Skocz do zawartości




Zdjęcie

Międzymorze

niewyjaśnione.pl

  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
41 odpowiedzi w tym temacie

Ankieta: Międzymorze (10 użytkowników oddało głos)

Czy uważasz, że idea Międzymorza jest dobra dla Polski?

  1. Tak (7 głosów [70.00%])

    Procent z głosów: 70.00%

  2. Nie (3 głosów [30.00%])

    Procent z głosów: 30.00%

  3. Nie mam zdania (0 głosów [0.00%])

    Procent z głosów: 0.00%

  4. jestem Rosyjskim i/lub Niemieckim agentem %-) (0 głosów [0.00%])

    Procent z głosów: 0.00%

Głosuj Goście nie mogą oddawać głosów

#1 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 17 luty 2017 - 19:07

prof. dr hab Rafał Krawczyk

 

O MIĘDZYMORZU RAZ JESZCZE

 

Miedzymorze2.png

 

Dającej się dziś zauważyć modzie na rozważania o powstaniu nowej potęgi w postaci Międzymorza towarzyszy wyraźne rozchwianie Unii Europejskiej. Dotyczy przede wszystkim jej wschodniej, najmłodszej części, ponieważ Europa Wschodnia nie jest tylko pojęciem geograficznym, ale i historycznym, a i do pewnego stopnia kulturowo-politycznym. Do połowy XVIII stulecia albo nie używano tego pojęcia wcale, albo też za wschodnią, pograniczną część kontynentu uważana była Rzeczpospolita Polski i Litwy oraz wegierski styk z tureckimi posiadłościami na Bałkanach. Reszta dzisiejszej Europy znajdowała się poza jej uznanymi wtedy granicami, podobnie jak Rosję uważano za kraj azjatycki. Późniejsza zmiana oceny położenia regionu jest następstwem gwałtownie rosnącej pozycji tej ostatniej i powiększającego się autorytetu rosyjskich carów pośród europejskich monarchów. Rzecz jednak w tym, że towarzyskie układy pomiędzy monarchami nie zmieniają geograficznego położenia krajów, ani też ich cech kulturowych.

Jest nieco nielogiczne, że pod względem przynależności cywilizacyjnej, Europa Środkowo-Wschodnia to obszar zdefiniowany tak bardzo nieostro. Z oczywistych powodów nie należy do zachodniej części kontynentu, ale nie jest też częścią przestrzeni rosyjskiej. Nielogiczność polega na tym, że to, co rozciąga się na wschód od państw Europy uznawanych za wschodnie, to przede wszystkim Rosja, która tylko w domyśle jest wciąż „Europą”. Inaczej mówiąc, obiegowy podział kontynentu na Europę Zachodnią, Środkowo-Wschodnią i Rosję ma źródła w polityce, nie w geografii. To efekt wcześniejszych zabiegów jej władców o to, aby jakimś sposobem stać się częścią Europy. Od momentu zetknięcia z cywilizacją zachodnią rosyjskie elity zapragnęły wyzbyć się kompleksu azjatyckości i za żadną cenę nie godziły się na umiejscowienie ich w kręgu kultur Wschodu. Świadczy o tym chociażby ewolucja strojów, które stały się ostentacyjnie europejskie w przeciwieństwie do ubiorów polskiej szlachty wciąż wykazujących silne cechy orientalne. I tak oglądając film oparty na motywach tołstojowskiej powieści „Wojna i pokój”, można odnieść fałszywe wrażenie symbiozy Rosji z zachodnią Europą i trudno nawet domyślić się stopnia azjatyckości tej pierwszej.

W znaczeniu cywilizacyjnym, Rosja nie jest i nigdy nie była integralną częścią Zachodu, więc jeśli stara się dzisiaj ukazać swoje europejskie oblicze, to tylko w następstwie wysiłków jej politycznych elit. Zjawisko wyjaśnia analiza drogi Rosji do Europy, która ma swój początek wraz z panowaniem Piotra I, skutecznie sformalizowana wysiłkami carycy Katarzyny. Wyjaśnia to również współczesne działania Rosji na rzecz budowania zbrojnej potęgi, ale – co charakerystyczne – ten wysiłek jest ostentacyjnie kierowany przeciwko Zachodowi, a nie wobec, Chin czy świata islamu, będących prawdziwym dla Rosji zagrożeniem. Moskwa robi też wszystko, by zaistnieć w umysłach Europejczyków jako państwo im podobne, nie czyniąc tego wobec innych wielkich sąsiadów.

Okazuje się, że również i w kulturowej geografii można odnaleźć coś z walorów geometrii. Oto, inaczej niż cała reszta Europy, która dziś rozłożona jest na osi wschód-zachód i wyraźnie podzielona równoleżnikowo, na zachodnią i wschodnią po Ural, ta, która znalazła się pomiędzy jej zachodem a samą Rosją, jest z kulturowego punktu widzenia umiejscowiona nieco skośnie i niejako w poprzek kontynentu – od gdańskiego Pomorza po Krym. Tak zresztą układały się polityczne interesy Rzeczypospolitej zanim na europejskiej arenie pojawiła się Rosja jako nowa potęga. Dopóki ta ostatnia nie wychynęła ze swoich azjatyckich pieleszy i nie zaczęła pretendować do odegrania roli w Europie, kwestia nie istniała wcale. W politycznej świadomości elit Rzeczypospolitej, prawdziwym problemem byli Szwedzi (potop) i Kozacy albo Tatarzy, ale nie Moskale. Okazało się jednak – i ta cecha rosyjskości dominuje do dzisiaj – że twór, który się z tego wyłonił był zbudowany na emocjach, nie na obiektywnych racjach. Rosja oto, pod każdym niemal względem była produktem Azji, a jednocześnie zawsze pragnęła być uznana za część Europy. Jak inaczej wyjaśnić nagłe „odkrycie” jej elit z okresu panowania Iwana IV nazwanego Groźnym, że należy się jej herb w postaci rzymskiego dwugłowego orła, ponieważ jest rzekomo bardziej nawet „rzymska” od zarówno pierwszego Rzymu, jak i drugiego, czyli Konstantynopola? Tymczasem historycy bez wahania głębokich źródeł rosyjskich cech doszukują się w mongolskiej historii Azji, nie zaś w grecko-bałkańskim prawosławiu.

Najbardziej konsenkwentne spojrzenie na usytuowanie Rosji w przestrzenni euroazjatyckiej zaprezentował amerykański globalista George Friedman. W związku z osobliwą nieco historią regionu oraz pojawieniem się rosyjskiego żądania przynależności do Zachodu, a nie Azji, w jego ujęciu najbliższa dekada będzie historycznym testem samego istnienia Rosji w jej dotychczasowej postaci. Jego wynik zdecyduje o obrazie wschodnich rubieży kontynentu i europejskiej części cywilizacji zachodniej. Rzecz w tym, że im bardziej Rosja stara się być uznana za europejską, tym bardziej traci uprawnienia do jej azjatyckiej części, stanowiącej skądinąd dwie trzecie państwa. Putin okazał się gotów do poniesienia wszelkich kosztów ekspansji w kierunku zachodnim tylko po to, aby utrzymać mit o jej europejskości, pozostawiając całą zauralską część bez poważnej ochrony jej rosyjskości.

Zgodnie z analizą Friedmana, największym graczem regionalnym stać się ma w najbliższej przyszłości jednak nie Rosja, lecz Polska, wsparta przez tradycyjne sojusze z krajami, który byłby rezultatem nieco podobnym do osiemnastowiecznej Rzeczypospolitej. Co jednak spowodować ma tak głęboką zmianę geopolitycznego układu, że dotychczasowa konstrukcja geopolityczna miałaby przestać istnieć? Warto zauważyć, co jest zwykle w podręcznikach historii przemilczane, że była ona tworem zupełnie oryginalnym i wbrew szkolnym dogmatom niepodobnym do późniejszych formuł polskiego państwa, nazwanego w okresie międzywojennym II Rzecząpospolitą i które po drugiej wojnie światowej przybrało nazwę Trzeciej. Inaczej mówiąc, numeracja oraz jej kolejność sugerować ma pełne pokrewieństwo wszystkich trzech rodzajów polskiej państwowości, podczas gdy w istocie, za każdym razem twór nazywany Rzecząpospolitą powstawał niejako od nowa i przybierał tylko dla siebie swoistą formę, a wcale nie jako bezpośrednia kontynuacja poprzedniej wersji państwa. Prawdę mówiąc, samo określenie „rzecz pospolita” było adekwatne w relacji do tej Pierwszej, przedrozbiorowej, albowiem tylko ona nie miała wrodzonej cechy dominacji jednego narodu nad innymi i mogła być uważana za „pospolitą’, czyli powszechną i dla wszystkich nacji jednakową. Jest prawdą, że języka polskiego używało wtedy czterdzieści procent ludności, tyle, że on sam nie był żadnym wyznacznikiem obywatelstwa, ponieważ do tego konieczny był szlachecki herb. Herbowi obywatele mówili na codzień zarówno po polsku, jak i po rusku, a na Pomorzu także po niemiecku. Tak zwana Druga Rzeczpospolita również posiadała liczne mniejszości narodowe (31% ludności deklarowało narodowość inną niż polska), jednak w jej granicach nie ulegała już wątpliwości dominacja polskości, oparta na zupełnie innych, niż XVIII-wieczne zasadach i wynikająca z nowej definicji narodowości opartej teraz na kulturze języka, a nie na posiadaniu uznanego herbu i odpowiedniego umiejscowienia klasowo-warstwowego. Dzisiejsza, jest państwem wyjątkowo pod tym względem unitarnym, więc określanie jej mianem „rzecz pospolita” ma w tym wypadku tylko wymiar historycznego echa bez związku z istotą samej nazwy, czyli ponadnarodową powszechnością.  Tak zwana III Rzeczpospolita, narodowościowo bardziej nawet jednolita niż większość krajów Europy, okazała się krajem niemal pozbawionym cechy tolerancyjności wobec inności, więc jej „pospolitość” na tyle się zmieniła, że przestała mieć związek z dawną treścią. „Pospolitość” oznaczała kiedyś powszechność w równości, a określenie „rzecz pospolita” było dosłownym tłumaczeniem łacińskiego „res publica”. Miało to podkreślać tę jej właściwość, że oto nie narodowość decyduje o pełni praw, lecz pozycja społeczna i wspomniany szlachecki herb, a państwo traktuje członków poszczególnych warstw społecznych jednakowo, bez względu na właściwości używanej mowy. Jej późniejsze formuły państwowe narodziły się w zupełnie innych czasach, kiedy to zwyciężał już nacjonalizm i cechą wyróżniającą stała się narodowość wynikająca z używanego języka. Dopiero wtedy mogło zrodzić się poczucie narodowej wspólnoty przechodzące w nieznaną wcześniej formułę państwa narodowego. Jest znamienne, że pojęcie „Rzeczpospolita” tłumaczy się na języki obce jako odpowiednik angielskiej „republic”, nie zaś, co byłoby właściwe, jako „commonwealth”. Istotą tej „republikańskości” jest przekaz dotyczący ustroju państwa, czyli faktu, że nie jest to ustrój monarchiczny. Nie ma to bezpośredniego związku z samą ideą demokracji, skoro nie jest też republiką królestwo Wielkiej Brytanii,  Holandii, czy Szwecji, a przecież nikt nie podważa ich demokratyczności i „europejskości”.  Polska, w tym znaczeniu, dawno przestała być „rzeczą pospolitą”, a stała się pod względem formuły rządzenia unitarną republiką, podobną do innych państw europejskich.

Jakie jest dzisiaj zapotrzebowanie na istnienie tworu pośredniego między europejskim zachodem a azjatyckim bezkresem Rosji? Jeśli logika przezentowana przez Friedmana jest słuszna i Rosja przestanie istnieć w swojej dotychczasowej, imperialnej formie, powstanie zapotrzebowanie na siłę polityczną, która ją mogłaby wypełnić tworzącą się próżnię. Koniec Rosji, jaką znamy, jest według autora przesądzony. Politolodzy i specjaliści od spraw międzynarodowych nie mogą się jednak z tym pogodzić. Powody są dwa. Pierwszy wiąże się z tym, że pięćset lat borykania się Europy z problemem agresywności Rosji stał się tak silnym elementem historii kontynentu, że nastąpiła swoista utrata wyobraźni i niemożność świadomego przyjęcia jakiejkolwiek jego formy, w którym Rosja nie odgrywałaby kluczowej roli. Warto w tym kontekście wspomnieć rok 1991 i bezbronność zachodnich politologów w obliczu nagłości upadku Związku Sowieckiego. Świat bez niego wydawał się im tak nielogiczny, że zupełnie zabrakło koncepcji politycznej. Dopiero wtedy, w ramach swego rodzaju „akcji ratunkowej”, pojawiła się globalna wizja Huntingtona, porzucająca podział świata na kapitalistyczny Zachód i socjalistyczny Wschód.  Można odnieść wrażenie, że putinowskie starania o przywrócenie dzisiejszej Rosji międzynarodowej pozycji, takiej jak za czasów carskich czy Zawiązku Sowieckiego, stało się głównym celem moskiewskiej polityki. Wiele wskazuje na to, że jest to już niemożliwe. Co wtedy?

Drugim elementem mającym wpływ na obraz globalnej rzeczywistości jest jednostronność badań w przestrzeni stosunków międzynarodowych. O ile od dawna istniały narzędzia badawcze w przestrzeni sowietologii, to ich przystosowanie do współczesnej sytuacji świata i miejsca w nim dzisiejszej Rosji nie pozwala na racjonalne wyjaśnienie dziejących się procesów. ZSRR był potęgą globalną, Rosja nią z całą pewnością nie jest i raczej wiadomo, że już nie będzie. A jeśli nie będzie jej wcale, przynajmniej w obecnej formie? Świat geopolitologii powinien wtedy skupić się na analizie tego, co po niej pozostanie, czyli przede wszystkim sformułować na nowo koncepcję tożsamości samej Europy, a w szczególności jej części środkowo-wschodniej pozbawionej teraz (jeśli przewidywania Friedmana się sprawdzą) egzystencjalnego zagrożenia od wschodu, czyli powrócić do analizy kształtu kontynentu na podobieństwo czasów sprzed jej rozbiorów. Do tego jednak brakuje wyobraźni. Mam w pamięci  argumenty, że oto nie trzeba będzie jednak się uczyć Europy od nowa, skoro wzrost rosyjskiej potęgi i tak spowoduje samoczynne rozwiązanie problemu i powrót do jej obrazu z czasów imperialnej Rosji. Intelektualne lenistwo nie jest jednak dobrym doradcą.

 Marksizm.pngRozumowanie Friedmana nosi cechy podobieństwa do teorii „długiego trwania” Braudela, dowodząc większej trwałości dawnych – jak by się mogło wydawać już przebrzmiałych – mechanizmów kulturowych, aniżeli skutków bieżącej polityki. Każda sytuacja rodząca w ramach tej ostatniej próżnię powoduje, że jest ona szybko wypełniana przez echa przeszłości. W Europie Wschodniej ma zatem powstać próżnia wynikająca z załamania Rosji, której polityka – jak dowodzą ostatnie wydarzenia – nie potrafi wydobyć jej z dawnych obciążeń, których podstawy już nie istnieją. Ślepe powtarzanie dawnych imperialnych gestów prowadzi donikąd. Powstanie w ten sposób próżnia, która zrodzi zapotrzebowanie nie tyle na nową formację państwową, ile na ośrodek, wokół którego mogłyby się gromadzić narody zamieszkujące tereny pomiędzy dzisiejszą Unią Europejską a pozostałą po Rosji przestrzenią. W sposób naturalny nastąpi więc odrodzenie dawnej przestrzeni Międzymorza, w tym, być może, również w formie dawnej Rzeczypospolitej.

Tyle, że i wydane ostatnio „Międzymorze” Chodakiewicza, jedyna jak dotąd próba kompleksowego ujęcia zagadnienia, jest do pewnego stopnia książką zwodniczą, ponieważ niełatwo doczytać się w niej, co autor pod tym pojęciem rozumie. Bliższa analiza prowadzi do wniosku, że nie idzie o rozmaite, mniej lub bardziej fantazyjne koncepcje polityczne dla regionu rozłożonego od Bałtyku po Morze Egejskie, lecz o pewną znacznie nam bliższą i trwalszą tradycję. Jest zresztą znamienne, że idea „mniejszego Międzymorza” rozumianego jako obszar pomiędzy Bałtykiem i Morzem Czarnym pojawia się co jakiś czas w polskiej historiografii, ale nie ma po niej poważnego śladu w krajach sąsiednich. Dzieje się tak, ponieważ tylko mieszkańcy terenów dawnej Rzeczypospolitej mogą odwołać się – w ten, czy inny sposób – do wspólnotowego doświadczenia przeszłości, w którym Polacy, jako najliczniejsza grupa narodowościowa odegrali największą rolę.

