartwienie… a gościa który „źle ją na felgę założył”… oskarżył o odszkodowanie… aby wyrównać straty spowodowane utratą wizerunku  :D



#263 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 06 marzec 2016 - 15:22

 

--------------------------------------

Na miejscu firmy która wyprodukowała feralną oponę miał bym spore zmartwienie… a gościa który „źle ją na felgę założył”… oskarżył o odszkodowanie… aby wyrównać straty spowodowane utratą wizerunku  :D

 

feralna opona?????  Kpisz waść czy se jaja robisz?

Może jeszcze raz:

 

 

3 tony masy, karoseria z dwuwarstwowej stali i "niezniszczalne" opony. Oto prezydencka limuzyna

 

Martin Śliwa

 

05.03.2016 12:45
A A A
z19722489Q,BMW-7-High-Security.jpg

BMW 7 High Security (fot. BMW)

Według ekspertów z centrali BMW w Monachium opona montowana w tym modelu BMW nie powinna wybuchnąć. Nawet podczas jej przestrzelenia w trakcie jazdy z dużą prędkością.
z18736901M.jpgOpancerzone Audi A8 L

Wczoraj na autostradzie, przy dużej prędkości limuzyna prezydenta Dudy wpadła w poślizg lądując w rowie. Więcej szczegółów o samym zdarzeniu przeczytacie TU.

Jakim samochodem jechał prezydent? 

To BMW serii 7 High Security. Specjalna, opancerzona seria oferowana bezpośrednio przez BMW. Oferowana jest w dwóch wersjach silnikowych - jako 750Li z 4,4 litrowym silnikiem o mocy 407 KM i 760Li z jednostką V12 o pojemności 6 litrów i mocy 544 KM. BMW tej serii (F03) były pierwszymi na świecie limuzynami, które spełniały normę opancerzenia VR7. To oznacza, że seria 7 High Security jest w stanie wytrzymać i ochronić pasażerów przed ostrzałem z broni ręcznej, karabinu maszynowego, atak z przeciwpancernej amunicji zapalającej czy nawet eksplozję materiału wybuchowego. Stalowe elementy karoserii są do tego stopnia wytrzymałe, że odpowiadają klasie odporności VR9.

1400 kg więcej

Karoseria BMW zbudowana jest z dwuwarstwowej specjalnej stali. Szyby mają grubość 6 cm i wykonane są z specjalnego szkła i powłoki poliwęglanu. Szyby z tego materiału używane są w batyskafach, samolotach czy na szybach hełmów astronautów lub kierowców F1. Duży nacisk BMW położyło na wyjątkowo mocne uszczelnienie drzwi i szyb. Wzmocniona została również podłoga.

Mimo sporo większej masy własnej (około 3 tony) limuzyna przyspiesza do 100 km/h w czasie 7,9 sekundy (750Li) lub 6,2 sekundy (760Li). Prędkość maksymalna obydwu modeli ograniczona jest elektronicznie do 210 km/h.

z19722492W.jpg

Na specjalne życzenie w samochodzie może być zamontowany intercom służący do porozumiewania się z otoczeniem wokół samochodu bez potrzeby otwierania szyb czy drzwi, system gaśniczy mogący ugasić pożar w komorze silnika czy pod samochodem, szczelne zamknięcie dostępu powietrza z zewnątrz np. podczas ataku gazem.

Cena opancerzonego BMW to wydatek około 2 mln złotych. BMW buduje samochody opancerzone od ponad 35 lat.

Specjalne opony

Wszyscy mówią o specjalnych oponach typu run flat. Co to jest opona run flat? Opony tego typu wynalazła firma Bridgestone i montowane były po raz pierwszy w Porsche 959, w którym ze względu na super osiągi potrzebne było specjalne ogumienie. Opony w technologii run flat można nazywać oponami o wzmocnionych ścianach. Struktura boczna opony jest wzmocniona i uniemożliwia deformację. Nawet przy całkowitej utracie powietrza opona jest w stanie wytrzymać obciążenie auta. Opony run flat są twardsze od tradycyjnych i zapewniają mniejszy komfort. W BMW prezydenta poza wzmocnionymi bokami na feldze zamontowany jest jeszcze specjalny, elastyczny pierścień.

z19722572W.jpg

Do BMW serii 7 High Security homologowany jest tylko jeden typ opony. To Michelin PAX Pilot Primacy (letnia), Alpin (zimowa) o rozmiarze 255-720R490AC lub 245-710 R490. Tych samych używa również Mercedes w swoich opancerzonych modelach serii Guard. Nie jest to zwykły run flat, ale specjalnie przygotowana opona do poruszania się z dużymi prędkościami przy bardzo dużej masie auta. Pancerne BMW z uwagi na swoją moc silnika mogłoby rozwijać o wiele większą prędkość, ale to właśnie ze względu na wytrzymałość opon producent zdecydował się na ograniczenie prędkości do 210 km/h.

Przebita? Nic nie szkodzi

Według ekspertów z centrali BMW w Monachium opona tego typu nie powinna wybuchnąć. Nawet podczas jej przestrzelenia w trakcie jazdy z dużą prędkością przed efektem wybuchu i destabilizacji jazdy ma chronić elastyczny pierścień zamontowany na feldze, który nie pozwala zsunąć się oponie z felgi. Z uszkodzoną oponą można podróżować do 80 km/h przez dystans około 80/100 km. Kierowca ostrzegany jest o utracie ciśnienia w oponie specjalną kontrolką na desce rozdzielczej. Co ważne - opony tego typu nie mogą być naprawiane. Nie zaleca się tego przy zwykłych run flatach używanych w normalnych samochodach.

Kto jeszcze produkuje pancerne limuzyny

Poza BMW również inne firmy oferują w swojej ofercie opancerzone samochody. Poza seryjnymi dostawcami jest również cały szereg firm specjalistycznych, które przebudowują dowolny samochód. W przypadku floty polskiego prezydenta Andrzeja Dudy takim autem jest Toyota Land Cruiser.

http://moto.pl/MotoP...722180,ggg.html


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#264 takitamse

takitamse

    mysikrólik

  • Members
  • PipPipPip
  • 1060 postów

Napisano 06 marzec 2016 - 17:09

 "Kpisz waść czy se jaja robisz?"

 

Eeee.. tam … myślę że jak nasze służby nie zrobią rzetelnego dochodzenia … to właśnie zrobi firma produkująca opony… bo jak się rozejdzie że nieprzebijalne jest przebijalne, to spora część  klientów może zgłosić się do konkurencji…  



#265 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 06 marzec 2016 - 18:46

 "Kpisz waść czy se jaja robisz?"

 

Eeee.. tam … myślę że jak nasze służby nie zrobią rzetelnego dochodzenia … to właśnie zrobi firma produkująca opony… bo jak się rozejdzie że nieprzebijalne jest przebijalne, to spora część  klientów może zgłosić się do konkurencji…  

 

Nie czytałeś...

 

Taką oponę można przebić, przestrzelić z kałacha, podziurawić jak sito, a mimo to kierowca może się nie zorientować, że coś się stało, chyba, że popatrzy na sygnalizację na desce rozdzielczej.

To jest opona przygotowana na wypadek zamachu (!) Można ją pocharatać, a i tak samochód nie straci kierunku jazdy.

 

Co może sprawić taki efekt jak w tym przypadku?

Nie wiem. Może ładunek wybuchowy w samej oponie (??) który rozwali jej konstrukcję od środka...


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#266 Fallout152 Godzilla152

Fallout152 Godzilla152

    capo di tótti capi

  • Moderators
  • 779 postów
  • LocationPonyville152

Napisano 06 marzec 2016 - 19:22

Najprostszym i najbardziej eleganckim rozwiązaniem byłoby zhakowanie lub zdalne zakłócenie deski rozdzielczej. Jedziesz sobie na flaku, monitorek mówi, że wszystko jest OK, a jak przejedziesz te 200km to nagle tracisz panowanie nad autem.



#267 andi_andi

andi_andi

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 698 postów

Napisano 06 marzec 2016 - 22:07

czy ktos z Panow posiada taki samochod lub moze jechal lub jezdzi na oponach Runflat ????

 

a widzicie tak sie sklada ze ja tak a dokladnie BMW 750 (XDrive Diesel 3 turbiny ) rocznik 2013 po lifcie  obecny przebieg 113,000

 

dwa razy juz strzelila opona raz przy kole 21 raz po wymianie na 20

 

w obydwu przypadkach to Pirreli bo ta opona jest dedykowana i zakladana do BMW serii 7

 

a zeby bylo malo to raz przy 230 na A2 strzelila szyba pasazera i rozbila sie w drobny mak

 

i co kto strzelal do mnie na A2 ????

 

mi sie wydaje ze ktos dal d....py i zalozyl po taniosci zwykle Runflaty a nie specjalne pod  pancerniaka



#268 XairaW

XairaW

    Artist

  • Moderators
  • 5195 postów

Napisano 07 marzec 2016 - 00:36

czy ktos z Panow posiada taki samochod lub moze jechal lub jezdzi na oponach Runflat ????

 

a widzicie tak sie sklada ze ja tak a dokladnie BMW 750 (XDrive Diesel 3 turbiny ) rocznik 2013 po lifcie  obecny przebieg 113,000

 

dwa razy juz strzelila opona raz przy kole 21 raz po wymianie na 20

 

w obydwu przypadkach to Pirreli bo ta opona jest dedykowana i zakladana do BMW serii 7

 

a zeby bylo malo to raz przy 230 na A2 strzelila szyba pasazera i rozbila sie w drobny mak

 

i co kto strzelal do mnie na A2 ????

 

mi sie wydaje ze ktos dal d....py i zalozyl po taniosci zwykle Runflaty a nie specjalne pod  pancerniaka

 

 

Po proszę zdjęcie fury z kartką na której będzie napisane odręcznie FZN, albo waść Pan bajki opowiada ;-)



#269 andi_andi

andi_andi

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 698 postów

Napisano 07 marzec 2016 - 10:32

Po proszę zdjęcie fury z kartką na której będzie napisane odręcznie FZN, albo waść Pan bajki opowiada ;-)

 

prosze bardzo



#270 XairaW

XairaW

    Artist

  • Moderators
  • 5195 postów

Napisano 07 marzec 2016 - 17:09

No to zostałem zaorany %-)

 

Szacun ! ;-)



#271 andi_andi

andi_andi

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 698 postów

Napisano 07 marzec 2016 - 17:17

No to zostałem zaorany %-)

 

Szacun ! ;-)

 

nikogo nie chce orac tylko akurat to podobny samochod no moze nie ma pancernych szyb i wzmocnien ale smigam juz na takich oponach jakies 20 lat wcale one nie sa takie cacy lub pancerne

 

a zeby jeszcze poprawic humor to one czasem scieraja  sie od srodka osi samochodu a tam nikt nie zaglada i tez moze byc bum dodam ze w jednym przypadku poszla ona z boku 

moze bylo za malo powierza ale jest w koncu system co powinien ostrzegac to czesto jest tak ze ostrzezenie jest ale po czasie i opona do wyrzucenia



#272 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 09 marzec 2016 - 13:51

mi sie wydaje ze ktos dal d....py i zalozyl po taniosci zwykle Runflaty a nie specjalne pod  pancerniaka

 

A ja mam nadzieję, że się wkrótce wyjaśni przyczyna, bez wersji opcjonalnej "mnie się wydaje" ;) bo juz niektórzy twierdzą, że ciągnęli prezydenta na rolkach za samochodem i przy hamowaniu zajechał ostro rolką po opnie i pękła... ;)  Tak im się przynajmniej wydaje...

 

A i jeszcze pytanko, chyba najważniejsze, ile razy w rowie wylądowałeś po pęknięciu takiej zwykłej opony runflat (a nie do pancerniaka)? Wywaliło cię od razu z drogi, straciłeś kontrolę nad pojazdem?

 

 

 

 

http://motoryzacja.i...ona,nId,2157427

 

 

a i jeszcze jedno:

 

Prezydent płakał, jak oddawał! Te limuzyny Duda dostanie po Komorowskim.

http://auto.dziennik...omorowskim.html

 

Jak widać taką kolaską pancerną do Budy Ruskiej można było dojechać, a Komorowski w kartoflach nigdy nie wylądował jak po grabiach przejechał :P


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#273 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 09 marzec 2016 - 15:18

I już się wyjaśniło:   %-) %-) internauty dotarły ;)

 

 

Jak to możliwe, że w trzyletnim BMW są sześcioletnie opony ? Nauczeni doświadczeniem mamy pewną teorię
Na miejscu Andrzeja sprawdziłbym, czy w BMW nie ma czasem silnika od Poloneza i czy Bronisław nie zabrał też gaśnicy, trójkąta i koła zapasowego

 

 

12829444_721617044641877_198237178687799


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#274 andi_andi

andi_andi

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 698 postów

Napisano 09 marzec 2016 - 16:10

I już się wyjaśniło:   %-) %-) internauty dotarły ;)

 

 

Jak to możliwe, że w trzyletnim BMW są sześcioletnie opony ? Nauczeni doświadczeniem mamy pewną teorię
Na miejscu Andrzeja sprawdziłbym, czy w BMW nie ma czasem silnika od Poloneza i czy Bronisław nie zabrał też gaśnicy, trójkąta i koła zapasowego

 

 

12829444_721617044641877_198237178687799

 

 

 

 

na tej fotce to nie tem model  BMW 7 co ma Duda to jest stara 7  nie F01 !!!



#275 takitamse

takitamse

    mysikrólik

  • Members
  • PipPipPip
  • 1060 postów

Napisano 09 marzec 2016 - 21:16

fantom (ista)

 

 A i jeszcze pytanko, chyba najważniejsze, ile razy w rowie wylądowałeś po pęknięciu takiej zwykłej opony runflat (a nie do pancerniaka)? Wywaliło cię od razu z drogi, straciłeś kontrolę nad pojazdem?

.................

 

Jeśli moja relacja z takiego zdarzenia żuci jakieś światło, to pozwolę sobie wtrącić:

Poczciwy… Polonez 1500 z 1989r, trasa krajowa 7, lekki łuk w prawo, prędkość 130-135km/h, nawierzchnia suchutka, opony stare dobre kartoflane Stomil wielosezonowe, późny PRL,    wiek opon jakieś 6 lat.  Przez około10s poczułem że narasta drżenie samochodu i dup…. Złapałem troszkę lewego pasa, zatrzymałem się jakieś 150-200m dalej. Z lewej tylnej opony wylazły wszystkie druty na całej szerokości…



#276 Fallout152 Godzilla152

Fallout152 Godzilla152

    capo di tótti capi

  • Moderators
  • 779 postów
  • LocationPonyville152

Napisano 09 marzec 2016 - 22:40

Nie znam się na produkcji opon, nie wiem, czy tam jest sprężone powietrze, czy po prostu powietrze. Tak się więc zapytam: co by było jakby napompować opony jakimś bardzo mocno sprężonym powietrzem? Mogły by mocniej rzucić podczas pęknięcia?



#277 XairaW

XairaW

    Artist

  • Moderators
  • 5195 postów

Napisano 09 marzec 2016 - 22:52

Nie znam się na produkcji opon, nie wiem, czy tam jest sprężone powietrze, czy po prostu powietrze. Tak się więc zapytam: co by było jakby napompować opony jakimś bardzo mocno sprężonym powietrzem? Mogły by mocniej rzucić podczas pęknięcia?

 

Eee co? Nie ma czegoś takiego jak sprężone powietrze czy zwykłe. Nie pompowałeś nigdy roweru? Opone pompujesz do pewnego poziomu ciśnienia i tyle. Jakby było dużo wyższe ciśnienie to kierowca od razu by to poczuł podczas jazdy.

Można by się zastawiać nad inną mieszanką gazów, bo różne gazy w różnych temperaturach mogą się inaczej zachowywać (zwiększać, bądź zmniejszać swoją objętość).



#278 takitamse

takitamse

    mysikrólik

  • Members
  • PipPipPip
  • 1060 postów

Napisano 09 marzec 2016 - 22:54

Jeśli o mnie chodzi to nie sądzę… zarzucenie samochodu jest głównie spowodowane wzrostem oporów toczenia na oponie bez powietrza… samo rozerwanie opony, co najwyżej może spowodować hałas, a zarzucenie samochodu to już efekt tego, że koło na kapciu stawia większy opór…. Kiedy samochód wpada w poślizg zaczynają na niego głównie działać siły bezwładności, którym stara się przeciwstawić kierowca… więc nim bardziej mokra (śliska) nawierzchnia i im cięższy samochód, tym trudniej go utrzymać w torze jazdy zwłaszcza kiedy tracimy przyczepność na jednym kole w 99%.  

 

 

XairaW

 

Można by się zastawiać nad inną mieszanką gazów

 

H2+O - i czekać aż przekroczy temperaturę krytyczną.... czyli opona nagrzeje się podczas jazdy :)



#279 Fallout152 Godzilla152

Fallout152 Godzilla152

    capo di tótti capi

  • Moderators
  • 779 postów
  • LocationPonyville152

Napisano 09 marzec 2016 - 23:31

 

Eee co? Nie ma czegoś takiego jak sprężone powietrze czy zwykłe. Nie pompowałeś nigdy roweru? Opone pompujesz do pewnego poziomu ciśnienia i tyle. Jakby było dużo wyższe ciśnienie to kierowca od razu by to poczuł podczas jazdy.

Można by się zastawiać nad inną mieszanką gazów, bo różne gazy w różnych temperaturach mogą się inaczej zachowywać (zwiększać, bądź zmniejszać swoją objętość).

 

 

W sumie racja, zwłaszcza w jednym kole by na pewno zrobiło różnicę.

 

Po prostu jakoś nie podoba mi się pomysł z dynamitem. To misi być coś czego się nie da wykryć.



#280 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 10 marzec 2016 - 10:45

fantom (ista)

 

 A i jeszcze pytanko, chyba najważniejsze, ile razy w rowie wylądowałeś po pęknięciu takiej zwykłej opony runflat (a nie do pancerniaka)? Wywaliło cię od razu z drogi, straciłeś kontrolę nad pojazdem?

.................

 

Jeśli moja relacja z takiego zdarzenia żuci jakieś światło, to pozwolę sobie wtrącić:

Poczciwy… Polonez 1500 z 1989r, trasa krajowa 7, lekki łuk w prawo, prędkość 130-135km/h, nawierzchnia suchutka, opony stare dobre kartoflane Stomil wielosezonowe, późny PRL,    wiek opon jakieś 6 lat.  Przez około10s poczułem że narasta drżenie samochodu i dup…. Złapałem troszkę lewego pasa, zatrzymałem się jakieś 150-200m dalej. Z lewej tylnej opony wylazły wszystkie druty na całej szerokości…

 

%-) %-)

Ty żeś chopie gumę po prostu złapał :P  Pytanie dotyczyło zachowania samochodu po pęknięciu opony typu runflat, a nie klasycznej jazdy na gołej feldze. Andi o ile pamiętam powiadał, że łapał kapcia w takiej zwykłej oponie runflat więc powinien pamiętać co się działo z samochodem - spece sie wypowiadają, że samochód powinien dalej jechać z racji konstrukcji pierścieni na feldze, a nie lądować w rowie jakby miał zwykłe opony. Po to przecież są te opony, żeby dalej jechać, a nie fikać koziołki samochodem, inaczej szkoda byłoby kasy na bezsensowny gadżet który nic by nie dawał.


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#281 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 10 marzec 2016 - 10:53

Nie znam się na produkcji opon, nie wiem, czy tam jest sprężone powietrze, czy po prostu powietrze. Tak się więc zapytam: co by było jakby napompować opony jakimś bardzo mocno sprężonym powietrzem? Mogły by mocniej rzucić podczas pęknięcia?

 

Jak się opony nie napompuje to jest powietrze, a jak się napompuje to już jest sprężone powietrze (mimo, że to samo, ale pod ciśnieniem %-) )

Każdy samochód z racji swojej masy ma określone wytyczne co do ciśnienia w oponach przednich i tylnych. Opony też mają swoją wytrzymałość zależną od konstrukcji i materiału. Taka limuzyna kilku tonowa z racji sporej masy musiała mieć odpowiednio wysokie ciśnienie w oponach. Pęknięcie opony na pewno powoduje huk, ale po pęknięciu opony samochód opiera się na pierścieniach konstrukcyjnych i samochód (teoretycznie) jedzie dalej z jednoczesną sygnalizacją utraty ciśnienia w oponie. Sama nazwa jest dość jednoznaczna: runflat = jechać na 'flaku' (na płasko).


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#282 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 10 marzec 2016 - 10:59

 

Po prostu jakoś nie podoba mi się pomysł z dynamitem. To misi być coś czego się nie da wykryć.

 

Dynamit to na kopalni chyba jeszcze wykorzystują :)

Czasy mamy nieco bardziej subtelne i zaawansowane technicznie ;)

 

Obawaim się, że nikt nie poda do wiadomości publicznej cokolwiek zostanie znalezione. Albo powiedzą, że Duda po kamieniach na Kasprowy kazał jeździć i się biedne podziurawiły %-) No bo wiadomo do Ruskiej Budy to tylko po płaskim i błocie :P


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#283 takitamse

takitamse

    mysikrólik

  • Members
  • PipPipPip
  • 1060 postów

Napisano 11 marzec 2016 - 00:14

fantom (ista)

 

 

x7.gif.pagespeed.ic.bfDtZIl2vz.png x7.gif.pagespeed.ic.bfDtZIl2vz.png

Ty żeś chopie gumę po prostu złapał xtongue.png.pagespeed.ic.86ZlZhEa46.png  Pytanie dotyczyło zachowania samochodu po pęknięciu opony typu runflat, a nie klasycznej jazdy na gołej feldze. Andi o ile pamiętam powiadał, że łapał kapcia w takiej zwykłej oponie runflat więc powinien pamiętać co się działo z samochodem - spece sie wypowiadają, że samochód powinien dalej jechać z racji konstrukcji pierścieni na feldze, a nie lądować w rowie jakby miał zwykłe opony. Po to przecież są te opony, żeby dalej jechać, a nie fikać koziołki samochodem, inaczej szkoda byłoby kasy na bezsensowny gadżet który nic by nie dawał.

 

 

… tak jakby oto biega… dyskretna różnica… żaden tam specjalny samochód .. żadnych abs-ów, i innych  takich kontroli trakcji, masa samego samochodu mniejsza, a środek ciężkości wyżej, rozstaw osi mniejszy, więc bardziej podatna na zarzucanie, poślizg, dachowanie (jeżdżę teraz samochodem znacznie cięższym z większym rozstawem kół, więc jestem wstanie zauważyć różnicę), żaden ze mnie rajdowy kierowca, ani specjalnie szkolony… i jakoś nie kręciłem piruetów na jezdni choć prędkość podobna, ani nie wylądowałem na dachu… a i zwykłe złapanie gumy to nie było… bo przebiegło wszystko dość gwałtownie, a i opona nadawała się po tym na śmietnik… po zwykłym kapciu daje się ją do wulkanizacji..  

 

Więc tak sobie myślę….. że jeśli ja, biedny żuczek, niemiałem większego problemu z opanowaniem samochodu znacznie gorszego (i pewnie znacznie bardziej rozchlepotanego), to specjalnie szkolony kierowca BOR, na specjalnych oponach, przy takiej samej prędkości znacznie lepiej wypasionym sprzętem w elektronikę i zabezpieczenia…. bez problemu po winien sobie z tym poradzić…

 

 



#284 takitamse

takitamse

    mysikrólik

  • Members
  • PipPipPip
  • 1060 postów

Napisano 11 marzec 2016 - 00:27

a tu ktoś trochę się wysilił i zebrał nieco danych

 

 

P.S. W TV, chyba dzień później jakiś „biegły”, taki och i ach leśny dziadek z patentami na rozumek, opowiadał że takie zachowanie samochodu to nic nadzwyczajnego i dziwne że samochód nie dachował…. bo kierowca zupełnie niemiał szans na wyjście z tej sytuacji, a zdaniem leśnego dziadka nawet złapanie pobocza to już 100% poślizg i dachowanie… Skąd  oni takich biorą ???? to ja nie mam pojęcia ….

