Skocz do zawartości




Odpowiadanie w temacie: Słowianie - Najbardziej tajemniczy lud Europy


Opcje wiadomości

  • Antyspam: wykonaj zadanie
  lub Anuluj


Podsumowanie tematu

fantom (ista)

Napisano dziś, 14:29

cd.

 

Księstwo Stodoran

 

Henryk I Ptasznik (876-936), ks. saski, który został obrany królem w 919 r. W 928 r. rozpoczął walkę ze Słowianami połabskimi. Księga „Dzieje saskie” podaje, że „Król Henryk znienacka napadł na Słowian podczas twardej zimy. Rozłożywszy się obozem na lodzie, wziął głodem, żelazem i mrozem gród zwany Brennaburg (Brandenburg).

11..jpgBrenna (Brandenburg). Gród plemienia Stodoran. Foto: slawenburgen.npage.de

Brandenburg, pierwotnie słowiańska Brenna, gród plemienia Stodoran, od 948 roku z przerwami siedziba biskupstwa. Gród w Brennie był stolicą osobnego i udzielnego księstwa słowiańskiego, które wcześniej od innych plemion słowiańskich przyjąwszy chrześcijaństwo, zdołało swój byt polityczny przedłużyć o kilkadziesiąt lat. Księciem , który pierwszy przyjął chrzest był Meinfryd, zamordowany w 1127 r. Następcą jego został Przybysław, który na chrzcie przyjął imię Henryk, a żona jego imię Petryssa. Po jego śmierci (1150 r.) doszło do walki o schedę po nim, gdyż nie miał dzieci. Ważną rolę odegrała przy tym jego żona Petryssa, która przez trzy dni nie ujawniała wiadomości o śmierci męża, czekając nadejścia wojsk Albrechta Niedźwiedzia (Przybysław był ojcem chrzestnym jego syna Ottona I, margrabiego Brandenburgii w latach 1170-1184), które bez żadnych trudności zajęły Brennę. Jaksa, nazwany polskim księciem, krewny Przybysława, gdy tylko dowiedział się o tym wszystkim, przybył niezwykle szybko pod wspomniany gród i zajął go, wspomagany przez liczne polskie wojska, licznych obrońcow pojmano i wywieziono do Polski. Wydaje się, że powyższe zdarzenia miały miejsce w 1153 r. Margrabia Albrecht nie dał jednak za wygraną i 11 czerwca 1157 r. po długim oblężeniu, posiłkowany przez arcybiskupa magdeburskiego Wichmana, odzyskał Brennę, nazywaną od tej pory Brandenburgiem, będącą teraz głównym ośrodkiem nowej marchii. Książę Przybysław założył w Brennie mennicę, w której wybijał srebrne monety.

12..jpgMonety księcia Przybysława z Brenny. Foto: Marian Gumowski, „Zabytki mennicze książąt braniborskich z XII w. Poznań 1927)

Znane są 4 typy srebrnych monet Przybysława-Henryka, a mianowicie:

1. Książę siedzący na tronie i trzymający przed sobą chorągiew, koło niego litery tworzące razem HIEC (szczątki wyrazu Henricus). Rv. Książę siedzący w szyszaku i pancerzu z proporcem w ręce i tarczą przed sobą. W polu gwiazda i litera A.

2. Popiersie księcia wprost w hełmie i pancerzu, z mieczem i proporcem w ręku, w otoku napis: +HEIN BRAND-

Rv. Popiersie księżnej wprost z długimi włosami i płaszczu na ramionach. Obok niej z jednej strony gwiazda, z drugiej 4 kulki. W otoku +PETRISSA.

3. Książę na koniu jadący w lewo, z hełmem na głowie, z tarczą i proporcem w ręku. Z tyłu za nim gwiazda. W otoku napis odwrócony +SVCIRNEH (= HENRICVS). Rv. Popiersie duchownego w długiej szacie, w jednym ręku książka, druga ręka do błogosławieństwa wzniesiona. Nad książką gwiazda. W otoku napis: +BRANDBURH.

4. Książę na koniu jadący w prawo, w hełmie na głowie i z proporcem w ręku. W otoku napis odwrotny + SVCIRNEH. Rv. Budynek kościelny 3 nawowy od wschodu widziany z 3 absydami. W otoku napis, również odwrotny +GRVBEDNARB (=Brandeburg) (Marian Gumowski, „Zabytki mennicze książąt braniborskich z XII w. Poznań 1927).

W latach 1373-1415 wraz z Marchią Brandenburską księstwo dostało się pod panowaniem Królestwa Czech w granicach, których nosił czeską nazwę Branibor. W 1417 miasto utraciło stołeczny status na rzecz Berlina. Znacząco ucierpiało w trakcie wojny trzydziestoletniej. W 1715 doszło do połączenia Starego Miasta i Nowego Miasta. Od 1871 w granicach Niemiec. Od 1881 roku należał do rejencji rejencji poczdamskiej w prowincji Brandenburgia. W latach 1949–1990 leżał w granicach NRD.

 

 

Poczdam

 

Poczdam miasto we wschodnich Niemczech, położone nad Hawelą. Stolica i największe miasto kraju związkowego Brandenburgia, wchodzące w skład obszaru metropolitalnego Berlin-Brandenburg. Obszar na którym położony jest dzisiejszy Poczdam był zamieszkiwany prawdopodobnie od epoki brazu. We wczesnym średniowieczu tereny te były zasiedlane przez plemiona Słowian zachodnich. W VIII w. Stodoranie (niem. Hawelanie), posiadali na obszarze obecnej Brandenburgii 14 grodów, w tym w Poczdamie. Głównymi ich grodami były Hobla (Hoblin) i Brenna (niemieckie Havelberg i Brennaburg lub Brandenburg).

Pierwsza wzmianka źródłowa pochodzi z 3 lipca 993 z dokumentu cesarza Ottona III do opactwa w Quedlinburgu. Wymieniana jest tam osada nosząca nazwę Podstąpin (Poztupimi). Nazwa ta pochodzi zapewne od słów słowiańskich: „pod dubimi”, które oznaczać miały, iż osada leży wśród dębów. Do dnia dzisiejszego ta pierwotna nazwa zachowała się w języku dolnołużyckim i brzmi „Podstupim”.

13.-1.jpgPodstąpin (Poczdam). Gród słowiański. Foto: slawenburgen.npage.de

Przeprowadzone badania archeologiczne w latach 1911/12 i 1921 wykazały, że gród był okrągły i o średnicy około 75 metrów. Ściana drewniano-ziemna została zbudowana w typowej dla Słowian konstrukcji rusztowej i konstrukcji pudełkowej. Szerokość ściany wskazuje ok. 3 m. Jednak pierwsze raporty dotyczące wykopów z lat 1911/12 pokazują, że konstrukcja ścian była znacznie szersza. Chaty w grodzie znajdowały się bezpośrednio na wewnętrznej ścianie grodu. W środku grodu nie było domów. Inna osada słowiańska leżała ok. 300 m na zachód od zamku bezpośrednio nad Haveluferem. Kolejne 150 m na zachodzie było miejscem pochówku

 

 

C.d.n.

 

Stanisław Bulza

 

http://www.polishclu...achodnia-czesc/


fantom (ista)

Napisano dziś, 14:29

 

 

Wielka Lechia. Słowiańszczyzna Zachodnia. (Część I.)
11..jpg
Germania w granicach od Renu do Łaby

 

Swetoniusz w książce „Poczet cesarzy” pisze, że „wiosną 9 p.n.e Druzus, jako konsul rzymski, poprowadził wojska w głąb Germanii. Zaatakował i pokonał Chattów, Szwabów, Markomanów i Cherusków. Przekroczył Wezerę i dotarł do Łaby. Był to najdalszy punkt na terenie Germanii, do jakiego kiedykolwiek dotarła rzymska armia. Dla utrwalenia zdobyczy podjął wiele środków: budował fortece wzdłuż Łaby, Wezery i Mozy, zorganizował stałą flotyllę na Renie. Podobno od przekroczenia Łaby odwiodło go tylko widzenie, w którym nadnaturalnej wielkości zjawa kobiety przepowiedziała mu zbliżającą się śmierć”. Miesiąc później zmarł. Rzymianie byli bardzo przesądni, wierzyli w wiele rzeczy, których nie mogli logicznie wytłumaczyć, i dlatego już później nie zapuszczali się za Łabę. Po nich zapewne przejęli to Germanie. Liczne rzymskie wyprawy na wschód od Łaby musiały zostać porzucone po przegranej bitwie w Lesie Teutoburskim w 9 r. n.e.

Jeżeli obszar od Renu aż po Wisłę zamieszkiwali Germanie, to dlaczego Druzus budował fortece wzdłuż Łaby, Wezyry i Mozy? Odpowiedź jest prosta. W 9 r. p.n.e. za Łabą na wschód nie było plemion germańskich. Natomiast zamieszkiwały tam plemiona słowiańskie.

Od dawien dawna toczy się spór o to, kiedy Słowianie zajęli obszerne swe siedziby, albowiem według teorii uczonych niemieckich mieszkały niegdyś w całej Europie Środkowej narody germańskie. Nie było zatem miejsca dla Słowian, którzy posunąć się mogli dopiero wtedy ku zachodowi, gdy Niemcy im ustąpili, co miało stać się w VI, a nawet może już w IV wieku po Chrystusie (Wojciech Kętrzyński, „О Słowianach, mieszkających niegdyś między Renem a Łabą, Salą i granicą czeską”).

Obecnie sami Niemcy już przyznają, że Słowianie zamieszkiwali obszar na wschód od Łaby od VII w., ale nie można mówić o znaleziskach archeologicznych świadczących o tym, że obszar ten był zamieszkały przez Słowian o kilka wieków wcześniej. W wiekach IV-VI doszło do wielkiej wędrówki ludów – okres migracji plemion barbarzyńskich, w szczególności Hunów i Germanów na terytorium Cesarstwa Rzymskiego i sąsiednie, u schyłku starożytności i w początkach średniowiecza.

Niemcy twierdzą, że w tej wędrówce plemiona germańskie opuściły swoje ziemie na wschód od Łaby i udały się na zachód, a na ich miejsce przybyły plemiona słowiańskie. Obecnie przyznają, że Słowianie rzeczywiście zamieszkiwali obszar na wschód od Łaby, ale twierdzą, że zamieszkiwali oni na ziemiach germańskich.

 

 

Mit o Germanii

 

Julisz Cezar „O wojnie galijskiej” o Germanach pisał: „Uprawą roli nie zajmują się, a pożywienie ich składa się po większej części z mleka, sera i mięsa. Nikt z nich nie ma ściśle wydzielonego pola albo posiadłości własnej; ale władze i naczelnicy plemienni każdego roku przydzielają rodom i zespołom krewnych ziemię wedle własnego uznania co do ilości i miejsca, a po roku zmuszają do przejścia gdzie indziej. Podają wiele przyczyn takiego postępowania: żeby po zasmakowaniu w osiadłym trybie życia nie zechcieli zamienić zapału wojennego na zamiłowanie do pracy na roli; żeby nie starali się zajmować obszernych włości i żeby możniejsi nie wyganiali uboższych z ich posiadłości; żeby ludzie nic nie budowali zbyt starannie, dla uniknięcia zarówno mrozów, jak i upałów; żeby nie rodziła się w nich zachłanność na pieniądze, gdyż przez to powstają stronnictwa polityczne i niezgoda; żeby utrzymać lud w poczuciu zadowolenia, kiedy każdy widzi, że swoim mieniem równa się z najmożniejszym. Największa chwała dla wielu plemion to mieć, po spustoszeniu sąsiednich ziem, jak najrozleglejsze pustkowia wokół siebie. Uważają to za oznakę dzielności, że wygnani ze swych ziem sąsiedzi uciekają i nikt nie odważa się osiedlić w pobliżu nich; równocześnie sądzą, że będą bezpieczniejsi, pozbywszy się obaw przed niespodzianym napadem.

Tacyt (około 55-120 r. n.e.), historyk rzymski, w książce „O pochodzeniu i kraju Germanów” (około 98 r.), w rozdziale 16. opisuje domostwa Germanów: „Wiadomo dość dobrze, że plemiona germańskie nie zamieszkują żadnych miast, a nawet nie dopuszczają łączenia siedzib. Mieszkają z dala od siebie, każdy w innym miejscu, wedle tego, jakie kto sobie upodoba źródło, pole lub las. Nie zakładają wsi jak my, z domami stojącymi obok siebie, lecz każdy zostawia wolną przestrzeń wokół swego domu, aby zabezpieczyć się przed ogniem, a może po prostu dlatego, że nie umie budować inaczej. Nie używają nawet kamienia ani dachówek, korzystając zawsze z nieociosanego drewna bez troski o piękno i wygląd. Pewne miejsca staranniej zdobią gliną, tak jasną i błyszczącą, że przypomina barwne linie malowideł. Zwykli też drążyć podziemne jamy i przykrywać je grubo nawozem, jako schronienie przed zimą i schowek na plony. Takie miejsca bowiem łagodzą ostrość mrozów, wróg zaś, gdy nadchodzi, plądruje to, co na wierzchu, a miejsce ukryte pod ziemią albo pozostaje mu nieznane, albo tym właśnie go zwodzą, że wymagają poszukiwań”.

Odnosząc się do wypowiedzi Tacyta można postawić następujące pytanie: dlaczego Germanie nie mieszkali ani w miastach, ani nie zakładali wsi, lecz mieszkali z dala od siebie? Odpowiedź jest prosta: Dlatego, bo było ich mało! To był I w. n.e. Mieszkali z rodzinami pojedynczo z dala od siebie robiąc wrażenie, że jest ich dużo. W ten sposób cała Germania była zasiedlona. Prawdopodobnie była jakaś strategia przyjęta przez plemiona germańskie, bo Tacyt pisze, że „…a nawet nie dopuszczają łączenia siedzib”.

1000 lat później sytuacja była podobna. Helmold, historyk saski (poniżej), w swojej kronice opisał zasiedlenie ziemi po Słowianach, którzy zamieszkiwali obszar na wchód od rzek Łaby i Soławy. W ramach Ostsiedlung na ziemiach Słowian osadzano Flandryjczyków, Holendrów, Westfalczyków, Fryzyjczyków i innych, bo nie było Germanów.

Helmold w „Kronice Sławian” niemiecką kolonizację ziem Słowiańszczyzny Zachodniej opisał następująco:

Od około 1140 r. Adolf II Holsztyński zaczął wcielać w życie planowe zasiedlania ziem Wagrów przez osadników niemieckich i holenderskich: „zaczął odbudowywać zamek Sigeberg i murem go opasał. Że zaś ziemia była spustoszona, więc rozesłał gońców do wszystkich krajów, do Flandryi, Hollandyi, Utrechtu, Westfalii i Fryzyi, wzywając wszystkich, którym ziemi do uprawy brakowało, żeby przybywali ze swemi rodzinami, i on biecał im dać ziemię wyborną, rozległą urodzajną, obfitującą w ryby i mięso i dogodne pastwiska. Holzatom zaś i Sturmarom powiedział:

Czyście to nie wy podbili ziemię Słowian i nie kupili jej krwią braci i ojców waszych? Bądźcie więc pierwsi, przesiedlajcie się do tej ziemi pożądanej, zamieszkajcie ją, używajcie jej rozkoszy, wam bowiem należy się to, co w niej jest najlepszego, bo wy ją wyrwaliście z rąk nieprzyjaciół”.