Chodakiewicz nie zajmuje się regionem rospostartym w poprzek kontynentu aż do Morza Egejskiego, lecz tylko tym, które jest echem przestrzeni dawnej Rzeczypospolitej Obojga Narodów i którego granice na północy opierały się o bałtycką Kurlandię (część dzisiejszej Łotwy), a na południu o tatarski wtedy Półwysep Krymski, znajdujący się dzisiaj pod kontrolą Rosji. Jak przy tym dodaje, „bez upamiętnienia i przebaczenia, które niosą ze sobą zgodę i współistnienie, mieszkańcy Międzymorza nie mogą aspirować do regionalnej solidarności i jedności.(…) Jest rzeczą oczywistą, że nie może to być tylko polski projekt. Musi to być projekt lokalnej, narodowej elity Międzymorza. I powinien to być projekt zachodni. Ma szanse powodzenia jedynie z poparciem Stanów Zjednoczonych. Jeśli nie, to przejmą go Moskwa i Berlin schowany za plecami Brukseli”. Tyle, że pojęcie Międzymorza brzmi wtedy bardziej ideologicznie niż geograficznie. Jest przy tym niedookreślone, żeby nie rzec – tak ogólne, że trudno dociec prawdziwej treści. Sprawia też wrażenie, że jego istotą jest położenie geograficzne pomiędzy odległymi morzami, a te morskie ograniczenia są właśnie jego cechą i treścią zarazem, niezależnie od tego, czy idzie o Bałtyk i Morze Czarne, czy też Bałtyk oraz Adriatyk i Morze Egejskie. Tyle, że w swej prawdziwej treści Międzymorze nie jest określeniem geograficznym, lecz tylko koncepcją polityczną związaną z polskimi ambicjami niepodległościowymi i chęcią zabezpieczenia sojuszami z sąsiadami. W istocie, nie idzie tu więc o żadną morską granicę, ale o próbę znalezienia wyjścia z pewnego błędnego koła. Koncepcja ma charakter czysto „lądowy”, a morza służyć mają za ograniczenie zewnętrzne i niewiele  mając wspólnego z siłą międzynarodowych powiązań. Międzymorze ma być ucieczką od słabości państw regionu i tak zróżnicowanych, że nie będących w stanie ze sobą skutecznie współpracować i obronić się przed agresywnością wielkich sąsiadów. Jego istotą nie jest więc żadne z wymienianych „granicznych akwenów”, lecz ukształowanie lądu jako szerokiej, równinnej przestrzeni, w której ograniczeniem są sąsiadujące z nią potężne i agresywne struktury państwowe. Europejska ekspansywność przybrała inny wymiar w zachodniej części Europy, gdzie istotą potęgi było głównie korzystanie z bogactw zamorskich. Strukturą ekspandującą ku środkowi Europy stały się natomiast pozbawione zamorskich posiadłości Niemcy, a z drugiej – Rosja, najpierw zbudowana na ekstensywnym wykorzystywaniu odległych zasobów ziem przed- i zauralskich i dopiero na końcu (XVIII-IX wiek), potem, utrwalająca swoją imperialną pozycję przez wchłanianie narodów wschodniej części Europy. Samemu Międzymorzu, czyli obszarowi ściśniętemu wewnątrz kontynentu, który spotkał się z naturalnymi ograniczeniami zarówno od wschodu, jak i zachodu, przypadła w tym procesie rola pasywna. Inne kraje regionu również czynią nie za bardzo skoordynowane wysiłki, by obronić się przed możliwością wchłonienia przez sąsiadów. To jednak znacznie za mało, by wyrosła z tego koncepcja prowadząca do jednoznacznej przestrzeni wspólnoty interesów dążacej przy tym do jakiegoś rodzaju federacji mającej wpływ na geopolityczne otoczenie. Po pierwsze, jest tak dlatego, że istnieje w regionie pamięć o brutalnym egoizmie polskiej szlachty, co nie skłania do powtarzania wspólnotowego eksperymentu w przestrzeni społecznych stosunków. Po drugie, obie sąsiednie potęgi – Niemcy i Rosja – należą do ostatnich gotowych tolerować tego rodzaju samodzielność, ponieważ z natury ich własnej tradycji widzą w tym zagrożenie dla siebie. Tutaj trzeba się też doszukiwać źródła poczucia niemiecko-rosyjskiej wspólnoty interesów w regionie oraz – mniej lub bardziej przemyślanego – koordynowania polityki mającej na celu niedopuszczenie do usamodzielnienia się przestrzeni znajdującej się pomiędzy nimi, niezależnie od tego, jak ją zdefiniować.

Istotą idei Międzymorza, która jest prostym następstwem rozbiorów Rzeczypospolitej przez potęgi zachodnie (Prusy i Austria) oraz wejścia Rosji w europejski krąg, jest pojawienie się ich bardzo szczególnej wspólnoty interesów, która okazała się trwała na ponad stulecie. Obszar znalazł się pomiędzy dwiema koncepcjami budowania imperium – niemieckojęzycznej z zachodu i rosyjskiej od wschodu. Jego wcześniej zgasłą formą była dawna Rzeczpospolita, która – gdyby nie jej rozbiorowy upadek – mogłaby stać się faktycznym odpowiednikiem Międzymorza. Spóźniła się jednak na podział Europy i zniknęła z jej mapy. Wynikało to zarówno z historycznych i geopolitycznych okoliczności, jak też i faktu napotkania znacznie większej liczby barier i przeciwności niż miało to miejsce w przypadku Rosji, czy Niemiec. Tym ostatnim przypadła więc rola rozrastania się kosztem słabości środkowoeuropejskiej przestrzeni. Echo tego zjawiska odczuwamy do dzisiaj, a jego przyszłość kryje w sobie nieznane.

 Miedzymorze3.png            W mniemaniu polskich środowisk ludowo-narodowych rzecz jest prosta i wynika z pobieżnej obserwacjji mapy. Wszystkie kraje Unii Europejskiej, które przystąpiły do niej po 1 maja 2004 roku, są podobnej kategorii i utworzenie w ich ramach rodzaju politycznego przymierza wydaje się czymś naturalnym. Wiele wskazuje na to, że najwyższe czynniki rządzącej w Polsce partii również spoglądają na tę ideę z przychylnością. Ma ona podwójne źródło. Po pierwsze, daje Polsce większe szanse wpływania na sytuację w regionie, ponieważ wraz liczbą ludności staje się najpoważniejszym graczem. Jej ludność niemal dwukrotnie przekracza drugą w kolejności Rumunię, a zaludnienie każdego z pozostałych krajów oscyluje wokół dziesięciu milionów, czyli czterokrotnie mniej niż liczba Polaków. Ciekawe, że nie zaliczono tu ani Finlandii, ani Grecji, co sugeruje, że za najważniejszą cechę wspólnotową uznano przeszłość w postaci powojennej sowieckiej kontroli. Czy to jednak cecha wystarczająca, skoro poprzednie dwieście lat poszczególne kraje spędziły w ramach odmiennych konstelacji imperialnych. Łotwa i Estonia, jako niegdysiejsze niemieckie Inflanty, były od czasów Piotra I, czyli przez pełne dwieście lat, integralną częścią Rosji i największym źródłem pochodzenia wysokich urzędników państwowych. Dzisiejsze tereny Litwy, większość swego istnienia spędziły jednak jako integralna część wspólnej formacji państwowej z tej przyczyny nazywanej Rzecząpospolitą Polski i Litwy. Uznanie się przez Litwinów za część przestrzeni skandynawskiej wynika tylko z chęci zapomnienia o tym okresie historii, który wydał tak wielkich „Litwinów” jak Mickiewicz, Moniuszko, czy klan Radziwiłłów. Potrzebna więc okazała się zmiana samego pojęcia „Litwa”. Kiedyś, za czasów Rzeczypospolitej, nazywano tak cały obszar rozciągający się od żmudzkich wybrzeży Bałtyku po poleskie błota, zamknięty od wschodu wielkimi rzekami Dniepru i Soży, lewym jego dopływem, nad którym leżały kresowe miasta – Homel i historyczna stolica dawnego województwa mścisławskiego. Tyle, że z wyjątkiem Żmudzi i Litwy właściwej, nikt nie mówił tam po litewsku, a językiem urzędowym był zawsze ruski zwany dzisiaj białoruskim. Jak z tego rodzaju historią dzisiejsza Litwa może pretendować do członkostwa w Skandynawii? Bóg raczy wiedzieć.

            Południowymi krańcami tak postrzeganego Międzymorza są prawosławne kraje bałkańskie – Rumunia i Bułgaria, swoją historią związane z pięciuset latami panowania muzułmańskich Turków. Ta tradycja ma wpływ na kształtowanie się ich odrębności w tak poważnym stopniu, że do dzisiaj nie potrafiły dokonać przemian, które dałyby im wszystkie unijne prawa członkowskie.

            Od strony południowo-zachodniej, autorzy mapy za kraje Międzymorza uznali świeżo przyjętą do Unii Chorwację oraz Słowenię, dawniej, przez kilkaset lat będące częścią Węgier i Austrii. Te, z kolei, czują się historycznie związane wspólnymi więzami z tytułu trwającej pięćdziesiąt lat istnienia (1867-1918) z tradycją monarchii Austro-Węgierskiej. Do węgierskiej części państwa należała przez niemal tysiąc lat dzisiejsza Słowacja, co zaowocowało istniejącymi do dzisiaj głębokimi urazami. Wreszcie, związki Czech z niemiecką tradycją językową nie ulegają wątpliwości. W tym, pełnym odmienności i przechodzących czasem w sprzeczność galimatiasie narodowościowym osobne miejsce zajmuje Polska, kraj o najdłuższej tradycji niepodległościowej, umożliwiającej powstanie najbardziej kompletnej tożsamości narodowej, która powinna predystynować ją do regionalnego przywództwa. Tymczasem, nie jest to faktem nawet w ramach powstałego w 1991 roku Trójkąta Wyszehradzkiego (Polska, Czechosłowacja, Węgry), który w związku z rozpadem Czechosłowacji przekształcił się w grupę V4. Rzecz w tym, że istniejąc już ponad ćwierć wieku, grupa nie może przypisać sobie żadnego poważnego sukcesu, ani nawet powstania wyraźnej tożsamości. Jej ewentualne rozszerzenie na jedenaście krajów regionu można by nawet określić mianem Międzymorza, lecz przekształcenie go w byt prawdziwy nie wydaje się realne w żadnej widocznej perspektywie. Czyżby więc tak pomyślany twór „wewnątrzunijnego Międzymorza” nie miał możności zaistnienia?  Łatwo obliczyć, że gdyby powstał, liczyłby niemal sto milionów mieszkańców, pod względem wielkości PKB niewiele ustępując Niemcom i Francji. Wiadomo jednak, że z całą pewnością nie powstanie, jako że wymienione kraje poczuwają do unijnej wspólnotowości w przestrzeni równoleżnikowej i niejako każdy z osobna, a nie południkowo na zasadzie więzi „od morza do morza”. Czy więc Międzymorze, to tylko idea utworzona przez marzycieli, czy też istnieje jakaś możliwość pojawienia się jakiejś innej formuły bliższej rzeczywistości? Odpowiedź na pytanie pokaże nie tak odległa przyszłość.

http://blog.polskais...zu-raz-jeszcze/


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#2 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 17 luty 2017 - 20:09

Trójmorze. Wzmacniamy naszą pozycję w regionie i w UE

Wysłane przez Redakcja | Lut 14, 2017 | Polityka, Polecamy, Aktualności, Geopolityka, Międzymorze | 0  |     

28-29-1-1.jpg.pagespeed.ce.geLj3jJ9Xz.jp

– Grupa Wyszehradzka naprawdę dzisiaj się liczy, ale chcemy także współpracować szerzej i temu służy ten format współpracy, ktory nazywamy formatem Trójmorza (czyli Bałtyk, Adriatyk, morze Czarne). W tym roku niezwykle ważne dla mnie szczyt państw Trójmorza, który będziemy gościć w Polsce, we Wrocławiu, na początku lipca tego roku  – powiedział Prezydent RP Andrzej Duda.

– Cele, które sobie wyznaczyliśmy w polityce zagranicznej zostały osiągnięte – powiedział prezydent po posiedzeniu Sejmu, podczas którego szef Ministerstwa Spraw Zagranicznych Witold Waszczykowski przedstawił informacje rządu o zadaniach polskiej polityki zagranicznej w 2017 roku.

– Bez wątpienia wzmacniamy naszą pozycję i w regionie i bez wątpienia wzmacniamy nasza pozycję w Unii Europejskiej – powiedział prezydent odnosząc się do wystąpienia szefa polskiej dyplomacji.

Zaznaczył, że świadczą o tym w szczególności ostatnie spotkania, m.in. wtorkowe z kanclerz Niemiec Angelą Merkel.

Według Andrzeja Dudy, w ubiegłym roku udało się wzmocnić bezpieczeństwo Polski. – To była kwestia bezpieczeństwa militarnego, czyli szczyt NATO, współpraca w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego, wzmocnienie obecności Sojuszu na wschodniej flance – wymieniał prezydent.

Ocenił, że postanowienia ubiegłorocznego, warszawskiego szczytu NATO były dla naszego kraju bardzo zadowalające. – Zrealizowaliśmy wszystkie cele, które sobie stawialiśmy i w tej chwili obecność Sojuszu Północnoatlantyckiego w Polsce jest realizowana – powiedział.

Przypomniał, że w Polsce i w krajach bałtyckich organizowane są grupy batalionowe; w Żaganiu i Bolesławcu są już żołnierze amerykańscy. – To są te elementy, które z punktu widzenia bezpieczeństwa militarnego z całą pewnością mają znaczenie fundamentalne, powiedziałbym wręcz – przełomowe – podkreślił. – Realizujemy to konsekwentnie, we współpracy z naszymi sojusznikami – dodał prezydent.

Andrzej Duda podkreślił, że Polska cały czas stara się o uzyskanie niestałego członkostwa w Radzie Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych i jest to bardzo ważny cel na 2017 r.

– Głosowanie w tej sprawie odbędzie się w ONZ w czerwcu tego roku. Jesteśmy w tej chwili jedynym kandydatem, ale sprawa jest nadal otwarta, bo inne państwa kandydujące mogą się jeszcze zgłosić w zasadzie do samego momentu głosowania – powiedział Andrzej Duda.

– Mam nadzieję, że ten cel, jakim jest obecności Polski w Radzie Bezpieczeństwa ONZ w latach 2018-2019, zostanie zrealizowany – dodał.

Prezydent zaznaczył, że z jego punktu widzenia w wystąpieniu szefa MSZ bardzo ważne były kwestie bezpieczeństwa energetycznego. – Pan minister Waszczykowski wyraźnie mówił o tym, że udało się po latach budowy otworzyć gazoport w Świnoujściu w tym roku i pierwsze dostawy gazu z Kataru przyszły i są cały czas realizowane. To bez wątpienia bardzo wzmocniło nasze bezpieczeństwo energetyczne – ocenił Andrzej Duda.

– Jest kwestia otwarcia dla nas dostępu do złóż gazu na szelfie norweskim, a więc jest kwestia budowy połączenia gazowego pomiędzy Norwegią a Danią, a następnie Baltic Pipe z Dani do Polski. To są te tematy, które w tej chwili są realizowane i które są na naszej agendzie, nad którymi pracuje zarówno polska dyplomacja, jak i polskie podmioty gospodarcze – powiedział Prezydent.

Koncentrujmy się na tym, jest niezmiernie ważne, pracujmy nad tym, to była tematyka moich rozmów zarówno w czasie mojej podróży do Norwegii, jak i później w czasie moich rozmów politycznych w Danii – zachęcał.

Trzecim elementem expose ministra Waszczykowskiego, niezmiernie ważnym zdaniem prezydenta, jest współpraca regionalna.

– Po pierwsze w ramach Grupy Wyszehradzkiej, która rozwija się bardzo dobrze (…). Okazało się, że te pogłoski o śmierci Grupy Wyszehradzkiej są stanowczo przedwczesne i nieprawdziwe. Nasza aktywność w Grupie Wyszehradzkiej jest bardzo duża. Bardzo mocno chcę podkreślić: Grupa Wyszehradzka naprawdę dzisiaj się liczy – zaznaczył Andrzej Duda.

trojmorze-295x300.jpg.pagespeed.ce.eKjqi

Trójmorze

Ale chcemy także współpracować szerzej i temu służy ten format współpracy, ktory nazywamy formatem Trójmorza (czyli Bałtyk, Adriatyk, morze Czarne). W tym roku niezwykle ważne dla mnie szczyt państw Trójmorza, który będziemy gościć w Polsce, we Wrocławiu, na początku lipca tego roku. Mam nadzieję, że będziemy nadal podejmowali tutaj już konkretne ustalenie, jeżeli chodzi o rozwój infrastruktury, bo w ramach Trójmorza przede wszystkim na infrastrukturę się nastawiamy.

Na tą infrastrukturę, której brak, ponieważ jest coraz więcej infrastruktury w tej przestrzeni Wschód – Zachód. Tak infrastruktury energetycznej jak infrastruktury transportowej, natomiast, bez wątpienia, brakuje je w przestrzeni Północ – Południe. I tutaj chcemy bardzo, aby te połączenia infrastrukturalne się pojawiły. I jeżeli chodzi o połączenia energetyczne, w zakresie dostępu do energii elektrycznej, jak i przede wszystkim transportu czy tranzytu gazu, ale także i połączenia drogowe i kolejowe.

Chcemy aby Północ Europy z Południem Europy, ta trasa, na której znajduje się Polska, między morzem Bałtyckim, Adriatykiem, morzem Czarnym, były dobrze skomunikowane, aby dostęp z Warszawy, z Krakowa, z Przemyśla do Budapesztu i dalej do Sofii był sprawny, aby to były łatwe dostępne połączenia. To oczywiście ma wielkie znaczenie dla kontaktów politycznych, ale przede wszystkim, to chcę bardzo mocno podkreślić, przede wszystkim ma znaczenie dla kontaktów międzyludzkich, ma znaczenie ogromne dla kontaktów gospodarczyc, czy wreszcie dla rozwoju branży turystycznej. To są te elementy, o których cały czas w ramach państw Trójmorza rozmawiamy, i mam nadzieję, że ten szczyt, który będzie miał miejsce w lipcu we Wrocławiu, przybliży nas do śilnego i dynamicznego rozwoju tej infrastruktury.

To ma oczywiście ogromne znaczenie integracyjne także z punktu widzenia ogólnoeuropejskiego, bo jeżeli chcemy, żeby Europa rozwijała się równomiernie, jeżeli chcemy, żeby ta Europa Środkowa, Europa Wschodnia do tej Unii Europejskiej, także w znaczeniu rozwoju gospodarczego i infrastrukturalnego dołączyła, to z całą pewnością, te powiązania pomiędzy Północą a Południem Europy, właśnie przebiegające przez nasze kraje, tutaj Europy Środkowej, aby one się dynamicznie rozwijały

– powiedział prezydent.

Prezydent podkreślał również, że chciałby, aby budowa dobrych relacji ze Stanami Zjednoczonymi była kontynuowana.

– Będziemy czynili wszystko, aby te relacje między Polską a Stanami Zjednoczonymi, a także relacje transatlantyckie, czyli Stanów Zjednoczonych z UE układały się jak najlepiej. Tutaj jest wielkie pole do działania zwłaszcza teraz, kiedy nowy prezydent w Stanach Zjednoczonych rozpoczyna swoją pracę – powiedział.

Jak dodał, jest to wielkie zadanie i dla polskiej dyplomacji, i dla niego samego, by zacieśniać te kontakty i współpracę Polski ze Stanami Zjednoczonymi – „bez wątpienia największym mocarstwem, jakie w tej chwili istnieje na świecie i pod względem gospodarczym i militarnym”.

Prezydent zaznaczył, że Stany Zjednoczone to największe państwo i największy partner w Sojuszu Północnoatlantyckim, a także najsilniejsza armia świata. – W gruncie rzeczy są gwarantem światowego bezpieczeństwa – mówił.

Prezydent ocenił, że czwartkowe wystąpienie w Sejmie szefa MSZ było spójne, wskazujące i najważniejsze osiągnięcia, i najważniejsze cele, a przede wszystkim pokazujące, że Polska polityka zagraniczna jest konsekwentna, ma wyznaczone cele, jest realizowana spokojnie i z głęboką dbałością o interesy Polski i Polaków.

– Dbałość o polskie interesy i przede wszystkim dbałość o interesy Polaków, to są zadania najważniejsze dla mnie jako Prezydenta RP, dla polskiego rządu, dla polskiej dyplomacji. Cieszę się, że one w aspekcie tego wystąpienia tak mocno wybrzmiały – powiedział.

Jagiellonia.org / Prezydent.pl

 

SHARE:

http://jagiellonia.o...je-regionie-ue/


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#3 Najsampierw

Najsampierw

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 191 postów

Napisano 17 luty 2017 - 21:35

 Idea może i słuszna, ale chyba nic więcej :) . Zbyt dużo antagonizmów, uprzedzeń i sprzecznych interesów. Strach przed dominacją niemiecko-rosyjską nie wystarczy. Te wszystkie ludy musi łączyć coś więcej, a tak mamy spinę Węgrów z Rumunami, nierozstrzygnięte konflikty na Bałkanach, nie mówiąc już o naszych "przejściach" z Ukrainą i Litwą.