 

 

 

niestety nie znalazłem całej jego wypowiedzi… 



#285 takitamse

takitamse

    mysikrólik

  • Members
  • PipPipPip
  • 1060 postów

Napisano 11 marzec 2016 - 00:50

I jeśli miał bym to zrobić bez śladów jak pisałem wyżej : H2+O…. czyli:dopompował bym oponę wodorem 

 

 

 

A tu coś o samozapłonie:  

 

http://www.wydawnict...yczne5/Rudy.pdf



#286 takitamse

takitamse

    mysikrólik

  • Members
  • PipPipPip
  • 1060 postów

Napisano 12 marzec 2016 - 00:38



#287 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 07 kwiecień 2016 - 08:59

Szokujące ustalenia ws. Smoleńska! Tusk wiedział o zamianie ciał w trumnie prezydenta Kaczorowskiego, ale skandal zatuszowano!

opublikowano: wczoraj, g. 13:44 · aktualizacja: wczoraj, g. 16:56
fot. consilium.europa.eu/Wikimedia Commons/Cezary Piwowarski
c58cd6957bfd4cad82707dc55ba79259.jpeg

Szokujących ustaleń dotyczących przebiegu wydarzeń po tragedii smoleńskiej dokonała „Gazeta Polska”.

Jak ujawnia tygodnik, już we wrześniu 2010 r. ówczesny premier, Donald Tusk, został powiadomiony, że Rosjanie w trumnie prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego złożyli zwłoki innej osoby.

Do najważniejszych osób w polskim rządzie miała trafić wtedy wiadomość, którą Jerzy Bahr, ambasador w Moskwie, uzyskał od Piotra Litwiszki, ówczesnego naczelnika Wydziału Międzynarodowej Współpracy Prawnej Komitetu Śledczego przy rosyjskiej Prokuraturze Generalnej.

    Poinformował on Bahra, że „badanie DNA nie potwierdziło, iż szczątki złożone do trumny prezydenta Kaczorowskiego rzeczywiście do niego należą”. Litwiszko dodał ponadto, że „kilka innych próbek DNA również nie potwierdza, że ciała złożone do trumien są tymi ofiarami, które zostały zidentyfikowane przez rodziny ofiar

— relacjonuje „GP”.

Litwiszenko przekazał tę wiadomość Bahrowi, gdyż Rosja miała spodziewać się wybuchu dużego skandalu związanego z ekshumacją zwłok ofiar.

    Skandal jednak nie wybuchł. Polski rząd zatuszował sprawę, nie powiadamiając o zamianie zwłok ani opinii publicznej, ani – co szczególnie haniebne – bliskich prezydenta Kaczorowskiego. Przez długi czas w bulwersujący sposób blokował też sprawę ekshumacji ciał, której domagały się rodziny smoleńskie


— podkreśla „GP”.

 

według gazety najbardziej szokujące jest to, że Bahr już 24 września 2010 r. informował Tuska, że zdaniem Moskwy „niezbędna będzie ekshumacja kilku zwłok i ponowne przeprowadzenie badań DNA”.

    Rosjanie w poufnych rozmowach z polskim ambasadorem – w obliczu skandalu - dopuszczali możliwość ekshumacji, mimo że wcześniej zabronili przecież Polakom otwierać zalutowane trumny. Ale rząd Tuska był tak służalczy wobec Moskwy i tak gorliwy w tuszowaniu sprawy, że zamiast dokonać ekshumacji, zamiótł aferę pod dywan

— pisze Grzegorz Wierzchołowski, publicysta „GP”.

O zamianie ciał mieli wiedzieć również inni członkowie ówczesnego rządu, a także komisja Millera i Naczelna Prokuratura Wojskowa. Mimo to informacji tej nie przekazano bliskim prezydenta, a ekshumację świadomie zablokowano

Według tygodnika, Tusk odpowiedzialny jest nie tylko za okłamanie rodziny prezydenta i brak działań w sprawie ekshumacji.

    Były premier odpowiada również za wydanie ciał ofiar katastrofy smoleńskiej Rosjanom. Już 10 kwietnia 2010 r. rosyjskie władze powiadomiły go, że będą przeprowadzały sekcje zwłok bez polskich lekarzy i prokuratorów. Tusk nie zaprotestował

— czytamy w „GP”.

 

http://wpolityce.pl/...dal-zatuszowano


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#288 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 12 kwiecień 2016 - 09:04

Takich rzeczy reżimowe media Wielkiego Wschodu nie puszczały... za to puszczały ściemę nt. popiłu który sparaliżował całą jewropę...

 

Prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili o katastrofie smoleńskiej i Lechu Kaczyńskim

 


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#289 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 08 maj 2016 - 17:34

Kto rozkazał zostawić ciało prezydenta Rosjanom?

40987-437841367681835.jpg

 

Oficerowie BOR ofiarnie pilnowali ciała prezydenta Lecha Kaczyńskiego, nie godząc się na wydanie go rosyjskim funkcjonariuszom. Jednak kilkanaście godzin później, w niedzielę między godz. 5.00 a 12.00, pozostawili je bez jakiejkolwiek opieki w smoleńskim prosektorium. Ktoś im wydał rozkaz czy samowolnie opuścili posterunek? Dotychczas nikt nie otrzymał w tej sprawie nawet nagany, a prokuratury ta sprawa nie interesuje.

Kiedy tuż po katastrofie wbiegli na polanę, wiedzieli, że wśród dziesiątek zwłok polskiej delegacji i dymiących szczątków rozbitego Tu-154M muszą jak najszybciej znaleźć przede wszystkim jedną osobę. Przez smoleńskie błoto miał prowadzić ich sygnał GPS wysyłany przez chip – zgodnie z procedurami bezpieczeństwa – wpięty do jego marynarki. Chwilę później w pośpiechu zdejmą eleganckie marynarki, by jak najszybciej okryć nimi odnalezione właśnie zwłoki prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Jeszcze nie wiedzą, że przez kolejne godziny będą musieli bronić Lecha Kaczyńskiego także własnymi ciałami.

Trwali przy prezydencie

Jak później zezna jeden z nich, robili to, by uniemożliwić rosyjskim funkcjonariuszom zabranie ciała ze Smoleńska do Moskwy przed przybyciem polskich władz. Wywiązała się awantura. BOR-owcy jednak nie zrezygnowali i trwali przy prezydencie. Na filmie nakręconym wówczas telefonem komórkowym, który szybko trafił do „analiz” Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i ślad po nim zaginął – jak ujawnił w maju 2010 r. „Nasz Dziennik” – słychać odgłosy wystrzałów. Widać osoby w białych koszulach. To oficerowie BOR, którzy chwilę wcześniej zdjęli marynarki. Na amatorskim nagraniu słychać też krzyki „Wsie nazad!” (wszyscy do tyłu! – przyp. red.). Wielokrotnie wykrzyczanym komendom wtóruje wyraźny polski akcent.

Miesiąc po katastrofie oficjalne oświadczenie w tej sprawie wydał szef BOR, gen. Marian Janicki. „Dementuję informacje o użyciu broni na lotnisku w Smoleńsku i o nieporozumieniach między funkcjonariuszami BOR a stroną rosyjską. (…) Współpraca była bardzo dobra, z obustronnym zrozumieniem” – zapewniał.

Kto mówi prawdę, zapewne jeszcze długo się nie dowiemy. Wciąż nie wiadomo też, jak to możliwe, że po kilkunastu godzinach funkcjonariusze Biura ot tak, zostawią ciało Lecha Kaczyńskiego bez jakiejkolwiek asysty. Pozwolą, aby w niedzielę między godz. 5.00 rano a 12.00, co zeznał w sejmie konsul Michał Gryczyło, leżało w rosyjskim prosektorium przez nikogo niepilnowane. Dziś wiadomo już, że nie było przy nim także nikogo ze służb dyplomatycznych czy polskich prokuratorów.

Kolejne urzędnicze okienka

Wiadomo także, że zgodnie z ustawą o BOR ochrona ciała prezydenta RP i jego małżonki, a także prezydenta RP na uchodźstwie, powinna być zakończona po wyraźnej informacji uzyskanej przez funkcjonariuszy drogą dyplomatyczną od MSW.

 W mojej opinii taki nakaz powinien obowiązywać dopiero po pochowaniu ciał w Polsce – mówi płk Tomasz Grudziński, były wiceszef BOR.

Jeżeli ktoś zdjął ochronę już w nocy z soboty na niedzielę, to kto i dlaczego? Próbowaliśmy się tego dowiedzieć w BOR. Bezskutecznie. Do oddania tego numeru do drukarni nie udało nam się uzyskać odpowiedzi na wiele pytań w tej sprawie. Możliwy jest także inny, choć mało prawdopodobny wobec wcześniejszej ofiarności funkcjonariuszy, scenariusz – samowolnego opuszczenia posterunku. Do dziś jednak nic nie wiadomo na temat pociągnięcia kogokolwiek do odpowiedzialności w tej sprawie. Na pytanie w tej kwestii BOR również nam nie odpowiedział.

Sprawa zmusza do stawiania kolejnych pytań, ponieważ organy, w których gestii leży jej wyjaśnienie, stosują metodę kafkowskiego odsyłania do kolejnych urzędniczych okienek.

Biuro dotychczas milczało, zasłaniając się wyświechtanym argumentem: „z uwagi na trwające śledztwo”. Ten sam okólnik, sprawdzony w walce z naprzykrzającymi się dziennikarzami, stosuje MSW. „W temacie odpowiedzialności za pozostawienie bez opieki ciała śp. prof. Lecha Kaczyńskiego w Smoleńsku, z upoważnienia prezesa Rady Ministrów uprzejmie informuję, że z uwagi na prowadzone w Prokuraturze Okręgowej Warszawa-Praga śledztwo szczegółowych informacji w przedmiotowym zakresie może udzielić wspomniana jednostka prokuratury” – poinformował podsekretarz stanu w resorcie Michał Deskur.

Tymczasem, jak się dowiadujemy, „w tutejszej prokuraturze nie jest prowadzone takie postępowanie” – odpowiada prokurator Renata Mazur. Szukamy dalej. Inni śledczy też nie zajmują się sprawą.

Drastyczne zdjęcia

Bulwersujący wątek pozostawienia w obcym państwie ciała prezydenta bez jakiejkolwiek ochrony łączy się ze skandalem dotyczącym publikacji w internecie drastycznych zdjęć ofiar katastrofy. W tym śp. Lecha Kaczyńskiego leżącego na stole sekcyjnym. Stała obecność oficera BOR mogłaby ułatwić bezradnym jak dotąd w tej sprawie śledczym ustalenie, kto fotografował ciało prezydenta i miał dostęp do miejsc, w których się znajdowało.

Funkcjonariusze BOR, wbiegając tuż po katastrofie na miejsce tragedii, wiedzieli, że nawet jeżeli prezydent nie przeżył katastrofy, ich obowiązkiem jest czuwanie przy nim do momentu pochówku. Trwanie na posterunku, aby nikt nie dopuścił się profanacji zwłok czy ich sfotografowania. Chronienie głowy państwa przed naruszeniem godności.

W tej sytuacji nasuwa się ostatnie z wielu pytań. Jeżeli czyjś rozkaz nakazał funkcjonariuszom pozostawienie nagiego ciała prezydenta Lecha Kaczyńskiego na rosyjskiej ziemi, to dlaczego wciąż o tym milczą?

 

http://m.niezalezna....ydenta-rosjanom


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#290 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 13 maj 2016 - 11:28

Jak domniemuję słuch o człowieku zaginął...

 

13226715_1340429869317137_23915945593315


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#291 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 24 maj 2016 - 12:30

Wacław Berczyński w rozmowie z "wSieci": Nowe nagrania z Tu-154M
 
Wczoraj, 23 maja (07:50)

Szef komisji badającej przyczyny katastrofy smoleńskiej na łamach tygodnika "wSieci" ujawnił, że Łotwa przekazała Polsce nowe nagrania z prezydenckiego samolotu Tu-154M, który 10 kwietnia 2010 roku rozbił się w Smoleńsku.

0005IGRKNAHKFDN5-C116-F4.jpg
Wacław Berczyński, szef komisji badającej przyczyny katastrofy smoleńskiej
/Stefan Maszewski /East News
 
 

Wacław Berczyński w rozmowie z Markiem Pyzą wyjaśnił, jak przebiegały prace komisji w pierwszych miesiącach jej funkcjonowania.

"Aby usprawnić prace, podzieliliśmy się na pięć zespołów: konstrukcyjny, lotniczy, medyczny, rejestratorów i prawny. Każdy ma swojego koordynatora, który pilnuje harmonogramu i przebiegu działań. Zasadnicze badanie zaczęliśmy od zgromadzenia i uporządkowania dokumentów pozostawionych przez komisję Millera oraz Kancelarię Premiera" - relacjonował rozmówca tygodnika.

Powstanie model tupolewa

Komisja równolegle podejmuje "wiele kierunków badań". I chociaż pracuje od niedawna, już teraz dochodzi do nowych rozstrzygnięć. "Na dziś większość danych wskazuje, że tupolew przeleciał ponad tym drzewem, a skrzydło nie złamało się na brzozie. Musimy to jednak stwierdzić w sposób niepodlegający żadnej dyskusji" - zapewnił Wacław Berczyński.

W tym celu zbudowany zostanie model skrzydła, oddający w stu procentach jego parametry. Komisja zamierza również "zbudować model całego tupolewa i zbadać jego zachowanie w tunelu aerodynamicznym".

"Sprawdzimy, jak Tu-154M zachowuje się w różnych sytuacjach w locie, przy lądowaniu, ze zmiennym położeniem klap, również przy utracie końcówki skrzydła. Pozwoli to ostatecznie odpowiedzieć na pytanie, czy przy braku fragmentu skrzydła możliwe było wykonanie półbeczki" - tłumaczył szef komisji.

Wacław Berczyński zapewnił, że w trakcie badań komisja nie będzie kierować się żadnymi z góry przyjętymi założeniami.

Łotwa przekazała nowe nagrania

Rozmówca Marka Pyzy ujawnił na łamach tygodnika "wSieci", że komisja będzie dysponować fragmentami rozbitego samolotu, a także nowymi nagraniami.

"Powiem tak: to więcej niż odłamki i wiemy, gdzie są. Znajdują się w naszym kraju i będą do naszej dyspozycji. Są też instytuty naukowe zainteresowane współpracą z komisją w tym zakresie" - przyznał Wacław Berczyński.

Bardzo istotną informacją są także nagrania, przekazane Polsce przez Łotwę dwa-trzy tygodnie temu.

"Ciekawe, że właśnie Łotysze mieli dostęp do korespondencji polskiego samolotu z wieżą w Smoleńsku. Bo o takie nagranie chodzi. (...) Jest bardzo czyste i mamy zaufanie, że nie jest manipulowane. Skorelujemy je z dotychczasowym materiałem głosowym, który otrzymaliśmy od Rosjan" - zapowiedział szef komisji.

Cała rozmowa w najnowszym tygodniku "wSieci"



Czytaj więcej na http://fakty.interia...ampaign=firefox

 

Czytaj więcej na http://fakty.interia...ampaign=firefox


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#292 Agryppa

Agryppa

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 1743 postów

Napisano 26 maj 2016 - 10:47



#293 suchoj

suchoj

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 43 postów

Napisano 26 maj 2016 - 22:20

http://zamach.eu/110416/Untitled_1.htm

 

 

http://werwolfcompl.blogspot.com/

 



#294 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 03 czerwiec 2016 - 13:17

Jasnowidz Jackowski: katastrofa smoleńska nie zostanie wyjaśniona

 


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#295 Agryppa

Agryppa

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 1743 postów

Napisano 05 czerwiec 2016 - 16:13

Nagrania z TU154M, służby NATO też posiadało info. nt. katastrofy?



#296 gkemilk

gkemilk

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 393 postów

Napisano 05 czerwiec 2016 - 19:21

Wygląda na to, że to był zamach polsko-polski. W I etapie trzeba zrobić śledztwo jak doszło do tego, że w jeden samolot wpakowano tylu znaczących ludzi - kto jest za to odpowiedzialny i kto za tym stał. Ponadto czemu miała służyć ta cała heca?



#297 suchoj

suchoj

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 43 postów

Napisano 30 lipiec 2016 - 10:27

http://dakowski.pl/i...7841&Itemid=100

 



#298 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 08 wrzesień 2016 - 10:58

5483190211473217200.png

fot. mat. pras./Michał Puchalski

Salon panikuje po premierze „Smoleńska”

numer 1516 - 07.09.2016Polska

 

 

Po poniedziałkowej premierze filmu Antoniego Krauzego „Smoleńsk” przez lewicowe media przetoczyła się fala krytyki. Na stronie internetowej portalu „Gazety Wyborczej” pojawiło się kilkanaście artykułów, w których redaktorzy powielają znane nam z kampanii po 10 kwietnia 2010 r. kłamstwa na temat katastrofy. 

Było pewne, że film Antoniego Krauzego nie może liczyć na ciepłe przyjęcie największych mediów. Przez lata tworzenia produkcji lewicowe media utrudniały wszelkie działania. W wyniku nagonki rezygnowali aktorzy, a ostatnio kolportowano informacje, jakoby aktorzy mieli się wstydzić, że wystąpili w filmie. Od poniedziałku dziennikarze mogą krytykować również treść. Przedstawiciele „Gazety Wyborczej” nie zostawili na filmie suchej nitki, krytykując praktycznie wszystko – od elementów scenariusza po organizację premiery. Faktem, który według dziennikarzy „GW” powinien odstraszyć widzów od fabuły, jest to, że „Rosjanie w nim są pijani, a dziennikarze cyniczni” (to fragment jednego z tytułów „GW”), nie podoba się też fakt, że „Kaczyński jest pokazany jako dobry polityk, a Donald Tusk już nie”.

Argumentem przeciwko filmowi miały być zdjęcia aktorów na tle reklamującej film tzw. ścianki z tytułem filmu

(...)

 

http://gpcodziennie....esmolenska.html

 

 

14203110_1795998140614661_45866649002475


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#299 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 15 wrzesień 2016 - 10:23

TVP Info ujawnia nowy dokument dot. katastrofy smoleńskiej
Katastrofa smoleńska
Wczoraj, 14 września (20:28) Aktualizacja: Wczoraj, 14 września (20:52)

Eksperci, którzy w sierpniu 2010 r. udali się do Rosji, nie badali fragmentów tupolewa - wynika z nieznanej dotąd notatki, którą publikuje TVP Info.

 

0005WYUOJ0CPM1AD-C122-F4.jpg
Katastrofa w Smoleńsku /STANISLAW KOWALCZUK /East News

Notatka pochodzi ze spotkania grupy ekspertów, doradców Akredytowanego Przedstawicielstwa RP przy MAK, z członkami Podkomisji Technicznej Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego.

Eksperci przebywali w Polsce w dniach od 9 do 13 sierpnia 2010 r. Na spotkaniu mieli przekazać podkomisji informacje, które nie pojawiły się w oficjalnych dokumentach. 

Na pytanie komisji "w jakich badaniach technicznych szczątków samolotu brali udział w Rosji" padła odpowiedź: "nie brali udziału". 

Z notatki służbowej, która powstała po spotkaniu wynika też, że eksperci nie posiadają sprawozdań z badań i nie wiedzą, czy były robione - czytamy na stronie TVP Info.

Ponadto eksperci nie kontaktowali się z producentem tupolewa, zakładem, który remontował prezydencki samolot, ani z producentem silników. 

Cały dokument można przeczytać na stronie TVP Info

0005X2Z5GB9D13CG-C122-F4.png
TVP Info dotarło do nowego dokumentu ws. katastrofy smoleńskiej /TVP Info /facebook.com

Katastrofę smoleńską z 10 kwietnia 2010 r. badała do lipca 2011 r. Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego (KBWLLP), którą kierował ówczesny Jerzy Miller. W lutym 2016 r. szef MON Antoni Macierewicz, który wcześniej stał na czele parlamentarnego zespołu smoleńskiego i kwestionował ustalenia komisji Millera, podpisał dokumenty ws. wznowienia badania oraz powołania i składu podkomisji działającej przy KBWLLP.

Komisja Millera ustaliła, że przyczyną katastrofy smoleńskiej było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania, czego konsekwencją było zderzenie samolotu z drzewami, prowadzące do stopniowego niszczenia konstrukcji Tu-154M. Członkowie komisji podkreślali, że ani rejestratory dźwięku, ani parametrów lotu nie potwierdzają tezy o wybuchu na pokładzie samolotu. 

Ponadto w raporcie wskazano m.in. na błędy rosyjskich kontrolerów z lotniska w Smoleńsku.

Z kolei ostatni, opublikowany w kwietniu 2015 r. raport kierowanego przez Macierewicza zespołu parlamentarnego, zawierał tezę, że prawdopodobną przyczyną katastrofy była seria wybuchów m.in. na lewym skrzydle, w kadłubie i prezydenckiej salonce.

10 kwietnia 2010 r. w katastrofie samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem zginęli wszyscy pasażerowie i członkowie załogi - 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka. Polska delegacja udawała się na uroczystości z okazji 70. rocznicy zbrodni katyńskiej.  



Czytaj więcej na http://fakty.interia...ampaign=firefox

(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#300 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 15 wrzesień 2016 - 10:28

Były doradca Putina szokuje dziennikarzy TVN. „Żadna brzoza nie była w stanie zniszczyć skrzydła takiego samolotu”

opublikowano:

29 listopada 2014

· aktualizacja:

4 grudnia 2014illa.jpgFot. wPolityce.pl/TVN

 

 

Widzowie TVN w szoku, nie mniejszym gwiazdy tej stacji – Dorota Wellman i Marcin Prokop. Słowa gościa Dzień Dobry TVN Andrieja Iłlarionowa, byłego doradcy Władimira Putina, musiały zapewne wywołać niemałą konsternację w całej stacji z Wiertniczej.

 

Gość, witany jak gwiazda i przedstawiany jak ekspert od geopolityki tłumaczył, że oficjalna wersja wydarzeń dotycząca tragedii smoleńskiej jest niewiarygodna.

Pytany, czy wierzy, że w Smoleńsku doszło do zamachu Iłłarionow wskazuje:

Nigdy nie powiedziałem, że wiemy, jak doszło do tej tragedii. Jednak sporo wiemy na temat wydarzeń z kwietnia 2010 roku. Wiele pytań pozostaje wciąż otwartych, zarówno technicznych jak i logistycznych.

Był doradca Putina wskazał, że w maju 2010 roku sformułował siedem pytań dotyczących tragedii.

Przez te lata nie otrzymaliśmy od strony rosyjskiej żadnej odpowiedzi. Nadal nie wiemy, dlaczego samolot, który spadł z wysokości 50 metrów, rozpadł się na małe kawałki i naprawdę na dużym terenie. Z tego, co wiemy z innych katastrof na podobnej wysokości, nie było żadnego przypadku, gdzie zniszczenia byłyby podobne do tych w Smoleńsku

— mówił Iłłarionow.

Dodał, że po innych, podobnych katastrofach wielu ludzi przeżyło.

Nie było przypadku, by cała załoga, wszyscy pasażerowie zginęli w takiej katastrofie. Jest wiele otwartych pytań

— tłumaczył były doradca Putina, poruszając coraz groźniejsze wątki.

Żadne drzewo, żadna brzoza nie była w stanie zniszczyć skrzydła takiego samolotu. To jest absolutnie jasne. I dlatego musimy wiedzieć, co się naprawdę stało. Musimy zadawać pytania. Dużo osób zadawało pytania do rządu i władz, ale nie mamy odpowiedzi

— mówił zaskoczonym dziennikarzom były doradca Władimira Putina.

Wiemy również, że oficjalny raport MAKu zawiera pewne elementy, czy odpowiedzi, które nie odnoszą się do rzeczywistości, do warunków panujących na lotnisku. Ale mimo to wrak samolotu nadal jest w Smoleńsku, nadal nie został przekazany stronie polskiej. Powstaje pytanie dlaczego

— ciągnął Iłłarionow.

Dodał, że po tragedii „pojawiali się tzw. świadkowie tej sytuacji i okazało się, że to byli agenci służb specjalnych, a nie prawdziwi świadkowie tej sytuacji”.

Dlatego musimy wiedzieć, co się stało

— zakończył były doradca Putina.

 

Fot. wPolityce.pl/TVN

 

Zaskoczeni i zszokowani prowadzący program byli wyraźnie zbici z tropu. Sytuację próbował ratować Marcin Prokop, ale wyszło mocno nieporadnie…

Dużo pytań, na które dziś nie znajdziemy odpowiedzi, ale warto je sobie zadawać

— mówił Prokop.