Na ten głos powstały niezliczone tłumy z różnych narodów, i zabrawszy swe rodziny i dobytek, przybyły do kraju Wagrów do hrabiego Adolfa, by objąć w posiadanie ziemie, które im przyobiecał. Pierwsi zajęli siedziby Holzaci w miejscach najbezpieczniejszych na zachód od Sigeberga, około rzeki Trabeny; prócz tego pola Swentynefeld i całą ziemię rozciągającą się od

rzeki Swale do Agrylnesou i jeziora Plunskiego. Ziemię Dargllską zamieszkali Westfalowie, Utylską Hollendry, Susle (dziś Silssd) Fryzowie. Ziemia Pluńska była jeszcze niezamieszkałą. Aldenburg zaś i Lutylenburg (Liltgenburg) i inne ziemie do morza przytykające oddał Sławianom na zamieszkanie i dannikami ich swymi uczynił”.

 

Helmold o Słowianach

 

1.-2.jpgSłowiańszczyzna Zachodnia w latach 800-950. Za: wiaraprzyrodzona.wordpress.com

Helmold (ok. 1125-1177) historyk saski, proboszcz z Bozowa w Wagrii (obecnie Bosau), autor kroniki „Chronica Slavorum” („Kronika Sławian”), przełożył Jan Popłoński, tak opisywał ziemie zamieszkałe przez Słowian:

„Tymczasem śród ciszy powszechnej o ich działaniach, naród ten poruszać się zaczął, zapragnął obszerniejszych siedlisk i całemi massami od wschodu i środka Europy posunął się ku zachodowi, południowi i północy, przeszedłszy na południu za Dunaj aż do Morei i wzdłuż wybrzeży morza Adryjatyckiego, na zachód rozlał się do Helwecyi, do Sali i aż do ujść Elby, na północy od brzegów Bałtyku aż do zatoki Hielskiej w dzisiejszej Holsztynii, nie mówiąc już o oddzielnych osadach w Szwajcaryi, Hiszpanii, Niderlandach, nad Renem i w Anglii. Usadowiwszy się w swych nowych siedzibach Sławianie zamknęli się w sobie, „każdy z rodem swoim” (Nestor) i rządzili się gminowładnie, wybierając sobie naczelników i czcząc swoje bóstwa i swoich kapłanów. Ci szczególniej, którzy środek i północ Europy zajęli, po przemożeniu pozostałych tam resztek Germanów, żywot powszedni w spokoju pędzić zaczęli, nie szukając z sąsiadami zaczepek, kochające się w prostocie życia, oddani roli i bogacąc się handlem nadmorskim” (Helmold, „Kronika Sławian”).

 

2.-1.jpgSłowiański gród Radusz (niem.Raddusch). Foto za: wikimedia.org

Czytając kronikę Helmolda odnosi się wrażenie, że opisał on Wielką Lechię, gdyż rzeczywiście ziemie Słowian na południu sięgały za Dunaj aż do Morei (Peloponez), i idąc wzdłuż wybrzeży morza Adriatyckiego obejmowały wielką przestrzeń od Venetia et Histria, Panonii, Noricum, Vindelicii, Vindobony (Wiedeń) i na zachód do Sali (Soława), do ujść Łaby (niem. Elbe) aż do wyspy Vindilis znajdującej się u brzegów w Gali, na północy od brzegów Bałtyku do brzegów Morza Północnego. Jezioro Bodeńskie to Lacus Venetus, czyli słowiańskie, we wspomnianej wyżej Vindelicii, obecne w Niemczech. Tak właśnie nazwał jezioro w 43 r. n.e. rzymski geograf Pomponius Mela, gdyż obszar wokół jeziora zamieszkiwali już wówczas Wenedowie/Słowianie.

3..jpgSłowiański gród Radusz. Wał obronny z bliska. Foto za: pl.wikipedia.org

Helmod pisze, że Sławianie mieli osady w Anglii i Niderlandach. Rzeczywiście Słowianie mieli tam osady. W Anglii w Kornwalii, naprzeciwko galijskiej Armoryki znajdował się kraj Wenedów, nazwany Guenet albo Wenet, osada Wenedów Armoryckich z krainy Vennes (więcej w części „Prasłowianie”) Słowianie mieszkali również w Niderlandach. Strabon mówi o Wenedach Belgickich.

Słowianie budowali wspaniałe grody, jak gród Radusz (niem. Raddusch), grody na wyspach rzecznych, i miasta na wodzie, jak Wenecja (część „Prasłowianie”). Strabon (63 r. p.n.e–24 r. n.e.) i Seneka (3 r. p.n.e–39 r. n.e.) uważają Wenetów za założycieli Wenecji. Według Jana Kollara słowo gondola (wen. gondoła) ma pochodzenie słowiańskie (Biblioteka warszawska, t. 3 „Podróż Jana Kollara do północnych Włoch, Tyrolu i Bawarii”,1845). Słowianie organizowali silne ośrodki wczesnopaństwowe, księstwa, zakładali państwa, miasta i budowali porty.

 

 

Słowiański Peloponez

 

Użyta przez Helmolda nazwa Morea była używana na określenie Peloponezu. Słowiańskie plemiona: Jeziercy, Ezeryci, gdzie obok Milingów i innych nieznanych z nazwy plemion słowiańskich zamieszkiwały Peloponez. W IX i X w. zostało podporządkowane Bizancjum. Peloponez w VIII wieku był określany „terra sclavonia” (ziemią słowiańską). Podobną nazwę „Sclavorum provincia” znajdowała się w tej części starożytnego Noricum, prawdopodobnie nad górną Drawą, na którą napadł książę Bawarski, Tassilo I, ok. 595 r. I ci „Sclavi” z Noricum zowią się w źródłach Veneti, Venetii, Winidi („Hist. Słow.”, II. 241.).

 

 

Handel Słowianami

 

Helmold nazywa Słowian Sławianami, od Sława. „Kronika Wielkopolska” również wywodzi nazwę Słowian od Sława: „…pochodzą jednakże od tegoż samego przodka jako i Sławianie, to jest od Sława, którego imienia nie przestają dotąd używać, jako to Tomisław, Stanisław, Jarosław, Wencesław, itd. Teodor Narbutt w „Dzieje Narodu Litewskiego”, wydana Wilno 1837, również nazywa Słowian Sławianami. W średniowieczu od Słowian pochodziła nazwa niewolników.

Adam Mez w książce „Renesans islamu” pisze: „W pozostałych częściach imperium źródłem białych niewolników byli Turcy oraz Słowianie – rasa, od której w Europie pochodziła nazwa niewolników. W Europie handlarzami niewolników byli niemal wyłącznie Żydzi. W X w. Praga była centrum handlu niewolnikami. Z tego właśnie powodu w roku 989 święty Wojciech zrzekł się biskupstwa w Pradze, nie zdołał bowiem wyzwolić wszystkich chrześcijan, których kupił kupiec żydowski. Towar pochodził prawie bez wyjątku ze Wschodu. Słowian sprowadzano do Hiszpanii, tam ich kastrowano i wywożono do Egiptu. Z handlem niewolnikami związane jest z pewnością osiedlanie się Żydów we wschodniosaksońskich miastach: Magdeburgu i Merseburgu. Przynajmniej Niemcy solidnie odzierali ich ze skóry za transport: na przykład koblenckie prawo celne żądało czterech denarów od niewolnika, a biskup z Churu pobierał w Wallenstadt dwa denary” (Adam Mez, „Renesans islamu”, PIW, Warszawa 1981). Dlatego od Słowian pochodziła nazwa niewolników.

 

 

Nazwy geograficzne odnoszące się do Lecha

 

„Kronika Wielkopolska” podaje, że w starożytnych księgach pisze, że „Panonia jest Matką i gniazdem wszystkich Słowiańskich Narodów”. Tam mieli się urodzić Lech i Czech. „Pan, wyraz grecki, przetłumaczony na Słowiański oznacza samodzierżcę. Pan jakoby możnowładca i król, albowiem wszystkich możnych panami nazywają, a dowódców wojska wojewodami”. Pan czyli Lech, gdyż w sanskrycie Lech oznacza tyle, co pan, władca, król, pasterz czy bóg. Nazwy geograficzne odnoszące się do Lecha występują jednak głównie w Austrii, Szwajcarii i Niemczech. Oto one:

4..pngRzeka Lech. Foto za: wikipedia.org

Lech (łac. Licus, Licca) jest prawobocznym dopływem Dunaju. Swoje źródło ma w pobliżu góry Rote Wand w Alpach Lechtalskich w austriackim kraju związkowym Vorarlberg. W górnym swym biegu płynie w głębokiej i wąskiej dolinie między Alpami Algawskimi i Alpami Lechchtalskimi. Za granicą austriacko-niemiecką tworzy wodospad „Lechfall” o wysokości 12 m i wpływa do Jeziora Forggensee k. Fussen. Rzeka płynąc dalej na północ przepływa region zwany „Lechrain”. Uchodzi do Dunaju koło miejscowości Marxheim w Bawarii na wysokości 405 m n.p.m. Długość 285 km. Nazwa rzeki pochodzi z II wieku jako Likios i Likias. Około roku 570 znajduje się w rejestrach nazwy Licca. W VIII wieku pojawiły się takie imiona jak Lecha i Lech;

Lechhausen jest najbardziej zaludnioną dzielnicą w Augsburgu (Augusta Vindelicorum) liczącą około 33 900 mieszkańców, o powierzchni około 10,5 km². Obejmuje on dzielnice miasta 25 (Lechhausen-Süd), 26 (Lechhausen-Ost) i 27 (Lechhausen-West). Około 800 r. Lechhausen był własnością biskupa Simpert z Augsburga. W 1130 r. Lechhausen został wspomniany po raz pierwszy, kiedy Amalbertus, „nobilis homo de Lechhusen”, przekazał część swojej własności klasztorowi Wessobrunn.

Lech – gmina w Austrii położona w kraju związkowym Vorarlberg, w powiecie Bludenz;

Lechbruck am See, gmina w Szwabii w okręgu Ostallgaeu. Gmina została wymieniona po raz pierwszy w 1398 r. Lechbruck należał do Hochstift Augsburg. Weidach należy do południowej części Lechbruck (na północ leży stary Lech, dziś Brandach, Mühlweg i Unteresdorf).

Lechowe Pole (niem. Lechfeld) równina między rzeką Lech i Wertach na płd od Augsburga (płd Niemcy). Pole to słynie ze zwycięstwa odniesionego 10 sierpnia 955 r. przez cesarza Ottona I nad Węgrami.

Landsberg am Lech jest dużym miastem powiatowym i siedzibą administracyjną o tej samej nazwie w Regierungsbezirk Oberbayern. Około 1135 r. w późniejszej dzielnicy miejskiej Landsberg wspomina się miejscowość Phetine, ale nie miała praw miejskich. W roku 1158 książę Henryk Lew zbudował most na Lechu w pobliżu Phetine.

Lehnitzsee, jezioro k. Poczdamu. Nad brzegiem jeziora leży Wallburg na wschód od Nedlitzer Nordbrücke i na południowy wschód od Stinthorn. Znajdują się tam pozostałości wałów i fos.

Nazwy Polski (Lechia) używane przez obcych kronikarzy to: perskie-Lachestan, litewskie-Lenkija, tureckie-Lehistan, ormiańskie-Lehastan, węgierskie-Lengyelország. Polaków nazywano wszędzie Lechitami: tureckie Lehce, ruskie Lachy, węgierskie Lengyel, rumuńskie Leah, Ledianin u Serbów. Sami Polacy od najdawniejszych czasów nazywali siebie Lechitami.

Marcin Kromer pisze, że nazwa od Lecha albo Lacha Polakami jakoby Polachami, to jest po Lachu narodem pozostałym.

Adam Naruszewicz i wielu innych starożytnych i średniowiecznych kronikarzy jednoznacznie twierdzi, ze Lechia to antyczna nazwa Polski z przed chrztu w 966 r.

Polscy historycy piszący o Lechu:

– Wincenty Kadłubek (1150-1223);

– „Kronika Wielkopolska”;

– Jan Długosz (1415-1480);

– Maciej Miechowita(1457-1523);

– Marcin Kromer (1512-1589);

– Joachim Bielski (1540-1599);

-Adam Naruszewicz (1733-1796) napisał książki „Historia narodu polskiego” i „Dzieje prehistoryczne” o czasach przedchrześcijańskich.

– Franciszek Piekosiński, „Rycerstwo Małopolski w dobie Piastów 1200-1366”, Kraków 1901.

 

 

Roczniki Długosza

 

Według „Kroniki Wielkopolskiej”, jednym z władców Lechitów był Leszek III, którego państwo sięgało na zachodzie „po Westfalię, Saksonię, Bawarię i Turyngię”. Po odprawieniu żony (Julia, córka Juliusza Cezara) wziął sobie nałożnicę, która dała mu dwudziestu synów. Po jego śmierci otrzymali własne królestwa. Leszek III zmarł za panowania Nerona, cesarza rzymskiego.

5..pngJan Długosz. Fot: pl.wikipedia.org

Długosz o podzieleniu państwa pisał: „Podzielił [Leszek III] zaś między owych dwudziestu synów wszystkie kraje nadmorskie, ziemie Slawów, Rugian, Połabów, Obotrytów, Warazów i Kaszubów, rościągające się ku Miśnii, Westfalii, i wodom Oceanu, tudzież wszystkie dzierżawy Polskie czyli Słowiańskie, leżące między rzekami Łabą (Albis) i Hawelą (Habela) i każdemu osobna wyznaczył dzielnicę. Ci z władzą panujących rządząc niemi przez czas długi, pozakładali liczne stolice i grody, miasta i zamki, którym własne ponadawali nazwiska: a chociaż je w czasach późniejszych Teutonowie opanowali i do dziś dnia dzierżą, zachowały się przecież nazwy pierwotne miast grodów, i inne miejscowe, acz na Niemieckie przerobione, jako to: Bukow (Bukkow), Dobin, Brema, Mikelburg, Lunemburg, Aldemburg, Raceburg (Raczesburg), Sigeburg, Plunen, Slezwik, Iłow, Zwerin, Malechow, Rostek, Kuczyn, Werlem, itp. Przeszły zaś rzeczone ziemie i powiaty Słowiańskie wraz z grodami i miastami w posiadanie Sasów, Westfalczyków, Holendrów, Fryzów i innych narodów niemieckim językiem mówiących, a książęta owych krajów, dostojnicy, panowie i szlachta ustąpili za czasem Niemcom, albo od nich wytępieni zostali. Naostatek Niklot książę Słowiański, z dwoma synami, Przybysławem i Warcisławem, uległ przemocy Henryka Lwa, książęcia Saskiego. Jednakże po wsiach i osadach włościańskich mieszkają do dziś dnia Słowianie rolnicy, nie innym jak tylko Polskim mówiący językiem, lubo zepsutym i wielce zmienionym przez mieszaninę i społeczeństwo tak z sąsiednimi jako też innemi językami, i mieniącą się różność narzeczy”.

 

 

Plemiona Słowian Zachodnich

 

Plemiona słowiańskie zamieszkujące na ziemiach dzisiejszych Niemiec:

– Durzyńcy mieszkali na ziemi Durzyńskiej (obecna Tyryngia), leżącej między Saalą (pol. Soława) i górną Wezerą. W 531 r. zostali pobici przez Franków i Sasów.

– Obodrzycy, Obodryci, Obodrzyce zamieszkiwali tereny dzisiejszej Meklemburgii- Pomorza Przedniego oraz Szlezwik-Holsztynu landów znajdujących się obecnie w granicach Niemiec. Od zachodu poprzez Limes Saxoniae graniczyli z Sasami od wschodu i południowego wschodu z plemionami wieleckimi. Geograf Bawarski podaje, że na ziemi obodrzyckiej znajdowały się 53 grody.