 Teraz takie Międzymorze to by bardziej zaszkodziło politycznie i gospodarczo Polsce. Potrzebujemy kilkudziesięciu lat dobrych rządów i silniejszej pozycji, aby porywać się na taki projekt.

 Myślę że "imigranci" w Niemczech to dobra sprawa dla naszego kraju,  państwo to za pokolenie góra dwa upadnie i to będzie ten moment na nowe Lechickie Imperium, %-)

 Takie moje skromne zdanie na ten temat.



#4 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 21 luty 2017 - 14:33

Jeśli jesteś orędownikiem idei Międzymorza, koniecznie TO przeczytaj!

 

 18:59 19 lutego 2017
miedzymorze_mapa.jpg
   
 
 



 
 

Fragment wywiadu, który został opublikowany w 130 numerze Dwumiesięcznika ARCANA.

Jakub Maciejewski: Międzymorze to dziś marzenie wielu komentatorów politycznych, zapewne też wielu Polaków. Nie jest to idea nowa – wprost przeciwnie, od czasów Polski Jagiellonów kulturowo, a od Polski Piłsudskiego zostawiła w naszej myśli politycznej wyraźny ślad.

 

Grzegorz Kostrzewa-Zorbas: Ja sam w przeszłości bardzo zaangażowałem się w ideę Międzymorza – nie jestem bezstronnym ekspertem w tej kwestii. Byłem założycielem i redaktorem naczelnym podziemnego czasopisma „Nowa Koalicja”, wydawanego w latach 1985–1989. Periodyk stał się ośrodkiem działań na rzecz współpracy narodów Międzymorza, wspieraliśmy nawet wydawanie odrębnego czasopisma o takim właśnie tytule – dosłownie „Międzymorze” – a także nawiązywaliśmy kontakty z wszystkimi podobnymi inicjatywami w Polsce, w tym czasopismami „ABC” (A – Adriatyk, B – Bałtyk, C – Morze Czarne) i „Obóz”, którego redakcja jako problem traktowała cały blok komunistyczny, włącznie z Kubą i Wietnamem. W kręgu zainteresowania „Nowej Koalicji” były także te czasopisma ogólnopolityczne, które dużo uwagi poświęcały Europie Środkowo-wschodniej, jak na przykład „Niepodległość”.

 

Podejście „Nowej Koalicji” okazało się trafne, skoro wybuchły prawie równoczesne rewolucje demokratyczne i niepodległościowe w zewnętrznym i wewnętrznym imperium sowieckim, a mimo że nie powstał żaden centralny ośrodek współpracy między wychodzącymi z komunizmu i bloku krajami, istniała silna i solidarna współpraca krajów Międzymorza. Jedyny przypadek quasi-federalizmu, jaki wystąpił, to była Wspólnota Niepodległych Państw, ale w formie bardziej karykatury, niż realnej federacji. Na całej przestrzeni rozpadającego się bloku wschodniego federacyjność mogła być tylko narzędziem jednego kraju do zdominowania innych krajów. Borys Jelcyn potrzebował WNP jako pozoru trwania imperium wewnętrznego w oczach większości Rosjan.

(...)

Pamiętajmy, że NATO stanowczo odrzucało przyjęcie Polski w swoje szeregi aż do roku 1994, gdy Stany Zjednoczone zmieniły zdanie. Struktura będąca dzisiaj Unią Europejską co prawda dopuszczała członkostwo Polski, ale w dalekiej i nieokreślonej przyszłości. Stąd pomysł wielu polityków, ekspertów i dziennikarzy, aby próbować przekształcić Trójkąt Wyszehradzki – być może powiększony, w szczególności przez dodanie Rumunii, Mołdawii i Bułgarii na południu, a Litwy, Łotwy i Estonii na północy, i może krajów byłej Jugosławii na południowym zachodzie, w szczególności Słowenii i Chorwacji – w spójną siłę polityczno-gospodarczo-wojskową. Zmienić Międzymorze w federację lub przynajmniej zwartą organizację międzynarodową.

(...)

Idea współpracy Polski, Czechosłowacji i Węgier została po raz pierwszy ogłoszona przez Václava Havla, natychmiast po tym, jak został prezydentem Czechosłowacji, ale Hável chciał, aby stolicą projektu była Bratysława, co dałoby Czechom szansę podtrzymać jedność Czechosłowacji i zapobiec rozpadowi państwa.

Tymczasem stolica Słowacji była absolutnie nie do zaakceptowania dla Węgrów, dla których cały kraj – tak zwane Górne Węgry – stanowił część Korony świętego Stefana, czyli historycznego państwa węgierskiego przez blisko 1000 lat. Bratysława pod węgierską nazwą Pozsony była siedzibą parlamentu Węgier. Węgrzy mieli też inne, nie tylko historyczno-symboliczne zastrzeżenia. Chcieli wejść prostą drogą do struktur zachodnich, bez rozpraszania się na sprawy regionalne.

 

 

Czy perspektywa odrębnej od Zachodu organizacji Międzymorza nie była kusząca?

 

Na szczęście współpraca państw wyszehradzkich nie poszła w stronę sojuszu wojskowego. Węgry i Czechosłowacja i tak odrzuciłyby taką propozycję, ale Polska jej nie sformułowała – i dobrze. Taki sojusz byłby za słaby, spełnić swoja misję na arenie międzynarodowej. Przecież każdy sojusz musi być przede wszystkim skuteczny. 

Sojusz środkowoeuropejski musiałby mieć zdolność odstraszania od ataku i zdolność obrony przed Związkiem Sowieckim, potem przed Federacją Rosyjską i ZBiR. Nie były jeszcze znane drogi przemiany Rosji – czy spróbuje ona odbudować imperium. Ale obawialiśmy się rosyjskiego neoimperializmu, chociaż możliwe były inne scenariusze, w tym zwycięstwo „zapadników”, czyli zwolenników kulturowego, gospodarczego i politycznego zbliżania Rosji do Zachodu. Wygrał jednak program neoimperialny i supermocarstwowy, oparty na starym i mocnym poczuciu rosyjskości jako odrębności nie tylko politycznej, ale też cywilizacyjnej.

 

Wobec tego scenariusza sojusz militarny Polski, Węgier i Czechosłowacji – albo Czech i Słowacji – wyglądałby śmiesznie i mógłby dawać tylko złudzenie bezpieczeństwa. Nawet po rozszerzeniu takiego sojuszu o wszystkie państwa Międzymorza, jego potencjał nie dorównywałby nawet w połowie samej Federacji Rosyjskiej – paradoksalnie więc koncepcja odrębnego od Zachodu sojuszu militarnego Międzymorza osłabiłaby państwa Europy Środkowo-Wschodniej. Niedawno 

podsumowałem obecny potencjał wojskowy tych państw Międzymorza, które należą jednocześnie do NATO i UE. To trójkąt, nie Wyszehradzki, lecz dużo większy – z wierzchołkami w Estonii, Bułgarii i Słowenii. Najlepszą pojedynczą miarą potencjału wojskowego są nakłady obronne. Okazuje się, że nakłady militarne Polski stanowią połowę wszystkich nakładów całego Międzymorza. Na drugim miejscu, ale daleko za Polską, jest Rumunia. Przykładowo siły zbrojne Węgier liczą 17 tysięcy żołnierzy.

W państwach Międzymorza, z wyjątkiem Polski, widać ogromną słabość polegającą na niewiarygodnie niskiej liczbie żołnierzy oraz ogromnym zacofaniu technologicznym. Żaden kraj poza Polską nie ma na własność nowoczesnych wielozadaniowych samolotów bojowych zachodniej produkcji. Polska niebotycznie góruje nad resztą Międzymorza ze swoimi czterdziestoma ośmioma F-16, z których część jest zdolna do misji bojowych. Czechy i Węgry mają po tylko czternaście dzierżawionych od Szwecji samolotów Gripen. Rumunia, druga po Polsce siła regionu, posiada ponad 25-letnie samoloty produkcji sowieckiej. Na niebie Międzymorza można zobaczyć obiekty muzealne, jak na przykład MiG-21 o konstrukcji z lat 1950-tych. Pojawia się pytanie, jaką siłę strategiczną mają siły zbrojne, które nie są w stanie zapanować nad własną przestrzenią powietrzną? Odpowiedź brzmi brutalnie – bliską zera. [quote]Czechy i Węgry mają po tylko czternaście dzierżawionych od Szwecji samolotów Gripen. Rumunia, druga po Polsce siła regionu, posiada ponad 25-letnie samoloty produkcji sowieckiej. Na niebie Międzymorza można zobaczyć obiekty muzealne, jak na przykład MiG-21 o konstrukcji z lat 1950-tych

Moim obowiązkiem, jako eksperta między innymi bezpieczeństwa narodowego, jest podawać prawdziwe oceny stan obronności. Całe Międzymorze to w znaczeniu strategicznym Polska z małymi dodatkami, więc gdyby powstał sojusz Międzymorza, to sama Polska byłaby odpowiedzialna za ochronę rozległego regionu, dostając z niego nieistotne wsparcie. Taki sojusz wojskowy nie byłby w stanie zapewnić sobie bezpieczeństwa.

 

Jednak koncepcja porozumienia państw „ABC” jako siły równoważącej wpływ Rosji bądź Niemiec była realizowana od dawna. Już w XVIII wieku Filip Orlik, Kozak-emigrant, snuł wizję stworzenia takiej antyrosyjskiej ściany wschodniej, blokującej Imperium Rosyjskie. Paryż podjął tę koncepcję w pierwszej połowie XVIII wieku w politycznym programie znanym jako „sekret króla”. A „Mała Ententa” czy sojusz francusko-polski z okresu międzywojennego? Może istnieje jakaś zagraniczna siła, na przykład Stany Zjednoczone, w której interesie byłoby powstanie takiego gracza jak Międzymorze?

 

Nie istnieje. To nie jest ani koncepcja amerykańska, ani w całości, ani w części, i Stany Zjednoczone jej nie popierają. Wiele przypadków poparcia dla koncepcji współpracy państw Międzymorza miało na celu zapewnienie – owszem – bezpieczeństwa, ale Europie Zachodniej. Europę Środkowo-Wschodnią, w tym Polskę, traktowano instrumentalnie. Dawniej celem bywało okrążenie Niemiec, uważanych za wroga prawdziwego Zachodu, i stworzenie wschodniego odpowiednika Francji, Belgii i Holandii. Od czasu gdy Niemcy przestały być widziane jako zagrożenie dla Europy Zachodniej, także rola Europy Środkowo-Wschodniej w oczach mocarstw zachodnich uległa zmianie. Pozostawała nam funkcja buforu cywilizacyjno-wojskowego, choć nie ekonomicznego, między Zachodem a ZSRS, potem Rosją. Gdy Międzymorze pojawiało się w wizjach zachodnich polityków, to zaraz odnotowywano fakt, że jest to obszar biedy i gospodarczego niedorozwoju, z pojedynczymi wyspami dobrobytu w postaci wielkich miast: Warszawy, Budapesztu czy Pragi.

Mówiłem głównie o historii, bo zachodnie poparcie dla planów zorganizowania obszaru między Bałtykiem a Morzem Czarnym i Adriatykiem należy właśnie do przeszłości. Obawiano się co prawda, że Niemcy po zjednoczeniu i uwolnieniu się od skutków odpowiedzialności za II wojnę światową i nazistowski totalitaryzm i ludobójstwo, mogą się zrenacjonalizować – używano tego określenia zwłaszcza na początku lat 1990-tych. Przypuszczano, że Berlin zechce wystąpić z NATO, albo że cały sojusz północnoatlantycki się rozpadnie jako bezużyteczny po końcu Zimnej Wojny – według rozumowania „skończyła się rywalizacja z Układem Warszawskim, więc przestańmy tyle łożyć na wojsko, nie marnujmy energii, nie podtrzymujmy sztucznej integracji Zachodu po dwóch stronach Atlantyku”. Popularna była prognoza, że Niemcy staną się niezależnym podmiotem i może być znów konieczne jego równoważenie i otaczanie. Dziś już nie myśli się o takim zagrożeniu, a Niemcy, nawet gdyby chciały pełnić rolę hegemona, to są zbyt słabe, uwikłane między innymi w problemy demograficzne, starzenie się społeczeństwa, wymieranie Niemców etnicznych i masowy napływ nie integrujących się imigrantów. Dziś zatem sytuacja geopolityczna i geostrategiczna jest zasadniczo inna i nie ma żadnych przeszkód, żeby Polska i wszystkie pozostałe państwa Międzymorza były częściami Zachodu i jego dwóch głównych struktur międzypaństwowych.

Choć dzisiaj Unia Europejska przyciąga uwagę głównie swoimi słabościami, to pogląd, że musi się rozpaść – i że trzeba szukać alternatywy – jest dalece przesadzony. [quote] Choć dzisiaj Unia Europejska przyciąga uwagę głównie swoimi słabościami, to pogląd, że musi się rozpaść – i że trzeba szukać alternatywy – jest dalece przesadzony Wiele mechanizmów politycznych i ekonomicznych działa w UE jak szwajcarski zegarek, ale o tym, co jest sprawne, media nie widzą potrzeby mówić. Swobodny przepływ ludzi, towarów, usług i kapitału, dystrybucja funduszy rozwojowych, rozbudowa infrastruktury transportowej i energetycznej, informatyzacja czy ochrona środowiska mają tak wielkie znaczenie, że na przykład kłótnie Angeli Merkel i François Hollande’a są nieistotne.

Wspólnotę Zachodu należy rozumieć jako globalną cywilizację, na którą składają się nie tylko Europa i Stany Zjednoczone, ale także Kanada – blisko gospodarczo związana ze Starym Światem – i Australia z Nową Zelandią. W sensie politycznym i gospodarczym przynależą do Zachodu również między innymi Japonia i Korea Południowa, mimo wielkiej odmienności kulturowej od kultury angloamerykańskiej czy romańskiej. Tak pojmowany Zachód jest potęgą większą od jakiejkolwiek innej na świecie, wojskowo wyraźnie silniejszy nawet od Rosji, gospodarczo dużo większy nawet od Chin.

 

 

Jakie są deficyty takiego porozumienia złożonego z małego i niestety stosunkowo słabego fragmentu tego wielkiego Zachodu?

 

Międzymorze jest biedne w porównaniu z resztą Zachodu – to czyni potrzebnym zbliżenie z bogatszymi. Kraje regionu nie przyciągną zewnętrznych potęg gospodarczych, bo rynek regionalny jest za mały. Nikła siła nabywcza obywateli także utrudniałaby rozwój przez samodzielną integrację regionalną. Na świecie wiele państw geopolitycznie izolowanych, na przykład leżących na środku oceanów albo w nieprzyjaznym otoczeniu lądowym, bardzo stara się zawierać porozumienia o wolnym handlu i innej współpracy gospodarczej z potęgami: Unią Europejską lub Stanami Zjednoczonymi. Najbardziej skuteczne państwa, takie jak Izrael, mają porozumienia o wolnym handlu zarówno z UE, jak z USA. Izrael to kraj o ośmiu milionach mieszkańców i terytorium wielkości małego polskiego województwa, a większość tego terytorium stanowi pustynia. Tylko zintegrowanie ze światowymi potęgami gwarantuje Izraelowi rozwój gospodarczy i wysoką jakość życia. Wystąpienie krajów Międzymorza z Unii wiązałoby się z wielkimi niebezpieczeństwami, na przykład przywróceniem ceł na granicach. Kiedyś Amerykanie straszyli się wizją, że powstanie Twierdza Europa, zupełnie otwarta do wewnątrz, a na zewnątrz zdolna odciąć Stany Zjednoczone i Kanadę wysokimi cłami i innymi barierami od potężnego europejskiego rynku, finansów i kapitału ludzkiego. Skoro mogli się obawiać tego mieszkańcy supermocarstwa, to jak mają to lekceważyć mieszkańcy Międzymorza?

 

Na ile możemy zabiegać o życzliwość tego najsilniejszego gracza? Czy Waszyngton jest zainteresowany bezpieczeństwem i rozwojem Polski?

 

Jeśli w ogóle możemy mówić o popieraniu Międzymorza, to w żadnym wypadku nie chodzi o oddzielną organizację. Amerykanie już pogodzili się ze swoją odpowiedzialnością za pokój światowy, wiedzą, że ich sojusznicy sami nie stawią czoła zagrożeniom międzynarodowym. Jeśli będzie trzeba użyć wojska, to tylko Pentagon będzie w stanie zagwarantować siłę rozstrzygającą, zwłaszcza w przypadku okrętów, samolotów lub rakiet. W Waszyngtonie wykształciło się wpływowe środowisko, które prowadzi politykę zagraniczną w dużej mierze niezależnie od wewnętrznej koniunktury politycznej – nieważne, czy w Białym Domu siedzi republikanin czy demokrata. To właśnie środowisko było ogromnie zasłużone w rozszerzeniu NATO na Europę Środkowo-Wschodnią.

Już w 1991 roku zdarzyło mi się prowadzić z Amerykanami rozmowy, w których wyrażali wolę odsunięcia sowieckiego zagrożenia o kilkaset kilometrów od Europy Zachodniej. Ryzykownym wyzwaniem była obrona Niemiec, wówczas podzielonych nawet w Berlinie, będących zapalnikiem o wysokiej wrażliwości na najmniejsze wstrząsy. W sprawie Niemiec dyplomacja światowa wolała mówić szeptem, aby nie wylecieć w powietrze, zwłaszcza w asyście grzybów atomowych. Nagle, wraz z demontażem władz komunistycznych i rozpadem ZSRR pojawiła się szansa, żeby tę linię podziału przesunąć daleko na wschód. Zanim więc prezydent USA dał się przekonać do koncepcji rozszerzenia NATO, już nad nią pracowało i wprowadzało ją w życie grono wysokich oficerów i cywilnych urzędników i ekspertów Pentagonu. To się działo nawet w pewnym stopniu poza Departamentem Stanu, który był najbardziej zachowawczy i stosunkowo prosowiecki, a potem prorosyjski.

 

http://telewizjarepu...ytaj,44805.html


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#5 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 04 marzec 2017 - 17:40

Prezydent: Wierzę, że uda się zrealizować wielką ideę Trójmorza
Polska
 
Dzisiaj, 4 marca (10:40) Aktualizacja: Dzisiaj, 4 marca (12:08)
 

Wierzę, że uda się zrealizować wielką ideę Trójmorza - powiedział prezydent Andrzej Duda na uroczystym rozpoczęciu VIII biegu "Szlak bez Granic", który wystartował z Witowa koło Zakopanego i zakończy się w słowackich Oravicach.

 

0006FPKZTJ9NKULH-C122-F4.jpg
Prezydent RP Andrzej Duda na nartach /Grzegorz Momot /PAP

Bieg bez Granic swoim honorowym patronatem objęli prezydent Duda oraz prezydent Republiki Słowacji Andrej Kiska.  