Wydaje się jednak, że w TVN nikt takich pytań zadawać nie chce.

Andriej Iłłarionow zrobił „zaprzyjaźnionej” stacji rządzących sporego psikusa.

ZOBACZ WIDEO

Cała rozmowa na stronach TVN.

KL

 

 

http://wpolityce.pl/...akiego-samolotu


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#301 Martinesss

Martinesss

    Member

  • Members
  • PipPip
  • 11 postów

Napisano 15 wrzesień 2016 - 12:29

Sprawa jest prosta. Pilot zszedł za nisko (widoczność to jakieś 200 m), przeorał czubki drzew. Na samym samolocie to akurat większego wrażenia nie zrobiło, ale na pilocie już tak, bo zwiększył ciąg i zaczął zwiększać pułap. W ten sposób samolot uderzył w brzozę z prędkością niemal 300 km/h. Skrzydło skośne oparte na dwóch dźwigarach, wykonane z kruchego duralu musiało się urwać. Poza tym samolot ważył 80 ton, przy drastycznie zwiększonym ciągu i wznoszeniu, masa mogła podskoczyć nawet o 25%, zatem do 100 ton. Obliczenia wykazały, że siła działająca to ok. 10 tys. daN na skrzydło. To są wartości krytyczne nieuszkodzonych skrzydeł takiego samolotu, więc uszkodzone po prostu nie mogło tego wytrzymać. Nie ma szans. Skrzydło też nie mogło przejść przez taką brzozę nieuszkodzone. Krawędź natarcia jest opływowa i dochodzą wszelkie kąty skosu, wzniosu, zaklinowania. Na pewno w tym przypadku odpada jeden dźwigar. To wystarczy do zniszczenia tej części płata. Po urwaniu skrzydła samolot przeleciał jeszcze kilkaset metrów wykonując beczki. To pewne, bo po utracie niemal połowy powierzchni nośnej z jednej strony przy tak stosunkowo niewielkiej prędkości nie da się wyrównoważyć samolotu. Naprężenia rozciągające, zginające i skręcające są dobrane mniej więcej tak, aby były o ok. 10% mniejsze od krytycznych. W momencie wykonywania beczek siły wzrosły, a co za tym idzie naprężenia (przypomnę, że jest to stosunek siły do pola przekroju) przekroczyły krytyczne (ktoś kto konstruował Tu 154 na pewno nie uwzględniał akrobacji) we wszelkich nitach, spoinach i innych newralgicznych punktach, dlatego też samolot rozpadł się na kilkaset kawałków, a nie kilka. Chyba tylko najbardziej wyspecjalizowane samoloty akrobatyczne mogłyby to wytrzymać. Nie wiem kto podjął decyzję o lądowaniu, ale to tylko i wyłącznie on za to odpowiada. No i pilot, który na to szaleństwo się zgodził. Przy tej widoczności nie było szans na reakcję. Przyjmy, że prędkość to te 270 km/h, to daje nam 75 m/s. Przy widoczności 200 m, pilot ma 2-3 sekundy na reakcję. To zdecydowanie za mało na poderwanie takiej maszyny. Rozwinięcie pełnego ciągu zajmuje ok. 10 sekund, w tym czasie samolot powoli nabiera wysokość. Zbyt powoli. Jedno wyższe drzewo i koniec.

 



#302 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 15 wrzesień 2016 - 12:32

Sprawa jest prosta. Pilot zszedł za nisko (widoczność to jakieś 200 m), przeorał czubki drzew. Na samym samolocie to akurat większego wrażenia nie zrobiło, ale na pilocie już tak, bo zwiększył ciąg i zaczął zwiększać pułap. W ten sposób samolot uderzył w brzozę z prędkością niemal 300 km/h. Skrzydło skośne oparte na dwóch dźwigarach, wykonane z kruchego duralu musiało się urwać. Poza tym samolot ważył 80 ton, przy drastycznie zwiększonym ciągu i wznoszeniu, masa mogła podskoczyć nawet o 25%, zatem do 100 ton. Obliczenia wykazały, że siła działająca to ok. 10 tys. daN na skrzydło. To są wartości krytyczne nieuszkodzonych skrzydeł takiego samolotu, więc uszkodzone po prostu nie mogło tego wytrzymać. Nie ma szans. Skrzydło też nie mogło przejść przez taką brzozę nieuszkodzone. Krawędź natarcia jest opływowa i dochodzą wszelkie kąty skosu, wzniosu, zaklinowania. Na pewno w tym przypadku odpada jeden dźwigar. To wystarczy do zniszczenia tej części płata. Po urwaniu skrzydła samolot przeleciał jeszcze kilkaset metrów wykonując beczki. To pewne, bo po utracie niemal połowy powierzchni nośnej z jednej strony przy tak stosunkowo niewielkiej prędkości nie da się wyrównoważyć samolotu. Naprężenia rozciągające, zginające i skręcające są dobrane mniej więcej tak, aby były o ok. 10% mniejsze od krytycznych. W momencie wykonywania beczek siły wzrosły, a co za tym idzie naprężenia (przypomnę, że jest to stosunek siły do pola przekroju) przekroczyły krytyczne (ktoś kto konstruował Tu 154 na pewno nie uwzględniał akrobacji) we wszelkich nitach, spoinach i innych newralgicznych punktach, dlatego też samolot rozpadł się na kilkaset kawałków, a nie kilka. Chyba tylko najbardziej wyspecjalizowane samoloty akrobatyczne mogłyby to wytrzymać. Nie wiem kto podjął decyzję o lądowaniu, ale to tylko i wyłącznie on za to odpowiada. No i pilot, który na to szaleństwo się zgodził. Przy tej widoczności nie było szans na reakcję. Przyjmy, że prędkość to te 270 km/h, to daje nam 75 m/s. Przy widoczności 200 m, pilot ma 2-3 sekundy na reakcję. To zdecydowanie za mało na poderwanie takiej maszyny. Rozwinięcie pełnego ciągu zajmuje ok. 10 sekund, w tym czasie samolot powoli nabiera wysokość. Zbyt powoli. Jedno wyższe drzewo i koniec.

 

 

Niech zgadnę?

Gotowiec hejterski?  %-) %-)

 

 

fabcio93 w odpowiedzi na post: wlochacz | 11 mar 2016 19:14

Sprawa jest prosta. Pilot zszedł za nisko (widoczność to jakieś 200 m), przeorał czubki drzew. Na samym samolocie to akurat większego wrażenia nie zrobiło, ale na pilocie już tak, bo zwiększył ciąg i zaczął zwiększać pułap. W ten sposób samolot uderzył w brzozę z prędkością niemal 300 km/h. Skrzydło skośne oparte na dwóch dźwigarach, wykonane z kruchego duralu musiało się urwać. Poza tym samolot ważył 80 ton, przy drastycznie zwiększonym ciągu i wznoszeniu, masa mogła podskoczyć nawet o 25%, zatem do 100 ton. Obliczenia wykazały, że siła działająca to ok. 10 tys. daN na skrzydło. To są wartości krytyczne nieuszkodzonych skrzydeł takiego samolotu, więc uszkodzone po prostu nie mogło tego wytrzymać. Nie ma szans. Skrzydło też nie mogło przejść przez taką brzozę nieuszkodzone. Krawędź natarcia jest opływowa i dochodzą wszelkie kąty skosu, wzniosu, zaklinowania. Na pewno w tym przypadku odpada jeden dźwigar. To wystarczy do zniszczenia tej części płata. Po urwaniu skrzydła samolot przeleciał jeszcze kilkaset metrów wykonując beczki. To pewne, bo po utracie niemal połowy powierzchni nośnej z jednej strony przy tak stosunkowo niewielkiej prędkości nie da się wyrównoważyć samolotu. Naprężenia rozciągające, zginające i skręcające są dobrane mniej więcej tak, aby były o ok. 10% mniejsze od krytycznych. W momencie wykonywania beczek siły wzrosły, a co za tym idzie naprężenia (przypomnę, że jest to stosunek siły do pola przekroju) przekroczyły krytyczne (ktoś kto konstruował Tu 154 na pewno nie uwzględniał akrobacji) we wszelkich nitach, spoinach i innych newralgicznych punktach, dlatego też samolot rozpadł się na kilkaset kawałków, a nie kilka. Chyba tylko najbardziej wyspecjalizowane samoloty akrobatyczne mogłyby to wytrzymać. Nie wiem kto podjął decyzję o lądowaniu, ale to tylko i wyłącznie on za to odpowiada. No i pilot, który na to szaleństwo się zgodził. Przy tej widoczności nie było szans na reakcję. Przyjmy, że prędkość to te 270 km/h, to daje nam 75 m/s. Przy widoczności 200 m, pilot ma 2-3 sekundy na reakcję. To zdecydowanie za mało na poderwanie takiej maszyny. Rozwinięcie pełnego ciągu zajmuje ok. 10 sekund, w tym czasie samolot powoli nabiera wysokość. Zbyt powoli. Jedno wyższe drzewo i koniec.

http://www.filmweb.p...Putin ,2182108#

 

 

Kończ waść, wstydu sobie oszczędź...


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#303 Martinesss

Martinesss

    Member

  • Members
  • PipPip
  • 11 postów

Napisano 15 wrzesień 2016 - 12:43

Nie gotowiec tylko fakty, z którymi każdy powinien się zmierzyć i zastanowić się na chwilę czy wszystko co głosi pisowska propaganda to prawda objawiona...

 

 

 

 

 

 

 

 



#304 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 15 wrzesień 2016 - 13:00

Nie gotowiec tylko fakty, z którymi każdy powinien się zmierzyć i zastanowić się na chwilę czy wszystko co głosi pisowska propaganda to prawda objawiona...

 

które 'FAKTY"?

TVN czy Agory?  %-)

 

Nie zmieniaj waść tematu...

Jakaś "bajka" na wytłumaczenie wklejania gotowych tekstów??


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#305 Martinesss

Martinesss

    Member

  • Members
  • PipPip
  • 11 postów

Napisano 15 wrzesień 2016 - 13:05

które 'FAKTY"?

TVN czy Agory?  %-)

 

Nie zmieniaj waść tematu...

Jakaś "bajka" na wytłumaczenie wklejania gotowych tekstów??

Po prostu czytałem kiedyś te wypowiedzi na filmwebie i skopiowałem sobie owe do notatnika na kompie, bo podobał mi się sposób argumentacji tego gościa.

Dzisiaj czytając ten temat chciałem to wklejić, ale zapomniałem źródła, na szczęście ty mi je przypomniałeś :)



#306 OSTOJA2

OSTOJA2

    Jam ci to!

  • Members
  • PipPipPip
  • 2074 postów

Napisano 15 wrzesień 2016 - 14:23

Nie karmić trolla !!!


  • fantom (ista) lubi to

#307 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 16 wrzesień 2016 - 09:06

Po prostu czytałem kiedyś te wypowiedzi na filmwebie i skopiowałem sobie owe do notatnika na kompie, bo podobał mi się sposób argumentacji tego gościa.

Dzisiaj czytając ten temat chciałem to wklejić, ale zapomniałem źródła, na szczęście ty mi je przypomniałeś :)

 

bzdurki-czyli-bajki-dla-dzieci-i-innych-


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#308 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 16 wrzesień 2016 - 09:09

Tusk ! Ty Chyży Ruju!!! 1f52b.png1f4a3.png

 

14265000_1655673221429098_10414020325014

 

 

 

14324549_1320333984668215_44380592114007

 

Ustalenia podkomisji smoleńskiej. "Bulwersujące informacje"
Katastrofa smoleńska
Wczoraj, 15 września (16:40)

Senator Jan Maria Jackowski odniósł się do najnowszych ustaleń podkomisji smoleńskiej. "Bulwersująca jest informacja o tym, że są różnice, jeśli chodzi o zapis z czarnych skrzynek i są różnice sekundowe w zapisie" – powiedział polityk Prawa i Sprawiedliwości.

 

0005X6ENMAJX4RIA-C122-F4.jpg
Konferencja prasowa przedstawicieli podkomisji ds. zbadania katastrofy smoleńskiej /Radek Pietruszka /PAP

Zastępca przewodniczącego podkomisji badającej przyczyny katastrofy smoleńskiej prof. Kazimierz Nowaczyk poinformował podczas czwartkowej konferencji prasowej, że podkomisja odnalazła w materiałach źródłowych Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego pełne zapisy polskiej czarnej skrzynki i rosyjskiej. "Z polskiej skrzynki wycięte zostały ok. 3 sekundy, z rosyjskiej ok. 5 sekund" - podkreślił.

Nowaczyk dodał, że obecnie podkomisja analizuje odszyfrowane brakujące 5 sekund. "Jesteśmy w trakcie analizy, która jest bardzo żmudna, ale już znaleźliśmy sygnał niesprawności pierwszego silnika, niesprawność pierwszego generatora, niesprawność obu wysokościomierzy radiowych" - zaznaczył Nowaczyk.

"Nie wiemy, co wydarzyło się 10 kwietnia"

Jackowski ocenił w czwartek, że "ciągle jesteśmy w punkcie wyjścia". "Nie wiemy ostatecznie, co wydarzyło się 10 kwietnia 2010 r., nie znamy wszystkich szczegółów przebiegu tragicznego lotu i nie znamy również wszystkich szczegółów sposobu wyjaśnienia bezpośrednio po tej tragedii" - powiedział senator.

Według niego bylibyśmy w innym punkcie, gdyby rząd Donalda Tuska od początku "w sposób właściwy, profesjonalny, odpowiedzialny i proporcjonalny do skali tej tragedii" podjął działania. "Nie doszłoby do tych wszystkich bulwersujących wydarzeń, których świadkami jesteśmy do dnia dzisiejszego" - podkreślił Jackowski.

Zaznaczył, że konferencja prasowa podkomisji to "nie jest ostatnie spotkanie z mediami i ujawnianie opinii publicznej nowych ustaleń". "Z dużym spokojem podchodzimy do tych prac i oczekujemy rzetelnego, ostatecznego wyjaśnienia" - dodał.

Podkomisja została powołana w lutym przez szefa MON Antoniego Macierewicza. Wcześniej przyczyny katastrofy smoleńskiej z 10 kwietnia 2010 r. badała do lipca 2011 r. Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego (KBWLLP), którą kierował ówczesny szef MSWiA Jerzy Miller. Macierewicz, który wcześniej stał na czele parlamentarnego zespołu smoleńskiego kwestionował jej ustalenia.

 
M. Wassermann o ekshumacji: Bada się ciała sprzed 3 tys. lat, a nie można tych sprzed 6 lat?

Ustalenia przyczyn katastrofy smoleńskiej

Komisja Millera ustaliła, że przyczyną katastrofy smoleńskiej było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania, czego konsekwencją było zderzenie samolotu z drzewami, prowadzące do stopniowego niszczenia konstrukcji Tu-154M. Członkowie komisji podkreślali, że ani rejestratory dźwięku, ani parametrów lotu nie potwierdzają tezy o wybuchu na pokładzie samolotu. Ponadto w raporcie wskazano m.in. na błędy rosyjskich kontrolerów z lotniska w Smoleńsku.

Z kolei ostatni, opublikowany w kwietniu 2015 r. raport kierowanego przez Macierewicza zespołu parlamentarnego, zawierał tezę, że prawdopodobną przyczyną katastrofy była seria wybuchów m.in. na lewym skrzydle, w kadłubie i prezydenckiej salonce.

O nowych materiałach dowodowych dotyczące katastrofy smoleńskiej, m.in. nagraniu z wieży w Smoleńsku, innym od znanych dotychczas taśm mówił w niedzielę szef podkomisji Berczyński. Jego zdaniem, są "fakty pozwalające na zmianę kwalifikacji działań prokuratury".

10 kwietnia 2010 r. w katastrofie samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem zginęli wszyscy pasażerowie i członkowie załogi - 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka. Polska delegacja udawała się na uroczystości z okazji 70. rocznicy zbrodni katyńskiej.

0005X6ET48SFN2DN-C122-F4.jpg
Fragment materiałów, zaprezentowanych podczas konferencji prasowej przedstawicieli podkomisji ds. zbadania katastrofy smoleńskiej /Radek Pietruszka /PAP


Czytaj więcej na http://fakty.interia...ampaign=firefox

 

 

==

14344807_1320429667991980_37560595116559

 

Podkomisja smoleńska upubliczniła stenogram z wypowiedzią Jerzego Millera
Katastrofa smoleńska
Wczoraj, 15 września (18:24)

"Albo zadbamy o jednolity przekaz, który nie sprzyja budowaniu mitów i podejrzeń, albo sami sobie ukręcimy bicz na własne plecy" - tak Jerzy Miller instruował członków kierowanej przez siebie rządowej komisji zajmującej się badaniem przyczyn katastrofy smoleńskiej ws. ostatecznego kształtu raportu. Stenogram został dziś upubliczniony podczas konferencji nowej podkomisji MON, powołanej przez Antoniego Macierewicza. Publikujemy jego treść.

 

0005X6YTIIYCSYHK-C122-F4.jpg
Jerzy Miller, fot. 2014 /Marek Lasyk /Reporter

W czwartek odbyła się pierwsza konferencja dla mediów podkomisji MON, powołanej na początku roku przez ministra obrony Antoniego Macierewicza do ponownego zbadania okoliczności katastrofy smoleńskiej. Uczestniczył w niej sam szef resortu obrony, członkowie podkomisji, eksperci. Na sali obecna była także grupa bliskich ofiar katastrofy Tu-154M.  

Podkomisja poinformowała, że ma dowody na to, że niektóre dane miały być manipulowane, w tym stenogramy z czarnych skrzynek prezydenckiego samolotu. Według podkomisji, w kokpicie Tu-154M nie zidentyfikowano głosu dowódcy Sił Powietrznych gen. Andrzeja Błasika.

Podczas konferencji upubliczniono również nagranie na, którym ówczesny szef MSWiA Jerzy Miller instruował swoich podwładnych, jak prezentować ustalenia komisji. Miller wprost sugerował, że raport strony polskiej nie powinien różnic się od tego, zaprezentowanego przez stronę rosyjską.   

Oto pełna treść stenogramu nagrania z posiedzenia komisji. Przemawia Jerzy Miller.

"Nasze ustalenia zostaną zderzone z ustaleniami rosyjskimi"

"Rozwiązanie dzisiejsze jest poprawne. Komisja wojskowa po stronie polskiej i komisja cywilna po stronie rosyjskiej. Podsumowując ten wątek: rozumiem, że rosyjska komisja działa w reżimie komisji do rozpatrzenia wypadku lotniczego, pasażerskiego.

Żądamy konwencji chicagowskiej, załącznika 13. i to nie przeszkadza nam. Akceptujemy i nie podpowiadamy polskiemu premierowi, że powinien zmienić swoje stanowisko w tej sprawie. Ostateczna decyzja należy do premiera (Donalda Tuska - red.), bo to premier zastrzegł sobie prawo osobistego nadzoru, może to niedobre słowo, ale bieżącego przypatrywania się naszym poczynaniom.

My działamy, po uzyskaniu pierwotnie zgody premiera. Nasze ustalenia zostaną zderzone z ustaleniami rosyjskimi. Nieformalnie, w odbiorze społecznym.

Jeżeli te raporty będą różne, to będzie do tego cała teoria budowana w społeczeństwie, że albo ten ukrył, albo tamten ukrył, ale na pewno prawda jest gdzieś jeszcze indziej. I w związku z tym oczekiwałbym, że nasze działanie będzie o tyle niestandardowe, że musi uwzględniać wymogi postępowania cywilnego i wewnętrzne dalsze ustalenia metodologiczne oraz dokumentów kończących muszą być zweryfikowane, z punktu widzenia tych okoliczności. Co do tego jestem przekonany.

 

Czytaj więcej na http://fakty.interia...ampaign=firefox

(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#309 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 16 wrzesień 2016 - 09:13

14358860_1320185624683051_26960761706235

 

 

 bc99506852557370d85ec7e80c330574.jpg Szef MON o "przestępczym działaniu" Jerzego Millera: Próbował wymusić na komisji określone stanowisko To było przestępcze działanie pana Millera, który próbował wymusić na komisji określone stanowisko. To sprzeniewierzenie się celom komisji – mówił na antenie TVP Info minister obrony narodowej Antoni Macierewicz.

W rozmowie z Michałem Rachoniem, Antoni Macierewicz odniósł się do dzisiejszej konferencji Podkomisji ds. katastrofy smoleńskiej, która przedstawiła ustalenia ze swojej sześciomiesięcznej pracy. Członkowie zespołu poinformowali m.in. o wycięciu fragmentów z zapisu czarnych skrzynek. CZYTAJ WIĘCEJ

Wycięte sekundy były kluczowe

Problem polega na tym, że w tych 5 sekundach zawarta była kluczowa treść dla przebiegu tragedii. Była tam informacja o awarii lewego silnika i generatora, który zasila w prąd cały samolot  tłumaczył szef MON.

Macierewicz wskazywał, że były to istotne informacje, które choć zostały przekazane do instytucji - a to właśnie umożliwiło do nich dostęp obecnej komisji - to nie zostały one uwzględnione w raporcie, ani też nie dotarły do opinii publicznej. To ma znamiona fałszowania materiału dowodowego. Zostało skierowane w tej sprawie zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa powiedział. 

Samolot rozpadł się w powietrzu. Nie ma co do tego wątpliwości

Minister obrony narodowej wyjaśniał na czym polegało działanie poprzedniego zespołu badającego przyczyny katastrofy z 10 kwietnia.   Zrezygnowano z ostatnich 3 sekund (z polskiego rejestratora - red.) i zastąpiono je 3 sekundami z materiału rosyjskiego, twierdząc, że to lepiej oddaje rzeczywistość. Żaden normalny uczony nie uzna takiego zabiegu za zabieg dozwolony, a tym bardziej pozwalający ocenić rzeczywistość  oceniał Macierewicz. Jak podkreślił, na tak skonstruowanym zapisie oparte zostały główne konkluzje komisji Millera, które mają charakter dokumentu państwowego, stanowiska państwa polskiego ws. tragedii smoleńskiej.

Szef MON stwierdził, że nie ma dziś już żadnych wątpliwości, że samolot rozpadł się w powietrzu, a więc że powodem katastrofy nie była ani brzoza, ani działania pilotów. Wskazywał, że do ustalenia jest to, co spowodowało ten rozpad. 

Przestępcze działanie Millera 

W ocenie Macierewicza, spójność z rosyjskim przekazem o którą chodziło Millerowi uzyskano w stwierdzeniu, że "nie ma wątpliwości, że wina jest pilotów, pozostaje tylko kwestia, kto ich do tego zmusił". Pytany, czy z ustaleń komisji mogą wynikać jakieś konsekwencje prawne, szef MON odpowiedział: "Wynikają konsekwencje prawne przestępczego działania Jerzego Millera, który próbuje wymusić określone zachowanie na komisji, która zaczynała prace badawcze".

amp, tvp info

 

http://dorzeczy.pl/i...stanowisko.html

 


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#310 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 16 wrzesień 2016 - 14:20

W rzeczy samej...

 

Mocne słowa prezydenta Dudy o wraku tupolewa: "W normalnych warunkach ktoś, kto nie ma nic do ukrycia, zwraca własność innego kraju"

opublikowano:

4 godziny temu· aktualizacja: godzinę temuf7abe8f42e0543c8871ddd8f9cf5c420.jpegfot. Grzegorz Jakubowski / KPRP

Jestem zdziwiony, że Rosja nie chce oddać tego wraku. Fakt, że nie chce oddać tego wraku, powoduje najróżniejsze domysły. W normalnych warunkach ktoś, kto nie ma nic do ukrycia, zwraca własność innego kraju

— podkreślił prezydent Andrzej Duda podczas konferencji prasowej, zapytany o trudności w sprowadzenia do Polski wraku Tupolewa.

Jak przypomniał, tupolew został wprawdzie wyprodukowany w Rosji, ale jest polską własnością.