– Wieleci, Wieletowie, Wilcy, Lucice, Lutycy na Pomorzu Przednim i wschodniej Meklemburgii. Wieleci obok Obodrzyców i Serbów należeli do Słowian połabskich. Geograf Bawarski podaje, że na ziemiach Wieletów znajdowało się 95 grodów.

Wieleci osiedli również w Batawii. Tam, według zapewnienia Bedy (735), na urządzenie biskupiej stolicy, mianowanemu w r. 696 arcybiskupem Fryzów Wilibrordowi, Pepin Heristalski przeznaczył swój sławny zamek, który u tych ludów po dawnemu zwie się Willaburg, t.j. grodem Willów, a w mowie gallskiej Traiectum (http://www.taraka.pl...4&bgad=6&bgad=5).

Ok. 150 r. Ptolemeusz wymienia plemię Wieletów (Oueltai) w swoim opisie geografii Europy.

– Stodoranie, plemię słowiańskie zamieszkujące kraj Stodor: dorzecze Sprewy dolnej i Haweli, prawego dopływu Łaby. Do tej samej grupy plemiennej obok Stodoran zaliczano plemiona: Nieletyków, Doszan, Zamczyców i Płoniów.

– Serbołużyczanie pomiędzy Łabą i Soławą;

– Drzewianie zamieszkiwali puszcze na zachodnim brzegu dolnej Łaby. Niemcy nazywali kraj Drzewian Wendland (kraj Wendów, czyli Słowian) lub Dräwehn (od zniekształconej nazwy tego plemienia);

– Wenedowie w regionie historyczno-geograficznym Wendland w północnych Niemczech;

– Wagrowie, najdalej na zachód wysunięte nadmorskie plemię połabskie (Wagria nad Bałtykiem), odłam Obodrytów, graniczące od zachodu z plemionami germańskich Nardalbingów.

– Poradniczanie zamieszkiwali obszary nad Menem, Radnicą i dopływem tej ostatniej, rzeką Aisch. Są to obszary, na których siedzieli Moinwinidi i Ratanzwinidi czyli Poradniczanie. Słowianie (Winidi) z nad Menu (Moin) i Radnicy (Ratanza)

– Luzacja, Miśnia i plemiona aż do rzeki Sali w XI w. znajdowały się w posiadaniu króla Polskiego Bolesława Chrobrego i jedną całość z Polską stanowiły, więc historycznie Lechią w XI w. nazwane być mogły.

Połabianie zorganizowali dwa silne ośrodki wczesnopaństwowe: Związek Wielecki (Luciców), i Związek Obodrzycki. Związek Wielecki obejmował: Redarów, Dolenców, Czerezpienian i Chyżan. Związek Obodrzycki: Warnów, Obodrytów, Połabian, Drzewian i Wagrów.

Oto niektóre niemieckie miasta powstałe na grodach i miastach słowiańskich:

Hamburg – Bogbór; Monachium – Mnichów; Frankfurt nad Menem – Frankobród nad Moganawą;

Koeln – Kolonia, Kolin; Leipzig – Lipsk; Dresden – Drezno; Zwickau – Ćwikawa, Świków; Chemnitz – Kamienica Saska; Schwerin – Swarzyn, Zwierzyn; Potsdam – Postąpin; Rostock – Roztoka; Magdeburg – Dziewiń; Halle a.d. Saale – Dobrogóra; Jena – Jenowa; Gera – Mierzawa; Erfurt – Jarobród; Cottbus – Chociebuż; Regensburg – Rzeźno; Fuerth – Bród; Moguncja – Mogucz Wolfsburg – Wilków; Luebeck – Lubeka, Bukowiec; Bautzen – Budyszin, Budziszyn, i wiele innych.

Ponadto historycy zarejestrowali dziesiątki słowiańskich szczepów i ludów we wczesnym średniowieczu na późniejszych terenach niemieckich i w ich bezpośrednim sąsiedztwie: Ranowie na Rugii, Wolinianie nad Zalewem Szczecińskim, Wagrowie pomiędzy rzeką Trave a Zatoką Kilońską, czy Pomorzanie pomiędzy Odrą a ujściem Wisły, Głomacze pomiędzy rzeką Mulde a Łabą, czy Ukranowie w Marchii Wkrzańskiej.

 

 

O Słowianach

 

Cesarz bizantyjski Maurikios (539-602) prowadząc wojnę z Awarami zetknął się Słowianami, o których pisał: „Najpowszechniejszą ich bronią są dwie kopie, a niektórzy mają tarcze mocne, ale tak ciężkie, że z trudnością przenieść się dają. Są też u nich w używaniu drewniane łuki i małe strzały, zapuszczone trucizną. Zresztą porządku w boju nie znają i o szyk wspólny nigdy się nie troszczą. Jeżeli się wydarzy, że sami wstępnym bojem na nieprzyjaciela uderzają, postępują zwolna pośród głośnych okrzyków naprzód, a gdy nieprzyjaciele na ich okrzyk odpowiedzą, nacierają co żywo. Do różnych zaś ich fortelów należy także nurzać się zręcznie w wodzie. Tak iż będąc znienacka napadnięci, co prędzej w wodę skaczą i leżą tam w głębi na wznak, przez umyślnie na to przyrządzone długie, wewnątrz próżne, do powierzchni wody sięgające trzciny oddychając, dopóty się tam kryją, aż wreszcie wszelkie o nich podejrzenie zginie”.

O gościnności Słowian cesarz tak pisze: „Są zaś Słowianie tak łaskawi na podróżnych i z tak rzadką troskliwością o to dbają, aby ich cało i bezpiecznie z miejsca na miejsce, dokąd im iść trzeba, przeprowadzić, iż jeżeli przez opieszałość tego, komu pieczę nad nim poruczono, szkoda jaka podróżnym się wydarzy, natenczas sąsiad niedbałego przewodnika zbrojnie dom mu najeżdża, uważając sobie za cnotę pomścić obcego podróżnika”.

Wilhelm Bogusławski o Słowianach pisał: „Ze świadectw starożytnych dowiadujemy się, że już przed VI w. Słowianie byli ludem osiadłym, pastersko-rolniczym, miłującym ziemię, którą ich przodkowie podnosili ze stanu natury, własną pracą uprawili łągi, na karczowiskach wyorali pola, zabudowali wsie, grody, warownie, świątynie, gromadzili się dla kupiectwa na targowiszczach, lub koło chramów na wiece. Mowa, obyczaj, cześć religijna jednoczyły ludy w gminy, obsztiny, okoliny, opola, żupy, w których starości, tupani sprawowali władze z upoważnienia ludu. Wszakże rozpłynąwszy się po ogromnej przestrzeni kilkadziesiąt tysięcy mil kwadratowych wynoszącej. Słowianie musieli, pod wpływem otoczenia, wyróżniać się nieco w mowie, ale te różnice musiały być jeszcze tak małe, że ledwo by je dostrzedz można było, że nie ubliżały jedności narodowej. Napływ różnych cudzoziemców, krzyżowanie się z nimi, wpływ postronnej cywilizacyi wprowadzały w Słowiańszczyznie zmiany, które bardziej, niż odcienia w mowie, uwydatniały różnice w narodzie, wytwarzały osobne plemiona, słowem wprowadzały nowe czynniki społeczne i państwowe, na podstawie których plemiona zlewały się w Ludy” (Wilhelm Bogusławski, „Dzieje Słowiańszczyzny północno-zachodniej do połowy XII w.”, Poznań 1887).

 

 

Książęta słowiańscy

 

Obok wspomnianego przez Długosza Niklota (o Niklocie https://pl.wikipedia.org/wiki/Niklot), byli jeszcze inni książęta zachodniosłowiańscy, jak między innymi Stoigniew, który wraz z bratem Nako (Nakon) rządził plemieniem Obodrzyców. Dowodził w bitwie pod Raxą w 955 r. Po przegranej bitwie Stoignew schronił się w kościele. Kronikarz Thietmar z Merseburga o Stoigniewie pisał:

„Stoignew ukrył się w świętym sanktuarium, gdzie został schwytany i ścięty na polecenie króla Ottona. Według Widukinda z Corvey, rycerz o imieniu Hosed ściął Stoignewa i sprowadził głowę do króla, za co mu okazał honor i wyróżnienie. Na następny dzień na polu bitwy ustawiono głowę, i wymordowano 700 więźniów słowiańskich. Ponadto doradca Stoigniewa został oślepiony, a jego język został wycięty.

Nako (Nakon) odkąd został pokonany przez księcia Hermanna Billunga w bitwie pod Raxą, przyjął chrześcijaństwo. Nako i większość jego następców zamieszkiwali w zamku w Meklemburgii, niedaleko Wismara, oraz w Schwerinie. Obejmowały one także inne zamki, takie jak Oldenburg w Holsztynie (Starigard), Lenzen nad Łabą (Lunkini), Alt-Lubek (Liubice) czy Ilow. Już arabski podróżnik Ibrahim ibn Jakub nazwał w 965 r. zamek w Schwerinie jako „zamek Nakona”, który został zbudowany na jeziorze.

 

 

Ród Liechtensteinów

 

Edward Bogusławski w „Ślady po Wenedach czyli Winidach (Słowianach) w dzisiejszych Niemczech zwłaszcza Zachodnich” o Słowianach w Austrii pisał: „Szembera (Überdie Lage der Wohnstätten des h. Severin, Wien 1871, p. 24), „wykrył na mapach katastralnych niższej Austryi przeszło 1000 nazw miejscowych słowiańskich, ale nazwy są tak zatarte, że cecha słowiańska utrzymała się jedynie w kodeksach dyplomatycznych, bez których aniby można się domyślić, że dzisiejsze wsie koło Wiednia: Mödling, Döbling, Weidling i t.p. nazywały się pierwotnie Medlice, Doblice,Widnice”. Obecnie Döbling (Doblice) jest dziewiętnastą dzielnicą Wiednia położoną na północnym zachodzie miasta, częściowo na stokach Lasku Wiedeńskiego. Nazwa pochodzi od starosłowiańskiego słowa „toplika”, bądź „toplica” oznaczającego grząskie, bagniste miejsce.

Na tym terenie mieszkali Liechtensteinowie. Czy byli Słowianami? Ich życie świadczy, że tak. Nieopodal w Maria Enzersdorf znajduje się zamek Liechtenstein zbudowany na wzgórzu 300 m nad poziomem morza, po raz pierwszy wspomniany w 1136 r. Zamek był siedzibą księcia Liechtensteinu. Od nazwy zamku ród przyjął nazwisko. Byli związani z Morawami.

7.-1.jpgZamek Liechtenstein w Maria Enzersdorf w Dolnej Austrii. Foto: pl.wikipedia.org

Rod Lichtensteinów w Czechach i na Morawach posiadał zamki i pałace: w Velke Losiny na Morawach posiadali renesansowy pałac, w Šternberk na Morawach barokowy zamek, w Pradze barokowy pałac, w Plumlov (pow. Prostějov) na Morawach barokowy pałac. Historia Plumlova sięga końca XIII wieku, skąd pochodzi zachowana pierwsza znana pisemna wzmianka o tutejszym zamku i związana jest głównie z rodami szlacheckimi z Kravař, Pernštejna i Lichtenštajnu (Lichtestein). Na początku XVII w. Plumlov przeszedł w ręce rodu Lichtenstein, co w znacznym stopniu wpłynęło na kolejne losy miasteczka i życie jego obywateli na okres trzech następnych wieków. Do miejscowych atrakcji zaliczyć można ruiny starego grodu, nigdy nie dokończony pałac Lichtensteinów (zbudowano jedynie jedno z czterech projektowanych skrzydeł zamkowych). W Eisgrub (obecnie Lednice) na Morawach neogotycki pałac, w Mikulovie na Morawach barokowy zamek będący własnością rodu w latach 1249-1560.

Ciekawostka: Od XVII do XX wieku członkowie rodu Liechtensteinów byli chowani w rodzinnym mauzoleum przy kościele Narodzenia Najświętszej Marii Panny w miejscowości Vranov koło Brna w Czechach, w kraju południowomorawskim. Po 1945 r. rodzina książęca Liechtensteinów za swoją nekropolię obrała kościół katedralny św. Floriana w Vaduz (Wikipedia).

Wszystkie dobra Lichtensteinów zostały upaństwowienie po 1945 roku, gdy władze Czechosłowacji odebrały im wszystkie posiadane nieruchomości w tym kraju, mimo, że dynastia ta nie współpracowała z nazistami (ówczesny książę wyjechał do Vaduz, nie chcąc zostać jednym z kolaborantów) i nigdy nie uznała utworzenia Protektoratu Czech i Moraw, a w czasie II wojny światowej utrzymywała kontakty i wspomagała finansowo czechosłowacki rząd na emigracji.

W okolicach Mödlinga jest również epizod polski. J. F. Kluczycki w książce „Zabytki polskie w Wiedniu i jego okolicach” pisał, że zamek Lichtenstein był własnością Stanisława księcia Poniatowskiego: „Brun (am Gebirge), miasteczko oddalone od Wiednia o dwie mile było własnością Stanisława księcia Poniatowskiego. Jego ojciec, także Stanisław, rodzony brat króla Stanisława Augusta, był do 1795 r. podkomorzym. Miejsce to leży koło Mödling, u podnóża ulubionej przez Wiedeńczyków osadach (po górach, lasach i dolinach, z naśladowaniami ruin starożytnych zamków rycerskich). Przy tym zamczysku Lichtenstein, nabytym w 1799 r. kazał książę założyć bardzo piękny ogród angielski i budynki ekonomiczne; mieszkał w nim w lecie; w miasteczku poprawił bardzo stary kościół poświęcony w 1327 r. na część św. Kunegundy, żony cesarza Fryderyka II., wybudowawszy w 1800 r. nową plebanię z materiałów i bram, którymi warowne to niegdyś miasteczko był obwiedzione, w starym zaś księżem zabudowaniu założył szkółkę parafialną. Do tej posiadłości należało kilka folwarków, między którymi folwark zwany Turmhof, nabyty od niejakiego Helma w 1803 r. – Odstąpiwszy tych majętności około 1809 r. Janowi księciu Lichtensteinowi – który górzystą okolicę zamienił w guście starożytności rycerskich, w najpiękniejsze widoki dawnych czasów – sam odjechał do Rzymu około 1831 r., żył jeszcze i mieszkał we Florencji” (Kluczycki J. F.: Pamiątki polskie w Wiedniu i jego okolicach. Kraków 1835).

 

 

Państwo Samona

Samon stanął na czele wielu zjednoczonych plemion słowiańskich, które w miejsce dawnych prymitywnych organizacji politycznych wspartych na wojennej demokracji tworzyły teraz ponadplemienne państwo. Jego centrum stanowiły Morawy, ale w efekcie szybkiego rozwoju terytorialnego, w latach 623–660, granice państwa Samona objęły na południu dolną Austrię i Kotlinę Czeską, na północy bagna Sprewy na Łużycach, na zachodzie oparły się o Soławę, a na wschodzie o środkową Odrę na Śląsku. Do utworzonego przez Samona związku plemiennego należeli oprócz plemion czeskich, morawskich i panońskich także Słowianie alpejscy zwani Karantanie, nad którymi panował wówczas książę Waluk.