Reklama
count.gif?pc=514576&rd=1488644565

- Obydwaj zdecydowaliśmy się objąć ten bieg swoim honorowym patronatem. Ktoś powie: to dziwne, że prezydenci państw zajmują się taką drobną lokalną sprawą. Być może ona jest drobna, ale w niej jest wiele niezwykle ważnych elementów, bliskich zarówno sercu pana prezydenta Słowacji, jak i mojemu - mówił Duda.

Dzień wcześniej szefowie obu państw spotkali się na Kasprowym Wierchu na nieformalnych rozmowach; jeździli też razem na nartach. Rozmawiali o szczycie Trójmorza, rozwoju infrastruktury drogowej oraz o słowackich inwestycjach w Polsce.

- Wczoraj gościłem pana prezydenta Słowacji Andreja Kiskę w Zakopanem, byliśmy razem na Kasprowym Wierchu. Przedwczoraj spotkaliśmy się w Warszawie. Rozmawialiśmy o rozwoju tej przyjaźni, o rozwoju więzi nie tylko pomiędzy Polską i Słowacją, ale także więzi w Europie Środkowej, tutaj, gdzie leżą nasze państwa. W znacznie szerszej formule - nie tylko Polska-Słowacja, ale w formule tzw. Trójmorza, czyli tego, aby były dobre połączenia pozwalające nam na sprawne przemieszczanie się, na taką spokojną i łatwą turystykę od Morza Bałtyckiego aż do Morza Czarnego i Adriatyckiego - powiedział.

Jak dodał, to jest "wielka idea" i wierzy, że uda się ją zrealizować. Dodał, że sobotnie spotkanie jest dla niego także elementem tej "idei Trójmorza". - Wystarczy, że wszędzie przeprowadzimy takie inicjatywy łączące czy likwidujące granice, że wszędzie będziemy mówili o potrzebie komunikacji, potrzebie spotkania. Ta wielka idea połączenia trzech mórz zostanie zrealizowana poprzez te właśnie drobne, lokalne odcinki - powiedział.

- Chcemy, aby były dobre połączenia pozwalające na sprawne przemieszczanie się od Morza Bałtyckiego, aż do Morza Czarnego i Adriatyku. To jest wielka idea, którą wierzę, że uda nam się zrealizować - podkreślił.

Prezydent przypomniał, że zarówno on, jak i prezydent Kiska wychowali się za "żelazną kurtyną", a granica między Polską a ówczesną Czechosłowacją była granicą zamkniętą.  - Wyjazd wtedy do Czechosłowacji był poważnym problemem. Nie mieliśmy w domach paszportów. (...) Dzisiaj wydaje się to zupełnie normalne - jechać na drugą stronę do naszych sąsiadów, do swoich krewnych, po to żeby się z nimi zobaczyć, po to żeby po prostu kogoś odwiedzić, żeby pojechać na obiad. Przyzwyczailiśmy się do tego, że granica jest otwarta. Przyzwyczailiśmy się do tego, że jesteśmy członkami Unii Europejskiej, że jesteśmy objęci strefą Schengen, że granicy w tym sensie nie tylko politycznym, co fizycznym w zasadzie nie ma. Nie ma żadnego posterunku, nikt nie jest zatrzymywany i kontrolowany - to jest wielki dorobek tych ostatnich 28 lat naszej historii, ale to jest wielki dorobek także przyjaźni, która kształtuje się od stuleci - mówił prezydent Duda. 

- Cieszę się, że ta idea przyjaźni, że ta idea więzów krwi pomiędzy tymi, którzy mieszkają w Polsce i tymi, którzy mieszkają na Słowacji, jest tutaj tak silna i wzmacniana jest jeszcze tą wspaniałą sportową inicjatywą - dodał.

Transgraniczny bieg odbywa się cyklicznie co roku. Za prezydentury Bronisława Komorowskiego był otwierany przez głowy państw Polski i Słowacji od 2012 r. W tym roku, podobnie jak w roku ubiegłym, na otwarciu zawodów nie było prezydenta Słowacji. Z uwagi na brak śniegu nie jest to bieg narciarski, a nordic walking - marszobieg z kijkami. W zawodach wystartowało ponad 350 biegaczy.



Czytaj więcej na http://fakty.interia...ampaign=firefox

(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#6 OSTOJA2

OSTOJA2

    Jam ci to!

  • Members
  • PipPipPip
  • 2074 postów

Napisano 08 marzec 2017 - 13:41

Nowy plan obwodnicy Warszawy przebity.

 

 

C3rawc7WYAU_F4M.jpg



#7 Najsampierw

Najsampierw

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 191 postów

Napisano 10 marzec 2017 - 09:34

Nie mam wątpliwości, wybór człowieka-katastrofy na kolejną kadencję europejskiej hucpy, oznacza rychły koniec UE. Sam przebieg głosowania pokazuje, jak bardzo daleko jesteśmy od idei "międzymorza" i jak chwiejnymi w poglądach są przywódcy Europy środkowej. Polska po niemiłych historycznych doświadczeniach musi liczyć tylko na siebie, sama budować potęgę i nie oglądać się na nikogo innego.



#8 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 21 marzec 2017 - 10:08

dr Jerzy Targalski: „Międzymorze – jedność czy konflikty i destabilizacja”

 


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#9 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 25 maj 2017 - 08:28

Lekko nieaktualne, ale może jeszcze nie do końca...

 

 

CIEKAWA WYPOWIEDZ KANDYTA NA PREZYDENTA AUSTRI O MOZLIWEJ EKSPANSJI GRUPY WYSZEHRADZKIEJ.

Podczas wywiadu z Chorwacka gazeta przedwczoraj, lider sondazow na nastepnego przedydenta Austri (wybory odbeda sie 4 Grudnia) wypowiedzial na temat przyslosci grupy Wyszehradzkiej.

Norbert Hofer twierdzi ze Austria razem ze Slowenia i Chorwacja powinni stworzyc jeden wielki sojuz z grupa Wyszehradzka.

Na pytanie : " Aby wzmocnic glos malych krajow w UE kraza pomysly o stworzeniu Unii malych krajow (Austra, Slowenia, Chorwacja, Slowacja) modelowana na sojuzu krajow Beneluxu ( Belgia, Niderlandy i Luksemburg).

Czy taki byl cel twojej wizyty w Chorwacji i Sloweni w Sierpniu?"

Hofer odpowiedzial: Austria, Chorwacja i Slowenia maja dlugo wspolna historie. Dlatego dla mnie jest bardzo wazne aby wzmocnic wiezi miedzy tema krajami. Dzis, stojac przed wyzwaniami ktore latwiej nam rozwiazac razem niz osobno, bliski stosunek miedzy nami jest tym bardziej wazny.

Uwazam ze kraje grupy Wyszehradzkiej, Chorwacja, Slowenia i Austria moga razem stworzyc potezny sojuz, ktorego glos nie moglby byc nie uzwgledniany w Europie. Benelux jest pozytywnym przykladem takiego sojuszu. KONIEC WYWIADU

Cego mozna wyniesc z wypowiedzi Hofera? Mysle ze do ekspansji samej grupy Wyszehradzkiej nie dojdzie ale to nie znaczy ze grupa Wyszehradzka nie moze sie stac czescia (albo nawet sercem) wiekszego sojuszu ktory nam jest najbardziej znany pod nazwa INTERMARUM.

Jak tego dokonac? Moj pomysl jest lansowanie idei scislej wspolpracy wiekszej grupy ktora sie sklada z mniejszych sojuszy regionalnych.

Mniejszy sojusz regionaly Nr 1 : Grupa Wyszehradzka

Mniejszy sojusz regionalny Nr 2 : Grupa Mariborska (nazwa wymyslona przez mnie bo sojusz obecnie nie istnieje. Austria + Chorwacja + Slowenia)

Mniejszy sojusz regionalny Nr 3: Grupa Craiova ( Romunia + Bulgaria + Serbia). Ta forma wspolpracy istnieje od 2015 roku. Ewidentnie wzorowali sie na Grupie Wyszhradzkiej.

Mniejszy sojusz regionaly Nr 4: Rada Baltycka (Estonia, Lotwa i Litwa). Najstarszy regionalny sojusz w regione istniejacy od 1990 roku.

Jezeli te 4 wspolpracy regionalne uda sie przekonac do stworzenia jednego wielkiego sojuszu strategicznego to mamy przed soba gotowe Intermarum. Juz dzis istnieje taka forma wspolpracy.

25-26 Sierpnia 2016 roku panstwa tego regionu spotkaly sie w Dubrowniku (Chorwacja) i stworzyli razem nowa forme regionalnej wspolpracy.

Uczestnicy pochylili sie przede wszystkim nad problemami gospodarczymi regionu na osi Polnoc -Poludnie a sama idee integracyjna okreslili jako Trójmorze (Three Seas Initiative). W okresie miedzywojnia uzywano w Polsce (i tylko w Polsce) skrotu ABC, okreslając tak obszar miedzy Adriatykiem, Baltykiem i Morzem Czarnym.

Obszar ten nazywano takze Miedzymorzem. Trojmorze to termin nowy, co sugerowaloby "zerwanie” z okresleniem "Miedzymorze”, ktory to termin mogl np. na Litwie, czy w Czechach, uczestniczacych w spotkaniu kojarzyc się zbyt mocno z Jozefem Pilsudskiem i z polityka jagiellonską przedwojennej Polski. W Dubrowniku obradowali przedstawiciele 12 panstw, prezydenci: Chorwacji (Kolinda Grabar – Kitarovic, Polski (Andrzej Duda), Wegier (Janos Ader), Litwy (Dalia Grybauskaite), Slowenii (Borut Pahor), Bulgarii (Rosen Plewnelijew) oraz ministrowie z Czech, Rumunii, Slowacji, Austrii, Estonii i Lotwy

Poczatek tej wspolpracy byl zainicjowany przez Pani Przedydent Chorwacji Kolinda Grabar- Kitarovic. To ona przekonala inne kraje regionu aby w zeszłym roku podczas 70. sesji Zgromadzenia ONZ w Nowym Jorku doszlo do pierwszego spotkania panstw grupy “Adriatyk-Baltyk-Morze Czarne”. Kitarović odwoluje sie do historii XIX wieku i wspolnoty wielu narodow w ramach monarchii habsburskiej, w ktorej – w ramach jednego państwa – jeszcze przed I wojną swiatową zyli i Chorwaci nad Adriatykiem, i Polacy w Krakowie.

Nastepny szczyt Trojmorza odbedzie sie w Wroclawiu w Czerwcu 2017. Czekamy wiec na realizacje Miedzymorza!

 

14889838_328630970830187_154948708409187


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#10 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 12 czerwiec 2017 - 10:56

Wklejam swoją wypowiedź z 11 czerwca 2017r z tematu III WW oraz 'Aktualne tematy polityczne':

 

Pozwól, że posłużę się (także) dość świeżą info z konsultacji "z górą":

 

Gdyby Trump był pacynką to wygrała by Hilary.  Wku*wienie '10' jest ogromne.

 

To, że Trump przyjedzie na szczyt Międzymorza ABC wynika także z interesów USA.

 

USA (wreszcie) stwierdziła, że Niemce podążają w bardzo złym kierunku tzn. ubezwłasnowolnienia całej Europy (przy współpracy z Rosją), a ambicje Niemce maja znacznie, znacznie większe, globalne. I to się bardzo nie podoba USA. Dlatego zrobia wiele aby tę samowolę Niemców ukrócić. Polska i Trójmorze jest bardzo na rękę USA w tym planie. Dlatego Trump POPRZE idęę Trójmorza i będzie ją wspierał rozpinając parasol ochronny przeciw Niemcom i Rosji.

Dzięki temu Polska i inne kraje regionu WRESZCIE przestaną być KOLONIAMI Niemiec i Rosji. Stany zyskaja wiernego sojusznika i przeciwwagę dla zapędów niemiec i Rosji.

Wiele krajów regionu (znajdujących się podobnie jak my kolonialną okupacją) przyłączy się do Trójmorza. Polska będzie naturalnym przywódcą Trójmorza. i nie będzie to problemem dla innych albowiem w przeciwieństwie do Niemiec czy Rosji Polska nie będzie uzależniała innych od siebie, ale będzie ze wszystkimi współpracowała na równych zasadach.

 

I jeszcze jedno ważne: wizyta prezydenta Trumpa na szczycie Trójmorza bedzie początkiem końca IV Rzeszy zwanej dla niepoznaki "Unią Europejską".

 

trojmorze.jpg

 

 

=== === ===

 

pjimage-16-47.jpg

Trump może pomóc nam budować Międzymorze. Profesor zdradza kulisy. ,,Nie jest to zwykła wizyta. To wielka szansa dla Polski”. Oto szczegóły poufnego memorandum

Opublikowane 2017/06/12w

 

Prof. Marek Jan Chodakiewicz to uznana postać w USA. W kwietniu 2005 został przez prezydenta Busha powołany do amerykańskiej Rady Pamięci Holokaustu, a od 2008 jest kierownikiem Katedry Studiów Polskich im. Tadeusza Kościuszki (The Kosciuszko Chair of Polish Studies).

 

Jest także autorem książki ,,Intermarium: the land between the Black and Baltic Seas”, pozycji, z którą zapoznało się wiele wpływowych postaci w USA. Okazuje się, że kolejny krok w realizacji tego projektu może zostać poczyniony podczas wizyty Donalda Trumpa w Polsce.

 

Na łamach ,,Najwyższego Czasu” pisze, że nie jest to kolejna zwykła wizyta, ponieważ Trump ,,zgodził się uczestniczyć w zjeździe Międzymorza”.

 

– podkreśla Chodakiewicz, który twierdzi, że bycie największym najludniejszym i potencjalnie najbogatszym państwem regionu nie rozwiązuje sprawy. Jego zdaniem strona polska musi być merytorycznie i instytucjonalnie gotowa do swojej roli.

 

Jest to bardzo poważna szansa dla RP aby dać się poznać jako przywódca państw Intermarium. I jeszcze większa szansa aby przedstawić projekt Bloku Międzymorza, który sponsorowałaby Ameryka. Pracowaliśmy nad taką szansą przez długi czas

Chodakiewicz jest współautorem poufnego memorandum do Trumpa, pisanego, aby przekonać go do przyjazdu na szczyt w sprawie Międzymorza, które będzie „wzmocnieniem wschodniej flanki NATO.”. Dzięki czemu USA będą odciążone w tym regionie.

Kolejnym argumentem dla Trumpa jest poważne traktowanie krajów tego regionu swojego uczestnictwa w NATO, co prowadzi do inwestycji w obronę.

Kluczem jest mocniejsza współpraca gospodarcza, infrastrukturalna, energetyczna, a w końcu i polityczno-militarna w tym regionie. Na długą metę chodzi o stworzenie sojuszu północ-południe w Europie środkowo-wschodniej, który podziela wspólne wartości Cywilizacji Zachodniej. Większość z krajów regionu stawia opór ideologi multikulturalizmu, inwazji migrantów, oraz utworzenia separatystycznych enklaw niezaasymilowanej ludności.

 

– pisze Chodakiewicz, który zaznacza, że wartości, którym hołduje USA, pozostaną jedynie na wschodzie Europy. Międzymorze jest ważne także w kontekście handlu transatlantyckiego.

Ponieważ Europa Zachodnia „popełnia demograficzne samobójstwo” należy wesprzeć Intermarium, gdzie patologie powodujące upadek Francji, Niemiec i innych krajów są wciąż mało zaawansowane

Chodakiewicz ma nadzieję, że rząd polski stanie na wysokości zadania. Jedną szansę już zmarnował w Monachium. Polski prezydent odmówił wspólnego spotkania z Amerykanami oraz z państwami bałtyckimi. Zdaniem Chodakiewicza, ruch został odebrany jako ,,prowincjonalny egoizm narodowy”.

to był pierwszy raz od wojny w Iraku, gdy USA poprosiły RP o cokolwiek. Polska miała szanse zrobić Ameryce przysługę, ale Warszawa się wypięła na Waszyngton

– kończy.

źródło: Wolnosc24.pl

http://niezlomni.com...ego-memorandum/


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#11 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 22 czerwiec 2017 - 10:20

Prof. Marek Jan Chodakiewicz dla "TS": Trzy morza
Opublikowano dnia 21.06.2017 11:49
 
Prezydent Donald Trump zgodził się przyjechać do Polski i uczestniczyć w konferencji na temat Intermarium. Nasza uczelnia, The Institute of World Politics, przekonywała go do tego od pewnego czasu. To może być bardzo doniosłe zdarzenie, o ile Polacy i ich sąsiedzi potrafią to wykorzystać.
 

zrzut ekranu - Youtube.com
Piszę i wykładam o Międzymorzu od wielu lat. Po angielsku i polsku. W starym i nowym świecie, a przez Internet – wszędzie. Także w Tysolu. Chodzi o stworzenie bloku państw, nawet w ramach Unii Europejskiej, które są w większości członkami NATO i są nastawione życzliwie do USA, jak Wielka Brytania. Polska jest największym krajem w Intermarium, więc powinna być naturalnym przywódcą. Blok ten będzie stanowił przeciwwagę niemieckiej dominacji w UE oraz rosyjskich rewanżystowskich zakusów reintegracyjnych w strefie postsowieckiej.
Wystarczy, że Waszyngton wesprze gospodarczo, kulturowo, militarnie i politycznie tę inicjatywę. To jest: uzbroi po zęby swych sojuszników, również w broń atomową – bezpośrednio bądź niebezpośrednio tworząc tarczę rakietową chroniącą region przed agresją. To jest: zainwestuje w Międzymorze poważne fundusze na sprawy infrastrukturalne. Zachęci do inwestycji sektor prywatny w USA. Stworzy potężny system stypendiów dla nauk ścisłych, medycyny, inżynierii, aby najzdolniejsi i najwybitniejsi obywatele Intermarium mogli kształcić się na amerykańskich uczelniach.

Ze swojej strony Polska i inne kraje Międzymorza muszą być gotowe na takie ruchy. Muszą mieć wolę takie możliwości wykorzystać. Na polu militarnym – muszą mieć wolę walki, być przygotowane do rewolucji w wojskowości, a w tym do nowych rodzajów broni, nowych metod walki i nowych taktyk walki. Przygotowanie merytoryczne wojskowych, czyli ich odpowiednie wykształcenie, zazębia się z koniecznością kształcenia naukowców i innych wysokiej klasy specjalistów. Podstawą jest nauka języka angielskiego, co musi mieć miejsce od dziecka. Angielski funkcjonuje tak jak łacina w imperium rzymskim oraz średniowiecznej i renesansowej Europie. Wielkość Kopernika świat poznał po łacinie, a nie po polsku.

Obecnie Polakom brakuje młodych ludzi kwalifikowanych na studia w USA, bowiem w większości nie znają angielskiego na wystarczająco dobrym poziomie. Nauka tego języka powinna stać się priorytetem, a najzdolniejsi wynagradzani stypendiami. Stypendia amerykańskie dostępne w ramach budowania Intermarium powinny być wspierane stypendiami polskimi. Najważniejsze jednak, aby zagwarantować młodym pracę na poziomie amerykańskim, by opłacało im się wracać po studiach do domu. Praca i warunki badawcze w Polsce muszą być na najwyższym poziomie, jeśli RP ma wyjść z postkomunistycznej zapaści. Musi też zostać opracowany system kontraktów: ci, którzy wolą zostać po studiach w USA, muszą zwrócić pieniądze za wszelkie stypendia i koszta studiów, których sami nie ponieśli.

