Skocz do zawartości




Zdjęcie

Słowianie - Najbardziej tajemniczy lud Europy


219 odpowiedzi w tym temacie

#176 Fallout152 Godzilla152

Fallout152 Godzilla152

    capo di tótti capi

  • Moderators
  • 884 postów
  • LocationPonyville152

Napisano 10 styczeń 2019 - 22:04


t2742732_jqicu.gif


#177 Fallout152 Godzilla152

Fallout152 Godzilla152

    capo di tótti capi

  • Moderators
  • 884 postów
  • LocationPonyville152

Napisano 10 styczeń 2019 - 22:36

Tu rekonstrukcja starożytnego Rzymu. W jakiejś kronice czytałem, że uwcześni Słowianie mieli pięć razy większe miasta, tylko księża je wyburzyli, tłukąc o mury głowami noworodków. Za to w reklamie paluszków Lajkonika była mowa o granicy polsko-chińskiej...

 


t2742732_jqicu.gif


#178 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 6494 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 11 styczeń 2019 - 14:38

49371723_1132847066897108_86085915305018 

 

:huh: :rolleyes:

 

 

KRONIKA WIELKOPOLSKA, (wiek XIII)

W imię Pańskie. Amen. Jakkolwiek dziejopisowie Lechitów, którzy teraz nazywają się Polakami od bieguna północnego lub inaczej nazywali się Polanami od grodu Polanowa leżącego w kraju Pomorzan, dość obszernie i zgodnie z prawdą opisali i przez pisemne świadectwo przekazali wiecznej pamięci swoich potomnych pochodzenie królów i książąt polskich oraz ich dzieje i czyny podziwu godne i dzielne – osobliwie czcigodny ojciec ksiądz Wincenty,

niegdyś biskup krakowski, i inni – jednak ponieważ wspominając w pismach swoich niektórych książąt Wielkopolski, zwłaszcza P r z e m y s ł a, k r ó l a t e g o ż

k r a j u, pomijają jak widać jego rodowód, dlatego jest rzeczą konieczną cofnąć się do jego rodziców, aby podług imion i ziem oznaczyć p r z o d k ó w  t e g o ż  i 

inny c h k r ó l ó w, książąt i władców r o z l e g ł e g o k r ó l e s t w a  p o l s k i e g o, c z y l i  L e c h i t ó w.

A ponieważ Polaków nazywa się Lechitami, wypada zbadać, skąd takim mianem ich nazywają .

 

Otóż w najstarszych księgach piszą, że Panonia jest matką i kolebką wszystkich narodów słowiańskich. „Panem” bowiem według

tłumaczenia greckiego i słowiańskiego nazywa się ktoś posiadający wszystko i podług tego w słowiańskim „panem” nazywa się wielmoża,

chociaż zgodnie z rozmaitością języków słowiańskich nazywa się on innym mianem „gospodzin”. „Ksiądz” zaś jest większy niż „pan”,

jakby władca lub wyższy [nad nim] król. Wszyscy zaś władcy nazywają się panami, natomiast dowódcy wojsk zwą się „wojewodami”.

Otóż powiadają, że ci Panończycy, nazwani tak od Pana, wywodzą się, jak mówią, od Janusa, potomka Jafeta . Pierwszym z nich miał

być ów potężny książę Nemrod, który najpierw zaczął ujarzmiać ludzi, braci swoich, i zmuszać do posłuszeństwa wobec siebie.

Z tych więc Panończyków pochodzili trzej bracia, synowie Pana, władcy Panończyków, z których pierworodny miał imię Lech, drugi

Rus, trzeci Czech. I ci trzej wydawszy potomstwo z siebie i ze swego rodu, posiadali trzy królestwa: Lechitów, Rusinów i Czechów (zwano

ich też Bohemi), posiadają je obecnie i na przyszłość posiadać będą, jak długo spodoba się Bożej woli. Spośród nich, jak okazuje się zarówno

z kronik, jak i z [rozległości] granic, przewagę i panowanie i wyższość w całym cesarstwie mieli Lechici.

 

Słowianie zaś mówią różnego rodzaju językami, które wzajemnie rozumieją, chociaż w niektórych wyrazach różnią się one nieco,

a przecież wzięły początek z mowy jednego ojca Sława, skąd też Sławianie; oni dotąd nie przestają używać tego imienia, jak świadczą

imiona: Tomisław, Stanisław, Janisław, Wieńczysław itd. Twierdzą, że od tego Sława pochodził także Nemrod. Nemrod bowiem w słowiańskim

nazywa się Niemierza, co w słowiańskim tłumaczy się: „nie mir” czy „niemierzący pokoju”. Od niego to zaczęła się niewola wśród ludzi,

bo gdzie indziej wszyscy cieszyli się nienaruszoną wolnością.

Najpierw spróbował on lekkomyślnie podbić braci swoich pod swe panowanie, a ta jego płocha zuchwałość narzuciła prawo niewoli nie

tylko braciom jego rodu słowiańskiego, lecz także całemu światu. Mieszkają zaś w czterech wspomnianych państwach, oznaczonych,

jak wiadomo, nazwami Panończyków, Lechitów, Rusinów i Czechów lub Bohemów. A ponieważ później wyrosło wiele innych

królestw i państw narodu słowiańskiego, godną jest rzeczą oznaczyć i wytłumaczyć ich nazwy.

I tak królestwo Bułgarów nazywa się od rzeki Bułgi [Wołgi]. Również królestwo Rascja zostało, jak mówią, nazwane od [słowa] rać, co oznacza ślad mnóstwa koni, zebranych w jednym wojsku. Stąd to Słowianie wielką liczbę jeźdźców nazywają wyrazem rać.

Również królestwo Dalmacji nazywa się tak od tego, że królowa Panonii darowała synowi swemu nadmorską część jej i kazała koronować go na króla. I wierzą, że była to królowa Południa Saba, która niegdyś przyszła do króla Salomona, by usłyszeć mądre jego odpowiedzi. Bo i rzeka w Panonii nazywa się Saba, która

od niej, jak utrzymują, wzięła nazwę. Nazywa się również królestwo Dalmacji „dala mać, niby dała mać. Również Ranowie lub Rana nazywają się od tego, że w zderzeniu z wrogami zawsze mieli zwyczaj krzyczeć „rani! rani!”, to jest rań, rań. Tak samo Sorabowie nazywają się od wyrazu „sorban”, który nasuwa dwojakie tłumaczenie. Albowiem Gallowie nazywają ową krainę Serwią [Serbią], chcąc powiedzieć, że więzieni przez Nemroda zostali tam osadzeni jakby jego niewolnicy.

To nie wydaje się zgodne z rozumem, ponieważ nie tylko ten nieznaczny odłam pnia słowiańskiego, lecz raczej cały lud słowiański uchodził za podległy jemu. Bliżsi jednak prawdy są ci, którzy sądzą, że Sorabowie nazywają się od Sarba, który otrzymał też imię Sorban, podobnie jak od Judy Judejczycy, od Lecha Lechici i inni. Jest pewien szczep słowiański, zwany Kaszubami; i ci nazwani zostali tak od długości i szerokości szat, które musieli fałdować z powodu ich szerokości

i długości. Albowiem w słowiańskim fałda lub zmarszczka na szatach nazywa się „huba”, stąd nazwę Kaszubów wyjaśnia się: „kąsaj huby” (to jest fałduj). Znaczna ich część przebywa nad Morzem Północnym.

Są jeszcze inni Sławianie, którzy nazywają się Drewnianie; tych Niemcy nazywają Holzatami. Mieli oni trzy główne grody: Bukowiec, który teraz zwie się Lubeką, Ham, zwany też Hamburgiem, i Bremę, która była ich stolicą. Tam jest także książęcy gród Szlezwik i miasto Cieśnina. Na czele ich stali komesi, których, jak twierdzą, mianował komesami cesarz Henryk, skoro te kraje ich podbił pod panowanie cesarskie. Ten zaś szczep otrzymał nazwę od gęstych lasów

i gajów, albowiem Drewnianie nazywają się od drewna. Mają także nazwę od pewnej rzeki zwanej Trawna, stąd nazwano ich Trawnianami.

 

Warto zaś wiedzieć, że Słowianie i Niemcy pochodzili podobno od dwóch braci, Jana i Kusa, potomków Jafeta, według tego, co oświadczyli Izydor w pierwszej księdze Etymologii i Marcin w Kronice rzymskiej. Albowiem opisują [oni] Germanię za pomocą rzek, na przykład Dunaju, Renu, Wisły lub Wandalu, Odry lub Guttalu i Alby lub Łaby; oznaczają [zaś] okolice za pomocą tych większych rzek, licząc od źródła aż do samego ujścia. Ren bowiem i Dunaj są większymi rzekami narodu Teutonów, Wandal zaś, Odra i Alba – państw Polski i Bohemii. Wokół zaś tych trzech ostatnich rzek posiedli niegdyś także środkowe obszary między tymi [rzekami] i do nich przyległe i posiadają je, jak wiadomo, dotąd aż do Morza Północnego.

Gdy tymczasem Sasi, którzy opuszczając bardzo szczupłe ziemie i wsie swego narodu i przenosząc się na rozległe obszary Słowian, na nich założyli sobie stałe siedziby.

Tym wszystkim zaś narodom słowiańskim z wyjątkiem jedynie Panonii, lecz łącznie z Koryntią, której mieszkańcy nazywają się Koryntianami od koryt, co tłumaczy się przez „kanały”, i zawsze podlegali panowaniu Lechitów – składano daniny aż do czasów króla Kazimierza Mnicha. Za jego czasów, zanim za dyspensą pana papieża wyszedł z klasztoru w Cluny, gdzie złożył śluby zakonne, większa część plemion wyłamując się z posłuszeństwa Lechitom, odmówiła

im składania zwykłych danin.

A oto inne jeszcze tłumaczenie nazwy Germanów. Nazywa się ich tak od „german”, ponieważ jeden z drugim związany jest pokrewieństwem braterstwa. Albowiem „gerzmo” jest to pewien przyrząd, w którym dwa woły razem złączone postępują, ciągnąc pług lub wóz. Tak i Niemcy mając państwa sąsiadujące ze Słowianami, często z nimi obcują i nie ma na świecie innych narodów tak uprzejmych i przyjacielskich względem siebie jak Słowianie i Niemcy. Tak

również za pośrednictwem ludzi posługujących się łaciną powstała nazwa Ducz, skąd potem Teutoni, i nazwa Sław, od której nazwano Słowian, oraz Germanie, czyli bracia.

Nie należy również pomijać Węgrów, którzy także są Słowianami. Węgrzy bowiem nazywają się od pewnej rzeki o nazwie Wkra, wypływającej w stronę Morza Północnego z pewnego wielkiego jeziora, koło którego teraz leży miasto Przemysław. Skoro Goci wyszli z wysp, które nazywają się Skanza i Gotalryk, celem zniszczenia narodów i dokuczali im w ich domach i zbytnio ich niepokoili, zebrawszy się z żonami i małymi dziećmi, postanowili schronić się na

ziemię Panończyków, skąd pochodzili, aby w nich stale zamieszkać. Ponieważ zaś Bóg postanowił przez nich ukarać grzechy niektórych narodów, dlatego nie przeszli prostą drogą, nie chcąc podczas przejścia wyrządzać szkód i przykrości swemu ludowi słowiańskiemu, lecz uczynili to w sposób bardzo niebezpieczny, idąc przez kraj Teutonów i przez Burgundię, a potem przez Lombardię aż do ziem Slawonii, nie bez wielkiego zniszczenia miast i okropnego przelewu krwi ludzkiej. Ich król imieniem Tyla, zwany w pismach Attyla, przybywszy do Panonii w niej obrał sobie stałe miejsce pobytu. A ponieważ wiele ludów

słowiańskich do nich napłynęło, stąd wtedy zostali nazwani nie Wkrzanami, lecz Wandalami. Część zaś owych Słowian, którzy od

rzeki Wkry nazywali się Wkrzanami, potem od czasu zmieszania się z ludem Hunów, którzy, jak pisze o nich szczegółowo Marcin w swej

Kronice rzymskiej, wyszedłszy z gór Sycylii, masowo wkroczyli do Panonii i dzierżyli ją w swym posiadaniu – ta część zarówno od Hunów,

jak i od Wkrzan została nazwana Węgrami.

 

Gdy zaś Lech ze swoim potomstwem wędrował przez rozległe lasy, gdzie [teraz] istnieje królestwo polskie, przybywszy wreszcie do pewnego uroczego miejsca, gdzie były bardzo żyzne pola, wielka obfitość ryb i dzikiego zwierza, tamże rozbił swe namioty. A pragnąc tam zbudować pierwsze mieszkanie, aby zapewnić schronienie sobie i swoim, rzekł: „Zbudujmy gniazdo!”. Stąd i owa miejscowość aż do dzisiaj zwie się Gniezno, to jest „budowanie gniazda”.

 

Ponieważ trochę odstąpiłem od przedmiotu, o którym zamierzałem pisać, przeto teraz wróćmy do naszego tematu. Aby zaś jasna zwięzłość pisania umożliwiła zapamiętanie zdarzeń, wsparty pomocą Boga wszechmogącego zacząłem pisać krótko o królach, władcach i książętach całego królestwa polskiego, czyli rozległego państwa Lechitów, a także o ich potomkach, według tego, czego dowiedziałem się z polskich roczników historycznych, co zobaczyłem w różnych

metrykach rozmaitych kościołów; a niektóre szczegóły poznałem i przekazałem pamięci na podstawie opowiadania starców, dostojników Polski, których uwagi nie uszły wypadki wojenne i dzieje, owszem, były im znane.


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

comes militi Dołączona grafika

#179 Fallout152 Godzilla152

Fallout152 Godzilla152

    capo di tótti capi

  • Moderators
  • 884 postów
  • LocationPonyville152

Napisano 11 styczeń 2019 - 15:29

Kronika wielkopolska

Kronika wielkopolska (łac. Chronica Poloniae maioris) – anonimowa, nieukończona kronika dziejów Polski od czasów legendarnych do roku 1271, 1272 lub 1273, napisana najprawdopodobniej przed rokiem 1296 w Wielkopolsce, za panowania Przemysła II. Na podstawie tekstu oryginalnego, najpóźniej w XIV wieku, sporządzono dwie, różniące się redakcje. Jedna z tych redakcji zachowała się w całości, druga we fragmentach[a].Utwór ten uważany jest za pomnik XIII-wiecznej, polskiej ideologii i kultury okresu rozbicia dzielnicowego. Zapisano w nim wiele legend, opowieści dworskich i rycerskich, a także nieznane skądinąd fakty i daty z dziejów państwa piastowskiego. Tekst Kroniki zawiera również przepowiednie dotyczące zjednoczenia kraju i odnowienia jego potęgi.Opierając się na dziele Wincentego Kadłubka, choć z licznymi zmianami, autor Kroniki Wielkopolskiej utożsamił legendarne państwo Lechitów z historycznym królestwem polskim i na tej podstawie określił domniemane, dawne granice Polski, których przywrócenia oczekiwał od przyszłych władców zjednoczonego kraju. Te legendarne granice Polski miały sięgać od Renu na zachodzie po Dniepr na wschodzie, a od Dunaju na południu po morza Bałtyckie i Północne.W Kronice wyjaśniono pochodzenie Polaków za pomocą legendy o Lechu, Czechu i Rusie. Po opowieściach o dziejach panowania legendarnych królów państwa Lechitów, kronikarz przedstawił rządy kolejnych władców piastowskich oraz omówił przyczyny, które doprowadziły do rozbicia dzielnicowego. Opowiadając o dziejach Polski dzielnicowej przeciwstawił gorzej przez siebie osądzanych Piastów małopolsko-mazowieckich, ocenianym bardziej pozytywnie Piastom władającym Wielkopolską. Za najwybitniejszego władcę w historii Polski autor uznał Przemysła I. Kronika urywa się na pierwszych latach panowania Przemysła II.Treść Kroniki jest bardzo złożona i trudna do objaśnienia, niemniej dla współczesnych historyków pozostaje jednym z podstawowych źródeł wiedzy o dziejach polskiego średniowiecza. Interpretacja tekstu wywołała wśród uczonych wiele sporów i polemik. Niejasne są zarówno początek utworu z podwójnym wstępem, jak i różne zakończenia. Dyskusyjny jest czas oraz miejsce napisania zaginionego oryginału, jak i późniejszych redakcji. Nieznani pozostają XIII-wieczny autor i opracowujący jego tekst redaktorzy. Niejednoznaczny jest również tekst Kroniki, zachowany w różnych wariantach, odmiennych w poszczególnych rękopisach.

https://pl.wikipedia...ka_wielkopolska

"Kronika" napisana 300 lat po chrzcie, opierająca się na legendach.

t2742732_jqicu.gif


#180 Fallout152 Godzilla152

Fallout152 Godzilla152

    capo di tótti capi

  • Moderators
  • 884 postów
  • LocationPonyville152

Napisano 11 styczeń 2019 - 21:22

Smok wawelski

 

Smok wawelski – legendarny smok, którego kryjówką miała być jaskinia zwana Smoczą Jamą u podnóża wzgórza wawelskiego w Krakowie[a].

 

Wincenty Kadłubek

 

Najstarszy zapis legendy o smoku wawelskim pochodzi z przełomu XII i XIII wieku. Jego autorem był Wincenty Kadłubek. Na kartach Kroniki polskiej, w uczonym wywodzie, mistrz Wincenty powiązał dzieje Polski z historią starożytnego Rzymu i uczynił jednym z władców kraju Grakcha, utożsamianego przez późniejszych kronikarzy z Krakiem[1].

Grakch rządził Polską sprawiedliwie a wdzięczni poddani zamierzali przekazać tron jego męskiemu potomstwu. Tak się jednak nie stało, gdyż jeden z jego synów zabił drugiego. Aby wyjaśnić, w jakich okolicznościach do tego doszło, kronikarz wprowadził postać smoka[1]: był bowiem w załomach pewnej skały okrutnie srogi potwór, którego niektórzy zwać zwykli całożercą. Żarłoczności jego każdego tygodnia według wyliczenia dni należała się określona liczba bydła. Jeśliby go mieszkańcy nie dostarczyli, niby jakichś ofiar, to byliby przez potwora pokarani utratą tyluż głów ludzkich. Grakch, nie mogąc znieść tej klęski, jako że był względem ojczyzny tkliwszym synem niż ojcem względem synów, skrycie synów wezwawszy, przedstawił [im swój] zamiar, radę przedłożył[2].

Grakch polecił synom wykazać się odwagą i zabić smoka[3]. Gdy więc doświadczyli po wielekroć otwartej męskiej walki i daremnej najczęściej próby sił, zmuszeni zostali wreszcie uciec się do podstępu. Bowiem zamiast bydląt podłożyli w zwykłym miejscu skóry bydlęce, wypchane zapaloną siarką. I skoro połknął je z wielką łapczywością całożerca, zadusił się od buchających wewnątrz płomieni[2].

Tymczasem walka ze smokiem została wykorzystana przez jednego z braci. Zrzucił on winę za śmierć brata na potwora i pozbył się konkurenta do tronu[3]: i zaraz potem młodszy napadł i zgładził brata, wspólnika zwycięstwa i królestwa, nie jako towarzysza, lecz jako rywala. Za zwłokami jego z krokodylowymi postępuje łzami. Łże, jakoby zabił go potwór, ojciec jednak radośnie przyjmuje go jako zwycięzcę. Często bowiem żałoba przezwyciężona zostaje radością ze zwycięstwa[2]. Zbrodnię wykryto dopiero po pewnym czasie, a jej sprawca został skazany na wieczne wygnanie. Stąd po Grakchu na tron nie wstąpił żaden z jego synów, lecz córka Wanda[3].

U Kadłubka siedziba smoka została tylko ogólnie zlokalizowana, a nazwa Wawel nie pada. Pogromcami smoka byli synowie Grakcha-Kraka, a nie on sam – ich pomysłem był podstęp z wypchaniem skór bydlęcych siarką. Zabicie smoka nie wiązało się z założeniem Krakowa. Według Kadłubka miasto założono „na skale smoka” (in scopulo olophagi) i od imienia zmarłego wcześniej Grakcha nazwano „Krakowem” (a nomine Gracci dicta Craccouia)[3].

 

Kronikarze z XIII i XIV wieku

 

Opowiadanie Kadłubka podjęli kronikarze z przełomu XIII i XIV wieku – na Śląsku autor tzw. Kroniki polsko-śląskiej oraz tworzący w Krakowie bezimienny franciszkanin, zwany zazwyczaj autorem Kroniki Mierzwy. Ten ostatni zauważył podobieństwo tekstu mistrza Wincentego do Księgi Daniela i opatrzył go uwagą: tak jak Daniel, który zabił smoka babilońskiego[4]. W Wulgacie bowiem, którą znał autor Kroniki Mierzwy, wąż z Księgi Daniela nazwany został smokiem: wziął tedy Daniel smoły, łoju i sierści, ugotował to razem, zrobił ciasto i dał w paszczę smoka. Smok zjadłszy rozpękł się. Tedy rzekł: Zobaczcie przedmiot waszej czci[5].