Polska ten samolot kupiła. Wrak jest naszą własnością. Pojawia się zasadnicze pytanie, dlaczego Rosja nie chce tej własności zwrócić

podkreślił prezydent Duda.

mall

 

http://wpolityce.pl/...sc-innego-kraju

 

= = =

Gdybym był mediami czeciej RP, które kłamały, straszyły, tworzyły nagonki i dzieliły Polaków, to pewnie bym nie chciał żeby ktoś to wszystko ludziom przypomniał. Kombinowałbym z fabułą, opowiadał że wybuchy i zamachy, mgła, hel i białe myszki. O grze aktorskiej że słaba, efekty że lipne, o tym kto na premierę nie dostał zaproszenia, o tym że żona z córką poszły na komedię, pośmiałbym się z kategorii fantasy na imdb, jakiegoś autoryteta zaprosił żeby stanowczo powiedział że jego noga ani głowa w kinie nie postanie! I tak dalej. O wszystkim byle nie o treści, a jak już trzeba o treści to ucieczka w stronę Antoniego i zamachu. Broń Boże o mediach!
Coś Wam to przypomina?

Z kolei gdybym był marketingowcem tego filmu to bym wypromował akcję #ZaprośLemingaNaSmoleńsk. Ale ponieważ nie jestem ale już miałem do czynienia z ludźmi oburzonymi na film, którego nie widzieli ale wiedzą że "jest o helu i sztucznej mgle". Zaś na moje krótkie dwa zdania, że film jest przede wszystkim o tym co się działo później oraz pytanie czy film JFK tak samo oburza - odpowiedziało milczenie i zmarszczka na czole układająca się w litery "ale jak to? to w tym gronie nie ma beki ze Smoleńska?".

Ponieważ nie jestem ani pierwszymi ani drugimi ale kłamstw tych pierwszych nie zapomnę i widzę do dziś jak zatruli ludziom umysły jadem tefałenolu i trutką agoraminy, więc wrzucam tylko taką oto przypowiastkę. Prawdopodobnie to tekst s-f, który jednak dosyć dobrze pokazuje stan zniewolenia umysłowego części społeczeństwa i ich prawdopodobną reakcję ba pokazanie tego jak ich okłamywały media przez kilka lat.

 

 

14324134_1148677988513494_37762912399061


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#311 OSTOJA2

OSTOJA2

    Jam ci to!

  • Members
  • PipPipPip
  • 2074 postów

Napisano 18 wrzesień 2016 - 13:35

KOD: Film "Smoleńsk" demoralizuje dzieci!

Ponieważ film "demoralizuje" (ciekawe czym i jak) dzieci więc kodowcy wysmażyli taką "zajawkę" :D

 

Głupota głupotę pogania.

 

 

kijowski_smolensk.jpg

 

http://www.fronda.pl...ieci,78624.html



#312 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 19 wrzesień 2016 - 19:01

14370245_1321736631194617_73165815929903

 

14364798_1320640044637609_66813213175295

 

14359023_1322779454423668_39132927694034

 

i... komuś się niechcący wyrwało...

 

14292375_1656856744644079_26061092853995

 

Grożba??


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#313 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 20 wrzesień 2016 - 08:57

ZOBACZ! Grzegorz Braun: W SMOLEŃSKU NIE BYŁO "WYPADKU". WAŻNE FAKTY!
  • Elizia lubi to

(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#314 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 22 wrzesień 2016 - 13:38

14370167_1324846817550265_76516498243728

„Think tank w Waszyngtonie po tym artykule zwolnił panią Applebaum ze współpracy”


NARM, dm publikacja: 21.09.2016 aktualizacja: 19:48

Min. Waszczykowski komentował artykuł autorstwa Anne Applebaum (fot. Wikipedia)

– Myślę, że najlepszym komentarzem jest to, że jeden z istotnych think tanków, czyli zespołów analitycznych w Waszyngtonie, który zatrudniał do tej pory panią Anne Applebaum, po tym artykule zwolnił ją ze współpracy. Uznał, że jest to niedopuszczalna ingerencja w wewnętrzne sprawy państwa, które jest przedmiotem zainteresowania tego think tanku – tak minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski skomentował na antenie TVP Info niedawny artykuł Anne Applebaum w „The Washington Post”, poświęcony m.in. katastrofie smoleńskiej.

Polska członkiem Rady Bezpieczeństwa ONZ? „Jest wiele państw, które nas popierają”
Prowadzący program „Dziś wieczorem” pytał ministra o opinię na temat tezy, że gen. Andrzej Błasik kazał pilotom Tu-154M lądować w Smoleńsku.

– Jest to najlepszy komentarz – zwolnienie pani Anne Applebaum, odsunięcie od współpracy, jak również zerwanie z nią umowy o realizację jednego z najbliższych seminariów międzynarodowych, w których również Polacy mieli uczestniczyć – odpowiedział na antenie TVP Info z Waszyngtonu szef polskiej dyplomacji. Chodzi o think tank Center for European Policy Analysis.

Witold Waszczykowski towarzyszy prezydentowi podczas wizyty w Stanach Zjednoczonych.
#wieszwiecej | Polub nas
Prezydent o artykule w „The Washington Post”

Sprawę artykułu skomentował krótko prezydent Andrzej Duda podczas spotkania z polskimi dziennikarzami.

– O ile mi wiadomo, bo też zapoznałem się tylko z przekazem medialnym w internecie, jeśli chodzi o treść tego artykułu, to pani Anne Applebaum opowiada tam w ogóle rzeczy nieprawdziwe, które nigdy nie miały miejsca. Szkoda więc, że tak uznana dziennikarka podaje nieprawdę – powiedział Duda.

Artykuł zatytułowany „In Poland, a preview of what Trump could do to America” ukazał się na łamach waszyngtońskiego dziennika 19 września.

http://www.tvp.info/...m-ze-wspolpracy

(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#315 andi_andi

andi_andi

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 698 postów

Napisano 26 wrzesień 2016 - 20:44

nawet daje do myslenia pilot o katastrofie

 

http://polityczek.pl...ler-i-episkopat

 



#316 Siewcaplew

Siewcaplew

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 857 postów

Napisano 26 wrzesień 2016 - 21:14

ZOBACZ! Grzegorz Braun: W SMOLEŃSKU NIE BYŁO "WYPADKU". WAŻNE FAKTY!

Ja słuchałem o tym hangarze na lotnisku, to nic innego nie przychodzi na myśl, jak miejsce rzezi - być może zgodnie z umową, że do Rosji mają trafić już martwi? Ciekawe co mówią ofiary/zmarli na ten temat? Krzysztof Jackowski nie powie, bo go zastraszono w tej kwestii i miał dać dowód lojalności w tej sprawie wypuszczając "wizję o okienku i mgle". Za dużo krwi było w hangarze, zbyt łatwo ślady wykryć więc trzeba było rozdupcyć w mak całość i wywieźć - gdzie wywieziono?



#317 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 18 październik 2016 - 14:25

„Gazeta Polska” ujawnia: Jest nagranie rozmowy Tusk-Putin w Smoleńsku
Dodano: 18.10.2016 [08:24]
147677184414005087755.jpg
foto: Gazeta Polska
Instytucje państwa polskiego dysponują nagraniem rozmowy pomiędzy Tuskiem a Putinem z nocy 10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku. Putin – ówczesny premier Rosji – przedstawia na nim przebieg katastrofy sprzeczny z późniejszym raportem MAK i komisji Jerzego Millera. Nie ma w nim ani brzozy, ani rzekomego upadku samolotu w pozycji odwróconej. Uczestnikami spotkania są również ówczesny wicepremier Waldemar Pawlak i Krzysztof Kwiatkowski, ale żaden z nich nie podzielił się ze śledczymi wiedzą przekazaną tego wieczoru przez Putina – ujawnia tygodnik „Gazeta Polska”.

Z ministrem Antonim Macierewiczem m.in. o nowych faktach w sprawie katastrofy smoleńskiej rozmawia Michał Rachoń.

Wracając do Wielkiej Brytanii i przechodząc do spraw związanych z katastrofą smoleńską. Czy Wielka Brytania pomaga nam w jakikolwiek sposób wyjaśnić sprawę z 10 kwietnia 2010 roku?
Gdyby było inaczej, to najpoważniejszy ekspert brytyjski Frank Taylor, twórca katedry badania katastrof lotniczych na Cranfield University, który wychował całe pokolenia badaczy, wraz ze swoim zespołem, w skład którego wchodzą Brytyjczycy i Skandynawowie, nie zdecydowałby się wejść w skład ekspertów Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego. A tak się właśnie stało. Frank Taylor nie tylko zdecydował się na pracę w tym gronie, lecz także przedstawił opinii publicznej na konferencji prasowej swój punkt widzenia w sprawie zbadania i wyjaśnienia tragedii smoleńskiej. Wskazał na niedostatki i zafałszowania zarówno raportu MAK, jak i raportu Millera. Takie zaangażowanie w krajach anglosaskich nie jest możliwe bez wiedzy i aprobaty odpowiednich władz.

Aprobaty rządu?
Nie chcę wchodzić w to tak głęboko, bo nie prowadziłem na ten temat żadnych rozmów. Mówię o pewnym uzusie, który panuje w krajach anglosaskich. Zawsze takie decyzje wymagają konsultacji i akceptacji.

Całość wywiadu z ministrem obrony narodowej Antonim Macierewiczem w najnowszym wydaniu tygodnika „Gazeta Polska”. W sprzedaży już od środy!

147677184414005187755.jpg

http://niezalezna.pl...tin-w-smolensku


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#318 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 20 październik 2016 - 09:15

Antoni Macierewicz: Tusk już 14 kwietnia 2010 roku wiedział, że Rosjanie są winni katastrofy!
Opublikowano dnia 19.10.2016 08:39
 
 
Instytucje państwa polskiego dysponują nagraniem rozmowy pomiędzy Tuskiem a Putinem z nocy 10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku. Putin – ówczesny premier Rosji – przedstawia na nim przebieg katastrofy sprzeczny z późniejszym raportem MAK i komisji Jerzego Millera. Nie ma w nim ani brzozy, ani rzekomego upadku samolotu w pozycji odwróconej. Uczestnikami spotkania są również ówczesny wicepremier Waldemar Pawlak i Krzysztof Kwiatkowski, ale żaden z nich nie podzielił się ze śledczymi wiedzą przekazaną tego wieczoru przez Putina – czytamy w dzisiejszej „Gazecie Polskiej”. O nowych faktach w sprawie katastrofy smoleńskiej z Antonim Macierewiczem rozmawia Michał Rachoń.
 

okładka - Gazeta Polska

- oburza się minister obrony narodowej i podkreśla, że wszystkie decyzje podejmował osobiście sam Donald Tusk.

Zresztą publicznie mówił, że jest odpowiedzialny za wszystko, co w związku z 10 kwietnia się zdarzyło. I poniesie odpowiedzialność. Na przykład w związku ze sprawą zrezygnowania z objęcia zasadą eksterytorialności miejsca katastrofy. Pan ambasador Marciniak skierował odpowiednią notę do MSZ Federacji Rosyjskiej. Rząd kierowany przez Tuska zrezygnował z tego przywileju, który Polsce bezdyskusyjnie przysługiwał. Konsekwencje ponosimy do dzisiaj.

Minister obrony narodowej komentuje również fakt tego, że Donald Tusk nie zdecydował się objąć miejsca katastrofy zasadą eksterytorialności.
Najbardziej wstrząsający, zdaniem ministra, jest fakt, że Donald Tusk nawet nie raczył poinformować nikogo o rozmowie z Władimirem Putinem i (ówczesnym rosyjskim ministrem ds. sytuacji nadzwyczajnych) Siergiejem Szojgu, w której obaj ci przedstawiciele władz Federacji Rosyjskiej, ale również przedstawiciele specjalnej komisji powołanej przez ówczesnego prezydenta (Dmitrija) Miedwiediewa, mając już wiedzę z czarnych skrzynek, przedstawili przebieg katastrofy.
 

Bardzo szczegółowo opisywali, jak do niej doszło. Nie było w tej reacji i opisie ani słowa na temat brzozy, n temat przewrócenia się samolotu na plecy. Była zaś mowa o tym, że stałła się straszna rzecz, ale gdyby samolot leciał trochę dalej, to mógłby zniszczyć fabrykę.


Skąd takie informacje?

Istnieje zapis wideo ze spotkania w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 roku, w którym uczestniczą m. in. Tusk, Putin, Szojgu, Pawlak i Kwiatkowski.  Myślę, ze niedługo zostanie to przedstawione opinii publicznej . Kluczowe jest to, że ówczesna relacja Putina i Szojgu jest sprzeczna z ustaleniami MAK-u i komisji Millera. Pokazują zupełnie inny przebieg tragedii.


Macierewicz podkreśla, że Donald Tusk do dzisiaj nikomu nie powiedział o tym spotkaniu.

- Żadnych notatek, zadnych dokumentów, w jego zeznaniach nie ma ani słowa na temat tego spotkania. Wiemy przecież, ze aprobował osobiście decyzje ministra Millera, którego raport opisuje zupełnie inny przebieg wydarzeń. W żaden sposób Donald Tusk nie powiedział opinii publicznej, że od Putina usłyszał coś zupełnie innego.

Jestem tym nagraniem wideo ze smoleńska i wiedzą, jaką ukrywał Donald Tusk, naprawdę wstrząśnięty. To nie ejdyny przypadek ukrywania wiedzy na temat katastrofy smoleńskiej przez Donalda Tuska. Podobnych przykładów mamy więcej. (...) Znamy ten fragment, w którym wprost w raporcie z 14 kwietnia mówi się, że Rosjanie ponoszą odpowiedzialność za tę tragedię. O tym także Tusk nigdy nie poinformował opinii publicznej. Tymczasem już 14 kwietnia 2010 roku wiedział, że Rosjanie są winni katastrofy.


Cały wywiad z ministrem Macierewiczem z najnowszym numerze "Gazety Polskiej"
 

http://www.tysol.pl/...inni-katastrofy


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#319 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 26 październik 2016 - 12:31

Jürgen Roth dotarł do pełnego raportu BND na temat 10/04

25.10.2016

  •  

photo_verybig_121315.jpg

Jürgen Roth dotarł do pełnego raportu BND na temat 10/04

 

 

"Gazeta Polska Codziennie" podaje, że niemiecki dziennikarz śledczy Jürgen Roth (autor książki „Tajne akta. Smoleńsk”) dotarł do pełnego raportu niemieckiego wywiadu BND na temat katastrofy smoleńskiej wraz z załącznikami.

 

Według gazety informacje z raportu mają pojawić się w nowej książce Rotha poświęconej tragedii smoleńskiej („Smoleńsk. Spisek, który zmienił świat”)W raporcie streszczanym przez Rotha ma być podane nazwisko rosyjskiego generała, który według źródła BND miał przyjąć od polskiego polityka zlecenie dokonania zamachu. Autor dokumentu miał być zresztą chwalony przez niemieckie służby za swoją prace.

Na łamach „Gazety Polskiej Codziennie” możemy przeczytać, że „z raportu dowiadujemy się m.in., że informację BND o >>wysoce prawdopodobnym zamachu przy użyciu materiałów wybuchowych<< potwierdziło >>wysokiej rangi źródło wewnątrz polskiej ambasady w K.<<. Był nim >>pułkownik polskiego wywiadu wojskowego<<, który >>zna bardzo dobrze wewnętrzne życie tej służby<<, o imieniu Robert”


Według niemieckiego dziennikarza informacja została potwierdzona niezależnie w dwóch bardzo dobrych źródłach. Roth przekonuje, że zamieszczenie w TU-154M ładunków wybuchowych nie mogło być możliwe bez zaangażowania sił polskich.

Raport BND ma zostać opublikowany w środowym tygodniku „Gazeta Polska”.

 wkt/GPC/wPolityce.pl


Czytaj oryginalny artykuł na: http://www.stefczyk....5#ixzz4OBhzFYz7

(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#320 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 31 październik 2016 - 11:53

Prokuratorzy od Smoleńska na dywanik. Jest śledztwo w sprawie zaniechania badań sekcyjnych
Data publikacji: 2016-10-29 17:00
Data aktualizacji: 2016-10-29 14:51:00
WYDARZENIA
oryginal_47035.jpg

Zespół prokuratorów przy Prokuraturze Krajowej, który zajmuje się wyjaśnieniem okoliczności katastrofy samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem, zbada dlaczego śledczy tuż po katastrofie, wbrew obowiązującym praktykom, nie zlecili badań sekcyjnych wszystkich ofiar.

 

- Prokuratorzy, którzy zajmowali się od początku tą sprawą, mieli obowiązek zlecenia przeprowadzenia sekcji w Polsce, bo mogło dojść do zgonu na skutek przestępstwa - wyjaśniła prokurator Ewa Bialik. Chodzi zatem o „odstąpienie przez prokuratura od czynności dowodowych wbrew przepisom”, bo Kodeks Postępowania Karnego taki obowiązek na prokuratorów nakładał. Za złamanie tych regulacji grozi nawet do pięciu lat więzienia.

 

Bialik zaznaczyła, że przed sześciu laty przyjęto „na wiarę” wyniki sekcji zwłok w Moskwie, choć dysponowano ekspertyzami Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, z których wynikało, że w przypadku jednej trzeciej ofiar w ogóle nie przeprowadzono sekcji. Tych braków nie uzupełniono po przewiezieniu ciał do Polski.

 

Prokuratura Krajowa stoi na stanowisku, że wszechstronne badania pozwolą na precyzyjne określenie obrażeń ofiar i przyczyn ich śmierci, a to może pomóc w zrekonstruowaniu przebiegu katastrofy.

 

Wszczęte postępowanie zdaje się nieprzypadkowo przypada na czas, kiedy prokuratura chce rozpocząć ekshumacje ciał ofiar katastrofy. Bowiem zlecenie tego rodzaju czynności wzbudziło sporo kontrowersji.

 

Źródło: rmf24.pl, tvp.info

MA

 

 

= = = =

 

14853237_1362609580440655_24902789307303

 

 

 

 

Artur Wosztyl publikuje warunki meteo z 10.04.2010 i zadaje kłam oszczercom
Opublikowano dnia 30.10.2016 00:06
- Oskarżono mnie o lądowanie przy podstawie 60 m i widzialności poniżej 1000 m. Teraz sami Państwo mogą zobaczyć jak wyglądało to naprawdę :) Może to da do myślenia tym co bezkrytycznie przyjmują informacje podawane przez Laska i innych jego pokroju próbujący gloryfikować raport Millera i pomieszać innych - pisze na swoim profilu FB porucznik Artur Wosztyl, dowódca Jaka 40, który lądował w Smoleńsku przed TU-154
 

 

 

 

http://www.tysol.pl/...klam-oszczercom


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#321 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 31 październik 2016 - 12:37

GPC publikuje skan raportu BND w sprawie Smoleńska, w tym skan paszportu Jurija Denisowa
Opublikowano dnia 29.10.2016 12:14
 
Gazeta Polska Codziennie obala argument o dostępie wyłącznie do omówienia raportu BND w sprawie Smoleńska, publikując skany, w tym skan paszportu Jurija Denisowa, według raportu domniemanego organizatora "zamachu" w Smoleńsku
 

.@GPCodzienna publikuje dzisiaj skan raportu BND na temat Smoleńska. Argument 'dokumentu nie ma, jest omówienie' padł. pic.twitter.com/mIlqG1RQV0

— michal.rachon (@michalrachon) October 29, 2016

.@GPCodzienna publikuje skan paszportu 'Jurija Desinova' opisywanego w raporcie BND jako organizator zamachu z 10 kwietnia 2010 #RaportBND pic.twitter.com/RP5WVucrda

— michal.rachon (@michalrachon) October 29, 2016

.@GrzegorzArchack @GPCodzienna proszę przeczytać sam raport. Zdaniem BND to rosyjski funk FSB pod ukraińskim przykryciem.

— michal.rachon (@michalrachon) October 29, 2016

@michalrachon @GPCodzienna skany z oryginału?po niemiecku?czyli są takie dokumenty,a nie tylko opisane w książce przez Rotha #Smoleńsk

— Radek K. (@kuleta_radek) October 29, 2016

W #RaportBND znajduje się również taka fotografia. Nie jest jednoznacznie przypisana do opisywanych w raporcie osób. pic.twitter.com/1Q3gXyJJ5p

— michal.rachon (@michalrachon) October 29, 2016

#RaportBND, o czym informowali funkcjonariusze BND centralę w sprawie zamachu w Smoleńsku https://t.co/8t0EqXBrRu #wieszwiecej | @tvp_info

— michal.rachon (@michalrachon) October 29, 2016

#RaportBND https://t.co/Y6pJIAFMMl

— michal.rachon (@michalrachon) October 29, 2016

.@stefanhambura w @RepublikaTV u Ryszarda Gromadzkiego o #RaportBND https://t.co/P8HzFJsdzQ , którego skany dziś opublikowała @GPCodzienna

— michal.rachon (@michalrachon) October 29, 2016

Nie dostrzegam w #RaportBND sugestii, że zamach został zorganizowany wbrew wiedzy i stanowisku Putina.

— michal.rachon (@michalrachon) October 29, 2016
Skany raportu zobacz w dzisiejszej Gazecie Polskiej Codziennie

 

http://www.tysol.pl/...Jurija-Denisowa


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#322 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 07 listopad 2016 - 12:52

Celne pytania płk. Piotra Wrońskiego dotyczące tragedii SMOLEŃSKIEJ
Celne pytania płk. Piotra Wrońskiego dotyczące tragedii SMOLEŃSKIEJ
Trumny-z-cia%C5%82ami-pasa%C5%BCer%C3%B3Trumny-z-cia%C5%82ami-pasa%C5%BCer%C3%B3   Celne pytania płk. Piotra Wrońskiego dotyczące tragedii SMOLEŃSKIEJ

Miałem nie pisać nic na ten temat, bo prawo i „operacyjne” podejście każe mi uznać decyzję z jednej strony, z drugiej zaś empatia i szacunek dla bólu najbliższych nakazuje mi wątpić w sens tej decyzji. Jednakże, po rozmowie telefonicznej z członkiem rodziny jednej z ofiar tragedii smoleńskiej (mój rozmówca nie jest związany z PiS i jest raczej przeciwnikiem tej partii), postanowiłem zadać publicznie następujące pytania:

 

1. Jeśli przy pieczętowaniu trumien z ciałami ofiar był konsul RP, to czy zostały sporządzone protokoły tej czynności i czy zostały wysłane do kraju? Gdzie są i jaka jest ich treść?

 

2. Kto polecił jednej z dyrektor Kancelarii premiera wysłać do rodzin ofiar pismo Głównego Inspektora Sanitarnego, nakazujące jak najszybsze pogrzebanie ciał? Jeśli takie pismo zostało wysłane, to gdzie jest jego numer oraz pismo przewodnie Kancelarii premiera? Jaka była motywacja takiej decyzji?

 

3. Czy prokuratura uznała decyzję „Sanepidu” za obowiązującą i dlatego odstąpiła od pełnych czynności śledczych, z badaniami medycznymi włącznie? Jeśli tak, to na czym, na jakich dokumentach, opierała swoje późniejsze wnioski w sprawie śmierci pasażerów Tupolewa?

Pytanie te powstały po wspomnianej na wstępie rozmowie. Dodam kolejne:

 

4. Czego boi się poprzednia władza wszczynając kampanię przeciwko decyzji obecnej i angażując przychylne sobie media do prowadzenia cynicznego, okrutnego i bezwzględnego spektaklu?

 

ps. Czy to prawda, ze szef tzw. zespołu kryzysowego w Moskwie, mianowany chyba przez ówczesnego ministra SZ, ukończył w 1985 roku MGIMO?

 

http://pressmania.pl/?p=35735


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#323 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 16 listopad 2016 - 11:15

„Oni byli chowani w czarnych foliowych workach, nagusieńcy. To było barbarzyństwo”
 
147924679914280589213.jpg

 

Będąc przy okazaniu brata, pytałem Rosjan o wiele rzeczy. Gdy zacząłem pytać ja, zaczęły też padać pytania od innych rodzin. Dochodziło tam do takich rzeczy, że trudno było to wprost znieść. Jeden z adiutantów spytał panią Kopacz, pana Arabskiego, dlaczego okazano ciało generała w absolutnie nieprzygotowanym stanie. Było ono zakrwawione, nosiło ślady obecności ziemi. Ten, który okazywał - Rosjanin - wyjął wtedy butelkę z wodą, wziął szmatę i przy córce oraz adiutancie zaczął to ciało myć. To barbarzyństwo po prostu - mówił poseł PiS Andrzej Melak, brat zmarłego w katastrofie smoleńskiej Stefana Melaka.