Następna kwestia to klimat do inwestycji amerykańskich w Polsce. One muszą się opłacać. Trzeba zrobić wszystko, aby do nich zachęcić. Podatki muszą być niskie – zresztą dla wszystkich, a w tym i dla Polaków, nie tylko dla Amerykanów. Prawo musi być uproszczone i transparentne. Biurokracja musi być zredukowana do absolutnego minimum. Interwencja państwowa powinna dotyczyć głównie spraw bezpieczeństwa narodowego. Jednym słowem należy stworzyć odpowiednie warunki do tego, aby Polska i Międzymorze kwitły. Bo to wielka szansa na wydobycie się z gospodarczego bagna postkomunizmu.

Przy okazji można zneutralizować rozmaite bezsensowne regulacje UE, które paraliżują polską i sąsiedzką gospodarkę. Pamiętajmy: przy negocjacjach należy zawsze domagać się amerykańskiej pomocy. Quid pro quo. Np. Polska i reszta Intermarium rezygnuje z jakiegoś badziewia brukselskiego, Waszyngton to kompensuje. Czysta fantazja? Wolne żarty. Ameryka wydała ponad kwintylion dolarów na wojnę w Afganistanie. To jest chyba 40 razy więcej niż plan Marshalla, który postawił na nogi Europę Zachodnią – w tym i Niemcy – po zniszczeniach II wojny światowej. Ameryka ma fundusze. Chodzi o to, aby Warszawa poprowadziła inne stolice Międzymorza do serca i mózgu USA. Nowa administracja jest przychylniej nastawiona do projektu wzmocnienia wschodniej flanki NATO niż poprzednia. Jeszcze nie zdecydowano, do jakiego stopnia poprze się ten projekt. Szanse są.

Ale Polacy i inni muszą ruszyć się, wypracować wizję strategiczną. Połączyć się i solidarnie pchać projekt do przodu. To będzie wymagało żelaznej woli. UE pod wodzą niemiecką oraz Rosja natychmiast będą się starały storpedować ten projekt. Dołączy do nich przewidywalny chór znad Wisły. Na to wszystko trzeba być przygotowanym.

Oby nie było jak ostatnio w Monachium, gdy doradzono fałszywie prezydentowi Andrzejowi Dudzie, aby nie organizował spotkania państw Międzymorza z wiceprezydentem USA. Był to poważny błąd. Biały Dom uznał, że nie ma solidarności w Międzymorzu, a Warszawa nie dorosła do przewodzenia takiemu projektowi. Teraz ponownie Polska ma szansę. Miejmy nadzieję, że nie skończy się na fotografiach i pustych frazesach. Koniec z pozorowaniem uprawiania polityki zagranicznej. Do roboty!

Marek Jan Chodakiewicz
Waszyngton, 17 czerwca 2017
www.iwp.edu

http://www.tysol.pl/...a-TS-Trzy-morza


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#12 suchoj

suchoj

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 43 postów

Napisano 25 czerwiec 2017 - 15:52

http://foxmulder2.bl...i-trumpowi.html

 



#13 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 27 czerwiec 2017 - 16:20

19554248_1573500959368034_61275015196404


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#14 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 28 czerwiec 2017 - 10:00

Jak potężne może być "Międzymorze"

 


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#15 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 30 czerwiec 2017 - 12:09

Z Rzeszowa do Budapesztu autostradą. Via Carpatia w budowie!

 

Przez PrawicowyInternet - Czerwiec 26, 2017

 

Via-Carpathia.jpg

 

Na posiedzeniu Rady Ministrów 20 czerwca br. podjęto decyzję o zwiększeniu o 28 mld zł limitu finansowego na program budowy dróg, w tym 21 mld zostanie przeznaczonych na budowę trasy Via Carpatia.

 

Potwierdzają się słowa ministra budownictwa i infrastruktury Andrzeja Adamczyka, który w maju tego roku informował: – Rok 2025 będzie tym rokiem, kiedy na całym przebiegu trasa Via Carpatia powinna być gotowa. Mówię ostrożnie 2025, ale realnie możemy liczyć, że cały przebieg Via Carpatii w Polsce byłby gotowy w roku 2024.

 

Rada Ministrów poinformowała, że zwiększenie środków jest niezbędne ze względu na konieczność podjęcia wzmożonych działań inwestycyjnych na terenie wschodniej Polski – przez realizację brakujących odcinków szlaku Via Carpatia w ciągu drogi S19 i S8.

 

http://prawicowyinte...a-Carpathia.jpg

 

 

„Via Carpatia to kluczowy, transeuropejski korytarz transportowy, który może stać się nowym połączeniem Europy północnej i południowej, integrującym systemy transportowe Litwy, Polski, Słowacji, Węgier, Rumunii, Bułgarii i Grecji. Zaletami tej inwestycji będzie m.in. włączenie regionów słabiej rozwiniętych w główny strumień międzynarodowej wymiany handlowej oraz wykorzystanie ich potencjałów rozwojowych” – napisano w komunikacie po posiedzeniu rządu.

 

Dzięki dodatkowym pieniądzom będzie można zrealizować w założonych terminach wszystkie brakujące odcinki drogi między Rzeszowem a Lublinem. Na Podkarpaciu trasa jest gotowa na razie między Świlczą a Stobierną, ale latem drogowcy otworzą dwa jej kolejne odcinki. Pierwszy prowadzi ze Świlczy do węzła „Rzeszów-Południe” w Kielanówce. Drugi łączy Stobierną z Sokołowem Małopolskim. W stronę Barwinka prace są mniej zaawansowane. Pod koniec ubiegłego roku zarezerwowano 70 milionów złotych na prace hydrologiczno-geologiczne pod budowę całej trasy, między stolicą regionu, a granicą ze Słowacją. Ta część S19 jest uznawana za najtrudniejszą. Głównie ze względu na ukształtowanie terenu, które wymaga puszczenia trasy przez cztery tunele. Pierwszy powstanie za Lutoryżem. Między Babicą a Domaradzem, na odcinku o długości 23,4 km zaplanowana jest budowa trzech kolejnych tuneli. Ta część trasy nie jest jeszcze zaprojektowana i powstanie nie wcześniej niż w 2023 roku. Jej budowa zostanie podzielona na odcinki: Babica – Domaradz (23 kilometry), Domaradz – Miejsce Piastowe (22 kilometry), Miejsce Piastowe – Dukla (10 kilometrów) i Dukla – Barwinek (18 kilometrów). Na całej długości tej części S19 poza tunelami planowana jest budowa 42 estakad o łącznej długości ponad 15 kilometrów i wielu przejść dla zwierząt. W Polsce Via Carpathia ma liczyć łącznie niecałe 700 kilometrów.

 

Via Carpatia to umowna nazwa korytarza transportowego łączącego w pierwotnej koncepcji kraje bałtyckie z krajami południowej Europy. Przebiega przez: Litwę, Polskę, Słowację, Węgry, Rumunię, Bułgarię aż do Grecji. Potencjał szlaku via Carpatia może być wykorzystany w wielu relacjach transportowych, zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz UE, również w relacji z Bałkanami. Przewidziana jest budowa odgałęzień szlaku w kierunku na Ukrainę i Białoruś, ale także otwarcie na bałtyckie porty Trójmiasta. Źródło: PAP; naszdziennik.pl

Czytaj więcej na: http://prawicowyinternet.pl/z-rzeszowa-do-budapesztu-autostrada-via-carpatia-w-budowie/


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#16 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 02 lipiec 2017 - 17:24

mied.jpg

USA wskazały Polskę jako lidera. Polska miała być wzięta ,,w kleszcze”, ale Amerykanie stawiają na alternatywę dla starej Europy. ,,Konsekwencje tej decyzji mają dla nas ogromne znaczenie”
Opublikowane 2017/07/01  w Wiadomości z Polski
 

Eksperci uważają, że USA traktują Polskę jako lidera w regionie. Jeszcze przed wizytą Donalda Trumpa oba państwa zapowiedziały także wypracowanie wspólnego planu rozwoju obrony przeciwrakietowej i rakietowej.

 

Stany Zjednoczone wskazały Polskę jako lidera regionu Europy Środkowej, czyli Trójmorza. Oznacza to, że USA wspierają tę ideę jako pewną alternatywę dla starej Europy, która zachowuje się coraz bardziej irracjonalnie. Dąży do napięć ze Stanami Zjednoczonymi i osłabia NATO, a przy okazji oskarża Stany Zjednoczone, że to one chcą osłabić Sojusz Północnoatlantycki

 mówi w wywiadzie z wPolityce.pl analityk ds. międzynarodowych Witold Repetowicz, który przypomina, że nie sprawdziły się żadne z przewidywań przedwyborczych kręgów nieprzychylnych Trumpowi.

„Czarnowidzący” wróżyli, że Trump będzie współpracował z Rosją i wycofa amerykańskie siły z Polski. Zupełnie nic na to nie wskazuje. Wszyscy, którzy przewidywali wycofywanie się amerykańskich wojsk z Polski spowodowane urojoną prorosyjskością Trumpa, powinni przyznać się do błędu. Ale oczywiście tego nie zrobią

W podobnym tonie wypowiada się prof. Romuald Szeremietiew, były wiceminister obrony narodowej. Dla portalu wPolityce.pl mówi:

Przywództwo Polski nie powinno wynikać z deklaracji z naszej strony, lecz ze sfery pewnych faktów. Polska ma największy potencjał i jeżeli będzie miała wsparcie USA, które będą zainteresowane, by taka wspólnota geopolityczna w tym regionie powstała, to jest rzeczywiście duża szansa, by w sposób naturalny, a nie ustawiając innych po kątach, uzyskała pozycję lidera.

Podkreśla:

budowanie współpracy w zakresie gospodarczym, więzi infrastrukturalnych pomiędzy regionem Trójmorza a Stanami Zjednoczonymi, to jest rzeczywiście konkret, na którym można wiele zdziałać

 

Zaznacza:

Jakkolwiek powodem drugiego przyjazdu prezydenta Trumpa do Europy jest G20 w Hamburgu, to nie bez znaczenia jest fakt, że jednak odwiedza najpierw Polskę i spotka się z państwami tzw. Międzymorza

Jego zdaniem projekt Nord Stream 2 jest po to, by ,,nasz region wziąć w kleszcze”.

W tym momencie pojawiają się Stany Zjednoczone, które mówią wprost, że Polska wcale nie musi wisieć na rosyjskiej rurze, a ten wielki gazowy wysiłek Moskwy okaże się chybiony. Z tego punktu widzenia wizyta prezydenta Trumpa i jej konsekwencje mają dla nas ogromne znaczenie

– zaznacza.

Warto dodać, że przed przybyciem Donalda Trumpa do Warszawy doszło do spotkania szefa MON-u z ministrem obrony Jamesem Mattisem.

Podjęliśmy decyzję o ustanowieniu bezpośredniego, osobistego kontaktu między obu ministrami. Podjęliśmy decyzję o wypracowaniu wspólnego planu rozwoju obrony antyrakietowej i rakietowej i przeprowadziliśmy analizę sytuacji współdziałania naszych wojsk z perspektywy trwałej obecności armii amerykańskiej w Polsce

– powiedział Macierewicz, który zaznaczył, że oba państwa przywiązują dużą wagę do modernizacji sił zbrojnych. Polska planuje zwiększenie nakładów obronnych i liczebności armii do 200 tysięcy.

http://niezlomni.com...t=postfitycc973


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#17 Setech

Setech

    Mors Nigra Mater Nostra

  • Members
  • PipPipPip
  • 3288 postów
  • LocationKemet/Deshret

Napisano 06 lipiec 2017 - 15:24

0006OMX6TP26Q9Y5-C122-F4.jpg

 

 

.@POTUS: Stoimy ramię w ramię z krajami #Trójmorze. #SzczytTrojmorza #ThreeSeasInitiative http://www.prezydent...enta-usa.html …

 

 

https://twitter.com/...rszawa-sputnik/

 

 

 
Więcej

#PAD podczas #SzczytTrojmorza: Nasza współpraca ma trzy główne impulsy: modernizacyjny, integracyjny i zjednoczeniowy.

 

 

 

*Bullshit, sabotaż i megalomania..., z której nic nie będzie. Polacy są zbyt skłóceni i zbyt otumanienie przez manipulantów na to, aby odegrać jakąś istotną organizacyjną rolę we własnym państwie, nie mówiąc już o Europie. Prawda jest taka, że USA od dawna dążą do osłabienia Unii Europejskiej ekonomicznie i rozwalenia jej politycznie. Temu służyło demonizowanie Rosji i anty-rosyjskie sankcje, temu służy koncepcja Trójmorza.

 

Oczywiście, polska piąta kolumna, koszerna agentura USA zwana PiS, przykłada do tego ochoczo ręki, podczas gdy koszerne agentury unijne (PO, Nowoczesna i KOD) bronią spójności Unii. Przecież te agentury wcale tego nie kryją i same głośno o tym mówią. Trzeba się tylko wsłuchać i myśleć, zamiast wierzyć propagandzie. Jeśli ktoś ten projekt będzie organizował, to będą to Żydzi, a nie Polacy. To już widać gołym okiem, bo się do tego ze wszystkich stron przymierzają.

 

Trump, jak to wynika z jego przemówienia, przyjechał na to spotkanie, aby sprzedać amerykańską ropę i gaz ziemny. Jego uwagi o "diversification" (zróżnicowaniu dostawców) mają jeden sens - zastąpienie importu tanich surowców energetycznych z Rosji importem drogich surowców energetycznych z USA. Droższych, bo trzeba dodać koszty transportu tankowcami, które są dużo droższe niż transport rurociągami. Ostatecznym celem tej "oferty" jest uzależnienie polityczne państw Trójmorza, rozbicie Unii Europejskiej i odcięcie tzw. starej Europy of Rosji. A zdrajcy z PiS-u w tym pomagają.

 

*Demagogia. Unia trupem? Jakby tak było, Ameryka nie starałaby się jej osłabić i rozbić.Ja widzę najazd wojsk USA na Polskę i państwa wschodnio-europejskie, a obserwując od 20-tu lat kryminalne wojny zaborcze prowadzone przez USA na bazie kłamstw, obserwując rolę, jaką USA odgrywaja w dzisiejszym świecie, wolę sytuacje oceniać na podstawie współczesnych faktów...

 

*Piana morska przyplywa z szumem.odplywa o wiele ciszej.

 

 

https://pl.sputnikne...rszawa-sputnik/


bceb8dba1d5688a877f3fdddbd11d5d3.jpg

 


#18 antyUE

antyUE

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 477 postów

Napisano 08 lipiec 2017 - 16:00

Poczytałem trochę tego sputnika. Propaganda jak wszędzie. Tylko tę ruską da się bardziej wyczuć, gdyż sami nas w tym w swoim czasie solidnie wyszkolili.



#19 Setech

Setech

    Mors Nigra Mater Nostra

  • Members
  • PipPipPip
  • 3288 postów
  • LocationKemet/Deshret

Napisano 08 lipiec 2017 - 20:17

Poczytałem trochę tego sputnika. Propaganda jak wszędzie. Tylko tę ruską da się bardziej wyczuć, gdyż sami nas w tym w swoim czasie solidnie wyszkolili.

 

Dla każdego, kto potrafi myśleć samodzielnie i kojarzyć fakty, to żadne novum... Trza umieć oddzielić ziarna od plew, mówiąc trywialnie-banalnie...  B) Najlepsze są wyważone komentarze, z których można wyodrębnić rdzeń... Najgorsze są te, intensywnie zabarwione fanatyzmen i extremizmem, z których wylewa się cuchnąca kloaka... 


  • antyUE lubi to

bceb8dba1d5688a877f3fdddbd11d5d3.jpg

 


#20 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 09 lipiec 2017 - 18:08

Jest rzecza OCZYWISTĄ, że ani Rosji ani Niemcom, ani wszystkim tym którzy im służą nie w smak jakakolwiek inicjatywa mająca uniezależnić kraje TRÓJMORZA od ich wpływów... będą więc ujadać, ujadać i czynić wszystko aby utrudnić lub uniemożliwić... ale sorry, możecie sobie poszczekać B) tyle Wam pozostało.

 

 

 

Marek Jan Chodakiewicz: „Silne Międzymorze to bezpieczeństwo tej części świata!”

 

Przez PrawicowyInternet - Lipiec 7, 2017

 

Chodakiewicz-Miedzymorze.jpg

Za: TVP INFO, TV Republika

 

Stabilna Polska, silne Intermarium oznaczają bezpieczeństwo tej części świata i oznaczają, że Stany Zjednoczone mogą się zająć czymś innym, na przykład Morzem Południowochińskim – powiedział tuż przed wizytą amerykańskiego prezydenta w Polsce konsultant treści warszawskiego orędzia Donalda Trumpa.

Czytaj więcej na: http://prawicowyinternet.pl/marek-jan-chodakiewicz-silne-miedzymorze-to-bezpieczenstwo-tej-czesci-swiata/


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#21 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 12 lipiec 2017 - 22:12

inic-1024x525.jpg

 

Chorwaci stworzyli świetny klip – pokazali, dlaczego Trójmorze jest tak ważne [WIDEO]
Opublikowane 2017/07/12  w Ciekawe klipy/Wiadomości ze świata
 

Dwanaście państw, trzy morza i jeden cel: rozwój regionu. Zdają sobie z tego sprawę Chorwaci, którzy właśnie stworzyli klip, pokazujący, co Trójmorze daje regionowi.

 

Inicjatywa Trójmorza to platforma współpracy prezydentów dwunastu państw położonych między Adriatykiem, Bałtykiem i Morzem Czarnym. Zacieśnia współpracę infrastrukturalną, energetyczną i gospodarczą państw Europy Środkowej.

Członkami Inicjatywy Trójmorza są: Austria, Bułgaria, Chorwacja, Czechy, Estonia, Litwa, Łotwa, Polska, Rumunia, Słowacja, Słowenia, Węgry.

„Zdecydowałem się uczynić Inicjatywę Trójmorza jednym z priorytetów mojej prezydentury; to inicjatywa o charakterze nie tyle politycznym, co infrastrukturalnym i gospodarczym

 

– mówił prezydent Andrzej Duda.

Prezydent Chorwacji Kolinda Grabar-Kitarović podkreśla, że na ostatnie spotkanie przygotowano katalog ponad 150 projektów o łącznej wartości prawie 50 mld euro. – To dopiero początkowy etap tego dokumentu – dodała.

 

źródło: własne / Prezydent.pl

http://niezlomni.com...t=postfity7536e


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#22 OSTOJA2

OSTOJA2

    Jam ci to!

  • Members
  • PipPipPip
  • 2074 postów

Napisano 18 lipiec 2017 - 14:25

Prezydent Duda rozmawiał z Angelą Merkel.
 