Jako pierwszy zabicie smoka przypisał Krakowi, piszący u schyłku XIV wieku na Śląsku autor Kroniki książąt polskich. Według jego wersji bratobójstwo między synami Kraka wydarzyło się już po zabiciu smoka. Natomiast spisana w końcu XIII lub pierwszej połowie XIV wieku w Poznaniu Kronika wielkopolska, mimo że zawiera najstarszy zapis nazwy Wawel, pomija zupełnie opowiadanie o smoku, wspominając jedynie o bratobójstwie wśród synów Kraka[4].

Jan Długosz

Związany z Krakowem Jan Długosz, w spisanych w drugiej połowie XV wieku Rocznikach polskich, nadał opowiadaniu o smoku dużą rangę. W pierwszej części długiego tekstu oparł się na Kadłubku, ale z pewnymi zmianami. Według Długosza Kraków został założony jeszcze przez samego Graka (tak po łacinie nazywał Kraka, którego uważał za potomka Tyberiusza Grakcha). Kilka lat później miasto zostało zaatakowane przez smoka. Długosz jako pierwszy zlokalizował kryjówkę smoka w jaskini wzgórza wawelskiego[4]: wśród takich jednak pomyślnych i sprzyjających wróżb dręczyło Kraków wielkie nieszczęście. Pod wzgórzem wawelskim, na którym Krak wzniósł zamek, w pieczarze zamieszkał potwór olbrzymiej wielkości, mający wygląd smoka lub gada, a dla zaspokojenia swej żarłoczności porywał bydło i trzodę, które mu rzucane, a nie przepuszczał nawet ludziom. Gdy zaś długim zmorzony głodem nie znajdował przygodnej lub podrzuconej sobie ofiary, wtedy z dziką wściekłością wypadał ze swej kryjówki w dzień biały i rycząc przeraźliwie rzucał się na najroślejsze bydlęta, konie czy woły zaprzężone do wozu lub pługa, mordował je i zabijał, a srożąc się także i wobec ludzi, jeśli nie uszli w bezpieczne [miejsce], brzuch swój napelnial ich poszarpanym ciałem. Ta żarłoczność do tego stopnia zatrwożyła mieszkańców Krakowa, że z powodu tak niebezpiecznego niszczyciela raczej myśleli o opuszczeniu miasta, niż o dalszym tu zamieszkaniu[6].

W dalszej części opowiadania Długosz oparł się na wersji zapisanej w Kronice książąt polskich. Smok został więc zabity przez samego Kraka, któremu wdzięczni mieszkańcy nadali tytuł „oswobodziciela ojczyzny”[4]: lecz, gdy to stało się bardziej uciążliwe dla księcia niż dla mieszkańców, który obawiając się, by po jego śmierci całkiem nie opustoszało miasto, rozkazał ścierwa rzucane smokowi wypełniać siarką, próchnem, woskiem, żywicą i smołą, zażec ogniem i tak rzucić bestii, która ze zwykłą jej żarłocznością pochłonąwszy je, od żaru i płomieni trawiących jej wnętrze od razu padła i zginęła. Po zabiciu potwora i okropnego zwierza, który u pewnych pisarzy występuje pod mianem smoka, miasto Kraków, wybawione wbrew nadziei od ogromnego niebezpieczeństwa, zaczęło coraz bardziej rozwijać się i łatwo osiągnęło pierwszeństwo. Sam zaś książę Krak, który swą sztuką zgładził olbrzymiego potwora, nazwany ojcem i oswobodzicielem ojczyzny[7].

Długosz oraz Maciej z Miechowa byli pierwszymi autorami, którzy krakowskiego potwora nazwali smokiem. Wcześniej, między innymi w tekstach Kadłubka jest on nazywany całożercą (holophagus)[8].

 

Kronikarze z XVI wieku

 

Wersję Długosza powtórzyli Maciej Miechowita w Kronice polskiej z roku 1521 oraz Bernard Wapowski w swojej zaginionej Kronice (jak wynika z zachowanych fragmentów tego dzieła). Najstarszy tekst w języku polskim o smoku wawelskim znalazł się na kartach Kroniki świata Marcina Bielskiego z 1551 roku. Najprawdopodobniej była to krótka parafraza wersji Wapowskiego. Bielski wprowadził najpopularniejszy wariant śmierci smoka, który miał pęknąć z przepicia wodą wiślaną: Grakus książę rozkazał w wywnątrzonym cielcu siarki, smoły a saletry z ogniem przyprawionym zadać zaprawiwszy, a przeciw jamie jego położyć. Który gdy uźrzał, mnimając, by cielę, pożarł. A gdy w nim tlało, pił wodę, aż się rozpukł. U Bielskiego (być może za Wapowskim) po raz pierwszy padła też data śmierci smoka – rok 700 po Chrystusie[9].

W połowie XVI wieku krakowska legenda była znana w Europie. W ogromnym dziele Cosmographia („Opis świata”), w rozdziale De Polonia, Sebastian Münster przytoczył opowiadanie o smoku wawelskim, prawdopodobnie za Miechowitą. W wydaniu dzieła Münstera z 1550 roku (Bazylea) zamieszczono najstarsze przedstawienie plastyczne smoka na tle wiernie oddanego krajobrazu Krakowa[10].

W 1555 roku Marcin Kromer, w dziele O pochodzeniu i czynach Polaków, pierwszy podważył wiarygodność legendy. Jako pierwszy podał też nazwę kryjówki smoka: w każdym razie głęboka jaskinia wydrążona w skałach istnieje do dziś dnia: zwą ją Smoczą Jamą (specum draconis vocant)[10].

W roku 1597 Joachim Bielski, syn Marcina, wydając w Krakowie własne opracowanie ojcowskiego dzieła, wprowadził postać szewca Skuba (nie Skuby) jako tego, który miał być twórcą pomysłu zgładzenia smoka: piszą nasi starzy kronikarze, iż pod tą górą Wawel był smok wielki, który troje dobytku razem zjadał, także i ludzi kradł i jadł, przeto musieli mu dawać obrok każdy dzień troje cieląt abo baranów. Kazał tedy Krak nadziać skórę cielca siarką, a przeciw jamie położyć rano; co uczynił za radą Skuba, szewca niejakiego, którego po tym dobrze udarował i opatrzył. On wyszedłszy z jamy, mnimał, by ciele, pożarł razem; gdy to w nim tlało, tak długo pił wodę, aż zdechł. Jest jeszcze jego jama pod zamkiem: zowią Smocza Jama[10].

 

https://pl.wikipedia...i/Smok_wawelski


t2742732_jqicu.gif


#181 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 6494 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 13 styczeń 2019 - 16:29

Kiedy byłem bardzo młody pamiętam rodzinne spotkania i wiele opowieści rodzinnych przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Taki zwyczaj z czasów gdy nie było radia czy telewizji. Tak bywało od wieków, tysiącleci, w czasch gdy umiejętność czytania czy pisania była rzadkością, a historie rodowe przekazywano poprzez opowieści następnym pokoleniom. To było normalne, oczywiste, nie kwestionowano tych opowieści, nie traktowano ich jak mity i legendy.

W czasach nam bardziej współczesnych znalazły się "autorytety", które wszystkie te opowieści spisane w późniejszych czasach w kronikach, zakwestionowały, zaliczyły do mitów i legend i napisały historię na nowo...

A kto pisze historię? Jak to się mówi: zwycięzcy... Do czasu rozbiorów Rzeczypospolitej wiedza o starożtności Lechistanu była oczywista, normalna, nikt tego nie kwestionował. Nasz kraj w wielu językach nadal był nazywany Lechistanem, a szlachta była dumna ze swoich sarmackich korzeni i historii sięgajacej tysiące lat przez Mieszkiem I.

Później byli zaborcy, żadnemu z nich nie zależało na tym, aby Polacy pamiętali o tym jak byli potężnym krajem. Zrobili ile się dało aby nie pamiętali, że Rosja była tylko rubieżami Lechistanu, a słupy graniczne na Renie znaczyły zachodnie rubieże w czasch gdy nie istniało nic takiego jak Niemcy...

Trzeba było to zmienić, napisać na nowo, zniszczyć dowody, wyśmiać dawną historię jako mity i legendy...

 

Dopóki Polacy nie będą w stanie spojrzeć krytycznie na zaborczą historię i odnaleźć swoich własnych korzeni doputy będą umysłowo "pod zaborami".

 

 

Cegiełka po cegiełce...

 

t9di85c9qmzse3w7ofcvyc3t2bihfasn.JPG6_1.jpg?itok=cTn_xJUV

Mazowieckie/ Archeolodzy odkryli grób książęcy sprzed blisko 2 tys. lat
 

Archeolodzy odkryli najbogatszy pradziejowy grób z terenu Polski na wschód od Wisły. Wewnątrz znajdowały się m.in. fragmenty naczyń z brązu, posrebrzane ostrogi oraz złoty pierścień, dlatego naukowcy nazwali go grobem książęcym.

Znaleziska dokonano latem zeszłego roku. Archeolodzy dopiero teraz częściowo je ujawniają z obawy przed rabunkiem. Z tego też względu nie podają dokładnej lokalizacji. Zdradzają tylko, że do odkrycia doszło w północnej części woj. mazowieckiego.

"Odkryty przez nas grób jest najbogatszym pradziejowym pochówkiem odkrytym do tej pory na wschód od Wisły" - uważa dr Andrzej Szela z Instytutu Archeologii UW, który podjął się jego badania. Pochówek pochodzi z przełomu I i II w. n.e.

Mimo że archeolodzy nie byli pierwszymi eksploratorami grobu, udało się w nim odkryć wiele bezcennych zabytków metalowych. Były to fragmenty naczyń z brązu, ostrogi z brązu ze srebrnymi inkrustacjami, metalowa sprzączka do pasa, a nawet złoty pierścień. Ten ostatni był zarezerwowany dla najwyższych grup społecznych – wskazuje badacz.

"W grobie znajdowały się też cztery rogi do picia. Pozostałością po nich są świetnie zachowanie okucia z brązu. Dwa z nich zwieńczone były w formie byczych główek. To absolutny unikat!" - podkreśla naukowiec. Dodaje, że tylko osoba naprawdę bogata mogła sobie pozwolić na taki ekwipunek do picia, bo najczęściej korzystano z prostych glinianych kubków - te były w powszechnym użyciu.

Do naszych czasów nie zachował się szkielet. Ale po wielkości komory grobowej - miała 4 m długości i 2 m szerokości - archeolodzy domyślają się, że grobie złożono ciało, a nie prochy w urnie, co było najczęstszą praktyką w tym czasie.

"Tak bogate groby z pierwszych wieków naszej ery są również rzadkie po zachodniej stronie Wisły. Znamy ich co najwyżej kilka" - opowiada archeolog.

Zdaniem Szeli grób został wyrabowany w okresie nowożytnym, najprawdopodobniej w XX w. Świadczy o tym przemieszanie zabytków w komorze grobowej. Poza tym brakowało naczyń ceramicznych, które z reguły w tego typu pochówkach są znajdowane. Natomiast zniszczone naczynia brązowe nosiły ślady całkiem świeżych rys i spękań.

Kto był pochowany grobie? Odkrywca uważa, że musiał być to przywódca lokalnej społeczności. "Tylko osoba majętna mogła sobie pozwolić na tak bogate wyposażenie grobowe. Część z przedmiotów mogła być sprowadzona z dalszych regionów, w tym z samego Rzymu " - dodaje naukowiec.

Naukowiec prowadził prace wspólnie z grupą pasjonatów - poszukiwaczami z całej Polski, korzystającymi z wykrywaczy metali. Ci działali w pełnym porozumieniu i we współpracy z archeologiem, dlatego metodyka ich pracy była zgodna ze standardami naukowymi.

 

Stanowisko, na którym dokonano odkrycia, było znane archeologom wcześniej. Już kilkadziesiąt lat temu niedaleko znaleziono inne pradziejowe pochówki z tego samego okresu. Teraz badacze trafili tam z powrotem, bo stanowisku archeologicznemu grozi zniszczenie na skutek działalności człowieka. Ich badania sfinansował głównie Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków, ale również Instytut Archeologii UW oraz „Varia” – Fundacja Wydziału Historycznego UW.

 

Na pobliskiej pradziejowej osadzie (obecnie to pole uprawne), położonej kilkaset metrów od grobu książęcego, archeolodzy natknęli się również w zeszłym roku na ponad 30 srebrnych monet rzymskich - denarów. "Były rozwleczone na większej powierzchni, ale nie mamy wątpliwości, że były złożone w jednym miejscu, w jednym pojemniku. Najprawdopodobniej schowano je w związku z jakimś zagrożeniem, być może najazdem" - uważa Szela. Są wśród nich monety z wizerunkami takich cesarzy rzymskich jak: Hadrian, Marek Aureliusz czy Kommodus.

Archeolodzy bardzo długo uważali, że w pierwszych wiekach naszej ery północna część dzisiejszego woj. mazowieckiego była zupełnie niezamieszkana - przypomina Szela. Był to bowiem teren pogranicza dwóch ludów - związku lugijskiego i Gotów. Jednak dzięki wykopaliskom prowadzonym w ostatniej dekadzie okazało się, że nie jest to prawda. Do tej pory udało się odkryć w tym regionie kilka olbrzymich, wielohektarowych osad i kilka cmentarzysk.

PAP - Nauka w Polsce, Szymon Zdziebłowski

 

http://naukawpolsce....Nk1XdufxJiYj2v8


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

comes militi Dołączona grafika

#182 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 6494 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 13 styczeń 2019 - 16:57

Z punktu widzenia niemieckiego księdza...  ale to też pewnie bajania, mity i legendy, bo jakże by inaczej :wacko: :rolleyes:

Kronika pisana była przez Helmolda proboszcza z Bozowa w Wagrii (obecnie Bosau - Niemcy). Wiek XII.

 

 

Helmonda Kronika Słowian

 

1. O PODZIALE SŁOWIAN

 

Uważam za godne trudu podać we wstępie tego opowiadania w zwięzłym zarysie historycznym pewne szczegóły o ziemiach Słowian, ich naturze i obyczajach przedstawić, w jakie byli uwikłani błędy przed łaską nawrócenia, aby obraz ogromu choroby tym bardziej uwidocznił łaskę boskiego lekarstwa.

Mnogie są ludy Słowian zajmujące wybrzeże Morza Bałtyckiego-. Zatoka tego morza skierowana jest od oceanu zachodniego ku wschodowi. Nazywa się ono Bałtyckim dlatego, że na kształt pasa  rozpościera się długim szlakiem przez kraje scytyjskie  aż do Grecji. To samo morze nazywa się również Barbarzyńskim albo Morzem Scytyjskim od barbarzyńskich ludów, które oblewa. Wokół tego morza siedzą mnogie ludy; mianowicie Duńczycy i Szwedzi, których nazywamy Normanami, zajmują wybrzeże północne i wszystkie wyspy. Południowe zaś wybrzeże zamieszkują ludy Słowian; pierwszymi z nich są Rusowie; dalej idą Polanie mający od północy Prusów, od południa Czechów oraz tych, którzy nazywają się Morawami albo Karyntami i Sorabami. Gdyby jeszcze dorzucić do Słowiańszczyzny Węgry, jak tego (niektórzy żądają, ponieważ ani obyczajami, ani językiem od Słowian się nie różnią, obszar języka słowiańskiego do tego stopnia wzrośnie, że zaledwie daje się oszacować.

Wszystkie te narody — poza Prusami — zdobi znamię Chrystusa. Od dawna już bowiem Ruś należy do krajów wierzących.  Ruś zaś nazywa się u Duńczyków Ostrogard , a to z tego powodu, że położona na wschodzie obfituje we wszelkiego rodzaju bogactwa. Ta sama kraina mieni się również Chunigard, ponieważ tam pierwotnie miały się znajdować siedziby Hunów. Jej stolicą jest Kijów. Nie wiadomo mi zupełnie, przez których misjonarzy zostali Rusowie nawróceni na wiarę świętą. Jedno jest wszakże pewne, a mianowicie że — jak się wydaje — w swych obrzędach naśladują raczej Greków niż Łacinników.

Albowiem Morze Ruskie  stanowi krótki pomost do Grecji.

Prusowie jeszcze nie poznali wiary, wszakże z natury wykazują wiele zalet: są wyjątkowo ludzcy wobec bliźnich znajdujących się w ciężkiej sytuacji, bowiem wyjeżdżają na ratunek tych, którzy giną na morzu albo doznają krzywd ze strony piratów; takim udzielają oni pomocy. Za nic mają złoto i srebro, w obfitości posiadają obce futra, których zapach wywołuje śmiertelną truciznę pychy na naszym świecie. Oni zaś, zaprawdę, uważają je za nawóz, ku naszemu, jak sądzę, potępieniu, bowiem marzymy o ku-niej szubie jako o szczycie szczęśliwości. Dlatego za wełniane szaty, które nazywamy faldones, dają oni w

zamian takie kosztowne skóry kunie. Można wiele godnego pochwały powiedzieć o obyczajach tego ludu, gdyby tylko wyznawali jedyną wiarę Chrystusową; tymczasem jej misjonarzy oni nieludzko prześladują. U nich to męczeńską koroną ozdobił swoje czoło sławny biskup czeski Wojciech. Aż po dziś dzień, gdy ktoś znajdzie się wśród nich, pozwalają mu na pełną wspólnotę życia ze sobą, odmawiając jednak dostępu do lasów i źródeł. Ich bowiem zdaniem pojawienie się tam chrześcijan powoduje ich zbezczeszczenie. Karmią się mięsem bydlęcym; mleko i krew tych zwierząt służy im za

napój, i to nawet tego rodzaju, że podobno nim się upijają.

Ludzie ci mają niebieskie oczy, czerwoną twarz i długie włosy. Nadto dostęp do nich jest niemożliwy z powodu bagien i nikogo nie chcą uznać spośród siebie za władcę.

Naród węgierski odznaczał się kiedyś wyjątkową siłą i dzielnością w boju, tak że nawet siał postrach w cesarstwie rzymskim. Albowiem po upadku Hunów i

Duńczyków dał się we znaki trzeci najazd Węgrów, którzy pustoszą i niszczą wszystkie sąsiednie kraje.

Zgromadziwszy zaś olbrzymie wojska zbrojną ręką zawładnęli Bawarią i Szwabią. Oprócz tego spustoszyli obszary przyległe do Renu, wreszcie ogniem i mieczem zniszczyli Saksonię aż do Morza Brytyjskiego. Ile wysiłku musieli użyć cesarzowie, ilejątkowych tylko razach przywołuje się ich na pomoc w

wojennej potrzebie.

Niech powyższe o Czechach i Polakach oraz innych Słowianach wschodnich wystarczy [czytelnikowi].

 

2. O MIEŚCIE WINETA

Tam, gdzie kończą się dzierżawy Polski, dochodzi się do obszernej krainy Słowian, tych mianowicie, których starożytność nazywała Wandalami, obecnie zaś zowią się Winitami albo Winulami. Pierwszymi z nich są Pomorzanie, których siedziby rozciągają się aż do Odry.

Odra zaś jest najbogatszą rzeką krainy słowiańskiej, a wypływa z wnętrza lasu Morawian, którzy mieszkają na wschód od Czech, gdzie też i Łaba ma swój początek.

[Źródła tych rzek] leżą bardzo blisko siebie, z tym jedynie, że zwracają się swym biegiem w inne strony. Łaba bowiem płynąc na zachód w górnym biegu opływa Czechów z Sorabami, w biegu środkowym oddziela Słowian od Sasów, w dolnym zaś — diecezję hamburską od bremeńskiej, po czym zwycięsko wpada do Morza Brytyjskiego.

Druga rzeka, to jest Odra, kierując się na północ przepływa przez środkowe dzierżawy Winulów dzieląc Pomorzan od Wieletów. U jej ujścia do Morza

Bałtyckiego leżało niegdyś świetne miasto Wineta, które stanowiło słynny port dla mieszkających wokół barbarzyńców i Greków. Ponieważ o tym mieście mówi się rzeczy nadzwyczajne i zgoła niewiarygodne, na jego pochwałę z chęcią powiemy coś godnego wzmianki. Z pewnością było  to największe miasto ze wszystkich, które są w Europie. Zamieszkują je Słowianie pomieszani z innymi ludami, Grekami i barbarzyńcami. Albowiem i przybysze sascy otrzymali także prawo zamieszkiwania tamże, wszakże pod warunkiem, że w czasie swego pobytu nie wolno im wyznawać publicznie chrześcijaństwa.

Wszyscy bowiem mieszkańcy tego miasta aż do jego zagłady żyli w pogaństwie; poza tym zresztą co do obyczajów i gościnności nie znalazłbyś ludu bardziej zacnego i łaskawego. Miasto owo obfitowało w produkty wszystkich krajów, nie zbywało mu też wyszukanych rozrywek.  To arcybogate miasto któryś z królów duńskich podobno otoczył wielką flotą i doszczętnie zniszczył. Dotąd zachowały się jeszcze pozostałości po owym starym mieście.

Żywioł Neptuna występuje tam w trzech odmianach. Wyspę bowiem opływają trzy prądy, jeden z nich ma być całkiem zielony, drugi białawy, trzeci zaś sroży się wiecznie w szalonym ruchu burzliwych fal .