Był on gościem w programie „Sygnały Dnia” w radiowej „Jedynce”. Ze szczegółami opowiedział o wstrząsających zdarzeniach związanych z pochówkiem ofiar tragedii smoleńskiej. 

Wspomniał między innymi o tym, że w ciele Zbigniewa Wassermanna wszyte były śmieci.

Wrzucone do trumny niedopałki, rękawice. To była ohyda, barbarzyństwo, które Rosjanie przygotowali

- mówił Andrzej Melak. 

Pochowano naszych bliskich jak zwierzęta, bez ubrań, w workach. Gdy byłem w Moskwie, to pokazywano nam ubrania, buty. Ja przekazałem bratu bieliznę, robiłem sobie wyrzuty, że nie wziąłem garnituru, że o tym zapomniałem. A później okazało się, że oni byli chowani w czarnych foliowych workach, nagusieńcy. To było barbarzyństwo. Generałowie, kapłani, a także zwykli obywatele. Chyba 70 ciał było w takim stanie, że można je było ubrać. My dawaliśmy bliskim różańce, książeczki. Byliśmy przekonani, że z tym właśnie będą pochowani. Tymczasem gdy mi prokuratura pokazała, że Stefan jest w tej trumnie, to jedynym dowodem była tabliczka położona na czarnym worku 

- dodał.
 

Nie jesteśmy pewni, czy stoimy, modlimy się nad grobami z ciałami naszych bliskich. To wielka trauma, która mnie męczy od niemal siedmiu lat. Chciałbym mieć pewność, że Stefan jest tam, gdzie go złożyliśmy

- stwierdził Andrzej Melak. 

Tomasz Merta i Stefan Melak – to kolejne ofiary tragedii smoleńskiej, których ciała zostaną ekshumowane. Wczoraj, jako pierwsze, zostały wydobyte z grobowca na Wawelu doczesne szczątki Lecha i Marii Kaczyńskich. 

#Smoleńsk
K*****a /sorry/ nóż się w kieszeni otwiera!!!!!
Posłuchajcie!!! pic.twitter.com/NkMJuFIGJv

— PikuśPOL (@pikus_pol) 15 listopada 2016


Śledczy badając ciała wykonają sekcję zwłok oraz tomografię komputerową. Pobiorą też próbki, które posłużą im do przeprowadzenia badań toksykologicznych, fizykochemicznych oraz histopatologicznych. Ekshumacje pozwolą ostatecznie potwierdzić, czy w grobach rzeczywiście spoczywają właściwe osoby. 
 
http://m.niezalezna....o-barbarzynstwo

(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#324 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 16 listopad 2016 - 11:17

;)

14732352_215953652171255_892205505762316

 

14993390_1380981531936793_38765482212477


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#325 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 22 listopad 2016 - 14:51

Przełom ws. Smoleńska? Tu-154M uderzył w ziemię kołami, a nie jak podaje wersja MAK-u i raport Millera
Opublikowano dnia 19.11.2016 19:05
 
"Gazeta Polska Codziennie" dotarła do wstępnych wyników sekcji zwłok śp. Lecha i Marii Kaczyńskich. Wnioski z prac biegłych przeczą dotychczasowym tezom zawartym w raportach rosyjskiego MAK-u i Jerzego Millera.

GPC
Wyniki badań sekcji zwłok pary prezydenckiej jednoznacznie wskazują na to, że samolot Tu-154M, którym leciała delegacja do Katynia 10 kwietnia 2010 r., uderzył w ziemię kołami, a nie jak podaje wersja MAK-u i raport Jerzego Millera, w pozycji odwróconej. Ustalenia polskich i zagranicznych biegłych potwierdzają zeznania naocznych świadków wydarzenia – ustaliła "Gazeta Polska Codziennie", po dotarciu do wstępnych wyników sekcji zwłok śp. Lecha i Marii Kaczyńskich.

Przełomowe informacje znajdą Państwo w dzisiejszym wydaniu „Gazety Polskiej Codziennie”.

Źródło: TelewizjaRepublika.pl, GPC

http://www.tysol.pl/...-raport-Millera


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#326 XairaW

XairaW

    Artist

  • Moderators
  • 5195 postów

Napisano 08 grudzień 2016 - 10:37

UJAWNIAMY. Wedle nieoficjalnych informacji ekshumacja wykazała, iż w grobie śp. Piotra Nurowskiego spoczywało ciało innej osoby

http://wpolityce.pl/...alo-innej-osoby

 

opublikowano:

2 godziny temu

 

Wszystko wskazuje, że niestety rację mieli ci, którzy twierdzili iż ekshumacje wszystkich ciał ofiar tragedii smoleńskiej to smutna konieczność. Bolesna i trudna - ale nieunikniona. Jak dowiadujemy się z bardzo pewnych źródeł, trzecia z kolei ekshumacja przyniosła wstrząsający wynik. W grobie śp. Piotra Nurowskiego, w roku 2010 przewodniczącego Polskiego Komitetu Olimpijskiego, spoczywało ciało innej osoby. Tak stwierdzili prokuratorzy dokonujący ekshumacji. I niestety, nie chodzi tu nawet o jakieś poszczególne szczątki ciała, ale właśnie całe ciało innej ofiary Smoleńska.

 

To oznacza, że co najmniej w jeszcze jednym innym grobie pochowano niewłaściwie ciało. Może to być niestety zupełnie inny grób niż osoby, której ciało znaleziono w grobie śp. Piotra Nurowskiego. Dla wielu rodzin ofiar Smoleńska ta niepewność, trwająca zresztą od lat, czy w grobie naprawde spoczywa bliska osoba jest niewyobrażalnym cierpieniem. Takie są smutne efekty pracy ludzi z Platfomy, którzy za to wszystko w roku 2010 odpowiadali.

Z naszych informacji wynika, że o sprawie wie już rodzina śp. Piotra Nurowskiego. Co ważne, jej członkowie byli wcześniej radykalnie przeciwni procedurze ekshumacji, twierdząc iż jest to naruszenie spokoju miejsca pochówku, a wątpliwe by coś nowego wniosło do sprawy. Jak widać, okazało się inaczej.

To kolejna informacja pokazująca jak haniebnie postąpiono wobec ciał członków polskiej elity narodowej poległych 10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku. Mimo zapewnień Ewy Kopacz i Donalda Tuska o profesjonalizmie rosyjskich lekarzy i ich współpracy z polskimi, już wcześniej rodziny odkrywały takie szokujące zamiany ciał lub ich fragmentów. Co gorsza, wyszło też na jaw bezczeszczenie zwłok. w części z nich znajdowały się pety po papierosach i gumowe, sekcyjne rękawiczki.

A kiedy wszystko to doprowadziło prokuraturę do konieczności ponownych sekcji i ekshumacji, zaatakowano ich brutalnie najgorszymi zarzutami. Dziś widać, że chodziło o zahamowanie procesu dochodzenia prawdy.



#327 OSTOJA2

OSTOJA2

    Jam ci to!

  • Members
  • PipPipPip
  • 2074 postów

Napisano 10 grudzień 2016 - 18:22

Aleksander Rybczyński – Czas na prawdę

 

https://youtu.be/eQOHCHjZey8

 

http://www.polskacan...czas-na-prawde/



#328 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 04 styczeń 2017 - 12:02

piotr-nurowski-600x321.jpg

Piotr Nurowski fot. wikipedia

Nieoficjalnie: w grobie Handzlika pochowano Nurowskiego 3 stycznia 2017 18:16/w Informacje, Polska / Radio Maryja

Wstępne badania wskazują, że osoba ekshumowana w ostatnich dniach 2016 r. z grobu podsekretarza stanu w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego Mariusza Handzlika to prawdopodobnie b. prezes PKOl Piotr Nurowski – wynika z nieoficjalnych informacji PAP ze źródeł zbliżonych do sprawy.

Na początku grudnia, po ekshumacji ciała z grobu Nurowskiego okazało się, że pochowany tam był – według nieoficjalnych informacji – Mariusz Handzlik. To spowodowało, że prokuratura zdecydowała się na ekshumowanie jeszcze w grudniu minionego roku osoby pochowanej w grobie Handzlika.

Oficjalnych wyników badań genetycznych ostatnio ekshumowanej ofiary katastrofy smoleńskiej jeszcze nie ma; powinny być znane w ciągu najbliższych dni.

Jak dowiedziała się PAP ze źródeł zbliżonych do sprawy sekcja zwłok została przeprowadzona we wtorek.

„Wykonano tomografię komputerową, pobrano próbki do badań. Wyniki badań genetycznych powinny być znane wkrótce. Wiele wskazuje jednak, że doszło do zamiany ciał tych dwóch osób – panów Handzlika i Nurowskiego” – mówi informator PAP.

11. ofiarę katastrofy smoleńskiej ekshumowano w ubiegłą środę. Początkowo prokuratura planowała, że do końca 2016 r. ekshumowanych zostanie 10 osób, ekshumacja 11 miała związek z tym, że – jak informowała Prokuratura Krajowa – istnieje duże prawdopodobieństwo, iż w przypadku jednej osoby doszło do zamiany ciała. Według nieoficjalnych informacji – niepotwierdzanych oficjalnie przez śledczych – w grobie b. prezes PKOl Piotra Nurowskiego pochowany był podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego Mariusz Handzlik.

Z nieoficjalnych informacji PAP wynika też, że kolejne ekshumacje mają być przeprowadzone w następnym tygodniu.

Wcześniej ekshumowani zostali: para prezydencka Lech i Maria Kaczyńscy, Stefan Melak, Tomasz Merta, Aleksander Szczygło, Edward Duchnowski, Janina Natusiewicz-Mirer, Ewa Bąkowska i Dariusz Michałowski.

Prokuratura Krajowa na razie nie ujawnia szczegółowych informacji nt. ekshumacji i wyników badań. Jak dowiedziała się PAP, część badań nadal trwa. Poza parą prezydencką (która została powtórnie pochowana kilka dni po ekshumacji, w połowie listopada – PAP) potwierdzono badaniami genetycznymi tożsamość wiceministra kultury Tomasza Merty i Stefana Melaka – przewodniczącego Komitetu Katyńskiego. Merta został ponownie pochowany jeszcze przed świętami, Melak w ubiegły piątek.

PK od początku informowała, że ekshumacja ciał ofiar katastrofy smoleńskiej jest niezbędna wobec popełnionych wcześniej błędów. Chodzi m.in. o możliwą zamianę szczątków ofiar katastrofy z 10 kwietnia 2010 r. i nieprawidłowości w opisie stwierdzonych obrażeń w dokumentacji sporządzonej przez stronę rosyjską.

Przeprowadzone mają zostać – jak informowali śledczy – ekshumacje w sumie 83 osób. Ciała pozostałych ofiar albo były ekshumowane przed kilkoma laty w śledztwie smoleńskim, albo zostały skremowane przed pochówkiem. Decyzje dot. ekshumacji spotkały się ze sprzeciwem części rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej. Do Prokuratury Krajowej wpłynęło w tej sprawie 25 zażaleń, skarg i wniosków o uchylenie postanowienie ws. ekshumacji. W październiku ponad 200 osób, członków rodzin 17 ofiar, zaapelowało w liście otwartym o powstrzymanie ekshumacji ich bliskich.

 

http://www.radiomary...no-nurowskiego/


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#329 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 21 styczeń 2017 - 19:18

 
Polub stronę · 6 godz. · Edytowany · 
 
 
Art. 129. Zdrada dyplomatyczna
Kto, będąc upoważniony do występowania w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej w stosunkach z rządem obcego państwa lub zagraniczną organizacją, działa na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej,podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.

Czy to mało żeby wsadzić do więzienia Panią Kopacz ?
Po wyborach miały być rozliczenia i wyroki.
Gdzie zamiast w więzieniu siedzi Pani Kopacz ? W Sejmie...

 

 

16114969_900152440121669_285327397095338


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#330 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 23 styczeń 2017 - 12:46

Prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili o katastrofie smoleńskiej i Lechu Kaczyńskim

 


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#331 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 19 luty 2017 - 18:36

NATO pomoże wyjaśnić katastrofę smoleńską

16.02.2017

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

NATO pomoże wyjaśnić katastrofę smoleńską

 

 

Najwyższy czas, żeby NATO włączyło się w wyjaśnianie katastrofy smoleńskiej - powiedział w czwartek w Brukseli szef MON Antoni Macierewicz. Dodał, że Polska oczekuje m.in. przekazania wszystkich informacji, jakimi dysponuje Sojusz i jego członkowie.

Macierewicz, który w kwaterze głównej NATO wziął udział w dwudniowym spotkaniu ministrów obrony Sojuszu, powiedział dziennikarzom po zakończeniu obrad, że o "tragedii smoleńskiej" rozmawiał z naczelnym dowódcą sił NATO w Europie, amerykańskim generałem Curtisem Scaparrottim i ministrem obrony Wielkiej Brytanii Michaelem Fallonem. -Wydaje się, iż najwyższy czas, żeby NATO włączyło się do wyjaśnienia tej sprawy, do wsparcia Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, która w tej materii działa, i uzyskałem taką zapowiedź, zarówno ze strony pana generała Scaparrottiego (...), jak i pana Michaela Fallona- powiedział szef MON.

Dopytywany dodał, że Polska oczekuje "pełnej współpracy przede wszystkim w dziedzinie przekazania wszystkich informacji, jakie zarówno NATO, jak i poszczególne państwa w tej materii posiadają, jak i współpracy technicznej w badaniach specjalistycznych, w których nie zawsze my dysponujemy wszystkimi możliwościami, np. jeżeli chodzi o laboratoria czy specjalistyczne instytucje". Szczegóły - powiedział Macierewicz - zostaną ustalone w najbliższym czasie.

Dziennikarze pytali też, czy minister zwracał się do sekretarza generalnego NATO Jensa Stoltenberga, by poruszył sprawę zwrotu Polsce wraku Tu-154M podczas planowanej w tym tygodniu rozmowy z ministrem spraw zagranicznych Rosji Siergiejem Ławrowem. -Sprawę zwrotu Polsce wraku (Tu-154M) będziemy poruszali wspólnie z ministrem (spraw zagranicznych Witoldem) Waszczykowskim i wtedy odpowiednie prośby do instytucji międzynarodowych skierujemy, ale zgadza się, w ramach tego zobowiązania ta kwestia także w sposób oczywisty ma swoje miejsce- odpowiedział szef MON.

Macierewicz do końca ubiegłej kadencji Sejmu kierował złożonym z posłów PiS parlamentarnym zespołem ds. katastrofy polskiego samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem. W lutym 2016 roku powołał podkomisję w ramach KBWLLP do ponownego zbadania tego zdarzenia. W grudniu prezydent Rosji Władimir Putin powiedział, że zwrot wraku Tu-154M nie jest możliwy, dopóki Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej będzie prowadził dochodzenie w sprawie tej katastrofy. Strona rosyjska wiele razy podkreślała, że przed prawomocnym zakończeniem swojego śledztwa nie zwróci Polsce wraku Tu-154 ani jego czarnych skrzynek.

10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku w katastrofie Tu-154M zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka. Śledztwo w sprawie przez sześć lat prowadziła Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Postawiła ona zarzuty dwóm kontrolerom lotów ze Smoleńska (dotychczas nie zdołano im ich przedstawić) oraz dwóm oficerom rozwiązanego po katastrofie 36. specjalnego pułku lotnictwa transportowego, który zajmował się transportem najważniejszych osób w państwie. Wiosną 2016 roku, po reformie prokuratury, której częścią była likwidacja prokuratury wojskowej, śledztwo przejęła Prokuratura Krajowa. W listopadzie 2016 roku śledczy zapowiedzieli, że będą ponownie zabiegać o zwrot wraku Tu-154M, a także, że zwrócą się o jego inwentaryzację.

Badanie katastrofy smoleńskiej w Polsce przeprowadziła KBWLLP, którą kierował ówczesny szef MSWiA Jerzy Miller. W opublikowanym w lipcu 2011 roku raporcie komisja Millera stwierdziła, że przyczyną katastrofy samolotu było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania, a konsekwencji zderzenie samolotu z drzewami, prowadzące do stopniowego niszczenia konstrukcji maszyny. Komisja podkreślała, że ani rejestratory dźwięku, ani parametrów lotu nie potwierdzają tezy o wybuchu na pokładzie samolotu.

Ustalenia komisji Millera kwestionował Macierewicz i jego zespół parlamentarny. W skład powołanej w lutym 2016 roku podkomisji do ponownego zbadania katastrofy weszła część ekspertów, którzy współpracowali z zespołem. Zdaniem podkomisji, której szef dr Wacław Berczyński zapewnił, że nie przyjmuje ona żadnych wstępnych założeń ani hipotez w sprawie przyczyn katastrofy, na komisję Millera wywierano nacisk, by jej ustalenia pokrywały się z rosyjskim raportem MAK. Ostatni, opublikowany w kwietniu 2015 roku, raport kierowanego przez Macierewicza zespołu parlamentarnego zawierał tezę, że prawdopodobną przyczyną katastrofy była seria wybuchów m.in. na lewym skrzydle, w kadłubie i prezydenckiej salonce.

fot.[PAP/EPA/STEPHANIE LECOCQ]

pc/PAP

Czytaj oryginalny artykuł na: http://www.stefczyk....0#ixzz4Z9aZmoQV


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#332 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 24 luty 2017 - 19:20

PK: BRYTYJSKIE LABORATORIUM ZBADA, CZY W TU-154M BYŁY MATERIAŁY WYBUCHOWE
KATASTROFA SMOLEŃSKA

Prokuratura Krajowa zawarła umowę z brytyjskim Forensic Explosives Laboratory (FEL) na wykonanie analizy śladów materiałów wybuchowych w próbkach pobranych w ramach śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej - poinformowała w piątek PK.

0006F4OT1EV7DCJO-C122-F4.jpg
Wrak 1u-154 M/Stefan Maszewski/Reporter

"Prokuratura Krajowa zawarła umowę z FEL na wykonanie analizy śladów materiałów wybuchowych w próbkach pobranych w ramach toczącego się śledztwa w sprawie katastrofy samolotu TU-154 M Nr 101" - poinformowano.

"FEL nie dokona oceny, ani nie zaproponuje opinii, która dotyczy przyczyn katastrofy. Wykona i złoży opinię dotyczącą analizy śladów materiałów wybuchowych. Prace FEL wynikające z niniejszej umowy mają rutynowy charakter naukowego wsparcia" - podkreślono.

Zarzuty dla dwóch kontrolerów lotów ze Smoleńska

Śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej przez sześć lat prowadziła Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Postawiła ona zarzuty dwóm kontrolerom lotów ze Smoleńska (dotychczas nie zdołano im ich przedstawić) oraz dwóm oficerom rozwiązanego po katastrofie 36 specjalnego pułku lotnictwa transportowego, który zajmował się transportem najważniejszych osób w państwie. Wiosną 2016 roku, po reformie prokuratury, której częścią była likwidacja prokuratury wojskowej, śledztwo przejęła Prokuratura Krajowa.

Na zlecenie prokuratury wojskowej opinię dotyczącą kwestii ewentualnych pozostałości materiałów wybuchowych sporządzili biegli z Zakładu Fizykochemii Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji. Przesłali oni dokument prokuraturze wojskowej w grudniu 2013 r., a na początku 2014 r. uzupełnili go odpowiedziami na dodatkowe pytania śledczych.

Biegli nie znaleźli śladów po wybuchu. "W konkluzji opinii fizykochemicznej biegli z CLKP ustalili m.in., iż w poddanych analizie próbkach pobranych podczas sekcji ekshumowanych zwłok oraz z powierzchni wytypowanych miejsc i elementów szczątków samolotu nie ujawniono śladów pozostałości materiałów wybuchowych oraz substancji będących produktami ich degradacji" - ogłosiła wówczas prokuratura.

Sprawa badania próbek z wraku stała się głośna

Sprawa badania próbek z wraku stała się głośna, gdy w październiku 2012 r. "Rzeczpospolita" napisała, że śledczy jesienią 2012 r. na wraku samolotu znaleźli ślady trotylu i nitrogliceryny. Prokuratura wojskowa wielokrotnie wskazywała, że wyświetlenie się napisu TNT na detektorze używanym przez ekspertów podczas pobierania próbek z wraku nie jest równoznaczne ze stwierdzeniem obecności trotylu.

Badanie katastrofy smoleńskiej w Polsce przeprowadziła Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, którą kierował ówczesny szef MSWiA Jerzy Miller. W opublikowanym w lipcu 2011 roku raporcie komisja Millera stwierdziła, że przyczyną katastrofy samolotu było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania, a konsekwencji zderzenie samolotu z drzewami, prowadzące do stopniowego niszczenia konstrukcji maszyny. Komisja podkreślała, że ani rejestratory dźwięku, ani parametrów lotu nie potwierdzają tezy o wybuchu na pokładzie samolotu.

Ustalenia komisji Millera kwestionował obecny szef MON

Ustalenia komisji Millera kwestionował obecny szef MON Antoni Macierewicz i kierowany przez niego zespół parlamentarny ds. katastrofy smoleńskiej złożony z posłów i senatorów PiS. W lutym 2016 r. szef MON powołał podkomisję do ponownego zbadania katastrofy. Działa ona w ramach KBWLLP.

W skład podkomisji weszła część ekspertów, którzy współpracowali z zespołem. Zdaniem podkomisji, której szef dr Wacław Berczyński zapewniał, że nie przyjmuje ona żadnych wstępnych założeń ani hipotez w sprawie przyczyn katastrofy, na komisję Millera wywierano nacisk, by jej ustalenia pokrywały się z rosyjskim raportem MAK. Członkowie komisji Millera temu zaprzeczają.

Ostatni, opublikowany w kwietniu 2015 roku, raport kierowanego przez Macierewicza zespołu parlamentarnego zawierał tezę, że prawdopodobną przyczyną katastrofy była seria wybuchów m.in. na lewym skrzydle, w kadłubie i prezydenckiej salonce.

10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku w katastrofie Tu-154M zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka.



Czytaj więcej na http://fakty.interia...campaign=chrome


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#333 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 01 marzec 2017 - 12:13

KATASTROFA SMOLEŃSKA: ODNALEZIONO DOKUMENTY. BĘDZIE ZAWIADOMIENIE
KATASTROFA SMOLEŃSKA

W najbliższych dniach do prokuratury trafi pierwsze zawiadomienie dotyczące błędów, zaniechań poprzedniego kierownictwa SKW w sprawie katastrofy smoleńskiej - zapowiedział we wtorek szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego Piotr Bączek. Dodał, że podstawą są dokumenty odnalezione w służbie.

0006FFXUCQPERRJD-C122-F4.jpg
Siedziba SKW/Tomasz Adamowicz/Agencja FORUM

Bączek, który był gościem TV Republika, nie chciał ujawniać żadnych szczegółów. Powiedział jedynie, że z odnalezioną dokumentacją pokrywa się "bardzo dużo wniosków zespołu smoleńskiego, także w zakresie działań służb specjalnych".

Dodał, że odnalezione podczas audytu w SKW materiały pozwalają na skierowanie zawiadomienia do prokuratury; zastrzegł, że nie będzie ono ostatnie.

"W wyniku audytu przeprowadzonego w SKW, odnaleziono materiały, które pokazują zasadnicze błędy zaniechania poprzednich ekip, i rządowych i kierownictwa służby. Jesteśmy na końcowym etapie pierwszego wniosku do prokuratury, w najbliższych dniach zostanie skierowany" - powiedział.

Dodał, że "trzeba założyć, że jest jeszcze dużo materiałów do odkrycia". Szef SKW pytany, czy materiały te były wynoszone, powiedział, że problem tkwił raczej w tym, że "poprzednie kierownictwa nie przykładały do tego wielkiej wagi". Zaznaczył, że część materiałów jest bardzo dobrych i porażających pod względem "wiedzy, jaka była w służbie".

Ocenił również, że prowadzone były działania dezinformacyjne w sprawie osób, które domagały się upamiętnienia przed Pałacem Prezydenckim ofiary katastrofy smoleńskiej.