8..pngPaństwo Samona. Mapa za: pl.wikipedia.org

W latach 629–639 słowiańskie państwo toczyło wojnę z frankijskim królem Dagobertem I. Dwukrotnie odpierano jego najazdy. Wielka wyprawa Franków zakończyła się w roku 631 klęską pod Wogastisburgiem (położenie nieznane). Słowianie pustoszyli też Turyngię. Sukcesy Samona w walce przeciw Frankom, a szczególnie Awarom, prawdopodobnie wzmogły wielką migrację Słowian na południe. Potwierdzony źródłowo jest udział Serbów i ich księcia Derwana w walce z Frankami po stronie Samona, a jest to również czas migracji Serbów i Chorwatów na Bałkany.

Państwo Samona istniało bardzo krótko. Śmierć założyciela w 658 lub 661 roku wywołała zamęt wewnętrzny i w efekcie rozpad państwa (Wikipedia). Samon stworzył państwo, na obszarze którego zamieszkiwali od dawien dawna Słowianie.

 

 

Karantanie – Słowianie alpejscy

 

Karantanie (Karyntianie, Chorutanie, Chorątanie (łac. Carantani/Quarantani) − plemię sławiańskie zamieszkujące od VI/VII w. Karyntię. Zwani również Sławianami alpejskimi. Stworzyli własne państwo, Karantanię. Od VII w. w źródłach występuje nazwa Carantani na określenie mieszkańców Karyntii.

Według Nestora z Kijowa Chorutanie byli protoplastami Lachów. Nestor opisuje w swojej „Powieści minionych lat” z 1113 roku w części drugiej „O narodach słowiańskich”, jak to we wczesnym średniowieczu Biali Chorwaci, Serbowie i Chorutanie (zapewne chodzi tu o część tych plemion, a nie całość) w wyniku najazdu Włochów przenieśli się ze swoich naddunajskich terenów i osiedli nad Wisłą przezwawszy się Lachami, a ci następnie przezwali się Polanami, Lucicami, Mazowszanami, Pomorzanami.

Kronika Fredgara podaje, że za czasów panowania Dagoberta I (628-658) Chorątanie oraz część pewnie i innych plemion słowiańskich tworzyli kraińskie księstwo (w źródłach niemieckich marchia windyjska) pod władztwem Waluka (u Fredegara Wallucum ducem Winedorum – Jooseppi Juliusz Mikkola uważał, że to nie imię a zniekształcony słowiański tytuł Władyka; łacińskie Valduco od prasłowiańskiego voldyka-voldo/voldy od germańskiego waldan, z analogią w litewskim veldeti „dziedziczyć” będącego w przymierzu lub przynależącego do związku Samona.

Historię Karantan opisuje także kronika Conversio Bagoariorum et Carantanorum: „O nawróceniu Bawarów i Karyntyjczyków”. Za współczesnych potomków Chorątan można uważać Słoweńców (Wikipedia).

 

 

Księstwo Panońskie

 

9..jpgRzeźba księcia Kocela w serbskim parlamencie. Foto za: pl.wikipedia.org

Księstwo Panońskie (także Księstwo Zadunajskie lub Księstwo Błatneńskie) – słowiańskie państwo istniejące w drugiej połowie IX w. w zachodniej części Kotliny Panońskiej, między Dunajem na północy i wschodzie, Murą i Drawą na południu a Rabą na zachodzie. Stolica księstwa znajdowała się w mieście Blatnohrad (późniejszy Mosaburg, Moosburg, dziś węgierska wieś Zalavár) na południe od jeziora Balaton. Był to słowiański gród warowny założony przez księcia Pribunę. W 850 roku został w nim zbudowany i poświęcony pierwszy kosciól św. Marii. Poświęcił go salzburski arcybiskup Liutprand. W księstwie panowali kolejno Pribina i jego syn Kocel.

Książę Kocel stał się znany przede wszystkim z ugoszczenia braci św. Cyryla i św. Metodego latem 867 r. podczas ich podróży do Watykanu. Słowiańscy misjonarze zatrzymali się w stolicy księstwa Blatnohradzie. Misjonarze założyli w Blatnohradzie przykościelną szkołę, w której wykształcili pierwszych pięćdziesięciu słowiańskich uczniów. Kocel wspierał i walnie przyczynił się do rozszerzenia zasięgu liturgii rytu słowiańskiego.

10..pngDolna Panonia za panowania księcia Kocela, IX wiek. Foto za: pl.wikipedia.org

W 876 roku książę Kocel brał udział w przegranej wschodniofrankijskiej (bawarskiej) wyprawie przeciwko Chorwatom. Zmarł podczas wyprawy. Księstwo Błatneńskie do 884 r. przypadło wschodniofrankijskiemu królowi Arnulfowi z Karyntii. Po przegranej wojnie Państwa wschodniofrankijskiego ziemie księstwa zostały przyłączone do Wielkich Moraw.


fantom (ista)

Napisano dziś, 14:24

slowianszczyzna-mapa-1932-rok-lwow-orygi

 

 

Germanische_und_slavische_Volksstaemme_z

Wielka Germania
Ciągle pokutuje w naszej świadomości wyrażenie Wielka Germania to wielkie Niemcy. Nie ma to z nic wspólnego z rzeczywistością. Zobaczmy jak to było.
 
Na początek weźmy Kronikę Norymberską w wydaniu anglielskim.
FOLIO CCXCIX recto
NIEMCY
W tym stwierdzeniu lokalizacji i natury Niemiec, lub narodu niemieckiego, odnotowujemy obserwację Strabo, który powiedział: Niemcy, podobnie jak Galowie, są wyprostowani, mają białą lub rumianą cerę, i przypominają ich posturą, zachowaniem i manierami. Dlatego Rzymianie nie nazwali ich Niemcami bez powodu, ponieważ chcieli opisać ich jako braci Galów Zgodnie z językiem rzymskim, ‘Germani’ oznacza prawdziwego lub prawowitego brata. Germania, lub naród germański był bardzo zaniedbany przez starożytnych historyków ponieważ w tym czasie ich wnętrze i ich ojczyzna oraz podejście do nich były dostępne tylko w formie rzek. Otoczeni lasem i morzem, pozostawali niezmiennie w swoich pasterskich manierach, nigdy nie zakładając swoich siedzib na znanych i sławnych rzekach. Ale po odrzuceniu kultu bożków i przyjęciu chrześcijańskich sposobów, naród ten stał się bardziej zdyscyplinowany i bardzo się rozwijał. Kraj jest bardzo rozległy. Na wschodzie leży Polska i Dolne Węgry; na południu, Algau, lub góry; na zachodzie, Galia; a na północ, Morze Niemieckie. Niemcy mają najbardziej znane rzeki Europy, Ren, Dunaj, Łabę i niezliczone inne zapadające w pamięć strumienie. Źródło Renu znajduje się na najwyższym szczycie siedmiu gór, a w jego sąsiedztwie powstaje również Rodan, który zalewa regiony Lyonu i Narbonne. Pad nawadnia Włochy. „Tranus” (Ticinus, obecnie Tesino) wpada to Padu w Pavia (Ticinum). Etsch (Athesis, obecnie Adyga) przepływa przez region Trent i Weronę, i wreszcie wpada do Morza Adriatyckiego. Ale Ren biegnie przez doliny i sąsiednie góry, a tam, gdzie przechodzi przez kraj Churian, można po nim żeglować. Wkrótce tworzą się dwa jeziora, zwane Bodeńskim oraz Morze Zeller (Untersee) z miastem Constance znajdującym się między nimi. Od tego momentu meandruje tu i tam, rozdzierając brzegi, i otoczone przez wiele ostrych i nagłych skał, wydziela straszliwy ryk, tworząc jaskinie wzdłuż jego brzegów. Płynie przez Bazyleę, rozrywają brzegi, które mu się opierają, i szukając nowych kanałów, na wielką szkodę tych wzdłuż brzegów. Przepływa przez Strassburg, Spires, Worms, Koblencję i Kolonię, szlachetne miasta Niemiec. Wpływa do niej wiele spławnych potoków, takich jak Main, Neckar, Limnat, Moselle i Maas, a następnie wpada do Morza Niemieckiego (Północnego) w wielu miejscach, tworząc duże wyspy. Niektóre z nich są zamieszkane przez Fryzyjczyków, niektóre przez Geldrian, a niektóre przez Holendrów. Po drugie: jest Dunaj, najbardziej znana rzeka Europy, która ma swoje źródło w górach „Arnobian”, w których rozpoczyna się Czarny Las, w wiosce o nazwie Donaueschingen. Powoli płynie z zacodu na wschód do Ulm, dwudniowa podróż; a tam, wzmocniona przez Blau i Iller, oraz innymi rzekami, staje się żeglowna, a wraz ze wzrostem prądy płynie stamtąd przez wiele krajów i wzdłuż wielu miast. Do Dunaju wpada sześćdziesiąt strumieni, głównie żeglownych. Wreszcie płynie do Morza Czarnego w sześciu różnych miastach. Po trzecie: Łaba powstaje w górach, które dzielą Śląsk i Czechy. Wraz z Moldau, płynie do Czech, a więc przez Czeski Las; stamtąd przez Meissen, Magdeburg, i inne miasta Markę (Brandenburg) i Saksonię, a na koniec do Morza Niemieckiego w Hamburgu. Są tam inne znane rzeki, ale ze względu na zwięzłość nie będę o nich mówić. Po czwarte, istnieje las zwany Hercynią (Silva), który w tym czasie mieszkańcy nazywają Schwarzwald (Czarnym Lasem), i który jest źródłem Dunaju. Według Pomponiusa Meli, długość tego lasu mierzy się w 60 dniach, i jest on lepiej znany i większy niż pozostałe lasy. Ma wiele gałęzi, którym mieszkańcy i inni nadali różne imiona. Od początku do Neckar zachowuje nazwę Schwarzwald; od Neckar do Main, jest on nazywany Odonwald (Adenwald); a od Main do Lahn (Lonam), niedaleko Coblentz, nosi nazwę Westerwald. Stamtąd rozciąga się na wschód i dzieli Frankonię od Hesji i Turyngii. Następnie dzieli i okrąża Czechy, a następnie sięga w do gór Moraw, rozciągając się między Węgrami po prawej stronie, a Polską po lewej, aż po plemiona Daci i Geta, pod różnymi nazwami. Niemcy to bardzo rozległy region Europy. Poprzez kontakt i powiązania z Rzymianami, a także ze świętą wiarą, zostały one doprowadzone do łagodności i dobrych manier. Niemcy są krajem szlachetnym i są podlewane przez rzeki. Możemy tam znaleźć wielkie szczęści i błogość, umiarkowany klimat, żyzne pola, wspaniałe góry, gęste lasy i wszelkie ziarna obfitości. Na wzgórzach rodzą się winogrona, a wody i rzeki, które zalewają cały kraj, są wystarczające. Handel rozwija się wszędzie. Niemcy są przyjazne dla odwiedzających i hojne dla potrzebujących. W swojej pomysłowości, obyczajach, potędze i ludziach nie ustępują żadnemu innemu narodowi, a przede wszystkim w kwestiach wojennych. Wyróżniają się bogactwem metali, ponieważ wszystkie narody: Włosi, Francuzi, Hiszpanie oraz inne narody zabezpieczają swoje srebro właśnie od kupców niemieckich. Bez pomocy zewnętrznej, naród niemiecki może zebrać wystarczającą liczbę ludzi, piechoty lub konnicy, aby z łatwością bronić się przed innymi narodami. Wiele innych doskonałych rzeczy można by powiedzieć o ich chrześcijańskim życiu, prawach, wierze i wierności, ale musze je pominąć ze względu na zwięzłość.
 
Tutaj warto zwrócić uwagę na fragment.
„…….naród germański był bardzo zaniedbany przez starożytnych historyków ponieważ w tym czasie ich wnętrze i ich ojczyzna oraz podejście do nich były dostępne tylko w formie rzek. Otoczeni lasem i morzem, pozostawali niezmiennie w swoich pasterskich manierach, nigdy nie zakładając swoich siedzib na znanych i sławnych rzekach. Ale po odrzuceniu kultu bożków i przyjęciu chrześcijańskich sposobów, naród ten stał się bardziej zdyscyplinowany i bardzo się rozwijał. Kraj jest bardzo rozległy…”
 
Te zaniedbania nadrobili Prusacy tworząc własne fałszywki i własną wersję historyczną i fałszując praktycznie dzieła historyczne pod swoją narrację, co na naszych uniwersytetach po dziś dzień pokutuje.
 
Zwróćmy jeszcze uwagę na jeszcze jeden fragment z powyższego tekstu:
„…Poprzez kontakt i powiązania z Rzymianami, a także ze świętą wiarą, zostały one doprowadzone do łagodności i dobrych manier….”
A kto wprowadzał chrześcijaństwo do Niemiec:
Bonifacy Winfrid, Święty Bonifacy, właśc. Wynfryd, cs. Swiaszczennomuczenik Wonifatij, archijepiskop Kreditonskij (ur. między 672 a 675 w Crediton lub Devon, w Wessex, zm. 5 czerwca 754 w Dokkum – biskup obrządku łacińskiego, benedyktyn, misjonarz, męczennik. Sprawy religijne odłużmy na bok.
W Niemczech nazywany jest także apostołem Niemców. Zadajmy sobie pytanie, czy oprócz pracy misjonarskiej, czy zrobił coś za co Niemcy zrobili go swoim Patronem.
 
Otóż Bonifacy przybywszy na tereny dzisiejszych Niemiec był załamany. Zastał tam lud ciemny, głupi i prymitywny. Niemcy byli tak tępi i niegramotni o ciężkim pomyślunku, że ściągnął w 745 r ne POLAKÓW - WENDÓW (WANDALI) -  słowian, aby nauczyli Niemców wszystkiego. Czego dokładnie możemy sobie przeczytać w podręczniku z którego uczyła szlachta przed rozbiorami.
 
,, Ze strony zachodniej Wendy dali się poznać uprawą roli i przemysłem. Św. Bonifacy niemiecki, w Moguncyi apostoł, ściągał (745 r) bałgochwalców Słowian - Wendów nad Ren dla uprawy ziemi. Wendy uczyli Niemców gospodarstwa domowego, uprawy roli, bartnictwa, hodowania trzód, zaprowadzili w Turyngii lepszy ród koni i chów stadnin; uczyli Niemców złotnictwa, odlewów, tkactwa i innych robót; Z jakimi na ów czas Niemcy wcale oswojeni nie byli''
s. 70, Teodora Wagi Historya Królów i Ksiązat Polskich krótko zebrana wznowiona z 1824 r
 
Także w Kronice Norymberskiej możemy znaleźć kolejny fragment, który może pomóc odkłamać temat tych  Wendów.
 