Istnieją jeszcze inne ludy słowiańskie, które żyją między Odrą a Łabą  i długim klinem rozpościerają się na południe , jako to Herulowie albo Heweldowie,

którzy mieszkają koło rzeki Haweli i Doszy, Lubuszanie, Wilinowie, Stodoranie  oraz wiele innych.  Poza powolnym biegiem Odry i za różnymi

ludami pomorskimi rozciąga się na zachodzie kraina Winulów, tych mianowicie, którzy nazywają się Tolężanami, czyli  Redarami. Najbardziejznanym ich miastem Retra, siedziba kultu pogańskiego. Zbudowano tam świątynię wielką dla demonów, z których najważniejszy jest Radogost. Posąg jego ozdobiony jest złotem, łoże zaś purpurą. Miasto owo ma dziewięć bram, otoczonych zewsząd głębokim jeziorem; drewniany most umożliwia przejście, wszakże dostęp nań dozwolony jest tylko dla składających ofiary albo tych, którzy oczekują odpowiedzi wyroczni.

Następnie dochodzi się do Czrezpienian i Chyżan, których od Tolężan i Redarów oddziela rzeka Piana i miasto Dymin. Chyżanie i Czrezpienianie mieszkają z tej strony Piany, zaś Tolężanie i Redarowie z tamtej. Cztery te ludy dla swego męstwa nazywają się Wieletami albo Lucicami.

Za nimi idą Glinianie i Warnowie, następnie Obodryci, a miastem ich jest Mechlin. Bliżej ku nam mieszkają Połabianie , miastem ich jest Racibórz. Stąd idzie się przez rzekę Trawnę do naszej krainy wagrskiej. Miastem tej krainy był niegdyś nadmorski Starogard.

Na Morzu Bałtyckim znajdują się także wyspy zamieszkane przez Słowian; jedna z tych nazywa się Imbra. Leży ona naprzeciwko Wagrii, i to tak blisko, że można ją widzieć ze Starogardu. Druga wyspa o wiele większa leży naprzeciwko Wieletów; zamieszkują ją Ranowie zwani też Rugianami, bardzo dzielny szczep słowiański, on jeden mający króla. Nie godzi się załatwiać żadnej sprawy publicznej bez zasięgnięcia ich opinii; do tego stopnia sieją oni grozę

dzięki swej zażyłości z bóstwami czy raczej demonami, których czczą z większym oddaniem niż inni.

To są plemiona Winulów rozsypane po krainach, ziemiach i morskich wyspach. Cały ten lud oddany jest bałwochwalstwu, przebywa stale w ruchu i podróży,

uprawia piractwo godzące z jednej strony w Duńczyków, z drugiej — w Sasów. Dlatego już nieraz i na wszelkie sposoby wielcy cesarze i kapłani zadawali sobie trudu, by owe buntownicze i niewierne szczepy przywieść w jakiś sposób do uznania imienia Bożego i łaski wiary świętej.


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

comes militi Dołączona grafika

#183 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 6494 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 20 styczeń 2019 - 19:48

Każdy naród w różnych jezykach ma wiele nazw, szczególnie na przestrzeni wieków. Podobnie Słowianie mieli wiele nazw. Starożytni Grecy nazywali na Scytami, Rzymianie Sarmatami. Czasem nazywano nas Wandalami, Wendami, Winitami itd. itd. itd.

Trzeba też wiedzieć, że obszary Europy na wschód od Renu Celtowie, a za nimi Rzymianie nazywali Germanią, co oznaczało "przyjazny kraj" i obszary te nie miały NIC wspólnego z dzisiejszym rozumieniem Germanii. Obszary te zamieszkiwanie były częściowo przez plemiona później nazwane niemieckimi w tym Alemanów (btw. nawet dziś w niektórych językach Niemcy nazywane są Alemanią), ale głównie przez Słowian, a od Łaby na wschód tylko przez Słowian.

 

 

 

Mapy różnych krajów i narodów

 

Mapa wg. Ptolemeusza

 

mapa_europa_550.jpg?w=1200

 

 

rom_map_exp.jpg?w=630

 

9b289edc98aa0a0c7feddb550fb9f5fc.jpg

 

 

 

Warto zauważyć, że nawet Niemce  umiejscowiają Wandalów nad Wisłą(Wandalą).

 

eur_0476x.jpg

 

 

verdeling-van-het-frankische-rijk-bij-he

 

europa-nel-5261.png

 

rom_map_exp.jpg?w=630

 

Morze Sarmackie, tak nazywano Bałtyk

 

DSC06961.jpg

 

IMG_3831.jpg


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

comes militi Dołączona grafika

#184 Fallout152 Godzilla152

Fallout152 Godzilla152

    capo di tótti capi

  • Moderators
  • 884 postów
  • LocationPonyville152

Napisano 21 styczeń 2019 - 00:37

Żadna z tych map (pomijając miniaturkę Ptolemeusza) nie ma pochodzenia starożytnego, najstarsza jest z 17 wieku. Co do Ptolemeusza to był on geografem i nadawał krainom nazwy GEOGRAFICZNE, nie znaczy to, że nazywał on tak jakieś księstwa. Dla porównania Francja czy Niemcy powstały w podobnych czasach co Polska, a jednak też są tam zaznaczone Galia i Germania, czy to więc oznacza, że tak naprawdę mają on historię o kilkaset lat dłuższą? Poza tym Ptolemeusz zajmował się historią Egiptu i Babilonu, ale jakoś nić nie wspominał o Lechii.

Co do księdza Helmolda. Tak, Rzym został spustoszony przez rożne plemiona i mogli w tym brać udział potomkowie Węgrów. Było to spowodowane wewnętrznymi kryzysami w cesarstwie, korupcja, degradacją obyczajów, przyjmowaniem imigrantów, oraz okupacją zbyt dużej ilości ziem. Nie wyglądało to tak, że np. król Węgier (którego wtedy nie było) zajął na jakiś czas Rzym dzięki armii zbrojnych rycerzy. Był to właśnie czas upadku cesarstwa rzymskiego, czyli ten sam czas w którym ten biedny Rzym miałby rzekomo podbić Wielką Lechię, co jest całkowitym absurdem.
Co do Winiety, która to została zatopiona przez bogów, tak to jest legenda, prawdopodobnie wzorowana na Atlantydzie. Gdyby było inaczej, trzeba by przede wszystkim udowodnić istnienie starożytnych bogów. Po drugie trzeba by było odnaleźć część budowli spoczywających pod powierzchnią morza, tak jak to było w przypadku istniejących lokacji, które zostały zalane np. w Egipcie. No chyba, że kler katolicki zanurkował w Bałtyku i poniszczył zabytki.

t2742732_jqicu.gif


#185 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 6494 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 22 styczeń 2019 - 13:18

Żadna z tych map (pomijając miniaturkę Ptolemeusza) nie ma pochodzenia starożytnego, najstarsza jest z 17 wieku. Co do Ptolemeusza to był on geografem i nadawał krainom nazwy GEOGRAFICZNE, nie znaczy to, że nazywał on tak jakieś księstwa. Dla porównania Francja czy Niemcy powstały w podobnych czasach co Polska, a jednak też są tam zaznaczone Galia i Germania, czy to więc oznacza, że tak naprawdę mają on historię o kilkaset lat dłuższą? Poza tym Ptolemeusz zajmował się historią Egiptu i Babilonu, ale jakoś nić nie wspominał o Lechii.
 

Falaucie ile znasz/ widziałeś map starożytnych?  Te które przetrwały są tak nieprecyzyjne i niedokładne, że trudno tam cokolwiek określić jako pewnik.

Większość map które mamy powstały już w okresie średniowiecza i późniejszym, bardzo często opierając treści na opisach.  To nie były czasy kartografów jeżdżących konno po świecie i dokonujących pomiarów.

Hola, hola, Niemcy powstały dopiero w IX wieku (nie mylić z Cesarstwem Rzymskim Narodu Niemieckiego), a jak widać z map także niemieckich umiejscawiają oni (patrz mapa niemiecka powyżej) domeny Słowian na wschód od Łaby w V wieku.  To chyba niedopatrzenie jest, nawiasem mówiąc, bo od zaborów Niemce usiłowały wcisnąć światu, że myśmy tu przybyli w VI wieku… Dobrze, że nauka dokonała wynalazku w postaci możliwości określenia wieku populacji na podstawie DNA.

Co do Germanii sądziłem, że już wyjaśniłem… Germania istnieje ma mapach na wschód od Renu od czasów gdy nikt na świecie jeszcze nie widział Niemców… a nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności późniejszych Niemców zamieszkujących tereny słowiańskie Germanii zaczęto nazywać Germanami… ktoś kto o tym nie wie, łatwo popada w błędne myślenia.

Co do księdza Helmolda. Tak, Rzym został spustoszony przez rożne plemiona i mogli w tym brać udział potomkowie Węgrów. Było to spowodowane wewnętrznymi kryzysami w cesarstwie, korupcja, degradacją obyczajów, przyjmowaniem imigrantów, oraz okupacją zbyt dużej ilości ziem. Nie wyglądało to tak, że np. król Węgier (którego wtedy nie było) zajął na jakiś czas Rzym dzięki armii zbrojnych rycerzy. Był to właśnie czas upadku cesarstwa rzymskiego, czyli ten sam czas w którym ten biedny Rzym miałby rzekomo podbić Wielką Lechię, co jest całkowitym absurdem.

Co do Winiety, która to została zatopiona przez bogów, tak to jest legenda, prawdopodobnie wzorowana na Atlantydzie. Gdyby było inaczej, trzeba by przede wszystkim udowodnić istnienie starożytnych bogów. Po drugie trzeba by było odnaleźć część budowli spoczywających pod powierzchnią morza, tak jak to było w przypadku istniejących lokacji, które zostały zalane np. w Egipcie. No chyba, że kler katolicki zanurkował w Bałtyku i poniszczył zabytki.

 

Kiedy to Rzym miał podbić Lechię?  Skąd te newsy, bo nie znam takowych?????  Kroniki opisują walkę Lechitów z Rzymem za czasów Cezara – mam nadzieję, ze uda mnie się znaleźć odpowiednie fragmenty kronik do zacytowania.  Mało tego siostra Cezara miał poślubić lechickiego króla i to podobno ona była założycielką miasta Julin (później nazwanego Wolin).

Węgry to wcześniejsza Panonia – kolebka Słowian, którzy zasiedlili Europę od Adriatyku do Morza Sarmackiego (zwanego dziś z niemieckiego Bałtykiem), od Łaby po Dniepr.

(Masz poniżej cytat z kroniki Długosza).

 

 

 

 

JANA DŁUGOSZA

Kanonika Krakowskiego

DZIEŁA WSZYSTKIE

 

 

JANA DŁUGOSZA

DZIEJÓW POLSKICH KSIĘGA PIERWSZA.

 

(...)

Europa zaś, poczynająca się od rzeki T a n a i s , którą Polacy w swoim języku Donem, Tatarzy Edylem zowią, z jednej strony Tyrreńskim, z drugiej północnem i Gadytańskim zamknięta jest morzem.

Donów, wypływający z gór Ryfejskich, tak bystrym wartem bieży, że chociaż przyległy bród Meotycki i Bosfor częstokroć zamarzają, on jeden z przepaścistych spadając wyżyn nigdy Scytyjskim nie ścina się mrozem, i Azyą z Europą z jednej strony poczyna, z drugiej kończy, walna ich meta i granica. Morze znów Gadytańskie na krańcach Gallacyi od Herkulesowego Gad es bierze swojo nazwisko. Dalej rościąga się morze północne, któro ku północy niekiedy Sarmnackim się zowie, że na jego brzegach Sarmaci czyli Polacy swoje mają siedziby i miasta : z tych dwa celniejsze, Lubeka (po polsku Bukowiec) i Gdańsk, od Polaków osiadłe. Jest na tym morzu wysp wielo, jako to: Skandynawia, Fryzya, Szkocya, Irlandya (Hibernia) i inno krainy pomniejsze. Podle morza Tyrreńskiego, z wyspami które oblewa , Majorką, M i n o r k ą , Iwiką, Frumentaryą, Korsyką, Sardynią, Sycylią, Mityleną, Wenecyą, Kretą, dochodzi się aż do M o o t y c k i e g o brodu. Kres stanowi miasto B i z a n c y u ni , inaczej Konstantynopol, leżące w Europie.

Te wszystkie zatem ziemie , po sam Kadyx (Gadis), który wraz z Pellą uzupełnia dziesięciogród Jafeta, zajęli swemi plemionami i językami siedmiu jego synowie: Gomer, Magog, Madai, Jawan, Tuboi, Mosoch i Tyras albo Torias. Potem trzej synowie Gomera: pierwszy Ascenas, głowa Sarmatów albo Sauro matów, których Grecy Królowianami (Reginos) zowią, a z których wyszli Kalabrowie, Sycylianie, Appulczykowie i Latyni zamieszkujący ziemię L a c y u m. Drugi Ryfat; od niego Paflagończycy, którzy z Paflagonii graniczącej z Galacyą przeprawiwszy się do Italii, Enetami się nazwali: od nich Wenetowie, Ligurowie i Emilowie początek wiodą. Trzeci Togor, głowa Frygów plemienia, którzy kraj swój Frygią nazwali. Czterej synowie Jawana, a z tych pierwszy Eliza, od którego Grecy Elidami zwani. Drugi Tarsis, od którego Cylikowie mieszkańcy Cylicyi z stolicą Tarsus. Trzeci Cetyni, a od tego Cetyma Cypryjczykowie (zaczem Cypr wypada na syna Jafeta a nie Sonia); stolica ich zowie się Citium. Czwarty Dodani, od którego idą Rody j czy ko wie; stolica ich Rodus. Od Gomora syna Jafetowego pochodzą Gala to wie, po łacinie Galio greka mi zwani: niegdyś bowiem Gal Iowie Senońscy najechawszy część Grecyi, od Greków i Gallów dali nazwisko Galiicyi.

Od Madai Medowie, których miano Medya przyjęła. A od Jawana Iończykowie, plemię Greków, od których morze Jońskióm zwane.

Z nich wyszli Grecy, którzy Troję i przyległe okolice zamieszkali. Po zburzeniu Troi, Pryam i Antenor zawinęli statkiem do Wenecji; po zejściu zaś Antenora, którego w Padwie pogrzebiono , Pryam z towarzyszami swemi opanował Germanią, która od niego i brata rodzonego (germanus) tak nazwana, teraz od Teuta czyli Merkurego rzeczona jest Teutonią, u Łacinników zaś A l o m a n i ą od rzeki L e m a n u.

A ta Germania obejmuje w sobie następujące kraje: Lotaryngią czyli Brabancyą, Westfalią, Fryzyą, Turyngią, Saxoni ą, Szwecyą, Bawaryą i Frankonią. Z tąd najeżdżana Gallia, od poszarpania kraju (fractio) i butności mieszkańców, F r a n c y i otrzymała nazwisko. Podobnie Britus, przypłynąwszy z Troi, ziemię, która teraz zowie się Anglią, od swego imienia Brytanią nazwał. Od niej także dawniej

sza S y l w a n i a , z drugiej od morza strony, dziś niższą Brytanią zwana. Od Mosocha syna Jafetowego pochodzą Kappadocyanie, z stolicą kraju M a s a k ą , którą Tyberius Cezar od swego imienia C eza r e ą mianował. Od T y r a s a Trakowie,, niby po ojca imieniu T y r ak o w i e , kraj przez siebie osiadły T r a c y ą nazwali.

Szósty syn J a f e t a T u b a l , od którego I b e r o w i o albo Hiszpanio, zwani wprzód Cetubalami, jakoby drużyną (cootus) Tubala. Ci uważając jednę z gwiazd, która tam po zachodzie późno zapada , gwiazdę tę wieczorną Hesperus, ziemię zaś od jej imienia mianowali Hesperyą. A gdy potóm sioła i miasteczka nad rzeką, która teraz Iberem. się zowie, pobudowali, nazwisko dawne Cetubalów słowem przekręconym z I b e r przemienili na C e 1 1 y b orów; kraj zaś przez siebie posiadany, a zawarty między oceanem i Tyrreńskióm morzem, toż Iberem i górami Pirenejskieini, "nazwali Celtyberyą, która potóm od H i s p a n a , władcy tej ziemi, H i s z p anii odzierżyla nazwisko.

 

Siódmy syn Jafeta, Magog, od którego idą Scytowie, zwani także M a s s a g e t a m i , Gotowie, S w e w o w i e , Alanowie i Hunnowie. Ci są synami Jafeta, którego ojcem był Noe, a tego zrodził Lamech. Pierwszy zaś człowiek z rodu Jafeta, imieniem Alan, przybył do Europy z trzema synami , których nazwiska są: Isycyon, Armenon, Negno. Isycyon miał czterech synów, Franka, Romana, Mo m aur a i Bryta, który Brytanią pierwszy nazwał i posiadł. Wtóry zaś syn Alana, Armenon, miał synów pięciu : Socha, W a l g o t a , C e b i d a , Burgunda, L o n g o b a r d a.

Trzeci na koniec syn Alana, Negno, czterech synów był ojcem , a tych imiona są : Wandal, od którego nazwisko wzięli Wandalowie, teraz Polakami zwani, i który rzekę dziś Wisłą pospolicie zwaną chciał mieć rzeczoną Wandalem. Drugi syn Negnona Targ, trzeci S a x o , czwarty Bogor. Odlsycyona więc, pierworodnego syna Alana, poszli Frankowie, Rzymianie, tudzież inne narody Laty nów i Al emanów.

Od drugiego syna Alana G o t o w.i e i Longobardowie. Od Negnona zaś, trzeciego syna, rozeszły się rozmaite narody po całej Europie, jako to : R u ś cała aż po krańce wschodu, Polska z ziem wvszystkich najobszerniejsza, Pomorzanie, Kaszuby, ludy Szwecyi, Sarnii (która teraz S a x o n i ą się zowie) i N o r w e g i i. A od trzeciego syna N e g n o n a , zwanego Saxo, Czechy i Morawa, Styrya, Karyntya, Karni o l a , teraz Dalmaeyą zwana , Lissa (Lisna), Kroacya, Serbia, Pannonia, Bulgarya, Eliza.

 

Potomek więc synów Jafeta, Negno, ojciec wszystkich Sławian, wyszedłszy z równin S e n n a a r , i przebywszy Chaldeę a następnie Grecyą, z synami, krewnymi i gromadą swoją siadł około morza Czarne g o i rzeki I s t r u , którą teraz nazywamy Dunajem. Rzeka ta , wypływająca z gór Germańskich, szerokiemi bolty wyżynę R a u r a k u i całą przemierza Europę. Z ciasnych u źródła wynurzona czeluści, czterdzieści rzek w siebie potem bierze, z których wszystkie niemal spławne, i przebiegłszy rozległą ziemi przestrzeń, do Czarnego morza, zwanego pospolicie E u x y ń s k i ó m (jak niektórzy mniemają od rzeki E u x y n u , która doń wpada) dawniej zaś rzeczonego A u x e n e m , siedmiu wlewa się ujściami, z których cztery tak potężne, że na sześćdziesiąt tysięcy kroków wody jego nie mieszają się jeszcze z morzem, i zachowują smak słodki, przyrodzony, nie przyjmując bynajmniej goryczy morskiej, i w tak długim biegu nie dając się zwalczyć ani pochłonąć. Naprzód więc P a n n o n i ą , pierwotną i najstarszą Sławian siedzibę, ojczyznę i kolebkę, która po wypędzeniu ich przez Longobardów, a potem po ustąpieniu z niej Hunnów, Węgrami zwać się poczęła ; z tamtąd zaś szerząc się dalej, B u l g a r y ą czyli Mezyą, Dalmaeyą, Serbią, Kroacyą, Bośnią, Rascyą, Karyntyą, liii r y ą , i inne w tych stronach Adryatyku, Jońskiego i Egejskiego morza wyspy i pobrzeża , potomstwem swojóm zaludnił , granicami od wschodu i południa o Grecyą, od zachodu oparłszy je o krainy L a t ynów, Italów i Teutonów. W czóm uważać można osobliwszą nad rodem Słowiańskim opatrzność nieba, że ziemie tak obfite podziałem nań przypadły. Żadne bowiem w świecie krainy, prócz Indów, nie wydają (jak wiemy) szczodrzej złota, srebra, żelaza, miedzi i innych kruszców, najwięcej u ludzi cenionych, jak to ziemie, które Słowianie pierwotnie odziedziczyli.