Okoliczności katastrofy smoleńskiej bada specjalny zespół prokuratorów Prokuratury Krajowej. W początkach kwietnia ubiegłego roku PK po sześciu latach przejęła śledztwo ws. katastrofy smoleńskiej od zlikwidowanej prokuratury wojskowej. Wcześniej Wojskowa Prokuratura Okręgowa postawiła zarzuty dwóm kontrolerom lotów ze Smoleńska (dotychczas nie zdołano im ich przedstawić) oraz dwóm oficerom rozwiązanego po katastrofie 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego, który zajmował się transportem najważniejszych osób w państwie.

W ramach śledztwa prowadzonego przez zespół prokuratorów PK przeprowadzane są od listopada 2016 r. ekshumacje ofiar katastrofy. Pod koniec lutego br. PK poinformowała, że zawarła umowę z brytyjskim Forensic Explosives Laboratory (FEL) na wykonanie analizy śladów materiałów wybuchowych w próbkach pobranych w ramach śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej.

Jednym z wątków badanych przez PK są też ewentualne zaniedbania, do których mogło dojść w trakcie organizacji i przygotowania wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Katyniu.

10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku w katastrofie Tu-154M zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka. 

 
 

Czytaj więcej na http://fakty.interia...campaign=chrome


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#334 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 12 marzec 2017 - 19:02

Jarosław Kaczyński: Będzie prawda o Smoleńsku. I będzie klęska tych, którzy są łotrami

148917585015346595188.jpg

Przychodzimy tutaj już prawie 7 lat i przez znaczną część tego czasu próbowano nam przeszkadzać - tak jak teraz. Jeśli jest w tym coś nowego, to tylko to, że grają "Odę do radości" po oto, by uniemożliwić Polakom korzystanie z ich praw. To symboliczne, pokazuje niebywałe oszustwo, z jakim mamy do czynienia - mówił dziś Jarosław Kaczyński na Krakowskim Przedmieściu. Jego wystąpienie próbowała w chamski sposób zakłócać związana z opozycją hołota, niezbyt jednak skutecznie.

- My wiemy, że zwyciężyliśmy i zwyciężymy. My wiemy, że uczczenie ofiar Smoleńska i ujawnienie prawdy o Smoleńsku jest już blisko. I ta nienawiść nic nie zmieni.Ona jest tylko dowodem na to, jak bardzo boją się, ci którzy uczynili tyle złego Polsce i którzy próbują przejść teraz do ofensywy jeszcze brutalniejszej - mówił brat śp. Lecha Kaczyńskiego.

 

- To, co dzieje się w Teatrze Powszechmym, to atak na kulturę i wartości - to, co tu się dzieje, to atak na Polskę. Żadne krzyki tu nie pomogą, my tu będziemy i my tu zwyciężymy. Będzie wolna Polska. Będzie prawda o Smoleńsku. I będzie klęska tych, którzy są łotrami i którzy czymś tu rzucają. Przegracie do końca, Polska zwycięży

- dodał Jarosław Kaczyński.

Jego wystąpienie próbowała zakłócić hałastra, która rzucała przedmiotami i odtwarzała "Odę do radości". Grupa "Obywateli RP", a także działaczy i sympatyków KOD krzyczała m.in.: "Będziesz siedział", "Wolna Polska bez Kaczora" i "Donald Tusk". 

Na koniec - jak zawsze - apel Klubów "Gazety Polskiej" wygłosiła poseł Anita Czerwińska:

Za miesiąc będziemy obchodzić 7. rocznicę smoleńskiej tragedii. Żywe są nie tylko nasze wspomnienia tamtych tragicznych chwil. Wciąż w polityce polskiej i europejskiej widać działania ludzi politycznie i moralnie odpowiedzialnych za dopuszczenie do śmierci polskiej elity i za tuszowanie śledztwa. Jeżeli zadajemy sobie pytanie, dlaczego tak długo musimy czekać na odpowiedź na podstawowe pytania, to dzisiaj ta odpowiedź staje się oczywista. Nasi przywódcy zginęli przy milczeniu politycznych elit na świecie i w Europie. Dzisiaj to milczenie zatyka usta i wiąże ręce wielu rządom. Przełamać zmowę milczenia możemy tylko my sami. Silne państwo, silne gospodarką, armią i dobrą polityką zagraniczną i wewnętrzną może powiedzieć światu prawdę. Takie państwo jest w stanie rozliczyć odpowiedzialnych za tragedię i pokazać, że nie pozwoli na zapomnienie tego co się stało.

Do tego trzeba pełnej mobilizacji nie tylko rządzących, ale i mobilizacji społecznej. Pokażmy ją 10 kwietnia. Bądźmy solidarni z tymi, którzy zginęli. Bądźmy z tymi, którzy chcą prawdy.


Zobacz wideo:
http://niezalezna.pl...orzy-sa-lotrami

 

 


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#335 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 15 marzec 2017 - 12:19

Smoleńsk: tajne rozmowy ludzi Putina i Tuska
Dodano: 04.07.2012 [12:56]

Szef kancelarii premiera Tuska, Tomasz Arabski, przed katastrofą smoleńską dwukrotnie spotykał się w restauracjach z zaufanym człowiekiem Putina, Jurijem Uszakowem. Spotkania miały miejsce w lokalach w Warszawie i Moskwie. W spotkaniach tych, odbywających się bez udziału MSZ, brali udział Igor Sieczin, ówczesny wicepremier i najpotężniejszy partner Władimira Putina, oraz ambasador Rosji w Polsce Władimir Grinin.

Uzasadnienie umorzenia cywilnego śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej zawiera wiele niezmiernie ciekawych wiadomości na temat przygotowań do wizyt premiera Tuska i prezydenta Kaczyńskiego w kwietniu 2010 r.

Prokuratura potwierdziła m.in. ujawnione już wiele miesięcy temu przez "Gazetę Polską" i "Nasz Dziennik" informacje o tajemniczych spotkaniach Tomasza Arabskiego z Jurijem Uszakowem, szefem aparatu rządu Władimira Putina.

Jak pisała wcześniej "Gazeta Polska", były dwa spotkania. Dziś wiemy, kiedy i gdzie: 25 lutego 2010 r. w Warszawie i 17 marca 2010 r. w Moskwie.

Jeśli chodzi o spotkanie warszawskie - rozmowy Arabskiego z Uszakowem rozpoczęły się w Kancelarii Premiera, a skończyły w jednej ze stołecznych restauracji. W spotkaniu brał udział Władimir Grinin - ówczesny ambasador Rosji w Polsce, główny uczestnik gry dyplomatycznej Moskwy mającej na celu obniżenie rangi wizyty Lecha Kaczyńskiego w Katyniu.

Jeszcze ciekawsze było spotkanie w Moskwie. Doszło do niego także w restauracji. Tym razem udział w rozmowach Arabskiego z Uszakowem wziął udział Igor Sieczin, ówczesny wicepremier, prawa ręka Władimira Putina, szef frakcji "siłowików" (środowiska byłych agentów KGB/FSB) w Rosji. Dodajmy, że za człowieka Sieczina uznawany jest m.in. Aleksander Bastrykin, szef wydziału dochodzeniowego w Prokuraturze Generalnej Rosji, znany ze śledztwa smoleńskiego. O czym rozmawiano? Według Uszakowa, którego przesłuchała polska prokuratura, o... "głównych akcentach wystąpień publicznych Władimira Putina w Katyniu i Smoleńsku w dniu 7 kwietnia".

Abstrahując od kuriozalnych wyjaśnienień Uszakowa, należy podkreślić, że prowadzenie międzyrządowych rozmów w restauracji, w dodatku z całkowitym pominięciem MSZ, to niewyobrażalny skandal. Co ciekawe, spotkanie Arabskiego, Uszakowa i Sieczyna odbyło się w restauracji "Dorian Gray" - położonej niedaleko Kremla. Według naszych informacji to częste miejsce spotkań rosyjskich polityków i oligarchów, a także ludzi powiązanych ze służbami specjalnymi. Jak dowiedział się portal Niezalezna.pl - to właśnie w lokalu "Dorian Gray" spotykali się m.in. dygnitarze biorący udział w gigantycznej aferze korupcyjnej związanej z próbą przejęcia firmy Wołgotanker, powiązanej z koncernem Jukos. Wyroki w tej sprawie (m.in. 9 lat więzienia dla generała policji Aleksandra Bokowa) zapadły miesiąc temu. 

Gdy "Gazeta Polska" ujawniała informacje na temat tajnych spotkań Arabskiego, szef kancelarii premiera nie odpowiedział na żadne pytanie skierowane przez dziennikarzy w tej sprawie. O rozmowach z ludźmi Putina, prowadzonych przed katastrofą smoleńską, ani razu nie wspomniał publicznie premier lub inny członek rządu.

 

http://niezalezna.pl...-putina-i-tuska


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#336 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 29 marzec 2017 - 08:35

ta trzecia to pewnie Kopaczowej... tak się bidna urobiła przy tych sekcjach zwłok, że jej odpadła...

Przerażające odkrycie! W grobie jednej z ofiar katastrofy smoleńskiej odnaleziono… trzy dłonie

opublikowano:

wczoraj · aktualizacja: wczoraj5fa060547ea84864990e90934eb56e02.jpegautor: wPolityce.pl

 
 

Kolejne ekshumacje ofiar katastrofy smoleńskiej przynoszą przerażające doniesienia. Jak dowiedział się tygodnik „wSieci”, m.in. przy jednym z ciał odnaleziono… trzy dłonie. Zdaniem „Super Expressu”, ta makabra dotyczy grobu stewardessy z prezydenckiego samolotu, Natalii Januszko.

 

CZYTAJ WIĘCEJ: Ważne ustalenia „wSieci” nt. 10/04! Cztery laboratoria światowej klasy pomogą polskim śledczym. Sprawdzą m.in. obecność materiałów wybuchowych

 

PK od początku informowała, że ekshumacja ciał ofiar katastrofy smoleńskiej jest niezbędna wobec popełnionych wcześniej błędów. Chodzi m.in. o możliwą zamianę ciał ofiar katastrofy z 10 kwietnia 2010 r. i nieprawidłowości w opisie stwierdzonych obrażeń w dokumentacji sporządzonej przez stronę rosyjską.

 

Na zlecenie prokuratury w marcu przeprowadzono cztery ekshumacje. Śledczy badali ciała Wojciecha Seweryna, Natalii Januszko, Andrzeja Przewoźnika i Aleksandry Natalii-Świat.

 

CZYTAJ WIĘCEJ: To już szesnasta ekshumacja w śledztwie smoleńskim. W najbliższych tygodniach zaplanowano kolejne

 

Jak przypominają dziennikarze „wSieci”, prac ekshumacyjne podjął zespół śledczych pod kierownictwem prokuratora Marka Pasionka. W jego pracach, oprócz medyków sądowych z polskich zakładów, uczestniczy międzynarodowy zespół ekspertów światowej klasy, m.in. prof. Silke Grabherr, szef Instytutu Medycyny Prawnej w Genewie (światowy autorytet w zakresie obrazowego badania zwłok, wykonywał m.in. sekcję Jasera Arafata), prof. Guy Rutty z Uniwersytetu w Leicester (uczestniczył w badaniach ofiar Boeinga 777 Malaysia Airlines, zestrzelonego nad Ukrainą), czy też ekspert ONZ prof. Duarte Nuno Viera, dziekan Wydziału Lekarskiego Yniwersytetu w Coimbrze.

 

http://wpolityce.pl/p/444128

 

autor: ‘wSieci’

Wstępne oględziny, niestety kolejny już raz, przyniosły przerażające wieści o traktowaniu ciał polskich ofiar przez Rosjan.

— czytamy w tygodniku „wSieci”.

 

 

Przy ciele jednego z mężczyzn znajdowała się noga kobiety z przywieszką z nazwiskiem… tegoż mężczyzny. W innym grobie znaleziono trzy ręce, w kolejnym dwie lewe dłonie. Nawet laik nie powinien tego pomylić

 

 

Jak podaje „Super Express”, makabryczne odkrycie trzech dłoni dotyczy grobu Natalii Januszko, stewardessy 36. specjalnego pulku lotnictwa transportowego. Prokuratura w rozmowie z dziennikiem nie potwierdziła i nie skomentowała tej sprawy.

— powiedziała w rozmowie z „SE” dodaje rzecznik prasowy Prokuratury Krajowej prok. Ewa Bialik.

Podczas ekshumacji badamy m.in. możliwą zamianę ciał ofiar katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku i nieprawidłowości w opisie stwierdzonych obrażeń w dokumentacji sporządzonej przez Rosjan

 

ak/”wSieci”/”SE”/PAP

http://wpolityce.pl/...ono-trzy-dlonie

 

 

 

 

Koszmarny cynizm! Senator PO o „rzetelności Rosjan”. Chciałby też milczenia o Smoleńsku

Dodano: 28.03.2017 [21:42]
149072973015512196177.jpg
foto: TVP Info/print screen
Gdy politycy Platformy Obywatelskiej zaczynają mówić o katastrofie smoleńskiej, trudno zachować spokój, bo nadal potrafią wygadywać koszmarne brednie, choć dowody ich zaniedbań są jednoznaczne. Nawet dzisiaj – po podaniu makabrycznej informacji, że w jednej trumnie znajdowano szczątki różnych ofiar – nie mają sobie nic do zarzucenia. Senator Waldemar Sługocki mówił nawet o rzetelności jaką gwarantowali Rosjanie.

Podczas dzisiejszego wydania programu „Minęła 20” na antenie TVP Info politycy obecni w studio rozmawiali o katastrofie smoleńskiej. Przede wszystkim o przerażających informacjach, że w trumnach znaleziono szczątki różnych osób.

CZYTAJ WIĘCEJ: Ekshumacje ofiar Smoleńska ujawniły kolejną nieprawidłowość

Senator Waldemar Sługocki został zapytany przez redaktora Michała Rachonia, czy środowisko Platformy Obywatelskiej w jakikolwiek sposób poczuwa się do odpowiedzialności. Niestety, żadnej refleksji.

– stwierdził polityk PO.

Przecież nas tam fizycznie nie było

 

Padło jeszcze bardziej kuriozalne stwierdzenie. Senator Sługocki mówił o rzekomej rzetelności Rosjan.

 

.@WSlugocki: Rosjanie gwarantowali w sensie werbalnym pewną rzetelność#wieszwiecej #Minęła20 @Platforma_org pic.twitter.com/IOzRZaPvyu

— TVP Info (@tvp_info) 28 marca 2017

 


Poseł PiS Marek Suski podkreślił, że teraz na jaw wychodzą kłamstwa poprzedniej ekipy.

Sługocki przyznał również, że najchętniej chciałby, aby o Smoleńsku przestano rozmawiać.

 

.@WSlugocki: z szacunku dla ofiar #Smoleńsk powinniśmy spuścić kurtynę milczenia@mareksuski: wasze kłamstwa wychodzą na jaw#Minęła20 pic.twitter.com/M3Q6Tf3FP2

— TVP Info (@tvp_info) 28 marca 2017

 


 

.@WSlugocki: ws. #Smoleńsk.a @Platforma_org zachowała się w sposób możliwie najlepszy@mareksuski: to jest hańba dla waszego środowiska pic.twitter.com/9HbYDKswvk

— TVP Info (@tvp_info) 28 marca 2017

 



 

.@WSlugocki: Rosjanie gwarantowali pewną rzetelność w kwestii ofiar #Smolensk #Minęła20 pic.twitter.com/bXbmh31l9J

— michal.rachon (@michalrachon) 28 marca 2017

 

 

http://niezalezna.pl...nia-o-smolensku


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#337 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 30 marzec 2017 - 09:41

 

[video] Magazyn Śledczy Gargas:Jak działania strony rosyjskiej w Smoleńsku oceniają zagraniczni eksperci?
Opublikowano dnia 29.03.2017 20:27
 
 
Badanie i śledztwo smoleńskie siedem lat po 10 Kwietnia. Jakie dowody można odzyskać, a które zostały bezpowrotnie utracone? Jak prowadzone są tego typu śledztwa na świecie? Jak działania strony rosyjskiej w Smoleńsku oceniają znawcy z Wielkiej Brytanii, którzy badali katastrofę boeinga nad Lockerbie, oraz z Holandii, którzy badali zestrzelenie MH17? Na te pytania poszukujemy odpowiedzi w najbliższym odcinku „Magazynu śledczego Anity Gargas”.
 

http://www.tysol.pl/zdj/zdjecie/5861


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#338 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 04 kwiecień 2017 - 11:37

17759982_1477953848922746_43518530687810

 

Wassermann nokautuje Olszewskiego. „Macie wyjątkowe podstawy, żeby się obawiać. Wystarczy, że wyłożymy na stół to, co wyście schowali”

opublikowano:

30 marca 201637314d2f9aac44af8ddbb540f104be37.jpegFot. wSensie/Youtube.pl
 
Paweł Olszewski próbował kpić z działań rządu PiS dotyczących śledztwa smoleńskiego.

— mówił w TVN24 poseł PO.

Dzisiaj mamy nowych prokuratorów, którzy będą bardzo karnie wykonywali wszelkie polityczne zlecenia rządzącej ekipy i będą uzasadniali coś, co nie jest do uzasadnienia

Szybko jednak usadziła go Małgorzata Wassermann, córka śp. Zbigniewa Wassermanna.

— odpowiedziała.

Wiem, że akurat państwo macie wyjątkowe podstawy do tego, żeby się obawiać

Posłowie rozmawiali o ostatnich zmianach w zespole zajmującym się śledztwem smoleńskim.

— zaznaczyła Wassermann, komentując ostatnie przeniesienia prokuratorów wojskowych, którzy zajmowali się do tej pory śledztwem ws. 10/04.

Tu nie ma mowy o żadnej karze

— stwierdziła. Zastrzegła, nie zna szczegółów dotyczących konkretnych prokuratorów, jednak - podkreślała - „pracę trzeba rozłożyć równolegle”.

 

To jest kwestia tego, że po przeglądzie i spojrzeniu na to, jak funkcjonowała prokuratura w ostatnich latach, przerzuca się ludzi tam, gdzie oni są potrzebni. Przenosi się ich tam, gdzie jest wakat albo gdzie akurat ich doświadczenie i wiedza są potrzebne

 

W ocenie Olszewskiego przeniesienie prokuratorów „pachnie ewidentnym rewanżyzmem” i pokazuje „małość i małostkowość ludzi”.

— insynuował poseł PO.

 

 

Nie sądzę, żeby tak doświadczeni prokuratorzy wojskowi z radością przyjmowali tego typu ruchy i trudno nie łączyć decyzji o przesunięciu ich ze swoistą zemstą za to, że nie wsłuchiwali się w intencje Antoniego Macierewicza

I ciągnął swoje dywagacje.

— mówił.

 

Nie uzasadnili tego, że było kilka wybuchów na pokładzie samolotu lub była sztuczna mgła rozpylona przez Rosjan przy udziale Donalda Tuska

Szybko naciął się na celną ripostę Wassermann, która wskazała, że „rewanżyzm” był stosowany przez poprzednią ekipę.

— zwróciła się do posła PO Wassermann.

 

Wiem, że akurat państwo macie wyjątkowe podstawy do tego, żeby się obawiać, bo wystarczy, że my tylko wyłożymy na stół to, co wyście schowali

— dodała.

 

Wtedy my będziemy rozmawiać o tym, dlaczego te dowody, które były w waszym posiadaniu, zostały ukryte głęboko

KL

http://wpolityce.pl/...wyscie-schowali

 

 

Nowy numer "wSieci": Smoleńskie nieznane zdjęcia. "Dramat, który wstrząsnął Polską, miał swój początek w pozornie błahej politycznej grze"

opublikowano:

przedwczoraj · aktualizacja: wczoraj46c27942496b4bcd92ea8a4c3ed1d6c8.jpeg
 
 
 

Tygodnik „wSieci” publikuje w nowym wydaniu serię wyjątkowych, nieznanych dotąd zdjęć, które pozwalają na nowo przyjrzeć się tragedii smoleńskiej. Marek Pyza i Marcin Wikło w zebranym materiale zdjęciowym pokazują, że dramat, który wstrząsnął Polską, miał swój początek w pozornie błahej politycznej grze. Atak rządu Donalda Tuska na prezydenta Lecha Kaczyńskiego stopniowo przybierał na sile, by zakończyć się tragedią w sobotni poranek 10 kwietnia 2010 r.

 

Marek Pyza i Marcin Wikło dotarli do niepublikowanych nigdzie dotąd zdjęć z lat 2008-2010, i przypominają czytelnikom w formie swoistego fotoreportażu okoliczności wydarzenia, które do dziś wstrząsa Polską. Jako początek serii zdarzeń, które napędzały wzajemną niechęć do siebie najważniejszych polityków w państwie, a co za tym idzie, także medialną nagonkę na prezydenta Lecha Kaczyńskiego, publicyści wskazują spór o reprezentację Polski na szczycie UE w Brukseli:

 

Fotoreportaż tygodnika „wSieci” jest także wyjątkowym w swym przekazie zapisem historii wielu ludzi, których straciliśmy 10 kwietnia 2010 roku.

 

 

14 października 2008 r. premier Donald Tusk wysiada w Brukseli z Tu-154M. Samolot nie wrócił do Warszawy po Lecha Kaczyńskiego. Odmówił tego Tomasz Arabski. „Rząd nie udzielił prezydentowi rządowego samolotu do Brukseli, ponieważ jest to prywatna podróż głowy państwa” – mówił szef KPRM. Kancelaria Prezydenta musiała następnego dnia wyczarterować maszynę dla głowy państwa. Jak widać na fotografiach z unijnego szczytu, relacje między dwoma najważniejszymi polskimi politykami były poprawne, a nawet ciepłe. Nie można nie zapytać o szczerość gestów Donalda Tuska, który z jednej http://wpolityce.pl/...olitycznej-grze

 

 

​„Gazeta Polska” ujawnia. Nieznane fakty dotyczące remontu tupolewa
 

149124746915564396484.jpg

foto: GP

W najbliższą środę, 5 kwietnia, w sprzedaży pojawi się kolejne wydanie tygodnika „Gazeta Polska”. Numer będzie poświęcony tragedii smoleńskiej i wydarzeniom z nią związanym. 

Tylko w „Gazecie Polskiej”! W najnowszym wydaniu tygodnika znajdzie się tekst Doroty Kani i Grzegorza Wierzchołowskiego o człowieku, którego firma wygrała przetarg na remont tupolewa. 

Nie przegap! „Gazeta Polska” w sprzedaży już od środy, 5 kwietnia.



W środę 5.04. pojawi się nowy numer tygodnika Gazety Polskiej w którym ujawniamy nieznane dotąd fakty! #GazetaPolska #TygodnikLepszegoSortu pic.twitter.com/s0XT0O8inw

— Gazeta Polska (@GPtygodnik) 3 kwietnia 2017

http://m.niezalezna....Gm61XtU.twitter

 

 

 

TYLKO U NAS: Deresz w aktach IPN - szczegółowa biografia
Dodano: 05.04.2013 [19:38]
40093-422311365183500.jpg
foto: Grzegorz Jakubowski/PAP
Paweł Deresz, mąż Jolanty Szymanek-Deresz - jednej z ofiar katastrofy smoleńskiej - w PRL został zarejestrowany jako współpracownik SB oraz wywiadu wojskowego – wynika z archiwów znajdujących się w Instytucie Pamięci Narodowej. Czy jego przeszłość ma wpływ na jego obecne zachowanie w sprawie katastrofy smoleńskiej? To przecież Paweł Deresz notorycznie powtarza bezpodstawne zarzuty, jakoby to Jarosław Kaczyński kazał bratu lądować w Smoleńsku - choć ani nie ma dowodu na ten "rozkaz", ani nie było lądowania (piloci odchodzili na drugi krąg).
 
- Wcześniej czy później zostanie ujawnione nagranie amerykańskich i rosyjskich służb wywiadowczych, które - o czym jestem przekonany - potwierdzi, że w czasie rozmowy Jarosława Kaczyńskiego z Lechem Kaczyńskim padło sformułowanie "lądujcie koniecznie w Smoleńsku" - powiedział w grudniu ubiegłego roku Deresz gazecie codziennej  "Fakt".
 
Deresz od dłuższego czasu uparcie lansuje tezę, że do katastrofy doprowadził pośpiech, by za wszelką cenę zdążyć do Katynia, gdzie - "według jego wiedzy" - Lech Kaczyński miał rozpocząć kampanię prezydencką, co było ewidentnym kłamstwem.
 