Dodano: 18.07.2017 [15:06]
 
1500383195166160102479.jpg
 
 

Prezydent Andrzej Duda odbył dziś rozmowę telefoniczną z kanclerz Niemiec Angelą Merkel. Szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski poinformował, że rozmowa toczyła się wokół niedawnego szczytu Trójmorza, szczytu G20 oraz o rozmowach z prezydentem USA Donaldem Trumpem. 

- Politycy podzielili opinię, że Inicjatywa Trójmorza ma proeuropejski charakter i przyczynia się do spójności Unii; oboje wyrazili też satysfakcję z wizyty prezydenta Trumpa, potwierdzili wolę silnej więzi euroatlantyckiej i odnotowali, że prezydent USA w Warszawie jasno zadeklarował gwarancje dla bezpieczeństwa w ramach NATO - poinformował Szczerski.

Jak zaznaczył, "szczyt G20 kanclerz uznała za sukces i pogratulowała sukcesu szczytu Trójmorza".

Rozmowa prezydenta Polski z kanclerz Niemiec trwała 45 minut.

 

http://niezalezna.pl...z-angela-merkel

 

45 minut i tak mało tematów poruszono ???



#23 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 08 sierpień 2017 - 13:59

Bitwa o Trójmorze - wyklad Stanisława i dyskusja, Gdańsk 29.07.2017 r.

 


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#24 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 17 sierpień 2017 - 11:56

hqdefault.jpg

 

Prof. Marek Jan Chodakiewicz dla "TS": Amerykanie w Międzymorzu
Opublikowano dnia 15.08.2017 21:42
 
 
Wiceprezydent USA Mike Pence właśnie powrócił z wyprawy po Międzymorzu, a konkretnie po jego obrzeżach. Odwiedził Estonię, Gruzję i Czarnogórę. Podkreślmy: nie była to wizyta bez celu. Był to następny krok rekonesansowy w realizowaniu projektu Intermarium przez USA. Było to strategiczne rozpoznanie, kontynuacja procesu zapoczątkowanego przez prezydenta Donalda Trumpa w Warszawie.
 
 

screen YouTube

Najlepiej podsumowało wizytę rosyjskie MSZ, potępiając „mentalność zimnowojenną” amerykańskiego polityka, który rzekomo „zdestabilizował zachodnie Bałkany”. Brzmi to bezczelnie w ustach moskwiczan, którzy sponsorowali zamach stanu w Czarnogórze, podkopują Chorwację, straszą Rumunów oraz umizgują się z wzajemnością do Węgrów i wspierają swych pupilków u władzy w Mołdawii i Bułgarii. Kreml uważa te terytoria za swoją, postsowiecką schedę. Władimir Putin uznaje amerykańskie zainteresowanie tą częścią świata za bezpośrednie zagrożenie wobec prób odbudowania imperium postsowieckiego.

Co takiego wyprawiał wiceprezydent Pence? W Tallinie uspokoił Estończyków, Łotyszy i Litwinów co do amerykańskiego wsparcia w ramach NATO wobec powtarzających się cyklicznie aktów prowokacji i agresji Rosji na lądzie, morzu, powietrzu i – szczególnie – w cyberprzestrzeni. Amerykański polityk z zadowoleniem wysłuchał o osiągnięciach Estończyków właśnie na tym polu. Potem poleciał do Gruzji.

W Tbilisi, po pierwsze, potępił rosyjską okupację terytoriów Gruzji: Abchazji i Południowej Osetii. Po drugie, jak stwierdził prezydent Giorgi Margwelaszwili, amerykański polityk wyklarował warunki, na podstawie których Gruzini zostaną zaproszeni do NATO. Potwierdza to deklarację bukaresztańską z 2008 r., po której nastąpiła rosyjska inwazja na Gruzję. Kreml na pewno przygotuje jakieś retorsje. Może wykorzystać w tym celu ormiańsko-rosyjską wspólną grupę wojsk, której powstanie zapowiedziano. Erywań potrzebuje ich w swych przepychankach z Baku, ale Moskwa może je użyć jako narzędzie nacisku na Tbilisi.

Na szczycie państw Karty Adriatyckiej w Czarnogórze spotkał się z niemal wszystkimi przywódcami państw byłej Jugosławii, w tym z Serbami. Serbska premier Ana Brnabic nalegała na wzmocnienie stosunków wzajemnych między Belgradem a Waszyngtonem w imię stabilności regionalnej. Prosiła też, aby Ameryka pomogła Serbii w przyjęciu do Unii Europejskiej jako krok integracyjny w struktury Zachodu. Pence popiera integrację i obiecuje obronę zachodnich Bałkanów przez rosyjskimi zakusami. Ponadto, co podkreślił prezydent Kosowa Hashim Thaci, amerykański przywódca życzliwie wyraził się o perspektywie przyjęcia Kosowa do NATO.

W Podgoricy Pence otwarcie pochwalił Czarnogórców za opieranie się rosyjskiej agresji. Premier Dusko Markovic podkreślił, że jego rodacy w większości wybrali opcję prozachodnią. Czarnogórskim służbom udało się jakiś czas temu rozbić spisek wspierany przez Moskwę. Miał na celu obalenie rządu i odwrócenie prozachodniego kursu polityki czarnogórskiej, a przede wszystkim zapobieżenie wstąpienia do NATO.
Mike Pence jednoznacznie wsparł dążenia do pełnej integracji Czarnogóry z Zachodem. I przyklasnął zgodzie regionalnej. Nie można nie dostrzegać, że właśnie 1 sierpnia – na początku adriatyckiego szczytu – Bułgaria w końcu podpisała traktat o przyjaźni z Macedonią. Sofia obiecuje pomagać Skopje na drodze do członkostwa w NATO i UE.

Bułgarsko-macedońskie porozumienie trzeba widzieć również w szerszym kontekście pozytywnego oddziaływania NATO na często powaśnionych bałkańskich sąsiadów. Moskwie naturalnie to wszystko się nie podoba. Berlin robi dobrą minę do złej gry. Stara się równować wpływy NATO złotem z Brukseli. Zyskać na tej rywalizacji mogą jedynie narody bałkańskie. A zgoda w Intermarium to oczywista porażka Kremla.
Jak widać amerykański program Międzymorza się rozwija. Na razie jest w fazie wstępnej, buduje na istniejących już fundamentach. Teraz trzeba infrastruktury północ-południe i przedsięwzięć gospodarczych – szczególnie w energetyce, aby wzmocnić region i przeorientować go zupełnie. Pod amerykańskim parasolem ochronnym może zafunkcjonować Intermarium – tak jak funkcjonowała przez 50 lat Europa Zachodnia. Mimo sowieckiego zagrożenia kwitła dzięki protekcji USA.

Marek Jan Chodakiewicz
Waszyngton, 2 sierpnia 2017
www.iwp.edu

 

http://www.tysol.pl/...e-w-Miedzymorzu


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#25 Setech

Setech

    Mors Nigra Mater Nostra

  • Members
  • PipPipPip
  • 3288 postów
  • LocationKemet/Deshret

Napisano 17 sierpień 2017 - 15:09

hqdefault.jpg

 

Prof. Marek Jan Chodakiewicz dla "TS": Amerykanie w Międzymorzu
Opublikowano dnia 15.08.2017 21:42
 
 
Wiceprezydent USA Mike Pence właśnie powrócił z wyprawy po Międzymorzu, a konkretnie po jego obrzeżach. Odwiedził Estonię, Gruzję i Czarnogórę. Podkreślmy: nie była to wizyta bez celu. Był to następny krok rekonesansowy w realizowaniu projektu Intermarium przez USA. Było to strategiczne rozpoznanie, kontynuacja procesu zapoczątkowanego przez prezydenta Donalda Trumpa w Warszawie.
 
 

screen YouTube

Najlepiej podsumowało wizytę rosyjskie MSZ, potępiając „mentalność zimnowojenną” amerykańskiego polityka, który rzekomo „zdestabilizował zachodnie Bałkany”. Brzmi to bezczelnie w ustach moskwiczan, którzy sponsorowali zamach stanu w Czarnogórze, podkopują Chorwację, straszą Rumunów oraz umizgują się z wzajemnością do Węgrów i wspierają swych pupilków u władzy w Mołdawii i Bułgarii. Kreml uważa te terytoria za swoją, postsowiecką schedę. Władimir Putin uznaje amerykańskie zainteresowanie tą częścią świata za bezpośrednie zagrożenie wobec prób odbudowania imperium postsowieckiego.

Co takiego wyprawiał wiceprezydent Pence? W Tallinie uspokoił Estończyków, Łotyszy i Litwinów co do amerykańskiego wsparcia w ramach NATO wobec powtarzających się cyklicznie aktów prowokacji i agresji Rosji na lądzie, morzu, powietrzu i – szczególnie – w cyberprzestrzeni. Amerykański polityk z zadowoleniem wysłuchał o osiągnięciach Estończyków właśnie na tym polu. Potem poleciał do Gruzji.

W Tbilisi, po pierwsze, potępił rosyjską okupację terytoriów Gruzji: Abchazji i Południowej Osetii. Po drugie, jak stwierdził prezydent Giorgi Margwelaszwili, amerykański polityk wyklarował warunki, na podstawie których Gruzini zostaną zaproszeni do NATO. Potwierdza to deklarację bukaresztańską z 2008 r., po której nastąpiła rosyjska inwazja na Gruzję. Kreml na pewno przygotuje jakieś retorsje. Może wykorzystać w tym celu ormiańsko-rosyjską wspólną grupę wojsk, której powstanie zapowiedziano. Erywań potrzebuje ich w swych przepychankach z Baku, ale Moskwa może je użyć jako narzędzie nacisku na Tbilisi.

Na szczycie państw Karty Adriatyckiej w Czarnogórze spotkał się z niemal wszystkimi przywódcami państw byłej Jugosławii, w tym z Serbami. Serbska premier Ana Brnabic nalegała na wzmocnienie stosunków wzajemnych między Belgradem a Waszyngtonem w imię stabilności regionalnej. Prosiła też, aby Ameryka pomogła Serbii w przyjęciu do Unii Europejskiej jako krok integracyjny w struktury Zachodu. Pence popiera integrację i obiecuje obronę zachodnich Bałkanów przez rosyjskimi zakusami. Ponadto, co podkreślił prezydent Kosowa Hashim Thaci, amerykański przywódca życzliwie wyraził się o perspektywie przyjęcia Kosowa do NATO.

W Podgoricy Pence otwarcie pochwalił Czarnogórców za opieranie się rosyjskiej agresji. Premier Dusko Markovic podkreślił, że jego rodacy w większości wybrali opcję prozachodnią. Czarnogórskim służbom udało się jakiś czas temu rozbić spisek wspierany przez Moskwę. Miał na celu obalenie rządu i odwrócenie prozachodniego kursu polityki czarnogórskiej, a przede wszystkim zapobieżenie wstąpienia do NATO.
Mike Pence jednoznacznie wsparł dążenia do pełnej integracji Czarnogóry z Zachodem. I przyklasnął zgodzie regionalnej. Nie można nie dostrzegać, że właśnie 1 sierpnia – na początku adriatyckiego szczytu – Bułgaria w końcu podpisała traktat o przyjaźni z Macedonią. Sofia obiecuje pomagać Skopje na drodze do członkostwa w NATO i UE.

Bułgarsko-macedońskie porozumienie trzeba widzieć również w szerszym kontekście pozytywnego oddziaływania NATO na często powaśnionych bałkańskich sąsiadów. Moskwie naturalnie to wszystko się nie podoba. Berlin robi dobrą minę do złej gry. Stara się równować wpływy NATO złotem z Brukseli. Zyskać na tej rywalizacji mogą jedynie narody bałkańskie. A zgoda w Intermarium to oczywista porażka Kremla.
Jak widać amerykański program Międzymorza się rozwija. Na razie jest w fazie wstępnej, buduje na istniejących już fundamentach. Teraz trzeba infrastruktury północ-południe i przedsięwzięć gospodarczych – szczególnie w energetyce, aby wzmocnić region i przeorientować go zupełnie. Pod amerykańskim parasolem ochronnym może zafunkcjonować Intermarium – tak jak funkcjonowała przez 50 lat Europa Zachodnia. Mimo sowieckiego zagrożenia kwitła dzięki protekcji USA.

Marek Jan Chodakiewicz
Waszyngton, 2 sierpnia 2017
www.iwp.edu

 

http://www.tysol.pl/...e-w-Miedzymorzu

 

Łatwo jest pisać gromkopierdy, siedząc w Waszyngtonie, profesorku... %-)

 

Międzymorze/Intermarium to jankeski projekcik, który tak naprawdę dąży do zainstalowania baz US Army w tych naiwnych, słabych państewkach, które poklepane po pleckach przez jankeskich namiestników zapewniane są o swej sile... Wszystko to po to, by zbudować sobie przyczółki i otoczyć swymi bazami Rosję... Tylko ślepiec nie zauważa, co tak naprawdę kryje się za tym projektem...

 

Najtańszym kosztem, wmawiając i zapewniając te państewka o dozgonnym sojuszu i gwarancjach bezpieczeństwa, oczywista wszystko na swoich warunkach, bo jakież to warunki może stawiać słaby w obliczu hegemona? Tylko zaakceptować wszystko serwilistycznie , co mu podsunie pod nos...  %-)  I tańczyć jak mu zagra...

 

Podobnie ma się z Polską, która robi za harcownika i lokaja Jankesów... Za garść dolarów, kupę złomu i żołnierską krew, która na każdej wojnie jest najtańsza... Zwłaszcza nieswojej...

 

Na koniec proste zapytanie. Ile swych baz na świecie mają Jankesi a i ile ma Rosja, oraz kto, kogo nimi otacza i zacieśnia krąg?  B) 

 

905b9a97b5c7e38da5411b8b56e28cf8.jpg

 

%-) 


bceb8dba1d5688a877f3fdddbd11d5d3.jpg

 


#26 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 18 sierpień 2017 - 09:27

Łatwo jest pisać gromkopierdy, siedząc w Waszyngtonie, profesorku... %-)

 

Międzymorze/Intermarium to jankeski projekcik, który tak naprawdę dąży do zainstalowania baz US Army w tych naiwnych, słabych państewkach, które poklepane po pleckach przez jankeskich namiestników zapewniane są o swej sile... Wszystko to po to, by zbudować sobie przyczółki i otoczyć swymi bazami Rosję... Tylko ślepiec nie zauważa, co tak naprawdę kryje się za tym projektem...

 

Najtańszym kosztem, wmawiając i zapewniając te państewka o dozgonnym sojuszu i gwarancjach bezpieczeństwa, oczywista wszystko na swoich warunkach, bo jakież to warunki może stawiać słaby w obliczu hegemona? Tylko zaakceptować wszystko serwilistycznie , co mu podsunie pod nos...  %-)  I tańczyć jak mu zagra...

 

Podobnie ma się z Polską, która robi za harcownika i lokaja Jankesów... Za garść dolarów, kupę złomu i żołnierską krew, która na każdej wojnie jest najtańsza... Zwłaszcza nieswojej...

 

Na koniec proste zapytanie. Ile swych baz na świecie mają Jankesi a i ile ma Rosja, oraz kto, kogo nimi otacza i zacieśnia krąg?  B) 

 

 

 

 

Setechu

 

Gdybyś chociaż poczytał odrobinę...  ale się nie chciało(?)

Trójmorze to projekt realizowany jeszcze w okresie dwudziestolecia międzywojennego...  To żaden 'nowy jankeski projekt'

 

Zanim ten projekt odżył za obecnych rządów od wielu lat pisałem o tym, że nasza przyszłość nie leży ani na zachodzie ani na wschodzie, ale właśnie w przymierzu z krajami dawnego Lechistanu :)

Jesli to po drodze z USA, to tym lepiej, bo z takim wsparciem ten projekt ma szanse powodzenia. Doskonale wiadomo bowiem, że ani Ruskim ani Niemcom to nie w smak i robią i będą robić wszystko, dosłownie wszystko aby to storpedować.

Wspólny interes z USA to błogosławieństwo dla Trójmorza i wreszcie szansa na uniezależnienie się od zwierzchnictwa i swoistej okupacji Niemiec i Rosji.

 

Tak wiem, to boli %-) Ruskich. Dlatego musisz pluć, pluć i się wsciekać.  Cóż, każdemu kiedyś przyjdzie się rozliczyć ze swoich czynów B)


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#27 Setech

Setech

    Mors Nigra Mater Nostra

  • Members
  • PipPipPip
  • 3288 postów
  • LocationKemet/Deshret

Napisano 18 sierpień 2017 - 10:23

Setechu

 

Gdybyś chociaż poczytał odrobinę...  ale się nie chciało(?)

Trójmorze to projekt realizowany jeszcze w okresie dwudziestolecia międzywojennego...  To żaden 'nowy jankeski projekt'

 

Zanim ten projekt odżył za obecnych rządów od wielu lat pisałem o tym, że nasza przyszłość nie leży ani na zachodzie ani na wschodzie, ale właśnie w przymierzu z krajami dawnego Lechistanu :)

 

Jesli to po drodze z USA, to tym lepiej, bo z takim wsparciem ten projekt ma szanse powodzenia. Doskonale wiadomo bowiem, że ani Ruskim ani Niemcom to nie w smak i robią i będą robić wszystko, dosłownie wszystko aby to storpedować.

 

Wspólny interes z USA to błogosławieństwo dla Trójmorza i wreszcie szansa na uniezależnienie się od zwierzchnictwa i swoistej okupacji Niemiec i Rosji.

 

Tak wiem, to boli %-) Ruskich. Dlatego musisz pluć, pluć i się wsciekać.  Cóż, każdemu kiedyś przyjdzie się rozliczyć ze swoich czynów B)

 

Po drodze z USA, z ich wsparciem, powiadasz fantom:huh:  Oni widzą tylko swój interes, żaden inny... Inni są dla nich tylko użytecznymi narzędziami, do czasu bycia użytecznym... Ni mniej, nie więcej... 

 

Błogosławieństwo powiadasz? Bogowie uchowajcie!  :o  Wolałbym po stokroć ze Śmiercią :wub:  i Lucyferem :wub:  się sprzymierzyć niż z tą bandycką bandą doznać błogosławieństwa   <_< 

 

Jedyne, co mnie boli to głupota głupców i ślepota zaślepionych... Plucie i wściekłość? Jestem pierdoloną oazą spokojności i harmonii B)  Na resztę szkoda energii... Chociaż mógłbym rzec, że mam wyjebane na ludzkość sensu largo...

 

Owszem przyjdzie Ten Czas, który dla większości jest bardzo bliski i tedy każdy sam się osądzi, nie tylko z czynów...  B)


bceb8dba1d5688a877f3fdddbd11d5d3.jpg

 


#28 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 18 sierpień 2017 - 11:12

Po drodze z USA, z ich wsparciem, powiadasz fantom:huh:  Oni widzą tylko swój interes, żaden inny... Inni są dla nich tylko użytecznymi narzędziami, do czasu bycia użytecznym... Ni mniej, nie więcej... 