Ale ciężkie snadź były ich przewinienia, gdy za nie postanowił ich Bóg wypędzić, i ziemie tak bogate i płodne oddać w posiadłość Hunnom, Turkom i innym narodom , w tóm mianowicie okazując gniewu swego surowość, że dopuścił nad ich plemieniem pastwić się barbarzyńcom i wypierać ich

ż pierwotnych siedlisk. Wielkie bowiem i nieocenione dary Opatrzność zlała na ród Słowian, mając pozostać nad niemi wieczyście z swojćm błogosławieństwera, gdyby staranniej byli przestrzegali słuszności i sprawiedliwości: ale gdy prawo Boskie licznenii i zbyt ciężkiemi pogwałcili przesfyjpstwy,

wszystkie te dobra odebrane im zostały i innym przydzielone narodom. Między krajami zaś, które Dunaj od Barbarzyńskiego do Śródziemnego morza przedziela, pierwsze miejsce trzyma Mizya czyli Messy a, odżniw plennych ( m e s s i s ) tak zwana , zkąd i starożytni śpichrzem C e r e r y

ją nazywali. U nowoczesnych rzeczona B u 1 g a r y ą , graniczy na wschód

z Tracyą, na południe z Macedonią, a od zachodu z Istryą.

 

 

 

Lech i Czech bracia wyszedłszy z W ę g i e r , udają się do krain sąsiednich.

Czech za zezwoleniem brata obejmuje Czechy i buduje miasta Pragę i Wielegrad.

 

Gdy Pannońskie dziedziny przez spółmioszkanie krajowców z przybyszami w jednię, całość  się zrosły, i liczno pozakładano w nich miasta i osady, naprzód zawiść wzajemna między potomkami Jafota i żądza sporów, a potem jawne zaboje i wojny o granice powiatów, osad i miast, nie raz

krwią bratnią i rodzinną zbroczyły ziemię. Do takiej bowiem wzrośli byli mnogości i liczby, że kraje, które posiadali, zdały im się już za ciasne.

Dwaj tedy synowie Jana, wnuka Jafotowego, Lech i Czech, którym dostała się była Dalmacya, Serbia, Sławonia, Kroacya i Bośnia, chcąc i obecnie i na przyszłość' uchronić się przygód z wzajemnego powaśnienia wyniknąć mogących, zgodną radą i namową postanowili opuścić swoje gniazdo pierwotne, a nowych szukać do rozsiedlenia się posad.

Zostawiwszy więc resztę braci w P a n n o n i i , sami z całą drużyną osadników, rodzoństwom i dobytkiem jaki już posiadali, wyszli z Sławonii, Serbii, Kroacyi, Bośnii i zamku Psary położonego na wysokiej skale, oblanej rzeką H u i , która Sławonią od Kroacyi przedziela. Dotychczas gruzy rzeczonego zamku świadczyć się zdają o jego dawnej wspaniałości, a nazwę dawną po dziś dzień zachowuje wieś Psary, rozłożona pod oną obaliną, gdzie niegdyś obadwaj wodzowie Lech i Czech radzi przesiadywali i poddanym swoim wymierzali sprawiedliwość. Wyruszywszy z tamtąd posunęli się

do sąsiednich i bliższych krain ku zachodowi; wiedzieli bowiem, że wschodnie strony innemi narodami były już licznie nasiadłe. W pochodzie przez okolice, które Morawa, Ohra (Egra), Łaba (Elba) i Wełtawa (Mulda) skrapiają, zważywszy, że ziemia tameczna była wielce urodzajna, wodami i strumieniami zwilżona, bynajmniej zaś nie uprawna i obszerną dziczejąca pustynią, młodszy z braci, Czech, tę sobie od starszego Lecha usilnemi prośbami na dziedzinę wieczystą i posiadłość wyjednał.

Gdy bowiem obadwaj w tych stronach, a zwłaszcza na górze, którą w ich języku Ezyp zwano,

pomiędzy Łabą, Wełtawą i Ogrzą przez długi czas społem obozowali, żyzność ziemi, łagodność nieba i między wzgórzami mnogie nizin rozłogi, tak dalece pierwszego z tych książąt Czecha a wraz drużynę jego ujęły, że wszystkich innych wyrzekłszy się i odstąpiwszy, tę ziemię za stale obrał sobie siedlisko, które jemu i potomstwu jego miało wystarczyć. Na co gdy brat starszy Lech, prośbami jego skłoniony, zezwolił , dwie założył stolice, dwa miasta, jedno nad brzegiem W e ł t a w y , które języka swego brzmieniem na zwał Pragą, drugie nad Morawy potokiem, i to zwać kazał Wielegradem.

Rozdzieliwszy potóm ziemie pomiędzy swych osadników, pozakładał wiele miast i wiosek; cała zaś kraina od niego samego otrzymała miano, i dotąd Czeską się nazywa, lubo w łacińskim języku, który sławiańskiego brzmienia wyrazić należycie nie mógł , rzeczona jest B o h e m i ą , przeto iż Sławianie Boga po swojemu Bohem nazywają. Ta zaś część ziemi, przez którą płynie Morawa, od gajów i borów, mających po środku gęste a zieleniące się równiny i murawy, Mora w ą nazwana. Czechy równą ma ją mieć długość i szerokość. Zaokrąglone naksztalt wieńca, otaczają się do kola lasem, który u starożytnych zwany Hercyńskim, od pisarzy greckich i łacińskich często bywa wspominany. Kraj zwilżony jest rzekami, między któremi Elba czyli Łaba, wypływająca z gór granicznych

między Czechami i Morawą, a środkowóm łożem przedzielająca Sarmacyą Europejską od Germanii, tudzież Wełtawa, za najcelniejsze uchodzą. Z tych ostatnia podle Pragi płynie, przewiązana mostem

kamiennym na czternastu słupcach. Brno zaś ( B r u n n a ) przecina rzeka Ruda.

 

 

Lech przybywa do Polski i w niej osiada. Opisuje się przyroda i żyzność

tej ziemi i z jakiemi krajami graniczy.

 

Lech zatem, pożegnawszy brata młodszego Czecha, ruszył z drużyną wszystką, czeladzią, taborami i całym dobytkiem; a gdy przebył góry i lasy, które po staremu Hercyńskiemi się zowią , a wokół Polskę

i Czechy ogradzają, znalazłszy kraj obszerny, dla mnogich puszcz, gajów i borów nieprzebyty, stepami i odłogami, gdzieniegdzie rościągającemi się bez granic, dziko zaległy, ożywiony spławem licznych jezior i strumieni, rolę przytóin mający płodną, acz bez podsycenia jej gnojem prędko się wyradzającą, kraj w powszechności zimny i mroźny, osadzony między pasem nieba siódmym i ostatnim; w nim osiadł i za wieczyste sobie i potomkom swoim dziedzictwo go przeznaczył. Twory bowiem żywotne, tak jako i rośliny, snadniej wytrzymują największe zimno, a niżeli zbytek gorąca i upału. I dlatego Europa, chociaż zimowemi ściśnięta mrozami, zdatniejsza jest do uprawy i do godniejsza ludziom na mieszkanie, niż Afryka, wrząca skwarem słonecznym; bowiem i przyroda więcej ma tu swobody, i łagodność* nieba, połączona z przemysłem mieszkańców, którzy od zimna ogniskami i piecami się zabezpieczają, sprawia, iż ta część ziemi najwięcej jest zaludnioną. Polska kraina , obfitująca w zboże , ponętna owocami , wielością ryb i smacznego nabiału, słynna zwierzyną, zamożna w bydło i trzody, miodonośne pasieki, stada koni i rozliczne ptastwo, bogata w żelazo i ołów, woski i masło, acz gdzieniegdzie uprawie ziemi odpoAYiada urodzaj bardziej wymuszony niż dobrowolny, kraina lesista, a ztąd obfitująca w bydło i trawy; grunt ma w wielu miejscach jałowy i nieużyty, z przyrodzenia niepłodny, ale okryty lasami i rozmaitego rodzaju drzewiną, przygodny już -to na pasieki, już na pastwiska dla bydła, i nigdzie nie próżnujący. Wina i oliwy kraj ten dla ostrego północnego zimna nie ma; zamiast wina używa piwa, które robią z żyta, pszenicy i jęczmienia albo orkiszu. Jest miejscami i ziemia tłusta, a gdzieniegdzie piaszczysta, borowa, stepowa i nieurodzajna. W sól zaś tak dalece obfituje, że jej w bałwanach więcej wydobywają niżeli warzą. Tęga od śniegów i lodem oślizgła, ale zdrowa dla przystępności powietrza i przewiewu wiatrów. Trzęsienia ziemi, których inne kraje doznają, tak iż miasta i wsie w ruinach się grzebią, i góry na pował upadają, równie jak i powodzie, są tu prawie nieznane, lub bardzo rzadko jak nadzwyczajne wydarzają się zjawiska. Zboże wszelkiego rodzaju daje się przechowywać' przez długie lata i czasy, nie psując się bynajmniej, kiedy w sąsiednich i pogranicznych Węgrzech dłużej nieco nad rok potrzymane wyradza wołki i robaczy wieje. Ma też Polska i siarki kopalnie, acz nie bardzo obfite i przejęte hałunem.

Wód jednak z przyrodzenia ciepłych nie wydaje. Urzędy i powinności publiczne u Polaków nic są roczne lecz dożywotnie: który obyczaj nie wiem ażali komu z rozsądnych podobać się może.

Roczną bowiem koleją zmieniać przełożonych i urzędników, jest zbawienną dla ogółu i walną niejako zasadą rzeczypospolitej. Powaga panującego staje się groźniejszą i tóm większe wmawia posłuszeństwo i uszanowanie, gdy urzędnik zmianie podlegać może; a przeciwnie, wątleje i w lekceważenie popada, jeżeli ta zmiana nie jest dozwoloną. Widzimy w Urn ubezpieczenie rzeczy publicznej, gdy zuchwałemu przestępcy, który dla swoich nadużyć winien być usunięty, dłużej ze szkodą innych na urzędzie pozostawać nie wolno, i inny umiarkowańszy jego następca podobnego obawia się usunięcia.

 

Od północy Polska jest częścią północną S ł o w i a ń s z c z y z n y , graniczącą na wschód z krajami Rusi, na południe z Węgrami, ku wschodowi z Morawą i Czech a m i , na zachód z D a c y ą i S a x o n i ą.

Krańcami zaś pólnocnemi dotykając Sarmatów, którzy się też Getami zowią, przypiera do Dacyi i Saxonii; z Tracyą graniczy przez Węgry czyli właściwie Pannonią, a dalej przez Karyntyą schyla się ku

B a w a r y i. Az południowej strony, ponad morzem Śródziemnym, od E p i r u ciągnąc się wzdłuż Dalmacji, K r o a c y i i I s t r y i , dochodzi do brzegów Adryatyku, gdzie W e n e c y a przedziela się od A k w i l e i.

 

 

 

Siedm głównych rzek w Polsce, których wymieniaj! się nazwiska, źródła pierwotne i ujścia.

 

Wymienimy tu siedm rzek głównych, właściwej słowiańskiej nazwy, zdobiących okolice które skrapiają, albo podle których płyną, zwanych niekiedy strumieniami, a przebiegających kraj cały. Te częścią z gór wypływają, częścią z ukrytego wnętrza ziemi, a zasilone innemi w tym samym kraju poczynającemi się rzekami, dążą do oceanu. Najpierwsza Wisła, u starożytnych pisarzy i historyografów Vistula, którą inni mienią Wandalem, od Wandala syna Negnona, pierworodnego syna Alana, syna Jafeta, którego zrodził Noe; wielu innych znowu od księżniczki Polskiej Wandy,

która za odniesiono nad Germanami zwycięztwo, bogom ślubując się na ofiarę, w nurty jej wskoczyła; u narodów zaś wschodnich, z Polakami sąsiadujących, dla jasnej toni Białą wodą nazwana. Jakkolwiek rzeka ta czworaką ma nazwę , najwłaściwiej jednak mianuje się Wisłą, jakoby wiszącą lub zawisłą; albowiem strumień jej blisko miasteczka Skoczowa, poza wsią Ustroniem (Wstronie) w ziemi Cieszyńskiej, z wierzchołka Alp Sarmackich, a z czoła góry, którą pospolicie zowią S k a łką, z wielkim spadając szumem i zgiełkiem, nim zbiegnie w nizinę, zdaje się raczej zawieszoną niżeli płynącą po ziemi strugą. Zabrawszy w siebie kilka rzek, już potężniejsza i większa, płynie środkiem miasta Krakowa, głównej kraju stolicy i ozdoby. Jest to najznakomitsza z rzek Polskich, i słusznie nad innemi przyznano jej pierwszeństwo; skrapia bowiem większą część królestwa Polskiego, i dłuższą niż inne rzeki przebiega ziemi przestrzeń. Wymierzywszy z razu bieg swój od zachodu ku wschodowi, zwraca się potóm ku północy, a zwiększona mnogiemi z różnych stron wpadająceini do niej rzekami (z których znajomsze wymienimy) przy ujściu dzieli się na trzy od nogi. Z tych pierwsza pod Gdańskiem, druga przy wsi Theff zwana Haf (Hab) czyli wielkiemu jeziorem , a trzecia pod Elblągiem zwana Nogatern. Temi trzema bramami, walna struga, zalecająca się białą wodą i zdrowym napojem, wchodzi do Sarmackiego oceanu. Z ryb wydaje łososie i jesiotry, które rzadko i w znakomitych tylko trafiają się rzekach.

A biorąc w się liczne od zachodu, południa i północy spadające wody, nazwiska swego bynajmniej nie zmienia.

Druga Odra, jakby odzierająca, że w biegu bystrym lupy z pól i lasów z sobą unosi. U pisarzy łacińskich zwana jest Guttalus. Źródło jej blisko miasteczka Odry; wpada zaś do wielkiego jeziora czterema ujściami: pierwszóm pod wsią Świnią, drugióm pod wsią D z i w n e m , trzecióm u wsi

Piany, czwartóm pod miasteczkiem Wołgoszczem (Volgosth). Wybiwszy się wreszcie z jeziora, wązkióm korytem u miasteczka Strzałmit (Stralsund) wpada do oceanu czyli Sarmackiego morza.

Trzecia Warta, co znaczy straż ; nie przestając bowiem na jednóin łożu, ale dzieląc się i rozchodząc na kilka, wodami szeroko rozlanemi niejako wartuje. Źródło ma w ziemi Krakowskiej , lichej mieścinie K r o m o ł o w i e ; a w pobliżu zamku Santoka złączywszy się z rzeką Notecią, traci własne a tamtej przybiera nazwisko, i wpada do Odry podle miasteczka Kost r z y n i a.

Czwarta Dniestr, którego źródło w górach Sarmackich blisko zamku Sobnia w ziemi Przemyskiej, ujście zaś do morza Czarnego (marę majus) poniżej Czarnogrodu i Białogrodu.

Piąta Bug, wypływająca z bagna wyżej zamku i miasta Oleska we wsi Kołczowie (Kolthow); ujście ma do rzeki Narwi poniżej Drohiczyna.

Szósta Niemen, biorąca początek z lasów i bagnisk miasteczka K opi e l o w a ; przebiegłszy wielką przestrzeń ziemi, blisko zamku i miasta Pruskiego Bagnety na dwa dzieli się koryta, gdzie już pierwotne traci nazwisko , a jedną odnogą ku Inflantom ( L i v o n i a ) płynąc, poczyna się

zwać Bosią (Bossa), drugą zwracając się ku Prusom, Lilią; nakoniec obiedwie te odnogi różnemi drogami zdążają u zamku Memla do wielkiej zatoki, którą ocean utworzył. Bzeka ta w biegu swoim tek się krzywo zawraca i wykręca, że płynący po niej żeglarze często po całodziennej podróży biorą ogień z wczorajszego zgliszcza dla bliskości miejsca a krętości prądu.

Siódma Dniepr, po łacinie Dritius albo Boristhenes zwany. Źródło jego u granic Moskiewskich w lasach W i a ś n i a , ujście zaś do jeziora blisko miasteczka Daszowa. Jezioro to z obu stron rzeką wzdęte łączy się z oceanem.

Wymienimy też rzeki drugiego rzędu, które wpadając do powyższych siedmiu głównych, tracą swoje nazwiska.

 

(...)


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

comes militi Dołączona grafika

#186 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 6494 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 22 styczeń 2019 - 14:28

Wracając do autentycznych map z przed blisko 2 tysiecy lat:

 

Mapa Europy Pomponiusza Meli z 44 r. n.e. na której zaznaczona jest Wisła. ("De situ orbis libri tres" czyli "O położeniu krajów świata ksiąg trzy").

Warto zauważyć, że mapa ta podaje na równi krainy Hispanię, Galię, Germanię czy Sarmatię... to tak apropos fallouta wcześnieszego twierdzenia, że inne krainy są na mapach późniejszych.

Co warte jest zauważenia (mapa słabo odzwierciedla rzeczywistość) są tam główne rzeki takie jak Vistula (Wisła), Tanais (Dniepr), Albis (Łaba). Jest też zaznaczone miasto Codanovia nad Zatoką Gdańską, opisane w kronice Prokosza jako CODAN, które znajdowało się pierwotnie w miejscu dzisiejszego Gdańska. Zupełnie przy innej okazji opisałem jeden z aspektów tego miejsca w temacie o "Czakramie Gdańskim".

 

b_pomponiusz.jpg

 

Mapka niemiecka... Lechici, sarmaci, Wenedzi

 

710px-Germanische_und_slavische_Volkssta

 

Pod tym linkiem też ciekawa mapka niemiecka z Lechitami:

https://www.sbc.org..../41295?id=41295

 

 

 

a tutaj poczet królów Polski. Mieszko na liście jest dopiero 14...

Amsterdam 1699, skala ok. 1:800 000, przeróbka mapy Mikołaja Visschera-Piscatora (1618-1679) opracowana i wydana przez Mikołaja Visschera II Janszoon’a (1649-1702), publikowana w: Atlas Minor sive totus Orbis Terrarium contracta selineatio ex conatibus Nicolai Visscher, Vol. I-IV, AmAmstelaedami 1699.

 

 

lista-wladcow-1699.png


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

comes militi Dołączona grafika

#187 Fallout152 Godzilla152

Fallout152 Godzilla152

    capo di tótti capi

  • Moderators
  • 884 postów
  • LocationPonyville152

Napisano 22 styczeń 2019 - 22:28

Gdyby istniało coś takiego jak Lechia, nie trzeba by było robić nie wiadomo jakich wypraw, tylko byłyby mapy zrobione przez samych Lechitów, chyba, że król nie znał geografii własnego państwa.

Co do Winiety. Prosiłem o między innymi dowody archeologiczne, a dostałem kolejny wycinek legendy, tym razem od Prokosza.

Co do Rzymu. Czyż mit Lechii nie zakłada, że przed przejęciem chrześcijaństwa była Lechia, a później została Polska?

Co do nazw typu Sarmaci, Lędzianie, etc, to ich istnienie jest udokumentowane, ale nie mają one nic wspólnego z Wielką Lechią.


Już więcej sensu ma to, że dowody na istnienie Lechii zostały całkowicie zniszczone, niż to że można jej się doszukać w 17 wieku.

t2742732_jqicu.gif


#188 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 6494 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 23 styczeń 2019 - 14:13

Gdyby istniało coś takiego jak Lechia, nie trzeba by było robić nie wiadomo jakich wypraw, tylko byłyby mapy zrobione przez samych Lechitów, chyba, że król nie znał geografii własnego państwa.

 

Fallaucie

Ile znasz starożytnych map, oprócz map Ptolemeusza, takich autentycznych, które dotrwały do dnia dzisejszego, jako dowód rzeczowy??

Znasz jakieś mapy starożytne? Jakie? Francuskie, brytyjskie, hiszpańskie, norweskie, holenderskie, czy jakiekolwiek inne?  Poproszę o rzeczowe konkrety zanim wrócimy do spraw kartografów Lechistanu i króla który takowy urząd robiący mapy w starożytności nakazał utworzyć...

 

Może ja się specjalnie nie znam, ale robienie map w owych czasach to były wyjątki w skali światowej, a nie reguła. Granice określano raczej opisowo niż w sposób dzisiaj przyjęty za normę.

Dobrze jest też znać dawne zwyczaje. Przez duże okresy dziejów ziemie Sławian były zarządzane przez starszyznę i wojewodów (od wodzenia czyli przewodzenia wojom). W kronikach wielokrotnie występują okresy zarządzania Lechistanem przez 12 wojewodów. Dopiero zagrożenie zewnętrzne lub wyprawa wojenna prowadziła do zjazdu starszyzny i wyboru najdzielniejszego z dzielnych (zwykle spośród wojewodów) który stawał się królem, a jego stolica była tam gdzie jego siedziba.

 

I jeszcze drobna uwaga: jeśli Lechistan nie istniał to skąd z dawien dawna Persowie nasz kraj lub naród nazywają LACHESTAN, Turcy - LEHISTAN, Grecy dawniej - Lachia, Węgrzy - Lengyel, Rusini - Lachy, Rumuni - Leah, Serbowie - Ledianin itd.?  I nie określają tymi nazwami bliżej nie określonych krajów, tylko jednoznacznie współczesną Polskę...  Będziesz kiedyś w Iranie - powiedz im, że przybyłeś z Lachestanu - zobaczysz reakcję  

Przypadek?

 

 

Co do Winiety. Prosiłem o między innymi dowody archeologiczne, a dostałem kolejny wycinek legendy, tym razem od Prokosza.

 

 

Odrobina wyjaśnień w kwestii Winety w artykule (wytłuściłem fragmenty) poniżej.  Przepraszam, jesli jeszcze nikt nie wykopał masta w całej swej okazałości...