75–letni Paweł Deresz, korzystający w swojej działalności publicznej z mandatu wdowca po żonie Jolancie, pełni bardzo ważną funkcję dyżurnego rządowego propagandysty, stale będącego w gotowości do usprawiedliwiania działań, a raczej bezczynności obecnej władzy w wyjaśnieniu prawdziwych przyczyn katastrofy smoleńskiej, bądź do ośmieszania obywatelskiego śledztwa prowadzonego pod kierunkiem Antoniego Macierewicza, posła (PiS), byłego ministra spraw wewnętrznych w rządzie Jana Olszewskiego.
 
W grudniu ubiegłego roku Instytut Pamięci Narodowej udostępnił badaczom nowy pokaźny zbiór archiwalny (spis 2602) powstały z opracowania materiałów operacyjnych dawnego komunistycznego wywiadu wojskowego. Wśród dostępnych już akt operacyjnych odnaleźć można materiały agenturalne dotyczące Pawła Deresza. Rzucają one nowe światło na związki z Deresza z wywiadem PRL, a później prawdopodobnie z WSI, oraz rzutują na jego wiarygodność, w aspekcie jego publicznych wypowiedzi na temat przyczyn katastrofy Smoleńskiej.

W pierwszej kolejności przypomnijmy pokrótce przeszłość zawodową bohatera niniejszej publikacji:
 
Tłumacz, korespondent, działacz
 
Paweł Deresz urodził się w Warszawie 23 sierpnia 1937 r. Wraz z rodzicami w okresie okupacji niemieckiej w roku 1941 wyjechał do Czechosłowacji, gdzie przebywał do 1947 r. Tam uczęszczał do szkoły podstawowej. W 1943 r. państwu Deresz urodziła się córka Barbara. Paweł Deresz szkołę średnią ukończył w 1954 r. w Warszawie i w tym samym roku rozpoczął studnia na Wydziale Filologii Słowiańskiej UW. Następnie kontynuował studia na Uniwersytecie Jagiellońskim, które ukończył w 1963 r., uzyskując dyplom mgr filologii słowiańskiej. Od 1957 r. pracował w Ośrodku Kultury Czechosłowackiej, a od 1959 r. w Towarzystwie Społeczno-Kulturalnym Czechów i Słowaków. Od 1962 r. działał w Czechosłowackim Stowarzyszeniu Kulturalnym w Polsce, którego był Sekretarzem Generalnym.
 
Do partii komunistycznej (PZPR) Deresz wstąpił w 1961 r. Wcześniej był członkiem ZMP. Opanował w stopniu biegłym język czeski, rosyjski i słowacki. Żywo interesował się sportem. Obsługiwał jako korespondent kolarski Wyścig Pokoju oraz Igrzyska Olimpijskie w Meksyku (1968 r.). Rok później przebywał w Bukareszcie na Mistrzostwach Europy w Boksie. Jednakże jego ulubiona dyscypliną była koszykówka, którą zresztą trenował.
 
Deresz systematycznie piął się po szczeblach partyjnej kariery. Pełnił szereg funkcji w PZPR. Był członkiem Komisji Zakładowej PZPR w PAP. Podczas pobytu jako korespondent w Czechosłowacji został wybrany sekretarzem propagandy POP przy Ambasadzie  PRL w Pradze, następnie objął funkcję sekretarza ds. ideologicznych Komitetu Partyjnego PZPR na Czechosłowację. W dzienniku „Kurier Polski” dochrapał się stanowiska I sekretarza POP PZPR. Z dostępnych materiałów archiwalnych wynika, że był on zaprzyjaźniony z Mieczysławem Moczarem, ministrem spraw wewnętrznych w czasach PRL.
 
W wydanej w marcu 1982 roku opinii partyjnej I sekretarza KP PZPR w Czechosłowacji – Stefana Gajdy (w Polsce trwał na dobre terror stanu wojennego) - na temat partyjnej aktywności Pawła Deresza czytamy, cyt.: Towarzysz Deresz należy do najbardziej aktywnych członków naszej Podstawowej Organizacji Partyjnej. (…) Publiczne wystąpienia tow. Pawła Deresza (m.in. wykład na temat działalności sił antysocjalistycznych w Polsce wygłoszony w 1980 r. czy inf. na temat Plenów KC PZPR) spotkały się z uznaniem naszej organizacji partyjnej. Trzeba w tym miejscu podkreślić partyjną,  marksistowsko-leninowską jednoznaczność głoszonych poglądów tow. Deresza”. Za swoją działalność partyjno-zawodową Deresz został także odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi w 1973 r. oraz Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski w 1984 r.
 
Prawdziwą karierę dziennikarską Paweł Deresz rozpoczął w Polskiej Agencji Prasowej w roku 1962. Deresz w opracowanych przez siebie życiorysach twierdzi, iż do PAP dostał się w wyniku konkursu, który miał wygrać. W PAP pracował do roku 1967. Następnie związał się gazetą Stronnictwa Demokratycznego wychodzącą na rynku pod nazwą „Kurier Polski”, w której pracował prawie 10 lat jako dziennikarz działu zagranicznego. Deresz do „Kuriera Polskiego” powróci po wieloletniej przerwie, w drugiej połowie lat 80. ubiegłego wieku i pozostanie w redakcji do końca istnienia tytułu, do roku 1999.

40093-422331365183500.jpg

40093-422341365183500.jpg
 
Dziennikarska kariera
 
Z odtajnionych dokumentów wojskowego wywiadu PRL wynika, że w 1977 r. Paweł Deresz rozpoczął błyskotliwą karierę w Polskiej Agencji „Interpress” - agendzie komunistycznego wywiadu i kontrwywiadu wojskowego. Do agencji przyjmował Deresza ówczesny szef PAI „Interpress” płk Mirosław Wojciechowski. Płk M. Wojciechowski, późniejszy Prezes Radiokomitetu, to wieloletni wysokiej rangi oficer wywiadu wojskowego (Zarządu II sztab Generalnego LWP). To właśnie płk Wojciechowski mianował Deresza Kierownikiem Działu Polityczno-Gospodarczego PAI „Interpress”, a następnie wysłał go na placówki zagraniczne, jako stałego korespondenta do Czechosłowacji, oraz na Węgry. Właśnie w PAI „Interpress” Deresz poznał swojego młodszego kolegę - Lwa Rywina (ukraińskiego Żyda) - który pierwszą swoją pracę zawodową w PRL, po powrocie z USA, rozpoczął właśnie w PAI „Interpress” (Lew Rywin należał do ulubieńców płk. M. Wojciechowskiego, który obejmując w 1983 r. stanowisko Szefa Radiokomitetu, zaproponował stanowisko swojego zastępcy właśnie Rywinowi). Do najbliższych osób Deresza należał także inny pracownik PAI „Interpress” - Maciej Górski - późniejszy ambasador RP we Włoszech i wieloletni niejawny współpracownik komunistycznego wywiadu wojskowego, a następnie WSI o pseudonimie „GUSTAW”, co ujawnił „Raport z weryfikacji Wojskowych Służb Informacyjnych”.
 
Z zagranicy Paweł Deresz powrócił do Polski w 1984 r. Rozstał się z PAI „Interpressem” (płk Wojciechowski pełnił już od roku funkcję Prezesa Radiokomitetu), i powrócił do gazety „Kurier Polski”, zajmując stanowisko zastępcy redaktora naczelnego gazety. Z gazetą związany był, jak już wspomniano wcześniej, do końca jej istnienia.
 
Co ciekawe, trzy lata później, po zwycięskich dla SLD wyborach do Sejmu RP (co miało miejsce na jesieni w 2001 r.), nastąpił wielki come back Deresza do Polskiej Agencji „Interpress” (wówczas działającej pod firmą PAI S.A. w Warszawie), gdzie pełnił w latach 2002-2004 funkcję członka Zarządu Spółki. Pikanterii dodaje fakt, że przełożonym Deresza (tj. Prezesem Zarządu) był działacz młodzieżówki SLD Rafał Steffen - jak się później okazało - równolegle niejawny współpracownik pionu wywiadowczego WSI o ps. „JERICHO”. W tym samym też czasie jego ekscelencja ambasador Maciej Górski powrócił z placówki we Włoszech i na krótko zagościł w PAI S.A. jako doradca Zarządu Spółki (przed wyjazdem na placówkę w 1996 r. „GUSTAW” pełnił w PAI S.A. funkcję Prezesa Zarządu Spółki).
 
Paweł Deresz, obejmując funkcję członka Zarząd PAI S.A., złożył negatywne oświadczenia lustracyjne. Zaprzeczył przed Sądem Lustracyjnym współpracy z organami bezpieczeństwa państwa komunistycznego.
 
Tymczasem z dokumentów IPN wynika, że Paweł Deresz podpisał zobowiązanie do współpracy z wywiadem wojskowym PRL, gdzie figuruje pod ps. „Redaktor”.

- Mam glejt od IPN na to, że nigdy nie byłem tajnym ani jawnym współpracownikiem służb specjalnych. Otrzymałem pismo w lutym br., że kandydując do Sejmu i Senatu złożyłem zgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne. Jeżeli wierzycie archiwom peerelowskich służb, to gratuluję - mówi „Codziennej” Deresz.

Okazuje się jednak, że IPN oświadczenie Pawła Deresza sprawdzał w 2011 r., w czasie wyborów i kwerenda nie objęła wszystkich archiwów. Teraz ujawniono nowe dokumenty wywiadu wojskowego m.in. na temat Pawła Deresza.

Paweł Deresz na portalu www.natemat.pl napisał : "otrzymałem właśnie, po zlustrowaniu mnie przez IPN, a dokładniej przez Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu pismo stwierdzające, iż nie ma ona wątpliwości co do tego, że nigdy nie byłem ani jawnym ani tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa czy Wojskowych Służb Informacyjnych”.

Paweł Deresz wprowadza czytelników w błąd - IPN nie mógł wystawić zaświadczenia dotyczącego służb specjalnych powstałych po 1989 r., a takim właśnie były WSI utworzone w III RP.

Deresz w archiwach IPN
 
Po raz pierwszy Deresz miał podjąć (incydentalną) współpracę z bezpieką w połowie lat 70. ubiegłego wieku. Według dostępnych danych rejestrowych, Deresz został pozyskany do niejawnej współpracy z pionem kontrwywiadowczym Służby Bezpieczeństwa w sierpniu 1973 r. Dokładnie rejestracja pod nr 36419 nastąpiła w dniu 13 sierpnia 1973 r. Jednostką operacyjną SB, która dokonała rejestracji Deresza w sieci, był Wydział VII Departamentu II MSW. Wobec Deresza, ze względu na funkcję II sekretarza POP, jaką pełnił w redakcji ”Kuriera Polskiego”, SB zastosowało zarezerwowaną dla takich przypadków kategorię współpracy i zarejestrowało Deresza jako „kontakt operacyjny”. Wyeliminowanie z sieci agenturalnej nastąpiło 6 października 1978 r., a materiały operacyjne złożono do archiwum. Eliminacja Deresza jako współpracownika nastąpiła z powodu braku istotnych informacji oraz niechętnego stosunku do współpracy z SB. Deresz miał zostać pozyskany w związku z jego bliską znajomością z korespondentem zagranicznym gazety „Neue Rhein / Ruhr Zeitung” obywatelem RFN – Gertem Baumgartenem. Służbie Bezpieczeństwa nie podobały się także zbyt bliskie kontakty Deresza z korespondentem amerykańskiej Agencji AP E. Kramerem, który był podejrzewany o powiązania z zachodnimi służbami specjalnymi.
 
W raporcie dotyczącym wyrażenia zgody na przeprowadzenie z Pawłem Dereszem rozmowy operacyjnej i ewentualne pozyskanie go do współpracy z SB z listopada 1974 r. kpt. Oziemski zauważył, co następuje - cyt.: „W toku prowadzenia sprawy operacyjnego sprawdzenia o kryptonimie „Wiking” założonej na akredytowanego w Warszawie korespondenta (…) ob. RFN Gerta Baumgartena ustalono, że nawiązał kontakt on z Dereszem. Z informacji T.W. o ps. „Marian” wynika, że Paweł Deresz utrzymywał przyjacielskie stosunki z b. korespondentem amerykańskiej Agencji AP w Polsce E. Kramerem, który podejrzany jest o powiązania z zachodnimi służbami specjalnymi. Z uwagi na brak dostatecznej ilości osobowych źródeł informacji w sprawie o krypt. „Wiking” wydaje się wskazane przeprowadzenie z Dereszem rozmowy operacyjnej w celu wyjaśnienia kontaktów z Baumgartenem oraz zorientowania się o jego przydatności i możliwości w ewentualnej współpracy  z naszą służbą (…) W zależności od zajętej podczas rozmowy przez Deresza postawy proponuję mu okazanie nam pomocy w rozpoznaniu osoby i działalności Baumgartena oraz innych dziennikarzy z kk.”.
 
Do kontaktu oficera SB z Pawłem Dereszem doszło w początku grudnia 1974 r. w Warszawie. Z rozmowy operacyjnej kpt. Oziemski sporządził raport, w którym tak zrelacjonował rozmowę z Dereszem, cyt.: „W czasie prowadzonej rozmowy Deresz powiedział, że Baumgartena poznał około 6 lat temu na przyjęciu u znajomych swojej żony. Było to towarzystwo plastyków, jako że żona najczęściej w takim towarzystwie lubiła przebywać. Przypadkowa znajomość przerodziła się, jak powiedział Deresz w niezobowiązującą przyjaźń. Przejawiał się ona we wzajemnym goszczeniu się, organizowaniu wspólnych wycieczek poza Warszawę. W tym czasie Baumgarten związany był z kobietą o imieniu Krystyna. Pochodziła z Sopotu. Kobietę tę B. (Baumgarten – przyp. autora) – zdaniem Deresza darzył uczuciem. Jej śmierć bardzo przeżył. Imponowała mu jej uroda. Na swoje wydatki poza utrzymaniem dostawała od B. ca 10 tys. zł. Obecnie żyje z plastyczką lat ca 35 o nazwisku Kulesza Ewa, którą poznał na przyjęciu w kilka miesięcy po śmierci ostatniej żony. Mieszkają razem. Kulesza oprócz wykonywania swojego zawodu pomaga Baumgartenowi w jego sprawach zawodowych  np. przypomina o umówionych spotkaniach, konferencjach itp. Wg oceny Deresza Kulesza nie jest osobą, która dla Baumgartena zaniechałaby wykonywania zawodu i wyjechała z nim do RFN po to, żeby stać się gospodynią domową. Latem b.r. miała naturalne poronienie co w znacznym stopniu odbiło się na jej zdrowiu. Od tego czasu jest pod stałą kontrolą lekarską”. W dalszej części raportu z rozmowy kpt. Oziemski relacjonował spostrzeżenia Deresza, cyt.: „Oceniając Baumgartena jako dziennikarza reprezentującego burżuazyjną prasę, Deresz powiedział, iż jest on bardzo ostrożny w zbieraniu informacji. Wynika to m.in. stąd, że chce pobić rekord pobytu Zimmmerera jako korespondenta RFN w Polsce. W związku z tym treść nadawanej korespondencji musi być obiektywna”. Na koniec rozmowy kpt. Oziemski zobowiązał swojego interlokutora do zachowania w tajemnicy faktu oraz treści przeprowadzonej rozmowy oraz zaproponował kolejny kontakt, na co - jak stwierdził funkcjonariusz SB - Deresz miał przystać chętnie.
 
Na sporządzonym raporcie z przeprowadzenia rozmowy operacyjnej z Dereszem przełożony służbowy kpt. Ozimeskiego poczynił ciekawe i istotne adnotacje. Płk. Jędrzejczyk – naczelnik Wydziału VII Departamentu II MSW - polecił, cyt.: „Zebrać niezbędne dane o Kuleszy (Ewie – przyp. autora) i opracować w kierunku pozyskania (do współpracy z SB – przyp. autora). W stosunku do Baumgartena opracować plan przedsięwzięć zmierzających do pozbycia się jego w Polsce”. Opisany powyżej przypadek nadgorliwości w relacjonowaniu funkcjonariuszom SB szczegółów intymnego życia, jak widać, zaskutkował realnymi działaniami wymierzonymi wobec osób, o których się opowiada. W archiwum IPN pod sygn. akt IPN BU 00191/27 zachowały akta operacyjne dotyczące Pawła Deresza.
 
Ujawnione dokumenty wywiadu PRL
 
Po powrocie z placówek w połowie lat 80. ubiegłego wieku (1984) Deresz kontynuował działalność dziennikarską w redakcji „Kuriera Polskiego, na stanowisku zastępcy redaktora naczelnego. W tym mniej więcej okresie ujawnia się udokumentowane zainteresowanie operacyjne Dereszem ze strony komunistycznego wywiadu wojskowego, choć pierwsze oznaki zainteresowania się osobą Deresza wywiad wojskowy przejawiał już w 1978 r.
 
Deresz znalazł się w zainteresowaniu operacyjnym osławionej jednostki komunistycznego wywiadu wojskowego – Oddziału Y Zarządu II Sztabu Generalnego WP (oficerowie tej właśnie jednostki wywiadu zamieszani byli w aferę FOZZ) - z racji zajmowanego stanowiska w redakcji „Kurier Polski” oraz częstych wyjazdów poza granice kraju. Opracowaniem Pawła Deresza jako kandydata do współpracy, a następnie jego werbunkiem, zajął się mjr Ryszard Barski. Mjr Barski to wieloletni i doświadczony oficer komunistycznego wywiadu wojskowego, a następnie wywiadu WSI. Deresz poznał się z Barskim jeszcze w 1976 r. Kontynuowali znajomość na płaszczyźnie towarzyskiej.
 
Mjr Barski przystąpił do intensywnego rozpracowywania Deresza w styczniu 1987 r. pod kątem pozyskania go do współpracy. Najpierw dokonał sprawdzeń w ewidencji operacyjnej Służby Bezpieczeństwa, Wojskowej Służby Wewnętrznej oraz Zarządu II Sztabu Generalnego WP. W ten sposób chciał się upewnić, czy Paweł Deresz nie pozostaje w zainteresowaniu innej służby specjalnej, oraz zgromadził wszelkie dotychczas zebrane o kandydacie informacje operacyjne. Dokonał przeglądu akt paszportowych Deresza i jego najbliższej rodziny w Biurze Paszportowym oraz ustalił dokładne dane osobowe jej członków w Biurze Ewidencji Ludności. W trakcie spotkań towarzyskich z Dereszem mjr Ryszard Barski uzyskał bliższe dane dotyczące rodziny kandydata, jego warunków życia i pracy, cech charakteru, kariery zawodowej i politycznej. Na wniosek mjr. Barskiego Wojskowa Służb Wewnętrzna przeprowadziła drobiazgowy wywiad środowiskowy wobec Pawła Deresza i najbliższych członków jego rodziny oraz rodziny jego żony: Jolanty Szymanek-Deresz.
 
W sporządzonym przez WSW raporcie z sierpnia 1988 r., dotyczącym ustaleń poczynionych wobec Pawła Deresza, czytamy, cyt.: W miejscu pracy (tj. w gazecie „Kurier Polski” – przyp. autora) posiada opinię dobrze przygotowanego do zawodu dziennikarskiego. Wykazuje się pracowitością, samodzielnością i operatywnością. Cechuje go duże wyrobienie i odpowiedzialność polityczna w pracy zawodowej i partyjnej. Aktywny członek PZPR, w pracy społeczno-politycznej tow. Chmiel  z MSW pod względem politycznym i etyczno-moralnym zastrzeżeń do obywatela „D” (Deresza – przyp. autora) nie posiada. Ocenia (tow. Chmiel – przyp. autora) w/w jako jednostkę pożytecznie ustosunkowaną do przemian zachodzących w kraju. W miejscu zamieszkania znany jest jako lokator spokojny, grzeczny, zrównoważony i kulturalny. Strona etyczno-moralna nie budzi zastrzeżeń. Nie znane jest aby był odwiedzany przez osoby zamieszkałe za granicą.
 
Ponadto mjr Barski skompletował dokumenty kadrowe Deresza z jego poprzednich miejsc pracy, zdobył i włączył do akt współpracownika opinię partyjną, oraz wnioski o nadanie odznaczeń państwowych dla Deresza.
 
Dopiero po zgoła dwuletnim rozpracowywaniu kandydata, mjr Barski zwrócił się do swego przełożonego płk. Zdzisława Żyłowskiego – Szefa Oddziału „Y” Zarządu II Sztabu Generalnego - z wnioskiem o wyrażenie zgody na zwerbowanie Pawła Deresza do współpracy z wywiadem wojskowym. W wniosku datowanym z października 1989 r. (po 4 miesiącach od daty przeprowadzenia czerwcowych wyborów do Sejmu PRL i pod rządami Premiera Tadeusza Mazowieckiego) mjr Barski określił cel zwerbowania Deresza do współpracy w sposób następujący, cyt.: „celem pozyskania kandydata jest wykorzystanie go w charakterze adresówki krajowej. W chwili obecnej posiada on ku temu niezbędne możliwości wywiadowcze. Można również liczyć na pomoc w przypadku realizacji naszych zadań w miejscu pracy kandydata (tj. w redakcji „Kurier Polski” – przyp. autora)”.
 
Adresówka to taka kategoria tajnej współpracy z wywiadem, w ramach której współpracownik świadomy swojej roli udostępnia wywiadowi swój adres miejsca zamieszkania do korespondencji wysyłanej z zagranicy bądź z terenu kraju i pochodzącej od zagranicznej lub krajowej agentury. W takich wypadkach współpracownik, odbierając odpowiednio oznaczoną korespondencję, ma za zadanie przekazać ją bez naruszania swojemu oficerowi prowadzącemu.
 
W dalszej części wniosku o wyrażenie zgody na werbunek Deresza mjr Barski proponuje, cyt.: „pozyskać kandydata do współpracy na motywach patriotycznych. Po wyrażeniu zgody na współpracę zostanie mu przedstawiona do podpisu Deklaracja. Propozycja współpracy z wywiadem wojskowym przedstawiona zostanie kandydatowi w sposób bezpośredni w trakcie spotkania”. Co istotne mjr Ryszard Barski podkreślił, iż cyt.: „nie przewiduje się, by kandydat odmówił współpracy z wywiadem wojskowym PRL”.
 
Werbunek Pawła Deresza nastąpił dokładnie 18 października 1989 r. Deresz podpisał zgodnie z przewidywaniami dwa dokumenty. Pierwszy to zobowiązanie do dobrowolnego udostępnienia swojego adresu na potrzeby wywiadu wojskowego PRL oraz do przekazywania nadchodzącej korespondencji przedstawicielowi służby bez zapoznawania się z jej treścią. Drugi podpisany dokument to klasyczne zobowiązanie się do zachowania w tajemnicy faktu kontaktów i rozmów z przedstawicielami wywiadu wojskowego PRL pod groźbą odpowiedzialności karnej.
 
W raporcie z pozyskania Pawła Deresza na współpracownika wywiadu wojskowego mjr Barski z satysfakcją zameldował przełożonemu, cyt.: „w dniu 18.10.1989 r. przeprowadziłem werbunek kandydata na adresówkę ps. „REDAKTOR”. Spotkanie odbyło się w kawiarni hotelu „EUROPEJSKIEGO”. Po ogólnej rozmowie dot. aktualnej sytuacji politycznej i gospodarczej kraju zaproponowałem wykorzystanie jego adresu domowego dla potrzeb wywiadu wojskowego PRL. „REDAKTOR” bez zastrzeżeń podpisał wręczone mu zobowiązanie o zachowaniu w tajemnicy oraz zobowiązanie dot. udostępnienia swojego adresu dla potrzeb wywiadu wojskowego. (…) W końcowej części rozmowy stwierdził m.in., iż jest zadowolony z faktu, że taka instytucja darzy go zaufaniem. Decyzję o udostępnieniu nam swojego adresu podjął po upewnieniu się, że ma do czynienia z wojskiem, którego jest sympatykiem. Sam jak stwierdził, jest porucznikiem rezerwy. Podkreślił, iż będzie sumiennie realizował wszelkie zadania wynikające z faktu współpracy z nami”.

40093-422321365183500.jpg

Po udanym werbunku mjr Barski ustalił z Dereszem zasady konspiracji i kontaktowania się ze swoim oficerem prowadzącym. Dla upewnienia się co do szczerości i lojalności nowego współpracownika wywiadu zarządził wysłanie na adres „REDAKTORA” listu kontrolnego z RFN z rezydentury wywiadu o kryptonimie „KAPITOL”.
 