 
LITHUANIA
FOLIO CCLXXX recto
LITWA to także rozległy region, z Polską na wschodzie; ma on także wiele jezior i lasów; Witold, brat Władysława, panował tam, a po porzuceniu bałwochwalstwa przyjął sakrament Chrystusa wraz z królestwem Polskim. Osiągnął wielką sławę. Jego poddani tak bardzo się go obawiali, że gdy poprosił ich, aby się powiesili, woleli raczej wydawać się posłusznymi niż popaść w jego niełaskę. Ci, którzy się mu sprzeciwiali, zostali zaszyci w skóry niedźwiedzie i rzucenia na rozszarpanie przez niedźwiedzie; i byli prześladowani innymi okrucieństwami. Gdziekolwiek jechał, zabierał ze sobą łuk, a kiedy spotykał kogoś, kto nie poniżał się według jego upodobań, natychmiast strzelał do niego z łuku; uprawiając taki sport, tyran zabił ogromne ilości osób. Sindrigal, jego następca, utrzymywał niedźwiedzicę, która jadła chleb z jego ręki. Niedźwiedź ten często biegał do lasu, ale wracał do domu; a kiedy był głodny, niedźwiedź szedł do komnaty księcia, drapał w każde drzwi, pukając do drzwi swoimi łapami. Książę otwierał mu i go karmił. Wielu młodych szlachciców sprzysięgło się przeciwko księciu; uzbroiwszy się, podeszli do drzwi jego komnaty, pukając niczym niedźwiedź. Myśląc, że to niedźwiedź, Sindrigal otworzył drzwi, i został szybko zasztyletowany przez szlachtę. W związku z tym, suwerenność przypadła Kazimierzowi. Latem, Litwa nie jest łatwo dostępna ze względu na wody, ale zimą można wędrować po zamarzniętych jeziorach. Kupcy podróżują po lodzie i śniegu, i noszą zapasy żywności przez wiele dni. Nie wytyczono żadnych dróg, a jest tylko kilka miast i wsi. Wśród Litwinów, większość handlu stanowią surowce. Wykorzystanie pieniędzy nie jest znane, zamiast nich stosuje się surowce, sobole, i tym podobne. Za zgodą swoich mężów, szlachcianki otwarcie mają kochanków, których nazywają asystentami w małżeństwie; jednakże, jest to niegodne i hańbiące dla konkubin; ale łatwo się rozwodzą i ponownie się żenią. Wśród Litwinów jest dużo wosku i miodu, które są zbierane przez pszczoły w lasach. Litwini rzadko używają wina, a ich chleb jest bardzo czarny. Otrzymują dużo mleka od swoich zwierząt. Ich językiem jest wendyjski, bardzo obszerny język, podzielony na wiele dialektów. Wielu Wendów, na przykład Dalmatyńczyków, Chorwatów, mieszkańców Krainy, i Polaków należy do Kościoła rzymskokatolickiego; inni do greckiej herezji, jak na przykład Bułgarzy, Rosjanie i wielu Litwinów. Niektórzy wymyślili pewne herezje, na przykład Czesi, Morawianie i Bośniacy, wśród których większość przylega do herezji Manichejskiej. Jedni wciąż są pogrążeni w ciemnościach pogaństwa. Dotyczy to wielu Litwinów, z których wielu nawróciło się na chrześcijaństwo, gdy Władysław, Litwin, przyjął polską suwerenność; ponieważ wielu Litwinów przedtem czciło węże, każde domostwo posiadało i utrzymywało węża. Niektórzy czcili ogień, słońce, a niektórzy ogromny młot, inni natomiast lasy.
Weźmy pod uwagę fragment:
„…Wśród Litwinów jest dużo wosku i miodu, które są zbierane przez pszczoły w lasach. Litwini rzadko używają wina, a ich chleb jest bardzo czarny. Otrzymują dużo mleka od swoich zwierząt. Ich językiem jest wendyjski, bardzo obszerny język, podzielony na wiele dialektów. Wielu Wendów, na przykład Dalmatyńczyków, Chorwatów, mieszkańców Krainy, i Polaków należy do Kościoła rzymskokatolickiego; inni do greckiej herezji, jak na przykład Bułgarzy, Rosjanie i wielu Litwinów….”
Tutaj mamy ładne podsumowanie, że Wandalami określano wiele narodów, ale wywodzących się z jednego pnia – SŁOWIAŃSKIEGO.
To Słowianie cywilizowali NIEMCY, a nie odwrotnie i tak należy uczyć w szkołach, a nie ciągle mieć jakieś kompleksy.
 
A jak to było wcześniej
Możemy przecież znaleźć fragmenty u wielu autorów np. weźmy Pawła Orozjusza (łac. Paulus Orosius, ok. 385 – przed 423) – teologa chrześcijańskiego i historyka.
 
libri sekstvs s 201 LXXXVII
 
s. 201
 
Potem Klaudiusz Druzus, pasierb Cezara [Oktawiana Augusta], po tym, jak wyznaczono mu Galię i Recję, największe i najdzielniejsze plemiona Germanii orężnie ujarzmił, wtedy bowiem wszystkie plemiona w taki sposób, jakby na ustalony dzień pokoju pośpieszały, falami były poruszane na popróbowanie wojny lub na zawarcie porozumienia, dla albo przyjęcia warunków pokoju, gdyby zostały pokonane, albo dla korzystania z utrwalonej wolności, gdyby zwyciężyły. Norykowie, Illirowie, Panonowie, Dalmatowie, Mezyjczycy, Trakowie i Dakowie, Sarmaci, i bardzo liczne i największe ludy Germanii, przez różnych wodzów pokonane lub odparte, lub też przez zaporę bardzo wielkich rzek, Renu i Dunaju, oddzielone zostały. Druzus w Germanii najpierw Uzypetów, potem Tenkterów i Chattów, Markomanów niemal do wytępienia zgładził. Potem najdzielniejsze narody, których natura dała siły, a stały zwyczaj biegłość w sił używaniu, Cherusków, Swebów i Sygambrów, w jednej, choć także i dla swoich trudnej, wojnie. Ich męstwo i okrucieństwo można sobie uprzytomnić z tego, że nawet ich kobiety, zawsze jeśli z powodu nieoczekiwanego przybycia Rzymian między swoimi wozami były zamknięte, i jeśli brakowało im pocisków, lub jakiejkolwiek rzeczy, której jako pociski ich szał wojenny mógł użyć, małych synów, roztrzaskawszy ich wprzódy o ziemię, w twarze wrogów rzucały, przez zabijanie z osobna synów podwójnie morderczyniami się stając.
 
W tym samym czasie w Afryce wódz Cezara Cossus Musulanów i Getulów, którzy szeroko się rozchodzili, w zacieśnionym terytorium zamknął i strachem zmusił do trzymania się z daleka od granic rzymskich. Tymczasem posłowie Indów i Scytów, po przejściu całego świata, znaleźli wreszcie Cezara w Tarrakonie [obecnie Tarragona] w Hiszpanii Bliższej, tam gdzie już dalej szukać nie mogliby, i wlali w uszy Cezara sławę Aleksandra Wielkiego, tak jak do niego [Aleksandra] przybyło dla traktowania o pokoju poselstwo Hiszpanów i Galów do Babilonu pośrodku Wschodu, tak i tamtego [Cezara Augusta] na krańcu Zachodu wschodni Indowie i północni Scytowie jako błagalnicy z darami z ich krajów się kłonili. Kiedy przeprowadził przez pięć lat wojnę kantabryjską, i Hiszpanię do wieczystego pokoju – wraz z odpocznieniem od znużenia - nakłonił i przywrócił, Cezar do Rzymu powrócił.
 
W tym także czasie wiele wojen odbył osobiście, i wiele przez swoich wodzów i legatów. Otóż między innymi także i Pizon został wysłany przeciw Windelikom, po pokonaniu których jako zwycięzca wrócił do Cezara do Lugdunum [obecnie Lyon]. Panonów, rozpętujących nową rebelię, Tyberiusz, pasierba Cezara, najokrutniejszą rzezią wyniszczył. Ten sam [Tyberiusz] nieprzerwaną wojną nękał Germanów, z których 40 000 jeńców, jako zwycięzca zabrał. Wojna ta, prawdziwie bardzo wielka i najokropniejsza, prowadzona była 15 legionami przez 3 lata, i - jak zaświadcza Swetoniusz – po wojnie punickiej niemal nie było żadnej wojny większej od tej. W tych samych czasach Kwintyliusz Warus, który wobec poddanych postępował z nadzwyczajną pychą i chciwością, wraz z trzema legionami został do szczętu wyniszczony przez buntujących się Germanów.  Cezar August tę klęskę państwa tak ciężko zniósł, że często wskutek silnego bólu, waląc głową o ścianę, wykrzykiwał: Kwintyliuszu Warusie, oddaj legiony.
 
Weźmy fragment:
„…..Tymczasem posłowie Indów i Scytów, po przejściu całego świata, znaleźli wreszcie Cezara w Tarrakonie [obecnie Tarragona] w Hiszpanii Bliższej, tam gdzie już dalej szukać nie mogliby, i wlali w uszy Cezara sławę Aleksandra Wielkiego, tak jak do niego [Aleksandra] przybyło dla traktowania o pokoju poselstwo Hiszpanów i Galów do Babilonu pośrodku Wschodu, tak i tamtego [Cezara Augusta] na krańcu Zachodu wschodni Indowie i północni Scytowie jako błagalnicy z darami z ich krajów się kłonili..”
Skoro posłowie przybywają z północnych terenów Scytii i takie jak i wiele innych zapisów istnieje w innych dziełach, a my u siebie nie potrafimy nawet najprostszych rzeczy dotyczących połączyć rzeczy, które są związane z naszą historią i z naszymi przodkami żyjącymi na naszych ziemiach, to świadczy tylko o tym, że nasi historycy nie nadają się do niczego. Chyba, że do brania dotacji z Niemiec czy innych krajów to bardzo chętnie biorą w takich rzeczach udział.
 
Ciekawe rzeczy znajdujemy w pozycjach skandynawskich w Dziejach o Dalerianach
r. VI s. 116 do s. 122
 
                                                     VI
 
O wyprawach Dalekarian, które miały miejsce zarówno poza, jak i na terenie Scandii (Skandynawii)
 
 
            Dla wspólnoty pisarzy, tak naszych, jak i obcego pochodzenia, w sposób niezbity jest udowodnione: że  mieszkańcy Scandii, tacy jak Goci, Wandale, Alanowie, Roksalanie, Normanowie i Hunowie, wszędzie na wybrzeżach morskich uprawiali piractwo, a okrętami przybywali do obcych ziem; zaś posiadający miejsca zalesione i górzyste ( mieszkający w miejscach zalesionych i górzystych), Hesingowie, Medalpadzi, Angermanie, Wermelandzi, Neryci , Dalekarianie, Westmandzi i pozostali, nie są sławni z powodu wypraw. Powodem wszystkiego wydaje się być sława/rozgłos, nagrody/, to (tak) samo, nasze dzieje nie przekazują potomnym wiadomości o nich, chociaż także brali udział wyprawach, (nie przekazują) że jednak ukryli się pod imionami ważniejszych ( tych wyżej/wcześniej wymienionych), szczególnie tych, którzy, zamieszkując owe tereny nadbrzeżne i dali się poznać z powodu corocznych wypraw.
Pominąwszy inne, miło jest  badać wojenne wyprawy Dalekarian; poruszeni (jesteśmy)nadawaniem imion,wywodzących się od naszych ojców( patronimiki), bardzo dużą różnorodnością  plemion, nieurodzajem pustych (niezamieszkanych) terenów, niedostatkiem pożywienia, przestarzałym uzbrojeniem, ponadto tradycjami przodków, które, co do jednego, pozostały aż do późniejszych pokoleń. Nie znajdzie się wśród nas nikt m), kto by nie wiedział, nawet mały chłopiec, że Kar, Kalle, Karl oznacza wśród mężczyzn męża pełnego życia, silnego(jak dąB) i działającego szybko (odważnego); ponadto, cokolwiek uczyniono mężnie i doskonale, w zapisach rodzimych powszechnie widnieje pod imionami (nazwami) Kartbat i Karligt.
Że tutaj Dalekarianie w togach i płaszczach (żołnierskich), zwłaszcza, gdy do broni stawano, że ci mężowie w każdym wieku odznaczali się wśród innych i z powodu widocznej tężyzny i nadmiernej siły ludzkiej, podczas codziennych obowiązków i zajęć, ale i wobec wrogów, mężni, do sprawiedliwej obrony siebie, w potyczkach, szczególnie zaś z powodu odwagi (zapału) wobec tyranów i tych, którzy uciskali ojczyznę, nikt nie może zaprzeczyć, chyba że zupełnie nie znający historii i zabytków, a ponadto obcy w ojczyźnie. Ktoś skądś odpowiednio (tak powiedział): Oni pierwsi stali się oczywistymi obrońcami swojej wolności, a także sprawcami zrzucenia jarzma tyranów. o)
Drugiego kryterium dowodzenia (udowadniania) poszukuję (poszukujemy)  w licznym potomstwie ich następców (zstępnych), którym  w zaspokojeniu wyżywienia nieurodzajna ziemia nie dawała satysfakcji. Tutaj wykształceni (ludzie), uważają, że, zgodnie z prawem narodów, powody wojowania, rozpatrując najodleglejsze sprawy, były czasami uzasadnione, ale jednak w wielu przypadkach gwałtowne. Co do prawa do obrony na skutek wojny: to znaczy przed atakami wrogów, gdy barbarzyńskie ludy ojczyznę niepokoją;  w przeciwieństwie do prawa do ofensywy gdy  sprzyja publiczny niedostatek. Tak niegdyś bardziej urodzajne królestwa w Europie zaatakowali Cymbrowie, Goci, Wandale i Normanowie. p) Stąd nie możemy przyjąć za pewnik, że przodkowie Dalekarian, brali udział w wyprawach wojennych poza Scandią razem z Wandalami  a potem Normanami, skoro ziemia mniej zdatna do uprawy roli została oddana, a także dzisiaj istnieje wyjątkowa obawa o niedostatek żywności;
stąd dawny przywilej LL.Dal. om Skafskog med näfuerlopp, oc baslbrytande Tot. Aedif. S.30.
Tę powyższą wypowiedź (to powyższe twierdzenie) z Normanami i Wandalami  wzmacniają:  język i nasze własne obyczaje, pachnące ową harmonijnością (współbrzmieniem). Przede wszystkim wspaniałe świadectwo i światło pokazuje Jornandes i autor historii Wilhialmi Siodii, którzy  wyznaczają pewien obszar  dla Wandali w Panonii- w pobliżu rzeki Crysum ( u Jornandesa- Grissia), który to obszar później od Wandalów otrzymał nazwę Dalmacja(Dalmatia) { Dalmaria, w której stolicą królestwa Wandalów była Daltuna) q).
Na koniec wypada przywołać tradycje przodków: albowiem u Dalekarian jest dzisiaj żywa sława Zamulisa czy Zamolxisa, króla Scyto-Gotów w Dacji i Mezji, to ten wielki ustawodawca, który przekonał ich o nieśmiertelności dusz. Stąd potomkowie Dalekarian jeszcze teraz dla żartów przekazują (mówią), gdy jakiś żołnierz jest długo nieobecny, albo zmarł, o którym nie mają wieści, że odszedł do Zamolsina; dzisiejsi Dalekarianie powszechnie uwalniają się od tego rodzimego(krajowego, ludowego) przeświadczenia,  z powodu ustanowionego Chrześcijaństwa w całej Szwecji r). Co tyczy się wypraw Dalekarian wewnątrz Scandii; o nich, nawet gdybym ja milczał, wystarczająco obficie opowiada pamięć annałów (roczników). Tymczasem istotniejszym celem mojego przedsięwzięcia jest przedstawić prawdziwe ich przyczyny. Po pierwsze, pojawia się owa Unia trzech królestw, za przyczyną Królowej Margarety (Małgorzaty), która dla Rzeczpospolitej Szwedów i Gotów zawsze była najbardziej nieszczęsna. Co stało się za sprawą  królów, Alberta Meklemburskiego, Małgorzaty, Eryka Pomorskiego, Krzysztofa Bawarskiego, Christiernus I, Jana II i Christiernusa II, trzymających władzę królewską w trzech państwach (królestwach), mówi historia tych czasów. Przeto wśród pierwszych obrońców wolności byli Dalekarjanie, szczególnie w wieku XV i XVI z  pojedynczym podaniem do wiadomości czynów (z pojedynczymi wzmiankami o czynach), które aż do dzisiaj są rozpowszechniane. Tak, dzięki księciom (wodzom) Engelbertowi (potomkowi, wywodzącego się ze szlachetnego rodu Engelberta von Berg????) i Erykowi Pukio, w roku 1434, całkowicie rozproszyli Danów w Svethii i Gothii: odebrali zamki (twierdze): uwolnili ojczyznę od tyranów. W ten sposób w kolejnym czasie, sprzysiężeni przeciwko sukcesorom Eryka, pod przywództwem  Karola  Marelchallusa(?), księcia Canuti (?),  namiestników królestwa (?) Sturyjskiego, szczególnie zaś pod auspicjami Błogosławionego Gustawa I Wybawiciela Sveonii, szczęśliwie chwycili za broń. Przykłady uczonego przodka wskazują jak wielokrotnie zgubnym dla naszej ojczyzny było panowanie Możnowładców Danów, i tak niech wolno mi będzie użyć słów największego znawcy tematu Loceniusa, pycha przede wszystkim jest zgubna, ale wprost nie do wytrzymania  w przypadku gwałtowności władzy ( stosowania przemocy w rządzeniu), jedynie przywódca i okoliczność mogą zezwalać: i tak zawsze powodowani miłością do ojczyzny, wyrywać ojczyznę z gardzieli tyranów, tak pobudzeni wspaniałomyślnością najdzielniejszych Duków ( * gdyby ducum było zapisane małą literą, przetłumaczyłabym : wodzów), zezwalać na zrzucenie jarzma tyranów s).  Dla niewielu także nagrodą za trud było objaśnianie przyczyn sporów (buntów) i zamieszek, które Dalekarianie wszczynali przeciwko godnemu wspomnienia królowi i ojcu Ojczyzny, Gustawowi I.; w ten sposób niezliczone niegodziwości i zniewagi, które ludzie niesprawiedliwi i zuchwali, zresztą narodowi najbardziej niewinnemu czynią, mogły utracić znaczenie. Nie przeczę, zarzut łatwo znajdujący wiarę, czy jeden w swoim rodzaju i odrażający błąd, że należy oskarżyć Dalekarian, jak nieco wcześniej zostało pokazane; tymczasem nic dziwnego, że może pojawiać się obwinienie, że  naród jednolity w myśleniu, w obyczajach i zawsze miły w swojej otwartości, z powodu podstępów i fałszerstw innych najbardziej haniebnych ludzi, niekiedy oszukiwany, to znaczy bardzo rzadko, zwłaszcza w wątpliwym (dwojakim, budzącym wątpliwość) stanie spraw społecznych,  a także z powodu zamieszek, mógł postępować w sposób nieprzychylny.
Z tego powodu Dalekarianie powodowani nie tyle troską o przyszłe złe położenie, ale kierując się obecną niesprawiedliwością, podrywają się (zwołują się), bez zastanowienia, do pochopnej zemsty, poprzez rozesłanie po całej Dalekarii pisma o następującej treści: […........]
 