 

 

Wineta, Wolin, Polska - morskie kulisy historyczne [3]

mapalubinusawin.jpg

 

Autor tekstu: Mariusz Agnosiewicz

   

 

 

Wyspa Uznam do dziś jest żywą ilustracją, jakie w tym miejscu działają siły morskie, które pożerają sukcesywnie wyspę pozostawiając coraz bliższy unicestwienia stromy klif. 4 km od tego klifu spod wody widać wielkie zwałowisko skał zwane Vinetariff i wiązane właśnie z resztkami Winety.

O ile jeszcze u Adama z Bremy Wineta jawi się jako miasto tętniące życiem, o tyle w późniejszej o sto lat kronice Helmolda w rozdziale „O Winecie, największym mieście Słowian", kronikarz mówi o podupadającym mieście, w którym pojawiają się gruzy. W okresie Renesansu wyspa jest już pod wodą. Tak opisuje ją w 1538 najwybitniejszy kronikarz pomorski, Tomasz Kantzow, który pisał, że z brzegu widoczne są podwodne szczątki budowli.

 

Niezwykle doniosłym faktem jest pokazanie lokalizacji Winety — jako podtopionej wyspy na wielkiej mapie Księstwa Pomorskiego, opracowanej na zamówienie księcia szczecińskiego Filipa II z dynastii Gryfitów przez Eilhardusa Lubinusa w latach 1610-1618. Pokazuje ona Winetę jako podtopioną wyspę nieopodal cieśniny Piany, czyli tam, gdzie dziś zostało tylko wielkie zwalisko podmorskich kamieni, znanych jako rafa Wineta. Wiadomo, że autor tworzył ją osobiście zwiedzając całe Księstwo. Mapę w jej doskonałych szczegółach można obejrzeć na stronie: archeo.edu.pl/lubinus

W roku 1741 pojawia się informacja o zatopieniu w tymże miejscu okrętu holenderskiego, który miał zahaczyć o tkwiące w morskim dnie trzy alabastrowe kolumny, które rozpruły poszycie statku.

Podwodne ruiny zniknęły w XIX w. z polecenia króla Prus, który użył tego materiału do zbudowania największego w Europie kamiennego falochronu morskiego, który jest dziś wizytówką Świnoujścia. Ma on długość kilometra ciągnącego się w głąb morza i według szacunków zużyto nań 120 tys. ton kamienia. Budowa prowadzona była w latach 1818-1829. Okoliczni mieszkańcy nie byli jednak szczęśliwi, że rozbierana jest podwodna pamiątka. Sformułowano wówczas do następcy tronu petycję o wstrzymanie „dewastowania ruin historycznej Winety". Na dwa miesiące wstrzymało to prace rozbiórkowe w czasie których niemieccy naukowcy opracowali opinię, że podwodne kamienie nie są ruinami sławnego miasta słowiańskiego. Czy była to opinia naukowa czy element pruskiej polityki historycznej?

 

W 1874 na końcu falochronu wybudowano 10 m wiatrak, który emituje światło jak latarnia morska. Ta dziwaczna konstrukcja może być uznana za symboliczne zwieńczenie „murów Winety", które stały się falochronem, jako nawiązanie do latarni morskiej, którą w XI w. Adam z Bremy umieścił w opisie Winety. Owa nietypowa latarnia przebrana we wiatrak stojący w kilometr w głębi morza stała się oficjalnym symbolem w logo Świnoujścia.

Biały wiatrak z falochronu doczekał się własnej legendy, opowiadającej o marynarzach wypływających w morze przez falochron, którzy powracali jako starcy, którym oskarżony o niszczycielski wpływ Bałtyk wskazał kurację w wiatraku jako terapię na odzyskanie utraconych lat. Jest to w istocie zapis lokalnych pretensji o zniszczenie zatopionego miasta, które zostały naprawione budową wiatraka, który jest przecież niczym innym jak pomnikiem Winety, stojącym na jej gruzach. Przed wiekami w takiej oddali od lądu stały w tej zatoce nie tylko wiatrak, ale i teatry, fabryki, liczne kramy handlowe zbudowane z pięknego grafitu. Jest to naturalna cecha Bałtyku, że cyklicznie co kilka wieków znacznie zmniejsza lub zwiększa poziom. Dziś np. widzimy fragmenty lądu na Półwyspie Helskim, które za pewien czas znikną pod wodą.

 

Wolin — największe polskie miasto

 

Popularna jest teoria utożsamiająca Winetę z Wolinem (propagowana początkowo przez niemiecką historiografię), czyli największą polską wyspą. Odnaleziono szereg tropów archeologicznych, które potwierdzają szczególną pozycję Wolina przed tysiącem lat. Odnaleziono tam najstarszy w regionie bałtyckim kompas, świadczący o wczesnym handlu dalekomorskim. Wolin rozkwitł w IX w. a upadł w wieku XII. Dobrą prezentacją tej teorii jest dokument TVP Historia pt. Wolin — Miasto zatopionych bogów

Tyle że wszystko to można wytłumaczyć procesem sukcesywnego przejmowania roli Winety, wraz ze zmianami hydrogeologicznymi oraz rozrostem struktur politycznych tego regionu.

Na drodze utożsamienia Winety z Wolinem stoi jedna zasadnicza kwestia. Kronika Adama z Bremy podaje, że Wineta leży blisko Dymina leżącego nad rzeką Pianą, co tym samym lokuje Winetę w zachodniej części wyspy Uznam. Ujście Odry do Bałtyku przebiega przez Zalew Szczeciński trzema cieśninami: Dziwną, Świną i Pianą. Lokalizacja Winety wiąże się najpewniej z tą ostatnią.

Wolin nie został zatopiony przez Bałtyk, lecz i jego dotknęły mocno procesy podniesienia poziomu wód morskich.

Wilhelm Ferdinand Gadebusch w „Kronice wyspy Uznam" z 1863 argumentuje na rzecz lokalizacji Winety zgodnej z wielowiekowymi przekazami, wskazując m.in. że kamienie z Rafy Winieta koło Koserow, które wbudowane zostały w świnoujski falochron, wykazują ślady obróbki dokonanej niegdyś przez ludzi. Dziś niestety ślady te zostały pozacierane, m.in. przez bezmyślne zabetonowanie tego falochronu w latach 80. lub na początku 90. XX w.

Nie trzeba natomiast ograniczać dawnej potęgi handlowej do jednej niewielkiej wyspy Ujścia Odry, siłą rzeczy z czasem musiało się to rozciągać na coraz większy obszar tego regionu, który jako całość był predysponowany naturalnie do odegrania wiodącej i zamachowej politycznie roli. Podobnie było z antycznym Tyrem: to mała wyspa przybrzeżna była jego epicentrum, lecz Tyr miał także swoją część lądową.

Wineta z czasem mogła rozwijać się na obszarze Wolina, aż w końcu, kiedy morze stało się wyjątkowo nieprzyjazne, przenieść się bardziej w głąb lądu. W ten sposób można tłumaczyć wyłonienie się państwa polskiego, czyli procesu konsolidacji jednego z plemion słowiańskich w dominującą siłę polityczną środkowej Europy.

Kluczowa rola Wolina w narodzinach państwa polskiego jest bagatelizowana. Cały punkt ciężkości lokalizuje się w Gnieźnie. Tymczasem Wolin to było największe polskie miasto. W XI w. liczyło ok. 9 tys. mieszkańców, podczas kiedy Poznań czy Gniezno nie przekraczały wówczas 4 tys.

Warto zwrócić uwagę, że państwo polskie narodziło się, gdy jedno z plemion środkowej Polski połączyło się z ujściem Odry. Na ogół mitologizuje się ten początek symbolem „przyjęcia chrztu" o którym mało co wiadomo, podczas kiedy procesem polityczno-gospodarczym, jaki rozgrywał się w latach początku państwa polskiego to opanowanie całego ujścia Odry, czyli najważniejszego na całym Bałtyku epicentrum handlowego.

Sądzę, że „chrzest" był jedynie symbolem podkreślającym wydarzenie, które umożliwiło opanowanie Wolina, a mianowicie zawarcie sojuszu Polan z Czechami przeciwko ekspansji niemieckiej na Pomorzu. Miało to miejsce w 966, a już w 967 siły polsko-czeskie wygrały decydującą bitwę z Wolinianami, prowadzonymi przez hrabię saskiego Wichmana. Bitwa ta jest pierwszym udokumentowanym źródłowo sukcesem oręża polskiego. W ten sposób Piastowie stali się władcami ujścia Odry (proces zakończył się zwycięską bitwą pod Cedynią w 972), co dawało taką siłę ekonomiczną, że moment ten słusznie uznaje się za początek państwa polskiego.

Niesłusznie upatruje się szczególnej roli dla początków państwa Gniezno jako siedzibę Piastów, gdyż kluczowa nie jest wcale siedziba lecz proces uzyskania ujścia Odry oraz Wolina. Dlatego właśnie za symboliczny początek uznano sojusz polsko-czeski z 966. Gniezno było prowincją wobec Wolina.

Wolin stał się pierwszym polskim portem nad Bałtykiem a jego 300-metrowej długości nabrzeże wysunęło go na czołowe miejsce wśród portów w basenie Morza Bałtyckiego. Ibrahim Ibn Jakub, w swojej relacji z podróży do krajów słowiańskich, wspomina o „...potężnym mieście nad Oceanem (Bałtykiem) mającym dwanaście bram. Ma ono przystań, do której używają przepołowionych pni."

Historiografia skrzętnie ominęła kluczową rolę Wolina w państwie Piastów dlatego, że był on ośrodkiem kultu Światowida.

Jego rola upadła w XII w., lecz nie przez zniszczenie przez Wikingów, jak się zazwyczaj pisze, lecz przez naturalne procesy — zamulenie i zapiaszczenie Dziwny, które sparaliżowało dostępność miasta dla wielkiego handlu dalekomorskiego.

Rolę Wolina przejął później Szczecin, jako port morski jeszcze bardziej oddalony od pełnego morza aniżeli Wineta czy Wolin.

 

http://www.racjonali....php/s,9860/k,3

 

vineta.jpg

 

Kroniki i roczniki opisują upadek miasta na rok ok. 830. Był to - rzekomo- upadek największego miasta tamtych czasów.

 

http://www.poselska....-miasto-slowian

 

 

1670016-Jedna-z-mozliwych-lokalizacji-Wi

 

 

7245_10112008.jpg

Fragment mapy Księstwa Pomorskiego z 1573 r. z legendarną Winetą na północ od wyspy Uznam.

 

 

 

 

Co do Rzymu. Czyż mit Lechii nie zakłada, że przed przejęciem chrześcijaństwa była Lechia, a później została Polska?

 

Istnieje jakaś cezura czasowa, ale chyba współczesna - umowana, że po przyjęciu chrześcijaństwa rzymskiego zaczęto nazywać kraj Polską. Całkiem nie wykluczam innej możliwości, że nazwa Polska pojawiła się po rozpadzie Lechistanu. Chociaż trzeba pamiętać, że do dnia dzisiejszego nasz kraj jest nadal nazywany Lachestan przez Persów (Irańczyków) czy Lehistan przez Turków, oraz bardzo wiele innych narodów używających podobnego zródłosłowu jak Lach czy Leh.

 

 

Co do nazw typu Sarmaci, Lędzianie, etc, to ich istnienie jest udokumentowane, ale nie mają one nic wspólnego z Wielką Lechią.
 

 

Z tą drobną różnicą, że Sarmaci to raczej nie nazwa plemnienia jak np. Ledzianie, ale rzymskie określenie Sławian.


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

comes militi Dołączona grafika

#189 Fallout152 Godzilla152

Fallout152 Godzilla152

    capo di tótti capi

  • Moderators
  • 884 postów
  • LocationPonyville152

Napisano 23 styczeń 2019 - 23:12

Co do map, tu masz mapę z Egiptu, ponad 1000 lat przed naszą erą:
https://en.wikipedia...rin_Papyrus_Map

Co do Winiety, nie mogę znaleźć źródła mapy którą podałeś, ale jej styl wygląda na coś koło 10 wieku. Z kolei w artykule który zalinkowałeś pisze np. że okoliczni mieszkańcy nazywali tak stertę skał, zapewne pod wpływem legend. Oczywistym jest dla mnie, że nie uznajesz badań niemieckich geologów, którzy stwierdzili, że tam nie było miasta i z resztą też bym ich nie uznał, ale fakt że za czasów panowania jednego króla rozebrano tę "wyspę", świadczy o tym, że za wielka to ona nie była. Zresztą czy w naszym rejonie mamy np. potężne trzęsienia ziemi?

Lechistan to już na pewno nie jest polska nazwa, tylko wymyślona przez ludy azjatyckie. Zauważ, że tam mają dużo "stanów". Z tego co wiem, wzięło się to z tego, że w Polsce było dużo Lechów. Poza tym tak jak mówiłem, byli też Lędzianie, no i nie wykluczone, że przez Bliski Wschód przetoczyły się kroniki Kadłubka.

Polecam też krytykę tzw. kronik Prokosza, bo widzę że jest tu potrzebna. Chodzi nie tylko o to, że (jak odkrył Lelewel) jest tam data 21 czerwca 1764, ale jest tam też masa rzeczy, które powstały setki lat po chrzcie:
http://seczytam.blog...li-dojenie.html

Od siebie dodam, że nawet gdyby te kroniki byłyby z 936 roku, to i tak byłyby mało wiarygodnym źródłem odnośnie np. 6 wieku, tudzież lat wcześniejszych, a ich akcja toczy się do 3 tysięcy lat pne. .Poza tym też tam są legendy o smoku, etc. Poza tym w części kwestie nie pokrywa się to z wypocinami Kadłubka. Ciężkie musi być życie fana Lechii, podczas gdy jego źródła wykluczają się nawzajem.
Swoją drogą ponad 4 tysiące lat i drewniane grody, to już zaiste elfem by trzeba było być.

t2742732_jqicu.gif


#190 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 6494 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 25 styczeń 2019 - 11:16

Co do map, tu masz mapę z Egiptu, ponad 1000 lat przed naszą erą:
https://en.wikipedia...rin_Papyrus_Map

 

 

Super!

Ale czy mógłbyś mnie pomóc odszyfrować co ona przedstawia?  Gdzie tam jest Europa i biała plama po Lechistanie? 

 

1920px-TurinPapyrus1.jpg

 

 

 

 

Co do Winiety, nie mogę znaleźć źródła mapy którą podałeś, ale jej styl wygląda na coś koło 10 wieku. Z kolei w artykule który zalinkowałeś pisze np. że okoliczni mieszkańcy nazywali tak stertę skał, zapewne pod wpływem legend. Oczywistym jest dla mnie, że nie uznajesz badań niemieckich geologów, którzy stwierdzili, że tam nie było miasta i z resztą też bym ich nie uznał, ale fakt że za czasów panowania jednego króla rozebrano tę "wyspę", świadczy o tym, że za wielka to ona nie była. Zresztą czy w naszym rejonie mamy np. potężne trzęsienia ziemi?

 

Podoba mnie się Twoje podejście :D  Trochę przypomina mnie podejście archeologów, którzy wtrakcie wykopalisk znajdują jakieś przedmioty, które ni jak nie mogą rozszyfrować do czego służyły. W obliczu takiego nieprzezwyciężonego problemu zawsze staje na wysokości zadania jedno koronne okręlenie "obiekt kultu religijnego" i ... pozamiatane.  Można odetchnąć z ulgą.  :lol: 

 

Co do map, to o którą konkretnie chodzi - wskaż, to poszukam źródła.

 

Wracając do Winety.  Rozumiem, że łatwiejsze jest dla Ciebie przyjęcie wersji "legendy" i z bani - można spać spokojnie. Pytanie tylko dlaczego odrzucasz zapisy kronikarskie z czasów o 1000 lat bliższe tym wydarzeniom?? Jeśli Wineta została zniszczona ok. 840 roku, to X, XI czy XII wieku pamięć tego była jeszcze dość żywa. Mało tego echa tego zdarzenia i wieków ogromnej prosperity tego miasta, zostały zapisane w wielu kronikach, a ich autorzy wspominają też o źródłach których już dziś nie daje się zlokalizować/ odnaleźć (zapewne nie dotrwały do naszych czasów).

W wiekach poprzednich ludzie nie byli aż tak mobilni jak dzisiaj. Dany obszar, miesjcowość zamieszkiwano zwykle z dziada pradziada i pewne rzeczy/informacje były przekazywane z pokolenia na pokolenie. Dla tamtejszych autochtonów było rzeczą oczywistą, że te skały/ruiny wystające z wody to pozostałości Winety.  I szczerze mówiąc jak dla mnie ci autochtoni są dla mnie bardziej wiarygodni niż opinia niemieckich geologów którzy mają zdecydować o użyciu materiału budowlanego (lub nie) na rozkaz cesarza... Podejrzewam, że na ich miejscu, kazdy by orzekł, że to nic konkretnego nawet gdyby znalazł zamieszałe domy...

 

Co zaś się tyczy trzęsień ziemi.  Tu nie o trzęsienia ziemi chodzi, a raczej o kilka innych czynników:

 Wineta była miastem na wyspie. Sądząc z map nie była to wyspa ogromnych rozmiarów.  Nie wiemy też specjalnie jak była ukształtowana, jaka wysokość nad poziomem morza itd.

Jeśli rzeczywiście z wody wystawały ruiny to zapewne nie była to wyspa "górzysta", zapewne o wysokości do kilku metrów n.p.m.

Widziałeś/ znasz temat erozji brzegów morskich? Przykładowo - w efekcie sztormów zawaliła się część klifu redłowskiego w Gdyni, mimo iż brzeg jest tam chroniony, pod wodą umieszczono coś w formie podwodnego falochronu mającego wytłumiać fale.  Na półwyspie helskim w czasie silnego sztormu, całkiem niedawno, rozmyło wydmy i o mało nie przelało się do Zatoki Puckiej. W wielu miejscach na polskim wybrzeżu sztormy zabirają plaże i pomywają wydmy.  To jest norma, taka jest siła żywiołu. 

W ostatnich 20latach poziom wody w Bałtyku (tj. Morzy Sarmackim) wzrósł o 4 cm.  Niby nie dużo, podobno bo topnieją lodowce itp.

Czy wiesz, że w średniowieczu średnia roczna temperatura na obszarze Polski była wyższa o kilka stopni? Powszechnym wówczas było na naszych ziemiach uprawianie winorośli... Sądzisz, że wówczas poziom wód nie uległ podwyższeniu?

Każde kilka centymetrów ułatwia erozję brzegów morskich. 

Ile może pozostać z wyspy takiej jak Wineta po 1000 latach (!) niszczycielskiej działalności morza?

Przyjrzałem się mapom batymetrycznym w okolicach wskazanych jako Wineta na starych mapach - jest tam obszar "wyspy pod wodą" na głębokości ok 2,5 - 3,0 m o długości ok. 1,5 km.  Oczywiście to nie musi być to, ale zgadza się ze starymi mapami.

Może warto by było przeprowadzić badania archeologiczne - niemce przecież wszystkiego co do sztuki nie zużyły na falochron w Świnoujściu.  To by odpowiedziało na wiele pytań.

Tyle tylko, że to na niemieckich wodach terytorialnych... a niemce jak wskazuje historia bardzo chętnie by udowadniały niemieckość wszystkiego aż po Sachalin i jakoś alergii dostają jak ktoś im przypomina że mieszkają na Sławiańskich ziemiach, które zdobyli przemocą.

 

 

 

Lechistan to już na pewno nie jest polska nazwa, tylko wymyślona przez ludy azjatyckie. Zauważ, że tam mają dużo "stanów". Z tego co wiem, wzięło się to z tego, że w Polsce było dużo Lechów. Poza tym tak jak mówiłem, byli też Lędzianie, no i nie wykluczone, że przez Bliski Wschód przetoczyły się kroniki Kadłubka.

Polecam też krytykę tzw. kronik Prokosza, bo widzę że jest tu potrzebna. Chodzi nie tylko o to, że (jak odkrył Lelewel) jest tam data 21 czerwca 1764, ale jest tam też masa rzeczy, które powstały setki lat po chrzcie:
http://seczytam.blog...li-dojenie.html

 

 

Oczywiście, że Lehistan to nazwa turecka. Mało tego Lachestan to nazwa Perska (używana przez Irańczyków do dzisiaj), ormińskie - Lehastan; litewskie - Lenkija. Rumuńskie - Leah, serbskie - Ledianin, ruskie - Lachy itd. itd. itd. wszystko to NIE jest przypadek, to zaszłość historyczna - tak nazywano Polaków w dawnych wiekach i te nazwy przetrwały w oryginalnej formie.

Pomysł, że kroniki Kadłubka prztoczyły się przez świat i zrobiły tam furorę w dawnych czasach uważam za przedni :lol: :lol: :lol: Super!  Weź to gdzieś sprzedaj na jakimś antylechickim forum - będą cię powielać najróżniejsi "oświeceni"  :) 

Czemu po prostu nie przyjąć rzeczy o tyle prostej co oczywistej:  protoplastą Lechii był jej pierwszy król i władaca Lech.  Wielu kolejnych królów przybierało to samo imię - stad nazwa kraju -LECHIA.  Podobnie jak protoplastą Czechów był Czech, a Rus -Rusi...  To takie trudne do zaakceptowania?