 

Błogosławieństwo powiadasz? Bogowie uchowajcie!  :o  Wolałbym po stokroć ze Śmiercią :wub:  i Lucyferem :wub:  się sprzymierzyć niż z tą bandycką bandą doznać błogosławieństwa   <_< 

 

Jedyne, co mnie boli to głupota głupców i ślepota zaślepionych... Plucie i wściekłość? Jestem pierdoloną oazą spokojności i harmonii B)  Na resztę szkoda energii... Chociaż mógłbym rzec, że mam wyjebane na ludzkość sensu largo...

 

Owszem przyjdzie Ten Czas, który dla większości jest bardzo bliski i tedy każdy sam się osądzi, nie tylko z czynów... 

 

Setechu

 

Doskonale wiesz, że wróg mojego wroga jest moim przyjacielem :D

Bazując na ostatnich kilku setkach lat póki co za przyjaciół w Rosji trudno znaleźć.... Ta swołocz tylko mordować i rabować chce i tylko taka "przyjaźń" ją interesuje - jak kogoś upodlić, uzależnić i ubezwłasnowolnić... z kimś takim można rozmawiać tylko zza muszki i szczerbinki.  Inaczej się nie da. :)

 

To nie Hameryka nas rozbierała, okupowała, mordowała i rabowała przez ostatnie setki lat.

Jeśli hameryka ma interes w tym aby ograniczyć wpływy Moskwy i Berlina w Polsce i całym Trójmorzu, to w Polski interesie jest im w tym pomóc i to z całych sił, bo to też nasz żywotny interes!

 

A teraz Setechu poopowiadaj mnie jeszcze bajki o dobrym kochanym Putinie i miłującej Polskę Rosji :D

 

20769945_1529317990452930_66025677141887

 

 

Może się ktoś da nabrać %-)


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#29 Setech

Setech

    Mors Nigra Mater Nostra

  • Members
  • PipPipPip
  • 3288 postów
  • LocationKemet/Deshret

Napisano 18 sierpień 2017 - 12:33



Setechu

 

Doskonale wiesz, że wróg mojego wroga jest moim przyjacielem :D

Bazując na ostatnich kilku setkach lat póki co za przyjaciół w Rosji trudno znaleźć.... Ta swołocz tylko mordować i rabować chce i tylko taka "przyjaźń" ją interesuje - jak kogoś upodlić, uzależnić i ubezwłasnowolnić... z kimś takim można rozmawiać tylko zza muszki i szczerbinki.  Inaczej się nie da. :)

 

To nie Hameryka nas rozbierała, okupowała, mordowała i rabowała przez ostatnie setki lat.

Jeśli hameryka ma interes w tym aby ograniczyć wpływy Moskwy i Berlina w Polsce i całym Trójmorzu, to w Polski interesie jest im w tym pomóc i to z całych sił, bo to też nasz żywotny interes!

 

A teraz Setechu poopowiadaj mnie jeszcze bajki o dobrym kochanym Putinie i miłującej Polskę Rosji :D

 

20769945_1529317990452930_66025677141887

 

 

Może się ktoś da nabrać %-)

 

 

jestem Rosyjskim i/lub Niemieckim agentem %-) (0 głosów [0.00%])

 

 

%-)

 

Och , fantomie niezłomny... Jestem staroegipskim agentem  :P

 


W tych okolicznościach, tradycyjna maksyma, że wróg twojego wroga jest twoim przyjacielem nie obowiązuje. Na współczesnym Bliskim Wschodzie wróg twojego wroga może również być twoim wrogiem.

 

Henry Kissinger

 

;)

 

89290c476e7a2435cd9679c13f59adc0.jpg

 

:wub:


bceb8dba1d5688a877f3fdddbd11d5d3.jpg

 


#30 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 18 sierpień 2017 - 13:12



jestem Rosyjskim i/lub Niemieckim agentem %-) (0 głosów [0.00%])

 

 

%-)

 

Och , fantomie niezłomny... Jestem staroegipskim agentem  :P

 

 

 

Kurcze no, liczyłem na odrobinę prawdomówności... :(   Czyżbym się przeliczył? :huh:   Widać nie ma już gentelmenów :wacko:


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#31 Setech

Setech

    Mors Nigra Mater Nostra

  • Members
  • PipPipPip
  • 3288 postów
  • LocationKemet/Deshret

Napisano 18 sierpień 2017 - 15:52

Kurcze no, liczyłem na odrobinę prawdomówności... :(   Czyżbym się przeliczył? :huh:   Widać nie ma już gentelmenów :wacko:

 

Przykro mi fantomie, ale nie oczekuj z mej strony publicznego katharsis... B)  Wszystko ma swe granice i tajemnice, które zabiera się do grobu B) Jeśli Starożytni pozwolą, spotkamy się w lepszym świecie... ;)


bceb8dba1d5688a877f3fdddbd11d5d3.jpg

 


#32 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 23 sierpień 2017 - 09:52

Prof. Chodakiewicz dla "TS": Kluczem do integracji Międzymorza jest, by obudzili się spadkobiercy RP
Opublikowano dnia 22.08.2017 18:00
 
 
Czekamy niecierpliwie, aż nadwiślańskie elity dojrzeją do idei Intermarium, aż odsłonią wielki plan integracyjny. Na razie raczej cisza. A czas leci. Nie może być to plan etno-nacjonalistyczny, bo wyjdzie z tego „banderyzm” czy żmudziński integryzm, które straszą zza wschodniej granicy.
 

T. Gutry - Tygodnik Solidarność

Może być to natomiast przekształcony narodowy plan „Wielkiej Polski”, o ile pomysł ten oznacza Rzeczpospolitą, a nie Księstwo Warszawskie. W Polsce nawet Obóz Narodowo-Radykalny deklaruje prymat kultury nad genetyką, a więc nie grozi nam nacjonalizm czy rasizm. Ktokolwiek chce być Polką czy Polakiem, może nią czy nim być. A Polkę i Polaka charakteryzuje kontynuacja tradycji, czyli unowocześnienie pewnych aspektów spuścizny przeszłości, by ocalić je dla potomnych i uzyskać od nich wsparcie w bojach, które toczymy z antytradycją dziś. Zastanówmy się więc, jakie lekcje można wyciągnąć z historii.

Potęga Rzeczypospolitej bezwzględnie wyrosła z piastowskiego korzenia, czyli z wielu plemion zachodniosłowiańskich, z których ukształtował się naród polski. To w czasach piastowskich wyodrębniło się poczucie narodowe. Funkcjonowało na kilku poziomach mentalności. Większość odnosiła się głównie do własnej wioski i okolicy. Mentalność „polska” funkcjonowała jako świadomość o władcy, księciu czy królu, który panował nad polską krainą, w skład której wchodziła i mała ojczyzna. Mentalność ta nie dotyczyła tylko szlachty, której tutaj była cała masa, bo stanowiła ona 10 proc. ludności – podczas gdy we Francji ok. 2 proc., a w niemieckich stronach ok. 1 proc. Szlachta z całej Rzeczypospolitej – czy to tatarskiego, czy ormiańskiego, czy innego pochodzenia – uważała się za Polaków – w sensie bycia obywatelami, czyli czynnymi uczestnikami systemu. Ale i od najdawniejszych czasów właściwie każdy włościanin słyszał, że gdzieś tam na górze siedzi król panujący. I był on uznawany za najważniejszego – po Panu Bogu – szafarza sprawiedliwości. We władcy nadzieja, bo chłopi nie winili króla polskiego ani systemu, tylko nieuczciwych panów czy urzędników za swoją niedolę. Następował proces personifikacji Polski przez osobę władcy. Kniaź czy król stawali się symbolem Polski, ogólnym punktem odniesienia do polskości. Dla większości odruchowym raczej niż intelektualnym.

W taki sam sposób zaczęły funkcjonować symbole religijne, które u nas zlały się z narodowymi. Oprócz tego w wypadkach zderzania się mentalności miejscowej, regionalnej i „narodowej” z wpływami obcymi, szczególnie w formie gwałtownej, następował rozwój samoświadomości nawet na nizinach ludowych. Na przykład w czasie tzw. buntu niemieckich mieszczan pod wodzą wójta Albrechta w Krakowie w XIV w. lud miał prosty test na lojalność wobec piastowskiego księcia. Ujętym jeńcom kazano powtarzać formułkę: „Soczewica, koło, miele, młyn”. Polak potrafił wymówić, nie-Polak – nie umiał. Podobne proste egzaminy z polskości stosowali chłopi podczas Potopu. To wszystko przenosiło się na całą Rzeczypospolitą. Obejmowało szlachtę i mieszczan, w inny sposób odzwierciedlało się u wyznawców judaizmu, a w inny u prawosławnych czy mahometan. Najdalej zaszedł polonizacyjny proces integracyjny u tych ostatnich.
Jakie z tego wnioski na dziś? Teraz mamy inną sytuację. Króla nie ma. Gdzie indziej trzeba szukać symbolu odradzającej się Polski i integrującego się Międzymorza. Gdzie? Być może w solidarności i Solidarności. Najpierw trzeba zacząć od Polski. Hitler i Stalin morderczo załatwili Polskę zupełnie jednorodną, a przynajmniej tak się wydaje. Mamy więc znów „piastowski” korzeń. W rzeczywistości jest to nieuświadomiony i dlatego niezrealizowany potencjał wielonarodowościowej Rzeczypospolitej, który schował się do piastowskiej fortecy i drzemie.

 

Kluczem do integracji Międzymorza jest, by obudzili się spadkobiercy RP. Polacy ponownie mają wielką misję. Muszą dać kierownictwo całemu procesowi. Może się to odbyć dzięki środkom amerykańskim, ale szczegóły koncepcyjne muszą wyjść z Warszawy w konsultacjach z resztą Intermarium. Trzy krótkie pomysły integracyjne poniżej:
Należy założyć, że tak jak w XVI w. musi funkcjonować wspólny język. Wtedy była to łacina. Teraz powinien to być angielski. Dlaczego? Bo wmuszanie w innych polskiego przyniesie oskarżenia o polskim imperializmie kulturowym. A angielski jest najbardziej użyteczny i uniwersalny.

Drugi pomysł pochodzi od byłego dziennikarza Radia Wolna Europa Stanisława Deji. Musi powstać TV, Radio, platforma internetowa i media społecznościowe dla Intermarium. Od Estonii do Bułgarii trzeba po angielsku podawać wiadomości z regionu, tak aby Węgrów obchodziło, co się dzieje na Łotwie, a Polaków, co się wyprawia w Macedonii.

Trzeci pomysł jest autorstwa informatyka Andrzeja Dembińskiego. Ten postuluje cyfryzację Międzymorza. Zaplecze serwerów powinno powstać nad Wisłą, a stamtąd cyberstrada powinna jednoczyć podobne centra innych państw Intermarium. Integracja maszyn i systemów będzie milowym krokiem do integracji regionalnej, która musi też postępować na poziomach gospodarczym, edukacyjnym, kulturowym, społecznym i militarnym.

Każdy naród siedzi sobie we wspólnym Międzymorzu. Tak było w starej Rzeczypospolitej Polskiej. Tak może być i dziś.

Marek Jan Chodakiewicz
Washington, DC, 10 sierpnia 2017
www.iwp.edu

 

 

http://www.tysol.pl/...spadkobiercy-RP


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#33 OSTOJA2

OSTOJA2

    Jam ci to!

  • Members
  • PipPipPip
  • 2074 postów

Napisano 08 wrzesień 2017 - 15:01

Szef MSZ Węgier: V4 pozostaje zjednoczona.

 

szijarto.jpg

 
 
- Grupa Wyszehradzka pozostaje generalnie zjednoczona mimo prób jej podzielenia i dotyczy to także sprawy migracji – oświadczył minister spraw zagranicznych Węgier, Peter Szijjarto, w rozmowie z agencją MTI. Zdaniem szefa dyplomacji Węgier, "w Europie trwa podstępne kombinowane w związku z kwotami relokacyjnymi".

Szef węgierskiej dyplomacji powiedział, że kraje V4 potwierdziły to między sobą oraz w obecności innych na nieformalnym spotkaniu szefów dyplomacji V4 i Partnerstwa Wschodniego w Tallinie.

 - Nadal odrzucamy nielegalną imigrację i walczymy przeciwko obowiązkowym kwotom relokacyjnym. Nie zgodzimy się, by wymuszano na nas nieudaną, a w dodatku wiążącą się z zagrożeniem dla ludzi decyzję, a mianowicie obowiązkowe kwoty relokacyjne – oznajmił Szijjarto - W dodatku pod wieloma względami trwa w Europie podstępne kombinowanie w związku z kwotami relokacyjnymi - dodał.

http://niezalezna.pl...czerwonej-wideo



#34 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 11 wrzesień 2017 - 10:46

 


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#35 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 14 wrzesień 2017 - 12:28

Rusza kolejna część korytarza gazowego Północ-Południe
http://www.energetyka24.com/653898,rusza-kolejna-czesc-korytarza-gazowego-polnoc-poludnie

 

21543851_10212271511896759_1937615112305


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#36 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 03 październik 2017 - 13:31

http://jagiellonia.o..._2016_Print.jpg

 

Polska będzie potęgą! Założyciel Stratfor przedstawił prognozę

Wysłane przez Redakcja | Paź 2, 2017 | Aktualności, Polityka, Geopolityka, Międzymorze | 0 |

Glos-Polonii_18_2016_Print.jpg
Za 30 lat Polska będzie najpotężniejszym państwem w regionie Europy Środkowo–Wschodniej, z ambicjami odgrywania ogromnej roli na arenie międzynarodowej – stwierdził dziś założyciel i były prezes znanego na całym świecie think-tanku Stratfor, obecnie prezes Geopolitical Futures, George Friedman.

Słynny amerykański politolog, który bierze udział w Europejskim Forum Nowych Idei w Sopocie, przypomniał, że jeśli chodzi o rozwój technologii to „wszyscy mamy przekonanie, że świat będzie się bardzo szybko zmieniał”.

PRZECZYTAJ:

Tarcza Europy. Kto panuje nad Europą Wschodnią, ten panuje nad Eurazją i całym światem

 

– Jeśli zaś chodzi o sytuację geopolityczną, uważamy, że będzie tak jak teraz. Obecne mocarstwa pozostaną mocarstwami

– Nic bardziej mylnego

George Friedman

Założyciel i były prezes znanego na całym świecie think-tanku Stratfor

Powiedział, że „jeszcze w 1910 r. Europa była globalną potęgą, nadawała ton, przewodziła pod każdym względem”.

 

Czy ktoś wówczas przypuszczał, że w 1950 r., czyli po 40 latach, legnie w gruzach, po dwóch strasznych wojnach, podzielona między USA i Związek Sowiecki? Czy ktoś mógł przewidzieć, że po kolejnych 40 latach, czyli w 1990 roku, upadnie Związek Sowiecki, a Niemcy się zjednoczą?

George Friedman

Założyciel i były prezes znanego na całym świecie think-tanku Stratfor

Zdaniem amerykańskiego naukowca, za 30 lat nadal globalnym mocarstwem pozostaną Stany Zjednoczone, chociaż ich pozycja osłabienie. Friedman uważa, że podobnie będzie z Chinami, które „teraz są potęgą, ale mają wiele wewnętrznych problemów – dyktatorski rząd, narastające różnice społeczne – dlatego za 30 lat „nie utrzymają obecnej pozycji”.

Friedman przewiduje, że Unia Europejska może mieć kłopoty z dalszą integracją państw oraz prognozuje upadek Niemiec i Rosji. Jego zdaniem, gospodarka niemiecka jest w ponad 50-proc. uzależniona od eksportu. Ocenił to jako „ogromne zagrożenie, bo takich proporcji nie uda się utrzymać w przyszłości”, a z kolei Rosja „nie stworzyła nowoczesnej gospodarki”.

Natomiast w ocenie prezesa Geopolitical Futures w silę będą rosły Japonia i Turcja i… Polska.

 

W sytuacji, kiedy za 30 lat Niemcy nie będą już potęgą gospodarczą, a Rosja znajdzie się w rozsypce, Polska, ze świetnie wykształconym społeczeństwem, urośnie do roli regionalnej potęgi, z ambicjami odgrywania ogromnej roli na arenie międzynarodowej

George Friedman

Założyciel i były prezes znanego na całym świecie think-tanku Stratfor

Jagiellonia.org / Niezalezna.pl / PAP

 

 

http://jagiellonia.o...tawil-prognoze/


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#37 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 03 październik 2017 - 13:54

Międzymorze może stać się niezawodną tarczą cywilizacji europejskiej!

Włodzimierz Iszczuk 19:22 2 października 2017

0001_tarcza-europy.jpg
  fot. jagiellonia.org
 
Międzymorze może stać się niezawodną tarczą cywilizacji europejskiej i całego wolnego świata. „Kto panuje nad Europą Wschodnią, ten panuje nad Eurazją i całym światem” – Halford John Mackinder.
 

Warto przytoczyć w dzisiejszej dyskusji o przyszłości Europy, tekst Włodzimierza Iszczuka, redaktora naczelnego kwartalnik "Głos Polonii" z 2014 roku. Okazuje się, że wiele z jego tez sprawdziło się dzisiaj.

W kręgach akademickich istnieje przekonanie, że geopolityka jest pseudonauką. To prawda. Ale prawdą jest również to, że w Moskwie geopolityka pełni funkcję strategii polityczno-wojskowej. I ta strategia wpływa na tworzenie rosyjskiej polityki zagranicznej. Jej skutkiem stała się seria krwawych wojen wzdłuż rosyjskich granic. Kreml, kierując się geopolitycznym światopoglądem, stara się za pomocą wszelkich środków wskrzesić Imperium Zła. Ta polityka stanowi poważne zagrożenie dla całej Europy Środkowej i Wschodniej. Dlatego koniecznie należy dokładnie przestudiować kwestie geopolityki w kontekście bezpieczeństwa europejskiego i globalnego.

Geopolityka

Pojęcie „geopolityka” powstało na przełomie XIX i XX wieku. Po raz pierwszy użył tego terminu szwedzki politolog Johan Rudolf Kjellén w 1899 roku na łamach czasopisma „Ymer”. Za ojców założycieli geopolityki uznaje się również: niemieckiego geografa Fryderyka Ratzela, amerykańskiego admirała Alfreda Mahana, brytyjskiego geografa Halforda Johna Mackindera, niemieckiego generała Karla Haushofera oraz niemieckiego politologa Carla Schmitta.
Fryderyk Ratzel stworzył geopolityczne podwaliny pod niemiecką koncepcję Mitteleuropy. Alfred Mahan wykreował koncepcję przewagi potęgi morskiej nad lądową. Jego wizja strategiczna jest nadal elementem kształcenia oficerów i dyplomatów w Stanach Zjednoczonych. Własną ideę geopolityczną wypracował Carl Schmitt, który uznał iż kluczem do rozpoznania mechanizmu dziejów jest konflikt między potęgami morskimi (tallassokracjami) i lądowymi (tellurokracjami).