Pod raportem z pozyskania podpisali się płk. Zdzisław Żyłowski (Szef Oddziału Y) oraz ppłk. Konstanty Malejczyk (późniejszy Szef WSI). Raport z pozyskania sporządzono w Warszawie 19 października 1989 r.
 
Wykorzystywanie adresu zamieszkania Deresza trwało według zachowanej w archiwum IPN dokumentacji nieprzerwanie co najmniej do stycznia 1990 r. Właśnie w tym miesiącu doszło w Hotelu „Europejskim” do spotkania Deresza ps. „REDAKTOR” ze swoim oficerem prowadzącym, wtedy już ppłk. Ryszardem Barskim. Nastąpiło przekazanie listu operacyjnego pochodzącego od jednego z oficerów rezydentury w Wiedniu. Lojalność oraz rzetelność wykonywanych zadań była kilkakrotnie kontrolowana przez wywiad wojskowy za pomocą listów kontrolnych.
 
Z akt współpracownika wywiadu wojskowego ps. "REDAKTOR" przechowywanych w Instytucie Pamięci Narodowej pod sygn. akt IPN BU 003179/375 wynika, że Pawłem Dereszem zajmował się kwiat komunistycznego wywiadu wojskowego, później wywiadu WSI: płk Zbigniew Worożbit, płk Henryk Michalski, płk Zdzisław Żyłowski oraz płk Konstanty Malejczyk. Z materiałów tych nie wynika także, by wywiad wojskowy zaprzestał kontaktów z Dereszem po styczniu 1990 r. Wręcz przeciwnie, z zawartości merytorycznej oraz paginacji stron można wysnuć uprawniony wniosek o kontynuowaniu tajnej współpracy.
 
Jak powszechnie wiadomo, gazeta „Kurier Polski”, po wygranych przez Lecha Wałęsę wyborach prezydenckich, ochoczo atakowała twórców Porozumienia Centrum, przede wszystkim braci Jarosława i śp. Lecha Kaczyńskich oraz osób z PC powiązanych. Przykładem tego są choćby publikacje dotyczące domniemanej afery „Telegraf”.
 
Po upadku rządu premiera Jana Olszewskiego (4 czerwca 1992 r.), dziennik „Kurier Polski” stał się agendą działań propagandowych UOP i WSI wymierzonych przeciwko środowisku politycznemu skupionemu wokół mec. Olszewskiego. Jak już powszechnie wiadomo, w obu służbach funkcjonowały samodzielne zespołu operacyjne mające na celu niszczenia wszelkimi metodami prawicę niepodległością oraz niepokorną i anarchizującą lewicę spod znaku PPS Piotra Ikonowicza. „Kurier Polski” wyróżniał się w tej operacji prowadzonej do końca prezydentury Lecha Wałęsy szczególnymi osiągnięciami. To właśnie w redakcji „Kuriera Polskiego” pracował Jacek Podgórski - wedle części polityków i prawicowych dziennikarzy - jako oficer pod przykryciem UOP, którego działalność „dziennikarska” miała być bezpośrednio kierowana przez płk. Jana Lesiaka.
 
Podgórski powtórnie zasłynął w roku 2003, kiedy pojawił się jako doradca ówczesnego premiera Leszka Millera. Wtedy też spartaczył prowokację wymierzoną przeciwko przewodniczącemu sejmowej komisji śledczej ds. afery Rywina – Tomaszowi Nałęczowi. Chodziło o zdyskredytowanie Nałęcza jako osoby uwikłanej w aferę kupowania zapisów ustawy medialnej.
 
W tym czasie pracownikiem etatowym redakcji „Kuriera Polskiego” i bliskim znajomym Pawła Deresza był także Andrzej Nierychło - uprzednio dziennikarz pisma „ITD.”, którego redaktorem naczelnym był Aleksander Kwaśniewski. Po odejściu z „Kuriera Polskiego” Nierychło stał się wydawcą „Pulsu Biznesu”. Według Reportu Przewodniczącego Komisji Weryfikacyjnej WSI (MP Nr 11 poz. 110.z 16.02.2007 r.) Andrzej Nierychło jako współpracownik komunistycznego wywiadu wojskowego od 1983 r., następnie jako współpracownik WSI o ps. „SĄSIAD”, brał udział w próbach wykorzystania na rzecz WSI struktur medialnych organizowanych przez Zygmunta Solorza (którego poznał jako właściciela „Kuriera Polskiego”).
 
Sławomir Cenckiewicz w swojej książce poświęconej historii komunistycznego wywiadu wojskowego zatytułowanej „Długie Ramię Moskwy” (na s. 398) w ten oto sposób opisał współpracę agenturalną Andrzeja Nierychło, cyt.: W 1986 r. Nierychło zajmował stanowisko redaktora naczelnego tygodnika "ITD" i miał zostać zastępcą szefa "Przeglądu Tygodniowego". Wówczas zapadła decyzja, by przekazać go Oddziałowi "P" (zamorskiemu). Oficerem prowadzącym "Sąsiada" został kpt. Marek Dukaczewski. Po 1991 r. współpracę z "Sąsiadem" kontynuowały WSI, choć dla klasycznie pojmowanego wywiadu nie miała ona większego znaczenia, bowiem Nierychło był komentatorem politycznym i publicystą ekonomicznym. Do rangi symbolu urasta zawarty w teczce "Sąsiada" wykaz jego telefonów stacjonarnych i komórkowych z lat 90. Wśród nich, pod datą 15 października 1999 r. widnieje dopisek: Aktualne miejsce pracy "Puls Biznesu".
 
Z treści Raportu Przewodniczącego Komisji Weryfikacyjnej WSI możemy dowiedzieć się o żywnym zainteresowaniu redakcją „Kuriera Polskiego” ze strony gen. Marka Dukaczewskiego. O silnej pozycji Dukaczewskiego w redakcji „Kuriera Polskiego” dobitnie świadczy ujawniony publicznie fakt udzielania skutecznej pomocy agenturze WSI w zatrudnianiu jej na etacie w redakcji. W Raporcie poruszono ten problem na przykładzie ukierunkowania życia zawodowego Krzysztofa Krzyszycha, wg Raportu  współpracownika WSI o ps. TERON”. Na stronie 271 Raportu czytamy, cyt.: „Od 2 listopada 1993 r. do 30 kwietnia 1995 r. Krzyszycha pracował jako cywilny starszy specjalista w Jednostce Wojskowej 3362 [tj. Centrala WSI w Warszawie] ( …) W trakcie kursu wywiadowczego Krzyszycha był namawiany do kontynuowania kariery dziennikarskiej (wśród namawiających była pewno płk. Marek Dukaczewski). Skierowano go też do „Kuriera Polskiego”, „pod opiekę” dziennikarza Andrzeja Nierychło”.
 
Przypomnijmy, że w tym właśnie czasie Paweł Deresz zajmował w redakcji „Kuriera Polskiego” stanowisko zastępcy redaktora naczelnego, i na politykę kadrową, z formalnego punktu widzenia, miał wpływ współdecydujący.
 
Klamrą, która zamyka twarde poszlaki niejawnej współpracy Deresza z WSI, jest udział Pawła Deresza w redagowaniu periodyku wydawanego pod tytułem „Przegląd Międzynarodowy”.
 
Wiadomym jest już, że w 1994 r. w ramach powołanej przez WSI Grupy Wywiadowczej „GROT” utworzono dla celów wywiadowczych redakcję tytułu prasowego „Przegląd Międzynarodowy”, który był wydawany jako dodatek do gazety codziennej „Trybuna Śląska”. Jednym z pracowników tej gazety był Paweł Deresz.
 
Grupa Wywiadowcza „GROT”, a za nią tytuł prasowy „Przegląd Międzynarodowy” została powołana rozkazem ówczesnego Szefa WSI – Konstantego Malejczyka. Bezpośredni nadzór na projektem powierzono płk. Markowi Dukaczewskiemu. Organizatorem GW „GROT” i redaktorem naczelnym oraz wydawcą „Przeglądu Międzynarodowego” został Jerzy Tepli - wieloletni współpracownik komunistycznego wywiadu wojskowego, następnie WSI o ps. „EUREKA” (korespondent TVP i POLSATU w Niemczech). W skład redakcji „Przeglądu Międzynarodowego” oprócz Jerzego Tepli (ps. „EUREKA”) i Pawła Deresza, weszli inni wybitni współpracownicy WSI: Grzegorz Woźniak współpracownik o ps. „CEZAR” (dziennikarz TVP), Krzysztof Mroziewicz „ps. „SENGI” (dziennikarz PAP, Polityki, i także były dziennikarz TVP, prowadzący program „7 Dni Świat” oraz były Ambasador RP w Indiach) oraz Edyta Maluta-Gąsior oficer pod przykryciem OPP o ps. „KRYSTYNA” (dziennikarka „Trybuny Śląskiej”). Dla „Przeglądu Międzynarodowego” pisał także Andrzej Bilik, współpracownik wywiadu wojskowego PRL od 1965 r., a następnie WSI o ps. „GORDON” (były dziennikarz, redaktor naczelny „Dziennika Telewizyjnego”, były Ambasador w Algierii).
 
Redakcja „Przeglądu Międzynarodowego”, stanowiąca dla WSI instytucją przykrycia, mieściła się w Warszawie przy ul. Koszykowej. WSI zastrzegło sobie prawo dostępu do wszelkich informacji pozyskanych przez redakcję oraz prawo do wglądu w artykuły i ewentualnego wstrzymywania ich publikacji (przy zachowaniu prawa autora do honorarium). „Przegląd Międzynarodowy” miał w zamiarze swoich mocodawców zlecać opracowania znanym publicystom, politykom i specjalistom. WSI chodziło o wyrobienie sobie łatwej i wiarygodnej ścieżki dostępu do czołowych polityków tak w kraju, jak i za granicą (str. 269-270 Raportu z weryfikacji WSI). Ostatni numer „Przeglądu Międzynarodowego” wydano w 1998 r.
 
Po ujawnieniu Raportu Przewodniczącego Komisji weryfikacyjnej WSI w lutym 2007 r. tak oto ówczesny redaktor naczelny „Trybuny Śląskiej” wypowiedział się dla „Tygodnika Polityka” na temat genezy powstania dodatku, cyt.: Tadeusz Biedzki, ówczesny redaktor naczelny „TŚ”, mówi: – Skontaktował się ze mną Jerzy Tepli, nasz wieloletni współpracownik, korespondent w Niemczech, z informacją, że w Warszawie zrodził się pomysł wydawania miesięcznika o tematyce międzynarodowej i zaproponował, aby na początku była to wkładka do „TŚ”. Tepli powiedział, że to projekt rządowy, państwo pokryje koszty wydawnicze, a celem jest przybliżanie rodakom spraw międzynarodowych. „Przegląd” był redagowany w Warszawie, do Katowic przychodziły materiały i makiety stron, były czytane, czasami poprawiane – i szły do drukarni. Pierwszy numer poświęcony był polskiej racji stanu.  Otwierały go rozmowy z prof. Bronisławem Geremkiem i Jurijem Kaszlewem – ambasadorem Rosji w Polsce. O polskiej racji stanu pisał w nim Jerzy J. Wiatr. Drugi numer, październikowy, też był tematyczny: Plotka po rosyjsku, niemiecku, francusku i amerykańsku. W kolejnych numerach Eugeniusz Guz odsłania kulisy zerwania po wojnie konkordatu, Jan Gadomski analizuje sytuację w Rosji na progu 1995 r., a Andrzej Bilik rysuje sylwetkę Borysa Jelcyna. W 1996 r. wkładka nabrała kolorów i wychodziła pod tytułem „Świat”. „PM” pojawił się jeszcze w 1998 r. ze stopką: Redaktor – Jerzy Tepli. Stali współpracownicy: Paweł Deresz, Jan Gadomski, Stanisław Głąbiński, Grzegorz Woźniak. Inicjatywa „Przeglądu” umarła śmiercią naturalną.
 

Grzegorz Woźniak (współpracownik WSI o ps. „CEZAR”) pełnił funkcję sekretarza redakcji „Przeglądu Międzynarodowego” do roku 1995 (wtedy został pełnomocnikiem kampanii telewizyjnej Aleksandra Kwaśniewskiego na urząd Prezydenta RP) i był według Raportu opłacany przez WSI z funduszu operacyjnego kwotą 1200 marek zachodnioniemieckich miesięcznie (zachowało się jego 18 pokwitowań).
 
Znamienny wywiad
 
W listopadzie 2007 r. Woźniak został zaproszony do udziału w programie radiowym RMF Konrada Piaseckiego, w którym omówił swoją współpracę z WSI. Ponieważ udzielony wywiad należy uznać jako unikalny, ze względu na szczerość wypowiedzi - przeto prawie w całości warto go zacytować.
 
„Konrad Piasecki: Jak Grzegorz Woźniak został tajnym współpracownikiem Wojskowych Służb Informacyjnych o kryptonimie Cezar?

Grzegorz Woźniak: Nic nie wiem o kryptonimie Cezar, dlatego nie mogę odpowiedzieć na to pytanie.

Konrad Piasecki: A jak został tajnym współpracownikiem WSI?

Grzegorz Woźniak: Jeżeli pan chce w ten sposób nazwać, to proszę uprzejmie. To były lata 90-94, kiedy byłem bezrobotnym. Zwrócono się do mnie o pomoc przy redagowaniu pisma o tematyce międzynarodowej. Zacząłem współpracować z owym pismem i później się zorientowałem, że to pismo służyło do legalizacji jednego z funkcjonariuszy polskiego wywiadu wojskowego za granicą.

Konrad Piasecki: To pismo było założone przez Wojskowe Służby Informacyjne, czy ten współpracownik wywiadu był tylko jakimś elementem tego pisma?

Grzegorz Woźniak: Nie umiem panu powiedzieć, czy pismo było założone przez Wojskowe Służby Informacyjne, bo się ukazywało jako lege artis dodatek jednej z gazet regionalnych.

Konrad Piasecki: Pan podpisywał jakieś zobowiązania?

Grzegorz Woźniak: Nie.

Konrad Piasecki: A miał pan świadomość – wchodząc do tego pisma, że ono ma coś wspólnego z WSI?

Grzegorz Woźniak: Z czasem się zorientowałem, bo trudno się nie zorientować.

Konrad Piasecki: A jak się człowiek orientuje, że pismo ma coś wspólnego z WSI?

Grzegorz Woźniak: Przychodzą ludzie; widzę, co robią, czemu to służy – to jest cały szereg takich sygnałów, które z czasem robią się bardzo czytelne, i tyle.

Konrad Piasecki: Wtedy pan rozwiązał pan współpracę z tym pismem, czy ono upadło?

Grzegorz Woźniak: Pismo padło samo.

Konrad Piasecki: A jakiś oficer WSI oficjalnie z panem rozmawiał kiedykolwiek?

Grzegorz Woźniak: W sumie tak.

Konrad Piasecki: Ale przedstawił się: jestem oficerem Wojskowych Służb Informacyjnych?

Grzegorz Woźniak: Tak.

Konrad Piasecki: Czego chciał?

Grzegorz Woźniak: Upewnić się, czy będę to robił, czy będę w tej gazecie. Byłem.

Konrad Piasecki: Wiedząc, że ta gazeta ma takie właśnie drugie, podstawowe zadanie?

Grzegorz Woźniak: Że ma drugie zadanie.”


Należy zwrócić szczególną uwagę, na odpowiedź na pytanie zadane przez Piaseckiego, czy wchodząc do pisma Woźniak miał świadomość, że może ono mieć coś wspólnego z WSI. Woźniak odpowiada, cyt.: „Z czasem się zorientowałem, bo trudno się nie zorientować”, i dalej ciągnie cyt.: „Przychodzą ludzie; widzę, co robią, czemu to służy – to jest cały szereg takich sygnałów, które z czasem robią się bardzo czytelne, i tyle”. Na koniec Wożniak nie pozostawia słuchaczom żadnych wątpliwości co do podjęcia współpracy z WSI i świadomości faktu pełnej kontroli tej służby nad redagowanym przez niego pismem.

Według mojej oceny Paweł Deresz miał pełną świadomość swego udziału w przedsięwzięciu założonym przez WSI i realizowaniu zadań na rzecz tej służby.
 
Andrzej Melak (rodzony brat poległego w Smoleńsku Stefana Melaka), w odpowiedzi na haniebną wypowiedź Deresza o śp. Lechu Kaczyńskim, który według Deresza miał rozpocząć podczas uroczystości w Katyniu kampanię prezydencka, wywołał publicznie Deresza i powiedział: „sprawdzam, i proszę, by te dowody wyłożył [Pan – przyp. autora] na stół. Proszę, by udowodnił, że prezydent chciał zacząć swoją kampanię na grobach zamordowanych przez NKWD oficerów. Niech dowiedzie, że mieli mu w tym pomóc zaproszeni goście, w tym mój brat”.
 
Opinia publiczna, ze swej strony winna domagać się z kolei od Pawła Deresza wyłożenia kart na stół, i szczerej oraz dogłębnej odpowiedzi na pytania o okoliczności jego możliwej współpracy z komunistycznym wywiadem wojskowym, a następnie z WSI.
 
Piotr Woyciechowski

http://niezalezna.pl...olowa-biografia


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#339 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 05 kwiecień 2017 - 10:01

"Nasz Dziennik": podkomisja Senatu USA zajmie się katastrofą smoleńską. "Głośno mówi się o tym, co robi Rosja"

opublikowano:

wczoraj · aktualizacja: wczoraja59bcbdd785049ad95673fd55db1c273.jpeg
 
 
 

Podkomisja Senatu USA zajmie się katastrofą smoleńską - informuje „Nasz Dziennik”.

Według informacji gazety, senator Ron Johnson, republikanin ze stanu Wisconsin poinformował o tym podczas konferencji z okazji wydania raportu na temat polityki USA wobec Rosji przez amerykańskie Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych.

Miał zapewnić, że obecnie w gronie prezydium podkomisji omawiana jest dokładna formuła posiedzenia poświęconego sprawie Smoleńska.

Senator Johnson - przypomina „ND” - kieruje podkomisją ds. Europy i współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa regionalnego w komisji spraw zagranicznych. Liczy ona 11 członków - 6 republikanów i 5 demokratów.

— czytamy w artykule Piotra Falkowskiego.

Według Johnsona, celem posiedzenia powinno być przede wszystkim „naświetlenie sprawy i zwrócenie na nią uwagi opinii publicznej w USA”. Możliwa jest też forma przesłuchania odpowiedniego przedstawiciela administracji, podkomisja może również wydać uchwałę. Mówiąc o Smoleńsku, senator wyraźnie zastanawiał się, co będzie bardziej odpowiednie. - To wielka rzecz! - powtórzył kilka razy. -

Cytowany przez „Nasz Dziennik” polski dziennikarz John Czop ocenia, że w USA zmienia się atmosfera. Do niedawna wszystko co działo się w obszarze postsowieckim uważano za uprawnioną sferę wpływów Kremla. Teraz zaś, relacjonuje dziennikarz, głośno mówi się o tym, co robi Rosja. I co ważne, podobnie mówią i myślą zarówno republikanie, jak i demokracji.

— podkreśla Czop.

O Smoleńsku zaczyna się mówić jako o politycznym zabójstwie i nikt nie wierzy w raporty MAK i polskiej komisji -

Warta przytoczenia jest także opinia sen. Johnsona, według którego wyłącznie bezczynność zachodu sprawiła, że Moskwa pozwalała sobie na tak wiele. Zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę ogromną przewagę ekonomiczną świata zachodniego.

Prej

http://wpolityce.pl/...m-co-robi-rosja

 

 

 

Szef BBN o odrzuceniu przez Rosję wniosku o przesłuchanie kontrolerów lotu: "Moskwa ma oczywisty interes, aby tego śledztwa nie zakończyć"

opublikowano:

przedwczoraj · aktualizacja: wczorajed02dc8e8eed4962abc62fafd8828a02.pngautor: fot. TVP Info
 

—mówił w TVP Info Paweł Soloch, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

 

 

W tych sprawach, które nas najbardziej interesują nie wyczuwamy żadnych niekorzystnych zmian. Stany Zjednoczone realizują swoje zobowiązania podjęte jeszcze za czasów prezydentury Baracka Obamy

Gość audycji „24 minuty” pytany był m.in. o nowe zarzuty dla rosyjskich kontrolerów lotów w Smoleńsku.

—podkreślił.

To zarzut umyślnego sprawstwa katastrofy. Polska prokuratura wystąpiła o przesłuchanie rosyjskich kontrolerów, ale Rosja ten Prokuratura potwierdza ustalenia „wSieci” ws. śledztwa smoleńskiego. Są też zarzuty wobec rosyjskich kontrolerów lotu i trzeciej osoby w wieży

Soloch zaznaczył, że nie można wykluczyć obecnie żadnej z przyczyn katastrofy smoleńskiej.

—zaznaczył.

Żadnej hipotezy nie możemy wykluczyć, bo trwają wciąż badania, a brakuje nam różnych dowodów m.in. wraku samolotu. (…) W tę sprawę zaangażowane są prokuratura, MON, MSZ i to jest szczebel na tym etapie wystarczający

Krzysztof Skowroński pytał szefa BBN o aneks o likwidacji WSI.

Nie było go na terenie BBN. Nie byłem w jego posiadaniu, ani nie znalazłem śladów z nim związanych

—powiedział.

Soloch zaznaczył, że Polska jest bezpieczniejszym krajem niż państwa Zachodu, ale ryzyko zamachu istnieje zawsze.

—podkreślił.

Prawdopodobieństwo zamachu jest niższe niż w innych krajach, co nie znaczy, że ryzyka nie ma

Gość Skowrońskiego pytany był także o przymusową relokację uchodźców.

—zaznaczył, dodając:

To nie może być Lichocka: Nie możemy pozwolić, żeby obowiązywała wersja z „pijanym” gen. Błasikiem za sterami

kk/TVP

http://wpolityce.pl/...a-nie-zakonczyc

 

 

 

 

Polityk oskarża Tuska ws. Smoleńska: Gdyby nie dogadał się z Putinem…
Dodano: 03.04.2017 [23:44]
149125588515565296490.jpg
foto: premier.gov.ru/creativecommons.org/ licenses/by/3.0/
 
 
– Gdyby 10 kwietnia 2010 roku i nieco później, parę dni później, Donald Tusk nie dogadał się z Władimirem Putinem, na tej zasadzie, że przekazujemy wam, obcemu państwu, prowadzenie dochodzenia w tej sprawie (katastrofy smoleńskiej – przyp. red.), dziś bylibyśmy w zupełnie innym miejscu – powiedziała szefowa gabinetu politycznego premier Elżbieta Witek.

Witek była pytana w TVP o nowe zarzuty polskiej prokuratury dla rosyjskich kontrolerów ruchu – „umyślnego sprowadzenia katastrofy” z 10 kwietnia 2010 r. Podstawą do sformułowania tych zarzutów był nowy materiał dowodowy, w szczególności opinia fonoskopijna.

Nareszcie prokuratura podjęła się prowadzenia rzetelnego śledztwa, bo katastrofa była w 2010 roku, minęło tyle lat i w dalszym ciągu nie mamy tego, co jest podstawą do badania, czyli nie mamy wraku i nie mamy czarnych skrzynek. I to, co się działo przez ostatnie lata pokazywało, że prokuratura markowała, udawała prowadzenie śledztwa 

– powiedziała Witek.

Jak dodała, poprzedni rząd Donalda Tuska „oddał badanie (katastrofy smoleńskiej) w ręce Rosjan”. 

To był karygodny błąd, ale czy błąd? Postawię tutaj znak zapytania, ponieważ na dzisiejszej konferencji prokuratorzy wyraźnie powiedzieli, że oprócz tego wątku samej katastrofy są także badane wątki wokół katastrofy, związane między innym z niedopełnieniem obowiązków 

– dodała szefowa gabinetu politycznego premier.

Gdyby 10 kwietnia 2010 roku i nieco później, parę dni później, Donald Tusk nie dogadał się z Władimirem Putinem, na tej zasadzie, że przekazujemy wam, obcemu państwu, prowadzenie dochodzenia w tej sprawie, dziś bylibyśmy w zupełnie innym miejscu

– ocen