 

 

Co do Prokosza - polecam też polemikę z zastrzeżeniami Joachima Loelhoeffela (po spolszczeniu zwanego Lelewelem) jaką zamieścił w swoich książkach Janusz Bieszk - warto poznać tę opinię.

Co do samego Loelhoeffela, zwanego Lelewelem, to jeśli łykasz jego niemieckie opinie, to zakładam, że jesteś też zwolennikiem teorii, ze coś takiego jak bitwa pod Grunwaldem to bajka i legenda i nigdy nie miało miejsca... no bo przecież niemce nie mogły od Polaków tak sromotnie w dupę dostać :lol:

 

 

 

Od siebie dodam, że nawet gdyby te kroniki byłyby z 936 roku, to i tak byłyby mało wiarygodnym źródłem odnośnie np. 6 wieku, tudzież lat wcześniejszych, a ich akcja toczy się do 3 tysięcy lat pne. .Poza tym też tam są legendy o smoku, etc. Poza tym w części kwestie nie pokrywa się to z wypocinami Kadłubka. Ciężkie musi być życie fana Lechii, podczas gdy jego źródła wykluczają się nawzajem.
Swoją drogą ponad 4 tysiące lat i drewniane grody, to już zaiste elfem by trzeba było być.

 

 

Cóż, można uznać, za niewiarygodne kroniki z X wieku, ale opinie wyssane z pupy niemca z XVIII wieku za rzeczowe :D  Takie prawo demokracji.

 

Jeśli zaś kroniki w jakimś przedziale różnią się od siebie, tym lepiej dla nich - znaczy się nie kopiowali tylko i wyłącznie jeden po drugim.

Smok wawelki - a jużci występuje jakowaś poczwara - pytanie li tylko cóż to za potwora była? :wub:

Co zaś się tyczy budulca - w rzeczy samej, w kraju pokrytym nieprzebytymi puszczami łatwiej było transportować skały z gór niż budować z drewna... Ty na pewno byś tak zrobił? Całkiem niedawno wkleiłem artykuł o kamiennym grodzie odkopanym w terenach podgórksich gdzie tego budulca było pod dostatkiem -ale wiem, to nie argument, bo powinni z drewna budować :P


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

comes militi Dołączona grafika

#191 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 6494 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 25 styczeń 2019 - 11:44

Uwaga bedzie o smoku :D.  Wytłuszczenia moje.

 

Jeszcze jedna kronika. Słyszałeś o takiej??  Autor wspomina, że czytał w Latopismach... znaczy się w źdródłach łacińskich...

 

(skanowanie tego starego druku i próba odczytu OCRu jest niezłym wyzwaniem).

 

 

KRONIKA POLSKA przez DZIERSWĘ w KoŃCU WIEKU XII n а р i s a n a.

 

(…)

Nеgno zaś zrodzìl Czterech Synów  między ktòremi Pierworodny

Zwał się Wandalus. Od tego Wandalitowie (teraz Polakami zwani) wzieli początek. Ten postanowił ażeby Rzekę od jego Imienia Wandalą nazywano, która się teraz pospolicie Wisłą nazywа; podobnie góra z której taż rzeka wypływa nazywa się od jego Imienia Wanda.

Wandalus (podlug rachunku blìskiego prawdy) za czasu Jozefa Syna Patriarchy Jakóba i równo z Józefem był potomkiem Nоеgо w trzynastym stopnìu, Iubo innym pokoleniem.

 

(…)

Czytalem zaś w ich Latopismach, że Polacy od czasu Wandala zalożyciela swoiego, aż do Króla Assuera Męża Estery, niechcieli mieć

Królów czyli Xiążąt nad sobą, lecz o czynach ich czyli Woynach żadnego do owego czasu niema Wspomnienia.

 

(…)

 

KRÓLOWIE POLSCY D А W N I Е Y S I.

GRACC сzyli KRAKUS I

Za czasu więc rzeczonego Króla Аssuега (któren od Indyi aż do Ethyopii nad Sto -Dwadzieścia i Siedm Prowinoyami Panował) Trzykroć Sto Tysięcy Gallów,  iako Trogus powiada ‚ niemogacy się pomieścić w Oyczyznie  wlasney porzucili ją, i wyszli szukać nowych siedlisk: część posiadła

 Włochy,  Rzym wzieli i spalili, drudzy wszystkie prawie w świecie Królestwa opanowali.

 

Posłyszawszy o tem Polacy zbieraia liczne Woysko przeciwko Gallom. Oibierają  Wodzem ( Capitaneum) Gracca znakomitego i w Woyennej sztuce  umìeietnego Męża. W licznych bojach wielu Gallów ubili, геsztę długim boiem znękanyoh dо Wspòłki i рrzуmierza z sobą sklonili, maiąc dzìelić zarówno cokolwiek na innyoh narodach szczęściem lub walecznoéciq zyskać mogą.

Gallom wìęc cała Grecya dostala się, Polacy zaś zyskali z jedney strony Parthyą, Bulgaryą, z drugìey strony Carynthyą  gdzie ро licznych (z rozmaitam szczęścia рrzеmianą) przeciwko Rzymianom Woynach, opanowali Miasta,  Starostow swoioh postanowili i rzeczonego Gracca Rządcą obrali.

 

Ро nieiakim czasie powrócił Graccus z Karyntyi, i zgromadziwszy wszystkie rodziny Rycerstwa ‚ wymową swoją zwrócił ich uwagę, i wszystkich pozyskawszy przychylność, przekładał „iako Cialo bez Duszy, Kaganiec bez ognia , Swiat bez Slońca, tak Państwo bez Króla utrzymać się nie może. Jeżeli  raczą Jego obrać Królem, oświadczył  że nie Panuiącym a raczey wspł Rządcą  ich będzie”, non sibi sed toti natum se credere mundo , wszyscy go zatem Królem uznali, któren ustanowił im Sądy, Prawa i ogIosił. Taki był początek naszych ustaw Cywilnych!  Jego staraniem Polska nayświetnieyszem zakwitla powodzeniem , G r a с с Słynął więcey niż  czterema Wiekami dawniey  przed Narodzeniem CHRYSTUSA, а Sto lat przed Alexandrem Macedońskim.

Za Panowania jego znaydowala się w pieczarach ogromney skały nayokropnieysza Potwora, Od niektórych Żarłokiem Olophagus zwanа, któreу pewna lìczbę bydła со tydzień na pożarcie naznazzono, a gdy ich mieszkańcy, jakoby na Offiarę nie dostawali, tyleż ludzi pożerała.

 

 

(...)

 

c.d.n.

 

 

w drodze wyjaśnień - wspomiany w tekście król perski Assura, to Artakserkses panujący w V w. p.n.e.


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

comes militi Dołączona grafika

#192 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 6494 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 25 styczeń 2019 - 14:44

legendy.jpg

 

cd.

 

 

KRAKUS II.

 

To powiedziawszy o czasach i czynach Gracca Pierwszego króla Polskiego, przystąpmy do Kraka Wtórego, Syna i Następcy Jego na Królewstwo Polskie.

Graco Pierwszy jako przchilniejszy Ojczyznie Syn niżeli Własnym Synom Oyciec , niezcierpiał tey uciążliwości Potwory i przywolawszy tajemnie dwóch Sónów swoich, których szczógulniey kochał, naradzał się z niemi o Ważnieyszych sprawach Królestwa, i zdanie swoie w tych słowach wynurzył „nìeprzystoi Mężowi gnuśnieć, sedziwości płochość, młodości lenistwo! albowiem gnuśnik nie iest mężem, lekkomyślnik sędziwym, lenìwy mlodzieńcem!  trzeba i owszem unìkać wczasów gdzie odwaga żadnej nie może mieć wprawy: lecz któz (chyba Niecny tylko) nie ubiega się za sławą  kiedy sie sama nastrecza ! Sława zaś nabyta w obronie lub w ocaleniu życia Obywateli przewyższa wiekopomne tryumfy! nie należy więc oszczędzać zdrowia naszego  gdzie idzie o powszechne bezpieczeństwo, Wam przeto, wam czysta krwi moia  (których własnemì przykładami uksztalciłem) wam by рrzystało uzbroić sie na zagładzenie tey potwory, lecz niemożna narażać na „niebezpieczeństwo życia , przeznaczonych następców dwóch połowic

Królestwa naszego .”

„Ojcze odpowiedzieli, zdawałoby sie że nas jakoby pasierbów nienawìdzisz , gdybyś nas uchylił od tak ważney posługi!  Masz  prawo rozkazać, a naszą  powinnością być poslusznymi”

Wymyślili wìęc takowy sposób, skóry zbydląt wypchane smolą i siarką (iak  niegdyś uczynił Daniel со Smoka Babilońskiego zgladzil) postawili na zwyczaynym mieyscu zamiast bydląt, które gdy potwora łakomo роżarła, uduszona została tleiacym we wnętrznościach zarzewiem.

Wkrótce potym mlodszy z braci (podobnież iak Oyiec Graccus zwanу)

Starszego Brata Wspólnika zwycięstwa i Panowania ,jakoby przeciwnika swoiego poimal i zabìł, a zmyśliwszy ze od potwory zgładzonym został ze

łzami Krokodyla pogrzeb mu sprawìł. Oyiec przyiął go z radością jako Zwycięzce, albowiem częstokroć radość ze zwycięztwa, tlumi smutek pogrzebowy. . .

Тą zbrodnią  zostawszy sam dziedzicem Graccus mlodszy, nastqpił ро

Оусu na Królestwo: lecz dlużey Вгаtobóystwem pamiętny niżeli Panowaniem  Albowiem wkrótce gdy sìę zdrada wyjawiła ukarano go wiecznym wygnaniem.

 

Nec enim Lex justìor ulla

Quam necis artifcem arte perire sua.

 

Niespodziewałem siç tak wyrodny latorośli ze pnia tak celnego! Lecz zwyczaynie iagoda wyciśniona zostawia tylko tłoczyny, oliwa fusy a zloto wytoione żuzel. Cóż dziwnego że ponura pycha smutne miewa skutki? ktòra im szczęśliwsza być się zdaie, tem iest nędznieysza im więcey swietnem powodzeniem wybuia, tem bardziey wystawiona jest na srogie gromy: im chutliwiey Panowania nad jednemi роżąda, tem podley ulega drugim. Pycha obiega wszystkie kąty, wszystkich szaty całuje, chwyta próżną chwalę, tleie żadzami,  (lecz przezwycięża ja Ambicya rodem z Nieba w poziomych chatach zchroniona, która cnota swoią pyszne i wyniosłe karki zdeptała) Dyonizyus dowiódł słudze swoiemu jaką roszkosz znaydowćó może pycha posadzona nad roznieconym zażewiem pod mieczem zawieszonym.

 

Ażeby zaś Dobrodzieystwa wiekopomnego Gracca I  Unieśmiertelnić i znakomitą Раmiątkę Tego Wielkiego zalożyciela zostawić, oborano blisko

Skaly żarloka wielkie Miasto, które dla uwiecznienia lmienia Jego Gracowem nazwano, i nie zakończono obrządków pogrzebowych póki obwodu nieodznaczono,  (Iubo niektórzy powiedają że Kraków nazwany od krakania Kruków  które sìę na żarcie ścierwa owey Роtwory zleciały).

Panowie i Lud Wszystek tak mocno byli przywiązani do zmarłego Króla, że jedyną Córkę jego , Dziewice zwaną Wandа nа mieysce jego obrali.

 

(...)


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

comes militi Dołączona grafika

#193 Fallout152 Godzilla152

Fallout152 Godzilla152

    capo di tótti capi

  • Moderators
  • 884 postów
  • LocationPonyville152

Napisano 25 styczeń 2019 - 21:34

No to Winieta była w końcu małą wysepką, czy największym miastem Słowian / Lechitów / Polaków. Bo jeśli była, małą, niezamieszkaną wysepką, to rzeczywiście mogło coś takie go być, aczkolwiek znając stan ówczesnej żeglugi pewnie i tak nie zostałaby odkryta. Natomiast jeśli było tam gigantyczne miasto, dlaczego nie zostało zawczasu przeniesione na ląd, no chyba, że nagle zatonęło, no to spoko.

Co do imienia Lech, jeśli każdy Lech ma mieć imię po jakimś królu, to skąd ten król miałby mieć to imię? Może to po prostu imię, wytwór kultury a nie spuścizna po dawnym władcy. Turcy i Persowie poznali nas dobrze dopiero w 16 wieku i jest to dobrze udokumentowane. Lechii poznać nie mogli, bo nie ma żadnych dowodów na jej istnienie. Jest co prawda Lechia Gdańsk, ale wątpię, by to się wzięło od tego.

Co do Lelewela, tu muszę się upewnić, ale jeśli dobrze kojarzę, to on w ogóle znalazł kroniki Prokosza, w jakiejś szufladzie, czy gdzieś. Poza tym wątpię by pochodzenie pruskie z automatu czyniło go członkiem pruskiej agendy. A zresztą nawet jeśli, to tak jak pisałem, w linku który dałem jest masa dowodów innych niż ustalenia Lelewela.

Co do Janusza Bieszka, to ten człowiek już wielokrotnie udowodnił, że nie ma pojęcia o historii, a jest za to autorem publikacji o np. kosmitach.

Co do kroniki Dzierzwy, jest to po prostu jedną z kontynuacji kronik Kadłubka. Fakt, że były spisane po łacinie dowodzi jedynie tego, że był to język popularny we średniowieczu. Gdyby do tego byłyby z początków naszej ery, to już by było coś, no ale niestety nie były.

Co do kronik ogólnie, to są one wiarygodne gdy odnoszą się do czasów w których zostały spisane. Jeśli znalazłyby się kroniki spisane za czasów tzw Wielkiej Lechii, to też jak najbardziej były by dowodem, aczkolwiek nie znalazły się.

t2742732_jqicu.gif


#194 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 6494 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 27 styczeń 2019 - 17:27

No to Winieta była w końcu małą wysepką, czy największym miastem Słowian / Lechitów / Polaków. Bo jeśli była, małą, niezamieszkaną wysepką, to rzeczywiście mogło coś takie go być, aczkolwiek znając stan ówczesnej żeglugi pewnie i tak nie zostałaby odkryta. Natomiast jeśli było tam gigantyczne miasto, dlaczego nie zostało zawczasu przeniesione na ląd, no chyba, że nagle zatonęło, no to spoko.

 

Czasem odnoszę wrażenie, że kompletnie nie czytasz co piszę... niestety taka smutna refleksja się powtarza po każdym Twoim poście...

Mam co chwilę rozpisywać się tylko po to aby stwierzdić, ze i tak nic nie przeczytałeś??

 

Tak dla przypomnienia, co już pisałem i cytowałem:

 - Wineta była miastem - największym w Słowiańszczyźnie - a stare kroniki podają, że i w Europie.  kroniki też podają, że to było bardzo bogate, portowe miasto w którym kwitł handel z wieloma krajami, także z Grecją...

Jak można na tej podstawie wysnuć wniosek, że to: "bezludna wyspa" i że "stan ówczesnej żeglugi pewnie i tak nie zostałaby odkryta"??  No powiedz - JAK??

Napisano też, że miasto zostało najechane i zniszczone w 840 r. n.e.  Co dalej?  Prawdopodobnie morze dokonało zniszczenia.

 

 

 

Co do imienia Lech, jeśli każdy Lech ma mieć imię po jakimś królu, to skąd ten król miałby mieć to imię? Może to po prostu imię, wytwór kultury a nie spuścizna po dawnym władcy. Turcy i Persowie poznali nas dobrze dopiero w 16 wieku i jest to dobrze udokumentowane. Lechii poznać nie mogli, bo nie ma żadnych dowodów na jej istnienie. Jest co prawda Lechia Gdańsk, ale wątpię, by to się wzięło od tego.
 

 

 

"skąd ten król miałby mieć to imię?" - może mamusia i tatuś mu takie dali?? :rolleyes: :rolleyes: A Tobie kto dał takie imię?

Co do znajomości z Persją - postaram ci się znależć w kronikach zapisy o wojnie z Dariuszem. Wrócę do tego.

 

 

Co do Lelewela, tu muszę się upewnić, ale jeśli dobrze kojarzę, to on w ogóle znalazł kroniki Prokosza, w jakiejś szufladzie, czy gdzieś. Poza tym wątpię by pochodzenie pruskie z automatu czyniło go członkiem pruskiej agendy. A zresztą nawet jeśli, to tak jak pisałem, w linku który dałem jest masa dowodów innych niż ustalenia Lelewela.

Co do Janusza Bieszka, to ten człowiek już wielokrotnie udowodnił, że nie ma pojęcia o historii, a jest za to autorem publikacji o np. kosmitach.

 

 

Jak by to ująć... Troję oraz grób Tutenchamona odkryli wyśmiewani i zaciekle krytykowani przez uniwersyteckie autorytety - amatorzy, pasjonaci.

Czytając różne "uniwersyetckie" wyjaśnienia zapisów w kronikach czasem nie wiem czy mam wyć z rozpaczy, czy płakać nad debilizmem tychże.  Z dość świeżych przypisów w Długoszu autor tłumaczeń owszem uznał, że Wandale to plemię jak najbardziej polskie z naszych terenów, ale już Rzym zdobyli i złupili jacyś inni mityczni Wandale, którzy gdzieś tam z Nieców przybyli, tyle tylko, że o takowych NIKT tam NIC nie słyszał... Nosz ku*rwa jak czytam takie debilizmy to nóż mnie się w kieszeni otwiera!

 

Tak na marginesie czy wiesz Falloucie, że nie jesteś wiarygodny (wiarygodność "0") - albowiem pisujesz na jakichś forach o teoriach spiskowych :lol: :lol: idąc tokiem Twojego rozumowania.

 

Co do kroniki Dzierzwy, jest to po prostu jedną z kontynuacji kronik Kadłubka. Fakt, że były spisane po łacinie dowodzi jedynie tego, że był to język popularny we średniowieczu. Gdyby do tego byłyby z początków naszej ery, to już by było coś, no ale niestety nie były.

Co do kronik ogólnie, to są one wiarygodne gdy odnoszą się do czasów w których zostały spisane. Jeśli znalazłyby się kroniki spisane za czasów tzw Wielkiej Lechii, to też jak najbardziej były by dowodem, aczkolwiek nie znalazły się.

 

Jakby Ci to powiedzieć, miałem nadzieję, że pewne rzeczy są oczywiste, dla osób wykształconych - do blisko XV wieku wszelkie dokumenty sporządzano po łacinie...

 

Pamiętam gdzieś informację z którejś z kronik, ze ok. V czy VI wieku jeden z królów nakazał spisć dzieje królewstwa, ale poza tym zapisem nie ma innych informacji.


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

comes militi Dołączona grafika

#195 Fallout152 Godzilla152

Fallout152 Godzilla152

    capo di tótti capi

  • Moderators
  • 884 postów
  • LocationPonyville152

Napisano 27 styczeń 2019 - 21:15

Acha, więc Winieta była najpierw najechana i zniszczona, to bardzo wygodne, bo nie trzeba szukać dowodów. Jednakże one i tak powinny być, chociażby w posiadaniu tych, co ją najechali. Poza tym swego czasu Mongołowie totalnie zniszczyli i złupili Bagdad i było jeszcze więcej takich miast i jakoś one wszystkie zostały odbudowane. Poza tym w twojej teorii o Winiecie pojawia się fajny zbieg okoliczności, znaczy się po najazdach jeszcze została zatopiona, jakie to wygodne...

 

Żaden Lechicki król nie spotkał się z Dariuszem. Jak znajdziesz źródło to będą to kroniki Prokosza, albo po prostu jakieś urojenia Bieszka, albo innego Szydłowskiego.  Bzdura po prostu.

 

W przypadku grobu Tutenchamona miało miejsce odkrycie realnie istniejącego zabytku, nie da się tego porównać z poszukiwaniami Lechii w internecie. Jak któryś z kilkuset, a może nawet kilku tysięcy turbolechitów ruszy dupę i coś takiego znajdzie, to wszystko odszczekam. Oczywiście pod warunkiem, że to nie będą jakieś odpały tak jak z Kudlińskim, który znalazł grobowiec polskich królów w ściekach pod miastem.

 

Pan Bieszk napisał bodajże nawet całą książkę czy kilka na temat kosmitów, co udowadnia, że jest w stanie bardzo dużo rzeczy po prostu wyssać z palca. Sam też kiedyś przyznał, że jego metody są "nie do końca naukowe", co w tym kontekście oznacza, np. rozmowy ze schizofrenikami, pismo automatyczne, etc.

Ja też nie mówię, że jestem wiarygodnym historykiem, bo nie jestem nim w ogóle, i też nigdy (w przeciwieństwie do Bieszka) nie powoływałem się sam na siebie. Wiesz Fantomie ile jest książek o początkach państwa Polskiego? Całe tomy i są one oparte na wiarygodnych badaniach, odkryciach, etc, i na tych twoich ulubionych kronikach także. I jest tam na przykład opisane jak Mieszko przyłączał do powstającego wówczas Państwa Polskiego kolejne plemiona, czyli jak tworzył kraj od podstaw.