Jednak autorem najsłynniejszej koncepcji geopolitycznej jest brytyjski geograf Halford John Mackinder, który operował takimi pojęciami jak: World Island (Światowa Wyspa) i Heartland (Obszar Centralny). Według Mackindera na Światowej Wyspie (obejmującej Eurazję i Afrykę) rozgrywały się najważniejsze wydarzenia dziejowe. Na tym obszarze wyznaczył rejon krytyczny – Heartland, usytuowany w jego części środkowo-północnej. Geopolityczne prawo Mackindera sprowadzało się do stwierdzenia: „Kto panuje nad Europą Wschodnią, panuje nad Obszarem Centralnym; kto panuje nad Obszarem Centralnym, panuje nad Światową Wyspą; kto panuje nad Światową Wyspą, panuje nad światem”.

Strategia Moskwy

Zgodnie z koncepcją Mackindera Rosja dominuje dziś nad tzw. Heartlandem, czyli najważniejszym obszarem strategicznym w Eurazji. Jako spadkobierca ekspansjonistycznej Złotej Ordy, imperium Romanowów i Związku Sowieckiego, Rosja robi wszystko, by przywrócić utraconą kontrolę nad Europą Środkową i Wschodnią. Kluczem do dominacji w tym regionie jest przede wszystkim Ukraina. Nic dziwnego, że słynny amerykański strateg polskiego pochodzenia Zbigniew Brzeziński powiedział, że Rosja razem z Ukrainą jest skazana na bycie wielkim światowym mocarstwem.

Historia pokazuje, że gdy Ukraina była częścią I Rzeczypospolitej, państwo to stanowiło najsilniejszy bastion Europy na granicy z barbarzyńskim światem. W tym czasie Rosja była słabo rozwiniętym krajem na peryferiach Europy. I dopiero gdy pod koniec XVIII wieku ostatecznie zawładnęła terytorium dzisiejszej Ukrainy, stała się potężnym imperium wpływającym na losy Europy i świata. Po utracie Ukrainy upadła potężna niegdyś Rzeczypospolita, a cień barbarzyńskiej Moskwy zawisł nad Europą. Przez 200 lat Rosja panowała w Europie Środkowej i Wschodniej za pomocą zasady dziel i rządź. Głównym jej narzędziem było podburzanie do nienawiści etnicznej. Przede wszystkim między Polakami i Ukraińcami. Tak było po rozbiorach Polski, tak było po klęsce napoleońskiej Francji, tak było w czasie II wojny światowej i później.

W drugiej połowie XX wieku Rosja dążyła do przejęcia kontroli nad całym kontynentem eurazjatyckim. Innymi słowy parła ku światowej dominacji. Konflikty na peryferiach Eurazji (Wietnam, Korea, Afganistan) świadczą o tym, że gdyby nie starania Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników w rejonach Oceanu Atlantyckiego i Spokojnego, Moskwa mogłaby ten cel osiągnąć. Jeśliby udało jej się ten ponury scenariusz zrealizować, świat byłby zupełnie inny.

Po klęsce w zimnej wojnie Rosja została zmuszona do wycofania się z Europy Środkowo-Wschodniej. Jednak nie oznacza to, że była gotowa pogodzić się z porażką. Przez 25 lat przygotowywała się do odwetu. Marzenie o wskrzeszeniu supermocarstwa i światowej dominacji spowodowało, że Europa Środkowa i Wschodnia, a przede wszystkim Polska i Ukraina, znalazły się w centrum uwagi rosyjskich strategów. Inwazja na Ukrainę świadczy o tym, kraje bałtyckie, Polska, a nawet cała cywilizacja europejska stanęły wobec poważnego zagrożenia.

„Geografia jest losem” − słusznie zauważył kiedyś Napoleon. Losy Polaków i Ukraińców są ściśle ze sobą związane. Utrata wolności przez Ukraińców w perspektywie średniookresowej prowadzi do upadku państwa polskiego. Tę cechę wspólnego geopolitycznego przeznaczenia dobrze zrozumiał Józef Piłsudski. Jego słowa: „Nie ma wolnej Polski, bez wolnej Ukrainy”, ziściły się przed II wojną światową…

Geopolityczny geniusz Piłsudskiego

Pierwszy Marszałek Polski rozumiał, że bezpieczeństwo II Rzeczypospolitej zależy od stworzenia aliansu silnych państw na wschodzie i powstania kordonu sanitarnego między Polską a Rosją. Było to konieczne, by uniemożliwić ekspansję rosyjską na zachód. Strategicznym celem Piłsudskiego stało się stworzenie federacji niezależnych państw w Międzymorzu Bałtycko-Czarnomorsko-Adriatyckim, w którym istotnym elementem była Ukraina. Dlatego Naczelnik Państwa postanowił wiosną 1920 roku odnowić i wzmocnić przyjazną Polsce niepodległą Ukrainę.

Rozumienie wspólnych strategicznych interesów Polski i Ukrainy wpłynęło na przygotowanie ofensywy kijowskiej wiosną 1920 roku. Rozpoczynając wyprawę, Piłsudski miał kilka scenariuszy. Najbardziej pożądany polegał na doprowadzeniu do zniszczenia Rosji i obalenia bolszewików. Jednak aby to się zdarzyło, najpierw trzeba było utworzyć mocne, niezależne państwo ukraińskie. Ponieważ Rosja pozbawiona Ukrainy nie stanowiłaby zagrożenia dla Polski i Europy. Gdyby ten scenariusz został zrealizowany, II Rzeczypospolita uzyskałaby kordon sanitarny przed Rosją oraz zyskała cennego sojusznika na wschodzie.

Niestety, w 1920 roku w Kijowie, w przeciwieństwie do Warszawy, cud się nie zdarzył. Po 19 latach od porażki idei Międzymorza Polska straciła wolność. W 1940 roku w Katyniu strzałami w głowę stalinowcy wymordowali elitę państwa polskiego. Niestety, obawy Piłsudskiego, że bez wolnej Ukrainy nie będzie wolnej Polski, stały się rzeczywistością. Rozpoczęły się ciemne dziesięciolecia niewoli.

Dziś należy dokładnie przeanalizować koncepcję, która mogła uniemożliwić realizację tego tragicznego scenariusza. Żeby nie dopuścić do powtórzenia tragicznej lekcji historii. Nasi następcy nie powinni powtórzyć błędów naszych przodków.

Idea Międzymorza

„Nie trzeba się łudzić, nawet jeżeli zawrzemy pokój, zawsze będziemy celem napaści ze strony Rosji” – mówił Piłsudski w wywiadzie udzielonym „Kurierowi Porannemu” tuż po bitwie warszawskiej. Naczelnik Państwa świetnie rozumiał, że skutecznie przeciwstawić się rosyjskiej agresji można jedynie wspólnymi siłami krajów Europy Środkowo-Źródło – InternetWschodniej. Dlatego marzył o zbudowaniu wielkiej federacji Polski, Ukrainy, Litwy, Łotwy, Estonii, Białorusi, Czechosłowacji, Węgier, Rumunii, Jugosławii i Finlandii, wspartej na „trzech kaukaskich rzeczpospolitych”, czyli Azerbejdżanie, Armenii i Gruzji. Skupienie tych państw w jednym sojuszu spowodowałoby powstanie w Europie Środkowej zwartego terytorialnie organizmu.

Ideę Międzymorza uzupełniała inna geopolityczna wizja Piłsudskiego – prometeizm, czyli pomysł rozpadu Rosji na państwa narodowe. Sojusz Polski i Ukrainy miał potencjał, by jednocześnie przełamać supremację rosyjską. Ale, niestety, Ukraina padła ofiarą bolszewickich najeźdźców. W wyniku wojny z Rosją bolszewicką koncepcja federacji państw Europy Środkowo-Wschodniej w oparciu o Polskę i Ukrainę straciła szanse realizacji. Piłsudski i jego zwolennicy nie porzucili jednak planów odnowienia unii polsko-ukraińskiej, a Rząd Ukraińskiej Republiki Ludowej na wygnaniu, w sojuszu z Polską, Rumunią, Wielką Brytanią i Francją, nadal szukał możliwości wyzwolenia Ukrainy spod bolszewickiego jarzma.

Pod koniec lat 30. XX wieku minister spraw zagranicznych RP Józef Beck próbował kontynuować ideę Piłsudskiego, promując w kręgach dyplomatycznych powstanie „Trzeciej Europy” (czyli sojuszu Polski, Rumunii i Węgier). W czasie II wojny światowej koncepcja aliansu państw między Bałtykiem, Morzem Czarnym i Adriatyckim została reaktywowana przez gen. Władysława Sikorskiego, który w 1942 roku zainicjował dyskusję między greckim, jugosłowiańskim, polskim i czechosłowackim rządem na uchodźstwie. Sikorski stał na stanowisku, że powojenna Europa Środkowa powinna być uporządkowanym geopolitycznie terenem skonfederowanych ze sobą państw narodowych. Ale idea ta spotkała się z wrogością ZSRS i niechęcią aliantów. Co gorsza, rzecznicy idei Międzymorza, działań prometejskich i porozumienia polsko-ukraińskiego (Tadeusz Hołówko, Symon Petlura, Władysław Sikorski) ginęli w zamachach.

W 1992 roku po obaleniu komunizmu w Polsce (w 1989) i ZSRS (w 1991) idea Międzymorza została przyjęta za oficjalną koncepcję geopolityczną na IV Kongresie Konfederacji Polski Niepodległej (KPN), radykalnej partii o orientacji niepodległościowej, założonej w 1979 roku, w Warszawie. Dwa lata później, w lipcu 1994, w Kijowie doszło do porozumienia 15. (początkowo) partii niepodległościowych z sześciu krajów (Białorusi, Estonii, Litwy, Łotwy, Polski, Ukrainy) nazwanego Ligą Partii Krajów Międzymorza.

Kongresy LPKM odbyły się w latach 1995 (Jarosław n. Sanem), 1996 (Mińsk Białoruski) i w 1997 (Kijów). Podjęto też próbę wydania wspólnego biuletynu (ukazały się 2 numery). Niestety, inicjatywa ta umarła pod koniec lat 90. XX wieku wskutek przemian politycznych w krajach regionu – w tym marginalizacji głównych animatorów projektu.

Jednak koncepcja Międzymorza po stu latach od jej sformułowania przez Piłsudskiego, w obliczu zagrożenia, przed jakim ponownie stanęły Polska i inne kraje Europy Środkowo-Wschodniej, nabrała wyjątkowej aktualności. Agresywna polityka Rosji znów doprowadziła świat na skraj przepaści.

CAŁOŚĆ CZYTAJ TUTAJ

Źródło: http://jagiellonia.org

 

http://telewizjarepu...kiej,54688.html


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#38 antyUE

antyUE

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 477 postów

Napisano 14 październik 2017 - 14:42

Podepnę się pod ten temat z moim pytaniem, wątkiem, gdyż odrębnego nie ma. Chyba, że był już gdzieś poruszany ? Co myślicie o sprawie ukraińskiej ? Jak najszerzej. W środowiskach patriotycznych ,narodowych Ukraińcy mają złą prasę. Z resztą nie jest to spowodowane do końca widzimisię tychże pierwszych. Animozje historyczne, jak i sztucznie podsycane mające na celu kultywowanie wrogości z obu stron. Jak to wygląda obiektywnie w świetle zła nam uczynionego i postawy dzisiejszej krainy ? Tak obiektywnie i co dalej ? Pytań jest wiele. Co ciekawe , jeśli weźmiemy pod uwagę wszelkie przepowiednie, to nic złego, znanego nam z historii, nie wydarzy się w stosunku do Polaków z ich strony. Więcej, to Ukraina, Ukraińcy przyjdą do nas po pomoc i ratunek ? , którego Rzeczypospolita udzieli,  może bardziej także w swoim interesie, jak i wspaniałomyślności. Jednak potencjalny fakt, a sądzę, że tak będzie , mówi iż staniemy się jednym państwem ? Intryguje mnie szczerze proste pytanie, co z tym dziegciem w beczce miodu ?



#39 OSTOJA2

OSTOJA2

    Jam ci to!

  • Members
  • PipPipPip
  • 2074 postów

Napisano 14 październik 2017 - 15:04

Zasada jest prosta. Słowianie nie mogą się zjednoczyć. Mają być skłóceni. Wg mnie za tym stoją Niemcy i żydzi chazarscy i robią wszystko by tak było.

#40 antyUE

antyUE

    1

  • Members
  • PipPipPip
  • 477 postów

Napisano 14 październik 2017 - 19:12

To wiemy. A z drugiej strony, że jednak będzie inaczej.



#41 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 16 październik 2017 - 09:55

Podepnę się pod ten temat z moim pytaniem, wątkiem, gdyż odrębnego nie ma. Chyba, że był już gdzieś poruszany ? Co myślicie o sprawie ukraińskiej ? Jak najszerzej. W środowiskach patriotycznych ,narodowych Ukraińcy mają złą prasę. Z resztą nie jest to spowodowane do końca widzimisię tychże pierwszych. Animozje historyczne, jak i sztucznie podsycane mające na celu kultywowanie wrogości z obu stron. Jak to wygląda obiektywnie w świetle zła nam uczynionego i postawy dzisiejszej krainy ? Tak obiektywnie i co dalej ? Pytań jest wiele. Co ciekawe , jeśli weźmiemy pod uwagę wszelkie przepowiednie, to nic złego, znanego nam z historii, nie wydarzy się w stosunku do Polaków z ich strony. Więcej, to Ukraina, Ukraińcy przyjdą do nas po pomoc i ratunek ? , którego Rzeczypospolita udzieli,  może bardziej także w swoim interesie, jak i wspaniałomyślności. Jednak potencjalny fakt, a sądzę, że tak będzie , mówi iż staniemy się jednym państwem ? Intryguje mnie szczerze proste pytanie, co z tym dziegciem w beczce miodu ?

 

Temat trudny albowiem też emocjonalny. Wiele krzywd uczyniono. Wciąż żyją ludzie którzy pamiętają.

 

My pamiętamy głównie "rzeź wołyńską" oraz Chmielnickiego, czyli krzywdy nam uczynione. Ukraińcy mają swoje racje - setki lat włączenia w granice Rzczypospolitej jako naród poddany i wykorzystywany, nierówny Polakom i Litwionom, nie dochowany układ Piłsudskiego w wojnie z Bolszewią - obiecał wesprzeć wolność Ukrainy wzamian za wsparcie w wojnie 1920r., a potem podzielił się nią z Moskalami...  mieli żal i nienawiść i prawo do niej.

 

Dopóki oba Narody nie odkryją mrocznych kart własnych historii i nie zmierzą się  z nimi, nie wybaczą sobie wzajem, łatwym łupem będą dla państw ościennych którym braterstwo obu narodów ością w gardle stać może. Jakże prosto jest wzniecić wzajemne animozje, pretensje i nienawiść... wystarczy sypnąć srebrnikami.

 

A przecież kiedyś byliśmy jedną krainą, wspólnie walczyliśmy z Persją i Rzymem. Stolica nie zawsze była na aktualnych ziemiach Polski, bywała też na Ukrainie, chociaż wtedy nikt tak tego nie nazywał.

 

Jeśli znajdą się mądrzy mężowie stanu po obu stronach wówczas zabliźnią wszelkie rany.


  • antyUE lubi to

(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg


#42 fantom (ista)

fantom (ista)

    Moderator na FZN

  • Moderators
  • 5373 postów
  • LocationIs baile ina bhfuil an croí ...

Napisano 17 październik 2017 - 08:54

wyszehrad-austria-655.jpg

 

Alexander Degrejt: Austria, V4 i Intermarium
Opublikowano dnia 16.10.2017 16:03
 
No to się porobiło. Wybory w Austrii wygrali chadecy z Partii Ludowej, drugie miejsce zajęli „populiści” ze „skrajnie prawicowej” Partii Wolności. Razem antyimigrancka prawica uzyskała 60 procent poparcia i władzę. Co prawda wyniki nie są jeszcze oficjalne, te będą ogłoszone w czwartek kiedy zostaną policzone głosy oddane korespondencyjnie, ale żadne przetasowania nie powinny już nastąpić. Kanclerzem prawie na pewno będzie Sebastian Kurz z Partii Ludowej a do koalicji w miejsce socjaldemokratów wejdą wolnościowcy. Austria ostro skręciła w prawo co wywołuje już powoli spazmy u europejskiej lewicy.

Sebastian Kurz, screen YT

A co to oznacza dla nas?

Przede wszystkim wzmocnienie Grupy Wyszehradzkiej. Przyszły austriacki kanclerz od jakiegoś czasu wysyłał sygnały, że chciałby się zbliżyć do V4 i podjąć współpracę a nawet wyraził zainteresowanie przekształceniem jej w V5. Możliwa jest również akcesja Austrii do Intermarium, które – jeżeli wypali – może się stać realną przeciwwagą nie tylko dla osi Berlin – Paryż ale dla całej tzw. Starej Unii. Krótko pisząc zapowiadany duopol mający przejąć władzę na kontynencie (Angela Merkel i Emmanuel Macron) może przejść do historii zanim jeszcze zacznie realne działanie.

O ile, oczywista oczywistość, nic się nie sypnie.

 

Trzeba pamiętać, że koalicja Partii Ludowej i Partii Wolności już raz Austrią rządziła. W roku 2000 kanclerz Wolfgang Schüssel zaprosił do rządu wolnościowców Jörga Haidera co doprowadziło do unijnych sankcji i izolacji tego alpejskiego kraju przez 14 pozostałych państw Unii Europejskiej. Doprowadziło to do przedterminowych wyborów i powrotu do władzy jedynie słusznej, socjaldemokratycznej opcji. Austriacy dali się wtenczas zastraszyć co dziś wydaje się już niemożliwym – przede wszystkim dlatego, że państwa Europy Środkowo – Wschodniej od Adriatyku po Bałtyk bardzo chętnie sojusz z Austrią przyklepią.

Istnieje jednakowoż inne niebezpieczeństwo. Otóż socjaldemokraci Martina Schulza pod wpływem wyniku austriackich wyborów mogą zmienić zdanie i mimo zapowiedzi odnowić tzw. Wielką Koalicję z chadekami Angeli Merkel, podobnie zieloni, liberałowie i komuniści mogą ograniczyć swoje żądania i również przystąpić do rządu w myśl idei „wszyscy przeciwko PiS”. Znaczy przeciwko Alternatywie dla Niemiec. Sama frau reichskanzlerin też może skręcić w lewo i zacząć budować (z Macronem) koalicję państw, której celem będzie niedopuszczenie do wzrostu znaczenia V4 (V5) i powstania realnego Intermarium.

Scenariuszy można by napisać kilka, który z nich zostanie zrealizowany tego dowiemy się już w najbliższym czasie. Czeka nas kilka nerwowych tygodni, które polski rząd (jak i rządy Czech, Węgier i Słowacji) powinien wykorzystać na dyplomatyczną inicjatywę. Pytanie tylko, czy minister Waszczykowski będzie w stanie to wszystko ogarnąć? Cóż, pożyjemy – zobaczymy...

Alexander Degrejt www.babaichlop.pl


(...) A jesli komu droga otwarta do nieba, Tym, co służą Ojczyźnie. (...)

 

                                                     comes militi                             03_Lado_Swarozyc_iko.jpg





Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych


Pozycjonowanie strony: Virtual Development