W tym rozporządzeniu (projekcie) wspominają także o Helfingach […...]
W dniu świętej Wallburgi, w roku Pańskim 1524. t).
 
Wyjaśnienie:
1.           tym kolorem i znakiem zapytania zaznaczyłam swoje wątpliwości.
2.           nazwy własne ( imiona nazwy geograficzne) pozostawiłam w wersji najbardziej zbliżonej do oryginału. Ich przekład na język polski należy już do historyków.
3.           Starłam się, żeby tłumaczenie było jak najbardziej wierne, nie literackie.
4.           [..] język inny niż język łaciński
5.           nie przepisywałam przypisów, które przede wszystkim wskazują nazwiska autorów, tytuł, stronę etc.
 
Ten fragment jest interesujący:
„…Tak niegdyś bardziej urodzajne królestwa w Europie zaatakowali Cymbrowie, Goci, Wandale i Normanowie. p) Stąd nie możemy przyjąć za pewnik, że przodkowie Dalekarian, brali udział w wyprawach wojennych poza Scandią razem z Wandalami  a potem Normanami, skoro ziemia mniej zdatna do uprawy roli została oddana, a także dzisiaj istnieje wyjątkowa obawa o niedostatek żywności;
stąd dawny przywilej LL.Dal. om Skafskog med näfuerlopp, oc baslbrytande Tot. Aedif. S.30.
Tę powyższą wypowiedź (to powyższe twierdzenie) z Normanami i Wandalami  wzmacniają:  język i nasze własne obyczaje, pachnące ową harmonijnością (współbrzmieniem…”
 
W kronice Prokosza mamy różnie brzmiące Imiona władców. Czy czasem nie jest tak, że naszymi władcami nie byli także Wikingowie wybierani spośród naszych przodków z którymi żyli i współdziałali???
 
Wszystko będziemy musieli napisać jeszcze raz od początku.
Ale jak zacząć?
 
Najpierw jak to robiono kiedyś jak przetłumaczony poniższy fragment
Orbis maritimi sive rerum w mężu littoribus gestarum generalis historia , Divione, apud Petrum Palliot z 1643r. Claude'a Barthelemy Morisota pisarza i prawnika z Dijon
 
s,  257 do 260
Historia świata morskiego, to jest ogólna historia dziejów na morzu i na wybrzeżu, autorstwa Claude'a Barthelemy Morisota z Dijon.
 
W Dijon, u Pierre'a Palliota, przed pałacem, z przywilejem, 1643.
 
Historia świata morskiego, to jest ogólna historia dziejów na morzu i na wybrzeżu której, w której znajdują się wynalazki statków, ich części, uzbrojenie; wyposażenie flot, żegluga, bitwy morskie, oręż, zasady wojenne, trofea, triumfy, naumachia; miasta i kolonie morskie, periplus [gatunek piśmiennictwa, opis szlaków morskich] świata starożytnego i nowego, urzędy, dowództwa i zwierzchności floty u wszystkich narodów; prawa morskie, przeglądy flot, przyczyny i rodzaje wiatrów, używanie kompasu, napędu żaglowego, różne prądy i pływy morskie, oraz wylewy, i wszystkie inne rzeczy do spraw morskich się tyczące. [potem jest informacja, że w ks. 1 jest historia spraw morskich od początku do śmierci Konstantyna Wielkiego, w ks. 2 od śmierci Konstantyna Wielkiego do czasów współczesnych autorowi]
 
Rozdział 37
 
Opis starożytnej Germanii nadbrzeżnej, oraz Sarmacji i Scytii europejskiej, Chersonezu Taurydzkiego i Bosforu Kimeryjskiego, z sąsiednimi wyspami.
 
[tytuł mapy; Wybrzeża Oceanu Germańskiego i Sarmackiego, według Ptolemeusza.]
 
[na marginesie: ze Strabona, ks. 7, Ptolemeusza, ks. 2 rozdz. 11, ks. 3, rozdz. 5, Ortelius, Mercator, Aubanus,{nazwiska wydawców}, w Münster, z „Periplusu” Arriana Stukiusa {wydawca}, z Meli ks. 3, 4 rozdz. 3 i 4, Maginus i inni {wydawcy}, w Manarmanis {Oostmahorn}]
 
Germania, najobszerniejszy kraj Europy, oddzielona od Galii rzeką Renem, odseparowana od Retów i Panonów Dunajem, od Sarmatów i Daków wzajemnym strachem i górami, tam, gdzie kieruje się ku oceanowi, zwężona, wybrzeże swoje ozdabia i uświetnia następującymi miastami, rzekami i portami. Za Renem łączą się z morzem rzeki, Manarmanis z portem, przez Fryzów kiedyś nazwany Maharna [Oostmahorn]; Vidrus [Vechte], rozdzielająca obecne Groningen; Amasius, czy też Amisius [Ems], grobowiec Brukterów, pokonanych przez Druzusa; Visurgis, nazywana też [podane obok inne wersje; Wezera]; następnie Albis [Łaba]. Między Renem a Vechte są Busakterowie, których miastem jest Navalia [Kampen], a których wielu myli z Brukterami, ludem wschodniej Fryzji, którzy obecnie są mieszkańcami Brookmerland. Miedzy rzekami Vechte i Ems są Fryzowie zachodni, i ich miasto, niewiele oddalone od wybrzeża Morza Germańskiego, Phileum [Groningen]; jest to ziemia trudna do przebycia z powodu wielu rzek, pomiędzy którymi jest Tadera, w języku mówionym Iada [Jade]. Między Ems a Wezerą są Kauchowie mniejsi, między Wezerą a Łabą Kauchowie więksi. Ci pierwsi są dziś nazywani Fryzami i Groningijczykami, ci drudzy Bremeńczykami i Lüneburczykami, których miastem jest Phabiranum [Brema] w nowej Saksonii. Za Łabą mieszkają Sigulonowie, Sabalingowie, których Peucer uważa za Jutlandczyków, Kobandowie, Chalowie, Cymbrowie, ofiary rzymskiego konsula Mariusza, Fundusowie i Charudowie. Granica Cymbrów, i Chersonez Cymbryjski, obecnie Jutlandia, oddzielają wyspy Sasów, i Alosiae [niezidentyfikowane, może Helgoland]. Miedzy Łabą a Chersonezm Cymryjskim jest wielka zatoka Codanus [w przypisie zidentyfikowana jako Bełt, ale chodzi raczej o wszystkie cieśniny wiodące z Bałtyku na Morze Północne], wypełniona wielkimi i małymi wyspami, głownymi są 3 Skandie mniejsze, których dzisiejszymi nazwami są Fionia, Hallandia i Blekingia. Skadnię większą podtrzymuje od wchodu Morze Bałtyckie, od zachodu zatoka Codanus, teraz nazywana jest ona Skanią. Maginus, wbrew Ptolemeuszowi, przeczy, by była ona wyspą, i twierdzi, że jest półwyspem o ogromnej wielkości, nazywanym przez starożytnych Balthia, Basilia i Vergion, przez Prokopiusza zaś Thule. Morze tam, które jest jakby ujęte do środka wybrzeży, nigdzie nie rozciąga się szeroko, i nigdzie nie jest do morza podobne, a wskutek przepływających wszędzie rzek, i ziem często w poprzek biegnących, zmienne jest i rozproszone, z wyglądu jest jakby rozproszone na nurty, wstrzymywane tu wybrzeżami, tam groblami i występami zakrzywiającej się  ziemi. Jego krańce od południa i zachodu zajmują Sasi, których miastem jest drugie miasto Marionis [w przypisie identyfikowane jako Lubeka, ale według „Orbis latinus” tak nazywano Hamburg i Lüneburg], a ich granice wyznacza rzeka Chalusus [Warnow]. Tu są Farodinowie, czy też Parodinowie, Sudinowie, Rutiklejowie, Auksnowie i Teutonoarowie, których ziemie zamieszkują dziś ludy Dolnej Saksonii, Meklemburczycy, Pomorzanie, i Wandalowie, czy też Wandilowie. Najdawniejszymi miastami są Laciburgium [Rostock, identyfikacja niepewna], Bunitium [według „Orbis Latinus”to Bützow, ale podawane jest też Lubieszewo], Rugium [Rügenwalde = Darłowo, albo Miastko]. Rzeki to Szprewa, Odra i Wisła. Naprzeciw tych rzek są duże, nieznane starożytnym wyspy Iulina [Wolin], Usedona [Uznam], Rugia.
 
[na marginesie: O ludach i krainach położonych nad morzem w kierunku północnym, których nazwy były starożytnym ledwo znane, albo i w ogóle nieznane, powiemy w następnej księdze.]
 
Za Wisłą zaczyna się Sarmacja, obszerniejsza w środku, niż od strony morza. Ludy nadmorskie przy zatoce Wenedzkiej to Gitonowie i Wenedowie, którzy później zostali nazwani Borusami, teraz Prusami, i Hossii, których oblewają rzeki Chronon [Pregoła], Rubon [Niemen], Turuntus [Windawa] i Chersinus [Dźwina]. Potem następują Aorsowie, to jest gorsi [albo: nieprawi, zwyrodniali] Scytowie, zrodzeni z niewolników, potem Agatyrsowie, Sali, Careotae, Carbones, Pagyritae, Samogitae [Żmudzini], Mazowszanie, Litwini i Moskowici, kiedyś tylko z samych imion znani. W ten sposób Sarmacja otoczona przez tyle ludów, przechodząc w granice i miano Scytów, i także niemal Germanów, odgraniczona jest od północy Oceanem, od południa Myzją [poprawnie powinno być; Mezją] i Dacją, od zachodu rzeką Wisłą, od wschodu rzeką Danais [Don], Meotydą [Morze Azowskie] i Pontem [Morze Czarne]. Lecz zanim przejdę do Sarmacji europejskiej, która zamknięta jest dwiema rzekami, Tanais [Don] i Tyras [Dniestr], nie należy ominąć Gocji [Gotlandia], ze wszystkich wysp - po dokładnym przebadaniu różnych narodów – najbardziej sławiona. Leży ona w Zatoce Wenedzkiej, naprzeciw ujścia rzeki Chersinus [Dźwina], jest matką Gepidów, Rugiów, Wandalów, Longobardów, Herulów, Turcilingów, Hunów, Winulów, Wizygotów, Ostrogotów i Gotów, a są to wrogie i krainom nieprzyjazne miana. Sarmacja więc, która jest położona nad Meotydą, kieruje się ku falom rzeki Tanais [Don], jest rzeką i Sylów, i Amazonek, wraz z miastem o tej samej nazwie [Tanais] położonym u jej ujścia, z korytem rozdzielonym na dwoje wyspą, którą mieszkający tu Grecy nazwali Alopetią, jakby „wyspą lisów” [po grecku alopeks – lis]. Wybrzeże najbliższe Tanais zamieszkują Roksolanie wraz z Bastarnami, których wielu uważa za dzisiejszych Rusów i Rusinów; ich głównym miastem jest Caroea. Tam za rzeką Poritus [Prut ?] zaczynają się Jazygowie, których plemię znajduje się przy Meotydzie [Morze Azowskie] i rzece Hygris [Doniec], pośrodku między rzekami Poritus [Prut ?] i Lycus, tak jak Lucus Dei [dosł. „Gaj Boży”], między Lycus i Agarus, która to rzeka obdarzyła swoim mianem najbliższy przylądek. Tam kończą się Meotyda, i zaczyna się zatoka [liman ?] Buges, inaczej Bycis, tam są miasta Lianum, Acra i Cnema, rzeki Gerus, Bycus i Pasiastus, Ptolemeuszowy Pasiascus, którego napór powstrzymuje Chersonez Taurydzki [Krym], i nie dopuszcza, by wpływał do zatoki Carcinitus [gr. Kerkinitis], tuż naprzeciw Istmu [z gr.: przesmyku, może chodzi o Przesmyk Perekopski]. W pobliżu Pasiatus jest Heraklion, kolonia Herakleotów [obywateli Heraklei], przylądek Zenona, wraz z inną świątynią dziewicy, której miano Parthenion. Stąd [w przypisie dopisek: Cieśnina Kaffy] Bosfor Kimeryjski [Cieśnina Kerczeńska] rozdziela ziemie; nie jest pewne, czy przyjmuje wody od Meotydy, czy od Pontu Euksyńskiego [Morza Czarnego]. Na tym szlaku [w przypisie dopisek Milezyjczycy założyli Pantikapajon [obecnie Kercz, inna nazwa: Vospero], główne miasto Bosforu. Założyciel Tyrictaty jest nieznany, tak samo założyciel Myrmekion, która to nazwa jest wspólna z najbliższym przylądkiem. Potem jest Nimfeum [właściwa grecka nazwa: Nimfajon;w przypisie Cyprico, ale nie wiem, co by to miało oznaczać], i Teodozja [inna nazwa: Kaffa], kolonia Milezyjczyków, i Diam, rzeka Istrianus [inna nazwa: Calamita], przylądek Corax, Lagira, lub Lagyra, przylądek Czoło Barana, przez Greków nazywany Kriou Metopon [po grecku: Czoło Barana; obecna nazwa przylądka: Sarycz], lub Briksas [greckie], albo może Friksas [greckie], od barana Fryksosa [to jest należącego do mitycznego Fryksosa], lub od kształtu, przedstawiającego sobą czoło barana. Miasto Charax [w przypisie: Cacagioni] i Naubarum, i port Ctenis nad jeziorem Halmiris lub Halmitis. Poniżej jest miasto Port Symboli [greckie: Symbolon; późniejsza nazwa: Bałakława], Stenosoma [greckie], to jest „wąskie usta”, miasto Palacia, Dandaca, i powyżej zatoki Carcinitus [gr. Kerkinitis], która dziś jest nazywana Nigropolitanus, miasto Eupatoria [w przypisie nazwa: Sibula], założone przez Diofantosa, wodza wojsk Mitrydatesa, i niedługo później opuszczona, restaurowana przez Pompejusza Wielkiego, przez którego została nazwana Magnopolis, i Pompeiopolis. Między rzeką Bycis i zatoką Carcinitus Istm [z gr.: przesmyk] stanowi granicę Chersonezu Taurydzkiego, cała retsza obwiedziona jest morzem. Dlatego ziemie Tauroscytów raz dopuszczają fale, raz, do fal dopuszczone, chłoszczą je skręconym ogonem, i z gniewem odpychają. Nazwę zatoce nadała rzeka Carcinius [być może to rzeka Inguł], większa od Hypanis [Boh], obie zaś są mniejsze od Borystenesu [Dniepr], opływa Olbię w przypisie nazwa; Strapenot], miasto Milezyjczyków, i gdy wpływa do morza, tworzy wyspę o swoim imieniu. Poniżej jej [w przypisie Fidonisi, dawna nazwa wyspy Ostriw Zmijnyj] znajduje się Leuca, to jest Peuce Achillesa [co można rozumieć jako „droga Achillesa”]. Poeci opowiadają, że wzięła ona nazwę od Tetydy, matki Achillesa, dla Greków jest to Droma Achilleos [po grecku: Droga Achillesa], ponieważ Achilles, gdy nieprzyjazną flota wszedł na Pont [Morze Czarne], i stał się zwycięzcą, tam żartobliwym pojedynkiem uświetnił zwycięstwo, ćwicząc siebie i swoich ludzi w żegludze. Od krańca zatoki Carcinitus do ujścia Borystenesu są miasta Kefalonesos,  o którym inni utrzymują, że jest małą wyspą, i nazywają Kefalonessos, Dobry Port, Nowe Mury, Tamyraca, inaczej Hypacyrno; poniżej rzeki Axiaces są Physca i Arpis. Potem są rzeki Tyras.