Radzę przejść się do biblioteki, popytać o "początki Państwa Polskiego", ewentualnie poczytać na wiki, chociaż ona jest nie zawsze dobrym źródłem, ale zawsze na dole masz bibliografię.

 

Tak, po łacinie spisywano dokumenty, ale gdyby ktoś chciał wówczas spisać np. swój sennik, to też by użył tego języka. Z resztą o jakiej wyjątkowości Dzierzwy w ogóle można rozmawiać, jak tam jest Wszystko to samo co u Kadłubka? Innego pisma w wówczas praktycznie nie było. Co prawda misjonarze stworzyli głagolicę w 9 wieku, ale był to alfabet, który miał ułatwić życie słowiańskim chłopom, podczas gdy księża studiowali po łacinie (ewentualnie grece) i ten język był im przyjaźniejszy.

W 5 i 6 wieku, ni było żadnych kronik, chociażby dla tego, że nie było pisma. Tu ewentualnymi źródłami znów będą kroniki Prokosza, albo wyobraźnia Bieszka. Bzdury po prostu po raz kolejny. Poza tym po co jakiś król miałby nakazywać spisywanie kronik? Nikt by sam z siebie nie wpadł na to, by je spisywać. Przecież Lechia w teorii miałaby być państwem wielkości USA i o kulturze porównywalnej do antycznej Grecji. Dla porównania, po przyjęciu chrześcijaństwa kroniki były spisywane nawet co kilkadziesiąt lat.

No chyba, że mówimy o jakiś zagranicznych kronikach, no ale ich też nie było, bo prostu nie było o czym pisać. tu dobrym przykładem jest np. Ptolemeusz, który pisał o naprawdę wielu kulturach, ale jakoś o lechitach mu się nie chciało. Czyżby też był wrogiem Polski?


t2742732_jqicu.gif


#196 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 6494 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 28 styczeń 2019 - 12:41

Masz stosunek negatywnie emocjonalny do mnie czy do Lechii jako takiej??  Podejrzewam, że to pierwsze, albowiem wiele tematów, łącznie z perfidną antypolską sowiecką propagandą spotykało się z Twoim zrozumieniem i pełną tolerancją...

Nie widzę żadnego usprawiedliwienia dla tej "jakże pouczającej wymianie zdań ze ścianą..."

Jeśli liczysz na wywołanie mojej irytacji, to powinieneś się już czegoś nauczyć przez ostatnie 15 lat.

 

Podejmę jeszzce jedną próbę wyłożenia tego co już w większości napisałem powyżej, tudzież zacytowałem nie tylko z kronik, ale też portalu takiego jak racjonalista.pl którego artykuły były przez wiele lat naczelnym orężem takich osobników jak Wortal, Klejcun czy Vetinari w walce o obalenie wszelkich mitów... oczywiście wybór taki był jak najbardziej celowy... :)

 

 

Acha, więc Winieta była najpierw najechana i zniszczona, to bardzo wygodne, bo nie trzeba szukać dowodów. Jednakże one i tak powinny być, chociażby w posiadaniu tych, co ją najechali. Poza tym swego czasu Mongołowie totalnie zniszczyli i złupili Bagdad i było jeszcze więcej takich miast i jakoś one wszystkie zostały odbudowane. Poza tym w twojej teorii o Winiecie pojawia się fajny zbieg okoliczności, znaczy się po najazdach jeszcze została zatopiona, jakie to wygodne...

 

 

 

Pozwól, że zacytuję to co JUŻ wcześniej napisałem:

 

Wybór Kroniki Helmonda (jak by nie patrzeć Niemca i księdza) był jak najbardziej celowy.

Po pierwsze ksiądz (w sumie głównie duchowni pisali kroniki, bo umieli pisać) - siłą rzeczy osoba uważana za kogoś kto powinien mówić prawdę.

Po drugie - Niemiec - jeśli porównasz kroniki polskie i niemieckie to w niemieckich Polska jest zawsze przedstawiana w jak najgorszym świetle. Siłą rzeczy opis słowiańszczyzny nie mógł się spotkać z nadmierna łaską ze strony Niemca, raczej z bardzo krytycznym podejściem, wręcz próbą umiejszenia - tym cenniejsze to co w tej kronice zawarto...

 

 

 

Helmonda Kronika Słowian

 

2. O MIEŚCIE WINETA

Tam, gdzie kończą się dzierżawy Polski, dochodzi się do obszernej krainy Słowian, tych mianowicie, których starożytność nazywała Wandalami, obecnie zaś zowią się Winitami albo Winulami. Pierwszymi z nich są Pomorzanie, których siedziby rozciągają się aż do Odry.

Odra zaś jest najbogatszą rzeką krainy słowiańskiej, a wypływa z wnętrza lasu Morawian, którzy mieszkają na wschód od Czech, gdzie też i Łaba ma swój początek.

[Źródła tych rzek] leżą bardzo blisko siebie, z tym jedynie, że zwracają się swym biegiem w inne strony. Łaba bowiem płynąc na zachód w górnym biegu opływa Czechów z Sorabami, w biegu środkowym oddziela Słowian od Sasów, w dolnym zaś — diecezję hamburską od bremeńskiej, po czym zwycięsko wpada do Morza Brytyjskiego.

Druga rzeka, to jest Odra, kierując się na północ przepływa przez środkowe dzierżawy Winulów dzieląc Pomorzan od Wieletów. U jej ujścia do Morza

Bałtyckiego leżało niegdyś świetne miasto Wineta, które stanowiło słynny port dla mieszkających wokół barbarzyńców i Greków. Ponieważ o tym mieście mówi się rzeczy nadzwyczajne i zgoła niewiarygodne, na jego pochwałę z chęcią powiemy coś godnego wzmianki. Z pewnością było  to największe miasto ze wszystkich, które są w Europie. Zamieszkują je Słowianie pomieszani z innymi ludami, Grekami i barbarzyńcami. Albowiem i przybysze sascy otrzymali także prawo zamieszkiwania tamże, wszakże pod warunkiem, że w czasie swego pobytu nie wolno im wyznawać publicznie chrześcijaństwa.

Wszyscy bowiem mieszkańcy tego miasta aż do jego zagłady żyli w pogaństwie; poza tym zresztą co do obyczajów i gościnności nie znalazłbyś ludu bardziej zacnego i łaskawego. Miasto owo obfitowało w produkty wszystkich krajów, nie zbywało mu też wyszukanych rozrywek.  To arcybogate miasto któryś z królów duńskich podobno otoczył wielką flotą i doszczętnie zniszczył. Dotąd zachowały się jeszcze pozostałości po owym starym mieście.

Żywioł Neptuna występuje tam w trzech odmianach. Wyspę bowiem opływają trzy prądy, jeden z nich ma być całkiem zielony, drugi białawy, trzeci zaś sroży się wiecznie w szalonym ruchu burzliwych fal .

 

 

 

 


Wineta, Wolin, Polska - morskie kulisy historyczne [3]

mapalubinusawin.jpg

 

Autor tekstu: Mariusz Agnosiewicz


 

 

 

 

Wyspa Uznam do dziś jest żywą ilustracją, jakie w tym miejscu działają siły morskie, które pożerają sukcesywnie wyspę pozostawiając coraz bliższy unicestwienia stromy klif. 4 km od tego klifu spod wody widać wielkie zwałowisko skał zwane Vinetariff i wiązane właśnie z resztkami Winety.

O ile jeszcze u Adama z Bremy Wineta jawi się jako miasto tętniące życiem, o tyle w późniejszej o sto lat kronice Helmolda w rozdziale „O Winecie, największym mieście Słowian", kronikarz mówi o podupadającym mieście, w którym pojawiają się gruzy. W okresie Renesansu wyspa jest już pod wodą. Tak opisuje ją w 1538 najwybitniejszy kronikarz pomorski, Tomasz Kantzow, który pisał, że z brzegu widoczne są podwodne szczątki budowli.

 

Niezwykle doniosłym faktem jest pokazanie lokalizacji Winety — jako podtopionej wyspy na wielkiej mapie Księstwa Pomorskiego, opracowanej na zamówienie księcia szczecińskiego Filipa II z dynastii Gryfitów przez Eilhardusa Lubinusa w latach 1610-1618. Pokazuje ona Winetę jako podtopioną wyspę nieopodal cieśniny Piany, czyli tam, gdzie dziś zostało tylko wielkie zwalisko podmorskich kamieni, znanych jako rafa Wineta. Wiadomo, że autor tworzył ją osobiście zwiedzając całe Księstwo. Mapę w jej doskonałych szczegółach można obejrzeć na stronie: archeo.edu.pl/lubinus

 

W roku 1741 pojawia się informacja o zatopieniu w tymże miejscu okrętu holenderskiego, który miał zahaczyć o tkwiące w morskim dnie trzy alabastrowe kolumny, które rozpruły poszycie statku.

Podwodne ruiny zniknęły w XIX w. z polecenia króla Prus, który użył tego materiału do zbudowania największego w Europie kamiennego falochronu morskiego, który jest dziś wizytówką Świnoujścia. Ma on długość kilometra ciągnącego się w głąb morza i według szacunków zużyto nań 120 tys. ton kamienia. Budowa prowadzona była w latach 1818-1829. Okoliczni mieszkańcy nie byli jednak szczęśliwi, że rozbierana jest podwodna pamiątka. Sformułowano wówczas do następcy tronu petycję o wstrzymanie „dewastowania ruin historycznej Winety". Na dwa miesiące wstrzymało to prace rozbiórkowe w czasie których niemieccy naukowcy opracowali opinię, że podwodne kamienie nie są ruinami sławnego miasta słowiańskiego. Czy była to opinia naukowa czy element pruskiej polityki historycznej?

 

W 1874 na końcu falochronu wybudowano 10 m wiatrak, który emituje światło jak latarnia morska. Ta dziwaczna konstrukcja może być uznana za symboliczne zwieńczenie „murów Winety", które stały się falochronem, jako nawiązanie do latarni morskiej, którą w XI w. Adam z Bremy umieścił w opisie Winety. Owa nietypowa latarnia przebrana we wiatrak stojący w kilometr w głębi morza stała się oficjalnym symbolem w logo Świnoujścia.

Biały wiatrak z falochronu doczekał się własnej legendy, opowiadającej o marynarzach wypływających w morze przez falochron, którzy powracali jako starcy, którym oskarżony o niszczycielski wpływ Bałtyk wskazał kurację w wiatraku jako terapię na odzyskanie utraconych lat. Jest to w istocie zapis lokalnych pretensji o zniszczenie zatopionego miasta, które zostały naprawione budową wiatraka, który jest przecież niczym innym jak pomnikiem Winety, stojącym na jej gruzach. Przed wiekami w takiej oddali od lądu stały w tej zatoce nie tylko wiatrak, ale i teatry, fabryki, liczne kramy handlowe zbudowane z pięknego grafitu. Jest to naturalna cecha Bałtyku, że cyklicznie co kilka wieków znacznie zmniejsza lub zwiększa poziom. Dziś np. widzimy fragmenty lądu na Półwyspie Helskim, które za pewien czas znikną pod wodą.

 

Wolin — największe polskie miasto

 

Popularna jest teoria utożsamiająca Winetę z Wolinem (propagowana początkowo przez niemiecką historiografię), czyli największą polską wyspą. Odnaleziono szereg tropów archeologicznych, które potwierdzają szczególną pozycję Wolina przed tysiącem lat. Odnaleziono tam najstarszy w regionie bałtyckim kompas, świadczący o wczesnym handlu dalekomorskim. Wolin rozkwitł w IX w. a upadł w wieku XII. Dobrą prezentacją tej teorii jest dokument TVP Historia pt. Wolin — Miasto zatopionych bogów

Tyle że wszystko to można wytłumaczyć procesem sukcesywnego przejmowania roli Winety, wraz ze zmianami hydrogeologicznymi oraz rozrostem struktur politycznych tego regionu.

Na drodze utożsamienia Winety z Wolinem stoi jedna zasadnicza kwestia. Kronika Adama z Bremy podaje, że Wineta leży blisko Dymina leżącego nad rzeką Pianą, co tym samym lokuje Winetę w zachodniej części wyspy Uznam. Ujście Odry do Bałtyku przebiega przez Zalew Szczeciński trzema cieśninami: Dziwną, Świną i Pianą. Lokalizacja Winety wiąże się najpewniej z tą ostatnią.

Wolin nie został zatopiony przez Bałtyk, lecz i jego dotknęły mocno procesy podniesienia poziomu wód morskich.

Wilhelm Ferdinand Gadebusch w „Kronice wyspy Uznam" z 1863 argumentuje na rzecz lokalizacji Winety zgodnej z wielowiekowymi przekazami, wskazując m.in. że kamienie z Rafy Winieta koło Koserow, które wbudowane zostały w świnoujski falochron, wykazują ślady obróbki dokonanej niegdyś przez ludzi. Dziś niestety ślady te zostały pozacierane, m.in. przez bezmyślne zabetonowanie tego falochronu w latach 80. lub na początku 90. XX w.

Nie trzeba natomiast ograniczać dawnej potęgi handlowej do jednej niewielkiej wyspy Ujścia Odry, siłą rzeczy z czasem musiało się to rozciągać na coraz większy obszar tego regionu, który jako całość był predysponowany naturalnie do odegrania wiodącej i zamachowej politycznie roli. Podobnie było z antycznym Tyrem: to mała wyspa przybrzeżna była jego epicentrum, lecz Tyr miał także swoją część lądową.

Wineta z czasem mogła rozwijać się na obszarze Wolina, aż w końcu, kiedy morze stało się wyjątkowo nieprzyjazne, przenieść się bardziej w głąb lądu. W ten sposób można tłumaczyć wyłonienie się państwa polskiego, czyli procesu konsolidacji jednego z plemion słowiańskich w dominującą siłę polityczną środkowej Europy.

Kluczowa rola Wolina w narodzinach państwa polskiego jest bagatelizowana. Cały punkt ciężkości lokalizuje się w Gnieźnie. Tymczasem Wolin to było największe polskie miasto. W XI w. liczyło ok. 9 tys. mieszkańców, podczas kiedy Poznań czy Gniezno nie przekraczały wówczas 4 tys.

Warto zwrócić uwagę, że państwo polskie narodziło się, gdy jedno z plemion środkowej Polski połączyło się z ujściem Odry. Na ogół mitologizuje się ten początek symbolem „przyjęcia chrztu" o którym mało co wiadomo, podczas kiedy procesem polityczno-gospodarczym, jaki rozgrywał się w latach początku państwa polskiego to opanowanie całego ujścia Odry, czyli najważniejszego na całym Bałtyku epicentrum handlowego.

Sądzę, że „chrzest" był jedynie symbolem podkreślającym wydarzenie, które umożliwiło opanowanie Wolina, a mianowicie zawarcie sojuszu Polan z Czechami przeciwko ekspansji niemieckiej na Pomorzu. Miało to miejsce w 966, a już w 967 siły polsko-czeskie wygrały decydującą bitwę z Wolinianami, prowadzonymi przez hrabię saskiego Wichmana. Bitwa ta jest pierwszym udokumentowanym źródłowo sukcesem oręża polskiego. W ten sposób Piastowie stali się władcami ujścia Odry (proces zakończył się zwycięską bitwą pod Cedynią w 972), co dawało taką siłę ekonomiczną, że moment ten słusznie uznaje się za początek państwa polskiego.

Niesłusznie upatruje się szczególnej roli dla początków państwa Gniezno jako siedzibę Piastów, gdyż kluczowa nie jest wcale siedziba lecz proces uzyskania ujścia Odry oraz Wolina. Dlatego właśnie za symboliczny początek uznano sojusz polsko-czeski z 966. Gniezno było prowincją wobec Wolina.

Wolin stał się pierwszym polskim portem nad Bałtykiem a jego 300-metrowej długości nabrzeże wysunęło go na czołowe miejsce wśród portów w basenie Morza Bałtyckiego. Ibrahim Ibn Jakub, w swojej relacji z podróży do krajów słowiańskich, wspomina o „...potężnym mieście nad Oceanem (Bałtykiem) mającym dwanaście bram. Ma ono przystań, do której używają przepołowionych pni."

Historiografia skrzętnie ominęła kluczową rolę Wolina w państwie Piastów dlatego, że był on ośrodkiem kultu Światowida.

Jego rola upadła w XII w., lecz nie przez zniszczenie przez Wikingów, jak się zazwyczaj pisze, lecz przez naturalne procesy — zamulenie i zapiaszczenie Dziwny, które sparaliżowało dostępność miasta dla wielkiego handlu dalekomorskiego.

Rolę Wolina przejął później Szczecin, jako port morski jeszcze bardziej oddalony od pełnego morza aniżeli Wineta czy Wolin.

 

http://www.racjonali....php/s,9860/k,3

 

 

Przeczytałeś tym razem ze zrozumieniem, czy też nadal będziesz pisał jakieś pierdoły nie widomo skąd wyciągnięte typu: "Winieta była najpierw najechana i zniszczona, to bardzo wygodne, bo nie trzeba szukać dowodów."

 

 

Co do reszty wywodu - powiem tyle, ze szkoda mnie czasu na tego rodzaju "dyskusje".

Co do znajomości historii, powiem tyle - oficjalną znam na tyle dobrze aby dostrzec wyraźną manipulację jaką jest przesączona.

Nie dostrzegasz kompletnych bzdur i niespójności?

Do rozbiorów w XVIII wieku wszystko było oczywiste, przynajmniej dla tej części społeczeństwa które było na tyle światłe by znać historię i kroniki. I historia ta nie zaczynała się od jakiegoś komesa Mieszka który postanowił założyć państwo i rozpoczął podbój sąsiednich plemion, jak głosi współczesna wersja historii.  Było rzeczą oczywistą, że historia nasza sięga dużo, dużo wcześniej, co jak widać potwierdziły badania DNA - nie przybyliśmy tutaj w VI wieku jak ułożyła sobie zaborcza, niemiecka propaganda w XIX wieku, ale byliśmy tutaj od 10 tysięcy lat.

Jest rzeczą zrozumiałą, że w intersie zaborów było umniejszanie roli Polski i wmawianie Polakom, że są  ludźmi drugiej kategorii.  Ale nawet Niemce nie posunęły się dalej niż do VI wieku, bo niestety i ich kroniki (których niszczyć zapewne nie chcieli) to potwierdzały. Uprzedzajac drwiny - państwo niemieckie powstało dopiero w VIII wieku, więc jego znajomość tego co działo się tysiąc lat wcześniej była raczej ograniczona.

Prawdziwy majstersztyk w zakłamaniu historii zrobiła nam dopiero okupacja sowiecka po II wojnie światowej i jej przysłani urzędnicy w liczbie około 200 tysięcy Rosjan i Żydów którzy przejęli nie tylko wojsko, milicję, UB, Informację,  urzędy, prokuraturę, sądownictwo, ale też pełną kontrolę nad szkolnictwem.

I nagle się okazało, że podstawą historii stał się Gal Anonim - gość którego przysłał Watykan aby napisał nam nową 'cheścijańską' historię kraju poczawszy od pierwszego króla który się ochrzcił... cóż gość nie miał nawet odwagi się podpisać pod tym co zrobił - wcale mu się nie dziwię...

Dzięki takiej polityce historycznej Lechia przestała istnieć, Niemcy urosły do rangi starszego i mądzrejszego państwa, a Ruś Kijowska stała się protoplastą państwowości na terenach słowiańskich...

Ruscy, Niemcy i KK są wniebowzięci.

Kto się wychyli ryzykuje karierę.

Skala agresji jaka wylewa się na samo słowo Lechia jest tak intensywna, że odnosi się wrażenie, że stoją za tym siły gotowe zainwestować dużo i zmobilizować wszelkie moce aby tylko prawda nie wyszła na jaw. Najemnicy z WSI zaangażowali się do tego stopnia, ze oskarżyli Bieszka o współpracę ze sobą :D - do takich idiotyzmów dochodzi.

Ślepy dostrzegł by, że coś jest na rzeczy.

 

Dlatego pozwól, że nie przeleknę się żadnego ujadania w tym temacie.

pozdrawiam


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

comes militi Dołączona grafika

#197 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 6494 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 28 styczeń 2019 - 12:48

cd. kroniki Dzierswy.

Wojna z Aleksanderem Macedońskim (IV wiek p.n.e.)?  Wypatrzoszyli posłów?  Cóż Gal Anonim nic o tym nie pisze, musi być to bajka, legenda i każdego co w to wierzy do pierdla zamykać trzeba :D

 

 

WANDA.

 

Wanda Сórа Gracca pierwszego, a Siostra wtórego nа mieysce Gracca

Królową Polskai obrana , tak była urodziwą i okrasą Wszystkich wdzięków

tak celowala, ze Natura rozrzutną raczey niż choyna w obdarzeniu iey być

się zdawała. Rozumem zadziwialła nayrostropnieyszych w Radzie, a nayzawziętsi nieprzyiaciele miękczyli się na jey weyrzenie.

Pewien Król Panuiący u Allemanów zawziąwszy się na zgubę Polski umyślił opanować ią jakoby osieroconą bez Króla; lecz bez użycia oręża,

iakqowąś nadzwyczayną роtęgą zwyciężony został. Woysko iego zobaczywszy Królową porażone zostało jakoby blaskiem Słońca. Wszyscy jakby na skinienie iakowegoś Bóstwa ostygneli w zapale nieprzyjacielskim i ustąpili z boiowiska mówiac „ nieunikamy boiu ale Świętokradztwa! Nie lękamy się czlowieka, ale nadzwyczayjny w ludzkim ciele Magestat szanujemy.

Król czyli miością, czyli uszanowaniem, czyli oboygiem razem przejęty rzekł ‚‚ Niechayże Wanda nad Моrzеm, Wanda nad Ziemia, Wanda nad Powietrzem panuie, niechay Bogom nieśmiertelnym za Lud swój czyni Offiary! Ja zaś  Panowie poświęcam sìę Piekłu za wszystkich was na Offiarę. Bodayścìe, Potomkowie Wasi i ich pokolénia pod Niewieściem Раnowaniem wiecznie gnuśnieli! To rzekłszy wyrwał miecz z pochwy, rzucił się nań i skonał.

 

Vox vitaque cum gemitu fugit indignata sub umbras.

 

Wanda wzieła nazwisko od Wandala założyciela Wandalów, to jest Polaków czyli  Lechitów (о którym wyżej mówiliśmy) albo też od rzeki Wandali Czyli Wisły: dlatego że środkiem Królestwa Jey płyneła, a przeto i wszyscy Panowaniu iey podlegli Wandalami nazwani. Ponieważ Małżeństwem wzgardziwszy Dziewictwo i czystość nadeń przeniosła, przeto zeszła bezpotomnie, i długo potym bez Króla Państwo to chromało.

 

Dziwić to nikogo nie рowinno, że Niewiasta Panowala nad Polakami!  Wszak Semiramis Krolowa Assyryiska nieśmieiąc powierzyć Rządów Państwa małoletniemu Synowi, zmyśliwszy płeć udawała się za Syna; Egipt do Królestwa Mężowskiego przyczyniła; Woynę do Indyi wniosła: gdzie nikt po niey i po Alexandrze Wielkim nie wkroczył. Wiele prócz tego innych  białogłów przewyższały Walecznościal nie tylko płeć żeńską ale i męzką. Со do mnie, nie tyle mnie zdumiewa rostropność Męzka Dziewicy Wandy, iak stateczna wierność szlachetnych Polaków, których wdzięczność (pomimo tego że zdaìe sie być niezgodne z dobremi obyczaiami ażeby Niewiasty rozkazywły Panam) uznała rzeczą przyzwoitą nagrodzić potomstwu zasługi Oyica, i okazać,że zmarłych dobrodzíeystwa nie umierają z niemi u Potomnoáści.

 

Lecz w czasie ninieyszem nìkczemności,  mineły teWieki ! u teraźniejszych

Polaków fides non parit  fidem ieżeli pocznie, przed porodzeniem zroni, umiera płód pierwey niż ożyie.

Czemuż to? Bе do łona S.Religii przyłożono jaszczurcy pomiot.

Ssą piersi jey zmìennicy, postępuiĄcy chytrze i niewiernie nie tylko z Przyiaciołmi ale i z Panami, albowiem interesowne zwiqzki przekupnictwem są raczey niźeli przyiaźnią.

Sprawowanie potym Rzeczypospolitey nikczemnym częstokroć dostawało się  Osobom, i tak mało pamiętnym, że ani Naród ani Panowie nie mają się czym poszczycić, lubo chlubnemi wspomnieniami lubią się chełpić.

 

Gdy sławny ów Alexander przysłał Poborców do Polaków wymagając od nich holdowniczej daniny pytali ich się  „ czyli Posłami Króla? Czyli podskarbiemi to i iest Роbогсаmi danin iesteście? Odpowiedzieli „ i Posłami i Poborcami”, Trzeba więc wprzód Posłom (rzekli Polacy) Prawa Narodów dotrzymać, wspaniale ugościć, i drogiemi uczcić podarkami; a po tym Poborcom wyplacić daninę choldowniczą: należy albowiem zadość uczynić Cesarzowi со

„Cesarskiego, ażebyśmy unikneli Występku Obrazy Maiestatu.

 

Potym obłupiono żywcem naczelników Poselstwa, któryoh skóry wypatroszone z ciała napełniono częścią złota, częścia naybrzydszym chwastem i smrodliwym gnoiem. Tak nieludzkim sposobem skórą Człowieczą okryty kruszec odesłali z listem następuiącey osnowy „Alexandrowi Królowi Królow, Polska Samowładna Królowa!  Niedobrze ten nad innemi panuie, kto się nie nauczył władać sobą samym! niegodzien Imienia zwycięzcy, nad kim gwałt namiętności panuje!  Pragnienia Twoiego nic ochłodzić,  nic uśmierzyć , a chciwości nic nasycić nie może; Nędzne ubóstwo Twoje wszędzie żebrze! Lubo świat cały otchłani łaknienia Twoiegо nаsycić nie może, My iednak zasililiśmy cokolwiek pragnienìe Posłów Twoich. Wiedz, że nie mamy miechów, przeto ubogie nasze upominki, czyli podarunki w torebkach z najwiernieyszych sług Twoich odsyłamy. Wiedz że Polacy nie w Skarby, ale w wyniosłość umysłu i siłę Сiała są zamożni: nie maią czym zaspokoić tak Wielkiego Króla (czyli raczey zasycić obżarstwa tak srogiey bestyi) Obfìtuie także w rzetelne Skarby, to iest liczną Młodzież, która chciwość Twoią nie tylko uśmierzyć ale zupełnie przytlumić zdoła.”

 

Alexander przeczytawszy list, widząe оkropną Daninę, niezmiernie rozgniewany zawołał „ Niech mi tu natychmiast przywiodą sprawców tak

wielkiey zbrodni. Ukarać ich naysroższemi mękami! a nаwet со do iednego trzeba ich wygładzić, ażeby bezkarność takowego zuchwalstwa nie ośmielała innych.”

Wysłał liczne Woyska do Polski, którzy obelgi wyrządzoney Królowi pomścić się mieli: lecz częścią ubici w boiu polegli, częścia w niewolą poimani zostali.

 

Dowiedziawszy się Alexander rzekł „ Na Wiele się odważa rozdrażniona tylko waleczność!  Trzeba pójść do nich z chłostą giewu naszego”. Przesławszy do Polski różnemi stronami niezliczone Woyska , sam za przewodnictwem Pannonów wkroczył tyłem Моrawy i rospostarł skrzydła Woyska swoiego. Zawoiowawszy Krakowską i Szląską ziemie , odwieczne Budowle z Ziemią zrównał i perzynę obrócil , zniszczone Miasta solą posypać kazał: wtedy okolica czyli Ziemia Krakowska zniszczona została.

 

=== 


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

comes militi Dołączona grafika

#198 Fallout152 Godzilla152

Fallout152 Godzilla152

    capo di tótti capi

  • Moderators
  • 884 postów
  • LocationPonyville152

Napisano 28 styczeń 2019 - 19:05

Mam jednoznacznie emocjonalnie negatywny stosunek do teorii Wielkiej Lechii. Po pierwsze nigdzie nie widziałem jeszcze tak rakotwórczego antyklerykalizmu. Po drugie to jest mieszanka gimbusów i dziwaków wszelkiej maści o poziomie argumentacji dna i metra mułu. Jakieś 90% ich argumentów jest taka, że jak ktoś nie wierzy w Lechię, to jest radykalnym katolem, albo np. lubią pisać pierdoły w stylu : "a czemu Rzymianie nie posunęli się do Bałtyku?"...

Ostatnio też zauważyłem, że dosłownie każdy film historyczny na YT jest zawalony ich pierdzieleniem w komentarzach i też każdy taki film ma po 500-600 minusów, bo np. była mowa o Mongołach, a narrator nie wspomniał nic o Lechii.Hunowie to dla nich Polacy. Wizygoci to też Polacy i nawet nie przeszkadza im fakt, że Wizygoci i Hunowie walczyli zaciekle między sobą. 

Tu zostawiam filmik o Hetytach, oczywiście mocno zminusowany, bo Hetyci to pewnie też Polacy, a film o tym nie mówi. Widzę też, że autor uploadu wyłączył komentarze, bo już pewnie poziom ziodiocenia sięgnął tak wysoko, że zaczęły lecieć obelgi pod jego adresem, co też nie jest rzadkie. Poza tym ogólnie polecam ten film, żeby zobaczyć jak wygląda prawdziwa praca historyka i jak wyglądają zabytki pozostawione po antycznych kulturach.

 

 

Swoją drogą podobnie to wygląda w przypadku filmów poświęconych astronomii. Żaden film o kosmosie nie przejdzie bez setek minusów i komentarzy o tym, że Ziemia jest płaska, a kto się nie zgadza, też żyd.

 

Ciebie Fantomie nigdy nie zaliczę do tej swołoczy, raczej bardziej stworzyłbym osobną kategorię dla popierających tych którzy popierają Lechię. Za długo Cię znam, by nazwać oszołomem, jednakże masz za dużą wiarę w ludzi, zwłaszcza w takich którzy używają patriotycznej mowy. Widzisz całą masę osób chcących odkrywać "prawdziwą Historię Polski", i optymistycznie zakładasz, że to w końcu ten zryw narodowy na który czekałeś.

 

Co do rzekomego tolerowania przeze mnie antypolskiej działalności. Rozumiem, że chodzi Tobie o Setecha (swoją drogą ciekawe czy nas czyta)... Na ten temat już rozmawialiśmy i nie widzę sensu ani możliwości kontynuowania go tutaj. A i wiedz, że gdyby zaatakował Polskę, to nie spotkałoby się to z moją tolerancją. Swoją drogą Setech też się interesował mitologią Słowian, a i antyklerykalnych uwag nie szczędził (choć nie aż tak jak znani mi turbolechici), i zastanawiałem się kiedyś czy to od niego dostanę burę o atakowanie Lechii, a dostałem od Ciebie Fantomie, co mnie zdziwiło.

Poza tym prorosyjskie poglądy to też w zasadzie większość u turbolechitów. Nie brakuje u nich osób popierających komunizm, otoczenie Putina, a cyrylicę uważają za prawdziwy alfabet Słowian. Przeto proponuję zamiast prześwietlać mnie, przyjrzeć się np. osobom wypowiadającym się na turlechickich blogach.

 

Co do racjonalista.pl, fakt, że spodobałby się Klejcunowi, ale dlaczego mnie ze nim porównujesz? On może i też był sceptyczny w niektórych tematach, ale w innych. Wracając do racjonalisty, to nie jest żaden naukowy portal, tylko antyklerykalny i tam każdy artykuł jest tak formatowany by jak najbardziej dowalić chrześcijaństwu. Trochę jak NIE Urbana. Po prostu zbiegowisko lewactwa, które podpina się pod naukę dla zwiększenia siły argumentu. Chyba nie muszę dodawać, że nie dziwi mnie to, że trzymają sztamę z turbolechitami.

 

Co do Winiety, dalej chcę dowodów. Jeszcze mi teraz przyszło do głowy, że Grecy jakieś powinni mieć.

Wiesz Fantomie, co jest bardziej prawdopodobne niż tajna wyspa Słowian i Greków? To że, tak jak wcześniej pisałem: pierwsi księża studiowali w Rzymie i Grecji, uczyli się tam takich dziedzin jak sztuka czy retoryka, mieli dosłownie na wyciągnięcie ręki dzieła np. Platona i po prostu czytali je. I później ci sami księża pisali legendy na podstawie tego, co wcześniej czytali.

 

Co do domniemanej polskiej historii z przed 15 wieku pne. , to jest tak piramidalna bzdura, że szkoda by było mi poświęcić na to minutę. Masz pojęcie ile zabytków by po sobie zostawiła taka cywilizacja? Odsyłam tu chociażby znowu do filmu o Hetytach.

 

Co do DNA. Czy bycie z kimś spokrewnionym oznacza posiadanie tej samej kuluary? Czy Cyganie, którzy mają przeważnie słowiańską haplogrupę są Słowianami? Czy z genów można wyczytać, że mieliśmy zorganizowane państwo przed chrztem?

 

Co do rzekomo popularnej "wiedzy" o historii Lechii przed wojną. Dziś są bardziej popularne mity greckie. Proponuję popytać losowe osoby o amazonki... Kobiety Ci powiedzą coś w stylu: "to silne kobiety były, też bym została amazonką, ale muszę dzieci pilnować". Mężczyźni powiedzą: "ło kurła, były takie ale nie długo, bo im się chłopa zachciało". Raczej mało kto Ci, powie że amazonek nie było w ogóle, i że są z tych samych mitów co centaury.

Poza tym czy te legendy w kronikach aby na pewno były poważnie traktowane, skoro każdy kolejny kronikarz dodawał coś od siebie?

 

Co do Bieszka (raz jeszcze), polecam jego książkę, która w pełni oddaje jego "moc":

http://lubimyczytac....miczne-na-ziemi

Sam tam boję się zajrzeć, i też nie chcę wspierać szarlatanów, ale znalazłem fajny komentarz który to streszcza:

Polecam, przednia zabawa! Dużo ładnych zdjęć! Epicka akcja rozciągnięta na eony i całą galaktykę!

Jeśli tak naprawdę to wygląda, to mam nadzieję, że Bieszk rzeczywiście ma wiedzę z dosłownie całej galaktyki i jest w stanie to udowodnić. Inaczej jest bajkopisarzem. Co tego, że go bezpieka atakuje... Czy naprawdę potrzeba Bóg wie jakich środków, żeby skompromitować kogoś, kto robi to świetnie samemu?


t2742732_jqicu.gif


#199 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 6494 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 29 styczeń 2019 - 12:12

Dzięki Falloucie za zaliczenie mnie do "innej kategorii" :lol: :lol:

 

Za bardzo sie emocjonujesz tym co czytasz w necie.  Ja nie czytam komentarzy - albowiem nie niosą w sobie żadnej treści, tylko czyjść stosunek emocjonalny do tematu, a motywacje ludzie bywają różne. Szacuję, ze ok 98% ludzkości ulega (kompletnie sobie z tego sprawy nie zdając) manipulacji.  Rozejrzyj się dookoła... ludzie nie mówią od siebie, mówią tym co przeczytali czy usłyszeli i wzięli to za swoje - dadzą się potem za to pokroić, tak to się im zakodowało jako 'prawda absolutna".

Różne tematy są wykorzystywane do modyfikacji stosunku do elementów rzeczywistości.  Także w tym drobnym skrawku Lechii. Niestety, wczesny okres po wprowadzeniu chrześcijaństwa na tereny Reczypospolitej był bardzo hmmm... dynamiczny. Podręczniki historii ledwie liżą temat. Wówczas nie tylko wielkrotnie usiłowano wykrzewić chrześcijaństwo i wrócić do satrych wierzeń, ale też usiłowano kilkudzisięcioma klątwami rzucanymi na władców Polski całkowicie ją podporządkować i zhołdować.  Kiedy człowiek głębiej zajrzy za kulisy dostrzega zupełnie inną perspektywę zdarzeń i że to z wiarą nie miało NIC wspólnego.

Nic więc dziwnego, że ludzie wybiórczo podatni po różnych lektórach zaczynają 'nielubieć' KK.

 

Falloucie, ja nie jestem młody, od kiedy pamiętam zawsze uważałem się za inteligentnego człowieka (jak każdy), aż do chwili kiedy wiele lat temu nastąpiły zdarzenia które zapoczątkowały proces który zmienił absolutnie moje postrzeganie świata. Wtedy też dostrzeglem jak łatwo ludzie ulegają manipulacji i biorą narzucone im opinie za swoje, jak zombie.

 

Dlatego nie interesuje mnie co kto myśli na jakiś temat, kto co wyznaje.

Ja 'szóstym" zmysłem łowię to co dla mnie istotne.  Nie zainteresowałem się Lechią dlatego, ze taki miałem kaprys, tylko dlatego że TAK MIAŁO BYĆ.

Mam swoje sposoby sprawdzania faktów.  Dlatego pozwól, że będę drążył temat, bez względu na to kto jakiego hejtu wobec mnie będzie używał. :)


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

comes militi Dołączona grafika

#200 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 6494 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 29 styczeń 2019 - 12:18

Kronika Dzierzwy c.d.

 

LESZEK I

 

Теraz  mówmy о Leszku I Królu Polskim.

 

Alexander bawiąc przez niejaki czas w Ziemi Krakowskiey, niezwyciężony polączonym wszystkich Orężem, sztuką jednego prostego człowieka pokonany został. Gdy wszyscy Polacy, zwątpiwszy o sobie, w lasach tylko ukrywali się; Реwien biegły w swey sztuce złotnik doradził , ażeby z jakiegokolwiek drzewa lub kory, porobiono postacie Szyszaków i Puklerzów, z. których jedne Litargirem drugìe żółcią pomazali (Litorgirum iest to piana srebra , która gdy żółcią posmarowana, wydaie siç być złotа) narobiwszy  takowych wiele, rozstawili ie na wierzchołku wysokiey góry przeciwko wschodowi słońca  ażeby się lepiey lśniły. Ze wschodem Slońca Refulsit sol in Clypeos Aureos et resplenderunt monies ab eis.  Niezwyciężony Hufiec puklerzników Alexandra postrzeglszy to, zdalo im się że Hufce Polaków uszykowane wystąpiły na górę: nagle więc wypadli z obozu i rozbiegłszy się na wszystkie strony, szukali nieprzyjaciół, których nieznalazłwszy mniemali że pierzchneli, bo owe postacie uzbroione,  wynalazca tey sztuki wcześniej w ogień powrzucał, ażeby szlad ich nawet nie został,  tem czasem rozkazał  znaczney liczbee silnych ludzi zasadzić się na ustroniu.

 

Pierwsi z nieprzyiaciół co siç rozbiegli, wpadłszy nieznacznie na zasadzkę, pochwytani i pobici zostali. Zwycięzcy przywdziawszy zabitych zbroie , udawali się towarzyszami puklerzowników i każdego kto się do nich zbliżył szablą sprzątali aby żeden żyw nie powrócił.

 

Ośmieleni pomyślnym udawaniem puklerzników Alexandra , weszli do Obozu Jego niosąc przed sobą zwyciezców znamiona. Żoinierze Alexandra mniemaiąć, że swoi tryumfuią z nieprzyiaciół, Witają ich z daleka; zbliżaiącym się iakoby towarzyszom swoim uprzeymie winszuią: Lechici rzucają się na bezbronnych nieostrożnych, wykrzykując hasło Puklerzników.

 

Doniesiono Królowi jakoby to był rozruch rokoszu, nie napaść nieprzyiacielska: któren widząc że zamieszanie nieustawało ale i owszem wzmagało się‚ połączył przebrany nieprzyiaciół hufiec ze swoiemi, mniemaiąc , że Puklerznikom pomagali: przeto w tym zamieszaniu więcéy ich od swoiaków niżeli od Nìeprzyiacielskich razów poległo. Na koniec poznawszy zdradę Alexander wymknął się haniebnie z nielicznym Orszakiem.

Za tak użyteczny wynalazek ktrym Oyczyznę uratował, policzono złotnika nayprzód pomiedzy Panów, a niedlugo potem dla rozlicznych рrzymiotów naywyższą królewską dostoynością zaszczycony zestał: nazwano go Leszkiem czyli Przemyslawem dla tego, że Nieprzyiaciół przemysłem raczey niżeli siłą pokonał.

 

Nikt wątpić nie może, ze Polacy przemysłem pierwszego Leszka (któren potem został Królem Polskim) zwyciężyli Alexandra, znayduie się albowiem Księga listów Alexandra zawieraiąca ich blisko dwieście , w iednym pisze Alexander do Arystolesa „ Ażebу troskliwości Twoiey powodzenie  nasze nie trzymać zawieszoney w niepewnośoi , donosimy Ci iż nam się bardzo dobrze wiedzie przeciwko Lechitom, sławne miasto ich blisko pólnocney granicy Pannonii leżące Caranthas to iest Knaków zwane, (potężniejsze walecznością Rycerzew aniżeli zamożnością w bogactwa, warowniejsze sztuką  niż położeniem) i inne przylegle zawoiowaliśmy szczęśliwie”.

Arystoteles zaś Alexandrowi tak odpisuie:

„Słychać żeś z woyskiem swoim Caranthas Lechitów  zawoiował: lecz bodayby była sława takowego tryumfu nigdy do Twoich zaszczytów nieprzybywała! albowiem od tąd jak ochydna danina we wnętrzności posłów Twoich wsypaną  została, i Lechitów przebranych za Puklerzników doświadczyłeś, blask iasności Twoiey u wielu w mniemamiu przyćmiony zostal, a nawet Korona na głowie Twoiey wstrząsła się.  Bądź zdrów”.

 

Leszek I panował przez lat wiele i zszedł bez potomnie, po którego śmierci znowu Królestwo Polskie długo w bezkrólewiu zostawało.

 

 

c.d.n


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

comes militi Dołączona grafika



Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych


Pozycjonowanie strony: Virtual Development