Do XVI w nie było używane pojęcie języki słowiańskie, tylko wedyjskie itp, czyli wandalskie.
Do czasu podziału Wandali stanowiłiśmy jeden organizm, który możemy nazwać Lechią, Federacją jak zwał tak zwał. Tak powinniśmy  składać naszą historię w jedną całość, a nie z jakiś garnków czy patelni sprzed 3 000 lat. A w Kronice Janka z Czarnkowa mamy wyraźnie napisane, że tworzenie granic pomiędzy swoimi Polacy uważali za GŁUPOTĘ.
Mieliśmy własną Unię ponad 2000 lat wcześniej.

 

https://kronikihisto...bbxo6AeqU_rOq-8


fantom (ista)

Napisano dziś, 11:25

PODAJ DALEJ ! Przedkatolickie monety Lechistanu opisane przedkatolickim pismem Polaków-Wandalów , pismem chaldejskim, używanym w Lechistanie pomiędzy V w.p.n.e. a X w.n.e. Dwie monety z V w.p.n.e. króla Lechistanu i założyciela Krakowa Krakusa, którego nielegendarny kopiec grobowiec góruje nad Krakowem.
Król Krak z berłem.
Moneta w grubym gładkim obwodzie przedstawia popiersie króla zwrócone w prawo z mitrą na głowie i berłem liliowym w ręku. Nad nim napis chaldejski: „כרכה”, czyli „KRaK".
Dziesięć takich monet zostało znalezionyc w Głębokiem w Wielkim Ksiestwie Poznańskim 3 października 1872 r.

Król Krak z mieczem.
Moneta przedstawia nad dwiema liniami popiersie króla zwrócone w prawo, trzymający przed sobą miecz. W półotoku napis chaldejski: „כרכה כרהל”, czyli „KRaK KRAL".
Trzy takie monety znaleziono w Wieńcu w powiecie włocławskim w listopadzie 1850 r.

 

51730817_1155128744646219_58194500162714

 

PODAJ DALEJ !!!! Monety chaldejskie przedkatolickich królów Lechistanu. Moneta Lecha III, IV w.p.n.e. o którym kroniki Dzierżwy i Boguchwała podają, że był królem królów imperium Lechitów.

 

51584511_1152362834922810_53777916229163

 

50314653_1090178781187217_86744052342288

 

Podaj dalej!. Przedkatolickie monety opisane pismem chaldejskim, przedkatolickim pismam królestwa Sarmacji.

 

50844746_1147232428769184_42993354065890

 

PODAJ DALEJ! Z CYKLU PRZEDKATOLICKICH MONET Z PISMEM CHALDEJSKIM, pismem Lechitów przed chrztem. Brakteat przedstawiający postać stojącą wprost, trzymającą w prawej ręce palmę. Po lewej stronie chaldejski napis „Meszko”.
Brakteat ten znajdował się w kolekcjach: Wolańskiego, Poserna i Thomsena w Kopenhadze.
Posern miał tą monetę z wytartym napisem, a w zbiorze Thomsenaa Koene odczytał napis „Mieskoh’.

Brakteat przedstawiający lwa, wokół którego jest napis chaldejski: „Mszko Krl Polski”. Tą monetę Mieczysław bił zapewne po zdobyciu Lwowa w 960 r.
Posern posiadał 8 sztuk takich brakteatów, z których każdy był wybity innym stemplem. Nabył je po Radcy Dworu Saskiego Bekerze Konserwatorze Drezdeńskiego muzeum numizmatycznego, który zmarł około roku 1826.

Te obydwa brakteaty Bernard Koene opublikiwał w piśmie: ‘Zeitschrift für Münz, Siegel, und Wappenkunde’.
Pochodziły one z gabinetów ksiecia Wilhelma Radziwiła w Berlinie, i Radcy Stanu Reichla w Petersburgu.

 

50628565_1145158535643240_60432411383604

 

50735937_1143264545832639_15150832917183

 

50517242_1143264192499341_62327353230932


fantom (ista)

Napisano wczoraj, 13:58

Inne spojrzenie. Kronika Nestora - latopisa staroruskiego

 

250px-14_2_List_of_Radzivill_Chron.jpg

 

(...)

2. O narodach słowiańskich

Po zburzeniu zaś wieży i po rozdzieleniu narodów zajęli synowie Semowi wschodnie kraje, a synowie Chamowi — kraje południowe, Jafetowi zaś zajęli zachód i kraje północne. Od tych zaś siedemdziesięciu i dwóch narodów był naród słowiański, z plemienia Jafetowego — Norycy, którzy są Słowianie.

Po mnogich zaś latach siedli byli Słowianie nad Dunajem, gdzie teraz ziemia węgierska i bułgarska. I od tych Słowian rozeszli się po ziemi i przezwali się imionami swoimi, gdzie siedli na którym miejscu. Tak więc przyszedłszy, siedli nad rzeką imieniem Morawa i przezwali się Morawianami, a drudzy Czechami nazwali się. A oto jeszcze ciż Słowianie: Biali Chorwaci i Serbowie, i Chorutanie. Gdy bowiem Włosi naszli na Słowian naddunajskich i osiadłszy pośród nich ciemiężyli ich, to Słowianie ci przyszedłszy siedli nad Wisłą i przezwali się Lachami, a od tych Lachów przezwali się jedni Polanami, drudzy Lachowie Lutyczami, inni — Mazowszanami, inni — Pomorzanami.

Także ciż Słowianie przyszedłszy siedli nad Dnieprem i nazwali się Polanami, a drudzy — Drewlanami, dlatego że siedli w lasach, a jeszcze inni siedli między Prypecią a Dźwiną i nazwali się Dregowiczami, inni siedli nad Dźwiną i nazwali się Połoczanami, od rzeczki, która wpada do Dźwiny i nazywa się Połota. Ci zaś Słowianie, którzy siedli około jeziora Ilmenia, przezwali się swoim imieniem i założyli gród, i nazwali go Nowogrodem. A drudzy siedli nad Desną i nad Semą, i nad Sułą, i nazwali się Siewierzanami. I tak rozszedł się naród słowiański, a od niego i pismo nazwane słowiańskim (s. 211—212).

 

 

4. O założeniu Kijowa

Polanie tedy, mieszkając z osobna, władali rodami swoimi, boi wiem i do tych braci [o których będzie mowa] byli tu Polanie i żyli każdy ze swoim rodem i na swoich miejscach, władając rodami swoimi. I byli trzej bracia: jednemu na imię Kij, a drugiemu Szczek, a trzeciemu Choryw, a siostra ich zwała się Łybedź. Siedział Kij na górze, gdzie dziś wjazd boryczewski, a Szczek na górze, która dziś zowie się Szczekowica, a Choryw na trzeciej górze, od niegoż przezwanej Chorywica. I założyli gród w imię brata swojego najstarszego i nazwali go Kijowem. Był około grodu las i bór wielki, i łowili tam zwierzynę. Byli to mężowie mądrzy i roztropni, nazywali się Polanie, od nich to są Polanie w Kijowie i po dziś dzień.

Inni zaś, nieświadomi, mówią, że Kij był przewoźnikiem; był bowiem u Kijowa wtedy przewóz z tamtej strony Dniepru, stąd mówiono: „na przewóz na Kijowy". Lecz gdyby Kij był przewoźnikiem, to nie chodziłby do Carogrodu. Ale Kij ten władał w rodzie swoim i chodził do cara — nie wiemy do którego, powiadają tylko, że dostąpił wielkiej czci od owego cara, za którego przychodził. Wracając zaś przyszedł ku Dunajowi i upodobał sobie miejsce, i założył grodek mały, i chciał siąść tu z rodem swoim, lecz nie dopuścili go okoliczni mieszkańcy. Tak i po dziś dzień nazywają Dunajcy grodzisko to Kijowiec. Kij zaś, przyszedłszy w swój gród Kijów, tu żywot zakończył; i bracia jego Szczek i Choryw, i siostra ich Łybedź tu pomarli (s. 214—215).

 

 

5. Obyczaje różnych plemion i narodów

Polanie tedy, żyjąc z osobna, jakośmy rzekli, byli rodu słowiańskiego i nazwali się Polanami, i Drewlanie wywodzili się z tychże Słowian, i nazwali się Drewlanami; Radymicze zaś i Wiatycze — z Lachów. Było bowiem dwu braci u Lachów — Radym, a drugi — Wiatko; i przyszedłszy, siedli: Radym nad Sożą, i od niego przezwali się Radymicze, a Wiatko siadł z rodem swoim nad Oką i od niego przezwali się Wiatycze. I żyli w zgodzie Polanie i Drewlanie, i Siewierzanie, i Radymicze, i Wiatycze, i Chorwaci. Dulebowie zaś mieszkali nad Bugiem, gdzie dziś Wo-łynianie, a Ulicze i Tywercy siedzieli nad Dniestrem, sąsiadując z Dunajem. Było ich mnóstwo, siedzieli bowiem nad Dniestrem aż do morza, i są grody ich i do dnia dzisiejszego; dlatego Grecy nazywali ich Wielką Scytią.

[Wszystkie te plemiona] miały swoje obyczaje i prawo ojców swoich i podania, i każde — swój zwyczaj. Polanie więc mieli obyczaj ojców swoich łagodny i cichy, i wstydliwość przed swoimi synowymi i siostrami, przed matkami i ojcami swoimi; synowe zaś przed świekrami i dziewierzami wielką wstydliwość miały; mieli też ślubny obyczaj; nie chodził zięć po synową [tzn. narzeczony po narzeczoną], lecz przyprowadzano ją wieczorem, a nazajutrz przynosili, co za nią oddawali. A Drewlanie żyli na obraz zwierzęcy, po bydlęcemu, zabijali jeden drugiego, jedli wszystko nieczyste, i ślubów u nich nie bywało, lecz porywali dziewice nad wodą. I Radymicze, i Wiatycze, i Siewierzanie jednaki obyczaj mieli: żyli w lesie, jak wszelki zwierz, jedli wszystko nieczyste i mówili sprośności przed rodzicami i przed synowymi. I ślubów u nich nie bywało, jeno igrzyska między siołami; schodzili się na igrzyska, na pląsy i na wszelkie pieśni bie-sowskie, i tu porywali żony sobie, z którymi już wprzódy się umówili; mieli zaś po dwie i po trzy żony. I jeśli kto umierał, to czynili nad nim tryznę, a potem czynili stos wielki i wkładali na ten stos umarłego i spalali, a potem, zebrawszy kości, wkładali je w małe naczynie i stawiali na słupie przy drogach, jak czynią Wiatycze i dziś. Ten sam obyczaj uprawiali Krywicze i inni poganie, nie znający zakonu Bożego, jeno sami sobie tworzący zakon.

Powiada Georgios [Hamartolos] w latopisie: „Oto każdy naród ma albo prawo pisane, lub obyczaje, które u nie mających prawa pisanego uważane są za spuściznę ojców. Z nich zaś pierwsi są Syryjczycy, żyjący na końcu ziemi, jako prawo mający obyczaje ojców swoich: nie cudzołożyć, nie wszetecznić, nie kraść, nie obmawiać, nie zabijać, i zgoła nie czynić zła. Prawo zaś Baktrian, zwanych Brachmanami i Wyspiarzami, które im pradziadowie przekazali cnotliwie, jest takie, że mięsa nie jadają i wina nie piją, nie wszetecznią i żadnego zła nie czynią, dla wielkiej bojażni Bożej. Inaczej jest u sąsiadujących z nimi Indów. Ci są zabójcy, plugawcy i gniewliwi ponad wszelką miarę; a wewnątrz [tego] kraju mieszkający jedzą ludzi, zabijają podróżnych i jedzą gorzej niż psy. Swoje prawo jest u Chaldejczyków i u Babilończyków: matki pojmować, z dziećmi braci wszetecznić, i zabijać. I wszelki bezwstyd czynią, uważając go za cnotę, nawet będąc daleko od kraju swojego. Inne znów prawo mają Gelejowie: niewiasty u nich orzą i budują domy, i męskie roboty robią, lecz za to wszetecznią, ile chcą, nie powstrzymywane przez mężów i nie upominane. Są zaś wśród nich chrobre niewiasty, krzepkie do łowienia zwierza. Rządzą te niewiasty mężami swoimi i panują nad nimi. W Brytanii zaś wielu mężów śpi z jedną niewiastą, i wiele niewiast spółkuje z jednym mężem, i to bezprawie wykonywają jako prawo ojców, bez zazdrości i przeszkody. Amazonki zaś mężów nie mają, jeno jak bezmowne bydlęta raz do roku tuż przed dniami wiosennymi wychodzą ze swej ziemi i spółkują z mężczyznami z krajów sąsiednich, uważając tę porę poniekąd za uroczystość i wielkie święto. Gdy zaś poczną od nich w łonie — znowu rozbiegną się stamtąd wszystkie.

Gdy zaś przychodzi czas rodzić i jeżeli rodzi się chłopak, to zabijają go, jeśli zaś dziewczynka, to żywią i starannie wychowują".

Tak oto i za naszych czasów Połowcy zachowują teraz prawa ojców swoich: krew przelewają i chwalą się tym, jedzą padlinę i wszelką nieczystość — chomiki i susły, i pojmują swe macochy i jątrwie [bratowe], i inne obyczaje ojców swoich zachowują. My zaś, chrześcijanie wszystkich krajów, gdzie wierzą w Trójcę Świętą i w jeden chrzest, i jedną wiarę wyznają, mamy zakon jeden, jako że w Chrystusie ochrzciliśmy się i w Chrystusa przyoblekli (s. 217—220).


Fallout152 Godzilla152

Napisano 04 luty 2019 - 23:37

Autor wziął kilka run z futharku, resztę wymyślił sam, zgodnie z zasadami z głagolicy. Użycie tu wszystkich obecnie używanych polskich liter też jest naciągane i podejrzewam, że każdy prawdziwy lingwista obaliłby to z palcem w nosie, wszak polszczyzna ulegała ogromnym zmianą na przestrzeni lat. Jeśli dobrze kojarzę, to np. zgłoski szeleszczące zapożyczyliśmy sobie od Tatarów.
Autor sam przyznaje, że runy są skandynawskie, tylko coś tam skrobie, że są oparte na słowiańskich, ale tu jedynym argumentem jest "bo ja tak sądzę". Niestety, ale Polacy nie pozostawili po sobie żadnych run, żadnych pogańskich manuskryptów, kamiennych tabliczek, etc, podczas gdy np. w krajach skandynawskich jest tego multum.

Tu jeszcze dla porównania, jak łacina różni się od współczesnego włoskiego:



Zresztą nawet współczesny włoski ulegał przemianą. Posiadał masę dialektów i podobno dopiero wynalezienie telewizji go ustandaryzowało. Zresztą tak samo jest z każdym innym językiem. Poza tym nie wiem jak by to niby miałoby być, że w Lechii było około 30 narodów słowiańskich i żaden oprócz polskiego nie miałby wpływu na język / alfabet. Chyba jak do tej pory najbardziej absurdalny fejk w tym temacie, chociaż wszystkich stron nie przejrzałem.

fantom (ista)

Napisano 04 luty 2019 - 14:13

Runy polskie...  wystarczy włączyć googlarkę.

 

polskie-runy-plansza-1.jpg

 

https://akademiaducha.pl/polskie-runy/


fantom (ista)

Napisano 04 luty 2019 - 13:46

kroniki Dzierswy cd.

 

popiel_i.png?itok=0oo_As-9

 

PОМРILIUS  I

 

Pompilius I nastapił po Leszku III.

 

Jego skinieniem nie tylko Słowiańska Monarchia ale i odłączone dzielnice rządzone były. Wszyscy Bracia ubiegali się gorliwie w okazywaniu mu

posłuszeństwa i przywiązania, z takiem uszanowaniem i przychylnością  czcili go, że nawet po śmierci Jego, Synka maleńkiego Pompiliusem (imieniem

Oycowskim) zwanego bez naymnieyszey trudności ani zawiści Królem obrali.

О Błogosławiona! Więcey niż błоgosławiona iedność Braterska!  pomiędzy któromi obowiazki uszanowania nad chucią Panowania przemagaia!

Lecz cóż dziwnego ze dwudziestu Braci Władzy iednego Brata podlegali?

dziwnieyszy mamy przykład Krociniusa Króla Arabskiego: spłodził on z wielu nałożnic Siedemdziesiat Synów, których wierność wielka Sławą okryła go u pogranicznych Narodów, a nawet nie zwyciężonych Królow bardzo szczęśliwie pokonała. Oby równie szczęśliwey starości mogli byli doczekać  nasi Pompiliuszowicze.

 

 

 

 

 

 

POMPILIUS II.

 

Loquar  an taceam seu sileam? pudor est aperire pudorem.

 

Pompilius II wyrodek królów! upoiony iakowéy Baby Czarownicy powabami‚ przychylność Stryiów niewdzięcznośoią, przyiaźń chytrością, łagodność rozlewem krwi, wierność zdradą, a posłuszeństwo tyrannią odwzajemnił.

Та naybezwstydniéysza Niewiasta ustawicznie go podusczała ubarwionemi  słówkami „ Nie trzeba mówiła „dоwierzać pogodzie, bo częstokroć skwar upału słonecznego zaciąga burze i nawałnice: nie ciesz się bardzo iakobyś  iuz zawinął do bezpiecznego portu, bo ieszcze nieprzebyleś odpływów morza, i nie widzisz Skał sterczących w koło i grożącyoc ci nie bezpieczeństwem!”

 

„Nie ma szczęśliwości przy słabych siłach, nie ma bezpieczeństwa w rozszarpaném Królestwie: ile masz Stryiów tyle iest kęsów Królestwa Twoiego i podkopywaczów spokoyności Twoiéy: rozprawują z Tobą w naypiękniéyszych słówkach , a со innego myślą: iak cierniste kolce przy

róży, lub wąż w zielonéy murawie utaione”.

 

„Mieniąż sie Opiekonami, ba nawet  Oycami Twoiemi nie Stryiami: rozumiesz że to? zastanowiłżeś się nad tem? mniemasz może że oni przestaią na tych czczych Nazwiskach? obrali oni Ciebie Królem nie dla tego żebyś Panował  nad niemi, ale żeby którenkolwiek z nich upatrzywszy рогę? (w teraźniéyszym nieiako zawieszeniu Naywyższéy Władzy) przywlłszczył ia sobie. Słowem maia cię za Chłopczyka , któremu ieszcze igraszek tylko potrzeba; Przedstawiaiac ci niektóre błache iak pajęczyna przedmioty, nie dla tego zebyś radząc nabywał rostropności, ale żeby cię podchwytuiąc wyszydzali”.

„Obieray więc niewola lub niepodległość; badź sobie swoim lub czyim: szczęśliwym lub wiecznie nędznym”.

 

„Potrzeba niekiedy dla роraowania zdrowia upuśoić krwi: i latorośl nie rozkrzewia sie swobodnie , ieżeli rdzawych gałązek nie obrzynasz , а wilków wcale nie wytniesz.”

 

Temi i tém podobnemi poduszczeniami skłoniony Pompilius II, udaie

chorego z namowy téyże Nauczycielki, i ukladłszy sie w łóżku, kazał przyzwać do siebie Przyiacioł i Stryiów, dla pociechy niby, i naradzenia się  z Niemi.

 

Powierza każdemu z osóbna skrycie i naustroniu (iako osobliwsza taiemnice z Nieba sobie obiawioną) zapowiedz i dzień śmierci swoiéy „Przeznaczenie moie, rzecze, już mnie powołało teraz do was należy myśleć о Następcy, Lecz zgon móy znośniejszym mi sie nieiako stanie, gdy obchodząc wspólnie z Wami pogrzeb móy сzyli ostatnia posługe , bedę

śwìadkiem waszéy ku mnie przychylności: niespodziewam się albowiem

ażebyście odmówili żyiącemu, czego po śmierci ubliżyć nie możecie„

 

Rozlegała sie zatém iednych szczere drugich zmyślone i udawane płacze  i krzyki: tu wzdychania, tam łkania , ówdzie żałosne jęki, tam przeraźliwie ryczą: Dziewice włosy sobie na głowach targają , Matki drapią sobie szaty. Lecz nade wszystko rozrzewnia rozpacz Królowéy zmyślona i ięki. Ściska ze łkaniem to Męża to Panów każdego z osóbna; a słodka iakaś goryczą, czyli raczéy mam powiedzić gorzką słodycza, wszystkich tak rozczuliła, że iakby szczeremi niezmyślonemi jéy łzami wzruszeni zostali. Powiadaja  nawet że Posagi miedziane na iéy wzdychały, a na iey płacz łzy roniły.

 

Po zabobonnych Pogańskich Obrządkach pogrzebowych (iakowe do dziś dnia ieszcze рту pogrzebach zachowuiq ) dano obfitą i smaczną ucztę, a gdy goście rozgrzani napoiem , ostygli nieco w smutku , kazał ich Król zaprosić żeby go odwiedzili, i koleyném w obecnoâci Yego spełnianiem kuflów mile go pocieszali ‚‚ Przyiemność obcowania z Wami, mówił, pokrzepia mnie w słabości, i ostatnie chwile zycia moiego raczéy radością napełnią niżeli smutkiem przerażą.

„Czegoż Królowo (mówił do żony) zalewasz sie łzami? trawisz sie zgryzotą? i lękasz wdowieństwa? I owszem рóki tak liczni krewni moi żyć będą, myśl że ia żyię ì zdrów iestem.

„Upraszam naypierwszych ze Stryiów moich i nayściśleyszych z Przyiaciół

(których oblicze i weyrzenie rozweselają mnie iakoby świetne gwiazd promienie ) ażeby mnie i ciebie , роłowicę życia moyego, z swoiéy nie wypuszczali pamięci.„

 

„Wszyscy poprzysiegli umrzeć pierwéy niżeliby dobrodziéystw jego zabaczyć  mieli. Podayciei mi więc rzecze Król, ten Kufel, i mnie podnieście, ażebym Wszystkich роzdrowił, ażebyśmy się na pożegnanie ucałowali. Niechay każdy pokosztuie tego Boskiego nektaru, gdy ia przypìię do was.

Kufel zaś рodług rozkazu Królowewéy tak sztucznie był zrobiony, że gdy

weń cokolwiek napoiu nalano, burzył się na wierzch, i choćby tylko do połowy nalany wszelako zdawał sie być pełnym; bo zpieniony napóy unosił

się na powietrzu, a za lekkim dmuchnieniem z ust lub z nosa, iak ukrop wrzący opadał.

W tak szczegulny kufel nalano zatruty przez tę same Cześnikową napóу а dla oddalenia wszelkiego podéyrzenia zdrady , kazano pijącym po Królu przychylać kubek do ust jego, iakoby dla przypicia, pewni będąc że trucizna w napóy wmieszana, sztucznie na wierzchu pieniaiąca się, za naymniéyszym dmuchnieniem opadnie, któren każden (со całując Króla przychylal kufel do ust jego) spelnić musiał.

 

Тym sposobem oszukanych i trucizną napojonych prosił Król na ustęp, pod pozorem iakoby mu sie niespodzianie na sen zbierało, ро téy przyiacielskìéy

ochocie.

Gdy potruci taczać się i wywracać poczeli, mniemano ze się popili:

lecz teyże saméy nocy w pierwospy porwały ich boleści i pomarli, których

ciał uczciwie pozbierać ani nawet pogrześć ten nayokrutniéyszy Тугаn! nieprzyzwolił mieniąc, że ich Bóg роkarał za to, że na wczorayszym obrządku myśleli jego ( Przyiaciela Synowca i Króla swoiego) żywcem pogrzebać, i takową bezbozność pod pozorem Religii ze smutkiem zmyślonym  i płaczem uskutecznić przedsięwzięli:  czego śmierć zbrodniarzy,

zwatpienie о przebaczeniu i  tysiąc innych okoliczności są dowodem.

 

Z zachodem tych gwiazd Oyczyzny zgasła sława i świetność Polaków!

 

Sprośnik ten orszakiem nierządnic bezwstydnie otoczony, zatopił się w

zbytkach i gnuśności: nurzanie się w rozkoszach mając za najwyższą szczęśliwość роwtarzał zawsze „namaszczaymy sie naylepszemi oléykami! piymy! zrywaymy kwiaty nim zwiędnieią”  (Ostatni do boiu, pierwszy do ucieczki: trwożliwy w boiu, nayodwazuiéyszy przeciwko Hufcom Сnót z ktoremi nieustannie walczył, i nayzręczniéyszy w wywiianiu oreżem zbrodni: Chętniéy obcował wpśród Orszaku niewiast, niż w gronie Mężów.

 

Za takowe któreśmy dopiero wyliczyli zbrodnie, niesłychaną śmiercią zgładzony został: albowiem ze zgnilizny trupów, które niepogrzebane wyrzucić kazał, wylęgło sie mnóstwo niezliczone myszy, które go przez

bagna ieziora rzeki stosy nawet zapalone ścigały, póki do naywyższéy wieży zchronionego z żoną i dwoma Synami ziadliwym kasaniem niezeżarty.


Fallout152 Godzilla152

Napisano 01 luty 2019 - 15:38

Tu trochę o runach. Jak widać, Wandalowie posługiwali się germańskimi runami, tymi samymi co np. ludy na terenie Niemiec,Szwecji czy Norwegii:
http://vigdisaaa.blo...-wandale-o.html

Tu więcej o runach:
http://vigdisaaa.blo...arch/label/runy

Polecam też pogooglować "Vandal coin". Są tam zdjęcia monet z wizerunkami władców o germańskich imionach. Większość z dobrze widocznymi runami.

fantom (ista)

Napisano 01 luty 2019 - 13:53

LESZEK III.

 

Leszek III. Syn poprzedzającego nie tyle Państwa Oyca swoiego rozszeżył, ile cnoty jego rozkrzewiał.

 

Julius Cesar pierwszy w świecie М o n a r c h а (którego trzykroć w boiu pokonal, i woysko Crassa w Parthyi zupełnie zniosł  i w usta iego złoto roztopione leiąc mówił, pragniesz złota piyże go. Julius mówię chętnie zprzymìerzył się z Leszkiem III i z powinowacił, dawszy mu w małżeństwo Julię siostrę swoią i za nią w posagu Bawaryą.

 

Julia zalożyła dwa miasta, z których iednemu nadala nazwisko od imienia brata swego Julius teraźniejszy Lubusz, drugiemu Julin od własnego imienia, teraźnieyszy Lublin.

 

Senat Rzymski obrazii się tym czynem Juliusa, że nie po Obywatelsku ale iakoby nieprzyiaciel, zamiast rozszerzania Poństwa Rzymskiego uszczuplił gо icdal się ułudzić nieprzyiaciołom ‚ którym raczej bydź poddanemi niżeli Panować przystoi: Postanowił więc Senat odebrać siostrze jego Kray nadany w posagu. A z tey przyczyny Julie mąż oddalił, zostawiwszy synka imieniem Pompiliusa: mieysce Królowey zastąpiła nałożnica która iey się w brew przekarzała. Odmieniła nawet Nazwiska Miast dopiero wymienionych, dla zagładzenia szladu miłości która Króla niegdyś zaymowała.

Z tey itakoteż i z nieprawych nałożnic spłodził Leszek, iak powiadają  Dwudziestu Synów, z których każdemu Państwo wydzielił, iednym Xięztwa,  drugim Hrabstwa, innym Margrabstwa, niektórym Królestwa:

Pompiliusa iednakże iako Pierworodnego Królem nad wszystkiemi przełożył.

Rozumieja że za czasu Leszka III CHRYSTUS narodził się z Dziewicy.

Panowal aż do czasu Nerona któren S. PIOTRA i PAWŁA Арostołów

zamęczył. aect.


Podgląd całego tematu (otwiera nowe okno)


Pozycjonowanie strony: Virtual Development